Napisać jedno, powiedzieć drugie

Fed nie zaoferował żadnych sygnałów, że jest bliżej cięcia głównej stopy procentowej, co było jastrzębią niespodzianką pomagającą dolarowi. Otrzymaliśmy też sprzeczne sygnały dotyczące oceny inflacji, które mogą wymagać rozwinięcia w komentarzach członków komitetu. W czwartek w centrum uwagi kolejny bank centralny: Bank Anglii.

Z perspektywy oczekiwań rynkowych wczorajszy przekaz FOMC był jastrzębi. Po ostatnich słabych odczytach inflacji (w tym spadek indeksów PCE Core) rynek spodziewał się, że Fed zasygnalizuje otwartość do „zapobiegawczych obniżek”, by pobudzić inflację, jednak nie usłyszeliśmy niemal nic w tej kwestii. Korytarz dla stopy rezerw federalnych został utrzymany na 2,25-2,50 proc. Obniżona została za to stopa od nadwyżkowych rezerw (o 5 pb do 2,35 proc.), ale była to techniczna zmiana mająca na celu utrzymanie efektywnej stopy rezerw federalnych bliżej środka przedziału. W temacie inflacji komunikat uległ zmianie Fed już nie uznaje słabości inflacji jako przejściowej, za to teraz całościowo ocenia inflację jako stłumioną i pozostającą poniżej celu 2 proc. Ale kilka minut później na konferencji prasowej prezes Powell powiedział, że Fed ocenia nieoczekiwany spadek inflacji jako tymczasowy, a inne miary inflacji pozostają stabilne. Największe znaczenie miało odcięcie się Powella od tematu ewentualnych „zapobiegawczych obniżek”, o których ostatnio wypowiadali się Clarida i Evans. Zdaniem Powella nie ma obecnie podstaw do zmiany stóp procentowych w którymkolwiek kierunku.

Informacje po posiedzeniu FOMC sugerują, że Fed nie ma ukrytego planu dla obniżki stóp procentowych w najbliższym czasie. Mimo to słabość trendów inflacyjnych jest tematem, który łatwo może wpłynąć na realizowaną strategię. Przyjęta cierpliwość ma swoją cenę, czego rynek ma świadomość i dlatego nie zrezygnuje z wyceny obniżki do końca roku (choć dyskonto spało z 25 pb do 23 pb). W obecnych warunkach wzrośnie też wrażliwość Fed i rynków na napływające dane mające przełożenie na inflację i oczekiwania inflacyjne. USD oddał negatywną premię za ryzyko, jaka się nabudował na początku tygodnia, ale dalej będzie szukał kierunku w danych, jak jutrzejszym ISM dla usług i raporcie z rynku pracy. Interesującym też będzie, czy spokój Powella w odniesieniu do słabości inflacji podzielają inni członkowie FOMC. Jutro startuje konferencja dotycząca polityki monetarnej, na której nie zabraknie indywidualnych wystąpień decydentów z Fed. Jeśli wśród członków chęć do odchodzenia od restrykcyjnej polityki jest większa, presja na osłabienie USD powróci.

Dziś za to uwaga skupi się na Banku Anglii, który jest w niełatwym położeniu. Od strony twardych danych makro gospodarka ma się dobrze, rynek pracy pozostaje solidny a płace rosną. Z drugiej strony wskaźniki nastrojów nakazują ostrożność, gdyż przedsiębiorcy i konsumenci żyją w strachu chaotycznego brexitu. Jednak ryzyko bezumownego rozstania z UE zostało odsunięte co najmniej na 6 miesięcy, co daje BoE pole do konstruktywnej zmiany nastawienia i zasygnalizowania gotowości do podwyżki stopy procentowej prawdopodobnie w sierpniu, zanim ponownie się rozpęta burza wokół brexitu (zakładając brak wcześniejszego porozumienia). Rynek liczy, że dziś znajdzie się przynajmniej jeden głos za podwyżką, bardziej w formie pokazania jastrzębiego stanowiska (Haldane’a lub Saundersa), więc wynik 8-1 na głosowaniu nie będzie już niespodzianką. Ale wyniki 9-0 lub 7-2 mogą decydować o wstępnych wstrząsach na rynku funta. Brak popierających podwyżki uczyni sierpniowy ruch bardzo trudnym, podczas gdy przy 7-2 impuls dla funta w dalszym ciągu może być hamowany przez fakt, że obecna opinia BoE jest silnie warunkowana postępami w procesie brexitu. Po mini-rajdzie z pierwszej części tygodnia rynek może być teraz bardziej wrażliwy, by sprzedać neutralny/gołębi wydźwięk decyzji.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Firmy coraz mocniej stawiają na ekologię. Głównie z powodu wymogów prawnych i oczekiwań klientów

Firmy coraz mocniej stawiają na ekologię. Głównie z powodu wymogów prawnych i oczekiwań klientów 1

Nowoczesne przedsiębiorstwa nie mogą dziś funkcjonować w oderwaniu od ekologii. Wynika to zarówno z prawnych wymogów i regulacji wprowadzanych na poziomie Unii Europejskiej, jak i oczekiwań samych konsumentów. Dlatego firmy – obok rządów czy organizacji pozarządowych – coraz częściej angażują się w walkę o czyste środowisko. Dzięki działaniom proekologicznym przyczyniają się do realizacji Celów Zrównoważonego Rozwoju ONZ.

 Reakcją na zagrożenia ekologiczne są zmiany prawne. Nasi ustawodawcy zmieniają przepisy, żebyśmy byli bardziej ekologiczni. Z jednej strony są to na przykład zmiany prawa dotyczącego opakowań jednorazowych, a z drugiej płatności za odpady ponoszone przez firmy albo odpowiedzialności producentów za same produkty – mówi agencji Newseria Biznes dr Mateusz Rak z Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu.

W marcu Parlament Europejski zatwierdził wprowadzenie zakazu sprzedaży do 2021 roku wyrobów jednorazowego użytku z tworzyw sztucznych. Obejmie on sztućce, talerze, kubki i mieszadła do napojów, pojemniki na żywność, patyczki higieniczne, uchwyty do balonów i plastikowe słomki. Zgodnie z nowymi przepisami do 2029 roku państwa członkowskie UE mają też czas na osiągniecie 90-proc. poziomu recyklingu plastikowych butelek.

