Zmiany w funkcjonowaniu specjalnych stref ekonomicznych

Do końca roku ma zapaść decyzja w sprawie przyszłości specjalnych stref ekonomicznych, które zgodnie z prawem działać mogą tylko do 2020 roku. Wicepremier i minister gospodarki Janusz Piechociński liczy na to, że rząd – już w oparciu o nowe kryteria – „podejmie solidarną i racjonalną decyzję o wydłużeniu funkcjonowania stref”. Zgodnie z proponowanymi zmianami strefy mają funkcjonować w szczególności na terenach objętych strukturalnym bezrobociem.

Specjalne strefy ekonomiczne powstały w Polsce blisko 20 lat temu, na mocy ustawy z 1994 roku. Pierwotnie miały być wygaszone w 2014 roku. Decyzją z 2008 roku Sejm przedłużył okres ich działalności do końca 2020 roku. Od kilku miesięcy trwa ożywiona dyskusja na temat dalszego wydłużenia o kolejne lata.

– Sądzę, że decyzja w sprawie przedłużenia funkcjonowania stref w Polsce zapadnie stosunkowo szybko, bo jeszcze w roku 2013 – zapowiada wicepremier i minister gospodarki.

Na ubiegłotygodniowym posiedzeniu rząd zdecydował, że ministrowie finansów i gospodarki wspólnie mają przeanalizować kryteria decydujące o wpuszczeniu do strefy określonego rodzaju działalności gospodarczej, ale też dopuszczalne formy pomocy publicznej, biorąc pod uwagę również doświadczenia europejskie.

– Jestem przekonany, że w oparciu o czytelniejsze niż dotąd kryteria, gdzie w pierwszej kolejności będzie przesuwanie aktywności stref do terenów: powiatów, grupy gmin, gdzie jest duże strukturalne bezrobocie, cały rząd podejmie solidarną i racjonalną decyzję o wydłużeniu funkcjonowania stref – mówi Agencji Informacyjnej Newseria wicepremier i szef resortu gospodarki, Janusz Piechociński.

Rozporządzenia, którymi tydzień temu miał się zająć rząd, zakładały, że SSE będą działać do końca 2026 roku. Waldemar Pawlak, były minister gospodarki, był zwolennikiem bezterminowego wydłużenia ich funkcjonowania.

W dyskusje włączyli się przedstawiciele czternastu działających dzisiaj w Polsce specjalnych stref ekonomicznych, przedsiębiorcy, samorządowcy i politycy. Chodzi o wypracowanie nowych mechanizmów pomocy publicznej, będących formą przyciągania inwestycji. Największym problemem jest spór na linii resort gospodarki – resort finansów, który do tej pory blokował decyzje w tej sprawie.

– My mówimy, że nie tylko trzeba oszczędzać, ale inwestować i zarabiać. Inni zwracają uwagę, że przez niższe podatki, np. CIT, skuteczniej niż poprzez nadzwyczajne formy, przyciąga się inwestycje – mówi minister gospodarki. – Na jakimś poziomie trzeba zawrzeć kompromis.

Może o niego być trudno, bo ewentualne dalsze ulgi dla firm działających w strefach osłabiłyby wpływy do budżetu. Janusz Piechociński mówi, że to tylko jedna strona medalu. Druga to korzyści wynikające z dalszego istnienia SSE – stabilne miejsca pracy, działalność związana z rozwojem wysoko technologicznych, innowacyjnych projektów, kooperacja z innymi podmiotami – poddostawcami i podwykonawcami.

Wicepremier dodaje, że w jego ocenie dotychczasowe rozwiązania prawne, system zachęt, adresowanych do inwestorów, sprawdziły się. Mimo trudnej sytuacji gospodarczej do Polski wciąż napływają bezpośrednie inwestycje zagraniczne, których wartość w 2011 roku osiągnęła pułap 10,9 mld euro, a w ubiegłym roku była wyższa o 6 proc. Biorąc pod uwagę wzrost procentowy byliśmy lepsi, m.in. od Niemców, Francuzów i Włochów. Nieznacznie ustąpiliśmy Wielkiej Brytanii, Litwie i Macedonii.

– To, że dziś, na początku 2013 roku, polski rząd analizuje i dyskutuje na ten temat, pokazuje bardzo wyraźnie, jak poważnie traktujemy inwestycje bezpośrednie, jak tym mechanizmem chcemy wspierać tereny poprzemysłowe albo tereny, gdzie jest bardzo mało lokalnej przedsiębiorczości, a bardzo dużo strukturalnego bezrobocia – dodaje wicepremier.

Na wiążące decyzje w tej sprawie liczą potencjalni inwestorzy, którzy muszą wiedzieć, na jakich zasadach mają inwestować swój kapitał, z jakich ulg będą mogli korzystać i do kiedy będą one obowiązywać. Jak podkreśla Janusz Piechociński, w strefach jest dzisiaj około 5 ha niezagospodarowanych terenów, ale są też obszary, na których wygasła już działalność gospodarcza, a pozostała pełna infrastruktura techniczna.

– Marnotrawstwem byłoby pozostawienie tego stanu rzeczy i przyzwolenie na dewastację, na niewykorzystanie tych terenów – ocenia Janusz Piechociński.

Z danych resortu gospodarki wynika, że dzięki istnieniu czternastu stref ekonomicznych przez kilkanaście lat powstało w Polsce ok. 250 tys. nowych miejsc pracy, a wartość inwestycji przekroczyła 75 mld zł.

