Zamknięcie w domach jeszcze mocniej ograniczy aktywność fizyczną Polaków. Brak ruchu już dziś generuje duże straty dla społeczeństwa i gospodarki

Chociaż w ostatnich latach poziom aktywności fizycznej Polaków sukcesywnie rósł, nadal co trzeci nie podejmuje jej w ogóle. W rankingu najbardziej aktywnych państw UE zajmujemy szóstą pozycję od końca. Brak ruchu dodatkowo nasilają pandemia i związane z nią obostrzenia, jak choćby zamknięcie siłowni czy rezygnacja z ferii zimowych. – Ważne, żeby zarówno samorządy lokalne, jak również szkoły i rodzice aktywizowali młode pokolenie do ćwiczeń – podkreśla dr hab. Daniel Puciato, wykładowca wrocławskiej Wyższej Szkoły Bankowej. Skutki braku ruchu po pandemii odczuje nie tylko społeczeństwo, lecz także cała gospodarka.

– Pandemia znacznie ograniczyła aktywność fizyczną Polaków. Wszyscy jesteśmy w domu, pracujemy zdalnie, więc poziom aktywności, związanej choćby z przemieszczaniem się, radykalnie się obniżył. W czasie lockdownu zamknięte były szkoły i przedszkola, siłownie, kluby fitness, jak również parki, lasy i place zabaw, co obniżyło aktywność szczególnie młodego pokolenia. Tymczasem jest ona w okresie pandemii bardzo ważna, ponieważ nie tylko poprawia samopoczucie, ale także oddziałuje pozytywnie na układ odpornościowy organizmu. Zalecane są codzienne, 40-minutowe ćwiczenia o umiarkowanej intensywności – mówi agencji Newseria Biznes dr hab. Daniel Puciato, profesor Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu.

Z najnowszej edycji corocznego badania „Multisport Index 2020” wynika, że na początku tego roku 65 proc. Polaków było aktywnych przynajmniej raz w miesiącu. Blisko połowa z nich (43 proc.) w czasie wiosennego lockdownu ograniczyła treningi, a ogólny poziom aktywności społeczeństwa spadł do 61 proc. Z badania Kantar przeprowadzonego dla Benefit Systems wynika też, że Polacy wyraźnie dostrzegli tego skutki – 3/4 odczuło pogorszenie samopoczucia, a 65 proc. zauważyło negatywny wpływ braku ruchu na zdrowie.

Z majowego badania CBOS („Życie codzienne w czasach zarazy”) wynika z kolei, że w czasie wiosennego lockdownu brak lub niedostatek aktywności fizycznej dla 29 proc. Polaków był najbardziej uciążliwym obostrzeniem, wyprzedzając m.in. zamknięcie większości sklepów, centrów handlowych, szkół, restauracji i ograniczenia w życiu towarzyskim, na które wskazywała średnio 1/4 badanych. Niedostatek aktywności fizycznej gorzej znosili młodzi (44 proc. vs. 26 proc. starsi) oraz mieszkańcy dużych miast (30 proc. vs. 25 proc. mieszkańcy wsi).

– Styl życia, czyli głównie aktywność fizyczna i zdrowe odżywianie, odpowiada za ok. 55 proc. stanu naszego zdrowia. Systematyczna aktywność zmniejsza ryzyko występowania takich chorób jak udar mózgu, nadciśnienie tętnicze, choroba wieńcowa, niektóre rodzaje nowotworów czy cukrzyca typu II. Rozwija też siłę kości i mięśni, poprawia koordynację ruchową, gibkość i równowagę, co jest szczególnie ważne w przypadku osób starszych, u których występuje większe ryzyko różnego rodzaju upadków i urazów. Ponadto u dzieci aktywność fizyczna aktywizuje procesy rozwoju biologicznego, rozwija koordynację i umiejętności ruchowe, lecz także przyczynia się do nawiązywania kontaktów społecznych – wymienia wykładowca wrocławskiej WSB.

Według badań Eurobarometru w 2017 roku 56 proc. Polaków deklarowało, że nigdy nie ćwiczy ani nie uprawia sportu (przy średniej dla ogółu krajów członkowskich wynoszącej 46 proc.). Regularną aktywność podejmował mniej niż co czwarty, co plasowało Polskę w ostatniej szóstce Unii Europejskiej. Od liderów takich jak Finlandia, Dania, Holandia czy Szwecja, gdzie poziom aktywności społeczeństwa przekracza 90 proc., Polaków wciąż dzieli duży dystans.

– Z badań wynika, że od 40 do 60 proc. Polaków nie spełnia wytycznych Światowej Organizacji Zdrowia. Co więcej, aktywność fizyczna zmniejsza się wraz z wiekiem, więc w szczególnie trudnej sytuacji są seniorzy. Nie najlepiej sytuacja wygląda też wśród dzieci, wśród których tylko 15 proc. spełnia normy WHO, a na dodatek w ciągu ostatnich czterech lat ten odsetek zmniejszył się z 20 proc., więc jest to bardzo poważny problem. Najwięcej w Unii Europejskiej ruszają się Niemcy, Skandynawowie i Holendrzy, a najmniej mieszkańcy Europy Środkowo-Wschodniej oraz Południowej, w tym również Polacy – wskazuje Daniel Puciato.

Według Światowej Organizacji Zdrowia siedzący tryb życia i przewlekły niedobór ruchu – również uznany już za nową chorobę cywilizacyjną – są w tej chwili czwartą przyczyną zgonów na świecie. Tylko w Europie przyczyniają się do śmierci 500 tys. osób rocznie. Minimalna dawka ruchu zalecana dla osób dorosłych przez WHO to 75 minut intensywnej lub 150 minut umiarkowanej aktywności fizycznej w ciągu tygodnia.

– Osoby starsze muszą jeszcze wzbogacać swoją aktywność o ćwiczenia koordynacji, gibkości i równowagi. Natomiast u dzieci rekomendowana jest codzienna aktywność fizyczna w wymiarze 60 minut o intensywności umiarkowanej i wysokiej. Podobnie powinny ćwiczyć osoby z niepełnosprawnościami oraz przewlekle chore, ale muszą to oczywiście robić pod kontrolą lekarza lub fizjoterapeuty – precyzuje ekspert.

Wykładowca wrocławskiej WSB zauważa, że rezygnacja z ferii zimowych w tym roku dodatkowo nasili problem braku ruchu w społeczeństwie. Wielu Polaków spędzało je do tej pory na narciarskich stokach.

– Dotąd na ferie wyjeżdżało ok. 70 proc. młodych Polaków do 24. roku życia i 50 proc. powyżej 24 lat. W tym roku rząd rekomenduje, aby w ferie pozostać w domu, a jest to bardzo wdzięczny czas dla aktywności fizycznej. Przeważają oczywiście sporty zimowe, narciarstwo, ale wyjeżdżający na ferie biegają, pływają, więcej spacerują. Jest ryzyko, że w tym roku zwłaszcza młodsze pokolenie spędzi te ferie w sposób bierny, a więc przed telewizorem, komputerem czy na grach komputerowych. To jest groźne, bo nie dojdzie do pełnej regeneracji sił psychofizycznych. Dzieci i młodzież podczas drugiego semestru mogą być przemęczone, mieć gorsze wyniki w nauce. Ważne więc, żeby zarówno samorządy lokalne, jak i szkoły i rodzice aktywizowali młode pokolenie do ćwiczeń – podkreśla Daniel Puciato.

Jak przekonuje, skutki braku ruchu odczują na własnej skórze nie tylko dzieci, ale też większość Polaków, a także cała gospodarka. Już kilka lat temu koszty hipokinezji (niskiej aktywności fizycznej) wśród mieszkańców naszego kraju szacowano na ponad 2 mld euro rocznie, co stanowiło równowartość 8,4 proc. krajowych wydatków na służbę zdrowia (raport z 2015 roku „Koszty ekonomiczne braku aktywności fizycznej w Europie” ISCA/Centre for Economics and Business Research). Łącznie dla 28 krajów UE brak aktywności ruchowej generuje koszt ekonomiczny na poziomie 80,4 mld euro rocznie. Gdyby jednak 20 proc. nieaktywnych Europejczyków zaczęło się ruszać, wygenerowałoby to oszczędności sięgające 16,6 mld euro, z czego ok. 430 mln rocznie tylko w Polsce.

– Zbyt niska aktywność fizyczna społeczeństwa wpływa negatywnie w pośredni sposób – zarówno w wymiarze mikro, np. na pracowników, gospodarstwa domowe czy przedsiębiorstwa, jak i w obszarze makro, a więc na gospodarkę narodową jako całość. Można wyróżnić dwojakie koszty niskiej aktywności fizycznej. Po pierwsze, są to koszty bezpośrednie, związane z koniecznością leczenia chorób cywilizacyjnych. Po drugie, są to koszty pośrednie, które wiążą się z utratą wartości dobrego, zdrowego życia. Z badań wynika, że jeśli połowa osób nieaktywnych fizycznie zaczęłaby się ruszać, to w Polsce można byłoby zaoszczędzić ok. 0,5 mld zł na samej służbie zdrowia. Natomiast na świecie można by uniknąć 5 mln przedwczesnych zgonów z tego powodu – mówi profesor Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu.