– Produkty jednorazowe w krótkim okresie znikną ze sklepów. Już teraz możemy znaleźć dla tych produktów wiele zamienników, jednak wciąż są one mało popularne w sklepach, choć duże sieci dyskontowe zaczynają już wprowadzać te zamienniki w swojej stałej ofercie – mówi dr Mateusz Rak.

Według danych Komisji Europejskiej tworzywa sztuczne stanowią dziś blisko 80 proc. odpadów w morzach i oceanach. Co roku Europejczycy wytwarzają 25 mln ton odpadów z tworzyw sztucznych, z czego jedynie niecałe 30 proc. jest zbierane i poddawane recyklingowi. Na przestrzeni ostatnich 60 lat produkcja plastiku zwiększyła się ponaddwustukrotnie, a każdego roku do mórz i oceanów trafia ok. 8 mln ton plastiku. W tym tempie do 2050 roku w oceanach będzie już więcej plastikowych odpadów niż ryb. Plastikowe odpady nie tylko zanieczyszczają morza i plaże, lecz także gromadzą się w organizmach żółwi, fok, wielorybów i ptaków.

Ogólnoeuropejska Strategia dla Tworzyw w Gospodarce o Obiegu Zamkniętym zakłada, że do 2030 roku na rynku UE wszystkie opakowania z tworzyw sztucznych mają już nadawać się do recyklingu. W walkę o czystsze środowisko włączają się też przedsiębiorstwa. Wynika to także z oczekiwań samych konsumentów.

– Przedsiębiorstwa muszą się dostosować do oczekiwań klientów. Kupujemy teraz produkty bio i eko, zwracamy uwagę na czas życia produktu, chcemy, żeby produkty nie były jednorazowe, ale służyły dłużej. Przedsiębiorstwa też powoli to dostrzegają, rozumieją i zmieniają swoje podejście do produktów – mówi dr Mateusz Rak.

Dzięki działaniom w obszarze środowiskowym firmy przyczyniają się do realizacji Celów Zrównoważonego Rozwoju ONZ nakreślonych do 2030 roku. Cel 12. dotyczy zrównoważonej produkcji i konsumpcji, m.in. poprzez zmniejszenie zużycia surowców oraz skali degradacji środowiska. ONZ podaje, że jeśli zgodnie z prognozami globalna populacja wzrośnie do 9,6 mld ludzi w 2050 roku, będziemy już potrzebować bogactw naturalnych trzykrotnie przekraczających obecne zasoby planety.

 Producenci zaczynają opakowywać albo tworzyć produkty z materiałów, które są łatwo przetwarzalne. Używają surowców i opakowań biodegradowalnych oraz urządzeń, które są łatwe do demontażu i ponownej sprzedaży jako produkty odnowione. Tego oczekują klienci. Trendy związane z ochroną środowiska i naszym poczuciem społecznej odpowiedzialności szybko się zmieniają – mówi dr Mateusz Rak.

Przykładem dużego biznesu zaangażowanego w działania prośrodowiskowe jest m.in. globalna sieć McDonald’s. Tylko w 2017 roku jej restauracje w Polsce wydały gościom ponad 27 mln jednorazowych sztućców. Zgodnie z nową strategią Scale for Good do 2025 roku wszystkie opakowania w restauracjach sieci będą już pochodzić z materiałów z recyklingu bądź certyfikowanej produkcji. Na dodatek 100 proc. opakowań we wszystkich restauracjach McDonald’s na całym świecie ma być poddawanych recyklingowi. Kolejnym przykładem jest grupa Ikea, której strategia People and Planet Positive obejmuje działania związane m.in. ze zrównoważonym stylem życia, gospodarką o obiegu zamkniętym w ramach całej firmy czy kwestiach dotyczących ochrony klimatu i wykorzystania energii.

Ekspert wrocławskiej WSB zwraca uwagę na to, że szybko zyskującym na znaczeniu trendem jest też elektromobilność – jako odpowiedź na szybką urbanizację i problem z coraz większym zanieczyszczeniem powietrza. Do 2050 roku sześć na dziesięć osób będzie już mieszkańcami miast. Te stanowią zaledwie 3 proc. powierzchni planety, ale odpowiadają za 60–80 proc. całkowitego zużycia energii i 75 proc. emisji dwutlenku węgla. ONZ podaje też, że obecnie połowa światowej populacji oddycha powietrzem, które jest 2,5 razy bardziej zanieczyszczone niż normy dopuszczalne przez Światową Organizację Zdrowia.

– Elektromobilność w miastach znacznie ogranicza smog. Wielu ludzi przesiada się na komunikację miejską, elektryczne rowery czy hulajnogi albo elektryczne samochody, które mocno ograniczają smog związany ze spalaniem benzyny, ropy naftowej – mówi dr Mateusz Rak. – Elektromobilność ma pozytywne przełożenie na mieszkańców, ale z drugiej strony powoduje też straty dla środowiska, ponieważ wyprodukowanie akumulatorów i elektroniki jest bardzo zasobochłonne i elektrochłonne. Recycling elektromobilności przysparza obecnie bardzo dużo problemów przedsiębiorstwom, ponieważ akumulatory są trudno przetwarzalne.

Jak podkreśla, walka z zagrożeniami ekologicznymi zaczyna się już na poziomie samych konsumentów, którzy mają do dyspozycji całe spektrum działań, żeby przeciwdziałać degradacji środowiska.

 Możemy zacząć od ograniczenia zużycia wody przez używanie perlatorów w kranach [nakładki napowietrzające wodę – red.], zmywarek, niepodlewanie ogródków. Kupujmy też bardziej ekologiczne produkty. Kupujmy lokalnie, dzięki czemu skraca się proces logistyki. Przykładem mogą być ubrania z lnu albo konopi, które są produktem regionalnym. Nie musimy używać bawełny, która pochodzi z Chin czy Turcji. Kupujmy takie ubrania, które mają też guziki biodegradowalne albo są łatwe do przetworzenia – mówi ekspert Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu.