Szefowie polskich firm przewidują koniec kryzysu w 2015 r.

Polscy prezesi i dyrektorzy zarządzający, choć wciąż pozostają pesymistyczni wobec sytuacji swoich firm w krótkim okresie, wykazują więcej optymizmu w dłuższym horyzoncie czasowym. Prawie połowa z nich pozytywnie ocenia perspektywy wzrostu w ciągu najbliższych trzech lat. Nadal, wśród działań mających na celu zwiększenie konkurencyjności przedsiębiorstw, dominuje kompleksowa restrukturyzacja kosztów, planuje ją aż 45% respondentów – to główne wnioski z badania „CEO Survey 2013” przeprowadzonego przez firmę doradczą PwC.

Z badania firmy doradczej PwC wynika, że zaledwie 26% polskich prezesów ocenia, iż przychody ich firm zdecydowanie wzrosną w ciągu najbliższych 12 miesięcy, w porównaniu do 28% rok wcześniej. Jest to z jednej strony, znacznie poniżej średniej dla naszego regionu (Europa Środkowo – Wschodnia -aż 42%) i świata (36%), ale z drugiej, nieco lepiej niż średnia dla Europy Zachodniej (22%), z którą jesteśmy najsilniej związani gospodarczo. Bardzo poprawiły się natomiast oczekiwania dotyczące perspektyw rozwojowych firm w dłuższej perspektywie. Aż 45% polskich prezesów wykazuje optymizm w horyzoncie 3-letnim (rok temu było to tylko 33%), podczas gdy na świecie odsetek silnie przekonanych co do wzrostu przychodów ich firm w ciągu 3 lat wciąż spada (46% wobec 47% rok temu).

Szefowie polskich firm najbardziej obawiają się negatywnych tendencji makroekonomicznych, bezpośrednio związanych z obecną sytuacją gospodarczą. 88% respondentów odczuwa niepokój w związku z niepewnym lub bardzo nieregularnym wzrostem PKB, a 77% pytanych obawia się zmiany zachowań konsumenckich (wobec 49% na świecie).

„Znacznie mniej niepokoju wśród polskich liderów budzą długookresowe trendy biznesowe, które mogą mieć wpływ na sposób prowadzenia firm i trwale zmieniają ich funkcjonowanie. Zaledwie 37% respondentów obawia się o dostępność pracowników o kluczowych umiejętnościach, a 23% pytanych zmian technologicznych czy problemów z ochroną własności intelektualnej. W wynikach światowych, tendencja ta jest odwrotna. Świadczy to o tym, iż globalne procesy natury strukturalnej wciąż docierają do naszego kraju z pewnym opóźnieniem” – mówi prof. Witold Orłowski, Główny Doradca Ekonomiczny PwC.

Działania restrukturyzacyjne planowane na 2013 r. będą bardzo podobne do tych z roku ubiegłego. Ich zakres związany jest ze strategią zmian w przedsiębiorstwach, która koncentruje się na działaniach obronnych. Firmy zarówno w Polsce (45%) jak i na świecie (70%) planują przede wszystkim kompleksowe programy restrukturyzacji kosztów. Na drugim miejscu jest wyprowadzenie na zewnątrz (outsourcing) procesu lub funkcji biznesowej, co wskazało 30% prezesów w Polsce (wobec 31% na świecie). Rzadziej w polskich firmach planowane są natomiast kroki w zakresie zawarcia aliansu strategicznego lub joint-venture (25% wobec aż 47% na świecie) czy realizacji transakcji międzynarodowej z zakresu fuzji i przejęć (15% wobec 28%). Działania te są jak widać filarami budowy przewagi firm na świecie. Zdaniem ekspertów firmy doradczej PwC, jeżeli polskie firmy chcą być konkurencyjne na światowych rynkach, muszą poszukać nowych, odważniejszych rozwiązań.

Z badania firmy doradczej PwC wynika również, że polscy CEO częściej niż w poprzednich latach planują wyjście na rynki zagraniczne, choć rzadko z nowymi produktami. Rok temu gotowość taką deklarowało tylko 5% ankietowanych, w tym roku jest to już 12%. Mimo tego, że 68% prezesów deklaruje zwiększenie zakresu prac badawczo-rozwojowych w firmie, częściej widzą oni szanse w zdobyciu nowych rynków zagranicznych, niż w opracowaniu nowego produktu lub usługi.

„Trudne czasy wymagają właściwego przywództwa. Polscy prezesi są gotowi brać na siebie to wyzwanie, 71% respondentów deklaruje, że odpowiedzialność za zarządzanie ryzykiem jest w firmach coraz bardziej scentralizowana, a 82%, że kluczowe decyzje podejmowane są na najwyższym szczeblu. Proces ten oznacza, iż bardzo istotne dla długookresowego rozwoju przedsiębiorstwa staje się zarówno przygotowanie odpowiednich następców dla obecnej kadry kierowniczej, jak i opracowanie efektywnych metod wyłaniania przyszłych liderów” – podkreśla prof. Witold Orłowski z PwC.

