PFR TFI: Polscy przedsiębiorcy mają apetyt na ekspansję zagraniczną

Podczas drugiego dnia XXXI Forum Ekonomicznego w Karpaczu, w Strefie PFR odbyła się debata „Wielka wyprzedaż na międzynarodowych rynkach – czy warto teraz rozwijać biznes za granicą? Między strategią a poszukiwaniem okazji inwestycyjnych”. Jej uczestnicy przyjrzeli się możliwościom ekspansji zagranicznej w sytuacji zwiększonej niepewności gospodarczej. Rozmawiali także o tym, jak przygotować firmę do rozwoju międzynarodowego, na jakich rynkach szukać okazji inwestycyjnych, a także jakie trendy i czynniki wziąć pod uwagę podczas planowania ekspansji zagranicznej. 

Przedsiębiorcy gotowi na ekspansję

Mimo dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości i niepewnych czasów przedsiębiorstwa stale wykazują zainteresowanie rozwojem poza granicami kraju.

– Tak naprawdę tylko podczas pierwszej fali pandemii, , odnotowaliśmy spadek liczby analizowanych projektów, jednak już końcówka 2020 roku przyniosła odbicie. W tym momencie zainteresowanie współpracą z Funduszem Ekspansji Zagranicznej wróciło do poziomu sprzed wybuchu pandemii – wyjaśnia Piotr Kuba, członek zarządu ds. inwestycyjnych w PFR TFI, które zarządza funduszem.

Strategia na lata

W tej chwili przedsiębiorcy funkcjonują w okresie dużej niepewności, na którą składa się wiele czynników, takich jak m.in. otoczenie makroekonomiczne i geopolityczne. Niemniej jednak należy pamiętać, że ta sytuacja jest jednocześnie źródłem interesujących okazji inwestycyjnych związanych m.in. z niższymi wycenami przedsiębiorstw.

– Mimo trudnych czasów, na które często zwracają uwagę przedsiębiorcy, pamiętajmy, że ekspansja zagraniczna stanowi element długoterminowej strategii firmy, dlatego patrzymy na nią w dłuższej perspektywie. Inwestycja w zagraniczną firmę jest więc zakupem na dekady, zaś trwający kryzys to krótkotrwałe turbulencje i ryzyka z nim związane powinny zostać zmitygowane w perspektywie dwóch lat – podkreślał Piotr Kuba.

Przełamywać bariery

W tej chwili przedsiębiorcy funkcjonują w okresie dużej niepewności, na którą składa się wiele czynników, takich jak m.in. otoczenie makroekonomiczne i geopolityczne. Niemniej jednak ta sytuacja może być źródłem interesujących okazji inwestycyjnych, wyceny wielu przedsiębiorstw mogących być celem zagranicznych akwizycji są relatywnie niższe.

Marek Moczulski, prezes zarządu Unitop, podkreślał  potrzeby przedsiębiorców, którzy myślą o ekspansji. Jego zdaniem kluczowe znaczenie dla rozwoju międzynarodowego przedsiębiorstw mają jasne reguły, dostęp do finansowania oraz szybkość działania. Jednocześnie zaznaczył, jak istotne znaczenie dla powodzenia ekspansji zagranicznej ma strategia i jasno sprecyzowany cel takiej inwestycji, co wymaga długofalowego planowania, odwagi, a także zbudowania kompetencji w obszarze biznesu międzynarodowego.

Zdaniem panelistów trudne czasy powinny skłaniać przedsiębiorców do skorzystania z instrumentów, które pozwalają zmitygować część ryzyk i w ten sposób pomagają w przełamywaniu barier, na które napotykają na pewnym etapie rozwoju. Takim instrumentem jest Fundusz Ekspansji Zagranicznej, który współfinansując inwestycje zagraniczne polskich firm, przyjmuje na siebie część ryzyka związanego z ekspansją. W ten sposób pomaga umożliwia realizację projektów, które zwiększają wartość polskich firm.

Katarzyna Kowalska, wiceprezes zarządu KUKE, dodała, że jeśli ekspansja zagraniczna jest częścią strategii, dużo łatwiej jest wykorzystywać pojawiające się okazje inwestycyjne, ponieważ długoterminowo pozwala to z jednej strony znacznie mitygować ryzyka niestabilności gospodarczej, a z drugiej rozwijać się  na arenie międzynarodowej. Kluczem jest stabilna pozycja w Polsce i plan na to, co firma chce osiągnąć za granicą. Silna pozycja kapitałowa na rynku macierzystym zapewnia środki i zasoby do tego, aby pójść o krok dalej i rozpocząć ekspansję zagraniczną. Dlatego KUKE w ramach systemu wsparcia eksportu zabezpiecza finansowanie inwestycji już w Polsce, aby umożliwić ekspansję zagraniczną. Dzięki naszym gwarancjom banki mogą np. wielokrotnie zwiększyć skalę kredytowania swoich klientów.

Jest miejsce dla ekspansji

Dla wielu przedsiębiorców punktem wyjścia do planowania rozwoju poza rynkiem macierzystym jest identyfikacja atrakcyjnych kierunków ekspansji, które oferują korzystne warunki rozwoju dla oferowanych produktów, a te różnią się w zależności od sektora, w którym działa inwestor.

– Jak wynika z raportów dotyczących globalnego rynku bezpośrednich inwestycji zagranicznych, trzy najbardziej perspektywiczne sektory dla ekspansji zagranicznej to branża IT, sektor związany z szeroko rozumianą transformacją energetyczną oraz logistyka. Niemniej jednak z naszych obserwacji mogę zdecydowanie powiedzieć, że w każdej branży jest miejsce na to, aby realizować transakcje zagraniczne. Firmy niezależnie od sektora, w którym działają,  mogą postawić na rozwój na arenie międzynarodowej – zaznaczył Piotr Kuba.

O atrakcyjności inwestycyjnej poszczególnych krajów decyduje wiele czynników. Przedsiębiorcy, którzy poszukują nowych rynków, zazwyczaj zwracają uwagę m.in. na ogólną kondycję gospodarczą kraju, przyjazne regulacje prawne i podatkowe, ulgi i zachęty fiskalne dla przedsiębiorców, relacje ekonomiczne z innymi krajami czy wreszcie wielkość rynku i dostęp do wykwalifikowanej kadry.

– Jako PwC Polska wspólnie z PFR TFI i we współpracy z KUKE, opublikowaliśmy raport „Polskie inwestycje zagraniczne – nowe trendy i kierunki. Jak pandemia zmieniła rynek BIZ?”, w którym przedstawiliśmy ranking atrakcyjnych, choć nieoczywistych kierunków ekspansji zagranicznej dla polskich firm. Naszą główną intencją było zwrócenie uwagi przedsiębiorców na to, jakie kraje warto wziąć pod uwagę, myśląc o ekspansji. Na pierwszym miejscu w naszym rankingu znalazły się Indie, a następnie takie kraje jak Finlandia, Estonia, Izrael oraz Chile. Oczywiście decyzja o wyborze kierunku jest zawsze bardzo indywidualna, dlatego raport obejmuje także rankingi sektorowe – wyjaśnił Dionizy Smoleń, Partner PwC Polska.

Uczestnikami debaty, zorganizowanej przez PFR TFI, byli Piotr Kuba, członek zarządu ds. inwestycyjnych w PFR TFI, Katarzyna Kowalska, wiceprezes zarządu KUKE, Dionizy Smoleń, partner PwC Polska oraz Marek Moczulski, prezes zarządu Unitop. Panel dyskusyjny moderował Łukasz Korycki, Zastępca Redaktora Naczelnego Pulsu Biznesu.

Są szanse na cięcia stóp procentowych

Dokładnie tak jak mówi tytuł tego artykułu – prezes NBP Adam Glapiński zapowiedział, że widzi szanse na obniżki stóp procentowych w przyszłym roku, jeśli będą temu sprzyjać okoliczności. Oczywiście, profesor Glapiński wskazał, że wciąż znajdujemy się w cyklu podwyżek i decyzje będą zależeć od publikacji danych, głównie inflacyjnych. Zdaniem szefa NBP na najbliższym posiedzeniu dyskutowane będą dwa scenariusze: podwyżka o 25 punktów bazowych oraz utrzymanie stóp bez zmian.

Jednocześnie warto wspomnieć, że zdaniem NBP szczyt inflacji miał nastąpić w sierpniu. Faktycznie nowy lokalny rekord inflacji powyżej 16% i spadek cen energii i ropy we wrześniu sugeruje, że inflacja może osłabić się od tego momentu. W takim wypadku możliwe jest, że Rada Polityki Pieniężnej nie zdecyduje się na podwyżkę w październiku. Jeśli jednak inflacja pozostanie na niezmienionym poziomie lub wzrośnie jeszcze mocniej, najprawdopodobniej stopy sięgną 7% i będzie to szczyt obecnych podwyżek.

Zdecydowanie ciekawsze wydają się być jednak słowa dotyczące potencjalnych obniżek. Zdaniem prezesa taki scenariusz jest możliwy i będzie on w dużej mierze zależał od rządu, jak podejdzie do cen regulowanych energii. Jego zdaniem, jeśli ceny regulowane nie wzrosną i znajdą się pieniądze na dopłaty, inflacja mogłaby być zredukowana dodatkowo o 7 punktów procentowych, co stworzyłoby podstawy do obniżek stóp procentowych. Takie obniżki mogłyby mieć miejsce w IV kwartale przyszłego roku lub wcześniej, jeśli inflacja zaliczyłaby bardzo mocne spadki. W najlepszym scenariuszu szef NBP zakłada, że stopy mogłyby spaść nawet do zakresu 4-4,75%! Wydaje się jednak, że scenariusz braku podwyżek cen prądu jest praktycznie niemożliwy, dlatego warunki do obniżki stóp procentowych mogą być trudne do osiągnięcia. Co ciekawe złoty ostatecznie umocnił się po konferencji prasowej NBP, w szczególności do euro.

Warto wskazać, że w momencie, gdy RPP wygasza cykl podwyżek, EBC się dopiero rozkręca. Bank podniósł stopy o rekordowe 75 punktów bazowych i choć nadal zamierza reinwestować odsetki od zakupionych obligacji, wskazuje na konieczność dalszych podwyżek (zakłada jeszcze od 2 do 5 ruchów). Christine Lagarde twierdzi, że Bank jest daleko od stopy, która mogłaby sprowadzić inflację do celu, a to stwierdzenie bliskie komunikacji Fed i jakże obce niedawnej jeszcze retoryce EBC. Mimo to kurs EURUSD pozostaje poniżej parytetu i może być pod presją do czasu zmniejszenia napięć na europejskich rynkach energii.

Autor: Michał Stajniak, starszy analityk XTB

Corning otwiera w Polsce zakład produkcji światłowodów. Nowa fabryka jest jedną z największych w UE

Corning Incorporated (NYSE: GLW) oficjalnie otworzył dziś, zlokalizowany w Mszczonowie, nowy zakład produkcji włókien światłowodowych, który pozwoli zaspokoić rosnące zapotrzebowanie na szybkie połączenia sieciowe na terenie Unii Europejskiej i w sąsiadujących z nią regionach.

Należący do największych zakładów produkujących światłowowdy w Unii Europejskiej obiekt, to najnowsza z serii globalnych inwestycji Corning w produkcję światłowodów i kabli, o łącznej wartości ponad 500 milionów dolarów od 2020 roku, powstałych w odpowiedzi na rosnący popyt i duże zobowiązania wobec klientów.

Operatorzy sieci w Europie inwestują w rozbudowę sieci szerokopasmowych, aby zapewnić szybkie połączenia coraz większej liczbie osób i społeczności. Inicjatywy te, wraz z inwestycjami w sieć 5G i centra danych w chmurze, sygnalizują wczesną fazę dużej, wieloletniej fali wzrostu dla sieci opartych na włóknach światłowodowych, o praktycznie nieograniczonej przepustowości. Jako wynalazca niskostratnych włókien optycznych i światowy lider w pasywnej komunikacji optycznej, Corning ma więc wyjątkowe możliwości, aby wspierać rozbudowę tych sieci.

Nowy zakład produkcyjny Corning w Mszczonowie będzie miał uprzywilejowany dostęp do talentów dzięki wykwalifikowanej sile roboczej i szkoleniom technicznym, które są dostępne w okolicach Warszawy. Łącznie z 250 pracownikami nowego zakładu liczba osób zatrudnianych przez Corning w Polsce przekroczyła 3000. Bieżąca inwestycja jest owocem 20-letniej historii udanej produkcji Corning w tym regionie Europy, a zarazem jej rozszerzeniem, jako że Corning już od dłuższego czasu produkuje kable światłowodowe i komponenty łączności w swoim kampusie w pobliskim Strykowie.

„Składamy firmie Corning gratulacje z okazji otwarcia tego zaawansowanego zakładu produkcji włókien światłowodowych, które stanowią kręgosłup Internetu” – powiedział Józef Kurek, burmistrz Mszczonowa. „Dzięki światłowodom, które Corning będzie produkował w Mszczonowie, szybkie połączenia dotrą do większej liczby osób i większej liczby społeczności w Europie. Cieszymy się, że wprowadzając swoje innowacje w życie, Corning jeszcze raz postawił na utalentowanych pracowników naszego regionu.”

