Provident – niedozwolone zapisy w umowach pożyczkowych

Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów uznał, że Provident stosował niedozwolone zapisy w umowach pożyczkowych. Wyrok SOKiK dotyczy pozwu złożonego przeciw spółce Provident Polska przez UOKiK w sierpniu 2009 r. UOKiK zainteresował się umowami Providenta z powodu skarg konsumentów.

Spółka Provident proponowała konsumentom ubezpieczenie kredytu przed ryzykiem związanym z brakiem jego spłaty oraz możliwość udzielenia i obsługę pożyczki w domu. Konsument, który decydował się na spłatę pożyczki przed terminem, zobowiązany był do wpłacenia kwoty obejmującej koszty obsługi pożyczki w domu i składki ubezpieczeniowej za cały okres trwania umowy. W opinii UOKiK, opłaty powinny być pobierane proporcjonalnie do rzeczywistego czasu trwania umowy, czyli dnia, w którym wcześniej spłacone zostanie zobowiązanie. Dlatego Urząd skierował pozew do sądu.

Ponadto sąd ustalił, że wysokość opłat za spłatę pożyczki w domu zależy od ilości przewidywanych wizyt przedstawiciela spółki u konsumenta. Dlatego pobieranie w całości tej opłaty mimo wcześniejszej spłaty oznaczałby, że klient płaciłby za usługę, której przedsiębiorca mu nie świadczył.

Wyrok nie jest prawomocny. Przedsiębiorcy przysługuje apelacja.

Po uprawomocnieniu się wyroku zakwestionowane postanowienie zostanie wpisane do rejestru klauzul niedozwolonych, a jego stosowanie będzie zabronione.

Uznając argumenty Prezes Urzędu, Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów stwierdził, że przedsiębiorca powinien stosować przepisy Kodeksu Cywilnego, zgodnie z którymi w przypadku wcześniejszej spłaty konsumentom należy się zwrot niewykorzystanej składki ubezpieczeniowej.

Światowa sprzedaż samochodów elektrycznych nabiera tempa

Wśród konsumentów zdecydowanych na zakup samochodów elektrycznych liderami są Chińczycy. Ogólne zainteresowanie autami tego typu rośnie także w Europie, na pierwszym miejscu wśród potencjalnych nabywców są Turcy. W momencie podejmowania decyzji o zakupie niezwykle ważna jest cena auta – wartość do 15 000 euro to najczęściej deklarowana kwota zakupu (uwzględniająca rządowe zachęty) na rynku europejskim – to główne wnioski raportu konsumenckiego analizującego zainteresowanie zakupem samochodów elektrycznych, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte.

Chińscy konsumenci są największymi entuzjastami „zielonych samochodów” na świecie. Wśród badanych aż 93% to potencjalni „pierwsi nabywcy” elektrycznych aut. Na grupę tę, składają się osoby deklarujące skłonność do zakupu (43%) oraz rozważający możliwość nabycia w przyszłości (50%). Wynik ten wskazuje zarówno na dużą dojrzałość konsumentów jak i potencjał rynku samochodów elektrycznych.

Z raportu „Gaining traction. Will consumers ride the electric vehicle wave?” wynika także, że Europejczycy ostrożnie podchodzą do zakupu samochodów elektrycznych. „Wzrasta natomiast świadomość konsumentów dotycząca tego typu zakupów, chociaż poziom wiedzy w tym względzie jest jeszcze w naszym kraju początkujący. Prawie połowa badanych Europejczyków stwierdziła, że posiadają pewną wiedzę na ten temat, a tylko 10% określiło siebie jako osoby wyjątkowo dobrze lub bardzo dobrze poinformowane” -– mówi Tomasz Pałka, menedżer w dziale doradztwa podatkowego Deloitte.

Ogólne zainteresowanie samochodami elektrycznymi w Europie jest duże, ich rzeczywista sprzedaż będzie jednak różna w poszczególnych krajach, w zależności od takich czynników, jak: cena, zasięg pomiędzy poszczególnymi cyklami ładowania, czas ładowania akumulatorów, a także polityka państwa zachęcająca do korzystania z „zielonych aut”. Wśród potencjalnych nabywców liderami są Turcy, na drugim miejscu uplasowali się Hiszpanie (22%), za nimi Włosi (14%), Brytyjczycy (11%), Niemcy (9%), Belgowie (7%) oraz Francuzi (5%).

Cechy łączące respondentów to przede wszystkim wyższe wykształcenie oraz zamieszkanie w miastach. Pytani uważają się za ludzi bardzo dbających o środowisko naturalne, aktywnych politycznie orazwyznaczających trendy. Postrzegają samochód elektryczny jako rzecz modną, wygodną, bezpieczną, oraz stylową.

Główne czynniki determinujące zainteresowanie zakupem „zielonego samochodu” wymienione powyżej są stałe i raczej niezmienne. Pojawia się natomiast kolejne kryterium czyli trendy w cenach paliwa konwencjonalnego. Z badania wynika, że jeżeli cena paliwa przekroczy 2 euro za litr, wzrośnie liczba potencjalnych pierwszych nabywców samochodów elektrycznych z 53% do 71%.

