Wskaźniki sygnalizują poprawę w branży budowlanej

Wszystko wskazuje na to, że rok 2014 będzie przełomowym okresem dla branży budowlanej. Wahające się pomiędzy plusem i minusem dynamiki w poszczególnych kategoriach budowlanych wraz z biegiem czasu będą się stabilizować i ostatecznie 2014 rok zakończy się jednocyfrowym wzrostem.

Według najnowszego raportu opracowanego przez firmę badawczą PMR zatytułowanego „Sektor budowlany w Polsce, I połowa 2014 − Prognozy rozwoju na lata 2014-2019”, pierwszym dobrym zwiastunem dla budownictwa jest poprawiająca się sytuacja na rynku cementu, którego ożywienie zawsze przekłada się na intensyfikację prac budowlanych. Lata 2012-2013 notowały spore spadki w zakresie produkcji cementu (odpowiednio -16% i -7,5%), co znajdowało przełożenie w malejącym wolumenie sprzedaży produkcji budowlano-montażowej. Obecnie po I kwartale 2014 roku wielkość produkcji podstawowego składnika dla budownictwa zanotowała wzrosty rzędu 53% w ujęciu rocznym oraz ponad 100% w przypadku zużycia. Dla całego roku indeksy te będą zdecydowanie bardziej umiarkowane, jednak na mocnym plusie.

Stabilizuje się także sytuacja finansowa w spółkach budowlanych. Zgodnie z danymi GUS za 2013 rok, rentowność obrotu po opodatkowaniu podniosła się. W przypadku wysokości wskaźnika poziomu kosztów ruch ten odbył się w przeciwną stronę, co jednakowoż oznacza poprawę w stosunku do kryzysowego i nierentownego w ujęciu całościowym wyniku za 2012 rok. Analitycy PMR przewidują, że procesy uzdrawiające portfele zamówień spółek oraz rozsądniejsze i bardziej wyważone podejście do wycen w przypadku nowych przedsięwzięć w 2014 zaowocuje nieco zdrowszym rozłożeniem ryzyk a przez to lepszymi wynikami firm budowlanych.

Dotychczasowa słaba sytuacja finansowa firm miała także przełożenie na obniżające się ceny usług budowlanych. Wiele firm chcąc reperować portfele zleceń nowymi zamówieniami, w obliczu rosnącej konkurencji zmuszone były obniżać ceny, co w konsekwencji tylko pogorszyło sytuacje wielu z nich. Według statystyk, indeks cen produkcji budowlano montażowej obniżył się o 1,8%. Sytuacja ta wraz z niskimi stopami procentowymi wpływa korzystnie na analizy opłacalności ekonomicznej przedsięwzięć – z punktu widzenia inwestora. Dlatego też sektor prywatny zintensyfikował wysiłki inwestycyjne, co widoczne jest przede wszystkim w segmencie niemieszkaniowym. Budowane są nowe biurowce i hotele a także zakłady przemysłowe.

Coraz aktywniej poczynają sobie na rynku również deweloperzy, gdzie z łatwiejszym dostępem do pieniądza zbiegł się okres wdrożenia cieszącego się dużą popularnością programu wspierania zakupu pierwszego mieszkania (MdM) oraz zapowiedzi nawiązania współpracy z sektorem publicznym w związku z Funduszem Mieszkań na Wynajem. Także coraz jaśniej rysuje się przyszłość inwestycji infrastrukturalnych. Dla budownictwa kolejowego nadchodzi okres intensywnego kończenia projektów z poprzedniego budżetu, zaś nowe projekty drogowe obecnie znajdują się w fazie przetargowej i oczekują na rozstrzygnięcie. Budżet unijny wspomoże także niebawem obiekty kubaturowe użyteczności publicznej czy też prace o charakterze hydrotechnicznym.

Niniejsza informacja prasowa została przygotowana na podstawie danych zawartych w najnowszym raporcie firmy PMR pt. „Sektor budowlany w Polsce, I połowa 2014 − Prognozy rozwoju na lata 2014-2019”.

Stabilny wzrost na rynku prywatnej opieki zdrowotnej w Polsce

Jak wynika z najnowszego raportu firmy badawczej PMR pt. „Rynek prywatnej opieki zdrowotnej w Polsce 2014. Prognozy rozwoju na lata 2014-2018”, w 2013 r. wartość rynku prywatnej opieki zdrowotnej w Polsce wyniosła 35,4 mld zł. Dynamika rynku była nieco wyższa niż w 2012 r., głównie za sprawą zwiększenia dynamiki w kategorii „Wydatki pacjentów na produkty zdrowotne”, na skutek trendu związanego ze stabilizacją tego segmentu. Według szacunków PMR, w roku 2016 wartość rynku prywatnej opieki zdrowotnej przekroczy 40 mld zł.

