Obostrzenia związane z pandemią zmieniły świąteczny handel. Zakupy online robi coraz więcej osób powyżej 55. roku życia

Ostatni kwartał roku to najważniejszy dla handlu czas, zwłaszcza w obliczu tegorocznej pandemii, która wielu sklepom zlokalizowanym w centrach handlowych zabrała lwią część obrotów. Na szczęście dla detalistów Polacy nie zamierzają w tym roku żałować pieniędzy na bożonarodzeniowe prezenty. Zdecydowanie więcej niż jeszcze rok temu kupią jednak online.

Pandemia i kolejne obostrzenia mają wpływ na nasze nawyki konsumenckie. Po pierwsze, zmieniły się nasze potrzeby oraz zatarła się sezonowość. Użytkownicy, którzy kupowali np. w okresie letnim sukienki bądź w okresie jesiennym płaszcze, bardzo mocno zweryfikowali swoje potrzeby i teraz decydują się na zakup przede wszystkim odzieży do pracy w domu oraz odzieży sportowej – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Marta Kaleta z Grupy Domodi. – Drugim trendem jest przenoszenie nawyków zakupowych do internetu, obserwujemy to bardzo mocno od marca. Dużą zmianą jest także udział osób powyżej 55. roku życia w zakupach online. Widzimy to doskonale również na naszych serwisach – udział tej grupy klientów od marca do teraz wzrósł ponad dwukrotnie.

Jak wynika z badań Głównego Urzędu Statystycznego opublikowanych w październiku br., w 2020 roku odsetek osób w wieku 16–74 lata kupujących przez internet towary lub usługi w ciągu ostatnich 12 miesięcy wyniósł 60,9 proc., a to o 7 pkt proc. więcej niż rok wcześniej. Najwięcej zakupów w sieci dokonywali mieszkańcy miast na Mazowszu – 72,9 proc. Nawet jednak najmniej zaangażowane pod tym względem obszary wiejskie makroregionu północno-zachodniego przekroczyły granicę 50 proc.

– IV kwartał to dla handlu najważniejszy czas w roku. Mamy tutaj standardowe piki zakupowe, które towarzyszą nam od lat, są to m.in. Black Friday, dzień darmowej dostawy, święta i zakupy świąteczne, a także poświąteczne, zimowe wyprzedaże. W tym roku liczymy na to, że piki zakupowe utrzymają się na bardzo wysokim poziomie, a konsumenci wykażą się również dużym potencjałem zakupowym – mówi Marta Kaleta. – W Grupie Domodi przeprowadziliśmy badanie, które miało na celu sprawdzić, jak konsumenci zapatrują się na ten okres zakupowy, i z naszych ankiet wynika, że są bardzo pozytywnie nastawieni do tego czasu, planują realizować zakupy na bardzo wysokim poziomie.

W tym roku firmy postanowiły wykorzystać ten okres do oferowania promocji jak najdłużej; w wielu przypadkach Black Friday rozciągnął się na cały tydzień, a w niektórych nawet na cały miesiąc. Z danych Grupy Domodi, właściciela serwisów Domodi.pl, Allani.pl i Homebook.pl, wynika, że między 23 a 29 listopada konsumenci dokonali na nich transakcji na 14 mln złotych, przy czym rekordowa pod względem klikalności była niedziela 29 listopada. Niemal dwie trzecie internautów wyczekiwało promocji w serwisie wnętrzarskim, a aż czterech na pięciu w serwisach modowych.

W porównaniu do zeszłorocznego Black Week w 2020 roku platforma Homebook.pl odnotowała wzrost odwiedzin o 24 proc., a grupa osób poszukujących wnętrzarskich dodatków w tym czasie rozszerzyła się o użytkowników w przedziale wiekowym 65+. Z kolei liczba aktywnych użytkowników na obu serwisach modowych wyniosła w ciągu tygodnia 3,5 mln osób.

– Plany konsumentów związane z zakupami na święta są bardzo ambitne i także optymistyczne dla całej branży. W naszym badaniu zapytaliśmy użytkowników m.in. o to, czy planują kupować prezenty świąteczne. 91 proc. ankietowanych odpowiedziało, że tak. Natomiast, co jest zaskakujące, to wysoki przedział finansowy, w którym takie osoby chcą się zmieścić – informuje przedstawicielka Grupy Domodi. – Zaskoczeniem dla nas było to, że 34 proc. badanych deklaruje przedział pomiędzy 500 a 1 tys. zł. W drugiej kolejności był to przedział między 300 a 500 zł i niższe przedziały między 100 a 300 zł. To pokazuje też pewnego rodzaju potencjał związany z IV kwartałem i okresem zakupowym, który mu towarzyszy.

Z ankiety Grupy Domodi wynika, że tylko 2 proc. konsumentów nie planuje zakupu świątecznych prezentów, natomiast ponad 90 proc. zamierza to uczynić. Największa grupa – 28 proc. – planowała zabrać się za to na miesiąc przed świętami, a jedynie 7 proc. odkładało zakupy na ostatnią chwilę. Co trzeci konsument wyda na ten cel więcej niż 500 zł, a co ósmy nawet więcej niż 1000 zł. Tylko 4 proc. pytanych nie zamierza przekroczyć granicy 100 zł. Najczęściej kupowanym prezentem pozostają kosmetyki (18 proc.), następnie odzież i akcesoria modowe (16 proc.), książki i płyty (13 proc.) oraz biżuteria (12 proc.). Trzy czwarte zamierza skorzystać z wielokanałowej oferty sklepów i podzielić zakupy między sklepy internetowe a stacjonarne, jednak odsetek osób, które chcą się skupić wyłącznie na zakupach w sieci, jest dwukrotnie wyższy od konsumentów, którzy deklarują przywiązanie tylko do sklepów stacjonarnych (16 proc. vs. 8 proc.).

– Użytkownicy chcą poszukiwać inspiracji w offlinie, ale zamawiać jednak finalnie online’owo. Oczywiście będziemy obserwować sytuację na rynku i zastanawiać się nad tym, czy obostrzenia nie wrócą, natomiast wiemy już dzisiaj, że kanał online jest bardzo mocno eksploatowany, z dnia na dzień użytkowników przybywa – wskazuje Marta Kaleta. – Ludzie odchodzą od zakupów offline’owych z uwagi na to, że chcą zachować samodyscyplinę i mają duże obawy o zachorowania. Firmy postarają się o to, aby w okresie przedświątecznym na użytkowników czekały w onlinie promocje, rabaty oraz specjalne akcje wyprzedażowe, co również dodatkowo będzie zachęcało konsumentów do pozostania w domu.