Corning rozszerza również zdolności produkcyjne w Stanach Zjednoczonych, aby sprostać rosnącemu zapotrzebowaniu na połączenia szerokopasmowe w Ameryce Północnej. W sierpniu koncern ogłosił, że otworzy zakład produkcji kabli światłowodowych koło Phoenix w stanie Arizona. Rozbudowa zakładu produkcji przewodów w Karolinie Północnej, która została ogłoszona w zeszłym roku obecnie nabiera tempa. Poprzez dodanie nowych możliwości produkcji włókien optycznych w Polsce, Corning będzie w stanie zwiększyć dostawy i produkcję ze źródeł lokalnych, aby obsłużyć globalne rynki i zaspokoić rosnący popyt.

„Corning pragnie rozszerzyć swoją działalność w zakresie produkcji włókien światłowodowych w Europie, gdzie nasi klienci przyspieszają swoje inwestycje w sieci przyszłości” – powiedział prezes i dyrektor generalny Corning, Wendell P. Weeks. „Od sieci szerokopasmowych, przez 5G, po chmury obliczeniowe, wszystkie sieci jutra zależą od światłowodów. Nowy zakład w Mszczonowie umożliwi nam skutecznie obsługiwanie naszych klientów w Europie i poza nią, w okresie rekordowego popytu. Doceniamy wsparcie, jakie uzyskaliśmy ze strony władz państwowych i lokalnych oraz poświęcenie i zaangażowanie naszych wykwalifikowanych pracowników.”

Zielona transformacja w transporcie drogowym – czy Polska jest na nią gotowa?

Zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych w sektorze samochodów dostawczych o 55 % do 2030 roku i zakończenie 2035 z zerową emisją GHG – takie cele stawia przed transportem drogowym pakiet reform Fit for 55, dążący do radykalnych zmian w zakresie polityki klimatycznej Unii Europejskiej. Zmiany to konieczność, ale czy branża TSL będzie w stanie sprostać tak wyśrubowanym wymaganiom? Na to pytanie odpowiada Maciej Maroszyk, Dyrektor Operacyjny w TC Kancelaria Prawna.

Pakiet Fit for 55 to zestaw aktów prawnych stworzony przez Komisję Europejską, których celem jest osiągniecie przejściowego celu redukcji emisji gazów cieplarnianych na poziomie 55 % do 2030 roku. Oznacza to zmianę prawa we wszystkich sektorach gospodarki emitujących CO2, obejmującą reformę aktualnego systemu handlu emisjami. Jedną z kluczowych jest objęcie uprawnieniami do emisji CO2 nowych sektorów gospodarki, w tym transportu lądowego, dla którego stworzono odrębny system handlu – ETS 2. Co istotne, w tym systemie nie będzie certyfikatów darmowych, a jedynie odpłatne. Konsekwencje są oczywiste – „brudny” transport stanie się jeszcze droższy, co ma zmobilizować sektor do proekologicznych zmian.

Niechlubny lider w dziedzinie zanieczyszczeń

Decyzja o objęciu kolejnych gałęzi transportu regulacjami pakietu Fit for 55 nie dziwi. Zgodnie z danymi przytaczanymi przez Parlament Europejski, transport jest jedynym sektorem, który zwiększył emisję gazów cieplarnianych w ciągu ostatnich trzydziestu lat, i to o ponad jedną trzecią. Ogółem odpowiada on za ok. 1/4 całkowitej emisji gazów cieplarnianych w Unii Europejskiej, z czego – według wyliczeń Europejskiej Agencji Środowiska za rok 2019 – ponad 70% przypada na transport drogowy. Dla porównania transport lotniczy, już objęty systemem ETS, w tym samym okresie odpowiadał za 13,4 proc. ogółu emisji, natomiast kolejowy wygenerował zaledwie 0,4 proc.

Kiedy więc zmiany wejdą w życie? Ich ostateczny kształt teraz jest w rękach państw członkowskich wspólnoty, które muszą je zaakceptować:

– Parlament Europejski wsparł zawarte w pakiecie cele, co otwiera pole do negocjacji jego zapisów z krajami UE, które mają potrwać do 2024 roku. Można więc liczyć na modyfikacje założeń nowych przepisów, ale zmiany są nieuchronne – mówi Maciej Maroszyk, Dyrektor Operacyjny w TC Kancelaria Prawna i dodaje – Z niecierpliwością czekamy też na dalsze informacje dotyczące funkcjonowania systemu ETS 2 i jego realnych konsekwencji dla branży TSL. A czasu jest niewiele – zgodnie z przewidywaniami, nowy system handlu emisjami ma wejść w życie 1 stycznia 2025 roku.

Marząc o BEV-ie

Czy całkowite przekształcenie flot ze spalinowych na bardziej przyjazne środowisku jest możliwe do 2035 roku? Na tę chwilę ten cel wydaje się trudno osiągalny w Polsce, z kilku przyczyn. Pierwszą jest fakt, że auta zasilane paliwami alternatywnymi to wciąż nisza – ich udział w krajowym rynku motoryzacyjnym nie przekracza 2 proc., z czego większość stanowią samochody osobowe. Jak podaje Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych, w 2021 roku po polskich drogach jeździło zaledwie 1800 elektrycznych aut ciężarowych, w stosunku do ponad 40 tys. osobowych.

Wyzwaniem nadal pozostają zasięgi aut elektrycznych, choć sytuacja z roku na rok się poprawia. Jeszcze w 2017 roku samochód z napędem BEV (czyli w pełni elektryczny) był w stanie przejechać maksymalnie 280 km na jednym ładowaniu, obecnie – nawet ponad 500 km, a ten wynik z pewnością będzie się poprawiał. Maciej Maroszyk z TC Kancelaria Prawna zwraca uwagę, że warunkiem powodzenia zielonej transformacji jest również zwiększenie liczby ogólnodostępnych punktów ładowania – Poprawa ich dostępności jest kluczowa dla przepustowości i sprawności transportu drogowego. Mądre planowanie przewozów uwzględniające te zmienne wpływa na ich efektywność, również ekologiczną, bo mniej pustych kilometrów to niższa emisja CO2.

Warto też mieć na uwadze, że Polska, obecny lider transportu drogowego w Europie, jest na szarym końcu kontynentu, gdy mowa o popularności aut elektrycznych. Pod tym względem ustępujemy większości naszej bezpośredniej konkurencji w tym sektorze, w tym w Hiszpanii, Rumunii czy Łotwie.

Konkurencja na torach

Zielona transformacja w transporcie drogowym to konieczność płynąca nie tylko ze zmian prawnych. Jej brak grozi polskim przewoźnikom utratą kluczowej pozycji w branży. Gdy mowa o liczbie przewożonych ładunków, obecny status transportu drogowego jest niezagrożony, jednak pod względem norm emisyjnych transport kolejowy ma szansę wysunąć się na pozycję lidera. Jego znaczenie może wzrosnąć w kolejnych latach ze względu na znacznie niższą emisyjność. Zgodnie z danymi Europejskiej Agencji Środowiska, transport kolejowy już teraz generuje aż 9 razy mniej gazów cieplarnianych na tono-kilometr w porównaniu z transportem drogowym. Zdecydowanie łatwiej będzie mu więc dostosować się do nowych, bardziej restrykcyjnych norm emisji GHG.

Już teraz obserwujemy także wzrost popularności transportu intermodalnego, w którym oszczędna energetycznie kolej stanowi kluczowe ogniwo, zwłaszcza na długich trasach.

Zielona flota w praktyce

Niezależnie od tego, czy wyznaczone przez UE cele uda się osiągnąć, 2035 rok będzie kresem ery flot spalinowych. Po tej dacie sprzedaż samochodów zasilanych konwencjonalnie nie będzie możliwa. Nie trzeba, a co więcej, nie warto czekać ze zmianami we flotach do tego momentu, zwłaszcza że producenci aut ciężarowych wychodzą naprzeciw trendowi zerowych emisji.

Volvo Trucks już teraz oferuje samochody z napędem elektrycznym i zasilane biopaliwami, a do 2030 roku chce wprowadzić na rynek modele wytwarzające energię elektryczną z wodoru. Samochody napędzane wodorem są najczystsze i najbardziej efektywne, ale wprowadzenie ich do powszechnego użytku to nadal pieśń przyszłości, biorąc pod uwagę, że na tę chwilę na terenie Polski mamy zaledwie kilkanaście stacji wodorowych. Bardzo dynamicznie swoją ofertę elektryków rozwija Scania. W czerwcu 2022 firma poinformowała o planach wprowadzenia zero emisyjnych samochodów ciężarowych nowej generacji o dopuszczalnej masie całkowitej do 62 ton z przeznaczeniem na regionalne trasy długodystansowe. Ich produkcja ma się rozpocząć pod koniec 2023 roku. Z kolei w roku 2024 na rynek trafią premierowe, ciężarowe „elektryki” marki MAN Truck & Bus z napędem BEV. Pierwsze testy w warunkach drogowych przejdzie również premierowy model ciężarówki MAN napędzanej wodorem, której projekt wspierają władze Bawarii.

Rewolucja nie nadciąga – ona już tu jest. Carlsberg w Szwajcarii, Enride w Szwecji czy DHL w Polsce to przykłady tylko kilku firm, które już teraz dynamicznie rozwijają w pełni elektryczne floty.

– Zaostrzenie prawa unijnego zmusi sektor TSL do zmian, które już stają się jego udziałem, co jest dobrym prognostykiem na przyszłość – przekonuje Maciej Maroszyk, Operational Director w TC Kancelaria Prawna – Pozostaje nam liczyć na to, że krajowa i międzynarodowa infrastruktura nadąży za tempem zmian i umożliwi zieloną transformację w transporcie jak najszybciej.

Stopy procentowe rosną

Wzrost stóp procentowych to jedno. Należy jednak pamiętać, że bazą dla kredytów jest WIBOR, a ten pomimo podwyżki stóp stoi dzisiaj w miejscu. Nie znaczy to oczywiście, że zawsze tak będzie.

Rada bez niespodzianki

Wczoraj podniesiono stopy procentowe o kolejne ćwierć punktu procentowego. Wynoszą one obecnie 6,75%. Mowa oczywiście o głównej stopie referencyjnej. Taka decyzja nie była zaskoczeniem dla rynków. Owszem, trochę się na nich działo, co zrozumiałe, ale tutaj też trzeba dodać specyfikę polskich decyzji RPP. Nigdy nie wiadomo, o której godzinie padnie werdykt. W tym miesiącu była to godzina 15:20, w związku z czym jeszcze były to godziny regularnej pracy rynków. O tej porze na rynki trafiały już jednak dane z USA i to chyba im należy przypisywać zmienność kursów walut. Dzisiaj o 15:00 konferencja prasowa prezesa. Może nie dowiemy się z niej tak precyzyjnych prognoz, jak ze słynnego już wywiadu na molo w Sopocie, gdzie prezes zapowiedział w lipcu owe 0,25%, ale z pewnością jest to potencjalnie najważniejszy sygnał z Polski dla rynków w najbliższym czasie.

Silny dolar nie szkodzi USA

Wczoraj poznaliśmy dane z bilansu handlowego USA. Deficyt spadł z 80,9 mld USD na 70,7 mld. Ważniejszy jest jednak powód. W czasie, gdy symbolicznie, bo o 0,5 mld USD, wzrósł eksport, wyraźnie spadł import. Oznacza to, że gospodarka amerykańska przygotowując się na recesję, w dalszym ciągu produkuje, a nie wymienia towary na tańsze substytuty zza granicy. Wydawać by się mogło, że to dobry sygnał dla amerykańskiej gospodarki. Inwestorzy rozpoczęli jednak od tego momentu wyprzedaż dolara. Tłem dla tego ruchu był wzrost oczekiwań względem wzrostu stóp procentowych w USA. W rezultacie wczoraj podobnie jak przez większość ostatnich dni dolar przeskoczył na jakiś czas do poziomu, gdzie był słabszy od euro.

Kanadyjczycy podnoszą stopy

Bank Kanady ogłosił wczoraj zgodnie z oczekiwaniami podwyżkę stóp procentowych o 0,75 punktu procentowego. W rezultacie stopy wynoszą tam już 3,25%. Nie jest to powalająca wartość, ale inflacja wynosi tam 7,6%, co pokazuje, że problem nie jest tak palący jak w Polsce. Kanadyjczycy tą decyzją starają się również utrzymać pewną równowagę względem USA, które najprawdopodobniej podniosą swoje stopy procentowe o podobną wartość.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:15 – Strefa euro – decyzja w sprawie stóp procentowych,
14:30 – USA – liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych,
15:00 – Polska – konferencja prezesa NBP.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Firma Morele zmodernizowała swoje centrum logistyczne za ponad 20 mln złotych

Wdrażanie nowego systemu do obsługi zamówień w sklepie internetowym Morele trwało prawie trzy miesiące i nie miało wpływu na wysyłkę zakupów do klientów. Całkowity koszt inwestycji przekroczył 20 mln złotych, a jej najważniejszą częścią był zakup zautomatyzowanego systemu przechowywania produktów znajdujących się w ofercie Morele.

