Jak Brexit wpłynie na eksport miedzynarodowy?

brexitRynek wymiany towarów zarówno wewnątrz Unii Europejskiej jak i poza nią może zostać w najbliższym czasie mocno zaburzony z uwagi na Brexit, czyli opuszczenie wspólnoty przez jednego z największych importerów towarów – Wielką Brytanię. Choć do rozdzielenia się UK od Unii Europejskiej miało dojść już 29 marca 2019 roku, termin Brexitu został przesunięty a głowy państw europejskich w dalszym ciągu nie potrafią dojść do porozumienia w sprawie dalszych stosunków handlowych z Wielką Brytanią. Jak Brexit może wpłynąć na eksport międzynarodowy i jak na nieuchronne odejście UK z Unii Europejskiej mogą przygotować się polscy przedsiębiorcy?

Import i eksport towarów z Wielkiej Brytanii po Brexicie

Wszystkie obowiązujące przez ostatnie lata umowy handlowe, ułatwienia celne i wolny rynek Unii Europejskiej przejdą po Brexicie niemałą zmianę, która znacząco wpłynie na strategię działania wielu polskich i europejskich przedsiębiorców. Od momentu Brexitu przywozy towarów z UK do któregokolwiek z krajów Unii staną się importem, a wywóz – eksportem w rozumieniu przepisów celnych. Trudno ustalić jeszcze na tym etapie jak finalnie będą wyglądały relacje handlowe firm unijnych z brytyjskimi, jednak nie sposób nie zauważyć że nawet przy najbardziej łagodnym wyjściu Anglii z Unii Europejskiej (na które szanse są już bardzo niskie), handel UE zmieni się całkowicie.

Przygotowując się do opuszczenia wspólnoty, Wielka Brytania opublikowała w marcu własną taryfę celną, która częściowo rozjaśniła sposób, w jaki można analizować handlowe konsekwencje wyjścia Anglii z Unii Europejskiej. Jak wskazuje Polski Instytut Ekonomiczny, cłem zostałby objęty m.in. przywóz autobusów, samochodów osobowych, dostawczych i ciężarowych oraz motocykli, a nawet odzieży, mięsa, nawozów, ceramicznych naczyń kuchennych, bioetanolu, ryżu czy masła. Wyższe koszty przywozu towarów z i do Wielkiej Brytanii wraz z innymi ograniczeniami związanymi z ponownym postawieniem granic pomiędzy Anglią a Unią Europejską mogą oznaczać mocny spadek eksportu i spore utrudnienia w handlu międzynarodowym obejmujące nie tylko bezpośredni handel z firmami brytyjskimi.

Eksport międzynarodowy po Brexicie – zmiany nie tylko w Anglii

Pozornie wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej uderzy najmocniej w eksporterów i importerów współpracujących bezpośrednio z firmami brytyjskimi. W rzeczywistości jednak wprowadzenie dodatkowych barier celnych w postaci kontroli celnych, sanitarnych i fitosanitarnych sprawią problemy także tym, którzy dostarczają swoje towary na rynek europejski, np. niemiecki, francuski czy hiszpański. Polska produkcja, nie tylko w obrębie branży motoryzacyjnej, dociera do Wielkiej Brytanii zarówno bezpośrednio, jak i pośrednio, jako element towarów produkowanych i eksportowanych przez inne kraje Unii Europejskiej. Ograniczenie ich eksportu oznaczało by mniejsze zapotrzebowanie na polskie produkty i komponenty, a co za tym idzie spadek obrotu towarów na rynku międzynarodowym. Firmy uczestniczące często w globalnych łańcuchach dostaw będą musiały na nowo dostosować się do obecnego rynku eksportowego i stworzyć dla siebie zupełnie nowe okazje na sprzedaż i pozyskiwanie klientów.

Międzynarodowa wymiana handlowa dzięki ExportPages

ExportPages to jedna z największych platform B2B ułatwiających działania na rynku międzynarodowym przedsiębiorcom z różnych gałęzi przemysłu. W przypadku Brexitu, który znacząco ograniczy eksport w obrębie Unii Europejskiej i zmieni oblicze handlu na znacznie większą skalę, wszelkie platformy B2B dające nowe kanały komunikacji zarówno ze stałymi, jak i nowymi klientami, partnerami i kontrahentami mogą okazać się kluczem do odbudowania wysokiego poziomu sprzedaży międzynarodowej. Docierając do rynków na całym świecie i zawiązując nowe umowy handlowe przedsiębiorstwa będą mogły częściowo zrekompensować sobie spadek eksportu do Wielkiej Brytanii poprzez otworzenie się na zupełnie nowe rynki, nowe produkty i nowe możliwości rozwoju.

Planowany Brexit, co do którego zarówno państwa Unii Europejskiej jak i sami Brytyjczycy nie mogą dojść do porozumienia już w znaczącym stopniu zaburzył działalność wielu przedsiębiorstw eksportujących towary na rynki międzynarodowe. Poszukiwanie nowych sposobów na zdobywanie klientów spoza Wielkiej Brytanii może okazać się dla wielu z nich jedynym sposobem na utrzymanie dotychczasowego poziomu zysków, a jednocześnie szansą na poznanie i wykorzystanie zupełnie nowych rynków w krajach całego świata. Skoro Wielka Brytania chce działać na własną rękę, przedsiębiorcy będą musieli opanować sztukę działania w zupełnie nowych warunkach rynkowych.

Średni koszt Brexitu to dla każdej polskiej firmy około 1 300 zł

  • Wg pierwotnego planu w piątek 12.04 Wielka Brytania miała opuścić Unię Europejską.
  • Brak pewności czy i kiedy to się stanie to problem dla wielu firm, szczególnie starających się o finansowanie swoich inwestycji i rozwoju.
  • Wg szacunków statystyczne koszt Brexitu przypadający na każdą polską firmę to około 1 300 zł.