Polska jednym z największych beneficjentów członkostwa w UE. W ciągu 15 lat PKB na mieszkańca wzrosło o 100 proc.

Polska jednym z największych beneficjentów członkostwa w UE. W ciągu 15 lat PKB na mieszkańca wzrosło o 100 proc. 2

1 maja minęło 15 lat od momentu przystąpienia Polski do struktur Unii Europejskiej. Jak podkreśla dyrektor Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce Marek Prawda, w tym czasie udało się przede wszystkim zniwelować różnice rozwojowe i nadgonić dystans dzielący nas od najbogatszych gospodarek Europy. Gospodarcze efekty członkostwa Polski w UE są nie do przeceniania, a z danych Komisji wynika, że od 2003 roku w Polsce nastąpił też dwukrotny wzrost zamożności społeczeństwa. Badania KE pokazują, że poziom zaufania do unijnych instytucji oraz pozytywnego nastawienia do Unii Europejskiej są w Polsce wyższe od europejskiej średniej.

– Przez 15 lat członkostwa w UE zrobiliśmy wielki krok, żeby dogonić najbogatsze kraje na kontynencie. Myślę, że Polska dobrze wykorzystała ten czas. Eksperci oceniają, że dzięki członkostwu w Unii przyspieszyliśmy ten etap wyrównywania poziomu o 10–12 lat. UE okazała się skuteczna w wyrównywaniu standardu życia, a Polska jest jednym z największych beneficjentów tego procesu – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Marek Prawda, dyrektor Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce.

Dokładnie 15 lat temu, 1 maja 2004 roku, Polska stała się członkiem Unii Europejskiej. Do struktur Wspólnoty przystąpiła razem z Czechami, Węgrami, Estonią, Litwą, Łotwą, Słowacją, Słowenią, Cyprem oraz Maltą. Akcesja była poprzedzona długotrwałymi negocjacjami kilku rządów i referendum akcesyjnym, które odbyło się 7–8 czerwca 2003 roku. 77,45 proc. głosujących Polaków opowiedziało się w nim za przystąpieniem do unijnych struktur (22,55 proc. było przeciwnych). W rezultacie ówczesny premier Leszek Miller i szef MSZ Włodzimierz Cimoszewicz podpisali 16 kwietnia 2003 roku w Atenach traktat akcesyjny, na mocy którego UE została rozszerzona o 10 państw, w tym Polskę.

Dyrektor Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce Marek Prawda podkreśla, że w trakcie 15 lat członkostwa Polski w Unii udało się przede wszystkim wyrównać różnice rozwojowe i nadgonić dystans dzielący nas od najbogatszych gospodarek Europy.

– Myślę, że dzięki członkostwu w UE udało się także złagodzić koszty naszych reform, które były często bolesne, trudne. Co równie istotne, Polska weszła w krwiobieg ekonomiczny świata, jest uczestnikiem procesów produkcyjnych i globalnych łańcuchów dostaw – mówi Marek Prawda.

W ramach polityki spójności i planu inwestycyjnego dla Europy od 2014 roku UE przeznaczyła ogromne środki finansowe na pomoc dla tzw. nowej dziesiątki. Przyczyniły się one m.in. do wyrównania różnic w poziomie rozwoju i dochodów, stworzenia atrakcyjnych warunków dla inwestorów i nowych miejsc pracy oraz wzrostu zamożności społeczeństwa. Z danych Komisji Europejskiej wynika, że w latach 2003–2018 PKB Polski w przeliczeniu na mieszkańca zwiększyło się aż o 100 proc.

Gospodarcze efekty członkostwa Polski w UE są nie do przeceniania. W latach 2004–2020 na inwestycje w Polsce UE przeznaczy w sumie 175 mld euro w ramach funduszy strukturalnych i inwestycyjnych (plus 18,3 mld euro od 2014 roku w ramach planu Junckera). Polska jest największym beneficjentem środków z UE. Jak podaje Instytut Badań Strukturalnych – od momentu wejścia do Unii co roku wydatki unijne w ramach funduszy strukturalnych w Polsce 2–4-krotnie przewyższają naszą składkę.

– Po stronie strat można uwzględnić skalę emigracji. Oczywiście ludzie, którzy wyemigrowali, w większości zostali za granicą, więc widocznie są z tego zadowoleni, a kraj też może czerpać z tego pewne korzyści. Niemniej emigracja jest dla Polski stratą kompetencyjną i demograficzną. Dzisiaj ważne jest, żebyśmy rozmawiali o tym, co można zrobić lepiej albo inaczej – mówi Marek Prawda – Oczywiście po tych 15 latach mamy wielu „proroków przeszłości”, którzy dzisiaj uważają, że wiele rzeczy można było zrobić inaczej. Na pewno można dyskutować, czy koszty tych reform były właściwie rozłożone, są grupy społeczne, które były tym dotknięte w większym stopniu.

Dyrektor Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce ocenia, że wśród najważniejszych wyzwań, z jakimi zjednoczona Europa będzie musiała się zmierzyć w nadchodzących latach, jest m.in. coraz większa polaryzacja społeczeństwa i silna pozycja koncernów międzynarodowych, co może stanowić zagrożenie dla demokracji i wolności.

– Niedawno w Parlamencie Europejskim przyjęto dyrektywę o prawach autorskich, jest elementem szerszej strategii i narzędziem, które pozwoli nam lepiej kontrolować działania tych korporacji. Jeżeli tego nie opanujemy, to nasz świat może się zmienić. To jest jedno z głównych wyzwań. Drugim jest globalizacja, która, jak wiemy, przyniosła ogromne zyski i ograniczyła skalę głodu na świecie, ale z drugiej strony stworzyła też nowe napięcia. Część takiego „sytego proletariatu” w krajach zachodnich zamieniła się w grupy bardzo otwarte na manipulację populistów. Widzą realne pogorszenie swojej sytuacji, ponieważ zachodni kapitał znalazł możliwości produkcji gdzieś indziej, za mniejsze pieniądze. To stworzyło napięcia społeczne, z którymi Europa do dzisiaj sobie nie poradziła. Więc polaryzacja społeczna to kolejne wyzwanie, które będzie wpływało na Unię w przyszłości – mówi Marek Prawda.

