Nie matura a chęć szczera zrobi z Ciebie milionera? Rynek pracy zmienia hierarchię kwalifikacji

W 2026 roku do trwających egzaminów maturalnych przystępuje około 320 tys. uczniów, a już w kolejnym tygodniu rozpocznie się egzamin ósmoklasisty – zaplanowano go na 11–13 maja, a podejdzie do niego ponad 393 tys. uczniów. Jeszcze kilka lat temu słabe wyniki na egzaminach często wiązały się z niższym wykształceniem, a w konsekwencji także z mniejszymi zarobkami. Obecnie rynek pracy coraz wyraźniej pokazuje jednak, że formalne egzaminy i dyplomy nie są jedyną przepustką do stabilnego zatrudnienia i dobrych zarobków. Jak wynika z analiz Grupy Progres, na rynku nie brakuje ofert pracy dla osób bez wyższego wykształcenia, w których wynagrodzenie na start przekracza 10 tys. zł.

Czas matur i egzaminów ósmoklasisty przypomina, że o zawodowej przyszłości coraz rzadziej decyduje wyłącznie „papier”. Potwierdzają to również najnowsze analizy danych przeprowadzone przez Grupę Progres, które pokazują wyraźną zmianę w podejściu pracodawców do wykształcenia kandydatów. Wynika z nich, że obecnie co piąte ogłoszenie o pracę nie wymaga wyższego wykształcenia – wystarczające są kwalifikacje zawodowe, średnie lub nawet podstawowe – a wśród takich ofert ok. 17 proc. proponuje wynagrodzenie na start przekraczające 10 tys. zł brutto. Wynagrodzenia przekraczające tą kwotę najczęściej pojawiają się w branżach takich jak transport międzynarodowy, logistyka, budownictwo czy produkcja przemysłowa. Wysokie zarobki można również spotkać w zawodach technicznych, gdzie kluczowe są konkretne uprawnienia i doświadczenie, a nie formalne wykształcenie

Rynek pracy przestał być jednowymiarowy – w wielu branżach dyplom nie jest już podstawowym filtrem rekrutacyjnym, a pracodawcy coraz częściej koncentrują się na tym, czy kandydat potrafi szybko wdrożyć się w obowiązki i utrzymać tempo pracy. Zmienia się również sama definicja kwalifikacji, która coraz częściej oznacza nie tylko formalne wykształcenie, ale też doświadczenie zdobywane w praktyce, często już w trakcie pierwszych lat pracy zawodowejmówi Magda Dąbrowska, prezeska Grupy Progres.

Edukacja formalna nadal ma znaczenie, ale nie jest już jedyną walutą na rynku pracy – doświadczenie i zaangażowanie zaczynają ją równoważyć, ponieważ w warunkach niedoborów kadrowych i rosnącej rotacji pracowników firmy szybciej i chętniej inwestują w osoby, które potrafią realnie wykonywać zadania, a nie tylko spełniają formalne kryteria rekrutacyjne. Co więcej, przedsiębiorcy doceniają takich kandydatów i oferują im zarobki, które coraz częściej pozwalają konkurować z wynagrodzeniami osób z wyższym wykształceniem – dodaje.

Dyplom vs wypłata: różnice się rozmywają

To, że niskie wykształcenie nie oznacza bezrobocia ani pracy wyłącznie za najniższą krajową, potwierdzają też dane GUS. W IV kwartale 2025 roku w Polsce pracowało ponad 4,1 mln osób z wykształceniem policealnym, średnim zawodowym lub branżowym, a liczba bezrobotnych w tej grupie wyniosła 128 tys. Wśród osób z wykształceniem średnim ogólnokształcącym pracę wykonywało 2,054 mln osób, przy 81 tys. bezrobotnych. Z kolei w grupie z wykształceniem zasadniczym zawodowym lub branżowym pracowało 3,095 mln osób, a bez pracy pozostawało 154 tys. Natomiast wśród osób z wykształceniem gimnazjalnym, podstawowym lub bez wykształcenia pracowało 557 tys. osób, przy 77 tys. bezrobotnych.

Niższe wykształcenie automatycznie nie oznacza też najniższych zarobków. Przy średnim wynagrodzeniu w gospodarce wynoszącym tylko w październiku 2024 roku 8 944,79 zł brutto, najwyższe płace rzeczywiście osiągają osoby z najwyższym poziomem wykształcenia – z tytułem doktora lub wyższym (średnio 11 468,96 zł), a także z wykształceniem magisterskim lub równorzędnym (10 284,14 zł). Jednak różnice pomiędzy średnią a wynagrodzeniami osób z niższymi poziomami edukacji nie są tak duże, jak mogłoby się wydawać. W przypadku wykształcenia policealnego przeciętne wynagrodzenie wynosiło 7 515,19 zł, średniego zawodowego 7 528,70 zł, średniego ogólnokształcącego 6 854,34 zł, a zasadniczego zawodowego 6 586,77 zł. Nawet najniższe wartości – dla osób z wykształceniem gimnazjalnym (6 379,71 zł) oraz podstawowym i niepełnym podstawowym (6 318,77 zł) – pozostają relatywnie blisko średniej krajowej. Co więcej, w wielu branżach, szczególnie w sektorze prywatnym, możliwe są znacznie wyższe stawki, zależne od doświadczenia, specjalizacji oraz kompetencji, które w wielu przypadkach mogą skutecznie niwelować różnice wynikające z formalnej ścieżki edukacyjnej.

W praktyce siatka wynagrodzeń jest dziś znacznie bardziej elastyczna niż sugerują statystyki. W wielu firmach o pensji decyduje realna wartość pracownika: jego wydajność, umiejętność pracy pod presją czasu i gotowość do nadgodzin czy pracy zmianowej. Osoby, które szybko zdobywają doświadczenie i specjalizują się w konkretnych zadaniach, bardzo często doganiają, a nierzadko przeganiają finansowo ludzi z wyższym wykształceniem. Widać to szczególnie w branżach deficytowych, gdzie pracodawcy są skłonni płacić więcej, żeby utrzymać pracownika – bo koszt jego utraty jest jeszcze wyższy podkreśla Magda Dąbrowska, prezeska Grupy Progres.

Praca bez studiów nie jest wyjątkiem

Największe możliwości zatrudnienia dla osób bez wykształcenia wyższego koncentrują się w kilku kluczowych sektorach: logistyce i magazynach, produkcji przemysłowej, budownictwie, transporcie, handlu detalicznym, gastronomii (HoReCa), usługach porządkowych oraz prostych usługach technicznych. W logistyce i magazynach najczęściej wymagane są podstawowa sprawność fizyczna, gotowość do pracy zmianowej oraz często uprawnienia na wózki widłowe. W budownictwie i produkcji liczą się przede wszystkim doświadczenie praktyczne, umiejętność pracy w zespole oraz odporność na warunki pracy fizycznej, natomiast w transporcie dodatkowym atutem jest prawo jazdy kategorii B lub C.