Wzrost rynku średnio o 5,7 % pomiędzy 2014 a 2018

W 2013 roku wartość rynku prywatnej opieki zdrowotnej wzrosła o 4,6%, co wskazuje na ożywieniu rynku w tym segmencie w porównaniu z rokiem 2012, kiedy to rynek prywatnej opieki zdrowotnej zanotował wzrost na poziomie 4,4%. W latach 2014-2018 rynek prywatnej opieki zdrowotnej będzie się rozwijał w tempie około 5,7% średnio rocznie. Dynamika będzie wzrastać w kolejnych latach, w związku ze stopniową poprawą ogólnej sytuacji ekonomicznej w Polsce. Na rok 2014 przewidywany jest wzrost PKB, o około 3,4%, przy jednoczesnej poprawie na rynku pracy. Dlatego w roku 2014 rynek znów będzie rozwijał się nieco bardziej dynamicznie, niż w dwóch poprzednich latach i ten trend zostanie utrzymany do roku 2018.

Wydatki prywatne a wydatki publiczne

Udział wydatków prywatnych systematycznie wzrasta i stanowi coraz większy udział w całkowitych wydatkach na opiekę zdrowotną w Polsce. Ten trend utrzyma się w kolejnych latach. Będzie to spowodowane faktem, iż w prognozowanym okresie 2014-2018 wydatki publiczne będą wzrastały w tempie 2,1% średnio rocznie, natomiast wydatki prywatne będą w tym okresie rosły w tempie 5,7% średnio rocznie.

Implikacje ustawy refundacyjnej w dwa lata po jej wejściu w życie
Struktura prywatnych wydatków na opiekę zdrowotną pozostała niemal niezmieniona w ciągu ostatnich kilku lat. W 2013 roku udział kategorii: produkty zdrowotne (leki i sprzęt medyczny) zmniejszył się nieznacznie, bo o 0,2 punktu procentowego. W 2012 r. udział tej kategorii zmniejszył się o 1,4 punktu procentowego w porównaniu do sytuacji w roku 2011, co było przede wszystkim wynikiem wejścia w życie od 1 stycznia 2012 r. tzw. ustawy refundacyjnej, która wywołała prawdziwą rewolucję na rynku farmaceutycznym w Polsce. Po dwóch latach od wejścia ustawy refundacyjnej, segment wydatków na leki wyraźnie oswoił się z nowymi uwarunkowaniami i stał się stabilniejszy.

Rynek abonamentów a rynek ubezpieczeń zdrowotnych

W opinii PMR, rynek ubezpieczeń zdrowotnych nie jest obecnie dynamizowany przez żadne istotne czynniki, poza czynnikami makroekonomicznymi i w najbliższych 2-3 latach nie nastąpi znaczne ożywienia rynku w tym segmencie, które byłoby uwarunkowane na przykład zmianami legislacyjnymi. Dopóki rynek ubezpieczeń nie nasyci się, czynniki makroekonomiczne będą miały na niego największy wpływ. Korzystne przewidywania dla poziomu bezrobocia, płac i PKB w latach 2014-2018 będą wpływały najmocniej na rynek ubezpieczeń zdrowotnych do roku 2015. W latach 2016-2018, większe nasycenie rynku ubezpieczeń zdrowotnych spowoduje zahamowanie dynamiki jego wzrostu.

Jeśli chodzi o rynek abonamentów medycznych w Polsce, to jest to już rynek dość stabilny i przewidywalny. Z tego powodu dynamika rynku abonamentów spadła w roku 2013 poniżej 10% i była najniższa od roku 2005. Czynnikiem decydującym o spadku dynamiki było nasycenie rynku przy obecnych warunkach makroekonomicznych, które w roku 2013 nie były korzystne. Rynek abonamentów staje się rynkiem dojrzałym i w opinii PMR, dynamiki rozwoju z początków jego rozwoju nie są już adekwatne dla jego obecnych uwarunkowań.

Wyjaśnienia metodologiczne
Na wartość rynku składają się wydatki na produkty zdrowotne bezpośrednio z kieszeni pacjenta, usługi rehabilitacyjne, badania diagnostyczne i wizyty lekarskie opłacane z własnej kieszeni, abonamenty oferowane przez firmy medyczne wraz z usługami medycyny pracy, ubezpieczenia zdrowotne oferowane przez towarzystwa ubezpieczeniowe, opłaty w szarej strefie, np. „dowody wdzięczności” dla lekarzy oraz inne opłaty ponoszone bezpośrednio z kieszeni pacjenta.

Niniejsza informacja prasowa została przygotowana na podstawie danych zawartych w najnowszym raporcie firmy PMR pt. „Rynek prywatnej opieki zdrowotnej w Polsce 2014. Prognozy rozwoju na lata 2014-2018”.

Internauci o stażach i praktykach: 9,5 tys. wzmianek w ciągu miesiąca

Nawet 700 publikacji dziennie pojawia się w Internecie na temat staży i praktyk – wynika z badania przeprowadzonego przez Polskie Stowarzyszenie Zarządzania Kadrami (PSZK) we współpracy z Brand24 w ramach kampanii społecznej „Staż. Sprawdź, zanim pójdziesz!”.

