Transport publiczny przechodzi na elektromobilność. Autobusy elektryczne osiągają już wymagane zasięgi i bardzo krótkie czasy ładowania

Transport publiczny jest w coraz większym stopniu zeroemisyjny. 130 autobusów elektrycznych kupiły już Miejskie Zakłady Autobusowe w Warszawie. Do 2027 roku sprzedaż elektrycznych autobusów zwiększy się na całym świecie niemal siedmiokrotnie. W zajezdniach dominują dziś systemy nocnego ładowania pojazdów, a na pętlach ładowania błyskawicznego przez pantografy. Przyszłością branży mogą być jednak ogniwa wodorowe. Niebawem po drogach czterech miast na Pomorzu będzie jeździło ponad 40 autobusów właśnie z takim napędem.

– Rynek transportu publicznego przechodzi obecnie rewolucję, jeżeli chodzi o tabor. Z miast wycofywane są stare rozwiązania, oparte na silnikach Diesla, i wprowadzane są rozwiązania ekologiczne. To bezemisyjny transport oparty na ogniwach paliwowych, czyli wodorze oraz bateriach elektrycznych – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria innowacje Bartłomiej Kras, prezes Impact Clean Power Technology.

Miejskie Zakłady Autobusowe w Warszawie, w ramach tzw. kontraktu stulecia, kupiły 130 przegubowych autobusów zeroemisyjnych. Obsługują one głównie trasy przebiegające przez Trakt Królewski. Dzięki tej inwestycji stolica Polski jest trzecim z europejskich liderów elektromobilności, po Moskwie i Londynie. Inwestycja wymagała też stworzenia infrastruktury do ładowania pojazdów. Są to zarówno ładowarki wtyczkowe, jak i dotykowe oraz urządzenia pantografowe.

– Budujemy baterie o dużej gęstości energii. Taka bateria ładowana jest w ciągu nocy. W ciągu dnia pojazd przejeżdża zadane trasy. W tym roku wprowadzamy kolejną generację baterii, która pozwoli w wielu przypadkach zapewnić zasięg 300 km na jednym ładowaniu nocnym. Tymczasem średnia trasa takiego autobusu, w zależności od miejsca i miasta, oscyluje w granicach między 250 a 300 km dziennie przy dużych obciążeniach – wskazuje Bartłomiej Kras.

System opierający się na ładowaniu nocnym wymaga jednak przebudowywania zajezdni w taki sposób, by były gotowe obsłużyć ładowanie nawet kilkuset autobusów jednocześnie. Kłopotliwe byłoby także dostarczenie energii elektrycznej o odpowiednim natężeniu do wszystkich tych ładowarek równocześnie. Rozwiązaniem mogą więc być baterie szybko ładowane.

– Baterie szybko ładowane wymagają ładowarek pantografowych. Wygląda to trochę tak jak pojedyncza stacja do tramwaju. Autobus ma pałąk na dachu, który służy do ładowania. Taka bateria umożliwia trochę mniejszy zasięg, bo wynoszący między 50 a 80 km, jednak czas ładowania liczony jest w minutach, zwykle między 5 a 8 minut – podkreśla prezes Impact Clean Power Technology.

Umiejscowienie ładowarki pantografowej na końcu pętli pozwala kierowcy po 10-minutowym odpoczynku wyruszyć znów na trasę. Z uwagi na to, że autobus nie jest podpinany na noc do ładowarki, można się nim poruszać na trasach zarówno dziennych, jak i nocnych. Przyszłością zeroemisyjnego transportu zbiorowego mogą być jednak rozwiązania oparte na ogniwach wodorowych.

– To są tak naprawdę autobusy hybrydowe, które mają na swoim pokładzie również baterię. Wprowadzamy w tej chwili na rynek model baterii, który umożliwi jej optymalizację. Będzie ona lżejsza i mniejsza, dlatego że głównym paliwem tego autobusu jest wodór. 12-metrowy autobus ze zbiornikami wodoru na dachu może przejechać na tym paliwie maksymalnie około 350–400 km. Jest to dystans spokojnie wystarczający na całodobową eksploatację i napełnienie zbiorników wodorem w okresie nocnym – tłumaczy Bartłomiej Kras.

Gdańsk, Gdynia, Tczew i Wejherowo wezmą udział w programie FCH Regions EU. Pierwszy etap tego przedsięwzięcia zakłada wprowadzenie na ulice tych miast od 10 do 15 autobusów zasilanych wodorem. W drugim etapie pojazdów tych ma być już 41. Wodór do zasilania autobusów będzie produkowany przez Grupę Lotos.

Z raportu MarketsandMarkets wynika, że światowy rynek autobusów elektrycznych wygeneruje do 2027 roku sprzedaż sięgającą 935 tys. egzemplarzy, podczas gdy w 2019 roku było to 137 tys. egzemplarzy.

Grupa NEUCA inwestuje w MTZ Clinical Research i wchodzi w nowy obszar badań klinicznych wczesnofazowych

Największa sieć ośrodków badań klinicznych w Europie – Pratia S.A. należąca do Grupy NEUCA, objęła 100 proc. udziałów MTZ Clinical Research Sp. z o.o., firmy specjalizującej się w projektach z zakresu badań klinicznych faz wczesnych, onkologii i hematologii. Prowadzone przez MTZ projekty wczesnofazowe („first-in-human”), realizowane są w zaledwie kilku ośrodkach w Europie i kilkunastu na świecie.

MTZ Clinical Research (MTZ) to pierwszy ośrodek badań klinicznych faz wczesnych w Polsce. Specjalizuje się w badaniach fazy I, badaniach faz wczesnych, badaniach fazy III, biorównoważności i biopodobności. Dotychczas ta firma z Warszawy przeprowadziła ponad 260 badań klinicznych. MTZ został założony w 2002 roku przez dr Teresę Brodniewicz, która przez dwie kadencje (6 lat) sprawowała również funkcję prezesa Stowarzyszenia na Rzecz Dobrej Praktyki Badań Klinicznych (GCPpl) w Polsce, jest autorem szeregu publikacji naukowych i osobą mającą duży wkład w rozwój rynku badań klinicznych w Polsce i Europie.

Inwestycja w MTZ Clinical Research w pełni wpisuje się w strategię rozwoju obszaru badań klinicznych w Grupie NEUCA i pozwoli nam rozwinąć kompetencje w prowadzeniu badań faz wczesnych oraz biorównoważności i biodostępności. Wierzymy, że wiedza i doświadczenie naszego nowego partnera w tym obszarze w połączeniu z naszymi kompetencjami zarządzania i rozwijania dużej sieci ośrodków badań klinicznych w Polsce i Europie przyniesie istotne synergie i wartość dodaną dla naszej Grupy, spółki MTZ i jej zespołu, ale przede wszystkim dla naszych Pacjentów, których bezpieczeństwo i komfort są dla nas najważniejsze – mówi Maciej Jurkun, Dyrektor Generalny Pratia w Polsce.

Zgodnie z postanowieniami umowy, cały zespół MTZ Clinical Research pozostaje w firmie
i będzie kontynuował obrane kierunki rozwoju spółki, a dzięki transakcji jeszcze większa liczba pacjentów uzyska dostęp do wielu terapii w ramach badań klinicznych.

– Jestem przekonana, że wspólne działania w ramach Grupy NEUCA pozwolą nam stać się największym, najnowocześniejszym i referencyjnym ośrodkiem badań klinicznych faz wczesnych w Europie. Z dużą satysfakcją dołączamy do największej  sieci ośrodków w Europie – Pratia. Upatrujemy w tym możliwość znaczącego rozwoju dla naszej firmy – mówi Teresa Brodniewicz, Założyciel i Prezes MTZ Clinical Research.

Obserwujemy systematyczny rozwój rynku badań klinicznych w Polsce i na świecie. Świadomość lekarzy oraz pacjentów w zakresie istoty tych badań i płynących z nich korzyści jest coraz wyższa. Pojawienie się pandemii oraz szczepionek, które właśnie powstały dzięki badaniom klinicznych pozytywnie wpłynęło na wizerunek branży. Dzięki nim pacjenci zyskują dostęp zarówno do procedur medycznych, diagnostyki, zakresu badań, nieosiągalnych w klasycznym lecznictwie, jak też do innowacyjnych metod leczenia i leków, niedostępnych w specjalistycznej opiece zdrowotnej – mówi Tomasz Dąbrowski, Prezes Pratia S.A.

Współpraca z MTZ Clinical Research to kolejna inwestycja NEUCA w obszarze badań klinicznych. MTZ dołączyła do Małopolskiego Centrum Medycznego i Examen (obecnie część spółki Pratia) oraz ClinScience (firmy typu CRO, powstałej z połączenia Bioscience i ClinMed Pharma), które są odpowiedzialne za rozwój tego segmentu w Grupie. Przed transakcją nabycia MTZ, sieć Pratii obejmowała ponad 70 ośrodków w 5 krajach (Polska, Czechy, Hiszpania, Niemcy, Ukraina).