Modernizacja centrum logistycznego rozpoczęła się na początku czerwca br. i była prowadzona etapami. Prace rozpoczęły się od aranżacji wolnej powierzchni pod nowy system oraz przygotowania instalacji elektrycznej. W kolejnej fazie przy współpracy z firmą Element Logic nastąpiło wdrożenie systemu Autostore pozwalającego na magazynowanie produktów ułożonych w plastikowych pojemnikach, które za pomocą robotów dostarczane są pracownikowi kompletującemu zamówienia.

W kolejnym etapie inwestycji automatyczne składowanie za pomocą przenośników zostało połączone z rozwiązaniami, które firma już od dawna wykorzystywała w swoim centrum logistycznym, czyli m.in. z maszyną do pakowania, maszyną do naklejania listów przewozowych i sorterem. Zanim nowy system zaczął wspierać obsługę zamówień, przeprowadzone zostały testy, które nie wykazały znaczących błędów w jego funkcjonowaniu.

System, który od niedawna posiadamy w naszym centrum logistycznym, pod względem technologicznym należy do światowej czołówki, o czym świadczy to, jak często jest wdrażany w różnych logistykach. Cieszymy, że to standardowe rozwiązanie jest sterowane przez dostosowany do naszych potrzeb system MFC oraz wyposażone w zaprojektowane przez nas narzędzia z zakresu ergonomii pracy. W tej inwestycji chcieliśmy dopracować każdy szczegół, dlatego wszystkie elementy były testowane na makietach przez kadrę menadżerską oraz pracowników, aż do uzyskania zadowalającego efektu. W trakcie wdrażania projektu największym wyzwaniem było prowadzenie prac modernizacyjnych
w taki sposób, aby nie wpływały one negatywnie na proces realizacji zamówień. Ostatecznie udało nam się to osiągnąć m.in. poprzez odpowiednie zaplanowanie prac. Cały zespół z naszego centrum logistycznego był zaangażowany w projekt już na etapie planowania, dzięki czemu w trakcie uruchomienia systemu doskonale się rozumieliśmy, wiedzieliśmy co należy poprawić i jak rozwiązywać problemy, które mogliśmy napotkać. Duże znaczenie miało tu również wsparcie dostawców poszczególnych elementów, na które zawsze mogliśmy liczyć
mówi Mateusz Kapusta, Dyrektor logistyki w Morele.

Inwestycja kosztowała Morele ponad 20 mln złotych, jej najważniejszą częścią był zakup systemu Autostore. Co ciekawe, firma zapowiada, że to nie koniec nowości, które
w najbliższym czasie zostaną wdrożone w jej centrum logistycznym, część z nich jest już testowana.

Morele poprzez modernizację chcą jeszcze efektywniej obsługiwać swoich klientów
i współpracujących z firmą sprzedawców.

Spadek cen ropy naftowej poprawił nastroje na rynkach akcji

Wczorajszy silny – ponad 5 proc. – spadek cen kontraktów na ropę naftową do najniższych poziomów od przełomu stycznia (WTI)-lutego (Brent) chyba poprawił nastroje panujące na amerykańskim rynku akcji, gdzie główne indeksy odbiły się od swoich 1,5 miesięcznych minimów i dosyć silnie zwyżkowały (S&P 500 +1,83 proc., DJIA +1,4 proc., Nasdaq Composite +2,14 proc.).

Na rynkach akcji Azji i Oceanii najsilniejszy wzrost notował dziś japoński Nikkei 225 (+2,31 proc.). Na pozostałych giełdach tego regionu również przeważały zwyżki, a spadały dziś jedynie chińskie indeksy i filipiński PSEi

Europejskie giełdy otworzyły się dziś na zielono (DAX +0,71 proc., CAC 40 +0,61 proc. ok. godz. 9:20). „Tradycyjnie” ostatnio swój nowy historyczny rekord osiągnął turecki XU100.
Swą ostatnią słabość próbowała również przełamać GPW. Ok. godz. 9:35 lekko rosły wszystkie główne indeksy GPW (WIG-20 +0,38 proc.). Wśród składników sWIG-20, który nadal próbował bronić poziomu wsparcia wyznaczanego przez minima z lutego i lipca, na najwyższy poziom od 2013 roku wyszedł dziś kurs akcji Bumechu. Na swe nowe cykliczne minima wyszły natomiast kursy akcji spółki Serinus.

Po wyjściu wczoraj na najwyższy poziom od 2,5 miesiąca dziś rano lekko spadała rentowność 10-letnich obligacji skarbowych USA. Od lekkich spadków rentowności rozpoczęły dzisiejszy dzień 10-latki w krajach UE.

Wczoraj o prawie 10 proc. spadła cena kontraktów na brytyjski gaz notowanych na ICE, ale na razie nie osiągnęła poziomów niższych niż te sprzed 3 dni. Podobnie silnie potaniały wczoraj kontrakty na gaz notowane na rynku w Holandii. Cena kontraktów na gaz ziemny w USA notowanych na NYMEX-ie, która spadła wczoraj do najniższego poziomu od prawie miesiąca, dziś ok. godz. 9:15 spadały o 0,42 proc. Kontrakty na ropę naftową drożały dziś rano o ok. 0,5 proc. Rosły dziś rano również ceny kontraktów na metale szlachetne (złoto +0,14 proc., srebro +1,06 proc., platyna +1,59 proc., pallad +1,07 proc.) oraz miedź (+1,47 proc.). Po spadku o łącznie ok. 30 proc. w stosunku do poziomu sierpniowego rekordu cena kontraktów na prawa do emisji dwutlenku węgla w UE znalazły się wczoraj na najniższym poziomie od marca.

Kurs EUR względem amerykańskiego dolara powrócił wczoraj powyżej parytetu z poziomu niższego niż 0,98. Dziś rano kurs EUR/USD minimalnie spadał – -0,1 proc. ok. godz. 9:05 – znów trafiając tuż poniżej poziomu parytetu. W sposób rzadko w ostatnich dniach obserwowany USD nie ustanawiał dziś swych nowych cyklicznych maksimów w stosunku do innych ważniejszych walut.

Polski złoty lekko słaba w stosunku zarówno do euro (EUR/PLN + 0,18 proc. ok. godz. 9:05) jak i amerykańskiego dolara (USD/PLN +0,27 proc.).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara wrócił wczoraj powyżej poziomu 19000 USD i dziś rano również pomimo spadku o 0,64 proc. ok. godz. 9:00 nadal przebywał ponad tym poziomem.

Autor Wojciech Białek, TMS Brokers

Wynagrodzenia 2022 – oczekiwania Polaków

Blisko połowa pracujących Polaków deklaruje, że poziom ich wynagrodzenia wzrósł w ciągu ostatniego kwartału ponad dwukrotnie więcej niż na początku 2022 roku. Również ponad dwukrotnie zmalał odsetek pracowników, którym zmniejszono wynagrodzenia. Jednocześnie aż co czwarty Polak spodziewa się wzrostu dochodów, a co piąty szacuje, że ich wysokość pozostanie bez zmian. Oczekiwania są mniej optymistyczne niż na początu roku, ale nadal wysokie, zważywszy na niepewną koniunkturę i coraz częściej zauważane przez ekonomistów spowolnienie gospodarcze. O niepewności Polaków świadczy rosnący odsetek spodziewających się obniżenia pensji, wynoszący obecnie 8,3 proc. wynika z badania „Wynagrodzenia 2022. Oczekiwania Polaków”, zrealizowanego w sierpniu br. na zlecenie Gi Group.

W badaniu przeprowadzonym przez ARC Rynek i Opinia w sierpniu 2022 roku na zlecenie Gi Group prawie połowa pracujących Polaków wskazywała, że poziom ich wynagrodzenia wzrósł w ciągu ostatniego kwartału ponad dwukrotnie więcej niż w styczniu 2022, przy czym częściej wskazywali na to mężczyźni niż kobiety[1]. W styczniu br. podwyższenie pensji dotyczyło 21 proc. badanych, w sierpniu było to już 49 proc. Jednocześnie z 23 proc. do 9 proc. zmalał odsetek pracowników, którym zmniejszono wynagrodzenia. Z badania Gi Group wynika również, że w przypadku 42 proc. nie uległo ono zmianie, podczas gdy w styczniu br. było to 56 proc.

Pensje w górę czy w dółPensje w górę czy w dółPensje w górę czy w dół
Obniżenia pensji doświadczyli w największym stopniu pracownicy z regionu województwa mazowieckiego (11 proc.), w najmniejszym zaś z regionu wschodniego (8 proc.). Podwyższenie wynagrodzenia deklarowali przede wszystkim pracujący w regionach zachodnich (południowo-zachodnim: 51 proc. oraz północno-zachodnim: 52 proc.). ­Najrzadziej wzrost wynagrodzenia deklarowali pracownicy z regionu południowego (45 proc.) oraz centralnego (46 proc.).Pensje w górę czy w dół 4

– Przedsiębiorcy działają obecnie w wyjątkowo  trudnych warunkach. 72 proc. firm twierdzi, że pogorszyły się warunki prowadzenia biznesu (badanie Konfederacji Lewiatan). Po zawirowaniach wywołanych pandemią COVID-19 oraz atakiem rosyjskim na terytorium Ukrainy, firmy stawiają obecnie czoła zwiększającym się kosztom działalności, w tym wzrostom kosztów energii. Ten stan niepewności co do przyszłości rozwoju sytuacji na rynku prowadzi do większej zachowawczości, szczególnie w przypadku decyzji dotyczących kosztów. Tę zwiększoną ostrożność pracodawców potwierdzają dane GUS,  w których średnio ponad ¾ pracodawców nie rozważa dalszego zwiększania zatrudniania. Jesień, kiedy kształtują się perspektywy wynagrodzeń  na kolejny rok, będzie trudnym okresem w firmach. Z jednej strony zauważalna jest utrzymująca się presja ze strony pracowników na wzrost wynagrodzeń, a  z drugiej – ograniczona przestrzeń przedsiębiorstw na dalsze podwyżki – komentuje Robert Lisicki, Dyrektor Departamentu Pracy Konfederacji Lewiatan.

Mniejsze oczekiwania płacowe

W sierpniu br. na podwyżkę pensji liczyło 42 proc. zatrudnionych, a dokładnie połowa z nich (50 proc.) na utrzymanie jej wysokości. Jednocześnie aż 8,3 proc. spodziewało się jego obniżenia.Pensje w górę czy w dół 4

Trudna sytuacja spowodowana wojną w Ukrainie oraz wysoka inflacja znacząco wpłynęły na zmniejszenie oczekiwań pracowników w kontekście wzrostu ich wynagrodzeń. W styczniu br. podwyżek spodziewała się ponad połowa (54,5 proc.) badanych, w kwietniu br. odsetek ten spadł do 41 proc. i utrzymuje się na zbliżonym poziomie. Wyższy odsetek pracujących spodziewa się natomiast utrzymania dotychczasowej wysokości pensji (29,1 proc. w styczniu 2022 vs. 49,7 proc. w sierpniu 2022). Zauważalnie wzrósł natomiast odsetek obawiających się spadku dochodów (z 2,9 proc. w styczniu 2022 do 8,3 proc. w sierpniu 2022).

– Pracujący Polacy mniej optymistycznie niż w styczniu tego roku, ale nadal z nadzieją, patrzą na przyszłość swoich zarobków. Warto jednak zwrócić uwagę na zmianę trendu. Podobnie jak dwa lata temu, odsetek liczących na wzrost pensji jest niższy niż spodziewających się ich utrzymania, co oznacza, że Polacy zdają sobie sprawę z niepewności koniunktury oraz ograniczeń i trudności, jakim muszą sprostać firmy. Na podwyżkę mogą liczyć przede wszystkim specjaliści, których brakuje, osoby o rzadkich kompetencjach – zauważa Anna Wesołowska, Dyrektor Zarządzająca Gi Group Temporary & Permanent Recruitment.Pensje w górę czy w dół 4

Wśród przewidujących podwyżkę pensji przeważają osoby w wieku 25-34 lat (53 proc.), a istotnie rzadziej osoby w wieku 44-65 lat (36 proc). Co ciekawe, wzrostu wynagrodzenia częściej oczekują mężczyźni (47 proc.) niż kobiety (36 proc.). Nie ma natomiast znaczących różnic w zależności od poziomu wykształcenia, choć osoby z wyższym wykształceniem nieco częściej spodziewają się zmniejszenia dochodów.Pensje w górę czy w dół 7

W kontekście miejsca zamieszkania podwyższenia pensji oczekują najczęściej mieszkańcy wsi i miast do 19 tys. mieszkańców oraz miast między 100 a 199 tys. mieszkańców. Są to głównie pracownicy z regionu wschodniego (49 proc.), rzadziej natomiast z regionu północnego (36 proc.) czy  województwa mazowieckiego (37 proc.).Pensje w górę czy w dół 7

– Na wzrost wynagrodzeń składają się dwa główne czynniki: nadal wysokie zapotrzebowanie na pracowników przy rekordowo niskim bezrobociu oraz wysoka inflacja na poziomie przekraczającym 15 proc. Dynamika wzrostu pensji w najbliższych miesiącach najprawdopodobniej jednak osłabnie.  Firmy dochodzą już do granic swoich możliwości. Rosnące ceny energii i większości produktów sprawiają, że ponoszone przez nie koszty są coraz wyższe. Jednocześnie liczba publikowanych ofert pracy od kilku miesięcy spada, pracodawcy dużo ostrożniej podejmują decyzje o zatrudnieniu. Z drugiej strony pracownicy są mniej skłonni do zmiany pracy, obserwujemy wyhamowanie rotacji pracowników. To wszystko może osłabić presję wynagrodzeniową w Polsce – komentuje Agnieszka Zielińska, Dyrektor Polskiego Forum HR.