Narzędzia stosowane w polskich firmach są tu bardzo zbliżone do stosowanych na świecie: angażowanie menedżerów niższego szczebla w podejmowanie decyzji strategicznych (78% w Polsce wobec 79% na świecie), dedykowane programy rozwoju (odpowiednio 66% i 68%) oraz rotacje pomiędzy funkcjami (odpowiednio 63% i 62%). Zdecydowanie rzadziej w polskich firmach stosowane są promowanie różnorodności (36% wobec 58% na świecie) oraz aktywne planowanie sukcesji (55% wobec 71%).

Polscy prezesi lepiej niż na świecie oceniają funkcjonujące modele wynagrodzeń kadry menedżerskiej. W ocenach światowych liderów biznesu widać gorzkie lekcje, które wyciągnięto w krajach rozwiniętych z systemów wynagradzania nadmiernie premiujących ryzyko i skłaniających do poszukiwania krótkookresowych zysków. W przypadku polskich prezesów, akceptacja dla tych modeli jest dużo większa.

Kryzys ekonomiczny nie dotknął największych europejskich klubów piłkarskich

Real Madryt ósmy rok z rzędu jest klubem piłkarskim o największych przychodach na świecie. Jego przychody w sezonie 2011/2012 wyniosły 513 mln euro. Drugie i trzecie miejsce bez zmian – FC Barcelona oraz Manchester United. Dwudziestka największych futbolowych drużyn europejskich zarobiła prawie 5 mld euro. Wśród nich wyróżniają się kluby angielskiej Premier League, którym przypadła połowa miejsc w pierwszej dziesiątce światowego rankingu „Football Money League 2013” po raz 16. przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte.

Real Madryt jako pierwszy klub sportowy na świecie (z uwzględnieniem wszystkich dyscyplin) osiągnął przychody przekraczające 500 mln euro. Przychody hiszpańskiego giganta wzrosły w porównaniu z poprzednim sezonem o 33,1 mln euro (7 proc.) do niespełna 513 mln euro i pozwoliły po raz ósmy stanąć na czele klubów piłkarskich z największymi przychodami. Tym samym Real Madryt wyrównał rekord Manchesteru United, który zajmował pozycję lidera Football Money League przez osiem lat do sezonu 2003/2004. „Przykład Realu Madryt pokazuje, że są kluby odporne na kryzys. Klub ten narzucił swoim konkurentom niesamowite tempo zwiększania przychodów i to m.in. dzięki niemu dwudziestka czołowych klubów zwiększyła sumarycznie swoje przychody o 10 procent w sezonie 2011/2012”- argumentuje Dan Jones, Partner, Sports Business Group, Deloitte UK.

Łączne przychody dwudziestu najlepiej zarabiających klubów piłkarskich osiągnęły poziom 4,8 mld euro. Oznacza to, że od czasu rozpoczęcia publikowania rankingu Deloitte w 1997 roku zwiększyły się one aż czterokrotnie. „Osiem klubów w zestawieniu co prawda zanotowało spadek przychodów w sezonie 2011/2012, ale ich przyczyną były gorsze wyniki sportowe, a nie recesja. Przychody czołowej dwudziestki stanowią ponad jedną czwartą sumy przychodów całego europejskiego rynku piłkarskiego. Oczekujemy, że w sezonie 2012/2013 grupa ta zarobi ponad 5 mld euro” – dodaje Dan Jones.

Już piąty rok z rzędu sześć czołowych miejsc w Football Money League zajmują wciąż te same kluby. Oprócz Realu Madryt są to FC Barcelona, Manchester United, Bayern Monachium, Chelsea oraz Arsenal. Tak wysoka pozycja oznacza, że kluby te mają najwięcej kibiców, a co za tym idzie największe przychody i to zarówno na rynkach krajowych, jak i zagranicą.

Tradycyjnie najwięcej miejsc w zestawieniu przypadło angielskim drużynom. W tym roku jest ich siedem, a w pierwszej dziesiątce aż pięć. Tegorocznym debiutantem jest Newcastle United, który zastąpił hiszpańską Valencię.

Największy awans w sezonie 2011/2012, bo aż o pięć miejsc, uzyskały trzy drużyny: Manchester City (pozycja 7.), Bosrussia Dortmund (miejsce 11.) oraz Napoli (15.). Warto przypomnieć, że filarami niemieckiej drużyny są trzej Polacy: Robert Lewandowski, Jakub Błaszczykowski oraz Łukasz Piszczek. Borussia Dortmund uznawana jest za rewelację tegorocznej Ligi Mistrzów, z której odpadła już Chelsea, ubiegłoroczny zwycięzca europejskich rozgrywek. Zdaniem ekspertów Deloitte w połączeniu z ograniczoną pojemnością stadionu Stamford Bridge może to spowodować spadek londyńskiego klubu w przyszłorocznej edycji rankingu i zajęcia jego miejsca na przykład przez Manchester City, triumfatora Premier League z ubiegłego sezonu.

Czy Real Madryt i FC Barcelona w kolejnych edycjach Football Money League obronią pozycję lidera i wicelidera? Eksperci Deloitte zauważają, że zagrożeniem dla nich może być Manchester United, który choć notuje gorsze wyniki sportowe, to osiąga coraz wyższe przychody z działalności komercyjnej. „Manchester United nadal wykorzystuje globalną rozpoznawalność swojej marki. Siedmioletnia umowa sponsorska zawarta z General Motors podwoi przychody klubu uzyskiwane dzięki umieszczeniu logo partnera na koszulkach zawodników. W połączeniu z nowymi umowami na transmisję rozgrywek Premier League na sezon 2013/2014 gwarantującymi każdemu z angielskich klubów zwiększone dochody od 20 do 30 mln funtów może to skutkować wyprzedzeniem hiszpańskich klubów przez Czerwone Diabły. Nowe umowy dotyczące transmisji mogą oznaczać zaś, że za kilka lat połowę stawki w zestawieniu będą stanowić drużyny angielskie” – wyjaśnia Austin Houlihan, Starszy Menedżer, Sports Business Group, Deloitte UK.