W czerwcu 2020 roku Pratia objęła 40 proc. udziałów w KFGN – lidera rynku ośrodków badań klinicznych w Niemczech, specjalizującego się w badaniach z zakresu bezsenności, wyrobów medycznych oraz całego spektrum badań specjalistycznych, w tym szczepień. Z kolei w lipcu minionego roku, Grupa NEUCA poprzez spółkę zależną Clinscience zwiększyła swój zasięg w obszarze CRO o jeden z największych rynków badań klinicznych w Europie – Hiszpanię. Inwestując w firmę Experior, spółka zyskała dostęp do ponad 50 szpitali klinicznych, kilkunastu mln pacjentów, rozwinęła kompetencje w dziedzinie biostatystyki oraz nowe rozwiązania technologiczne. Inwestując w ośrodki badań klinicznych w Czechach, końcówka roku 2020 pozwoliła spółce Pratia rozwinąć się o kolejny kraj.

Jaki będzie rok 2021 na rynku mieszkaniowym? Deweloperzy odpowiadają

Jaki był 2020 rok na rynku mieszkaniowym? Jakie wyzwania przyniesie deweloperom ten rok? Jakie utrudnienia w prowadzeniu działalności widzą w nowych warunkach? Sondę przeprowadził serwis nieruchomości dompress.pl

Mirosław Kujawski, członek zarządu Develii

Pierwsze półrocze było szczególnie wymagające dla branży deweloperskiej ze względu na niepewność związaną z rozwojem pandemii, co na pewno wpływało na decyzje klientów oraz utrudniało proces uzyskiwania decyzji o pozwoleniu na budowę. W drugiej połowie roku sytuacja poprawiła się i w trzecim i czwartym kwartale minionego roku odnotowaliśmy stopniowy wzrost sprzedaży. Obecne zainteresowanie ze strony klientów, jak i same wyniki sprzedaży wskazują na stabilizację. Rynek mieszkaniowy w Polsce wciąż nie jest nasycony, dlatego w najbliższych miesiącach będziemy uruchamiać kolejne projekty.

Mimo poprawy sytuacji na rynku pandemia się nie skończyła i bez wątpienia jeszcze przez jakiś czas będziemy mierzyć się z jej skutkami, takimi jak spadek PKB, rosnąca inflacja, czy wykluczenie z grupy potencjalnych nabywców osób pracujących w branżach najbardziej dotkniętych lockdownem. Dodatkowo sporym wyzwaniem w tym roku będą dalsze trudności w uzyskiwaniu decyzji administracyjnych.

Zbigniew Juroszek, prezes Atal

Rok 2020 był to czas nieprzewidywalny, zdominowany przez sytuację epidemiologiczną i spowodowany nią lockdown. Branża deweloperska, jak wiele innych, była zmuszona dostosować się do nowej rzeczywistości. Deweloperzy musieli podjąć szereg dodatkowych wysiłków organizacyjnych, które miały na celu utrzymanie ciągłości działalności i wypracowanie satysfakcjonujących wyników. Mimo nieprzewidywalności i wyzwań, jakie przyniósł 2020 roku, realizowaliśmy inwestycje deweloperskie bez istotnych odstępstw od zakładanego planu. Rozpoczynaliśmy także nowe przedsięwzięcia, dzięki czemu utrzymaliśmy wysoki poziom oferty. Wypracowaliśmy satysfakcjonujące wyniki sprzedaży. W minionym roku zakontraktowalismy 2 892 lokale. Za nami udany rok również pod kątem przekazań. W 2020 roku wydaliśmy klientom klucze do 3 002 lokali, co stanowi rekordowy wynik w historii spółki.

Największym wyzwaniem dla podmiotów z sektora deweloperskiego pozostaje niezmiennie czynnik administracyjny. Nieprzewidywalność procedur związanych z wydawaniem zgód i decyzji w urzędach, m.in. pozwoleń na budowę i użytkowanie, czy formalności związanych z zakupem gruntów niekorzystnie wpływa na sektor nieruchomości i jest największą barierą, z jaką od lat mierzy się branża. Co istotne, niepewność w aspekcie administracyjnym ma bezpośrednie przełożenie się na poziom oferty deweloperów, koszty prowadzenia inwestycji oraz zdolność do sprawnego uruchomiania nowych i wydawania do użytku zrealizowanych inwestycji. Na branży ciążą także rosnące koszty materiałów budowlanych oraz malejąca dostępność działek pod zabudowę wielorodzinną.

Cezary Grabowski, dyrektor sprzedaży i marketingu Bouygues Immobilier Polska

Pod wpływem pandemii zaszły pewne zmiany na rynku mieszkaniowym, ale jej negatywne skutki nie były tak bardzo odczuwalne, jak w innych branżach. Budowy były prowadzone, do sprzedaży trafiały nowe inwestycje, ceny były w miarę stabilne. Oczywiście, musieliśmy się przystosować do nowych warunków i realizować cele sprzedażowe pomimo trudności, ale na szczęście sprostaliśmy tym wyzwaniom. Wprowadziliśmy nowe zdalne narzędzia komunikacji z pracownikami biur sprzedaży i prezentacji mieszkań oraz uruchomiliśmy nową stronę internetową. Dzięki tym nowościom nasi potencjalni klienci oraz właściciele mieszkań byli na bieżąco ze wszelkimi informacjami na temat wprowadzanych inwestycji mieszkaniowych i prowadzonych prac budowlanych na osiedlach, co przełożyło się na zadowalające wyniki sprzedażowe. Pomimo wielu wyzwań postawionych przez pandemię zakończyliśmy rok 2020 z wieloma sukcesami i weszliśmy w nowy pełni optymizmu.

Sebastian Barandziak, prezes zarządu Dekpol Deweloper

Każdy z nas może zaliczyć miniony rok do jednych z najbardziej specyficznych w historii. Pandemia wiele zmieniła również na rynku nieruchomości. W 2020 roku zauważyliśmy wiele zmian w zakresie preferencji klientów. Większą popularnością zaczęły cieszyć się duże mieszkania wraz z ogrodem lub tarasem. Nabywcy zwracali też szczególną uwagę na ich funkcjonalność. Poszukiwane były mieszkania z możliwością wydzielenia dodatkowego miejsca do pracy, a także z przestronnymi salonami. Oferta w ramach niektórych naszych projektów, jak m.in. Foresta, Osiedle Zielone obejmowała już ostatnie duże mieszkania, zatem zmiany, które spowodowała pandemia przyczyniły się do szybszej sprzedaży tych projektów. Z sukcesem sprzedaliśmy również wszystkie apartamenty w inwestycji Verano Residence w Juracie. Głównym celem zakupu tych apartamentów była możliwość swobodnego przebywania w atrakcyjnym turystycznie miejscu, pomimo narzuconych restrykcji związanych z COVID-19. Posiadanie tzw. second home staje się obecnie coraz bardziej popularne.

Małgorzata Ostrowska, dyrektor Pionu Marketingu i Sprzedaży w J.W. Construction Holding S.A.

Wielu ekspertów zapowiadało, że, z uwagi na spadek popytu, w 2020 roku nastąpi spowolnienie czy wręcz zatrzymanie rynku mieszkaniowego, czego efektem miało być obniżenie cen. Te opinie nie sprawdziły się. Po okresie radykalnego wiosennego lockdownu, który wpłynął na ograniczenie sprzedaży, sytuacja zaczęła się stabilizować. Nabywcy szybko zorientowali się, że nie można czekać na zapowiadany przez analityków „lepszy moment”. Ceny mieszkań, wbrew oczekiwaniom, poszły nawet w górę. Z uwagi na niskie stopy procentowe najliczniejszą grupę klientów stanowiły osoby z gotówką, bo lokale nadal są jedną z najbardziej korzystnych i bezpiecznych form lokowania nadwyżek finansowych. Pomimo zaostrzonej polityki kredytowej banków, wartość wypłaconych kredytów hipotecznych była w zasadzie podobna do rekordowego 2019 roku. Biorąc pod uwagę problemy na rynku pracy i kłopoty przedsiębiorstw, rynek mieszkaniowy obronił się w 2020 roku zaskakująco skutecznie. Sądzę, że w tym roku deweloperzy odczują zmianę preferencji klientów wywołaną pandemią. Większym zainteresowaniem, co wyraźnie odnotowaliśmy w minionym roku, będą cieszyły się lokale z ogródkiem, tarasem lub lokalizacje w okolicy terenów zielonych i domy jednorodzinne. W 2020 i na początku tego roku zarejestrowaliśmy większą liczbę klientów odwiedzających Villa Campina zlokalizowana w pobliżu Puszczy Kampinoskiej, gdzie mamy w sprzedaży domy ekologiczne z garażem i ogrodem. Przewidujemy, że trend związany z energooszczędnością będzie w 2021 roku pogłębiał się, stąd mamy w planie uruchomienie sprzedaży gotowych domów, które klienci będą mogli postawić na własnych działkach. Przyszłość polskiej branży mieszkaniowej wydaje się być stabilna.

Bartosz Kuźniar, prezes zarządu Lokum Deweloper S.A.