Pandemia utrudniła przedświąteczną zbiórkę żywności dla potrzebujących. W tym roku zebrano prawie ośmiokrotnie mniej artykułów spożywczych niż przed rokiem

Pandemia koronawirusa uniemożliwiła prowadzenie 24. Świątecznej Zbiórki Żywności z udziałem wolontariuszy i jej efekt jest rekordowo niski. Ubiegłoroczna akcja przyniosła prawie 780 ton żywności, a w tym roku udało się zgromadzić 100 ton. – Potrzeby są znacznie większe. Przekazujemy żywność do ponad 3300 organizacji społecznych, które pomagają setkom tysięcy osób w trudnej sytuacji życiowej, a w dobie koronawirusa osób potrzebujących przybywa – mówi Dorota Jezierska z Federacji Polskich Banków Żywności. Z tego powodu w tym roku akcja odbywa się także w formie internetowej.

W tym roku Świąteczna Zbiórka Żywności odbywała się od 23 do 28 listopada po hasłem „Święta godne, a nie głodne” i miała inną formę niż w ubiegłych latach. Produkty można było włożyć do koszy przy kasach, bo z uwagi na pandemię koronawirusa w sklepach nie było wolontariuszy, którzy zachęcali do udziału w akcji.

Organizujemy ogólnopolską zbiórkę żywności od 23 lat i zawsze pomagali nam wolontariusze, przeważnie młodzi ludzie, uczniowie, którzy byli ambasadorami tej idei. To oni informowali ludzi w sklepach o prowadzonej akcji, zachęcali, aby kupić więcej i podzielić się z potrzebującymi. W tym roku 24. Świąteczna Zbiórka Żywności po raz pierwszy odbyła się bez udziału młodzieży i okazało się, że ich rola była nieoceniona. W ubiegłym roku zebraliśmy prawie 780 ton żywności, a w tym roku 100 ton – mówi agencji Newseria Biznes Dorota Jezierska, wiceprezeska Federacji Polskich Banków Żywności.

W tym roku został uruchomiony charytatywny sklep online, w którym darczyńcy mogli wpłacić dowolną kwotę i „kupić” w ten sposób wirtualne artykuły. Platforma internetowa www.zbiorkazywnosci.pl, która również daje możliwość wsparcia osób potrzebujących, działa jak wirtualny sklep. Po wejściu na stronę można wybrać bank żywności, który otrzyma pomoc, ponieważ akcja zbiórkowa ma charakter lokalny. Żywność zebrana w sklepie w danym mieście jest przekazywana osobom potrzebującym z okolicy.

Kwota zebrana na koncie danego banku jest mu systematycznie przekazywana. Kupujemy żywność i przygotowujemy paczki. Jeśli nie zdążymy ze wszystkim przed świętami Bożego Narodzenia, to na pewno do sylwestra żywność trafi do osób potrzebujących – zapewnia wiceprezeska Federacji Polskich Banków Żywności.

Poza okresem przedświątecznym banki współpracują przede wszystkim z dużymi hurtownikami, sieciami handlowymi, producentami żywności, rolnikami i ratują żywność przed zmarnowaniem. Pozyskują głównie produkty albo z błędami marketingowymi, albo z krótkim terminem przydatności do spożycia. Świąteczne Zbiórki Żywności to akcje charytatywne, podczas których banki żywności zwracają się o pomoc do społeczeństwa.

Podczas Świątecznych Zbiórek Żywności otrzymujemy od społeczeństwa w prezencie produkty żywnościowe z długim terminem przydatności do spożycia, które przekazujemy osobom potrzebującym. Hasłem naszych zbiórek od zawsze jest stwierdzenie, że każdy może być darczyńcą, każdy może pomóc ludziom w potrzebie. Wszystkim darczyńcom jesteśmy ogromnie wdzięczni – zaznacza Dorota Jezierska.

W Polsce działa 31 banków żywności, które tworzą Federację Polskich Banków Żywności. Są organizacjami pozarządowymi i razem tworzą związek stowarzyszeń o statusie organizacji pożytku publicznego. Do banków trafiają tylko organizacje, które opiekują się osobami potrzebującymi wsparcia, np. stowarzyszenia osób z różnymi schorzeniami, ośrodki dla osób bezdomnych, ośrodki wsparcia, organizacje lokalne – koła gospodyń wiejskich, ochotnicze straże pożarne, organizacje przyparafialne, zrzeszające rodziny lub seniorów. Z żywności zgromadzonej w bankach korzystają podopieczni ponad 3300 organizacji społecznych.

Banki żywności są czymś w rodzaju hurtowni charytatywnych. Każda organizacja, która zajmuje się pomocą ludziom w potrzebie, ma podpisaną umowę z bankiem żywności i przekazuje paczki żywnościowe swoim podopiecznym. A tych osób przybywa. Utrata pracy i źródeł dochodu z powodu pandemii, choroby czy samo pozostawanie w izolacji sprawiają, że w ciężkim położeniu są najsłabsi, którzy już wcześniej borykali się z wieloma problemami – dodaje wiceprezeska Federacji Polskich Banków Żywności.

Ze wsparcia żywnościowego banków żywności korzystają rodziny wielodzietne, osoby bezrobotne, bezdomne, niepełnosprawne, wychodzące z nałogów i wiele innych, które znalazły się w trudnej sytuacji życiowej. W 2019 roku pomoc w postaci 67 tys. ton żywności (odpowiednik 2,5 tys. tirów wypełnionych żywnością) dotarła do 1,6 mln osób potrzebujących.

Naukowcy stworzyli najdokładniejszą i trójwymiarową mapę Drogi Mlecznej. Są w stanie określić m.in. prędkość gwiazd, ich odległości oraz odnaleźć ślady największych zdarzeń z przeszłości

Europejski teleskop kosmiczny Gaia nakreślił dotychczas dokładne pozycje ponad 1,8 mld gwiazd. To wzrost o ponad 100 mln źródeł w porównaniu z poprzednią publikacją danych z 2018 roku. W przypadku większości gwiazd Gaia zna również ich dokładną odległość od Ziemi i ruch po niebie. Każdego dnia na podstawie jego danych publikowane są trzy artykuły naukowe. Nic nie dorównuje mu produktywnością, nawet potężne obserwatorium Hubble’a. Dzięki teleskopowi powstaje trójwymiarowa mapa Drogi Mlecznej.

– Gaia od co najmniej siedmiu lat obserwuje całe niebo po to, żeby zbadać położenia gwiazd, przede wszystkim wyznaczyć ich odległości. Nie jest to więc taka zwyczajna mapa. To trójwymiarowa mapa, na której mamy nie tylko położenia, lecz także głębokości i odległości, więc jesteśmy w stanie zajrzeć w głąb naszej galaktyki – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Innowacje dr hab. Łukasz Wyrzykowski z Obserwatorium Astronomicznego Uniwersytetu Warszawskiego.

Europejski teleskop kosmiczny Gaia zbiera dane, aby tworzyć wysokiej rozdzielczości mapy 3D ponad miliarda gwiazd. To tylko około 1 proc. galaktycznej populacji gwiazd. Ze swojego położenia w punkcie L2 Lagrange’a Gaia może obserwować całe niebo, a te niezwykle precyzyjne pomiary pozycji gwiazd pozwoliły naukowcom dowiedzieć się więcej o strukturach galaktyk takich jak Droga Mleczna oraz o ich ewolucji w czasie. Znaczenie odkryć teleskopu jest ogromne. Prof. Martin Barstow z Uniwersytetu w Leicester w Wielkiej Brytanii określił, że dane pochodzące z teleskopu Gaia są jak tsunami przechodzące przez astrofizykę.

– Misja Gaia zbierając coraz więcej danych, coraz dokładniej mierzy pozycje gwiazd, więc jest w stanie coraz lepiej określić ich położenia. Te mapy stają się coraz lepsze. I to nie jest ostatnie słowo Gai, w tym roku opublikowaliśmy mapę opartą na trzech latach operacji misji. Misja będzie operować jeszcze przez dobrych kilka lat, więc będą one coraz lepsze. W tej chwili jest to najlepsza mapa, jaką astronomowie mają do dyspozycji – ocenia dr hab. Łukasz Wyrzykowski.

Nowa mapa zawiera szczegółowe informacje o ponad 1,8 mld źródeł wykrytych przez sondę kosmiczną Gaia. Oznacza to wzrost o ponad 100 mln źródeł w porównaniu z poprzednią publikacją danych (Gaia DR2), która została upubliczniona w kwietniu 2018 roku. W przypadku 1,5 mld gwiazd Gaia zarejestrowała ich odległość i ruch na boki. Podobna liczba ma skatalogowane swoje kolory, co jest ważne dla poznania właściwości takich jak temperatura, skład i wiek.

– To najdokładniejsza mapa pozycji gwiazd i to w trójwymiarze. Znamy nie tylko położenia, ale też odległości gwiazd, ich prędkości. To ogrom danych, mamy do zbadania 2 mld obiektów. Dzięki temu jesteśmy w stanie dużo więcej dowiedzieć się na temat naszej galaktyki, jak jest zbudowana, z czego się składa, gdzie gwiazdy podążają, które poruszają się szybciej, które wolniej, które z nich narodziły się dopiero co, a które pochodzą z innych galaktyk. Takie rzeczy jesteśmy w stanie dopiero teraz dzięki tej mapie powiedzieć – wymienia ekspert.

Nowe dane z Gai pozwoliły astronomom prześledzić różne populacje starszych i młodszych gwiazd na samym skraju naszej galaktyki. Modele komputerowe przewidywały, że dysk Drogi Mlecznej będzie z czasem powiększał się, gdy pojawią się nowe gwiazdy. Nowe dane pozwalają zobaczyć np. relikty dysku sprzed 10 mld lat, a tym samym określić jego rozmiar w porównaniu z obecnym.

