Hiszpania – zagrożone perspektywy?

Deficyt kapitałowy banków hiszpańskich na poziomie 2% PKB tego kraju skłonił jedną z agencji ratingowych do obniżenia oceny wiarygodności dla tego kraju. Ponieważ polski eksport na rynek hiszpański rósł w ubiegłym bardzo dynamicznie (+25% w okresie I-X za MG), a hiszpańscy inwestorzy byli z kolei bardzo aktywni w naszym kraju – Euler Hermes przedstawia analizę tej coraz bardziej istotnej dla polskich przedsiębiorstw gospodarki.

Eksperci Euler Hermes zwracają uwagę na:

  • odbudowę wymiany handlowej w ub. roku,
  • wysoki poziom hiszpańskich inwestycji w Polsce,
  • umiarkowanie, ale jednak pozytywne perspektywy dla gospodarki hiszpańskiej,
  • zmiany na „mapie” zagrożonych branż hiszpańskiej gospodarki.

WYMIANA GOSPODARCZA Z POLSKĄ

Kryzys objawił się w Hiszpanii wcześniej niż w innych krajach europejskich, dlatego już w 2008 roku spadł polski eksport do tego kraju. W roku 2009 nastąpił jeszcze wyraźniejszy spadek obrotów (o 18%: z 5,9 mld euro do 4,8 mld euro – dane za GUS), przy czym większy był spadek polskiego importu, niż eksportu co zaowocowało dodatnim saldem po polskiej stronie. W ubiegłym – 2010 r. wymiana handlowa (dane za I-X) już nie spadał, wręcz odwrotnie – rosła w tym samym tempie (+ 18%, przy czym polski eksport zwiększył się aż o 25%). Mocną pozycją w polskim eksporcie są komponenty samochodowe, a także elektronika oraz produkty spożywcze (dane za Min. Gospodarki). Z Hiszpanii importujemy pw. pojazdy, samoloty (wojskowe), maszyny i urządzenia mechaniczne, sprzęt elektryczny oraz produkty spożywcze.

Pomimo kryzysu na rodzimym rynku nie ustała hiszpańska aktywność inwestycyjna w Polsce (za MSZ: po III kwartałach 231 mln euro wg. źródeł hiszpańskich). W okresie 2009-2010 Polska była jednym z najczęściej wybieranych kierunków hiszpańskich inwestycji bezpośrednich. Hiszpanie kontynuują inwestycje infrastrukturalne a także finansowe (m.in. przejęcie BZ WBK).

Jak mówi Tomasz Starus, dyrektor Oceny Ryzyka w Euler Hermes: Zmiany w gospodarce hiszpańskiej w 2010 r (pw. poprawa w budownictwie – zniknięcie ze statystyk upadłości dużych firm budowlanych i deweloperskich) wprost przełożyły się na ponowne zwiększenie hiszpańskich inwestycji w tych obszarach (budownictwo i nieruchomości) w ubiegłym roku w Polsce.

Oprócz sektora bankowego i nieruchomości przedsiębiorcy z Hiszpanii inwestują w Polsce także w energetykę i branżę spożywczą. Rekompensując sobie duże spadki zamówień na rodzimym rynku budowlanym, hiszpańskie firmy skutecznie walczą o zlecenia przy budowie polskich dróg czy m.in. obiektów związanych z Euro 2012. Spodziewane są także intensywne starania firm hiszpańskich o kontrakty związane z infrastruktura kolejową.
Uwaga eksporterzy: w 2011 spadek liczby upadłości, lecz przy niestabilnym jeszcze trendzie

W 2011 r. gospodarka Hiszpanii będzie powoli odbijać. Popyt wewnętrzny automatycznie spowolni w odpowiedzi na budżetowe środki oszczędności zapowiedziane przez rząd. Jeśli chodzi o przedsiębiorstwa, wzrost stóp rentowności i poprawa możliwości w zakresie finansowania działalności przemawia za tym, że ich sytuacja będzie się stopniowo normalizować. W roku 2010 wiele sektorów faktycznie wciąż miało pewne kłopoty – dotyczyło to w szczególności sektora budowlanego, który zapłacił wysoką cenę za wcześniejsze ekscesy na ryku nieruchomości. Niemniej kilka czynników (liczba rozpoczętych inwestycji budowlanych i nowych zezwoleń na budowę) wskazuje na poprawę sytuacji, choć odbicie w zakresie inwestycji będzie powolne.

Choć niektóre sektory, jak wspomniany budowlany, mają spore trudności z wyjściem z recesji, inne – choćby sektor usługowy – wydają się iść żwawo naprzód. Ogólna sytuacja gospodarcza w Hiszpanii pozwala przypuszczać, że liczba upadłości w tym kraju będzie się w dalszym ciągu zmniejszać, spadając w 2011 r. o 7%.

