Ewolucja invisible banking

Digital banking ewoluuje do coraz mniej inwazyjnej i niewidocznej formy bankowania. Dzięki sztucznej inteligencji, interfejsom głosowym i pojawiającym się nowym technologiom, bankowanie staje się częścią codziennych czynności z łatwym dostępem przez urządzenia użytkowe.

Technologie bankowości cyfrowej – w tym sztuczna inteligencja, machine learning, analityka, oprogramowanie do zarządzania finansami osobistymi, internet rzeczy (IoT), voice banking i innowacje wprowadzane przez fintechy – zbliżają nas do nowej formy dostępu do usług finansowych, tzw. niewidzialnej bankowości. Jest to bankowość, do której konsument ma dostęp przy okazji korzystania z innych urządzeń.

Prosty obsługa przez komendy głosowe sprawia, że płatności wymagają coraz mniej wysiłku, wystarczy jedno dotknięcie potwierdzające transakcje. Sztuczna inteligencja przypomina o cyklicznych zakupach i wykonuje transakcje rekurencyjne, a klient otrzymuje pożyczkę lub zniżkę na ubezpieczenie w momencie, w którym ich potrzebuje. Granice dostępności i swoboda bankowania są cały czas przesuwane wraz z rozwojem technologii.

Za kilka lat bankowość będzie w pełni osadzona w codziennych czynnościach. Transformacja nie wydarzy się z dnia na dzień, jej pierwsze zarysy widzimy już teraz. Dotyczy to wielu obszarów, które będą tworzyć invisible banking.

Internet rzeczy (IoT)

Internet rzeczy od dawna był opisywany jako kolejny przełom technologiczny, choć w praktyce nie wszystkie projekty udało się zrealizować, np. Google Glass, które nie spełniły oczekiwań użytkowników. Wydaje się jednak, że technologiczni giganci wracają do zalążków koncepcji. Amazon wprowadził na rynek własną wersję okularów czy inteligentny pierścień Echo Loop, które obsługują i są kompatybilne z wieloma urządzeniami i technologiami mającymi dostęp do Alexy, w tym do bankowości.

Według Accenture, płatności całkowicie odejdą od kart i telefonów na rzecz inteligentnych akcesoriów i biometrii do 2025 r. Płatności zegarkiem, spinką do mankietów czy pierścionkiem są już rzeczywistością. Tradycyjna bankowość transakcyjna zniknie.

Na rynku pojawiają się startupy, które tworzą oprogramowanie umożliwiające inteligentnym urządzeniom dokonywanie autonomicznych i rekurencyjnych płatności w imieniu użytkownika. Inteligentna lodówka czy butelka, która dzięki inteligentnym czujnikom sama dokonuje zamówienia produktów i dokonuje rekurencyjnych płatności.

Dobrym, działającym przykładem jest system transportu publicznego w Holandii, który wykorzystuje technologię niewidocznych biletów. System wie na którym przystanku wsiadł podróżny, ile przystanków przejechał i gdzie wysiadł, na tej podstawie naliczana jest opłata – autonomicznie.

Voice banking

W niedługiej przyszłości technologie pozwalające na dokonywanie płatności, ubieganie się o pożyczki czy inne czynności bankowe będą coraz częściej wykonywane przez komendy głosowe, czyli rozmowę z Siri, Alexą lub inną aplikacją samochodową lub telefoniczną.

Cyfrowy asystent pomaga nam już w uzyskaniu bieżących wiadomości, uzyskaniu informacji o najblizszym bankomacie, czy pokierowaniu nas do najbliższej apteki. Voice banking jest kolejnym etapem ewolucji bankowości. Dostawcy wirtualnych asystentów wykazali chęć współpracy i pod koniec grudnia 2020 r. Amazon, Apple, Google i Zigbee Alliance utworzyły grupę roboczą w celu opracowania otwartego standardu dla inteligentnych urządzeń domowych.

Ten rodzaj bankowości, zarządzany przez Alexę, Google Home, Siri, został też określony jako „bankowość bioniczną” (z ang. bionic banking). Bankowość za pośrednictwem takich urządzeń i technologii wyręcza i ułatwia bankowość, jednak stawia też wysokie wymagania i wyzwania. Użytkownicy stają się bardziej zależni od technologii dlatego wszystkie funkcje muszą działać niezawodnie i zapewniać najwyższą obsługę klienta i bezpieczeństwo. Technologie są samowystarczalne do momentu wystąpienia problemu, użytkownicy nadal wolą rozwiązywać reklamacje z pracownikiem a nie z botem, a przerwy w działaniu systemu bankowości muszą być szybko naprawione przez obsługę banku.

Gros ludzi nadal chce podejmować ważne decyzje finansowe, podczas rozmowy z człowiekiem a nie za pośrednictwem technologii. Choć takie wymagania będę powoli się zmieniać, to na pewno zajmie to dużo więcej czasu niż zaznajomienie się z nowa technologią na telefonie.

Partnerstwa z fintechami

Dzisiejsza bankowość nie jest już fizycznym miejscem, do którego udajemy się w celu załatwienia bieżących spraw, a usługą, do której mamy dostęp – tu i teraz, z poziomy każdego urządzenia podłączonego do sieci. Po otwarciu konta nie ma potrzeby wizyt w oddziale, ponieważ takie funkcje jak wpłaty, pożyczki, płatności i przelewy można wykonywać bez osobistej interakcji za pośrednictwem urządzeń mobilnych i podpisać elektronicznie. Aleksander Majchrzak, Prezes Wealthon, lendtechu B2B, podkreśla, że technologie cyfrowe i zaawansowana analityka są składowymi, jakie tworzą invisible banking, a samo doświadczenie jest wspierane sztuczną inteligencją (AI), machine learning. Już na chwilę obecną wirtualni asystenci są integralną częścią codziennego życia konsumentów fintechów i części instytucji bankowych.