Dla 83% badanych możliwość ładowania akumulatorów samochodów elektrycznych w domu jest wyjątkowo lub bardzo istotna, jednak wielu z nich nie ma lub nie wie, czy ma dostęp do zasilania o napięciu 240V. Ponad dwie trzecie badanych (67%) zadeklarowało że, zdecydują się na kupno takiego auta, jeżeli maksymalny czas pełnego naładowania akumulatorów nie przekroczy 2 godzin. Z badania wynika także, że największą obawą konsumentów zainteresowanych zakupem samochodu elektrycznego jest jego zasięg. 80 kilometrów to średni dystans dziennego przejazdu samochodem przez 80% badanych. W tym samym czasie oczekiwanie zgłoszone przez 74% respondentów wskazuje na możliwość przejechania na jednym ładowaniu 480 km.

Ilość pieniędzy, które respondenci w Europie są w stanie przeznaczyć na zakup auta znacznie się od siebie różni w zależności od kraju. Większość potencjalnych pierwszych nabywców z Turcji (71%), Włoch (60%) oraz Belgii (59%) oczekuje ceny niższej niż 15 000 euro.

„Polski rynek samochodów elektrycznych jest w początkowej fazie rozwoju. Ilość zamawianych aut tego typu liczona jest w dziesiątkach sztuk rocznie. Przy łącznej liczbie 1,2 mln samochodów rejestrowanych co roku w Polsce – samochody elektryczne stanowią zaledwie około 0,01 %. Co więcej, znacząca część zamówień na samochody elektryczne składana jest przez przedsiębiorstwa, wzmacniając tym samym działania wizerunkowe firm. Obecnie najważniejszy jest wzrost świadomości polskich konsumentów dotyczący wpływu na środowisko. Na pewno wprowadzenie zachęt skierowanych dla nabywców nowych samochodów w Polsce miałoby wpływ na stymulacje popytu” -– dodaje Tomasz Pałka.

Badanie przeprowadzono metodą online na przełomie stycznia i marca 2011 r. w następujących krajach: Chiny, Belgia, Francja, Niemcy, Włochy, Hiszpania, Turcja oraz Wielka Brytania wśród respondentów posiadających prawo jazdy. W Chinach przepytano 1163 osób, w Europie 4760.

Polacy są coraz większymi entuzjastami portali społecznościowych

Z opublikowanego przez Polskie Badania Internetu raportu wynika, że ponad 18 milionów Polaków korzysta z serwisów społecznościowych. W internetowe społeczności zaangażowani są niemal wszyscy – w przeciągu miesiąca zagląda na nie 99 proc. internautów. Większość z nich zostawia w sieci swoje prywatne dane.

Według badania Megapanel PBI/Gemius w ciągu ostatnich kilku lat wyraźnie wzrosło zainteresowanie internautów serwisami społecznościowymi. W styczniu 2006 roku serwisy te odwiedzało niewiele ponad połowa internautów (57,5 proc.). W styczniu 2011 serwis z tej kategorii odwiedził prawie każdy internauta (99,3 proc.). Z portali społecznościowych korzystają coraz młodsze dzieci. W Polsce aż 81% dzieci w wieku 13-16 lat i 58% w wieku 9-12 lat ma własny profil, informuje KE.

Rejestracja w portalach społecznościowych często wymaga podania podstawowych danych takich jak imię, nazwisko, e-mail. Internauci jednak często zostawiają w sieci o wiele więcej. Jak wynika z najnowszego sondażu PBI 86 proc. respondentów ujawniła w internecie swoje imię i nazwisko, 83 proc. miejsce zamieszkania. Niewiele mniej bo 75 proc. udostępniła w internecie także informacje o swojej dacie urodzenia a 68 proc. swoje zdjęcie.

Jednocześnie aż 72 proc. respondentów deklaruje ograniczenia w dostępie do informacji publikowanych na swoim profilu – najczęściej poprzez niepodawanie nieobowiązkowych danych oraz poprzez ograniczenie dostępu do profilu jedynie znajomym.

Internauci są też ciekawi co na ich temat można znaleźć w internecie. 80 proc. respondentów przynajmniej czasem sprawdza informacje na swój temat – najczęściej poprzez wyszukiwanie informacji na swój temat. Według respondentów kontrolowanie wizerunku w internecie utrudnia przede wszystkim ogromna ilość witryn, for, które należałoby przejrzeć (kolejno 63 proc. i 47 proc.) oraz nadmiar informacji (52 proc.). Respondenci jako utrudnienia wskazywali głównie czynniki wymagające zaangażowania czasu i energii nie zaś te związane z ograniczeniami technicznymi uniemożliwiającymi przeprowadzenie takiej operacji.

Dane w raporcie pochodzą z badania Megapanel PBI/Gemius oraz z sondażu zrealizowanego przez PBI w marcu 2010 roku na próbie 510 internautów w wieku 18-54 lata (Omnibus Online IMAS International). Pełna informacja metodologiczna znajduje się w raporcie.