Eksperci Deloitte zauważają, że na sytuację finansową europejskich klubów piłkarskich wpłynie wymóg UEFA, tzw. Financial Fair Play, oznaczający, że kluby nie będą mogły więcej wydawać niż zarabiają. „Coraz więcej uwagi przywiązuje się do racjonalizacji wydatków klubów w odniesieniu do poziomu ich zarobków. Należy popierać sprawność i odpowiedzialność struktur zarządczo-finansowych w europejskiej piłce nożnej oraz inwestowanie w obiekty sportowe i rozwój młodzieży” – podsumowuje Paul Rawnsley, Dyrektor, Sport Business Group, Deloitte UK.

Amazon przejmuje polską firmę IVONA Software

Polska firma IVONA Software, której syntezator mowy Ivona zyskał uznanie tak rodzimych, jak i zagranicznych użytkowników komputerów, została przejęta przez Amazon. Przejęcie jest kolejną odsłoną rywalizacji między Amazonem a jego konkurentami mającymi własne syntezatory mowy, takie jak Samsung S-Voice czy Siri należąca do Apple.

Firmę założyli w 2001 roku dwaj absolwenci Politechniki Gdańskiej, Łukasz Osowski i Michał Kaszczuk. W 2011 roku pierwotna nazwa firmy (IVO Software) została zmieniona na IVONA Software. Firma tworzy i rozwija wielokrotnie nagradzany na świecie syntezator mowy IVONA TTS (ang. Text-to-Speech) – program zmieniający tekst na mowę. Jego możliwości technologiczne, wysoka jakość mowy porównywalna z mową ludzką, różnorodność głosów, kodeków i licencji sprawia, że korzystają z niego zarówno duże korporacje, jak i małe firmy. Amazon korzysta już z technologii firmy IVONA Software w swoich tabletach Kindle Fire, które oferują takie funkcje jak Text-to-Speech, Voice Guide oraz Explore by Touch.

„Opracowana przez IVONA Software wyjątkowa technologia text-to-speech wyróżnia się naturalnością, dokładnością wymowy oraz łatwością wykorzystania. Jest ona kluczowym elementem funkcji zwiększających dostępność Kindle Fire, w tym Text-to-Speech, Voice Guide, czy Explore by Touch”, powiedział Dave Limp, Vice President, Amazon Kindle. „Zespół IVONA podziela naszą pasję do innowacji i koncentrację na potrzebach klienta. Liczymy na dalszy rozwój i dostarczanie świetnych produktów pozwalających na budowę najwyższej klasy rozwiązań głosowych klientom na całym świecie.”

„Od ponad dziesięciu lat nasz zespół koncentruje się na budowie innowacyjnej technologii text-to-speech,” mówi Łukasz Osowski, Prezes i współzałożyciel firmy IVONA. „Cieszymy się, że wsparcie Amazon pozwoli nam na dalszy rozwój, innowacje oraz dostarczanie nowych głosów i języków klientom na całym świecie.”

Szczegóły finansowe transakcji nie zostały ujawnione przez żadną ze stron.

Kryzys w Chinach i gaz łupkowy zwiększą PKB Polski

Wyhamowanie dynamiki wzrostu gospodarczego Chin może oznaczać wzrost polskiego PKB o 1 proc. w ciągu trzech lat. Z kolei rozpoczęcie wydobycia gazu łupkowego w Polsce może zwiększyć PKB naszego kraju łącznie o ponad 3 proc. w latach 2013-2022. Analizy przyczyn i skutków tych czynników – „chińskiego kryzysu” i wydobycia gazu łupkowego – dokonał Bank DnB NORD z firmą doradczą Deloitte w raporcie „Kierunki 2013. Pozytywne szoki gospodarcze?”.

Po pierwsze: „kryzys” w Chinach
Szacunki i prognozy na najbliższe dwa lata wskazują na stabilizację wzrostu PKB w krajach rozwiniętych, na poziomie około 2,5 proc. w Stanach Zjednoczonych i 1,5 proc. w strefie euro oraz 8 proc. w Chinach. W analizie przygotowanej przez Bank DnB NORD wspólnie z Deloitte rozważany jest też scenariusz zakładający spowolnienie dynamiki PKB Chin do 5 proc. rocznie.

– Skutki takiego, prawdopodobnego naszym zdaniem, zdarzenia będą odczuwalne dla gospodarek na całym świcie – podkreśla Rafał Antczak, członek zarządu Deloitte Business Consulting, jeden z autorów raportu. – Nie będzie to kryzys w dosłownym tego słowa znaczeniu, ale „kryzys chiński”, który wywoła pozytywny szok podażowy na świecie, którego echa dotrą także do Polski.

