Rada Fiskalna i Ministerstwo Finansów spierają się o klauzulę obronną w regule wydatkowej

Rada Fiskalna (RF), powołana ustawą z dn. 20 grudnia 2024 r., rozpoczęła swoją działalność niedawno, bo 1 stycznia 2026 r. Mijają zaledwie cztery miesiące jej działania, a Ministerstwo Finansów (MF) już ma kłopot z zaakceptowaniem jej niezależności i podważa jej merytoryczne przygotowanie do realizacji ustawowych zadań (art.4 ustawy o RF).

Co jest tego źródłem? Ministerstwo Finansów przygotowało i przesłało do Sejmu 25 marca 2026 r. projekt nowelizacji ustawy o finansach publicznych oraz niektórych innych ustaw (Druk nr 2388 – Sejm Rzeczypospolitej Polskiej), w którym jednym z elementów jest zmiana o istotnym znaczeniu dla krajowych ram budżetowych. Dotyczy ona wydatków objętych tzw. klauzulą obronną: dość jasno określone „wydatki na zakup sprzętu obronnego” projekt nowelizacji zamienia na niedookreślone „wydatki obronne”. Może to prowadzić do rozluźniania Stabilizującej Reguły Wydatkowej (SRW), która jest mechanizmem mającym pomagać w utrzymywaniu w ryzach deficytu budżetowego i długu instytucji rządowych i samorządowych.

Rada Fiskalna, wykonując swoje ustawowe zadania, wystąpiła do ministra finansów z prośbą o przekazanie informacji, które pozwoliłyby jej na dokonanie analizy i oceny zasadności i konsekwencji projektowanych zmian w Stabilizującej Regule Wydatkowej, co jest jej ustawowym obowiązkiem (Ustawa o Radzie Fiskalnej, art. 4 ust. 1 pkt. 4, na mocy którego RF ocenia ramy budżetowe, które zgodnie z dyrektywą zawierają m.in. reguły fiskalne). Przewodniczący RF informował publicznie, że minister finansów odmówił dostępu do takich informacji („Nie da się pilnować reguły wydatkowej z zawiązanymi oczami”; platforma X, 13 kwietnia 2026 r.).

RF  przedstawiła stanowisko (15 kwietnia 2026 r.) „ws. klauzuli obronnej w stabilizującej regule wydatkowej i projektu zmian tej reguły”, w którym m.in. „krytycznie ocenia brak precyzyjnej definicji wydatków na cele obronne”.

Na co jeszcze zwraca uwagę RF w swoim stanowisku? „Projektowane rozwiązanie wymaga (…) wnikliwej oceny w zakresie jego wpływu na przejrzystość, wiarygodność i skuteczność SRW (Stabilizującej Reguły Wydatkowej – red.) jako podstawowej „kotwicy fiskalnej” oraz na średniookresową stabilność finansów publicznych. Należy przy tym odnotować, że rozwiązania tego rodzaju były już wcześniej przedmiotem prób odrębnego uregulowania w innych inicjatywach legislacyjnych, krytycznie ocenionych przez Radę Fiskalną w komunikatach z 26 lutego i 26 marca 2026 r. Tym razem zostały one włączone do projektu ustawy już po zakończeniu etapu uzgodnień resortowych i bez wymaganej przepisami oceny skutków regulacji”.

Stanowisko RF doczekało się szybkiej odpowiedzi MF która zaczyna się od stwierdzenia, że „Stanowisko Rady Fiskalnej (…) wynika z przyjętych niewłaściwych założeń, które prowadzą do niewłaściwej interpretacji sposobu funkcjonowania zarówno krajowych reguł, jak i unijnych zasad nadzoru budżetowego (reguł UE)”.

Trudno bez danych rozstrzygać merytoryczne racje obu stron – Rady Fiskalnej i ministra finansów – dotyczące zasadności i konsekwencji dla finansów publicznych wprowadzanej przez rząd modyfikacji w stosowaniu tzw. klauzuli obronnej w Stabilizującej Regule Wydatkowej. Na pewno jednak należy zwrócić uwagę na to, że każdy projekt ustawy przedstawiany Sejmowi:

1) musi zawierać Ocenę Skutków Regulacji (OSR) dotyczącą wszystkich proponowanych w tej ustawie (lub jej nowelizacji) rozwiązań,

2) tworzyć warunki do analizy i oceny proponowanych rozwiązań przez podmioty zainteresowane projektowanymi zmianami, w tym przede wszystkim przez podmioty do tego ustawowo uprawnione. A takim podmiotem w przypadku nowelizacji ustawy o finansach publicznych jest Rada Fiskalna.

Nieudostępnienie przez MF informacji, o które Rada wystąpiła, a które miały pozwolić na analizę i ocenę skutków projektowanych zmian dot. klauzuli obronnej w SRW jest działaniem, które nie powinno mieć miejsca. MF powinno działać tak, aby zapewniać przejrzystość i długookresową spójność mechanizmów finansowania wydatków, w tym szczególnie wydatków obronnych. W tym przypadku MF takich warunków nie stworzyło.

A jest się czym martwić. Ostatnie dane przedstawione przez GUS (https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/rachunki-narodowe/statystyka-sektora-instytucji-rzadowych-i-samorzadowych/deficyt-i-dlug-sektora-instytucji-rzadowych-i-samorzadowych-w-latach-2022-2025,1,42.html) dotyczące deficytu i długu publicznego instytucji rządowych i samorządowych w latach 2022-2025 pokazują, gdzie jesteśmy. Deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych wyniósł w 2022 r. 3,4 proc. PKB, a w 2025 r. – 7,3 proc. PKB. Natomiast dług publiczny sektora instytucji rządowych i samorządowych wyniósł w 2022 r. 48,8 proc. PKB, a w 2025 r. już 59,7 proc. PKB.

Należy tu przypomnieć art. 74 ust. 1 ustawy z dn. 27 sierpnia 2009 r. o finansach publicznych (z późniejszymi zmianami), który mówi: „Minister finansów sprawuje kontrolę nad sektorem finansów publicznych w zakresie przestrzegania zasady stanowiącej, że państwowy dług publiczny nie może przekroczyć 60 proc. wartości rocznego produktu krajowego brutto”.

Od 2020 r. kolejni ministrowie finansów zaczęli realizować ten obowiązek w dość specyficzny sposób – wyprowadzając część wydatków publicznych do funduszy pozabudżetowych ulokowanych głównie w BGK i PFR.

Brak przejrzystości i spełnienia podstawowych obowiązków (brak OSR) przez MF w pracach nad nowelizacją ustawy o finansach publicznych w części dotyczącej zmian w klauzuli obronnej w Stabilizującej Regule Wydatkowej i ograniczenie Radzie Fiskalnej dostępu do informacji każe przypuszczać, że „wydatki obronne” mogą stać się kolejnym specyficznym sposobem na sprawowanie kontroli nad sektorem finansów publicznych w zakresie przestrzegania zasady stanowiącej, że państwowy dług publiczny nie może przekroczyć 60 proc. rocznego PKB.

Dlatego należy apelować do ministra finansów i do rządu, aby wszystkie działania w obszarze finansów publicznych, w tym te dotyczące SRW były przejrzyste i wiarygodne, a współpraca z Radą Fiskalną odbywała się na partnerskich warunkach, z poszanowaniem prawa Rady do informacji, które pozwolą jej wypełniać ustawowe zadania.

Autor: Dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek – jest członkinią Towarzystwa Ekonomistów Polskich.

AI przestaje być narzędziem. Staje się strategiczną infrastrukturą organizacji

Sztuczna inteligencja coraz częściej zaczyna być postrzegana jako element infrastruktury strategicznej organizacji, a nie pojedyncze narzędzie wspierające produktywność. Wraz z nieustannym wzrostem znaczenia modeli AI rośnie również znaczenie kontroli nad danymi, środowiskami obliczeniowymi oraz łańcuchem dostaw technologii. W tym kontekście coraz częściej mówi się o suwerennej AI – podejściu zakładającym, że organizacje i państwa chcą zachować realną kontrolę nad sposobem trenowania modeli, przetwarzania danych oraz lokalizacją obciążeń obliczeniowych.

Zmiana ta wynika nie tylko z regulacji, ale również z faktu, że AI wykorzystuje dane i zasoby obliczeniowe pochodzące z wielu środowisk jednocześnie – podkreśla Mariusz Sawczuk, Senior Solution Engineer, F5. – Firmy wdrażające AI muszą wiedzieć, gdzie przechowywane są dane oraz kto ma do nich dostęp. W miarę jak modele AI stają się elementem procesów decyzyjnych, kontrola nad ich działaniem zaczyna być postrzegana jako element odporności operacyjnej i bezpieczeństwa biznesowego.

W praktyce oznacza to przesunięcie z myślenia o AI jako o warstwie aplikacyjnej w kierunku traktowania jej jako elementu architektury organizacji. Suwerenność danych i modeli przestaje być więc wyłącznie zagadnieniem compliance, a zaczyna pełnić rolę fundamentu strategii technologicznej.

Suwerenność jako fundament strategii technologicznej

Rosnące znaczenie suwerenności danych znajduje odzwierciedlenie również w decyzjach inwestycyjnych organizacji. Według Gartnera globalne wydatki na sovereign cloud IaaS osiągną w 2026 roku wartość około 80 mld USD, rosnąc o ponad 35% rok do roku[1], co wskazuje na wyraźne przyspieszenie inwestycji w infrastrukturę zapewniającą większą kontrolę nad danymi i technologią.

Modele AI coraz częściej operują na danych o strategicznym znaczeniu dla organizacji – od własności intelektualnej po dane operacyjne i finansowe – co powoduje, że decyzje dotyczące miejsca przetwarzania danych oraz kontroli nad infrastrukturą przestają być wyłącznie decyzjami technologicznymi, a coraz częściej zaczynają mieć wymiar biznesowy – dodaje Sawczuk.

Wraz z rosnącą rolą AI w procesach decyzyjnych kluczowe staje się zapewnienie widoczności oraz możliwości zarządzania środowiskiem, w którym modele są trenowane, wdrażane i wykorzystywane operacyjnie. W rozproszonych środowiskach AI rośnie znaczenie spójnego zarządzania dostępem do danych i infrastruktury.

Gartner prognozuje, że do 2027 roku aż 90% organizacji będzie korzystać z podejścia hybrid cloud[2], co oznacza, że modele AI będą funkcjonować w środowiskach obejmujących wielu dostawców infrastruktury oraz różne lokalizacje przetwarzania danych. W takich warunkach zdolność do zarządzania środowiskiem technologicznym staje się jednym z elementów zapewnienia ciągłości działania i ograniczania ryzyka operacyjnego.

Suwerenność technologiczna w kontekście ryzyka geopolitycznego

Znaczenie suwerennej AI rośnie również w kontekście odporności operacyjnej i ryzyka geopolitycznego. Organizacje coraz częściej analizują, w jakim stopniu są zależne od konkretnych dostawców technologii oraz gdzie przetwarzane są dane wykorzystywane przez modele AI.

Analitycy wskazują, że napięcia geopolityczne oraz regulacje dotyczące transferu danych wpływają na decyzje dotyczące lokalizacji infrastruktury cyfrowej. Prognozy sugerują, że do 2027 roku nawet 35% państw będzie wykorzystywać regionalne platformy AI oparte na lokalnych danych i infrastrukturze[3], co pokazuje rosnące znaczenie kontroli nad technologią jako elementu strategii zarządzania ryzykiem.

Suwerenność AI nie oznacza rezygnacji z innowacji ani izolacji technologicznej – podsumowuje Sawczuk. – Oznacza możliwość świadomego wyboru, gdzie i w jaki sposób przetwarzane są dane oraz jak zarządzane są modele AI. W środowisku, w którym AI staje się elementem infrastruktury biznesowej, zdolność do zachowania kontroli nad technologią staje się jednym z kluczowych elementów strategii organizacji.

[1] https://www.gartner.com/en/newsroom/press-releases/2026-02-09-gartner-says-worldwide-sovereign-cloud-iaas-spending-will-total-us-dollars-80-billion-in-2026

[2] https://www.gartner.com/en/newsroom/press-releases/2024-11-19-gartner-forecasts-worldwide-public-cloud-end-user-spending-to-total-723-billion-dollars-in-2025

[3] https://www.gartner.com/en/newsroom/press-releases/2026-01-29-gartner-predicts-35-percent-of-countries-will-be-locked-into-region-specific-ai-platforms-by-2027

Creotech Quantum przechodzi z etapu organizacyjnego do fazy operacyjnej

Creotech Quantum, notowana na GPW polska spółka zajmująca się rozwojem i komercjalizacją technologii kwantowych, w 2025 roku koncentrowała się na budowie fundamentów organizacyjnych, prawnych i operacyjnych pod przyszłą działalność jako niezależny podmiot. Kluczowym elementem tych działań był trwający proces wydzielenia segmentu technologii kwantowych z Creotech Instruments S.A. Główna faza tego procesu zakończyła się w 1 kwietnia 2026 roku, a jego zwieńczeniem był debiut spółki na rynku głównym Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie 17 kwietnia 2026 r.

Rok 2025 był dla nas okresem intensywnych prac przygotowawczych, w trakcie których równolegle porządkowaliśmy kwestie korporacyjne, budowaliśmy docelową strukturę organizacyjną oraz przygotowywaliśmy spółkę do funkcjonowania jako niezależny podmiot publiczny. Kluczowe było dla nas przeprowadzenie procesu wydzielenia w sposób zapewniający pełną ciągłość biznesową – obejmującą transfer kompetencji, zespołu, projektów oraz praw własności intelektualnej. Równolegle rozwijaliśmy technologie i prowadziliśmy projekty badawczo-rozwojowe w ramach działalności wydzielanej, tak aby w momencie zakończenia procesu dysponować nie tylko uporządkowaną strukturą korporacyjną, ale również gotowym pipeline’em produktowym. Dzięki temu, wchodząc w 2026 rok, byliśmy przygotowani do przejścia z etapu organizacyjnego do fazy operacyjnej i rozpoczęcia komercjalizacji naszych rozwiązań, w szczególności w obszarze kwantowej dystrybucji klucza – komentuje dr Anna Kamińska, Prezes Zarządu Creotech Quantum S.A.

Creotech Quantum S.A. została formalnie utworzona w czerwcu 2025 roku jako spółka celowa, powołana do przejęcia od Creotech Instruments działalności w obszarze technologii kwantowych. W sierpniu 2025 roku przyjęto Plan Podziału, po czym rozpoczęły się intensywne prace przygotowawcze – zarówno organizacyjne, jak i formalno-prawne, w tym proces zatwierdzenia prospektu przez Komisję Nadzoru Finansowego. Na dzień bilansowy 2025 roku proces podziału pozostawał w toku.

Zatwierdzenie prospektu związanego z emisją Akcji Podziałowych nastąpiło po okresie bilansowym, tj. 18 lutego 2026 roku. Natomiast 1 kwietnia 2026 roku formalnie zakończono główną fazę procesu wydzielenia segmentu technologii kwantowych do spółki Creotech Quantum S.A., która zadebiutowała na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie 17 kwietnia 2026 roku. Był to jednocześnie pierwszy w Europie debiut spółki publicznej skoncentrowanej na rozwoju i komercjalizacji technologii kwantowych.

Debiut ten stanowił istotny kamień milowy nie tylko dla samej spółki, ale również dla krajowego
i europejskiego ekosystemu nowych technologii. Potwierdził gotowość Creotech Quantum do prowadzenia działalności jako niezależny podmiot publiczny, a jednocześnie odzwierciedlił rosnącą dojrzałość technologii kwantowych, które wchodzą w etap komercyjnych wdrożeń. Wydarzenie to wpisuje się w szerszy trend budowy pozycji Europy – w tym Polski – w obszarze przełomowych technologii.

W kontekście zakończonego procesu wydzielenia istotne pozostają również kwestie związane ze strukturą akcjonariatu spółki oraz docelowym uporządkowaniem relacji właścicielskich.

– Co istotne dla zrozumienia naszej kapitalizacji – aktualnie kontynuujemy działania korporacyjne, które są nakierowane na doprowadzenie do powstania ostatecznej struktury akcjonariatu. Obecnie w naszym akcjonariacie Creotech Instruments posiada 1.500.000 akcji stanowiących 34,45% w kapitale i głosach, jednakże stan ten ma charakter tymczasowy i służy jedynie sprawnemu przeprowadzeniu podziału. Obecnie trwa procedura umorzenia akcji serii A, zgodnie z postanowieniami umowy umorzeniowej. W konsekwencji Creotech Instruments nie będzie posiadać akcji spółki, i szacuję, że wskazywane obecnie 1.500.000 akcji podziałowych przypisanych obecnie do Creotech Instruments zostanie umorzone w II połowie 2026 r. – dodaje dr Anna Kamińska, Prezes Zarządu Creotech Quantum S.A.

W 2025 roku Creotech Quantum nie prowadził jeszcze działalności operacyjnej w obszarze technologii kwantowych – była ona nadal realizowana w strukturach Creotech Instruments S.A., w ramach wydzielanego segmentu.

Do głównych osiągnięć działalności wydzielanej w 2025 roku należy zaliczyć istotny postęp w kierunku komercjalizacji rozwiązań oraz ograniczenie ryzyk technologicznych w kluczowych obszarach działalności.

W segmencie kwantowej dystrybucji klucza (QKD) opracowano, wytworzono i zademonstrowano w warunkach operacyjnych – w miejskiej sieci pilotażowej w Wiedniu – pierwsze prototypy systemów dla infrastruktury naziemnej w ramach projektu eCAUSIS. Osiągnięcie to stanowi bezpośrednią podstawę do wprowadzenia produktu na rynek w 2026 roku.

Równolegle realizowane projekty dla Europejskiej Agencji Kosmicznej (QKD HRDP oraz LAND) przyniosły znaczący postęp w rozwoju technologii detekcji pojedynczych fotonów dla naziemnych stacji QKD. Kompetencje te wzmacniają potencjał spółki w zakresie rozwoju nowych produktów oraz stanowią istotny krok w kierunku wejścia na rynek rozwiązań dla kwantowej komunikacji satelitarnej.

Istotnym wydarzeniem było również zawarcie umowy na realizację projektu PIONIER-Q-SAT, w konsorcjum pod przewodnictwem NASK, obejmującego budowę transgranicznego łącza QKD z wykorzystaniem mobilnej optycznej stacji naziemnej. Projekt ten umożliwia demonstrację kluczowych komponentów rozwijanych przez spółkę oraz rozwój kompetencji integracyjnych w obszarze systemów QKD, w tym rozwiązań dla komunikacji satelitarnej.

Spółka rozwijała również technologie komplementarne o wysokim potencjale rynkowym. W obszarze ultraprecyzyjnej synchronizacji czasu pozyskano projekt realizowany na zlecenie Europejska Agencja Kosmiczna, dotyczący zastosowania technologii White Rabbit w infrastrukturze prywatnych sieci 5G mmWave.

Z kolei w segmencie zaawansowanych systemów obrazowania podpisano umowę z Europejskiej Agencji Kosmicznej na realizację projektu „Telescope Array Functional Prototype”, umożliwiającego demonstrację kamery astronomicznej spółki w zastosowaniach związanych z wykrywaniem zagrożeń w przestrzeni kosmicznej oraz monitorowaniem sytuacji na orbicie okołoziemskiej.

Zrealizowane w 2025 roku działania potwierdzają skuteczność przyjętej strategii, opartej na rozwoju własności intelektualnej, demonstracji technologii w warunkach operacyjnych oraz stopniowym przechodzeniu do etapu komercjalizacji. Szczególnie istotny pozostaje obszar QKD, w którym spółka identyfikuje największy potencjał skalowania działalności.

Efekty prac prowadzonych w 2025 roku stanowią bezpośrednią podstawę do realizacji celów na 2026 rok, obejmujących wdrożenie do sprzedaży systemów QKD dla infrastruktury naziemnej, realizację projektów pilotażowych z pierwszymi klientami oraz dalszą rozbudowę portfolio produktowego.

Długoterminowym celem Creotech Quantum S.A. jest zajęcie jednej z wiodących pozycji na europejskim rynku technologii kwantowych oraz aktywny udział w procesie ich komercjalizacji na szeroką skalę.

Bartosz Grześkowiak ma przyspieszyć rozwój Grupy ISON na rynkach zagranicznych

Bartosz Grześkowiak obejmie stanowisko Chief Executive Officera Grupy ISON. Decyzja ta stanowi kolejny krok w rozwoju organizacji i ma na celu wzmocnienie jej pozycji w segmencie dystrybucji ubezpieczeń majątkowych oraz przyspieszenie ekspansji międzynarodowej. Bartosz Grześkowiak zastąpi Romana Czarnowskiego, wieloletniego CEO Grupy ISON (wcześniej Punkta, wcześniej BIK Brokers), który kierował firmą przez ponad 25 lat.

Bartosz Grześkowiak jest menedżerem z ponad 20-letnim doświadczeniem w branży ubezpieczeniowej, od początku kariery związanym z segmentem ubezpieczeń korporacyjnych. Przed dołączeniem do Grupy ISON, od kwietnia 2024 r., pełnił funkcję członka zarządu PZU S.A., gdzie brał udział w przygotowaniu i wdrożeniu strategii Grupy PZU na lata 2025–2027 oraz odpowiadał za uruchomienie kluczowego dla rozwoju spółki projektu ekspansji zagranicznej. Równolegle był zaangażowany w prace organów nadzorczych – jako przewodniczący rady nadzorczej TUW PZUW, wiceprzewodniczący rady nadzorczej Banku Pekao S.A. oraz wiceprzewodniczący Komisji Rewizyjnej Polskiej Izby Ubezpieczeń.

Wcześniej, od 2018 r., był związany z Grupą MAK jako wiceprezes spółek MAK Ubezpieczenia oraz STBU Brokerzy Ubezpieczeniowi. Od 2011 r. pełnił funkcję dyrektora zarządzającego w TUiR WARTA S.A., odpowiadając za kierowanie Departamentem Ubezpieczeń Korporacyjnych oraz współtworzenie i realizację strategii firmy. W latach 2005–2011 był związany z UNIQA Towarzystwo Ubezpieczeń S.A., gdzie pełnił funkcje menedżerskie, a następnie objął stanowisko dyrektora Departamentu Sprzedaży w kanale brokerskim.

„Grupa ISON wchodzi w kolejny etap rozwoju, odpowiadając na rosnące potrzeby rynku ubezpieczeń i wykorzystując potencjał wyspecjalizowanych organizacji, które łączą ekspercką wiedzę, skalę oraz nowoczesne podejście do dystrybucji. Spółka ma solidne fundamenty, aby wykorzystać ten potencjał i konsekwentnie wzmacniać swoją pozycję w kluczowych segmentach rynku. Serdecznie dziękujemy Romanowi za dotychczasową owocną współpracę, ale również za ponad 25 lat zaangażowania w budowanie wzrostu i wartości Grupy ISON oraz stworzenie podstaw pod dalsze skalowanie działalności organizacji. Wierzymy, że doświadczenie Bartka w opracowywaniu i wdrażaniu strategii oraz prowadzeniu złożonych projektów rozwojowych w sektorze ubezpieczeniowym będzie odpowiednim wsparciem w realizacji tych ambicji” – wskazał Krzysztof Kulig, Senior Partner w Innova Capital.

Objęcie stanowiska CEO przez Bartosza Grześkowiaka wpisuje się w naturalny proces sukcesji w Grupie ISON. Jego głównym celem będzie dalszy rozwój działalności w obszarze ubezpieczeń non-motor oraz budowanie silnej pozycji grupy na rynkach międzynarodowych.

Bartosz Grześkowiak obejmie nowe stanowisko w Grupie ISON po wygaśnięciu wszystkich formalnych zobowiązań wobec Grupy PZU.

Managerowie tracą energię, a wraz z nimi zaangażowanie zespołów

Jeszcze do niedawna rozmowy na temat zaangażowania pracowników koncentrowały się głównie na tym, co organizacje mogą zrobić, aby je zwiększyć. Kolejne firmy wprowadzały programy rozwojowe, inwestowały w benefity, inicjatywy wellbeingowe i testowały nowe narzędzia oraz procesy. Tymczasem z raportu State of the Global Workplace 2026 wynika, że zaangażowanie pracowników, zamiast rosnąć, spada. W 2025 roku wyniosło ono jedynie 20%, czyli o 3 punkty procentowe mniej niż w 2022 i 2023 roku[1]. Gdzie leży przyczyna tego stanu rzeczy i jak naprawdę wpłynąć na motywację zespołów?

Badania pokazują, że problem ze spadkiem zaangażowania pracowników ma swoje źródło już na poziomie kadry zarządzającej. Od 2022 do 2025 roku zaangażowanie managerów zmniejszyło się aż o 9 punktów procentowych, a tylko między 2024 a 2025 rokiem spadło z 27% do 22%[2]. To sygnał, że osoby odpowiedzialne za inspirowanie i budowanie motywacji w zespołach coraz częściej same funkcjonują na granicy wypalenia.

Nie zapalisz innych, jeśli sam nie płoniesz

W codziennym życiu firmy to lider podejmuje decyzje, nadaje tempo pracy, ale także tworzy kulturę organizacyjną. On wybiera sposób, w jaki rozmawia z pracownikami – to, czy się uśmiecha, czy nie; czy prowadzi dialog, czy bezduszny wywiad na temat obowiązków; czy mówi „dziękuję”. Właśnie te drobne elementy budują prawdziwe zaangażowanie. Problem pojawia się wtedy, gdy manager przestaje mieć na nie przestrzeń.

– Jeśli lider funkcjonuje w ciągłym pośpiechu, przeciążeniu i pod presją, bardzo szybko przechodzi na tryb zadaniowy. Przestaje być obecny, zaczyna zarządzać „na autopilocie”. W takiej sytuacji zaangażowanie w zespole nie znika nagle. Ono po prostu powoli wygasa – mówi Aga Olszewska, mentorka liderów i właścicielka LeadAsU.

Spadek zaangażowania managerów działa jak efekt domina. Zmęczony lider nie inspiruje do działania, nie buduje relacji i nie daje przestrzeni na indywidualność pracowników. Z czasem zespół zaczyna działać w ten sam sposób.

Dlaczego zaangażowanie managerów spada najszybciej?

Powodów tego zjawiska jest kilka i większość z nich ma charakter systemowy. Przede wszystkim współcześni liderzy są przeciążeni. Muszą być jednocześnie strategami, operacyjnymi wykonawcami, coachami, mediatorami i wsparciem dla zespołu. Często działają między przysłowiowym młotem a kowadłem – próbują spełniać zarówno wymagania przełożonych, jak i zespołu. Niestety, bywa, że oczekiwania te są ze sobą sprzeczne.

Istotny jest również brak przestrzeni na myślenie. Kalendarze managerów wypełnione są spotkaniami, a ich notesy listami celów do spełnienia. W takiej rzeczywistości czas na refleksję – kluczowy dla podejmowania mądrych, świadomych decyzji – praktycznie nie istnieje. Liderom towarzyszy też presja ciągłego przyspieszania. W wielu organizacjach wciąż częściej pada pytanie: co jeszcze możemy zrobić szybciej i lepiej, niż: co powinniśmy przestać robić?

Firmy dowożą wyniki, ale tracą fundament

Organizacje często nie dostrzegają problemu z zaangażowaniem, dopóki wyniki się zgadzają, a pracownicy realizują kolejne projekty i osiągają cele.

– Zaangażowanie nie znika z dnia na dzień. Najpierw spada ciekawość, potem inicjatywa, a następnie odpowiedzialność. Na końcu zostaje już tylko automatyczne wykonywanie zadań. Wtedy brak zaangażowania zaczyna być widoczny, ponieważ odbija się on na wynikach firmy. Bardzo trudno jest wówczas wrócić do sytuacji wyjściowej, gdy organizacja działała sprawnie – podkreśla Aga Olszewska.

Zaangażowanie można porównać do rośliny. Tak jak ona potrzebuje światła (sensu), powietrza (przestrzeni), wody (uwagi i relacji) oraz odpowiednich warunków (kultury organizacyjnej). Jeśli podlewamy ją za rzadko – usycha. Jeśli za często – gnije. Jeśli stoi w cieniu – przestaje rosnąć. Jeśli wystawimy ją na zbyt duże nasłonecznienie – również jej szkodzimy. Podobnie działa zaangażowanie w zespole – nie rośnie od nadmiaru aktywności, ale od właściwych ich proporcji. A to prowadzi do kluczowego pytania: czy organizacje potrafią dziś dbać o tę równowagę?