Cała prawda o polskich pracownikach

Polscy pracownicy angażują się w wykonywanie swoich obowiązków w umiarkowanym stopniu – taki wniosek płynie z ogólnopolskiego badania przeprowadzonego przez Interaktywny Instytut Badań Rynkowych we współpracy z portalem Pracuj.pl. Bliższa analiza wyników pokazała, że – o ile pracownicy identyfikują się ze swoim pracodawcą – to ich długoterminowe plany obejmują także możliwość zmiany pracy.

Okres pokryzysowy jest w wielu firmach momentem podsumowań oraz weryfikacji przyjętych jeszcze w dobrych czasach modeli zarządzania. Wnioski z przeprowadzonej analizy mówią jasno o potrzebie zmiany wcześniej przyjętych rozwiązań. O sukcesie firmy przesądzają jednak nie tylko kompetencje kierowników i dyrektorów, ale także stosunek załogi do planowanych działań. A według badań przeprowadzonych przez IIBR przy współpracy z serwisem Pracuj.pl nie zawsze można liczyć na przychylność pracowników.

Respondenci – pracownicy prywatnych przedsiębiorstw – ustosunkowali się do szeregu stwierdzeń dotyczących ich podejścia do pracy oraz pracodawcy. Przedmiotem pomiaru było zaangażowanie rozumiane jako gotowość do podjęcia wytężonego wysiłku w miejscu pracy oraz poczucie związku z obecnym pracodawcą.

Wskaźnik zaangażowania w pracę plasuje się na poziomie 58 proc., przy czym 100 proc. rozumiane jest jako bezwarunkowe oddanie i chęć do wytężonej pracy dla dobra firmy, a 0 proc. jako gotowość do odejścia z miejsca zatrudnienia przy choćby najmniejszych oczekiwaniach zwiększenia wysiłku wkładanego w pracę.

Bardziej szczegółowa analiza pozwala na dostrzeżenie zależności pomiędzy zaangażowaniem w pracę a związaniem emocjonalnym pracownika z miejscem pracy. O ile aspekty zaangażowania związane z identyfikacją z firmą oraz gotowością do poświęcenia się dla jej dobra są podzielane dość powszechnie, to związek emocjonalny oraz – w szczególności – gotowość do dalszej pracy w firmie notują dość niskie wartości. W praktyce oznacza to, że pracodawca nie powinien spoczywać na laurach, gdy widzi duże zaangażowanie załogi w pracę. Dobra oferta od konkurencji potrafi przekonać najbardziej pracowite osoby w firmie do zmiany miejsca pracy.

– Badanie zaangażowania pracowników przeprowadzone przez IIBR we współpracy z portalem Pracuj.pl pokazuje jasno, że polscy pracownicy są w dużej mierze lojalni wobec firm, w których pracują, i wykazują gotowość do ciężkiej pracy – komentuje wyniki Iwona Stefańczyk, psycholożka i konsultantka BIGRAM S.A. – Profiles Poland. – Myliłby się jednak ten, kto uważałby, że jest to powód do zadowolenia dla pracodawców oraz że firmy nie mają się czym martwić. Gdy spojrzymy na niższe (w porównaniu ze wskaźnikiem zaangażowania i gotowości do wysiłku) emocjonalne zaangażowanie w pracę (57 proc.), dostrzeżemy, że źródłem stosunkowo wysokiej lojalności i gotowości do poświęceń bynajmniej nie jest przywiązanie do firmy i jej wartości. Tymczasem właśnie spójność wartości firmy z wartościami osobistymi pracowników jest jednym z fundamentów emocjonalnego zaangażowania. Gdy tego brakuje, pracownicy wykonują swoje zadania i wykazują lojalność wobec pracodawcy tak długo, jak długo odczuwają ekonomiczną konieczność albo dopóki nie dostrzegą alternatywy. Wówczas są gotowi pożegnać się z dotychczasowym miejscem pracy.

– Pierwszym zadaniem pracodawców chcących zapewnić sobie lojalność pracowników oraz ich niską rotację powinno być zatem zadbanie o to, by pracownicy mogli utożsamiać się z misją i wartościami firmy oraz by widzieli w swoich menedżerach osoby zainteresowane nie tylko ich wydajnością, lecz także rozwojem i satysfakcją z wykonywanych zadań – podsumowuje Stefańczyk. – Kluczem do sukcesu w wychodzącej z kryzysu gospodarce będzie dbałość o utrzymywanie wysokiego poziomu motywacji pracowników. Nabycie lub wzmocnienie tych umiejętności będzie jednym z głównych wyzwań stojących przed menedżerami w nadchodzących latach.

Skarb Państwa wypłacił MCI ponad 36 mln PLN odszkodowania za JTT

Skarb Państwa – Dyrektor Urzędu Kontroli Skarbowej we Wrocławiu wykonał prawomocny wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu z dnia 12 kwietnia 2011 r. i wpłacił na rachunek bankowy MCI Management SA 28.904.888,00 PLN z tytułu zasądzonej należności głównej oraz kwotę odsetek ustawowych 17.508.838,94 PLN.