Majchrzak dodaje, że przez lata banki i fintechy były odbierane przez rynek jako konkurencyjne organizacje, które równolegle zabiegają o atencję tej samej grupy odbiorców. Dotyczyło to zarówno kwestii kontroli i bezpieczeństwa danych, jak również oferowania konkretnych rozwiązań finansowych dla klientów indywidualnych i firm. Jednak w rzeczywistości banki i fintech uzupełniają się i dopełniają pod wieloma względami: prawnym, technologicznym, jak i szybkością reakcji na zmiany.

W ostatnich latach słyszymy o licznych zmianach i ulepszeniach z zastosowaniem najnowszych technologii. Jednak w centrum zainteresowania do tej pory była bankowość indywidualna, która stworzyła innowacyjne rozwiązania na skalę światową, np. BLIK. COVID-19 obnażył te niedociągnięcia i brak systemowych rozwiązań w bankowości biznesowej i korporacyjnej. Majchrzak dodaje, że do tej pory ten obszar był głównie adresowany przez fintechy, które przecierały drogę systemowym zmianom. Oferowane przez nie technologie, takie jak sztuczna inteligencja czy uczenie maszynowe zapewniają bezpieczne usługi w połączeniu z szybkim dostępem do finansowania biznesowego i integracją działań księgowych. Niewidzialny bank rozszerza zasięg rozwiązań bankowych poza własne kanały i technologie, włączając je do codziennych funkcji zarządzania finansami. W ten sposób zacierają się granice pomiędzy usługami bankowymi a działami księgowymi.

Według raportu opublikowanego przez KPMG, technologie takie jak Siri, Alexa czy Viv umożliwią jeszcze większe zmiany w bankach i bankowości do 2030 roku. Zamiast ukrywać się w aplikacjach, bankowość stanie się całkowicie niewidoczna z perspektywy konsumentów.

Dzięki ulepszeniom w zakresie zaawansowanej analizy danych, sztucznej inteligencji (AI), urządzeń sterowanych głosem, interfejsu programowania aplikacji (API) i technologii chmury, invisible banking będzie w stanie bezproblemowo zintegrować się z codziennym życiem konsumenta. Będąc ostatecznie dostępnymi „poza urządzeniem”, technologie te umożliwią konsumentom dostęp do bankowości, handlu, codziennych informacji i podejmowania decyzji 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, 365 dni w roku jako wirtualny, osobisty cyfrowy konsjerż.

Dynamika sprzedaży detalicznej w grudniu 2020 roku

Dziś GUS opublikował dane dotyczące dynamiki sprzedaży detalicznej w grudniu 2020 roku. Poniżej zamieszczamy komentarz Magdaleny Szlezyngier, Menedżer ds. Klientów Strategicznych z DNB Bank Polska.

Po słabym listopadzie, grudzień zeszłego roku okazał się kolejnym trudnym okresem dla handlu, choć już nie taką skalę jak w zeszłym miesiącu. Utrzymująca się wysoka śmiertelność spowodowana zachorowaniami na koronowirusa oraz obostrzenia przywrócone przez rząd od 28 grudnia znalazły swoje odzwierciedlenie w najnowszych danych dotyczących sprzedaży detalicznej. Opublikowany w dniu dzisiejszym przez GUS odczyt za miesiąc grudzień wskazuje na jej spadek o 0,8 proc. w ujęciu rocznym oraz 19,8 proc. wzrost w ujęciu miesięcznym. Tym samym ostatni miesiąc minionego roku może być wstępem do zapowiadającego się słabo, ze względu na obserwowane wciąż silne oddziaływanie epidemii COVID-19, pierwszego kwartału 2021 roku.

Czynnikiem decydującym o spadku wyników sprzedaży w grudniu w ujęciu rocznym było samoograniczanie się konsumentów do wizyt w galeriach handlowych, wywołane obawą przed wybuchem kolejnej trzeciej fali pandemii, jak też doniesieniami o sytuacji epidemiologicznej w innych europejskich krajach. Z danych Polskiej Rady Centrów Handlowych wynika, że odwiedzalność w grudniu 2020 roku była o około 30 proc. niższa niż przed rokiem, co musiało się przełożyć na odczyt sprzedaży detalicznej.

Najsilniejsze spadki sprzedaży dotyczyły kategorii odzież i obuwie. Ujemna dynamika w ujęciu rocznym w tej kategorii wyniosła -10,0 proc. Jednocześnie ze względu na ograniczenia mobilności konsumentów wywołane m.in. restrykcjami dotyczącymi spotkań w trakcie świąt, jak i w wieczór sylwestrowy, spadek sprzedaży paliw wyniósł – 10,3 proc. Nie dziwi też grudniowy udziału e-handlu w sprzedaży detalicznej na poziomie 9,1 proc. Konsumenci nadal bardzo chętnie korzystają z tego kanału sprzedaży, choć część z nich wróciła na świąteczne zakupy do tradycyjnych sklepów, stąd odnotowany spadek udziału sprzedaży detalicznej w porównaniu z listopadem z 11,4 proc. do 9,1 proc.

