Coraz mniej mieszkań na rynku nieruchomości

W całym sektorze od stycznia do czerwca rozpoczęto budowę 80 tys. nowych mieszkań, o 1,3 proc. mniej niż w tym samym okresie 2010 r. Jednak największy regres wśród inwestorów dotknął deweloperów, którzy rozpoczęli o 9,3 proc. mniej mieszkań niż przed rokiem.

Deweloperzy znaleźli się też pod kreską pod względem liczby oddanych do użytku mieszkań. W I półroczu spadek sięgnął tu 24,9 proc (dla całego rynku o 13,1 proc.). Ale spośród inwestorów, tylko deweloperzy w I połowie roku uzyskali więcej zezwoleń na budowę niż rok wcześniej.

Z danych tych wynika po pierwsze, że deweloperzy w I półroczu tego roku znajdowali się w momencie realizacji rozpoczętych tuż po wygaśnięciu kryzysu kredytowego (koniec 2009 r) inwestycji i ubiegania się o następne. Zatem mniej lokali oddawali do użytku. Z pewnością pod tym względem druga połowa tego roku będzie dla nich znacznie lepsza. Za 18-20 miesięcy oddawać będą zaś lokale, na które otrzymali zezwolenia w minionym półroczu.

W I półroczu tego roku popyt na rynku stymulowały przede wszystkim: spodziewane zaostrzenie rygorów w programie RnS oraz turbulencje na rynku walutowym.

W II kw 2011, jak podaje raport AMRON, w większości aglomeracji średnie ceny m kw mieszkania spadły. Najbardziej ceny pikowały w stolicy i w Poznaniu. W Warszawie średnia cena transakcyjna spadła z 7982 zł w I kw roku do 7826 zł w II kw 2011. Spadek w porównaniu z IV kw 2010 sięgnął tu prawie 300 zł. W stolicy Wielkopolski spadek z kwartału na kwartał wyniósł 117 zł. W innych aglomeracjach – Łodzi, Wrocławiu, Katowicach, Krakowi, Gdańsku czy Białymstoku spadek cen sięgnął średnio 50 zł/m kw mieszkania.

Jest to przede wszystkim efekt rosnącej konkurencji oraz ciągłego nawisu podażowego z lat minionych, który deweloperzy starają się zmniejszać stosując upusty, największe na duże lokale i 55-65 -metrowe w gorszych lokalizacjach.

Deweloperzy chyba pogodzili się już z niższymi marżami i dłuższym okresem sprzedaży gotowych mieszkań. Ich nowa oferta podażowa jest też bardziej dostosowana do oczekiwań rynku, stąd raczej nie będzie podlegać polityce obniżek i upustów.

W II kw tego roku w porównaniu do pierwszych trzech miesięcy liczba udzielonych kredytów wzrosłą o 9,33 proc a ich wartość o 8,02 proc. (13,3 mld zł, w I półroczu 26 mld zł). Co oznacza, że w całym 2011 r. wartość udzielnych kredytów może być wyższa niż w ub roku, kiedy sięgnęła 48,7 mld zł.

Dr Paweł Grząbka, prezes zarządu CEE Property Group zauważa, że po zmianie rządowego programu rynek mieszkaniowy znalazł się w nowej sytuacji. Według Pawła Grząbki – po zmianach programu Rodzina na Swoim najbardziej zmaleje popyt na większe, droższe mieszkania. Znowelizowany program zmniejszy liczbę mieszkań deweloperskich, które będą mogły być nim objęte. Do tej pory “podpadało” pod program blisko ¾ mieszkań, po zmianach zaledwie 10 proc., zwłaszcza w drogich dużych aglomeracjach.

Głównym problemem deweloperów w najbliższych kwartałach, do końca 2012 r. kiedy rządowy program wygaśnie, będzie dostosowanie cenowe oferty do wymagań nabywców. Z pewnością uruchomią oni projekty w mniej atrakcyjnych lokalizacjach, mało będzie też powstawać lokali o powierzchni powyżej 75 m kw, nie klasyfikujących się do programu.

Actavis gotowy do przejęcia Polfy Warszawa

Actavis jest dobrze przygotowany do przejęcia Polfy Warszawa. W pierwszej połowie 2011 roku sprzedaż Actavis Polska wzrosła ponad 30 procent, co pokazuje silne zaangażowanie firmy w Polsce.