Chiny mogą doświadczyć spowolnienia wzrostu do „zaledwie” 5 proc., ponieważ – według twórców publikacji – kraje rozwinięte, czyli główni partnerzy handlowi Chin, przechodzą właśnie terapię ograniczania deficytów i konsumpcji. Równocześnie chińskie rezerwy wzrostu (oparte o inwestycje i eksport) są na wyczerpaniu, a potencjalne jego nowe źródła (związane z wewnętrzną konsumpcją i innowacyjnością) będą wymagać zmian o charakterze politycznym i społecznym, co w obecnej sytuacji wydaje się mało prawdopodobne.

– Polski przemysł, choć nie jest bezpośrednio powiązany z koniunkturą w Chinach, to pośrednio poprzez eksport komponentów do produkcji unijnego eksportu do Chin pozostaje z nią dosyć silnie skorelowany – wyjaśnia Artur Tomaszewski, prezes zarządu banku DnB NORD Polska. – Spowolnienie dynamiki chińskiego PKB wpływać będzie na polską gospodarkę dwoma kanałami: poprzez handel międzynarodowy, a także spadek cen surowców – dodaje prezes Tomaszewski.

Według autorów raportu ewentualne spowolnienie w Chinach wpłynie pozytywnie na polską gospodarkę. Spadek dynamiki PKB Chin o 1 pkt proc. (poprzez związany z nim spadek indeksu cen surowców na rynkach światowych) spowoduje wzrost PKB Polski o 0,16 pkt proc. w każdym roku. Natomiast łączny wpływ „kryzysu chińskiego” na sytuację gospodarczą Polski przez kolejne trzy lata byłby bardziej korzystny i wyniósłby w sumie około 1,1 pkt proc. To niemało, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę możliwą niską dynamikę wzrostu PKB Polski w najbliższych latach – na co się zapowiada, biorąc pod uwagę przewlekłość globalnego kryzysu finansowego.

Po drugie: gaz łupkowy (także w Polsce).

Największe szacowane złoża gazu łupkowego znajdują się w Ameryce Północnej (26 proc. światowych zasobów) i Azji (23 proc.). Biorąc pod uwagę poszczególne kraje największe złoża są zlokalizowane w Chinach. Europa posiada raczej symboliczne zasoby (8 proc. światowych złóż), ale mają one istotne znaczenie, gdyż znajdują się w krajach (w tym w Polsce) silnie uzależnionych od importu gazu.

W przypadku wzrostu wydobycia gazu łupkowego obecna zależność wielu krajów od importowanego gazu ulegnie zmniejszeniu, a co za tym idzie – zmienić się może bilans eksportu-importu gazu na świecie. Obserwujemy spadek cen gazu nie tylko na rynku amerykańskim, ale i globalnym. Powyższe procesy będą miały raczej charakter trwały i mogą doprowadzić do rewolucji na rynku źródeł energii – piszą autorzy raportu.

Co to oznacza dla polskiej gospodarki?

W kontekście szacowanych zasobów gazu łupkowego na terenie naszego kraju różnice pomiędzy dwoma możliwymi scenariuszami: pierwszym (fiasko wydobycia istotnych ilości gazu łupkowego) oraz drugim (sukces łupkowego przedsięwzięcia), nie są dramatycznie duże. Polska nie będzie zatem drugą Norwegią. Niemniej korzyści, które odniesie gospodarka będą widoczne. Autorzy raportu szacują, że dla polskiego PKB korzyści netto w postaci wzrostu konsumpcji – mimo wszystko tańszego gazu, inwestycji w rozbudowę wydobycia i infrastrukturę oraz spadku importu wynosić mogą łącznie ponad 3 proc. PKB w latach 2013-2022. Jest to poziom zbliżony do korzyści, jakie odniosła z tytułu wydobycia i konsumpcji gazu łupkowego gospodarka USA w latach 2005-2010.

Rynek nowych mieszkań w Polsce w 2012 r.

Ostatni kwartał roku był pod względem liczby zawartych transakcji bardzo dobrym okresem, zaś cały rok 2012 – niezłym rokiem dla większości firm. Kluczowe znaczenie dla takiego wyniku mieli nabywcy kupujący mieszkania ze wsparciem programu „Rodzina Na Swoim”. Pomimo dostrzegalnego spowolnienia gospodarczego i perturbacji spowodowanych wejściem w życie ustawy o ochronie praw nabywców sektor deweloperski wykazał dojrzałość i umiejętność elastycznego reagowania na zmiany w otoczeniu rynku.

Komentując sytuację na rynku deweloperskim Kazimierz Kirejczyk, Prezes REAS powiedział: „Ze względu na spodziewaną sytuację makroekonomiczną w 2013 r. nasili się proces różnicowania sytuacji poszczególnych deweloperów. Firmy z największymi problemami mogą być zmuszone do wyprzedaży mieszkań po bardzo atrakcyjnych dla nabywców cenach. Natomiast te, które zachowają dobrą kondycję finansową, będą mogły nadal sprzedawać mieszkania z satysfakcjonującymi marżami. Dostrzegalny będzie także proces konsolidacji rynku.

Niemniej, o ile nie wystąpią szczególnie silne negatywne czynniki w otoczeniu rynku, to sam sektor deweloperski powinien sobie poradzić ze spowolnieniem gospodarczym, a rok 2014 może przynieść wyraźną poprawę koniunktury na polskim rynku mieszkaniowym.” dodał Kazimierz Kirejczyk.

Daniel Ścigała nowym dyrektorem Biura Maklerskiego Banku BGŻ

Daniel Ścigała związany jest z rynkiem finansowym od kilkunastu lat. Ostatnio w Grupie BNP Paribas odpowiadał za bankowość prywatną, uruchomienie biura maklerskiego oraz pełnił funkcję Prezesa TFI BNP Paribas Polska.