Zaprezentowane przez GUS wyniki grudnia skłaniają do podsumowania całego minionego 2020 roku. Sprzedaż w ujęciu rocznym zmalała o 3,1 proc. Biorąc pod uwagę dwie fale pandemii, wprowadzone przez rząd restrykcje i ograniczenia w działalności galerii handlowych, wynik ten wydaje się umiarkowanie dobry. Niestety musimy pamiętać, że do pełnej oceny wpływu pandemii koronowirusa na sprzedaż detaliczną brakuje nam dwóch miesięcy, gdyż styczeń i luty 2020 były miesiącami normalnego życia przed „erą COVID-19”. Na pełne podsumowanie w ujęciu rocznym wpływu koronowirusa musimy jeszcze poczekać do odczytu sprzedaży detalicznej za luty 2021 roku.

WSA zgodził się z argumentacją Rzecznika MŚP – przedsiębiorca uniknął potrójnej kary pieniężnej z ustawy o SENT

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił decyzje organów nakładające potrójną karę pieniężną z ustawy o SENT na przewoźnika. Sąd zgodził się z Rzecznikiem Małych i Średnich Przedsiębiorców: obowiązuje zakaz multiplikowania kar pieniężnych.

Do Rzecznika MŚP zgłosił się z prośbą o interwencję przewoźnik, na którego nałożono, na podstawie ustawy o SENT, łączną karę pieniężną w wysokości 60 000 PLN. Był to rezultat kontroli drogowej podczas której stwierdzono, że przewożony jest olej napędowy w łącznej ilości 12 000 litrów, z czego kierujący cysterną przedstawił dwa zgłoszenia SENT na łączną ilość 5 000 litrów. Stwierdzono zatem rozbieżność w ilości przewożonego towaru (brak zgłoszeń w systemie SENT) na łączną ilość 7 000 litrów. Kierowcy zezwolono na kontynuowanie przewozu po zgłoszeniu brakującego towaru (poprzez dokonanie trzech zgłoszeń SENT) do systemu.

Organ I instancji nałożył na przewoźnika łączną karę pieniężną w wysokości 60 000 PLN uznając, że kara w przedmiotowym przypadku wynosi 20 000 PLN za każde nie przesłane do rejestru zgłoszenie. Organ II instancji utrzymał w mocy to rozstrzygnięcie. Rzecznik MŚP, niezależnie od złożonej skargi przewoźnika, złożył własną skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego na rozstrzygnięcie Dyrektora Izby Administracji Skarbowej w tej sprawie.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uznał argumenty przedstawiane w skargach przez Rzecznika MŚP i przewoźnika uchylając zaskarżoną decyzję oraz utrzymaną nią w mocy decyzję Naczelnika Urzędu Celno-Skarbowego. W ocenie Sądu organy nieprawidłowo interpretowały art. 21 ust. 1 ustawy o SENT, poprzez uznanie za tożsame pojęcia użyte przez ustawodawcę w art. 2 pkt 16 ustawy o SENT (definiujące pojęcie „zgłoszenia”) oraz w art. 21 ust. 1 ustawy o SENT (posługujący się pojęciem „obowiązek zgłoszenia”). Niezależnie od powyższego WSA stwierdził, że zastosowanie wykładni art. 21 ust. 1 ustawy o SENT prezentowanej przez organy w przedmiotowej sprawie prowadzi do naruszenia konstytucyjnej zasady proporcjonalności wywiedzionej z art. 2 Konstytucji Rzeczpospolitej.

Z uzasadnienia orzeczenia WSA: W związku jednak z przesłaniem do rejestru trzech zgłoszeń organ I instancji nałożył na Skarżącego karę pieniężną 60.000 zł, ustalając jej wysokość odrębnie dla każdej części paliwa objętego trzema zgłoszeniami. Z powyższego wynika, że gdyby Skarżący przesłał do rejestru jedno zgłoszenie (…), zostałaby na Skarżącego nałożona kara pieniężna w wysokości 20.000 zł, pomimo, że obie sytuacje dotyczą tego samego paliwa w tej samej ilości przewożonego jednym środkiem transportu przez Skarżącego. (…)

Dlatego w ocenie Sądu, wykładnia art. 21 ust. 1 ustawy SENT, jaką zastosowały organy w niniejszej sprawie, prowadzi do sytuacji, w której sankcja wynikająca z tego przepisu w stosunku do celu jaki przyświeca jej unormowaniu, stanowi środek zbyt restrykcyjny, pozwala bowiem na multiplikowanie kar pieniężnych w sposób nieakceptowalny w świetle wynikające z art. 2 Konstytucji RP zasady demokratycznego państwa prawnego i związanej z nią zasady proporcjonalności.

ORLEN i NCBR wesprą innowacyjne projekty

PKN ORLEN oraz Narodowe Centrum Badań i Rozwoju podpisały list intencyjny dotyczący wspólnej organizacji i finansowania różnych koncepcji konkursów grantowych o charakterze badawczo-rozwojowym. Efektem tych działań będzie zwiększenie skali wdrożeń przemysłowych i innowacyjnych rozwiązań w Grupie ORLEN, zgodnie z przyjętą strategią ORLEN2030. Dla NCBR współpraca z PKN ORLEN to kolejny duży krok w realizacji strategii Centrum, odpowiadającej m.in. na politykę Europejskiego Zielonego Ładu.  