Nie wiadomo jakie straty polskim firmom przyniesie Brexit, jednak Wielka Brytania to dla naszych firm trzeci największy rynek eksportowy. Polski eksport do Wielkiej Brytanii w ubiegłym roku osiągnął wartość 58,2 mld zł. Wysyłamy tam maszyny i urządzenia mechaniczne, sprzęt elektroniczny (blisko jedna czwarta eksportu), a także części i komponenty do samochodów, artykuły spożywcze, grzyby czy meble.

Wg szacunków niemieckiej Fundacji Bertelsmanna opuszczenie Unii Europejskiej przez Wielką Brytanię będzie ją kosztowało około 57 miliardów euro rocznie, jeśli Brexit będzie przebiegał bez uzgodnienia warunków z UE. To w przeliczeniu około 244 mld zł. Polska gospodarka wg Fundacji Bertelsmanna straciłaby ok. miliarda euro, czyli około 4,3 mld zł. Jeśli podzielimy to przez liczbę firm w Polsce, każda z nich poniosłaby statystyczne koszty Brexitu w kwocie 1,3 tys. zł.

– Część firm nie odczuje Brexitu, ale będą też takie, które rozwód będzie kosztował o wiele więcej niż tys. złotych. Dotyczy to głównie eksporterów, np. z branży motoryzacyjnej. Temat Brexitu pojawia się w naszych rozmowach z firmami przychodzącymi po finansowanie i budzi ich niepokój. Część polskich przedsiębiorców działających na rynku w Wlk. Brytanii obawia się m.in. ceł i obostrzeń w handlu z innymi rynkami. Podam przykład: przedsiębiorca sprzedający towar „na Wyspy” nie jest pewien czy po Brexicie na jego towary nie zostaną nałożone cła, a tym samym czy taka działalność nie przestanie być opłacalna. Taka firma starając się w banku o wieloletni kredyt na rozwijanie produkcji nie będzie umiała przekonać bankowych analityków, że nie ma zagrożenia spłaty pożyczonych środków. W naszej działalności jest inaczej, jak do tej pory w przypadku faktoringu nie ograniczamy finansowania faktur przedsiębiorców prowadzących biznes także w Wielkiej Brytanii – mówi Anna Konecka-Pająk, Dyrektor Regionu Mazowieckiego w eFaktor S.A.

Szacunki związane z kosztami Brexitu są bardzo różne, ale np. wg Oxford Economics, Polska jest trzecim najbardziej narażonym na straty państwem UE po Wielkiej Brytanii i Irlandii. Po „rozwodzie” mogą pojawić się problemy w rozliczeniach z firmami działającymi na tamtym rynku. Mimo tego faktoring dla przedsiębiorcy obawiającego się Brexitu jest mniej ryzykowny niż kredyt, łatwiej też go otrzymać.

W 2018 roku branża faktoringowa zarządzała wierzytelnościami przedsiębiorców o łącznej wartości 242,8 mld zł. To prawie dokładnie tyle ile szacowany przez Bertelsmanna koszt Brexitu dla Anglików, to także wielokrotnie więcej niż szacunkowy koszt dla polskiej gospodarki. Choć oczywiście nie będzie jednej faktury za Brexit, pokazuje to skalę i wzrost branży faktoringowej, która w ostatnich latach rozwija się w Polsce tempie kilkunastu procent rocznie. To coraz korzystniejsze dla przedsiębiorców narzędzie. W Wielkiej Brytanii taki model finansowania jest niemal tak popularny jak kredyt dla firm.

Koniec hiszpańskiego dobrobytu?

  • W latach 2014-2018 Hiszpania doświadczyła drugiego cudu gospodarczego: PKB rósł średnio o 2,8% rocznie, eksport r o 4,2% a 2,6 mln Hiszpanów wróciło do pracy. Wyniki te wynikają m.in. z reform mających podnieść konkurencyjność, które wprowadzono w Hiszpanii w 2010 r. i 2012 r. – ich efektem było obniżenie się wskaźnika nominalnych kosztów pracy.
  • W styczniu 2019 r. premier Pedro Sánchez podniósł płacę minimalną (Salario Mínimo Interprofesional lub SMI) o niespełna 22,3%, aby zrównoważyć gospodarkę i częściowo zrekompensować rosnące niezadowolenie społeczne. Wzrost płacy minimalnej to krótkoterminowy wzrost gospodarczy, ale w dłuższej perspektywie – jego hamulec w miarę postępującego spadku konkurencyjności hiszpańskich firm.
  • Wybory z 28 kwietnia br. oznaczać mogą fragmentację krajobrazu politycznego, co utrudni przeprowadzenie koniecznych reform strukturalnych i koniec hiszpańskiego cudu gospodarczego.

Jedną z pierwszych i kluczowych sił napędowych hiszpańskiego cudu gospodarczego był dynamiczny wzrost eksportu, o czym świadczy wzrost udziału eksportu w całej gospodarce (z 26 % PKB w 2008 r. do 33 % w 2018 r.). Również w latach pokryzysowych Hiszpania zwiększała swój udział w światowym eksporcie towarów, w tempie szybszym niż inne kraje UE, takie jak Niemcy i Włochy. MFW (Międzynarodowy Fundusz Walutowy) wskazuje, że liczba stałych eksporterów w Hiszpanii wzrosła w latach 2007-2017 prawie o jedną trzecią. Najnowsza literatura wskazuje, że realny wzrost eksportu Hiszpanii można wyjaśnić głównie dwoma czynnikami:

Konkurencyjność niskich kosztów

Wzrostu eksportu w Hiszpanii nie można wiązać z poprawą jego jakości, czego nie potwierdza Indeks złożoności gospodarczej MIT. W 2017 r. stopień oparcia (hiszpańskiego) eksportu o wiedzę i osiągnięcia naukowe (wskaźnik zastępczy dla jakości eksportu) był nadal o 23% niższy, niż w 2008 r.