Rok 2020 to czas niespodziewanych zmian wywołanych pojawieniem się wirusa SARS-CoV-2. Pandemia niejako wymusiła na nas wprowadzenie modyfikacji w funkcjonowaniu biur i całej firmy. Częściowo przeszliśmy na tryb pracy zdalnej. Dostosowaliśmy formy komunikacji z klientami, tak by mogli kontaktować się z naszymi doradcami także w trybie online. Zmiany w organizacji pracy urzędów spowodowały wydłużenie czasu oczekiwania na decyzje administracyjne, który już wcześniej stanowił spore utrudnienie w procesie realizacji projektów deweloperskich. Zmieniły się także preferencje konsumentów. Wzrosło zainteresowanie większymi mieszkaniami z ogródkami lub dużymi balkonami i lokalami w pobliżu terenów zielonych. Nabywcy zaczęli zwracać uwagę na dodatkową przestrzeń, w której w zależności od potrzeb można pracować, uczyć się, czy odpoczywać. Szczególnie docenione zostały charakterystyczne dla naszych osiedli, atrakcyjnie zagospodarowane części wspólne z bogatą roślinnością i miejscem do relaksu. Ze względu na niskie stopy procentowe umocnił się trend zakupu mieszkań w celach inwestycyjnych i ochrony kapitału przed inflacją oraz jako alternatywa dla lokat długoterminowych.

W 2021 roku niezmiennie dużą barierą przy wprowadzaniu nowych projektów jest proces uzyskiwania niezbędnych decyzji administracyjnych. Coraz większym wyzwaniem jest też zakup gruntów w dobrych lokalizacjach pod nowe inwestycje, bowiem zasób atrakcyjnych działek jest coraz mniejszy.

Monika Perekitko, członek zarządu Matexi Polska

To był oczywiście rok pełen wyzwań związanych przede wszystkim z przystosowaniem się do warunków pracy w trakcie pandemii COVID 19. Mogę jednak powiedzieć, że mimo wielu trudów i wyzwań był to dla naszej firmy rok bardzo udany w Polsce. Zwiększyliśmy zarówno wolumen sprzedaży, jak również portfolio realizowanych produktów. Na uwagę zasługuje także kolejna rekordowa transakcja w segmencie PRS dotycząca sprzedaży budynku Puławska 186.

Edyta Kołodziej, dyrektor sprzedaży i marketingu Nickel Development

Nasza firma nie ugięła się w obliczu zmian, jakie przyniósł 2020 rok. Po początkowym spowolnieniu, jakim charakteryzował się pierwszy okres pandemii, z miesiąca na miesiąc odnotowywaliśmy wzrost zainteresowania naszą ofertą. Szczególnie owocny był trzeci i czwarty kwartał, co pozwoliło nam zrealizować plany sprzedażowe na 2020 rok. Najbardziej wszystkich zaskoczył grudzień, który sprzedażowo okazał się lepszy niż rok wcześniej.

Wierzymy, że rok 2021 będzie co najmniej równie dobry lub nawet lepszy od minionego. Rozpoczęty proces szczepień pozwala mieć nadzieję, że wzrost ogólnej odporności społeczeństwa przełoży się na aktywność większości branż, a to zawsze jest dobrym sygnałem i dla naszej działalności. Społeczeństwo zaakceptowało pewne ograniczenia w kontaktach międzyludzkich i nie ma to już większego wpływu na sprawność obsługi klienta. Spotkania odbywają się zarówno online, jak i w biurze. Klienci bez oporów pojawiają się u notariusza i jeszcze chętniej umawiają się na budowie inwestycji.

Joanna Chojecka, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu na Warszawę i Wrocław w Robyg SA.

Najważniejszym sukcesem 2020 roku był fakt, że pomimo pandemii, obostrzeń, lockdownu, kryzysu gospodarczego, Grupa Robyg prowadziła nieprzerwanie swoją działalność, oczywiście przestrzegając wszystkich wytycznych sanitarnych. Na naszych budowach nie mieliśmy ani jednego dnia przestoju. Wprowadziliśmy w 2020 roku nowe inwestycje, jak również uruchomiliśmy kolejne etapy w projektach już realizowanych. Nabyliśmy Wrocławskie Przedsiębiorstwo Budowlane (WPB) oraz nowe grunty w Warszawie, Wrocławiu i Gdańsku, łącznie powiększając swój potencjał budowlany o ponad 170 000 mkw. PUM. Wprowadziliśmy także nowy format lokali – mikroapartamenty Modern Space w sąsiedztwie projektu City Sfera w warszawskich Włochach.

Dodatkowo podjęliśmy liczne działania związane z pomocą w obliczu epidemii koronawirusa. Aktywnie wspieraliśmy potrzebujących, seniorów i Powstańców oraz instytucje medyczne. Spółka nie dokonała także zwolnień podczas epidemii i zachowała miejsca pracy w poczuciu odpowiedzialności za około 3000 rodzin, którym zapewnia przychody.

W 2020 roku przekazaliśmy 258 tys. zł na wsparcie i dofinansowania. Wspieraliśmy potrzebujących we wszystkich miastach, w których prowadzimy działalność, w Warszawie, Gdańsku, Wrocławiu i Poznaniu.

Janusz Miller, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu Home Invest

Pomimo pandemii bardzo dobrze oceniamy rok 2020 na rynku mieszkaniowym. Udało nam się osiągnąć porównywalny wyniki sprzedażowy z rokiem 2019. W tym roku planujemy wprowadzić do oferty na terenie Warszawy kilka nowych inwestycji. Liczymy, że w 2021 roku uda nam się zwiększyć sprzedaż w porównaniu do lat poprzednich, gdyż cały czas obserwujemy nieustający popyt na mieszkania. Na pewno największym wyzwaniem w tym roku będzie pozyskanie nowych gruntów oraz uzyskanie wszelkich decyzji administracyjnych, jeśli sytuacja związana z pandemią nadal będzie się utrzymywać.

Sylwester Śniadecki, prezes Śniadecki Development i Śniadecki Investment Group

Rok 2020 dobitnie udowodnił, że branża nieruchomości jest jedną z najstabilniejszych na rynku. Mimo niekorzystnej sytuacji finansowej spowodowanej pandemią, konieczności przystosowania działalności deweloperskiej do nowych rzeczywistości sprzedaż mieszkań pozostała na satysfakcjonującym poziomie.

Przewidujemy, że największym utrudnieniem w codziennym funkcjonowaniu firmy będzie wydłużony czas wydawania decyzji administracyjnych i czasowy paraliż, który widoczny jest w urzędach czy sądach. Wyzwaniem, jakie przyniósł nam 2021 rok jest zatem dostosowanie projektów do nowych oczekiwań klientów oraz rozwój inwestycji oferowanych w ramach programu inwestorskiego Śniadecki Investment Group.

Wojciech Chotkowski, prezes zarządu Aria Development

To był rok zupełnie inny niż wszystkie. Pierwszy lockdown spowodował kilkutygodniowy przestój. Jednakże ciekawy produkt w pandemicznych czasach tj. mieszkania na obrzeżach Warszawy w otoczeniu zieleni z ogródkami i balkonami w cenach kilkadziesiąt procent niższych niż w mieście oraz obniżki stóp procentowych spowodowały, że pojawiło się wielu klientów gotówkowych, którzy chcieli ulokować swoje oszczędności w inwestycjach, które realizujemy w Wieliszewie i Łomiankach.

Wyzwaniem na rok 2021 będzie utrzymanie sprzedaży na poziomie z ubiegłego roku oraz rozpoczęcie realizacji nowych projektów. Priorytetem jest też utrzymanie wysokiej jakości budowanych mieszkań, na dotychczasowym poziome 90 proc. lokali oddawanych bezusterkowo oraz systematyczne podwyższanie poziomu obsługi klienta.

Największymi utrudnieniami mogą być kolejne lockdowny oraz światowe zawirowania gospodarcze. Zaostrzenie polityki kredytowej przez banki również może być negatywnym czynnikiem oddziałowującym na rynek nieruchomości w Polsce.

Aleksandra Goller, dyrektor ds. marketingu i sprzedaży w spółce mieszkaniowej Skanska

Pierwszy kwartał 2020 roku był bardzo dobry, klienci przejawiali duże zainteresowanie naszymi mieszkaniami, co oczywiście miało bezpośredni wpływ na sprzedaż inwestycji. Kolejne miesiące to początek pandemii i chwilowego spowolnienia na rynku. Myślę, że dla większości firm był to czas, który wiązał się z pewnego rodzaju niepewnością – w końcu znaleźliśmy się w nowej sytuacji, która wymagała od nas stworzenia modelu realizacji celów biznesowych, dostosowanego do pandemicznej rzeczywistości.

Bardzo sprawnie wypracowaliśmy niezbędne rozwiązania, a dzięki temu, mimo obostrzeń oraz przestrzegania najwyższego reżimu sanitarnego, mogliśmy dość szybko ponownie otworzyć biura sprzedaży, a prace na budowach przebiegały bez opóźnień. Latem sytuacja na rynku była już stabilna. Bardzo szybko zauważyliśmy, że postrzeganie zakupu nieruchomości przez potencjalnych nabywców nie uległo zmianie, nadal uważają go za bezpieczną i pewną lokatę swojego kapitału.

Po doświadczeniach 2020 roku widzimy zmiany trendów konsumenckich. Na przykład, że osoby poszukujące mieszkań jeszcze większą uwagę zwracają na takie elementy, jak m.in. ustawne, oddzielne balkony, zadbana i bujna zieleń, miejsca do spędzania czasu na świeżym powietrzu na terenie osiedla, układy mieszkań, które pozwalają na zaaranżowanie miejsca do pracy zdalnej i wiele innych. W Skanska stosujemy je już od lat, więc tym bardziej cieszy nas fakt, że nasze standardy i jakość inwestycji spotykają się z coraz większym uznaniem klientów.