Gospodarka Hiszpanii powoli dochodzi do siebie po poważnym załamaniu: spadek aktywności o 3,7% w 2009 r. wyraźnie świadczy o tym, że kryzys stanowił kres dekady dynamicznego wzrostu hiszpańskiej gospodarki, który w latach 1998-2008 wynosił średnio 3,5%. Jeśli chodzi o rok 2010, tempo wzrostu było nadal ujemne (-0,1%), mimo iż w pierwszych dwóch kwartałach dało się zauważyć pocieszające oznaki poprawy aktywności. Poprawa koniunktury będzie następować powoli (+0,5% w 2011 i +1,1% w 2012), co wynika z faktu, że czynniki napędzające wzrost są nadal bardzo słabe, zważywszy na skalę szoku, jakiego doznała hiszpańska gospodarka. W 2011 r. popyt wewnętrzny będzie nadal pod wpływem recesji, pozostając na poziomie bliskim 93% wartości z 2007 r., czyli sprzed kryzysu.

Główną siłą napędową gospodarki będzie handel zagraniczny, z dynamiką wzrostu na poziomie 0,9%. Nieco poprawi się także sytuacja w zakresie inwestycji (22% PKB), lecz hamować je będą nadal niezbyt optymistyczne prognozy. Rząd będzie podejmować dalsze starania mające na celu redukcję wydatków publicznych, lecz ze względu na sytuację na panującą na światowych rynkach i kondycję partnerów Hiszpanii ze strefy euro przyniesie to znikome rezultaty.

W tym okolicznościach popyt wewnętrzny uzależniony będzie głównie od konsumpcji gospodarstw domowych, która – choć na plusie – w 2010 r. skurczy się ze względu na spadek realnych płac. W 2012 r. sytuacja gospodarcza kraju ulegnie wyraźnej poprawie dzięki silnemu wzrostowi popytu wewnętrznego, wynikającemu ze wzrostu inwestycji (+0,7%) i wzmożonej konsumpcji gospodarstw domowych.

W styczniu i lutym do użytku oddano o 21,4% mniej mieszkań niż w analogicznym okresie ub. roku

Według wstępnych danych, w okresie styczeń-luty 2011 r. oddano do użytkowania 17 812 mieszkań, tj. o 21,4% mniej niż w 2010 r.

W ciągu dwóch miesięcy br. rozpoczęto budowę 13 678 mieszkań, tj. o 23,9% więcej niż w analogicznym okresie ub. roku. Liczba wydanych pozwoleń zmniejszyła się natomiast w porównaniu z okresem styczeń-luty ub. roku do 19 842 mieszkań, tj. o 8,5%.

Największy udział (64,7%) w przyroście nowych zasobów mieszkaniowych mieli inwestorzy indywidualni, którzy w okresie styczeń-luty 2011 r. wybudowali 11 527 mieszkań (o 1,3% mniej niż przed rokiem). W tej grupie inwestorów odnotowano spadek zainteresowania uzyskiwaniem pozwoleń, wzrosła natomiast liczba rozpoczynanych inwestycji. Uzyskali oni pozwolenia na budowę 11 103 mieszkań, tj. 6,8% mniej w stosunku do ub. ro-ku. Rozpoczęto budowę 6 541 mieszkań, tj. o 38,8% więcej w stosunku do dwóch miesięcy 2010 r.

Deweloperzy w okresie styczeń-luty 2011 r. oddali do użytkowania 5 391 mieszkań, tj. o 36,3% mniej niż w ub. roku, co stanowiło 30,3% ogólnej liczby mieszkań przekazanych do użytkowania. W ciągu dwóch miesięcy br. w tej grupie inwestorów rozpoczęto budowę 6 444 mieszkań, tj. o 22,0% więcej niż w 2010 r. Spadła natomiast liczba mieszkań, na któ-rych budowę uzyskano pozwolenia – do 8 282, tj. o 7,7%.

Spółdzielnie mieszkaniowe w okresie dwóch miesięcy 2011 r. oddały do użytkowania 375 mieszkań, tj. o 72,0% mniej niż przed rokiem. Spadła również liczba rozpoczętych mieszkań do 232 i wydanych pozwoleń do 238, tj. odpowiednio o 50,5% i o 36,2% mniej niż w analogicznym okresie ub. roku.

Pozostali inwestorzy (budownictwo komunalne, zakładowe i społeczne czynszowe) oddali do użytkowania w ciągu dwóch miesięcy 2011 r. łącznie 519 mieszkań, tj. o 55,6% mniej niż w ub. roku. W okresie tym w budownictwie komunalnym oddano do użytkowania 414 (o 38,8% mniej) mieszkań, zakładowym – 87 (wobec 19) i społecznym czynszowym – 18 (wobec 474 mieszkań w ub. roku). Spadła również o 50,6%, tj. do 219 liczba mieszkań, na budowę których uzyskano pozwolenia oraz liczba mieszkań, których budowę rozpoczęto – o19,4%, tj. do 461.

W okresie styczeń-luty br. wzrost liczby mieszkań oddanych do użytkowania odno-towano w czterech województwach (podkarpackim – o 45,2%, lubelskim – o 41,1%, war-mińsko-mazurskim – o 30,1% i lubuskim – o 2,7%). W województwie mazowieckim oddano 3 076 mieszkań, tj. 39,1% mniej niż przed rokiem. Spośród pozostałych województw największy spadek liczby mieszkań oddanych do użytkowania odnotowano w województwie pomorskim – o 49,3%, opolskim – o 42,3%, dolnośląskim – o 42,1%, a najmniejszy – o 0,9% w województwie zachodniopomorskim.