„Z zadowoleniem przyjęliśmy fakt wpłynięcia na konto MCI Management SA pełnej zasądzonej przez Sąd Administracyjny kwoty odszkodowania wraz z ustawowymi odsetkami. Cieszy nas, że nasz kraj jest paostwem prawa. Przyznane nam odszkodowanie, po odprowadzeniu podatku, w całości przeznaczymy na nowe inwestycje w obiecujące i innowacyjne projekty, przyczyniając się w ten sposób do zwiększenia konkurencyjności polskiej gospodarki na rynku międzynarodowym oraz zwiększając liczbę miejsc pracy, w najbardziej wzrostowych sektorach. Wskutek błędnych decyzji skarbowych upadło jedno z najciekawszych polskich przedsiębiorstw lat ‘90, a wielu specjalistów straciło pracę. Firma JTT – gdyby przetrwała – mogła byd polską Nokią lub Apple. Mamy teraz nadzieję, że dzięki naszym inwestycjom chociaż częściowo przyczynimy do wsparcia koncentracji kapitału intelektualnego w regionie i jednocześnie zmniejszenia odpływu polskich, czeskich, słowackich fachowców na Zachód.” – powiedział Konrad Sitnik, wiceprezes zarządu MCI Management.

Sąd Apelacyjny, rozpatrując odwołanie złożone przez Skarb Państwa od wyroku Sądu Okręgowego, zasądził na rzecz Spółki kwotę 28.904.888 PLN wraz z odsetkami ustawowymi od dnia 8 czerwca 2006 do dnia zapłaty. Należnośd została zasądzona tytułem odszkodowania za poniesioną szkodę w związku z utratą wartości posiadanych przez MCI Management SA akcji spółki JTT Computer SA, która została doprowadzona do upadłości na skutek błędnych i podejmowanych z naruszeniem prawa decyzji organów podatkowych. Tym samym Sąd podzielił częściowo stanowisko Spółki wyrażone w pozwie i prezentowane podczas procesu, zarówno co do zasady jak i kwoty roszczenia. Spółka JTT Computer SA była jednym z największych polskich dystrybutorów i producentów sprzętu komputerowego, zatrudniającym ok. 80 osób. Firma była spółką-matką dla grupy kapitałowej, w skład której wchodziły m.in. JTT Computer j.v. Sp. z o.o. oraz Centrum Komputerowe Adax. W 2004 r. spółka ogłosiła upadłośd w związku ze złą sytuacją finansową, spowodowaną decyzjami organów skarbowych.

Zarząd MCI Management SA zwraca uwagę, że każdej ze stron sporu sądowego przysługuje prawo do wniesienia skargi kasacyjnej do Sądu Najwyższego, co oznacza istnienie możliwości (i ryzyka) zmiany prawomocnego wyroku Sądu Apelacyjnego. Zarząd MCI informuje także, że otrzymana wpłata odszkodowania w łącznej kwocie 46.413.726,94 PLN stanowi dochód Spółki podlegający opodatkowaniu podatkiem dochodowym od osób prawnych (CIT).

Zmiany w sposobie udzielania kredytu technologicznego

Kredyt technologiczny to nazwa działania 4.3 Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka, w ramach którego przedsiębiorcy wdrażający innowacje w swojej firmie mogą uzyskać premię technologiczną na spłatę części zobowiązania zaciągniętego w banku komercyjnym na realizację innowacyjnego przedsięwzięcia. Wkład przedsiębiorcy w inwestycję to nie mniej niż 25 % kosztów kwalifikowanych w projekcie objętym wsparciem. Beneficjantami tego działania mogą być mikro, małe oraz średnie przedsiębiorstwa, które posiadają zdolność kredytową. Inwestycja powinna zakładać zakup i wdrożenie nowej lub własnej technologii, która nie jest stosowana na świecie dłużej niż 5 lat. Rezultatem inwestycji ma być uruchomienie wytwarzania nowych lub znacząco ulepszonych towarów, procesów czy usług.

Działanie jest realizowane od 2009 r. przez Bank Gospodarstwa Krajowego. Jednak jak dotąd nie cieszył się zbyt dużą popularnością wśród przedsiębiorców-skorzystało z niego zaledwie 92 firm. Miało to kilka istotnych przyczyn, przede wszystkim restrykcyjne i niezachęcające zasady przyznawania dotacji w ramach działania, np. wypłatę środków unijnych uzależniano od wzrostu sprzedaży towarów czy usług wytworzonych po realizacji inwestycji, co wydłużało okres, po którym przedsiębiorca mógł otrzymać wsparcie.

Premia technologiczna udzielana jest na podstawie zapisów ustawy z 30 maja 2008 r. o niektórych formach wspierania działalności gospodarczej. 18 marca 2011 r. Sejm RP przyjął projekt ustawy zmieniającej tą ustawę.