Spodziewamy się, że 2021 rok również przyniesie wiele wyzwań. Świat nadal mierzy się z pandemią. Taka sytuacja wymaga od nas elastyczności i uważności na zmieniające się potrzeby naszych klientów, tak abyśmy mogli zawsze proponować najlepsze dla nich rozwiązania.

Autor: dompress.pl

Rynki czekają na powrót normalności, dolar zyskuje

Rynki nadal konsekwentnie ignorują zamieszanie związane ze zmianą na fotelu prezydenta w USA, a dolar umacnia się w relacji do większości głównych walut. W tym tygodniu czeka nas posiedzenie EBC. Oprócz niego i wybranych danych, uwaga inwestorów najprawdopodobniej skupi się na postępach w szczepieniach przeciwko COVID-19.

Ani chaos panujący w USA w następstwie ataku na Kapitol, ani sprzedaż ogromnej ilości amerykańskich obligacji w celu sfinansowania wielkiego deficytu budżetowego nie przełożyły się istotnie na zmiany w zachowaniu aktywów ryzykownych. Dolarowi amerykańskiemu paradoksalnie sprzyjało ogromne krótkie pozycjonowanie się inwestorów, które pozwoliło umocnić się mu w relacji do większości kluczowych walut. Także waluty rynków wschodzących generalnie radziły sobie dobrze, reagując z opóźnieniem na wzrost cen surowców. Szczególnie wyróżnił się real brazylijski, którego wspierały jastrzębie komentarze ze strony brazylijskiego banku centralnego.

W centrum uwagi w tym tygodniu bez wątpienia znajdzie się pierwsze posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego w 2021 roku. Inauguracja Joe Bidena w USA będzie pilnie strzeżona i nie spodziewamy się istotnych zakłóceń z nią związanych. W piątek poznamy wstępne dane PMI dla kluczowych gospodarek, jednak przez większość tygodnia kalendarz ekonomiczny będzie relatywnie pusty. W tym kontekście możliwe jest ponowne skoncentrowanie się inwestorów na pandemii: zarówno liczbie nowych zakażeń, jak i postępach szczepień przeciwko COVID-19.

PLN

Miniony tydzień charakteryzował się słabością złotego, który radził sobie gorzej od pozostałych istotnych walut regionu. Środowe posiedzenie RPP przeszło bez większego echa. W komunikacie po spotkaniu wspomniano o możliwości interwencji walutowych, zabrakło w nim jednak odniesienia do potencjalnej obniżki stóp procentowych. Znacznie ciekawsza okazała się piątkowa konferencja prezesa NBP, Adama Glapińskiego, dla dziennikarzy. Jednak również ona nie wskazuje na to, żeby bazowym scenariuszem miała być obniżka stóp. W coraz mniejszym stopniu wycenia ją też rynek.

W najbliższych dniach poznamy dość dużo danych z Polski. Szczególnie istotne będą piątkowe – o sprzedaży detalicznej. Jednocześnie będziemy zwracać uwagę na zmiany sytuacji epidemicznej w kraju: mamy nadzieję, że wyraźna poprawa widoczna w statystykach będzie kontynuowana.

EUR

W minionym, nieobfitującym w dane tygodniu euro osłabiło się w parze z dolarem amerykańskim. Obecnie rynek czeka na czwartkowe wieści po posiedzeniu EBC. O ile nie oczekuje się zmian w polityce monetarnej, o tyle komunikaty ze strony prezes Lagarde skupią na sobie uwagę inwestorów.

Kluczowe będą przede wszystkim dwie kwestie. Po pierwsze, ocena wpływu przedłużonych lockdownów na wzrost gospodarczy w ostatnim kwartale 2020 i perspektyw tego wpływu w obecnym kwartale. Po drugie, pogląd na silną aprecjację euro w tym samym okresie. Istnieje możliwość, że Lagarde ponownie wyrazi niechęć banku względem silniejszej waluty, tak jak zrobiła to w grudniu. To mogłoby nieco osłabić euro. Oprócz tego, we wtorek opublikowane zostaną dane ankietowe dotyczące kredytów bankowych, co pozwoli nam spojrzeć w przyszłość.

USD

Co nieco paradoksalne, stabilizacja rentowności amerykańskich obligacji po ich rajdzie z ostatnich tygodni przyniosła dolarowi wytchnienie. Stany Zjednoczone na przestrzeni zaledwie tygodnia zdołały uplasować na rynku obligacje skarbowe o wartości 120 mld dolarów, tymczasem krzywa dochodowości zakończyła tydzień na niższym poziomie, niż go rozpoczęła. To oznaka zaufania do amerykańskich instytucji i administracji Bidena, pomimo niedawnych zawirowań. W zeszłym tygodniu Biden przedstawił plan stymulacji fiskalnej o wartości 1,9 bln USD, który obejmuje wydłużenie dodatkowej pomocy dla bezrobotnych do końca września.

Dane makroekonomiczne rysują mieszany obraz sytuacji. W zeszłym tygodniu rozczarowały cotygodniowe dane o zasiłkach i grudniowe o produkcji przemysłowej. Z kolei inflacja w ostatnim miesiącu minionego roku okazała się nieco wyższa od oczekiwań. Sądzimy, że dolar amerykański przez pewien czas może radzić sobie dobrze, jednak pozostajemy negatywnie nastawieni do jego długoterminowych perspektyw.

GBP

Funt był jedną z nielicznych głównych walut, które zakończyły tydzień, nie osłabiając się w parze z dolarem amerykańskim. Interpretujemy to przede wszystkim jako naturalne odbicie po bardzo słabym dla niego wcześniejszym tygodniu. Obawy dotyczące Brexitu póki co zastąpiło skupienie się na szybkości szczepień – Wielka Brytania osiąga w tym zakresie najlepsze wyniki spośród gospodarek rozwiniętych. Dotychczas rozdysponowano ponad 6 dawek na 100 osób – ponad trzy razy więcej niż w jakimkolwiek kraju strefy euro.

Ostatnie dane z Wielkiej Brytanii okazały się lepsze od oczekiwań, pomimo surowych lockdownów. Sądzimy, że te pozytywne niespodzianki mogą rozciągnąć się na pierwszy kwartał obecnego roku i utrzymać pozytywne nastawienie względem brytyjskiej waluty.

CHF

Frank szwajcarski zakończył miniony tydzień umocnieniem w parze z euro, jednak było to odzwierciedleniem słabości euro, a nie siły franka. Niemniej wieści napływające ze Szwajcarii są dość pozytywne. Sytuacja epidemiczna poprawia się. Notuje się coraz mniej nowych przypadków zakażeń i zgonów z tytułu COVID-19, a 7-dniowe średnie w obu przypadkach są obecnie najniższe od jesieni. Kraj notuje również postępy w zakresie masowych szczepień, chociaż pozostaje w tyle za większością innych rozwiniętych krajów Europy. Zatwierdzenie szczepionki Moderny w zeszłym tygodniu daje nadzieje na przyspieszenie tego postępu.

Chociaż nowe szczepy wirusa stanowią ryzyko i doprowadziły do zacieśnienia restrykcji w zeszłym tygodniu, to obostrzenia te pozostają dość luźne w porównaniu z większością innych europejskich krajów.

Najbliższe dni nie będą obfitowały w dane makroekonomiczne ze Szwajcarii. Skoncentrujemy się zatem na ogłoszeniach zewnętrznych i rozwoju sytuacji pandemicznej.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk – analitycy Ebury

Fundusz Satus Starter inwestuje 1,6 mln złotych w JLupin Software Studio

1,6 mln złotych na tworzenie systemów informatycznych w architekturze mikroserwisów – fundusz Satus Starter inwestuje w JLupin Software Studio.

Spółka JLupin Software Studio – twórca Platformy Mikroserwisowej JLUPIN PLATFORM oraz innowacyjnych rozwiązań pozwalających na tworzenie systemów w architekturze mikroserwisowej oraz zarządzanie ich ekosystemem – pozyskała kolejnego inwestora finansowego. Satus Starter VC zainwestował 1,6 mln złotych w dalszy rozwój projektu. Za Satus Starter stoi m.in. Jarosław Królewski – CEO Synerise.

Spółka JLupin Software Studio opracowała zestaw narzędzi informatycznych pozwalających na tworzenie systemów IT w architekturze mikroserwisowej. Celem projektu było stworzenie systemu, który całkowicie wyeliminuje lub znacznie zredukuje wyzwania z jakimi mierzą się firmy w trakcie wdrażania tzw. systemów w architekturze mikroserwisowej. Aby tego dokonać twórcy zrezygnowali z dostępnych na rynku narzędzi i stworzyli nowe rozwiązania oparte o własną, innowacyjną technologię.

Twórcy JLupin Software Studio poprzez automatyzację pracy IT chcą udowodnić, że budowanie systemów informatycznych w architekturze mikroserwisowej nie musi być długim, skomplikowanych procesem.

Rozwiązanie proponowane przez JLupin Platform ułatwia i znacząco skraca proces wdrażania systemów w architekturze mikroserwisowej (z miesięcy do dni), a oprócz tego pozwala obniżyć klientom koszty wdrożenia oraz utrzymania infrastruktury.