Źródło: GUS

Mirosław Szkałuba ponownie wybrany do Zarządu PGNiG SA

Rada Nadzorcza PGNiG SA podczas posiedzenia w dniu 8 marca 2011 r. powołała Pana Mirosława Szkałubę, wybranego przez pracowników PGNiG SA, na stanowisko Wiceprezesa Zarządu Spółki.

Pan Mirosław Szkałuba jest absolwentem Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, Wydziału Wiertniczo-Naftowego (1984), posiada dyplom magistra inżyniera górnictwa naftowego. W 1998 roku ukończył Studium Podyplomowe z zakresu Inwestycji Kapitałowych i Projektów Rozwojowych Firm w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie. W 2004 roku zdał egzamin państwowy dla kandydatów na członków rad nadzorczych w spółkach Skarbu Państwa.

Z PGNiG SA związany jest od 1994 roku. Do 2005 roku pracował na stanowisku specjalisty ds. projektowania, nadzorowania oraz rozliczania prac poszukiwawczych w Departamencie Poszukiwania Złóż w Centrali Spółki. Natomiast w Oddziale w Sanoku pełnił funkcję zastępcy kierownika działu Nadzoru Prac Wiertniczych. W latach od 2005 do 2008 był członkiem Rady Nadzorczej PGNiG SA z wyboru pracowników. Od marca 2008 roku do marca 2011 roku był członkiem Zarządu PGNiG SA z wyboru pracowników.

W lutym 2011 roku przychody Komputronik były o ponad 28% wyższe od analogicznego okresu z ubiegłego roku

Po pierwszych dwóch miesiącach bieżącego roku i ostatniego kwartału roku obrachunkowego 2010/2011 przychody przekroczyły 135 mln zł i były wyższe o blisko 28% od przychodów uzyskanych w analogicznym okresie roku ubiegłego. Największą dynamiką wzrostu przychodów odznaczała się sprzedaż do klientów biznesowych oraz sprzedaż w kanale internetowym.

– Jak widać, nasze zapowiedzi sprzed kilku miesięcy zostały w pełni potwierdzone przez uzyskane wyniki. Cieszę się tym bardziej, że trend wzrostowy utrzymuje się także od początku tego roku. Na dobre wyniki wpłynął nie tylko popyt, ale również podjęte przez nas działania, jak na przykład konsolidacja salonów w ramach Grupy Komputronik. W jej efekcie dotychczasowe salony Karen ujednoliciły w 100% procesy zgodne z tymi, które funkcjonują w ramach salonów własnych. Dzięki temu zwiększyły przychody i poprawiły efektywność działania. Pozytywnie na wzrost obrotów oddziałuje także systematyczny wzrost liczby partnerów handlowych oraz rosnąca sieć sklepów franczyzowych – komentuje Wojciech Buczkowski, Prezes Zarządu Komputronik SA.

Prezes Komputronik SA dodaje, że dzięki „odchudzeniu” Grupy Komputronik o spółkę Karen SA (obecnie CCE SA), przy jednoczesnym zachowaniu jej cennych aktywów w postaci salonów, firma będzie notować w kolejnych okresach rozliczeniowych dalszy spadek kosztów operacyjnych. Na uwagę zwraca także wzrost rentowności brutto na sprzedaży do 11,8%, co oznacza 0,5% lepszy rezultat porównując rok do roku.

Bardzo dobre wyniki finansowe Aviva Towarzystwa Ubezpieczeń na Życie SA

W 2010 roku Aviva wypłaciła klientom ponad 56 tys. świadczeń z indywidualnych i grupowych ubezpieczeń na życie na łączną kwotę blisko 205 mln zł. Rekordowe świadczenie po śmierci osoby ubezpieczonej wyniosło 2,7 mln zł z kilku polis. Najwyższe świadczenie z umowy dodatkowej to ponad 500 tys. zł z tytułu kalectwa wskutek nieszczęśliwego wypadku. Wypłaty pomagają ubezpieczonym i ich najbliższym w razie śmierci, wypadku, choroby lub niezdolności do pracy. Wymiernym efektem naszych starań nad doskonaleniem obsługi klientów jest fakt, że 80 proc. wypłat z ubezpieczeń na życie realizujemy w ciągu 6 dni od zgłoszenia – podkreśla Maciej Jankowski, prezes grupy Aviva w Polsce.

Potwierdzeniem najwyższych standardów w zakresie relacji z klientami była nagroda od Rzecznika Ubezpieczonych „za zasługi dla konsumentów ubezpieczeniowych” dla Avivy w kategorii ubezpieczeń na życie. Nagroda została przyznana po raz pierwszy z okazji 15-lecia działalności Rzecznika. Jest tym cenniejsza, że przyznała ją instytucja reprezentująca interesy klientów – podkreśla Maciej Jankowski.

