Funt znów pokazuje siłę. Euro za 4,50 zł

Wczoraj przez moment oglądaliśmy euro za cztery i pół złotego. To ważna psychologiczna bariera, zarówno dla kupujących, jak i sprzedających. Następne dni pokażą, czy po raz kolejny kurs odbije się w tych okolicach, czy je przekroczy.

Funt znów pokazuje siłę

Wczorajsze dane z indeksów PMI pokazały, że pomimo wyjścia z Unii Europejskiej optymizm menedżerów odpowiedzialnych za zamówienia nie gaśnie. W styczniu, co prawda, zgodnie z oczekiwaniami widzieliśmy spadek, ale nie do poziomu 52,9 pkt, jak oczekiwali analitycy, a do 54,1 pkt. To nie tylko lepszy poziom od oczekiwań, ale również wyraźnie przekraczający barierę 50 pkt, symbolicznie rozdzielającą rozwój od recesji. Nie może zatem dziwić, że wczoraj funt był najsilniejszy względem euro od wyjścia ze struktur unijnych. Względem złotego tak wysokich poziomów nie osiągnął, głównie przez bardzo dobrą dyspozycję rodzimej waluty w ostatnich dniach.

Lepsze dane zza oceanu

Wczorajszy odczyt z Europy, który okazał się równy oczekiwaniom, już dał spory impuls umacniający dolara. Potwierdzenie nadeszło po południu, kiedy w USA indeks PMI dla przemysłu osiągnął 59,2 pkt. To bardzo wysoki rezultat, wyraźnie wskazujący na wysoki poziom optymizmu. Jeżeli menedżerowie odpowiedzialni za zakupy patrzą w przyszłość przez różowe okulary, to jest to sygnał, że najprawdopodobniej sami trochę ten pozytywny scenariusz zrealizują. W rezultacie dolar był wczoraj na jednym z najwyższych poziomów względem euro od początku grudnia.

Rynki się uspokajają

Zawirowania na rynkach związane z niespodziewanymi ruchami na giełdach (łączonymi z nagłą aktywnością inwestorów indywidualnych) powoli zaczynają się uspokajać. Zmienność na kilku specyficznych walorach jest bardzo duża, ale cała sytuacja nie rozlewa się na inne rynki w tym rynek walut. Inwestorzy indywidualni znacznie chętniej skręcili na kryptowaluty, co biorąc pod uwagę płynność na tych walorach ma znacznie większy sens, jeżeli mają na celu windowanie cen w górę. Efektem tego uspokojenia jest napływ kapitałów do walut państw rozwijających się, w tym Polski. Jest to jeden z powodów ostatniego umocnienia się złotego.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów. 

Maciej Przygórzewski główny analityk w InternetowyKantor.pl

Złoty coraz mocniejszy. Czy sprowokuje NBP do interwencji?

Polska waluta już czwarty dzień z rzędu zyskuje na wartości. W relacji ze złotym zauważalnie tanieją m.in. frank szwajcarski i euro, a taki trend nie jest po myśli NBP. Czy zatem znów dojdzie do tzw. interwencji walutowej, aby osłabić siłę złotego? Jutro posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej.

Kurs euro pierwszy raz od czterech tygodni osuwa się do bariery 4,50 zł. Kurs franka z kolei oddalił się o blisko 2 proc. od wierzchołka z ubiegłego tygodnia, zbliżając się w stronę 4,15 zł.

Na początku lutego dochodzi tym samym do pierwszego poważnego testu tolerancji Rady Polityki Pieniężnej. Dlaczego? Przypomnijmy, że w grudniu NBP zdecydował się na poważną interwencję walutową. Na wielką skalę skupował waluty obce, przez co złoty sporo stracił na wartości.

Adam Glapiński, prezes RPP, wyjaśniał później, że skala grudniowej interwencja była tak znacząca, że nie dało się jej porównać z żadną z podejmowanych wcześniej przez Narodowy Bank Polski. Zapowiadał przy tym, że NBP jest przygotowany na kolejne, jeszcze większe zakupy walut obcych, gdy będzie to „korzystne dla złotego i polskich przedsiębiorców”. Czy właśnie nastał moment, by zrealizować zapowiedź?

– Najprawdopodobniej jeszcze nie, ale należy pamiętać, że podstawowym ograniczeniem NBP w tym zakresie jest wyłącznie kwestia woli. Na dodatek jutro odbędzie się posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej, więc jest to idealna okazja, by przypomnieć preferencję, żeby złoty był słabszy, oraz gotowość do dokonania obniżki stóp procentowych. Zakładamy jednak, że do niej nie dojdzie – przekonuje Bartosz Sawicki, analityk Cinkciarz.pl.

W uzasadnieniu wymienia mocne dane o PKB Polski w 2020 r. – spadek o 2,8 proc., co było wynikiem lepszym od prognoz NBP, oraz najnowszy odczyt wskaźnika PMI, który potwierdził dość dobry stan polskiego przemysłu. W 2021 r. PKB Polski ma wzrosnąć nawet o ponad 4 proc. Kolejnym argumentem przeciwko obniżce stóp procentowych – według analityka Cinkciarz.pl – może być fakt stopniowego znoszenia obostrzeń w polskiej gospodarce.

– Do cięcia stóp procentowych nie powinno zatem dojść, ale ewentualność wprowadzenia takiego scenariusza może w pierwszym kwartale 2020 r. pełnić rolę „straszaka” hamującego spadki EUR/PLN. Czego można się spodziewać po jutrzejszym posiedzeniu RPP? Pierwszym wyborem najprawdopodobniej będzie próba werbalnego zatrzymania umocnienia złotego poprzez treść komunikatu. Możemy to także usłyszeć w piątkowym nagraniu zawierającym odpowiedzi prezesa NBP na niektóre pytania dziennikarzy. Dopiero, gdy takie zabiegi okazałyby się nieskuteczne, a równocześnie kurs EUR/PLN nadal by spadał, już w kierunku 4,45, to dopiero wtedy bank centralny może przejść do czynów – podsumowuje Bartosz Sawicki.

CPK: rozpoczęły się prace w terenie

Spółka Centralny Port Komunikacyjny podpisała umowę z Konsultantem ds. badań terenu na obszarze przyszłego portu lotniczego. To kolejne działania w terenie podejmowane przez spółkę.

Budowa nowego lotniska to wieloetapowy i wieloletni proces, którego początek wyznaczają analizy środowiskowe i terenowe. Przed wbiciem „pierwszej łopaty” trzeba dokładnie zbadać charakterystykę obszaru przyszłej inwestycji pod kątem środowiska naturalnego, ukształtowania terenu czy warunków hydrologicznych. W większości przypadków ten proces trwa latami.