W handlu i gastronomii kluczowe są umiejętności obsługi klienta, komunikatywność, dyspozycyjność oraz gotowość do pracy w systemie zmianowym i weekendowym. W usługach porządkowych i technicznych wymagania wejściowe są zwykle najniższe, jednak istotne pozostają dokładność, rzetelność i samodzielność. W wielu przypadkach pracodawcy oferują krótkie szkolenia stanowiskowe, co obniża barierę wejścia i pozwala rozpocząć pracę nawet bez wcześniejszego doświadczenia zawodowego.

Najczęściej spotykane stanowiska w tych sektorach to: magazynier, pracownik kompletacji zamówień, operator wózka widłowego, pakowacz, sortowacz przesyłek, pracownik produkcji, operator linii produkcyjnej, monter elementów, kontroler jakości, pomocnik budowlany, murarz, zbrojarz, cieśla, tynkarz, brukarz, kierowca dostawczy, kierowca ciężarówki, kurier, pomocnik kierowcy, sprzedawca, kasjer, pracownik sklepu, pomoc kuchenna, kucharz, kelner, barman, sprzątacz lub sprzątaczka, pracownik utrzymania czystości, pomocnik elektryka, elektromonter, pomocnik mechanika, mechanik samochodowy czy spawacz.

– Przedsiębiorcy coraz częściej stawiają na gotowość do pracy zamiast formalnych kwalifikacji, a pracownicy mogą rozwijać się już w trakcie zatrudnienia poprzez kursy, szkolenia i zdobywanie uprawnień branżowych. To oznacza, że ścieżka kariery nie jest dziś liniowa – można ją budować etapowo, zaczynając od stanowisk podstawowych i awansując wraz z doświadczeniem – zaznacza Magda Dąbrowska, prezeska Grupy Progres. Osoby, które wybierają ścieżki praktyczne, często szybciej wchodzą na rynek i szybciej osiągają niezależność finansową niż absolwenci kierunków ogólnych. To nie dyplom decyduje dziś o sukcesie zawodowym, ale umiejętność odnalezienia się w realiach rynku i gotowość do pracy tam, gdzie ta praca faktycznie jestocenia ekspertka.

Ze szkoły do pracy

Wielu młodych ludzi nie czeka nawet do zakończenia edukacji i podejmuje pracę już w jej trakcie. Według danych GUS w ubiegłym roku nadal dominowały osoby bierne zawodowo, jednak spośród 2,813 mln uczniów aż 523 tys. łączyło naukę z pracą. W tej grupie 412 tys. osób kształciło się na poziomie wyższym, 61 tys. uczęszczało do szkół policealnych oraz średnich zawodowych i branżowych, 25 tys. stanowili licealiści, a 24 tys. uczniowie szkół branżowych I stopnia. Aktywność zawodowa na etapie szkoły podstawowej była marginalna i dotyczyła jedynie niewielkiej liczby osób.

***

Analizę Grupy Progres prowadzono w kwietniu i pierwszych dniach maja 2026 r. Poddano jej zbiór ponad 100 tys. ofert pracy opublikowanych w portalach ogłoszeniowych. Analizie poddano ogłoszenia oferowane przez przedsiębiorców, organizacje i instytucje z całej Polski.

„Tu chcesz mieć biuro” Adgar Poland wcielił w życie swój firmowy slogan!

Adgar Poland przeniósł się do nowej siedziby w Adgar Plaza One na warszawskim Służewcu. Biuro zaprojektowano z myślą o ludziach, o różnych stylach pracy i codziennym komforcie. Dla firmy, która na co dzień jest deweloperem, właścicielem i zarządcą powierzchni biurowych w 12 warszawskich budynkach, projekt własnej siedziby oznaczał wejście w rolę najemcy i spojrzenie na proces aranżacji z perspektywy klienta. W efekcie, na 800 mkw powstała modelowa przestrzeń, która dobrze oddaje sens nowego hasła marki: „Tu chcesz mieć biuro!”.

Nowe biuro Adgar Poland jako dowód na hasło „Tu chcesz mieć biuro!”
photos: Katarzyna Seliga-Wróblewska, Marcin Wróblewski / Fotomohito

Projektując nową przestrzeń, zespół Adgar Poland stanął przed nie lada wyzwaniem – tym razem to potrzeby własnych pracowników należało zdefiniować, ustalić priorytety, pogodzić oczekiwania różnych działów, wybrać rozwiązania funkcjonalne, estetyczne i budżetowe. Większość najemców zna te wyzwania doskonale, ale dla firmy, która wynajmuje powierzchnie biurowe i zarządza biurami dla innych, a także wdraża autorskie koncepty biurowe, tworzenie biura na swoje potrzeby oznacza, że będzie ono wizytówką, punktem odniesienia i sprawdzianem podejścia, które rekomenduje się swoim klientom.

„Praca nad własnym biurem była dla nas bardzo wartościowym doświadczeniem. Mogliśmy przejść przez ten proces od środka: od rozmów o potrzebach bardzo świadomego zespołu, przez decyzje dotyczące układu i funkcji przestrzeni, aż po testowanie przyjętych rozwiązań. Taka perspektywa pozwala nam lepiej rozumieć najemców, ich dylematy, proces i tempo podejmowania decyzji czy znaczenie detali, które ostatecznie wpływają na komfort pracy. Jesteśmy bogatsi o kolejne doświadczenie a wnioski z tego projektu z pewnością będą procentować w relacjach i jakości usług dla naszych najemców” – mówi Monika Szelenberger, Director of Leasing & Asset Management w Adgar Poland.

Bezpośrednim impulsem do przeprowadzki było wynajęcie poprzedniej siedziby Adgar Poland w budynku Adgar BIT. Tamta przestrzeń również pełniła funkcję biura pokazowego i była chętnie prezentowana klientom jako przykład dobrze zaprojektowanego miejsca pracy. Ostatecznie jednemu z nich spodobała się na tyle, że została wynajęta w całości.

Nowe biuro z poprzednim łączy podobna filozofia, ale w jeszcze dojrzalszej formie. Powierzchnię zaprojektowano wokół jakości, funkcjonalności i ergonomii. Przestrzeń obejmuje miejsca do pracy w skupieniu, sale spotkań o różnym charakterze, gabinety pozwalające na kameralne rozmowy, rekreacyjne i relaksujące strefy wspólne oraz rozwiązania poprawiające akustykę i komfort codziennego korzystania z biura. Szerokie biurka, regulowane stanowiska, dobrze zaplanowane oświetlenie, rolety, otwierane okna i materiały poprawiające wygłuszenie wpływają na komfort pracy w bardzo praktyczny, codzienny sposób.