Znaleziono sposób na ulepszenie sztucznej inteligencji. Technologia znajdzie zastosowanie w rozwijaniu i kontroli systemów w trakcie ich ciągłej pracy

Wykorzystanie technologii uczenia maszynowego ze wzmocnieniem w procesie szkolenia nowoczesnych algorytmów sztucznej inteligencji może poprawić funkcjonalność zaawansowanych systemów automatycznych i zwiększyć zdolności predykcyjne w dynamicznym środowisku. Zespół Google udowodnił ich przydatność w ramach projektu Loon. Stosując tego typu narzędzia, firma utrzymała internetowe balony stratosferyczne w ściśle określonym miejscu przez blisko rok. Eksperyment ten otwiera przed naukowcami drogę do wykorzystania podobnych algorytmów w innych równie nieprzewidywalnych środowiskach.

– Głębokie uczenie się ze wzmocnieniem to pewnego rodzaju technika uczenia maszynowego, która umożliwia tzw. agentowi naukę metodą prób i błędów w interaktywnym środowisku z wykorzystaniem informacji zwrotnych z własnych działań i doświadczeń. Kontrastuje to z konwencjonalnym podejściem systemu zautomatyzowanego, zgodnie z ustalonymi procedurami rzemieślniczymi stworzonymi przez inżynierów – tłumaczy Salvatore Candido, szef technologii w firmie Loon.

Innowacyjny system szkolenia sztucznej inteligencji na potrzeby projektu Loon jest odpowiedzią na wyjątkowo nieprzewidywalne warunki atmosferyczne, z którymi muszą zmagać się balony stratosferyczne Google. Wykorzystanie algorytmów zaprogramowanych przy użyciu klasycznych narzędzi uczenia maszynowego nie pozwalało z wysoką precyzją przewidzieć zachowania balonów w powietrzu, a co za tym idzie – nie pozwalało dynamicznie reagować na zmieniającą się sytuację.

– Chcieliśmy usprawnić nasz system nawigacji na potrzeby misji łączności stratosferycznej. Niewielka grupa współpracowników z Loon i Google AI pracowała więc nad opracowaniem bardziej wydajnego systemu, który wykorzystuje technikę uczenia się z głębokim wzmocnieniem – wskazuje Salvatore Candido. – O ile nam wiadomo, jest to pierwsze na świecie wdrożenie tej technologii w produkcyjnym systemie lotniczym.

Wykorzystanie technologii uczenia ze wzmocnieniem (RL) pozwoliło zaprojektować taki system kontroli położenia balonów, który umożliwia w czasie rzeczywistym analizowanie różnych scenariuszy na podstawie szkoleniowych danych zestawionych z informacjami rejestrowanymi w czasie rzeczywistym. W przypadku algorytmu Google rolę danych wsadowych pełnią historyczne zapisy dotyczące kierunku wiatru czy prognozy pogody, które porównuje się do bieżącego zachowania mas powietrza. Sztuczna inteligencja wyznacza na podstawie tych komplementarnych danych kilka możliwości korygowania kursu balonu i wdraża ten, który z najwyższym prawdopodobieństwem pozwoli zrealizować zakładany cel, czyli utrzymać balon w pozycji docelowej.

Taki rozszerzony system nawigacji ma zasadniczą przewagę nad klasycznymi inteligentnymi algorytmami tego typu. Bierze pod uwagę nie tylko aktualną sytuację, jest też w stanie przewidzieć, jak będzie się ona zmieniać w ciągu najbliższych godzin. Dzięki temu system może oszczędzać paliwo, jeśli w najbliższym czasie spodziewa się gwałtownych zmian pogodowych, w trakcie których będzie potrzebował większego zapasu mocy.

Nowy system wykazał się wysoką sprawnością praktyczną. Nie tylko pozwolił skutecznie utrzymać balony internetowe w zasięgu stacji naziemnej, przyspieszył także proces powrotu na docelową pozycję i zauważalnie wydłużył czas operacyjny jednostek Loon. Balony wyposażone w nawigację starszego typu ustanowiły rekord nieprzerwanego lotu równy 223 dniom, a po wdrożeniu nowego kontrolera wykorzystującego metodę uczenia ze wzmocnieniem udało się wypracować nowy rekord – 312 dni pracy.

– Mamy nadzieję, że nasza praca nad nawigacją w stratosferze posłuży jako dowód na to, że technika RL może być przydatna do kontrolowania skomplikowanych, rzeczywistych systemów ciągłej i dynamicznej aktywności – podkreśla szef technologii w firmie Loon. – Będziemy nadal współpracować z zespołem Google nad ulepszaniem nie tylko nawigacji dla balonów stratosferycznych, lecz także nad rozwojem całej dziedziny uczenia maszynowego ze wzmocnieniem, by była wykorzystywana w coraz większej liczbie systemów.

Potencjał technologii RL nie ogranicza się wyłącznie do systemów nawigacji. Z algorytmami tego typu eksperymentuje również firma Microsoft, która wykorzystała je w usłudze Personalizacja, pozwalającej na błyskawiczne wdrożenie narzędzi do analizy zachowania i preferencji klientów korzystających z serwisów opartych na chmurze Azure.

IGF PAN: W Polsce możemy spodziewać się nasilenia ekstremalnych zjawisk pogodowych. Tylko zielona i atomowa energia może zatrzymać zmiany klimatu

W Europie przyspieszają zmiany klimatu. Klęski żywiołowe mogą już wkrótce dotykać dwie trzecie Europejczyków. Każdego roku zjawiska ekstremalne, jak powodzie, podtopienia, nawałnice czy susze, tylko w Polsce powodują straty wynoszące do 0,4 proc. PKB. Obecna średnia globalna temperatura jest o 1°C wyższa od poziomu przedindustrialnego. W tym tempie do końca stulecia temperatura może być wyższa o 4°C. To zaś oznacza częstsze i bardziej intensywne susze w lecie, nawałnice czy trąby powietrzne. Konieczne są zmiany, przede wszystkim energetyki. – Tylko przejście na zieloną i atomową energię zapewni bezemisyjną stabilność energetyczną – przekonuje dr hab. Mariusz Majdański, dyrektor naukowy z Instytutu Geofizyki PAN.

– Zmiany klimatu powodują ekstremalne zjawiska pogodowe. W przypadku Polski to silne wiatry, silne komórki burzowe, w lato mieliśmy takich kilka bardzo silnych komórek, ale też susze i powodzie. To są efekty, których możemy się spodziewać – wskazuje w rozmowie z agencją Newseria Innowacje dr hab. Mariusz Majdański, dyrektor naukowy z Instytutu Geofizyki Polskiej Akademii Nauk.

Z badań przeprowadzonych przez Instytut Ochrony Środowiska – Państwowy Instytut Badawczy wynika, że tylko w latach 2001–2016 w konsekwencji zdarzeń ekstremalnych Polska utraciła 78 mld zł. Co roku zjawiska ekstremalne jak powodzie, podtopienia, nawałnice czy susze powodują straty wynoszące do 0,4 proc. PKB. Zmiany klimatyczne będą się nasilać, także w naszym kraju.