Nowelizacja ustawy będzie miała istotny wpływ na proces składania i oceny wniosków o udzielenie kredytu technologicznego i wniosków o dofinansowanie. W chwili obecnej trwa nabór wniosków „na starych zasadach”, nabór prowadzony jest do 15 kwietnia 2011 r. Jeśli wniosek zostanie złożony przed terminem zamknięcia naboru, a jednocześnie przed wejściem w życie nowelizacji nie zostanie on w pełni oceniony. Bank Gospodarstwa Krajowego odeśle dokumentację. Przedsiębiorca będzie mógł złożyć wniosek ponownie na nowych wzorach dokumentów. Wznowienie naboru wniosków i udostępnienie nowych wzorów formularzy powinno nastąpić w połowie maja 2011 r. – po wejściu w życie nowelizacji.

W chwili obecnej środki dostępne na realizację projektów inwestycyjnych w przedsiębiorstwach zarówno w programach regionalnych, jak i krajowych kończą się. Dlatego też ułatwienie dostępu do kredytu technologicznego jest bardzo pożądanym działaniem. Bank Gospodarstwa Krajowego ma do rozdysponowania 1,3 mld złotych na innowacyjne inwestycje. Kredyt technologiczny może być więc ciekawą alternatywą dla dotychczas bardzo popularnych narzędzi finansowania unijnego.

Netia SA ogłosiła wyniki finansowe za I kwartał 2011 roku

W porównaniu do I kw. 2010 roku przychody spółki wzrosły o 4 proc. i po raz pierwszy w historii przekroczyły kwartalnie poziom 400 mln zł. Również skorygowany zysk EBITDA wzrósł rok do roku o 12 proc. i po raz pierwszy przekroczył kwotę 100 mln zł złotych.

Przychody Netii za pierwszy kwartał 2011 r. wyniosły 401,2 mln złotych, rosnąc o 4 proc. w stosunku do pierwszego kwartału 2010 r. i o 2 proc. w stosunku do IV kw. 2010 roku.

Skorygowany zysk EBIDTA wyniósł 101,5 mln zł. Jego znaczący wzrost jest wynikiem powiększającej się bazy klientów, stabilizującego się poziomu ARPU oraz wzrostu udziału usług oferowanych na bazie LLU.

Zysk netto – bez uwzględnienia kosztów i przychodów jednorazowych oraz realizacji zobowiązania podatkowego z 2003 roku (będącego wynikiem odrzucenia przez Wojewódzki Sąd Administracyjny skargi Netii na decyzję Dyrektora Izby Skarbowej) – wyniósł aż 35,4 mln zł, czyli o 191 proc. więcej niż w I kwartale poprzedniego roku. Jednorazowo Netia ujęła w kosztach kwotę 58,3 mln złotych, w związku z realizacją postanowienia WSA. Firma zamierza jednak złożyć wniosek do NSA o kasację wyroku nakazującego zapłatę.

„To bardzo obiecujące wyniki. Po raz pierwszy w historii Grupy, kwartalne przychody przekroczyły 400 mln zł, a zysk EBITDA 100 mln zł. I to wszystko osiągnęliśmy mimo coraz ostrzejszej rywalizacji na polskim rynku telekomunikacyjnym” – powiedział Mirosław Godlewski, Prezes Zarządu Netii. „Nowa strategia i rewolucyjna oferta Netii, ogłoszona na początku II kwartału 2011, która została bardzo dobrze przyjęta przez konsumentów, pozwala nam oczekiwać w kolejnych miesiącach znaczącego wzrostu liczby przyłączeń netto.” – dodał Mirosław Godlewski.

Większy udział w rynku, rosnąca baza klientów LLU

Liczba klientów usług szerokopasmowych na dzień 31 marca 2011 r. wynosiła 704 tys., co stanowi wzrost netto o ponad 13 tys. i daje Netii 11,5 proc. udziału w rynku. Netia ocenia, że z około 15 proc. udziałem w rynku przyłączeń netto w I kw. 2011 roku, nadal jest rynkowym liderem w tym zakresie.

Baza klientów usług głosowych na koniec marca 2011 roku wyniosła 1,226 mln w porównaniu do 1,173 mln na koniec marca ubiegłego roku i 1,231 mln na koniec 2010 roku.

Ze względu na zaostrzoną rywalizację cenową ze strony konkurencji, Netia podkreśla znaczenie sprzedaży usług pakietowych oraz oferowanych w ramach własnej sieci oraz w technologii LLU. Na dzień 31 marca 2011 r. Netia miała 535 uwolnionych węzłów LLU z dostępem do około 4,4 mln linii i obsługiwała na nich 146 tys. klientów usług szerokopasmowych. Netia zakłada uwolnienie łącznie 700 węzłów LLU z dostępem do około 5 mln klientów do końca 2011 r.

Inwestycje w NGA: szybszy internet i TV

W pierwszym kwartale 2011 roku nakłady inwestycyjne wzrosły o 41 proc. w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego, osiągając poziom 41 mln zł. Środki te zostały przeznaczone przede wszystkim na dalszy rozwój LLU oraz rozszerzenie przepustowości łączy. Większe wydatki inwestycyjne były też wynikiem wzrostu tempa pozyskiwania przez Spółkę klientów biznesowych.

