Tak wydawcy na świecie walczą z adblockami

0

Rośnie liczba osób korzystających z oprogramowania blokującego wyświetlanie reklam w Internecie. Z raportu OnAudience.com wynika, że nad Wisłą blokuje się aż 42 proc. emisji, co daje Polsce pozycję lidera w globalnym rankingu. Po piętach depczą nam m.in. Wielka Brytania, Norwegia, Dania i Irlandia. W państwach, gdzie z takich wtyczek korzysta największa liczba osób, wydawcy uciekają się do kreatywnych rozwiązań, by powstrzymać popularyzację przynoszącego im straty procederu. Przedstawiamy najciekawsze działania wymierzone w użytkowników adblocków.

Wojna z adblokerami trwa w najlepsze i tak, jak dzieje się to w przypadku większości konfliktów, ma ona podłoże ekonomiczne. Wedle statystyk eMarketera, w związku z blokowaniem reklam wydawcy mogli stracić w 2016 roku nawet 27 mld dolarów. Z raportu „The state of the blocked web” wynika, że już 11 proc. światowej populacji i 615 milionów urządzeń blokuje reklamy. Zdaniem Piotra Prajsnara CEO Cloud Technologies, firmy która opracowała UnBlocka – narzędzie pozwalające wydawcom wyświetlać reklamy użytkownikom adblocków, winę za aktualny stan rzeczy ponosi każda ze stron. – Reklamodawcy, desperacko próbując zwrócić uwagę internautów, już dawno uodpornionych na standardowe formy reklamy, sięgają po coraz bardziej inwazyjne i krzykliwe kreacje. Co gorsza, wydawcy wyświetlają je na chybił trafił, więc nic dziwnego, że odbiorcy podświadomie klasyfikują je jako spam, którego chcą się za wszelką cenę pozbyć. Brak precyzyjnego targowania i wciąż niewielki udział spersonalizowanej reklamy na rynku stanowią problem, nad którym branża powinna się jak najszybciej pochylić – przekonuje Prajsnar.

Zdaniem CEO Cloud Technologies za kryzys na rynku e-wydawców odpowiedzialność ponoszą również internauci, którzy masowo instalując adblocki nie zwracając uwagi na to, że jakościowe treści, z których korzystają, powstają przeważnie dzięki środkom pozyskanym ze sprzedaży reklam. Zgoda na ich wyświetlanie jest formą zapłaty za dostęp do publikacji. Podobnie o problemie mówią wydawcy, którzy szukają alternatywnych metod pozyskania środków na utrzymanie redakcji, co najczęściej kończy się wprowadzaniem rozwiązań klasy paywall i pobieraniem opłat za dostęp do treści. – Jeśli spojrzymy na problem z dystansu i podsumujemy wszystkie fakty, to widać, że na popularyzacji adblocków tracą wszyscy zarówno pozbawieni sporej części przychodów wydawcy, jak i reklamodawcy, którzy utracili możliwość dotarcia do sporego grona użytkowników sieci oraz sami internauci, którzy mówiąc „tak” adblockom, nieświadomie podpisują zgodę na płatny dostęp do popularnych treści, które od zarania Internetu były powszechnie dostępne i bezpłatne – uważa Maciej Sawa z OnAudience.com.

Oliwy do ognia dolewają twórcy adblocków, którzy każą serwisom internetowym płacić za ochronę przed ich oprogramowaniem, co zdaniem przedstawicieli mediów jest formą haraczu.  – Wydawcy nie powinni płacić za znalezienie się na białej liście. To jest nielegalne. To styl mafijny – skomentował takie praktyki Stefan Betzold z niemieckiej gazety Bild.

Czytaj również:  Paliwo zdrożeje