– Widzimy bardzo ciepłe lata, brak śniegu w zimie. Z bardziej dotkliwych rzeczy wszyscy z nas widzą braki wody, szczególnie w rolnictwie, co się odbija na cenach warzyw, sławną pietruszkę w tym roku. To już jest widoczne. Z bardziej dramatycznych rzeczy mamy problem z zaopatrzeniem niektórych miast w wodę, np. Radom ma okresy, gdzie naprawdę brakuje wody w kranach – wymienia dr hab. Mariusz Majdański.

Z raportu Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC) wynika, że obecnie średnia globalna temperatura jest o 1°C wyższa od poziomu przedindustrialnego. Jeżeli emisja gazów cieplarnianych nie zostanie gwałtownie zredukowana, to dynamika wzrostu globalnej temperatury przekroczy 1,5°C w 2040 roku. IPCC wskazuje, że przekroczenie granicy bezpiecznego wzrostu średniej globalnej temperatury na poziomie do 1,5°C do końca wieku grozi zaś nieodwracalnymi zmianami.

Klimatolodzy oceniają, że aby skompensować wilgotność, na każdy stopień wzrostu temperatury opady powinny wzrosnąć o 15 proc. Ponieważ opadów nie jest więcej, coraz więcej obszarów w Europie pustynnieje, dotyczy to także Polski.

– Jeżeli chodzi o efekty zmian klimatycznych dla Polski w przyszłości, to nie spodziewamy się jakichś hollywoodzkich katastrof. Będzie to ciągła zmiana pewnych charakterystyk. Oczywiście spodziewamy się silnego, niszczącego wiatru. Spodziewamy się zmian w opadach, częstszych okresów susz, problemów dla rolnictwa i dodatkowo nasilenia ekstremalnych zjawisk pogodowych, czyli silnych wiatrów, silnych komórek burzowych, które będą po prostu częstsze i bardziej uciążliwe – wskazuje ekspert.

Polska ma duży wpływ na zmianę klimatu, przede wszystkim ze względu na dominującą rolę węgla w energetyce. Think tank Ember w raporcie za I połowę 2020 roku podaje, że w całej Unii Europejskiej OZE wytworzyły 40 proc. energii elektrycznej, zaś paliwa kopalne – 34 proc. O ile w większości krajów produkcja węgla systematycznie spada (np. w Niemczech o 39 proc.), o tyle Polska wytwarza teraz tyle samo energii elektrycznej z węgla, co pozostałe 25 krajów UE łącznie, bez Niemiec.

– Polska jest w Europie rozpoznawana jako kraj, który ma energetykę opartą na węglu. W tym roku wskoczyliśmy na pierwsze miejsce, wyprzedzając Niemcy, tak że w tym momencie Polska wytwarza najwięcej energii z węgla, a jest to najbardziej emitująca gazy cieplarniane forma generowania energii – tłumaczy dr hab. Mariusz Majdański.

Rząd przygotowuje plan ograniczenia wydobycia górnictwa, docelowo w 2049 roku z kopalni ma wyjechać ostatnia tona węgla. Już teraz liczba kopalni węglowych systematycznie spada.

– To krok w dobrym kierunku, choć oczywiście zdaję sobie sprawę, że są to ogromne koszty i wymagają czasu. Natomiast z innych rzeczy, które powinniśmy zrobić, to stopniowe, ale ciągłe przejście do bezemisyjnych źródeł energii, czyli do zielonej energii i do energii atomowej, które razem są w stanie nam zapewnić bezemisyjną stabilność energetyczną – ocenia dyrektor naukowy z Instytutu Geofizyki Polskiej Akademii Nauk.

Przepis na dobrą strategię marketingową

Kluczowe stają się prognozowanie, analityka, doradztwo, elastyczność oraz gotowość do działań w kilku wariantach. Niepewny kierunek rozwoju gospodarki nakłada obecnie na nasz sektor obowiązek planowania wielu różnych strategii i tego, jak każda z nich – od znaczącego ożywienia do spadków – dotrze do wszystkich aspektów działalności organizacji. Musimy być bardzo czujni i elastyczni w ustalaniu różnych opcji, a także musimy być przygotowani z punktu widzenia planowania na to, co robimy w kilku scenariuszach. Stąd istotna jest szersza analityka rynku, wychodząca poza obszar naszego sektora. 

Praca zdalna pozostanie, firmy marketingowe zdały sobie sprawę, że ich codzienne operacje mogą być w pełni zdalne (lub hybrydowe) i osiągać doskonałe wyniki. Tym bardziej dotyczy to agencji marketingu cyfrowego, które polegają głównie na oprogramowaniu do tworzenia i prowadzenia kampanii reklamowych oraz marketingowych.

Innowacja i świeże spojrzenie na biznes. Koronawirus “zrewolucjonizował” wiele branż na całym świecie, w wyniku czego zmusił je do wprowadzenia poważnych zmian w swoich modelach biznesowych. Firmy marketingowe coraz częściej korzystają z innowacyjnych narzędzi sprzedażowych i marketingowych, przyspieszono transformację cyfrową. Innowacja to najważniejszy priorytet liderów marketingu.

Kontynuacja procesu reorganizacji łańcuchów dostaw. Firmy rozumieją bardziej niż kiedykolwiek, jak ważne jest posiadanie odpowiednich procedur ryzyka i systemów zarządzania zapasami.  By pomóc dostosować się do szybkiego wzrostu popytu konsumentów, wiele z nich musi zrestrukturyzować swoje operacje w łańcuchu dostaw.

Ważne jest śledzenie i optymalizacja wydatków na reklamę. Wobec kurczących się budżetów reklamowych w większości firm marketingowych i reklamowych niezwykle ważne jest, aby skutecznie analizowały one wyniki oraz kompleksowo zarządzały całym procesem (KPI+CRM). Nowoczesna analiza danych klienta staje się podstawą dla marketingu opartego na empatii. Ekonomiczny wpływ pandemii przekształcił współczesnego konsumenta w osobę świadomą kosztów. Gwałtownie wzrosło znaczenie handlu elektronicznego

Pandemia zmieniła gospodarkę i zachowania konsumentów

Nasze światy zostały wywrócone do góry nogami. Sektory kreatywne, jakimi są marketing czy PR mocno odczuły skutki związane z tymi zmianami. Nowe oblicze biznesu a.d. 2020 to rosnące znaczenie komunikacji, PR-u czy rozwój innowacyjnych technologii wspierających sprzedaż oraz analityka. Kończący się rok skłania nas do analiz i refleksji. To również czas  podsumowań widocznych zmian w obszarze marketingu, które mają olbrzymi wpływ na przyszły sukces danej organizacji. COVID-19 zmienił marketing i zachowania konsumentów w sposób, którego nikt się nie spodziewał. W następstwie pandemii standardy zaangażowania klientów dynamicznie się zmieniają, a marketerzy utrzymują się w czołówce innowacji. Z wyjątkiem kilku branży gospodarki, które znalazły się po właściwej stronie pandemii, wydatki konsumenckie uległy redukcji, zaś budżety marketingowe nadal są napięte i zgodnie z przewidywaniami – spadną. Oczywiście, okres i zakres tej recesji będzie zależał od tego, w jaki sposób rozegrają się scenariusze zwalczania epidemii (leczenia, szczepionek i odporności). W dobrej sytuacji są marki, które wytwarzają lub dystrybuują podstawowe produkty, zwłaszcza te związane ze zdrowiem i bezpieczeństwem, przemysł gier komputerowych, kwitnące przez relokację oszczędności rynek pierwotny i sztuki,  czy przez wzrost znaczenia e-commerce – sektor nieruchomości w obszarze powierzchni magazynowych. Brandy luksusowe i inne branże dotknięte ograniczeniami fizycznymi i ekonomicznymi (przede wszystkim uroda, HoReCa, MICE i turystyka) powinny niestety spodziewać się dłuższego okresu oczekiwania na ożywienie.