W latach 2000-2010 związany był z BRE Bankiem, gdzie m.in. odpowiadał za bankowość prywatną, tworzył i kierował domem maklerskim BRE Wealth Management. Daniel Ścigała zajmuje się komentowaniem bieżącej sytuacji na rynku kapitałowym, usług i produktów inwestycyjnych oraz komentarzami giełdowymi. Zespół analityków Biura Maklerskiego przygotowuje szczegółowe analizy spółek giełdowych oraz komentarze giełdowe. Głównie są to firmy z branży przemysłowej, budowlanej, finansowej, handlowej, telekomunikacyjnej, IT czy energetycznej.

Apple ogłasza rekordowe wyniki kwartalne

Firma Apple ogłosiła dzisiaj wyniki finansowe za pierwszy, 13-tygodniowy kwartał roku obrotowego 2013, który zakończył się 29 grudnia 2012 r. Spółka zadeklarowała rekordowe przychody kwartalne w wysokości 54,5 miliarda USD i rekordowy kwartalny zysk netto w wysokości 13,1 miliarda USD, czyli 13,81 USD na akcję rozwodnioną. W analogicznym 14-tygodniowym kwartale poprzedniego roku przychody wyniosły 46,3 miliarda USD, a zysk netto 13,1 miliarda USD, czyli 13,87 USD na akcję rozwodnioną. Marża brutto wyniosła 38,6 procent w porównaniu z 44,7 procent w analogicznym kwartale poprzedniego roku. 61 procent przychodów ze sprzedaży w zakończonym kwartale przypadało na sprzedaż poza USA.

Średni przychód tygodniowy w zakończonym kwartale wyniósł 4,2 miliarda USD w porównaniu z 3,3 miliarda USD w analogicznym kwartale poprzedniego roku.

Spółka sprzedała w tym kwartale rekordową liczbę 47,8 miliona telefonów iPhone w porównaniu z 37 milionami w analogicznym kwartale poprzedniego roku. Spółka Apple sprzedała też w zakończonym kwartale rekordową liczbę 22,9 miliona iPadów w porównaniu z 15,4 miliona w analogicznym kwartale poprzedniego roku. Spółka sprzedała 4,1 miliona komputerów Mac w porównaniu z 5,2 miliona w analogicznym kwartale poprzedniego roku. Spółka Apple sprzedała w zakończonym kwartale 12,7 miliona iPodów w porównaniu z 15,4 miliona w analogicznym kwartale poprzedniego roku.

Rada dyrektorów Apple zadeklarowała dywidendę gotówkową w wysokości 2,65 USD na akcję zwykłą. Dywidenda jest płatna w dniu 14 lutego 2013 r. dla akcjonariuszy zarejestrowanych na koniec dnia pracy 11 lutego 2013 r.

„Niezwykle cieszą nas rekordowe przychody w wysokości ponad 54 miliardów USD i sprzedaż ponad 75 milionów urządzeń z systemem iOS w jednym kwartale”, powiedział Tim Cook, Dyrektor Generalny Apple. „Jesteśmy głęboko przekonani o wartości naszej oferty i modelu dystrybucji, nadal koncentrując na innowacjach i tworzeniu najlepszych produktów na świecie”.

„Znakomite wyniki działalności przyniosły w ciągu kwartału ponad 23 miliardy USD w gotówce”, powiedział Peter Oppenheimer, Dyrektor Finansowy Apple. „Ustanowiliśmy nowy rekord wszechczasów w kwartalnej sprzedaży telefonów iPhone i iPadów, znacząco poszerzyliśmy nasz ekosystem i wygenerowaliśmy najwyższe kwartalne przychody ze sprzedaży w historii Apple”.

Apple prognozuje następujące wyniki w drugim kwartale roku obrotowego 2013:

• przychody ze sprzedaży: od 41 do 43 miliardów USD;
• marża brutto: od 37,5 do 38,5 procenta;
• koszty operacyjne: od 3,8 do 3,9 miliarda USD;
• pozostałe przychody/(koszty): 350 milionów USD
• stawka opodatkowania: 26%

Apple udostępni na żywo transmisję telekonferencji z prezentacją wyników finansowych za 1. kwartał roku obrotowego 2013 o godzinie 14:00 czasu pacyficznego (PST)/23:00 czasu CET w dniu 23 stycznia 2013 r., pod adresem www.apple.com/quicktime/qtv/earningsq113. Webcast ten będzie dostępny do odtworzenia jeszcze przez około dwa tygodnie po tym terminie.