Od sloganu do doświadczenia. Adgar Poland prezentuje nowe biuro
photos: Katarzyna Seliga-Wróblewska, Marcin Wróblewski / Fotomohito

Kuchnia jako centralny punkt biura

Najwięcej energii w nowej siedzibie kumuluje się jednak nie przy recepcji, lecz w kuchni. Podobnie jak podczas domowych spotkań, kiedy najciekawsze rozmowy często przenoszą się właśnie do kuchni, także tutaj ta przestrzeń naturalnie przyciąga ludzi. Duży stół dla ponad 20 osób, piekarnik, Thermomix, możliwość wspólnego gotowania i miejsce do nieformalnych rozmów sprawiają, że w biurze Adgar Poland wiele zaczyna się właśnie tam – od porannej kawy, przez wspólne lunche – lub kończy, np. piątkowym spotkaniem „po pracy”.

„Zależało nam na biurze, które będzie naprawdę dla ludzi. Nie tylko estetycznym i dobrze wyposażonym, ale takim, w którym chce się być. Kuchnia jest tego najlepszym przykładem. Integrujący stół, wspólne gotowanie, śmiech, rozmowy po pracy – właśnie takie momenty budują kulturę organizacyjną, łączą ludzi i sprawiają, że biuro żyje” – dodaje Martyna Czarnota, Senior Asset Manager w Adgar Poland.

Nowa siedziba Adgar Poland działa również na zmysły. Od wejścia gości wita zapach kawy, świeże kwiaty i zielone rośliny, naturalne materiały i spokojna kolorystyka. Reprezentacyjny charakter połączono tu z atmosferą miejsca bliskiego użytkownikom. Widoczne logo Adgar Poland, mapa Warszawy z lokalizacjami biurowców firmy oraz hasło „Tu chcesz mieć biuro!” nie są wyłącznie elementami identyfikacji wizualnej. Slogan pozostaje chwytliwy, ale w tej siedzibie zyskuje znacznie szerszy niż marketingowy kontekst. Staje się deklaracją popartą konkretnym doświadczeniem – miejsca, w którym dobrze się pracuje, dobrze się rozmawia i w którym ludzie po prostu dobrze się czują.

Biuro pełni więc kilka ról jednocześnie: jest siedzibą zespołu, przestrzenią pokazową i praktycznym inkubatorem wiedzy o potrzebach najemców. Adgar Poland pokazuje w nim, że dobrze zaprojektowane miejsce pracy nie kończy się na metrażu, standardzie wykończenia i układzie pomieszczeń. Równie ważne okazują się detale, które pomagają kształtować codzienne doświadczenie ludzi – ich komfort, rytm pracy, rozmowy i relacje.

NanoGroup przedstawia roadmapę na lata 2026–2027

NanoGroup S.A. – polska spółka biotechnologiczna notowana na Głównym Rynku GPW w Warszawie – ogłasza roadmapę rozwoju projektowego na lata 2026–2027, koncentrującą się m.in. na finalnym etapie certyfikacji NanOX Recovery Box – innowacyjnego urządzenia transplantologicznego służącego do mechanicznej perfuzji nerek poza organizmem człowieka. Kluczowym kamieniem milowym będzie audyt jednostki notyfikowanej TÜV NORD zaplanowany na 2026 rok oraz uzyskanie oznakowania CE najpóźniej do I kwartału 2027 roku. Realizacja tych etapów istotnie ograniczy ryzyko projektu i otworzy drogę do komercjalizacji technologii na rynku europejskim. Projekty Grupy wpisują się w globalny rynek normotermicznej perfuzji maszynowej, którego wartość ma wzrosnąć ponad czterokrotnie – do poziomu 9,04 mld USD w 2034 roku (CAGR +18,1%) – co podkreśla wysoki potencjał skalowania technologii oraz atrakcyjność segmentu.

Rok 2025 był dla nas momentem przejścia z fazy budowy fundamentów do fazy konsekwentnej egzekucji strategicznej. Dziś dysponujemy kompletną bazą technologiczną, finansową i regulacyjną, która pozwala nam wejść w najbardziej wymagający etap rozwoju – walidację kliniczno-regulacyjną oraz przygotowanie do komercjalizacji kompleksowego systemu NanOX. – komentuje Przemysław Mazurek, Prezes Zarządu NanoGroup S.A.

W 2026 roku NanoGroup koncentruje się na realizacji kluczowych etapów procesu certyfikacyjnego, obejmujących zakończenie badań inżynierskich, testów biozgodności oraz badań GLP i non-GLP. Równolegle rozwijane są standardy produkcyjne GMP, niezbędne do przyszłego skalowania i wejścia na rynek.

System NanOX stanowi technologię o największym potencjale partneringowym w Grupie. To innowacyjny system do pozaustrojowej perfuzji nerek, obejmujący NanOX Recovery Box oraz NanOX 4K Perfusion Set. Po prezentacji prototypu i rozpoczęciu prac inżynierskich projekt wszedł w formalną ścieżkę regulacyjną MDR (UE) 2017/745, co stanowi kluczowy element procesu de-riskingu technologii. –  Naszym celem nie jest już wyłącznie rozwój technologii, ale jej skuteczne przeprowadzenie przez ścieżkę regulacyjną i stworzenie powtarzalnych modeli komercjalizacji. Chcemy by konsekwentna egzekucja, a nie sama innowacja, była kluczowym źródłem długoterminowej wartości dla akcjonariuszy NanoGroup – dodał Przemysław Mazurek.

Równolegle rozwijanym projektem jest NanOX 4 Kidney – pierwszy płyn perfuzyjny zaprojektowany z myślą o przenoszeniu tlenu, umożliwiający szansę na zmianę paradygmatu transplantologii: z samego spowalniania procesów na aktywne utrzymanie odpowiedniego metabolizmu w narządzie. Po pozytywnych wynikach badania autotransplantacyjnego w 2025 roku projekt wszedł w fazę intensywnej walidacji przedklinicznej.

Na rok 2026 zaplanowano realizację kluczowych działań rozwojowych, podzielonych na dwa etapy. W I półroczu 2026 przewidziano wybór wytwórcy kontraktowego (CDMO), selekcję docelowego wariantu płynu przeznaczonego do badań certyfikacyjnych oraz wybór wykonawcy badań non-GLP obejmujących izolowane organy i modele autotransplantacyjne. Na II półrocze br. zaplanowano zaś wytworzenie pierwszych serii materiału w standardzie non-GMP oraz w warunkach zgodnych z wymaganiami systemu zarządzania jakością ISO 13485 dla wyrobów medycznych (standardu jakościowego dla wyrobów medycznych, zbliżonego do zasad GMP), a także realizację badań non-GLP na izolowanych organach i w modelach autotransplantacyjnych. Zwieńczeniem tego etapu będzie zakończenie badań w modelu autotransplantacji na świniach w warunkach non-GLP oraz potwierdzenie możliwości skutecznego wytwarzania płynu NanOX 4 Kidney Fluid w warunkach zgodnych z ISO 13485.