# # #

O badaniu. Badanie zrealizowane przez ARC Rynek i Opinia na zlecenie Gi Group, metodą CAWI (samodzielnie wypełniana ankieta online) na panelu badawczym epanel.pl, administrowanym przez ARC Rynek i Opinia na próbie reprezentatywnej dla populacji Polski N=1100, K i M 18-65 lat, w sierpniu 2022 r.

Link do raportu z badań: https://www.pl.gigroup.com/raporty/raport-wynagrodzenia-2022/

[1] Według najnowszych danych GUS przeciętne miesięczne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w lipcu 2022 r., w porównaniu z lipcem 2021 r., było wyższe o 15,8 proc. Względem czerwca 2022 r. wzrosło ono o 3,4 proc.

GfK: nastroje konsumenckie w Polsce mocniej w dół

Sierpień br. był kolejnym miesiącem, w którym wskaźnik barometru nastrojów konsumenckich w Polsce wyraźnie zmniejszył swoją wartość. Po raz ostatni słabsze nastroje nad Wisłą zanotowano w miesiącu wybuchu pandemii – marcu 2020 roku. Lekkie odbicie nastąpiło w przypadku średniej dla Unii Europejskiej, gdzie po wielomiesięcznej serii spadków, barometr poprawił notowania.

Barometr Nastrojów Konsumenckich GfK, czyli syntetyczny wskaźnik ilustrujący aktualne nastroje Polaków w zakresie postaw konsumenckich, wyniósł w sierpniu br. -19,2 i spadł o 3,7 p.p. w stosunku do poprzedniego miesiąca. To największy spadek w relacji miesiąc do miesiąca odnotowany w naszym kraju w 2022 r. Dla porównania na terenie całej Unii Europejskiej średnia dla barometru wynosi już -26, co jest wynikiem nieznacznie lepszym niż w lipcu, gdy wskaźnik zanotował niechlubny rekord, znajdując się na najniższym poziomie w historii.

Według badań GfK w sierpniu spadły wszystkie kluczowe składniki barometru – gorszy wynik odnotowano zarówno w zakresie bieżącej oceny sytuacji ekonomicznej, jak i prognoz na przyszłość.Barometr GfK wykres_08_2022

Inflacja rośnie szybciej niż prognozy ekspertów a nadchodząca aura wzmaga dyskusje i obawy wokół cen energii i kosztów ogrzewania. Coraz więcej konsumentów zdaje sobie sprawę, że kryzys nie jest przejściowy. Wręcz przeciwnie – może trwać przez kolejne lata i negatywnie wpływać na realizację nawet podstawowych potrzeb gospodarstw domowychmówi Artur Noga-Bogomilski, Head of Market Intelligence w GfK.

W sierpniu br. dodatnie nastroje konsumenckie dotyczyły tylko jednej, najmłodszej grupy wiekowej (15-22 lata), w której mocno wrosła większość kluczowych składników oceny. Najniższy wskaźnik
(-31,1), ze znaczną różnicą względem pozostałych i najwyższym spadkiem w relacji miesiąc do miesiąca, dotyczył zaś grupy najstarszej, czyli osób które przekroczyły 60 rok życia. Zgodnie z danymi gromadzonymi przez GfK, niezmiennie wraz ze wzrostem wieku, wskaźnik nastrojów konsumenckich w Polsce osiąga proporcjonalnie niższy poziom.

W przypadku podziału na płeć wyniki dla mężczyzn i kobiet okazały się bardzo zbliżone. Większe dysproporcje możemy zaobserwować w przypadku różnych poziomów wykształcenia. W sierpniu br. najsłabsze nastroje konsumenckie dotyczyły grupy osób z wykształceniem średnim (-21,9). Po raz pierwszy od wielu miesięcy okazały się one niższe w zestawieniu z grupą posiadającą dyplom studiów. Dla porównania wśród osób z wykształceniem podstawowym, wskaźnik osiągnął poziom
-13,4.

Warty uwagi jest również fakt, że znaczących różnic w nastrojach konsumenckich nie widać w przypadku podziału na miejsce zamieszkania – podobne wskaźniki GfK odnotowało zarówno na wsi (-22,2), jak i największych miastach (-22,7).

W sierpniu br. kluczowe składowe Barometru Nastrojów Konsumenckich kształtowały się następująco:Barometr_GfK_08_2022

Informacje o badaniu

Badanie zrealizowano w dniach 5-10 sierpnia 2022 r. w ramach wielotematycznego badania omnibusowego e-Bus metodą CAWI (wspomaganych komputerowo wywiadów z respondentami z wykorzystaniem ankiety umieszczonej w internecie) na kwotowej, reprezentatywnej przedmiotowo, ogólnopolskiej próbie n=1000 osób. Struktura respondentów została dobrana z zachowaniem rozkładu wybranych parametrów społeczno-demograficznych odzwierciedlającego rozkład tych cech w populacji generalnej.

Czy stopy procentowe wzrosną?

Wzrost o 0,25% to nie jest coś, co zrewolucjonizuje rynek. W przypadku kredytu jest to dodatkowe około 15 zł do wysokości raty. O ile oczywiście ją płacimy, a nie jesteśmy w trakcie wakacji kredytowych.

Decyzja RPP już dzisiaj

Posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej powinno przynieść dzisiaj podwyżkę stóp procentowych z 6,5% na 6,75%. Jest to, biorąc pod uwagę 16,1% inflacji w sierpniu raczej symbol niż realne działanie. No, chyba że ktoś wierzy, że w kraju, w którym w ciągu 5 miesięcy obywatele nie zapłacą 4 rat kredytów hipotecznych, inflacja szaleje, presja na wzrost płac trwa, a głowa państwa rozważa 15 emeryturę, to wystarczy. Jest to jednak już wtedy znacznie bardziej kwestia wiary niż argumentów. Nie można wykluczyć, że niespodzianką będzie jednak konferencja prasowa prezesa NBP. Jeżeli utrzymane zostaną prognozy tej instytucji, to inflacja powinna dalej rosnąć, a to powinno wymusić podwyżki. Dzisiaj po samej decyzji, o ile pojawi się wzrost o 0,25 punktu procentowego, nie należy spodziewać się silnych zmian na walutach. Brak podwyżki powinien osłabić z kolei złotego.

Kryptowaluty szukają dna

Rosnące stopy procentowe nie sprzyjają napływowi kapitału na giełdy. Mowa tutaj zarówno o giełdach akcyjnych jak i kryptowalutowych. Wielu inwestorów ucieka z nich bowiem w stronę stabilniejszych aktywów o pewnym zysku. Zysk ten jednak nie wygrywa z inflacją. Z drugiej strony lepszy mniejszy zysk niż strata. To właśnie ta logika wyciąga obecnie z giełd kolejne środki. Wczorajsza przecena na kryptowalutach spowodowała, że bitcoin jest już najtańszy od czerwca tego roku. Jeżeli przebije te poziomy, będzie najtańszy od 2020 roku.

Dolar z kolejnymi rekordami

Wczorajsze niejednoznaczne dane zostały na rynkach zinterpretowane jako korzystne dla dolara. Okazuje się, że dobry raport ISM dla usług okazał się ważniejszy niż zły raport PMI dla… usług. Tak, tego samego dnia opublikowano raporty o optymizmie wśród z grubsza tej samej grupy badanej i jest on diametralnie różny. Winna jest oczywiście metodologia i próba dobrana, ale sam fakt jest mocno zastanawiający. Nie zmienia to faktu, że wczoraj dolar ustanowił kolejne najwyższe poziomy względem euro od 20 lat.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – bilans handlu zagranicznego,
16:00 – Kanada – decyzja w sprawie stóp procentowych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Samochodów i konsoli nie zabraknie – magazyny chipów się wypełniają

Brak chipów, który w zeszłym roku powodował poważne perturbacje w światowej gospodarce, został już przezwyciężony. Rosnąca inflacja i recesja ograniczają wydatki konsumentów na elektronikę i samochody, do których trafia większość produkowanych mikroprocesorów. Po boomie w pandemii, branżę czeka teraz kilka trudniejszych kwartałów.

Jeszcze 12 miesięcy temu, na ustach wszystkich był powszechny brak chipów – mikroprocesorów potrzebnych do funkcjonowania praktycznie wszystkich urządzeń elektronicznych. Najbardziej cierpiał przemysł samochodowy, który z tego powodu był zmuszony wstrzymywać produkcję. Bardzo trudno było także kupić konsolę do gier czy zaawansowane karty graficzne do komputerów. Teraz sytuacja się odwróciła: popyt na procesory spada, a jednocześnie rosną ich zapasy.

Światowa sprzedaż mikroprocesorów ma wartość 630 miliardów dolarów rocznie. Procesory są wykorzystywane głównie w elektronice użytkowej i przedmiotach sprzedawanej konsumentom, tylko 12 proc. światowego popytu trafia do urządzeń przemysłowych. Blisko 31 proc. Ze światowej produkcji jest wykorzystywana w komputerach. Dokładnie tyle samo trafia do telefonów i branży telekomunikacyjnej. Przemysł samochodowy odpowiada natomiast za 12 proc. światowego popytu. I to właśnie znaczny wzrost popytu na produkty konsumenckie, był źródłem boomu w okresie pandemii. Teraz te same przyczyny wywołały stagnację, bowiem konsumenci odczuwając skutki rosnącej inflacji i nadchodzącej recesji, ograniczają swoje wydatki na zakupy. Dotyczy to praktycznie całego świata, w tym także Azji, która wykorzystuje 60 proc. światowej produkcji mikroprocesorów (z wyłączeniem Japonii).

Problemy branży odbijają się na notowaniach poszczególnych spółek, które nie uczestniczyły w ostatnim mocnym wzroście cen spółek technologicznych i znajdują się wśród najgorzej radzących sobie spółek w tym roku. Na przykład NVIDIA ogłosiła wyniki za drugi kwartał znacznie poniżej oczekiwań. Ostrzegła także inwestorów, że wyniki w kolejnych okresach także będą poniżej wcześniejszych prognoz. Branży nie pomagają też napięcie polityczne na linii Pekin-Waszyngton związane z Tajwanem, gdzie znajdują się fabryki firmy TSMC (Taiwan Semiconductor).

Wsparciem dla amerykańskich producentów procesorów jest natomiast uchwalona przez Kongres ustawa „The CHIPS and Science Act”. Przewiduje ona pomoc o wartości 53 miliardów. dolarów, by ułatwić im konkurencję z chińskimi producentami. Ma także zwiększyć produkcję chipów w samych Stanach Zjednoczonych, by stały się one mniej zależne od zagranicznych dostawców. Głównym mechanizmem jest 25 proc. odpis podatkowy kosztów poniesionych na budowę fabryk oraz na prace badawcze. W oparciu o te fundusze, powstanie m.in. fabryka chipów Intela w amerykańskim stanie Ohio.

Ostatnie lata pokazały coraz bardziej widoczną kluczowość chipów dla globalnej ekonomii. Sama branża stała się natomiast mniej cykliczna. Po raz kolejny powiększyły się również bariery wejścia dla nowych firm, a to dlatego, że procesy projektowania i produkcji chipów stają się coraz bardziej skomplikowane. Ostatni czas przyniósł natomiast zdrowy reset w kwestii oczekiwań inwestorów wobec branży. Spółki wyceniane są obecnie bez premii według S&P500, a perspektywy zysków są niższe niż przeciętna dla spółek z tego indeksu. Ekspozycję na sektor oferuje SmartPortfel eToro @Chip-Tech oraz spółki od Broadcom po ASML.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Rekord liczby mieszkań kupionych przez Ukraińców

Ukraińcy coraz częściej nabywają polskie nieruchomości. Wyjaśniamy zatem, czy sprzedaż mieszkania Ukraińcowi nie będzie stanowiła problemu.

Obywatele Ukrainy coraz aktywniej uczestniczą w polskim życiu gospodarczym. Chodzi zarówno o uchodźców wojennych, którzy zaczynają się zadomawiać w Polsce, jak i osoby, od dłuższego czasu przebywające w naszym kraju. W tej drugiej grupie znajdziemy osoby, które mogą być zainteresowane zakupem polskiej nieruchomości mieszkaniowej (najczęściej lokalu mieszkalnego). Zdarzają się też zamożni uchodźcy wojenni zainteresowani nabyciem polskiego „M”. W czasach słabnącego popytu mieszkaniowego, zainteresowanie ze strony cudzoziemców może być dobrą wiadomością dla sprzedających. Postanowiliśmy zatem wyjaśnić, jak pod względem formalnym wygląda sprzedaż mieszkania Ukraińcowi lub innemu obcokrajowcowi. Najpierw warto jednak zaprezentować najnowsze, rządowe informacje na temat powierzchni mieszkań, które Ukraińcy zakupili w 2021 roku.