Prawie 9,5 tys. wzmianek w ciągu miesiąca – od wymiany opinii na temat konkretnych pracodawców, przez komunikaty o poszukiwaniach staży i stażystów, po kwestie formalne, takie jak opodatkowanie przychodów wynikających ze współpracy studentów z firmami, umowa czy prawa i obowiązki stażysty.

Debata na temat staży i praktyk toczy się głównie w mediach społecznościowych. Podstawowym miejscem wymiany opinii jest Facebook – pojawiło się tam 35,5 proc. odnotowanych w analizowanym okresie wzmianek. Po 15 proc. wypowiedzi opublikowanych zostało łącznie na blogach i mikroblogach, tyle samo na forach. Publikacje o charakterze informacyjnym dostępne na portalach internetowych to kolejne 15 proc.

Badania wskazały nie tylko miejsca dyskusji, ale też najaktywniejszych twórców treści i uczestników debat: fanpage’e firm, portale studenckie i rekrutacyjne. Jedną z najbardziej zaangażowanych społecznościowo w kontekście współpracy ze studentami firm jest PZU. – Doceniamy media społecznościowe jako miejsce dyskusji i wymiany informacji o stażach i praktykach. Komunikacja takimi kanałami jest dla nas bardzo ważna w relacjach z młodymi odbiorcami, dlatego prowadzimy fanpage „Grupa PZU Kariera”. Studentom poszukującym staży czy praktyk sugeruję korzystanie ze sprawdzonych, merytorycznych źródeł i dystans wobec anonimowych wypowiedzi znalezionych na forach czy blogach – mówi Maciej Hassa, Kierownik Zespołu Marki Pracodawcy z PZU.

Jak wynika z analizy wydźwięku publikacji przeprowadzonej przez Brand24, wypowiedzi związane ze stażami i praktykami są przede wszystkim neutralne, 10 proc. uznać można za pozytywne, zaledwie 1 proc. to komunikaty o negatywnym wydźwięku.

Badanie przeprowadzone przez Brand24 obrazuje obecność tematu staży i praktyk w internecie w okresie między 16 marca a 15 kwietnia 2014 r. Do szczegółowej analizy wyselekcjonowano niemal 9,5 tys. publikacji.

Kampania społeczna „Staż. Sprawdź, zanim pójdziesz!”, w ramach której przeprowadzono badanie, ma na celu zwiększenie poziomu edukacji praktycznej ludzi młodych poprzez zachęcenie pracodawców do organizowania staży i praktyk wysokiej jakości. Mecenasami kampanii są: Nestlé, Orange, PZU oraz Siemens. Partnerem merytorycznym kampanii są Wyższe Szkoły Bankowe, z kolei Partnerem Technologicznym – eRecruiter.

R. Burdach, UI TFI: „Rynek turecki wciąż atrakcyjny”

Sytuacja na rynku akcji w Polsce jest spokojna, ale inwestorzy instytucjonalni bacznie przyglądają się skutkom reformy systemu emerytalnego i związanemu z tym zachowaniu OFE.

O sytuacji na rynkach akcji rozmawiamy z Robertem Burdachem, zarządzającym funduszami akcji Union Investment TFI.

To prawda. Teoretycznie na polskiej giełdzie jest teraz dosyć spokojnie, WIG20 oscyluje w granicach 2400–2500 pkt, na horyzoncie nie widać żadnych spektakularnych ofert publicznych. W ciągu najbliższych tygodni rozpocznie się okres publikacji wyników spółek za I kwartał 2014 r.

Pozory mogą jednak mylić, ponieważ wszyscy uważnie śledzą liczbę deklaracji osób chcących pozostać w OFE. Myślę, że z całą pewnością możemy włożyć między bajki pierwotne pozytywne założenia, że ok. 20–30% uprawnionych pozostanie w OFE. Obecnie optymistyczne prognozy mówią o 15–20%, a ostatecznie może to być ok. 10% przyszłych emerytów.

Jednak emeryt emerytowi nierówny. Wybór OFE deklarują osoby bardziej świadome, a zarazem te o wyższych dochodach.
Zgadza się. Pytanie, czy jeśli w OFE zostaną tylko lepiej zarabiające osoby, to czy ich składki wystarczą zarządzającym na sprawne i efektywne inwestowanie, w co wątpię. Może to być bardzo trudne, ponieważ ci, którzy wybiorą fundusze otwarte, musieliby wypełnić lukę po składkach przynajmniej kilku milionów ludzi.

Wciąż trudno dokładnie określić, jak liczba przyszłych emerytów deklarujących pozostanie w OFE przełoży się na skalę sprzedaży przez fundusze dotychczasowych aktywów. OFE zatrudniają bardzo dobrych specjalistów i na pewno opracowują już konkretne scenariusze odpowiedzialnego, sprawnego upłynnienia aktywów na warszawskiej giełdzie. Najprawdopodobniej zarządzający będą szukali większej ekspozycji na spółki zagraniczne.