Liderze, zacznij od siebie

Spadek zaangażowania managerów nie jest problemem jednostkowym. To sygnał, że system przestał działać w sposób zrównoważony. Na szczęście jest to proces odwracalny.

Warto jednak pamiętać, że praca nad zaangażowaniem zespołów nie zaczyna się od nowych narzędzi czy od innowacyjnych szkoleń, ale od pytania, które powinien zadać sobie każdy manager: w jakim stanie jestem jako lider? Przy tej okazji warto na chwilę się zatrzymać i zastanowić, gdzie znika energia do pracy, co powoduje przeciążenie, jakie metody i procesy dotyczące zarządzania dawno przestały działać. Równie ważny jest powrót do podstaw – do obecności, szczerych rozmów z pracownikami i uważności na ich potrzeby oraz pomysły. Zespół na pewno zauważy tę zmianę i zacznie się bardziej angażować, a dzięki temu organizacja odzyska fundament, który pozwoli jej na osiąganie wyników.

Nauczmy się odpuszczać

Odpowiedzialność dotycząca spadku zaangażowaniu leży także po stronie organizacji.

– Potrzebujemy zmiany systemowej. W świecie, w którym tak dużo mówi się o reskillingu i upskillingu, organizacje powinny zacząć rozwijać w zespołach i wśród managerów jedną niezwykle ważną kompetencję – umiejętność odpuszczania – mówi Aga Olszewska. – Zamiast kolejnych spotkań na temat tego, jak robić więcej, potrzebne są rozmowy o tym, z czego powinniśmy zrezygnować, bez czego możemy nadal sprawnie funkcjonować, co możemy zrobić wolniej, jak możemy pracować mądrzej – tłumaczy ekspertka.

Taka zmiana wymaga jednak odwagi, by zatrzymać się mimo presji wyników, przyznać, że coś nie działa i by przestać robić rzeczy, tylko dlatego, że „zawsze tak robiliśmy”.

[1] State of the Global Workplace 2026, s. 5.

[2] Tamże, s. 7.

Taylor Swift zastrzega głos i wizerunek jako znaki towarowe w walce z AI

Taylor Swift podjęła bezprecedensowe kroki prawne, aby chronić swoją tożsamość przed niewłaściwym wykorzystaniem sztucznej inteligencji. Jej firma, TAS Rights Management, złożyła wnioski o rejestrację głosu oraz konkretnego wizerunku scenicznego jako znaków towarowych. Eksperci mają wątpliwości co do skuteczności takich działań.

Kluczowym elementem nowej strategii Taylor Swift jest próba zastrzeżenia unikalnych próbek jej głosu jako znaków towarowych. Poprzez firmę TAS Rights Management, artystka złożyła wnioski o ochronę nagrań, na których wypowiada proste powitania, takie jak „Hey, it’s Taylor Swift”. Jest to bezpośrednia odpowiedź na rozwój technologii generatywnych, które potrafią niemal idealnie odtworzyć barwę głosu i intonację gwiazdy. W przeciwieństwie do prawa autorskiego, które chroni konkretne piosenki, rejestracja głosu jako znaku towarowego ma dać artystce narzędzie do zwalczania treści stworzonych od zera przez AI, które naśladują jej sposób bycia, ale nie kopiują bezpośrednio żadnego utworu.

Wizerunek z trasy koncertowej pod prawnym nadzorem

Równolegle z ochroną dźwiękową, Swift dąży do zastrzeżenia swojego ikonicznego wizerunku wizualnego z rekordowej trasy „Eras Tour”. Wniosek precyzyjnie opisuje postać artystki w specyficznym stroju: opalizującym body, srebrnych butach i z różową gitarą w ręku. Tak szczegółowy opis ma na celu stworzenie prawnej zapory przeciwko twórcom deepfake’ów oraz generowanych przez komputer grafik, które wykorzystują jej „sceniczną personę” do celów komercyjnych lub dezinformacyjnych. To nowatorskie podejście ma udowodnić, że wygląd artysty w określonym kontekście artystycznym może być traktowany jako unikalny znak rozpoznawczy marki, a nie tylko element domeny publicznej.

– Złożenie wniosku o rejestrację znaku towarowego nie powstrzyma powstania deepfake’u. Daje ono jedynie podstawy do wytoczenia powództwa już po dokonaniu szkody, a w erze AI szkody rozprzestrzeniają się szybciej niż jakikolwiek proces sądowy. Widzieliśmy to podczas ostatnich wyborów w USA: wygenerowany przez sztuczną inteligencję obraz Taylor Swift fałszywie sugerował, że poparła ona danego kandydata, docierając do milionów ludzi, zanim udało się temu skutecznie przeciwdziałać. – uważa Aaron Rose, jeden z ekspertów biura CTO firmy Check Point Software Technologies.

Decyzja o tak drastycznych krokach prawnych nie zapadła w próżni – jest ona pokłosiem serii incydentów, które dotknęły artystkę w ostatnim czasie. Taylor Swift stała się ofiarą masowego rozpowszechniania pornograficznych deepfake’ów, a także prób wykorzystania jej wizerunku do manipulacji politycznych, gdzie sztucznie wygenerowane nagrania sugerowały jej poparcie dla konkretnych kandydatów. Dzięki statusowi znaków towarowych, prawnicy Swift będą mogli łatwiej usuwać szkodliwe treści z platform społecznościowych, argumentując, że wprowadzają one konsumentów w błąd co do pochodzenia i autentyczności przekazu, co jest znacznie szybszą drogą niż tradycyjne procesy o zniesławienie.

– Prawdziwa ochrona nie może opierać się wyłącznie na narzędziach prawnych. Musi być wielowarstwowa: obejmować detekcję na poziomie platform, standardy pochodzenia treści – aby autentyczne media mogły być weryfikowane u źródła – oraz edukację użytkowników, by ludzie wiedzieli, że należy kwestionować to, co widzą i słyszą. W obliczu kolejnego cyklu wyborczego stawka wykracza daleko poza ochronę marki celebrytów. Chodzi o zaufanie publiczne do tego, co jest prawdą – dodaje ekspert Check Pointa.

Medinice rozwija technologię krioablacji serca. CoolCryo kończy etap kliniczny

Medinice S.A., notowana na GPW spółka z sektora medtech, poinformowała o zakończeniu badania klinicznego technologii CoolCryo – innowacyjnego rozwiązania rozwijanego z myślą o zastosowaniu w procedurach kardiochirurgicznych. Wszyscy uczestnicy w badaniu zakończyli zaplanowany sześciomiesięczny okres obserwacji i pozostają w dobrym stanie zdrowia. Badanie miało na celu ocenę profilu bezpieczeństwa oraz skuteczności działania technologii CoolCryo w warunkach klinicznych u pacjentów poddanych procedurze krioablacji. Dotychczasowe wyniki stanowią istotną podstawę do dalszych etapów rozwoju projektu, obejmujących działania regulacyjne, komercjalizacyjne oraz rozmowy z potencjalnymi partnerami. Zebrane dane kliniczne będą stanowić kluczowy element dokumentacji przygotowywanej na potrzeby oceny zgodności zgodnie z wymaganiami rozporządzenia MDR oraz procesu uzyskania oznakowania CE na rynku europejskim. Spółka będzie wykorzystywać wyniki badania także w pracach nad dokumentacją techniczną, oceną kliniczną oraz w komunikacji z jednostką notyfikowaną.

Uzyskane rezultaty są zgodne z oczekiwaniami Spółki i potwierdzają zakładane parametry bezpieczeństwa CoolCryo. Zakończenie fazy klinicznej stanowi istotny kamień milowy w rozwoju projektu oraz potwierdza jego gotowość do kolejnych etapów regulacyjnych i komercjalizacji.

Z dużą satysfakcją informujemy o zakończeniu badania klinicznego CoolCryo oraz sześciomiesięcznej obserwacji pacjentów. Najważniejsze jest dla nas to, że wszyscy uczestnicy czują się dobrze, co potwierdza uzyskany w trakcie badania poziom bezpieczeństwa urządzenia. To istotny etap w rozwoju Medinice SA, której celem jest rozwijanie technologii realnie wspierających lekarzy i poprawiających opiekę nad pacjentami. – powiedział Sanjeev Choudhary, Prezes Zarządu Medinice SA – Uzyskane wyniki stanowią podstawę do dalszych działań regulacyjnych i komercjalizacyjnych. Jak wcześniej informowaliśmy, produkt ten już posiada certyfikat FDA a zakończenie badania klinicznego przybliża nas do uzyskania CE – dodał Sanjeev Choudhary.

Zakończenie badania klinicznego oznacza potwierdzenie kompletności zgromadzonych danych i umożliwia przejście do kolejnego etapu prac nad projektem, obejmującego szczegółową analizę wyników klinicznych, przygotowanie dokumentacji technicznej oraz ocenę kliniczną niezbędną do procesu certyfikacji MDR, która jest jedną z dwóch ścieżek regulacyjnych. W lutym 2026 roku Spółka uzyskała zgodę amerykańskiej Agencji Żywności i Leków (FDA) w procedurze 510(k), co umożliwia wprowadzenie wyrobu na rynek USA.

Równolegle, z początkiem 2026 roku, spółka podpisała list intencyjny (LOI) z globalnym partnerem branżowym, którego obowiązywanie zostało przedłużone do czerwca 2026 roku. Projekt CoolCryo jest obecnie przedmiotem dwóch równolegle prowadzonych procesów due diligence, co potwierdza rosnące zainteresowanie potencjalnych partnerów strategicznych. Docelowo rozważana jest sprzedaż projektu obejmująca prawa do technologii oraz globalne zabezpieczenie patentowe, w tym na rynkach USA i Europy.

Zdaniem Zarządu zakończenie badania klinicznego stanowi istotny sygnał dla inwestorów i partnerów biznesowych – ogranicza ryzyko rozwojowe projektu, wzmacnia jego bazę kliniczną i zwiększa jego atrakcyjność komercyjną.

Projekt CoolCryo to innowacyjna technologia krioablacyjna przeznaczona do leczenia m.in. migotania przedsionków poprzez kardiochirurgiczną krioablację serca. System został opracowany przez zespół naukowy Medinice pod kierownictwem prof. Piotra Suwalskiego. Wykorzystanie ciekłego azotu jako czynnika chłodzącego umożliwia osiąganie niższych temperatur w porównaniu do dostępnych obecnie rozwiązań, co może przekładać się na skrócenie czasu zabiegu oraz zwiększenie jego skuteczności i precyzji.

CoolCryo jest jednym z kluczowych projektów rozwijanych przez Medinice S.A. Kolejnym jest PacePress, który pozytywnie zakończył badania kliniczne w III kwartale 2025 roku, co dodatkowo potwierdza zdolność Spółki do skutecznego rozwijania i walidowania innowacyjnych technologii medycznych.

Grupa Tarczyński zwiększyła przychody do 2,24 mld zł i poprawiła EBITDA w 2025 roku

Grupa Tarczyński wypracowała w 2025 roku 2,243 mld zł przychodów ze sprzedaży, o blisko 8,5 proc. więcej niż w 2024 r. Wynik EBITDA ukształtował się na poziomie 279,2 mln zł wobec 255,2 mln zł rok wcześniej. Skonsolidowany zysk netto wyniósł 124,9 mln zł i był o 4,23 proc. wyższy niż przed rokiem. Sprzedaż eksportowa w raportowanym okresie wyniosła 728,3 mln zł, co stanowi ponad 17-proc. wzrost r/r.

Rośniemy, realizując cele strategii, zgodnie z którą koncentrujemy się na naszym podstawowym obszarze biznesowym, czyli produkcji wędlin i przekąsek białkowych premium. Naszą ambicją pozostaje systematyczne zwiększanie udziału sprzedaży eksportowej, która w 2025 roku stanowiła 32,46% sprzedaży ogółem. Wieloletnia obecność na zagranicznych rynkach pozwoliła nam zoptymalizować model działalności, gdzie z jednej strony dywersyfikujemy kanały sprzedaży, z drugiej aktywnie poszukujemy nowych źródeł wzrostu skali. Wypracowane w ubiegłym roku przychody to również efekt zwiększonej obecności na polskim rynku, w tym konsekwentnej współpracy z popularnymi wśród konsumentów sieciami handlowymi, jak Biedronka czy Lidl mówi Jacek Tarczyński, Prezes Zarządu Tarczyński.

W wolumenie sprzedaży Grupy dominuje kabanos z 49,0% udziału w sprzedaży w 2025 roku (podobnie jak w roku 2024 r.) oraz parówka, która w minionym roku odpowiadała za 30,9% sprzedaży, co oznacza wzrost o 3 p.p. udziału w sprzedaży r/r. Kategoria przekąsek mięsnych to jeden z najszybciej rosnących segmentów rynku mięsnego, dlatego Grupa kontynuuje rozwój w tym zakresie stopniowo, rozszerzając linię oferowanych produktów w 2025 roku, między innymi o kiełbaski bezosłonkowe i salami Snack.

Wybrane dane finansowe 2025 2024 Zmiana
2025 vs 2024
Przychody ze sprzedaży (tys. zł) 2 243 190 2 067 614 8,49%
Sprzedaż eksportowa (tys. zł) 728 250 621 650 17,15%
Udział eksportu 32,46% 30,07% 2,39 p.p.
EBITDA (tys. zł) 279 192 255 232 9,39%
Marża EBITDA 12,45% 12,34% 0,1 p.p.
Zysk netto (tys. zł) 124 870 119 798 4,23%

 

Inwestycje w środki trwałe w 2025 roku wyniosły 365 mln zł. Kluczowym projektem w trakcie realizacji jest rozbudowa mocy wytwórczych parówki w Ujeźdźcu Małym, obejmująca budowę nowego zakładu produkcji parówek „C2” wraz z w pełni zintegrowanym i zautomatyzowanym ciągiem technologicznym – od przygotowania farszów, przez nadziewanie i obróbkę termiczną, aż po pakowanie i magazynowanie wyrobów gotowych.

Inwestujemy w rozwój, by utrzymywać zdolność do aktywnego reagowania na zmieniające się oczekiwania i preferencje konsumentów. Jeden z wektorów tej zmiany wyraźnie przesuwa się w stronę walorów odżywczych i prozdrowotnych. Intensywnie pracujemy nad rozwojem, a wzrost mocy produkcyjnych uzupełniamy inwestycjami proefektywnościowymi i ciągłym doskonaleniem procesów technologicznych – mówi Dawid Tarczyński, Członek Zarządu i Dyrektor ds. Rozwoju Tarczyński.

Scanway z rekordowymi przychodami w 2025 roku i ponad trzykrotnie wyższym backlogiem

Scanway opublikował wyniki finansowe za 2025 rok, w którym osiągnął najwyższe dotąd przychody ze sprzedaży na poziomie 21,4 mln zł, co stanowi wzrost o 80% w ujęciu rok do roku. Wysokim przychodom towarzyszyła dodatnia rentowność EBITDA – blisko 1,0 mln zł oraz dodatnie przepływy pieniężne z działalności operacyjnej – ponad 3,4 mln zł. Backlog (portfel zamówień) na koniec kwietnia 2026 roku wzrósł ponad trzykrotnie do 53,5 mln zł. Na kształtowanie jego poziomu w kolejnych okresach wpływ może mieć m.in. zawarcie umowy wykonawczej z nowym klientem z USA, o którym Spółka informowała w styczniu br., a także z Europejską Agencją Kosmiczną (ESA), która zabezpieczyła środki na kolejny instrument optyczny do misji księżycowej z Intuitive Machines.

  • W 2025 roku Scanway wygenerował 21,4 mln zł przychodów ze sprzedaży (+80% r/r), 1,0 mln zł EBITDA (+1,6 mln zł r/r) i -0,7 mln zł straty netto (+1,9 mln zł r/r)
  • Backlog na 30 kwietnia 2026 roku wzrósł o 213% względem 30 grudnia 2024 roku do poziomu 53,5 mln zł
  • Środki pieniężne na koniec grudnia wyniosły 25,5 mln zł – dotychczas najwyższy – na co istotny wpływ miało pozyskanie w dwóch rundach finansowych łącznie 26,9 mln zł brutto, w tym 15,3 mln zł od TFI PZU, które objęło ponad 5% udziałów w Scanway.

Rok 2025 potwierdził, że Scanway konsekwentnie przechodzi do coraz większej skali działalności i skutecznie buduje wartość dla akcjonariuszy. Zwiększyliśmy przychody o 80% r/r do ponad 21 mln zł, a backlog ponad trzykrotnie do ponad 53 mln zł. Obecnie pracujemy nad tym, aby podpisane przez nas umowy ramowe i otrzymane zamówienia skonwertowały się na twardy backlog. Nasze całoroczne wyniki odzwierciedlają  rosnącą liczbę i skalę projektów oraz zaufanie, jakim darzą nas międzynarodowi klienci. Wyraźnie wzmocniliśmy naszą pozycję na globalnym rynku kosmicznym, a także na rynku kapitałowym, kończąc etap przenosin na Główny Rynek GPW udanym debiutem w marcu br. oraz wyraźnym wzrostem płynności i kapitalizacji – komentuje Jędrzej Kowalewski, CEO Scanway S.A.

Kolejnym krokiem jest stopniowa realizacja naszych założeń ze Strategii na lata 2026–2028 i przejście do roli seryjnego dostawcy instrumentów optycznych dla globalnego rynku New Space. Oznacza to konieczność poniesienia dodatkowych nakładów inwestycyjnych, dzięki którym zbudujemy odpowiednie zdolności produkcyjne, by jak najwięcej naszego backlogu konwertować na przychody. Nagrodą będzie możliwość obsługi większej liczby powtarzalnych projektów konstelacyjnych, podobnych do pozyskanego w 2025 roku rekordowego kontraktu o wartości 9,0 mln euro od klienta z Azji i dalsze zwiększanie udziałów Scanway w globalnym rynku kosmicznym dodaje Jędrzej Kowalewski.

W 2025 roku Scanway wygenerował 21,4 mln zł przychodów ze sprzedaży, co oznacza wzrost o 80% r/r. Za 91% wygenerowanych przychodów odpowiadała działalność kosmiczna, a za 9% projekty dla przemysłu. EBITDA wyniosła blisko 1,0 mln zł w stosunku do -0,6 mln zł w ubiegłym roku, a strata netto sięgnęła -0,7 mln zł w porównaniu do -2,6 mln zł straty rok temu[1]. Przepływy pieniężne z działalności operacyjnej wyniosły 3,4 mln zł względem -1,4 mln zł w 2024 roku. Stan środków pieniężnych uległ znaczącemu zwiększeniu do 25,5 mln zł, na co wpływ miał zarówno wzrost biznesu, jak i dwie oferty publiczne, w wyniku których Spółka pozyskała 26,9 mln zł brutto.

Miniony rok wiązał się z pozyskaniem długofalowych i strategicznych projektów, w tym m.in. kontraktu od klienta z Azji na dostawę serii wysokorozdzielczych teleskopów o wartości 9,0 mln euro, a także umowy wykonawczej w projekcie CAMILA – największej cywilnej konstelacji satelitarnej w historii Polski – którego wartość wyniesie co najmniej 3,55 mln euro.

W najbliższych miesiącach Scanway dostarczy model lotny pierwszego w historii Polski komercyjnego instrumentu optycznego do mapowania powierzchni Księżyca do Intuitive Machines w ramach zaplanowanej na drugą połowę 2026 roku misji księżycowej. Dodatkowo, Scanway został wybrany przez ESA do stworzenia europejskiego systemu przetwarzania zdjęć księżycowych – budując w ten sposób unikalne kompetencje w zakresie analityki danych i wykorzystując synergie z segmentem Industry, w którym rozwija system HYDRA.

Projekty konstelacyjne stanowią priorytet rozwoju Scanway. W 2025 roku potwierdziły to m.in. kontrakt z partnerem z Azji o wartości 9,0 mln euro oraz nasz udział w projekcie CAMILA o wartości co najmniej 3,55 mln euro. Te zamówienia pokazują, że zarówno rynek komercyjny, jak i krajowy, potrzebują dziś powtarzalnych, wysokiej jakości instrumentów optycznych. Rozwijamy w tym kierunku nasze kompetencje i zaplecze produkcyjne, tak aby w kolejnych latach móc dalej zwiększać skalę realizowanych projektów i wzmacniać naszą pozycję na globalnym rynku kosmicznym tłumaczy Mikołaj Podgórski, COO Scanway S.A.

Jednocześnie nie zamykamy się na nowe i perspektywiczne obszary, czego przykładem jest nasza zbliżająca się misja księżycowa z Intuitive Machines w USA zaplanowana na drugie półrocze 2026. Trafnie zidentyfikowaliśmy potencjał gospodarki księżycowej jeszcze w 2024 roku, a dziś widzimy jej wyraźny wzrost, co potwierdza m.in. przyspieszenie programu Artemis i tegoroczny lot czterech astronautów wokół Księżyca. Chcemy być jednym z kilku podmiotów, który posiada unikalne kompetencje w zakresie obrazowania oraz przetwarzania danych Księżycowych, dostarczając tego rodzaju informacje państwom członkowskim ESA, która zaangażowała się w naszą misję i zabezpiecza środki pod kolejne – podsumowuje Mikołaj Podgórski.

Rok 2025 był dla Scanway kluczowy także z perspektywy rynku kapitałowego. Kapitalizacja Scanway zwiększyła się z 60 mln zł do ponad 290 mln zł, a w 2026 roku przekroczyła 500 mln zł. Towarzyszył temu istotny wzrost płynności – obroty na akcjach Spółki wzrosły z ok. 11 mln zł w I kwartale 2025 roku do ponad 167 mln zł w I kwartale 2026 roku, potwierdzając wysokie zainteresowanie inwestorów. Po dacie bilansowej, w marcu br., Scanway zadebiutował na Głównym Rynku GPW, niedługo później dołączając do indeksu sWIG80 w ramach korekty nadzwyczajnej indeksów.

2026 rok Scanway rozpoczął z rekordowym portfelem zamówień, silniejszą pozycją kapitałową oraz jasno określoną Strategią rozwoju na lata 2026–2028. Jej celem jest dalsze skalowanie działalności w segmencie kosmicznym, rozwój projektów konstelacyjnych oraz budowa pozycji jednego z największych integratorów ładunków optycznych w Europie. Wymaga to przekształcenia organizacji z dostawcy pojedynczych rozwiązań, do seryjnego dostawcy instrumentów optycznych zdolnego do produkcji kilkunastu ładunków optycznych rocznie w przedziale cenowym 0,5–2,0 mln EUR dla globalnego rynku New Space.

[1] Zmiany (w porównaniu do danych zaprezentowanych w lutym w raporcie za cztery kwartały 2025 r.) w poziomie przychodów oraz kosztów – w tym amortyzacji – wynikają z odmiennego ujęcia tych pozycji w rachunku zysków i strat, zgodnie z MSSF 15 i MSSF 20. Zmiany te są związane z debiutem Scanway na Głównym Rynku oraz dostosowaniem raportowania finansowego do standardów głównego parkietu.

Rynek małych satelitów rośnie skokowo. Do 2033 roku na orbitę może trafić niemal 14 tys. jednostek

Globalna gospodarka kosmiczna wchodzi w fazę przyspieszonego wzrostu, napędzanego rozwojem konstelacji satelitarnych, rosnącym zapotrzebowaniem na dane satelitarne oraz komercjalizacją sektora. W tym otoczeniu segment smallsat, w którym działa Scanway S.A., staje się ważnym obszarem wzrostu rynku kosmicznego

  • Globalna gospodarka kosmiczna może osiągnąć 1,4 bln USD do 2032 r. (CAGR ok. 11,7%) oraz ok. 1,8 bln USD do 2035 r., rosnąc szybciej niż światowe PKB
  • Liczba wyniesień rakiet wzrosła z 114 w 2020 r. do 324 w 2025 r., a do 2035 r. może przekroczyć 967 rocznie; sam SpaceX może realizować ponad 350 startów rocznie do 2030 r.
  • Segment smallsat dynamicznie rośnie – w latach 2024–2033 liczba wystrzeliwanych satelitów sięgnie ok. 13 984 (vs. 871 w poprzedniej dekadzie), przy rosnącym poziomie zaawansowania technologicznego (średnia masa z ok. 55 kg do ok. 92 kg). Skumulowana wartość rynku wzrośnie z ok. 34 mld USD do ok. 133 mld USD, ponad trzykrotnie zwiększając skalę ekonomiczną segmentu
  • Segment obserwacji Ziemi rośnie stabilnie – wartość rynku zwiększy się z ok. 4,3 mld USD w 2025 r. do ok. 5,9 mld USD w 2030 r. (CAGR 6–7%), przy rosnącej roli konstelacji satelitów, analityki danych i rozwiązań AI. Jednocześnie dane EO mogą wygenerować setki miliardów USD wartości gospodarczej do 2030 r.
  • Eksploracja Księżyca przyspiesza – globalne finansowanie eksploracji kosmosu wzrośnie z 26 mld USD w 2023 r. do ok. 33 mld USD w 2032 r., w tym inwestycje w misje księżycowe z 11 do ok. 17 mld USD; liczba misji zwiększy się ponad trzykrotnie (z 236 do ok. 751), z czego ok. 31% będą stanowić misje księżycowe.

Obszar rynkowy, w którym działa Scanway S.A.

Spółka działa w segmencie smallsat, oferując optyczne instrumenty obserwacyjne dla mikrosatelitów i minisatelitów (10–500 kg). Segment ten bezpośrednio odpowiada na rosnące zapotrzebowanie na wysokorozdzielcze zobrazowania satelitarne, przy jednoczesnych ograniczeniach masy, objętości i kosztów po stronie operatorów oraz integratorów misji.

Pozycjonuje się pomiędzy tańszymi, niskorozdzielczymi rozwiązaniami dla CubeSatów a dużymi, kosztownymi ładunkami obserwacyjnymi klasy Maxar czy Airbus, adresując rosnący rynek konstelacji satelitarnych. Z perspektywy zastosowań rynkowych i instytucjonalnych segment ten odgrywa istotną rolę w misjach konstelacyjnych, obserwacji taktycznej oraz rozwiązaniach typu dual-use.

Dynamika globalnej gospodarki kosmicznej

Raport Coherent Market Insights („Global Space Economy Market Size and Share Analysis – Growth Trends and Forecasts, 2025–2032)”, kwiecień 2025) wskazuje, że wartość globalnej gospodarki kosmicznej może osiągnąć 646,9 mld USD w 2025 r., wobec 615–626 mld USD w 2024 r. według World Economic Forum i The Space Economic Report, co oznacza wzrost na poziomie ok. 4% r/r. W kolejnych latach rynek ma rosnąć do 1 403,49 mld USD w 2032 r., przy prognozowanym średniorocznym tempie wzrostu (CAGR) ok. 11,7%, co potwierdza silną dynamikę sektora w nadchodzącej dekadzie.

Jeszcze bardziej ambitne prognozy przedstawiają World Economic Forum oraz McKinsey & Company w raporcie „Space: The $1.8 Trillion Opportunity for Global Economic Growth”, szacując wartość rynku na ok. 1,8 bln USD w 2035 r. Oznacza to tempo wzrostu przewyższające dynamikę globalnego PKB. Wśród głównych czynników wzrostu wskazywane są rozwój usług opartych na danych satelitarnych – w szczególności w obszarach telekomunikacji, nawigacji i obserwacji Ziemi – oraz rosnąca integracja technologii kosmicznych z innymi sektorami gospodarki.

Wzrost liczby wyniesień

Rosnące znaczenie usług wynoszenia ładunków na orbitę znajduje bezpośrednie odzwierciedlenie w statystykach liczby startów rakiet. Zgodnie z danymi SpaceStatsOnline („Orbital launches in 2025”), od 2020 r. obserwowany jest wyraźny trend wzrostowy – liczba startów orbitalnych zwiększyła się z 114 w 2020 r. do rekordowych 324 w 2025 r. Oznacza to niemal trzykrotny wzrost w ciągu pięciu lat i potwierdza dynamiczny rozwój globalnej aktywności kosmicznej. Prognozy wskazują, że do 2035 r. liczba wyniesień może przekroczyć 967 rocznie, przy czym sam SpaceX może realizować ponad 350 startów rocznie już do 2030 r.

Równolegle rośnie wartość rynku usług wynoszenia. Raport „Rocket Launch Services Market Size, Share & Industry Analysis Report, 2024–2030” zakłada średnioroczne tempo wzrostu (CAGR) na poziomie ok. 10,9%, prowadzące do osiągnięcia wartości około 18 mld USD w 2030 r. Wzrost ten napędzany jest przede wszystkim rosnącym popytem na wynoszenie satelitów, w szczególności małych jednostek oraz konstelacji na niskiej orbicie okołoziemskiej (LEO).