W ramach prognozowanej na ten rok kwoty 230 mln zł wydatków inwestycyjnych Netia zamierza poszerzyć zasięg modernizacji sieci własnych do standardu NGA dla około 500 tys. linii. Jest to efektem obiecujących wyników, prowadzonego od grudnia ubiegłego roku projektu pilotażowego usług telewizyjnych na bazie IPTV, obejmującego obecnie swoim zasięgiem ok. 30 tys. gospodarstw domowych w kilku miejscowościach.

Dobre prognozy na 2011

Netia podtrzymuje swoją prognozę na 2011 rok. Firma zamierza powiększyć bazę klientów usług szerokopasmowych do poziomu 780 – 800 tys. poprzez dalszy wzrost organiczny. Zakłada również, że ewentualne przejęcia sieci ethernetowych pozwolą uzyskać wyższą liczbę przyłączeń.

Podtrzymana prognoza przychodów na koniec 2011 r. to ponad 1,6 mld zł, EBITDA powyżej 405 mln zł, EBIT powyżej 70 mln zł, wolne środki pieniężne na poziomie ponad 170,0 mln zł, natomiast wydatki inwestycyjne mają osiągnąć kwotę 230,0 mln zł.

Microsoft „Najlepszym Miejscem Pracy 2011” w kategorii pracodawców zatrudniających do 500 osób

Microsoft został uznany za jednego z najlepszych pracodawców w Polsce. Podczas uroczystej Gali Najlepszych Miejsc Pracy 2011, która odbyła się na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych, Microsoft zajął pierwsze miejsce pośród firm konkurujących w kategorii pracodawców zatrudniających do 500 osób.

„Jesteśmy zaszczyceni otrzymaniem tego wyjątkowego wyróżnienia,” – powiedział Andrzej Borczyk, Dyrektor Personalny w polskim oddziale firmy Microsoft. – „Wyniki badania Great Place to Work® Institute Polska są dla nas tym bardziej cenne, gdyż składają się na nie opinie naszych pracowników. Zajęcie pierwszego miejsca jest docenieniem tego, jak funkcjonuje nasza firma i jak czują się w niej wszyscy pracownicy. Jednocześnie jest to dla nas wyzwanie, aby w przyszłym roku działać jeszcze bardziej efektywnie, budując zaangażowane środowisko pracy.”

Microsoft otrzymał również specjalne wyróżnienie dla „Firmy odpowiedzialnej społecznie” za realizowaną działalność społeczną oraz program wolontariatu pracowniczego.

Badanie Great Place To Work® Institute Polska ma ponad dwudziestoletnią historię i obecnie jest realizowane w 45 krajach świata. Corocznie uczestniczy w nim 5.500 przedsiębiorstw, zatrudniających ponad 10 milionów pracowników. W tym roku po raz trzeci badanie zostało przeprowadzone w Polsce wyłaniając najlepszych pracodawców.

„Zaufanie w miejscu pracy to kwestia wiarygodności kierownictwa, jego szacunku wobec pracowników oraz ich uczciwego traktowania,” – powiedziała Maria Zakrzewski, Prezes Zarządu Great Place to Work® Institute Polska. – „Jeśli pracownicy ufają kierownictwu firmy, są dumni ze wspólnych osiągnięć, a jednocześnie współpracują w atmosferze koleżeństwa i życzliwości, to mamy do czynienia z takimi miejscami pracy, których szukamy. Cieszymy się, że Microsoft po zajęciu trzeciego miejsca w ubiegłorocznej edycji badania, wykorzystał kolejny rok na wdrożenie praktyk dających spółce pozycję lidera wśród firm, których zatrudnienie nie przekracza 500 pracowników.”

W badaniu uczestniczą pracownicy firm biorących w nim udział. Pierwszy etap polega na udzieleniu odpowiedzi na około 58 pytań dotyczących wiarygodności, szacunku, uczciwości, dumy i koleżeństwa, czyli tych elementów, które w ocenie poczucia zadowolenia z miejsca wykonywanej pracy są bardzo istotne. Ten etap badania nazywa się Trust Index. Drugim elementem badania jest badanie kultury organizacyjnej firmy (Culture Audit), które pozwala uzyskać lepsze rozumienie kultury organizacyjnej danego przedsiębiorstwa. Na pytania instytutu na tym etapie odpowiadają działy HR. Przekroczenie minimalnego progu wyników Trust Index, który został wyznaczony na poziomie 60% oraz pozytywna ocena kultury organizacyjnej i stosowanych praktyk HR są podstawową do uzyskania wyróżnienia Instytutu Great Place To Work. Wysokie wymagania jakie stawia przed pracodawcami organizacja, daje pewność, że nagrodzone przedsiębiorstwa w bardzo wysokim stopniu dbają o swoich pracowników.

Projekt budżetu na 2012r. przyjęty – będą cięcia

Rząd przyjął wstępny projekt budżetu na 2012 r. – Jest to kolejny budżet w trudnym czasie, który konsoliduje finanse publiczne – podkreślił premier Donald Tusk. – Przyjęcie projektu oznacza, że weszliśmy na drogę oszczędzania, tak aby osiągnąć bezpieczny dla Polski próg deficytu i długu publicznego – wyjaśnił szef rządu.