W minionym roku Aviva umocniła pozycję na rynku ubezpieczeń na życie, zwiększając składkę brutto o 14 proc. do poziomu ponad 1,9 mld zł. Wzrost był znacznie wyższy niż przeciętna dynamika rynku, która po trzech kwartałach 2010 roku wyniosła 4,1 proc. Zwiększyliśmy składkę z indywidualnych i grupowych ubezpieczeń na życie oraz ubezpieczeń wypadkowych i zdrowotnych, nie oferując polisolokat. Wiele innych firm poszło w nasze ślady i wycofało się z oferowania polisolokat, co przywraca czytelność udziałów w rynku – mówi Maciej Jankowski. Wyższe były wpływy z ubezpieczeń ze składką regularną, a w IV kwartale 2010 roku wzrosło również zainteresowanie polisami inwestycyjnymi. Aviva rozszerzyła też ofertę ubezpieczeń zdrowotnych o Pakiet Medyczny Bądź Zdrów, umożliwiający dostęp do lekarzy specjalistów i diagnostyki w sieci prywatnych przychodni.

Bardzo dobre wyniki finansowe potwierdzają silną pozycję rynkową i kapitałową, co szczególnie istotne, gdy branża przygotowuje się do wejścia w życie wymogów kapitałowych Solvency II. Innym miernikiem pozycji Avivy na rynku jest pierwsze miejsce pod względem wartości środków klientów zgromadzonych w ubezpieczeniowych funduszach kapitałowych.

Liberty Direct rośnie w siłę – 133,6 mln zł składki i 53% wzrost w 2010 roku

Liberty Direct – ubezpieczyciel oferujący polisy przez internet i telefon – opublikował wyniki za 2010 rok. Towarzystwo zebrało składkę przypisaną brutto w wysokości 133,6 mln zł, z czego 37,8 mln zł w IV kwartale. Firma osiągnęła tym samym wynik o 46,2 mln zł lepszy niż w 2009 roku, co oznacza 53% wzrost. Ubezpieczyciel zawdzięcza go rozwojowi alternatywnych kanałów sprzedaży, rozszerzaniu oferty produktowej oraz koncentracji na podwyższaniu poziomu satysfakcji klientów. Liberty Direct objęło ochroną już blisko 200 tys. pojazdów.

„W ubezpieczeniach majątkowych miniony rok był dla ubezpieczycieli trudny. Przyczyniła się do tego sroga zima, powodzie oraz stały wzrost poziomów odszkodowań. Mimo niesprzyjającej sytuacji, osiągnęliśmy dużo wyższy poziom składki niż w zeszłym roku rozwijając się zgodnie z przyjętym planem. Równocześnie utrzymaliśmy restrykcyjną politykę kosztową” – podsumowuje Michał Kwieciński, Dyrektor Generalny Liberty Direct. „Bardzo dobry wynik zawdzięczamy inwestycji w rozwój kanałów partnerskich opartych o platformę direct takich jak sieć komisów samochodowych, bancassurance oraz internetowy marketing afiliacyjny. W kanałach tych wykorzystujemy zalety platformy dajrektowej – przede wszystkim niskie koszty operacyjne i możliwość stosowania zaawansowanej taryfikacji, co stanowi istotną przewagę konkurencyjną w obecnej sytuacji rynkowej. Pozwala nam to na oferowanie szerokim grupom Klientów ubezpieczeń w korzystniejszej cenie niż towarzystwa tradycyjne” – podkreśla Kwieciński.

„W celu systematycznego doskonalenia procesów obsługi Klienta wprowadziliśmy w ubiegłym roku tzw. e-konto ‘Twoje sprawy’, dzięki któremu Klienci mogą kompleksowo zarządzać posiadanymi ubezpieczeniami on-line a także monitorować przebieg likwidacji szkód. Rozwinęliśmy również stałą ofertę produktową obejmującą OC, AC, Assistance oraz NNW o ubezpieczenie szyb oraz ubezpieczenia mieszkaniowe. Koniec roku upłynął pod znakiem działań promocyjnych opartych na wynikach rankingu dziennika „Rzeczpospolita1”, zgodnie z którym Liberty Direct oferuje najlepsze cenowo OC na rynku, a także organizacji programu partnerskiego „Poleć sprawdzone ubezpieczenie”. Obydwie inicjatywy przyczyniły się do znaczącego wzrostu sprzedaży” – podsumowuje Rafał Karski, Dyrektor Sprzedaży i Marketingu Liberty Direct. „W 2010 roku byliśmy również aktywni reklamowo organizując cztery kampanie produktowe i wizerunkowe obejmujące telewizję. Prowadziliśmy ponadto akcje społeczne mające na celu podnoszenie poziomu bezpieczeństwa na drodze – program „Taksówka z fotelikiem” oraz „Bezpieczny Mały Pasażer” na Facebooku” – dodaje Karski.

Bardzo dobre wyniki w 2010 roku osiągnęła również Grupa Liberty Mutual, do której należy Liberty Direct. Wypracowała ona zysk netto w wysokości 1,678 miliarda USD, co oznacza wzrost o 64% (655 milionów USD) w porównaniu do roku 2009. Przychody Liberty Mutual w tym samym okresie wyniosły 33,193 miliardy USD, co oznacza wzrost o 6,8% (2,099 miliardy USD) w porównaniu do roku 2009. Jednocześnie instytucja zebrała 29,191 miliardów USD składki przypisanej netto.