Bardziej dynamiczny scenariusz przedstawia raport MarkNtel Advisors („Global Space Launch Services Market – Industry Trends, Share, Size, Growth, Opportunity and Forecast 2025–2030”), zgodnie z którym wartość rynku może osiągnąć 30–40 mld USD do 2030 r. Kluczowymi czynnikami pozostają rozwój megakonstelacji, wzrost liczby misji komercyjnych oraz postępująca komercjalizacja sektora kosmicznego.

Rozwój rynku małych satelitów

Novaspace w 10. edycji raportu „Prospects for the Small Satellite Market” (grudzień 2024 r.) prognozuje bardzo silny wzrost liczby wystrzeliwanych małych satelitów – z 871 jednostek w dekadzie 2014–2023 do około 13 984 w latach 2024–2033. Skala tej zmiany wskazuje na fundamentalną transformację modelu wykorzystania infrastruktury kosmicznej, w kierunku architektur opartych na licznych, rozproszonych konstelacjach satelitarnych.

Zgodnie z analizami Novaspace, rośnie również poziom zaawansowania technologicznego tych platform. Średnia masa małego satelity zwiększy się z około 55 kg w latach 2014–2023 do około 92 kg w kolejnej dekadzie. Trend ten odzwierciedla przesunięcie rynku w stronę bardziej zaawansowanych systemów, zdolnych do integracji złożonych instrumentów pokładowych, w tym wysokiej klasy sensorów optycznych oraz innych specjalistycznych ładunków użytkowych. W efekcie rośnie nie tylko liczba satelitów, ale również ich funkcjonalność i wartość operacyjna.

Prognozy wskazują także na istotny wzrost wartości rynku – z około 34 mld USD w latach 2014–2023 do około 133 mld USD w okresie 2024–2033, co oznacza ponad trzykrotne zwiększenie skali ekonomicznej tego segmentu.

Dodatkowo, według raportu MarketsandMarkets („Small Satellite Market – Global Forecast to 2030”, 2024), globalny rynek małych satelitów może wzrosnąć z około 9,35 mld USD w 2025 r. do około 32,13 mld USD w 2030 r., osiągając bardzo wysokie średnioroczne tempo wzrostu (CAGR) na poziomie ok. 28%. Równolegle zwiększać się będzie skala produkcji – liczba satelitów wytwarzanych rocznie wzrośnie z około 2793 w 2025 r. do ponad 5000 w 2030 r.

Raport European Space Agency („ESA Report on the Space Economy 2025”, marzec 2025 r.) potwierdza, że rozwój globalnej gospodarki kosmicznej jest w coraz większym stopniu napędzany przez konstelacje satelitów na niskiej orbicie okołoziemskiej oraz rosnącą aktywność sektora komercyjnego, w którym segment małych satelitów odgrywa kluczową rolę.

Obserwacja Ziemi

Według raportu Mordor Intelligence („Earth Observation Satellite Market – Growth, Trends, COVID-19 Impact, and Forecasts (2025–2030)”) wartość rynku satelitów obserwacji Ziemi ma wzrosnąć z około 4,3 mld USD w 2025 r. do około 5,9 mld USD w 2030 r., co odpowiada średniorocznemu tempu wzrostu (CAGR) na poziomie ok. 6–7%. Segment ten ewoluuje w kierunku konstelacji mniejszych satelitów zapewniających wysoką częstotliwość rewizyt, przy jednoczesnym utrzymaniu segmentu zobrazowań o bardzo wysokiej rozdzielczości oraz rosnącej roli technologii radarowych. Coraz większe znaczenie zyskują również usługi o wartości dodanej, w szczególności analityka danych oraz rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji.

Zgodnie z raportem World Economic Forum („Amplifying the Value of Earth Observation Data: A Strategy for the Global Development Community”) dane z obserwacji Ziemi mogą do 2030 r. wygenerować setki miliardów dolarów wartości gospodarczej w sektorach takich jak rolnictwo, infrastruktura czy zarządzanie zasobami naturalnymi.

Eksploracja Księżyca jako kierunek strategiczny

Istotnym kierunkiem rozwoju działalności Scanway S.A. jest obszar eksploracji Księżyca. Raport Euroconsult („Prospects for Space Exploration”) wskazuje na rosnące znaczenie tzw. gospodarki księżycowej (lunar economy) w globalnym sektorze New Space oraz rosnącą rolę programów eksploracyjnych w strategiach państw. Globalne finansowanie publiczne eksploracji kosmosu wyniosło około 26 mld USD w 2023 r. i może wzrosnąć do niemal 33 mld USD w 2032 r., przy jednoczesnym wzroście inwestycji w misje księżycowe z około 11 mld USD do blisko 17 mld USD.

Prognozy wskazują również na istotny wzrost liczby misji – w latach 2023–2032 ich liczba ma zwiększyć się ponad trzykrotnie, z 236 do około 751, z czego około 31% stanowić będą misje księżycowe. Dotychczas lądowania na Księżycu przeprowadziło pięć państw: Związek Radziecki/Rosja, Stany Zjednoczone, Chiny, Indie oraz Japonia. Jednocześnie USA (program Artemis) oraz Chiny (program ILRS) planują realizację załogowych misji księżycowych jeszcze przed końcem obecnej dekady.

Raport podkreśla rosnące znaczenie współpracy publiczno-prywatnej, a także zwiększającą się rolę małych satelitów, które mogą pełnić funkcje platform testowych oraz systemów komunikacyjnych, nawigacyjnych i obserwacyjnych w architekturach eksploracyjnych.

Przykładem przyspieszenia inwestycji w infrastrukturę księżycową jest program „Ignition” realizowany przez NASA, obejmujący rozwój bazy na Księżycu oraz zwiększenie częstotliwości lądowań dzięki powtarzalnym architekturom misji i współpracy z sektorem prywatnym. Koszt pierwszych dwóch faz programu, obejmujących siedem lat, szacowany jest na około 20 mld USD.

Polski sektor kosmiczny na tle rynku globalnego

Z raportu Agencji Rozwoju Przemysłu S.A. („Polski sektor kosmiczny 2025”, styczeń 2026 r.) wynika, że wartość krajowego sektora kosmicznego przekracza 12 mld zł, z czego około 5,3 mld zł przypada na technologie stricte kosmiczne. W sektorze działa około 170 podmiotów, obejmujących przedsiębiorstwa oraz instytucje badawczo-rozwojowe.

Sektor zatrudnia około 3 tys. osób i generuje roczne przychody na poziomie około 300 mln zł. W 2024 r. w 21 wiodących przedsiębiorstwach pracowało 1 268 osób, co oznacza wzrost o około 30% rok do roku. Jednocześnie branża wskazuje na potrzebę pozyskiwania około 250–270 nowych specjalistów rocznie, co potwierdza rosnące zapotrzebowanie na wysoko wykwalifikowane kadry oraz dalszy potencjał rozwoju sektora.

Polskie Towarzystwo Medycyny Nuklearnej inauguruje „Miesiąc medycyny nuklearnej”

Polskie Towarzystwo Medycyny Nuklearnej zainaugurowało tegoroczną edycję kampanii świadomościowej „Miesiąc medycyny nuklearnej”. W maju 2026 roku eksperci z zakresu medycyny nuklearnej będą prowadzić działania edukacyjne skierowane do opinii publicznej, środowisk medycznych oraz interesariuszy systemu ochrony zdrowia, przybliżając najnowszą wiedzę na temat procedur radioizotopowych.

W ramach inicjatywy świadomościowej Polskiego Towarzystwa Medycyny Nuklearnej zostanie zaprezentowana broszura edukacyjna pt. „Medycyna nuklearna – o czym każdy powinien wiedzieć?”, w przystępny sposób odpowiadającą na najczęściej pojawiające się pytania związane z medycyną nuklearną:

  • czym medycyna nuklearna różni się od innych specjalizacji medycznych?
  • skąd się biorą i jak działają izotopy promieniotwórcze?
  • co to są radiofarmaceutyki i czym różnią się od „zwykłych” leków?
  • czy procedury radioizotopowe są bezpieczne, skuteczne, precyzyjne?
  • co powinien wiedzieć pacjent, który dostanie skierowanie na badanie z zakresu medycyny nuklearnej?

– Zależy nam na tym, aby pacjenci w Polsce mieli co najmniej podstawową wiedzę na temat istnienia, bezpieczeństwa i skuteczności metod radioizotopowych, które pozwalają na wczesną i precyzyjną diagnostykę licznych schorzeń, a zwłaszcza onkologicznych, kardiologicznych, endokrynologicznych oraz neurologicznych. Chcemy przybliżać Polakom pojęcia, takie jak scyntygrafia, PET czy terapia izotopowa. Uświadamiać, że są one w polskiej medycynie nie tylko obecne, ale i skuteczne – wyjaśnia dr n. med. Andrzej Kołodziejczyk, prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Nuklearnej.

Równolegle z kampanią kierowaną do opinii publicznej będą prowadzone działania edukacyjne i świadomościowe adresowane do środowiska medycznego oraz interesariuszy systemu opieki zdrowotnej.

– Planujemy dokonać przeglądu najnowszych i najistotniejszych doniesień naukowych oraz analizy trendów w medycynie nuklearnej. Chcemy wskazać, jakie kierunki badań i doniesień są szczególnie obiecujące. Podsumujemy ostatnie inwestycje w dziedzinie medycyny nuklearnej w Polsce i zastanowimy nad ich optymalnym wykorzystaniem z korzyścią dla pacjentów oraz systemu opieki zdrowotnej. Wreszcie, będziemy starali się przekonywać decydentów do sukcesywnej aktualizacji wskazań do badań radioizotopowych, zgodnie z aktualną wiedzą medyczną, oraz zniesienia limitów na badania medycyny nuklearnej. Na zwieńczenie kampanii „Miesiąc medycyny nuklearnej” zaplanowaliśmy debatę, do udziału w której zaprosiliśmy liderów organizacji pacjenckich, przedstawicieli różnych dyscyplin klinicznych i towarzystw naukowych – wylicza prof. dr hab. n. med. Rafał Czepczyński, prezes elekt Polskiego Towarzystwa Medycyny Nuklearnej.

Tegoroczny XIX Zjazd Naukowy Polskiego Towarzystwa Medycyny Nuklearnej odbędzie się w dniach 21-23 maja br. w Łodzi.

– Kluczowe obszary programu tegorocznego Zjazdu PTMN to: teranostyka i onkologia nuklearna, badania kliniczne finansowane przez ABM, diagnostyka kardiomiopatii i choroby wieńcowej serca, neuroonkologia i choroby neurodegeneracyjne oraz, radiofarmacja i jej przyszłość. Stawiamy na praktyczny wymiar programu i interdyscyplinarne spojrzenie na każde zagadnienie. Hasło Zjazdu, „Medycyna Nuklearna 360° – Dokładna Diagnostyka – Precyzyjne Leczenie”, odzwierciedla nasze spersonalizowane podejście do opieki nad pacjentem. Chcemy w ten sposób podkreślić kluczową rolę diagnostyki radioizotopowej w procesie podejmowania decyzji klinicznych, ze szczególnym uwzględnieniem najnowszych, często spektakularnych osiągnięć w obszarze teranostyki. Zależy nam również, aby nasze badania znalazły należne miejsce w świadomości lekarzy innych specjalności  – wspierając ich w wyborze najwłaściwszych strategii terapeutycznych, także tych wykraczających poza medycynę nuklearną – mówi prof. dr hab. n. med. Zbigniew Adamczewski, Przewodniczący Komitetu Organizacyjnego Zjazdu PTMN.

Mercator Medical kończy 2025 rok ze wzrostem przychodów i mocniejszą pozycją w regionie CEE

Grupa Mercator Medical, producent rękawic jednorazowych i dystrybutor materiałów medycznych, wypracowała w 2025 r. ponad 574,2 mln zł skonsolidowanych przychodów ze sprzedaży, co oznacza wzrost o niespełna 6 proc. r/r, tj. o 31,7 mln zł. Łączna marża brutto na sprzedaży produktów i towarów wzrosła o 21,6 mln zł r/r, tj. o 24,5 proc. Grupa osiągnęła 21,9 mln zł EBITDA wobec 54,4 mln zł w 2024 r. oraz 29,3 mln zł zysku netto wobec 43,4 mln zł rok wcześniej. Na różnicę wyniku w analizowanym okresie wpływ miało m.in. częściowe odwrócenie odpisów wartości majątku w 2024 r. Grupa Mercator Medical w całym 2025 r. sprzedała łącznie 5,9 mld rękawic, co oznacza wzrost o 7,5 proc. r/r.

Konsekwentnie realizujemy swoje założenia, mimo niestabilnego otoczenia rynkowego. W ubiegłym roku zwiększyliśmy obroty i wolumeny sprzedaży, a także poprawiliśmy marżę na sprzedaży towarów i produktów, co potwierdza skuteczność naszych działań handlowych i operacyjnych. Znaczącym elementem wpływającym na wynik pozostaje sprzedaż do USA, gdzie zmiany w globalnych przepływach handlowych tworzą przestrzeń dla producentów spoza Chin. Jednocześnie umacniamy naszą pozycję w Europie Środkowo-Wschodniej, rozwijając sprzedaż m.in. na Węgrzech i Rumunii. Koncentrujemy się na poprawie efektywności stawiając na optymalizację procesów, zarządzanie kosztami produkcji i dalsze zwiększanie sprawności operacyjnej Grupy.  Jednym z kluczowych działań jest inwestycja w kogenerację w Tajlandii, która po uruchomieniu zwiększy bezpieczeństwo energetyczne zakładu oraz wesprze dalsze obniżanie kosztów produkcji – mówi Monika Żyznowska, Prezes Zarządu Grupy Mercator Medical S.A.

Tradycyjnie największym rynkiem dla Grupy Mercator Medical w 2025 roku były Stany Zjednoczone (38 proc. udziału w sprzedaży), gdzie sprzedaż wyniosła 218,4 mln zł (+27 proc. r/r). Grupa umocniła swoją pozycję w Europie Środkowo-Wschodniej. Na rynku węgierskim sprzedaż wzrosła o ponad 16 proc. r/r, do blisko 21 mln zł wartości. Z kolei na rynku rumuńskim sprzedaż wzrosła o 14 proc. r/r do wartości 35,5 mln zł. W Polsce, gdzie Grupa ma pozycję lidera, sprzedaż wzrosła o blisko 3 proc. r/r, do 139,1 mln zł.

W 2025 r. Grupa Mercator Medical konsekwentnie rozwijała portfolio produktowe, zwiększając przychody ze sprzedaży włókniny z 25,2 mln zł do 35,7 mln zł, czyli o 41,8% r/r. Dodatkowo sprzedaż towarów nierękawicowych, obejmujących m.in. włókninę, czyściwa, worki na śmieci i produkty do higieny pacjenta, stanowiła już 6,4% obrotu Grupy, czyli o 1,7 p.p. więcej niż rok wcześniej.

W samym czwartym kwartale ubiegłego roku jako Grupa osiągnęliśmy 138 mln zł przychodów, 13,7 mln zł EBITDA oraz 3,5 mln zł zysku netto. Podobnie jak w całym roku, wynik EBITDA oraz zysku netto ostatniego kwartału znacząco różniły się pomiędzy analogicznym okresem w 2024 roku. Wynika to przede wszystkim z rozwiązania w czwartym kwartale 2024 roku części odpisów aktualizujących wartość majątku spółki produkcyjnej w Tajlandii w wysokości 56,9 mln zł. Dodatkowym czynnikiem wpływającym na poziom zysku netto była zmiana w zakresie podatku odroczonego, związana z ujęciem różnic kursowych. Grupa utrzymuje stabilną sytuację finansową. Na koniec ubiegłego jako Grupa dysponowaliśmy blisko 200 mln zł gotówki netto oraz innych aktywów finansowych, co pozwala nam na realizację przyjętych celów oraz kluczowych projektów inwestycyjnych – wskazuje Mariusz Popek, Członek Zarządu Mercator Medical S.A.

W segmencie produkcyjnym Mercator Medical funkcjonował w 2025 r. w niestabilnym otoczeniu rynkowym, kształtowanym m.in. przez napięcia handlowe, cła nałożone przez USA, zmiany globalnych przepływów towarów i presję cenową. W odpowiedzi Grupa kontynuowała działania zwiększające efektywność kosztową, obejmujące automatyzację procesów, optymalizację zużycia surowców i mediów oraz rozwój rozwiązań Przemysłu 4.0.

Istotnym elementem realizacji dalszych celów biznesowych Grupy w 2025 r. była kontynuacja budowy własnej elektrociepłowni (układ kogeneracyjny) w zakładzie produkcyjnym w Tajlandii. Inwestycja ma wzmocnić bezpieczeństwo energetyczne, zwiększyć niezależność zakładu od zewnętrznych dostaw energii oraz przyczynić się do dalszego obniżenia kosztów wytworzenia. Do końca 2025 r. zrealizowano około 65% projektu, a na plac budowy dostarczono wszystkie kluczowe elementy instalacji pochodzące z Indii i Tajlandii. Prace montażowe prowadzone są zgodnie z harmonogramem, a uruchomienie oraz testy instalacji planowane są na maj 2026 r.

W segmencie dystrybucji Mercator Medical koncentrował się na umacnianiu pozycji w Europie Środkowo-Wschodniej sprzedaży rękawic medycznych oraz produktów komplementarnych do hurtowni i odbiorców końcowych, w tym sektora ochrony zdrowia. Pomimo presji cenowej poprawiał marżowość dzięki dywersyfikacji źródeł zaopatrzenia, optymalizacji kosztów, rozwojowi produktów o wyższej wartości dodanej oraz transformacji logistycznej, obejmującej uruchomienie własnego magazynu i wdrożenie systemu WMS.

Grupa Mercator Medical konsekwentnie rozwija segment nieruchomości poprzez spółkę zależną Mercator Estates, który staje się ważnym elementem dywersyfikacji działalności. W 2025 r. spółka koncentrowała się na budowie bazy nieruchomości i przygotowaniu nowych inwestycji mieszkaniowych oraz usługowych, posiadając na koniec roku cztery projekty deweloperskie o łącznym zaangażowaniu ok. 152 mln zł oraz inwestycje logistyczne o wartości 17,7 mln zł. Kluczowym projektem pozostaje rewitalizacja zespołu zabytkowych kamienic przy ul. Lubicz i Westerplatte w centrum Krakowa, gdzie trwają przygotowania do rozpoczęcia inwestycji. Równolegle Mercator Estates rozwija projekt mieszkaniowy przy ul. Wielickiej w Krakowie, obejmujący ok. 360 lokali oraz inwestycję w dzielnicy Krowodrza realizowaną w formule joint venture z Grupą Core. W 2025 r. Mercator Estates zaangażował się w projekt zespołu budynków wraz z rewitalizacją zabytkowego obiektu Sanato w Zakopanem. W 2026 r. spółka planuje dalsze akwizycje, kontynuację obecnych projektów oraz rozwój kompetencji deweloperskich umożliwiających samodzielne zarządzanie inwestycjami.

Historyczne wyniki PTWP w 2025 r.: Skokowy wzrost rentowności we wszystkich segmentach

0

Grupa PTWP kolejny rok z rzędu notuje rekordowe wyniki finansowe. W 2025 r. Grupa przekroczyła 132,5 mln zł przychodów, co oznacza wzrost o 29% w porównaniu do poprzedniego roku. Wynik EBITDA w analizowanym okresie wyniósł 26,7 mln zł (+196%), a skonsolidowany zysk netto wyniósł 20,2 mln zł (+628% rdr.).  Grupa PTWP konsekwentnie rozwija się poprzez rozwój organiczny oraz akwizycje. Grupa odnotowała wzrosty we wszystkich segmentach działalności. Przejęcie pakietu większościowego Gremi Media (56,82% akcji) – wydawcy dzienników „Rzeczpospolita” i „Parkiet” – potwierdziło wysoką pozycję PTWP na rynku mediów w Polsce. Na koniec 2025 r. Grupa znacząco zwiększyła swoją pozycję gotówkową do 44,7 mln zł w porównaniu z 24 mln zł rok wcześniej. Zarząd spółki PTWP zarekomendował przeznaczenie blisko 9,5 mln zł na wypłatę dywidendy, co oznacza 5,89 zł na jedną akcję.

Rok 2025 był przełomowy dla Grupy PTWP i potwierdził, że nasze działania przynoszą trwałe i mierzalne efekty. Osiągnęliśmy historycznie najwyższe wyniki finansowe, które są rezultatem konsekwentnego rozwoju we wszystkich obszarach działalności – od mediów i wydarzeń po zarządzanie infrastrukturą. Przejęcie pakietu większościowego w Gremi Media znacząco wzmocniło naszą pozycję rynkową, poszerzając portfolio o silne marki i otwierając nowe możliwości synergii, zarówno w zakresie treści, jak i modeli biznesowych. Dynamicznie rozwijamy segment digital i stale zwiększamy zasięgi naszych serwisów, odpowiadając na potrzeby profesjonalnych odbiorców. Patrzymy w przyszłość z jasno określonym celem dalszego rozwoju, zarówno organicznie, jak i poprzez udział w procesach konsolidacyjnych na rynku – podkreślił Wojciech Kuśpik, prezes Grupy PTWP.

Grupa PTWP w 2025 roku osiągnęła historycznie najlepsze wyniki finansowe, co było efektem dynamicznego rozwoju we wszystkich trzech kluczowych segmentach działalności: eventowym, medialnym oraz zarządzania obiektami. Zgodnie z podanymi na początku kwietnia br. szacunkami, Grupa w 2025 r. wypracowała 132,5 mln zł przychodów netto, co oznacza 29% wzrost rdr. Skonsolidowany wynik EBITDA przebił wcześniejsze szacunki i ostatecznie wyniósł 26,7 mln zł, stanowi to potrojenie wyniku z 2024 r. (9 mln zł; +196% rdr.). Zysk netto Grupy wzrósł z 2,8 mln zł do 20,2 mln zł (+628% rdr.). Z kolei skonsolidowany zysk netto przypadający na akcjonariuszy jednostki dominującej wyniósł 19,1 mln zł wobec 3,3 mln zł rok wcześniej (+480% rdr.).

Jednym z istotnych elementów wpływających na dalszy, długoterminowy rozwój Grupy była aktywność PTWP w obszarze przejęć na rynku. W ubiegłym roku Grupa PTWP przeprowadziła strategiczną akwizycję, obejmując pakiet większościowy na poziomie 56,82% akcji Gremi Media – wydawcy dzienników „Rzeczpospolita” i „Parkiet”. Dzięki tej transakcji Grupa istotnie wzmocniła swoją pozycję w segmencie ogólnopolskich mediów informacyjnych i biznesowych, zyskując nowe możliwości w zakresie integracji treści, formatów oraz modeli operacyjnych. Na początku tego roku Spółka sfinalizowała zakup 100% udziałów w Elamed Media Group, poszerzając swoje portfolio o wyspecjalizowane tytuły i serwisy skierowane do profesjonalistów z kluczowych sektorów gospodarki, a także o rozwinięty segment wydarzeń branżowych i konferencji tematycznych.

Grupa kontynuuje również dynamiczny rozwój organiczny. Serwisy internetowe PTWP przyciągają średnio ponad 30 milionów unikalnych użytkowników miesięcznie, a liczba subskrybentów newsletterów w ubiegłym roku przekroczyła 300 tysięcy. Takie wyniki wzmacniają pozycję wydawcy wśród czołowych mediów biznesowych w Polsce. Poszczególne portale utrzymują lub konsekwentnie budują pozycję liderów w swoich segmentach, potwierdzając silną obecność na rynku medialnym. Stały wzrost zasięgów to efekt realizacji strategii opartej na rozwoju jakościowych treści, wdrażaniu nowoczesnych technologii oraz dopasowywaniu oferty do potrzeb profesjonalnych odbiorców.

Istotnym obszarem działalności Grupy pozostaje także zarządzanie katowickimi obiektami – Spodkiem oraz Międzynarodowym Centrum Kongresowym. W minionym roku odwiedziło je ponad milion uczestników w ramach 826 wydarzeń, obejmujących kongresy, konferencje, a także imprezy sportowe i kulturalne. Grupa utrzymuje wysoką dynamikę działań, szczególnie w roku jubileuszu 55-lecia Spodka. Kalendarz na 2026 rok zapowiada się równie atrakcyjnie i obejmuje zarówno powracające, rozpoznawalne wydarzenia, jak też nowe projekty.

Rekomendacja wypłaty dywidendy

Zarząd spółki PTWP zarekomendował przeznaczenie całości jednostkowego zysku netto za 2025 r. w kwocie 7,5 mln zł oraz kwoty przeniesionej z utworzonego z zysków lat poprzednich kapitału rezerwowego w wysokości 2,0 mln zł na wypłatę dywidendy. Jednocześnie zarząd PTWP zarekomendował Zwyczajnemu Walnemu Zgromadzeniu uchylenie uchwały z 30 czerwca 2025 r. dotyczącej upoważnienia zarządu do nabywania akcji własnych spółki oraz utworzenia kapitału rezerwowego na ten cel. W obecnych warunkach rynkowych oraz przy aktualnym poziomie kursu akcji PTWP względem ceny nabycia wynikającej z tej uchwały, dalsze utrzymywanie jej w mocy nie znajduje uzasadnienia. W ten sposób środki zgromadzone w utworzonym kapitale rezerwowym, pochodzące z zatrzymanych zysków z lat ubiegłych, będą mogły zostać przeznaczone do podziału pomiędzy akcjonariuszy podczas najbliższego Zwyczajnego Walnego Zgromadzenia zgodnie z rekomendacją zarządu.

W przypadku uwzględnienia rekomendacji zarządu przez Zwyczajne Walne Zgromadzenie, łącznie do akcjonariuszy trafi 9,5 mln zł, co oznaczać będzie wypłatę 5,89 zł na jedną akcję. Przy obecnym kursie wynoszącym 146 zł daje to stopę dywidendy w wysokości 4,03 proc. Ostateczną decyzję o podziale zysku podejmą akcjonariusze podczas Zwyczajnego Walnego Zgromadzenia. 55,39% ogólnej liczby głosów posiada Wojciech Kuśpik, prezes zarządu spółki, a 23% Pluralis B.V. Spółka PTWP od lat dzieli się zyskiem ze swoimi akcjonariuszami, za lata 2021-2024 wypłaciła niemal 25 mln zł dywidendy.

Jako Grupa PTWP możemy poszczycić się bardzo dobrymi wynikami operacyjnymi oraz dynamiką rozwoju. Nasza kondycja finansowa jest na bardzo dobrym poziomie, w związku z tym zarząd zdecydował się zarekomendować Walnemu Zgromadzeniu wypłatę dywidendy z zysku za 2025 rok. To istotny sygnał dla rynku, że konsekwentnie dzielimy się wypracowanymi wynikami z naszymi akcjonariuszami. Co warte podkreślenia, będzie to już piąty rok z rzędu, w którym PTWP wypłaca dywidendę. Naszą intencją jest budowanie długotrwałych relacji z akcjonariuszami, co przekłada się na stabilność akcjonariatu oraz lepszą wycenę Grupy PTWP – powiedział Wojciech Kuśpik.

JRH ASI z zyskiem 31,4 mln zł i wzrostem wartości portfela w 2025 roku

JRH ASI podsumowuje rok 2025 z zyskiem netto 31,4 mln zł i wzrostem wartości portfela o ponad 64,2 mln zł oraz łączy drony, satelity i AI w projekcie ORBITEO.

JRH ASI S.A., notowana na Głównym Rynku GPW spółka inwestycyjna, zamknęła 2025 rok zyskiem netto na poziomie 31,4 mln zł. Wartość portfela inwestycyjnego wzrosła o 64,2 mln zł i osiągnęła 212,9 mln zł, a kapitały własne JRH zwiększyły się do 166,6 mln zł.

Na osiągnięte wyniki finansowe wpłynął przede wszystkim wzrost wartości spółek z portfela JRH. Pokazuje to, że czołowe inwestycje Spółki zaczynają zyskiwać na wartości, co w dłuższej perspektywie pozwoli na zbudowanie solidnej, długoterminowej wartości dla akcjonariuszy. Wzrost wycen wpisuje się w realizowaną przez JRH strategię na lata 2024-2027, której głównymi osiami pozostają wykorzystanie sztucznej inteligencji i koncentracja na branżach przyszłości oraz aktywne zarządzanie portfelem.