Warto podkreślić, że istotnym elementem strategii NanoGroup pozostaje dywersyfikacja portfela oraz budowa stabilnego finansowania. W 2025 roku Grupa pozyskała w ramach dofinansowania projektów grantowych  24,8 mln zł oraz 24,5 mln zł kapitału z emisji serii N. Do akcjonariatu dołączyły również instytucje finansowe (TFI), wzmacniając bazę inwestorską.

Celem strategii rozwoju NanoGroup na lata 2026–2028 pozostaje budowa jednej z trzech największych grup biotechnologicznych w Polsce pod względem kapitalizacji rynkowej, rozwój co najmniej 10 projektów oraz zawarcie minimum dwóch istotnych umów partneringowych generujących powtarzalne przychody. Równolegle Spółka koncentruje się na technologiach o wysokim potencjale rynkowym i możliwie krótkiej ścieżce komercjalizacji.

W ostatnim czasie Spółka zwiększyła również ekspozycję na segment Value Added Medicines poprzez inwestycję w Auxilius Pharma S.A. (7,5 mln zł) oraz wzmocniła kompetencje w obszarze diagnostyki i terapii celowanych poprzez przejęcie platformy aptamerowej.

Realizowane przez Grupę projekty wpisują się w globalny trend dynamicznego wzrostu rynku normotermicznej perfuzji maszynowej, którego wartość ma wzrosnąć z 1,7 mld USD w 2024 roku do 9,04 mld USD w 2034 roku, co oznacza CAGR na poziomie +18,1%. Trend ten potwierdza istotny potencjał skalowania technologii oraz atrakcyjność segmentu, w którym działa Grupa.

Najbliższe kwartały będą dla NanoGroup okresem przejścia z fazy intensywnego rozwoju technologicznego do zaawansowanej walidacji regulacyjnej i przygotowania do komercjalizacji, przy jednoczesnym dalszym rozwoju portfela projektów oraz budowie partnerstw międzynarodowych.

Highlander Enterprise rozwija segment kosmetyczny. Spółka podpisała umowę z Aurumaris

Highlander Enterprise S.A., spółka specjalizująca się w produkcji i sprzedaży produktów do
stylizacji paznokci pod marką „8belle” oraz produkcji grafenu, zawarła umowę agencyjną z Aurumaris sp. z o.o. Na mocy podpisanej umowy Spółka będzie – w zamian za wynagrodzenie prowizyjne – świadczyć usługi pośrednictwa handlowego w zakresie promocji oraz sprzedaży wysokiej jakości produktów kosmetycznych oferowanych przez Aurumaris na terytorium Polski. Zakres współpracy obejmuje m.in. aktywne pozyskiwanie kontrahentów, prezentowanie oferty produktowej partnera, organizację spotkań biznesowych oraz wsparcie procesu zawierania umów handlowych.

Podpisanie umowy wpisuje się w realizowaną przez Highlander Enterprise strategię rozwoju segmentu kosmetycznego, który – obok technologii grafenowych – stanowi jeden z kluczowych kierunków wzrostu Spółki.

Podpisanie umowy agencyjnej z Aurumaris to kolejny krok w konsekwentnej realizacji naszej strategii rozwoju segmentu kosmetycznego. Rynek beauty charakteryzuje się wysoką dynamiką wzrostu, a model prowizyjny pozwala nam efektywnie wykorzystywać kompetencje sprzedażowe i relacje biznesowe przy jednoczesnym ograniczeniu zaangażowania kapitałowego oraz ryzyka operacyjnego. Wierzymy, że połączenie naszego doświadczenia handlowego z ofertą produktową partnera może przyczynić się do dalszego rozwoju działalności Spółki – mówi Artur Górski, Prezes Zarządu Highlander Enterprise S.A.

Aurumaris sp. z o.o. koncentruje się na rozwoju i sprzedaży ekskluzywnych produktów do pielęgnacji skóry i włosów, skierowanych zarówno do klientów indywidualnych, jak i profesjonalnych salonów urody. W ramach marki Aurumaris Professional spółka oferuje innowacyjne rozwiązania kosmetyczne, w tym linie produktowe wykorzystujące technologię Nano-Needles®, opartą na mikronakłuwaniu z użyciem naturalnych komponentów, umożliwiające uzyskanie efektów zbliżonych do zabiegów profesjonalnych przy zachowaniu niskiej inwazyjności.

Marka Aurumaris Professional systematycznie umacnia swoją pozycję w segmencie profesjonalnym, współpracując z rosnącą liczbą gabinetów kosmetycznych oraz inwestując w rozwój oferty produktowej i zaplecza szkoleniowego dla partnerów.

Istotnym elementem współpracy jest także zaangażowanie Sylwii Gołębiewskiej, Wiceprezes Zarządu Highlander Enterprise S.A., która jest zaangażowana kapitałowo i operacyjnie w rozwój marki Aurumaris Professional, co dodatkowo wzmacnia potencjał synergii pomiędzy partnerami.

Jestem współwłaścicielką Aurumaris Professional i od lat współtworzę tę markę. Jej rozwój opiera się na realnych potrzebach gabinetów kosmetycznych i klientów końcowych, podobnie jak w przypadku 8belle. Dlatego naturalnym kierunkiem było prowadzenie części działań, np. dystrybucyjnych i  w ramach współpracy z Highlander Enterprise. Dzięki temu możemy połączyć sprawdzony, wysokiej jakości produkt z profesjonalnym zapleczem sprzedażowym i skalować biznes w modelu sprzyjającym stabilnym, powtarzalnym przychodom, jednocześnie wzmacniając naszą obecność w atrakcyjnym segmencie rynku beauty – dodaje Sylwia Gołębiewska, Wiceprezes Zarządu Highlander Enterprise S.A.

Umowa została zawarta na okres 5 lat, z możliwością wcześniejszego rozwiązania przez każdą ze stron. Porozumienie nie ma charakteru wyłączności, a pozostałe zapisy odpowiadają standardowym warunkom rynkowym dla tego typu umów.

Zawarcie umowy wpisuje się w strategię  dalszego rozwoju segmentu kosmetycznego, który – obok technologii grafenowych – stanowi jeden z kluczowych kierunków rozwoju Spółki. Współpraca z Aurumaris może może przyczynić się do wzrostu skali działalności handlowej Spółki oraz stworzyć potencjał do generowania powtarzalnych przychodów prowizyjnych.