Zwiększona zostaje również szybkość developmentu oprogramowania – od 10% do 40% mniej czasu na postawienie architektury mikroserwisowej w porównaniu z rozwiązaniami konkurencyjnymi.

Rynek architektury systemów informatycznych, do którego JLupin kieruje swój produkt podlega ciągłej ewolucji, która ma na celu poprawę efektywności, bezpieczeństwa i wygody utrzymania rozbudowanych systemów. Do 2026 r. prognozuje się wzrost tego rynku w tempie 18,6% rocznie, do wartości ponad 8 mld USD[1]. Wynika to z coraz większego zainteresowania architekturą mikrousług wśród przedsiębiorstw, które coraz bardziej koncentrują się na usprawnieniu procesu tworzenia aplikacji z uwagi na obecne trendy transformacji cyfrowej.

Chcemy być w pierwszej trójce rozwiązań mikroserwisowych na świecie, istotnym partnerem software house’ów, a także dużych graczy posiadających własne struktury IT niezależnie czy są one w modelu on-premise czy cloud. Chcemy wpisać naszą technologię w ogólnoświatowe trendy, zachowując skuteczną przewagę wydajnościową, a więc kosztową. Z drugiej strony chcemy zaskakiwać rynek naszymi rozwiązaniami od strony technicznej. Jest dla nas ważne, aby być postrzeganym jako firma wytwarzająca technologię informatyczną w zakresie narzędzi dla programistów oraz szeroko pojętego świata devopsów – komentuje Piotr Róg, CEO oraz CTO JLupin.

Na rozwój spółki zostanie przeznaczone 1,6 mln złotych, przede wszystkim na działania marketingowo – sprzedażowe, w celu zwiększenia świadomości Platformy JLupin na rynku globalnym oraz na dalszy rozwój samej technologii.

Zdecydowaliśmy się zainwestować w ten projekt, ponieważ stoi za nim bardzo dobry technologicznie zespół. Bardzo istotna była również walidacja produktu Spółki przez klientów, takich jak T-Mobile Usługi Bankowe oraz Alior Bank, a także nawiązanie partnerstwa w Polsce, z takimi wytwórcami oprogramowania jak: InfiniteData, Comarch, Incat oraz z podmiotami z Krzemowej DolinyAzul Systems, w celu wspólnej sprzedaży i rozwoju technologii mikroserwisowych – wyjaśnia Partner Funduszu Satus Starter, Łukasz Wąsikiewicz.

Spółka do tej pory była finansowana przez założycieli oraz pierwszych inwestorów (wśród nich jest m.in. Krzysztof Polak – współtwórca Alior Bank), a także z generowanych przychodów ze sprzedaży gotowego produktu. Dodatkowe środki pochodzące od Satus Starter mają pozwolić JLupin na popularyzację oferowanego przez Spółkę rozwiązania i tym samym dynamiczny wzrost przychodów.

[1]https://www.alliedmarketresearch.com/microservices-architecture-market

Witold Modzelewski: Dużo niższy podatek dla producentów podgrzewaczy do tytoniu powinien być zlikwidowany

„Dużo niższy podatek na tzw. podgrzewacze tytoniu napycha kieszenie ich producentów. Jeżeli przywilej ten nie będzie szybko zlikwidowany, budżet (czyli my wszyscy) da w prezencie producentom podgrzewaczy tylko w tym roku ponad miliard złotych, który mógłby być przeznaczony np. na służbę zdrowia” – mówi prof. Witold Modzelewski z Uniwersytetu Warszawskiego, prezes Instytutu Studiów Podatkowych w polemice wobec Marka Kowalskiego, prezesa Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Marek Kowalski stwierdził, że tzw. podgrzewacze tytoniu są kilkukrotnie mniej opodatkowane w porównaniu z tradycyjnymi papierosami.

„Tu trzeba wyjaśnić istotę tego problemu. Przedmiotem opodatkowania podatkiem akcyzowym są zawsze konkretne wyroby, stanowiące odrębną całość w sensie fizycznym i ekonomicznym, które obiektywnie mogą się składać z wielu elementów wewnętrznych, nieopodatkowanych w odrębny sposób, gdyż byłoby to w wielu przypadkach obiektywnie niemożliwe. Wyroby akcyzowe zaspokające tę samą lub zbliżoną potrzebę konsumentów, muszą być opodatkowane na tych samych zasadach, gdyż prawo nie może ani faworyzować ani dyskryminować poszczególnych podatników ani grup wyrobów, co wynika wprost z konstytucji” – mówi prof. Modzelewski.

Jego zdaniem w przypadku szeroko rozumianych używek, a zwłaszcza papierosów i ich substytutów (tytoń do podgrzewania zastępuje palenie papierosów), wysokość akcyzy obowiązującej na dany wyrób musi być proporcjonalna do jego ceny oraz uwzględniać mierzalną ilość wyrobów: jest to ilość sztuk w paczce (zasada prawna).

„Powyższe kryteria oceny wysokości opodatkowania są znane (oczywiście osobom zajmującym się tym podatkiem, przyp. red.) oraz akceptowane w Unii Europejskiej. Oceniając na ich podstawie wysokość opodatkowania podgrzewaczy tytoniu nie ulega wątpliwości, że kwota akcyzy zawarta w paczce papierosów wynosi ponad 9 zł (pewne różnice zależne są od wysokości cen detalicznych paczki, przyp. red.), a w przypadku tytoniu do podgrzewania kwota akcyzy wynosi mniej niż 2 zł od paczki. Różnica ta nie ma jakiegokolwiek uzasadnienia zwłaszcza przy zbliżonym poziomie cen detalicznych tych używek i dużo wyższej rentowności produkcji podgrzewaczy w porównaniu do papierosów. Dużo niższy podatek napycha kieszenie producentów owych podgrzewaczy. Jeżeli przywilej ten nie będzie szybko zlikwidowany, budżet (czyli my wszyscy) da w prezencie producentom podgrzewaczy w tym roku ponad miliard złotych, który mógłby być przeznaczony np. na służbę zdrowia – uważa prof. Modzelewski i dodaje: – Nie muszę więc >>rozprawiać się<< z poglądami M. Kowalskiego, bo zrobił to zupełnie samodzielnie. Akcyza to skomplikowany podatek, zwłaszcza dla przedstawicieli nieznanej dotychczas organizacji występującej pod nazwą >>Federacji Przedsiębiorców Polskich<<, do której prawdopodobnie należy główny producent tych wyrobów, która broni – jak widać w sposób dość nieudolny – bezzasadnych przywilejów podatkowych”.

Nieczysta gra. Maciej Panek o nowelizacji ustawy o elektromobilności

Po zakończeniu konsultacji przeprowadzonych przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska chcielibyśmy wyrazić nasze zawiedzenie.
Propozycja Ministerstwa Klimatu i Środowiska zakładała dopuszczenie samochodów współdzielonych bez względu na rodzaj napędu (np. elektryczne i spalinowe) do wykorzystywania buspasów oraz bezpłatnego parkowania w miejskich strefach płatnego parkowania. W pełni zgadzamy się co do zasadności takich działań. Uważamy, że do czasu popularyzacji samochodów elektrycznych jest to bardzo zasadne rozwiązanie.
Niestety stanowisko powyższe spotkało się z szerokim sprzeciwem środowisk związanych ze wspieraniem samochodów elektrycznych, zdanie odmienne mają również samorządowcy miejscy.

Jesteśmy w stanie zrozumieć głos branży wspierającej elektromobilność, stoi za tym interes związany ze sprzedażą samochodów elektrycznych. Niezrozumiałe jest jednak stanowisko samorządowców, które w naszej opinii jest spowodowane brakiem zrozumienia idei usługi carsharingowej lub też manipulacją przekazu.

Szczególnie jesteśmy zmartwieni kampanią informacyjną warszawskiego ZDM-u. Użyto do niej zdjęcia naszego Volkswagena Golfa drugiej generacji jako przedstawiciela samochodów współdzielonych. Według komunikatów stołecznego ZDM-u już wkrótce tego typu samochodami zapełnią się ulice polskich miast, dzięki znowelizowanej Ustawie o elektromobilności.

Z naszej perspektywy jest to manipulacja. Tego typu klasyków jest około 10 sztuk na prawie 5 000 samochodów współdzielonych w Polsce. Mówimy więc o 0,5% całości rynku, gdzie pozostałe 99,5% to samochody niskoemisyjne (elektryczne i hybrydowe) oraz spalinowe nie starsze niż 24 miesiące, czyli spełniające aktualne normy spalin Euro6.

Kolejnym ważnym aspektem jest wypowiedź pana Łukasza Puchalskiego, który sugeruje, że po zniesieniu opłaty za postój w centrach miast samochody carsharingowe wpłyną negatywnie na liczbę dostępnych miejsc.

Jednym z głównych założeń carsharingu jest zwiększenie rotacji miejsc parkingowych oraz zmniejszenie liczny prywatnych samochodów, które przez większość czasu zajmują miejsca postojowe.

Nasza usługa działa we wszystkich dużych miastach także w płatnych strefach parkowania, nie wpłynęło to na dostępność miejsc dla mieszkańców w zauważalnym stopniu. Każda firma świadcząca usługi komercyjne chce, aby jej produkt był używany i przynosił dochód. Nie może więc sobie pozwolić na przestój, nawet jeśli nie rodzi on dodatkowych opłat, wystarczające jest, że nie przynosi korzyści. Argument podnoszony przez warszawski ZDM jest więc nielogiczny i niepoparty dowodami z obserwacji.