Sytuacja zmusza organizacje do przyspieszenia ewolucji, wprowadzania innowacji, transformacji cyfrowej i poważnych zmian w modelach biznesowych (ROI). Spersonalizowane, empatyczne zaangażowanie nigdy nie było ważniejsze. Dostarczanie wiadomości i ofert, które odpowiadają indywidualnym potrzebom i oczekiwaniom danej osoby wymaga głębokiej wiedzy. Zmieniamy nie tylko sposób pozyskiwania danych klientów i zarządzania nimi, ale również zwiększamy wykorzystanie technologii, takich jak sztuczna inteligencja (AI) i automatyzacja. Bez względu na branżę lub poziom znajomości technologii cyfrowych wpływ na zachowania konsumentów zmienia się, a większość tych zmian będzie trwała.

Marketerzy stali się osobami, które wspierają budowanie głębszych relacji społeczno-biznesowych z klientami, znacznie wykraczających poza pierwszy zakup. Ponad 75% konsumentów postrzega tzw. “cel marki” jako ważny czynnik przy podejmowaniu decyzji o wyborze i zakupie produktu lub usługi. Od lat wzrasta także znaczenie Społecznej Odpowiedzialności Biznesu (CSR) – chociaż istnieją podobieństwa, “brand purpose” to inicjatywy oparte na produktach mają na celu jednoczesne osiągnięcie korzyści dla społeczeństwa i biznesu organizacji. Stanowią one wartość dodaną nie tylko dla życia klientów, ale także dla całego społeczeństwa. Cel marki pomaga zbudować bardziej emocjonalną relację z konsumentem, a unikatowe pomysły odróżnić ją od konkurencji, co z kolei pozwoli zwiększyć sprzedaż, lojalność i przywiązanie. Świadomi konsumenci znacząco zmieniają sposób funkcjonowania rynku i budowania wzrostu wartości marki.

Autor:

Adam Białas, ekspert rynku,  dziennikarz biznesowy/ dyrektor w agencji komunikacji Core PR. Od ponad dwóch dekad związany z mediami, skutecznie działa w obszarze PR i  marketingu. Autor wielu autorskich projektów PR, e-marketingu i dedykowanych programów partnerskich. Posiada wieloletnie globalne doświadczenie korporacyjne, ekspert w kampaniach i w budowaniu wizerunku brandu B2B/B2C. Prowadził też szerokie działania z obszaru zarządzania kryzysowego, współpracując z liderami branży gamingowej, finansów, MICE i deweloperskiej. Agencja, którą kieruje z obsłużyła ponad 600 kampanii.

GPW Benchmark rozpoczyna konsultacje publiczne zmian w opracowywaniu Indeksów Giełdowych

  • GPW Benchmark rozpoczął kolejne w tym roku konsultacje publiczne dotyczące metod opracowywania Indeksów Giełdowych.
  • Planowane zmiany dotyczą zasad opracowywania Indeksów Giełdowych: WIG20, mWIG40, sWIG80 i WIG30.
  • Proponowane przez GPW Benchmark zmiany metody są identyczne dla każdego z tych wskaźników.

GPW Benchmark zaprasza uczestników rynku do konsultacji publicznych zmian w metodzie opracowywania wybranych wskaźników referencyjnych, wchodzących w skład Rodziny Indeksów Giełdowych: WIG20, mWIG40, sWIG80 i WIG30. Rozpoczęte przez GPW Benchmark konsultacje odbywają się zgodnie z Regulaminem Rodziny Indeksów Giełdowych oraz zasadami przeprowadzania zmian w metodzie ich opracowywania.

Konsultacje publiczne były poprzedzone etapem konsultacji z organem doradczym w postaci Komitetu Indeksów Giełdowych, zrzeszającym aktywnych na rynku kapitałowym ekspertów, oraz Komitetem Nadzorczym Wskaźników Rynku Kapitałowego – jednostką nadzorczą w rozumieniu unijnego Rozporządzenia BMR.

Dokument konsultacyjny zawiera analizę oraz szczegółowy opis proponowanych zmian, które zostały zdefiniowane na podstawie przeprowadzonych prac badawczych. Przedstawione do konsultacji zmiany dotyczą:

  • wprowadzenia dodatkowego kryterium kwalifikacji spółek do indeksów WIG20, mWIG40, sWIG80 i WIG30, zdefiniowanego jako wskaźnik obrotu (MWO)
  • zasad wyznaczania punktów rankingowych na potrzeby tworzenia rankingu spółek, które mogą wejść do WIG20, mWIG40, sWIG80 i WIG30
  • zasad kwalifikacji spółek notowanych równolegle na rynkach innych niż rynek GPW S.A. (w dual listingu) do indeksów mWIG40 i sWIG80

Proponowane zmiany powstały w związku z zainteresowaniem i wnioskami uczestników rynku o zabezpieczenie reprezentatywności flagowych Indeksów zgodnie z celem ich pomiaru, wyrażonym w Regulaminie Rodziny Indeksów Giełdowych.

Sylwia Czubkowska: technologia jest kluczowym elementem współczesnych sporów międzynarodowych

Mariusz Marszałkowski: jak nowoczesna technologia jest wykorzystywana w sporach międzynarodowych?