Ożywienie hiszpańskiego eksportu nie wiązało się również ze wzrostem wydajności: Patrząc na roczny wzrost wydajności w Hiszpanii, widzimy, że nie wyprzedził on wzrostu wydajności w strefie euro po kryzysie, z wyjątkiem lat 2012 i 2013. Jednocześnie wzrost jednostkowego kosztu pracy (ULC: Unit Labor Cost – zestawienie całkowitego wynagrodzenia za przepracowaną godzinę do produkcji na godzinę, czyli wydajność pracy) był systematycznie niższy niż w strefie euro począwszy od 2009 roku.

Świadczy to o tym, że wzrost konkurencyjności Hiszpanii wynikał głównie z dostosowania wynagrodzeń, a nie ze wzrostu wydajności. W 2010 i 2012 roku Hiszpania wdrożyła reformy rynku pracy w celu ułatwienia dostosowania wynagrodzeń w sytuacji wysokiego bezrobocia. W latach 2008-2017, wskaźnik nominalnych jednostkowych kosztów pracy obniżył się o -6%. Ta konkurencyjna dewaluacja kosztów pracy ułatwiła dostosowanie działalności hiszpańskich firm do światowych zawirowań gospodarczych i poprawiła ich wyniki eksportowe.

Popyt zagraniczny

W wyniku dywersyfikacji geograficznej hiszpańskiego eksportu, popyt zagraniczny w dużym stopniu przyczynił się do przyspieszenia realnego wzrostu eksportu. Udział UE w hiszpańskim eksporcie towarów zmniejszył się z 73,1% w 2000 r. do 70,9% w 2007 r., a nawet dalej do 66,3% w 2017 r. Dzięki nastawieniu się na szybko rozwijające się rynki, hiszpańskie firmy dynamicznie zwiększyły swój eksport.

Firmy czerpały korzyści z hiszpańskiego cudu gospodarczego

Liczba niewypłacalności hiszpańskich firm spadała przez cztery lata z rzędu, a następnie ustabilizowała się w 2018 r., a obroty firm w tym czasie szły w parze z nominalnym wzrostem PKB Hiszpanii. W efekcie wysoki był nie tylko rekordowy udział zysków przedsiębiorstw w wartości dodanej brutto gospodarki (43,6% na początku 2018r. – wyżej niż średnia strefy euro wynosząca 41%), ale również wskaźnik samofinansowania hiszpańskich firm (stosunek nakładów brutto do oszczędności brutto) utrzymywał się na wysokim poziomie. Wynika to nie tylko z globalnego ożywienia koniunkturalnego i akomodacyjnej polityki pieniężnej w strefie euro, ale także z przyjaznych dla przedsiębiorstw reform przyjętych w Hiszpanii (reformy rynku pracy i obniżki stawek podatku dochodowego od osób prawnych o 10 punktów procentowych, z 35% do 25%, w latach 2006-2016 ). Zbiegło się to w czasie ze spadkiem udziału kosztów pracy i podatków w stosunku do wartości dodanej brutto sektora prywatnego odpowiednio o -7 pkt proc. i -3 pkt proc.

Przy korekcie w dół kosztów pracy udział wynagrodzeń pracowników w wartości dodanej brutto w gospodarce spadł o 2,9 punktu procentowego od szczytowego poziomu 54,7% w 2010 r. do 51,8% w 2017 r. W rezultacie obniżki kosztów pracy, pomimo ożywienia gospodarczego pracownicy mieli mniejszy niż wcześniej udział w majątku narodowym. Ta rosnąca nierównowaga wykreowała popyt na politykę społeczną w Hiszpanii.

Wzrost płacy minimalnej: krótkoterminowy wzrost gospodarczy, ale w dłuższej perspektywie – jego hamulec w miarę postępującego spadku konkurencyjności

W styczniu 2019 r. premier Pedro Sánchez zwiększył minimalną płacę (Salario Mínimo Interprofesional lub SMI) o solidne 22,3%, aby zrównoważyć gospodarkę i częściowo zrównoważyć rosnące niezadowolenie społeczne. Był to najwyższy wzrost od czasu powrotu Hiszpanii do demokracji, po +4% wzroście w 2018r. i + 8% w 2017 r. Szacujemy, że może mieć to pozytywny wpływ netto na wzrost PKB w 2019 r. w wysokości +0,1 punktu procentowego (efekt większej skłonności do konsumpcji gospodarstw domowych o niższych dochodach), ale już w 2020r wywoła to negatywny dla całej gospodarki narodowej efekt w wysokości -0,1 punktu procentowego, w miarę spadku jej konkurencyjności. Marże przedsiębiorstw zapewne spadną o -1 pkt proc. do 42% wartości dodanej, a kolejnym efektem tej podwyżki płac będzie wzrost liczby niewypłacalności hiszpańskich przedsiębiorstw już w 2019r. o około +2 punkty procentowe r/r (tj. około 100 przypadków niewypłacalności firm), szczególnie w sektorze budowlanym i usługowym, ale dotknie on też m.in. część eksporterów.

Rozdrobnieniem polityczne w sytuacji spowalniających globalnie: wymiany handlowej i wzrostu gospodarczego może oznaczać koniec hiszpańskiego cudu

Prognozy Euler Hermes dla Hiszpanii wskazują na spowolnienie wzrostu gospodarczego do +2% w 2019 r. i +1,8% w 2020 r. z +2,6% w 2018 r. W 2019 r. impuls, jaki daje wspomniana podwyżka płacy minimalnej (SMI) ledwo rekompensuje: (i) spowolnienie popytu zagranicznego, który może zmniejszyć dynamikę eksportu z +2,3% w 2018 r. do +1,0% w 2019 r., odejmując -0,4pp od wzrostu PKB Hiszpanii, oraz (ii) spowolnienie popytu krajowego (konsumpcja, inwestycje i wydatki publiczne) w związku ze spowolnieniem wzrostu zatrudnienia.