Kolejnym aspektem, który warto poruszyć są problemy w definiowaniu pojazdu współdzielonego. Przy poprzednich konsultacjach Ustawy o elektromobilności byliśmy zwolennikami ustalenia jak najbardziej klarownej definicji pojazdu współdzielonego. Proponowaliśmy definicje, które mogłyby pomóc ustawodawcy, jednak nie zostały one rozważone. Na ten moment samochód współdzielony to samochód elektryczny. Naszym zdaniem brakuje przepisów przejściowych, które dopuszczałyby aby samochodem współdzielonym nazywać również pojazd spalinowy o określonych parametrach.

Opieranie usług carsharingu wyłącznie na samochodach elektrycznych nie pozwala na osiągnięcie rentowności biznesu. Z czterech usług dostępnych na rodzimym rynku, które działały wyłącznie w oparciu o samochody elektryczne, 3 zakończyły działalność. Losy ostatniej, czwartej firmy nie są jeszcze znane. Jak wynika z doniesień mediowych firma ta jest obecnie możliwa do przejęcia. Sami również posiadamy w swojej flocie samochody eklektyczne i zdajemy sobie sprawę z tego, z jak dużymi kosztami utrzymania i zakupu należy się mierzyć. Gdyby posiadanie i utrzymywanie takiej floty w dużej skali było opłacalne, mielibyśmy ich więcej.

W naszej ocenie Ministerstwo Klimatu i Środowiska poddało się atakowi samorządowców, którzy nie znają konceptu biznesowego nowoczesnej usługi współdzielonej mobilności i nie patrzą długofalowo.

Obecnie po buspasach mogą jeździć taksówki i dostawcy usług przewozu osób. Niejednokrotnie są to samochody wiekowe, które nie mają niczego wspólnego z ekologią i elektromobilnością. Samorządy miejskie czerpią zyski z licencji dla firm taksówkarskich, dlatego też przyznawane są im benefity. Pamiętajmy, że kierowca taksówki może poruszać się buspasem również jadąc bez pasażera.

Patrząc przez pryzmat powyższego można sądzić, że Zarządowi Dróg Miejskich nie zależy na ekologii tylko na zwiększonym przychodzie z licencji.

W pierwszym projekcie Ustawy o elektromobilności pojawiło się bardzo dużo udogodnień, którym brakowało odpowiedniego szlifu, naszym zdaniem warto było pójść tą drogą i dopracować zapisy, które były dyskusyjne.

Ostatnie konsultacje pokazały, że Ministerstwo Klimatu i Środowiska wsłuchało się w głos samorządowców nie słuchając mieszkańców, którzy wyrażali swoje poparcie dla carsharingu. W materiałach warszawskiego ZDM-u „straszono” społeczeństwo naszym wiekowym Volkswagenem, który został wprowadzony tylko po to, aby pokazać młodym użytkownikom z jak dużym postępem w motoryzacji mamy do czynienia.

Firma PANEK S.A. istnieje na rynku od 21 lat, jesteśmy przywiązani do wartości i historii i czynnie uczestniczymy w życiu społecznym. Chętnie opiniujemy nowości ustawodawcze, uczestniczymy w akcjach społecznych finansując na przykład przejazdy podczas pandemii koronawirusa i wspomagając restauracje. Jesteśmy również jedyną firmą z 100% polskim kapitałem i nie potrafimy zrozumieć, dlaczego nasze zdanie podczas konsultacji jest bagatelizowane.

Szukasz sprawdzonego pomysłu na biznes? Franczyza EXPO jest dla Ciebie!

Każdy czas jest dobry, by zrobić krok naprzód, jeśli stawia się go na stabilnym i pewnym gruncie.  Jeśli szukasz sprawdzonego pomysłu na biznes, zdecyduj się na model franczyzowy.  W wyborze najbardziej odpowiadającego pomoże Franczyza EXPO.

Grupa IC od jedenastu lat jest pewnym partnerem, zajmującym się organizacją kongresów, targów i najlepszych wydarzeń branżowych w Polsce i Europie. Świadectwem jakości jest fakt, że mimo zmieniającej się sytuacji pandemicznej organizowane eventy cieszą się niesłabnącą popularnością i biją kolejne rekordy. W bezpiecznych warunkach udało się zorganizować między innymi FIWE Fitness Trade Show (największe targi branży fitness w Europie), eTradeShow (event poświęcony branży e-commerce), National Sales Congress (branżowe wydarzenia dedykowane managementowi i zarządzaniu) czy też Marketing Management Congress (który przyciągnął specjalistów z zakresu marketingu). Grupa IC istnieje po to, by wspierać przedsiębiorców. Jej nadrzędnym celem jest sukces partnerów, który liczony jest w nawiązywaniu kolejnych satysfakcjonujących relacji biznesowych.

Franczyza przyszłością biznesu w Polsce

Z tą myślą powstała również Franczyza EXPO. W obecnych czasach ludzie są coraz bardziej świadomi zarówno możliwości, jak i trudności wynikających z funkcjonowania na dynamicznie zmieniającym się rynku pracy. Szukają alternatyw, które pozwolą im rozpocząć budowanie własnego biznesu na jasnych zasadach i przy zachowaniu maksymalnej ostrożności. Chcą rozwiązań pewnych i sprawdzonych; takich, dzięki którym będą w stanie zawodowo zaangażować się na lata i osiągnąć zysk, którego nie mogliby zagwarantować sobie nigdzie indziej.

Z pomocą przychodzi im model franczyzowy. Budowanie biznesu na sprawdzonej marce, mając z góry określone zasady, ale również płaszczyznę do własnego rozwoju, jest jedną z atrakcyjniejszych opcji, którą powinni rozważyć przyszli przedsiębiorcy. Trzeba jednak wybrać mądrze – tak, by trafiać na franczyzodawcę, któremu zależy na losie spółek i zrobi wszystko, by pomóc im się rozwinąć.

Już 8 maja 2021 roku w Warszawie zmieni się przyszłość rynku franczyzy w Polsce. Połączeni zostaną ludzie, którzy chcą zainwestować w biznes i zamierzają poznać najlepszy przepis na sukces, z wystawcami, którzy są liderami na rynku. Na Franczyza EXPO będzie każdy, kto chce być postrzegany jako pewny franczyzobiorca i każdy, kto chce rozpocząć mądre prowadzenie swojego biznesu.

Franczyza EXPO pewną alternatywą dla biznesu

Event to wydarzenie zaufane. 8 maja 2021 roku odbędzie się jego trzecia edycja. Podczas wydarzenia będzie można spotkać 2000 przedsiębiorców gotowych na inwestycje i 150 sieci franczyzowych, które potwierdziły swoją jakość przez lata pełne sukcesów biznesowych. Na evencie nie będzie ludzi z przypadku, a tylko ci, którzy pewnie patrzą w zawodową przyszłość.

Jak biznes zostanie połączony? Użyta będzie do tego do tego między innymi specjalna aplikacja, która dopasowuje do siebie najbardziej kompatybilnych przedsiębiorców. Ponadto, wszyscy uczestnicy będą mogli skorzystać ze strefy networkingu, która jeszcze bardziej ułatwia nawiązywanie kontaktów pomiędzy wystawcami a odwiedzającymi. Jak ona wygląda? Zawodowi networkerzy od pierwszych chwil eventu witają gości i łączą ich w grupy, ułatwiając tym samym wymianę poglądów i doświadczeń.

Franczyza EXPO to edukacja

W czasach kryzysu edukacja to podstawa do wyjścia z niego i zadbania o lepszą przyszłość biznesu. Z tą świadomością organizatorzy Franczyza EXPO postawili na doświadczonych prelegentów, którzy udzielą zainteresowanym franczyzobiorcom rad na temat tego, jak prowadzić własny biznes franczyzowy. Podczas Akademii Franczyzy prelekcje będą skierowane zarówno do franczyzodawców, którzy chcą rozwinąć swoją sieć, jak i do osób, które interesują się franczyzą i chciałyby zagłębić temat. Podczas wykładów zostaną przedstawione case study od liderów rynku.

To jedyny event branżowy, który oferuje nie tylko gotowe, pewne i sprawdzone rozwiązania, ale także edukację. Każdy, kto chce świadomie podejść do zakładania własnego przedsiębiorstwa w bezpiecznych warunkach, nie może go przegapić.

Zarejestrować można się na stronie internetowej: https://franczyzaexpo.pl/bilety/

Więcej informacji dostępnych jest na stronie internetowej: https://franczyzaexpo.pl/

Sprawdź nas także w social mediach:

https://www.facebook.com/franczyzaexpo/

https://www.instagram.com/franczyza_expo/

https://www.linkedin.com/company/targi-franchise-expo/

Złotym sponsorem wydarzenia jest Xtreme Fitness, srebrnymi sponsorami są Carrefour Express i Zdrowa Krowa. Patronem generalnym jest ARSS – Akademia Rozwoju Systemów Sieciowych, a partnerem strategicznym RE/MAX Polska. Patronat Honorowy nad wydarzeniem objął Marszałek Województwa Mazowieckiego.