Robimy wszystko, żeby niezbędne działania zrealizować w jak najkrótszym czasie. Tam, gdzie można, różne realizacje prowadzimy równolegle. Umowa z konsultantem ds. badań terenu z jednej strony te czynności przyspiesza, ale także sprawia, że inwestycja będzie przygotowana na najwyższym poziomie – mówi Marcin Horała, pełnomocnik rządu ds. CPK.

W ubiegłym roku rozpoczęła się pierwsza część działań terenowo-środowiskowych. Pracę rozpoczął Konsultant ds. środowiska, którego rolą jest przeprowadzenie analiz środowiskowych dotyczących węzła CPK. Do końca 2021 r. realizująca te prace firma Arup Polska zobowiązała się do wykonania tzw. inwentaryzacji stanu zerowego środowiska wraz z przedłożeniem i zatwierdzeniem raportów z badań stanu środowiska.

Podpisana z Multiconsult Polska umowa dotyczy wsparcia technicznego przez Konsultanta ds. badań terenu. To kolejny etap działań w tzw. regionie lotniskowym. W zakres działań wchodzą analizy przestrzenne terenu oraz podłoża gruntowego i posłużą one do stworzenia Master Planu oraz dokumentacji przedprojektowej dla CPK. Powierzchnia obszaru wskazanego do analiz wstępnych wynosi około 75 km2, zaś dla badań przygotowawczych – około 35 km2. Badania hydrogeologiczne i pomiary fotogrametryczne będą realizowane na obszarze około 157 km2.

Ważną częścią umowy jest analiza możliwości zastosowania rozwiązań geotermalnych (geotermii nisko- i średniotemperaturowej). Zgodnie z założeniami budowa Portu Solidarność ma być realizowana w oparciu o zasady zrównoważonego rozwoju, z wykorzystaniem odnawialnych źródeł energii (OZE).

Liczymy na efektywną współpracę. Wykonawca zna skalę wyzwań, które przed nim stoją. Zna nasze wymagania i standardy pracy. Współpracujemy już z firmą Multiconsult przy inwentaryzacjach środowiskowych dla inwestycji kolejowych. Obecna umowa będzie jednak wymagać znacznie większego zaangażowania oraz stałej koordynacji działań z pracami CPK w ramach tzw. zespołów zintegrowanych. Ten sposób prowadzenia inwestycji nie był dotąd praktykowany przez inwestorów publicznych w Polsce. Stanowi więc wyzwanie nawet dla tak doświadczonych firm jak Multiconsult – mówi Mikołaj Wild, prezes spółki CPK.

Analizy zostaną przeprowadzone w dwóch etapach, które trwać będą – odpowiednio – 6 i 12 miesięcy. Pierwszy etap obejmie m.in. badania wstępne, w tym analizę materiałów archiwalnych, ocenę istniejącego stanu obiektów budowlanych, projekt robót geologicznych dla dokumentacji hydrogeologicznej czy geodezyjne pomiary fotogrametryczne. W drugim etapie specjaliści wykonają na potrzeby CPK m.in.: badania geotechniczne i geofizyczne czy prace archeologiczne powierzchniowe, sondażowe i wykopaliskowe.

Od precyzji wykonania prac terenowych zależy jakość realizacji całej inwestycji. Dlatego przykładamy bardzo dużą wagę do tego etapu – mówi Paweł Zysk, Menadżer ds. Badań Przestrzennych Terenu w spółce CPK. – Konsultant będzie zajmować się bardzo newralgicznymi sprawami, takimi jak rozpoznanie saperskie i usuwanie niewybuchów czy inwentaryzacja obiektów niebezpiecznych. Dlatego nasza współpraca obejmuje okres 1,5 roku.

Umowa podpisana przez CPK ze spółką Multiconsult Polska przewiduje współpracę Konsultanta ds. badań terenu z innymi Konsultantami w ramach Zintegrowanego Zespołu Projektowego. Wyniki prac na poszczególnych etapach przygotowania realizacji inwestycji będą bardzo istotne dla przebiegu całości prac związanych z planowaniem i projektowaniem CPK.

Wartość kontraktu wynikającego z umowy podpisanej 21 stycznia 2021 r. między spółką CPK a spółką Multiconsult Polska to 29,9 mln zł netto. Umowa została zawarta na 18 miesięcy.

Rozpoznając wniosek podatnika, organ naruszył zasady praworządności i prowadzenia postępowania w sposób budzący zaufanie

Podejmowane wobec przedsiębiorców działania administracji skarbowej powinny być zgodne z prawem, a nawet, wedle deklaracji fiskusa, przyjazne dla tych przedsiębiorców. Tak wynika chociażby ze stworzonego specjalnie dla firm „Prawa przedsiębiorców” czy ustaw podatkowych, w oparciu o regulacje których organy funkcjonują. Niestety to wciąż wizja utopijna.

Przedsiębiorca wystąpił o wydanie interpretacji przepisów w zakresie opodatkowania CIT swojej działalności. Fiskus uznał jego stanowisko za nieprawidłowe. Interpretację organu uchylił sąd, bo wydając niekorzystne dla przedsiębiorcy rozstrzygnięcie, Dyrektor KIS pomijał istotne, wykazane przez tego przedsiębiorcę elementy stanu faktycznego, czynił własne ustalenia i wysnuwał w sposób nieuprawniony domniemania, naruszając tym samym zasady praworządności i prowadzenia postępowania w sposób budzący zaufanie do organów podatkowych.

Usługi o charakterze długoterminowym i cykliczne fakturowanie ich częściowego wykonania

Będący podmiotem leczniczym szpital kliniczny jest podatnikiem podatku dochodowego od osób prawnych i zarejestrowanym czynnym podatnikiem VAT, w przeważającej, 98% swojej działalności, wykonującym kontrakty na świadczenia medyczne w ramach NFZ. Ponadto realizuje też usługi badań klinicznych, a stronami umów o realizację tych badań są: a) szpital, b) sponsor – firma odpowiedzialna za podjęcie, prowadzenie i finansowanie badania lub podmiot działający na zlecenie tej firmy oraz c) główny badacz – lekarz posiadający właściwe kwalifikacje, doświadczenie i wiedzę, niezbędne do przeprowadzenia badania klinicznego.