„Actavis ma wieloletnie doświadczenie na globalnym rynku farmaceutycznym. Polska jest dla nas jednym z najważniejszych rynków i planujemy wzmocnić tutaj naszą pozycję. Wierzymy, że dzięki naszemu doświadczeniu możemy stworzyć z Polfy Warszawa lidera regionu Europy Środkowo-Wschodniej. Jesteśmy gotowi zainwestować w ten zakład ponad 150 mln zł w ciągu 5 lat. Warto również podkreślić, że ze względu na uzupełniającą się ofertę Polfy Warszawa i koncernu Actavis, jeśli przejmiemy warszawski zakład to na pewno pozostanie on w obecnej lokalizacji.” – powiedział Claudio Albrecht, dyrektor generalny firmy Actavis Group.

Fakt, że Polfa Warszawa wytwarza ampułki, których Actavis nigdzie na świecie nie produkuje, umożliwi utworzenie z warszawskiego zakładu globalnego centrum technologicznego eksportującego wyroby do Rosji, Ukrainy i innych krajów Europy Wschodniej. Według szacunków firmy Actavis, po nabyciu Polfy Warszawa produkcja w tej fabryce, głównie dzięki eksportowi na rynku zagraniczne, może wzrosnąć o 60% w ciągu najbliższych 4 lat.

„Obecnie jesteśmy najszybciej rozwijającą się firmą farmaceutyczną w Polsce – jeszcze do końca 2011 zamierzamy wprowadzić na polski rynek kilkanaście nowych produktów. Przejęcie Polfy Warszawa będzie dla nas oznaczać dostęp do ponad 100 farmaceutyków, z których mniej niż 4 procent pokrywa się z naszym obecnym portfolio leków. Dla nas, Polfa Warszawa to nie tylko zakład produkcyjny, ale również wieloletnie doświadczenie i wiedza osób tam pracujących. Dlatego w przyszłości planujemy zwiększenie produkcji i przeniesienie wyrobu niektórych z leków do fabryki w Warszawie” – powiedziała Izabela Zimmermann, dyrektor generalny Actavis Polska.

Bank Szwajcarii ustalił sztywny kurs franka na 1.20 do euro

Waluta kraju serów i zegarków w ostatnim okresie wzmacniała się bijąc co kilka dni rekordy wszech czasów, a Szwajcarii mocny frank szkodzi nie mniej niż polskim kredytobiorcom. We wtorek wieczorem kurs szwajcarskiej waluty ustanowił nowy historyczny rekord wobec złotego – 4,07 zł.

„Zawyżona cena franka stwarza zagrożenie dla rozwoju szwajcarskiej gospodarki. Dalsze wzrosty ceny franka zwiększą ryzyko dla stabilności cen” – podał w komunikacie bank.

Cisza przed burzą na rynku pracy?

Na polskim rynku umacnia się stagnacja, a pracodawcy z rosnącym pesymizmem oceniają nadchodzące miesiące – pokazują wyniki najnowszego sondażu Instytutu Badawczego Randstad realizowanego przez TNS OBOP.

Ostrożność firm w okresie powakacyjnym będzie odczuwalna w stabilizacji rynku pracy, na którym nie nastąpią zasadnicze wzrosty zatrudnienia czy podwyżki wynagrodzeń. Jednocześnie obserwowany jest stabilny wzrost zainteresowania pracodawców uelastycznianiem zasobów poprzez wykorzystanie pracy tymczasowej.

Niepewna sytuacja gospodarcza

Wyniki dwunastej już fali sondażu Plany Pracodawców wskazują na utrwalające się wśród badanych przedsiębiorców poczucie stagnacji oraz niepewności odnośnie stanu polskiej gospodarki. Największa grupa badanych zapowiada, że w najbliższych sześciu miesiącach należy spodziewać się stagnacji (51%). Spadł odsetek osób przewidujących wzrost gospodarczy (z 31% w maju do 21% w lipcu br.). Niepokojąco wzrasta udział respondentów obawiających się recesji (16% w lipcu wobec 11% w maju br.). Oznacza to, że po systematycznej poprawie nastrojów w ostatnich kilku kwartałach, nastawienie pracodawców wróciło do poziomu z drugiej połowy roku 2009.