– Misja Gaia przesyła codziennie pewną porcję danych, które są analizowane. Nas w szczególności interesują rzeczy, które pojawiły się na tym niebie dopiero co, czyli np. wybuchła supernowa albo pojawiła się nowa gwiazda, albo inna zgasła. Te rzeczy chcemy jak najszybciej wykryć, żeby później za pomocą teleskopów naziemnych prowadzić dokładniejsze badania tych obiektów. Te obiekty trwają czasem kilka dni, czasami znikają po miesiącu, więc mamy krótkie okno czasu, żeby móc je zbadać – tłumaczy Łukasz Wyrzykowski.

Teleskop Gaia został wystrzelony w 2013 roku i ma przed sobą jeszcze cztery lata pracy, znacznie więcej, niż wcześniej przewidywano. Ciągłość obserwacji może przynieść kolejne przełomowe odkrycia. Nad przetwarzaniem pochodzących z niego danych pracują także Polacy.

– Naszą grupę w szczególności interesują czarne dziury, których powinny być miliony w Drodze Mlecznej, a znamy ich jedynie kilkadziesiąt. Wykorzystujemy właśnie tę superprecyzję misji Gaia, żeby zaobserwować subtelne zmiany w położeniu gwiazd wywołane przez obecność czarnych dziur – wskazuje dr hab. Łukasz Wyrzykowski.

Bezzałogowe drony dostarczają już paczki klientom w Wielkiej Brytanii. W Polsce tego typu usługi będzie trudno wdrożyć

Latarnia morska na wyspie Mull na Hebrydach była pierwszym miejscem w Wielkiej Brytanii, do którego paczkę dostarczył bezzałogowy dron. Zdaniem ekspertów technologia ta w Polsce raczej się nie przyjmie z uwagi na to, że większość społeczeństwa zamieszkuje budynki wielorodzinne. Drony mogą być jednak dobrym rozwiązaniem w przypadku dostaw do trudno dostępnych lokalizacji. Bezzałogowe statki powietrzne długo jeszcze nie będą też obsługiwać na szeroką skalę lotów pasażerskich, pomimo że ich pierwsze próby w Korei przebiegły pomyślnie.

– Jeżeli usługi dostarczania przesyłek przez bezzałogowe systemy latające zostaną regularnie uruchomione, to raczej w Stanach Zjednoczonych albo w Wielkiej Brytanii. Jestem sceptykiem, jeśli chodzi o dostarczanie tego rodzaju przesyłek w przypadku krajów europejskich – mówi w rozmowie z agencją Newseria Innowacje prof. dr hab. inż. Cezary Galiński, kierownik Zakładu Samolotów i Śmigłowców na Wydziale Mechanicznym Energetyki i Lotnictwa.

Jego zdaniem problem wiąże się z odbiorcami zamieszkującymi budynki wielorodzinne. Jak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego, w blokach i kamienicach mieszka ponad 55 proc. Polaków. Drony dostarczające do nich przesyłki musiałyby albo zostawiać paczki przed klatką schodową, albo wlatywać do wnętrza budynku. Tego typu rozwiązania są trudne do realizacji.

– Jak taki wielowirnikowiec miałby otwierać drzwi otwierane przez klamkę? Oczywiście można wszystkie drzwi zamienić na działające automatycznie, ale to jest kilka milionów drzwi do wymiany w całej Polsce. Poza tym klatki schodowe są niedostosowane do tego, żeby po nich latały systemy bezzałogowe. Są pomysły, żeby wielowirnikowiec podlatywał do budynku i opuszczał paczkę na lince, która byłaby opuszczana do wysokości okna danego mieszkańca, a on by je otwierał i tę paczkę pobierał – mówi ekspert.

Konstrukcja przeznaczona do transportowania paczek byłaby jednak bardzo niestabilna. Problemem mogłyby też być występujące w pobliżu bloków turbulencje powietrzne. Efektem ich oddziaływania  mogłyby być powybijane w budynkach okna. Nie oznacza to jednak, że rozwijanie usług kurierskich przy wykorzystaniu bezzałogowych środków transportu nie ma uzasadnienia.

– Takich miejsc, gdzie byłoby wygodnie realizować takie usługi, jest stosunkowo niewiele, więc najprawdopodobniej nie staną się one podstawą transportu przesyłek na całym świecie. W miejscach, do których człowiekowi jest trudniej dotrzeć, będą natomiast zdecydowanie najlepszym rozwiązaniem. Jeśliby sobie wyobrazić np. stację naukową na Antarktydzie, gdzie dostęp jest bardzo ograniczony, to prawdopodobnie najlepszym sposobem przesyłania częstszych przesyłek byłyby właśnie bezzałogowe systemy latające – wskazuje prof. Cezary Galiński.

Tymczasem firma Royal Mail rozpoczęła kilka dni temu w Wielkiej Brytanii realizację usług kurierskich z wykorzystaniem dronów. Pierwsza paczka została dostarczona do stacji morskiej na wyspie Mull wchodzącej w skład archipelagu Hebrydów. Ta wyspa będzie pierwszą, która weźmie udział w pilotażowym projekcie realizacji dostaw przez drony. Z kolei DHL nawiązał współpracę z dostawcą dronów Aerodyne Group w celu ich wykorzystania do realizacji morskich łańcuchów dostaw. Szczególnie istotnym elementem projektu jest usprawnienie dostaw środków ochrony zdrowotnej do wschodniej Malezji.

Kolejnym krokiem w rozwijaniu technologii bezzałogowych pojazdów powietrznych niewątpliwie będzie ich wykorzystanie w transporcie pasażerskim.

– Gdyby ktoś dokładnie przyjrzał się wyposażeniu współczesnego samolotu pasażerskiego, to prawdopodobnie dałoby się wykonać lot w ogóle bez załogi. Samolot byłby w stanie wykołować, wystartować, przelecieć, wylądować i zaparkować na innym lotnisku. Problemem oczywiście jest bezpieczeństwo i niezawodność, w związku z tym na pokładach wszystkich samolotów są załogi z bardzo wysoko wykwalifikowanymi pilotami, głównie po to, żeby dopilnować, by samolot nie zrobił czegoś nieoczekiwanego. Pod względem technicznym nasze samoloty pasażerskie to już są samoloty bezzałogowe, a załoga głównie nadzoruje wykonanie misji i niestety od czasu do czasu okazuje się, że nawet to nie pomaga – mówi naukowiec.

Chińska firma EHang ogłosiła pod koniec listopada, że jej dwumiejscowy autonomiczny samolot pasażerski zakończył próbne loty w trzech koreańskich lokalizacjach Seulu, Daegu i na wyspie Jeju. Testy były elementem projektu przewidującego uruchomienie komercyjnych usług pasażerskich autonomicznymi statkami powietrznymi najpóźniej w 2025 roku. W przypadku większych jednostek latających, a także wykorzystania bezzałogowców w krajach europejskich, droga do pełnej autonomizacji będzie z pewnością dłuższa.

– Pierwsze zmiany w przepisach będą takie, że dopuszczone zostaną samoloty załogowe, które będą latały w zasadzie bezzałogowo, ale pod nadzorem jednego pilota. Potem być może uda się udowodnić, że w pełni bezzałogowy samolot jest w stanie wykonywać loty bezpiecznie. Jeszcze trochę potrwa, zanim osiągniemy ten stopień – przewiduje prof. Cezary Galiński.

Z raportu Fortune Business Insights wynika, że rynek dostaw paczek przez bezzałogowce osiągnie do 2027 roku wartość niemal 7,4 mld dol. Średnioroczne tempo wzrostu utrzyma się na poziomie sięgającym niemal 42 proc.

7 trendów e-commerce w 2021 roku

Nic nie wskazuje na to, by kolejny rok miał być niesprzyjający dla branży e-commerce, która dzięki pandemii koronawirusa rośnie w galopującym tempie. Wraz z inwestycją w zakupy online sprzedawcy chętniej wdrażają też nowe technologie, które wnoszą e-sklepy na kolejne poziomy zaawansowania i napędzają dodatkowo rozwój całej branży. Jakie trendy i udogodnienia czekają konsumentów w nadchodzących miesiącach? W jakim kierunku podąża e-commerce w Polsce?

O trendach oraz nowych technologiach w e-commerce, które zyskają na znaczeniu w nadchodzącym roku mówi Jakub Koba, CTO Kogifi Digital, partnera technologicznego dla e-commerce, wyspecjalizowanego w budowaniu strategii z zakresu Smart Commerce i Omni-Channel.

  1. Sztuczna inteligencja, czyli skuteczny asystent zakupowy

Sztuczna Inteligencja (AI, Artificial Intelligence) i uczenie maszynowe to od kilku lat rozwiązania, które zdecydowanie napędzają rynek e-commerce. Pozwalają na tzw. hiperpersonalizację i projektowanie precyzyjnego, zgodnego z preferencjami klientów doświadczenia zakupowego z rekomendacją dopasowanych ofert, także w czasie rzeczywistym. Tym samym zyskujemy osobistego i podążającego za naszymi preferencjami wirtualnego asystenta, które doskonale wie, kiedy i jakie rekomendacje produktów może nam polecić. AI pomaga nam także w wizualnym wyszukiwaniu danego produktu, a także wspiera w problemach zakupowych w trybie 24/7, dzięki możliwości konsultacji z chatbotem. W 2021 roku sztuczna inteligencja, poza tym, że stanie się niezbędnym elementem w walce o konsumenta, będzie wkraczać do kolejnych etapów procesu zakupowego, by zautomatyzować i usprawnić ścieżkę komplementacji zamówień w magazynach, uprościć politykę zwrotu czy wymiany towarów, czy też skrócić czas dostawy dzięki „zatrudnieniu” do tego celu dronów. Będzie to też rok postępującej automatyzacji działań marketingowych oraz personalizacji doświadczenia zakupowego we wszystkich kanałach, z których korzystają klienci.