A jakie są nastroje inwestorów na naszej giełdzie, biorąc pod uwagę konflikt toczący się niedaleko naszych granic?
Mimo wszystko umiarkowanie pozytywne. Wciąż widzimy niesłabnący apetyt inwestorów na ryzyko. Na rynkach finansowych nadal panuje przekonanie, że konflikt Ukraina–Rosja, przynajmniej przy jego obecnym natężeniu, nie wpłynie fundamentalnie na międzynarodową gospodarkę.

A czy sytuacja na Ukrainie nie odbije się na wynikach rodzimych funduszy?
Wszystko zależy od stopnia ekspozycji danych funduszy na spółki rosyjskie czy ukraińskie. Wiadomo, że aktualnie są to aktywa o bardzo podwyższonym ryzyku ze względu na wciąż niestabilną sytuację polityczną. Aktywa te mogą mocno ucierpieć w razie korekty na tamtejszych giełdach.

My wybraliśmy bezpieczniejsze podejście i w ostatnich miesiącach ułożyliśmy portfele w taki sposób, że ekspozycja geograficzna na wspomniane rynki jest bardzo niska. Dzięki temu ewentualne załamanie na tamtejszych giełdach nie powinno wpłynąć na wycenę jednostek naszych funduszy.

Dobrze na tle innych rynków zachowuje się ostatnio giełda turecka. Czy może tutaj zajść jakaś negatywna korelacja z konfliktem wschodnim?
Moim zdaniem wpływ zawirowań ukraińsko-rosyjskich na Turcję może być paradoksalnie pozytywny. Jeśli kapitał będzie uciekał z tamtejszych gospodarek i giełd, to prawdopodobnie będzie szukał ujścia np. w Turcji, gdzie rynek akcji jest obecnie kilka razy płynniejszy niż chociażby w Polsce, czyli kolejnym potencjalnym miejscu do ulokowania kapitału.

Czyli Turcja nadal pozostaje dobrym kierunkiem do inwestowania?
Bez wątpienia. W porównaniu z różnymi problemami, z jakimi zmagają się inne kraje europejskie (wolniejszy wzrost PKB czy negatywna struktura demograficzna), Turcja ma bardzo dobre perspektywy. Jest to kraj odmienny kulturowo i ze stosunkowo mniej stabilną sceną polityczną, ale inwestorzy zdołali się już z tym oswoić, co przekłada się na to, że na informacje stamtąd napływające reagują coraz spokojniej i racjonalniej.
Oczywiście szukanie okazji do inwestowania na giełdzie tureckiej związane jest z podwyższonym ryzykiem, ale naszym zdaniem uzasadniają je potencjalne korzyści wiążące się z tą inwestycją.

K. Izdebski, UI TFI: Okazje inwestycyjne można znaleźć na każdym rynku

O sytuacji na rynku obligacji rozmawiamy z Krzysztofem Izdebskim z Union Investment TFI, zarządzającym subfunduszem UniObligacje Aktywny

Na początku roku oczekiwania związane ze wzrostem rentowności obligacji były duże. Czy po I kwartale 2014 r. można powiedzieć, że się one spełniły?
Na szczęście dla posiadaczy obligacji – nie. Wygrała przewrotna prawidłowość, że jeśli wszyscy czegoś oczekują, to rzeczywistość okazuje się zgoła inna. W zdecydowanej większości rentowności obligacji na świecie wyraźnie spadły. W Polsce obligacje 10-letnie na koniec 2013 r. miały rentowność 4,3%, obecnie zaś ich rentowność wynosi ok. 4,10-4,15%.

Czy taka sytuacja się utrzyma?
Ryzyko wzrostu rentowności obligacji zwiększa się ze względu na długi okres niskich stóp procentowych w gospodarkach rozwiniętych i na dane potwierdzające wzrost gospodarczy – pozytywne wskaźniki PMI oraz lepsze odczyty PKB.

Czy będzie to miało przełożenie na zachowanie inwestorów?
W wypadku gdy rentowność obligacji zacznie wzrastać, funduszom będzie trudniej utrzymać takie zyski jak w poprzedzających miesiącach ze względu na spadki cen tych papierów.

Jakie kroki w tej sytuacji będą więc najlepsze?
Przede wszystkim inwestorzy powinni szukać okazji na takich rynkach, gdzie rentowności obligacji są na tyle wysokie, że odwrócenie globalnego trendu nie będzie dla nich tak bolesne. Za przykład może posłużyć rynek turecki, oferujący wysokie oprocentowanie papierów dłużnych 2–3-letnich – w okolicy 9–10%. Dla porównania na Węgrzech rentowność obligacji 2-letnich wynosi aktualnie 4%, a w Polsce 2,5%.