Nasz artykuł w dużym skrócie:

  • Miniony rok przyniósł kolejny wzrost powierzchni mieszkań kupionych przez Ukraińców w Polsce. Dodatnia zmiana względem 2020 r. wyniosła aż 59%.
  • Wzrostowi liczby mieszkań kupowanych przez obywateli Ukrainy sprzyja brak wymagań formalnych. Sprzedaż mieszkania Ukraińcowi nie jest bowiem uzależniona od urzędowej zgody.
  • Jeżeli chodzi o kredytowanie lokali, to obywatele Ukrainy obecnie zmagają się z tymi samymi problemami co Polacy. Mamy na myśli przede wszystkim spadek zdolności kredytowej. Natomiast pod względem formalnym nie można mówić o problemach dla cudzoziemców posiadających prawo stałego pobytu.

Poniżej prezentujemy znacznie więcej ciekawych informacji na aktualny temat, jakim jest sprzedaż mieszkania Ukraińcowi.

W 2021 r. Ukraińcy znów kupili więcej nieruchomości …

Wydaje się, że jeszcze przed omówieniem typowo prawnych aspektów, warto podać ciekawe informacje, które niedawno pojawiły się na forum Sejmu. Mowa o danych ze Sprawozdania Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z realizacji w 2021 r. ustawy z dnia 24 marca 1920 r. o nabywaniu nieruchomości przez cudzoziemców. Podobny dokument co roku jest prezentowany posłom i podlega zatwierdzeniu. Na podstawie sprawozdania MSWiA dotyczącego minionego roku oraz wcześniejszych lat można dowiedzieć się, że powierzchnia lokali mieszkalnych kupionych przez osoby fizyczne z Ukrainy wyniosła:

  • 2018 r. – 109 587 mkw.
  • 2019 r. – 160 714 mkw.
  • 2020 r. – 154 216 mkw.
  • 2021 r. – 244 939 mkw.

Wzrost metrażu nabytych przez Ukraińców mieszkań wynoszący aż 59% w ujęciu rocznym (2021 r./2020 r.) na pewno zasługuje na uwagę. Jeżeli przyjmiemy, że typowe lokum kupowane przez obywatela Ukrainy średnio liczyło sobie 61 mkw. (tak jak u wszystkich obcokrajowców), to można mówić o sprzedaży około 4000 „M”. Warto też wspomnieć, że sprzedaż mieszkania Ukraińcowi stanowiła około 42% wszystkich transakcji związanych z zakupem „M” przez obcokrajowca. „Ten wynik uwzględnia metraż, a nie liczbę sprzedanych lokali” – podkreśla Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl

Sprzedaż mieszkania Ukraińcowi nie wymaga pozwolenia

Transakcje mieszkaniowe z udziałem cudzoziemców są częste przede wszystkim w miastach wojewódzkich. Przoduje Warszawa, gdzie sprzedaż mieszkania Ukraińcowi jest dość częstym wariantem transakcji. Potwierdzają to eksperci agencji NieruchomosciSzybko.pl, która już od dłuższego czasu pomaga w realizacji nieruchomościowych transakcji z udziałem obcokrajowców. Wspomniane transakcje obecnie są stosunkowo łatwe nawet jeśli nabywca pochodzi z kraju innego niż państwa UE/EFTA. Według przepisów ustawy z dnia 24 marca 1920 r. o nabywaniu nieruchomości przez cudzoziemców, pozwolenia nie wymaga między innymi:

  • zakup samodzielnego lokalu mieszkalnego przez cudzoziemca – ewentualnie wraz z garażem lub udziałem w lokalu o funkcji garażowej
  • nabycie przez obcokrajowca nieruchomości pod warunkiem zamieszkiwania w Polsce co najmniej od 5 lat (licząc od daty udzielenia zezwolenia na pobyt stały lub zezwolenia na pobyt rezydenta długoterminowego Unii Europejskiej)
  • zakup nieruchomości przez cudzoziemca będącego małżonkiem obywatela polskiego i zamieszkującego w RP co najmniej przez 2 lata (od daty udzielenia mu zezwolenia na pobyt stały lub zezwolenia na pobyt rezydenta długoterminowego Unii Europejskiej), przy czym nabywana nieruchomość musi wchodzić w skład majątku wspólnego małżonków

Sprzedaż mieszkania Ukraińcowi lub obcokrajowcowi o innej narodowości najczęściej jest związana z wykorzystaniem pierwszego powyższego zwolnienia od obowiązku uzyskiwania urzędowej zgody” – mówi Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Banki nie mają dla cudzoziemców przywilejów oraz barier

W kontekście aktualnego tematu, jakim jest sprzedaż mieszkania Ukraińcowi, warto również wspomnieć, że krajowe banki pod względem kredytów mieszkaniowych traktują cudzoziemców podobnie jak polskich obywateli. Większość liderów rynku bankowego posiada hipoteczną ofertę dla obcokrajowców. Jest ona pozbawiona preferencji, ale jednocześnie nie można mówić o barierach stawianych przed cudzoziemcami, którzy zamierzają kupić mieszkanie. „Pod względem zdolności kredytowej oraz wysokości wkładu własnego, wymagania są dokładnie takie same, jak w przypadku Polaków” – dodaje Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl

Jeżeli natomiast chodzi o formalności, to niezbędne okażą się dokumenty potwierdzające prawo do pobytu cudzoziemca w Polsce (najlepiej stałego). Zakup mieszkania przez obcokrajowca nie skutkuje koniecznością przedstawiania bankowi dodatkowych dokumentów na temat nieruchomości. Wyjątek dotyczy rzadkich sytuacji związanych z nabyciem lokalu położonego w strefie nadgranicznej. „Na zakup takich mieszkań każdy cudzoziemiec musi bowiem otrzymać zgodę” – podsumowuje Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl

Źródło: Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl

Inwestorzy wracają na rynek handlowy

W pierwszym półroczu 2022 r. kluczowe czynniki kształtujące rynek nieruchomości handlowych w Polsce wróciły do poziomu sprzed pandemii – w tym sektorze odnotowuje się dobre wyniki zarówno w przypadku obrotów, jak i wskaźnika odwiedzalności (footfall), a centra handlowe generują atrakcyjne zwroty dla inwestorów. Zauważalne jest też ożywienie na handlowym rynku inwestycyjnym. Obserwujemy jednak zmianę trendów.

Wysyp mixed-use’ów

O zmianach na rynku handlowym, które na nowo zdefiniowałyby sposób zagospodarowania powierzchni handlowych, mówiło się od kilku lat. Tymczasem to pandemia stała się katalizatorem zmian w tym obszarze. Pojawiły się dwa kluczowe czynniki, które sprawiły, że dziś właściciele takich obiektów, fundusze inwestycyjne i deweloperzy coraz częściej stawiają na projekty typu mixed-use – łączące funkcje handlową, usługową, mieszkaniową i biurową. Z jednej strony, to efekt wzrostu wolnej powierzchni w istniejących obiektach handlowych po wyjściu niektórych najemców w okresie lockdownów. Z drugiej – pandemia spowodowała spadek wartości kapitałowej powierzchni komercyjnej w mniej popularnych centrach, co przyciągnęło kilka funduszy inwestycyjnych, chętnych do zakupu nawet w 100% wynajętego centrum handlowego w celu przeprojektowania go i przebudowania na mixed-use. Niczym nowym nie jest natomiast trend rewitalizacji starych, pofabrycznych obiektów, czego przykładem mogą być niedawno oddane do użytku inwestycje w stolicy – Fabryka Norblina czy Browary Warszawskie. Zdarza się też, że ponaddwudziestoletnie budynki, wcześniej pełniące funkcje handlowe, są burzone, a w ich miejscach inwestorzy planują wznieść obiekty wielofunkcyjne. Takie są oczekiwania konsumentów, którzy w jednym miejscu mogą pracować, mieszkać, robić zakupy i spędzać czas. Tego typu działanie zapowiedziało m.in. Echo Investment, które stworzy mixed-use o nazwie „Ogród na skarpie” na Kabatach w miejscu lokalu po Tesco czy nowy projekt w miejscu centrum handlowego Jupiter przy ulicy Towarowej w Warszawie.

Warto jednak zaznaczyć, że są to procesy długoterminowe – przeprojektowanie obiektu handlowego trwa od trzech do siedmiu lat i wymaga sporych inwestycji. Dlatego też efekty tych zmian zobaczymy za kilka lat. Można się jednak spodziewać, że dwa najbliższe lata przyniosą kilka istotnych transakcji, których przedmiotem będą obiekty typu mixed-use.

E-commerce sprzyja sklepom stacjonarnym

Do tej pory wiele mówiło się o znaczącym wpływie e-commerce na sektor magazynowo-logistyczny i kolejnych rekordach odnotowywanych pod względem popytu, podaży oraz wolumenu transakcji na rynku inwestycyjnym. Obecnie e-handel napędza także rozwój handlu stacjonarnego. Tak, to nie pomyłka.

Wbrew obawom dotyczącym znikania sklepów stacjonarnych, handel tradycyjny wraca do łask m.in. ze względu na wysokie koszty transportu spowodowane wzrostem cen paliw. W niektórych miastach na świecie władze miejskie wprowadziły obostrzenia spowodowane dynamicznym wzrostem ruchu ulicznego. Przykładowo w Londynie liczba samochodów dostawczych wzrosła do tego stopnia, że miasto zaczęło ograniczać liczbę kurierów, którzy mogą do niego wjechać albo się po nim poruszać.

Na korzyść tradycyjnego handlu przemawiają także koszty najmu – w niektórych centrach czynsze są jedynie o 20-30% wyższe niż w przypadku powierzchni magazynowej w centrach miast lub blisko centrów miast (jeśli mowa o powierzchniach 1 tys. mkw. czy 2 tys. mkw.). Ponadto logistyka związana z e-commerce staje się o wiele większym wyzwaniem niż organizacja sprzedaży w obiektach handlowych.

W najbliższej przyszłości jako dodatkowe obciążenie dla sklepów internetowych wskazałbym też koszty operacyjne związane z bezkosztowymi zwrotami powszechnie oferowanymi klientom.

Trzy filary

W najbliższych latach rynek handlowy będzie się opierał na trzech kategoriach nieruchomości. Pierwszą z nich będą bardzo duże regionalne centra handlowe (100-120 tys. mkw. GLA), które będą przyciągać klientów mieszkających nawet około godziny drogi od nich. Takich obiektów w Polsce jest stosunkowo niewiele – zaledwie kilkanaście – i dzięki temu bardzo długo utrzymają dosyć wysoką wartość inwestycyjną dla obecnych właścicieli i potencjalnych inwestorów. Druga kategoria to średniej wielkości centra (do 40 tys. mkw. GLA), w miastach poniżej 100 tys. mieszkańców. Nieruchomości tego rodzaju zyskały na znaczeniu w czasie pandemii – były to główne miejsca zakupów wybierane przez okolicznych mieszkańców. Jako trzecią kategorię wskazałbym parki handlowe, o których jest głośno od kilku lat ze względu na zainteresowanie nimi ze strony funduszy inwestycyjnych. Szacuje się, że około 20% transakcji przeprowadzonych w pierwszym półroczu tego roku było związanych właśnie z tego typu obiektami. Kupiły je m.in. fundusze LCP Properties i Centerscape. Z pewnością ich atrakcyjność długo jeszcze się utrzyma – wśród klientów, inwestorów i dla deweloperów.

Przyszłe transakcje

Także pod względem inwestycyjnym rynek handlowy notuje ożywienie. W I poł. 2022 roku wolumen transakcji w tym sektorze wyniósł 0,8 mld euro, co stanowi 28% wszystkich inwestycji dokonanych w tym czasie. Znaczących transakcji – o wartości powyżej 100 mln euro lub 200 mln euro – spodziewamy się w drugiej połowie 2023 r. Dlaczego dopiero wtedy? Prawdopodobnie w drugiej połowie 2022 r. oczekiwania dotyczące ceny sprzedaży nieruchomości handlowych i ceny możliwej do zapłacenia przez kupujących zbliżą się na tyle, że podejmą decyzję o przeprowadzeniu transakcji, która z reguły trwa od sześciu do 12 miesięcy. Do tego należy pamiętać o bardzo ograniczonej dziś możliwości pozyskania finansowania bankowego, które ma duży wpływ na możliwości przeprowadzenia większości transakcji.

Dariusz Forysiak, Dyrektor w dziale Doradztwa Inwestycyjnego w Colliers

Dobre relacje polsko-niemieckie ważne dla naszej gospodarki

Niemcy znalazły się w dosyć trudnej sytuacji po lutym tego roku. Bardzo duża część ich polityki zagranicznej i polityki gospodarczej oparta była o Federację Rosyjską. Taki model biznesowy, gdzie gospodarka ma przewagę konkurencyjną przez tanie surowce z Rosji, po prostu zbankrutował. Konsekwencją tego są problemy niemieckiej polityki zagranicznej i wewnętrznej – bo Niemcy muszą się dostosować do nowej sytuacji. Problemy widać też w przestrzeni dostarczania broni, jak i pomocy humanitarnej dla Ukrainy. W Polsce natomiast nadchodzi rok wyborczy. W wyniku kryzysów w Europie najbliższa zima będzie bardzo ciężka. Energia elektryczna i ciepło będzie czymś, co bardzo mocno pokaże Polakom tej zimy, że rzeczywiście mamy sytuację kryzysową. To wszystko wpłynie na relacje polsko-niemieckie w następnych latach.