Z opublikowanego w marcu przez Komisję Europejską „Eurobarometru 90” wynika, że ponad połowa badanych Polaków postrzega Unię Europejską pozytywnie i ufa unijnemu parlamentowi. Poziom zaufania do unijnych instytucji oraz pozytywnego nastawienia do Unii Europejskiej są w Polsce wyższe od europejskiej średniej.

Sejm pracuje nad uregulowaniem rynku kancelarii odszkodowawczych. Ustawa pomoże ustabilizować ceny OC

Sejm pracuje nad uregulowaniem rynku kancelarii odszkodowawczych. Ustawa pomoże ustabilizować ceny OC 3

W Sejmie trwają prace nad regulacją działalności kancelarii odszkodowawczych. Ma ona wprowadzić maksymalny pułap wynagrodzenia, jakie te instytucje będą pobierać od klientów, ale też zakazać im bezpośredniej akwizycji. Proponowane zmiany z pewnością wpłyną na rynek ubezpieczeniowy. Wpłyną na koszty ponoszone przez ubezpieczycieli i pomogą m.in. ustabilizować ceny ubezpieczeń OC – ocenia Katarzyna Wojdyła z Link4.

– Ustawa, która miałaby regulować pracę kancelarii odszkodowawczych, jest bardzo istotna – zarówno ze względu na to, jak traktowany jest ubezpieczony, jak i pod ze względu na to, jakie koszty ponoszą ubezpieczyciele. Kancelarie odszkodowawcze, które reprezentują osoby poszkodowane przed firmami ubezpieczeniowymi, pobierają często bardzo wysokie wynagrodzenia za swoje usługi, nierzadko przekraczające 50 proc. tego, co poszkodowany dostaje od ubezpieczyciela – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Biznes Katarzyna Wojdyła, członek zarządu Link4 Towarzystwo Ubezpieczeń.

Eksperci od lat postulowali, by rynek kancelarii odszkodowawczych został w pełni uregulowany. Podmiotom tym zarzuca się, że nie działają w interesie klienta, ale swoim, a choć bazują na społecznym zaufaniu do kancelarii adwokackich, to nie stosują się do ich etyki zawodowej. W umowach zawierają niedozwolone klauzule, zawyżają swoje wynagrodzenie do kilkudziesięciu procent i jednocześnie ukrywają prowizje.

– Dotyczy to także odszkodowań wypłacanych w związku z kosztami leczenia, które powinien odbyć poszkodowany po wypadku samochodowym. W takim przypadku jego możliwości leczenia są oczywiście ograniczone, bo te pieniądze pobierane są przez kancelarię odszkodowawczą – mówi Katarzyna Wojdyła.

Projekt ustawy przewiduje, że kwota wynagrodzenia za usługi doradcy nie może być wyższa niż 20 proc. uzyskanej rekompensaty. Zakazuje też bezpośredniej akwizycji i reklamy usług doradztwa odszkodowawczego, a także prowadzenia takich działań np. w domach pogrzebowych, na cmentarzach czy w szpitalach.

Polska Izba Ubezpieczeń postulowała też wprowadzenie regulacji dotyczącej przewidywalności zadośćuczynienia. Ustalenie maksymalnej kwoty pozwoliłoby się poszkodowanym zorientować, ile pieniędzy mogą otrzymać w konkretnej sytuacji. To zaś pomogłoby ustabilizować składki ubezpieczeń komunikacyjnych, oszacować wypłaty, ale i zapobiegałoby oszustwom. Zdaniem ekspertów, choć ustawa nie idzie tak daleko, i tak mocno wpłynie na rynek ubezpieczeniowy.

 Z jednej strony na poczucie tego, że poszkodowany otrzymuje te pieniądze, które pomogą mu wrócić do zdrowia po wypadku ubezpieczeniowym bądź pokryć szkody, które poniósł. Z drugiej strony przez to, że regulowana będzie wysokość wynagrodzenia pobieranego przez kancelarię, wpłynie to na koszty, które ponosi firma ubezpieczeniowa, płacąc poszkodowanemu. Może to wpłynąć na stabilizację cen ubezpieczeń OC – ocenia Katarzyna Wojdyła.

PIU podaje, że w 2018 roku ubezpieczyciele zebrali w sumie 62,2 mld zł składek brutto, z czego składki z ubezpieczeń na życie stanowiły 21,7 mld zł, ubezpieczeń majątkowych – 40,5 mld zł, w tym składki z ubezpieczeń komunikacyjnych – 23,5 mld zł. Łączna wartość wypłaconych przez ubezpieczycieli świadczeń w 2018 roku wyniosła 41,7 mld zł, z czego za 13,9 mld zł odpowiadał segment ubezpieczeń komunikacyjnych. Zdaniem ekspertki ubezpieczyciele starają się, aby klienci coraz rzadziej korzystali z kancelarii odszkodowawczych.

– Ubezpieczyciele bardzo mocno pracują nad tym, aby świadczyć coraz wyższej jakości usługi, wypłacać odszkodowania, które są wystarczające dla klientów, a przede wszystkim dostarczać im informacje, z jakiego tytułu jest to odszkodowanie, co klienci mogą dalej zrobić, jaką pomoc uzyskać – podkreśla Katarzyna Wojdyła.

Do małych polskich miejscowości może powrócić transport zbiorowy. Polacy opracowują mały pojazd elektryczny do przewozu 18 osób

Do małych polskich miejscowości może powrócić transport zbiorowy. Polacy opracowują mały pojazd elektryczny do przewozu 18 osób 4

Inwestycja w małe miejskie pojazdy przeznaczone do przewozu osób może zrewolucjonizować transport publiczny w małych miejscowościach, gdzie albo go nie ma wcale, albo przeszedł w ręce prywatnych przewoźników. Polacy opracowują mały pojazd elektryczny, który będzie mógł przewozić nawet 18 osób, przez co mógłby się sprawdzić właśnie w mniejszych miejscowościach. Tymczasem samorządy coraz chętniej inwestują w bezpłatne linie autobusowe, a obsadzenie ich zeroemisyjnym taborem pomogłoby zadbać o stan powietrza.