Jedno badanie nie ma stricte określonych górnych ram czasowych. Może trwać od roku nawet do kilkunastu lat. Dlatego też do momentu jego zakończenia sponsor przyjmuje częściowo spełnioną usługę. Strony uzgodniły, że zasadniczo co trzy miesiące (lub w innych okresach np. co sześć miesięcy) strony przystąpią do procedury odbioru części usługi i kalkulacji wynagrodzenia dla szpitala i głównego badacza. Wynagrodzenie szpitala kalkulowane jest proporcjonalnie do liczby wizyt odbytych przez pacjentów w ustalonym okresie (3- lub 6-miesięcznym lub innym). Za dzień finalnego zatwierdzenia przedstawionego przez siebie do rozliczenia zestawienia wykonanych w danej części usług szpital przyjmuje dzień przyjęcia, odbioru przez sponsora częściowego wykonania usługi, nawet jeżeli dzień ten jest dniem późniejszym, niż wynika to z umowy. Szpital wystawia wówczas fakturę z tytułu częściowego wykonania usług. W momencie zakończenia badania klinicznego szpital fakturuje ostatnią część wykonanej usługi.

Szpital wystąpił do Dyrektora KIS z wnioskiem o wydanie interpretacji, czy prawidłowo rozpoznaje moment osiągnięcia przychodów z działalności gospodarczej z tytułu częściowego wykonania usługi badań klinicznych w dniu odbioru częściowego wykonania usługi przez sponsora, a także w dniu zakończenia badań, zgodnie z opisanym wyżej stanem faktycznym.

Zdaniem organu nie ustalenia stron, a wykonanie czynności decyduje o powstaniu obowiązku podatkowego

W wydanej 16 czerwca 2020 r. interpretacji Dyrektor KIS uznał stanowisko szpitala za nieprawidłowe. W jego opinii akceptowanie przez odbiorcę części wykonanych na jego zlecenie usług, jak i ustalenie przez strony częściowej wypłaty wynagrodzenia z tego tytułu nie można uznać za usługę zrealizowaną. Są to bowiem jedynie czynności podejmowane przez strony w ramach wzajemnych rozliczeń w wykonaniu kontraktu, nie wpływające na jego kształt ani fakt jego rzeczywistego wykonania. Zdaniem organu podatkowego o realizacji usługi decyduje dokonanie przez usługodawcę określonych w umowie czynności, a nie okoliczność jej rozliczenia z usługobiorcą. Zatem momentem powstania po stronie szpitala przychodu będzie dzień, w którym dana część usługi, dla której określono zapłatę, zostanie wykonana, a nie dzień jej akceptacji i odbioru przez zleceniodawcę. Szpital powinien więc rozpoznawać przychód każdego dnia, gdy zrealizuje wizyty pacjentów.

Szpital zaskarżył tę interpretację. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku wskazał, że składając wniosek o wydanie interpretacji, wnioskodawca zobowiązany jest przedstawić wyczerpująco stan faktyczny, a organ opisem tego stanu jest związany. Analizując wniesioną skargę, przychylił się do zarzutu szpitala, że organ podatkowy, choć zacytował w swojej interpretacji opis stanu faktycznego przedstawiony przez szpital, jednak w praktyce nie uwzględnił w procesie jej wydania istotnych jego okoliczności. Tą istotną okolicznością było powiązanie wynagrodzenia dla wnioskodawcy oraz głównego badacza z liczbą badań klinicznych, których procedura została zweryfikowana i zatwierdzona. Stanowisko organu, że odbiór usługi przez zleceniodawcę nie wpływa na kształt usługi i moment jej rzeczywistego zrealizowania, nie uwzględnia opisu stanu faktycznego zaprezentowanego przez szpital we wniosku o wydanie interpretacji. WSA uchylił zaskarżoną przez szpital interpretację indywidualną Dyrektora KIS, bo jak orzekł:

„W przedmiotowej sprawie zaskarżona do Sądu interpretacja narusza zasady praworządności i prowadzenia postępowania w sposób budzący zaufanie do organu. Świadczą o tym wskazane wyżej nieprawidłowości tj. poczynienie własnych ustaleń co do niektórych elementów stanu faktycznego, poczynione domniemania, pominięcie istotnych elementów stanu faktycznego” (wyrok z 17 listopada 2020 r., sygn. akt I SA/Gd 772/20).

Podsumowanie

Dla skarbówki nie ma znaczenia, czy przedsiębiorcą jest importer paliwa, handlarz stalą, sprzedawca z kiosku czy szpital. Każdy, kto osiąga w kraju przychody z działalności gospodarczej, musi płacić daninę na rzecz fiskusa, i to na jego warunkach. Teorie o przyjaznej dla podatnika administracji skarbowej czy rozstrzyganiu przez nią wątpliwości interpretacyjnych prawa podatkowego na korzyść przedsiębiorców w obliczu ochrony słusznych interesów Skarbu Państwa wydają się więc nadal utopijną mrzonką.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Kłopotliwy spadek po PRL. Jak rząd rozwiązuje problem książeczek mieszkaniowych?

Miliony Polaków oszczędzających na książeczkach mieszkaniowych zostało nabitych w butelkę. Szacuje się, że mogli stracić nawet kilkadziesiąt miliardów dzisiejszych złotych! Jaką obecnie mają wartość książeczki mieszkaniowe i do czego można je wykorzystać?

63 lata temu rząd wydał słynną uchwałę nr 65 „w sprawie zapewnienia realnej wartości wkładów na mieszkaniowych książeczkach oszczędnościowych Powszechnej Kasy Oszczędności”. Od 1958 r. oszczędzającym zaczęto wypłacać premię gwarancyjną, dzięki której mieli mieć pewność, że realną wartość zachowa wkład do wysokości 50% kosztów budowy lub uzyskania mieszkania o powierzchni 85 m kw. Sposób waloryzacji był prosty: na ile metrów mieszkania lub domu zaoszczędziłeś w danym roku, na tyle mogłeś liczyć w momencie likwidacji książeczki mieszkaniowej w ramach premii gwarancyjnej.Książeczki mieszkaniowe

W dużych miastach Polacy musieli oszczędzać w ten sposób na spółdzielcze mieszkanie lokatorskie lub własnościowe, bo na zakup mieszkania na zasadach komercyjnych mało kogo było stać. Niestety, z czasem system oszczędzania zamienił się w piramidę finansową, która w 1989 r. ostatecznie runęła wraz ze zmianą ustroju. Na lodzie pozostało kilka milionów posiadaczy książeczek mieszkaniowych, często z zawinkulowanym wkładem, co oznaczało, że zgromadzili 10-20% wymaganych przez spółdzielnie kosztów budowy mieszkania. Wskutek hiperinflacji, która w latach 1989–1990 osiągnęła poziom 1 395%, a potem denominacji, oszczędności gromadzone w latach 70. czy 80. były niewiele warte.