Nabycie pakietu kontrolnego w Farada Group było największą transakcją inwestycyjną JRH w 2025 roku. Po jej finalizacji JRH posiada 44,8% udziałów w spółce, która jest jednym z wiodących producentów bezzałogowych statków powietrznych w Europie. Dysponuj ona realnymi mocami produkcyjnymi z możliwością skalowania oraz oferuje kompleksowe systemy obserwacyjne wsparte sztuczną inteligencją, a także rozwiązania floty logistycznej bezzałogowych statków powietrznych (UAV) wykonującej operacje poza zasięgiem wzroku operatora (BVLOS). Obecnie firma rozwija ofertę dotyczącą ochrony i monitoringu infrastruktury krytycznej w kraju i za granicą.

W 2025 r. dynamicznie rozwijały się spółki portfelowe JRH. Spółka SatRev, z sektora space,  uruchomiła stację naziemną w Omanie i zaprezentowała pierwsze obrazy powierzchni Ziemi pozyskane przez wyniesionego w styczniu 2025 r. satelitę BlueBON. Od tego czasu pracuje on w przestrzeni kosmicznej i zobrazował ponad 0,6 mln km² powierzchni Ziemi, gromadząc już ponad 300 GB danych obrazowych w trakcie ponad tysiąca sesji pobierania danych z orbity. Spółka potwierdza tym samym pełen łańcuch suwerennych kompetencji w obszarze kosmicznym, to jest od projektowania satelity, przez jego budowę, po obsługę misji oraz analizę i komercjalizację danych obrazowych.

Spółka biotechnologiczna Ongeno kontynuowała prace zmierzające do dokończenia eksperymentu medycznego w zakresie terapii stwardnienia rozsianego. Nowe emisje przeprowadziły Flexee Group, OpenApp, Tres Comas (Moniti), Greenlanes oraz Nanovery. AI Clearing zdobywała kontrakty w Europie, Azji i USA, Minte.ai prowadziła wdrożenia w największych instytucjach ubezpieczeniowych, a Mindento, NOXO Energy, SiDLY i LiveKid kontynuowały rozwój na swoich rynkach. Pozwoliło to na wzrost wyceny portfela inwestycji JRH o 64,2 mln zł do łącznej wartości 212,9 mln zł na koniec roku.

Rok 2025 był dla JRH okresem konsekwentnej realizacji przyjętej strategii. Spółki portfelowe, z którymi blisko współpracujemy wspierając je w rozwoju, ale także pomagając w trudniejszych chwilach, osiągają kolejne kamienie milowe, co zwiększa ich wartość, a co za tym idzie wartość naszego portfela. Pozwoliło nam to osiągnąć w 2025 r. zysk netto w wysokości 31,4 mln zł i jest to dopiero początek pozytywnych efektów wdrożenia naszej strategii inwestowania najbardziej perspektywiczne podmioty – powiedział January Ciszewski, Prezes Zarządu i główny akcjonariusz JRH ASI S.A.

Już w bieżącym roku spółki portfelowe poinformowały o kolejnych sukcesach. SatRev zawarła z omańską spółką ETCO SPACE kontrakt o wartości blisko 30 mln zł na satelitarne monitorowanie sieci gazociągów Sułtanatu Omanu oraz ogłosiła start kolejnego satelity w 2026 r., a Farada Group podpisała z Wojskowym Instytutem Techniki Uzbrojenia umowę na opracowanie systemu WARTOWNIK, czyli kompleksowego rozwiązania do ochrony obszarów strategicznych z wykorzystaniem statków bezzałogowych.

W ubiegłym roku zainicjowaliśmy również projekt ORBITEO, który powstanie głównie w oparciu o nasze spółki portfelowe, a SatRev i Farada staną się jego filarami. Będzie to holding technologiczny integrujący polskie spółki z sektorów deeptech, space, technologii dronowych i sztucznej inteligencji (AI) w tym rozwiązań o podwójnym zastosowaniu (dual-use) cywilnym i defence. Wierzę, że konsekwentna realizacja tej strategii pozwoli nam w kolejnych latach budować długoterminową wartość dla akcjonariuszy – dodał Ciszewski.

Inauguracja projektu ORBITEO, która odbyła się 27 października 2025 r., była najważniejszym wydarzeniem strategicznym minionego roku. Projekt wchodzi obecnie w fazę realizacji instytucjonalnej, po uruchomieniu ma integrować kompetencje uczestniczących spółek, wspierać ich ekspansję zagraniczną oraz pozyskiwanie kapitału umożliwiającego skalowanie działalności. W związku z rozpoczęciem projektu w sektorze defence, do Rady Nadzorczej JRH zaproszono ekspertów w obszarze bezpieczeństwa i infrastruktury obronnej, to jest gen. bryg. (rez.) Pawła Bielawnego, byłego zastępcę Szefa Biura Ochrony Rządu, oraz gen. bryg. (rez.) pilota Sławomira Żakowskiego, doświadczonego dowódcę w strukturach NATO.

Leszek Borowiec nowym prezesem PKP LHS

Zgromadzenie Wspólników PKP Linii Hutniczej Szerokotorowej sp. z o.o., po przeprowadzonym przez Radę Nadzorczą spółki postępowaniu kwalifikacyjnym, powołało (od 4 maja br.) dr. hab. Leszka Borowca na stanowisko prezesa zarządu spółki.

Dr hab. Leszek Borowiec jest menedżerem z wieloletnim doświadczeniem w obszarze zarządzania finansami w sektorze kolejowym. Pełnił funkcję zastępcy dyrektora ds. kosztów dostępu do infrastruktury kolejowej w PKP Polskich Liniach Kolejowych S.A. Wcześniej był członkiem zarządu ds. finansowych w PKP CARGO S.A. oraz ekspertem w Departamencie Regulacji Rynku Urzędu Transportu Kolejowego. Doświadczenie zdobywał również w spółkach Skarbu Państwa, gdzie pełnił funkcje zarządcze w obszarze finansów.

Dr hab. Leszek Borowiec jest pracownikiem naukowo-dydaktycznym Katedry Finansów i Rachunkowości Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego oraz wykładowcą w Instytucie Nauk Ekonomicznych Polskiej Akademii Nauk i Uniwersytecie VIZJA w Warszawie.

Stopień doktora habilitowanego w dyscyplinie nauki o zarządzaniu i jakości uzyskał na Uniwersytecie Warszawskim, natomiast stopień doktora nauk ekonomicznych na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu. Jest także absolwentem studiów Executive MBA w Instytucie Nauk Ekonomicznych Polskiej Akademii Nauk. Ukończył również studia na Wydziale Zarządzania Politechniki Częstochowskiej.

ROBYG utrzymuje wysoką aktywność. 620 lokali zakontraktowanych w I kwartale

Grupa ROBYG dynamicznie rozpoczęła 2026 rok, konsekwentnie realizując przyjętą strategię rozwoju oraz utrzymując wysoką aktywność sprzedażową i operacyjną. ROBYG kontynuuje działania skoncentrowane na rozbudowie oferty mieszkaniowej w największych aglomeracjach oraz dalszym wzmacnianiu efektywności operacyjnej. W pierwszych trzech miesiącach tego roku ROBYG zakontraktował około 620 lokali, co oznacza wzrost w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku o 24%. W analizowanym okresie około 55% kontraktacji mieszkań w Grupie realizowano poprzez finansowanie kredytem hipotecznym. Jednocześnie Grupa utrzymała wysoki poziom przekazań lokali, co przełożyło się na wzrost wyników operacyjnych. Aktualna oferta ROBYG obejmuje około 1850 lokali. Deweloper planuje w 2026 roku utrzymać cel sprzedażowy na poziomie kontraktacji 2,8-3 tys. lokali.

W 2025 roku ROBYG zakontraktował ponad 2 570 lokali, a około 1 700 zrealizował i przekazał klientom. ROBYG konsekwentnie rozbudowuje swój bank ziemi, który w chwili obecnej umożliwia realizację blisko 22 490 lokali (łącznie z ofertą) położonych w atrakcyjnych obszarach miejskich, zwłaszcza w Warszawie i Trójmieście. W całym 2025 roku spółki z Grupy ROBYG zawarły nowe umowy zakupu gruntów o łącznej wartości około 320 mln zł.

ROBYG w dalszym ciągu aktywnie poszukuje nowych terenów inwestycyjnych w celu dalszego rozwoju portfela projektów, co zapewnia solidne fundamenty pod dalszy wzrost. W pierwszym kwartale br. Grupa kontynuowała przygotowania nowych inwestycji oraz rozwijała ofertę w kluczowych miastach, takich jak Warszawa, Trójmiasto, Wrocław i Poznań. Grupa przygotowuje się również do uruchomienia projektów deweloperskich w Krakowie.

„Pierwsze miesiące 2026 roku potwierdzają, że przyjęty przez nas model biznesowy jest odporny na zmienność otoczenia rynkowego. Skupiamy się na projektach w najlepszych lokalizacjach, oferując klientom wysoką jakość oraz kompleksowe rozwiązania. Za nami solidne otwarcie roku, a wyniki kontraktacji potwierdzają, że jesteśmy na ścieżce wzrostu. Konsekwentnie rozwijamy działalność w największych aglomeracjach przygotowując kolejne projekty do sprzedaży. Początek roku przyniósł także bardziej sprzyjające otoczenie dla decyzji zakupowych, czemu sprzyjała poprawa warunków finansowania i utrzymująca się aktywność klientów na największych rynkach, gdzie jako ROBYG prowadzimy działalność deweloperską. W obecnych warunkach rynkowych szczególnie ważne są dla nas mocne fundamenty biznesowe, takie jak skala działalności, zabezpieczony bank ziemi oraz dobrze zbilansowana oferta.”– wskazał Oscar Kazanelson, przewodniczący rady nadzorczej ROBYG.

Na rynku wciąż obserwujemy zainteresowanie dobrze zaprojektowanymi mieszkaniami w sprawdzonych lokalizacjach, a podejmowane przez klientów decyzje zakupowe są coraz bardziej świadome. Koncentrujemy się na projektach, które łączą funkcjonalność, wysoką jakość wykonania i nowoczesne rozwiązania, odpowiadając jednocześnie na realne potrzeby poszczególnych rynków. W pierwszym kwartale 2026 r. rozwijaliśmy kolejne inwestycje, które dobrze ilustrują zarówno skalę naszej działalności, jak i różnorodność oferty. Są to projekty istotne nie tylko z perspektywy sprzedaży, ale również dalszego wzmacniania naszej pozycji na kluczowych rynkach mieszkaniowych w Polsce. Z perspektywy rynku widoczna jest dziś większa przewidywalność niż w poprzednich okresach, choć klienci nadal bardzo uważnie analizują warunki zakupu oraz całkowity koszt finansowania. Istotnym elementem otoczenia pozostają także koszty realizacji inwestycji, dlatego koncentrujemy się na odpowiedzialnym planowaniu oferty, bieżącej analizie uwarunkowań rynkowych i konsekwentnej realizacji przyjętych założeń. W takim otoczeniu kluczowe znaczenie nadal mają jakość projektu, lokalizacja oraz właściwe dopasowanie oferty do oczekiwań klientów.” – powiedział Eyal Keltsh, prezes Zarządu ROBYG.

W pierwszych trzech miesiącach roku Grupa wzmocniła swoją ofertę, wprowadzając do sprzedaży kolejny etap projektu Nowa Wałowa w Gdańsku, rozwijanego w ramach prestiżowej linii premium ROBYG Grand Selection.

Oczekuje się, że niższe stopy procentowe, w tym marcowa obniżka stóp, powinny w 2026 roku stopniowo wspierać wzrost liczby zakupów mieszkań finansowanych kredytem na warunkach rynkowych.

Polska goni Zachód. Rosnące koszty pracy zmieniają naszą konkurencyjność

Z najnowszych danych Eurostatu wynika, że godzinowe koszty pracy wzrosły o 4,1 proc. w całej UE oraz o 3,8 proc. w strefie euro.[1] Największe wzrosty odnotowano w krajach Europy Środkowo-Wschodniej: Bułgarii (13,1%), Chorwacji (11,6%), Słowenii (9,3%) oraz na Litwie (%). Polska również znajduje się w grupie państw o wysokiej dynamice wzrostu. Koszty pracy wzrosły tu o 8,8% rok do roku. Jak wzkazuje Eurostat godzinowe koszty pracy w Unii Europejskiej wynoszą obecnie od 12 euro do nawet 56,8 euro, co oznacza różnicę przekraczającą 44 euro między najtańszym a najdroższym rynkiem.[2]

Z danych Eurostatu wynika, że koszt pracy w Polsce wynosi obecnie 19,8 euro za godzinę, podczas gdy średnia unijna to 34,9 euro. Oznacza to, że choć Polska nie należy już do najtańszych rynków pracy, nadal pozostaje poniżej średniej UE. Różnice pomiędzy krajami są jednak bardzo duże. Najwyższe koszty pracy odnotowano w Luksemburgu (56,8 euro), Danii (51,7 euro), Holandii (47,9 euro) i Niemczech (45 euro). Najniższe w Bułgarii (12 euro), Rumunii (13,6 euro) i na Węgrzech (15,2 euro). Rozpiętość przekracza więc 44 euro za godzinę. To pokazuje, że Polska stopniowo zmniejsza dystans do najbogatszych gospodarek, ale jednocześnie traci jedną ze swoich kluczowych przewag konkurencyjnych, czyli relatywnie niskie koszty pracy.

– Pamiętajmy, że rosnące koszty pracy to tylko jeden z elementów większej układanki. Firmy mierzą się jednocześnie z wysokimi cenami energii, paliwa, kosztami finansowania i zmiennością regulacyjną. W efekcie presja kosztowa rośnie szybciej niż kiedykolwiek wcześniej. To sprawia, że produktywność, efektywność i jakość pracy stają się warunkiem utrzymania konkurencyjności –mówi Mikołaj Makowski, Dyrektor Zarządzający agencji rekrutacyjnej Devire.

Firmy przenoszą koszty na klientów

Rosnące koszty pracy mają bezpośrednie przełożenie na decyzje przedsiębiorstw. Jak wskazuje Główny Urząd Statystyczny, ponad połowa firm w większości branż deklaruje konieczność podnoszenia cen swoich produktów i usług.[3] W praktyce oznacza to przenoszenie kosztów na klientów końcowych. Jednocześnie część przedsiębiorstw ogranicza inwestycje lub wstrzymuje decyzje rekrutacyjne. Dodatkowo rosnąca różnica wynagrodzeń pomiędzy krajami UE zwiększa mobilność pracowników i zaostrza konkurencję o talenty. Firmy działające w Polsce coraz częściej konkurują o tych samych specjalistów co organizacje z Europy Zachodniej.

Nowe modele zatrudnienia

Zdaniem ekspertów, rosnące koszty pracy zmieniają sposób, w jaki firmy budują swoje zespoły.
– Dynamika wzrostu kosztów pracy zmusza organizacje do zmiany podejścia do zatrudnienia. Nie chodzi już wyłącznie o poziom wynagrodzeń, ale o zdolność danej firmy do elastycznego zarządzania kompetencjami i skalą operacji. Coraz więcej firm odchodzi od sztywnych struktur na rzecz modeli hybrydowych, w których część funkcji realizowana jest przez wyspecjalizowane zespoły zewnętrzne. Outsourcing przestaje być wyłącznie narzędziem optymalizacji kosztów. Staje się sposobem na szybki dostęp do kompetencji, większą elastyczność i odporność biznesu na zmieniające się warunki rynkowe – mówi Mikołaj Makowski z Devire.

W realiach rosnącej presji kosztowej to właśnie elastyczność i umiejętność szybkiego dostępu do kompetencji mogą w najbliższych latach decydować o przewadze konkurencyjnej firm.

[1] https://www.pulshr.pl/rekrutacja/koszty-pracy-wystrzelily-za-ten-wzrost-zaplacimy-wszyscy,118152.html).

[2] Tamże.

[3] Tamże.

Wyrok TSUE w sprawie C-246/25: nieważność aneksu nie oznacza automatycznie nieważności całej umowy

  • Nieważność aneksu nie prowadzi do automatycznego unieważniania pierwotnej umowy
  • Umowa pierwotna ma wszystkie niezbędne elementy do jej wykonywania
  • Wyrok stanowi wykładnię prawa UE, a rozstrzygnięcia w indywidualnych sprawach należą do sądów krajowych.

TSUE wydał dziś wyrok w sprawie C-246/25 Hańczynek, który dotyczy specyficznego problemu relacji między aneksem przewalutowującym a pierwotną umową kredytu złotowego.

Pomimo unieważnienia aneksu na podstawie którego nastąpiło przewalutowanie kredytu, pierwotna umowa pozostaje w mocy – takie wskazówki TSUE udziela polskim sądom. Utrzymanie umowy w mocy wymaga każdorazowej oceny, w tym analizy skutków ekonomicznych oraz zapewnienia ochrony konsumenta – mówi prezes ZBP dr Tadeusz Białek

ZBP podkreśla, że dzisiejsze orzeczenie TSUE dotyczy wąskiej kategorii spraw, w których kredytobiorcy zdecydowali się na zmianę waluty kredytu na etapie wykonywania umowy. Sprawy te nie przekładają się na ocenę portfela kredytów oprocentowanych stawką WIBOR.

Ostateczne rozstrzygnięcia należą do sądów krajowych, które będą badać każdą sprawę indywidualnie, z uwzględnieniem ich specyfiki.

Reffer AI trafi do badań klinicznych. MedTech Solutions rozpoczyna współpracę z COZL

MedTech Solutions S.A. – notowana na rynku NewConnect spółka działająca w obszarze nowych technologii medycznych – podpisała ze Stowarzyszeniem Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej („COZL”) list intencyjny dotyczący testów oraz potencjalnego wdrożenia systemu Reffer AI w obszarze badań klinicznych. COZL prowadzi ponad 50 aktywnych badań klinicznych i identyfikuje potrzebę wdrażania rozwiązań zwiększających efektywność zarządzania procesami badawczymi. Strony zakładają realizację etapu testów pilotażowych oraz wypracowanie modelu potencjalnego wdrożenia systemu w strukturach COZL, przy jednoczesnej deklaracji COZL o gotowości do współpracy komercyjnej z MTS w przypadku opracowania rozwiązania spełniającego potrzeby ośrodka. Reffer AI to system oparty na sztucznej inteligencji (AI), wspierający rekrutację i pre-screening pacjentów oraz usprawniający przepływ informacji w badaniach klinicznych.

Zawarcie listu intencyjnego z COZL stanowi dla nas istotny etap w procesie walidacji systemu Reffer AI w warunkach rzeczywistego środowiska klinicznego. Współpraca z tak wyspecjalizowanym ośrodkiem onkologicznym daje możliwość praktycznego przetestowania naszych rozwiązań w jednym z najbardziej wymagających obszarów medycyny, jakim są badania kliniczne w onkologii. To również ważny krok w kierunku budowy skalowalnego modelu wykorzystania sztucznej inteligencji w procesach rekrutacji pacjentów, który może w przyszłości znaleźć zastosowanie w kolejnych ośrodkach ochrony zdrowia w Polsce i poza jej granicami. – powiedział Jarosław Kaim, prezes zarządu MedTech Solutions S.A.

W ramach podpisanego listu intencyjnego obie strony zobowiązały się do wspólnego opracowania szczegółowego planu testów systemu Reffer AI, obejmującego harmonogram działań oraz zakres poszczególnych etapów projektu, w tym integrację i ocenę funkcjonalności rozwiązania w warunkach rzeczywistych. Prace obejmą również oszacowanie kosztów realizacji przedsięwzięcia, identyfikację zasobów niezbędnych do jego przeprowadzenia oraz precyzyjne określenie ról i odpowiedzialności każdej ze stron. Kolejnym etapem będzie przygotowanie projektu umowy regulującej szczegółowe warunki współpracy, w tym zasady prowadzenia testów, wykorzystania ich wyników oraz potencjalnej komercjalizacji systemu Reffer AI.

Spółka wskazuje, że w przypadku zaangażowania pracowników naukowych COZL w prace projektowe, a także w przypadku powstania publikacji naukowych będących rezultatem wspólnych działań, osoby te zostaną odpowiednio uwzględnione jako autorzy lub współautorzy tych publikacji, zgodnie z obowiązującymi standardami współpracy naukowej. Jednocześnie COZL zadeklarowało gotowość do podjęcia potencjalnej współpracy komercyjnej z MedTech Solutions S.A. w przypadku pozytywnej oceny wyników testów oraz opracowania rozwiązania odpowiadającego potrzebom ośrodka.

Reffer AI to rozwijany przez MTS system wykorzystujący sztuczną inteligencję (AI) do wspierania procesów pre-screeningu pacjentów w badaniach klinicznych. Rozwiązanie umożliwia wsparcie w wyszukiwaniu potencjalnych uczestników badań na podstawie zdefiniowanych kryteriów kwalifikacyjnych, analizę dostępnej dokumentacji medycznej oraz usprawnienie komunikacji pomiędzy podmiotami zaangażowanymi w prowadzenie badań klinicznych. System pozwala również na identyfikację pacjentów w placówkach ochrony zdrowia nieprowadzących badań klinicznych i ich kierowanie do wyspecjalizowanych ośrodków badawczych, co – w ocenie Zarządu spółki – może przyczynić się do skrócenia czasu rekrutacji pacjentów, zwiększenia dostępności do innowacyjnych terapii oraz bardziej efektywnego wykorzystania infrastruktury badawczej.

Podpisanie Lol z COZL stanowi kolejny etap realizacji strategii MedTech Solutions S.A. w zakresie rozwoju i komercjalizacji systemu Reffer AI oraz budowy sieci współpracy z wiodącymi ośrodkami medycznymi i badawczymi. Przypomnieć należy, że w kwietniu br. spółka zawarła również umowę ramową o współpracy z ośrodkiem badawczym Prywatny Gabinet Lekarski Centrum Medyczne „Diabetika”, której przedmiotem jest wykorzystanie systemu Reffer AI w procesach rekrutacji pacjentów do badań klinicznych. Spółka konsekwentnie rozwija portfolio rozwiązań z obszaru medtech i AI, koncentrując się na projektach o wysokim potencjale wdrożeniowym oraz skalowalności w sektorze ochrony zdrowia.

Rzecznik MŚP apeluje o pilne zmiany w systemie SENT

Objęcie monitoringiem SENT odzieży i obuwia wywołuje zastrzeżenia przedsiębiorców, którzy sygnalizują brak proporcjonalności regulacji oraz niedostosowanie obowiązków do realiów funkcjonowania rynku. Wskazywane trudności dotyczą aspektów logistycznych i zwiększonego ryzyka odpowiedzialności wynikającego z nieprecyzyjnych przepisów.

Dlatego udział r.pr. Tomasza Olszówki Dyrektora Wydziału Prawno-Legislacyjnego Biura Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców w posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu ds. Dialogu Obywatelskiego oraz zaprezentowane w jego trakcie stanowisko spotkały się z wyraźną aprobatą uczestników debaty. Dyskusja jednoznacznie pokazała, że trudności zgłaszane przez przedsiębiorców w związku z funkcjonowaniem systemu SENT mają charakter systemowy i wymagają pilnych działań.

Wystąpienie przedstawiciela Rzecznika koncentrowało się na praktycznych konsekwencjach rozszerzenia obowiązków raportowych, w szczególności w zakresie nowych kategorii towarów objętych monitoringiem. Dyrektor Olszówka zwrócił uwagę na rosnące obciążenia administracyjne, konieczność dostosowania procesów logistycznych oraz ryzyko nakładania sankcji w sytuacjach wynikających nie z uchybień intencjonalnych, tylko z nieprecyzyjnych regulacji i niedostosowania systemu do realiów operacyjnych przedsiębiorstw.

Przedstawiciel Rzecznika MŚP wyraźnie zaakcentował potrzebę zwiększenia przewidywalności regulacyjnej oraz zapewnienia przedsiębiorcom adekwatnego czasu na wdrożenie nowych obowiązków. Wskazał, że efektywność systemów kontrolnych musi być równoważona ich proporcjonalnością i praktyczną wykonalnością po stronie przedsiębiorców. Jak podkreśla Dagmara Rybicka, Zastępca Dyrektora Gabinetu Rzecznika MŚP i Rzecznik Prasowy:

Skala zgłaszanych przez przedsiębiorców trudności nie pozostawia wątpliwości, że obecny kształt regulacji wymaga doprecyzowania. System SENT pełni istotną funkcję kontrolną, jednak jego efektywność nie może być budowana kosztem nadmiernych obciążeń administracyjnych i ryzyka operacyjnego po stronie firm”.

W trakcie posiedzenia wybrzmiało także, że administracja publiczna dostrzega zgłaszane problemy i deklaruje gotowość do ich dalszej analizy. „Priorytetem pozostaje wypracowanie rozwiązań, które będą jednocześnie skuteczne z punktu widzenia państwa i możliwe do wdrożenia przez przedsiębiorców. Dlatego zespół Biura Rzecznika prowadzi intensywne prace nad kompleksowym stanowiskiem, które uwzględni postulaty rynku i doświadczenia wynikające ze stosowania przepisów w praktyce” – dodaje Dagmara Rybicka.

Podejmowane działania wpisują się w konsekwentną linię Rzecznika MŚP, ukierunkowaną na zapewnienie stabilnych i przewidywalnych warunków prowadzenia działalności gospodarczej oraz ograniczanie nadmiernych obciążeń regulacyjnych dla sektora mikro, małych i średnich przedsiębiorstw.

Startup sparaliżowany przez AI. System sam podjął destrukcyjną decyzję

Autonomiczny agent AI, oparty na modelu Claude od Anthropic całkowicie wymazał infrastrukturę startupu PocketOS zaledwie w kilka sekund…. To zdarzenie stanowi ostrzeżenie dla firm, które bezkrytycznie oddają stery sztucznej inteligencji.

Jer Crane, założyciel PocketOS (platformy SaaS dla wypożyczalni samochodów), opisał dramatyczny przebieg wydarzeń, który rozpoczął się od rutynowego zadania debugowania w środowisku testowym (staging). Agent AI wykorzystujący narzędzie Cursor oraz najnowszy model Claude Opus 4.6, napotkał problem z uprawnieniami. Jednak zamiast poprosić o pomoc człowieka, AI postanowiło „rozwiązać” problem na własną rękę. Agent przeszukał pliki projektu, znalazł token API z szerokimi uprawnieniami i… uznał, że najskuteczniejszym sposobem naprawy błędnych konfiguracji będzie usunięcie całego wolumenu bazy danych na platformie chmurowej Railway.

– Zdolności agentów AI rozwijają się szybciej niż architektura bezpieczeństwa wokół nich. Firmy już dziś wpinają autonomicznych agentów w infrastrukturę produkcyjną, korzystając z modeli IAM (zarządzania tożsamością i dostępem), schematów API i strategii backupowych zaprojektowanych dla świata, w którym jedynym podmiotem przy klawiaturze był człowiek. PocketOS to przykład, który został ujawniony. Istnieje jednak znacznie więcej podobnych incydentów, które dzieją się po cichu wewnątrz korporacji i nigdy nie trafią do wiadomości – zauważa Wojciech Głażewski, menedżer polskiego oddziału firmy Check Point Software Technologies.

9 sekund do katastrofy

Cała operacja zajęła zaledwie dziewięć sekund. W tym czasie AI skasowało produkcyjną bazę danych, usunęło powiązane z nią backupy (które – wbrew zasadom sztuki – znajdowały się na tym samym wolumenie), a także pozbawiło firmę danych klientów i rezerwacji z ostatnich trzech miesięcy.

Najbardziej uderzający jest zapis czatu po incydencie. Gdy Crane zapytał agenta, dlaczego to zrobił, Claude wygenerował odpowiedź, która stała się wiralem w środowisku programistycznym. AI zaczęło od słów pisanych wersalikami: „NIGDY, K***, NIE ZGADUJ!”* (ang. NEVER F*ING GUESS!). Model przyznał, że złamał własne instrukcje bezpieczeństwa, zakładając błędnie, że usunięcie wolumenu w stagingu nie wpłynie na produkcję.