W 2020 r., wraz ze wzrostem gospodarczym u głównych partnerów handlowych Hiszpanii rozwijać się będzie hiszpański eksport (+1,5%), ale dalszy potencjał jego wzrostu hamowany będzie przez wyższe wynagrodzenia (koszty), co oznacza koniec hiszpańskiego cudu.

Wykres: Marże zysku w Hiszpanii i roczna zmiana w związku ze wzrostem płacy minimalnej SMI (r/r, pps)Hiszpania

Polacy i ich stosunek do emerytury

Blisko 40% Polaków to spokojni optymiści – osoby, które mają najwięcej pozytywnych skojarzeń z emeryturą. 38% ma obojętny stosunek, a 24% czyli tak zwani zatroskani realiści posiadają najwięcej negatywnych skojarzeń z emeryturą. To wnioski z badania “Życie na emeryturze – wyobrażenia i postawy Polaków”, zrealizowanego na zlecenie Izby  Zarządzających Funduszami i Aktywami przez ARC Rynek i Opinia.

Około 40% Polaków można określić jako spokojnych optymistów, czyli osoby, które nie unikają tematu emerytury, często o niej myślą, ale z pozytywnym nastawieniem. Według nich to czas odpoczynku a także rozwijania swoich pasji i hobby. W porównaniu do pozostałych grup duża część osób należących do tej grupy uważa, że ich sytuacja poprawi się na emeryturze, albo przynamniej nie zmieni. Częściej od innych planują swoją przyszłość w tym okresie. Według nich, ich życie będzie finansowane właśnie z emerytury oraz oszczędności. Jednocześnie wskazują na większą liczbę aktualnych sposobów gromadzenia środków na przyszłość. Jako najlepsze sposoby zabezpieczenia wskazują odkładanie pieniędzy w banku oraz inwestowanie w nieruchomości, a także częściej niż pozostałe segmenty na opłacanie składek ZUS/KRUS i OFE.

prof. Marcin Dyl, prezes Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami
prof. Marcin Dyl, prezes Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami

– Statystyczny Polak żyje coraz dłużej – tak wynika z różnych dostępnych badań. Tym bardziej ważna staje się odpowiedź na pytanie: jak sfinansować życie na emeryturze? Co prawda duża część Polaków pozytywnie myśli o tym czasie, ale niestety zbyt mała grupa oszczędza lub inwestuje swoje środki, z których będzie można skorzystać za kilkanaście, czy kilkadziesiąt lat. Za kilka miesięcy rusza program PPK, miejmy nadzieję, że dzięki niemu wzrośnie odsetek naszych rodaków, którzy w taki sposób dysponują swoim pieniędzmi, aby aktywnie spędzić czas na emeryturze. Do wzrostu odpowiedzialności za swoją przyszłość emerytalną z pewnością przyczyni się także rozwiązanie kwestii OFE ogłoszone w ostatnich dniach przez premiera Morawieckiego – komentuje prof. Marcin Dyl, prezes Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami.

38% Polaków to tzw. bierni wypierający – posiadają obojętny stosunek do emerytury. Myślą o niej rzadko i nie wzbudza ona w nich ani pozytywnych, ani negatywnych emocji. Emerytura kojarzy im się głównie z odpoczynkiem i czasem dla siebie oraz bliskich, ale także z problemami finansowymi. Uważają, że ich sytuacja na emeryturze ulegnie pogorszeniu albo nie zmieni się. Nie planują jeszcze przyszłości na emeryturze – blisko 1/3 nie gromadzi środków na ten etap życia. Uważają, że ich życie będzie finansowane głównie z emerytury. 1/3 uważa, że nie ma sposobu oszczędzania zapewniającego najlepszą perspektywę na przyszłość. Pośród sposobów zabezpieczenia przyszłości najczęściej wskazują odkładanie pieniędzy w banku.

Blisko ¼ Polaków to zatroskani realiści – grupa posiadająca najwięcej negatywnych skojarzeń z emeryturą. Emerytura kojarzy im się głównie z problemami finansowymi i zdrowotnymi. Według nich ich sytuacja na emeryturze ulegnie pogorszeniu. Uważają, że ich zarobki będą niższe niż obecnie, dlatego częściej niż inni wskazują na zamiar pracowania (w mniejszym wymiarze godzin) na emeryturze lub przejścia na emeryturę najpóźniej jak to będzie możliwe. Nie planują jeszcze przyszłości na emeryturze. 27% z nich jeszcze nie gromadzi środków na emeryturę. Jako najlepsze sposoby zabezpieczenia na przyszłość wskazują odkładanie pieniędzy w banku oraz inwestowanie w nieruchomości, ale na razie tylko część z nich to robi.

Fiskus miesza w gastronomii. Przedsiębiorcy zapłacą podatki z odsetkami za 5 lat wstecz?

Przedsiębiorcy z branży gastronomicznej, mają problemy, których według rządzących miało już nie być. Miała to niby gwarantować Konstytucja Biznesu i jej zapisy dotyczące, że „prawo nie działa wstecz” oraz tzw. „klauzula pewności prawa”. Problemy związane są ze stosowanymi przed 2016 rokiem stawkami podatku VAT. W 2016 roku bowiem Minister Finansów wydał interpretację ogólną, zgodnie z którą sprzedaż dań gotowych do spożycia powinna być opodatkowana stawką 8 proc., właściwą dla usługi restauracyjnej, a nie 5 proc., jak dostawa gotowych dań i posiłków.