W obronie posiadaczy książeczek stanął rzecznik praw obywatelskich. Na jego wniosek w 1993 r. Sąd Najwyższy wydał uchwałę (III CZP 58/93), w której stwierdził, że wkład na książeczce mieszkaniowej i premia gwarancyjna nie podlegają waloryzacji na podstawie art. 358§ 3 k.c. Innymi słowy, pokrzywdzeni mają zamkniętą drogę sądową. O waloryzacji premii gwarancyjnej ma zaś decydować państwo.

Sędziowie wzięli też pod uwagę stan jego finansów. W tym czasie w rękach Polaków było ok. 5 mln książeczek mieszkaniowych. Pełna waloryzacja premii gwarancyjnej, choć rozłożona w czasie, miałaby kosztować budżet 50-80 bln zł, a po denominacji – ok. 5-8 mld zł (po obecnych cenach – kilka razy więcej). W końcówce 1993 r. GUS-owski wskaźnik ceny 1 m kw., który jest stosowany do obliczania premii gwarancyjnej, wynosił 7,5 mln zł (750 zł), zaś obecnie ok. 5 tys. zł.

Jak rządy w III RP próbowały rozwiązać ten problem? Np. w latach 1990-1995. posiadacze książeczek, którzy brali sprawy mieszkaniowe we własne ręce, mogli uzyskać rekompensatę o równowartości ceny 5 m kw. mieszkania.Książeczki mieszkaniowe 2

Od 1996 r. kwestię waloryzacji i wypłaty premii gwarancyjnej reguluje ustawa „o pomocy państwa w spłacie niektórych kredytów mieszkaniowych, udzielaniu premii gwarancyjnych oraz refundacji bankom wypłaconych premii gwarancyjnych oraz niektórych innych ustaw” (aktualny tekst tej ustawy).

Obecnie ta kwestia nie budzi już takich emocji jak 30 lat temu, choć w posiadaniu Polaków może być jeszcze milion książeczek założonych przed 24 października 1990 r. Rząd podaje, że wartość zgromadzonych na nich wkładów wraz z premią gwarancyjną sięga pół miliarda złotych.

Posiadacze książeczek już nie liczą na obiecaną im w PRL waloryzację. Chcą jedynie odzyskać swoje pieniądze wraz z premią gwarancyjną, której wysokość wynosi obecnie ok. 10,2 tys. zł. Jednak, żeby ją uzyskać, muszą najpierw zrealizować jeden z celów mieszkaniowych, które określa ustawa. Dobra wiadomość jest taka, że jej najnowsza nowelizacja, która weszła w życie 19 stycznia 2021 r., znacznie rozszerzyła katalog tych celów.

Właściciele książeczek mieszkaniowych dostaną premię gwarancyjną w przypadku m.in.:

  • zakupu mieszkania lub budowy domu (także w trakcie realizacji inwestycji);
  • uzyskaniu odrębnej własności lokalu mieszkalnego powstałego w drodze przebudowy, nadbudowy lub rozbudowy budynku mieszkalnego bądź pomieszczeń niemieszkalnych;
  • wpłaceniu za okres 12 miesięcy składek na fundusz remontowy wspólnoty lub spółdzielni mieszkaniowej;
  • zaciągnięcia kredytu na dom lub mieszkanie (pieniądze są doliczane do wkładu własnego);
  • wpłaceniu kaucji za mieszkanie najęte od towarzystwa budownictwa społecznego w wysokości przekraczającej 3 proc. wartości odtworzeniowej lokalu;
  • zakupu ułamkowej części (minimum ¼ udziału) mieszkania spółdzielczego o statusie własnościowym lub domu w spółdzielni;
  • zakupu ułamkowej części (minimum ¼ udziału) mieszkania stanowiącego odrębną własność lub domu;
  • zawarciu umowy najmu instytucjonalnego z dojściem do własności – premia byłaby wypłacana po 12 miesiącach od zawarcia takiej umowy, a wpłata na poczet wykupu mieszkania musiałby przekroczyć 3% wartości odtworzeniowej lokalu (tego typu umowy oferuje najemcom Fundusz Mieszkań dla Rozwoju w ramach programu Mieszkanie Plus);
  • ponoszeniu przez co najmniej 5 lat opłat z tytułu przekształcenia prawa użytkowania wieczystego gruntu w prawo własności;
  • wymianie okien (co najmniej dwóch, jeśli w mieszkaniu jest więcej niż jedno) oraz montażu, wymiany lub modernizacji instalacji gazowej, elektrycznej lub wodno-kanalizacyjnej;
  • realizacji przedsięwzięcia termomodernizacyjnego (np. ocieplenie domu czy wymiany urządzenia grzewczego), przy czym wydatki na materiały budowlane, urządzenia lub usługi muszą wynieść co najmniej 6 tys. zł.

Książeczki mieszkaniowe 3

Ponadto rząd postanowił zbadać, ile faktycznie jest książeczek mieszkaniowych. Dlatego ustawa zobowiązała ich posiadaczy do zarejestrowania się w PKO BP. Warto to zrobić w tym lub przyszłym roku. Osoby rejestrujące książeczki po 1 stycznia 2023 r. będą bowiem mogły ubiegać się o premię gwarancyjną dopiero „w roku następującym po rejestracji książeczki”, czyli najwcześniej w 2024.

Autor: Marek Wielgo, ekspert portalu GetHome.pl

Pitch decki – perspektywa venture capital i startupów

Pitch decki są niezmiennie kluczowym narzędziem do komunikacji pomiędzy start-upami a inwestorami. Wciąż jednak pojawiają się w nich jednak fundamentalne błędy, które utrudniają zdobycie finansowania. Fundusz Czysta3.VC postanowił zbadać oczekiwania obu stron, tworząc jeden z największych polskich raportów w tym zakresie.

Zespół przeprowadził badanie ankietowe, na które odpowiedzi udzieliło 90 respondentów: 61 przedstawicieli startupów z różnych branż i 29 przedstawicieli funduszy venture capital o zdywersyfikowanej wielkości kapitału.