– Aktywnie uczestniczymy w transformacji energetycznej, dążąc do osiągnięcia neutralności emisyjnej do 2050 roku, a drogę do tego celu wytycza nam strategia ORLEN2030 i zapisane w niej zadania. Są wśród nich inwestycje w nowe technologie i innowacyjne, ekologiczne rozwiązania. Podejmując współpracę z NCBR chcemy wspierać rozwój badań w interesujących nas kierunkach, ponieważ widzimy w tym szansę na powstanie wysokiej jakości nowatorskich projektów, które będziemy mogli wdrażać, skutecznie realizując strategiczne dla przyszłości koncernu przedsięwzięcia – mówi Daniel Obajtek, Prezes Zarządu PKN ORLEN.

Współpraca PKN ORLEN z NCBR ma opierać się na opracowaniu i współfinansowaniu różnych formatów konkursów na projekty z zakresu B+R+I, których beneficjentami i realizatorami będą podmioty zewnętrzne – prywatne lub publiczne, ze świata nauki i technologii. Docelowy model działania, który zostanie wypracowany wspólnie w 2021 r., będzie wspierał rozwój skali wybranych rozwiązań i wdrożenia dofinansowanych projektów.

Dla NCBR podjęta współpraca także jest ważnym elementem nowej strategii, zakładającej m.in. wzmocnienie roli Centrum we wspieraniu realizacji strategicznych dla państwa projektów, takich jak transformacja energetyczna, green deal czy Polska Strategia Wodorowa. NCBR jako kluczowy ośrodek wiedzy i kompetencji w obszarze nowych technologii rozwija rozwiązania z zakresu big data, sztucznej inteligencji, cyfryzacji czy automatyzacji.

– Doświadczenie NCBR pokazuje, że wspólne przedsięwzięcia dobrze sprawdzają się jako innowacyjne narzędzia wsparcia zarówno dla poszczególnych podmiotów, jak i całych sektorów kluczowych dla polskiej gospodarki. Dlatego chcemy w nowej formule wykorzystywać te sprawdzone mechanizmy. Jedną z takich aktywności jest właśnie współpraca z PKN ORLEN. Widzimy w niej ogromne szanse na dalszy rozwój sektora paliwowo-energetycznego, zwłaszcza w kluczowym dla nas kierunku tzw. zielonych innowacji – mówi Wojciech Kamieniecki, dyrektor Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.

Według wyliczeń PKN ORLEN, z estymacji długoterminowej dla spółek chemicznych w Europie wynika, że każda złotówka wydana na działalność B+R+I powinna długofalowo przynieść poprawę EBIDTA o 2,3 zł. PKN ORLEN do 2030 r. przeznaczy około 3% wszystkich nakładów inwestycyjnych, łącznie 3 mld zł, m.in. na rozwój funduszu Corporate Venture Capital oraz działalność innowacyjną i badawczo-rozwojową. Pozwoli to zacieśnić współpracę biznesu ze światem nauki i umożliwi koncernowi rozwój oraz wdrażanie własnych technologii w zakresie 11 domen Strategicznej Agendy Badawczej, ze szczególnym akcentem na: technologie procesowe, rozwój miksu produktów petrochemicznych i nowe łańcuchy wartości, niskoemisyjną energetykę, digitalizację produkcji i logistyki oraz kreowanie nowoczesnych standardów stacji przyszłości.

Podpisany list intencyjny otwiera drogę do wspólnych prac nad kolejnymi dokumentami, które odnosić się będą do warunków i szczegółowych kierunków współpracy między PKN ORLEN a NCBR.

Odbicie sprzedaży detalicznej na koniec roku

Sprzedaż detaliczna odbiła w grudniu po zniesieniu ograniczeń funkcjonowania galerii. Na poprawę wpłynęły też dobre wyniki na rynku pracy – w szczególności wysoka dynamika wynagrodzeń.

Dynamika sprzedaży detalicznej wzrosła w grudniu z -5,3 do -0,8% r/r, tj. powyżej mediany rynkowych prognoz (-2,3%). Wynik wspierała sprzedaż dóbr sprzętu RTV i AGD (+3,5%) oraz żywność (+0,7%). Wyraźnie niższe niż rok temu były jednak wydatki świąteczne. W efekcie sprzedaż kosmetyków i farmaceutyków spadła o 0,9%, a sprzedaż w kategorii pozostałe o 9,4%. Wspomniana kategoria agreguje sprzedaż zabawek czy luksusowych prezentów np. biżuterii. Najsłabszy wynik zanotowała sprzedaż paliw (-10,3%), na skutek ograniczonej mobilności.

Styczeń najprawdopodobniej przyniesie słabsze wyniki – spadek dynamiki powinien być głębszy niż w listopadzie. Raport mobilności Google wskazuje, że liczba odwiedzin galerii handlowych oraz sklepów była w styczniu zbliżona do poziomów widocznych w maju. Sprzedaż detaliczna skurczyła się wtedy o prawie 8%. W odróżnieniu od ubiegłych miesięcy nie będziemy też obserwować wsparcia ze strony sprzedaży aut – PZPM wskazał, że liczba rejestracji samochodów w pierwszych dwóch dekadach miesiąca była niższa o 17% niż rok temu.

Nie spodziewamy się jednak, aby osłabienie było trwałe. Kondycja rynku pracy systematycznie poprawia się, a oczekiwania gospodarstw domowych dot. przyszłości są stabilne. Bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej GUS spadł nieznacznie w styczniu pomimo powrotu restrykcji. Oceny skłonności do dokonywania ważnych zakupów oraz przyszłej sytuacji finansowej gospodarstwa domowego zmieniły się w niewielkim stopniu.