– Jak zakładałam firmę, zajrzałam na stronę Ministerstwa Finansów, gdzie wisiało ponad 200 indywidualnych interpretacji, że właściwą stawką VAT dla sprzedaży dań gotowych jest 5% i taką stawkę zastosowałam – mówi jedna z poszkodowanych, Natalia Urban-Pałka, franczyzobiorca McDonald’s. – Taką stawkę stosowali wszyscy. Teraz mamy płacić podatki z odsetkami za 5 lat wstecz.

– Od dawna wskazujemy, że VAT to danina, która powoduje najwięcej trudności, nawet w zakresie stawek. To absurd, żeby do każdej konkretnej przyprawy, czy warzywa, była niemal indywidualnie przyporządkowywana stawka. Problem jest przynajmniej częściowo rozwiązywany przez nową matrycę, dlatego kierunkowo popieramy to uproszczenie – komentuje Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

Duża część przedsiębiorców z branży gastronomicznej stosowała przed 2016 rokiem stawkę 5 proc. Niejednokrotnie, uprawnienie to było poparte indywidualnymi interpretacjami podatkowymi. Po wydaniu przez Ministra interpretacji ogólnej, prezentującej stanowisko odmienne, firmy niemal natychmiast zaczęły stosować wyższą, ośmioprocentową stawkę. Niestety, organy podatkowe wszczęły postępowania, w ramach których zaczęły podważać deklaracje podatkowe składane w okresach poprzedzających wydanie interpretacji indywidualnej.

– Powstał gigantyczny problem. – wskazuje Jakub Bińkowski, sekretarz Departamentu Prawa i Legislacji ZPP – Resort twierdził jednoznacznie, że jego intencją było, by nowa stawka była stosowana „na przyszłość”, tj. od momentu wydania interpretacji ogólnej. Poszczególne organy podatkowe zdecydowały się jednak kwestionować rozliczenia wcześniejsze, za okresy w których stawka 5 proc. była powszechnie stosowana i potwierdzana interpretacjami indywidualnymi. Trudno nazwać to inaczej, niż pułapką zastawioną na podatników.

Eksperci Związku podkreślają, że postępowania toczą się nie tylko wbrew deklarowanym intencjom Ministerstwa Finansów, lecz również wbrew zasadom wywiedzionym z Konstytucji, a także niemal wprost wbrew klauzuli pewności prawa wynikającej z uchwalonej niemal dokładnie rok temu konstytucji dla biznesu.

– Metody Jacka Kapicy powracają w wielkim stylu. Stosowanie taktyki polegającej na zmianie interpretacji, bez zmiany prawa, a następnie naliczaniu domiarów na okres za pięć lat wstecz, było w poprzednich latach zmorą. – podkreśla Cezary Kaźmierczak – Jednocześnie, od jakiegoś czasu zaobserwowaliśmy, że organy podatkowe rzadziej wykorzystują tę metodę, weszła też w życie konstytucja dla biznesu. Okazuje się, że to nie wystarczy i przedsiębiorcy nie mogą czuć się bezpieczni, nawet jeżeli stosują się do uzyskanej interpretacji.

W konferencji prasowej która odbyła się w Związku Przedsiębiorców wzięło udział dwóch franczyzobiorców z branży gastronomicznej, którzy przedstawili konkretne zagrożenia wynikające z przedłużających się sporów z fiskusem. Krótko opisali oni prowadzoną przez siebie działalność, a także sekwencję wydarzeń doprowadzającą do tego, że w tej chwili stoją w obliczu konieczności zapłaty domiarów wraz z odsetkami – mimo, że postępowali zgodnie z obowiązującymi na dany moment interpretacjami przepisów prawa podatkowego.

Kaźmierczak zaapelował do rządu, żeby szanował własne obietnice, które wielokrotnie składał, że takie polowania należy do przeszłości oraz ustawy, które sam uchwalił.

Wzrost zezwoleń na pracę dla cudzoziemców o niemal 40% r/r.

W ubiegłym roku wydano niemal 329 tys. zezwoleń na pracę dla cudzoziemców – wynika z najnowszych danych GUS[1]. Zdecydowana większość, bo aż 238 tys. została wydana obywatelom Ukrainy. Na drugim miejscu znaleźli się pracownicy z Nepalu (niemal 20 tys.), a trzecie zajęły osoby z Białorusi (19 tys.). Jak wskazują eksperci Personnel Service, w porównaniu do 2017 r. liczba zezwoleń na pracę dla Ukraińców wzrosła o niemal jedną czwartą, a dla Białorusinów prawie się podwoiła. Największy skok zezwoleń odnotowano dla osób z Nepalu – w 2018 r. było ich aż o 181% więcej, niż w 2017 r. 

Krzysztof Inglot, Prezes Zarządu Personnel Service
Krzysztof Inglot, Prezes Zarządu Personnel Service

Liczba Ukraińców pracujących w Polsce rośnie systematycznie od kilku lat. Polacy coraz bardziej oswajają się ze stałą obecnością w naszym kraju sąsiadów ze Wschodu, a Ukraińcy coraz chętniej zostawaliby u nas na dłużej. Wbrew obawom, otwarcie niemieckiego rynku pracy nie zmieni wiele w tych tendencjach. Co ciekawe, znacząco wzrosła liczba zezwoleń dla pracowników z Białorusi i Nepalu. O ile Białorusini postrzegają nasz kraj i pracę w nim podobnie jak Ukraińcy, to pracownicy z Azji już zdecydowanie mniej chętniej zwiążą się z naszym krajem. To grupa, dla której konkretne miejsce pracy w Europie ma zdecydowanie mniejsze znaczenie – jadą tam, gdzie są potrzebni. Niemal trzykrotny wzrost liczby takich  pracowników r/r pokazuje jeszcze wyraźniej jak duży problem z zapełnianiem wakatów mają polscy pracodawcy – mówi Krzysztof Inglot, Prezes Personnel Service, ekspert rynku pracy.