Obecnie rynek ubezpieczeń direct jest wart ok. 800-850 mln zł, z czego główną grupę – 90% stanowią ubezpieczenia komunikacyjne OC i AC. Pozostałe 10% przypada na NNW, assistance, ubezpieczenia turystyczne oraz mieszkaniowe. Szacuje się, że na koniec 2011 roku rynek ubezpieczeń direct może być wart ponad 1 mld zł.

Jaki będzie w e-handlu 2011 rok?

Przedstawiciele polskiego rynku e-commerce zacierają ręce – mimo zawirowań gospodarczych sektor handlu elektronicznego nie odczuł w 2010 roku pogorszenia koniunktury. Co więcej, rok 2010 był widocznie lepszy od 2009, a kolejny, 2011, zakłada dalsze zwiększanie udziału zakupów on-line w wydatkach Polaków – wynika z raportu „E-commerce w Polsce w oczach internautów 2010” autorstwa Gemius S.A. Jakie są zatem postawy i motywacje polskich internautów kupujących w internecie? Gdzie powinni być obecni sprzedający, aby spotkać się z kupującymi?

Raport Gemius S.A. potwierdza wzrost odsetka kupujących online w 2010 roku do 74 proc. internautów. Wzrost zaufania do elektronicznej formy zakupów w porównaniu z latami poprzednimi to najprawdopodobniej wynik wieloletnich doświadczeń Polaków z zakupami w internecie, a także często wygoda, duży wybór i możliwość dokonania zakupu korzystniejszego cenowo niż offline.

Rośnie też świadomość internautów odnośnie zakupów grupowych, tzw. group shopping, jednak na naszym rynku popularność dotychczasowych kanałów sprzedaży jest nadal dużo większa.

Sklep internetowy czy aukcje online?

Internauci deklarują, że zakupów w internecie dokonują zarówno w e-sklepach, ale też na aukcjach internetowych. Choć liczba sklepów online w ostatnim okresie gwałtownie się powiększyła i zbliża się do 10 tys. podmiotów, aukcje internetowe są nadal bardziej popularne wśród polskich internautów. Zakup tym kanałem deklaruje aż 80 proc. kupujących w sieci (59,2 proc. internautów). W sklepach internetowych zakupów dokonuje dla porównania 68 proc. tej grupy (50,3 proc. internautów). Rośnie liczba osób kupujących zarówno na aukcjach, jak i sklepach.

Porównywarki, pasaże i serwisy opinii

Jak pokazują wyniki badania, porównywarki cen ofert e-sklepów oraz serwisy konsumenckie gromadzące opinie, sugestie i rekomendacje internautów mają duży wpływ na wzrost odsetka kupujących online w ostatnim roku. Z najpopularniejszych narzędzi wspierających sprzedaż w sieci – porównywarek cen – korzysta 60 proc. kupujących online. Równie dobrym sposobem na wyszukiwanie informacji o produkcie są według internautów wspomniane serwisy z opiniami innych użytkowników. Korzysta z nich 56 proc. kupujących w sieci. Nieco mniejszym zainteresowaniem cieszą się pasaże handlowe i katalogi, z których korzysta 18 proc. kupujących w sieci. Najwyższą świadomość wspomaganą wśród porównywarek według raportu Gemius S.A. mają Ceneo.pl, Skapiec.pl oraz Nokaut.pl.

Zakupy grupowe

Najnowszy rodzaj zakupów online w polskim internecie – zakupy grupowe – choć jest najrzadziej wykorzystywanym sposobem dokonywania transakcji, znany jest już wśród 33 proc. internautów. Z serwisów, w których zainteresowani tym samym produktem negocjują ceny z dostawcą i w wyniku tego kupują taniej, korzysta aż 16 proc. kupujących online.

Najbardziej znane w polskim internecie serwisy zakupów grupowych to Groupon.pl, Okazik.pl oraz Gruper.pl.

Coraz więcej internautów dostrzega korzyści wynikające z zakupów grupowych. Jednak, jak wynika z naszego raportu, wciąż 60 proc. kupujących w sieci nie rozpoznaje żadnego z serwisów typu group shopping. Wyniki gemiusReport wskazują zatem, jak dużo pracy jest jeszcze przed właścicielami serwisów grupowych w kwestii budowania świadomości konkretnych marek serwisów i edukowania klientów mówi Krzysztof Łopuszyński, lider zespołu ds. badań e-marketingowych w firmie Gemius S.A.

Kobiety cenią rekomendacje zakupowe

Wykorzystanie różnych narzędzi wspomagania decyzji zakupowych różni się względem wieku, statusu materialnego internauty, a także płci. Kobiety częściej słuchają opinii innych internautów, mężczyźni wybierają porównywarki cen. A czy same sklepy internetowe wiedzą, jak przekonać internautę do dokonania transakcji zakupu?