Pełne niepewności opinie pracodawców znajdują swoje odzwierciedlenie w polityce personalnej firm, z których w ciągu najbliższych sześciu miesięcy jedynie co piąta (20%) przewiduje wzrost zatrudnienia. Spośród branż, które planują zwiększenie liczebności personelu, najbardziej wyróżnia się produkcja (25%). Na drugim miejscu plasuje się sprzedaż (14%), a następnie administracja i obsługa klienta (8%). Jak na razie w niewielkim stopniu wzrosła grupa respondentów biorących pod uwagę plany redukcji personelu (16% w sierpniu wobec 11% w maju br.).

Jak zaznacza Agnieszka Bulik, członek zarządu Randstad: „Na ostrożne opinie respondentów niewątpliwie miały wpływ wydarzenia na międzynarodowych rynkach finansowych, doniesienia ze Stanów Zjednoczonych czy z innych krajów Unii Europejskiej. Do poprawy ocen kondycji rynku nie przyczyniło się również zimne i deszczowe lato, znacznie ograniczające podaż popularnych w naszym kraju wakacyjnych prac sezonowych.”

Podobnie jak w poprzednich okresach, wyhamowanie optymizmu badanych jest wyraźnie widoczne również w sposobie prognozowania przez pracodawców, mniej optymistycznie niż faktycznie podejmowanych, działań w zakresie polityki zatrudnienia. W sondażu z lutego br. ilość firm, która przewidywała wzrost nowych rekrutacji w ciągu najbliższych 6 miesięcy wynosiła 24%. Faktycznie, jak pokazało bieżące badanie, nowe miejsca pracy wprowadzone zostały przez 35% respondentów.

Podwyżki wynagrodzeń już za nami

Stagnacja gospodarcza jest również widoczna w decyzjach pracodawców odnoszących się do zmian wynagrodzeń pracowniczych w okresie ostatnich sześciu miesięcy. Zmalała liczba przedsiębiorstw, które w ciągu tego okresu podwyższyły pensje (z 40% na 31%). Istotnie natomiast wzrosła liczba tych, które pozostawiły pensje na bieżącym poziomie (zmiana z 54% na 63%). Optymistycznym faktem jest to, że jedynie 3% spośród badanych deklaruje w tym samym czasie wprowadzenie obniżek wynagrodzeń.

W nadchodzącym okresie, nadal większość – 3 na 4 badanych przedsiębiorców – nie spodziewa się żadnych zmian w poziomie wypłacanych wynagrodzeń (72%). Ich wzrost brany jest pod uwagę jedynie w co piątej spośród badanych firm (19%). Podwyżki dotyczyć będą przede wszystkim sektora pośrednictwa finansowego (42%). Nieco częściej planowane są w małych (20%) i średnich firmach (22%), niż w dużych, zatrudniających ponad 250 pracowników (15%).

Rośnie zapotrzebowanie na elastyczne koszty zatrudnienia

Obserwacja działań przedsiębiorców pokazuje coraz większe zainteresowanie formułą pacy tymczasowej. Jak wynika z danych polskiego Forum HR, zrzeszającego największe agencje zatrudnienia, poziom zatrudnienia pracowników tymczasowych osiągnął w drugim kwartale blisko 49 tysięcy osób, w przeliczeniu na tzw. FTE (liczba zatrudnionych osób w przeliczeniu na pełne etaty). Jest to najwyższy wynik zanotowany dotychczas dla tej, nadal młodej w naszym kraju, formy zatrudnienia.

„Po doświadczeniach z czasu kryzysu, jaki nastąpił w 2008 roku, pracodawcy docenili zalety elastyczności zatrudnienia. Zastosowanie pracy tymczasowej pozwala im bowiem na bezpieczniejsze zarządzanie polityką personalną, a przede wszystkim daje bezpieczeństwo finansowe. Obserwując zmianę w polityce personalnej wielu przedsiębiorstw, możemy zaryzykować twierdzenie, że nurt ten będzie się umacniał.” – komentuje Agnieszka Bulik.

Otwarta granica czeka…

Wyniki ostatniej edycji badania Randstad pokazują, że pomimo zbliżającego się zakończenia sezonu letniego, będącego tradycyjnie okresem wzmożenia popytu na prace wakacyjne zwłaszcza wśród osób uczących się i absolwentów, nadal nie obserwujemy znaczących skutków otwarcia niemieckiego oraz austriackiego rynku pracy. Jak mówi Agnieszka Bulik: „Pomimo odnotowanych wcześniej obaw pracodawców, obecnie aż 94% respondentów uważa, że wpływ emigracji zarobkowej do naszych zachodnich sąsiadów na ich politykę personalną jest marginalny.”