– Prawdopodobnie należy się spodziewać mocniejszej retoryki wobec Niemiec – wynikającej z bankructwa ich polityki zagranicznej, ale też z pewnych problemów rządzących w Polsce. Przestrzeń do tego, żeby ten spór się zaostrzył jest – ale także ze względu na zaangażowanie amerykańskie. Amerykanie ewidentnie przestali rozkładać akcenty na Niemcy w Europie w takiej skali, jak do tej pory – powiedział serwisowi eNewsroom Marcin Roszkowski, prezes Instytutu Jagiellońskiego. – Niezależnie kto wygra wybory w Polsce myślę, że frakcja amerykańska będzie bardzo silna. Euroatlantyckie relacje w przestrzeni obronnej, cyberbezpieczeństwa, w przestrzeni współpracy gospodarczej, na innych polach – na pewno będzie to ważnym elementem wspólnej agendy. Oczywiście powinniśmy mieć zdrowe stosunki ze wszystkimi naszymi sąsiadami. To z jednym jest to niemożliwe – ze względu na to, że prowadzi wojnę z drugim z naszych sąsiadów. Natomiast Niemcy są przydatnym partnerem gospodarczym i zdecydowanie koniunktura gospodarcza w Niemczech jest istotna także dla kilkudziesięciu procent firm w Polsce – ponieważ bezpośrednio albo pośrednio współpracują one z niemieckim przemysłem, z niemiecką gospodarką. Na różnych poziomach Polska ma więc wyraźny interes, żeby relacje z Niemcami były dobre – zaznacza Roszkowski.

R22 notuje 20-proc. wzrost przychodów i EBITDA

Grupa R22, zarówno w II kwartale, jak i w całym I półroczu 2022 r., osiągnęła ponad 20-proc. wzrost przychodów oraz wyniku EBITDA skorygowanego o zdarzenia jednorazowe. Grupa systematycznie zwiększa skalę działalności, rozwijając ofertę produktową i globalną obecność. Wydarzeniem kwartału było przejecie MailerLite oraz przygotowanie do premiery narzędzia do tworzenia sklepów internetowych. Do grona akcjonariuszy spółki cyber_Folks dołączyli Tomasz i Piotr Karwatkowie.

W I półroczu przychody Grupy wzrosły o 26 proc. do 171,1 mln zł, a wynik EBITDA skorygowany o zdarzenia jednorazowe o 22 proc. do 44,6 mln zł. Wzrost wyników to efekt wyraźnego wzrostu organicznego oraz przeprowadzonych w ubiegłym roku akwizycji. Przy czym, raportowane wyniki uwzględniają jedynie 2 tygodnie konsolidacji wyników MailerLite. Gdyby konsolidacja MailerLite rozpoczęła się 1 stycznia to przychody Grupy R22 wyniosłyby 204 mln zł, a skorygowany zysk EBITDA 51,2 mln zł.

– Rozwój Grupy opieramy na rozwiązaniach technologicznych wspierających cyfryzację przedsiębiorstw oraz usługach dla e-commerce. To dla nas ważny kierunek, związany z ciągłym rozwojem tego rynku i możliwym globalnym skalowaniu oferty produktowej i działalności Grupy.  Naszą kluczową przewagą jest silny zespół. W tym roku do grona osób współtworzących Grupę R22 dołączyły jedne z najbardziej rozpoznawalnych i doświadczonych osób w polskim e-commerce, czyli Tomasz i Piotr Karwatkowie. – komentuje Jakub Dwernicki, prezes R22.

Przejęcie MailerLite, globalnego dostawcy narzędzi do komunikacji e-mail dla klientów biznesowych, to jedna z największych zagranicznych akwizycji polskich firm w ostatniej dekadzie i jednocześnie krok milowy w rozwoju Grupy.

– Celem Grupy R22 jest rozwój działalności na globalnych rynkach. Dzięki akwizycji MailerLite już dziś jesteśmy prawdziwie globalną spółką obecną na 180 rynkach. Zwiększyliśmy udział przychodów zagranicznych w przychodach ogółem do 40 proc., a w krótkiej perspektywie oczekujemy, że 50 proc. przychodów będzie pochodzić spoza Polski. Jednocześnie naszą gotowość do globalnej ekspansji potwierdza 1000-osobowy zespół zlokalizowany w ponad 30 krajach na całym świecie. – komentuje Jakub Dwernicki, prezes R22.

(tys. zł) H1 2021 H1 2022   Q2 2021 Q2 2022  
Przychody ze sprzedaży 135 555 171 054 26% 68 276 87 134 28%
EBIT 26 428 29 662 12% 13 746 15 107 9%
Skorygowana EBITDA 36 694 44 858 22% 19 023 23 106 21%
Koszty transakcyjne 0 1 936 0 1 286
ESOP Vercom 449 314 -30% 449 158 -65%
Zysk na sprzed. środków trwałych 0 -503 0 -279
Zysk netto 18 930 17 750 -1% 10 412 7 888 -15%
Skoryg. zysk netto 19 294 19 165 -1% 10 776 8 832 -18%
Zysk netto przyp. na akcjonariuszy jedn. dom. 15 239 12 966 -15% 8 430 4 487 -47%

Spadek zysku netto związany jest ze wzrostem kosztów finansowych, w tym kosztów odsetkowych i różnic kursowych wynikających z wyceny zobowiązań kredytowych w euro, która w kolejnych okresach będzie kompensowana dużym strumieniem wpływów w EUR i USD generowanym przez MailerLite.

Vercom ze wzrostem marży brutto w II kwartale 2022 r. o blisko 70 proc. rdr.

Vercom, spółka technologiczna dostarczająca chmurowe rozwiązania w modelu CPaaS (Communication Platform-as-a-Service), podsumowuje miniony kwartał. Firma osiągnęła przychody w wysokości ponad 53 mln PLN oraz marżę brutto bliską 20 mln PLN, co oznaczało dynamikę wzrostu odpowiednio 35 i 68 proc. rdr. W II kwartale Vercom sfinalizował przejęcie MailerLite – globalnego dostawcy narzędzi komunikacji e-mail. Dzięki transakcji Spółka powiększyła trzykrotnie liczbę klientów do blisko 61 tys. oraz stała się obecna na 180 rynkach na całym świecie.

Wyniki wypracowane przez Vercom potwierdzają, że w minionym kwartale spółka dalej intensywnie się rozwijała. Marża brutto i przychody wyniosły kolejno 53 i 20 mln PLN, co przełożyło się na dynamikę wzrostu na poziomie 68 i 35 proc. Skorygowana EBITDA osiągnęła z kolei wartość bliską 11 mln PLN, rosnąc 24 proc. rdr.

Jesteśmy zadowoleni z wyników osiągniętych w II kw. br. Mimo wymagającego otoczenia rynkowego, nasz biznes dobrze performuje, co jest zasługą dywersyfikacji zarówno branżowej, jak i geograficznej struktury naszych klientów. Przekłada się to na konsekwentną poprawę wyników finansowych. Warto podkreślić, że dynamiki wzrostu kluczowych parametrów finansowych były jeszcze wyższe niż w poprzednim kwartale. Na szczególną uwagę zasługuje dynamiczny wzrost rentowności brutto. Jest to efekt poprawy miksu produktowego i konsekwentnego zwiększenia udziału wysokomarżowych produktów opartych o kanał e-mail oraz push w przychodach – komentuje Krzysztof Szyszka, prezes zarządu Vercom.

Dzięki akwizycji MailerLite, Vercom potroił liczbę obsługiwanych klientów oraz zwiększył do 180 liczbę rynków, na których świadczy swoje usługi. Warto dodać, że spółka pozyskała ok. 100 specjalistów skupionych w 30 międzynarodowych lokalizacjach, co daje jej możliwość sprawnej obsługi globalnego portfolio klientów we wszystkich strefach czasowych.

Akwizycja MailerLite zakończyła etap, jakim była realizacja celów emisyjnych, które sobie wyznaczyliśmy nieco ponad rok temu, będąc przed debiutem naszej spółki na głównym parkiecie GPW. Rozpoczęliśmy nowy etap w historii Vercom, który będzie skoncentrowany na pracy nad dalszym rozwojem organicznym, integracją przejętych podmiotów oraz realizacją zakładanych synergii. III kwartał 2022 r. będzie pierwszym pełnym okresem konsolidacji wyników MailerLite i liczymy, że właśnie wtedy będą widoczne efekty ostatniego przejęcia – dodaje Krzysztof Szyszka.

Vercom przejął MailerLite, co było jednym z największych przejęć zagranicznego podmiotu przez polską spółkę w 2022 roku oraz jedną z większych akwizycji w sektorze technologicznym w Polsce w ostatnich latach. Transakcja pozwoliła poznańskiej spółce mocniej zaistnieć na globalnym rynku CPaaS i tym samym znacząco zwiększyła potencjał wzrostu w kolejnych latach. Vercom przejął także spółkę Oxylion, dzięki czemu zyskał kolejny perspektywiczny kanał komunikacyjny – voice.

Grupa CI Games wypracowała ponad 13,3 mln zł zysku netto w H1 2022

Przeszło 13,3 mln zł skonsolidowanego zysku netto wypracowała w pierwszym półroczu 2022 roku Grupa CI Games. To niemal identyczny wynik w porównaniu do analogicznego okresu ub. roku (13,6 mln zł), w którym zadebiutował SGW Contracts 2.  W raportowanym okresie przychody netto Grupy wyniosły prawie 30,5 mln zł. Spółka dysponuje umową limitu kredytowego w PKO BP do kwoty 29 mln zł.

– Z uwagi na brak premier w pierwszym półroczu br. przychody ze sprzedaży były niższe niż w analogicznym okresie ub. roku. Jesteśmy jednak bardzo zadowoleni z tych wyników, które zostały zrealizowane wyłącznie z naszego back-katalogu – mówi Mare Tymiński, prezes zarządu CI Games.

W pierwszym półroczu br. skonsolidowany zysk z działalności operacyjnej CI Games wyniósł 11 mln zł, był niższy niż wynik uzyskany w analogicznym okresie 2021 r. (17,3 mln zł), wzrosła natomiast rentowność Grupy generując marżę operacyjną na poziomie 36,1% (w porównaniu do 35,2% w pierwszym półroczu 2021).

Od stycznia do czerwca Grupa odnotowała zysk netto w wysokości 13,3 mln zł (43,8% marża netto), po pierwszym półroczu 2021 zysk netto opiewał na 13,6 mln zł (marża netto 27,6%).

W raportowanym okresie wartość EBITDA wyniosła 15,3 mln zł (marża 50,2%), a przepływy pieniężne z działalności operacyjnej przekroczyły 15,5 mln zł. W pierwszym półroczu 2022 przepływy pieniężne netto z działalności inwestycyjnej wyniosły 35 mln zł, z czego prawie większość dotyczyła wydatków na produkcję gier: Sniper Ghost Worrior Next i projekt Survive oraz The Lords of the Fallen. Ta ostatnia jest obecnie najważniejszym i największym projektem w portfolio CI Games. Premiera zwiastuna zapowiadającego tytuł miała premierę podczas Opening Night Live na Gamescomie – jednej z najbardziej prestiżowych imprez gamingowych roku. Trailer do dziś wygenerował łącznie ponad 61 mln wyświetleń na kanałach wideo takich jak YouTube. Zapowiedź została opublikowana przez ponad 750 mediów na całym świecie i uzyskała 29,5% głosów w ankiecie IGN, na ulubioną premierę nowej generacji podczas Opening Night Live.

– The Lords of the Fallen stopniowo zyskuje ogromną popularność wśród graczy na świecie. Podobnie zyskuje ona również wielkie uznanie wśród naszych obecnych i potencjalnych partnerów, którym pokazaliśmy w pełni grywalną wersję na targach GamesCom. Obecnie jesteśmy podczas rozmów dotyczących dystrybucji w poszczególnych regionach lub globalnego współwydania gry  – dodaje Marek Tymiński.

The Lords of The Fallen to jeden z czterech głównych filarów strategii rozwoju CI Games. Do kolejnych należą: realizacja następnej gry z serii Sniper Ghost Warrior, nowe IP – Projekt Survive oraz działalność wydawnicza prowadzona przez United Label.

Od sierpnia ub. roku w CI Games trwa proces przeglądu opcji strategicznych, którego celem jest wybór najkorzystniejszego sposobu realizacji strategii spółki prowadzącej do maksymalizacji wartości firmy dla obecnych i przyszłych akcjonariuszy. W celu rozważenia możliwości wprowadzenia akcji CI Games do równoległego notowania na drugim rynku kapitałowym – Londyńskiej Giełdzie Papierów Wartościowych – Zarząd CI Games podjął decyzję o podjęciu współpracy z Joh. Berenberg, Gossler & Co. KG, London Branch.  W marcu br. Rada Nadzorcza Spółki powołała Davida Broderick’a na funkcję CFO. Miesiąc później CI Games podpisała z PKO BP umowę limitu kredytowego wielocelowego w kwocie 29 mln zł. Kredyt został udzielony do końca 2023 roku.