Według gemiusReport, zdecydowana większość kupujących w sklepach zetknęła się z rekomendacjami zakupowymi, a świadomie korzysta z nich nieco ponad ¼ klientów. W 71 proc. są to proste podpowiedzi. Niewielka jeszcze część sklepów korzysta z zaawansowanych, spersonalizowanych rekomendacji zakupowych, czyli podpowiedzi skierowanych do konkretnego użytkownika opierających się na historii wcześniej dokonywanych zakupów. Kontakt z taką formą rekomendacji potwierdziło jedynie 17 proc. ankietowanych.

Jaki będzie w e-handlu 2011 rok?

Sytuacja e-commerce w Polsce jest stabilna, a polscy internauci planują w 2011 więcej kupować w sieci. Elementami, które mogłyby trend przyspieszyć, byłoby z pewnością przykładanie przez sklepy i innych sprzedających większej wagi do deklarowanych potrzeb kupujących online. Mimo znacznej poprawy szeroko pojętej obsługi klienta w handlu elektronicznym, internauci objęci badaniem nadal twierdzą, że opisy sprzedawanych produktów nie są wystarczające, że wystawiane do sprzedaży produkty są często niedostępne, czy że kupujący nie są informowani o całkowitych kosztach dostawy. W trakcie transakcji na aukcjach pojawiają się nadal, aczkolwiek w mniejszym niż w 2010 stopniu, wątpliwości odnośnie wiarygodności osoby sprzedającej produkt, trudność w kontakcie ze sprzedającym, czy obawa o bezpieczeństwo transakcji. Sprzedający na aukcjach powinni też lepiej informować o stopniu zużycia przedmiotu sprzedaży i rzeczywistych kosztach transportu.

Wyzwaniem pozostaje dotarcie do grupy niekupującej w sieci – tylko 1/3 z nich zadeklarowała, że w przyszłości zamierza spróbować tej formy handlu. Wzrosła w tej grupie liczba osób niezdecydowanych.

Ponad połowa internautów korzysta z telewizji internetowej

Aż 95 proc. internautów zetknęło się z serwisami wideo – wynika z raportu „Audio i wideo w sieci, styczeń 2011” zrealizowanego przez Gemius S.A. przy współpracy partnerskiej z Grupą Onet.pl. Coraz większą popularność zdobywa także telewizja internetowa. Korzystanie z niej zadeklarowało aż 53 proc. respondentów.

Celem badania było dostarczenie wiedzy o zachowaniach i opiniach internautów dotyczących serwisów/usług audio i wideo w internecie. W badaniu uwzględniono takie serwisy/usługi audio i wideo online jak: telewizja internetowa (np. tvn24.pl, onet.tv, tvp.pl, ipla.pl lub inne), telewizja p2p (telewizja oglądana przy użyciu aplikacji takich jak Sopcast, TVU Player, TV Ants lub innych), serwisy wideo (np. youtube.com, wrzuta.pl lub inne), Video on Demand (np. iplex.pl, vod.onet.pl lub inne).

Materiały wideo – tradycyjne czy w sieci?

Choć wciąż niezwyciężonym medium dostarczającym materiały filmowe pozostaje telewizja tradycyjna, serwisy internetowe przyciągają sporą liczbę sympatyków. Większość użytkowników korzysta z serwisów wideo, jednak – jak wynika z gemiusReport – aż 53 proc. badanych używa także telewizji internetowej. Znacznie mniejszy odsetek miał styczność z VOD, czyli „wideo na żądanie”. 2/3 badanych nie korzystało z Video on Demand. Najmniejszą popularnością cieszy się telewizja peer-to-peer.

Dlaczego tak wielu internautów wybiera serwisy wideo i audio? Respondenci jako główne powody korzystania z VOD wskazują: darmowy dostęp, wysoką jakość obrazu i dźwięku oraz różnorodność dostępnych programów, filmów i seriali. Co więcej, serwisy wideo w porównaniu z telewizją internetową są dla oglądających łatwiej dostępne. Przyciągają także nieintruzywnymi reklamami i większą atrakcyjnością. Z kolei telewizja internetowa wzbudza większe zaufanie respondentów.

Kogo przyciągają serwisy audio i wideo?

Internetowym widzem niemal w podobnym stopniu można nazwać kobietę i mężczyznę. Respondenci obu płci deklarują korzystanie z serwisów oferujących treści multimedialne online – mężczyźni nieco częściej wolą oglądać serwisy wideo, a kobiety VOD.

gemiusReport wskazuje także przybliżony wiek oglądających audio i wideo w sieci. Najmniejszą styczność z ”wideo na żądanie” miały osoby powyżej 34 roku życia. 72 proc. badanych z tej grupy wiekowej nigdy nie miała styczności z VOD. Najmłodsi badani (grupa wiekowa 15-19 lat) dużo częściej deklarowali korzystanie z kanałów audio/wideo niż starsi respondenci, z wyjątkiem telewizji internetowej, której w podobnym stopniu używają osoby w różnym wieku.

Które programy wybieramy?

Najczęściej oglądane treści w serwisach wideo dotyczą muzyki (74 proc.) i rozrywki/humoru (72 proc.). Ich popularność jednak istotnie spadła w porównaniu ze styczniem 2010 r. W ciągu ostatniego roku znacznie wzrosła natomiast popularność treści edukacyjnych (35 proc.), treści dotyczących stylu życia (31 proc.) oraz materiałów o polityce. Po te ostatnie sięga 23 proc. internautów.