Informacje o badaniu:

Plany Pracodawców to sondaż Instytutu Badawczego Randstad, w którym respondentami są pracodawcy wyrażający opinie w najważniejszych obszarach ich działalności, m.in.: planowanych zmian w poziomie zatrudnienia i wynagrodzeń, czy przewidywanych zmian kondycji firm i gospodarki. Pytania kierowane są bezpośrednio do osób odpowiedzialnych za politykę kadrową (w małych przedsiębiorstwach jest to zarząd lub właściciel firmy).

Wywiady bieżącej, dwunastej edycji badania, zostały zrealizowane w okresie od 29 lipca do 9 sierpnia 2011 r.

Badanie realizowane przez ekspertów TNS OBOP metodą CATI (indywidualne wywiady kwestionariuszowe wspomagane komputerowo) zostało zainicjowane w listopadzie 2008 roku i odbywa się w cyklu kwartalnym. Każda edycja tego badania jest przeprowadzana na reprezentatywnej ze względu na wielkość firmy i region próbie 300 firm (margines błędu statystycznego dla próby N=300 wynosi 5,64%). Z próby wykluczono firmy zatrudniające poniżej 10 osób, firmy doradztwa personalnego oraz firmy, dla których agencje pracy tymczasowej nie świadczą usług.

Nowe zasady programu Rodzina na Swoim

31 sierpnia br. weszły w życie nowe zasady korzystania z programu „Rodzina na Swoim”. Będą mogli korzystać z niego single. Do kredytu będzie mógł przystąpić brat lub siostra współmałżonka kredytobiorcy, co podwyższy zdolność kredytową. Programem objęte będą jednak tylko tańsze nieruchomości. Eksperci Invigo zwracają uwagę, że dziś jeszcze nie wszystkie banki są gotowe do przyjmowania wniosków o kredyty w ramach programu na nowych zasadach.

Program dopłat do kredytów hipotecznych Rodzina na Swoim przeznaczony jest dla osób, które nie mają mieszkania i chcą je kupić. Skarb Państwa przez osiem lat dopłaca połowę odsetek, dzięki czemu rata takiego kredytu jest niższa. Program zaczął funkcjonować w 2006 roku, jak dotąd udzielono kredytów z dopłatami o łącznej wartości blisko 20 mld. złotych.

Sejm zdecydował, że z programu można będzie skorzystać tylko do końca 2012 roku. Rozpatrzony zostanie każdy wniosek, złożony przed tą datą. 31 sierpnia br. weszły w życie przepisy, które zmieniają zasady i warunki skorzystania z programu.

Z programu będą mogły skorzystać osoby samotne, które nie posiadają i nie posiadały wcześniej mieszkania (wystarczy oświadczenie kredytobiorcy) oraz nie ukończyły 35 roku życia. Singiel nie będzie mógł natomiast nabyć ani wybudować domu. Maksymalna powierzchnia mieszkania, jakie będzie mógł nabyć singiel to 50 m2, przy czym dopłatę uzyska tylko do 30 m2.

Rozszerzono także grupę kredytobiorców nie będących docelowymi kredytobiorcami o współmałżonka siostry lub brata. Dzięki temu brat lub siostra będzie mógł „wspomóc zdolnością” docelowego kredytobiorcę, przystępując do kredytu razem ze swoim współmałżonkiem i nie będzie już konieczne posiadanie przez nich rozdzielności majątkowej.

Obniżony został współczynnik do wyliczania limitów cen mieszkań. Dla transakcji na rynku pierwotnym. dotychczas wynosił on 1,4, obecnie będzie to 1,0. Współczynnik ten wyniesie jednak 0,8 dla transakcji na rynku wtórnym oraz dla klientów innych niż małżeństwa i osoby samotnie wychowujące dzieci, czyli singli.

