Protesty w USA przybierają na sile

0

Masowe protesty w Stanach Zjednoczonych, spowodowane policyjnym zabójstwem czarnoskórego George’a Floyda, przybierają na sile. Amerykanie domagają się systemowych zmian, które zakończyłyby brutalność policji w stosunku do czarnoskórych mieszkańców kraju. Tragiczna śmierć Floyda to kolejne zabójstwo – dokonane przez policję na nieuzbrojonym, nieagresywnym Afroamerykaninie. 25 maja w Minneapolis George Floyd został zatrzymany pod zarzutem użycia fałszywego banknotu. Jeden z policjantów przybyłych na wezwanie klęczał na jego szyi przez ponad osiem minut, aż Floyd zmarł z powodu uduszenia. Krótko po tym we wszystkich stanach wybuchły zamieszki, tłamszone przez policję. Mimo pokojowych postulatów – protestujący w wielu miastach spotykają się z brutalnością policji, rozganiającej zgromadzenia przy użyciu gazu pieprzowego i gumowych kul. Sytuacji nie deeskalują wypowiedzi prezydenta Donalda Trumpa, podszyte rasizmem i zapowiedziami stanu wojennego. Od narracji Trumpa odcinają się jednak kolejni politycy i szeryfowie policji.

– Działania Donalda Trumpa oceniane są jako eskalowanie przemocy. Coraz powszechniej odcinają się od nich szefowie policji – którzy podlegają władzom lokalnym, a także politycy. Również z partii republikańskiej, z sekretarzem obrony na czele – powiedział serwisowi eNewsroom Marcin Firlej, dziennikarz i producent filmowy z USA– Jako jeden z pierwszych w opozycji do prezydenta stanął szef policji z Arlington w stanie Virginia, miasta sąsiadującego z Waszyngtonem. Za nim podążyło wielu szeryfów i funkcjonariuszy policji, a także gubernatorów, senatorów i urzędników – również tych z gabinetu Trumpa. Sekretarz obrony sprzeciwił się pomysłowi prezydenta o rozlokowaniu wojska w miastach, które są ogarnięte protestami – stwierdził, że obecna sytuacja nie uzasadnia takiej reakcji. Zdecydowana większość protestów jest bowiem pokojowa, mimo incydentów grabieży i niszczenia mienia. Reakcja amerykańskich władz na protesty będzie kluczowa dla walki o sprawiedliwość rasową. Protestujący domagają się zaprzestania brutalnych interwencji policyjnych oraz równego traktowania czarnoskórej społeczności. Co czwarty podejrzany zastrzelony przez amerykańską policję jest czarnoskóry, podczas gdy Afroamerykanie stanowią niespełna 14% mieszkańców USA. W Minneapolis, miejscu śmierci Floyda, czarnoskórzy stanowią 20% mieszkańców – a doświadczają brutalności policji siedem razy częściej niż biali – relacjonuje statystyki Firlej.