– Głównym celem badania była próba zidentyfikowania różnic pomiędzy tym, co sądzą start-upowcy i przedstawiciele branży VC. Z jednej strony wiele danych się pokrywa, co cieszy, bo oznacza, że ekosystem się systematycznie rozwija i profesjonalizuje, z drugiej natomiast wciąż pojawiają się pewne rozbieżności, które mogą zaważyć na zaproszeniu do pierwszych rozmów, więc warto nad tym pracować – tłumaczy Szymon Janiak, co-founder i managing director Czysta3.VC. Za największy błąd w deckach wciąż uchodzi brak odniesienia pomysłu do kontekstu biznesowego oraz sposobu na pozyskanie klientów – wątpliwość w odniesieniu do komercjalizacji często przekreśla projekt w oczach funduszu – dodaje.

Jak wynika z raportu – aspirujący do pozyskania finansowania przedsiębiorcy powinni poświęcić więcej uwagi konkretnemu opisowi problemu, który chcą rozwiązać. Zdaniem respondentów, warto uzupełnić go o dostępne dane rynkowe i analizy. Inwestorzy poszukują w pitch deckach nie tylko innowacyjnego pomysłu, ale przede wszystkim pewności, że proponowane rozwiązanie biznesowe odpowiada na realną potrzebę rynkową i przyniesie zamierzone zyski w przyszłości.

– Deck pełni dwie role. Jest wizytówką zespołu, przesłanką dla odbiorców wskazującą, że zespół „ogarnia” podstawowe kwestie. Główną jego rolą jest ułatwienie inwestorom zrozumienie wartości i nabrania przekonania, że autorzy mają dużą szansę zbudować skalę i trwale rentowny biznes za dostępne startupom środki. Pominięcie mocnego projektu ze słabym deckiem jest porażką – nie tylko founderów, ale i funduszu – wskazuje Michał Olszewski, partner w Movens Capital.

Oczywistym jest, że merytoryczna, przemyślana i spójna treść pitch decka ma największe znaczenie, jednak – zdaniem respondentów obu grup – jego forma graficzna także wpływa na ocenę i odbiór pomysłu (to opinia 97% badanych z grupy startupy i 93% badanych z grupy venture capital). Projekt pitch decka powinien przede wszystkim pomagać w zrozumieniu konceptu biznesowego.

Z odpowiedzi badanych z obu grup wynika także, że informacje dotyczące pomysłu na biznes lub jego kolejny etap rozwoju, powinny zostać zawarte na 11 do 20 slajdów. Co ciekawe, większość respondentów w obu grupach uznała, że powinny być one być przygotowane w języku angielskim.

Dla funduszy bardzo istotne jest, aby prezentacja zawierała informacje na temat zrealizowanych dotychczas celów oraz obecnego etapu rozwoju przedsiębiorstwa. Właściciele firm uznali natomiast, iż jest to średnio ważny element pitch decka. Dla instytucji finansującej przedsięwzięcie, jest to rzeczywiście istotny sygnał zwrotny mówiący zarówno o determinacji i potencjale founderów, efektywności ich dotychczasowych działań, jak i o pierwszych informacjach płynących z rynku na temat proof of concept biznesu – stwierdza Mateusz Oleksiuk, CEO LESS_.

Ciekawym wątkiem poruszonym w badaniu jest kwestia wysyłki pitch decka do potencjalnych inwestorów. Większość badanych w obu grupach wskazuje na brak efektywności tzw. cold mailingu, czyli wysyłki wiadomość do wielu funduszy z zaproszeniem do zapoznania się z załączonym pitch deckiem. Respondenci reprezentujący grupę startupów zapytani o najbardziej skuteczny sposób dotarcia do danego inwestora, wskazują na siłę rekomendacji i tzw. warm intro. Zdaniem badanych, przy bezpośrednim kontakcie z funduszami, dużą wartość stanowi wskazanie, dlaczego przedsiębiorca ubiega o tę współpracę (innymi słowy, dlaczego wybrał właśnie ten fundusz). Przedstawiciele venture capital cenią także, gdy już w samej wiadomości zawarte zostaną najistotniejsze informacje o pomyśle, w sposób zachęcający do jego głębszego poznania.

– Eksplozja przedsiębiorczości technologicznej w ciągu ostatniej dekady, spowodowała że wielu founderów i inwestorów zaczęło skrupulatnie dokumentować tajniki branży. Fraza “How to design a pitch deck” posiada ~ 28 milionów wyników wyszukiwania. W sieci, każdy founder znajdzie przykłady pitch decków znanych firm, z każdego etapu, na którym zbierały finansowanie. Spore grono inwestorów dzieli się wskazówkami, na co zwrócić uwagę w rozmowie z inwestorem. Analizując wyniki ankiety widać, że ta wiedza została już przyswojona. Founderzy i inwestorzy rozmawiają tym samym językiem – modeli biznesowych, sprzedaży, segmentów i zespołów – podsumowuje Marcin Szeląg, partner w Innovation Nest.

Spowolnienie na rynku biurowym w Polsce jest widoczne, ale krótkotrwałe

Rok 2020 był trudnym i pełnym wyzwań rokiem dla sektora biurowego w Polsce. Spodziewane od początku pandemii COVID-19 spowolnienie na rynku biurowym jest widoczne, przy czym wydaje się, że nie będzie ono miało charakteru długotrwałego. W miastach regionalnych nie tylko deweloperzy, ale również najemcy ostrożniej podejmowali decyzje, co znalazło swoje odzwierciedlenie w wolumenie podpisanych umów najmu. Zakontraktowane 580 000 m kw. było wynikiem gorszym o ponad 100 000 m kw. w porównaniu do 2019 r.

Na koniec grudnia 2020 r. całkowite zasoby biurowe na ośmiu największych rynkach regionalnych (Kraków, Wrocław, Trójmiasto, Katowice, Łódź, Poznań, Szczecin, Lublin) osiągnęły niemal 5,8 mln m kw. Kraków z 1,55 mln m kw. powierzchni biurowej (27% całkowitego wolumenu biur istniejących w regionach) niezmiennie pozostaje liderem pod tym względem. Wrocław, który kolejny raz znalazł się na drugim miejscu, może pochwalić się stokiem biurowym o powierzchni ponad 1,2 mln m kw. Natomiast wielkość zasobów istniejącej powierzchni biurowej w pozostałych sześciu miastach regionalnych waha się od ponad 183 tys. m kw. w Szczecinie i Lublinie do prawie 900 tys. m kw. w Trójmieście.

