Piotr Listwoń w Zarządzie międzynarodowego stowarzyszenia giełd energii APEx

  • Piotr Listwoń, Wiceprezes Zarządu Towarowej Giełdy Energii S.A., spółki z Grupy Kapitałowej GPW, został w styczniu br. wybrany na członka Zarządu APEx
  • APEx (Association of Power Exchanges) jest międzynarodowym stowarzyszeniem zrzeszającym giełdy energii. Obecnie w jej strukturze jest 46 organizacji z całego świata

– Idea łączenia rynków energii, wspierana przez Komisję Europejską, wdrażana jest już w różnych obszarach na całym świecie. Przed nami stoi wiele wyzwań w kontekście globalnym. Cieszę się, że skład Zarządu APEx zasili przedstawiciel tak dynamicznie rozwijającej się giełdy z Europy Środkowo-Wschodniej. Jestem przekonany, że Pan Piotr Listwoń wniesie do naszej organizacji duże doświadczenie oraz europejskie spojrzenie na rynek energii tego regionu – powiedział Stu Bresler, Przewodniczący Association of Power Exchanges.

Towarowa Giełda Energii (TGE), spółka z Grupy Kapitałowej GPW, jest członkiem APEx od 2000 roku. W przeciągu 2 dekad przedstawiciel TGE już po raz drugi zasiada w Zarządzie stowarzyszenia, co potwierdza nie tylko silną pozycję Giełdy, ale także fakt, że wdrażane pionierskie rozwiązania giełdowe są doceniane zarówno w Europie jak i na świecie.

 

– TGE działa w APEx praktycznie od początku swojego istnienia. Uruchamiając ponad 20 lat temu Giełdę, patrzyliśmy dalekosiężnie, wiedzieliśmy, że kiedyś nadejdzie moment, w którym udostępnimy nasze usługi i towary innym krajom. I tak się stało w 2010 roku, kiedy zaoferowaliśmy polską energię na połączeniu ze Szwecją, a 5 lat później z Litwą. Obecnie umożliwiamy handel transgraniczny w ramach zintegrowanych rynków SIDC oraz SDAC. Istotne, dla mnie jako menedżera, jest zdobywanie nie tylko nowych kompetencji, ale także ich wymiana. Tylko przy takim układzie możemy stworzyć sieć współpracy, która przyczyni się do rozwoju naszych biznesów. Odpowiednim miejscem do tego jest właśnie APEx. Zaufanie jakim zostałem obdarzony zobowiązuje mnie do reprezentowania nie tylko TGE, ale także naszej części Europy – mówi Piotr Listwoń, Wiceprezes Zarządu Towarowej Giełdy Energii.

APEx to międzynarodowa organizacja zrzeszająca towarowe i finansowe giełdy energii z całego świata. Obecnie w jej skład wchodzi 46 organizacji. Stowarzyszenie powstało w celu wspierania rozwoju konkurencyjnych rynków energii elektrycznej, a główną misją APEx jest tworzenie platformy wymiany informacji, doświadczeń oraz dobrych praktyk pomiędzy członkami.

***

Piotr Listwoń posiada wieloletnie doświadczenie w zakresie obrotu i rozliczeń rynków terminowych towarowych, rynku instrumentów finansowych oraz transakcji międzynarodowych realizowanych w ramach mechanizmu łączenia europejskich rynków energii elektrycznej. Z Grupą Kapitałową TGE związany jest od 2008 r., gdzie początkowo zaangażowany był w prace nad uruchomieniem działalności operacyjnej Izby Rozliczeniowej Giełd Towarowych S.A. oraz kierował m.in. projektem wdrożenia zaawansowanego systemu płatności w IRGiT. W latach 2013-2018 pełnił funkcję Dyrektora Działu Rozliczeń i Rozrachunku oraz Dyrektora Rozwoju Współpracy Międzynarodowej w IRGiT. W kwietniu 2018 r. objął stanowisko Wiceprezesa Zarządu Towarowej Giełdy Energii, gdzie odpowiada za działalność operacyjną Giełdy oraz rozwój produktów giełdowych. W kwietniu 2018r. został członkiem Rady Nadzorczej Fundacji Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie S.A., a od grudnia 2020 r. pełni funkcję Przewodniczącego Rady Nadzorczej InfoEngine, spółki wchodzącej w skład GK TGE. W styczniu 2021r. dołączył do Zarządu międzynarodowego stowarzyszenia giełd energii Association of Power Exchanges (APEx).

Firmy farmaceutyczne nie powinny finansować Funduszu Kompensacyjnego

  • Funduszu Kompensacyjnego Szczepień Ochronnych nie powinny finansować firmy farmaceutyczne.
  • W czasie pandemii przedsiębiorstwa oczekują od państwa wsparcia, a nie nakładania kolejnych danin publicznych, w których mają obowiązek partycypować – uważa Konfederacja Lewiatan.

Rząd zapowiedział powstanie Funduszu Kompensacyjnego, z którego byłyby wypłacane odszkodowania w przypadku pojawienia się niepożądanych odczynów u osób zaszczepionych przeciw koronawirusowi. Wśród źródeł finansowania Funduszu wymieniono firmy farmaceutyczne, które zawarły ze Skarbem Państwa umowę na dostawę szczepionek do przeprowadzania obowiązkowych szczepień ochronnych.
.
– Popieramy utworzenie takiego Funduszu, ale nie widzimy podstaw, aby finansowały go firmy farmaceutyczne. Skoro państwo chce przejąć odpowiedzialność za działania niepożądane, to powinno wziąć pełną odpowiedzialność, w tym finansową za takie rozwiązanie, a nie obciążać nią producentów szczepionek (którzy nie ponoszą odpowiedzialności w tym zakresie) – przekonuje Kacper Olejniczak, ekspert Konfederacji Lewiatan.