Wymiana handlowa Polski z Tajwanem na rekordowym poziomie. Warszawa gospodarzem Taiwan Expo 2026

Wymiana handlowa między Polską a Tajwanem osiągnęła w 2025 roku rekordowy poziom 2,54 mld USD, rosnąc o ponad 22% rok do roku, jednak – jak podkreśla strona tajwańska – to dopiero początek silniejszego trendu wzrostowego. Rząd Tajwanu wskazuje, że w najbliższych latach istnieje realna szansa na pobicie tych wyników, napędzana zarówno rosnącym popytem na zaawansowane technologie, jak i pogłębiającą się współpracą inwestycyjną. Wzrost eksportu z Tajwanu do Polski o ponad 26% oraz stabilny wzrost importu z Polski potwierdzają, że relacje handlowe wchodzą w fazę przyspieszonej ekspansji. Dlatego między innymi strona tajwańska podjęła decyzję o organizacji w Polsce wydarzenia „ Tajwan Expo 2026 in Europe” które odbędzie się w Warszawie w dniach 22-24 czerwca.

Całkowity wolumen wymiany handlowej między Tajwanem a Polską wyniósł w 2025 r. 2,54105 mld USD, co stanowi wzrost o 22,37% w porównaniu z rokiem 2024. Z tej kwoty eksport Tajwanu do Polski wyniesie około 2,02605 mld USD, co oznacza wzrost o 26,21%, natomiast import z Polski wyniesie około 481 mln USD, co oznacza wzrost o 8,29%. Stosunki gospodarcze i handlowe pomiędzy Polską a Tajwanem rozwijają się dynamicznie. Tajwan jest siódmym największym partnerem handlowym Polski w Azji. Polska eksportuje na Tajwan m.in. wyroby przemysłu elektromaszynowego, przemysłu chemicznego, a także produkty spożywcze. Z Tajwanu do Polski importowane są m.in. produkty dla przemysłu elektromaszynowego (panele LCD, półprzewodniki i inne części elektroniczne), wyroby metalurgiczne oraz pojazdy mechaniczne i ich części. Wymiana handlowa charakteryzuje się deficytem po stronie polskiej.

Odporność łańcucha dostaw stanowi kluczowy priorytet w dzisiejszej gospodarce światowej. W ostatnich latach stosunki między Tajwanem a Polską stały się coraz bliższe, otwierając nowe możliwości pogłębienia współpracy, między innymi poprzez takie inicjatywy jak Taiwan Expo 2026 w Europie.”- podkreślił Kung Ming-hsin, Minister Gospodarki Tajwanu,

W Polsce obecnych jest ponad 40 firm z kapitałem tajwańskim. Strona tajwańska ocenia, że bezpośrednie inwestycje tajwańskie wynoszą ok. 100 mln USD, i że generują ok. 3000 miejsc pracy.  Z perspektywy makroekonomicznej rozwój relacji wpisuje się w szerszy proces przebudowy globalnych łańcuchów dostaw oraz dywersyfikacji kierunków handlu w Europie. Polska, jako największa gospodarka Europy Środkowo-Wschodniej, korzysta na relokacji produkcji i rosnącym znaczeniu regionu jako zaplecza przemysłowego dla Unii Europejskiej. Tajwan z kolei wzmacnia swoją obecność w Europie, odpowiadając na zapotrzebowanie na komponenty elektroniczne, rozwiązania ICT oraz technologie wspierające transformację energetyczną i cyfrową.

Istotnym czynnikiem wzrostu pozostają bezpośrednie inwestycje zagraniczne, które wzmacniają lokalne ekosystemy przemysłowe i transfer technologii. Tajwańskie firmy rozwijają działalność w Polsce nie tylko w obszarze dystrybucji i serwisu produktów ICT, ale coraz częściej także w produkcji i zaawansowanych usługach. Nowe projekty – obejmujące m.in. elektronikę samochodową, przemysł spożywczy czy materiały przemysłowe – wskazują na rosnącą rolę Polski jako centrum operacyjnego dla regionu.

Rosnąca skala współpracy znajduje odzwierciedlenie w planach kolejnych partnerstw oraz inicjatyw biznesowych. Polska przyciąga inwestorów stabilnym otoczeniem makroekonomicznym, dostępem do wykwalifikowanej siły roboczej oraz strategicznym położeniem w obrębie jednolitego rynku UE. To właśnie te czynniki zadecydowały o wyborze Polski jako gospodarza drugiej edycji Taiwan Expo 2026 w Europie – wydarzenia, które ma dodatkowo wzmocnić relacje gospodarcze i otworzyć nowe możliwości dla biznesu.

Rynki wierzą w deeskalację na Bliskim Wschodzie. Dolar słabnie, ropa tanieje

Wczorajszy pakiet danych makro z USA wskazuje na odporność amerykańskiej gospodarki, na której pojawiają się wciąż tylko drobne rysy. Jednak dla rynków główną osią zainteresowania pozostaje Bliski Wschód, a stamtąd napłynęły pozytywne sygnały, na które inwestorzy reagują z trudną do pohamowania radością.

Silne fundamenty USA

We wtorek po południu otrzymaliśmy kilka istotnych odczytów z USA. Na pierwszy ogień wskaźniki wyprzedzające, które jako pierwsze potrafią objawiać aktualny stan gospodarki, ponieważ składają się na nie ankiety wśród menedżerów przedsiębiorstw. Usługowy PMI co prawda wzrósł w kwietniu do 51 pkt (strefa ekspansji powyżej 50 pkt), ale jednocześnie pokazał pierwszy od dwóch lat spadek nowych zamówień, przy ponownie mocno rosnących kosztach i cenach. Natomiast istotniejszy w Stanach wskaźnik ISM dla usług spadł do 53,6 pkt, ale wciąż pozostaje bardziej niż przyzwoity. Przy czym indeks nowych zamówień spadł bardzo mocno, a indeks cen utrzymał się wysoko na 70,7, najwyżej od końcówki 2022 r. W praktyce analitycy czytają to jako spowolnienie popytu przy wciąż uporczywej inflacji kosztowej.

Pierwszy tydzień miesiąca to też okres odczytów z amerykańskiego rynku pracy, którego dobra kondycja jest jednym z dwóch (obok niskiej inflacji) mandatów dla Fed. Wczorajszy JOLTS wykazał lekki spadek liczby wakatów (6,866 mln), ale zatrudnienie wyraźnie wzrosło (o 655 tys.). Dodatkowo dokonano znaczącej rewizji w górę w danych za luty. Taki układ po raz kolejny udowadnia odporność rynku pracy, czyli z tej strony wciąż brak sygnałów do dalszych obniżek stóp procentowych.