Droga do sukcesu w biznesie nigdy nie była krótsza! Postaw na sprawdzone rozwiązania i już dziś dołącz do Franczyza EXPO!

Sales must go on! Najbardziej merytoryczny Kongres Sprzedaży już w maju we Wrocławiu

18 maja 2021 roku we Wrocławskim Centrum Kongresowym odbędzie się kongres dla tych, którzy o zarządzaniu sprzedażą chcą wiedzieć wszystko. National Sales Congress zgromadzi wyłącznie najlepszych ekspertów. W tym gronie znaleźli się między innymi Jacek Walkiewicz i Krzysztof Sarnecki.

National Sales Congress powstał z myślą o tych, którzy wiedzą, że w biznesie czas to pieniądz i nie warto marnować go na doświadczenia nie gwarantujące stu procent satysfakcji. To wysoce sprofilowany pod grupę docelową kongres, dedykowany managerom i dyrektorom sprzedaży, a także specjalistom oraz przedsiębiorcom. To najbardziej merytoryczne wydarzenie w Polsce, skupiające największych praktyków i najlepszych mówców w kraju.

Program NSC – Jacek Walkiewicz, Krzysztof Sarnecki i inni

Zarządzanie sprzedażą zmienia się tak, jak i otaczająca biznes rzeczywistość. Ten raz po raz potrzebuje nowych impulsów do rozwoju i kreowania nowych trendów, które trafią w gusta klientów. Umiejętne zarządzanie sprzedażą i zespołem handlowym bezpośrednio przekłada się na wyniki. Dlatego właśnie należy zrobić wszystko, by być inspiracją i kierować się innowacyjnymi strategiami biznesowego managementu.

Odpowiedzią na to jest program National Sales Congress. Kongres podejmie tematykę: skutecznego prospectingu (nawet w ciężkich czasach dla biznesu), negocjacji handlowych, strategii sprzedażowych odpornych na kryzys i zarządzania procesem podejmowania decyzji po stronie klienta.

National Sales Congress – nie tylko wykłady

Podczas National Sales Congress Wrocław na uczestników czekać będą nie tylko najbardziej merytoryczne wykłady w Polsce w dziedzinie sprzedaży. To również bogata strefa wystawiennicza i sesje networkingowe, które w sposób skuteczny pozwolą rozszerzyć sieć kontaktów biznesowych.

W spotkaniu weźmie udział ponad 500 uczestników – specjalistów, managerów, jak również dyrektorów, właścicieli firm świadomych trendów i potrzeby nieustannego rozwoju. Profesjonalnie przeprowadzony przez Biznes Klub Polska networking ułatwi nawiązanie kontaktu, a tym samym wpłynie na rozszerzenie potencjalnego łańcucha sprzedażowego.

National Sales Congress – wszystko, co najważniejsze w zarządzaniu sprzedażą

Najlepsi prelegenci, najbardziej merytoryczne wykłady, strefa wystawiennicza i networking – to kluczowe elementy gwarantujące sto procent satysfakcji z eventu. Już 18 maja 2021 roku przyjedź do Wrocławia i otwórz nowy rozdział w historii Twojego biznesu!

National Sales Congress Wrocław

Termin: 18 maja 2021

Miejsce: Wrocławskie Centrum Kongresowe

Program wydarzenia na stronie internetowej National Sales Congress: https://nationalsales.pl/nsc-wroclaw/

Partnerem Kongresu jest InStream Group.

Partnerem Merytorycznym jest Koźmiński Executive Business School.

Prezesi polskich spółek technologicznych podsumowują 2020 r. i przewidują nadchodzące zmiany w 4 branżach gospodarki

Technologie stają się w coraz większym stopniu kluczową częścią strategii biznesowych w organizacjach różnej wielkości i przekroju branż. COVID-19 pokazał prawdziwą wartość innowacyjnych rozwiązań i spółek operujących w obszarze IT, które jako jedne z nielicznych odnotowują wzrosty podczas kryzysu ekonomicznego spowodowanego pandemią.

Współpraca fintechów z bankami

W 2021 r. biznes będzie kładł jeszcze większy nacisk na lepsze wyniki i odrobienie powstałych strat. Aby to osiągnąć coraz więcej firm z branży finansów będzie nawiązywać współpracę ze spółkami IT czy fintechami. Takie kooperacje były już widoczne na polskim rynku w 2020 r. – dobrym przykładem jest wkroczenie Banku Pekao w e-commerce poprzez podpisanie przedwstępnej umowy zakupu pakietu mniejszościowego Tpay, integratora płatności online, czy rozwiązanie Wealthon, który wdraża platformę finansową B2B integrującą oferty finansowania biznesowego polskich banków.

Tego typu kooperacje są nawiązywane z wielu względów, jednym z nich jest opracowanie elastycznego podejścia do innowacji i przyspieszenia reakcji na różne, nieplanowane wydarzenia branżowe lub gospodarcze. Duże instytucje finansowe są pozbawione komfortu szybkiego reagowania ze względu na rozbudowane struktury, procedury i brak zasobów czy doświadczenia w obszarze nowych technologii. Niezależnie od tego, czy chodzi o wspieranie innowacji czy też umożliwianie transformacji cyfrowej instytucjom finansowym, z powstałej symbiozy czerpie również branża IT, która oprócz wsparcia finansowego, otrzyma możliwości rozwoju swoich technologii.

Według Pawła Działaka, CEO Tpay, integratora płatności online, rynek w 2021 roku będzie dążył do unifikacji i łączenia doświadczeń biznesowych. Współpraca Tpay z Bankiem Pekao jest pierwszą tego typu na rynku, ale na pewno nie ostatnią. Docelowo instytucje finansowe będą oferowały klientom biznesowym dodatkowe korzyści z prowadzenia konta. Bramki płatnicze są już w ofercie kilku instytucji finansowych i jest to efekt nawiązanej współpracy ze spółkami technologicznymi.

Paweł Działak dodaje, że kolejną wartością dodaną będzie analityka dostępna z poziomu bankowości elektronicznej lub oferowana wraz z integracją systemu płatności online. W zależności od skali działania operatora, daje ona wgląd w lokalne i globalne wyniki sprzedaży, bez konieczności logowania do zewnętrznych programów analitycznych.

Ewolucja invisible banking

Dzisiejsza bankowość nie jest już miejscem, do którego się udajemy, a usługą, do której mamy dostęp – tu i teraz, z poziomy każdego urządzenia podłączonego do sieci. Po otwarciu konta nie ma potrzeby wizyt w oddziale, ponieważ takie funkcje jak wpłaty, pożyczki, płatności i przelewy można wykonywać bez osobistej interakcji za pośrednictwem urządzeń mobilnych, a dokumenty można podpisać elektronicznie. Aleksander Majchrzak, Prezes Wealthon, dodaje, że technologie cyfrowe i zaawansowana analityka są składowymi, jakie tworzą invisible banking, a samo doświadczenie jest wspierane sztuczną inteligencją (AI) i machine learning. Już na chwilę obecną wirtualni asystenci są integralną częścią codziennego życia konsumentów fintechów i części instytucji bankowych.

W ostatnich latach słyszymy o licznych zmianach i ulepszeniach z zastosowaniem najnowszych technologii. Jednak w centrum zainteresowania do tej pory była bankowość indywidualna, w której powstały innowacyjne rozwiązania na skalę światową, np. BLIK. Po wybuchu pandemii COVID-19 obnażone zostały niedociągnięcia i brak systemowych rozwiązań w bankowości biznesowej i korporacyjnej. Majchrzak dodaje, że do tej pory ten obszar był głównie adresowany przez fintechy, które przecierały drogę systemowym zmianom. Oferowane przez nie technologie, takie jak sztuczna inteligencja czy uczenie maszynowe zapewniają bezpieczne usługi w połączeniu z szybkim dostępem do finansowania biznesowego i integracją z działaniami księgowymi. Invisible banking rozszerza zasięg rozwiązań poza własne kanały i technologie, włączając je do codziennych funkcji zarządzania finansami. W ten sposób zacierają się granice pomiędzy usługami bankowymi a działami księgowymi.

Dzięki ulepszeniom w zakresie zaawansowanej analizy danych, sztucznej inteligencji (AI), urządzeń sterowanych głosem, interfejsu programowania aplikacji (API) i technologii chmury, invisible banking będzie w stanie bezproblemowo zintegrować się z codziennym życiem konsumenta. Będąc ostatecznie dostępnymi „poza urządzeniem”, technologie te umożliwią im dostęp do bankowości, handlu, codziennych informacji i podejmowania decyzji 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, 365 dni w roku jako wirtualny, osobisty cyfrowy konsjerż. Według raportu opublikowanego przez KPMG, technologie takie jak Siri, Alexa czy Viv umożliwią jeszcze większe zmiany w bankach i bankowości do 2030 roku. Zamiast ukrywać się w aplikacjach, bankowość stanie się całkowicie niewidoczna z perspektywy użytkowników.