Podobny odsetek internautów wybiera materiały erotyczne. Ich oglądalność w serwisach wideo zmalała jednak z 30 proc do 24 proc. w porównaniu ze styczniem ubiegłego roku. Najmniejszym zainteresowaniem wśród widzów telewizji internetowej cieszą się programy religijne, dla dzieci i o życiu gwiazd.

Jaka przyszłość czeka serwisy audio i wideo?

Większość internautów nie jest gotowa płacić za interesujące ich materiały i brak reklam w internetowych środkach przekazu treści audio i wideo. Największą zgodę na opłaty wyrazili użytkownicy VOD (37 proc.), najmniejszą – osoby korzystające z serwisów wideo (13 proc.).

– Jakie trendy przewidujemy? Z gemiusReport wynika, że zarówno użytkownicy serwisów wideo, telewizji internetowej, jak i wypożyczalni wideo online zapowiadają zwiększenie intensywności wykorzystania tych kanałów w przyszłości. Takie deklaracje internautów w odniesieniu do telewizji internetowej i Video on Demand pozwalają przypuszczać, że korzystanie z tych mediów będzie rosnąć wraz z czasem – mówi Aleksander Szafaryn, Brand Manager badania gemiusStream w Gemius SA.

Raport Gemius i Onet.pl w formacie .pdf można pobrać ze strony gemius.pl.

„Jestem szefową” – konkurs dla uczennic

Trwa II edycja konkursu „Jestem szefową”, wspólnej inicjatywy Pełnomocnika Rządu do spraw Równego Traktowania i Ministra Edukacji Narodowej.

Do udziału w konkursie organizatorzy zapraszają uczennice I i II klas szkół ponadgimnazjalnych. Celem konkursu jest budowanie pozytywnego wizerunku kobiet – liderek wśród młodzieży i zachęcanie uczennic do podejmowania ról przywódczych.

W tegorocznej kapitule konkursu zasiądą m.in.: poseł na Sejm RP Adam Szejnfeld, Hanna Gronkiewicz-Waltz – prezydent Miasta Stołecznego Warszawy, Ewa Synowiec – dyrektor Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej, Ligia Krajewska – szefowa Gabinetu Politycznego Ministra Edukacji Narodowej, Jadwiga Czartoryska – prezeska Fundacji Orange, Katarzyna Frank-Niemczycka – prezeska Fundacji Gwiazdy dla Dzieci, Małgorzata Wadzińska – z Procter & Gamble Polska.

Uczestniczki konkursu mają za zadanie przygotować pracę na temat „Jestem szefową”, którą ocenia jury złożone z kobiet-liderek oraz mężczyzn działających na rzecz równego traktowania. Pisząc pracę, uczennice mają wyobrazić sobie siebie w roli szefowej w dowolnym obszarze życia społeczno-politycznego lub gospodarczego, opisać, jakie mają cele, co chcą zmienić, jak widzą siebie – kobietę w roli szefowej. Na finalistki konkursu czekają m.in. atrakcyjne nagrody rzeczowe, spotkanie z kobietami pełniącymi najwyższe funkcje kierownicze w świecie biznesu, mediów i polityki oraz wizyta w Sejmie RP.

Prace należy nadsyłać do 20 kwietnia, uroczyste ogłoszenie wyników do nastąpi końca czerwca.

Łączne przychody klubów z czołowej dwudziestki przekroczyły 4 miliardy euro

Real Madryt i Barcelona drugi rok z rzędu znalazły się na czele stawki. Sześć czołowych drużyn z rankingu najlepiej zarabiających nie zmieniło pozycji. Manchester City najbardziej poprawił swoją pozycję w rankingu, awansując aż o dziewięć miejsc i zyskując jedenasty wynik, najlepszy w historii klubu. Rekordowe przychody świadczą o imponującej odporności na wpływ niekorzystnej sytuacji w gospodarce światowej. Kluby zarobiły aż 4,3 miliarda euro, czyli o 8 procent więcej niż w ubiegłym roku. To główne wnioski 14. edycji raportu Football Money League sporządzonego przez firmę doradczą Deloitte.

Szósty rok z rzędu listę otwiera Real Madryt, największy pod względem dochodów klub piłkarski na świecie. Realowi brakuje zaledwie dwóch lat by dorównać Manchesterowi United, który aż przez osiem lat, od pierwszej edycji Football Money League z sezonu 1996/97 do roku 2003/04, nie schodził z pierwszego miejsca. FC Barcelona utrzymuje pozycję wicelidera, wyprzedzając Manchester United, co już drugi rok z rzędu daje hiszpańskim klubom dwie najwyższe pozycje w rankingu.