W 2020 r. oddano do użytkowania 37 nowych projektów biurowych o łącznej powierzchni 393 300 m kw., co stanowi tylko około 70% w porównaniu do ilości powierzchni dostarczonej na rynki regionalne w 2019 r. Najwięcej nowej podaży w 2020 r. – 140 700 m kw. (36% wolumenu nowej podaży) przypadło na rynek krakowski, gdzie największym projektem dostarczonym na rynek był biurowiec High 5ive 4, o powierzchni 23 500 m kw., oddany do użytkowania w I kwartale 2020 r. Drugim rynkiem pod względem nowej podaży w 2020 r. są Katowice, z ponad 61 300 m kw. nowej powierzchni. Sektor biurowy w tym mieście powiększył się o cztery obiekty, z których największe to budynki A i B kompleksu Face2Face, o powierzchni odpowiednio: 26 200 m kw. i 19 600 m kw. Rynek w Trójmieście z nowo dostarczonymi 60 300 m kw. uplasował się na trzeciej pozycji, gdzie w ręce najemców zostało oddanych sześć nowych projektów. Do największych zaliczamy m.in. Olivia Prime B, z 25 000 m kw. powierzchni i biurowiec Wave A, którego powierzchnia najmu wynosi 23 600 m kw. Rynek wrocławski uplasował się zaraz za podium, z powierzchnią nieznacznie tylko mniejszą, niż ta dostarczona w Trójmieście. Cztery nowe projekty we Wrocławiu dały w sumie ponad 58 000 m kw. nowej powierzchni, z czego największym projektem było Centrum Południe (23 700 m kw.). Z pozostałych rynków regionalnych na uwagę zasługuje rynek łódzki, który w 2020 r. powiększył się o prawie 51 000 m kw. nowej powierzchni. Widoczne spowolnienie pod względem nowej podaży w 2020 r. odnotowały najmniejsze rynki biurowe w Polsce: w Lublinie nie oddano do użytku ani jednego projektu, a w Szczecinie zaledwie jeden o powierzchni 3 400 m kw.

Niepewna sytuacja rynkowa nie wpłynęła negatywnie na rozpoczęte już inwestycje, które są realizowane zgodnie z harmonogramem. Deweloperzy kontynuują trwające prace budowlane, ale decyzje o rozpoczęciu nowych inwestycji są często przesuwane w czasie. Ponadto, kilka inwestycji zostało tymczasowo wstrzymanych, a ich wznowienie planowane na kolejne miesiące, jest uzależnione od rozwoju sytuacji pandemicznej w kraju. W perspektywie 12 miesięcy najdynamiczniej będą rosły rynki: katowicki, krakowski oraz trójmiejski. Ten ostatni rynek małymi krokami zbliża się do przekroczenia pułapu 1 mln m kw. istniejących zasobów biurowych. Do największych realizowanych inwestycji poza Warszawą należą: kompleks Global Office Park firmy Cavatina (55 100 m kw.) i .KTW II firmy TDJ Estate (42 000 m kw.) realizowane w Katowicach, Ten Office Buma A1 (12 700 m kw.) i Teritium Business Park III (12 500 m kw.), obie inwestycje w Krakowie i obie realizowane przez Buma oraz wrocławski biurowiec MidPoint 71 (36 900 m kw.) firmy Echo Investment.

Rosnąca liczba ofert podnajmów jest obecnie jedną z najbardziej widocznych konsekwencji pandemii na rynku biurowym w Polsce. Na koniec roku na rynkach regionalnych wolumen powierzchni oferowanej na podnajem osiągnął około 150 000 m kw. Wśród rynków regionalnych największy wybór przestrzeni na podnajem oferują firmy we Wrocławiu, Krakowie i Trójmieście. Dzięki temu rozwiązaniu, najemcy różnych branż mają możliwość wynajęcia biura na krótszy okres i w atrakcyjniejszej cenie, niż w przypadku tradycyjnej umowy najmu. Umowy podnajmu wiążą się jednak z ograniczonymi możliwościami zmiany aranżacji lub nietypowymi okresami najmu, co z drugiej strony może powstrzymywać firmy przed wyborem takiej opcji.

Wraz z rozpowszechnieniem się elastycznego modelu pracy zyskaliśmy pewność, że biura pozostaną niezbędnym elementem dla funkcjonowania firm. Po wielu miesiącach pracy zdalnej, utrzymanie maksymalnej wydajności jest wyzwaniem. Potrzebujemy ciągłej wymiany informacji z innymi ludźmi, codziennej ludzkiej interakcji oraz miejsca profesjonalnie przystosowanego do pracy. Dlatego biuro zawsze będzie punktem centralnym każdej firmy. Jednak można oczekiwać, że najemcy będą wymagać większej elastyczności, co do okresu najmu oraz zajmowanej powierzchni jak i opcji podnajęcia zajmowanej powierzchni biurowej – Mikołaj Laskowski, Head of Office Agency w BNP Paribas Real Estate Poland

Wskutek pandemii całkowity wolumen popytu w 2020 r. na rynkach regionalnych był niższy tylko o ok. 16% r-d-r. Zapotrzebowanie na powierzchnie biurowe w okresie od stycznia do grudnia 2020 r. sięgnęło 582 200 m kw., co biorąc pod uwagę sytuację pandemiczną jest dobrym wynikiem. W 2020 r. trzy rynki regionalne (poznański, łódzki i wrocławski) odnotowały wzrost popytu brutto, z czego rynek poznański zanotował wzrost popytu brutto aż o 55% w stosunku do 2019 r. Pozostałe rynki zanotowały spadki, a największy dotyczył rynku krakowskiego (o około 40% w stosunku do rezultatu uzyskanego w 2019 r.).

W 2020 roku najwyższy udział w strukturze popytu przypadł nowym umowom: 47% (włączając umowy przednajmu). Renegocjacje i przedłużenia obowiązujących kontraktów odpowiadały za 38% zarejestrowanego popytu, ekspansje za 13%, a 2% stanowiły umowy na potrzeby własne właścicieli nieruchomości. Rekordową w 2020 r. była umowa przednajmu Allegro, który wynajął 26 000 m kw. powierzchni w biurowcu Nowy Rynek D1 w Poznaniu. Największą umową odnowienia była z kolei umowa firmy ABB, opiewająca na 20 000 m kw. w biurowcu Axis. Najwyższą aktywność najemców zarejestrował sektor IT, który w całym 2020 r. odpowiadał za ponad 41% zrealizowanego popytu brutto. Firmy z tego sektora podpisały również znaczące umowy najmu. Do największych z nich (oprócz wspomnianej wcześniej umowy Allegro) zalicza się: umowę przednajmu Fujitsu na 16 300 m kw. w Technology Solutions w Fuzji w Łodzi oraz nową umowę poufnego najemcy na 14 500 m kw. w Tertium Business Park C w Krakowie.