Premier zapewnił, że konsolidacja budżetu nie dotknie bezpośrednio kieszeni obywateli. – To, co jest najbardziej twardą decyzją, jeśli chodzi o wynagrodzenia, to kolejny rok bez podwyżek dla administracji – zaznaczył. – Równocześnie w Polsce nie musimy podejmować decyzji, które polegałyby na odbieraniu ludziom pieniędzy, czyli zmniejszaniu wynagrodzeń w sferze publicznej – dodał Donald Tusk. Jak wyjaśnił, rząd wybrał bezpieczny środek drogi, czyli zamrażanie wydatków na administrację i konsolidację wydatków.

Szef rządu zapowiedział, że w 2012 r. zwiększą się m.in. wydatki na naukę i edukację. – Mimo kryzysu chcemy zwiększyć środki na to, co jest najbardziej prorozwojowe, a wiec na naukę. W 2012 r. nakłady zwiększą się o 9 proc. w porównaniu do 2011 r. – podkreślił Donald Tusk. – Kontynuujemy także program wyższych uposażeń dla nauczycieli. W 2012 r. proponujemy w projekcie budżetu podwyżkę o 3,8 proc. we wrześniu 2012 r. – wyjaśnił. Jak dodał, podwyżki dla nauczycieli planowane na 2011 r. także będą zrealizowane. – To powinno oznaczać, że jeśli wliczymy w to także awans zawodowy, przygniatająca większość nauczycieli w 2012 r. uzyska per saldo 50-proc. wzrost wynagrodzeń w porównaniu do 2007 r. – zaznaczył Donald Tusk.

– Jestem przekonany, że projekt budżetu nacechowany jest odpowiedzialnością i myśleniem prorozwojowym – podkreślił premier. – Jest to projekt trudny, ale jednak bezpieczny dla ludzi – dodał.

Minister finansów Jacek Rostowski przypomniał, że budżet na 2012 jest pierwszym projektem wprowadzającym tzw. regułę wydatkową. – Pula wydatków na cele niesztywne i nowe sztywne nie może wzrosnąć w 2012 r. o więcej niż 3,8 proc., czyli poziom inflacji plus jeden punkt procentowy – wyjaśnił. – To przełomowy budżet, jeśli chodzi o konsekwentne realizowanie naszego celu, jakim jest zlikwidowanie nadmiernego deficytu – zaznaczył.

Wstępny projekt budżetu został przyjęty przez rząd wcześniej niż zazwyczaj. – Budżet to są pieniądze wszystkich Polaków i chcielibyśmy, by w roku wyborczym możliwie oszczędzić budżetowi dyskusji i czysto politycznych sporów – powiedział Donald Tusk.

Polska ponownie liderem lokalizacji inwestycji w EŚW

Ponad 86% przedsiębiorców – respondentów ankiety koniunkturalnej 2011 Polsko-Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej – ponownie wybrało Polskę jako najbardziej atrakcyjne miejsce pod inwestycje w Europie Środkowej. Polska wyprzedziła znacznie swoich największych konkurentów pod względem ilości przyznanych przez firmy punktów.

Tylko 5% spośród niespełna 80 firm, które wzięły udział w badaniu, podjęłoby ponowną decyzję o inwestycji na niekorzyść Polski. Co warte odnotowania, w 2010 roku takich odpowiedzi było dwa razy więcej.

Według ankietowanych, Polska z sumarycznym wynikiem 4,8 pkt wyprzedza największego regionalnego konkurenta – Słowację – o prawie 0,7 pkt. w skali 6-punktowej. Na następnej po Słowacji (4,13 pkt.) pozycji, z niemalże równorzędnym wynikiem znalazły się Czechy (4,12 pkt.). Do zwycięzców tegorocznego badania koniunktury AHK Polska należą też Kraje Nadbałtyckie, których pozycja poprawiła się zdecydowanie w porównaniu z ubiegłorocznym badaniem: o sześć miejsc w przypadku Estonii (pozycja 4-ta; 4,0 pkt.) i Łotwy (pozycja 6-ta; 3,77 pkt.) oraz trzy miejsca w przypadku Litwy (pozycja 5-ta; 3,81 pkt.). Spadek w rankingu atrakcyjności inwestycyjnej odnotowały Węgry (minus trzy pozycje; 3,68 pkt.) oraz Rumunia (minus pięć pozycji; 3,19 pkt.).W porównaniu z ub.r. dobre oceny inwestorów uzyskały też Niemcy (4,43 pkt.), brane w badaniu pod uwagę, jako kraj pochodzenia ankietowanych inwestorów zagranicznych. W ocenie ankietowanych Niemcy wyprzedziły południowych sąsiadów Polski – Słowację i Czechy.

Połowa ankietowanych (19% więcej niż w ub.r.) ocenia sytuację ekonomiczną w Polsce jako dobrą, niemal 48% jako zadowalającą. Optymistyczne są też prognozy na przyszłość. Ponad 90% respondentów wierzy, że nastąpi poprawa koniunktury gospodarczej lub przynajmniej ustabilizuje się ona na tym samym dobrym poziomie.