  1. Mobile shopping

Rok 2020 był dobrym okresem dla e-commerce, a wręcz doskonałym dla mobile commerce. Według badań przygotowanych przez AdColony dla agencji Mobiem, nawet 6 na 10 badanych polskich użytkowników korzysta z telefonu do robienia zakupów, a według platformy Shoper już nawet 2/3 wizyt w sklepach internetowych to wejścia z urządzeń mobilnych[1]. Klienci doceniają w zakupach przez telefon m.in. prosty proces płatności czy wygodne i łatwe w obsłudze aplikacje zakupowe. Dodatkowo, sklepy internetowe zachęcają do korzystania ze swoich aplikacji m.in. poprzez dodatkowe bonusy i promocje dla nowych użytkowników. Nadchodzący rok będzie kolejnym intensywnym okresem rozwoju mobile commerce, co oznacza jeszcze więcej aplikacji mobilnych angażujących klientów, jak również inwestycję w przyjazny interfejs i responsywność sklepowych witryn.

  1. AR, czyli wirtualne przymiarki

Epidemia koronawirusa wpłynęła na zmiany przyzwyczajeń zakupowych konsumenta. Dotychczasowa wygoda związana z możliwości obejrzenia danego produktu na żywo zeszła na drugi plan, a priorytetem stało się bezpieczeństwo. Aby maksymalnie zwiększyć komfort użytkownika sklepu i mimo wszystko dać mu możliwość „przymiarki” danego produktu, wielu sprzedawców zainwestowało w rozszerzoną rzeczywistość (AR, Augmented Reality). Zapewnia ona alternatywne, atrakcyjne doświadczenie zakupowe i pozwala na poznanie produktu, a nawet na wejście z nim w interakcje przed podjęciem decyzji o zakupie. To dzięki AR możemy zobaczyć jak dana sofa będzie prezentować się w naszym salonie i czy do twarzy nam w wybranym kolorze szminki. Użyteczność AR potwierdzają badania wskazujące, że 61 proc. klientów woli dokonywać zakupów w sklepach, które oferują rozwiązania z zakresu AR, a dla 45 proc. użytkowników AR jest wsparciem w podjęciu decyzji zakupowej[2]. W kolejnych miesiącach możemy się więc spodziewać jeszcze wygodniejszych rozwiązań podczas zakupów i jeszcze większych nakładów na rozwiązania z zakresu rozszerzonej rzeczywistości.

  1. Greenconsumerism, czyli odpowiedzialne zakupy

Rosnąca świadomość konsumencka i szerząca się dyskusja o zrównoważonym rozwoju sprawia, że ekologia wkracza do kolejnych branż, nie omijając przy tym także rynku e-commerce. Podejście eco-friendly jest mile widziane, a nawet oczekiwane przez coraz większą liczbę konsumentów – zwłaszcza przedstawicieli młodego pokolenia. Stąd też zwrot e-commerce w kierunku zielonej polityki, szczególnie w kontekście pakowania i dostaw. Kolejny rok upłynie z pewnością pod znakiem dalszego, sukcesywnego pozbywania się w dostawach np. plastiku i zastępowania go biodegradowalnymi czy też pochodzącymi z recyklingu opakowaniami i wypełniaczami. Coraz większy nacisk kładzie się także na wybór firm kurierskich pod kątem ich podejścia do zagadnienia ekologii i zrównoważonego rozwoju. Zmienia się także polityka zwrotu – coraz więcej sklepów oferuje możliwość zwrócenia zakupionych produktów w sklepie stacjonarnym, tak by ograniczać niepotrzebne przejazdy firm kurierskich i dodatkowe, ponownie pakowanie zakupów.

  1. Rozkwit zakupów społecznościowych i re-commerce

Kolejnym trendem w e-commerce nawiązującym do podejścia eco-friendly jest też rozwijający się w galopującym tempie obszar znany jako second-hand e-commerce lub też re-commerce. To także efekt rosnącej świadomości konsumentów odnośnie zrównoważonego rozwoju, jak i masowa moda na ubrania i dodatki z drugiego obiegu, m.in. dzięki ich przystępnych cenach. O rosnącej popularności tego obszaru e-commerce świadczy chociażby prawdziwy fenomen platform, takich jak Vinted. Według prognoz ekspertów rynek second-hand w USA ma do 2023 wzrosnąć dwukrotnie[3], możemy więc spodziewać się i w tym przypadku przełożenia zachodnich trendów na rynek Polski. Nad rozwojem tego obszaru zakupów mocno pracuje chociażby Facebook ze swoim Marketplace, jak i Instagram, które umożliwiają sprzedaż bezpośrednio przez social media. I nie chodzi tu jedynie o produkty z drugiego obiegu – na platformy social media wkracza z ofertą sprzedaży coraz więcej firm, zachęconych krótszą i mniej skomplikowaną ścieżką zakupową, a także możliwościami optymalnej ekspozycji marki. Oznacza to, że uwzględnianie w całościowej strategii sprzedaży obszaru social media stanie się w kolejnych latach obowiązkowym elementem działań ecommerce.

  1. Nowa era płatności online

Wygoda i komfort zakupów to istotne elementy, dla których konsumenci wybierają coraz częściej zakupy online. Wpływ na łatwość procesu zakupowego ma kilka elementów, wśród których warto wspomnieć o płatnościach oraz polityce dostaw i zwrotów. Proces płatności to często element decydujący o finalizacji zakupu i tym samym, konwersji. Nierzadko koszyk zakupowy jest przecież porzucany tuż przed realizacją płatności. Stąd też na znaczeniu będzie zyskiwał rozwój płatności online, zarówno w kontekście różnorodnych możliwości realizacji transakcji, a także ich wygody, np. zakupów bez konieczności zakładania konta. Na znaczeniu zyskała integracja z płatnościami mobilnymi typu Apple Pay/Android Pay, w ramach której nie trzeba przekierowywać się na stronę banku i logować. Istotnym trendem są też płatności odroczone, zwiększające satysfakcję i bezpieczeństwo użytkowników i, co istotne, wartość koszyków. W temacie płatności warto wspomnieć także o rosnącej popularności narzędzi do automatyzacji cen i strategii dynamicznych cen. Pozwalają one na balansowanie cenami i tworzenie spersonalizowanych ofert cenowych w zależności od poziomu lojalności, zainteresowań czy zachowań konsumenckich. W efekcie nasza oferta automatycznie wyróżnia się na tle konkurencji.

  1. Bezpieczeństwo przede wszystkim

Wraz z dynamicznym rozwojem e-commerce i zwiększonym ruchem rośnie ilość cyberataków. Dość regularnie w mediach pojawiają się informacje o kolejnych, rozległych wyciekach danych klientów, jak i o związanych z nimi potężnych karach od regulatorów rynku. Stąd też bezpieczeństwo staje się jednym z głównych wyzwań dla e-handlu, a także jednym z najważniejszych obszarów inwestycji. Sprzedawcy muszą dbać o technologie, które zwiększą zaufanie użytkowników i zapewnią bezpieczną realizację procesu zakupowego. Kluczowe jest też sprostanie wyzwaniu bezpiecznego pozyskiwania, przechowywania i zarządzania danymi.

[1] https://admonkey.pl/zakupy-przez-telefon/?fbclid=IwAR35TJmr1IqpLpSk8QyedPN5EjxuiV-56veSv96mrAXwqWOln7A7RKS0w4c

[2] http://www.retailperceptions.com/2016/10/the-impact-of-augmented-reality-on-retail/

[3] https://www.coredna.com/blogs/ecommerce-trends#1

Reklama w internecie wciąż zyskuje. Jak długo potrwa ten trend?

Wyniki rynku reklamy w Polsce za III kw. br. (zbierane przez firmę Publicis Media) wykazują nieznaczne spadki w stosunku do tego samego okresu w roku ubiegłym. Jedynym nośnikiem, który zyskał na zainteresowaniu reklamodawców, był Internet (wzrost o 6,3 proc.). Duże spadki zanotowały: radio (8 proc.), outdoor (24 proc.), prasa (39 proc.) oraz reklama kinowa (88 proc.). Telewizja straciła stosunkowo najmniej (spadek o 1,1 proc.) i tym samym obroniła „pozycję lidera” w wielkości wydatków reklamowych za okres od lipca do września.

Zmiana wartości rynku reklamowego w 2020

Internet z każdym rokiem zyskuje na popularności wśród reklamodawców. Do I kw. 2020 r., według danych Publicis Media, dominowały wydatki na reklamę telewizyjną, a pierwszym okresem dominacji Internetu był II kw. 2020 r. Dane Publicis Media wykazują jednak wyraźnie niższe wartości wydatków na reklamę w sieci niż dane organizacji branżowej IAB Polska. Niewykluczone zatem, że już od dłuższego czasu na reklamę w sieci wydaje się więcej niż na reklamę telewizyjną [9].

Analiza rynku reklamowego pozwala uchwycić zachodzące zmiany w obszarze mediów. Największą z nich w ostatnich dwóch dekadach jest przejście od prasy papierowej do Internetu. Za przenoszącymi się do Internetu treściami przenosi się też uwaga czytelników. Z bezpłatnych stron internetowych codziennie nowe informacje czerpie 44 proc. Polaków, natomiast z mediów społecznościowych – 42 proc. Papierowe wydania gazet są codziennym źródłem informacji dla 4 proc. Polaków [10].