Na koniec czwartego kwartału 2020 r na ośmiu głównych rynkach regionalnych do wynajęcia od zaraz pozostawało prawie 736 600 m kw. powierzchni biurowej, czego wynikiem jest stopa pustostanu na poziomie 12,7% (wzrost o 0,8 p.p. kw./kw. oraz wzrost o 3.1 p.p. w porównaniu do końca 2019 roku). Najwyższy współczynnik pustostanów odnotowano w Łodzi – 16,4 %, najniższy w Szczecinie – 6,9%.

Ostatnie 3 lata na regionalnych rynkach biurowych odznaczały się rekordową aktywnością najemców i przyzwyczaiły nas do dobrych wyników. Ostatni rok przyniósł spowolnienie, jednak wydaje się, że jego skutki nie muszą mieć charakteru długotrwałego. W zależności od dalszej sytuacji zdrowotnej, tempa szczepień, działań i restrykcji rządowych oraz zmieniających się preferencji najemców sytuacja na rynku może się zmienić. Kolejne miesiące przyniosą odpowiedź na najbardziej nurtujące wszystkich pytanie: jak zachowa się rynek w 2021 r. – Klaudia Okoń, Consultant, Research and Consultancy Department, BNP Paribas Real Estate Poland

Szkolenia z zarządzania projektami

Inprogress to jeden z liderów branży szkoleniowej w Polsce. Oferuje akredytowane szkolenia z zarządzania projektami takie jak PRINCE2®, AgilePM®, Change Management czy autorskie szkolenie z Podstaw Zarządzania Projektami. W poniższym artykule przedstawiamy pokrótce metodyki oraz zakres wymienionych szkoleń.

PRINCE2®

Najpopularniejsza metodyka zarządzania projektami czyli PRINCE2 jest stosowana od 1989 roku. Na jej powstanie złożyło się tysiące zrealizowanych dobrze projektów i doświadczenie specjalistów z Wielkiej Brytanii (trenerów specjalizujących się w zarządzaniu, kierowników projektów, konsultantów, studentów i zespołów projektowych). Celem powstania PRINCE2 była maksymalizacja szans na realizację projektu który ma jakiś element niepewności. Metodyka ta pokazuje, że można podzielić projekt na mniejsze procesy oraz podać definicję działań zarządczych i administracyjnych które wykonywane są w ramach danego przedsięwzięcia. PRINCE2 charakteryzuje porządek i formalność przy jednoczesnym zachowaniu elastyczności. Odpowiada na pytania jakie korzyści ma nam dać projekt, a także dlaczego, kiedy, gdzie i jak.

AgilePM®

AgilePM to skrót od Agile Project Management. Jest to metodyka zwinnego zarządzania projektami która została doceniona na całym świecie. AgilePM koncentruje się na dostarczeniu tego czego oczekuje Klient. Podejście to umożliwia dogłębne zrozumienie potrzeb Klienta i razem z nim opracować satysfakcjonujący rezultat. Wersja metodyki v2 opiera się na podejściu The DSDM AgileProject Framework (ang. Dynamic Systems Development Method) co pozwala na realizację projektów w sposób sprawny, szybki i bezpieczny tam gdzie dokładność i przejrzystość ma znaczenie przez cały okres życia projektu. Ta metodyka znajdzie swoje zastosowanie w przedsięwzięciach których zakres może ulegać zmianom.

Change Management

Słowa które najtrafniej określają to czym jest Change Management to zarządzanie zmianą w organizacji. Tego typu zmiana może być spowodowana zarówno czynnikami zewnętrznymi (np. wydarzenia na rynku) jak i wewnętrznymi (np. rozwój firmy). Change Management prezentuje szereg koncepcji i narzędzi które pomogą kontrolować zmiany, kierować nimi a także wprowadzać je i organizować w przedsiębiorstwie. Metoda ta pozwala usprawnić przeprowadzenie zmiany biznesowej w przedsiębiorstwach. Przyczyni się do poprawy procedur które pomogą w przyszłości przygotować się do wprowadzenia zmian jak np. powołanie zespołu który zarządzi zmianą czy przygotowanie sieci agentów zmiany.

Powyższe szkolenia akredytowane odbywają się na poziomach: Foundation (podstawowym) i Practitioner (zaawansowanym) i kończą się certyfikującymi egzaminami.

Podstawy Zarządzania Projektami.

Podczas autorskiego szkolenia z Podstaw Zarządzania Projektami omawiane są najlepsze i sprawdzone metody prowadzenia projektów. Podczas szkolenia uczestnicy dowiedzą się jak zarządzać projektem w sposób kontrolowany i co zrobić aby podnieść szansę na osiągnięcie sukcesu oraz realizację założonego celu. Kurs jest dedykowany nie tylko kierownikom projektów i menadżerom prowadzącym nadzór, ale także uczestnikom zespołów projektowych. To także doskonałe wsparcie dla osób rozpoczynających swą przygodę z zarządzaniem projektami i wstęp do szkoleń z tego zakresu. Szkolenie pozwala nabyć praktyczne umiejętności, które będą przydatne podczas realizacji czy też uczestnictwa w projekcie.

PRINCE2® to zarejestrowany znak handlowy należący do AXELOS Limited i używanymi za zgodą AXELOS. Wszelkie prawa zastrzeżone.

APMG-International Agile Project Management, Change Management są znakami handlowymi należącymi do APM Group Ltd. AgilePM i DSDM są zarejestrowanymi znakami handlowymi Agile Business Consortium Limited w Wielkiej Brytanii.

Optymizm jest tuż za rogiem

Na rynku jeszcze trwa sprzątanie po bałaganie wywołanym wokół niszowych spółek z Wall Street, a wczorajsze przerzucenie uwagi na srebro już odchodzi w zapomnienie. Na pierwszy plan powracają za to oczekiwania ożywienia w długim okresie przy pozytywnie odbieranych doniesieniach z USA o planie fiskalnym i postępach w szczepieniach. Możemy być blisko powrotu ryzykownych aktywów do wzrostów.

Jakkolwiek nie da się jeszcze ogłosić, że okres huśtawki w trendzie bocznym minął, nowa fala apetytu na ryzyko może czekać tuż za rogiem. Wczorajsze odbicie rynku akcji wygląda obiecująco, choć brakowało mu poparcia w rynku walutowym, gdzie zaskakującą siłą wyróżniał się dolar. Ale przy stopniowym spadku zainteresowania fenomenem wpływu zrzeszonych na forach inwestorów detalicznych na niszowe spółki i bezowocnym wciągnięciu w szał zakupów rynku srebra wprowadzający nerwowość szum powinien cichnąć, a rynki wrócić do śledzenia długoterminowych trendów.