– Eagle Bus to mały pojazd miejski do przewozu 18 osób plus powierzchnia na wózek inwalidzki lub wózek z dzieckiem. Jest to mały transport miejski dla miast do 40 tys. mieszkańców. To taka nisza, która nie została jeszcze zagospodarowana, a coraz więcej miast właśnie potrzebuje takiego transportu ekologicznego z energią elektryczną lub innym napędem, który nie jest spalinowy – mówi w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Innowacje Sebastian Szczepaniak z Fundacji Pracy Narodów.

Nisza, która wytworzyła się w małych polskich miastach na rynku transportu zbiorowego, zaczęła się tworzyć tuż po transformacji ustrojowej. Organizacja transportu zbiorowego spadła wówczas na samorządy. O ile w dużych miastach spółki uzyskiwały rentowność, o tyle w mniejszych systematycznie spadał popyt na płatne przejazdy, co ostatecznie doprowadziło do zamykania działalności. Przełomem było wprowadzenie przez Ząbki bezpłatnej komunikacji zbiorowej. Niedługo potem taki sam pomysł sprawdził się w 40-tysięcznej Nysie.

Organizacja bezpłatnego transportu zbiorowego w oparciu o zeroemisyjny tabor może być obecnie bardzo atrakcyjnym rozwiązaniem dla samorządów.

Projekt Eagle Bus jest przeznaczony dla samorządów, aby mogły na swoim terenie wdrażać ekologiczną komunikację miejską i wyjść naprzeciw potrzebom mieszkańców. To szansa także na walkę ze smogiem, żeby mniej samochodów poruszało się w centrach, nawet małych miast, do 40 tys. mieszkańców. Do nich właśnie kierujemy nasze rozwiązanie – mówi Sebastian Szczepaniak.

Trend polegający na ograniczaniu ruchu spalinowego w centrach miast nakłonił do wprowadzenia darmowych przejazdów także i większe miasta, takie jak 200-tysięczne Kielce (dwie bezpłatne linie kursują po ścisłym centrum) czy ponad 100-tysięczne Opole. Pojawiają się jednak głosy, że tego typu linie, zwłaszcza kursujące w centrum, powinny być obsługiwane wyłącznie przez autobusy elektryczne, z uwagi na ekologię.

Opracowywany przez Polaków pojazd nie wymaga instalacji miejskich ładowarek. Wystarczy jedna, znajdująca się w bazie. Baterie mogą być w nim ponadto podmieniane w ciągu dnia, na postoju. Zasięg to jak na razie około 60–80 km, ale docelowo ma się on wydłużyć nawet do 150 km. Twórcy są już na etapie wstępnych rozmów z zainteresowanymi samorządami.

Jest to pojazd stuprocentowo napędzany energią elektryczną, ma on na dachu panele fotowoltaiczne, które doładowują baterie. Cały proces może być zamknięty w cyklu całkowicie ekologicznym. Energia na doładowywanie tego pojazdu może pochodzić z centrów generowania energii wiatrowej – przekonuje ekspert.

Światowym pionierem we wdrażaniu elektrycznych pojazdów w transporcie zbiorowym są Chiny. Według Bloomberg New Energy Finance pod koniec 2017 r. na całym świecie działały 3 mln autobusów miejskich, z czego 385 tys. było pojazdami elektrycznymi. Ich udział w całości stanowił więc 13 proc., jednak niemal wszystkie te pojazdy jeździły po Chinach. W 2015 roku sprzedano tam 69 tys. elektrycznych autobusów, a już rok później liczba ta przekroczyła 132 tys. Głównym dostawcą jest tam chińska marka BYD, będąca ogólnym liderem w sprzedaży wszystkich typów aut elektrycznych.

– Chcemy się oprzeć na polskiej, lokalnej konstrukcji. Startujemy w różnych programach akceleracyjnych i platformach startowych, rozmawiamy z venture capital i innymi instytucjami. Chcemy pozyskać finansowanie na stworzenie pierwszego takiego pojazdu, pierwszej koncepcji, którą będziemy mogli już przetestować w środowisku miejskim o tych parametrach, które postawiliśmy sobie za cel. Do końca roku pierwszy taki pojazd powinien się już poruszać w jednym z polskich miast – zapowiada Sebastian Szczepaniak.

Według analityków z Mordor Intelligence światowy rynek elektrycznych autobusów osiągnie do 2023 roku wartość 90 mld dol. przy średniorocznym tempie wzrostu wynoszącym 25 proc.

Inflacja w kwietniu wyraźnie przyspieszyła. Czy jesteśmy na drodze do podwyżki stóp procentowych?

W kwietniu inflacja wzrosła do 2,2 proc. Jeszcze w styczniu nie przekraczała 1 proc. Czy jesteśmy na drodze do podwyżki stóp procentowych?

– To efekt wzrostu cen paliw i żywności – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB.

Ceny paliw wzrosły o 4 proc. To skutek tego co dzieje się na światowych rynkach. Wielkanocne święta mieliśmy w tym roku w kwietniu, stąd wzrost cen żywności.

– Zaskoczeniem jest wzrost cen energii elektrycznej o 0,5 proc. – mówi ekspert.

Jednak w jego ocenie najbliższe miesiące powinny przynieść spadek inflacji, czyli nie dojdzie do podwyżki stóp procentowych.

15 lat w Unii Europejskiej. Jak polskie firmy wykorzystały fundusze europejskie

Wsparcie projektów badawczo-rozwojowych to domena obecnej perspektywy unijnej, dominującą pozycję w wykorzystaniu środków zajmują firmy z branży life science i farmaceutycznej. Inne branże, które wiodą prym na listach rankingowych to chemiczna czy IT.

Warto jednak zaznaczyć, że w przypadku IT są to w większości projekty małych i średnich przedsiębiorstw.