W świetle obecnie obowiązujących przepisów producent leku ponosi odpowiedzialność wobec pacjenta, jeśli wystąpią u niego działania niepożądane, o których ryzyku nie został poinformowany w ulotce. Jeżeli u pacjenta wystąpi działanie niepożądane, o którym ostrzeżono w ulotce, odszkodowanie nie przysługuje, gdyż pacjent korzystając z produktu leczniczego zaakceptował określony poziom ryzyka.

Państwo powinno sięgnąć do istniejących już źródeł przychodów. Fundusz Kompensacyjny mógłby być zasilany dochodami generowanymi przez Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych.

Agora nie przejmie Eurozetu. Sposób prowadzenia postępowania przez UOKiK budzi wątpliwości przedsiębiorców

  • Zaniepokojenie przedsiębiorców budzi uzasadnienie decyzji Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów zakazującej przejęcia kontroli nad Eurozetem, nadawcą Radia ZET, przez Agorę. Dotychczas decyzje odmowne były wydawane przez Prezesa UOKiK sporadycznie (ostatnia niemal dekadę temu).
  • Wątpliwości budzą zarówno podstawy merytoryczne oceny koncentracji na rynku mediów, jak i sposób prowadzenia postępowania – uważa Konfederacja Lewiatan.

Koncentracje są przejawem legalnej i istotnej z perspektywy przedsiębiorców działalności gospodarczej, będąc również cechą rynków konkurencyjnych. Zdaniem Konfederacji Lewiatan w przyjętej przez UOKiK w uzasadnieniu decyzji tzw. teorii szkody antymonopolowej (quasi-duopolu) nie ma odpowiedzi na kluczowe pytanie, jakie dane ekonomiczne posłużyły do wyciągnięcia wniosku, że wskutek koncentracji miałoby dojść do zaprzestania konkurowania między graczami rynkowymi i podwyższania cen na rynku, czy też ograniczenia jakości ofert.
Szczególnie niepokojące jest w tym kontekście przywoływanie przez Prezesa UOKiK okoliczności udziału w rynku dwóch największych graczy po koncentracji, podczas gdy w wyniku transakcji doszłoby do połączenia wicelidera rynkowego z podmiotem zajmującym 5 miejsce, których łączny udział rynkowy wynosiłby ok. 25%.

– Przyjęcie nowego standardu jako podstawy do zakazu koncentracji, stanowi dla biznesu ryzyko arbitralności decyzji Prezesa UOKIK, a tym samym niepewności prawnej. Takie podejście może być zastosowane w odniesieniu do wielu koncentracji pomiędzy podmiotami w różnych branżach – mówi Maciej Witucki, prezydent Konfederacji Lewiatan.

– Niepewność w zakresie stosowania określonych ram prawnych wprowadza istotne i nieprzewidywalne ryzyka w działalności biznesowej, co może zniechęcić do podejmowania inwestycji w Polsce – dodaje Krzysztof Kajda, radca prawny, zastępca dyrektora generalnego (szef pionu ekspertyzy) Konfederacji Lewiatan.

Niepokój przedsiębiorców wynika także z doniesień dotyczących samego przebiegu postępowania. W dotychczasowej praktyce zarówno UOKiK, jak i przedsiębiorcy prowadzili w dobrej wierze otwarty dialog, mając na uwadze zasadniczy cel, czyli zbadanie, czy możliwe byłoby dopuszczenie do transakcji po jej modyfikacji. Zakaz, co do zasady legalnych transakcji, był traktowany jako ostateczne rozwiązanie, które UOKiK stosował dopiero w sytuacji gdy wyczerpane zostały możliwości ustalenia warunków.

WallStreetBets a rynek walutowy

W ostatnich dniach uwaga rynku skupia się na zachowaniu detalicznych spekulantów skupionych wokół grupy wallstreetbets na Reddicie. Niemniej ich działania nie powinny mieć wpływu na rynek walutowy. W tym tygodniu rynek skupi się za to na licznych danych makroekonomicznych, m.in. ze strefy euro, Wielkiej Brytanii i USA.

Wywołane przez wallstreetbets short squeezy na akcjach niektórych firm, takich jak GameStop, zapewniły mnóstwo rozrywki i ciekawych wiadomości. Oczekujemy jednak, że wpływ zachowania detalicznych spekulantów na rynki walutowe będzie znikomy, biorąc pod uwagę znacznie wyższe wolumeny na tych rynkach i ograniczony dostęp inwestorów detalicznych do nich.

Spodziewamy się, że w tym tygodniu uwaga rynku skupi się na danych makroekonomicznych. Kalendarz dla strefy euro jest wyjątkowo obfity w wydarzenia. We wtorek poznamy dane o PKB w czwartym kwartale, z kolei w środę styczniowy odczyt inflacji. Pierwsza publikacja ma pokazać ujemną dynamikę, z kolei inflacja ma odbić w związku ze zmianami zachodzącymi w Niemczech, a mianowicie: cofnięciem tymczasowej obniżki podatku VAT i podwyższeniem podatków od energii. W czwartek poznamy z kolei wynik posiedzenia Banku Anglii. W piątek uwaga skupi się na styczniowym raporcie z amerykańskiego rynku pracy.