Jak wynika z danych GUS, w ubiegłym roku wydano niemal 329 tys. zezwoleń na pracę dla cudzoziemców, co oznacza wzrost o niemal 40% r/r. Najwięcej z nich będzie pracować u nas od 3 miesięcy do roku, jako pracownicy przemysłowi i rzemieślnicy. W taki sposób najczęściej zatrudniani są u nas Ukraińcy i Białorusini. Natomiast pracownicy z Nepalu z większą częstotliwością zajmują wakaty jako pracownicy przy pracach prostych, co wynika w dużym stopniu z trudności zrozumienia i nauki języka polskiego.

Nie tylko zezwolenia

Uzyskanie zezwolenia na pracę dla cudzoziemca może być skomplikowane i zająć sporo czasu, dlatego większość pracodawców wybiera inną ścieżkę. Pracownicy z zagranicy mogą pracować w Polsce także dzięki oświadczeniu o powierzeniu pracy cudzoziemcowi, złożonemu przez  pracodawcę, a także pozwoleniu na pracę sezonową, obowiązującemu 9 miesięcy. Na podstawie oświadczenia o powierzeniu wykonywania pracy cudzoziemcowi mogą pracować tylko obywatele Armenii, Białorusi, Gruzji, Mołdawii, Rosji i Ukrainy. W obu ścieżkach także dominują Ukraińcy. Pierwszych w 2018 r. wydano w Polsce dla naszych sąsiadów ze Wschodu 1,45 mln, a drugich 120 tys.

Z kolei jak wskazują dane NBP, w 2018 r. na polskim rynku pracy było w sumie ok. 1,2 mln Ukraińców, z  czego stale przebywało ich ponad 800 tys.

[1] https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/rynek-pracy/pracujacy-zatrudnieni-wynagrodzenia-koszty-pracy/zatrudnienie-i-wynagrodzenia-w-gospodarce-narodowej-w-2018-roku,1,33.html

Pusta faktura VAT – definicja, skutki i konsekwencje

Pomimo szerokiej palety narzędzi informatycznych i weryfikacyjnych, którymi dysponuje Krajowa Administracja Skarbowa, w dzisiejszych realiach gospodarczych wciąż występuje zjawisko wprowadzania do obrotu prawnego tzw. pustych faktur. Wystawienie takiej faktury może skutkować nie tylko zastosowaniem sankcji finansowych wobec jej wystawcy, ale również zakwestionowaniem przez organ podatkowy prawa do odliczenia z niej podatku naliczonego lub ujęcia jej w kosztach podatkowych przez jej odbiorcę.

Rodzaje pustych faktur

Co do zasady przez puste faktury należy rozumieć takie dokumenty, które zostały wprowadzone do obrotu wyłącznie w celu osiągnięcia bezprawnych korzyści fiskalnych. Pusta faktura może zatem służyć nieuprawnionemu zwiększeniu odliczenia VAT lub też zwiększeniu struktury kosztów podatkowych w firmie (tzw. handel kosztami). Na przestrzeni ostatnich lat ukształtowało się bogate orzecznictwo sądów administracyjnych określających cechy rozpoznawcze pustych faktur. Zgodnie z przyjętymi poglądami można wyróżnić ich trzy rodzaje:

  • dokumentujące transakcje, które w ogóle nie zaistniały – nie doszło do dostawy towarów lub wykonania usługi przez wystawcę faktury;
  • dokumentujące prawdziwe zdarzenia gospodarcze, lecz z udziałem innego podmiotu niż wystawca faktury, o czym wiedział i na co godził się odbiorca faktury;
  • firmanctwo – dokonywanie obrotu gospodarczego z nabywcą polegające na zatajeniu przez wystawcę danych podmiotu, który de facto dokonał dostawy towaru lub wykonał daną usługę.

Szczególnie groźne dla nabywców są faktury opisane w pkt. 1 i 2, ponieważ nabywca jest każdorazowo zobowiązany zweryfikować poprawność wystawienia faktury przed skorzystaniem z prawa do odliczenia podatku naliczonego i skonfrontować, czy opis towarów lub usługi jest zgodny z rzeczywistością. Tym samym, jeśli posiadał wiedzę, iż faktury nie dokumentują realnych transakcji i następnie uwzględnił je w ewidencjach podatkowych, może zostać pociągnięty do odpowiedzialności karnej-skarbowej albo zapłaty dodatkowej sankcji VAT.

W innym układzie należy rozpatrywać sytuacje, w których pomimo zachowania przez podatnika tzw. reguł należytej staranności w weryfikacji kontrahenta, nabywca nieświadomie dokonał obniżenia podatku należnego o podatek naliczony z pustej faktury. Dopiero gdy podatnik udowodni, że wykazał się odpowiednią w warunkach biznesowych ostrożnością, może uchronić się przed restrykcjami ze strony organów podatkowych.

Pusta faktura w obrocie prawnym

Co istotne, ustawa o VAT w art. 108 ust. 1 sankcjonuje wprowadzenie tzw. pustej faktury do obrotu prawnego. Zgodnie z jego treścią obowiązek zapłaty podatku następuje bez względu na to, czy faktura odzwierciedla stan faktyczny, czy też nie. Istotne jest bowiem przekazanie nabywcy egzemplarza faktury (wprowadzenie do obrotu), które implikuje powstanie obowiązku zapłaty VAT wykazanego na fakturze. Wystawienie pustej faktury może również skutkować odpowiedzialnością za przestępstwo skarbowe z KKS lub przestępstwo powszechne z Kodeksu karnego.