Pozytywnie zaskoczył również wynik produkcji budowlano-montażowej. W grudniu wzrosła ona o 3,4%r/r, podczas gdy rynkowe prognozy sugerowały 2,2% spadek. Komunikat GUS wskazuje, że do wzrostu najbardziej przyczyniły się prace specjalistyczne (+12%) oraz budowa budynków (+4,1%). Słabszy wynik wciąż notują podmioty zajmujące się wznoszeniem obiektów inżynierii lądowej i wodnej (-1,0%).

Polski Instytut Ekonomiczny

Niemiecki lockdown wydłużony nawet do wiosny? Przedsiębiorcy muszą być na to gotowi

Lockdown w Niemczech zostanie przedłużony do 14 lutego, ale przedsiębiorcy są przekonani, że to nie koniec obostrzeń. Najbliższy sąsiad Polski nadal walczy z pandemią koronawirusa i wiele wskazuje na to, że podobnie jak w Niemczech, tak i w Polsce lockdown może potrwać jeszcze wiele tygodni. W opinii Wiceprezesa Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie walka z pandemią trwa, a kolejne obostrzenia będą pogłębiać problemy ekonomiczne zarówno w Polsce jak i w całej Europie.

Spadek wymiany handlowej między Polską, a Niemcami sięga już kilkunastu procent

Sytuacja epidemiczna w Niemczech jest bardzo poważna. Początek roku przynosił wzrosty zakażeń oraz rekordowe liczby zgonów. Kolejne decyzje o przedłużeniu lockdownu nikogo nie zaskakują – choć podobnie jak w Polsce – również niemieccy przedsiębiorcy są coraz bardziej zniecierpliwieni obostrzeniami i utrudnieniami gospodarczymi. Jak mówi Wiceprezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie Jarosław Tarczyński nawet krótki lockdown w Niemczech ma znaczenie dla Polskiej gospodarki. Wielomiesięczna stagnacja to poważne problemy, które będą odczuwalne dla zachodniopomorskich przedsiębiorców, pracowników na pograniczu i dla firm, które prowadzą wymianę handlową na linii Polska-Niemcy.

– Pozamykane przedszkola i żłóbki, ograniczenia w handlu, zamknięte zakłady fryzjerskie i kosmetyczne, do tego w niektórych landach ograniczenia w przemieszczaniu się oraz konieczność noszenia ustandaryzowanych maseczek medycznych. Przedsiębiorcy w Niemczech są świadomi, że lockdown może być wydłużony na kolejne miesiące i godzą się z tą myślą. Wiele mówi się o tym, że może to potrwać nawet do Wielkanocy, czyli do kwietnia – mówi Wiceprezes Północnej Izby Gospodarczej Jarosław Tarczyński.

Północna Izba Gospodarcza już kilka tygodni temu informowała, że lockdown w Niemczech odbije się rykoszetem na gospodarce w Polsce. Pomorze Zachodnie jest na obostrzenia szczególnie wrażliwe. Mowa o takich sektorach jak turystyka czy handel. Problemem jest także ruch pracowników transgranicznych. – Niektórzy tracą już nerwy, pojawiają się emocje, choć społeczeństwo niemieckie jest bardziej zdyscyplinowane i karne w przestrzeganiu przepisów i obostrzeń. Lockdown odbija się na przedsiębiorcach w Polsce i w Niemczech, widać to na pograniczu, ale i w logistyce, eksporcie czy handlu. Spadki sięgają już kilkanaście procent i będą rosły. Nie mówimy jeszcze o załamaniu gospodarczym, ale odczuwalne są np. opóźnienia w dostawach – mówi Wiceprezes Tarczyński.

Praca zdalna odliczona od podatku? „Rozwiązanie, które możemy zastosować”

Niemiecki lockdown przynosi kolejne obostrzenia związane z rynkiem pracy. Pracodawcy mają jeszcze szerzej kierować pracowników na pracę zdalną. Osoby decydujące się na pracę w tym trybie mają otrzymać preferencje podatkowe, a pracodawcy zakupujący sprzęt przeznaczony do pracy zdalnej ulgi finansowe lub rekompensatę kosztów. Takie podejście do pracy zdalnej jest nowością i według ekspertów może być przykładem, który będzie szerzej wykorzystywany w całej Europie.

–  Wcześniej praca zdalna traktowana była bardziej jako forma benefitu, a z dnia na dzień stała się naszą codziennością i postawiła zarówno przed pracodawcami, jak i pracownikami nowe wyzwania. Ta sytuacja pokazała jak wielu uregulowań prawnych brakuje. Pracodawcy stanęli przed decyzją, którą zresztą inicjują sami pracownicy czy i jak rekompensować pracownikom koszty wykorzystywania ich własnego sprzętu, narzędzi i materiałów stanowiących ich własność. A także kosztami jakie pracownicy ponoszą z tytułu mediów jak np. zwiększenie opłaty za prąd, ogrzewanie czy szybsze łącze internetowe. Pojawia się problem po pierwsze z ustaleniem wartości takiego ekwiwalentu – mówi kierownik oddziału Idea HR Anna Sudolska.

– Zanim wypracujemy odpowiednie uregulowania, pojawia się rozwiązanie, które możemy zastosować podpatrując naszych niemieckich sąsiadów, czyli możliwość odliczenia od podatku 5 euro za każdy przepracowany dzień. Ulga podatkowa za wyższe koszty utrzymania domu, który stał się jeszcze biurem i szkołą w jednym. Oczywiście cała pomoc w koronawirusie to ogromne koszty dla Skarbu Państwa, jednak w kryzysie pakiety pomocowe są bezwzględnie potrzebne, również dla osób, które nadal pracują i płacą podatki – dodaje Anna Sudolska.