PLN

Złoty umocnił się w parze z euro w minionym tygodniu, dość istotnie zyskując w trakcie jego drugiej części.

Wieści napływające z Polski można uznać za pozytywne. Co prawda obostrzenia (z niewielkimi wyjątkami) zgodnie z nowymi wytycznymi pozostają w mocy, niemniej kraj notuje poprawę sytuacji na froncie walki z COVID-19. Co ciekawe, Polska w zeszłym tygodniu zaczęła radzić sobie wyraźnie lepiej niż UE, jeśli chodzi o tempo szczepień. Ograniczenia dotyczące dostępności szczepionek powinny jednak sprawić, że różnica ta nie będzie się istotnie zwiększać.

Oprócz tego docierają do nas też w znacznej mierze pozytywne wieści z gospodarki. Rok 2020 zakończył się spadkiem PKB Polski, co wystąpiło po raz pierwszy od lat 90-tych. Skala spadku jest jednak niewielka, zwłaszcza w porównaniu z niektórymi innymi krajami UE (szczególnie na południu). Co więcej, bardziej aktualne dane (odnoszące się tylko do grudnia), budzą optymizm: przemysł odnotował dwucyfrową dynamikę wzrostu, jedną z najwyższych w ostatnich latach, z kolei stopa bezrobocia wzrosła zaledwie o 0,1 p.p., co jest typowe dla tego okresu w roku.

W tym tygodniu, w środę, czeka nas kolejne posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej. Podobnie jak inni nie oczekujemy zmian stóp procentowych. Nie sądzimy też, żeby retoryka RPP miała być wyjątkowo istotna dla złotego, który w ostatnich dniach znów zaczyna zachowywać się podobnie do kluczowych walut regionu, zdając się reagować na zmiany ogólnego sentymentu względem ryzyka.

EUR

Reprezentanci dwóch banków centralnych strefy euro, Holandii i Finlandii, w zeszłym tygodniu wyrazili dyskomfort z powodu siły i skali ostatniej aprecjacji waluty. Należy oczekiwać więcej tego typu wypowiedzi w kolejnych tygodniach, co może stanowić ryzyko dla euro w krótkim terminie. Słabe dane z gospodarki również mogą mieć wpływ na walutę, podobnie jak nadal słabe wyniki na froncie szczepień.

W tym tygodniu spodziewamy się zobaczyć silny wzrost inflacji w strefie euro w styczniu, w znacznej mierze ze względu na zmiany zachodzące w Niemczech. Rynki powinny zwracać większą uwagę na wstępne dane o PKB strefy euro w pierwszym kwartale. Naszym zdaniem istnieje możliwość, że dane okażą się gorsze od oczekiwań, co w konsekwencji mogłoby osłabić euro w relacji do głównych walut.

USD

Obserwowana ostatnio odwrotna korelacja między dolarem amerykańskim i aktywami ryzykownymi w zeszłym tygodniu osłabła. Ceny globalnych akcji skierowały się w dół, jednak dolar amerykański nie doświadczył umocnienia o dużej skali w relacji do większości walut.

W piątek poznamy kluczowy raport z amerykańskiego rynku pracy. Rynki spodziewają się względnej stabilizacji, zarówno jeśli chodzi o stopę bezrobocia, jak i zmianę liczby miejsc pracy w styczniu. Brak historycznego precedensu sprawia, że prognozowanie jest trudniejsze niż kiedykolwiek, jednak liczymy na dodatnią zmianę zatrudnienia, biorąc pod uwagę brak powszechnego lockdownu w USA w styczniu. Przedtem, w środę, uwagę traderów przyciągnąć mogą natomiast usługowe dane PMI od ISM w styczniu.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk – analitycy Ebury

Aktywność inwestorów na rynkach Grupy GPW – styczeń 2021 r.

  • Wzrost wartości obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń[1] na Głównym Rynku o 74,5% rdr do 31,6 mld zł
  • Wzrost wartości obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń na rynku NewConnect o 209,7% do 1,1 mld zł
  • Wzrost łącznego wolumenu obrotu instrumentami pochodnymi o 37,0% rdr do poziomu 803,7 tys. szt.
  • Wzrost łącznego obrotu obligacjami na TBSP o 28,2% rdr do 32,0 mld zł
  • Wzrost łącznego obrotu produktami strukturyzowanymi o 66,3% rdr do 309,5 mln zł
  • Wzrost łącznego obrotu ETF-ami o 126,6% rdr do 57,1 mln zł
  • Spadek łącznego wolumenu obrotu energią elektryczną o 11,1% do poziomu 12,5 TWh
  • Wzrost łącznego wolumenu obrotu gazem ziemnym o 33,1% rdr do 14,8 TWh

W styczniu 2021 r. łączna wartość obrotu akcjami na Głównym Rynku GPW wyniosła 32,3 mld zł, czyli o 73,2% więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń wzrosła o 74,5% rdr do poziomu 31,6 mld zł. Średnia dzienna wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń wyniosła 1,66 mld zł, o 92,9% więcej niż rok wcześniej. Wartość indeksu WIG na koniec stycznia wyniosła 56 978,68 pkt i była o 0,5% wyższa niż przed rokiem.

Na rynku NewConnect w styczniu odnotowano wzrost łącznej wartości obrotu akcjami o 196,8% rdr do poziomu 1,1 mld zł. Wartość obrotów akcjami w ramach arkusza zleceń na rynku NewConnect wzrosła o 209,7% rdr i wyniosła 1,1 mld zł.