Kto zawinił? Eksperci są podzieleni

Choć nagłówki krzyczą o „zbuntowanym AI”, analiza techniczna wskazuje na szereg ludzkich błędów. Wymienia się m.in.:

  • Brak izolacji uprawnień: Agent otrzymał token z dostępem do operacji volumeDelete na produkcji.
  • Błędna strategia backupu: Przechowywanie kopii zapasowych na tym samym wolumenie co dane live to kardynalny błąd DevOps.
  • Brak autoryzacji „human-in-the-loop”: System chmurowy wykonał niszczycielskie polecenie natychmiast, bez dodatkowego potwierdzenia ze strony człowieka.

Pojawia się pokusa, by wskazać palcem na AI i uznać sprawę za zamkniętą, ale ten incydent to kaskada, a nie pojedyncza awaria. Narzędzie do kodowania zadziałało poza swoim zakresem. Token miał zbyt wysokie uprawnienia. API wykonało niszczycielską operację bez potwierdzenia. Backupy znajdowały się na tym samym wolumenie, który miały chronić. Gdyby jakakolwiek z tych kontroli zadziałała, udałoby się uniknąć przestoju. Strategia 'Defense in depth’ (obrona w głąb) istnieje właśnie dlatego, że żadna pojedyncza warstwa nie jest doskonała, a agenci AI w środowisku produkcyjnym sprawiają, że ta zasada staje się nienegocjowalna – dodaje ekspert Check Pointa.

Ostatecznie, dzięki interwencji CEO platformy Railway, dane udało się odzyskać, ale PocketOS przez ponad 30 godzin zmagał się z całkowitym paraliżem usług. Autonomiczni agenci AI są potężnym narzędziem zwiększającym produktywność, ale bez ścisłych reguł dostępu (tzw. least privilege) i bezpiecznej infrastruktury, mogą stać się najszybszą drogą do upadku firmy. Jak pokazał ten przypadek, „vibe coding” – czyli pisanie kodu w oparciu o intuicję AI – musi iść w parze z twardymi procedurami bezpieczeństwa.

Inflacja w Polsce przyspiesza. Kwietniowy odczyt CPI powyżej oczekiwań

Według wstępnych danych GUS inflacja w kwietniu wzrosła do 3,2 proc. rok do roku. To odczyt wyższy od oczekiwań rynku i kolejny sygnał, że presja cenowa w polskiej gospodarce mocno wzrosła. Po marcowym wzroście inflacji do 3 proc. kwietniowe dane pokazują, że Polska ponownie może znaleźć się w grupie gospodarek, w których wzrost cen jest bardziej uporczywy niż w Europie Zachodniej. Czy kwietniowy odczyt okaże się inflacyjnym maksimum w 2026 roku?

Kwietniowy wzrost inflacji do 3,2 proc. jest zaskakujący, ponieważ większość rynku spodziewała się raczej spadku w okolice 2,9 proc. Ceny paliw w ujęciu miesięcznym obniżyły się o 1,8 proc., ale jednocześnie ceny żywności wzrosły o 0,5 proc. miesiąc do miesiąca. O tyle samo wzrosły także ceny energii elektrycznej i gazu. Widać więc, że presja kosztowa zaczyna wychodzić poza same paliwa i przenosi się na inne kategorie. To niepokojący sygnał, bo właśnie taki mechanizm obserwowaliśmy w poprzednich falach inflacji.

Wpływ obniżki podatków na paliwa w danych GUS okazał się ograniczony. W kwietniu paliwa potaniały o 1,8 proc., ale wcześniej, w marcu, ich ceny wzrosły aż o 15,4 proc. To właśnie ten skok był jedną z przyczyn silnego wzrostu inflacji z 2,1 proc. w lutym do 3 proc. w marcu. Oznacza to, że kwietniowa ulga na stacjach nie wystarczyła, aby odwrócić cały wcześniejszy impuls cenowy.

Najważniejszym elementem zmian podatkowych jest czasowa obniżka VAT na paliwa z 23 proc. do 8 proc. oraz zmniejszenie akcyzy do minimalnego poziomu dopuszczonego w Unii Europejskiej. Niższe stawki zaczęły obowiązywać od 31 marca, dlatego kwietniowy odczyt pokazuje już pełny efekt tych działań. Pakiet obejmował także wprowadzenie maksymalnej ceny paliwa, tak aby obniżka podatków rzeczywiście znalazła odzwierciedlenie w cenach detalicznych.

Od tego momentu sytuacja na stacjach pozostaje jednak zmienna. Ceny paliw zależą nie tylko od krajowych regulacji, lecz także od cen ropy i premii za ryzyko geopolityczne. To właśnie ropa pozostaje dziś najważniejszą niewiadomą dla dalszej ścieżki inflacji. Jeżeli sytuacja na Bliskim Wschodzie będzie się stabilizować, presja paliwowa może stopniowo słabnąć.

W przyszłym tygodniu odbędzie się kolejne posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej. W obecnych warunkach najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest utrzymanie stóp procentowych bez zmian. Ostatnia obniżka stóp miała miejsce 4 marca, już po wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie. Od tego czasu przestrzeń do dalszego luzowania polityki pieniężnej wyraźnie się zmniejszyła.

Rada znajduje się dziś w trybie wyczekiwania. Będzie uważnie obserwować kolejne dane, przede wszystkim inflację, ceny paliw oraz sytuację geopolityczną. W Polsce, w przeciwieństwie do strefy euro, ryzyko podwyżek stóp procentowych wydaje się ograniczone. Jednocześnie na kolejne obniżki trzeba będzie zapewne poczekać. Duże znaczenie będzie miała również dalsza sytuacja na linii USA–Iran oraz to, czy transport ropy przez Cieśninę Ormuz będzie przebiegał bez zakłóceń.

Inflacja cały czas pozostaje największą obawą polskich inwestorów indywidualnych. Z najnowszego badania eToro Puls Inwestora Indywidualnego wynika, że za najważniejsze zagrożenie dla swoich inwestycji uznaje ją 27 proc. badanych. Kwartał wcześniej było to 24 proc. Inflacja wyprzedziła tym samym konflikt międzynarodowy, który obecnie wskazuje 25 proc. respondentów.

Kwietniowy odczyt daje powody do ostrożności. Widać, że wyższe ceny paliw i energii mogą coraz mocniej przekładać się na ceny innych produktów w kolejnych miesiącach. Polska gospodarka już wcześniej pokazywała, że w okresach podwyższonej presji kosztowej inflacja potrafi rosnąć u nas mocniej niż w krajach Europy Zachodniej. Teraz najważniejsze będzie to, czy kwiecień okaże się szczytem tegorocznej inflacji, czy jedynie kolejnym etapem jej wzrostu.

Rynek hipotek aktywny mimo droższych kredytów i rosnących cen mieszkań

Pierwszy kwartał 2026 roku potwierdził utrzymującą się silną aktywność na rynku kredytów hipotecznych, jednak przyniósł również nowe wyzwania, które znacząco wpłynęły na decyzje finansowe Polaków. Mimo stabilnych stóp procentowych NBP, napięcie na Bliskim Wschodzie przełożyło się na wzrost kosztów finansowania długoterminowego oraz wpłynęło negatywnie na zdolność kredytową. Co ciekawe nie odstrasza to klientów, którzy realizują potrzeby mieszkaniowe, jak i refinansują wcześniej zaciągnięte zobowiązania.

Dane BIK potwierdzają utrzymującą się dobrą koniunkturę – kolejne miesiące przynoszą rekordowe wolumeny zapytań o kredyty mieszkaniowe, a istotny udział w tym wzroście stanowią refinansowania. To wyraźny sygnał, że konsumenci pozostają aktywni, jednocześnie poszukując optymalizacji kosztów finansowania w warunkach rosnącej zmienności rynkowej.

Powrót dylematu: stałe czy zmienne oprocentowanie?

Największym zaskoczeniem kwartału jest jednak zmiana struktury kosztów. Choć Rada Polityki Pieniężnej obniżyła stopy procentowe do 3,75%, banki komercyjne – reagując na ryzyko geopolityczne na Bliskim Wschodzie – podniosły oprocentowanie kredytów stałych. Obecnie średnie oprocentowanie przy 20% wkładzie własnym wynosi 6,21% dla stopy stałej i 5,61% dla zmiennej. W praktyce oznacza to, że przy kredycie na mieszkanie o wartości 800 tys. zł, rata ze zmiennym oprocentowaniem jest o około 245 zł niższa od raty stałej.

Wkraczamy w okres, w którym rynek kredytowy przestaje być przewidywalny w oparciu jedynie o krajowe wskaźniki makroekonomiczne. Po raz pierwszy od kilku lat klienci stają przed realnym dylematem: wyborem między teoretycznie bezpieczną, ale droższą stopą stałą, a tańszym oprocentowaniem zmiennym, które niesie ze sobą ryzyko w obliczu globalnej niestabilności – komentuje Andrzej Łukaszewski, współautor Barometru Metrohouse i Credipass.

Zdolność kredytowa pod presją rosnących kosztów

Rosnące koszty kredytów przełożyły się już na zdolność kredytową. W analizowanych w Barometrze przypadkach średnia zdolność kredytowa dla rodziny 2+2 wyniosła 782 tys. zł (przy założeniu, że miesięczny dochód wynosi 12 tys. zł). To porównywalny wynik do poprzedniego kwartału. Spada zdolność kredytowa par i związków nieformalnych –  ich średnia zdolność kredytowa wyniosła w 1 kw. 2026 r. 840 tys. zł wobec 906 tys. zł w poprzednim kwartale. Podobnie jest w grupie singli. W 1 kw. 2026 roku mogli otrzymać 521 tys. zł a jeszcze w IV kw. 2025 r.  571 tys. zł.Zdolnosc kredytowa_barometr_1q26

Nowe mieszkania drożeją

Spadki zdolności kredytowej zbiegają się w czasie ze wzrostami średnich cen mieszkań w ofercie deweloperów. – Nowe mieszkania na terenie wiodących ośrodków miejskich podrożały ofertowo – najbardziej w Warszawie i Gdańsku. Znaczenie miał tutaj nie tylko popyt, ale również poziom cen nowych ofert, mówi Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Szczególnie zaskakuje zmiana średniej ceny metra w Warszawie. Stołeczne nowe mieszkania w I kw. 2026 r. podrożały bowiem aż o 6,6%. Wcześniej cały rok 2025 przyniósł wzrost o 4,4%. Przyczyn zmiany trzeba szukać m.in. we wprowadzaniu do oferty bardzo drogich mieszkań kosztujących ponad 24 000 zł/m kw. – 25 000 zł/m kw. Wspomniane lokale skutecznie „podbiły” średnią ofertową stawkę z Warszawy do poziomu bliskiego symbolicznej granicy 20 000 zł/m kw.

Eksperci portalu RynekPierwotny.pl zwracają uwagę, że na początku roku mieszkania kosztujące ponad 20 000 zł/m kw. wyraźnie zwiększyły swój ofertowy udział również w przypadku Krakowa, Poznania i Gdańska. To kolejne trzy rynki, które cechowały się wyraźnym kwartalnym wzrostem średniej stawki z deweloperskich cenników – w opozycji do Wrocławia oraz (przede wszystkim) stabilnej cenowo Łodzi.

Ceny na rynku wtórnym mieszkań

Na rynku wtórnym obserwujemy postępującą fragmentację. Dane z największych miast nie pozwalają już na stawianie jednolitych diagnoz dla całego kraju. Podczas gdy Gdańsk utrzymał dynamikę wzrostową, zyskując ponad 5% w ujęciu kwartalnym, w innych metropoliach, takich jak Warszawa czy Kraków, odnotowaliśmy wyraźne korekty cenowe. Warszawa, ze średnią ceną transakcyjną na poziomie 15 397 zł za m kw., zdaje się osiągać sufit możliwości finansowych przeciętnych nabywców, co skutkuje wydłużeniem czasu potrzebnego na znalezienie klienta. Obecnie średni czas ekspozycji oferty w stolicy przekracza cztery miesiące, co zmusza sprzedających do większej elastyczności w negocjacjach.

Nabywca mieszkania w I kwartale 2026 r. to osoba szukająca przede wszystkim funkcjonalności. Największym zainteresowaniem cieszyły się mieszkania dwu- i trzypokojowe w metrażach do 65 m kw. W Warszawie wyraźnie zarysowała się bariera miliona złotych – kwota ta przestała być domeną wyłącznie segmentu premium, stając się ceną za standardowe lokum dla rodziny.

Prognozy na kolejne miesiące sugerują utrzymanie trendu bocznego ze wskazaniem na wzrosty w lokalizacjach o najlepiej rozwiniętej infrastrukturze. – Mamy do czynienia z rynkiem świadomego klienta, który zanim podejmie decyzję, dokładnie analizuje nie tylko cenę metra kwadratowego, ale i długofalowe koszty utrzymania oraz potencjał wzrostu wartości nieruchomości w czasie, mówi Marcin Jańczuk z Metrohouse, współautor Barometru Metrohouse i Credipass.

ZFŚS w 2026. Co się zmieniło i ile firma naprawdę oszczędza

W 2026 roku firmy znów działają według dobrze znanego limitu: zwolnienie z PIT dla świadczeń rzeczowych finansowanych z ZFŚS wynosi 1000 zł rocznie na pracownika. To powrót do poziomu sprzed pandemicznego wyjątku, bo w latach 2020-2023 próg był czasowo podniesiony do 2000 zł. Dla pracodawców najważniejsze jest jednak coś innego: takie świadczenie, jeśli spełnia warunki funduszu, nie wpada ani w PIT, ani w składki ZUS. Tu wchodzą prawdziwe oszczędności.

Świadczenie rzeczowe zamiast premii gotówkowej zmniejsza koszt dla firm o 30-40%. Szybka kalkulacja: 100 pracowników to rocznie mniejsze składki o 30-40 tysięcy złotych. Kluczowe są dwa warunki: źródłem musi być ZFŚS, a forma nie może być pieniężna.

Karta podarunkowa vs premia gotówkowa. Analiza kosztów dla pracodawcy

Teoria to jedno, ale praktyka to drugie. 1000 zł brutto premii gotówkowej to dla firmy koszt 1200-1400 złotych. Sam pracownik ma z tego ledwie 720-780 zł na rękę. Przy świadczeniu z ZFŚS sytuacja wygląda inaczej: karta podarunkowa o wartości 1000 zł kosztuje pracodawcę dokładnie 1000 zł, bez dokładania kolejnych składek, a pracownik dostaje pełną wartość do wydania.

W skali 100 osób robi się z tego bardzo konkretna różnica. Firma może wydać 120-140 tys. zł na premie, które dadzą pracownikom siłę zakupową 72-78 tys. zł, albo przeznaczyć 100 tys. zł i przekazać dokładnie tyle samo realnej wartości.

Trend HR 2026. Od benefitów standardowych do personalizacji

W 2026 roku sam pakiet „klasyków” przestaje robić wrażenie. Z badania Pracuj.pl wynika, że 67% pracowników w Polsce nie uważa już standardowych benefitów, takich jak karta sportowa czy prywatna opieka medyczna, za coś, co realnie wyróżnia firmę. Coraz ważniejsze stają się elastyczność i możliwość dopasowania świadczenia do własnego stylu życia.

Właśnie dlatego rośnie znaczenie rozwiązań takich jak karta podarunkowa, która nie zamyka pracownika w jednym schemacie, tylko daje mu wybór. Potwierdzają to także dane Sedlak & Sedlak (Wynagrodzenia 2025): karty przedpłacone i podarunkowe znalazły się w ścisłej czołówce najlepiej ocenianych benefitów pozapłacowych, wyprzedzając choćby ubezpieczenie na życie i dopłaty do posiłków. Dla HR to również wygoda – cyfrowe karty można rozesłać całemu zespołowi mailowo w kilka minut.

Aspekty prawne i podatkowe, o których musi wiedzieć każdy CFO

Z perspektywy CFO tu nie ma miejsca na improwizację. Karty przedpłacone mogą być traktowane jako świadczenia rzeczowe, a nie pieniężne, ale tylko wtedy, gdy nie da się z nich wypłacić gotówki w bankomacie (DD3.8201.1.2019). To warunek podstawowy. Drugi dotyczy źródła finansowania i zasad przyznawania: podczas kontroli ZUS firma musi pokazać, że świadczenie pochodzi z ZFŚS, mieści się w limicie 1000 zł rocznie i zostało przyznane z uwzględnieniem kryterium socjalnego.

Najczęstsza wpadka? Rozdanie wszystkim identycznych kart o tej samej wartości. To może podważyć zwolnienie ze składek. Dlatego bezpieczniej ustalić w regulaminie kilka progów wartości i jasno dokumentować, komu oraz dlaczego przyznano dane świadczenie.

Zakończenie

Limit 1000 zł zwolniony z PIT i ZUS nie jest martwym zapisem z ustawy, tylko bardzo praktycznym narzędziem kosztowym. Dobrze wykorzystany pozwala obniżyć wydatki na motywowanie zespołu nawet o 30-40%. W tym układzie karta podarunkowa z ZFŚS nie jest modnym dodatkiem, lecz rozwiązaniem, które po prostu spina się finansowo.

Kobiety na politechnikach – studia techniczne nadal z wyraźnym podziałem na „męskie” i „kobiece” kierunki

Opublikowany 30 kwietnia raport Kobiety na politechnikach 2026 dowodzi, że szkolnictwo wyższe w Polsce wciąż boryka się z problemem niezróżnicowania pod względem płci. Na uczelniach technicznych nadal istnieją kierunki, na których studiują wyłącznie i prawie wyłącznie mężczyźni oraz takie, na których studiują prawie wyłącznie kobiety. Potwierdza to, że wybory edukacyjne młodych ludzi nadal w dużej mierze podążają za utrwalonymi wzorcami społecznymi i stereotypami dotyczącymi ról zawodowych.

Publikowany co roku raport jest elementem pionierskiej, a jednocześnie największej w Polsce kampanii Dziewczyny na Politechniki! / Dziewczyny do Ścisłych! prowadzonej konsekwentnie od 19 lat przez Fundację Edukacyjną Perspektywy i Konferencję Rektorów Polskich Uczelni Technicznych. Merytorycznym partnerem kampanii jest Ośrodek Przetwarzania Informacji – Państwowy Instytut Badawczy, który wspólnie z Perspektywami opracowuje dane o kobietach na kierunkach z obszaru STEM (ang. Science, Technology, Engineering, Mathematics).

– Badając co roku sytuację kobiet na uczelniach technicznych i na uniwersyteckich kierunkach ścisłych, widzimy, że jesteśmy krok dalej niż prawie 20 lat temu, kiedy zaczynaliśmy, ale wciąż potrzebujemy wzmacniać kobiety w STEM – mówi dr Bianka Siwińska, prezeska Fundacji Edukacyjnej Perspektywy, pomysłodawczyni akcji Dziewczyny na Politechniki! / Dziewczyny do Ścisłych!

Dane zawarte w raporcie Kobiety na politechnikach 2026 pokazują bowiem, że mimo zauważalnych zmian i rosnącej liczby kobiet na uczelniach technicznych proces wyrównywania szans i przełamywania barier w dostępie do niektórych kierunków studiów, zwłaszcza w obszarze nowych technologii i informatyki, wciąż pozostaje wyzwaniem. Wymaga to przede wszystkim działań systemowych, ale również przełamywania stereotypów już na wcześniejszych etapach edukacji oraz dalszego rozwijania inicjatyw zachęcających kobiety do wyboru ścieżek technicznych.

UDZIAŁ OSÓB STUDIUJĄCYCH NA PUBLICZNYCH UCZELNIACH TECHNICZNYCH W LATACH 2019–2024, WEDŁUG PŁCI

UDZIAŁ OSÓB STUDIUJĄCYCH NA PUBLICZNYCH UCZELNIACH TECHNICZNYCH W LATACH 2019–2024, WEDŁUG PŁCI

Jak podkreśla dr Anna Knapińska, adiunktka z Zespołu Data Science OPI, współautorka raportu „Kobiety na politechnikach 2026”: Raport wykazuje również, że na kierunkach z obszaru nowych technologii prowadzonych na publicznych uczelniach technicznych udział kobiet wynosi 15,4%. Niestety jest to spadek w porównaniu z rokiem akademickim 2019/2020, kiedy odsetek kobiet osiągnął poziom 16,1%. Z kolei na kierunkach z obszaru informatyki odnotowuje się coraz korzystniejsze proporcje kobiet i mężczyzn – przed sześcioma latami udział kobiet wynosił 14,7%, a w roku akademickim 2024/2025 – 16,2%.

Z kolei na kierunkach z obszaru informatyki odnotowuje się coraz korzystniejsze proporcje kobiet i mężczyzn – przed sześcioma latami udział kobiet wynosił 14,7%, a w roku akademickim 2024/2025 – 16,2%.
Męskie i kobiece kierunki studiów

Co istotne, w roku akademickim 2024/2025 na polskich uczelniach wciąż istniały kierunki, na których słuchaczami byli wyłącznie mężczyźni. Raport Kobiety na politechnikach 2026 pokazuje, że do tej pierwszej grupy należą na przykład dwa kierunki na studiach stacjonarnych drugiego stopnia – infotronika na Politechnice Krakowskiej im. Tadeusza Kościuszki oraz mikroinformatyka systemów cyfrowych na Politechnice Śląskiej w Gliwicach. Do najmocniej zmaskulinizowanych kierunków związanych z nowymi technologiami należą również:

  • automatyka i elektronika – studia stacjonarne pierwszego stopnia na Politechnice Bydgoskiej imienia Jana i Jędrzeja Śniadeckich (jedna kobieta wśród 76 studiujących);
  • automatyka i elektrotechnika przemysłowa – studia stacjonarne pierwszego stopnia na Politechnice Świętokrzyskiej w Kielcach (jedna kobieta wśród 64 studiujących);
  • przemysłowe zastosowania informatyki – studia stacjonarne pierwszego stopnia na Politechnice Warszawskiej (jedna kobieta wśród 63 studiujących).

Dlatego kampania Dziewczyny na Politechniki! Dziewczyny do Ścisłych!, której jednym z elementów jest właśnie badanie sytuacji kobiet w STEM (ang. Science, Technology, Engineering, Mathematics), jest wciąż potrzebna. Jak zaznacza dr Siwińska: − Ta kampania jest pewnym symbolem tego, jak budować zmianę, i punktem odniesienia dla innych. Całe pokolenia dziewczyn dzięki tej kampanii usłyszały przekaz, że mogą wejść do technologii, na uczelnie techniczne. Nasza akcja jest już częścią krajobrazu edukacyjnego, elementem, który równoważy, a nawet niweluje wszelkie negatywne przekazy, takie jak np. studia inżynierskie nie są dla dziewczyn. Jej istotnymi skutkami jest choćby powołane niedawno Stowarzyszenie Rektorek Polskich czy projekty takie jak Dziewczyny do Nauki! (prowadzone przez Fundację Edukacyjną Perspektywy dzięki wsparciu MNiSW).

LICZBA OSÓB STUDIUJĄCYCH NA KIERUNKACH Z OBSZARU INFOMATYKI NA PUBLICZNYCH UCZELNIACH TECHNICZNYCH W LATACH 2019–2024, WEDŁUG PŁCI

LICZBA OSÓB STUDIUJĄCYCH NA KIERUNKACH Z OBSZARU INFOMATYKI NA PUBLICZNYCH UCZELNIACH TECHNICZNYCH W LATACH 2019–2024, WEDŁUG PŁCI

Przy okazji publikacji raportu Perspektyw i OPI warto także przyjrzeć się „najbardziej kobiecym” kierunkom. Najwyższy wskaźnik feminizacji ma pedagogika przedszkolna i wczesnoszkolna – stacjonarne jednolite studia magisterskie na Politechnice Śląskiej w Gliwicach, gdzie na 90 kobiet przypadł jeden mężczyzna. Na zoofizjoterapii na Politechnice Bydgoskiej (studia stacjonarne pierwszego stopnia) mężczyźni stanowili zaledwie 3,7%, a na kierunku projektowanie architektury wnętrz i otoczenia na Zachodniopomorskim Uniwersytecie Technologicznym w Szczecinie (studia stacjonarne pierwszego i drugiego stopnia) – 6,3%.

Ponad 120 zrównoważonych kierunków na uczelniach technicznych

Uznaje się, że o zbalansowaniu płci można mówić wtedy, gdy proporcje kobiet lub mężczyzn mieszczą się w przedziale od 40 do 60%. Warto odnotować fakt, że pewne kierunki na publicznych uczelniach technicznych spełniają to kryterium i z roku na rok jest ich coraz więcej. W roku akademickim 2024/2025 były 122 takie kierunki, wśród których znalazło się 33 z obszaru nowych technologii. Wyróżnić warto inżynierię biomedyczną, kierunek prowadzony na 12 uczelniach technicznych, gdzie studiowało 1 415 kobiet i 944 mężczyzn. Zrównoważone proporcje płci osiągnęły również dziewięć kierunków z obszaru informatyki. Najwyższe udziały kobiet odnotowano dla trzech kierunków: mathematical methods in data analysis (studia stacjonarne pierwszego stopnia na Politechnice Łódzkiej – 58,6%), matematyka stosowana i technologie informatyczne (studia stacjonarne pierwszego stopnia na Politechnice Częstochowskiej – 57,1%) oraz human-computer interaction (studia stacjonarne drugiego stopnia na Politechnice Łódzkiej – 55,4%).

Premiera publikacji odbyła się 30 kwietnia 2026 roku. Raport Kobiety na politechnikach 2026 został opublikowany w formie cyfrowej i jest dostępny bezpłatnie w wersji interaktywnej na portalu RAD-on, który rozwijany jest przez ekspertki i ekspertów z OPI.

Warimpex poprawił wyniki w 2025 roku i rozwija pierwszy projekt mieszkaniowy w Krakowie

  • Wyższe przychody z nieruchomości biurowych dzięki pozyskaniu nowych najemców (+8%), wzrost wyniku operacyjnego (EBITDA) z 1,1 mln EUR do 1,8 mln EUR
  • Wyraźna poprawa wyniku finansowego Grupy z -16,5 mln EUR na -2,4 mln EUR
  • Niesłabnąca odporność kluczowego rynku polskiego ze wzrostem gospodarczym powyżej średniej UE
  • Rozpoczęcie realizacji pierwszego projektu mieszkaniowego Warimpexu w Krakowie
  • Pozytywne perspektywy dla działalności operacyjnej na 2026 rok

W roku obrotowym 2025 Warimpex odnotował wyraźny trend wzrostowy. Skonsolidowany wynik finansowy uległ poprawie z -16,5 mln EUR do -2,4 mln EUR dzięki rosnącym przychodom z wynajmu powierzchni biurowych (z 13,2 mln EUR do 14,3 mln EUR) oraz dodatniemu wynikowi z wyceny nieruchomości (z -8,3 mln EUR na 4,2 mln EUR).

„Rok 2025 był rokiem ostrożnego ożywienia w sektorze nieruchomości. Spadające stopy procentowe
i normalizacja poziomu inflacji pozwoliły na poprawę warunków ramowych w porównaniu z tymi panującymi
w poprzednich latach, choć niepewność wynikająca z sytuacji geopolitycznej  wciąż stanowi spore wyzwanie”
– mówi Prezes Zarządu Warimpexu Franz Jurkowitsch. „Nasz kluczowy rynek, jakim jest Polska, wykazuje w panujących okolicznościach niesłabnącą odporność. Wzrost gospodarczy w Polsce jest wyższy od średniej unijnej, a realizacja projektów deweloperskich oraz pozyskiwanie nowych najemców przebiegają zgodnie z założeniami. W warunkach stabilizacji rynku nieruchomości biurowych i ponownego wzrostu liczby nowych transakcji najmu, dostrzegamy aktualnie zwiększony potencjał zysków w budownictwie mieszkaniowym. Nasze działania w obszarze deweloperskim po raz pierwszy koncentrują się na rynku mieszkaniowym, gdzie popyt niezmiennie utrzymuje się na wysokim poziomie. MOG31 to nasz pierwszy projekt mieszkaniowy w Polsce, który został bardzo dobrze przyjęty na rynku.”

Wskaźniki finansowe 2025: znacząca poprawa wyniku finansowego

Przychody ze sprzedaży generowane przez nieruchomości biurowe wzrosły z 13,2 mln EUR do 14,3 mln EUR dzięki pozyskaniu nowych najemców. Przychody hotelu w Darmstadt spadły w wyniku słabszej koniunktury na rynku niemieckim i strategicznej zmiany w zakresie zarządzania obiektem. W ostatecznym rozrachunku całościowe przychody ze sprzedaży spadły rok do roku z 21,5 mln EUR do 20,4 mln EUR (-5%). Z drugiej strony udało się o 11% zredukować koszty bezpośrednio przyporządkowane do przychodów ze sprzedaży, w wyniku czego zysk brutto ze sprzedaży wzrósł o 2% do 9,5 mln EUR (w poprzednim roku: 9,3 mln EUR).