Nieco łagodniej podchodzi się do tych faktur, które zostały wystawione przez przedsiębiorcę omyłkowo. Choć przepisy o VAT nie stanowią o tym wprost, praktyka wykształciła dwie metody minimalizujące negatywne konsekwencje wystawienia pustych faktur:

  • anulowanie wewnętrzne – możliwe wyłącznie przed przekazaniem jednego z egzemplarzy faktury dostawcy (tj. przed wprowadzeniem do obrotu prawnego);
  • wystawienie faktury korygującej oraz otrzymanie potwierdzenia jej odbioru przez odbiorcę faktury korygującej; tylko bowiem po otrzymaniu potwierdzenia jej odbioru możliwe będzie jej ujęcie w ewidencji podatkowej VAT.

Pusta faktura z perspektywy odbiorcy

Niestety, przepisy są również bardzo rygorystyczne, jeśli chodzi o uwzględnienie pustej faktury w ewidencji VAT i ujęcie wynikającego z niej podatku naliczonego w deklaracji VAT. Po pierwsze art. 88 ust. 3a pkt 4 ustawy o VAT wymienia wprost katalog negatywnych przesłanek, których wystąpienie nie stanowi podstawy do obniżenia podatku należnego o podatek naliczony lub zwrotu podatku. Mowa tutaj m.in. o wystawieniu faktury w sposób nierzetelny, tzn. w sposób, który nie ma nic wspólnego z rzeczywistymi zdarzeniami, a w konsekwencji uniemożliwia odliczenie VAT.

Zakwestionowanie zmniejszenia podatku należnego o podatek naliczony oraz „wyrzucenie” faktury z kosztów podatkowych przedsiębiorstwa nie są jedynymi konsekwencjami grożącymi nieroztropnemu nabywcy. Organ podatkowy może jednocześnie nałożyć na odbiorcę faktury, z której odliczono VAT naliczony, tzw. sankcyjną stawkę VAT w wysokości aż do 100% zawyżenia podatku naliczonego. Skorygowanie rozliczeń przed wszczęciem czynności ze strony fiskusa poprzez złożenie przez nabywcę odpowiednich korekt deklaracji oraz wpłatę podatku należnego wraz z odsetkami powinno uchronić podatnika przed sankcyjnym VAT.

Niemniej jednak przedsiębiorcy występujący zarówno w roli wystawcy, jak i odbiorcy faktur powinni wystrzegać się sytuacji prowadzących do uwzględniania w swoich rozliczeniach faktur, które w rzeczywistości w ogóle nie miały miejsca. W tym celu zaleca się wdrożenie procedur podatkowych minimalizujących ryzyko wystawienia lub otrzymania i rozliczenia pustej faktury VAT. Warto zatem, aby także pracownicy spoza branży księgowo-podatkowej zaznajomili się z zagrożeniami, jakie niesie za sobą obrót pustymi fakturami. Z pewnością będzie to inwestycja, która przyniesie wymierną wartość dodaną dla firmy.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Kiełbasa wyborcza w Grecji. Bitcoin na celowniku

Niespodziewany spadek nadwyżki handlowej Chin. Grecka Syriza de facto kupuje głosy, by zwyciężyć w tegorocznych podwójnych wyborach. Bitcoin ponownie stał się ofiarą dużego ataku.

Handel zagraniczny za murem

W nocy poznaliśmy dane z Chin na temat handlu zagranicznego. Nadwyżka spadła z oczekiwanych 35 miliardów dolarów do zaledwie 13,8 miliarda USD. Taki rezultat wynika ze spadku eksportu o 2,7% wobec oczekiwanego wzrostu w wysokości 2,3% oraz ze wzrostu importu o 4% wobec przewidywanego spadku o 3,6%. Dane te są spójne z dwiema ważnymi tendencjami w Chinach. Jedną z nich jest przestawianie się kraju na konsumpcję, a druga to konsekwencje wojny handlowej z USA. Spadek eksportu został na rynkach zinterpretowany jako słabość gospodarki, w związku z czym juan osłabił się o około 1%.

Grecy znów wydają

Spadek wpływów budżetowych oraz wzrost wydatków to typowa sytuacja dla okresów przedwyborczych. Nie inaczej dzieje się w Grecji. Kraj zadłużony na 180% PKB postanowił obniżyć podatki i podnieść wysokość emerytur. Równocześnie tłumaczy te zmiany dobrymi rezultatami we wdrażaniu oszczędności. Obniżany jest VAT na podstawowe produkty takie jak żywność oraz energia elektryczna. W sposób widoczny jest to ruch, który ma pomóc jak najszerszej grupie wyborców. W październiku odbywają się tam wybory parlamentarne, a rządząca Syriza nie prowadzi w sondażach. W rezultacie możemy spodziewać się kolejnych ruchów, które znów zaprowadzą Grecję na nieciekawą ścieżkę. Warto zwrócić uwagę na zmianę podejścia Unii w ostatnim czasie, która przestała mocno naciskać na Hellenów w sprawie dyscypliny budżetowej. Jednak jeśli sytuacja wymknie się spod kontroli, to skutki mogą być gorsze niż przy poprzednim kryzysie.

Bitcoin ponownie w nieciekawym kontekście

Najpopularniejsza kryptowaluta świata, która jeszcze na początku roku testowała, czy nie spadnie poniżej 3000 dolarów, dziś próbuje przełamać 6000 USD. W mediach zrobiło się głośno nie z okazji wzrostów, ale z powodu kolejnego udanego ataku hakerskiego. Z jednej z największych giełd wyciekła równowartość około 40 milionów dolarów. Taka kwota nie zaburza stabilności podmiotu, a fundusz rezerwowy podobno ma pokryć stratę. Nie zmienia to jednak faktu, że mamy do czynienia z ciosem w wizerunek branży.