Łączny wolumen obrotu instrumentami pochodnymi w styczniu wyniósł 803,7 tys. szt., czyli o 37,0% więcej niż rok wcześniej. Wolumen obrotu kontraktami na indeksy wzrósł o 47,3% rdr do poziomu 444,9 tys. szt., wolumen obrotu kontraktami na akcje wzrósł o 52,5% rdr do 232,6 tys. szt., wolumen obrotu kontraktami na waluty spadł o 10,0% rdr do 100,0 tys. szt., a wolumen obrotu opcjami wzrósł o 26,8% rdr do 26,2 tys. szt.

W styczniu zanotowano wzrost wartości obrotu produktami strukturyzowanymi o 66,3% rdr do poziomu 309,5 mln zł oraz wzrost obrotów ETF-ami o 126,6% rdr do 57,1 mln zł.

Wartość notowanych na rynku Catalyst emisji obligacji nieskarbowych wyniosła na koniec stycznia 100,6 mld zł wobec 91,3 mld zł w analogicznym okresie ubiegłego roku. Wartość obrotu obligacjami nieskarbowymi na rynku Catalyst w ramach arkusza zleceń wzrosła o 34,4% rdr do poziomu 285,3 mln zł.

Łączna wartość obrotu obligacjami na TBSP wyniosła 32,0 mld zł wobec 25,0 mld zł rok wcześniej, co oznacza wzrost o 28,2% rdr.

Łączny wolumen obrotu energią elektryczną na rynkach spot i terminowym wyniósł 12,5 TWh, co oznacza spadek o 11,1% rdr. Wolumen obrotu energią elektryczną na rynku spot wzrósł o 15,6% rdr do poziomu 3,2 TWh. Na rynku forward wolumen spadł o 17,6% rdr do poziomu 9,3 TWh.

Łączny wolumen obrotu gazem ziemnym wzrósł o 33,3% rdr do 14,8 TWh. Na rynku spot wolumen obrotu wzrósł o 69,5% do poziomu 3,4 TWh. Na rynku terminowym odnotowano wzrost o 25,5% rdr do poziomu 11,5 TWh.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia, z wyłączeniem praw ze świadectw związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”)[2], na rynku spot wyniósł 1,4 TWh, co oznacza spadek o 28,1% rdr.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”) spadł o 92,1% rdr do poziomu 3,9 ktoe[3].

Obrót Gwarancjami Pochodzenia dla energii elektrycznej wytworzonej w OZE wzrósł o 72,6% rdr, do wolumenu 2,3 TWh.

Kapitalizacja 384 spółek krajowych notowanych na Głównym Rynku w styczniu wyniosła 544,7 mld zł (120,0 mld EUR).

Łączna kapitalizacja 434 spółek krajowych i zagranicznych notowanych na Głównym Rynku sięgnęła 1 057,8 mld zł (233,1 mld EUR).

Na Głównym Rynku GPW w styczniu zadebiutowały akcje spółek: Answear.com (wartość oferty: 80,5 mln zł) oraz Photon Energy N.V. (przejście z NewConnect).

Na rynku NewConnect w styczniu br. zadebiutowały akcje spółek: United Label S.A. (wartość oferty: 4,4 mln zł) i Incuvo S.A. (2,8 mln zł).

Na rynku Catalyst w styczniu 2021 r. zadebiutowały obligacje spółek: Cavatina Holding S.A. oraz White Stone Development sp. z o.o. o wartościach emisji odpowiednio: 20 mln zł i 25 mln zł.

W styczniu 2021 r. na GPW odbyło się 19 sesji giełdowych, w porównaniu do 21 sesji rok wcześniej.

[1] transakcje sesyjne, bez transakcji pakietowych

[2] świadectwa pochodzenia związane z efektywnością energetyczną (tzw. białe certyfikaty) są wystawiane, notowane i rozliczane w innych jednostkach metrycznych niż pozostałe świadectwa na TGE (toe – tona oleju ekwiwalentnego; energetyczny równoważnik jednej metrycznej tony ropy naftowej o wartości opałowej równej 10.000 kcal/kg)

[3] ktoe = 1000 toe, Mtoe = 1000 000 toe

Polacy czekają na otwarcie noclegów. Gdzie planujemy podróże w 2021?

Poprzedni rok na całym świecie upłynął pod znakiem pandemii koronawirusa. Już wtedy, wśród miłośników podróżowania, zaczęły wyłaniać się nowe trendy. W związku z tym,
że COVID-19 towarzyszy nam także od początku stycznia 2021, wciąż otwartym pozostaje pytanie: które z tych tendencji pozostaną z nami na dłużej?

Zainteresowanie wyjazdami wciąż rośnie

Brak możliwości wyjazdu podczas ferii zimowych, a także późniejsze utrzymanie obowiązujących obostrzeń sprawiły, że Polacy z coraz większym utęsknieniem wyczekują końca lockdownu. W krótkim czasie od opublikowania pierwszej, rządowej decyzji
o przedłużeniu restrykcji, większość z nas pożegnała się z wizją zimowego urlopu. Jednocześnie nastąpiło jednak ogromne ożywienie tematyką wyjazdów wakacyjnych – aż 45% osób decyduje się na zabukowanie wyjazdu w trybie first minute. Zainteresowanie rezerwacjami – w porównaniu do stycznia ubiegłego roku – zwiększyło się o 28%.

Gdzie pojadą Polacy po zniesieniu obostrzeń?