Internetowa reklama to główne źródło przychodu wydawców treści w Internecie. Z ba-dania PIE wynika, że z płatnych subskrypcji serwisów informacyjnych korzysta aktualnie 11 proc. Polaków, w tym jednak duża część osób z subskrypcji służbowych lub wykupionych przez inne osoby. Szczątkowe dane, które przekazują wydawcy stron internetowych, sugerują, że odsetek osób płacących za do-stęp do treści jest niższy, co powoduje dużą zależność mediów cyfrowych od reklamodawców [11].

Otwartą kwestią pozostaje przyszłość reklamy w sieci. Tim Hwang wykazuje w wydanej niedawno książce pt. Subprime Attention Crisis, że rynek reklamy internetowej na świecie ma podobne cechy do rynku kredytów hipotecznych w USA przed 2008 r. Wzrastające obroty gigantów rynku reklamowego – Google’a i Facebooka opierają się na spekulatywnej wycenie wartości uwagi internautów, którzy stopniowo „uodparniają się” na reklamy, ucząc się je ignorować, zasłaniać i pomijać. Możliwe więc, że zamiast dalszego stabilnego wzrostu rynku reklamy w sieci, czeka nas w pewnym momencie jego globalna korekta. Wydawcy treści tym bardziej muszą być gotowi na zastąpienie przychodów z reklam innymi formami finansowania ze strony swoich odbiorców.

Źródło/opracowanie: Polski Instytut Ekonomiczny

[9] Szerszą analizę tego zagadnienia przedstawiliśmy w „Tygodniku Gospodarczym PIE” nr 36/2020 z 10 września br. w artykule pt. Po pandemicznym trzęsieniu ziemi internet wyprzedził telewizję na rynku reklamowym.
[10] Wyniki badania CAWI na zlecenie Polskiego Instytutu Ekonomicznego przeprowadzonego w dniach 7-10.12.2020 na reprezentatywnej próbie 1017 osób korzystających z in-ternetu w wieku 13-74.
[11] Jedyny polski portal, który regularnie podaje liczbą subskrybentów – wyborcza.pl wykazywała w tym roku liczbę 240 tys. osób płacących miesięczną opłatę za do-stęp do treści – źródło: https://www.fipp.com/resource/ global-digital-subscription-snapshot-april-2020/

Pakiet VAT e-commerce, czyli zmiany i nowe obowiązki dla firm w opodatkowaniu VAT w handlu

Ministerstwo Finansów z końcem października 2020 r. przedstawiło obszerny projekt zmian w ustawie o VAT, którego celem jest wdrożenie unijnych przepisów nowelizujących reguły opodatkowania wewnątrzwspólnotowej transgranicznej sprzedaży towarów i usług. Nowe prawo służyć ma uszczelnieniu systemu VAT, ale i zwiększeniu konkurencyjności europejskich firm. Jednakże, jak niemal każda nowelizacja, wiąże się z koniecznością dostosowania przez przedsiębiorców swojej działalności do nowych wymogów i procedur. Nowelizacja znosi przede wszystkim zwolnienie z VAT, jakie dotąd obowiązywało dla przesyłek spoza UE o wartości do 22 euro.

Pakiet VAT e-commerce

Zgodnie z uzasadnieniem projektu ustawy o zmianie ustawy o podatku od towarów i usług oraz niektórych innych ustaw (nr z wykazu UC60) opublikowanego 29 października 2020 r. na stronach Rządowego Centrum Legislacji celem nowelizacji jest zrealizowanie przez Polskę obowiązku zaimplementowania do swoich ustaw podatkowych rozwiązań przewidzianych w unijnym pakiecie VAT e-commerce. Składają się na niego:

  • dyrektywa Rady (UE) 2019/1995 zmieniająca dyrektywę 2006/112/WE w odniesieniu do przepisów dotyczących sprzedaży towarów na odległość i niektórych krajowych dostaw towarów (Dz. Urz. UE L 310 z 2.12.2019, s. 1);
  • rozporządzenie wykonawcze Rady (UE) 2019/2026 zmieniające rozporządzenie wykonawcze (UE) nr 282/2011 w odniesieniu do dostaw towarów lub świadczenia usług ułatwianych przez interfejsy elektroniczne oraz specjalnych procedur dla podatników świadczących usługi na rzecz osób niebędących podatnikami, dokonujących sprzedaży towarów na odległość oraz niektóre krajowe dostawy towarów (Dz. Urz. UE L 313 z 4.12.2019, s. 1), a także:
  • dyrektywa Rady (UE) 2017/2455 zmieniająca dyrektywę 2006/112/WE i dyrektywę 2009/132/WE w odniesieniu do niektórych obowiązków wynikających z podatku od wartości dodanej w przypadku świadczenia usług i sprzedaży towarów na odległość (Dz. Urz. UE L 348 z 29.12.2017, s. 7);
  • rozporządzenie Rady (UE) 2017/2454 zmieniające rozporządzenie (UE) nr 904/2010 w sprawie współpracy administracyjnej i zwalczania oszustw w dziedzinie podatku od wartości dodanej (Dz. Urz. UE L 348 z 29.12.2017, s. 1);
  • rozporządzenie wykonawcze Rady (UE) 2017/2459 zmieniające rozporządzenie wykonawcze (UE) nr 282/2011 ustanawiające środki wykonawcze do dyrektywy 2006/112/WE w sprawie wspólnego systemu podatku od wartości dodanej (Dz. Urz. UE L 348 z 29.12.2017, s. 1);
  • rozporządzenie wykonawcze (UE) 2020/194 ustanawiające szczegółowe zasady stosowania rozporządzenia Rady (UE) nr 904/2010 w odniesieniu do procedur szczególnych dla podatników, którzy świadczą usługi na rzecz osób niebędących podatnikami, prowadzą sprzedaż towarów na odległość i dokonują niektórych krajowych dostaw towarów (Dz. Urz. UE L 40 z 13.02.2020, s. 114).

Celem zmian ma być uszczelnienie wewnątrzwspólnotowego systemu VAT, ale i uproszczenie obowiązków VAT dla przedsiębiorców prowadzących głównie przez internet transgraniczną sprzedaż towarów lub usług na rzecz odbiorców końcowych, którymi są konsumenci (a więc B2C). Pakiet VAT e-commerce miał zacząć obowiązywać już od 1 stycznia 2021 r., ale z uwagi na szerzącą się pandemię koronawirusa, by w tym kryzysowym dla gospodarki okresie dać przedsiębiorcom więcej czasu na przygotowanie się na wdrożenie nowych procedur, Unia przesunęła ten termin na 1 lipca 2021 r.

Najważniejsze zmiany

Jak wyjaśnia Ministerstwo Finansów, autor projektu nowelizacji, głównymi problemami, jakie ma rozwiązać ustawa, jest poprawa ściągalności VAT i uproszczenie procedur administracyjnych związanych z poborem tego podatku od przesyłek towarów nabytych poza Unią Europejską, a także redukcja związanych z tym kosztów. Wszystko to ma wyrównać szanse europejskich, w tym polskich firm, w konkurencji z przedsiębiorcami spoza UE. Jakie są najważniejsze z proponowanych rozwiązań pakietu VAT e-commerce?

Zdefiniowanie pojęć wewnątrzwspólnotowej sprzedaży towarów na odległość (WSTO) i sprzedaży na odległość towarów importowanych z państw trzecich (SOTI)

Obecnie w ustawie o VAT funkcjonuje definicja sprzedaży wysyłkowej, odrębnie skonstruowana dla dostaw towarów dokonywanych z terytorium Polski, a odrębnie dla dostaw na jej terytorium, a w zależności od tego różnie kształtują się zasady opodatkowania tej sprzedaży. Od 1 lipca 2021 r. ww. dwie definicje zastąpić ma jedna: wewnątrzwspólnotowej sprzedaży towarów na odległość, pod którą należy rozumieć dostawę towarów wysyłanych lub transportowanych przez dostawcę lub na jego rzecz, w tym wtedy, gdy dostawca uczestniczy pośrednio w transporcie lub wysyłce towarów z terytorium państwa członkowskiego innego niż terytorium państwa członkowskiego zakończenia wysyłki lub transportu towarów do nabywcy, który jest:

  1. a) podatnikiem podatku od towarów i usług lub osobą prawną niebędącą podatnikiem podatku od towarów i usług, którzy nie mają obowiązku rozliczania wewnątrzwspólnotowego nabycia towarów, lub
  2. b) podatnikiem podatku od wartości dodanej lub osobą prawną niebędącą podatnikiem podatku od wartości dodanej, którzy nie mają obowiązku rozliczania wewnątrzwspólnotowego nabycia towarów odpowiadającego wewnątrzwspólnotowemu nabyciu towarów, lub
  3. c) każdym innym podmiotem niebędącym podatnikiem,

przy czym dostarczane towary nie są nowymi środkami transportu ani towarami, o których mowa w art. 22 ust. 1 pkt 2 ustawy o VAT (chodzi o towary instalowane lub montowane, z próbnym uruchomieniem lub bez niego, przez dokonującego ich dostawy lub przez podmiot działający na jego rzecz).