ABM uruchamia ogólnopolskie badanie nad nową mutacją koronawirusa

Agencja Badań Medycznych na zlecenie Ministra Zdrowia we współpracy z Małopolskim Centrum Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego uruchamia ogólnopolskie badanie monitorujące zmienność genetyczną wirusa SARS-CoV-2 w Polsce.

Projekt powstał w odpowiedzi na zgłoszoną przez Ministerstwo Zdrowia potrzebę realizacji ogólnopolskiego badania geno-epidemiologicznego wariantów genetycznych SARS-CoV-2, jak również potrzebę monitorowania zagrożenia jakie mogą stwarzać nowe warianty genetyczne wirusa, w szczególności dla efektywności szczepień przeciw COVID-19.

Celem projektu będzie monitoring zmienności oraz ewolucji wirusa SARS-CoV-2 w Polsce w najbliższych 18 miesiącach. Efektem bezpośrednim będzie stała weryfikacja obecności w kraju wariantów potencjalnie niebezpiecznych (VOC, variant of concern), ale również analiza ewolucji wirusa pod kątem skuteczności szczepionki i możliwości reinfekcji, czy też skuteczności dostępnych testów diagnostycznych RT-qPCR. – podkreśla lider projektu prof. Krzysztof Pyrc – Kierownik Pracowni Wirusologii Małopolskiego Centrum Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Mutacje w genach wirusa SARS-CoV-2 mogą wpływać na zwiększenie zakaźności oraz zdolności wywoływania choroby przez wirusa, jak również na jego niższą podatność na przeciwciała ozdrowieńców oraz przeciwciała indukowane w procesie szczepienia. Ponadto mutacje mogą utrudniać prawidłową diagnostykę SARS-CoV-2 dostępnymi narzędziami diagnostycznymi (RT-PCR, testy antygenowe), które powinny być aktualizowane tak by rozpoznawać najnowsze warianty genetyczne wirusa.

Projekt pod kierownictwem prof. dr hab. Krzysztofa Pyrcia  pozwoli na monitorowanie ewolucji wirusa SARS-CoV-2 w Polsce pod kątem wpływu zmienności na epidemiologię, efektywność testów molekularnych i antygenowych, szczepień oraz potencjalnych leków przeciwwirusowych.

Rozpoczęcie badania na zlecenie na Ministra Zdrowia stanowi ważny element dla dalszych decyzji w zarządzaniu pandemią. Wkrótce dowiemy się czy mutacja koronawirusa ma znaczenie dla rozprzestrzeniania, zakażalności i przebiegu pandemii. Dzięki ogólnopolskiemu badaniu będziemy wiedzieli nie tylko punktowo czy mutacja jest w Polsce, ale również jaka jest jej powszechność i czy ma wpływ na rozwój epidemii – komentuje p.o. Prezes Agencji Badań Medycznych dr n. med. Radosław Sierpiński.

W ramach projektu planowane jest sekwencjonowanie izolatów wirusa pobranych od pacjentów spełniających kryteria epidemiologiczne oraz analiza bioinformatyczna uzyskanych danych. Na tej podstawie możliwa będzie identyfikacja występujących wariantów genetycznych wirusa SARS-CoV-2 z uwzględnieniem czynników ryzyka.

Kolejny sąd rozpozna roszczenie banku o wynagrodzenie za korzystanie z kapitału

W lutym 2021 Sąd Apelacyjny w Warszawie wyda prawomocny wyrok w sprawie roszczenia banku o wynagrodzenie za korzystanie kapitału. Wyrokiem z dnia 5 lutego 2020 roku Sąd Okręgowy w Warszawie stwierdził nieważność umowy kredytu indeksowanego do waluty CHF oraz oddalił powództwo Getin Noble Bank o wynagrodzenie za korzystanie z kapitału (sygn. XXV C 1669/16). W I instancji orzekał SSR del. Kamil Gołaszewski, którzy rozstrzygał także sprawę Państwa Dziubak po wydaniu orzeczenia TSUE C-260/18.

W sprawie, w której zapadło orzeczenie, Sąd Okręgowy w Warszawie rozpoznawał powództwo banku przeciwko klientowi z tytułu niespłaconego kredytu. Ostatecznie uznając umowę za nieważną i rozpoznając roszczenie banku z tytułu bezpodstawnego wzbogacenia obejmujące żądanie zwrotu kapitału i wynagrodzenia za korzystanie z niego, oddalił roszczenie banku ponad wypłacony kapitał.

Sąd wskazał, że uznanie roszczeń banku o zwrot wynagrodzenia za korzystanie z kapitału powodowałoby w istocie kreowanie nowej czynności prawnej, która miałaby zastąpić nieważną umowę – co stanowiłoby obejście przepisów o rygorystycznej sankcji nieważności, która skutkuje obowiązkiem zwrotu jedynie tego, co strony wzajemnie sobie świadczyły.

Sąd podkreślił także, że dopuszczenie takich roszczeń banków wypaczałoby długofalowy efekt odstraszający, który zgodnie z art. 7 dyrektywy 93/13 powinno wywołać usunięcie z umowy postanowień nieuczciwych z konsekwencją w postaci nieważności umowy –. W podobnym duchu wypowiedziała się Komisja Europejska w sprawie C-19/20, w której TSUE ma wydać wyrok odpowiadając m.in. na pytanie nr 5 Sądu Okręgowego w Gdańsku dotyczące tego, czy sądy krajowe powinny informować konsumentów o wszelkich możliwych skutkach nieważności – w tym możliwych roszczeniach banku i to także tych dotyczących wynagrodzenia za korzystanie z kapitału.