Już w 2020 roku nie było żadnych wątpliwości, że koronawirus spowoduje znaczne ograniczenie wyjazdów za granicę. To z kolei stworzyło – i wciąż stwarza – nowe perspektywy dla turystyki krajowej. Na znaczeniu zyskują mniejsze, polskie kurorty. Od początku miesiąca duże miasta – takie jak Kraków czy Warszawa – odnotowują nawet 90% spadek zainteresowania noclegami.  Trend ogromnego wzrostu popularności obiektów, znajdujących się poza dużymi metropoliami, z pewnością nie zniknie wraz z epidemią. W styczniu, aż 69% rezerwacji dotyczyło niewielkich miasteczek i wsi, takich jak Borne Sulinowo, Górowychy, Szalejów Dolny. Faworytem został Karpacz, z 75% wzrostem zainteresowania w porównaniu do poprzedniego sezonu. Polacy wybierają także mniej uczęszczane regiony Polski, między innymi okolice Jeziora Rożnowskiego i Solińskiego, czy Góry Sowie.

Moda na odludzie

Polacy z entuzjazmem podchodzą do odpoczynku z dala od czterech ścian, nie tracąc przy tym jednak dozy zdrowego rozsądku. Trend na bezpieczne wyjazdy to także jedno z następstw trwającej epidemii. Już w ubiegłym roku, po zniesieniu lockdownu, mogliśmy zaobserwować ogromny wzrost zainteresowania noclegami w domkach letniskowych na uboczu. W styczniu 2021 utrzymuje się ono niemal na 6-krotnie wyższym poziomie, niż odnotowano w takim samym czasie, w roku 2020. Lawinowo rośnie też popularność wynajmu domów na wyłączność. Często rezerwowane są te z nich, które w cenie gwarantują dostęp do jeziora lub basenu, bez konieczności opuszczania miejsca zakwaterowania. Nad morzem, powodzeniem mogą cieszyć się też kwatery usytuowane w niewielkiej odległości od plaży. Chętnie wybierane obiekty najczęściej łączy także deklaracja o regularnej dezynfekcji pomieszczeń oraz dostępie do środków sanitarnych. Noclegi w domach na wyłączność, domkach i apartamentach postrzegane są jako te najbardziej bezpieczne. To właśnie one cieszą się zaufaniem turystów, mimo że ich wynajęcie oznacza z reguły wyższe opłaty.

Wakacje pod znakiem bonu turystycznego

Jak podaje Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii, do 17 grudnia 2020 r. bon turystyczny 500+ aktywowała dopiero ¼ uprawnionych, a zaledwie 8% beneficjentów wykorzystało już świadczenie. Zważając na ostateczny termin realizacji Polskiego Bonu Turystycznego, przypadający na koniec marca 2022 roku, można przypuszczać, że tegoroczne długie weekendy i wakacje będą idealnymi momentami na jego wykorzystanie. Potwierdzają to także dane portalu Noclegowo.pl. Zainteresowanie noclegami z bonem turystycznym nad morzem – w stosunku do sierpnia 2020, kiedy był on wprowadzany – wzrosło aż o 46%. Do 17 stycznia, obiektów realizujących świadczenie szukano głównie w Zakopanem, Karpaczu, Łebie, Międzyzdrojach i Kołobrzegu. Od pierwszego przedłużenia obostrzeń po feriach 2021, tendencja ulega jednak zmianie. Do puli popularnych destynacji dołącza coraz większa liczba małych, nadmorskich miejscowości. Największym wzrostem popularności w stosunku do zeszłorocznych wakacji mogą się poszczycić rodzinne kurorty, takie jak Dziwnów, Dąbki czy Dźwirzyno.

Jakie jest więc idealne miejsce na wyjazd po zniesieniu obostrzeń? To domek w niewielkiej miejscowości, z dala od tłumów, w którym czeka spokojny odpoczynek na łonie natury.
W roku 2021 ważna dla Polaków będzie także możliwość realizacji bonu turystycznego oraz polityka anulacji rezerwacji, w razie nagłej konieczności jej odwołania.

Radosław Kaskiewicz nowym dyrektorem zarządzającym 3M w regionie Europy Wschodniej

Radosław (Radek) Kaskiewicz został powołany na dyrektora zarządzającego 3M w regionie Europy Wschodniej (Polska, Czechy, Słowacja, Węgry, Ukraina, Gruzja), z dniem 1 lutego br. Przez ostatnie 4 lata funkcję tę pełnił Alain Simonnet, który zostanie dyrektorem zarządzającym 3M w regionie Europy zachodniośródziemnomorskiej (Francja, Hiszpania, Portugalia i Maroko).

Radek Kaskiewicz wcześniej był dyrektorem ds. transportu i elektroniki jednego z czterech sektorów 3M na region Europy Południowo-Wschodniej (Włochy, Grecja, Izrael, Turcja, Rumunia, kraje bałkańskie).

Kaskiewicz dołączył do 3M w 1995 roku. Od tego momentu sprawował różnorodne funkcje w ramach lokalnych, europejskich i globalnych struktur firmy. W latach 2004-2007 był liderem ds. rozwoju globalnego rynku w dziale taśm i klejów przemysłowych 3M, w St. Paul w USA. Po powrocie do Europy był szefem sektora przemysłowego i energetycznego w Polsce, a następnie dyrektorem zarządzającym 3M w regionie tworzonym przez Czechy, Słowację i Węgry.

Radek jest absolwentem Wydziału Elektroniki Politechniki Warszawskiej oraz Carlson School of Management Uniwersytetu w Minnesocie w zakresie marketingu strategicznego. Biegle włada językiem polskim, angielskim oraz rosyjskim.