W Warszawie poprzedni limit wynosił 9816 zł za m kw. Obecnie nowe mieszkanie będzie mogło kosztować maksymalnie 7011 zł za m2, a używane – 5609 zł. W Gdańsku limit wynosił 6828 zł, a obecnie 4877 zł na rynku pierwotnym i 3902 zł na wtórnym. W Krakowie – 6622 zł poprzednio, a od 31 sierpnia 4730 zł dla nowych mieszkań i 3784 zł dla używanych. We Wrocławiu poprzedni limit wynosił 6907 zł za m2.; nowy, obowiązujący to 4934 zł dla rynku pierwotnego i 3947 zł dla wtórnego. W Poznaniu było to 7182 zł, a po zmianach – 5130 zł dla mieszkań nowych i 4104 zł dla używanych.

– Na pewno będzie znacznie mniej mieszkań, które zmieszczą się w wyznaczonych limitach, jednak nie oznacza to, że z programu nie będzie można skorzystać. Tylko w Warszawie, na popularnych serwisach z ofertami nieruchomości, znaleźliśmy ponad 200 ofert na rynku pierwotnym, które spełniają ustawowe kryteria. Dodatkowo można oczekiwać, że już niedługo oferta deweloperów zostanie dostosowana do warunków programu – mówi Maciej Chyziak, ekspert Invigo, internetowego pośrednika kredytowego. – można sobie wyobrazić, że deweloperzy obniżą nieco standard wykończenia lokali, aby były objęte dopłatami, jednocześnie proponując ich nabywcom oddzielne umowy na wykończenie lokalu. Klient będzie więc podpisywał dwie umowy, na zakup i wykończenie lokalu. Dużo trudniej będzie znaleźć mieszkanie na rynku wtórnym, ale w tym wypadku z pewnością część sprzedających szybko obniży ceny, szczególnie w przypadku mieszkań w gorszych lokalizacjach i o niższym standardzie, dodaje Chyziak.

Dopłaty będą mogły być stosowane, jeżeli klient złoży wniosek kredytowy najpóźniej do końca roku kalendarzowego, w którym kończy 35 lat. Osób samotnie wychowujących dzieci ograniczenie wiekowe nie będzie dotyczyć. W przypadku małżeństw, w których jedno z małżonków będzie poniżej tego limitu, a drugie powyżej pod uwagę brany będzie wiek młodszego z nich.

Małżeństwa i osoby samotnie wychowujące dzieci mogą kupić mieszkanie o powierzchni maksymalnie 75 m2, a dopłaty uzyskają do 50 m2 (lub dom o powierzchni do 140 m2 z dopłatami do 70 m2).

W przypadku singli będzie to odpowiednio 50 m2 i 30 m2.

– W naszej ocenie program nie będzie także mniej dostępny dla osób kupujących domy. W granicach administracyjnych Warszawy, dom w cenie 5600 za metr, a taki jest limit dla rynku wtórnego, wcale nie jest trudny do znalezienia – zaznacza Maciej Chyziak z Invigo – Jednak w przypadku samodzielnej budowy domu limit wynosi 7100 zł za metr, aby skorzystać z dopłat trzeba posiadać działkę, której wartość w pewnym sensie będzie wkładem własnym. – dodaje.

Eksperci Invigo przewidują, że do banków przyjdą teraz inni klienci niż wcześniej. – Na pewno z programu korzystać będą single. Kupienie dwupokojowego mieszkania w Warszawie, do 50m2 powierzchni w cenie pozwalającej na skorzystanie z dopłat, nie stanowi najmniejszego problemu. – zaznacza Maciej Chyziak – Efektem zmian będzie z pewnością przesunięcie popytu w stronę nieruchomości tańszych, przeznaczonych dla osób o mniejszych możliwościach finansowych, a więc także o mniejszych oczekiwaniach. Jednak trzeba pamiętać, że to głównie dla takich osób powinna być przeznaczona pomoc przy nabyciu mieszkania.

Mimo, że nowe zasady programu już obowiązują, nie wszystkie banki są obecnie gotowe do przyjmowania wniosków. Dotyczy to szczególnie kredytów z dopłatą dla singli. – Już po wejściu w życie nowych przepisów otrzymaliśmy od niektórych banków informację, że na razie przyjmowanie wniosków nie jest możliwe w przypadku kredytów z dopłatą dla osób nie pozostających w związku małżeńskim. Trzeba będzie więc poczekać, aż banki przygotują odpowiednie procedury i uwzględnią zmiany w sowich ofertach – wyjaśnia Maciej Chyziak.