Mocno zaskoczył odczyt z rynku ropy, ale scenariusz niespodzianki stał się w tym przypadku już chyba regułą. Według danych API zapasy ropy w USA spadły o 8,1 mln baryłek, benzyny o 6,1 mln, a destylatów o 4,6 mln — czyli fundamentalnie był to odczyt wyraźnie prowzrostowy dla ropy. Jednak aktualnie takie fundamenty schodzą na dalszy plan, a dla czarnego złota kluczowe są sygnały z Bliskiego Wschodu.

Bez „Wolności” słabszy USD

Aktualnie Donald Trump wylosował w swoim podejściu do konfliktu z Iranem kartę deeskalacji. Działania w ramach „Projektu Wolność” (czyli ochrony statków przepływających przez Ormuz) mają zostać zawieszone, a porozumienie z Irańczykami ma być o wiele bliższe niż jeszcze przedwczoraj. Trudno ocenić, na ile najnowsze komentarze prezydenta USA przełożą się na rzeczywistą deeskalację i (co najważniejsze dla rynków i gospodarki) na odblokowanie tranzytu z Zatoki Perskiej. Mimo takich wątpliwości inwestorzy chcą bardzo wierzyć w zakończenie konfliktu i powrót do business as usual (o ile to w ogóle możliwe). Dlatego ceny ropy zintensyfikowały spadki, lipcowy kontrakt na baryłkę europejskiego Brenta wynosi lekko powyżej 108 USD, a czerwcowy kontrakt na amerykańską WTI zbliżył się do okrągłych 100 USD. Risk on podbija też rynki kapitałowe, wczoraj zobaczyliśmy kolejne rekordy na Wall Street. Dziś w Azji powszechnie rozgościła się zieleń, a liderem jest koreański KOSPI (+6,5%, ale tam dodatkowy impuls związany jest z AI i półprzewodnikami). Otwarcie w Europie także jest mocne, niemiecki DAX rośnie o 1,2%, podobnie francuski CAC40. Za rynkami bazowymi podąża Warszawa, gdzie WIG20 zyskuje już prawie 1,5%. Wreszcie lepszy rynkowy sentyment uderza w dolara amerykańskiego, który zauważalnie słabnie po szerokości rynku. Kurs EUR/USD sięga 1,173 USD, co przekłada się na zejście kursu USD/PLN poniżej 3,62 zł. Wreszcie kurs euro spada w pobliże 4,24 zł, co może nie zmienia jeszcze zasadniczo układu na tej parze, ale jest pozytywnym sygnałem dla polskiego złotego. Jaki impuls ze strony polityki monetarnej napłynie do rodzimej waluty, przekonamy się już dziś po południu, gdy poznamy decyzję RPP. Na koniec jeszcze królewski kruszec, do którego znowu szerokim strumieniem płynie kapitał, za uncję złota trzeba znowu płacić blisko 4700 USD.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na decyzję Rady Polityki Pieniężnej, którą poznamy w godzinach popołudniowych.

Polacy chcą inwestować w nieruchomości komercyjne. 68 proc. deklaruje zainteresowanie

35% naszego społeczeństwa inwestuje dziś przeciętnie nie więcej niż 10% swoich oszczędności. 20% inwestuje co najmniej połowę zgromadzonych środków. 16% przeznacza na inwestycje zwykle od 11% do 20% odłożonego kapitału, a aż 68% deklaruje doświadczenia inwestycyjne w ostatnich 12 miesiącach. Natomiast kwota 15 590 zł to najczęściej wskazywana wielkość inwestycji na przestrzeni roku. Jak inwestują dziś Polacy i jakie rozwiązania inwestycyjne rynku kapitałowego są najczęściej wskazywane

Według raportu Accolade Funds „Chcemy inwestować, ale nie wiemy jak”, przygotowanego przez prof. Katarzynę Sekścińską z Uniwersytetu Warszawskiego na próbie ponad tysiąca dorosłych Polaków wynika, że 24% inwestycji stanowią obecnie obligacje skarbowe, 20% instrumenty emerytalne takie jak IKE, IKZE oraz PPK, 16% to jednostki uczestnictwa funduszy inwestycyjnych, 15% ETF-y oraz inwestycje w złoto, 7% stanowią kryptowaluty,  a  4% to posiadanie inwestycji w przedmiotach wartościowych. Jednakże opisując różne formy inwestycji, to właśnie  nieruchomości są wskazywane jako te najbardziej opłacalne i zyskowne, a zarazem najmniej ryzykowne. Dominuje tu przede wszystkim model inwestycji w mieszkania lub domy przeznaczone na wynajem. Co ciekawe jednak, aż 38% badanych dostrzega brak dostępnych na polskim rynku rozwiązań, które umożliwiłyby inwestowanie w udziały w nieruchomości komercyjne. 30% badanych uznało takie rozwiązanie za atrakcyjne, a 17% zadeklarowało realną gotowość do inwestycji. 

Małgorzata Sablińska, dyrektorka ds. rozwoju biznesu i pozyskiwania kapitału w Accolade Funds – Na koniec III kwartału  2025 r. zasoby dostępnych nowoczesnych powierzchni magazynowo-przemysłowych w naszym kraju przekroczyły aż 36 mln m2 i to właśnie ten segment rynku już od kilkunastu lat pozostaje jednym z najbardziej stabilnych sektorów rynku nieruchomości komercyjnych. Dlaczego więc nieruchomości komercyjne w Polsce znajdują się poza zasięgiem inwestorów? Niestety nadal brakuje dostępnych i zrozumiałych form inwestowania w tę klasę aktywów. Dlatego też tak kluczowe stają się edukacja finansowa i jasne, zrozumiałe dla szerokiego grona inwestorów struktury. Bez tego ciężko jest mówić o realnym i świadomym popycie na produkty inwestycyjne w tym segmencie rynku.

Polacy zdecydowanie deklarują swoją skłonność do inwestowania w nieruchomości komercyjne – potwierdza to aż 68% badanych. Jednocześnie ich oczekiwania dotyczące potencjalnych stóp zwrotu pozostają wysokie: średnio około 20% rocznie dla nieruchomości komercyjnych wobec 15% dla funduszy inwestycyjnych.

W perspektywie długoterminowej oczekiwania te wynoszą do 27–28% po 5 latach, 45–46% po 10 latach oraz 79–80% po 20 latach. Warto jednak podkreślić, że są to wartości kumulatywne, odnoszące się do całego okresu inwestycji, a nie roczne stopy zwrotu.