Sylwia Czubkowska: nowe technologie przestały być obszarem naszego funkcjonowania, który znajduje się gdzieś obok głównego nurtu życia. Podział na świat realny i wirtualny jest podziałem fikcyjnym i należy do przeszłości. To widać doskonale w kontaktach międzynarodowych. Czyli jeżeli mamy jakiegoś rodzaju konflikty – niekoniecznie muszą to być od razu konflikty brutalne, zahaczające o działania zbrojne – może to być po prostu zderzanie się pewnych koncepcji funkcjonowania, to oczywiste jest, że technologia jest elementem tego konfliktu. Dzisiaj widzimy to bardzo wyraźnie na przykładzie zimnej, cyfrowej wojny między Stanami Zjednoczonymi czy też Zachodem, a Chinami. Technologia jest jednym z głównych obszarów całego starcia. Ten, kto lepiej sobie radzi w technologiach i ten kto zaczyna przechylać na swoją szalę ten układ globalny, ten wygrywa. Tak naprawdę od kiedy Stany Zjednoczone i Zachód zauważyły, że to Chiny tę szalę przechylają zaczęły się próby odzyskania przewagi i to właśnie na polach cyfryzacji. To nie jest dokładnie taka sama sytuacja jak w czasie Zimnej Wojny. Na szczęście tak nie jest, na szczęście wciąż nie jesteśmy w momencie gdy spadła nowa żelazna kurtyna i oba bloki nawzajem się od siebie odcięły. Zamiast tego, coraz wyraźniejsza jest walka o to, kto zapanuje nad łańcuchami dostaw, gdzie jest większy potencjał rozwojowy, szczególnie w nowych technologiach. Ale nie tylko, są one po prostu równoprawnym elementem gospodarczym. Podobnie jest też w kwestiach praktyki sporów międzynarodowych. Kwestie cyberterroryzmu, zorganizowanych działań dezinformacyjnych to naprawdę nie jest nowe, zaskakujące zjawisko. Widzieliśmy to kilka lat temu, w 2014 roku gdy Korea Północna użyła cyberarmii do ataku na Sony International, w ramach zemsty za nakręcenie komedii „The Interview” o Kim Dzong Unie.

Mariusz Marszałkowski: jak zmienia się rynek nowych technologii? Kiedyś dominowały na tym polu USA i Europa, jak to wygląda obecnie? Czy Azja już wyprzedziła „Zachód” pod względem technologicznym?

Sylwia Czubkowska: po części dzięki przewagom na polu nowoczesnych technologii Stanom Zjednoczonym i Zachodowi udało się wygrać Zimną Wojnę. Dzięki temu, że Związek Radziecki i blok wschodni, w którymś momencie wypadły z technologicznego wyścigu, Zachodowi udało się osiągnąć tak duże przewagi, które doprowadziły do bezkrwawego upadku komunizmu. Wciąż tak jest, że największy impet rozwojowy, innowacyjny jest w Stanach Zjednoczonych, jest w Dolinie Krzemowej. Ale równolegle i to od lat 70/80. XX wieku widać było ogromny potencjał w Azji. Najpierw to była Japonia, potem pod koniec lat 90., dokładnie od czasu kryzysu azjatyckiego, który stał się ogromnym impulsem rozwojowym, również Korea Południowa i Tajwan. Tyle, że to i tak są drobne, takie powiedzmy huby w porównaniu z tym co od 20 lat, a z ogromnym impetem w ostatniej dekadzie, dzieje się w Chinach, które stają się równoległą potęgą gospodarczą i technologiczną w stosunku do Stanów Zjednoczonych. Są wręcz technologie, w których to Chiny są bardziej rozwinięte, chociażby 5G, które staje się symbolem tego starcia technologicznego. Te technologie, w których Chiny tak zaczęły wyskakiwać do przodu to, oprócz 5G, jest także w dużej części biometria, czyli pewne elementy sztucznej inteligencji. Czyli te technologie, gdzie większa swoboda wykorzystania danych osobowych do zasilania sztucznej inteligencji czy algorytmów jest ogromnym impulsem rozwojowym. Chiny nie mają pod względem ochrony prywatności tego typu obostrzeń jakie są w Europie, czy nawet jakie są w Stanach Zjednoczonych. Zatem tam pewnym branżom cyfryzacyjnym jest się łatwiej rozwijać.

Mariusz Marszałkowski: czy technologia chińska, zwłaszcza w dziedzinie łączności i komunikacji jest zagrożeniem ? Czy jest to raczej komercyjna technologia, której nie należy się obawiać?

Sylwia Czubkowska: wszystkie technologie mogą być zagrożeniem. Ale równolegle są też ogromną szansą na poprawę jakości naszego życia, na nowe bardziej optymalne rozwiązania wielu aspektów funkcjonowania świata. Weźmy pod uwagę technologię 5G, która sama w sobie nie jest żadnym zagrożeniem. Przecież to jest tylko nowa generacja częstotliwości. Tylko, że ta nowa częstotliwość będzie faktycznie niezbędna do zbudowania prawdziwych smart cities, autonomicznych pojazdów czy robotyzacji fabryk. By ta rewolucja była możliwa potrzebny jest nowoczesny, ale także optymalny pod kątem finansowym sprzęt telekomunikacyjny. I niespodziewanie dla Zachodu okazało się, że pod tym względem najlepszą ofertę i najbardziej rozwinięte badania mają firmy z Chin. A konkretnie jedna – Huawei. Nikt nie rozważa 5G jako zagrożenia dla Europy, Polski, tutejszych konsumentów. Za to poważnie rozważamy, co oznacza taka albo inna inwestycja w sprzęt do budowy sieci i infrastruktury 5G. Producentów i firmy, z której części świata wybieramy i wspieramy. Jaką mamy kontrolę i wiedzę o funkcjonowaniu tych firm i państw skąd się wywodzą. To już nie są pytania o technologię tylko pytania z nurtu geopolitycznego. W wielkim skrócie jest więc dziś tak, że decydując się na inwestycje w 5G oczywiście, podejmujemy już nie tylko decyzje biznesowo-technologiczne, ale także geopolityczne. Znowu żyjemy w świecie, w którym zaczynają funkcjonować bloki gospodarcze i polityczne.

Mariusz Marszałkowski: czy Europa powinna współpracować z USA w zakresie technologii 5G, czy jednak powinna postawić na konkurencyjny model wyboru technologii?

Sylwia Czubkowska: sprawa wygląda tak, że nie ma dziś amerykańskich firm, które byłyby ważnymi dostawcami technologii 5G. Za to są firmy europejskie Ericsson i Nokia oraz jedna południowokoreańska, czyli Samsung. Na tym właśnie polega clou, że to nie Amerykanie proponują alternatywę dla chińskich rozwiązań choć oczywiście najgłośniej i najmocniej lobbują przeciwko Chinom. Od strony czysto biznesowej wezwania do zbanowania Huawei nie są grą na Amerykę. To tak naprawdę jest gra, o ile w ogóle możemy tu mówić o grze, raczej o to kto na budowie sieci 5G nie zyska aż tak dużo, jak mógłby i w efekcie kto jeszcze bardziej urośnie, a kto nie. I oczywiście jakie państwa kogo zdecydują się konkretnie wesprzeć siłą swoich inwestycji, otworzeniem swoich rynków, dostępem do konsumentów.

Mariusz Marszałkowski: czy Polska może odgrywać rolę w segmencie nowych technologii? Jaki jest polski potencjał w tej materii?