W trzy miesiące liczba długów w Rejestrze Dłużników ERIF wzrosła o 30%

Po pierwszym półroczu 2011 roku w Rejestrze Dłużników ERIF było niemal 750 tys. rekordów. To oznacza, że w ciągu trzech miesięcy liczba obecnych tam długów wzrosła aż o ponad 30%. Wartość zadłużeń wpisanych do rejestru przekroczyła 3 miliardy złotych (to o 20% więcej niż na koniec marca br.). Dane pochodzą z raportu zweryfikowanego przez KPMG, niezależną zewnętrzną instytucję audytującą.

– Trzy miesiące temu, przy okazji pierwszego audytu naszego rejestru dokonanego przez KPMG, obiecaliśmy, że kwartalnie będziemy poddawać takiemu badaniu. I teraz tej obietnicy dotrzymujemy – mówi Edyta Szymczak, prezes zarządu Rejestru Dłużników ERIF BIG S.A. – Chcemy, aby klienci naszego biura wiedzieli, że korzystają z wiarygodnej bazy. Chcemy aby wiedzieli, jak zmienia się liczba posiadanych przez nas danych o dłużnikach. Dla każdego przedsiębiorcy wiedza o rzetelności płatniczej swoich potencjalnych klientów lub kontrahentów ma przecież kluczowe znaczenie . Dlatego uważamy, że transparentność rynku informacji gospodarczych jest korzystna dla wszystkich, a w szczególności dla podmiotów korzystających z BIGów – dodaje prezes ERIF.

Z raportu wynika, że wśród ponad 746 tys. spraw zgromadzonych w bazie Rejestru Dłużników ERIF prawie 711 tys. (95%) dotyczy długów konsumentów. Pozostałe 35,3 tys. spraw to długi firm. Łączna wartość zadłużenia konsumentów wpisanych do ERIF na koniec II kwartału b.r. wynosiła 2,9 miliarda zł. To oznacza wzrost w tej grupie o prawie 12% wobec danych z raportu na koniec marca. Wpisane do ERIF długi podmiotów niebędących konsumentami (czyli przedsiębiorstw) w połowie roku miały wartość ponad 177 mln zł. To wzrost o ponad 4% wobec 170 mln odnotowanych trzy miesiące wcześniej.

Dłużnicy-konsumenci obecni w Rejestrze Dłużników ERIF nadal posiadają najwięcej zaległości wynikających z nieregulowania należności za produkty bankowe. Udział ilościowy konsumenckich długów tego rodzaju w całej bazie ERIF jest jednak nieco mniejszy niż w poprzednim kwartale. Długi z tytułu kredytów, pożyczek, kart kredytowych, zadłużeń na rachunkach bankowych stanowią obecnie prawie 64 % spraw (pod względem ilości) i nieco ponad 73% (pod względem wartości). To oznacza odpowiednio spadek o 6% i wzrost o 1% w odniesieniu do analogicznych wyników z pierwszego kwartału. Wzrósł udział ilościowy dopisywanych do ERIF zadłużeń z tytułu usług telekomunikacyjnych głównie telefonii komórkowych. Obecnie spraw tego typu jest 27%. To o 3% więcej niż trzy miesiące temu. W rejestrze odnotowywane są także inne długi konsumenckie m.in. alimentacyjne i z tytułu umów ubezpieczeniowych.

Poprzednia edycji raportu pokazywała, że długi przedsiębiorców wpisanych do Rejestru Dłużników ERIF wynikały głównie z zaległości w opłatach z tytułu usług telekomunikacyjnych. Tym razem jest podobnie, ale odsetek tego typu spraw wzrósł. W marcu było ich 64%, a ich wartość stanowiła prawie połowę wartości wszystkich obecnych w ERIF zadłużeń podmiotów prowadzących działalność gospodarczą. Na koniec czerwca ich udział ilościowy wzrósł już do ponad 77%, a udział wartościowy do ponad 58%. To oznacza zwiększenie odsetka o 13% pod względem ilości spraw i o 8% pod względem ich wartości.

Na wzrost liczby danych w Rejestrze Dłużników ERIF ma wpływ rosnące zaufanie przedsiębiorców i konsumentów do tego rodzaju instytucji. Coraz większa liczba przedsiębiorców chce korzystać z BIG, bo przekonuje się, że biura informacji gospodarczej są skutecznym narzędziem motywującym dłużników do spłaty zobowiązania. Zasoby Rejestru Dłużników ERIF rosną także dzięki portfelom wierzytelności, które nabywa Grupa KRUK. Dłużnicy, którzy mimo propozycji polubownego rozwiązania problemu zadłużenia unikają kontaktu oraz spłaty długu, są konsekwentnie wpisywani do Rejestru.