Czy można jednoznacznie określić, które rynki są perspektywiczne?
Moim zdaniem nie. Każdy rynek należy analizować pod względem fundamentów oraz obserwować globalne trendy na rynkach obligacji – okresy awersji do ryzyka (kiedy inwestorzy preferują bezpieczne, ale nisko rentowne rynki, takie jak niemieckie bundy czy amerykańskie Treasuries) lub zwiększonej akceptacji ryzyka (gdy kapitał szuka wysoko rentownych inwestycji na rynkach wschodzących). W każdym otoczeniu zarządzający poszukuje okazji inwestycyjnych.

Z funduszem na giełdę?

Czy współpraca z funduszem Private Equity / Venture Capital to jedyna droga na giełdę? Oczywiście nie. Jednak spółki znajdujące się w portfelu funduszu, które stoją u progu kolejnego etapu rozwoju, jakim niewątpliwie jest debiut giełdowy mogą liczyć na jego znaczne wsparcie. Dlaczego? Z jednej strony dla funduszu debiut giełdowy to często droga wyjścia z inwestycji. Zespół zrobi więc wszystko, żeby spółka płynnie weszła na parkiet, a tym samym inwestycja jak najlepiej się zwróciła. Z drugiej strony zespół analityczno-menadżerski funduszu zna spółkę, branże, realia rynkowe, instytucje z którymi spółka będzie musiała nawiązać współpracę (jak doradcy autoryzowani doradcy) i jest w stanie wszystko to połączyć w spójną całość. Po trzecie wreszcie przed pierwszym notowaniem akcji konieczne jest uporządkowanie struktur przedsiębiorstwa, zdyscyplinowanie procesów zarządczych, ale też precyzyjna strategia rozwoju biznesu. Fundusz ma więc możliwość odegrać znaczącą rolę w tym procesie.

Niezależnie czy chodzi o główny parkiet, czy o NewConnect w obu przypadkach konieczne jest spełnienie określonych warunków formalnych, – jak przekształcenie stanu prawnego firmy w spółkę akcyjną, podjęcie przez WZ uchwały o ofercie publicznej, wybór biegłego rewidenta i biura maklerskiego, przygotowanie prospektu emisyjnego, czy wreszcie złożenie stosownego wniosku do KNF.

– Spółka, która decyduje się wejść na parkiet musi przygotować się na wprowadzenie pewnych standardów dyscyplinujących oraz regulujących działalność, jak choćby obowiązek raportowania wyników finansowych czy innych ważnych zdarzeń. Fundusz w ramach monitoringu działań nie tylko pomaga zdyscyplinować kadrę zarządzającą do przekazywania okresowych raportów z działalności ale też, a może przede wszystkim, pomaga
w określeniu planu działania. A następnie weryfikuje jego wykonanie i motywuje kadrę do konsekwentnego osiągania kolejnych, założonych w nim celów strategicznych – tłumaczy Krzysztof Wiśniewski, Partner Zarządzający WSI Capital.

Spółka giełdowa aby zasłużyć na zaufanie inwestorów musi działać w sposób transparentny, konsekwentnie realizować strategię i informować o tym. Do tego świetnie przygotowuje współpraca z funduszem. Ponadto fundusz wspiera spółkę w spełnieniu szeregu wymogów formalnych. I choć może wydawać się to mało istotne to tak naprawdę właśnie formalności często przysparzają najwięcej trudności. Doświadczenie zespołu funduszu nieocenione jest również w zakresie przygotowania prospektu emisyjnego. Dokument ten to jedno z ważniejszych źródeł informacji dla inwestorów, dlatego powinien być przygotowany rzetelnie, i tu pole do popisu ma zespół analityczno-managerski funduszu.

– Przejście drogi od decyzji do debiutu to ciężka, często wieloletnia praca. Przedsiębiorcy, którzy decydują się na to pierwszy raz stają więc przed nie lada wyzwaniem. Ale oprócz wskazanych wymogów narzuconych przez GPW, równie ważne jest podjęcie decyzji o tym kiedy najlepiej wejść na parkiet. Najlepiej z punktu widzenia rozwoju spółki, sytuacji na danym rynku czy ogólnie sytuacji gospodarczej kraju i nastrojów panujących na giełdzie. A z tym już różnie bywa i wiele czynników należy brać pod uwagę. I tu również nieocenione będzie wsparcie funduszu i zespołu analitycznego, który pomoże wybrać najwłaściwszy moment – dodaje Krzysztof Wiśniewski.

Sama decyzja i przygotowanie się na formalności związane z debiutem nie wystarczą aby skutecznie prowadzić biznes notowany na giełdzie. Dla chcących się rozwijać przedsiębiorców dobrym rozwiązaniem jest więc współpraca z funduszem VC, który nie tylko dokapitalizuje firmę ale wchodząc w jej struktury wskaże właściwa ścieżkę rozwoju, uzupełni potrzeby merytoryczne, czy networkingowe i pomoże wskazać moment, w którym najlepiej wejść na parkiet.