A w tle mamy więcej pozytywnych informacji wzmacniających nadzieje na poprawę perspektyw ożywienia. W USA wciąż trwają prace nad potężnym fiskalnym planem pomocowym. Inwestorów ucieszyła informacja, że Republikanie przedstawili prezydentowi Bidenowi swoją propozycję pakietu. Choć plan w wysokości 618 mld USD to zaledwie jedna trzecia tego, co chciałby Biden, to ważniejsza od pieniędzy jest wola obu partii do prowadzenia negocjacji. Na koniec jest oczywistym, że czego Demokraci nie osiągną w porozumieniu z Republikanami, przeforsują mechanizmami legislacyjnymi dla których nie potrzebują poparcia opozycji. Republikanie nie mają zbyt wiele pola manewru, by blokować pieniądze, których Amerykanie potrzebują. I rynek zdaje sobie z tego sprawę.

Jednak ważniejszy jest postęp w walce z wirusem, a tutaj perspektywy wyglądają bardziej obiecująco niż jeszcze tydzień temu. W USA liczba Amerykanów, którzy otrzymali przynajmniej jedną dawkę szczepionki, przekroczyła łączną liczbę przypadków z pozytywnym wynikiem testu na COVID-19. Maleją też obawy o dostawy szczepionek do Europy. BioNTech i Pfizer planują zwiększyć możliwości produkcyjne, AstraZeneca deklaruje zwiększenie dostaw jeszcze w tym kwartale, a na zatwierdzenie czeka jeszcze szczepionka do Johnson&Johnson. Wprawdzie tempo szczepień na Starym Kontynencie nie jest tak szybkie jak w USA czy Wielkiej Brytanii i ryzyko przedłużanych restrykcji wisi nad gospodarką, ale pesymizm związany z pandemią jest teraz większy niż powinien. Rewaluacja oczekiwań w górę powinna wkrótce stać się siłą napędową dla odbicia ryzykownych aktywów.

Lepsze nastroje we wtorek rano przynoszą kontynuację zielonej fali na giełdach, a na FX wraca słabość dolara na rzecz walut G10 i rynków wschodzących. W tym otoczeniu dobrze wygląda złoty z EUR/PLN testującym 4,50, który jest kluczowy dla dalszego kierunku. Na początku stycznia ruch aprecjacyjny złotego został zatrzymany na tym poziomie w związku z obawami, że zejście EUR/PLN poniżej 4,50 wzbudzi niezadowolenie NBP i zagrozi interwencyjną sprzedażą złotego. Testowanie determinacji banku centralnego w tygodniu z posiedzeniem RPP wydaje się odważną decyzją. Z drugiej jednak strony, jeśli tłumaczenie interwencji dbaniem o dobro eksporterów było tylko zasłoną dymną, by oddalić oskarżenia o podbijanie fixingu na koniec roku, to teraz w lutym opór ze strony NBP może być mniejszy, albo nie wystąpić wcale. Osobiście sądzę, że bank centralny nie będzie (nie powinien) angażować się w walkę z rynkiem, kiedy koszty mogą być wysokie, a korzyści minimalne. W rezultacie siła złotego nie powinna się wyczerpywać na 4,50, ale przynajmniej jakieś 2 proc. niżej.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Enel X pozostaje liderem polskiego rynku DSR dzięki aukcji na 2025 rok

  • PSE opublikowały wyniki aukcji głównej na rok 2025. Enel X utrzymał pozycję wiodącego agregatora usług Demand Side Response (DSR) w Polsce, uzyskawszy kontrakty na 595 MW redukcji mocy w 2025 roku.
  • Dzięki temu przedsiębiorstwa, które dotychczas brały udział w programach DSR za pośrednictwem Enel X będą nadal miały możliwość otrzymywania atrakcyjnego wynagrodzenia w długoterminowej perspektywie współpracy, równocześnie wspierając bezpieczeństwo krajowej sieci elektroenergetycznej.

Enel X Polska wygrał aukcje o łącznej wartości 595 MW redukcji mocy w ramach programów Demand Side Response na 2025 rok. Wynik ten – już po raz kolejny – zapewnia firmie Enel X pozycję wiodącego agregatora usług DSR w Polsce. To też kolejny rok, kiedy firmy współpracujące z Enel X w Polsce mają zapewniony długoterminowy dostęp do atrakcyjnego wynagrodzenia za gotowość do redukcji poboru mocy.

 

„Cieszymy się, że dzięki ostatniej aukcji możemy utrzymać naszą wiodącą pozycję na rynku i zwiększyć możliwości generowania przychodów dla naszych obecnych i nowych klientów. Już ponad 140 firm z wielu sektorów gospodarki podjęło współpracę z nami w Polsce. Enel X pomaga przedsiębiorstwom uzyskać dostęp do programów Demand Side Response i maksymalizować korzyści, jakie daje udział w nich. Bardzo cieszy nas również fakt, że dzięki temu wspieramy bezpieczne działanie polskiego systemu sieci przesyłowych” – mówi Francesco Venturini, dyrektor generalny Enel X.

Enel X świadczy usługi DSR na polskim rynku od 2017 roku. Od tego czasu udział DSR w polskim systemie energetycznym wzrósł do prawie 4 proc. zainstalowanej mocy. Enel X niedawno potwierdził, że programy DSR stanowią obecnie ważny element w polskim systemie sieciowym, przechodząc  test redukcji mocy z portfelem ponad 140 klientów w ramach programu DSR na 2021 rok.

DSR to jedno z ważniejszych narzędzi służących do zaspokojenia rosnącego zapotrzebowania na energię elektryczną poprzez bardziej efektywne wykorzystanie istniejącej infrastruktury energetycznej. Programy DSR wykorzystują elastyczność w zakresie poboru mocy w przedsiębiorstwach z różnych gałęzi gospodarki, przez co wspierają bezpieczeństwo krajowego zasilania i minimalizują ryzyko wystąpienia braków w podaży energii. Przedsiębiorstwa biorące udział w programach otrzymują atrakcyjne wynagrodzenie za  gotowość do reagowania na rzadkie sytuacje możliwego deficytu w zakresie podaży energii z sieci. DSR zwiększają również stabiliność systemu elektroenergetycznego w sytuacji zwiększającego się udziału energii odnawialnej w miksie energetycznym.

Enel X zajmuje wiodącą pozycję w programach DSR na całym świecie, zarządzając około 6 GW redukcji mocy w obydwu Amerykach, Europie, Azji i Oceanii.