Zestawienie deklaracji inwestorów z ich oczekiwaniami pokazuje, jak silnie nasze wyobrażenia o inwestowaniu kształtuje bieżące otoczenie rynkowe. Ostatnie lata przynosiły systematyczne wzrosty cen nieruchomości, co naturalnie przekłada się na wyższe oczekiwania co do krótkoterminowych stóp zwrotu. Widzimy to także w przekazach medialnych, które często eksponują wysokie zyski i wzmacniają przekonanie, że taka dynamika się utrzyma.

Jednocześnie w perspektywie długoterminowej podejście inwestorów staje się bardziej wyważone. Mamy świadomość, że cykle rynkowe się zmieniają i że tak korzystne warunki nie trwają wiecznie. Dlatego oczekiwania w dłuższym horyzoncie są bardziej realistyczne i lepiej odzwierciedlają rzeczywiste mechanizmy budowania wartości w czasie – mówi prof. Katarzyna Sekścińska z Uniwersytetu Warszawskiego.

Polacy kupują więcej ryb. Wartość rynku wzrosła do 5,74 mld zł

Ryby coraz mocniej zaznaczają swoją pozycję w koszykach Polaków. W roku 2025 wartość zakupów ryb i przetworów rybnych wzrosła o 8,4% r/r, co oznacza wyższą dynamikę niż w całym rynku FMCG. Polskie gospodarstwa domowe wydały na ten segment blisko 5,74 mld PLN, kupując ponad 169 tys. ton produktów. Dane YouGov pokazują, że najchętniej wybierane są ryby przetworzone i konserwy, a wzrost widoczny jest zwłaszcza w segmentach ryb świeżych i wędzonych.

W 2025 roku wartość polskiego rynku FMCG wyniosła 286,8 mld PLN, co oznacza wzrost o 5,3% rok do roku. W koszyku artykułów spożywczych koszyk „mięso i ryby” odpowiadał za ponad 15,5% wartości zakupów, z czego ryby stanowiły nieco ponad 2,1%.  Wartość zakupów segmentu ryb wzrosła o 8,4% względem roku 2024.

Jakie produkty trafiają do koszyków?

W całym 2025 roku gospodarstwa domowe w Polsce wydały na zakupy ryb świeżych, wędzonych, mrożonych, przetworzonych oraz konserw rybnych bez mała 5,74 mld PLN i kupiły łącznie ponad 169 tys. ton tych produktów. Ryby i przetwory z ryb znalazły się w koszyku zakupowym prawie 98% gospodarstw domowych. Średnio gospodarstwo kupujące tę kategorię wydało na nią blisko 420 PLN, nabywając 12,36 kg produktów rybnych.

– Największą liczbę nabywców przyciągnęły ryby przetworzone, następnie konserwy rybne, ryby wędzone oraz mrożone. Najmniejszą popularnością pod względem liczby kupujących cieszyły się ryby świeże, choć ich zakupu dokonało ponad 52% gospodarstw domowych. Te preferencje pokazują, że Polacy chętnie wybierają produkty szybkie w przygotowaniu i łatwe w przechowywaniu. Jednocześnie rośnie znaczenie segmentów droższych, kojarzonych z jakością i świeżością – komentuje Grzegorz Mech, business development manager w YouGov.

Inaczej niż liczba nabywców wygląda struktura zakupów poszczególnych segmentów produktowych w ujęciu wartościowym i wolumenowym. Ryby świeże odpowiadają za około 15,6% wolumenu zakupów, ale już za 20,5% wartości rynku. Z kolei ryby wędzone stanowią 13,2% wolumenu, generując jednocześnie prawie 21,5% wartości całej kategorii.

Wynika to z wyższych cen w tych segmentach. Średnia cena dla całej kategorii wzrosła do prawie 34 PLN za kilogram wobec nieco ponad32 PLN rok wcześniej, czyli o około 5,5%. Najdroższe pozostają ryby wędzone, których średnia cena wynosi ponad 55 PLN/kg. Na drugim miejscu znajdują się ryby świeże ze średnią ceną bez mała 45 PLN/kg.

Wzrost cen nie przełożył się jednak na spadek zainteresowania kategorią. Wolumen rynku wzrósł do 169 tys. ton wobec 166 tys. ton rok wcześniej, co oznacza wzrost o około 1,8%. W połączeniu z niemal niezmienioną penetracją zakupów (liczba nabywców) pokazuje to stabilny popyt i utrzymujące się zainteresowanie konsumentów.

Gdzie kupujemy ryby?

Najpopularniejszym kanałem dystrybucji pozostają sklepy dyskontowe, które odpowiadają za 50% wolumenu zakupów całej kategorii. Na drugim miejscu znajdują się supermarkety z udziałem 17%, a kolejne pozycje zajmują hipermarkety i sklepy małego formatu (po 11%). Sklepy specjalistyczne (rybne) odpowiadają za 7% wolumenu rynku.

Łącznie sklepy wielkopowierzchniowe – dyskonty, hipermarkety i supermarkety – stanowią blisko 78% rynku w ujęciu wolumenowym. Pokazuje to silną koncentrację w handlu, przy jednoczesnym utrzymaniu istotnej roli kanałów specjalistycznych. Inaczej wygląda struktura zakupów karpia – w tym przypadku udział dyskontów wynosi 37%, hipermarketów 21%, a sklepów specjalistycznych 12%.

Styl życia na talerzu

Dane YouGov pokazują również wyraźne różnice w preferencjach zakupowych poszczególnych grup konsumentów. W zakupach karpia najistotniejszy jest segment nabywców określanych jako „Kuchnia polska” (27%), co wydaje się potwierdzać tradycyjny charakter tego gatunku ryb. Segment” Nowoczesna rodzina” jest największy w zakupach łososia (24%), a zaraz po nim jest segment określany jako „Fit i Zdrowie” (23%), czyli gospodarstwa wybierające produkty jakościowe, wysokobiałkowe i wpisujące się w aktywny styl życia. Pstrąg ma najbardziej zróżnicowaną strukturę nabywców – wybierają go zarówno „Przeciętni konsumenci” (22%), jak i segmenty bardziej zorientowane na zdrowy styl życia, takie jak „Fit i Zdrowie” oraz „Nowoczesna rodzina”.

– Kondycja kategorii ryb i przetworów rybnych w Polsce pozostaje dobra. Wzrost wartości rynku, rosnący wolumen zakupów oraz wysoka liczba nabywców pokazują odporność tej kategorii na presję inflacyjną. Nadal najchętniej wybierane są ryby przetworzone i konserwy, jednak rosnące znaczenie segmentów ryb świeżych i wędzonych może wskazywać, że konsumenci coraz częściej zwracają uwagę nie tylko na wygodę, ale również na jakość, skład produktów i ich miejsce w codziennej diecie. To kierunek spójny z szerszymi trendami związanymi ze zdrowym stylem życia i bardziej świadomymi wyborami zakupowymi podsumowuje Grzegorz Mech.