Duży awans Firmy Oponiarskiej Dębica S.A. w rankingu przedsiębiorstw „Lista 500” Rzeczpospolitej

Firma Oponiarska Dębica S.A., z wielkością eksportu wynoszącą ponad 88 proc. całości wartości sprzedaży w 2013 roku, należy do grona największych polskich eksporterów, według rankingu „Lista 500” przygotowanego przez dziennik „Rzeczpospolita”. Spółka w ostatnich czterech lat awansowała również w zestawieniu ogólnym największych polskich przedsiębiorstw aż o 50 miejsc, z 213. pozycji w 2009 roku na miejsce 163. w 2013 roku.

„Tak duży skok w ciągu ostatnich czterech lat na ‘Liście 500’ najlepszych przedsiębiorstw w Polsce nasza Spółka wykonała dzięki wdrożonym w tym okresie inwestycjom, których wartość przekroczyła ponad 200 mln złotych. Sprawiły one, że Firma Oponiarska Dębica S.A. jest jednym z najnowocześniejszych na świecie producentów opon. Z kolei wysoka pozycja naszej firmy wśród polskich eksporterów została osiągnięta przede wszystkim dzięki ścisłej współpracy z naszym strategicznym udziałowcem, firmą Goodyear, której spółki, obecne na wszystkich kontynentach, zaopatrują się w opony produkowane w Dębicy” – powiedział Jacek Pryczek, Prezes Zarządu Firmy Oponiarskiej Dębica S.A.

Firma Oponiarska Dębica S.A., zajmując 163. pozycję na „Liście 500”, wyprzedziła takie przedsiębiorstwa, jak Henkel Polska, Amica Wronki S.A., Deutsche Bank Polska, Grupa Fakro, czy Telewizja Polska S.A. Jedyny producent opon oprócz Firmy Oponiarskiej Dębica S.A., który znalazł się „Liście 500” – Continental Opony Sp. z o.o., zajął 275. miejsce.

Wysoka pozycja w rankingu „Rzeczpospolitej” jest następną w kolekcji nagród i wyróżnień Spółki, które otrzymała ostatnio. W 2014 roku po raz kolejny T.C. Dębica S.A., wraz z innymi spółkami z Grupy Goodyear Polska, otrzymała certyfikat Top Employers, przyznawany co roku przez międzynarodowy Top Employers Institute tym firmom, które prowadzą najlepszą politykę personalną.

Z kolei w 2013 roku marka Dębica zajęła 5. pozycję wśród najczęściej wybieranych marek w Polsce i 14. miejsce wśród najmocniejszych marek produktów niespożywczych oraz pierwszą wśród producentów opon w Polsce w ‘X rankingu Polskich Marek’ dziennika „Rzeczpospolita”.

Także w ubiegłym roku Firma Oponiarska Dębica S.A. znalazła się na 54. miejscu rankingu 100 najszybciej rozwijających się spółek giełdowych, prestiżowego magazynu ekonomicznego „Forbes”. Spółka otrzymała także wyróżnienie konsumentów. Opony marki Dębica zdobyły najwyższą liczbę wskazań w ogólnopolskim badaniu postaw i preferencji konsumenckich „Dobry Produkt 2012”. Badanie przeprowadziła Redakcja ‘Forum Biznesu’ – dodatku do ‘Dziennika Gazety Prawnej’.

Firma Oponiarska Dębica S.A. została ponadto liderem eksportu w zestawieniu Największych Przedsiębiorstw Podkarpacia. W dorocznym Rankingu ,,Złotej Setki”, dębicki producent opon zdobył również wyróżnienia w kategoriach: zysk netto, udział eksportu w sprzedaży, wielkość zatrudnienia oraz najwyższa kapitalizacja giełdowa. To kolejny rok z rzędu, gdy wyróżnienie zostało przyznane Firmie Oponiarskiej Dębica S.A. W 2013 roku Spółka zajęła także 46. pozycję wśród 400 największych przedsiębiorstw w Polsce, które zostały wytypowane do Rankingu firm przemysłowych, który został przygotowany wspólnie przez wywiadownię gospodarczą Bisnode D&B Polska oraz tygodnik „Gazeta Finansowa”. Podstawowym kryterium zestawienia były przychody przedsiębiorstw osiągnięte w 2012 roku.

Sejm przyjął nowe prawo antymonopolowe

0

Eliminowanie praktyk niekorzystnych dla gospodarki, przedsiębiorców i konsumentów – to główne cele nowej ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów. Nowelizacja została przyjęta dzisiaj przez Sejm

Opracowując nowe regulacje, UOKiK zainicjował szerokie konsultacje społeczne. Ostatecznie, wychodząc naprzeciw postulatom biznesu, Urząd wprowadził wiele proprzedsiębiorczych zmian do projektu ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów, który dziś przyjął Sejm. Prace nad ustawą są prowadzone od ponad dwóch lat.