Sylwia Czubkowska: niestety smutną prawdą jest to, że Polska jest państwem peryferyjnym. Z ambicjami, co bardzo dobrze o nas świadczy, ale wciąż peryferyjnym. Nie możemy się tylko na to obrażać. Trzeba sobie zdać z tego sprawę i mając tę świadomość, zacząć tak funkcjonować, żeby chociaż częściowo móc być traktowanym podmiotowo, a nie przedmiotowo. Pytanie dla kogo jesteśmy bardziej interesującym partnerem. Będąc w strukturach Unii Europejskiej dla mnie jest oczywiste, że powinniśmy owe struktury wykorzystywać, wzmacniać i rozwijać. I jako część struktur europejskich nie być już peryferyjnym państwem, tylko elementem dużego, ważnego gracza jakim jest UE. W takiej sytuacji czy wchodzimy w mocniejsze związki ze Stanami Zjednoczonymi czy wykorzystujemy potencjał rozwojowy, inwestycyjny i technologiczny Chin, robimy to jako członek Unii Europejskiej, która jest potęgą, a nie jako 38 milionowy kraj z takim czy innym PKB. UE jest tą potęgą nie tylko ze względu na wagę gospodarczą, ale także dlatego, że wyznacza trendy na rynku technologicznym. I niekoniecznie chodzi tutaj o trendy w kwestiach stricte myśli inżynierskiej, innowacji i biznesu. Tymi trendami jest technologiczna myśl społeczna i prawna, czego przykładem jest RODO. Spójrzmy jak ważna była rola tej reformy prywatności – nie tylko uporządkowała kwestie w Europie, ale ma też wpływ na funkcjonowanie ważnych cyfrowych graczy na całym świecie. Co więcej na przykładzie RODO powstało bardzo podobne prawo w Kalifornii. Zatem musimy zdać sobie sprawę z tego, że innowacyjność dzisiaj to nie jest tylko kwestia ilości patentów i nowych produktów. Innowacyjność polega również na tym jak się podchodzi do wpływu technologii na rozwój społeczny, bezpieczeństwo, państwo prawa czy społeczeństwo informacyjne. Unia Europejska w tym zakresie może być globalnym innowatorem, który będzie wyznaczał trendy dla całego świata.

Sylwia Czubkowska

Redaktor prowadząca magazynu Spider’s Web+. Wieloletnia dziennikarka ekonomiczna i technologiczna takich tytułów jak Gazeta Wyborcza, Dziennik Gazeta Prawna i tygodnik Przekrój. Trzykrotnie nominowana do nagrody Grand Press w kategorii dziennikarstwo specjalistyczne. Czterokrotna laureatka nagród Prezesa Urzędu Patentowego za teksty na temat innowacji i wynalazków. Laureatka razem z Michałem Potockim konkursu „Temat: Uchodźcy” Instytutu Reportażu i Fundacji Batorego. Dziennikarka Roku 2020 Kongresu Gospodarki Elektronicznej. Znalazła się na tegorocznej liście TOP 15 najważniejszych kobiet w Polsce zajmujących się tematyką sieci 5G przygotowanej na Perspektywy Women in Tech Summit. Absolwentka nauk politycznych na Uniwersytecie Warszawskim.

Konferencja na temat zdrowia psychicznego. Kampania społeczno-edukacyjna #NASZAwtymGŁOWA

Lęki, przewlekły stres, wypalenie zawodowe, wreszcie depresja. Coraz więcej zachorowań, coraz większe niepokoje. W domu, pracy, w relacjach międzyludzkich. Problemy psychiczne nie dotyczą jedynie jednostki, ale całego społeczeństwa. Liczba zwolnień lekarskich związanych z zaburzeniami psychicznymi rośnie w zastraszającym tempie, a to zaledwie część  problemu, bo wielu Polaków nie zgłasza się do specjalistów. Brakuje odpowiedniej opieki, ale również wiedzy i rozmów, które obalają szkodliwe mity na temat zdrowia psychicznego.

Co można z tym zrobić? Mówić, tłumaczyć, badać, edukować, wspierać, oswajać.

14 grudnia 2020 r. o godzinie 10:00 odbędzie się konferencja otwierająca ogólnopolską kampanię społeczno-edukacyjną #NASZAwtymGŁOWA, która ma na celu budowanie świadomości i edukowanie społeczeństwa w zakresie zdrowia psychicznego Polaków. Spotkanie ze specjalistami w tym temacie stanie się początkiem szerokiej, ogólnopolskiej dyskusji na temat narastającego problemu. Przedstawimy też najnowsze badania, zrealizowane z agencją badawczą SW Research, na temat samopoczucia Polaków i tego jak odnajdują się w tych trudnych czasach.

Pomysłodawcą i inicjatorem kampanii jest Instytut LB Medical, działający na rzecz zdrowia Polaków. Misją Instytutu jest polepszanie jakości życia pacjentów i wspieranie systemu ochrony zdrowia w Polsce poprzez prowadzenie innowacyjnych projektów społecznych i edukacyjnych opartych na badaniach naukowych evidence based.

My nie możemy czekać. Musimy działać wspólnie z gronem ekspertów i przy współpracy z Państwem. Dlatego zapraszamy do uczestnictwa w wydarzeniu. Nagłośnienie problemu, zwłaszcza w czasach ciągłych zmian i obciążenia związanego z epidemią COVID-19, powinno stanowić początek szerokiej, otwartej dyskusji społecznej.

Link do transmisji online na Facebooku: https://fb.me/e/7XtloO3At

Wyprzedaż USD przyspieszyła, ale uwaga skupia się na funcie. Brexit coraz bliżej, a konkretów brak

Inwestorzy wykorzystali wiadomość o planowanym wdrożeniu kolejnego pakietu fiskalnego w USA jako pretekst do wyprzedaży dolara amerykańskiego. Pałeczkę lidera spadków wśród walut G10 przejmuje jednak funt. Brexit coraz bliżej, a Unia Europejska oraz Wielka Brytania wciąż nie ustaliły jego warunków.

W zeszłym tygodniu amerykańska waluta osłabiła się w relacji do kluczowych światowych walut. Doświadczyła również wyprzedaży w parze z funtem brytyjskim. Ten tydzień rozpoczęliśmy jednak od silnej wyprzedaży funta w związku ze zbliżającym się deadlinem na osiągnięcie porozumienia handlowego pomiędzy UE a Wielką Brytanią – czas szybko się kurczy, podczas gdy umowa nadal pozostaje nieuchwytna.

W tym tygodniu uwaga inwestorów prawdopodobnie będzie koncentrowała się na Europie. Oprócz negocjacji ws. Brexitu warto będzie obserwować czwartkowe posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego. Oczekuje się, że przyniesie ono dalsze złagodzenie polityki pieniężnej. Istotniejsze niż zwykle będą także czwartkowe dane o inflacji w USA, zważając że rynkowe oczekiwania przyszłej inflacji w USA w ostatnich kilku tygodniach istotnie wzrosły.

PLN

Polski złoty zakończył miniony tydzień lekkim umocnieniem. Wieści z Polski nie brakowało, jednak ich wartość dla inwestorów była ograniczona, wobec czego nie miały one istotnego wpływu na rynek.