Wartość wskaźnika EBITDA wzrosła z 1,1 mln EUR do 1,8 mln EUR dzięki wyższym przychodom z nieruchomości biurowych. EBIT powrócił do wartości dodatnich, poprawiając się z -8,5 mln EUR do 4,6 mln EUR na skutek wzrostu wycen nieruchomości Na korzyść wyniku z działalności finansowej wpłynęły spadki stóp procentowych i spłaty kredytów w poprzednim roku, dzięki czemu wzrósł on z -7,7 mln EUR do -6,5 mln EUR.

Wynik finansowy netto okresu uległ w rezultacie znaczącej poprawie z -16,5 mln EUR do -2,4 mln EUR
w obszarze działalności kontynuowanej. Po uwzględnieniu działalności zaniechanej (w związku ze sprzedażą nieruchomości rosyjskich w 2024 r.) poprawa wyniku jest jeszcze wyraźniejsza, co pokazuje wzrost z -84,8 mln EUR do -2,4 mln EUR.

Najważniejsze projekty operacyjne na kluczowym rynku w Polsce

MOG31 to pierwszy projekt mieszkaniowy Warimpexu w Polsce, realizowany w Krakowie. Pozwolenie na budowę zostało wydane w październiku 2025 r., a w marcu 2026 r. rozpoczęły się prace budowlane. Projekt obejmuje łącznie ok. 8 000 m² powierzchni i 145 własnościowych lokali mieszkalnych oraz powierzchnie handlowo-usługowe na parterze, oferując różne metraże mieszkań oraz wysoką jakość inwestycji, co czyni go atrakcyjną propozycją zarówno dla nabywców prywatnych, jak i inwestorów. Sprzedaż rozpoczęła się w grudniu 2025 r., a oferta została dobrze przyjęta – ponad jedna trzecia mieszkań została już sprzedana lub zarezerwowana.

Równolegle firma rozwija posiadane obiekty, podejmując ukierunkowane prace modernizacyjne, w ramach których konsekwentnie uwzględniane są aspekty zrównoważonego rozwoju. Biurowiec Red Tower w Łodzi na bieżąco poddawany jest rewitalizacji. W 2025 roku rozszerzona została oferta powierzchni coworkingowych Memos w Łodzi i Krakowie o kolejne 1 500 m². Wszystkie powierzchnie znajdują się w obiektach posiadających certyfikat BREEAM, co oznacza spełnianie wysokich standardów środowiskowych.

Perspektywy na 2026 rok

Działalność operacyjna w 2026 r. będzie się koncentrować na ukończeniu projektu MOG31 w Krakowie, które zaplanowano na połowę 2028 r. Przychody ze sprzedaży projektu będą ujmowane w momencie przekazania mieszkań nabywcom. W przypadku hotelu w Darmstadt Warimpex zakłada, że zakończenie zmian na poziomie zarządzania obiektem i realizowany aktualnie rebranding na ibis Styles – również markę grupy Accor – przyczynią się do ustabilizowania przychodów. Długoterminowe projekty w Krakowie, takie jak Co-Living/Office Chopin i kolejne inwestycje na rezerwowych działkach, znajdują się w fazie przygotowań.

„Wynajęty już w całości biurowiec Mogilska 35 Office w Krakowie – po wprowadzeniu się wszystkich najemców – również przyczyni się w sposób zauważalny do poprawy wyników w roku 2026. W oparciu o aktualne dane budżetowe, perspektywy w obszarze działalności operacyjnej na 2026 r. są pozytywne” – podsumowuje Franz Jurkowitsch.

Wskaźniki finansowe za 2025 rok:

w TEUR 2025 Dynamika 2024
Przychody ze sprzedaży – Investment Properties 14 279 8% 13 172
Przychody ze sprzedaży – Hotele 4 475 -26% 6 061
Przychody ze sprzedaży – Development & Services 1 675 -26% 2 275
Przychody ze sprzedaży razem 20 429 -5% 21 508
Koszty przypisane bezpośrednio do przychodów ze sprzedaży -10 938 -11% -12 239
Wynik brutto ze sprzedaży 9 491 2% 9 270
Wynik ze sprzedaży nieruchomości -90
EBITDA 1 804 61% 1 118
Odpisy amortyzacyjne i korekty wartości 2 786 -9 662
EBIT 4 590 -8 544
Wynik z działalności finansowej -6 473 -15% -7 660
Wynik z działalności kontynuowanej -2 403 -85% -16 485
Wynik netto okresu (wynik finansowy netto) -2 403 -97% -84 807
       
Przepływy pieniężne z działalności operacyjnej 2 384 -85% 15 865
       
Suma bilansowa na dzień 31.12. 240 392 5% 229 189
Kapitał własny na dzień 31.12. 71 052 -3% 73 081
Udział kapitału własnego 30% -2 pp 32%
       
Liczba akcji w szt. 54 000 000 54 000 000
Wynik na jedną akcję w EUR -0,05 -1,63
Akcje własne na dzień 31.12. w szt. 1 939 280 1 939 280
       
Liczba nieruchomości biurowych i komercyjnych 6 6
Powierzchnia na wynajem 85 000 m2 85 000 m2
m² z certyfikatami zrównoważonego rozwoju 80 000 m2 80 000 m2
w % całkowitej powierzchni 94% 94%
Liczba hoteli 2 2
Liczba pokoi hotelowych (skorygowana o udziały częściowe) 537 537
       
  31.12.2025 Dynamika 31.12.2024
Gross Asset Value (GAV)

w mln EUR

241,2

 

5% 229,7

 

NNNAV na jedną akcję w EUR 1,69 1% 1,68
EPRA NTA na jedną akcję w EUR 1,63 1% 1,62
Kurs akcji (ultimo) z ostatniego notowania w roku w EUR 0,452 -21% 0,572

Warimpex Finanz- und Beteiligungs AG 

Warimpex to założona w 1959 roku spółka dewelopersko-inwestycyjna z siedzibą w Wiedniu, notowana na giełdach w Wiedniu i w Warszawie. Warimpex prowadzi działalność deweloperską i realizuje projekty samodzielnie do chwili, w której w wyniku sprzedaży możliwe jest uzyskanie najwyższej wartości dodanej. Długoterminowe planowanie strategiczne i krótkie ścieżki decyzyjne w rodzinnym przedsiębiorstwie tworzą optymalne połączenie z transparentnością i ekonomiczną elastycznością spółki giełdowej. Warimpex opiera się ponadto na swoim ponad 60-letnim doświadczeniu w działalności biznesowej w Europie Środkowej i Wschodniej, gdzie odgrywa prawdziwie pionierską rolę  –  przykładem może być pierwsza w historii tego regionu realizacja hotelu design. W ciągu ostatnich 40 lat Warimpex zrealizował projekty rozwojowe w sektorze nieruchomości o łącznej wartości ponad dwóch miliardów euro i wciąż silnie zaznacza swoją obecność w Polsce, na Węgrzech, w Niemczech i w Austrii.

Luksus wygrywa w długim terminie. „Portfel Mirandy” lepszy niż S&P 500

  • Hipotetyczny „portfel Mirandy”, złożony ze spółek z sektora luksusowych dóbr o silnym dziedzictwie marki, przyniósłby 629 proc. stopy zwrotu w ciągu 20 lat, przewyższając wyniki indeksu S&P 500 oraz S&P Global Luxury Index.
  • Spółka Hermès osiągnęła w tym okresie stopę zwrotu na poziomie 2 206 proc., najwyższą w całym koszyku, pomimo słabszych wyników w krótkim terminie.
  • W ostatnich tygodniach akcje spółek luksusowych znalazły się pod presją, ponieważ konflikt na Bliskim Wschodzie negatywnie wpłynął na turystykę oraz popyt w całym sektorze. 

Odcień cerulean blue nigdy nie był jedynie kolorem, lecz czymś znacznie większym niż moda. Symbolizował sposób, w jaki decyzje podejmowane na najwyższych szczeblach rynku ostatecznie kształtują wybory zakupowe szerokiego grona konsumentów. W oczekiwaniu na premierę filmu The Devil Wears Prada 2, platforma inwestycyjna eToro zastosowała tę samą koncepcję w kontekście inwestowania.

eToro stworzyło hipotetyczny „portfel Mirandy”, obejmujący spółki luksusowe o ugruntowanej pozycji rynkowej. Portfel ten – który nie był faktycznie utrzymywany ani przedmiotem obrotu, a jego wyniki mają charakter wyłącznie ilustracyjny – wygenerowałby stopę zwrotu na poziomie 629 proc. od momentu premiery pierwszego filmu w 2006 r., przewyższając indeks S&P 500 (442 proc.) oraz S&P Global Luxury Index (297 proc.). Dane te wskazują, że selektywne podejście w stylu Mirandy Priestly historycznie sprzyjało ponadprzeciętnym wynikom w sektorze dóbr luksusowych.

Marka rok 3 lata 5 lat 10 lat 20 lat
Hermès -26% -12% 59% 459% 2206%
Richemont 14% 16% 93% 198% 619%
L’Oréal -2% -17% -2% 121% 344%
Kering 46% -55% -64% 78% 149%
 Burberry 77% -50% -44% -11% 92%
Christian Dior 3% -44% -24% 202% 467%
Ralph Lauren 85% 236% 215% 311% 525%
średnia koszyka 28% 11% 33% 194% 629%
S&P Global Luxury Index 17% -2% -3% 126% 297%
S&P 500 34% 71% 72% 238% 442%

Portfel obejmuje spółki Hermès, Richemont, L’Oréal, Kering, Burberry, Christian Dior oraz Ralph Lauren. W perspektywie 20 lat najwyższą stopę zwrotu osiągnął Hermès (2 206 proc.). Christian Dior przyniósł 467 proc., Ralph Lauren 525 proc., Richemont 619 proc., a L’Oréal 344 proc. Na drugim biegunie znalazły się Burberry (92 proc.) oraz Kering (149 proc.), co potwierdza, że selekcja pozostaje kluczowym czynnikiem.

Gdyby Miranda budowała portfel w 2006 r., nie podążałaby za nowościami ani krótkoterminowym momentum. Skupiłaby się na dziedzictwie marki, jej unikalności oraz sile brandu niezależnej od bieżących trendów. Takie podejście jest zbieżne z czynnikami, które historycznie napędzały długoterminową ponadprzeciętną stopę zwrotu w segmencie akcji luksusowych” – skomentowała Lale Akoner, globalna strateg rynkowa w eToro.

Najsilniejsze podmioty w tym sektorze funkcjonują raczej jak spółki generujące skumulowany wzrost wartości niż klasyczne aktywa cykliczne. Łączy je zestaw charakterystycznych cech: silna kontrola cen, ograniczona podaż oraz zdolność do ignorowania krótkotrwałych trendów rynkowych. Hermès rzadko stosował rabaty. Ralph Lauren przez lata był postrzegany przez branżę mody jako niemodny. L’Oréal sprzedawał te same produkty w każdym cyklu koniunkturalnym. Być może nie są to ekscytujące historie inwestycyjne w krótkim terminie, jednak w długim horyzoncie wykazały się dużą odpornością – dodała Akoner.

Obraz krótkoterminowy jest bardziej zróżnicowany, co podkreśla wrażliwość sektora na warunki makroekonomiczne. W ciągu ostatnich 10 lat koszyk przyniósł 194 proc. stopy zwrotu wobec 238 proc. dla indeksu S&P 500. W horyzoncie pięcioletnim wzrósł o 33 proc., natomiast w okresie trzech lat o 11 proc., a w ciągu roku o 28 proc.

Lale Akoner podkreśliła: „Sektor dóbr luksusowych często traktowany jest jako jednolita strategia inwestycyjna, jednak w praktyce wymaga dużej selektywności. Rozpiętość wyników – czyli różnica między najlepszymi a najsłabszymi spółkami – jest znacząca i odzwierciedla różnice w pozycjonowaniu marek, efektywności operacyjnej oraz ekspozycji na segment klientów aspiracyjnych w porównaniu do segmentu ultraluksusu. W krótszych horyzontach sektor zachowuje się jednak bardziej jak klasyczny cykl koniunkturalny. Popyt jest wrażliwy na globalną płynność, zaufanie konsumentów oraz przepływy turystyczne, szczególnie na kluczowych rynkach, takich jak Stany Zjednoczone i Chiny. To tłumaczy ostatnią zmienność wyników, mimo siły fundamentów marek.”

W długim okresie najsilniejsze marki o ugruntowanym dziedzictwie wykazały zdolność do utrzymywania cen, zachowania ekskluzywności oraz obrony marż w różnych fazach cyklu gospodarczego. Dla konsumentów są to marki kojarzone z torebkami, kosmetykami, trenczami i koszulkami polo. Dla inwestorów indywidualnych stanowią źródło stabilnego, skumulowanego wzrostu wartości, pod warunkiem zdyscyplinowanej selekcji. Wraz z powrotem The Devil Wears Prada, wniosek inwestycyjny jest prosty: rozgłos przyciąga uwagę, ale to trwałość generuje stopy zwrotu.

* Dane dotyczące kursów akcji na zamknięcie rynku z dnia 22 kwietnia 2026 r. Wyniki indeksów obliczone w dolarach. Źródło danych: terminal Bloomberg. Wyniki historyczne nie stanowią gwarancji przyszłych rezultatów.

Inflacja w Polsce znów przyspiesza. Kwietniowy odczyt CPI powyżej oczekiwań

Kwietniowe dane GUS odwróciły trend z poprzedniego miesiąca. Tym razem odczyt CPI okazał się wyższy zarówno od rynkowego konsensusu, jak i naszych oczekiwań.

Szybki szacunek GUS pokazał, że inflacja CPI w Polsce w kwietniu wyniosła 3,2 proc. r/r. W ujęciu miesiąc do miesiąca ceny wzrosły o 0,6 proc., głównie za sprawą cen paliw, które według GUS spadły względem marca jedynie o 1,8 proc., czyli słabiej, niż sugerowały sygnały płynące z rynku detalicznego po wprowadzeniu przez rząd programu CPN.

Nasze wstępne prognozy wskazują na lekki wzrost inflacji bazowej (po wyłączeniu cen żywności i energii) do poziomu 2,9 proc. r/r z 2,7 proc. r/r w poprzednim miesiącu. Na etapie szybkiego szacunku GUS nie dysponujemy szczegółową strukturą zmian cen, co uniemożliwia jednoznaczne zidentyfikowanie źródeł tego wzrostu. Spodziewamy się jednak, że wyższemu odczytowi inflacji bazowej mogły sprzyjać m.in. ceny usług transportowych, które są ściśle powiązane ze wzrostem cen paliw.

Widzimy ryzyko, że w maju roczna inflacja CPI może jeszcze przyspieszyć i przejściowo nieznacznie przekroczyć 3,5 proc., czyli górną granicę dopuszczalnych odchyleń od celu inflacyjnego NBP (cel 2,5 proc. z symetrycznym przedziałem odchyleń ±1 pkt proc.). Jednocześnie oceniamy, że ewentualne przekroczenie tego poziomu miałoby prawdopodobnie charakter przejściowy i w dużej mierze wynikałoby z efektów bazy. W kolejnych miesiącach roku inflacja CPI r/r powinna się obniżać, choć nie można wykluczyć jej ponownego, przejściowego wzrostu w grudniu, również związanego z efektami bazy. Kluczowe dla ścieżki CPI w najbliższych tygodniach pozostaną czynniki determinujące tempo przenoszenia zmian cen ropy na ceny detaliczne paliw, które są ściśle związane z sytuacją na Bliskim Wschodzie i przyszłością programu CPN.

Pomimo nieco wyższego od prognoz wstępnego odczytu inflacji za kwiecień, biorąc pod uwagę wcześniejsze zaskoczenie w dół w marcu oraz prognozowany przebieg inflacji w dalszej części roku, naszym zdaniem Rada Polityki Pieniężnej pozostanie w trybie „wait and see”. Ostatni wzrost inflacji ma w dużej mierze charakter zewnętrznego szoku podażowego (energia i paliwa), na który polityka pieniężna ma ograniczony wpływ. W takiej sytuacji koszt „gaszenia” inflacji poprzez podwyżki stóp procentowych, w postaci słabszej aktywności gospodarczej, mógłby być relatywnie wysoki. W naszej ocenie nie ma obecnie silnych przesłanek do zacieśniania polityki pieniężnej. Choć rośnie ryzyko krótkotrwałego przebywania inflacji CPI powyżej 3,5 proc., to w średnim horyzoncie powinna ona nadal pozostawać w paśmie celu NBP. Dodatkowo, jak sugerują dane z badań koniunktury, przedłużanie się napięć na Bliskim Wschodzie zwiększa ryzyko spowolnienia wzrostu PKB w kraju i za granicą. Rada może natomiast zaostrzyć retorykę, akcentując ryzyka inflacyjne i niepewność, co z kolei może przełożyć się na podwyższoną zmienność wycen instrumentów rynku stopy procentowej.
Inflacja w kwietniu jednak w górę

Inflacja wraca do gry – czy ceny znów wymkną się spod kontroli?

Znamy już kulisy wczorajszej decyzji Fed – choć stopy pozostały na dotychczasowym poziomie, to mamy widoczny rozłam w tym gremium. Wstępna dynamika CPI w Polsce za kwiecień wyniosła 3,2%, a Bank Anglii stosunkiem głosów 8-1 utrzymał koszt pieniądza bez zmian. 

Ostatni akord

Wczorajsze posiedzenie banku centralnego USA nie przyniosło zmiany stóp procentowych, które nadal oscylują w przedziale 3,5-3,75%. Kompletnym zaskoczeniem okazał się jednak widoczny rozłam w gremium decyzyjnym. Głosowanie zakończyło się wynikiem 8-4, jeden z członków głosował za obniżką stóp, a pozostała opozycyjna trójka miała wątpliwości co do wpisu w komunikacie o „możliwym łagodzeniu polityki”. Mamy więc mały miszmasz w Fed, czyli skrajne skrzydła – od tych za cięciem stóp, po tych, którzy chcą koszt pieniądza podwyższać. W swoim ostatnim przemówieniu Powell był bardzo niepewny co do przyszłości, kilka razy wspominał o krótkoterminowym ryzyku inflacyjnym, które już się materializuje. Inflacja CPI w marcu wzrosła do poziomu 3,3%, a szacunki za kwiecień pokazują, że może to być już 3,6%. Taka sytuacja odsuwa w czasie obniżki stóp, co przekłada się na silniejszego dolara, który po samej konferencji umocnił się w relacji do euro, a EUR/USD znalazł się poniżej 1,17.

Tendencja wzrostowa

Jak wojna na Bliskim Wschodzie i skokowy wzrost wartości ropy naftowej momentalnie wpływa na wskaźniki cen – widzimy również w naszym kraju. Wstępny odczyt inflacji CPI za kwiecień pokazał wynik na poziomie 3,2%, przy odczycie w marcu na poziomie 3%. Co warte uwagi, w ujęciu miesięcznym ceny paliw spadły o blisko 2%, ale rosły choćby ceny żywności, co pokazuje, że producenci wyższe koszty energii już przerzucają na konsumentów. Taki sygnał może już dawać do myślenia – przy poprzednich falach inflacji identyczne scenariusze powodowały, że dynamika cen była tak wysoka. Trzeba też dodać, że kwietniowe obniżki podatków na paliwa ze strony rządu miały tylko delikatny wpływ na ceny, a ulga na stacjach nie wyhamowała dynamiki CPI. Dla RPP to jasny sygnał, że przestrzeni do obniżek stóp w tym momencie nie ma.

EBC i BoE

Dzisiaj w orbicie zainteresowań inwestorów są decyzje banków centralnych, a przede wszystkim płynące z ust ich prezesów komunikaty. Zarówno w strefie euro, jak i w Wielkiej Brytanii (posiedzenia tych banków dzisiaj) obecny kryzys na rynku energii widać o wiele bardziej niż choćby w USA. Chodzi głównie o import surowców do tych krajów – wyższe ceny przekładają się na wzrost presji inflacyjnej, ale też osłabiają aktywność gospodarczą. I w takim otoczeniu banki centralne EBC i BoE muszą podejmować trudne decyzje, stawiając na szali walkę z inflacją, ale kosztem zahamowania wzrostu gospodarczego. Rynek już zakłada, że zarówno w strefie euro, jak i na Wyspach dojdzie do przynajmniej trzech podwyżek stóp o 25 pkt bazowych do końca roku. Póki co dzisiaj Bank Anglii zdecydował się utrzymać koszt pieniądza bez zmian głosami 8-1. W ten sposób BoE zostawił sobie furtkę do działania na najbliższe posiedzenie. Po publikacji nowych danych makro może się okazać, że decydenci będą niejako zmuszeni do działania. O 14.15 poznamy decyzję EBC, a o 14.45 głos zabierze prezes Lagarde. Jednak również w tym przypadku inwestorzy nie zakładają niespodzianki, a rynek pierwsze ruchy na stopach w strefie euro przewiduje na czerwcowym posiedzeniu. Niemniej jednak jastrzębie sygnały mogą być wsparciem dla euro.

UOKiK stawia zarzuty trzem sieciom. Chodzi o sposób informowania o promocjach

0

Prezes UOKiK Tomasz Chróstny wszczął postępowania przeciwko sklepom Black Red White, Żabka Polska, prowadzącej sklepy Żabka Nano, oraz Peek & Cloppenburg. Zarzuty dotyczą sposobu informowania klientów o najniższej cenie produktu obowiązującej w okresie 30 dni przed wprowadzeniem obniżki.

To obowiązek wynikający z przepisów wdrażających unijną dyrektywę Omnibus. Jego celem jest ograniczenie pozornych promocji i umożliwienie konsumentom realnej oceny, czy przecena rzeczywiście oznacza korzyść cenową.

Jak przypomina UOKiK, informacja o promocji musi być prawdziwa, czytelna i jednoznaczna. Konsument powinien wiedzieć nie tylko, jaka jest aktualna cena produktu, ale również jaka była najniższa cena tego samego produktu w ciągu 30 dni przed obniżką. Bez tej informacji trudno ocenić, czy oferta faktycznie jest korzystniejsza niż wcześniej.

Prezes UOKiK Tomasz Chróstny podkreśla, że prawo do informacji jest jednym z podstawowych praw konsumenta. Jeżeli sklep prezentuje produkt jako przeceniony, ma obowiązek pokazać dane pozwalające klientowi porównać aktualną cenę z wcześniejszą najniższą ceną. Brak takiej informacji lub jej niejasne przedstawienie może utrudniać świadome podejmowanie decyzji zakupowych.

Nieprawidłowości w Black Red White

W przypadku sieci Black Red White Inspekcja Handlowa zweryfikowała m.in. 454 etykiety cenowe oraz informacje zamieszczane na plakatach, banerach i ulotkach w salonach meblowych. Według ustaleń kontrolerów nieprawidłowości dotyczyły zarówno braku informacji o najniższej cenie z 30 dni przed obniżką, jak i prezentowania promocji w sposób mogący wprowadzać konsumentów w błąd.

UOKiK wskazuje, że w niektórych przypadkach cena promocyjna była wyższa lub równa najniższej cenie obowiązującej w okresie 30 dni przed obniżką. Oznacza to, że klient mógł mieć wrażenie, że korzysta z promocji, choć faktycznie nie uzyskiwał realnej korzyści cenowej względem najniższej wcześniejszej ceny.

Jako przykład wskazano sytuację, w której aktualna cena promocyjna wynosiła 989 zł, cena przekreślona 1439 zł, natomiast najniższa cena w okresie 30 dni przed obniżką wynosiła 899 zł. W takim przypadku cena promocyjna była więc wyższa niż najniższa wcześniejsza cena produktu.

Peek & Cloppenburg bez wymaganej informacji na wywieszkach

Postępowanie objęło również Peek & Cloppenburg. Inspekcja Handlowa skontrolowała 240 wywieszek cenowych w sklepach odzieżowych tej sieci. Według UOKiK konsumenci nie byli informowani o najniższej cenie produktu z okresu 30 dni przed wprowadzeniem obniżki.

Zgodnie z przepisami na wywieszce produktu oferowanego w obniżonej cenie powinna pojawić się zarówno aktualna cena, jak i najniższa cena z ostatnich 30 dni przed promocją. Obie wartości powinny być przedstawione w sposób jasny, czytelny i umożliwiający porównanie.

Zastrzeżenia wobec reklam Żabka Nano

Zarzuty dotyczą także materiałów reklamowych przygotowywanych przez Żabka Polska dla bezobsługowych sklepów Żabka Nano. UOKiK wskazuje, że w reklamach obok zdjęcia produktu prezentowana była cena promocyjna, zwykle większą czcionką i w czerwonym kółku, a poniżej wyższa cena przekreślona z gwiazdką.

Gwiazdka odsyłała do drobnego tekstu na dole reklamy. Wskazywano tam m.in., że cena przekreślona jest „najniższą maksymalną z cen obowiązujących 30 dni przed promocją”, a najniższe ceny w poszczególnych sklepach są dostępne na cenówkach przy towarach.

Zdaniem UOKiK taki sposób komunikacji nie spełnia wymogu podania najniższej ceny obowiązującej w okresie 30 dni przed obniżką. Urząd zwraca uwagę, że przedsiębiorca odwoływał się do innego parametru, czyli „najniższej maksymalnej z cen”, a konsument był odsyłany po właściwe informacje do sklepu.

Z danych przekazanych przez spółkę wynikało ponadto, że mogły występować rozbieżności między informacją w reklamie a ceną widniejącą na półce. Cena prezentowana w materiałach reklamowych bywała zarówno wyższa, jak i niższa od tej wskazanej w sklepie jako najniższa cena z 30 dni.

Możliwe kary do 10 proc. obrotu

Postępowania prowadzone przez UOKiK mogą zakończyć się nałożeniem kar finansowych. Za naruszenie zbiorowych interesów konsumentów Prezes UOKiK może nałożyć na przedsiębiorcę karę do 10 proc. obrotu.

Sprawa ma szersze znaczenie dla rynku detalicznego, ponieważ dotyczy sposobu komunikowania promocji w sklepach stacjonarnych, sieciach odzieżowych, meblowych oraz w nowoczesnych formatach sprzedaży, takich jak sklepy bezobsługowe. UOKiK przypomina, że sama informacja o obniżce nie wystarcza. Klient musi mieć możliwość łatwego sprawdzenia, czy promocja rzeczywiście oznacza niższą cenę niż ta, która obowiązywała wcześniej.

Grupa INC wróciła do zysku w 2025 roku i poprawiła wyniki operacyjne

Grupa INC zakończyła 2025 rok istotną poprawą wyników operacyjnych. Zysk netto wyniósł 1,66 mln zł wobec 6,37 mln zł straty rok wcześniej, a wynik operacyjny osiągnął poziom 2,90 mln zł w porównaniu do 6,75 mln zł straty w 2024 roku. Jednocześnie przychody z działalności podstawowej wzrosły o 62% r/r do 9,22 mln zł, co potwierdza rosnącą skalę działalności oraz poprawę efektywności operacyjnej. Model biznesowy Grupy, oparty na dywersyfikacji działalności oraz łączeniu segmentów usługowego, inwestycyjnego i transakcyjnego, ogranicza wpływ zmienności rynkowej i stanowi podstawę dalszego skalowania działalności.

Poprawa wyników została osiągnięta przy jednoczesnym wzroście rentowności podstawowej działalności. Zysk na sprzedaży usług i towarów zwiększył się do 5,98 mln zł wobec 3,04 mln zł w 2024 roku. – Rok 2025 był dla nas okresem wyraźnego odbicia i potwierdzenia, że przyjęty model biznesowy działa w praktyce. Poprawiliśmy wyniki w działalności podstawowej, zwiększyliśmy skalę projektów transakcyjnych i utrzymaliśmy wysoką aktywność inwestycyjną – mówi Paweł Śliwiński, Prezes Zarządu INC S.A.

Łączne przychody Grupy wyniosły 57,37 mln zł, przy czym ich poziom był w dużej mierze efektem aktywnego zarządzania portfelem inwestycyjnym i realizacji transakcji na rynku kapitałowym. Wpływy ze zbycia papierów wartościowych sięgnęły 48,62 mln zł przy wydatkach na ich nabycie na poziomie 47,25 mln zł, co odzwierciedla skalę aktywności inwestycyjnej oraz rotację portfela. Struktura przychodów wynika ze specyfiki działalności ASI, w której obrót instrumentami finansowymi stanowi naturalny element modelu biznesowego.