„Orzecznictwo dotyczące roszczeń banków o wynagrodzenie za korzystanie  z kapitału dopiero zaczyna się pojawiać. Przygotowaliśmy już kontrargumentację, ale obecnie prowadzimy zaledwie kilka takich spraw. Stanowisko TSUE w sprawie C-19/20 w tym zakresie będzie najprawdopodobniej korzystne dla kredytobiorców – dlatego oceniam, że pozwy banków o wynagrodzenie za korzystanie z kapitału – o ile w ogóle będą składane na masową skalę, a nie będą miały charakteru pokazowego – to zakończą się porażką banków. Teraz straszenie tymi pozwami ma na celu jedynie przygotowanie lepszego pola do potencjalnych ugód” – komentuje mec. Barbara Garlacz, która reprezentuje kredytobiorców przed TSUE w sprawie C-19/20 i w sprawie, w której zapadł wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie oddalający roszczenie o wynagrodzenie za korzystanie z kapitału.

W sprawie C-19/20 TSUE uznał, że przed wydaniem wyroku nie będzie się posiłkował opinią Rzecznika Generalnego, ani też nie będzie rozprawy. Może to sugerować, że TSUE nie odstąpi od swojej korzystnej dla konsumentów linii orzeczniczej. Wyrok jest spodziewany w 2021 roku i jeśli TSUE potwierdzi brak uprawnienia banków do wynagrodzenia za korzystanie z kapitału – to z jednej strony może to wywołać kolejną lawinę pozwów, a z drugiej skłonić banki do lepszych propozycji ugodowych, aby otrzymać więcej niż sam kapitał po zakończeniu sprawy sądowej.

Polska Strategia Wodorowa zwiększy konkurencyjność w produkcji energii

Rada Ministrów ma przyjąć jeszcze w pierwszym kwartale tego roku Polską Strategię Wodorową, która opisuje rozwój technologii wodorowej w Polsce do 2030 roku. Ma pomóc uzyskać konkurencyjność na rynku europejskim i światowym w nowej dziedzinie produkcji energii. Aktualnie Polska znajduje się w czołówce państw produkujących tak zwany “szary” wodór – czyli pochodzący z gazu ziemnego. Jest on czystszym źródłem energii niż węgiel, ale wciąż jego pozyskanie obciążone jest emisją CO2. Strategia Wodorowa ma nam zapewnić sukces również w produkcji “zielonego” wodoru, czyli całkowicie zeroemisyjnego. 

– Strategia zaplanowana jest na rok 2030, z perspektywą do 2040 roku. Zakłada osiągnięcie celów w różnych sektorach. Do 2025 roku po polskich drogach ma jeździć 500 autobusów wodorowych, a już 5 lat później: 2 tysiące. Według tej strategii do 2030 roku powinniśmy mieć również zainstalowane 2 gigawaty mocy elektrolizerów, które służą do produkcji wodoru – powiedziała serwisowi eNewsroom Magdalena Maj, starsza analityczka zespołu energii i klimatu w Polskim Instytucie Ekonomicznym. – Obecnie w Polsce produkuje się około miliona ton wodoru, co plasuje nas jako producentów na 5 miejscu na świecie i 3 w Europie. Jest to jednak “szary” wodór, z którego produkcją wiąże się emisja CO2. Jego produkcja przeciera jednak szlak czystemu wodorowi, tworząc na rynku popyt na nowe źródło energii. Dzięki temu, gdy wraz z rozwojem technologii produkcji będziemy mogli przechodzić na zeroemisyjny wodór – produkowany w elektrolizerach, łatwiej znajdzie on swoje miejsce na rynku. Produkcją “zielonego” wodoru zajmą się najpewniej spółki prywatne. Kilka z nich już mocno zajmuje się tematem i planuje związanie produkcji wodoru w elektrolizerach z produkcją energii odnawialnej. Konkurencyjność zeroemisyjnego wodoru ma zabezpieczyć kontrakt różnicowy, który wprowadziłby mechanizm zrównywania cen wodoru o różnej emisyjności. Wówczas mniej konkurencyjny, czysty wodór, będzie mógł konkurować z dojrzałymi już technologiami produkcji szarego wodoru – tłumaczy Maj.

Rynek biurowy w 2020 roku pod znakiem pandemii (Warszawa)

Rok 2020 przejdzie do historii i jeszcze przez wiele kolejnych lat będzie wspominany. Pandemia, która wstrząsnęła całym światem, odcisnęła swoje piętno na wielu aspektach gospodarki. Z dnia na dzień przedsiębiorcy musieli borykać się z kolejnymi wyzwaniami, zgodnie z rozporządzeniami rządu. Negatywne skutki pandemii Covid-19 rynek nieruchomości biurowych dotkliwiej zaczął odczuwać w III kw. 2020 roku, a ostatni kwartał był ich kontynuacją. Prognozowana w pierwszym półroczu ostrożność najemców i oddanie do użytku kolejnych dużych inwestycji przełożyły się na dalszy wzrost współczynnika pustostanów.