Grudniowe posiedzenie RPP w zasadzie nie zaowocowało żadnymi nowymi informacjami, a dane o inflacji w listopadzie nie zaskoczyły. Rynek nie zareagował również na pozytywne doniesienia sugerujące, że możliwe będzie uniknięcie weta unijnego budżetu ze strony Polski. Zachowanie aktywów sugeruje, że inwestorzy od początku zakładali, że opozycja Polski i Węgier nie stanowi realnego problemu, który mógłby wstrzymać pomoc finansową dla krajów UE dźwigających się z pandemicznej recesji.

W kontekście minionego tygodnia warto wspomnieć o optymistycznie nacechowanych listopadowych danych PMI, które sugerują utrzymanie stabilnej ekspansji w sektorze przemysłowym pomimo koronawirusowych obostrzeń. Teraz czekamy na przeminięcie drugiej fali pandemii, dystrybucję szczepionki i zniesienie restrykcji, co pozwoli uwolnić moc istotniejszej strony gospodarczej machiny – sektora usług.

EUR

Zapowiada się, że ten tydzień będzie bardzo ważny dla euro. W najbliższych dniach czeka nas szczyt UE, który zaplanowano na czwartek i piątek. Uważamy, że weto ze strony Węgier i Polski w kontekście powiązania wypłaty środków z kwestią praworządności jest niezwykle mało prawdopodobne. Większą niepewnością obarczone jest czwartkowe posiedzenie EBC. Sądzimy, że bank centralny strefy euro zaskoczy rynki, okazując się bardziej gołębi niż te zakładają. Jeśli faktycznie tak będzie, to istnieje możliwość istotnego osłabienia euro – szczególnie biorąc pod uwagę okres trwania oraz skalę ostatnich wzrostów wspólnej europejskiej waluty.

USD

Miniony tydzień przyniósł kontynuację bezlitosnej wyprzedaży dolara amerykańskiego. Walucie nie pomogły też słabe dane z rynku pracy. Listopadowy raport non-farm payrolls nie miał pozytywnego wydźwięku – zmiana zatrudnienia w sektorach pozarolniczych okazała się wyraźnie niższa od oczekiwań. Co prawda stopa bezrobocia spadła o 0,2 p.p. (do 6,7%), czyli mniej więcej zgodnie z oczekiwaniami, jednak zmiana ta była związana w znacznej mierze ze spadkiem stopy partycypacji. Oznacza to, że mieliśmy do czynienia ze „złym” rodzajem spadku stopy bezrobocia. Raport ten okazał się zbieżny z poprzedzającymi go danymi o wnioskach o zasiłek dla bezrobotnych z kilku tygodni i wskazuje na spowolnienie wychodzenia rynku pracy z kryzysu.

Spowolnienie na amerykańskim rynku pracy zwiększa prawdopodobieństwo, że Kongres zaakceptuje nowy pakiet stymulacyjny. Rynki oczekują, że jego wpływ będzie umiarkowanie inflacyjny i reagują na to wyprzedając dolara – przynajmniej na razie.

GBP

Negocjacje ws. Brexitu były kontynuowane w weekend. Wśród szumu informacyjnego w przestrzeni medialnej można wyłowić pogłoski o tym, że dokonano postępów w kontekście kwestii praw połowowych UE na wodach Wielkiej Brytanii, w związku z czym kluczowym punktem spornym pozostają gwarancje „równych szans” dla Unii Europejskiej.

W zeszłym tygodniu funt brytyjski pozostawał niezwykle odporny w kontekście negocjacyjnego impasu, jednak dziś rano doświadczył wyraźnej wyprzedaży, reagując na niepewność dotyczącą osiągnięcia porozumienia. Pomimo dramatycznych nagłówków nadal sądzimy, że osiągnięcie ograniczonej umowy w ostatniej chwili jest najbardziej prawdopodobnym scenariuszem.

Kluczowym odczytem z Wielkiej Brytanii jaki poznamy w tym tygodniu będą czwartkowe dane o brytyjskim PKB w październiku. Rynki prawdopodobnie nie będą jednak przywiązywać dużej uwagi do tej wstecznej publikacji i zamiast tego skupią się na bieżących nagłówkach dotyczących brexitowych negocjacji.

CHF

Frank szwajcarski w minionym tygodniu radził sobie lepiej niż większość walut G10, w tym walut safe haven.

Zeszłotygodniowe wieści ze Szwajcarii były w znacznej mierze pozytywne. Liczba nowych zgonów wywołanych przez COVID-19 nieco wzrosła, jednak ustabilizowała się liczba nowych zakażeń. Miękkie dane makroekonomiczne, oparte na ankietach, wskazują na optymizm, który w większości potwierdzają twarde dane. Biorąc pod uwagę, że zbliżamy się do 2021 roku, dane te są dość archaiczne, jednak odczyt PKB Szwajcarii w III kwartale br. był chyba największym zaskoczeniem jeśli chodzi o publikacje makro opublikowane w zeszłym tygodniu. Dane te okazały się znacznie lepsze od oczekiwań – w ujęciu kwartalnym szwajcarska gospodarka doświadczyła ekspansji o 7,2%, wsparta przez silniejszy popyt krajowy.

Kalendarz ekonomiczny dla Szwajcarii w tym tygodniu nie obfituje w wiele publikacji. Poza wtorkowymi danymi o bezrobociu uwaga inwestorów skupi się na krajowych wieściach dotyczących pandemii. Póki co odporność franka w kontekście znacznego osłabienia jena japońskiego i dolara amerykańskiego jest całkiem imponująca, jednak prawdopodobnie nie zostanie ona utrzymana. Luka ta prawdopodobnie zamknie się lub przynajmniej zwęzi w kolejnych tygodniach – zakładając, że sytuacja pandemiczna w USA i Japonii zacznie się poprawiać.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk – analitycy Ebury

Branża cyfrowa Trójmorza z apelem do Komisji Europejskiej w sprawie Kodeksu Usług Cyfrowych

Koalicja organizacji z branży cyfrowej krajów Trójmorza zwróciła się do Komisji Europejskiej z apelem w sprawie Kodeksu Usług Cyfrowych (DSA), w którym wyrażają obawę, że nowe regulacje mogą utrudnić rozwój innowacji oraz mogą być zbyt dużym obciążeniem finansowym dla sektora MŚP i start-upów. Pod stanowiskiem podpisały się wspólnie organizacje z 8 krajów: Bułgarii, Czech, Litwy, Polski, Rumunii, Słowacji, Słowenii oraz Węgier.

Apel CEE Digital Coalition, czyli koalicji organizacji branżowych z sektora cyfrowego krajów Trójmorza ma związek z przedstawieniem przez Komisję Europejską wstępnych wniosków z konsultacji nad Kodeksem Usług Cyfrowych (DSA). Jeszcze w grudniu spodziewane jest opublikowanie pełnego projektu przez KE.

Finalny kształt Kodeksu Usług Cyfrowych będzie miał znaczący wpływ na funkcjonowanie całej przestrzeni cyfrowej w Unii Europejskiej.