„W sezonie 2009/10 trzy najlepiej zarabiające kluby z czołowej dwudziestki odnotowały wzrost przychodów, co świadczy o trwałej odporności największych klubów piłkarskich na skutki światowego kryzysu. Okazało się, że największe kluby są dobrze przygotowane, by stawić czoła problemom gospodarczym, dzięki dużemu wsparciu lojalnych kibiców, umiejętności przyciągania partnerów biznesowych i ogromnej grupie fanów przed telewizorami. Mimo mało spektakularnych, jak na standardy klubu, wyników na boisku, w sezonie 2009/10 Real uzyskał o 41 milionów euro więcej przychodów niż Barcelona. Jednak należy się spodziewać, że w kolejnej edycji Football Money League przychody FC Barcelona przekroczą 400 milionów euro. Obok Realu, Barcelona stanie się więc drugim klubem sportowym, któremu uda się przekroczyć ten próg wpływów. Klub zawarł pierwszą wieloletnią umowę sponsoringową o umieszczanie logo sponsora na koszulkach drużyny na rekordową kwotę 165 milionów euro w całym okresie obowiązywania kontraktu. Oczekuje się, że w ciągu najbliższych kilku lat walka o najwyższe miejsce w rankingu będzie się rozgrywać między dwoma hiszpańskimi superklubami.” – mówi Dan Jones, Partner, Sports Business Group w Deloitte UK.

Podczas gdy Hiszpanom udało się zająć dwa czołowe miejsca, najwięcej, bo aż siedem klubów w rankingu pochodzi z Wysp Brytyjskich. Manchester United, Arsenal oraz Chelsea utrzymały odpowiednio trzecią, piątą i szóstą pozycję. Liverpool spadł o jedno miejsce i znalazł się na ósmej pozycji.

W tegorocznym rankingu najbardziej awansował Manchester City, przesuwając się aż o dziewięć pozycji – z dwudziestego na jedenaste. Po zakupie cennych zawodników, klub znalazł się na piątej pozycji w Premier League, co stanowi najlepszy wynik drużyny od początku istnienia ligi. Osiągnął również rekordowe przychody w wysokości 125 milionów funtów (153 mln euro), odnotowując aż 44 procentowy wzrost (o 38 milionów funtów). To najwyższy wzrost, zarówno procentowy, jak i wartościowy, wsród wszystkich klubów w tegorocznym rankingu. Tymczasem Tottenham Hotspur uplasował się tuż za Manchesterem City. W sezonie 2010/11 klub po raz pierwszy zakwalifikował się do Ligi Mistrzów UEFA i będzie walczył z Liverpoolem o czwarte miejsce wśród najlepiej zarabiających klubów angielskich i o dziesiątą pozycję w całym rankingu Football Money League. Po pięcioletniej nieobecności w sezonie 2009/10 Aston Villa ponownie znalazła się w czołowej dwudziestce dzięki występom na Wembley w obu krajowych turniejach.

W tym roku wszystkie kluby z rankingu pochodzą z „wielkiej piątki” lig europejskich, z tego siedem klubów z Anglii, po cztery z Niemiec i Włoch, trzy z Hiszpanii, a dwa z Francji.

„Konsekwentne sukcesy na boisku i uczestnictwo w rozgrywkach Ligi Mistrzów UEFA okazały się kluczowe, by zachować najwyższe pozycje w rankingu. Czternaście klubów z czołowej dwudziestki uczestniczyło w sezonie 2009/10 w rozgrywkach Ligi Mistrzów, a sześć klubów brało udział w rozgrywkach Ligi Europejskiej od fazy grupowej”- komentuje Alan Switzer, Dyrektor, Sports Business Group w Deloitte UK. „Awans do rozgrywek Ligi Mistrzów, sukcesy na boisku w rozgrywkach Premier League oraz porażka Juventusu w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów w sezonie 2010/11 dają Anglikom duże szanse, by zastąpić włoski klub na dziesiątym miejscu w kolejnym rankingu.”

„Mimo niekorzystnej sytuacji ekonomicznej może się okazać, że przychody analizowane w przyszłorocznym raporcie obejmującym bieżący sezon będą jeszcze wyższe. Kontrakty z dużymi zagranicznymi stacjami telewizyjnymi, opiewające na wyższe niż dotychczas kwoty i umowy sponsoringowe umocnią pozycję angielskich klubów.” dodaje Paul Rawnsley, Dyrektor, Sports Business Group w Deloitte UK.

Poza wyjątkowymi sytuacjami, takimi jak inwestycje w stadiony lub przejęcia klubów, regulacje FFP (Finansowego Fair Play) nakładają na kluby piłkarskie obowiązek bilansowania ksiąg rachunkowych, tak by wydatki nie przekraczały istotnie kwoty przychodów. W związku z tym, silna reprezentacja klubów angielskich w Football Money League daje nadzieję na dobrą pozycję brytyjskiego futbolu w przyszłości. Chociaż hiszpańskie giganty mogą zyskać dobrych zawodników, to jednak kluby angielskie nadal będą konkurować o najlepszych graczy i oferować atrakcyjne wynagrodzenia w porównaniu z europejskimi rywalami.

Wielkość, zamożność i wartość klubów piłkarskich można mierzyć różnymi sposobami. W przypadku Football Money League stosuje się kryterium wielkości przychodów jako informacji najłatwiej dostępnej i porównywalnej w odniesieniu do oceny wyników finansowych.