Każdy z nas może sprawdzić, czy jego dane zostały dopisane do Rejestru Dłużników ERIF. Najłatwiej zrobić to za pośrednictwem internetowego serwisu InfoKonsument.pl. Dzięki niemu, po zarejestrowaniu się na stronie www.infokonsument.pl, można sprawdzić, czy ktoś wpisał nas na listę dłużników i za co, a także czy jakaś firma pobierała z Rejestru Dłużników ERIF informacje na nasz temat.

Źródło: Komunikaty prasowe

Rynek sztuki na fali wzrostów

4,2 mln zł obrotu na aukcjach w pierwszym półroczu 2011, 39%-owy wzrost sprzedaży aukcyjnej, prawie dwukrotny wzrost obrotów na aukcjach sztuki współczesnej, rekordowa sprzedaż podczas pojedynczej aukcji sztuki współczesnej na poziomie niemal 900 tys. zł, wzrost do 30% udziału sprzedaży sztuki współczesnej w całkowitym obrocie aukcyjnym – to główne wnioski z analizy sprzedaży aukcyjnej w DESIE Unicum w I połowie 2011 roku w porównaniu do I połowy 2010 roku.

Sprzedaż na tradycyjnych aukcjach stanowi blisko 30% całego obrotu domów aukcyjnych – obok sprzedaży galeryjnej i private sale.

Sztuka współczesna dogania dawną

W I połowie 2011 roku obroty aukcyjne DESY Unicum wyniosły 4,2 mln zł, co oznacza wzrost o prawie 40% w porównaniu do I połowy ubiegłego roku. Pozytywne tendencje wzrostowe zaobserwować można prawie we wszystkich segmentach rynku, w szczególności sprzedaży sztuki dawnej i współczesnej, które łącznie odpowiadają za ponad 80% aukcyjnej sprzedaży sztuki. Nadal, w strukturze sprzedaży, dominuje sztuka dawna, choć jej udział w całkowitym wolumenie sprzedaży aukcyjnej w DESIE Unicum w I połowie 2011 spadł do 53% (z 58% w I połowie 2010 roku). I to pomimo wzrostu wolumenu sprzedaży z 1,7 mln zł do 2,2 mln zł w porównaniu do pierwszych sześciu miesięcy 2010 roku.

Zmiany struktury sprzedaży spowodowane zostały przede wszystkim rekordowym wzrostem wartości sprzedaży na aukcjach sztuki współczesnej (powstałej po 1945 roku) o 86% w porównaniu do pierwszego półrocza 2010 roku, osiągając rekordową sumę 1 248 440 zł. Także w pierwszej połowie 2011 roku odbyła się rekordowa sprzedaż sztuki współczesnej, pod względem obrotów na pojedynczej aukcji, na której całkowity obrót wyniósł 872 390 zł. Najdroższym dziełem sprzedanym podczas tej aukcji był wyjątkowy „Portret” Jerzego Nowosielskiego z 1978 roku, który osiągnął cenę 120 750 zł.

źródło: DESA Unicum

Sierpniowe rekordy cen złota

Obawa przed drugim dnem kryzysu oraz sierpniowe spadki na giełdach światowych wywołały panikę na rynku złota. Wielu inwestorów w poszukiwaniu „bezpiecznej przystani” dla swoich majątków kupuje złoto, franki szwajcarskie oraz jeny.

Średnia cena złota na rynku światowym wyniosła w sierpniu 1.759,50 USD/t.oz. Jest to wzrost o ponad 12,1% w stosunku do średniej ceny z lipca. Głównym czynnikiem wpływającym na rekordowe ceny kruszcu w minionym miesiącu było spowolnienie gospodarki światowej.

Na rynku polskim cena złota w złotówkach wzrosła w sierpniu średnio o około 15,6 % w stosunku do poprzedniego miesiąca. Przyczyną tak dynamicznego wzrostu była wysoka cena kruszcu na rynku międzynarodowym oraz umacniający się dolar amerykański (śr. cena w NBP w lipcu wyniosła 2,7911, a w sierpniu 2,8770). Obecnie kilogramowa sztabka złota jest wyceniana w Mennicy Polskiej na przeszło 180,5 tysięcy złotych.