W maju CI Games ogłosiło wezwanie do zapisywania się na sprzedaż 275.000 akcji United Label. Cena akcji w wezwaniu została określona na 18,04 zł za jedną akcję. Po rozliczeniu transakcji CI Games posiada 1.168.555 akcji w kapitale zakładowym United Label, które stanowią 91.65% kapitału zakładowego tej firmy.

W najbliższych planach CI Games jest  konsekwentny zamiar przekształcenia w spółkę europejską („SE”).

Firma w Niemczech. Są korzyści, ale są też pułapki i skomplikowane wymagania

Założenie firmy w Niemczech może czasem oznaczać niższe podatki. Ubezpieczenie emerytalne nie jest obowiązkowe, a rentowe pozostaje obligatoryjne tylko w wybranych branżach. Do tego dochodzi wyższa niż u nas kwota wolna od podatku. Jednak sama procedura zakładania biznesu jest bardziej skomplikowana niż w Polsce. Trzeba również liczyć się z różnymi dodatkowymi opłatami. W dużej mierze obraca się tam jeszcze dokumentami papierowymi. Jest też sporo pułapek fiskalnych, tak samo jak w polskim prawodawstwie. Utrudnieniem w Niemczech może być to, że w wielu zawodach nie wystarczy zdobyte doświadczenie. Należy posługiwać się tytułem mistrza lub odpowiednim wykształceniem. Z kolei uzyskanie niemieckich uprawnień jest bardzo trudne, a uznanie polskich – często długotrwałe i nieskuteczne. Do założenia firmy nie jest wymagany meldunek w tym kraju, ale należy posiadać adres.

Decyzja (nie)opłacalna

W przestrzeni publicznej coraz częściej pojawia się pytanie, czy założenie działalności gospodarczej w innym kraju jest bardziej efektywne niż w Polsce. I naturalnie oczy przyszłych przedsiębiorców są skierowane w stronę Niemiec. Jak przekonuje doradca podatkowy Magdalena Bartos, wszystko zależy od indywidualnej sytuacji danej osoby. Znaczenie mają takie kwestie, jak m.in. dochody prywatne i ponoszone koszty. Może się okazać, że podatki do zapłacenia za zachodnią granicą będą niższe niż w naszym kraju, ale jest też sporo fiskalnych pułapek.

– Wbrew obiegowym opiniom, niemiecki system fiskalny jest bardzo konkurencyjny. Do tego występuje system atrakcyjnych programów wspierających przedsiębiorczość. Natomiast zakładanie działalności gospodarczej wymaga czasu, podstawowej znajomości prawa oraz spełnienia szeregu wymogów formalnych. Z praktycznego punktu widzenia, potrzebne jest też posługiwanie się językiem niemieckim – stwierdza doradca podatkowy Agnieszka Łyczbińska.

Niektórzy Polacy dostrzegają, że prowadzenie firmy w Niemczech wiąże się z perspektywą pewnych oszczędności. Ubezpieczenie emerytalne nie jest tam obowiązkowe, a rentowe trzeba płacić tylko w wybranych branżach, co może wydawać się dość atrakcyjnym rozwiązaniem.

– W porównaniu ze składkami zusowskimi, można zaoszczędzić równowartość ok. 250 euro miesięcznie. Ponadto w Niemczech jest dużo wyższa kwota wolna od podatku. Od stycznia br. wynosi 9849 euro. Dodatkowo ubezpieczenie zdrowotne nie jest drogie, zwłaszcza biorąc pod uwagę wysoką jakość opieki medycznej – wyjaśnia doradca podatkowy Ewa Flor.

Forma działalności

Polacy najczęściej decydują się na założenie w Niemczech jednoosobowej działalności gospodarczej (JDG) – Gewerbe, o czym informuje Agnieszka Łyczbińska. I zaznacza, że jest to domyślna forma prawna. Jeśli więc przysłowiowy Kowalski postanowi zarejestrować przedsiębiorstwo, automatycznie będzie to ww. działalność. Do tego nie trzeba posiadać żadnego minimalnego kapitału. Choć potocznie mówi się o działalności jednoosobowej, to – tak jak w Polsce – można zatrudniać pracowników.

– Istnieje też Kleingewerbe, nazywana małą działalnością gospodarczą. Chcąc ją prowadzić, należy spełnić dwa podstawowe kryteria. Obroty w minionym roku kalendarzowym nie mogą być wyższe niż 22 tys. euro, a w obecnym – nie powinny przekroczyć 50 tys. euro. W ramach tego można też korzystać ze zwolnienia z podatku VAT. Wybór form prawnych jest właściwie podobny jak w Polsce. Można wybierać również spośród spółek osobowych i kapitałowych – dodaje Ewa Flor.

Przedsiębiorcy prowadzący biznes w formie jednoosobowych działalności gospodarczych i spółek osobowych są opodatkowani tak samo, jak osoby fizyczne. Jak wyjaśniają eksperci, stawki podatku wynoszą od 0 do 45%. Zależą m.in. od wysokości dochodów i klasy podatkowej, do której należy dany podatnik. Wpływ mają też dodatkowe należności, np. pobierane lokalnie w danym landzie. Natomiast spółki kapitałowe uiszczają Körperschaftssteuer, czyli odpowiednik naszego CIT-u w wysokości 15%, a do tego – 5,5% daniny solidarnościowej.

– Wydaje się, że w większości przypadków korzystniej jest pozostać na polskim opodatkowaniu i składkach zusowskich. W szczególności dotyczy to JDG na ryczałcie. Jeżeli dana osoba rozlicza się ryczałtem 5,5% lub 8,5% za usługi świadczone w Niemczech i nie ma znaczących kosztów, to opodatkowanie jest bardzo niewielkie. Zakładając niemiecką działalność gospodarczą i rozliczając się według ogólnych zasad, można zapłacić wyższe podatki niż w Polsce na ryczałcie ewidencjonowanym. Warto taką decyzję skonsultować z polskim i niemieckim doradcą i porównać ewentualne obciążenia – wskazuje Agnieszka Łyczbińska.

Trudniejszy start

Mówi się, że procedura zakładania działalności gospodarczej w Niemczech jest nieco bardziej skomplikowana niż w naszym kraju. Słowa te potwierdzają doradcy podatkowi, którzy zaznaczają, że cyfryzacja tamtejszych urzędów jest daleko za rozwiązaniami stosowanymi w Polsce. U nas można łatwiej i szybciej załatwić wiele spraw zdalnie i elektronicznie podpisać dokumenty. Natomiast za zachodnią granicą raczej wciąż dominuje forma papierowa. Wprawdzie coraz częściej wykorzystywana jest forma elektroniczna i e-mailowa, ale jeszcze korzysta się np. z faksu, który w Polsce jest już anachronizmem.

– W Polsce mamy możliwość bezpłatnego zarejestrowania firmy w CEIDG, a założenie działalności w Niemczech jest obciążone opłatami wynoszącymi od 15 do 65 euro. Kwota ta uzależniona jest od landu i miasta, w którym dokonuje się rejestracji. W zależności od branży i wymogów, należy doliczyć też koszty notarialne i związane z uzyskaniem pozwoleń, a także opłatę sądową za wpis do rejestru. Dla przykładu, uzyskanie w Saksonii zgody na wykonywanie prac w branży budowlanej wynosi ok. 500 euro. Do tego dochodzą koszty tłumaczeń czy opłata dla firmy, której zleci się uzyskanie takiego pozwolenia – wylicza Ewa Flor.

Jak podkreślają eksperci, niemiecki rynek jest bardziej reglamentowany niż polski. W wielu zawodach należy posługiwać się tytułem mistrza lub odpowiednim wykształceniem. U nas bez przeszkód można pracować jako malarz, elektryk czy murarz, mając jedynie doświadczenie w danej dziedzinie.

– Uzyskanie niemieckich uprawnień jest często skomplikowane i czasochłonne, a uznanie polskich – bywa długotrwałe i nieskuteczne. Nieświadome tego osoby, otwierając w Niemczech działalność gospodarczą, mogą być zaskoczone tym, że nie mają prawa do świadczenia reglamentowanych usług – dodaje Ewa Flor.

Bez meldunku i z pułapkami

Jak informują doradcy podatkowi, w Niemczech można założyć firmę bez meldunku, ponieważ nie ma obowiązku meldunkowego. Jednak trzeba posiadać adres na terenie tego kraju. To miejsce prowadzenia naszej działalności i doręczeń całej korespondencji. Choć formalnie jest to wymagane, bez problemu można znaleźć podmioty, które zajmują się użyczaniem adresów meldunkowych początkującym przedsiębiorcom.

– Jednak to, gdzie i w jaki sposób dana osoba będzie opodatkowana, zależy już od tzw. rezydencji podatkowej. Chcąc rozliczać się w Niemczech, trzeba tam mieszkać przez ponad 183 dni w roku. Ponadto w tym kraju powinno się znajdować tzw. centrum interesów osobistych. Należy przez to rozumieć ścisłe powiązania osobiste, jak np. więzi rodzinne, w tym małżeńskie czy rodzicielskie, a także aktywność społeczną, polityczną, kulturalną lub sportową. Za rezydenta niemieckiego można być także uznanym, jeżeli w ww. kraju ma się centrum interesów gospodarczych. To z kolei oznacza ścisłe powiązania ekonomiczne, jak np. faktyczne wykonywanie działalności, posiadany majątek nieruchomy i ruchomy, prowadzone konta bankowe czy zaciągnięte kredyty – mówi Ewa Flor.

Część osób zastanawia się nad rejestracją firmy za granicą przy jednoczesnym prowadzeniu działalności w Polsce. Magdalena Bartos przekonuje, że polskie organy podatkowe mogą uznać to za optymalizację podatkową i obejście prawa. Zatem przeniesienie działalności do Niemiec nie uchroni przedsiębiorcy przed skutkami zmian w tutejszym prawie podatkowym, jakie miały miejsce w ostatnim roku, jeśli biznes nadal będzie w Polsce prowadzony. Ekspert ostrzega też, że zmiana rezydencji podatkowej z polskiej na zagraniczną może wiązać się z koniecznością zapłaty dodatkowego podatku w Polsce od niezrealizowanych zysków (tzw. exit tax, potocznie określany również podatkiem od emigracji).

– Na koniec warto wiedzieć, że jeżeli w Niemczech zdarzy się kontrola skarbowa, to zostanie ona bardzo skrupulatnie przeprowadzana. Jeśli przedsiębiorca zataił dochody, będzie musiał uiścić od nich podatek wraz z karnymi odsetkami. Urząd może nałożyć na niego także karę za opóźnienie, jeśli nie współpracuje podczas kontroli podatkowej. Jest to bardzo rzadko stosowane w stosunku do podmiotów zagranicznych. Jednakże, podobnie jak w Polsce, oszustwa podatkowe w Niemczech mogą skutkować karami pieniężnymi lub nawet pozbawieniem wolności – podsumowuje doradca podatkowy Ewa Flor.

Giełdowy Indeks Produkcji spadł w sierpniu o 8,97%

Na koniec lipca Giełdowy Indeks Produkcji (GIP60) osiągnął wartość 791,35 punktów, czyli niżej o 8,97% od ceny ustalonej na ostatniej sesji lipca i już ponad 30% poniżej wartości z końca ubiegłego roku. Po niewielkim odbiciu zaobserwowanym w lipcu nastąpiła mocna przecena, która wzbierała przez cały sierpień. Pożywek dla przeceny było aż nadto, a przysłowiowym gwoździem do trumny rynków akcji pod koniec miesiąca była wypowiedź szefa Fed Jerome Powella na sympozjum w Jackson Hole w sprawie spodziewanych dalszych podwyżek stóp procentowych.

Analitycy z DSR podsumowali Giełdowy Indeks Produkcji (GIP) za miesiąc sierpień. W poniższym komunikacie dr Maciej Zaręba – analityk i współtwórca GIP, z DSR S.A. pisze:

„Ostatni miesiąc wakacji szkolnych upłynął na rynkach akcji pod znakiem dużej zmienności, która tradycyjnie wynikała ze wzrostu niepewności względem przyszłej kondycji gospodarek światowych. Inflacja, która w wielu miejscach świata jest odmieniana przez wszystkie przypadki, oraz kryzys energetyczny w powiązaniu z niepewnym rezultatem wojny w Ukrainie, stanowią od wielu miesięcy wybuchową mieszankę, która co rusz odciska swoje piętno na mniej lub bardziej ryzykownych klasach aktywów. Niestety nasz rodzimy rynek akcji jest eksponowany wyjątkowo mocno na wspomniane ryzyka, co w sierpniu było widać bardzo wyraźnie – w momencie odpływu kapitału z rynków akcji, nasza GPW traciła niemalże najmocniej na świecie.