Z kolei nowa definicja SOTI, czyli sprzedaży na odległość towarów importowanych, została skonstruowana niemal identycznie jak definicja WSTO, z tą jedynie różnicą, że należy pod nią rozumieć dostawę na terytorium UE towarów wysyłanych lub transportowanych z terytorium państwa trzeciego.

Rozszerzenie zakresu transakcji B2C, które dla celów VAT mogą zostać rozliczone za pomocą uproszczonej procedury One Stop Shop

Na mocy omawianego projektu zmian od 1 lipca 2021 r. usługi telekomunikacyjne, usługi nadawcze lub usługi świadczone drogą elektroniczną (usługi TBE), funkcjonujące w procedurze małego punktu kompleksowej obsługi MOSS – Mini One Stop Shop, zostaną objęte uproszczoną procedurą OSS – One Stop Shop.

W ramach MOSS podatnik nie jest zobowiązany dokonywać rejestracji do celów VAT w każdym państwie, w którym siedzibę bądź stałe miejsce zamieszkania ma odbiorca usługi. Nowelizacja ustawy o VAT ma system ten rozszerzyć na inne usługi, WSTO, a także na niektóre krajowe dostawy towarów, stając się tym samym jednym punktem kompleksowej obsługi – OSS.

OSS ma na celu uproszczenie obowiązków VAT nałożonych na przedsiębiorców dokonujących dostaw towarów i świadczących usługi konsumentom niebędącym podatnikami VAT na terytorium UE, poprzez umożliwienie im:

  • elektronicznej rejestracji dla celów podatku VAT w jednym państwie członkowskim;
  • deklarowania i płacenia należnego podatku VAT w ramach jednej elektronicznej kwartalnej deklaracji;
  • współpracy z administracją podatkową państwa członkowskiego siedziby działalności gospodarczej, nawet jeśli dokonywane dostawy mają charakter transgraniczny.

Z uproszczonej procedury OSS, a dokładnie IOSS – Import One Stop Shop, będą mogli korzystać również przedsiębiorcy dokonujący sprzedaży na rzecz konsumentów w UE towarów importowanych z państw trzecich w przesyłkach o rzeczywistej wartości nieprzekraczającej 150 euro.

Zwolnienie z VAT dla przesyłek do 150 euro

W związku z powyższym kolejną istotną zmianą wprowadzaną przez pakiet VAT e-commerce jest zwolnienie z VAT dla importu towarów w przesyłkach o wartości nieprzekraczającej 150 euro, jeżeli VAT będzie deklarowany i rozliczany w IOSS. Jeśli przedsiębiorca się na to nie zdecyduje, będzie mógł skorzystać z innej procedury uproszczenia dla importu towarów w przesyłkach o wartości nieprzekraczającej 150 euro. Podatek zostanie pobrany od osoby, dla której towary są przeznaczone przez osobę dokonującą zgłoszenia celnego (np. operatora pocztowego, firmę kurierską), która wpłaci ten pobrany od odbiorcy VAT organom celnym, poprzez dokonanie płatności miesięcznej.

Likwidacja zwolnienia z VAT dla przesyłek spoza UE o wartości do 22 euro

Niejako dla równowagi powyższych udogodnień w zakresie przesyłek o wartości do 150 euro nastąpi likwidacja zwolnienia z VAT dla importu towarów w przesyłkach o wartości nieprzekraczającej 22 euro, przewidzianego obecnie w art. 51 ustawy o podatku od towarów i usług. Jak tłumaczy Ministerstwo Finansów w uzasadnieniu projektu ustawy, celem likwidacji tego zwolnienia jest zatarcie zakłóceń konkurencji pomiędzy dostawcami z UE i spoza niej oraz uszczelnienie systemu VAT poprzez unikanie uszczuplenia dochodów podatkowych.

Nałożenie na przedsiębiorców nowych obowiązków

Nowe przepisy to jak zwykle nowe obowiązki dla przedsiębiorców, zobowiązanych dostosować się do unijnych wymogów implementowanych do krajowej ustawy o VAT. Niektóre z proponowanych rozwiązań będą dla firm dobrowolne, niemniej chcąc zachować konkurencyjność rynkową, i tak powinny się one co najmniej z tymi regulacjami zapoznać.

Z nowelizacji ustawy przede wszystkim wprost wynika obarczenie przedsiębiorców, podatników ułatwiających dostawy towarów przy użyciu interfejsu elektronicznego – a więc np. platformy handlowe, marketplaces, obowiązkiem poboru i zapłaty VAT, co zapewne zwiększy koszty firm związane z realizowaniem tych obowiązków. Zgodnie z projektowanym art. 109b ust. 1 ustawy o VAT podatnik ułatwiający poprzez użycie interfejsu elektronicznego (platforma handlowa, portal internetowy) dokonanie na terytorium Unii Europejskiej:

1) SOTI, innej niż dostawa na odległość towarów importowanych w przesyłkach o wartości rzeczywistej nieprzekraczającej kwoty 150 euro, lub

2) WSTO lub dostawy towarów na rzecz podmiotu niebędącego podatnikiem VAT, innych niż dostawy towarów na terytorium UE przez podatnika nieposiadającego siedziby lub stałego miejsca prowadzenia działalności na terytorium UE, lub

3) świadczenia usług na rzecz podmiotu niebędącego podatnikiem innego niż świadczenie usług, w przypadku których przyjmuje się, że podatnik uczestniczący w świadczeniu tych usług działa w imieniu własnym zgodnie z art. 9a rozporządzenia 282/2011,

jest obowiązany prowadzić ewidencję tych czynności w postaci elektronicznej, zgodnie z wymogami, o których mowa w art. 54c ust. 2 rozporządzenia 282/2011.

Kolejny krok ku pełniejszej inwigilacji

Dokonując implementacji unijnych przepisów, Ministerstwo Finansów nie omieszkało wykorzystać okazji, by poszerzyć dostęp organów skarbowych do informacji o podatnikach. W ustawie o Krajowej Administracji Skarbowej zostanie wprowadzona zmiana, zgodnie z którą w Centralnym Rejestrze Danych Podatkowych (CRDP) będą gromadzone i przetwarzane dane wynikające z udostępnianych na żądanie właściwych organów podatkowych ewidencji, o której mowa w projektowanym art. 109b ust. 1 ustawy o VAT, a także ewidencji, o których mowa w projektowanych art. 130d ust. 1, art. 134 ust. 1 i art. 138h ust. 1 ustawy o VAT.

Obowiązki RODO

W związku z planowanym wprowadzeniem w życie pakietu VAT e-commerce przedsiębiorcy muszą pamiętać, że ciążyć na nich będą obowiązki RODO (unijnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych), bo z obawy o wysokie ryzyko naruszenia praw lub wolności osób fizycznych administrator gromadzonych danych przed rozpoczęciem ich przetwarzania powinien dokonać oceny skutków w sferze ochrony danych osobowych planowanych operacji przetwarzania.

A omawiana nowelizacja przewiduje nałożenie od 1 lipca 2021 r. m.in. na określonych operatorów interfejsów elektronicznych obowiązku udostępniania drogą elektroniczną, na żądanie organów podatkowych, ewidencji dotyczącej dokonywanych za ich pośrednictwem określonych dostaw towarów i usług na terytorium UE na rzecz podmiotów niebędących podatnikami VAT.

Ewidencja będzie zawierać informacje umożliwiające organom podatkowym sprawdzenie, czy VAT od tych transakcji został rozliczony prawidłowo, a także identyfikację podmiotów, które prowadzą sprzedaż za pośrednictwem tych interfejsów. Niemniej odpowiedzialność finansowa, i to wysoka, za niedochowanie wymogów RODO przy gromadzeniu i administrowaniu tych informacji ciążyć będzie oczywiście na przedsiębiorcach.

Zalecany audyt prawny prowadzonej działalności

Proponowana nowelizacja ma wejść w życie z dniem 1 lipca 2021 r., poza regulacjami umożliwiającymi złożenie zgłoszenia informującego o zamiarze skorzystania z procedury szczególnej OSS oraz IOSS, gdyż to przedsiębiorcy będą mogli zrobić już od 1 kwietnia 2021 r. Już dziś przedsiębiorcy powinni przygotować się do nadchodzących zmian, jako że część z nich, jak zwolnienie z VAT przesyłek do 150 euro czy możliwość realizacji obowiązków VAT w ramach procedury jednego punktu kompleksowej obsługi OSS, może się okazać dla firmy bardzo korzystna. Z drugiej strony bardzo negatywne konsekwencje może na nią sprowadzić niedopełnienie wynikających z tych zmian nowych obowiązków.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

3 kw. 2020 na rynku nieruchomości magazynowych w Europie Środkowo-Wschodniej

Eksperci międzynarodowej firmy doradczej Cushman & Wakefield podsumowali trzeci kwartał 2020 roku na rynku nieruchomości magazynowych w Europie Środkowo-Wschodniej.

Rynek Europy Środkowo-Wschodniej rozwija się dynamicznie, o czym świadczy obserwowana od początku 2020 roku rekordowo wysoka aktywność najemców. W regionie tym odnotowano najwyższy wzrost popytu na powierzchnie logistyczne w skali całej Europy, który generowały głównie firmy z sektora logistycznego oraz branży e-commerce. Zakup portfela nieruchomości należących do grupy Goodman przez Gazeley był jedną z największych transakcji inwestycyjnych na rynku logistycznym w ostatniej dekadzie w tym regionie i świadczy o rosnącym znaczeniu tego sektora. Stopy kapitalizacji dla najbardziej atrakcyjnych aktywów utrzymują się na najniższym poziomie od 10 lat.