Ustawa wprowadza m.in. dwuetapową procedurę analizowania wniosków w sprawie fuzji i przejęć – proste sprawy rozpatrywane będą w ciągu miesiąca, natomiast bardziej złożone przez dodatkowe cztery miesiące. Takie rozwiązanie stosuje Komisja Europejska oraz wiele krajowych urzędów. Przedsiębiorca jeszcze w toku trwającego postępowania pozna przewidywany kierunek rozstrzygnięcia, w tym zastrzeżenia Urzędu. Podczas prowadzonego postępowania będzie mógł odnieść się do nich, a nawet zmodyfikować zakres koncentracji, tak aby uniknąć decyzji zakazującej transakcji.

Pozytywne z punktu widzenia profesjonalnych uczestników rynku są również tzw. środki zaradcze (ang. remedies). W decyzji kończącej postępowanie UOKiK będzie miał możliwość wskazania przedsiębiorcy, jakie działania ma podjąć w celu usunięcia skutków naruszenia lub zaprzestania niedozwolonej praktyki.

Korzystne dla przedsiębiorców będą również zmiany w programie łagodzenia kar leniency, który umożliwia uczestnikowi niedozwolonego porozumienia uniknięcie lub obniżenie sankcji finansowej w zamian za współpracę z Urzędem i dostarczenie informacji na temat zmowy. Obecnie tylko podmiot, który jako pierwszy poinformuje Urząd o niedozwolonych praktykach, może liczyć na całkowite zwolnienie z kary – pozostali na obniżenie sankcji. Wprowadzone rozwiązanie, tzw. leniency plus umożliwi przedsiębiorcy, który złoży wniosek jako drugi lub kolejny, uzyskanie dodatkowego obniżenia kary o 30 proc, jeśli poinformuje Urząd o innej zmowie, której również był uczestnikiem. W tej drugiej sprawie będzie miał status pierwszego wnioskodawcy i uniknie w niej kary finansowej.

Ustawa wprowadza również istotną zmianę dotyczącą ochrony konsumentów. Prezes UOKiK będzie miał możliwość publicznego ostrzegania o praktykach naruszających zbiorowe interesy konsumentów, które mogą narazić ich na poważne straty finansowe.

Ustawa trafi pod obrady Senatu.

M. Boni: dobrym pomysłem byłoby powołanie rządowego koordynatora ds. ochrony własności intelektualnej. Mógłby promować korzystanie z legalnych treści

CEO Magazyn PolskaBranża audiowizualna postuluje powołanie rządowego koordynatora odpowiedzialnego za ochronę własności intelektualnej. Zdaniem Michała Boniego taka instytucja miałaby sens, jeśli jej głównym zadaniem nie byłoby kontrolowanie internautów i ograniczanie im dostępu do treści w internecie, tylko edukowanie społeczeństwa i promowanie legalnego korzystania z tych treści.

 Jeżeli koordynator dbałby o promocję legalnego korzystania z różnych treści, używałby do tego sił, struktur i osób z różnych resortów, to myślę, że taka funkcja by się przydała – mówi były minister administracji i cyfryzacji agencji informacyjnej Newseria Biznes.  Wtedy może byłaby też dobra koordynacja różnych prac rządowych w tej dziedzinie i dobry kontakt z partnerami społecznymi.

Z raportu PwC wynika, że straty z samej tylko nielegalnej dystrybucji treści wideo w internecie wyceniane są w Polsce na nawet 700 milionów złotych, a w ciągu kolejnych czterech lat ubytek w PKB może sięgnąć nawet 6 mld zł.

 Nie chodzi o to, żeby teraz wprowadzić policjanta, który będzie śledził każdego użytkownika tych treści, które gdzieś rozsiewają się po sieci, tylko o to, żeby promować legalne użytkowanie, i stworzyć takie sposoby korzystania, które będą tworzyły wymóg legalnego korzystania – uważa Boni.

Podkreśla, że nie chodzi tu o ściganie końcowych użytkowników, oglądających w internecie filmy, ale tych, którzy je nielegalnie udostępniają. Argumentuje, że powszechny dostęp to istota internetu i nie można go ograniczać. Jednak jednocześnie musi to być dostęp legalny.

 Musimy stworzyć takie rozwiązania, które z jednej strony będą ludziom dawały dostęp do różnych treści, a z drugiej strony będą zwiększały poziom przestrzegania legalności ich dostępu, wtedy te straty będą mniejsze  zaznacza Michał Boni.

Boni tłumaczy, że chodzi o stworzenie takiego mechanizmu, który ograniczy piractwo na początku istnienia danego produktu na rynku – żeby producentom i dystrybutorom opłacała się ich działalność. Po pewnym czasie film czy płyta powinny być dostępne legalnie dla wszystkich, dostępne również finansowo.