Ostatni kwartał 2020 roku dostarczył na rynek biurowy około 76 000 m kw. powierzchni w ramach dwóch inwestycji: Mennica Legecy Tower należące do Golub GetHouse (48 000 m kw.) oraz dwa budynki wchodzące w skład kompleksu LIXA (28 000 m kw.), zrealizowane przez Yareal Polska, a obecnie należące do Commerz Real AG. Podsumowując nową podaż, która zasiliła rynek w całym roku, Warszawa wzbogaciła się aż o 314 000 m kw., co jest drugim najwyższym wynikiem w historii lokalnego rynku (w rekordowym 2016 roku zrealizowano ponad 400 000 m kw.).

„Warto tutaj zaznaczyć, że tak wysoki wolumen podaży był rezultatem kilku wielkoskalowych projektów, a kolejne planowo oddawane powinny być w bieżącym roku. W 2020 roku ukończono w sumie 12 projektów, a dla porównania w roku poprzednim było ich 17, ale ich skala była znacznie mniejsza – 162 000 m kw. Do największych zrealizowanych inwestycji należy zaliczyć: The Warsaw HUB C i B (Ghelamco Poland, 89 000 m kw.), wspomniana Mennica Legacy Tower oraz Varso I i II (HB Reavis, 46 600 m kw.) – komentuje Bożena Garbarczyk, Straszy Konsultant w Dziale Badań Rynku w Knight Frank, która jednocześnie dodaje, że największe tempo rozwoju w 2020 roku zaobserwowano w podstrefie „Centrum Zachód” w okolicy Ronda Daszyńskiego, gdzie zakończone projekty objęły powierzchnię aż 156 000 m kw., co stanowiło połowę całkowitej nowej podaży oddanej na rynek. Zasoby dynamicznie rozwijającej się okolicy bliskiej Woli przekroczyły 0,5 mln m kw., co stanowi ofertę jedynie o połowę mniejszą niż w Centralnym Obszarze Biznesu.”

Na koniec 2020 roku zasoby powierzchni biurowej osiągnęły poziom 5,9 mln m kw., a największym obszarem koncentracji została strefa „Centrum” (1,55 mln m kw.), wyprzedzając zajmującą do tej pory pierwsze miejsce strefę „Mokotów” (1,46 mln m kw.).

W IV kwartale 2020 roku utrzymywała się widoczna już wcześniej mniejsza aktywność najemców. Firmy obserwując aktualną sytuację, starają się nie podejmować dwufalowych decyzji, a to wiąże się częściej z pozostaniem w zajmowanym obecnie biurze. W ostatnich trzech miesiącach roku na stołecznym rynku wynajęto ok. 160 000 m kw., co było jednym z najniższych kwartalnych wyników ostatnich lat.

„Blisko 44% wolumenu popytu w ostatnim kwartale stanowiły renegocjacje dotychczasowych umów (69 200 m kw.), nierzadko podpisywanych na okres krótszy niż standardowe kontrakty. Średnia dla drugiej połowy była jeszcze większa i wyniosła 46%, podczas gdy w I połowie ubiegłego roku była na poziomie 30%. Ograniczone zainteresowanie nową powierzchnią szczególnie widać po spadku udziału umów przednajmu, które w II połowie roku wyniosły zaledwie 11% wolumenu popytu,” – dodaje Bożena Garbarczyk.

Przedmiotem najmu w ubiegłym rok było 602 000 m kw. powierzchni, z czego największym zainteresowaniem cieszyły się strefa Centrum, w której wynajęto ponad 41% rocznego popytu (ponad połowa została podpisana w budynkach zlokalizowanych w okolicy Ronda Daszyńskiego) oraz strefa Mokotów z wynikiem 26%, gdzie dominował Służewiec.

Wyraźnym zainteresowaniem coraz częściej cieszy się forma podnajmu. W ostatnim kwartale roku udział podnajmu w całkowitym popycie był już dość wyraźny i odpowiadał za 6% całkowitego wolumenu podpisanych umów.

„Wysoka podaż nowej powierzchni i mniejsze zainteresowanie nią najemców przełożyły się na dalszy wzrost współczynnika pustostanów, który na koniec IV kwartału 2020 roku wyniósł 9,9%, tj. 583 500 m kw. powierzchni biurowej oferowanej na wynajem od zaraz (wzrost o 0,3 pp. kw./kw. oraz wzrost o 2,1 pp. r/r). Przyglądając się bliżej sytuacji w głównych obszarach Warszawy, w strefach centralnych poziom pustostanów wzrósł kwartalnie o 0,1 pp. i wyniósł 8,5%, podczas gdy w strefach pozacentralnych odnotował wzrost o 0,4 pp. kw./kw. do poziomu 10,8%. Mokotów pozostaje strefą z najszerszą ofertą dostępnej powierzchni, gdzie na najemców czeka 222 000 m kw.” – wyjaśnia Bożena Garbarczyk.

Zmieniająca się sytuacja nie wpłynęła dotychczas na zmiany w stawkach czynszu, które utrzymują się na stabilnym poziomie. Czynsze wyjściowe w Centralnym Obszarze Biznesu, w prestiżowych inwestycjach, kształtowały się na poziomie 20-25 EUR/m kw./miesiąc, ale trafiały się również projekty, w których biura na najwyższych kondygnacjach osiągały nawet 27-28 EUR. W pozostałych lokalizacjach centralnych stawki znajdowały się w przedziale od 15 do 22 EUR/m kw./miesiąc. Ze względu na szeroki pakiet zachęt, który właściciele budynków oferują przyszłym najemcom, szczególnie w dobie pandemii Covid-19 chcąc przyciągnąć najemców, stawki efektywne pozostają o ok. 20% niższe niż poziom wywoławczy.