Dzisiaj dzień wolny w Czechach i na Słowacji, a w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w Internetowykantor.pl

Republikę Południowej Afryki czekają najważniejsze wybory od 25 lat

Inwestorzy w Europie dopiero budzili się ze snu, kiedy obywatele RPA ruszyli do urn, żeby zdecydować o przyszłości kraju, biorąc udział w najważniejszych wyborach powszechnych od ćwierćwiecza.

Od czasu upadku apartheidu w 1994 roku, RPA rządził Afrykański Kongres Narodowy (ANC) – obecnie przewodzony przez Cyrila Ramaphosę, który w lutym ubiegłego roku zastąpił na tym stanowisku Jacoba Zumę. Również w tych wyborach partia ANC najpewniej utrzyma władzę. Jednak publiczne niezadowolenie z jej rządów powinno wesprzeć ugrupowania opozycyjne i najpewniej zaowocuje niższym poparciem. Afrykański Kongres Narodowy nawiedzają problemy nierozwiązane od dziesięcioleci. Kluczowe kwestie to: wysokie bezrobocie, problem własności ziem oraz korupcja. Znaczenie dla głosujących mają również problemy z infrastrukturą (szczególnie usługami podstawowymi), spowalniająca gospodarką oraz rosnąca liczbą brutalnych przestępstw.

Bezrobocie w Republice Południowej Afryki (2008-2018)

Bezrobocie w Republice Południowej AfrykiŹródło: Thomson Reuters Datastream Data: 08/05/19

Ostatnie sondaże sugerują, że partia ANC zdobędzie około 55% głosów, podczas gdy Alians Demokratyczny (DA) i Bojownicy o Wolność Gospodarczą (EFF) powinny uzyskać odpowiednio 20% i 10-15% głosów. Reszta głosów ma zostać rozdzielona pomiędzy aż 45 pozostałych partii biorących udział w wyborach. Uczucie zmęczenia i niepewności związane z wyborami, mogą sprawić, że rezultaty będą odbiegać od tych wynikających z sondaży. Ilustracją tego może być ostatnie badanie „Citizen Survey” cytowane przez południowoafrykańskie media, zgodnie z którym 6,1 mln młodych głosujących nie jest zarejestrowanych, z kolei 1,7 mln zarejestrowanych raczej nie pojawi się przed urnami. Co więcej, aż 700 tys. głosujących pozostaje niezdecydowanych i najpewniej podejmie decyzję w ostatniej chwili.

Obywatele liczą na szerokie reformy, których odpowiednie przeprowadzenie – z uwagi na podziały w partii Ramaphosy – będzie możliwe jedynie, jeśli ANC uzyska znaczące poparcie. Jesteśmy zdania, że jeśli partia uzyska 60% lub więcej głosów, wystarczy to aby wzmocnić pozycję Cyrila Ramaphosy w partii i zaimplementować wspomniane zmiany. Taki obrót spraw powinien zaowocować wyraźnym wzrostem kursu randa południowoafrykańskiego w relacji do koszyka walut. Dla kontrastu, wynik poniżej lub w okolicy poziomu 55% powinien przełożyć się na dalsze osłabienie południowoafrykańskiej waluty i sprowadzić kurs USD/ZAR powyżej poziomu 14,75.

Kurs USD/ZAR (luty ‘19-maj ‘19)

Kurs USD ZARŹródło: Thomson Reuters Datastream Data: 08/05/19

Na oficjalne wyniki wyborów przyjdzie poczekać do niedzieli. Jednak zmienność randa południowoafrykańskiego najwyższa będzie najpewniej w czwartek/piątek, kiedy zaczną pojawiać się skrawki informacji dotyczących głosowania.

Autorzy: Analitycy Ebury – Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk

Bitcoin drożeje – czy dobije do 6000 USD?

Bitcoin systematycznie drożeje, a jego kurs zbliża się do najwyższej wartości od końcówki 2018 roku.  

Marek Paciorkowski, dyrektor ds. rynków finansowych, Aforti Exchange / Grupa AFORTI
Marek Paciorkowski, dyrektor ds. rynków finansowych, Aforti Exchange / Grupa AFORTI

Po trwającej od kilkunastu miesięcy stagnacji na rynku krypotowalut, w końcu zapanowało ożywienie. Już od kwietnia większość wirtualnych walut zaczęła zyskiwać na wartości, gdzie szczególną uwagę przyciągnął bitcoin, którego cena od początku kwietnia br. wzrosła bowiem o ponad 40% docierając w okolice 6000 USD. W związku z tym w ostatnich tygodniach temat bitcoina zdecydowanie powrócił. Wspomniany dłuższy czas marazmu na tym rynku spowodował w końcu powrót kupujących i z poziomu 3130 USD doszło do podejścia w rejon 5885 USD, który jest pierwszym istotnym oporem biorąc pod uwagę układ fal.

Bitcoin drożeje

Źródło: Aforti Exchange

Kluczową barierą dla rynku jest jednak poziom 6560 USD, który wynika z 1 podfali spadkowej wyższego rzędu. To tam będą dążyć notowania, jeżeli wcześniej nie zostaną zatrzymane przez okolice 6275 USD, które wynikają ze zrównania kolejnych podfal wzrostowych w obecnej strukturze.

Nie wydaje się jednak, żebyśmy byli świadkami trwalszego odreagowania na tym rynku, a tylko większego odreagowania, po którym dojdzie do ponownego cofnięcia w kierunku poziomu 3130, albo sporo niżej. Zasięg spadków będziemy mogli ocenić dopiero wówczas, kiedy pojawi się lokalny szczyt, do którego wciąż dąży rynek.