Przepisy jednolite dla całej UE

Zdaniem organizacji, które podpisały się pod wspólnym stanowiskiem, ramy odpowiedzialności prawnej pośredników treści internetowych w zakresie transparentności powinny dotyczyć przede wszystkim treści nielegalnych, a nie szczegółów z zakresu wyświetlania reklam czy przetwarzania danych. Jak twierdzą, wzmożony nadzór regulacyjny nad platformami cyfrowymi, musi być zaprojektowane w sposób przemyślany, aby nie hamować rozwoju innowacyjnych rozwiązań oraz z zachowaniem szacunku dla ich stale wzrastającej różnorodności w Unii Europejskiej. „Doradzamy Komisji Europejskiej, aby projektując tego typu wymagania i rozwiązania prawne, pamiętano o równowadze pomiędzy naruszaniem poufnych informacji handlowych cyfrowych przedsiębiorstw a zapewnieniem transparentności. Ramy odpowiedzialności prawnej muszą zapewnić jasne, jednoznaczne definicje terminów takich jak „treści”, „usługi”, czy „produkty” – podkreślono we wspólnym stanowisku. – My w pełni zgadzamy się z ideą jednolitego rynku i walki z jego fragmentacją. Uważamy, że prawa i obowiązki wynikające z nowych przepisów powinny mieć charakter uniwersalny i jednolity dla wszystkich gospodarek w całej Unii Europejskiej – mówi prezes Związku Cyfrowa Polska Michał Kanownik, który podpisał się pod wspólnym stanowiskiem. 

Trzeba zachować zdrową konkurencję

Organizacje zwracają również uwagę na regulacje ex ante, które mają na celu zapewnienie uczciwego, równego pola dla konkurencji na jednolitym rynku cyfrowym. Należy zachować szczególną uwagę określając kryteria wyznaczania „strażników” (geekeepers). Regulacje nie mogą również powstrzymywać firm z sektora MŚP przed osiągnięciem pozycji liderów rynku” – czytamy w stanowisku. Jak tłumaczą, zapobieganie zjawisku preferencyjnego traktowania własnych usług i produktów (ang. self-preferencing) oraz praktykom odwodzących od alternatywnych usług i produktów (ang. „anti-steering practices”) nie może prowadzić do ograniczenia naturalnie występującej synergii pomiędzy rozwijającymi się usługami, czy hamować realizacji długoterminowych strategii wprowadzania nowych usług przez jedno przedsiębiorstwo. Taki sam argument wysuwają wobec projektowanych regulacji w Kodeskie Usług Cyfrowych dotyczących wiązania i łączenia usług oraz produktów w pakiety.

CEE Digital Coalition niepokoi też propozycja KE czarnej listy praktyk. Zdaniem koalicji wprowadzenie zakazów o szerokim zakresie w stosunku do praktyk, takich jak, np. wyłączność na użycie danych, może nie sprawdzić się w przypadku wysoce zróżnicowanego środowiska usług cyfrowych. Według przedsiębiorców narzucenie obowiązku oferowania użytkownikom wyboru co do łączenia przechowania danych lokalnie i zamiejscowo, generując dodatkowe koszty dla dostawców usług, może się również w wielu przypadkach okazać znacznym wyzwaniem od strony technicznej. Wzmożony nadzór regulacyjny, w tym formy szczegółowych audytów usług, jest postrzegany przez organizacje jako zagrożenie dla wzrostu innowacyjnych rozwiązań. „Rekomendujemy zatem zachowanie uwagi i wstrzemięźliwości w czasie prac nad zakazami o szerokim zasięgu w ramach budowania wspomnianej czarnej listy” – oceniają organizacje.

I podkreślają, że nowe zasady zaproponowane jako element ram odpowiedzialności prawnej pośredników treści oraz regulacje ex-ante mogą mieć efekt przeciwny do zamierzonego, prowadzić do nadwyrężenia możliwości małych i średnich przedsiębiorstw, a w efekcie uniemożliwić ich wzrost.

Równe szanse na rynku też dla mniejszych graczy

CEE Digital Coalition zaznacz, że Kodeksu Usług Cyfrowych musi postępować z poszanowaniem roli i możliwości sektora MŚP i startupów w napędzaniu innowacji, a nowe prawo nie może prowadzić do narzucenia brzemienia kosztownej obsługi prawnej, szczególnie jeśli regulacje mają na celu wyrównanie szans na rynku dla wszystkich jego uczestników, niezależnie od rozmiaru przedsiębiorstw.  Koalicja zwraca też uwagę, by podczas opracowywania regulacji dołożyć wszelkich starań, by nie zaszkodziły one w handlu transatlantyckim i nie ograniczyły dostępu Europejczyków do szerokiej oferty usług, czy powstrzymania ekspansji europejskich cyfrowych przedsiębiorstw.

Koalicja zwróciła się również do KE z apelem, by ta na każdym etapie prac nad Kodeksem Usług Cyfrowych brała pod uwagę zdanie branży cyfrowej. – Liczymy również na to, że kraje członkowskie UE z regionu Europy Środkowo-Wschodniej będą współdziałały przy pracach nad Kodeksem i wypracują wspólne stanowisko w tej sprawie. Jako Koalicja Cyfrowa chętnie podzielimy się swoim doświadczeniem i opiniami w tym zakresie – zaznacza prezes Cyfrowej Polski Michał Kanownik.

Marcin Balicki w Radzie Dyrektorów Federacji Leaseurope

Marcin Balicki, Prezes Zarządu Millennium Leasing i Wiceprzewodniczący Komitetu Wykonawczego Związku Polskiego Leasingu, został nominowany do nowej Rady Dyrektorów Federacji Leaseurope, zrzeszającej 46 krajowych stowarzyszeń leasingowych z całej Europy.

Coraz więcej regulacji, dotykających bezpośrednio działalności biznesowej w Polsce decyduje się na poziomie europejskim. Nie inaczej jest z perspektywy branży leasingowej i naszych klientów, gdzie toczone obecnie w Brukseli prace nad regulacjami dotyczącymi choćby zeroemisyjnego transportu, efektywności energetycznej czy programów wsparcia dla gospodarki w okresie pandemii i bezpośrednio po niej w zauważalny sposób wpłyną na rzeczywistość, w której funkcjonujemy. Trwające obecnie prace nad rewizją Dyrektywy o kredycie konsumenckim również mogą mieć wpływ na rynek leasingu w Polsce – mogą ułatwić lub, wręcz przeciwnie, uniemożliwić rozwój leasingu konsumenckiego, który jak do tej pory nie zadomowił się u nas w zauważalny sposób. Dlatego tak ważne jest, żeby polska branża leasingowa, znajdująca się na szóstym pod względem wielkości miejscu w Europie, była aktywnie reprezentowana w instytucjach, które mają szansę uczestniczyć w pracach nad tymi regulacjami – mówi Marcin Balicki.