Według Artura Pajtkerta, szefa marki CyberFolks w grupie R22, w 2021 r. jedną z najważniejszych technologii mających znaczenie dla konsumentów będzie uczenie maszynowe w kontekście rozpoznawania mowy. Zmieni się m.in. obsługa klienta, będziemy rozmawiać z automatami i botami, dotyczyć to będzie również branży logistycznej. Nastąpi dalszy rozwój paczkomatów, a dzięki Amazon i aliExpress, będzie można jeszcze łatwiej zaplanować dostawę produktów z dowolnych miejsc na świecie. Ekspert dodaje, że spodziewa się digitalizacji dziedzin życia wcześniej zarezerwowanych tylko do offline, m.in. cyfrowych dokumentów typu dowód czy prawo jazdy, biletów dostępnych tylko w formie elektronicznej, rozwoju zdalnej edukacji czy organizowania e-konferencji. Całość będzie wspierać rozwój 5G, który zapewni jeszcze lepszy dostęp do sieci.

Big data i marketing cyfrowy

W 2020 roku koronawirus przyczynił się do dużego wzrostu aktywności online oraz aktywizacji nowych grup użytkowników. Z tego względu w krótkim czasie branża e-commerce odnotowała bardzo dobre wyniki, jakie analitycy przewidywali dopiero po 2022 roku. W efekcie, przeniesienie aktywności do sieci wymusiło na firmach cyfrową transformację, również w branżach, które do tej pory nie miały styczności z tego typu działaniami. Firmy zaczęły intensywną promocję swoich produktów i usług w sieci, co zapoczątkowało ogromne zmiany na rynku reklamowym. W tym, w obszarze marketingu dużych korporacji, które według Jakuba Lebudy, Dyrektor Zarządzający Clipatize, agencji marketingu B2B, coraz częściej decydują się na zmniejszanie realizowanych procesów typu lead generation na rzecz bardziej strategicznie dopracowanych działań o charakterze tzw. Account Based Marketing, które wymagają dokładnego targetowania wybranych odbiorców. Firmy które do tej pory broniły się przed wykorzystywaniem narzędzi cyfrowej komunikacji, ostatecznie – od Nowego Roku, decydują się na digital. Choć plany strategiczne są jeszcze dopracowywane, to kierunki i kanały z pewnością pozostaną już w pełni cyfrowe. Dotyczy to wielu branż, na pewno firm farmaceutycznych, ale także tych, korzystających z wydarzeń targowych i konferencji. Te formaty znikną z rynku przynajmniej do połowy 2021 roku.

Lebuda dodaje, że kampanie marketingowe realizowane dla globalnych marek również zmieniły swój środek ciężkości i zmusiły korporacje do restrukturyzacji, w tym do podjęcia kroków polegających na centralizacji ośrodków świadczących usługi biznesowe oraz marketingowe. Do tej pory, odrębnie traktowane regiony Europy i Bliskiego Wschodu – łączą się i będą prowadzić te same kampanie realizowane na nowych, większych obszarach. Zmiany przeniosły również prace nad planami budżetowymi, które zostaną zaakceptowane ostatecznie z końcem I kw. br, a nie jak zawsze z końcem roku. Jest to odzew na kryzys gospodarczy, który nie oszczędził również dużych korporacji.

Piotr Prajsnar, CEO Cloud Technologies, podkreśla, że w ostatniej dekadzie, gdy globalne PKB wzrastało średnio o 3-6% rocznie, rynek reklam równie dobrze się rozwijał i osiągnął około 646 miliardów USD w 2019 roku. Przed pandemią przewidywano, że wzrośnie do 865 miliardów USD do 2024 roku[1]. Jednak COVID-19 zweryfikował te obliczenia i doprowadził do spadku ogólnych wydatków reklamowych, z wyjątkiem kanału, który wciąż odnotowuje wzrosty – reklamy online, w tym reklamy programmatic, bazującej na anonimowych danych o internautach. Prajsnar dodaje, że w 2020 roku branża marketingowa musiała dostosować się do zmieniających się zachowań konsumentów. Wprowadzone ograniczenia przemieszczania wpłynęły na efektywność działań promocji outdoorowej, a reklamy w kinach skurczyły się niemal natychmiastowo do 0, spadła również liczba reklam w druku. Według Interactive Advertising Bureau prawie jedna czwarta (24%) nabywców mediów, marketerów i marek wstrzymała wydatki do końca drugiego kwartału, podczas gdy 46% wskazało, że zmieniło wydatki na reklamę w tym okresie. W efekcie, media tradycyjne odnotowały spadki przychodów rzędu 20%. Outlety cyfrowe wyszły z tej sytuacji obronną ręką – notując niższą dynamikę wzrostu niż prognozowano, ale nadal generując przychody.

Po kilku miesiącach branża zaczęła się odbudowywać, jednak z naciskiem na internetowe kanały. Wzrosła oglądalność telewizji oraz ekspozycja użytkownika na cyfrowe komunikaty, a społeczeństwo przeniosło się do sfery online i jeszcze częściej korzysta z mediów społecznościowych, usług streamingowych oraz e-sportów. Technologie zaczęły wypełniać lukę po początkowych spadkach obrotów w branży. Według badań IAB wśród kupujących reklamy, wydatki na reklamę na reklamę cyfrową w drugiej połowie roku wzrosły o 13%.

Jest to spowodowane przeniesieniem handlu do internetu, ale również elastycznością jaką dają narzędzia marketingu cyfrowego, które mogą być modyfikowane lub zatrzymane w każdym momencie, w przeciwieństwie do mediów drukowanych. W efekcie, skupienie działań promocyjnych na kanałach cyfrowych wygenerowało wzmożony popyt na anonimowe dane o użytkownikach internetu oraz na usługi analizujące wielkie zbiory danych (big data), m.in. w celu poznania zachowania internautów i wykorzystania tych danych w targetowaniu i optymalizacji kampanii cyfrowych.

Choć pandemia koronawirusa zaburzyła precyzyjne prognozowanie, to popyt na dane rośnie globalnie. Marketerzy potrzebują wysokiej jakości anonimowych informacji o zachowaniach użytkowników do tworzenia i dostarczania spersonalizowanych treści. Dotyczy to głównie rynku programmatic, czyli technologii, służących do automatyzacji zakupu i sprzedaży reklamy w internecie. Cyfryzacja i rozwój technologii przyczyniły się do konsekwentnego rozwoju tej branży od lat, a pandemia do jeszcze dynamiczniejszego, skokowego wzrostu zapotrzebowania. Choć światowy rynek danych od lat rośnie w dwucyfrowym tempie, to według raportu OnAudience: Global Data Market Size, w 2017 roku jego wartość osiągnęła 18,9 USD mld, a w 2021 r. przewiduje się podwojenie jego wartości do poziomu 52,3 USD mld z 26,2% dynamika wzrostu r / r.

Trend potwierdzają wyniki całej branży Big Data, które według analityków wzrosną z 138,9 mld USD w 2020 r. do 229,4 mld USD do 2025 r., przy prognozowanym 10,6%[2] tempie wzrostu. Im większy ruch w sieci, tym więcej danych o użytkownikach, które marketerzy wykorzystują do poznania zachowań internautów i precyzyjnego targetowania reklam na podstawie zainteresowań czy intencji zakupowych.

Gaming podbija światowe rynki

Branża gier w ostatnich latach konsekwentnie rośnie. Szybki wzrost sektora przyciągnął lawinę nowych producentów gier i graczy, a co za tym idzie – coraz szersze grono inwestorów. Ich rosnące zainteresowanie wynika z ciągłego wzrostu globalnej branży, która w zeszłym roku została wyceniona na ponad 150 miliardów dolarów, przy wzroście ok 10% r/r. Jest to historyczny moment kiedy rynek gier po raz pierwszy przewyższył przychód branży muzycznej i wideo razem wziętych, stając się najbardziej lukratywną formą rozrywki. Szacuje się, że przychody z gier mobilnych w 2020 roku osiągną 77,2 miliardów dolarów (13,3% wzrost w porównaniu do roku 2019), co stanowi ponad 50% prognozowanej wartości całego gamingowego sektora, którego przychody przewidywane są na 165 miliardów dolarów. Z kolei do roku 2023 przewidywana wartość rynku gier mobilnych wycenia się na ponad 100 miliardów dolarów. To pokazuje, że gry mobilne w ciągu ostatnich dwóch dekad konsekwentnie zyskują na wartości, a trend z każdym miesiącem nabiera rozpędu.

Według Jakuba Sitarza, Prezesa Venture INC, ostatnie lata pokazały, że gaming wkracza w nową erę rozwoju. Gry wyszły poza konsole i PC, a popularność zyskały gry wieloplatformowe, takie jak PUBG lub Fortnite, rozwinęły się również usługi gamingowe w chmurze oparte na subskrypcji, takie jak GeForce Now, czy Google Stadia, a gry mobilne stały się najszybciej rozwijającym segmentem gier. W efekcie, przyciągnęło to inwestorów, w szczególności zainteresowanych symulatorami i grami, które generują już przychody. W zeszłym roku Venture INC zainwestował w dwie spółki gamingowe: Exit Plan Games i Pixel Perfect Dude, która wyprodukowała Ski Jump i #DRIVE. Jej dotychczasowy sukces, wysoki potencjał i plany rozwoju wskazują kierunek, w którym zmierza branża.

[1] eMarketer, Accenter report

[2] Raport MarketsandMarkets™ – Big Data Market by Component, Deployment Mode, Organization Size, Business Function (Operations, Finance, and Marketing and Sales), Industry Vertical (BFSI, Manufacturing, and Healthcare and Life Sciences), and Region – Global Forecast to 2025″