Dobrze przedstawiają się prognozy dotyczące działalności przedsiębiorstw. 70% respondentów planuje zwiększyć swoje obroty w 2011 r., prawie 45% przewiduje wzrost eksportu, a niemal 43% – eksportu do Niemiec. Z drugiej strony, tylko 6% ankietowanych firm twierdzi, że obroty spadną, a jedynie 1,5% prognozuje zmniejszenie eksportu. Wzrost liczby pracowników przewiduje 36%, a wzrost nakładów inwestycyjnych – niemal 39% respondentów. Wzrostowe tendencje inwestycyjne przedsiębiorców z Niemiec potwierdza również ilość niemieckich projektów inwestycyjnych prowadzona przez Polską Agencję Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIiIZ). Obecnie Agencja prowadzi 13 takich projektów, wartych łącznie 363 mln euro, podczas gdy na początku 2 kwartału 2010 Agencja miała w swoim portfelu jedynie 6 projektów niemieckich.

Tak jak przewidywali ankietowani w badaniu z 2010r., 60% przedsiębiorstw zwiększyło w ub. r. obroty. Szacunki z 2010 r. dotyczące zysku i nakładów na inwestycje nie przekroczyły o więcej niż 3% rzeczywistych wyników firm w ub. r. Większe różnice występowały jedynie w przypadku przychodów z eksportu: wynik osiągnięty w 2010 r. przewyższył trzykrotnie pesymistyczną prognozę z ubiegłorocznego badania w przypadku przychodów z eksportu ogółem oraz dwukrotnie – w przypadku przychodów z eksportu do Niemiec.

W zakresie zmian w ocenie poszczególnych czynników lokalizacji inwestycji, największy „skok” w porównaniu z ubiegłorocznym badaniem wykonała polityczna stabilność Polski z notowaniem 3,6 pkt. (w skali 5-punktowej), z pozycji dziewiątej na pozycję drugą, zaraz za członkostwem Polski w UE. Kolejne pozycje zajęły tradycyjnie kwalifikacje pracowników (3,53 pkt.), ich motywacja (3,53 pkt.) oraz produktywność kadr (3,45 pkt.) i dostępność (3,46 pkt.), jak również jakość dostawców (3,42 pkt.).

Najgorzej oceniane determinanty lokalizacji inwestycji to niezmiennie infrastruktura (2,46 pkt.) oraz wydajność administracji publicznej (2,74 pkt.). Na trzecią pozycję od końca spadła jakość kształcenia zawodowego w Polsce, przy czym punktacja tego czynnika (2,8 pkt.) jest zbliżona do poziomu zadowolenia w roku ubiegłym. Wśród priorytetów polityki gospodarczej ankietowani wymienili przede wszystkim rozwój i modernizację infrastruktury, poprawę wydajności administracji publicznej, reformę finansów publicznych oraz wprowadzenie euro.

Liczba zwolenników wspólnej waluty wśród ankietowanych przedsiębiorców spadła już po raz trzeci z rzędu. Ich odsetek wynosi obecnie 72%. Udział przeciwników euro wzrósł do ponad 15%, co oznacza niemal czterokrotny wzrost w porównaniu z rokiem 2009! Niezmienne pozostają przewidywania, że Polska mogłaby wprowadzić euro w ciągu pięciu lat, zatem najbliższy możliwy termin to 2016 rok. W roku rozpoczęcia badania koniunktury przez AHK Polska (2007 r.) większość respondentów przewidywała czteroletni okres przygotowań do wprowadzenia euro. Jeżeli ówczesne prognozy sprawdziłyby się, obecnie w naszych portfelach nie byłoby już złotówek.

Według informacji udostępnionych przez Polską Agencję Informacji i Inwestycji Zagranicznych Niemcy nadal pozostają głównym partnerem handlowym Polski i jednym z głównych inwestorów zagranicznych. Pod względem wartości napływu bezpośrednich inwestycji zagranicznych (BIZ) do Polski Niemcy były w 2009 r. na pierwszym miejscu (2,14 mld euro – 21,7% napływu ogółem i 23,9% napływu z krajów europejskich) wyprzedzając Francję (1,38 mld EUR) i Luksemburg (1,25 mld euro). W 2009 r. inwestorzy niemieccy zainwestowali w naszym kraju 2 137 mln euro a wartość bieżąca niemieckich inwestycji w Polsce oceniana jest na 20 833 mln euro. Na koniec 2009 r. w Polsce działalność prowadziło 5 848 podmiotów z udziałem kapitału niemieckiego.

Ankieta dotycząca koniunktury została przeprowadzona przez AHK w lutym 2011 roku. Z 80 respondentów po 25% pochodziło z sektora przemysłowego oraz handlowego. Prawie 40% reprezentuje sektor usług, a 15% pozostałe sektory. Najmniejsze przedsiębiorstwa (z maksymalną liczbą 9 zatrudnionych pracowników) stanowiły 14% ankietowanych, przedsiębiorstwa małe i średnie (10-249 pracowników) – 58%, a przedsiębiorstwa duże z liczbą pracowników ponad 250 – 29%.