Równolegle Grupa utrzymywała wysoką aktywność transakcyjną. W 2025 roku Dom Maklerski INC oraz INC Private Equity ASI uczestniczyły w 20 transakcjach o łącznej wartości około 210 mln zł, koncentrując się głównie na transakcjach typu ABB, w tym dla takich podmiotów jak Answer.com, Medicalgorithmics, Mennica Skarbowa czy Genomtec. Skala i charakter tych projektów potwierdzają rosnącą zdolność Grupy do realizacji coraz bardziej złożonych procesów pozyskiwania kapitału oraz wzmacniania relacji z emitentami i inwestorami.

Grupa potwierdziła silną pozycję na rynku NewConnect, odpowiadając za 3 z 8 debiutów w 2025 roku. Szczególną uwagę zwraca wynik spółki BaseIG, której kurs wzrósł o 557% od debiutu do końca roku. Na Platformie Ofert Publicznych DM INC przeprowadzono również największą w 2025 roku ofertę publiczną o charakterze społecznościowym. W ofertach Do Rzeczy S.A. udział wzięło ponad 500 inwestorów, co potwierdza kompetencje Grupy w zakresie budowania dostępu do kapitału także w segmencie inwestorów indywidualnych.

Istotnym elementem stabilizacji wyników pozostaje segment depozytariusza. Na koniec 2025 roku Grupa obsługiwała 27 funduszy inwestycyjnych zamkniętych. Segment ten pełni coraz większą rolę jako źródło powtarzalnych przychodów i ogranicza wrażliwość wyników na zmienność rynku transakcyjnego.

Priorytety i perspektywy na 2026 rok

Grupa INC weszła w 2026 rok z wysoką aktywnością operacyjną. W pierwszym kwartale uczestniczyła w 8 transakcjach o łącznej wartości ponad 163 mln zł, w tym m.in. SPO CI Games oraz ABB Medicalgorithmics. Pipeline obejmuje kolejne projekty, w tym transakcje ABB, emisje z prawem poboru oraz IPO na rynku NewConnect i rynku głównym GPW, co wskazuje na utrzymujące się zapotrzebowanie na usługi Grupy.

W 2026 rok weszliśmy z wysoką aktywnością transakcyjną i jasno określonym kierunkiem rozwoju. Naszym celem jest dalsze zwiększanie skali działalności oraz udziału w większych projektach, przy jednoczesnym wzmacnianiu stabilnych źródeł przychodów – dodaje Paweł Śliwiński.

W 2026 roku Grupa koncentruje się na dalszym zwiększaniu skali działalności oraz udziale w bardziej złożonych projektach rynku kapitałowego. Kluczowym kierunkiem jest rozwój obecności w transakcjach na rynku głównym GPW. Równolegle Grupa wzmacnia współpracę z innymi podmiotami rynku kapitałowego i rozwija kompetencje w zakresie kompleksowej obsługi emitentów i inwestorów.

W efekcie Grupa buduje pozycję pod dalszy wzrost skali działalności oraz zwiększanie udziału w kluczowych projektach rynku kapitałowego w kolejnych okresach.

Bank Pekao z zyskiem netto 1,23 mld zł w I kwartale 2026 roku

0

Bank Pekao odnotował w pierwszym kwartale 2026 roku dobre wyniki finansowe do czego w znaczący sposób przyczyniła się bardzo wysoka dynamika portfela kredytowego. Bardzo niskie były w pierwszym kwartale koszty ryzyka, a bank nie zwalniał tempa digitalizacji i rozwoju w kanałach cyfrowych. Porównywalność wyników zakłócają m.in. znacząco wyższe niż rok wcześniej opłaty na BFG oraz zmiana reżimu podatkowego.

Raportowany zysk netto w I kw. 2026 wyniósł 1,232 mld zł wobec 1,685 mld zł rok wcześniej. Wynik odsetkowy zamknął się kwotą 3,312 mld zł wobec 3,414 mld zł w analogicznym okresie rok wcześniej. Natomiast wynik z opłat i prowizji wzrósł w okresie styczeń-marzec bieżącego roku do 829 mln zł z 732 mln zł, a więc był ponad 13 proc. wyższy niż w I kw. 2025.

Zaczynamy 2026 rok solidnym kwartałem. Na uwagę zasługuje dawno niewidziana skala  zwiększenia akcji kredytowej. Wzrost portfela kredytów pozwolił nam wesprzeć wynik odsetkowy, mimo niższego poziomu rynkowych stóp procentowych. Robimy wszystko by być bankiem pierwszego wyboru i wzmacniać pozycję konkurencyjną. Nie ukrywam, że naszą ambicją jest rosnąć szybciej niż rynek – mówi Cezary Stypułkowski, prezes Banku Pekao.

W pierwszym kwartale 2026 wzrost kredytów ogółem wyniósł 11 proc., a wzrost kredytów korporacyjnych (uwzględniając segmenty bankowości korporacyjnej i bankowości przedsiębiorstw) sięgnął aż 16,4 proc. Ponownie mocno wzrósł wolumen pożyczki gotówkowej, bank odnotował tu zwyżkę o ponad 14 proc., przy 2 mld zł  nowej sprzedaży netto w samym
I kwartale 2026 r.  Z udziałem kanałów cyfrowych sprzedanych zostało 90 proc. takich pożyczek.

Na wzrostowej trajektorii była rozbudowa bazy klientów indywidualnych i przyrost młodszej klienteli. W I kwartale 2026 Bank Pekao otworzył 113,5 tys. Kont Przekorzystnych i Kont Świat Premium, z czego 30 procent dla klientów do 26. roku życia. Bank w strategii zapisał plan zwiększenia liczby młodych klientów do 1,4 miliona w 2027 roku z 1,1 miliona w 2024 roku.

Pozycja kapitałowa Banku Pekao pozostaje tradycyjnie bardzo dobra. Na koniec marca łączny współczynnik kapitałowy grupy (TCR) wyniósł 17,7 proc., a Tier1 15,2  proc. W obydwu przypadkach znajdowały się one bardzo wyraźnie powyżej regulacyjnych minimów.

Wiosną minionego roku Bank Pekao ogłosił strategię do 2027 roku. ROE na koniec okresu objętego planem ma wynosić powyżej 18 proc., C/I być poniżej 35 proc. a aktywnych klientów mobile ma być 4,4 miliona.

Na koniec I kwartału 2026 roku ROE ze zannualizowanym kosztem Bankowego Funduszu Gwarancyjnego wyniosło 17,1 proc. W przypadku C/I  ze zannualizowanym kosztem BFG było to 37,2 proc. (ale 34,6 proc. z wyłączeniem składki na BFG). Natomiast liczba aktywnych użytkowników bankowości mobilnej urosła na koniec marca do 3,79 mln.

Wzrost składek na BFG obniżył, w ujęciu rok do roku, skonsolidowany zysk netto Banku Pekao w I kw. 2026 o 110 mln zł.

Koszty ryzyka znalazły się w I kw. 2026 r. na niskim poziomie 37 pb. Zakładany CoR na koniec 2027 roku ma wynieść 65-75 pb.

W 2025 roku podpisano prawie 219 tys. aktów notarialnych sprzedaży lokali w Polsce

Wiemy już, ile aktów notarialnych dotyczących sprzedaży lokali podpisano w 2025 roku. Warto sprawdzić statystyki Ministerstwa Sprawiedliwości.

Ile lokali co roku sprzedaje się w Polsce? Na to pytanie można odpowiedzieć między innymi dzięki danym GUS. Trzeba jednak na nie stosunkowo długo czekać, ponieważ Główny Urząd Statystyczny poświęca sporo czasu na opracowanie i zebranie danych z lokalnych Rejestrów Cen Nieruchomości. Pamiętajmy jednak, że dane transakcyjne posiadają również notariusze. To od nich Ministerstwo Sprawiedliwości co roku dowiaduje się, ile zawarto umów w formie aktu notarialnego (dotyczących m.in. sprzedaży nieruchomości). Najnowsze takie informacje zebrane od notariuszy, Ministerstwo Sprawiedliwości opublikowało niedawno. Wspomnianym statystykom przygląda się Leszek Markiewicz, warszawski agent nieruchomości (LeszekMarkiewicz.pl).

Artykuł w dużym skrócie:

  • Statystyki Ministerstwa Sprawiedliwości na temat liczby aktów notarialnych, nie pokazują nam rocznej wartości obrotu dotyczącego między innymi mieszkań. Mimo tego, dane zaczerpnięte od notariuszy są ciekawe.
  • Informacje resortu sprawiedliwości wskazują, że w 2025 r. liczba aktów notarialnych potwierdzających przeniesienie własności lokali zbliżyła się do 220 000. Mowa zatem o wyniku podobnym jak rok wcześniej.
  • Interesująco przedstawiają się również statystyki na temat liczby umów sprzedaży spółdzielczego własnościowego prawa do mieszkania. W tym przypadku także nie odnotowano znaczących zmian względem roku 2024. Skala obrotu spółdzielczymi prawami może jednak zaskakiwać.

Poniżej Leszek Markiewicz, warszawski agent nieruchomości prezentuje więcej danych oraz wniosków na temat ubiegłorocznej liczby aktów notarialnych dotyczących lokali.

Dane o lokalach bez dużych zmian, ale z kilkoma uwagami

Wydaje się, że w pierwszej kolejności warto zaprezentować dane o liczbie aktów notarialnych, które dokumentowały sprzedaż lokali. Taka liczba umów zawieranych u notariusza, w ostatnich latach przedstawiała się następująco:

  • 2013 r. – 168 183 akty notarialne
  • 2014 r. – 162 511 aktów notarialnych
  • 2015 r. – 165 597 aktów notarialnych
  • 2016 r. – 178 247 aktów notarialnych
  • 2017 r. – 189 530 aktów notarialnych
  • 2018 r. – 209 997 aktów notarialnych
  • 2019 r. – 218 553 akty notarialne
  • 2020 r. – 209 335 aktów notarialnych
  • 2021 r. – 257 274 akty notarialne
  • 2022 r. – 208 089 aktów notarialnych
  • 2023 r. – 212 004 akty notarialne
  • 2024 r. – 219 968 aktów notarialnych
  • 2025 r. – 218 680 aktów notarialnych

Pamiętajmy, że powyższe statystyki dotyczą sprzedaży wszystkich lokali – zarówno mieszkalnych, jak i użytkowych. Dane GUS z 2024 r. wskazują natomiast, że lokale użytkowe stanowiły ok. 12% liczbowego obrotu wszystkimi lokalami. Można sądzić, iż ubiegłoroczny wynik przedstawiał się podobnie. Kolejna ważna uwaga ma związek z rodzajem sprzedających. Informacje prezentowane wyżej obejmują bowiem zarówno prywatnych sprzedających, jak i firmy, Skarb Państwa oraz samorządy. „Jeżeli chodzi o Skarb Państwa i jednostki samorządu terytorialnego, to tacy państwowi sprzedawcy podpisali w 2025 roku 11 264 umowy sprzedaży lokali” – informuje Leszek Markiewicz, warszawski agent nieruchomości (LeszekMarkiewicz.pl).

Czy u deweloperów ze sprzedażą było gorzej niż wcześniej?

Warto mieć również na uwadze fakt, że powyższe statystyki (np. 218 680 aktów notarialnych z 2025 r.) obejmują używane lokale oraz lokale deweloperskie. Przeniesienie własności lokali deweloperskich wykazywane jako sprzedaż w statystykach Ministerstwa Sprawiedliwości, następuje jednak dopiero po zakończeniu ich budowy. „Tytułem uzupełnienia dodajmy zatem, że w 2025 r. liczba nowych umów deweloperskich dotyczących mieszkań w budowie (79 257) niewiele różniła się od wyniku notowanego rok wcześniej (82 448)” – mówi Leszek Markiewicz, warszawski agent nieruchomości (LeszekMarkiewicz.pl).

Liczba nowych umów deweloperskich z minionego roku jednocześnie znacznie ustępowała rekordowi z 2021 r. (137 028), a także była mniejsza od wyniku z 2023 r. (89 650). Na podstawie statystyk Ministerstwa Sprawiedliwości nie wywnioskujemy natomiast, ile mieszkań deweloperzy sprzedali w 2025 roku jako gotowe lokale (bez wcześniejszego zawierania umowy deweloperskiej). „W największych miastach takie transakcje stanowiły zapewne mniejszość obrotu na rynku pierwotnym” – dodaje Leszek Markiewicz, warszawski agent nieruchomości (LeszekMarkiewicz.pl).

Spółdzielcze prawa do lokali: nie lekceważmy tego rynku

Jeżeli mówimy o transakcjach lokalowych, to nie sposób pominąć również sprzedaży spółdzielczych własnościowych praw do mieszkań. Tym bardziej, że dane Ministerstwa Sprawiedliwości potwierdzają wciąż stosunkowo duży rozmiar tego rynku. Mianowicie, liczba aktów notarialnych, które dotyczyły sprzedaży spółdzielczego własnościowego prawa do „M” w ostatnich latach zmieniała się następująco:

  • 2013 r. – 45 101 aktów notarialnych
  • 2014 r. – 42 496 aktów notarialnych
  • 2015 r. – 43 789 aktów notarialnych
  • 2016 r. – 45 255 aktów notarialnych
  • 2017 r. – 46 757 aktów notarialnych
  • 2018 r. – 48 918 aktów notarialnych
  • 2019 r. – 50 866 aktów notarialnych
  • 2020 r. – 43 253 akty notarialne
  • 2021 r. – 51 469 aktów notarialnych
  • 2022 r. – 39 896 aktów notarialnych
  • 2023 r. – 41 486 aktów notarialnych
  • 2024 r. – 42 684 akty notarialne
  • 2025 r. – 42 895 aktów notarialnych

Powyższe dane Ministerstwa Sprawiedliwości wskazują, że obrót spółdzielczymi własnościowymi prawami do mieszkań w ostatnich latach kształtował się na stabilnym poziomie. Mówimy o liczbie sprzedawanych praw spółdzielczych, ponieważ ich łączna wartość z 2025 r. na pewno była wyraźnie większa niż chociażby dziesięć lat wcześniej. „Z całą pewnością rynku praw spółdzielczych nie należy lekceważyć. Nie można go również traktować jako margines – zwłaszcza w miastach takich jak np. Warszawa” – podsumowuje Leszek Markiewicz, warszawski agent nieruchomości (LeszekMarkiewicz.pl).

Creotech dołącza do inicjatywy budowy hybrydowej konstelacji satelitarnej państw Trójmorza

Firma Creotech Instruments S.A. dołączyła do grona sygnatariuszy listu intencyjnego inaugurującego inicjatywę hybrydowej konstelacji satelitarnej w krajach Trójmorza. Dokument podpisano 29 kwietnia 2026 r. podczas Szczytu Trójmorza i Forum Biznesu w Dubrowniku. Projekt zakłada budowę regionalnego systemu współdzielenia danych satelitarnych na niespotykaną dotąd skalę w Europie Środkowo-Wschodniej. Ta wspólna inicjatywa firm z regionu Trójmorza – Chorwacji, Czech, Grecji, Polski, Słowacji i Słowenii – ma znacząco zwiększyć zdolności obserwacji Ziemi, dzięki współdzieleniu zasobów satelitarnych oraz rozwojowi interoperacyjnej infrastruktury naziemnej. Zaangażowanie Creotech Instruments S.A. w projekt wpisuje się w szersze działania na rzecz wzmacniania europejskiego sektora kosmicznego oraz budowy niezależnych, regionalnych kompetencji w zakresie pozyskiwania i wykorzystania danych satelitarnych, kluczowych dla bezpieczeństwa, gospodarki i zarządzania kryzysowego.

Uroczystość podpisania porozumienia odbyła się z udziałem Ivana Anušicia, wicepremiera i ministra obrony Chorwacji; Harry’ego Theoharisa, wiceministra spraw zagranicznych Grecji; Marcina Przydacza, sekretarza stanu i szefa Biura Polityki Międzynarodowej Kancelarii Prezydenta RP; oraz Rastislava Chovanca, sekretarza stanu Republiki Słowackiej.

Udział w tej inicjatywie to ważny krok w kierunku budowy silnego, regionalnego ekosystemu kosmicznego. Dzięki współpracy państw Trójmorza możliwe będzie znaczące zwiększenie efektywności wykorzystania danych satelitarnych oraz rozwój zaawansowanych technologii kosmicznych w Europie Środkowo-Wschodniej. Inicjatywa konstelacji hybrydowej pokazuje, że poprzez skoordynowane działania i wspólne dzielenie się zasobami można osiągnąć efekt skali, który byłby nieosiągalny dla pojedynczych krajów. Jej otwarty charakter stwarza również przestrzeń do udziału kolejnych firm
i państw w następnych etapach rozwoju projektu, co – mamy nadzieję – nastąpi w najbliższej przyszłości. To nie tylko kwestia technologii, ale także bezpieczeństwa, odporności infrastrukturalnej oraz lepszego reagowania na wyzwania, takie jak zmiany klimatu czy niestabilność geopolityczna. Dla Creotech Instruments S.A. to z kolei szansa na dalsze wzmacnianie kompetencji w obszarze systemów satelitarnych oraz aktywny udział w budowie europejskich zdolności w zakresie obserwacji Ziemi
komentuje dr hab. Grzegorz Brona, Prezes Zarządu Creotech Instruments S.A.

Inicjatywa zakłada stworzenie nowego modelu współpracy państw regionu w zakresie wykorzystania danych obserwacji Ziemi. Projekt opiera się na założeniu, że satelity należące do poszczególnych krajów mogą wykonywać zobrazowania również dla innych państw członkowskich, znacząco zwiększając dostępność danych – nawet wielokrotnie dla każdego uczestnika.

W pierwszym etapie współpraca obejmie wymianę danych oraz wzajemne zlecanie zobrazowań. Kolejnym krokiem będzie integracja infrastruktury naziemnej – stacje odbiorcze w poszczególnych krajach będą mogły odbierać dane z satelitów partnerów oraz pełnić funkcję wzajemnych zabezpieczeń, zwiększając odporność całego systemu. Fakt, że większość państw Trójmorza jest członkami Europejskiej Agencji Kosmicznej, ułatwi uzyskanie interoperacyjności satelitów z różnych krajów.

List intencyjny ma charakter niewiążący i wyznacza kierunek dalszych prac nad współpracą firm sektora kosmicznego z Chorwacji, Czech, Grecji, Polski, Słowacji i Słowenii. Sygnatariusze z Dubrownika pełnią rolę inicjatorów projektu, który w kolejnych etapach będzie rozszerzany o nowych partnerów. Poszczególne państwa reprezentowane były przez wybrane przedsiębiorstwa i organizacje sektora kosmicznego, w tym: Creotech Instruments, CloudFerro i Eycore z Polski; VZLU Aerospace, Groundcom i Czech Space Alliance z Czech; Hellenic Association of Space Industry i Geosystems Hellas z Grecji; SPACE-SI ze Słowenii; Protostar Labs z Chorwacji oraz Sab CTRL Space i Touch4IT ze Słowacji.

Znaczenie projektu wykracza poza sektor kosmiczny. Dane satelitarne odgrywają dziś kluczową rolę w obszarach takich jak bezpieczeństwo, ochrona infrastruktury krytycznej, zarządzanie kryzysowe oraz monitorowanie zmian klimatu. Wspólna konstelacja państw Trójmorza może stać się jednym z fundamentów budowania odporności regionu w warunkach zmieniającego się otoczenia geopolitycznego.

Podpisanie dokumentu w Dubrowniku stanowi pierwszy, ale istotny krok w kierunku stworzenia regionalnego systemu satelitarnego, który może wzmocnić technologicznie i strategicznie całą Europę Środkowo-Wschodnią.

SEO jako inwestycja, a nie koszt: Jak zarząd powinien patrzeć na marketing w wyszukiwarkach w 2026 roku?

Współczesny rynek cyfrowy przechodzi fundamentalną transformację, która wymusza na kadrze zarządzającej zmianę optyki. Postrzeganie działań w sieci jedynie przez pryzmat faktur za reklamę to prosta droga do marginalizacji przedsiębiorstwa w nadchodzących latach.

Koniec ery „tanich kliknięć” i nowa rola wyszukiwarek

Przez lata firmy przyzwyczaiły się do modelu, w którym każdy brak w przychodach można było załatać zwiększeniem budżetu na płatne kampanie. Rok 2026 definitywnie kończy ten etap rozwoju internetu.

Ceny za dotarcie do odbiorcy w systemach aukcyjnych osiągnęły pułap, który często pochłania całą marżę produktu. Mechanizmy reklamowe stają się luksusem zarezerwowanym dla najbogatszych graczy, co zmusza mniejsze i średnie podmioty do szukania trwalszych fundamentów.

Wyszukiwarki przestały być prostymi listami linków. Dziś to zaawansowane ekosystemy, które decydują o tym, czy Twoja marka w ogóle istnieje w świadomości nowoczesnego konsumenta, korzystającego z asystentów głosowych i inteligentnych interfejsów.

Budowanie cyfrowych aktywów firmy zamiast kupowania doraźnego ruchu

Zarządy powinny zrozumieć, że wydatki na widoczność organiczną to budowa kapitału, który zostaje w firmie na lata. W przeciwieństwie do reklam, które znikają w sekundzie wstrzymania płatności, optymalizacja tworzy trwałą wartość.

Inwestowanie w wysokiej jakości treści oraz optymalizację techniczną serwisu przypomina rozbudowę własnej fabryki lub zakup nieruchomości w prestiżowej lokalizacji. To aktywa, które pracują na zysk przedsiębiorstwa przez całą dobę.

Efekt skali, jak optymalizacja obniża koszt pozyskania klienta w długim terminie

W marketingu organicznym występuje zjawisko, które zachwyca dyrektorów finansowych. W miarę upływu czasu i wzrostu autorytetu domeny, jednostkowy koszt pozyskania zapytania ofertowego systematycznie maleje, co jest odwrotnością trendów w systemach PPC.

Raz przygotowana i dobrze zoptymalizowana treść może generować sprzedaż przez wiele kwartałów bez konieczności ponoszenia dodatkowych nakładów. Dzięki temu rentowność całego biznesu rośnie wraz z wiekiem prowadzonych działań promocyjnych.

SEO w dobie AI i SGE, więcej niż tylko lista wyników

Sztuczna inteligencja zrewolucjonizowała sposób, w jaki Google prezentuje dane. Search Generative Experience (SGE) sprawia, że użytkownik otrzymuje gotowe odpowiedzi bez konieczności przechodzenia na poszczególne strony internetowe.

Od klasycznego pozycjonowania do bycia odpowiedzią dla sztucznej inteligencji

Współczesna optymalizacja to walka o to, by systemy AI uznały naszą ofertę za najbardziej wiarygodną. Obecność w zestawieniach generowanych przez algorytmy to najwyższa forma uznania marki w cyfrowym świecie 2026 roku.

Nie chodzi już o obecność na liście, ale o to, by stać się częścią odpowiedzi generowanej dla klienta. Strategie realizowane przez ekspertów Internetica uwzględniają te zmiany, pozycjonując firmy jako autorytety w swoich dziedzinach.

Wiarygodność i autorytet (E-E-A-T) jako jedyna tarcza przed zmianami algorytmów

Google stawia dziś na doświadczenie, wiedzę, autorytet i zaufanie. Weryfikacja kompetencji twórców treści stała się fundamentem bezpieczeństwa w internecie, a brak dbałości o te aspekty grozi całkowitym wykluczeniem z wyników wyszukiwania.

Tylko marki, które potrafią udowodnić swoją eksperckość, przetrwają kolejne aktualizacje systemów. Budowanie cyfrowej reputacji to proces wymagający precyzji, ale chroniący firmę przed nagłymi spadkami widoczności spowodowanymi zmianami w kodzie wyszukiwarki.

Więcej o E-E-A-T w dobie AI piszemy w naszym artykule: https://internetica.pl/blog/ai/e-e-a-t-w-dobie-ai-jak-budowac-autorytet-strony-gdy-internet-zalewa-masowa-tresc/

Jak mierzyć sukces SEO z perspektywy CEO?

Dla osób zarządzających tabelki z miejscami w rankingu na wybrane frazy powinny mieć drugorzędne znaczenie. Liczy się to, jak działania te przekładają się na kondycję finansową całej organizacji i jej udział w rynku.

Dominacja w branży i konwersja zamiast śledzenia pojedynczych pozycji

Istotnym wskaźnikiem jest całkowita widoczność serwisu oraz to, jak wielu potencjalnych klientów podejmuje pożądaną akcję. Skuteczne SEO powinno być oceniane przez pryzmat wzrostu liczby leadów oraz transakcji, a nie przez pryzmat statycznych wykresów.

Analiza wartości klienta z kanału organicznego w cyklu życia (LTV)

Dane jasno pokazują, że osoby trafiające do firmy z wyników naturalnych często wykazują większą lojalność. Klienci organiczni zazwyczaj charakteryzują się wyższym współczynnikiem utrzymania oraz większą wartością zakupów w dłuższej perspektywie czasu.

To sprawia, że środki przeznaczone na widoczność w wyszukiwarce zwracają się wielokrotnie. Zrozumienie długofalowej wartości tych kontaktów pozwala na odważniejsze planowanie budżetów marketingowych, traktując je jako paliwo dla wzrostu firmy.

Strategiczne bezpieczeństwo biznesu w sieci

W świecie pełnym zawirowań gospodarczych, stabilne źródło klientów jest dla przedsiębiorstwa bezcenne. Uzależnienie się od jednego dostawcy ruchu to ogromne ryzyko operacyjne, na które świadomy zarząd nie może sobie pozwolić.

Uniezależnienie przychodów od rosnących stawek systemów reklamowych

Zewnętrzne platformy mogą w każdej chwili zmienić zasady gry lub drastycznie podnieść ceny. Własne kanały dotarcia budują niezależność i stabilność finansową przedsiębiorstwa, chroniąc je przed nagłymi wahaniami kosztów reklamy płatnej.

Budowanie silnej domeny to polisa ubezpieczeniowa na wypadek kryzysów rynkowych. Marka posiadająca ugruntowaną widoczność przetrwa turbulencje znacznie lepiej niż firma, która musi licytować się o każdego klienta od nowa każdego dnia.

Dlaczego rezygnacja z widoczności to oddanie pola walki bez walki?

W internecie nie ma próżni. Jeśli Twoja firma nie pojawia się przed oczami klienta szukającego rozwiązania, to na pewno pojawi się tam Twoja konkurencja. Brak obecności w wyszukiwarce to świadome rezygnowanie z udziałów w rynku na rzecz innych graczy.

Zaniechanie działań w tym obszarze to najkrótsza droga do stania się niewidocznym dla nowej generacji odbiorców. Współpraca z profesjonalnym partnerem, takim jak Internetica, to gwarancja, że Twoja firma nie tylko zostanie zauważona, ale stanie się pierwszym wyborem dla klientów w 2026 roku.

Rynek nieruchomości odbija, ale presja inflacyjna rośnie

Marcowe dane pokazują, że rynek mieszkaniowy w Polsce wszedł w nowy etap. Z jednej strony inflacja wzrosła o 1,1 proc. miesiąc do miesiąca, co jest odczytem wyraźnie mocniejszym od wcześniejszych oczekiwań. Z drugiej strony popyt na kredyty hipoteczne osiągnął poziom nienotowany od lat. Wnioski złożyło ponad 63 tys. osób, podczas gdy rok wcześniej było to niespełna 37 tys. Taki układ zwykle oznacza jedno: kupujący wracają na rynek, ale otoczenie makroekonomiczne staje się trudniejsze.

Sam wynik kredytowy należy jednak odczytywać ostrożnie. Duży udział nowych wniosków mogą stanowić refinansowania, czyli przenoszenie zobowiązań do innych banków, które aktywnie konkurują dziś o klientów, obniżając marże i proponując atrakcyjniejsze oferty. Według pojawiających się szacunków może to być nawet 45 proc. marcowej aktywności związanej z kredytami. Jednak nawet po odjęciu refinansowań widać odbicie zainteresowania zakupem mieszkań.