Do głównych zadań Radka Kaskiewicza w jego nowej roli będzie należało budowanie reputacji marki 3M w regionie Europy Wschodniej oraz kształtowanie międzynarodowej kultury organizacyjnej w oparciu o etykę biznesową i zrównoważony rozwój.

Biuro dyrektora zarządzającego 3M na Europę Wschodnią jest zlokalizowane w Polsce, gdzie znajduje się też centrala regionu i Superhub – największe centrum produkcyjne firmy w Europie oraz centrum badawczo-rozwojowe. Radek Kaskiewicz będzie współpracował bezpośrednio z wiceprezesem ds. korporacyjnych 3M EMEA, Larsem Hanseidem.

Mniejsza konsumpcja i regulacje unijne – co spędza sen z powiek polskim rolnikom?

Rolnicy i sadownicy obawiają się tego, co spotka ich w 2021 roku. Obawy są przede wszystkim pokłosiem pandemii i kryzysu ekonomicznego, który dotknął wszystkich Polaków i zmienił ich zachowania konsumenckie. Już teraz aktywność klientów w sklepach jest zauważalnie mniejsza, a z półek wolniej znikają warzywa i owoce. Do tego dokłada się mniejszy zbiór jabłek – które teraz przy obniżonej aktywności konsumenckiej nie są w stanie uzyskać cen, jakie przyniosłyby sadownikom godny utarg. Jednak obok konsekwencji pandemicznych pojawia się drugi problem, który spędza polskim rolnikom i sadownikom sen z powiek. Unia próbuje sformułować wizję rolnictwa, która stawia na gospodarstwa wielokierunkowe i wielogatunkowe – czyli posiadające różne rodzaje produkcji. Jeżeli wyznaczymy taki kierunek rozwoju w Unii – to rolnicy i hodowcy, którzy zainwestowali w ostatnich latach w rozwój nowych technologii, zakupili sprzęt i postawili na nowoczesność w swoich wyspecjalizowanych gospodarstwach, mogą mieć problem z utrzymaniem się na rynku.

– Jesteśmy w trakcie precyzowania warunków nowej polityki rolnej na kolejną perspektywę Unii Europejskiej. Duże dyskusje wśród rolników budzą takie plany, jak Zielony Ład. Związana jest z nim wielka obawa: czy polscy rolnicy będą mogli na tym skorzystać, czy tylko stracą? – powiedział serwisowi eNewsroom Mirosław Maliszewski, prezes Związku Sadowników RP. – Idą trudne czasy dla rolnictwa towarowego, które utrzymuje się głównie ze sprzedaży produktów – zarówno na rynek wewnętrzny, jak i na rynki eksportowe. Kierunek rozwoju w Unii może być zagrożeniem nie tylko dla polskich gospodarstw. Rolnictwo Unii Europejskiej może nie poradzić sobie z rolnictwem światowym – na przykład wielkoobszarową produkcją mięsa w Ameryce Południowej, czy gospodarstwami farmerskimi w USA i Kanadzie. Zagrożeniem będą też produkty ze wschodu. Na Ukrainie i w Rosji mocno inwestuje się w rozwój nowych technologii i stawia się na wielkoprzemysłowe gospodarstwa farmowe. Ich wyroby będą zabierały miejsce na rynku wspólnotowym nie tylko polskim produktom, ale także tym wytworzonym w innych krajach Unii Europejskiej – ostrzega Maliszewski.

Specjaliści od e-commerce przebierają w ofertach z każdej branży

Wybuch pandemii koronawirusa spowodował, że firmy straciły możliwość sprzedaży tradycyjnymi kanałami. W efekcie dziś pracodawcy masowo poszukują specjalistów od e-commerce. Kandydaci znajdą zatrudnienie niemal w każdej branży i mogą liczyć na zarobki od 5 tys. zł do nawet 30 tys. złotych brutto miesięcznie.

Rok 2020 był w wielu aspektach bezprecedensowy. Zamknięte sklepy i galerie handlowe wymusiły rozwiązania, na które większość firm nie była przygotowana. Z raportu „E-commerce w Polsce. Gemius dla e-Commerce Polska” dowiadujemy się, że już 20 mln Polaków robi zakupy on-line.

Choć COVID-19 rzucił rynkowi e–commerce szereg wyzwań związanych m.in. z logistyką, dostawami i dostępnością produktów, to zaufanie do e-zakupów w Polsce rośnie. Pomimo zniesienia obostrzeń, spora część klientów ograniczyła wizyty w sklepach stacjonarnych, a preferencje zakupowe zmieniły się bezpowrotnie. Coraz częściej dotyczy to nie tylko ubrań czy elektroniki, ale też żywności oraz leków.

W ostatnich latach rola e-commerce systematycznie rosła, a wybuch pandemii sprawił, że trend ten jeszcze bardziej się rozwinął. W efekcie osoby posiadające doświadczenie w sprzedaży internetowej są dziś na wagę złota i mogą przebierać w ofertach pracy. W tej chwili na portalach rekrutacyjnych i ogłoszeniami można znaleźć ponad 1400 rekrutacji na stanowiska e-commerce[i]komentuje Elżbieta Sobiech, ekspert ds. rekrutacji digital i e-commerce w firmie rekrutacyjnej i outsourcingowej Devire.

Jakie branże poszukują specjalistów od e-commerce?