Polska: Rynek magazynowy jest obecnie najprężniej rozwijającym się sektorem nieruchomości komercyjnych w Polsce. Rok 2020 upływa pod znakiem bardzo wysokiego popytu, przy jednoczesnym spowolnieniu aktywności deweloperskiej Rekordowe wartości wolumenu transakcji najmu z 71%-owym udziałem nowych umów i ekspansji są rezultatem wielu czynników, do których należą między innymi: potrzeba utrzymywania wyższych zapasów przez firmy chcące zapewnić ciągłość dostaw czy też dalszy rozwój branży e-commerce i strategii sprzedaży wielokanałowej. Polska zyskuje na znaczeniu jako hub produkcyjny i logistyczny Europy Zachodniej. Firmy, zarówno już obecne na tym rynku, jak i planujące inwestycje w regionie Europy Środkowej i Wschodniej, będą zabezpieczać dodatkową powierzchnię tak, aby przygotować się na ryzyka potencjalnych zakłóceń w łańcuchu dostaw w przyszłości.

Czechy: Popyt na powierzchnie magazynowe w Czechach zmniejszył się od początku roku o ok. 18% w porównaniu z poprzednim rokiem, przy czym w większym stopniu w regionach zdominowanych przez powierzchnie produkcyjne. Rynek napędzany jest najmocniej przez branżę e-commerce i logistykę. Jednak większość umów najmu w 2020 roku zawarły  firmy produkcyjne powiększające zajmowane powierzchnie w regionie Pilzna, gdzie odnotowano największy wzrost popytu w Czechach w ujęciu rocznym. Renegocjacje stanowiły aż połowę wolumenu transakcji w bieżącym roku i przewidujemy, że w najbliższym czasie trend ten będzie kontynuowany.

Węgry: Budapeszteński rynek powierzchni przemysłowych i logistycznych rozwija się dynamicznie przy rekordowo wysokim popycie i niewystarczającej podaży nowoczesnej powierzchni, co powoduje dalszy spadek wskaźnika pustostanów. Od początku roku popyt wzrósł aż o 30% w porównaniu z i tak już jego wysokim poziomem w roku 2019. Zachęciło to kolejne firmy planujące realizację nowych inwestycji na zasadach spekulacyjnych oraz w systemie BTS do wejścia na rynek. Prognozy wskazują na utrzymanie się wskaźnika powierzchni niewynajętej na niskim poziomie oraz względnie stabilny popyt.

Rumunia: Popyt na powierzchnie logistyczne w Rumunii bije kolejne rekordy przy wzroście o 94% w ujęciu rocznym. Bukareszt jest uważany za ważny hub regionalny z uwagi na rosnącą liczbę sieci handlowych, które inwestują w duże centra dystrybucyjne w pobliżu stolicy Rumunii. Pandemia Covid-19 przyspieszyła rozwój rynku e-commerce, co spowodowało, że zarówno sklepy prowadzące sprzedaż internetową, jak i firmy dostawcze (kurierskie) poszukiwały nowych magazynów w największych ośrodkach miejskich. Według prognoz rynek ten nadal będzie rozwijać się dynamicznie, ponieważ umowy przednajmu stanowiły aż 62% popytu odnotowanego w okresie od pierwszego do trzeciego kwartału br.

Słowacja: Stały wzrost poziomu absorpcji netto świadczy o dobrej kondycji rynku magazynowego na Słowacji. Czynsze wywoławcze pozostają bez zmian w większości obiektów. Całkowite zasoby powierzchni magazynowej na Słowacji wzrosły w trzecim kwartale o 52 200 mkw. do 2 725 700 mkw., czyli powiększyły się o 2%. Całkowity popyt wyniósł 85 800 mkw., co oznacza spadek o 35% rok do roku. Największe zapotrzebowanie zgłaszały firmy poszukujące powierzchni magazynowej i dystrybucyjnej (w szczególności branża e-commerce). Przewidujemy, że zasoby powierzchni magazynowej wzrosną w kolejnych dwóch kwartałach o 113 000 mkw., co oznaczałoby ich wzrost w ujęciu rocznym o prawie 9%.

Trendy technologiczne według Cisco na rok 2021 i kolejne lata

W mijającym roku technologie przyszłości stały się naszą codziennością szybciej niż ktokolwiek mógł się spodziewać. Zastanawiając się jak będzie wyglądał rok 2021, musimy brać pod uwagę, że trendy prognozowane nawet na odległą przyszłość mogą się ziścić szybciej niż nam się wydaje.

Niezliczone innowacje i inicjatywy technologiczne stanowią zapowiedź wielkich zmian w nowym roku. Pandemia COVID-19 uświadomiła nam, że gotowość na nieoczekiwane jest kluczowa. W biznesie wymaga to niezwykle odpornej, skalowalnej infrastruktury IT, zapewniającej bezpieczeństwo i elastyczność, które umożliwią organizacjom stawienie czoła wyzwaniom, ale i korzystanie z nadążających się okazji.

„Wraz z rozwojem pandemii, pracowaliśmy z naszymi klientami nie tylko nad zapewnieniem im ciągłości biznesowej, ale przede wszystkim zwinności w tych trudnych czasach. Pomagaliśmy firmom, które korzystają z rozwiązań Cisco dostarczać aplikacje i poprawiać wrażenia użytkowników, którzy z nich korzystają. Biorąc pod uwagę nasze doświadczenia, opracowaliśmy 6 trendów, które naszym zdaniem wyznaczą przyszłość branży nowych technologii na najbliższe lata” – mówi Przemysław Kania, dyrektor generalny Cisco Polska.

Trend 1: Zasypanie cyfrowej przepaści dzięki 5G i Wi-Fi 6

Dla osób, które mają to szczęście, że posiadają dostęp do sieci, w 2020 roku była ona podstawą kontaktów społecznych, zawodowej aktywności czy ekonomicznej codzienności – zakupów, organizacji spraw administracyjnych, etc. Do grupy tej zalicza się jednak zaledwie połowa światowej populacji. W krajach rozwijających się jedynie 35% osób ma dostęp do sieci, w porównaniu z 80% w krajach rozwiniętych ekonomicznie. W niemal każdym kraju różnice w dostępie do technologii miały szczególnie negatywny wpływ na mieszkańców obszarów wiejskich oraz osoby niezamożne.

Dziś dostęp do sieci stanowi jeden z fundamentów funkcjonowania społeczeństwa i ekonomii, w której uczestniczyć, uczyć się i rozwijać mogą wszyscy obywatele. Dlatego też ogromne nadzieje pokłada się w nowej generacji technologii bezprzewodowych, w tym 5G i Wi-Fi 6. Poprawią one przepustowość, szybkość i przyczynią się do zmniejszenia przestojów sieci. Zwiększą również dostęp do niej wszędzie tam, gdzie zbudowanie infrastruktury przewodowej jest zbyt kosztowne. Korzyści z tych technologii odniosą między innymi pracownicy mobilni, lekarze udzielający teleporad, przedstawiciele branży wytwórczej oraz nauczyciele i wykładowcy. Eksperci Cisco postrzegają postęp w bezprzewodowym dostępie do sieci jako sposób zasypania cyfrowej przepaści, ponieważ technologie te napędzają rozwój i innowację, z których skorzystają miliony ludzi.

Według badań PwC uzyskanie dostępu do sieci przez tych, którzy go obecnie nie mają sprawiłoby, że

do gospodarki światowej trafiłoby dodatkowe 6,7 bilionów USD, a kolejne 500 milionów ludzi wyszłoby z ubóstwa.

Trend 2: Hybrydowa przyszłość pracy

Na początku pandemii, kiedy zaczęły obowiązywać ograniczenia dotyczące kontaktów społecznych, biznes musiał dostosować się do wymogów pracy zdalnej. Jak wynika z raportu Cisco: Workforce of the Future, pracownicy pragną utrzymania wielu pozytywnych zmian, jakie niesie ze sobą nowy sposób wykonywania obowiązków. Przed lockdownem, tylko 5% uczestników badania przez większość czasu pracowała zdalnie. Obecnie aż 83% respondentów z Polski chce mieć możliwość decydowania o miejscu wykonywania obowiązków. Chcą również samodzielnie zarządzać czasem pracy, nawet gdy biura będą otwarte.

A co z osobami, ktόre nie pracują w środowisku biurowym – czyli ponad 60% populacji zatrudnionych?

W handlu detalicznym trend przeniesienia działalności z przestrzeni offline do online utrzymuje się już od jakiegoś czasu, a COVID-19 jedynie te zmiany przyspieszył. Dla osób zatrudnionych w tym sektorze może to oznaczać zmianę profilu pracy. Praca online wymaga kompetencji administracyjnych, potrzebnych do obsługi zamówień, klientów czy zarządzania stanami magazynowymi lub dostawami. Przyszłość służby zdrowia także wykracza poza zdalne konsultacje. Technologie takie jak 5G, sztuczna inteligencja czy wirtualna lub rozszerzona rzeczywistość nadal się rozwijają. Wizja operacji wykonywanych zdalnie może w końcu stać się rzeczywistością. W zakładach produkcyjnych czy przemyśle paliwowym konserwacja zapobiegawcza i predykcyjna stają się powszechnie stosowaną praktyką, gdzie część zadań może być wykonana zdalnie.

Choć tempo zachodzenia zmian w takich sektorach jak transport, przemysł czy rolnictwo nie będzie tak duże, jak przy przejściu z pracy w biurze do pracy zdalnej, to długofalowy wpływ tych zmian na ekonomię prawdopodobnie będzie znaczący.