– Wykorzystanie środków z Unii europejskiej zmieniało się na przestrzeni ostatnich 15 lat. W pierwszych latach po przystąpieniu Polski do UE pomoc unijna przeznaczona była na inwestycje, a więc na maszyny, fabryki czy montownie. W perspektywie 2007-2013 środki zostały przeznaczone na wspieranie w firm w obszarze innowacyjności. Jednak w tych latach ta innowacyjność była dość umowna. Dotacje nadal przyznawane były na inwestycje, rozbudowę nowoczesnych fabryk. To skutkowało tym, że często pieniądze trafiały do zagranicznych inwestorów zamiast do polskich przedsiębiorców. Zmiana nastąpiła w obecnej perspektywie finansowej 2014-2020. Unia Europejska skierowała środki głównie na wsparcie badań i rozwoju, a w związku z tym, że centra B+R są zazwyczaj lokowane w kraju, z którego wywodzi się firma, to z dotacji zaczęły korzystać polskie podmioty. – mówi w rozmowie z MarketNews24 Michał Gwizda, partner zarządzający, Biznes i Innowacje w CRIDO.

Pula środków z budżetu UE, jaką przyznano Polsce w obecnej perspektywie to aż 82,5 mld EUR. Na Program Operacyjny Inteligentny Rozwój przeznaczono ok. 8,5 mld EUR. Mimo tego, ze w następnym roku perspektywa się kończy, to środków do rozdysponowania jest nadal bardzo dużo. W 2019 roku budżet konkursów samego Programu Operacyjnego Inteligentny rozwój opiewa na kwotę ponad 6 mld PLN. Warto zaznaczyć, że polskie firmy mogą ubiegać się także o wsparcie w ramach programu Horyzont 2020. Wymogiem jest tutaj jednak tzw. Innowacja przełomowa.

– Słabością Polski jest brak innowacji przełomowych, tych, na najwyższym poziomie, które mogą otrzymać dofinansowanie prosto z Brukseli. Poziom naszej skuteczności jest tu bardzo niski i dlatego w tym przypadku Polska pozostaje płatnikiem netto.

Wyniki Grupy Santander Bank Polska za I kw. 2019

W I kw. 2019 roku Grupa Santander Bank Polska zanotowała wynik netto należny akcjonariuszom podmiotu dominującego w wysokości 351 mln zł.

Michał Gajewski BZ WBK
Michał Gajewski
  • Rezultaty I kwartału są satysfakcjonujące, choć pod wpływem kosztów jednorazowych. Dobra sytuacja kapitałowa pozwoliła nam zarekomendować przeznaczenie na dywidendę łącznie kwoty ponad 2 mld zł z niepodzielonego zysku za lata 2016-17 oraz z zysku za 2018 r. Grupa Santander Bank Polska notuje szybkie tempo wzrostu – należności brutto od klientów zwiększyły się o ponad 25% r/r, depozyty o ponad 30%, aktywa urosły do ponad 208 mld zł. Wskaźniki kapitałowe i płynnościowe pozostają na wysokim, bezpiecznym poziomie.
  • Osiągnęliśmy solidny wzrost biznesu, w I kw. zwiększyliśmy sprzedaż kredytów, szczególnie dla klientów indywidualnych. Coraz więcej klientów korzysta z banku przez kanały cyfrowe Pracujemy z fintechami, aby wprowadzać nowe rozwiązania i udogodnienia dla naszych klientów, szczególnie w obszarze płatności.

Wyniki za I kw. 2019 roku:

  • Dochody ogółem – wyniosły 2,2 mld zł, i były wyższe o 13 % w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku.
  • Wynik z tytułu odsetek wyniósł 1,6 mld zł i wzrósł o 16% r/r.
  • Wynik z tytułu prowizji wyniósł 520 mln zł i wzrósł o 1% r/r. Wzrost wyniku z tytułu prowizji nastąpił dzięki przyrostom w większości linii produktowych (w obszarze kredytów, wymiany walut).
  • Koszty operacyjne ogółem wyniosły 1,2 mld zł i zwiększyły się o 28% r/r przy pod wpływem zaksięgowania obowiązkowej składki na fundusz przymusowej restrukturyzacji banków w 1kw. 2019 roku.
  • Obciążenia podatkowe Grupy w 1 kw. 2019 wynoszą łącznie 334 mln zł, z czego 142 mln zł to podatek bankowy i 192 mln podatku dochodowego.
  • Odpisy netto z tytułu rezerw kredytowych wyniosły 263 mln zł, a zannualizowany koszt ryzyka kredytowego ukształtował się na poziomie 81 pb. i jest zgodny z oczekiwaniami. Wskaźnik kredytów niepracujących wyniósł: 4,3% i był niższy w porównaniu do zeszłego roku (2018 wyniósł 5,99%; 4,9% w ujęciu porównywalnym)

Kapitały Silna pozycja kapitałowa Grupy Santander Bank Polska: Współczynnik kapitałowy na poziomie:16,47% (15,98% na 31 grudnia 2017 r.) oraz Tier1: 14,11%( zapewniający bezpieczeństwo prowadzonej działalności i stabilny wzrost.

Klienci Należności brutto od klientów zwiększyły się o 25% r/r do 143,3 mld zł w wyniku wzrostu kredytów dla klientów indywidualnych o 28% r/r do 75,9 mld zł oraz należności od podmiotów gospodarczych o 22% r/r do 67,4 mld zł.

Depozyty klientów ogółem wzrosły o 30% r/r, przy czym depozyty bieżące o 33%, terminowe również o 26% r/r. Depozyty od klientów indywidualnych wzrosły o 35% r/r, a biznesowe o 23% r/r.

Wskaźnik kredytów do depozytów wynosił 93,9% na koniec marca 2019 roku.

Transformacja cyfrowa Rozwój cyfrowych kanałów kontaktu i wykorzystaniem ich do akwizycji skutkował znaczącym wzrostem sprzedaży kredytów gotówkowych. W kanałach zdalnych nadal wprowadzano systematycznie udogodnienia – zarówno dla klientów indywidualnych, jaki i firmowych – m.in. prostsze przelewy podatkowe. O 23% wzrosła w ciągu roku liczba klientów, korzystających z aplikacji mobilnej, o ponad 80% liczba transakcji w tym kanale.