Krzysztof Wiecha powołany na członka zarządu Generali

Podczas posiedzenia w dniu 1 września br. Rada Nadzorcza Generali zatwierdziła nominację Krzysztofa Wiechy na stanowiska członka zarządu Generali Życie T.U. SA i Generali T.U. SA, odpowiedzialnego za obszar indywidualnych ubezpieczeń na życie i emerytalnych Grupy Generali Polska.

Krzysztof Wiecha z Grupą Generali w Polsce jest związany od 10 lat. Brał m.in. udział w projektach związanych z procesem fuzji pomiędzy spółkami Grupy Generali i Zurich Financial Services w Polsce.

Dotychczas odpowiadał za obszar sprzedaży ubezpieczeń życiowych i emerytalnych w sieciach największych firm doradztwa finansowego w Polsce. Był twórcą sukcesu tego modelu dystrybucji produktów w Grupie Generali, który stworzony został od podstaw i obecnie generuje kilkadziesiąt procent przychodów z działalności na rynku ubezpieczeń na życie i emerytalnych.

Do obszarów odpowiedzialności nowego członka zarządu Grupy należeć będą sprzedaż i zarządzanie ofertą produktową Generali na rynku indywidualnych ubezpieczeń emerytalnych i życiowych, a także odpowiedzialność za obszar Bancassurance & Affinity. W zakresie jego obowiązków pozostanie także nadzór nad pionem sprzedaży współpracującym z firmami doradztwa finansowego.

Krzysztof Wiecha jest absolwentem Politechniki Warszawskiej (Wydział Mechaniczny) oraz University of Alaska, Anchorage, USA. Studiował także w Niemczech na Technische Universitaet Clausthal–Zellerfeld. Był członkiem Klubu Wysokogórskiego w Warszawie i uczestnikiem wielu wypraw w pasma górskie Azji, Ameryki Płd. i Ameryki Płn. Włada językiem angielskim, niemieckim i hiszpańskim.

Nowy członek zarządu Union Investment TFI

Z dniem 1 września 2011 r. Małgorzata Popielewska, dotychczas dyrektor ds. Strategii i Rozwoju, weszła do zarządu Union Investment Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych SA. Jako nowy członek zarządu będzie odpowiedzialna za nadzór nad Działami Finansowym, Prawnym, Zarządzania Ryzykiem, Wyceny i Sprawozdawczości Funduszy Inwestycyjnych i Portfeli oraz Działem Administracji.

Małgorzata Popielewska jest związana z Union Investment TFI od początku istnienia firmy. Na swoim koncie ma wiele sukcesów, m.in. wprowadzenie na rynek niemal wszystkich funduszy zarządzanych przez towarzystwo, ich transformację w fundusze parasolowe, stworzenie produktów inwestycyjnych, takich jak PSO, IKE i PPE czy funduszy dedykowanych klientom instytucjonalnym towarzystwa. Jej zasługą jest także wdrożenie dyrektywy MIFID do procedur sprzedażowych oraz implementacja światowych standardów w zakresie prezentacji wyników zarządzania aktywami (GIPS).

Małgorzata Popielewska jest absolwentką kierunku Finanse i Bankowość na Wydziale Ekonomii Uniwersytetu Warszawskiego. Swoją karierę na rynku kapitałowym rozpoczęła w 1995 r. w Wydziale Zarządzania Portfelem Biura Maklerskiego Banku BGŻ. W 1998 r. przeszła do Korona TFI, gdzie zajmowała się m.in. analizą finansową. Po przekształceniu Korona TFI w Union Investment TFI w 2000 r. Małgorzata Popielewska początkowo piastowała funkcję Dyrektora Nowych Produktów, a następnie Dyrektora Strategii i Rozwoju. Do jej obowiązków należało m.in. opracowywanie bieżącej i długoterminowej strategii biznesowej firmy, rozwój rozwiązań biznesowo-produktowych dla poszczególnych segmentów sprzedaży i nadzór nad jakością produktów inwestycyjnych.

Od 1 września 2011 r. zarząd Union Investment TFI liczy trzy osoby, a w jego skład niezmiennie wchodzi Małgorzata Góra (prezes) Zbigniew Jakubowski (wiceprezes) oraz nowo powołana Małgorzata Popielewska ( członek zarządu).