Niniejsza informacja prasowa zawiera wybiegające w przyszłość stwierdzenia, w tym bez ograniczeń te dotyczące szacowanych przychodów ze sprzedaży, marży brutto, kosztów operacyjnych, pozostałych przychodów/(kosztów) i stawek opodatkowania. Ze stwierdzeniami tymi wiążą się elementy ryzyka i niepewności, a faktyczne wyniki finansowe mogą być różne od prognozowanych. Do elementów ryzyka i niepewności należą bez ograniczeń: wpływ czynników konkurencyjnych i ekonomicznych (oraz reakcji Spółki) na decyzje konsumentów i przedsiębiorców dotyczące zakupu produktów Spółki; nieustanna presja konkurencyjna na rynku; zdolność Spółki do terminowego wprowadzania na rynek nowych programów, produktów i innowacji technologicznych oraz stymulowania popytu na nie; wpływ zmian w produktach, ich cenach lub ofercie i/lub wzrost kosztów podzespołów na marżę brutto Spółki; ryzyko związane z utrzymaniem zapasów zamawianych przez Spółkę z wyprzedzeniem, zanim klienci zamówią produkty Spółki; dostępność, na akceptowalnych warunkach, określonych podzespołów i usług niezbędnych do prowadzenia przez Spółkę działalności, a obecnie nabywanych ze źródeł o ograniczonej dostępności lub takich, dla których nie ma alternatywy; wpływ zależności Spółki od usług produkcyjnych i logistycznych świadczonych przez firmy trzecie na jakość, ilość lub koszt produktów bądź usług; czynniki ryzyka związane z działalnością zagraniczną Spółki; zależność Spółki od własności intelektualnej i treści cyfrowych dostarczanych przez firmy trzecie; potencjalny wpływ ewentualnego orzeczenia, że Spółka naruszyła prawa własności intelektualnej innych podmiotów; zależność Spółki od wyników działalności dystrybutorów, operatorów telekomunikacyjnych i innych pośredników w sprzedaży produktów Spółki; wpływ ewentualnych problemów z jakością produktów i usług na sprzedaż i zysk operacyjny Spółki; ciągłość pracy i dostępność kluczowych członków kadry zarządzającej i pracowników; wojny, akty terroru, kryzysy zdrowia publicznego, katastrofy naturalne i inne okoliczności, które mogłyby zakłócić dostawy, transport i kształtowanie się popytu na produkty; niekorzystne wyniki innych postępowań prawnych. Dodatkowe informacje na temat potencjalnych czynników wpływających na wyniki finansowe Spółki zamieszczane są niekiedy w sekcjach pt. „Risk Factors” (Czynniki ryzyka) i „Management’s Discussion and Analysis of Financial Condition and Results of Operations” (Omówienie i dokonana przez Zarząd analiza stanu finansowego i wyników działalności) wchodzących w skład ogólnodostępnych sprawozdań Spółki składanych w amerykańskiej Komisji ds. Papierów Wartościowych i Giełdy (SEC), w tym Formularza 10-K za rok obrotowy zakończony 29 września 2012 roku i Formularza 10-Q za kwartał zakończony 29 grudnia 2012 roku, który zostanie złożony w komisji SEC. Spółka nie zobowiązuje się do aktualizowania stwierdzeń lub informacji wybiegających w przyszłość. Informacje takie powinny być interpretowane w kontekście daty ich ogłoszenia.

Ponad 21 mld zł to kwota pomocy publicznej udzielonej w 2011 roku

Zgodnie z najnowszym raportem ogólna wartość wsparcia w 2011 roku wyniosła 21,47 mld zł, w 2010 – 24,09 mld zł. W 2011 roku ponad 4 mld zł to pomoc udzielona w transporcie (ok. 70 proc. tej kwoty przyznano spółkom kolejowym). W Raporcie analizę udzielonego wsparcia dokonano z wyłączeniem pomocy udzielonej w sektorze transportu.

Najczęściej stosowaną formą pomocy były, podobnie jak w latach 2005-2010, ulgi podatkowe i dotacje (97,3 proc. wartości pomocy). Wśród instytucji udzielających pomocy w 2011 roku na pierwszym miejscu znalazł się Prezes Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych – 2,75 mld zł, Prezes Zarządu Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej – 2,12 mld zł – prawie trzykrotnie więcej niż w 2010. Mniejszego wsparcia udzielili za to: marszałkowie województw 1,69 mld zł (w 2010 – 4,66 mld zł), organy skarbowe i celne – 2,01 mld zł (w 2010 r. – 2,86 mld zł) czy Prezes Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości -1,69 mld zł (w 2010 r. – 3,28 mld zł).

W ramach pomocy horyzontalnej rozdysponowano ponad 5,6 mld zł – w 2010 było to 6,22 mld zł. Największe środki przeznaczono na zatrudnienie (2,80 mld zł, w 2010 – 2,98 mld zł), ochronę środowiska (1,07 mld, w 2010 – 1,48 mld zł), szkolenia (0,70 mld zł, w 2010 – 0,45 mld zł).

W przypadku pomocy sektorowej środki utrzymały się na podobnym poziomie – 3,39 mld zł w 2010, a rok później – 3,43 mld zł. Największy wzrost pomocy (o 982 mln zł) odnotowano w sektorze energetyki. Pomoc dla podmiotów z tego sektora została udzielona w ramach rekompensaty za dobrowolne rozwiązanie umów długoterminowych sprzedaży mocy i energii elektrycznej – 1,89 mld zł.

Wartość pomocy regionalnej wyniosła 6,43 mld zł – w 2010 -10,72 mld zł. Najwięcej pomocy o tym przeznaczeniu udzielili marszałkowie województw (1,58 mld zł). 1,40 mld zł trafiło od Ministra Gospodarki do przedsiębiorców z przeznaczeniem na pomoc na inwestycje w produkcję energii elektrycznej lub ciepła z odnawialnych źródeł energii oraz inwestycje o dużym znaczeniu dla gospodarki.