Linie biznesowe. Z nowego Konta Jakie Chcę na koniec kwartału korzystało prawie1,4 mln klientów, wzrosła liczba kart dodanych do portfeli cyfrowych. W bankowości korporacyjnej wzrosły dochody w liniach strategicznych, bankowość inwestycyjna notuje wzrost wyniku segmentu. Spółki leasingowa i faktoringowa także zanotowały satysfakcjonujące wyniki.

Bankowość detaliczna w I kw. 2019 r.:

  • 3,66 mln kont osobistych w złotych
  • 1,4 mln otwartych Kont Jakie Chcę
  • 504 tys. kart mobilnych HCE, Google Pay, Garmin Pay, Apple Pay, FitBit Pay (+216% r/r)
  • 2,4 mln (+14% r/r) aktywnych klientów digital, w tym 1,4 mln klientów mobilnych (+23% r/r)
  • 14,6 mln transakcji w bankowości mobilnej (+84% r/r) w I kw.
  • wzrosty portfela kredytowego r/r: kredyty gotówkowe 54% r/r do poziomu 12,1 mld; kredyty hipoteczne 35% r/r do poziomu 47,9 mld
  • co trzeci produkt kredytowy sprzedawany w bankowości elektronicznej udzielany był w aplikacji mobilnej (32% liczby produktów kredytowych oferowanych przez kanały elektroniczne).
  • 14,5 mln transakcji w bankowości mobilnej w Q1; wzrost o +15% q/q
  • wzrost wolumenu depozytów o 37% r/r do poziomu 82,5 mld
  • w I kwartale uruchomiono 3 kolejne oddziały w nowym innowacyjnym formacie

MŚP1 w I kw. 2019 r.:

  • wzrost wolumenu kredytów o 22% r/r do poziomu 12,6 mld;
  • wzrost wolumenu depozytów o 27% r/r do poziomu 13,1 mld
  • leasing dla MŚP – wzrost portfela pracującego o 17%
  • wzrost przychodów prowizyjnych kredytowych o 40% r/r
  • wzrost przychodów odsetkowych o 19% r/r

Bankowość Biznesowa i Korporacyjna w 2018 r.:

  • 25% wzrost przychodów w sektorach strategicznych r/r
  • 20% wzrost przychodów w obszarach biznesu międzynarodowego
  • Wsparcie ekspansji eksporterów – m.in. kolejna edycja Programu Rozwoju Eksportu, misje handlowe
  • Usprawnienia w aplikacji mobilnej i bankowości internetowej iBiznes24

Globalna Bankowość Korporacyjna i inwestycyjna w I kw. 2019 r.:

  • 50% wzrost przychodów z produktów finansowania handlu
  • 13% wzrost przychodów z finansowania przejęć i projektów
  • wezwania na skup akcji spółek z sektora przemysłowego i hotelarskiego
  • dwie serie emisji zielonych euroobligacji dla podmiotu z sektora publicznego
  • limit finansowania łańcucha dostaw dla spółki z branży handlu detalicznego

Leasing w I kw. 2019 r.:

  • wartość portfela leasingowego 9,13 mld zł, wzrost +15% r/r, przy jednoczesnym utrzymaniu bardzo wysokiej jakości portfela
  • wzrost dochodu +19% r/r
  • wzrost zysku przed opodatkowaniem +36% r/r
  • Wartość sfinansowanych aktywów netto w I kwartale 2019 roku to 1,13 mld zł

Faktoring w I kw. 2019 r.:

  • obroty wyniosły 7,1 mld zł, wzrost +15% r/r;
  • portfel kredytów wzrósł +30% r/r i osiągnął poziom 5,1 mld zł;
  • pod względem uzyskanych obrotów Spółka zajmuje czwartą pozycję na rynku, z udziałem na poziomie 11,2%, nadal jest liderem w zakresie finansowania dostawców posiadając 29% udziału w rynku
  • sprzedaż na koniec I kwartału roku wyniosła 0,5 mld zł.

Santander Consumer Bank w I kw. 2019 r.:

  • należności kredytowe netto 16 mld zł, wzrost w skali kwartału o 1,6%,
  • Zobowiązania wobec klientów 8,9 mld zł, i pozostały na stabilnym poziomie.
  • sprzedaż spisanego portfela pożyczek gotówkowych oraz kredytów ratalnych o łącznej wartości 103,6 mln zł z wpływem na rachunek wyników w wysokości 10,2 mln zł brutto (8,3 mln zł netto).
  • Aktywa na koniec okresu wyniosły 20,2 mld zł
  • Zysk netto 128 mln zł.

Vienna House kupuje 17 miejskich hoteli od koncernu arcona

Arcona koncentruje się na hotelach wypoczynkowych, a Vienna House rozbudowuje swoje portfolio hoteli miejskich. 

30 kwietnia austriacka grupa hotelowa Vienna House kupi 17 hoteli miejskich i dwa projekty od koncernu arcona z Rostocku. W przyszłości arcona skoncentruje się na hotelach wypoczynkowych.

Oprócz ośmiu dobrze prosperujących hoteli arcona Living i czterech hoteli arcona zakup dotyczy także pięciu obiektów Steigenberger należących do franczyzodawcy Deutsche Hospitality oraz dwóch projektów w Greifswaldzie i Mannheim. Uzgodniono, że cena zakupu nie zostanie podana do publicznej wiadomości. „Miejskie hotele arcona świetnie wpisują się w portfolio Vienna House. Spotkało się tutaj dwóch partnerów skupiających się na pozycjonowaniu swojej marki. Na tym w przemyślany sposób opieramy swój rozwój i do tego świetnie się rozumiemy”, wyjaśnia Rupert Simoner, prezes zarządu Vienna House. Wszyscy pracownicy sprzedanych hoteli miejskich arcona będą zatrudnieni przez Vienna House. Hotele będą zarządzane w ramach dzierżawy pod marką Vienna House. Największy austriacki koncern hotelarski prowadzi i rozwija obecnie ponad 40 hoteli w Europie, koncentrując się głównie na miejskich hotelach marek Vienna House, Vienna House Easy i Vienna House R.evo.