Dane z YouGov Shopper Panel (8.000 polskich gospodarstw domowych, zakupy dokonywane przez gospodarstwa domowe na swoje potrzeby – przynoszone do domu)

Apple odda użytkownikom wybór AI. iOS 27 może zmienić sposób korzystania z Siri

Apple zamierza oddać użytkownikom wybór silnika AI — to istotna zmiana filozofii firmy, która dotychczas starannie kontrolowała, co działa pod maską jej urządzeń. Zgodnie z wtorkowym raportem Bloomberga, iOS 27, iPadOS 27 i macOS 27 mają jesienią tego roku wprowadzić możliwość korzystania z zewnętrznych modeli sztucznej inteligencji bezpośrednio w ramach systemu.

Nowa funkcja nosi nazwę Extensions (Rozszerzenia). W testowych wersjach iOS 27 opisywana jest jako opcja korzystania z generatywnej sztucznej inteligencji z zainstalowanych aplikacji na żądanie. Będzie to możliwe za pośrednictwem narzędzi z pakietu Apple Intelligence, takich jak Siri, Narzędzia do pisania (Writing Tools), Image Playground i innych.

W praktyce oznacza to, że użytkownik, pobierając aplikację Gemini lub Claude z App Store, będzie mógł wskazać ją jako domyślny silnik do konkretnych zadań: generowania tekstu, edycji obrazów czy odpowiadania na pytania. Apple planuje również umożliwić przypisanie różnych głosów Siri w zależności od aktywnego modelu — jeden dla natywnego systemu Apple, a inny dla wybranej usługi zewnętrznej.

Koniec monopolu OpenAI

System Extensions stanowi rozwinięcie dotychczasowego partnerstwa Apple z OpenAI, które w iOS 18 pozwoliło na integrację ChatGPT z Siri i funkcjami Apple Intelligence. OpenAI pełniło wówczas rolę wyłącznego dostawcy zewnętrznego. Aktualizacja do iOS 27 ma zakończyć tę ekskluzywność i otworzyć drzwi dla konkurencji.

Warto przy tym odróżnić Extensions od odrębnej umowy z Google, na mocy której technologia Gemini służy do rozbudowy Apple Foundation Models i napędzania odświeżonej Siri „od zaplecza”. Są to dwa zupełnie różne poziomy współpracy z zewnętrznymi dostawcami AI.

Mark Gurman z Bloomberga jako pierwszy pisał o frameworku Extensions w marcu. Wtorkowy raport rozwinął tamte doniesienia, ujawniając, że system obejmie nie tylko samą Siri, ale cały ekosystem funkcji Apple Intelligence.

Co jeszcze przyniesie iOS 27?

Oficjalna prezentacja systemu zaplanowana jest na konferencję Worldwide Developers Conference (WWDC), która odbędzie się w dniach 8–12 czerwca. Wydarzenie ma być zdominowane przez ogłoszenia związane ze sztuczną inteligencją. Oprócz Extensions zapowiadany jest przeprojektowany interfejs Siri, samodzielna aplikacja asystenta oraz nowe funkcje w aplikacji Zdjęcia i module Visual Intelligence.

Bloomberg zaznacza, że iOS 27 przyniesie znacznie mniej zmian wizualnych niż zeszłoroczna rewolucja Liquid Glass — tym razem firma stawia przede wszystkim na możliwości AI oraz stabilność działania systemu.

Rynek znów boi się AI. Thomson Reuters ofiarą nowych narzędzi Anthropic

Wtorkowa sesja na giełdach w Nowym Jorku i Toronto stała się areną gwałtownego zwrotu akcji dla Thomson Reuters (TRI). Mimo publikacji bardzo solidnego raportu kwartalnego, kurs akcji spółki — po początkowych wzrostach — błyskawicznie odwróciły kurs. Przyczyną rynkowego niepokoju nie były jednak finanse firmy, lecz ogłoszony przez startup Anthropic pakiet narzędzi AI dla sektora finansowego.

Dobre wyniki, złe wyczucie czasu

Thomson Reuters opublikował wyniki za pierwszy kwartał, które w normalnych okolicznościach zostałyby przyjęte z uznaniem. Organiczny wzrost przychodów wyniósł 8 procent, skorygowana EBITDA sięgnęła 881 milionów dolarów — o 9 procent więcej rok do roku — a skorygowany zysk na akcję wzrósł o 10 procent do 1,23 dolara. Kierownictwo podtrzymało całoroczną prognozę zakładającą wzrost przychodów na poziomie 7,5–8 procent i marżę EBITDA na poziomie około 40 procent. Rynek jednak zignorował te dane, gdy tylko dotarły do niego wiadomości z obozu konkurencji.

Co zaprezentowało Anthropic?

We wtorek Anthropic udostępnił 10 gotowych szablonów agentów AI skierowanych bezpośrednio do specjalistów z bankowości, ubezpieczeń, zarządzania aktywami i sektora fintech. Agenci działający za pośrednictwem Claude Cowork i Claude Managed Agents potrafią tworzyć prezentacje klienckie, weryfikować sprawozdania finansowe, przeprowadzać kontrole KYC, sporządzać memoranda kredytowe i eskalować sprawy do działu compliance. Całość jest dostępna w ramach platformy Anthropic dla sektora finansowego dla wszystkich płatnych planów subskrypcyjnych.

Tego samego dnia The Wall Street Journal poinformował o odrębnej współpracy Anthropic z Fidelity National Information Services, której celem jest budowa narzędzi AI do wykrywania przestępstw finansowych w bankowości.

Déjà vu dla inwestorów

Wyprzedaż przypominała wydarzenie sprzed kilku miesięcy. Na początku lutego Anthropic uruchomił prawną wtyczkę dla Claude Cowork — i w ciągu jednej sesji akcje Thomson Reuters straciły około 16 procent. RELX i Wolters Kluwer poszły w dół odpowiednio o 14 i 13 procent. Według Reutersa cała fala wymazała blisko bilion dolarów kapitalizacji rynkowej z indeksu oprogramowania i usług S&P 500 w ciągu zaledwie sześciu sesji.

Thomson Reuters od tamtej pory konsekwentnie stara się zmienić narrację wokół AI — z zagrożenia w szansę. Jego narzędzie do prawnych badań CoCounsel przekroczyło milion aktywnych użytkowników, a udział kontraktów obsługiwanych przez AI wzrósł z 15 do 28 procent wartości rocznych kontraktów w ciągu czterech kwartałów. Dyrektor generalny Steve Hasker po lutowej bessie komentował, że odzwierciedlała ona „niepokój, a nie fundamenty”. Pytanie, czy inwestorzy w końcu mu uwierzą, pozostaje na razie otwarte.