Wsparcie według województw

Na pierwszych miejscach ponownie znaleźli się przedsiębiorcy z: mazowieckiego – 2,95 mld zł (w 2010 – 4,77 mld zł), śląskiego – 2,34 mld zł (w 2010 – 3,16 mld zł) oraz łódzkiego – 1,92 mld zł (w 2010 – 1,64 mld zł). Najmniejszą pomoc przekazano przedsiębiorcom z województw: świętokrzyskiego – 371,3 mln zł, lubuskiego – 431,6 mln zł, warmińsko-mazurskiego – 435,9 mln zł. Wysoka wartość pomocy w niektórych województwach wynika z faktu, że wielu przedsiębiorców wybiera na swoje siedziby duże miasta.

Wsparcie według beneficjentów

Podobnie jak w latach poprzednich w 2011 roku beneficjentami ponad połowy pomocy były duże przedsiębiorstwa. Największym beneficjentem pomocy (z uwzględnieniem pomocy w transporcie) była spółka PKP Intercity – 1,25 mld zł, PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna – 1,18 mld zł. Na drugim miejscu znalazła się spółka Przewozy Regionalne – 1,04 mld zł. Następnie: Polskie LNG – 440,9 mln zł, Polskie Sieci Elektroenergetyczne Operator – 396,5 mln zł, Krakowski Holding Komunalny – 377,0 mln zł, Spółka Restrukturyzacji Kopalń – 371,5 mln zł, PKN Orlen – 322,7 mln zł, Międzygminny Kompleks Unieszkodliwiania Odpadów ProNatura – 318,0 mln zł, Południowy Koncern Energetyczny – 239,4 mln zł, PGE Elektrownia Opole – 235,3 mln zł, Zakład Unieszkodliwiana Odpadów – 222,1 mln zł, Telewizja Polska – 205,4 mln zł.

Spadek wartości pomocy

W 2011 roku w porównaniu z 2010 odnotowano spadek całkowitej wartości pomocy o 2,62 mld zł. Związane jest to przede wszystkim z tym, że to właśnie w 2010 roku rozstrzygnęło się wiele konkursów o wsparcie unijne i w związku z tym zostało zawartych więcej umów. Spadła również wartość pomocy udzielanej przez marszałków województw w ramach regionalnych programów operacyjnych (o ok. 3 mld zł) oraz przez Prezesa PARP w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka (o ok. 1,7 mld zł).

Asseco Poland wybuduje w Radomiu sieć w technologii LTE

0

Przetarg nieograniczony na opracowanie dokumentacji i budowę infrastruktury szerokopasmowej sieci bezprzewodowej w Radomiu wygrało konsorcjum z Asseco Poland jako liderem, które zaproponowało zastosowanie nowoczesnej technologii LTE (Long Term Evolution). Dzisiaj wiceprezes Asseco Poland, Włodzimierz Serwiński i prezydent Radomia, Andrzej Kosztowniak, podpisali umowę o wartości niemal 6 mln zł brutto.

W ciągu 9 miesięcy konsorcjum zaprojektuje i wybuduje sieć, która da bezpłatny dostęp do Internetu dla 1500 gospodarstw domowych w Radomiu, zagrożonych wykluczeniem cyfrowym z powodu ubóstwa lub niepełnosprawności. Jedna trzecia tych gospodarstw zostanie wyposażona w sprzęt komputerowy przystosowany do potrzeb osób niepełnosprawnych (jego zakup i ubezpieczenie objęte są oddzielnym postępowaniem przetargowym). Uruchamiając projekt „Bezpłatny Internet dla mieszkańców Radomia zagrożonych wykluczeniem cyfrowym” gmina miasta Radomia chce niwelować różnice w dostępie do Internetu i wyrównywać szanse edukacyjne swoich mieszkańców. Wszyscy uczestnicy projektu zostaną przeszkoleni z zakresu obsługi uruchomionego łącza, podstaw komunikacji elektronicznej, obsługi komputera oraz podstawowego oprogramowania. W ten sposób także mniej zamożni mieszkańcy Radomia i osoby niepełnosprawne zyskają dostęp do zasobów i usług internetowych. To podstawowy, ale nie jedyny cel budowy sieci szerokopasmowej w Radomiu.

– Znakomite parametry transferu danych nowoczesnej technologii LTE – w Polsce obecnej zaledwie od roku – pozwalają na świadczenie wielu zaawansowanych usług, np. wysokiej jakości wideokonferencji czy transmisji serwisów telewizyjnych. Radom, będąc de facto operatorem swojej sieci LTE, będzie mógł po zakończeniu programu wykorzystywać ją także do innych celów komunikacyjnych i za jej pomocą budować naprawdę inteligentne miasto na miarę XXI w. Sprawując dwuletni serwis nad wybudowaną infrastrukturą, z ochotą będziemy władze Radomia w takich zamierzeniach wspierać – powiedział po podpisaniu umowy Włodzimierz Serwiński, wiceprezes Asseco Poland.

Projekt „Bezpłatny Internet dla mieszkańców Radomia zagrożonych wykluczeniem cyfrowym” jest współfinansowany przez Unię Europejską w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka 8 Oś Priorytetowa: Społeczeństwo informacyjne – zwiększanie innowacyjności gospodarki, Działanie 8.3 „Przeciwdziałanie wykluczeniu cyfrowemu – eInclusion”. Wartość projektu to 10 149 100 złotych, z czego dofinansowanie ze środków europejskich i dotacji celowych z publicznych środków krajowych wynosi 8 626 735 zł.