Jeszcze 5 lat temu wartość polskiego rynku e-commerce wynosiła 27 mld zł[ii]. Przed pandemią szacowano go na 70 mld zł, dziś na 100 mld zł. W efekcie pozycja specjalistów od digital i e-commerce jeszcze bardziej się umocniła. Organizacje poszukujące tego typu talentów coraz częściej sięgają po kandydatów z agencji i domów mediowych. Trend ten napędza rosnące zapotrzebowanie firm na specjalistyczny know-how ekspertów z różnych obszarów digitalu i e-commerce.

Największy rozkwit internetowego kanału sprzedaży obserwujemy w obszarach:

  • Retail – szczególnie w kategorii spożywczej i produktów świeżych, elektroniki użytkowej, a także remontowo-budowlanej i meblarskiej.
  • FMCG – środki czystości i produkty kosmetyczne.
  • Apteki – leki, suplementy diety.
  • Bankowość i ubezpieczenia – dalszy rozwój bankowości elektronicznej i usług on-line.
  • Home delivery – nieograniczone dostawy do domu, nie tylko z restauracji, ale również m.in.: sklepy convinience, apteki, kawa ze stacji, fachowa pomoc.

Wśród kategorii dóbr konsumenckich stabilną sytuację lub wzrosty obserwujemy wśród producentów i dystrybutorów materiałów higienicznych, kosmetyków i chemii gospodarczej, a także w kategoriach spożywczych: produkty świeże i suche np. konserwy i przetwory. Niezmiennie od kilku lat utrzymuje się też wzrostowy popyt na artykuły ekologiczne i z kategorii „bio”, w tym na portfolio produktów wegetariańskich i wegańskich.

Przed najtrudniejszym zadaniem stoją sieci oferujące produkty, które bazują na osobistym doświadczeniu klienta, takie jak kosmetyki kolorowe, perfumy. To sprawia, że od pracowników działu marketingu w tej kategorii oczekuje się nieszablonowych rozwiązań i pomysłów z pogranicza e-commerce oraz sprzedaży stacjonarnej.

Zarobki – czy opłaca się pracować w e-commerce?

Rosnące zapotrzebowanie profesjonalistów z obszaru e-commerce i digital marketingu utrzyma się w najbliższych latach i mogą oni liczyć na dalszy wzrost zarobków.

Firmy stawiają przede wszystkim na personalizację i zaawansowaną pracę z danymi, pozwalającą na precyzyjne dotarcie do użytkownika. Rosną inwestycje w technologie marketingowe i automatyzację, z naciskiem na jak najlepszy customer experience (doświadczenie klienta).

Dlatego też rok 2020 przyniósł dynamiczny wzrost ofert zatrudnienia dla kandydatów z obszarów CRM, marketing automation, programmaticu czy analityki danych digitalowych i CRM-owych – aż 90% kandydatów z branży zostało zaproszonych do udziału w rekrutacji – wynika z najnowszego badania Devire „Rynek Zmiany Pracy”. Firmy szukają również programistów, wytwarzających platformy i narzędzia e-commerce.

W przypadku tych obszarów w zależności od rodzaju stanowiska możemy mówić o wzrostach wynagrodzeń o 10-15% rok do roku. Poza tym widoczne są wzrosty w obszarach digital activationsocial mediów i komunikację on-line – mówi Elżbieta Sobiech z Devire.wynagrodzenia ecommerce

Strategiczna rola digitalu

Wyraźnie zarysowuje się trend strategicznego pozycjonowania zespołów digitalowych w organizacjach. Zauważamy zwiększony popyt na najbardziej doświadczonych kandydatów, którzy obejmują stanowiska kierownicze. W wielu firmach liderzy obszaru digital dołączają też do zarządów, co tylko potwierdza kluczową i strategiczną rolę tego obszaru w strukturach firm.

Branża potrzebuje menedżerów z doświadczeniem w zarządzaniu zmianą i wdrażaniu dużych projektów strategicznych. W związku z tym na ciekawe oferty mogą liczyć również kandydaci z doświadczeniem z firm consultingowych – podsumowuje Elżbieta Sobiech.

[i] LinkedIn Talent Insights, grudzień 2020

[ii] https://www.gemius.pl/files/reports/E-commerce-w-Polsce-2015.pdf

Pralnie straciły przez problemy hoteli – zadłużona 1/3 branży

Już prawie 250 polskich pralni chemicznych ma problem ze spłatą swoich zobowiązań. Zadłużone firmy to prawie 1/3 tej branży. Choć formalnie nie mają zakazu działalności spowodowanego pandemią, to w praktyce uzależnione są od działania hoteli, które przez długi czas pozostawały nieczynne. To mocno odbiło się na finansach pralni, które obecnie mają do oddania swoim wierzycielom prawie 6 mln zł. Jak pokazują dane Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej SA średnie zadłużenie jednej pralni sięga prawie 24 tys. zł. To blisko 7 tys. więcej niż w styczniu 2020 roku.

Do Krajowego Rejestru Długów za niespłacone zobowiązania wpisanych jest już 246 pralni chemicznych. Łącznie mają do oddania ponad 5,8 mln zł. Jeszcze w styczniu 2020 roku ich zadłużenie było o 1,4 mln zł niższe niż obecnie. Od marca, czyli od wybuchu pandemii i pierwszego zamknięcia hoteli w Polsce, stale rosło, sięgając prawie 6,1 mln zł w październiku. Od listopada zaczęło powoli spadać.