Trend 3: Aplikacje zwiększające elastyczność i odporność biznesu

We wczesnych miesiącach pandemii wysoce nieprzewidywalne zmiany wymusiły na firmach zdolność do szybkiego przystosowywania się. Chmura była kluczowym narzędziem, które to umożliwiało. Dla wielu firm była to jedyna droga do nabycia nowych zdolności, umożliwiających wyjście naprzeciw gwałtownie zmieniającym się wymaganiom klientów i pracowników.

Dziesięć miesięcy po wybuchu pandemii, aplikacje stanowiące rdzeń biznesu są w powszechnym użyciu. Pracownicy stali się mobilni bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. A obciążenia jakim poddawane są systemy IT nie mają precedensu.

Przyszłość, i to całkiem niedaleka, wymusi na zespołach IT jeszcze większą elastyczność. Korzystając z rozwiązań zapewniających wgląd w infrastrukturę IT, pozwoli im przejść od monitorowania wszystkiego, do monitorowania jedynie kluczowych danych. W miarę postępujących przemian, wgląd i automatyzacja staną się podstawą dla przyszłego wzrostu, możliwości konkurowania i odporności na wyzwania w danej branży.

Według badania „Cisco 2021 CIO and IT Decision Makers Trends Pulse”, 68 proc. CIO i decydentów IT w Polsce pragnie lepiej niż dotychczas wykorzystywać w biznesie informacje pochodzące z analizy działania aplikacji.

Trend 4: Satysfakcja klienta to za mało

Ogromny wzrost popularności inteligentnych i mobilnych urządzeń zmienił sposób w jaki żyjemy. Dziś, za pomocą aplikacji mobilnych można zrobić zakupy, wykonać przelew, uczyć się czy zadbać o swoje zdrowie. Ostatnio, stały się one kluczowym narzędziem do monitorowania kontaktów międzyludzkich co stanowiło skuteczny sposób do analizy rozprzestrzeniania się koronawirusa. Aplikacje mobilne umożliwiły również organizacjom z sektora prywatnego i publicznego nawiązywanie kontaktu z użytkownikami w sposób, który był nie do pomyślenia jeszcze kilka lat temu. Większość procesów biznesowych również działa w oparciu o aplikacje.

Najbardziej zaawansowane z nich pozwalają na nawiązanie spersonalizowanych relacji z klientem, a także umożliwiają natychmiastowe odpowiedzi na zapytania. Aby to było skuteczne, biznes musi nabyć zdolność szybkiego przekuwania ogromnej ilości informacji pochodzących z sieci w wiedzę, która będzie stanowiła podstawę dalszych działań. Dzięki temu firmy są w stanie nawiązać kontakt z klientem zanim pojawi się problem. Do tego celu niezbędne jest połączenie zaangażowania, inteligentnej personalizacji i doskonałych doświadczeń kupującego, który z czasem zacznie czuć ekscytację i stanie się lojalny wobec marki.

56 proc. CIO z Polski, którzy wzięli udział w badaniu „Cisco 2021 CIO and IT Decision Makers Trends Pulse” zgodziło się ze stwierdzeniem, że dobre doświadczenia klienta to coś więcej niż tylko jego satysfakcja – to coraz częściej przyjemność wynikająca z kontaktu z marką.

Trend 5: Cyberbezpieczeństwo bez haseł

Mobilność, praca w rozproszonym środowisku i rosnące wykorzystanie usług w chmurze umożliwiły firmom zarówno skalowalność, jak i ograniczenie kosztów. Jednak konieczność zapewnienia odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa w tej nowej rzeczywistości postawiła przed biznesem nowe wyzwania.

Polityka zero-trust umożliwia stawienie im czoła. Ukradzione lub utracone dane do logowania wciąż stanowią narzędzie w rękach cyberprzestępców, którzy wykorzystują masowe przejście na model pracy zdalnej. Obecnie skuteczną techniką uwierzytelniania jest weryfikacja tożsamości. Użytkownik otrzymuje dostęp do urządzania lub aplikacji na podstawie wizerunku twarzy, zapisu linii papilarnych czy obrazu tęczówki – lub w jeszcze inny sposób, który pozwala w stu procentach potwierdzić jego tożsamość, np. poprzez uwierzytelnianie dwuskładnikowe.

Dostawcy usług z zakresu bezpieczeństwa pracują nad rozwojem biometrii, która niebawem stanie się wszechobecna zarówno w biznesie, jak i wśród użytkowników prywatnych. Organizacje muszą rozpocząć przygotowania do tej zmiany. Niezbędne jest dostosowanie rozwiązań do wymogów nowych sposobów uwierzytelniania, które nie opierają się na haśle.

Jak wynika z raportu „2020 Cisco Duo Trusted Access”, 80 proc. służbowych urządzeń umożliwia logowanie za pomocą cech biometrycznych, odsetek ten wzrósł o 12 proc. w ciągu 5 lat.

Trend 6: Nowe modele konsumpcji technologii

Organizacje przez długi czas inwestowały w uniwersalne rozwiązania technologiczne. W praktyce oznaczało to potrzebę płacenia za funkcje, z których nigdy nie skorzystają. Model software as a service umożliwia organizacjom zakup tylko tych elementów usługi, na których najbardziej im zależy i rozbudowę zakresu świadczeń wraz z rozwojem firmy.

Zmiany w modelu konsumpcji usług IT będą postępować, w szczególności biorąc pod uwagę fakt, że coraz więcej z nich jest dostępne za pośrednictwem aplikacji działających w oparciu o infrastrukturę firmową lub chmurę. Elastyczność i możliwość redukcji kosztów dzięki opłatom tylko za wykorzystane usługi sprawiają, że powrót do starych modeli rozliczeń wydaje się być niemożliwy.

Ponad 81 proc. polskich CIO uczestniczących w badaniu Cisco zgodziła się ze stwierdzeniem, że możliwość przewidywania jaka będzie skala wydatków IT i zarządzenie nimi, dzięki chmurze i elastycznym modelom konsumpcyjnym, jest ważna dla ich biznesu (a dla 40 proc. bardzo ważna).

Rynek pracy w czasie pandemii – najnowszy raport Banku Pekao S.A.

Część zastosowanych podczas pandemii COVID-19 instrumentów ochrony rynku pracy może na stałe wejść do zestawu narzędzi polityki gospodarczej – wynika z raportu przygotowanego przez analityków Banku Pekao S.A. Jak twierdzą eksperci, w kolejnych latach możemy być świadkami mniejszej zmienności liczby pracujących oraz stopy bezrobocia przy szerszym dostosowaniu sytuacji fiskalnej.

Pandemia wirusa SARS-CoV-2 wymusiła nakładanie obostrzeń epidemicznych, które okresowo silnie ograniczały aktywność ekonomiczną i popyt na pracę. Najnowszy raport Banku Pekao pt. „Mogło być gorzej… czyli rynek pracy w czasie pandemii. Porównania międzynarodowe i wnioski na przyszłość” przedstawia analizę sytuacji związanej z rynkiem pracy w 2020 r. dla wybranych krajów m.in. Polski, Francji, Hiszpanii, Niemiec czy Stanów Zjednoczonych.

Analitycy w raporcie określają rok 2020 jako „bezprecedensowy”. Przebieg cyklu koniunkturalnego był wyjątkowy pod względem charakterystyki, przyczyn i reakcji polityki pieniężnej. W ciągu dwóch miesięcy obserwatorzy życia gospodarczego musieli przejść od rozważań na temat spodziewanej poprawy sytuacji w światowej gospodarce do prognozowania najgłębszego załamania aktywności ekonomicznej od II wojny światowej.

Gospodarki rozwinięte najprawdopodobniej skurczą się w tym roku o 7,5%, a odbicie w 2021 r. będzie niepełne. Ostatnie prognozy wskazują na wzrost jedynie o 4,8%. Poziom aktywności gospodarczej sprzed pandemii będzie osiągnięty, w zależności od gospodarki, od połowy 2021 roku w Polsce i wyraźnie nawet później na południu strefy euro. Innymi słowy, wywołane przez pandemię i walkę z nią skutki, zostaną z nami na dłużej – ocenia Ernest Pytlarczyk, Główny Ekonomista Banku Pekao S.A.

Odpowiedzią na kryzys ze strony polityki gospodarczej było wdrożenie niespotykanych do tej pory, co do skali i zakresu, programów pomocy publicznej. Szczególną rolę odgrywały instrumenty nakierowane na ochronę rynku pracy. Do popularnych instrumentów należały dopłaty do wynagrodzeń oraz dopłaty do skróconego czasu pracy, które miały ochronić zagrożone etaty. Doświadczenia roku 2020 wskazują, że wiele z zastosowanych mechanizmów okazało się skutecznych, niejako „zamrażając” rynek pracy w okresach największego spadku aktywności. W efekcie udało się uniknąć masowych zwolnień i lawinowego wzrostu liczby bezrobotnych.

Rok 2020 niesie także za sobą pewną naukę dotyczącą prognozowania rynku pracy. „Apokaliptyczne scenariusze” dla rynku pracy, w świetle dwucyfrowych spadków PKB, nie spełniły się. W państwach stosujących na dużą skalę wsparcie dla rynku pracy, skala wzrostów bezrobocia była niewielka i znacznie mniejsza niż w poprzednich historycznych epizodach dekoniunktury.

Raport Banku Pekao S.A. można pobrać na stronie: https://media.pekao.com.pl/file/attachment/1799143/f0/raport_specjalny_rynek_pracy_w_czasie_pandemii.pdf .