 Branży filmowej też zależy na tym, żeby jak najwięcej ludzi obejrzało dany film – mówi były minister.  Tylko problem polega na tym, że dystrybutor określonego filmu wie, ile dni on powinien być tylko w kinach, po to, żeby koszty się zwróciły. Żaden z dystrybutorów i producentów filmowych nie chce przecież, żeby później to dzieło było bardzo trudno dostępne. Ale na pewno efektem tych działań nie może zmniejszenie oferty dla użytkowników, bo to byłoby rzeczywiście strzelanie sobie w stopę.

Promocji korzystania z legalnych treści służy też obchodzony od 2001 roku Światowy Dzień Własności Intelektualnej – w tym roku przypada w najbliższą sobotę, 26 kwietnia.

Resort gospodarki wspiera kobiety przedsiębiorców. Oferuje pożyczki na start firmy oraz misje promujące eksport

CEO Magazyn Polska

Od 20 do nawet 40 tys. zł pożyczki dla kobiet, które prowadzą własną działalność gospodarczą, proponuje Ministerstwo Gospodarki. Fundusze będą przyznawane pilotażowo na razie jedynie tam, gdzie bezrobocie kobiet jest najwyższe. Resort pracuje nad ostateczną listą województw. Docelowo fundusz może otrzymać nawet 100 mln euro z środków unijnych. Ministerstwo chce też wspierać działalność gospodarczą kobiet na rynkach zagranicznych, w tym arabskich i azjatyckich.

Resort gospodarki chce ułatwiać firmom prowadzonym przez kobiety ekspansję na rynki zagraniczne. Zwłaszcza tam, gdzie kobietom przedsiębiorcom trudniej pokonać bariery administracyjne i kulturowe, np. w krajach arabskich.

Sądzimy, że trzeba kobietom pokazywać, że eksport jest jednym z elementów, które pomogą im na dłuższą metę zarabiać więcej na swoich produktach i usługach. Mamy już zaplanowany cykl misji, które będą typowo misjami kobiecymi – dla kobiet przedsiębiorców – mówi agencji informacyjnej Newseria Ilona Antoniszyn-Klik, wiceminister gospodarki.

W trzecim kwartale tego roku resort planuje taką właśnie misję do Dubaju. O ile znajdą się chętne z gotowymi do eksportu projektami, jeszcze w 2014 r. możliwe są misje do Wietnamu i Japonii. Ministerstwo jest otwarte na propozycje krajów, z którymi można nawiązać współpracę i zachęca kobiety przedsiębiorców do zgłaszania pomysłów. Antoniszyn-Klik dodaje, że w tym roku możliwa jest jeszcze wizyt w jednym z krajów afrykańskich, a na początku przyszłego roku planowane są misje do Malezji i Tajlandii. Wśród interesujących obszarów, na których ministerstwo skoncentruje się w 2015 roku, jest też Ameryka Południowa.

Resort proponuje kobietom wsparcie również w kraju w rozpoczynaniu i rozwijaniu swojej działalności gospodarczej.

Kobiety z terenów, na którym bezrobocie kobiet jest stosunkowo duże, mają możliwość uzyskania pożyczki pomiędzy 20 tys. a 40 tys. złotych w ramach wsparcia z Ministerstwa Gospodarki. Ten fundusz będzie operowany przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości. Pilotaż ma nam pokazać, czy jest zainteresowanie wśród kobiet, jakiego rodzaju projekty kobiety planują, i z tego mamy zrobić instrument, który na 5-10 lat powinien być instrumentem stałym – tłumaczy wiceminister gospodarki.

Na pilotaż programu pożyczek dla kobiet ministerstwo chce przeznaczyć 25 mln zł. Docelowo program ma jednak objąć cały kraj. Unijne dofinansowanie może sięgnąć nawet 100 mln euro.

Skierowane do kobiet pożyczki mają zapewnić im środki na start w biznesie. Nie będą one obciążone marżą, a oprocentowanie będzie stałe, na poziomie 2 proc. Do tego wkład własny będzie na niskim poziomie 5 proc. Resort stawia jednak warunki: pożyczka nie będzie mogła być przeznaczona na finansowanie bieżącej działalności firmy, a jedynie na rozwój lub rozruch.

Będzie można też, jeżeli sytuacja będzie w firmie trudna, na 12 miesięcy przerwać spłacanie – dodaje Antoniszyn-Klik. – Będzie to ułatwiona, prostsza procedura uzyskania pomocy na rozwój bądź otwarcie swojej działalności. Ale musi być już ta firma zarejestrowana.

Maksymalny czas spłaty pożyczki to 5 lat. Nie wiadomo, w których województwach ruszy pilotaż, bo wciąż trwają prace nad odpowiednim rozporządzeniem. Będą to jednak obszary o najwyższym bezrobociu kobiet, w tym na pewno zachodniopomorskie i prawdopodobnie świętokrzyskie.