Z kolei dyrektor zarządzający firmy arcona, Alexander Winter, przyszłość swojej firmy widzi w zarządzaniu hotelami wypoczynkowymi. W portfolio firmy arcona pozostanie więc sześć hoteli w popularnych miejscach wypoczynkowych, takich jak Sylt, Kitzbühel, Rugia, a także hotel Elephant w Weimarze, w Turyngii oraz Romantik Hotel auf der Wartburg w Eisenach. W przyszłości, ważną siłą napędową rozwoju firmy arcona będą hotele Barefoot. Koncern podpisał niedawno z założycielem Barefoot, Tilem Schweigerem, długoterminową umowę na wdrożenie tej koncepcji na całym świecie na zasadzie licencji. „Nasze pozostałe hotele oraz koncepcja Barefoot pozwolą nam w pełni skupić się na wciąż wzrastającym rynku hotelarstwa wypoczynkowego i wspólnie z naszymi pracownikami budować pomyślną przyszłość”, mówią z przekonaniem wspólnicy firmy arcona Alexander Winter i Stephan Gerhard. W nadchodzącym dziesięcioleciu będzie otwartych 20 hoteli Barefoot. „Widzimy tu ogromny potencjał, zarówno w skali krajowej, jak i międzynarodowej”, potwierdza Winter. Centrala firmy arcona nadal pozostanie w Rostocku, gdzie w drugiej połowie 2019 roku przeniesie się do nowej siedziby w Zeeck’sche Villa.

Arcona składa podziękowania firmom ECOVIS und Wenske Legal natomiast Vienna House dziękuje  przedstawicielom firm Hogan Lovells International LLP i PricewaterhouseCoopers Wien za skuteczne przeprowadzenie procesu sprzedaży. W transakcji uczestniczyła również firma Treugast Solution Group.

Do portfolio Vienna House przechodzą następujące obiekty:

  • hotele arcona w Poczdamie, Stuttgarcie, Rostocku i Stralsund
  • hotele arcona Living w Osnabrück, Wetzlar, Lipsku, Baden-Baden, Berlinie, Bremie, Monachium i Schaffhausen
  • hotele Steigenberger w Rostocku, Wismarze, Osnabrück, Brunszwiku i Eisenach
  • Projekty w Greifswaldzie i Mannheim

Wyniki finansowe Novaturas za pierwszy kwartał 2019 r,

W pierwszym kwartale 2019 r. Grupa Novaturas obsłużyła o 9,2% więcej klientów w niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, umacniając swoją pozycję jako wiodącego operatora turystycznego w krajach bałtyckich. Przychody Grupy zwiększyły się o 11,5% rok do roku pomimo coraz bardziej konkurencyjnego otoczenia rynkowego.

W I kwartale 2019 r. z usług Grupy Novaturas skorzystało ponad 41 tys. osób, czyli o ponad 9% więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku. Liczba klientów obsłużonych przez Grupę wzrosła rok do roku na wszystkich jej kluczowych rynkach: na Litwie (+1%), Łotwie (+20%) i w Estonii (+13%), a także na Białorusi (+26%). Przełożyło się to na 11,5-proc. wzrost przychodów, które sięgnęły 28,8 mln EUR.

Najpopularniejszym kierunkiem wyjazdów wśród mieszkańców krajów bałtyckich w sezonie zimowym pozostaje Egipt. W I kwartale br. odpowiadał on za ponad połowę przychodów uzyskanych ze sprzedaży zorganizowanych wycieczek lotniczych.

Audrone Keinyte – Novaturas CEO
Audronė Keinytė, prezes zarządu i dyrektor generalna Grupy Novaturas

– Nasze dobre wyniki sprzedażowe to efekt bardzo atrakcyjnej, ciągle rozwijanej oferty, która dostępna jest w zróżnicowanych i uzupełniających się kanałach dystrybucji na różnych rynkach – wskazała Audronė Keinytė, dyrektor generalna Novaturas. – Z uwagi na coraz silniejszą konkurencję, spodziewamy się jednak, że w całym 2019 roku zanotujemy niższe wzrosty lub nawet płaską sprzedaż rok do roku. Nasze działania w tym roku i w długim terminie będziemy koncentrować na poprawie efektywności oraz rentowności Grupy – zaznaczyła.

Poza rosnącą konkurencją, negatywny wpływ na zyskowność Grupy w I kwartale 2019 r. miały wciąż zwiększone koszty związane ze zmianą głównego przewoźnika lotniczego (w IV kwartale 2018 r. borykające się z problemami linie lotnicze Small Planet Airlines zostały zastąpione przez GetJet Airlines). Zysk brutto Grupy obniżył się do poziomu 3,6 mln EUR (-26% r/r), natomiast EBITA wyniosła 0,1 mln EUR (w porównaniu z 1,3 mln EUR w I kwartale 2018 r.), co w efekcie przełożyło się na stratę netto wynoszącą 0,1 mln EUR (wobec 0,9 mln EUR zysku netto w I kwartale 2018 r.).

Pomimo straty netto odnotowanej w I kwartale tego roku, konsekwentnie realizujemy naszą strategię, nieustannie dążąc do poprawy efektywności naszej działalności. Całkowite koszty operacyjne zmalały o 0,9% rok do roku, a bez uwzględnienia prowizji płaconych agencjom, które zależą od wielkości sprzedaży, nasze koszty operacyjne obniżyły się o 9% – podkreślił Tomas Staškūnas, dyrektor finansowy Grupy Novaturas.

Grupa Novaturas – wybrane wyniki finansowe

(tys. EUR ) I kw. 2019 I kw. 2018 Zmiana r/r
Przychody 28 806 25 845 11,5%
Zysk brutto 3 559 4 801 -25,9%
EBITDA 83 1 287 -93,6%
Zysk/(strata) netto (148) 945