Z analizy SonarHome.pl, platformy do wyceny mieszkania i znalezienia agenta, wynika, że w pierwszym kwartale 2026 roku ceny mieszkań zaczęły ponownie rosnąć, chociaż tempo tych zmian pozostaje umiarkowane. W marcu w większości największych miast wzrosty miesiąc do miesiąca były symboliczne – od 0,1 proc. do 0,5 proc. w Łodzi, Warszawie, Wrocławiu i Krakowie. Mocniej wyróżniły się Gdańsk i Poznań, gdzie mediana cen wzrosła o około 1 proc. w skali miesiąca. Patrząc szerzej na cały pierwszy kwartał, ceny wzrosły we wszystkich największych miastach, przy czym najmocniej w Gdańsku (3,8 proc.) oraz w Poznaniu (3 proc.). W pozostałych lokalizacjach dynamika była bardziej umiarkowana i mieściła się w przedziale 1,6-2,3 proc.

Popyt wrócił na rynek: kredyty rosną, oferta mieszkań maleje

Kupującym pomaga obecnie także poprawa dostępności finansowania. Stopa referencyjna wynosi 3,75 proc., a oprocentowanie kredytów ze stałą stopą znajduje się obecnie w okolicach 5,5-6 proc. Po wcześniejszych obniżkach stóp poprawiło to dostępność finansowania i przełożyło się zarówno na zdolność kredytową, jak i wysokość miesięcznej raty. Wielu gospodarstwom domowym właśnie ten czynnik otworzył drogę do zakupu mieszkania.

– Sytuacja jednak nie jest już tak jednoznaczna, jak mogłoby się wydawać – mówi Anton Bubiel, ekspert rynku mieszkaniowego w SonarHome.pl. – Chociaż sama decyzja RPP była dla kredytobiorców pozytywna, banki równolegle zaczęły podnosić oprocentowanie kredytów, reagując na wzrost rynkowych stawek procentowych oraz rosnące oczekiwania inflacyjne związane m.in. z drożejącymi surowcami energetycznymi i napięciami geopolitycznymi. W praktyce oznacza to, że rata nowego kredytu jest dziś wyższa niż jeszcze w lutym, a zdolność kredytowa części klientów lekko spadła.

Rosnące płace również sprzyjają aktywności kupujących. W lutym przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wzrosło o ponad 6 proc. rok do roku, przy inflacji w okolicach 2-3 proc. Oznacza to realny wzrost siły nabywczej. Rynek mieszkaniowy nie żyje wyłącznie stopami procentowymi. Równie istotne jest to, czy rodziny czują, że są w stanie udźwignąć ratę kredytu oraz zebrać wkład własny. Obecnie te wskaźniki wyglądają lepiej niż przed rokiem.

Co istotne, struktura popytu staje się coraz bardziej „organiczna”. Już 71 proc. wszystkich transakcji stanowią zakupy na własne potrzeby mieszkaniowe, co oznacza wzrost o 4 punkty procentowe rok do roku. Jednocześnie maleje udział zakupów inwestycyjnych – według danych NBP w 2025 roku odpowiadały one za 30 proc. transakcji, wobec 34 proc. rok wcześniej i aż 38 proc. w 2021 roku. To sugeruje, że rynek w coraz większym stopniu napędzają realne potrzeby mieszkaniowe, a nie kapitał spekulacyjny.

Dane dla siedmiu największych miast wskazują, że marcowa sprzedaż wzrosła o około 20 proc. miesiąc do miesiąca. Jednocześnie oferta mieszkań zaczyna się kurczyć. W pierwszym kwartale liczba aktywnych ofert spadła w większości dużych miast – najmocniej w Łodzi, Warszawie i Wrocławiu, gdzie redukcja podaży sięgnęła 7-8 proc. kwartalnie. W Poznaniu i Krakowie spadki były nieco łagodniejsze i wyniosły około 5 proc., a wyjątkiem pozostawał Gdańsk, gdzie podaż wzrosła o 1 proc. Skraca się także czas sprzedaży mieszkań – średnio do 102 dni, a w Łodzi nawet do 97 dni.

Jeśli przez kolejne miesiące utrzyma się kombinacja mocnego popytu i malejącej liczby dostępnych lokali, presja na wzrost cen będzie naturalna. Nie musi to oznaczać gwałtownych podwyżek, ale może zakończyć okres dużych rabatów i szerokiego pola do negocjacji. Dodatkowym sygnałem ożywienia jest rekordowy wzrost liczby odwiedzin portali ogłoszeniowych w marcu. To pokazuje, że zainteresowanie zakupem mieszkań wyraźnie wzrosło wraz z nadejściem wiosny. Sam ruch w serwisach nie musi jednak automatycznie przełożyć się na finalną liczbę transakcji, szczególnie jeśli sytuacja makroekonomiczna ponownie się pogorszy.

Inflacja znów niepokoi. Stopy procentowe mogą zatrzymać odbicie rynku

Obecna sytuacja nie oznacza jednak prostego scenariusza wzrostowego. Największym czynnikiem ryzyka pozostaje dalszy wzrost inflacji. Jeśli kolejne odczyty cen będą podwyższone, Rada Polityki Pieniężnej może wstrzymać dalsze obniżki stóp procentowych. Coraz częściej pojawiają się także scenariusze zakładające brak zmian stóp do końca roku, a w bardziej pesymistycznym wariancie nawet możliwość ich ponownego podniesienia. To szybko schłodziłoby nastroje kredytowe.

– Dlatego w kolejnych kwartałach nie spodziewałbym się jednolitego ruchu cen w całym kraju. Rynek wchodzi w fazę rozwarstwienia. Największym zainteresowaniem cieszyć się będą mieszkania w dobrych lokalizacjach, z rozsądnym metrażem i wysoką jakością produktu. Tam bardziej prawdopodobne są wzrosty cen lub szybka sprzedaż bez rabatów. Z kolei słabsze lokalizacje, nadpodaż i niższy standard nadal mogą oznaczać stagnację albo punktowe spadki – podsumowuje Anton Bubiel.

Scenariusz bazowy pozostaje umiarkowany: ceny mieszkań w Polsce będą raczej lekko rosnąć nominalnie albo utrzymają stabilizację. Nie widać obecnie przesłanek do szerokiego, gwałtownego spadku cen, ale równie trudno mówić o nowym boomie. Bardziej prawdopodobny jest rynek selektywny: mocny tam, gdzie produkt broni się sam i wymagający wszędzie tam, gdzie przewaga podaży nad popytem pozostaje duża.

CPK wybrał dziewięć firm do nadzoru geodezyjnego przy budowie nowego lotniska

Nadzór geodezyjny przy budowie nowego lotniska będzie mogło wykonywać dziewięć polskich firm. Umowa ramowa, którą zawarła spółka Centralny Port Komunikacyjny realizująca program inwestycyjny Port Polska, opiewa na kwotę 14,1 mln zł.

Geodezyjna Obsługa Inwestorska to niezbędny element każdej dużej inwestycji budowlanej. Specjaliści z wybranych firm odpowiedzialni będą za planowe prace kontrolne i doraźne.

Zgodnie z zapisami umowy usługa została podzielona na cztery obszary: terminal, tunel oraz airside północ i południe. Do każdego z nich przypisana zostanie jedna z wyłonionych firm. Pozostałe podmioty będą do dyspozycji w przypadku konieczności wykonania większego zakresu pomiarów.

Jednym z pierwszych zadań geodetów będzie współpraca z wykonawcą odpowiedzialnym za wyrównanie i ukształtowanie terenu, na którym zostanie wybudowane lotnisko. Po tym etapie specjaliści przygotują punkty geodezyjne, umożliwiające początek prac budowlanych przy fundamentowaniu obiektów.

Umowa przewiduje też wsparcie przy gromadzeniu danych lotniczych i pomiarach przeszkód lotniczych.

Firmy geodezyjne będą współpracować ze Spółką przy prowadzeniu mapy dyżurnej części lotniskowej. To na bieżąco uzupełniany dokument pozwalający służbom technicznym i osobom zarządzającym terenem bezpiecznie planować prace, wykonywać pomiary i sprawnie koordynować działania na lotnisku.

W trakcie budowy konieczna jest też konserwacja i odtwarzanie sieci punktów geodezyjnych. Specjaliści z wybranych firm ocenią na bieżąco ilość wykonanych robót ziemnych oraz prac konstrukcyjno-budowlanych.

Wybrane firmy, z którymi została podpisana umowa ramowa:

  1. POLSERVICE GEO SP. Z O.O. z Warszawy
  2. GEOMETRIC Grzegorz Kwaśnik z Warszawy
  3. GISPRO SA ze Szczecina
  4. KA-RO SP. Z.O.O. z Warszawy
  5. GEOPARTNER INŻYNIERIA SP. Z.O.O. z Gdańska
  6. GEODETA FG Sp. z o.o. z Gorzowa Wielkopolskiego
  7. Konsorcjum firm: ZDI Sp. z o.o. z Zamościa i GEOMIAR Sp. z. o.o. z Jarosławia
  8. Konsorcjum firm: PKIG Sp. z o.o. z Warszawy i Elipsoida Sp. z o.o. Sp.k. z Warszawy
  9. MGGP S.A. z Tarnowa

 

Rynek biurowy w Warszawie w I kw. 2026 r.: niższa aktywność najemców i rosnąca presja czynszowa w centrum

Jak wynika z najnowszego raportu AXI IMMO, największej polskiej firmy doradczej na rynku nieruchomości komercyjnych pt.: „Rynek biurowy w Warszawie. I kwartał 2026 r.”, w I kwartale 2026 roku warszawski rynek biurowy odnotował spadek aktywności najemców przy jednoczesnym utrzymującym się ograniczeniu dostępnej powierzchni w centralnych lokalizacjach.

Jak wskazują eksperci AXI IMMO, na koniec I kwartału 2026 r. całkowity wolumen transakcji najmu na stołecznym rynku biurowym wyniósł 130 tys. mkw. (-9% r/r). W analizowanym okresie największe zainteresowanie najemców koncentrowało się w strefach centralnych, w tym w Centralnym Obszarze Biznesu. Jednocześnie w pierwszych trzech miesiącach 2026 roku nie sfinalizowano żadnej transakcji najmu przekraczającej 10 tys. mkw., co potwierdza ostrożne podejście firm do podejmowania długoterminowych decyzji lokalizacyjnych. Największy udział w strukturze popytu miały sektory IT (20%), usług dla biznesu (13%) oraz branża finansowa (12%).

Emilia Trofimiuk, Research Manager, Dział Badań i Analiz Rynkowych, AXI IMMO, komentuje: „Spadek aktywności najemców w ujęciu rocznym jest widoczny zarówno w popycie brutto, jak i netto, jednak nie oznacza trwałego osłabienia rynku. Obecny wynik jest w dużej mierze efektem ograniczonej liczby dużych transakcji oraz nadal dużego udziału renegocjacji”.

Ograniczona nowa podaż i rekordowo niska aktywność deweloperów

Na koniec I kwartału 2026 roku całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej w Warszawie wyniosły ok. 6,28 mln mkw. W analizowanym okresie do użytku oddano jedynie około 40 tys. mkw. nowej powierzchni, głównie w centralnych lokalizacjach. Do końca I kw. 2026 r. pozwolenie na użytkowanie otrzymały Studio A (24 000 mkw., Skanska), Vena (15 400 mkw., PHN) oraz po gruntownej modernizacji na rynek wróciła nieruchomość położona przy ulicy Przemysłowej 26A na Solcu (3500 mkw.). Jednocześnie z rynku wycofywane są starsze, nieefektywne technicznie budynki biurowe, co powoduje, że całkowita podaż pozostaje na stabilnym poziomie. W budowie znajduje się obecnie zaledwie 120 tys. mkw. powierzchni biurowej (– 46% r/r). Największą realizowaną inwestycją biurową jest Afi Tower (50 000 mkw.), która powstaje w ramach wielofunkcyjnego projektu Towarowa 22. Od początku 2026 roku nie rozpoczęto w Warszawie żadnej nowej inwestycji biurowej.

Filip Kowalski, Associate Director, Dział Powierzchni Biurowych, AXI IMMO wyjaśnia: „Tak niska aktywność deweloperska sprawia, że w perspektywie najbliższych lat dostępność nowoczesnych biur, szczególnie w centrum Warszawy, pozostanie ograniczona. Ten czynnik już dziś wpływa na oczekiwania właścicieli dotyczące stawek czynszowych”.

Polaryzacja rynku i presja na wzrost czynszów

Średni wskaźnik pustostanów na warszawskim rynku biurowym na koniec marca 2026 roku wyniósł 9,5%, co oznacza spadek o 1 p.p. rok do roku. Różnice pomiędzy lokalizacjami centralnymi i niecentralnymi pozostają jednak znaczące. W centrum poziom pustostanów wynosi zaledwie 6,5%, podczas gdy poza nim sięga 12,2%. Ograniczona dostępność powierzchni w najlepszych projektach przekłada się na dalszy wzrost czynszów. Stawki ofertowe w Warszawie wahają się obecnie od 10 do 28 euro za mkw. miesięcznie, a w najbardziej prestiżowych budynkach w centrum przekraczają 30 euro za mkw. miesięcznie.

Emilia Trofimiuk, Research Manager, AXI IMMO dodaje: „Warszawski rynek biurowy coraz wyraźniej funkcjonuje w modelu dwóch prędkości. Z jednej strony dynamicznie rozwija się segment nowoczesnych, prestiżowych projektów w centrum, z drugiej – poza centralnymi strefami konkurencja będzie opierać się głównie na cenie, kosztach eksploatacyjnych i jakości modernizacji istniejących budynków”.

Prognoza na kolejne kwartały

Pomimo słabszego początku roku, prognozy na kolejne miesiące 2026 roku są umiarkowanie optymistyczne. Eksperci AXI IMMO zakładają, że całkowity wolumen transakcji najmu w skali roku może być porównywalny lub nawet wyższy niż w 2025 roku, głównie dzięki toczącym się negocjacjom i spodziewanym finalizacjom umów.

Bezrobocie na poziomie 6,1%, liczba ofert pracy spadła o 67% r/r – nowe dane z rynku pracy w Polsce

Bezrobocie rośnie, liczba ofert pracy załamuje się, a zatrudnienie spada – rynek pracy w Polsce w wyraźnie słabszej kondycji.

Początek 2026 roku przyniósł wyraźne pogorszenie sytuacji na polskim rynku pracy – wynika z najnowszych danych GUS oraz analizy Centrum Analitycznego Gremi Personal. Stopa bezrobocia wzrosła do 6,1%, czyli o 0,7 punktu procentowego rok do roku, a liczba zarejestrowanych bezrobotnych sięgnęła 956,2 tys. osób. Jednocześnie zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw spadło w lutym do 6,71 mln osób (-0,8% r/r), a liczba ofert pracy w urzędach pracy skurczyła się o 67% rok do roku, do 21,7 tys. W tym samym czasie skala zapowiadanych zwolnień grupowych wzrosła o 50%, co potwierdza narastającą presję restrukturyzacyjną w gospodarce.

Rynek pracy traci impet. Bezrobocie przyspiesza, a rekrutacje firm wyraźnie hamują

Dane GUS pokazują, że początek 2026 roku potwierdza wejście rynku pracy w fazę wyraźnego osłabienia. Wzrost stopy bezrobocia do 6,1% oznacza nie tylko pogorszenie sytuacji rok do roku, ale także przyspieszenie negatywnej dynamiki względem wcześniejszych miesięcy. W ujęciu liczbowym oznacza to blisko 955 tys. zarejestrowanych bezrobotnych i dwucyfrowy wzrost w skali roku.

Jeszcze silniej wybrzmiewa załamanie po stronie popytu na pracę. Liczba ofert pracy zgłaszanych do publicznych urzędów pracy spadła o 67% rok do roku, do poziomu 21,7 tys. To jeden z najbardziej gwałtownych spadków ostatnich lat, który – nawet przy uwzględnieniu zmian regulacyjnych – wskazuje na realne ograniczenie aktywności rekrutacyjnej firm i wyraźne ostrożniejsze podejście do zatrudniania nowych pracowników.

Zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw wyniosło na początku 2026 roku 6,71 mln osób, co oznacza spadek o 53 tys. rok do roku (-0,8%). Choć zmiany miesięczne są niewielkie, to trend roczny pokazuje konsekwentne kurczenie się rynku pracy. W tle coraz wyraźniej widać przechodzenie firm w tryb dostosowań kosztowych. W ostatnich miesiącach, co najmniej dziesięć dużych przedsiębiorstw publicznie zapowiedziało redukcje zatrudnienia obejmujące łącznie kilka tysięcy pracowników. Równolegle maleje przewaga firm planujących rekrutacje nad tymi, które deklarują zwolnienia, co wskazuje na wygaszanie wcześniejszej presji na wzrost zatrudnienia.

– Dane z początku roku pokazują, że rynek pracy przestaje być odporny na spowolnienie gospodarcze. Wchodzimy w etap, w którym decyzje o zatrudnieniu są coraz bardziej zachowawcze, a znaczenie zyskuje efektywność, nie skala zatrudnienia. To zmiana jakościowa, która będzie kształtować rynek pracy w kolejnych kwartałach – wskazuje Evgenij Kirichenko, założyciel Centrum Analitycznego Gremi Personal.

Zwolnienia grupowe przyspieszają. Coraz więcej firm wchodzi w restrukturyzację

Dane urzędów pracy pokazują wyraźne przyspieszenie procesów restrukturyzacyjnych. W pierwszych miesiącach 2026 roku przedsiębiorstwa zgłosiły zamiar przeprowadzenia zwolnień grupowych obejmujących 9 060 osób, co oznacza wzrost o 50% rok do roku. Jednocześnie rośnie liczba trwających procedur – na koniec lutego obejmowały one 18 576 osób (+16% r/r). W praktyce oznacza to, że coraz większa część gospodarki znajduje się już w fazie aktywnych dostosowań zatrudnienia, a nie tylko planów redukcyjnych. Dodatkowo 41 tys. osób zostało zwolnionych bezpośrednio z inicjatywy pracodawców, co oznacza wzrost o 11,9% rok do roku. Obejmuje to zarówno redukcje etatów, jak i likwidacje stanowisk czy upadłości firm.

Przemysł traci, usługi stabilizują zatrudnienie

Struktura zatrudnienia w Polsce coraz wyraźniej się różnicuje. W przemyśle przetwórczym zatrudnienie spadło o 1,4% r/r do około 2,37 mln osób. Najsilniejsze spadki dotyczą motoryzacji (-3,4%), produkcji mebli (-3,1%), przemysłu maszynowego (-1,2%) oraz wyrobów metalowych (-1,2%). Podobne tendencje widoczne są w budownictwie i handlu hurtowym, co potwierdza szeroki charakter spowolnienia w sektorach cyklicznych.

Część segmentów usługowych oraz wybranych branż przemysłu pozostaje w trendzie wzrostowym. Zatrudnienie rośnie w logistyce (+0,5%), HoReCa (+2,1%), produkcji elektroniki (+1,7%) oraz w produkcji sprzętu transportowego innego niż motoryzacja (+2,6%), obejmującej także segmenty o charakterze obronnym.

W tle rośnie znaczenie pracowników zagranicznych – ich liczba zwiększyła się o 9% r/r do 1,291 mln osób, w tym Ukraińców o 9,9% do 860,8 tys., co w wielu branżach stabilizuje bieżące funkcjonowanie rynku pracy.

Gospodarka oparta na konsumpcji

Obraz makroekonomiczny na początku 2026 roku pozostaje wyraźnie rozbieżny. Z jednej strony utrzymuje się relatywnie stabilna konsumpcja wewnętrzna – sprzedaż detaliczna wzrosła o 5% r/r w lutym, po wzroście o 4,4% w styczniu. Oznacza to, że gospodarstwa domowe pozostają kluczowym czynnikiem podtrzymującym aktywność gospodarczą.

Z drugiej strony przemysł i budownictwo pozostają pod presją. Produkcja przemysłowa w ujęciu dwumiesięcznym nie wykazuje realnego wzrostu, a wartość robót budowlanych spadła o 6,2% r/r. Jednocześnie eksport w styczniu obniżył się o 4,6% r/r, a import o 8,4%, co wskazuje na osłabienie komponentu zewnętrznego i większe uzależnienie wzrostu od popytu krajowego. W przemyśle widoczny jest także spadek nowych zamówień eksportowych, co potwierdza dalsze przesuwanie się struktury wzrostu w stronę konsumpcji wewnętrznej. – Wzrost gospodarczy coraz bardziej opiera się na konsumpcji krajowej, podczas gdy eksport i inwestycje przestają pełnić funkcję silnika koniunktury – zauważa Evgenij Kirichenko.

Wynagrodzenia rosną wolniej. Coraz większy wpływ zmian strukturalnych na statystyki płac

Na początku 2026 roku dynamika wynagrodzeń wyraźnie wyhamowuje. W lutym średnie wynagrodzenie brutto wzrosło o 6,07% r/r do 9 135,7 zł, wobec 6,13% w styczniu i wyraźnie wyższych poziomów notowanych w drugiej połowie 2025 roku.

Spowolnienie ma charakter zarówno koniunkturalny, jak i strukturalny. Z jednej strony wynika z osłabienia presji płacowej w warunkach słabszego rynku pracy, z drugiej – z efektów strukturalnych, takich jak podniesienie płacy minimalnej do 4 806 zł brutto oraz redukcja zatrudnienia w niżej wynagradzanych segmentach rynku pracy. Widoczne są też wyraźne różnice sektorowe: w motoryzacji wzrost wyniósł 8,75%, podczas gdy w przemyśle spożywczym 3,62%, co pokazuje coraz większe rozwarstwienie dynamiki wynagrodzeń w gospodarce.

Rynek 2026 w punkcie zwrotnym

Zestawienie najnowszych danych GUS oraz analiz Centrum Analitycznego Gremi Personal pokazuje, że polska gospodarka w 2026 roku znalazła się w fazie selektywnego spowolnienia. Rynek pracy traci dynamikę, bezrobocie rośnie, a skala restrukturyzacji systematycznie się zwiększa. Gospodarka jest podtrzymywana przez konsumpcję wewnętrzną, podczas gdy przemysł, eksport i część inwestycji wykazują osłabienie. W efekcie coraz wyraźniej rysuje się model wzrostu oparty na nierównowadze sektorowej, w którym stabilność makroekonomiczna nie przekłada się proporcjonalnie na sytuację zatrudnienia i kondycję rynku pracy.

Ostatnie wystąpienie Powella. Jastrzębi Fed może dać impuls dolarowi

Wieczorem oczy finansowego świata zwrócą się na Waszyngton, gdzie swoje ostatnie wystąpienie w roli szefa Fed będzie miał Jerome Powell. Czy z Rezerwy popłyną jastrzębie nuty, które wzmocnią dolara? Na rynku ropy papierowa cena surowca zbliża się do tej fizycznej, a Zjednoczone Emiraty postanowiły jeszcze bardziej podgrzać atmosferę.

Bye Bye Jerome

Bywają takie posiedzenia władz monetarnych, które – mimo oczekiwanego braku ruchu na stopach – i tak ważą nieproporcjonalnie dużo dla rynkowej rozgrywki. Aktualnie nie dość, że bankierzy centralni znaleźli się pod presją wyższej inflacji wywołanej czynnikami podażowymi (brak surowców z Zatoki Perskiej), to dodatkowo po raz ostatni po posiedzeniu FOMC w roli jej przewodniczącego zobaczymy Jerome’a Powella. Po ponad 8 latach i dwóch kadencjach opuści on fotel szefa Fed w połowie maja, kiedy zostanie już przez Senat zatwierdzony jego następca Kevin Warsh. Trzeba uczciwie przyznać, że nawet jeśli ktoś nie jest fanem Powella, to jego szefowanie przypadło na jeden z najgorętszych okresów w historii. Został desygnowany przez prezydenta Trumpa w jego pierwszej kadencji, by bardzo szybko popaść w niełaskę przywódcy, gdy okazało się, że zamierza pełnić swój mandat niezależnie. Potem bezprecedensowa pandemia, która wymusiła działania mające zapobiec kryzysowi gospodarczemu. Częściowo te działania doprowadziły do kryzysu inflacyjnego, na który trzeba było odpowiedzieć drastycznym zwiększeniem kosztu pieniądza. Wreszcie kolejne wojny, które zaburzały normalne funkcjonowanie rynków, głównie tych surowcowych. Wreszcie bezprecedensowe ataki Trumpa w drugiej kadencji, łącznie ze stawianiem zarzutów przez Departament Sprawiedliwości. Można z różnymi decyzjami i słowami Powella zgadzać się bardziej albo mniej, ale trzeba przyznać, że stał twardo na straży niezależności Fed, która jest coraz mocniej podkopywana. Był wręcz idealnym szefem banku centralnego pod względem temperamentu, zachowań i sposobu komunikacji. Cechowały go spokój i stabilność, coraz rzadziej obecna w naszym życiu publicznym. Czy dziś po raz ostatni wyśle on jakiś impuls na rynek (nawet jeśli nie będzie to jego intencją)? Czy zasugeruje pozostanie w FOMC w roli zwykłego gubernatora (do czego ma prawo do początku 2028 roku, ale co byłoby zerwaniem z niepisaną tradycją odchodzących szefów Rezerwy)?

Rynek czeka na impuls z Fed

W bardziej zwyczajnych okolicznościach odchodzący szef Fed pewnie nie byłby już tak istotny dla rynków. Jednak tym razem jesteśmy w środku konfliktu zbrojnego, który zaburzył podaż kluczowych surowców i wywołuje poważne impulsy inflacyjne. Taki układ jest najgorszym z możliwych dla władz monetarnych, ponieważ podnoszenie stóp w takim przypadku może doprowadzić do stagflacji (wysoka inflacja przy nikłym wzroście gospodarczym). Równocześnie bankierzy nie mogą nie odnieść się do wzrostu dynamiki cen, bo muszą przeciwdziałać procesowi odkotwiczenia oczekiwań inflacyjnych. Dlatego właśnie część analityków spodziewa się, że FOMC w komunikacie po decyzji i sam Jerome Powell w trakcie konferencji podbiją jastrzębie nuty. Na pewno na jakiś impuls czeka dolar, który od ponad tygodnia utknął w lokalnej, ok. 1-centowej konsolidacji, a dziś kurs EUR/USD jest kwotowany w pobliżu jej punktu równowagi, czyli oscyluje wokół 1,17 USD. Pewne napięcie i (jeszcze spokojne) zmniejszenie ekspozycji na ryzyko jest już widoczne w podejściu do walut EM, co uderza także w złotego. Może (ale nie musi) być to sygnał, że globalny kapitał rzeczywiście szykuje amunicję pod wzmocnienie USD. Przed godz. 14 kurs dolara utrzymuje się powyżej 3,63 zł, kurs euro przekracza 4,25 zł, kurs franka nie schodzi poniżej 4,60 zł, a kurs funta jest blisko 4,91 zł.

ZEA mają dość kartelu

Wczoraj na i tak napiętym już do granic możliwości rynku ropy pojawiła się zaskakująca informacja. Zjednoczone Emiraty Arabskie po blisko 60 latach opuszczą organizację OPEC, która w dużej mierze kształtuje ceny surowca poprzez decyzje o poziomie wydobycia wśród krajów członkowskich. ZEA, jako powód opuszczenia kartelu, podają chęć posiadania większej autonomii w zarządzaniu swoimi surowcami. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że jest to też efekt rosnących napięć w OPEC, gdzie drugie pod względem wydobycia ZEA coraz rzadziej potrafiły porozumieć się z pierwszą pod tym względem Arabią Saudyjską. Można to też uznać za gest polityczny, skierowany do USA, które od dawna (jako największy producent ropy) krytykują kartel za windowanie cen surowca. Oczywiście nie dzieje się to zapewne w oderwaniu od konfliktu w Zatoce Perskiej, co może sugerować, że ten ruch niekoniecznie jest pomyślany jako wzmocnienie pozycji Stanów w regionie. Tym bardziej że medialne doniesienia sugerują kolejny genialny ruch ze strony prezydenta Trumpa. Miał on powiedzieć swoim współpracownikom, że nie cofnie się i wszyscy powinni przygotować się na dłuższe zaburzenia w dostawach przez Cieśninę Ormuz. Dzięki takim przeciekom czerwcowe kontrakty na najpopularniejsze odmiany ropy pokonują kolejne opory. Inwestorzy chyba porzucają powoli nadzieję na realną i szybką deeskalację konfliktu na Bliskim Wschodzie. Za baryłkę europejskiej odmiany Brent trzeba płacić już prawie 115 USD, a za amerykańską WTI ponad 103 USD. Nie pomagają już małe promyki nadziei w postaci informacji, że przez wspomnianą cieśninę przepłynął japoński supertankowiec i to bez uiszczenia jakichkolwiek opłat.