Pralnie chemiczne w Polsce to bardzo mały sektor gospodarki. Według oficjalnych danych, pod tym PKD funkcjonuje około pięciu tysięcy firm. Fizycznie jednak takich firm jest około siedmiuset. Podczas pierwszego zamrożenia gospodarki i ograniczeń związanych z pandemią, większość pralni stanęła, przestała działać. Wiele z tych firm uzależnionych jest od hoteli, które zostały zamknięte. Niestety rządzący, wyznaczając branże objęte tarczami, nie brali pralni pod uwagę. Nikt nie przypuszczał, że jest to sektor tak mocno uzależniony od branż dotkniętych lockdownem. Zmieniło się to dopiero w listopadzie, od kiedy dano pralniom możliwość skorzystania z Tarczy 6.0 – przyznaje Karol Tomczak, reprezentant branży w Polsce.

Biorąc pod uwagę fakt, ile realnie pralni działa na rynku, można wysnuć wniosek, że aż 1/3 z nich, mimo że nie ma zakazu działalności, notuje problemy finansowe. Warto zwrócić uwagę, że 88% z nich to jednoosobowe działalności gospodarcze, do których należy prawie 5,2 mln zł z łącznego zadłużenia.

Jedna branża, cztery sektory, dwie strony medalu

Najbardziej zadłużone są firmy pralnicze działające w Małopolsce. Ich łączne zadłużenie stanowi 1/5 zadłużenia wszystkich pralni w Polsce i sięga ponad 1,2 mln zł. Zaraz za nimi są firmy z województwa mazowieckiego, które muszą oddać wierzycielom prawie 931 tys. zł. Niechlubne podium zamykają firmy ze Śląska, mające do spłacenia kwotę bliską 703 tys. zł.

Tę branżę dzieli się na kilka sektorów. Pierwszy to pralnie chemiczne w galeriach, których obroty spadły, ponieważ przez brak oficjalnych spotkań, wieczorowych uroczystości czy przyjęć, Polacy przestali chodzić w wizytowych ubraniach, więc nie muszą ich czyścić. Przez to obroty tych firm spadły według szacunków branży nawet o 80 proc. Drugi sektor to właśnie pralnie współpracujące z hotelami, które teraz nie mają potrzeby prania pościeli czy obrusów. Pralnie są gotowe do świadczenia usług, jednak z powodu zamknięcia ich strategicznych klientów nie mogą pracować. Pozostają im jedynie hostele, które wynajmują pokoje dla cudzoziemców. Są one w stanie zapewnić niecałe 40 proc. obrotów pralni i to nie wszystkich, ponieważ nie każda ma takich klientów – mówi Andrzej Kulik, ekspert Rzetelnej Firmy.

Kolejną grupą są pralnie, którym lepiej się powodzi. Część z nich to podmioty, które piorą odzież roboczą, a inne współpracują ze szpitalami. Z reguły jednak są to większe firmy i spółki prawa handlowego. W KRD jest ich zaledwie 28.

Jeśli chodzi o pralnie odzieży roboczej, to mówimy tu o kilku liderach na runku, którzy sobie świetnie radzą. Natomiast firmy piorące pościele w szpitalach, cały czas pracują normalnie, a momentami nawet więcej niż przed pandemią. To jednak również wąska grupa przedsiębiorców. Zdecydowana większość pralni współpracuje bowiem z hotelami – dodaje Andrzej Kulik.

W podziale na województwa najlepiej radzą sobie firmy z Opolszczyzny. Tam tylko jeden przedsiębiorca ma zadłużenie sięgające zaledwie 8,5 tys. zł. Trochę gorzej wypadło województwo lubuskie, gdzie dwie firmy mają do oddania ponad 11 tys. zł. Na trzecim miejscu jest Podlasie. Tam do KRD BIG SA na kwotę 46 tys. zł wpisane są trzy przedsiębiorstwa.

Mała branża duże koszty

Kolejnym problemem małej branży są duże koszty prowadzenia działalności. Zadłużenie, jakie mają firmy wobec dostawców mediów, sięga ponad 800 tys. zł. Ten dług jeszcze może wzrosnąć.

Każda pralnia na początku roku określa, ile w najbliższych 12 miesiącach zużyje prądu czy gazu. W 2020 roku te warunki nie zostały spełnione. Dlatego też zgodnie z umową dostawcy mediów nakładają na działalności pralnicze kary. Za niedopełnienie warunków odbioru gazu czy prądu, można zapłacić nawet 70 tys. zł kary umownej – dodaje Karol Tomczak, reprezentant branży.

Jednak największe problemy w spłacaniu zobowiązań pralnicy mają wobec firm finansowych i ubezpieczeniowych. Zadłużenie za niespłacone raty pożyczek, kredytów, leasingów ale również wynikające z umów faktoringowych, sięga w tym sektorze ponad 2,5 mln zł, więc stanowi prawie połowę łącznego zadłużenia.

Hotele i DPS-y zalegają z płatnościami

Pralnie mają swoje zobowiązania i to spore jak na tak małą branżę. Z drugiej strony są również wierzycielami. Dłużnicy pralni muszą spłacić niecałe 435 tys. zł. Najwięcej z tego, bo prawie połowę mają do oddania firmom pralniczym właśnie hotele (246 tys. zł). Za nimi są szpitale i domy pomocy społecznej tzw. DPS-y, które muszą rozliczyć się za pranie w kwocie bliskiej 70 tys. zł.

Ale to nie jedyny i nie największy problem tego sektora. Zdaniem przedstawicieli branży, nawet jeśli rząd da zielone światło do działania hotelom, to nie jest powiedziane, że te ruszą z kopyta. Zwłaszcza dotyczy to hoteli w miastach przygranicznych, które zatrudniają obcokrajowców ze Wschodu, a ci na czas pandemii i lockdownu wrócili do domów.