Sierpniowy krach i ocalenie

0

Rzadko zdarza się, by cały wakacyjny okres był na rynkach finansowych równie ekscytujący, jak w tym roku. Można śmiało powiedzieć, że zaczęło się od czerwcowego „greckiego” trzęsienia ziemi, a potem napięcie już tylko rosło, osiągając apogeum w sierpniu. Pomijając nawet pamiętny „czarny poniedziałek”, trudno znaleźć rynek, na którym w minionym miesiącu nie zanotowano strat.

Listę największych spadkowiczów otwierają giełdy azjatyckie, z chińskim głównym winowajcą całego zamieszania na czele, jak na winowajcę przystało. Najpierw seria mniej lub bardziej trafionych administracyjnych ingerencji w układ rynkowych sił, doprowadził do rzadko spotykanego rozchwiania notowań. Później szok wywołała nieoczekiwana decyzja o „rynkowym” kształtowaniu kursu juana, skutkująca jego kilkuprocentową utratą wartości. Wreszcie decyzje chińskich władz monetarnych o obniżce stóp procentowych i zasileniu rynku zastrzykiem płynności gotówkowej, wspierane kolejnymi interwencjami, mającymi uspokoić sytuację. Wszystko wskazuje na to, że z wystąpieniem takiej kombinacji czynników, powinniśmy się liczyć także w przyszłości. Podwyższona zmienność na rynkach finansowych jest więc niemal pewna. Co do pozostałych elementów rynkowych wydarzeń, a w szczególności kierunku ruchu notowań, żadnej pewności mieć nie można.

Niepewność wiąże się nie tylko z nieprzewidywalnością rozwoju sytuacji w Chinach i działań tamtejszych władz, ale także z posunięciami Europejskiego Banku Centralnego, którego przedstawiciele sugerowali możliwość rozszerzenia zakresu lub skali programu skupu obligacji, jak i przede wszystkim amerykańskiej rezerwy federalnej, zastanawiającej się nad terminem podjęcia decyzji o podwyżce stóp procentowych. To wszystko czeka inwestorów najbliższych tygodniach.

Czytaj również:  Czy EUR/USD zaatakuje szczyt?