W ostatnich dwóch latach polskie spółki produkcyjne wielokrotnie potwierdzały swoją odporność na zawirowania gospodarcze, jednak podczas zeszłomiesięcznej korekty oberwało się równie mocno również spółkom z tego sektora. W sierpniu wzrost cen rynkowych zanotowano głównie u producentów z branży spożywczej, ale też w spółkach z przemysłu lekkiego oraz u producentów tworzyw sztucznych. Spośród spożywczych spółek Giełdowego Indeksu Produkcji największy wzrost ceny  zanotowały akcje spółki Polski Koncern Mięsny DUDA S.A., które na koniec sierpnia wyceniano na 7,95 zł, co oznacza, że w miesiąc podrożały o 10,42%, co stanowi drugi wynik w całym portfelu GIP60. Inne spółki z tej branży skromniej, ale okoliczności nakazują docenić 3,9% wzrost cen akcji Makaronów Polskich S.A. i 2,3% wzrost na akcjach Otmuchowa S.A. W dwóch pozostałych branżach, gdzie notowano wzrosty w czasie obsunięcia szerokiego rynku, uwagę przykuwają wzrosty na akcjach CDRL S.A. (8,6% m/m) i IZO-BLOK S.A. (5,96% m/m).

W tym samym czasie indeksowi GIP60 najbardziej ciążyły spółki z branży chemicznej i projektanci (spółki projektujące, produkujące i dystrybuujące odzież), dla których średnia miesięczna stopa zwrotu wyniosła odpowiednio minus 15,85% oraz minus 14,41%). Szczególnie dotkliwy dla GIP60 – ze względu na wagę spółki – był spadek LPP S.A. o 14,11%. Jeszcze silniej na GIP60 wpłynęła duża przecena akcji Grupy Azoty ze względu na spory udział spółki w jego portfelu. Redukcja ceny akcji producenta nawozów o 24,45% była spowodowana wstrzymaniem produkcji nawozów ze względu na wysokie ceny gazu. W tym miejscu warto przypomnieć, że Grupa Azoty zużywając 2,3 mld m3 gazu ziemnego jest największym konsumentem błękitnego paliwa w Polsce (15% rocznego krajowego zużycia za 2021). Tym samym drugi producent nawozów mineralnych w Unii Europejskiej należy do grupy największych potencjalnych ofiar kryzysu energetycznego.

Najwyższą stopę zwrotu spośród wszystkich polskich spółek produkcyjnych zanotowały w sierpniu akcje spółki Biomed Lublin S.A. które zyskały w miesiąc 16,7%. W 2020 roku Biomed Lublin razem z Mercator Medical notowali bezprecedensowo wysokie wzrosty wartości rynkowej. Wtedy były to spółki, których asortyment doskonale pasował pod nowe potrzeby sprowokowane pandemią koronawirusa – przynajmniej tak się wtedy wydawało w przypadku Biomedu –  dzięki czemu ich wyceny rosły o tysiące procent. Tym razem wzrost wartości akcji spółki był sprowokowany informacją o rejestracji flagowego leku Onko BCG w Niemczech i Szwajcarii.

Według badań ankietowych, które dostarczają najświeższy obraz sytuacji w przemyśle, sierpień był kolejnym miesiącem bieżącego roku, w którym spadała aktywność gospodarcza w spółkach przemysłowych. Opóźnienia w dostawach i wysoka inflacja kontynuują destabilizację rynków, co przekłada się na pierwsze symptomy spadku produkcji oraz nowych zamówień. Przełożyło się to na dalszy spadek nastrojów wśród spółek z sektora – indeks PMI® spadł z 52,4 w kwietniu do 40,9 punktów w lipcu, znacznie oddalając się coraz dalej od neutralnej granicy 50 punktów i wkraczając w rejony pesymizmu gospodarczego z wartością najgorszą od 27 miesięcy. Dodatkowo, tempo tych spadków było największe od pierwszej fali koronawirusa, za co większość ankietowanych obwinia utrzymującą się wysoką inflację, która z jednej strony działa osłabiająco na siłę nabywczą producentów i osłabia ich pozycję na rynkach surowców i materiałów, a z drugiej strony dusi popyt krajowy na wyroby. Doszukując się pozytywnych sygnałów płynących z rzeczonych ankiet, można odnotować spowolnienie tempa wzrostu kosztów produkcji.

Wspomniane problemy nie wyróżniają polskiego przemysłu na tle największych ośrodków przemysłowych świata. Globalna koniunktura przemysłowa mocno wychłodziła się po rajdzie popandemicznym. Badania PMI wskazują na ogólny problem z inflacją, nowymi zamówieniami, w tym z zamówieniami eksportowymi w szczególności. Na powyższe bardzo duży wpływ mają ceny paliw, za pomocą których pewien wielbiciel długich stołów szantażuje wiele krajów. I właśnie obawy o pogłębiający się kryzys energetyczny w Europie, w zestawieniu z „jastrzębimi” sygnałami płynącymi z Rezerwy Federalnej oraz Europejskiego Banku Centralnego powodują, że perspektywy dla rynków akcji w najbliższych tygodniach nie malują się w zielonych kolorach. ”

O ile wzrośnie rata kredytu po kolejnej podwyżce stóp NBP?

Poniższa tabela przedstawia wpływ wcześniejszych decyzji Rady Polityki Pieniężnej na wysokość rat przykładowych kredytów oraz możliwe skutki wrześniowej podwyżki głównej stopy NBP w trzech wariantach (o 0,25, 0,50 oraz 0,75 punktu procentowego). Pomimo zaskakująco wysokiego odczytu inflacji z sierpnia, to właśnie mała zmiana głównej stopy NBP o 0,25 punktu procentowego wydaje się najbardziej prawdopodobnym scenariuszem. W takim przypadku, raty wszystkich analizowanych kredytów wzrosną o około 117% względem końca lipca 2021 r. W razie podniesienia głównej stopy NBP o 0,50 punktu procentowego, analogiczny wzrost równej raty wyniósłby mniej więcej 123%.

Dobrą wiadomością dla kredytobiorców jest natomiast fakt, że rynki finansowe spodziewają się rychłego końca cyklu podwyżek stóp procentowych NBP i WIBOR-u – podobnie jak wielu makroekonomistów. Notowania giełdowych kontraktów FRA na WIBOR 3M sugerują, że wspomniana stopa nie przekroczy 8,00%. Możliwe maksimum to 7,50% – 7,70% do końca bieżącego roku. Nie można natomiast wykluczyć, że za dwa lata WIBOR 3M lub jego zamiennik nadal będzie wyższy od 5,50% – 6,00%.
Tabela stopy procentowe

Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Silny dolar, tania ropa

Dziś rano ceny kontraktów na ropę naftową spadły do najniższego poziomu od stycznia. Na NYMEX-ie kontrakty na ropę taniały ok. godz. 9:10 o 1,45 proc. osiągając poziom 85,64 USD za baryłkę. Na ICE cena kontraktów na ropę Brent spadała o 1,25 proc. do 91,67 USD za baryłkę.

W tym roku można się było dopatrzyć wyraźnie ujemnej korelacji pomiędzy zachowaniem cen ropy naftowej a ruchami głównych indeksów cen akcji w USA, ale na razie w zachowaniu kontraktów na amerykańskie indeksy nie widać było jakiejś entuzjastycznej reakcji na najtańszą od 8 miesięcy ropę (S&P 500 -0,13 proc., DJIA -0,15 proc., Nasdaq 100 –0,06 proc.). Wczorajsza sesja na amerykańskim rynku akcji zakończyła się spadkami (S&P 500 -0,41 proc., DJIA -0,55 proc., Nasdaq Composite –0,74 proc.).

Na giełdach Azji i Oceanii przeważały dziś spadki głównych indeksów (największy – -1,82 proc. – notował tajwański TAIEX. Lekko rosły dziś natomiast główne indeksy rynku akcji w Chinach kontynentalnych – Shanghai B-Share Index był dziś najwyżej od kwietnia 2019.

Raczej słabe były również giełdy europejskie (DAX –0,71 proc., CAC 40 -0,71 proc.). WIG i WIG-20 zaliczyły dziś swe nowe 2,5-letnie minima (WIG-20 -0,87 proc. ok. godz. 9:30). Najniżej od przynajmniej roku były dziś rano WIG-Górnictwo i WIG-Odzież. Wśród składników WIG-u 20 swe nowe cykliczne minima zanotowały dziś kursu PKN Orlen, PZU i Santander Bank Polski.

30-letnie obligacje skarbowe rządu USA osiągnęły wczoraj najwyższy poziom od 2014 roku. Podobnie było w przypadku brytyjskich 10-latek. Dziś rano w USA, Azji i Europie rentowności 10-latek lekko rosły. Wyjątkiem ok. godz. 9:30 były 10-latek rządów Niemiec i Polski.

Kurs EUR/USD spadł wczoraj do najniższego poziomu od 2002 roku, a dziś rano trzymał się powyżej wczorajszych minimów lekko po poziomem 0,99 (-0,12 proc. ok. godz. 9:25). Amerykański dolara osiągnął dziś swe nowe cykliczne maksima względem chińskiego juana, japońskiego jena (najwyższy poziom od 1998 roku!), koreańskiego wona, malezyjskiego ringitta, nowozelandzkiego dolara, filipińskiego peso, singapurskiego dolara, tajwańskiego dolara i czeskiej korony.

Poranne zmiany kursu polskiego złotego były niewielkie (EUR/USD 0 proc., USD/PLN +0,1 proc.).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara zaniechał wczoraj swej prowadzonej przez prawie 2 tygodnie walki o utrzymanie się w okolicach poziomu 20000 USD. Kurs BTC/USD spadł wczoraj o 3,91 proc., a dziś rano kontynuował zniżkę (-1,11 proc.). Dzisiejsze minimum (18551 USD) było na najniższym poziomie od 18-10 czerwca.

Autor Wojciech Białek, TMS Brokers

Kolejny ważny dzień dla kredytobiorców. Jak zaskakujący wzrost inflacji wpłynie na decyzję Rady Polityki Pieniężnej?

Po wakacyjnej przerwie wracamy do decyzyjnych posiedzeń RPP. Przed nami ważny dzień dla kredytobiorców. Rada Polityki Pieniężnej po raz kolejny nie ma łatwego zadania. Przede wszystkim za sprawą ubiegłotygodniowego, szybkiego odczytu inflacji konsumenckiej, który zaskoczył i osiągnął poziom 16,1%. Można się więc spodziewać kolejnych podwyżek stóp procentowych, które mogą tym razem osiągnąć 25 pb. Zostaną one zarządzone głównie ze względów wizerunkowych i psychologicznych.

Natomiast z makroekonomicznego punktu widzenia zmiana ta nie będzie miała większego przełożenia na ograniczenie inflacji, ale pokaże, że RPP reaguje na to, co się dzieje oraz na spadek zaufania do pieniądza. Kolejne podwyżki stóp procentowych mają już więc ograniczony wpływ na rynek, ponieważ obserwujemy absolutne załamanie na rynku kredytów. Według danych BIK w lipcu br. w porównaniu do lipca 2021 r., w ujęciu liczbowym banki i SKOK-i udzieliły więcej tylko kredytów ratalnych o (+27,4%). Spadki liczbowe odnotowały: kredyty mieszkaniowe (-62,7%), limity na kartach kredytowych (-25,7%) i kredyty gotówkowe (-8,9%). Ponadto widzimy zmniejszenie akcji kredytowej wśród banków.
Ograniczanie inflacji poprzez wzrost kosztu pieniądza jest więc bliski wyczerpaniu. Co więcej, kolejne, zwyżkowe ruchy RPP bardzo mocno zwiększają ryzyko scenariuszy stagflacyjnych.

Wiele osób zastanawia się też, czy trwające od niedawna wakacje kredytowe mogą mieć wpływ na podejmowane decyzje i wyniki. Mają one dość wątpliwy wpływ na inflację w Polsce, natomiast wpływają np. na wyniki banków, czy portfele poszczególnych kredytobiorców. Duża część z nich przeznacza nadwyżkę pieniędzy na nadpłaty swoich zobowiązań, co tym samym ogranicza im możliwość napędzania kolejnych inflacyjnych ruchów.
RPP coraz uważniej musi obserwować i uwzględniać w swoich decyzjach sygnały z gospodarki, jak np. wyniki produkcji, czy sprzedaży detalicznej. Gwałtowne ochłodzenie w tych sektorach wywoła nie tylko recesję, ale również zmniejszy inflację. W momencie, kiedy mamy spowolnienie gospodarcze, wpadamy w realne spadki PKB, firmy ograniczają zatrudnienie, ogranicza się presja inflacyjna. Przedsiębiorstwa muszą więc zacząć zmniejszać ceny nawet w obliczu wzrastających kosztów surowców czy materiałów.

Najbliższe miesiące upłyną nam w dużej mierze pod znakiem rosnących obaw o ceny surowców energetycznych przed sezonem zimowym. Co więcej, ten niepokój może być również podbijany przez próby szerzenia dezinformacji w tym zakresie. W celu przekonania się jak to wpłynie na naszą sytuację i kolejne decyzje, przyjdzie nam niestety jeszcze trochę poczekać.

Aleksander Pawlak, Prezes Zarządu Tavex

RPP nie ma łatwego zadania

Mieszanka danych napływających obecnie z polskiej gospodarki oraz zagrożeń przed którymi stoimy jest koszmarem dla banku centralnego. Perspektywa stagflacji jest w zasadzie najgorszym wariantem pod względem decyzyjności i w takich okolicznościach Rada Polityki Pieniężnej będzie musiała podjąć dziś kolejną decyzję w zakresie stóp procentowych.

Jeszcze na początku wakacji Rada Polityki Pieniężnej przedstawiała dość czytelny scenariusz: zbliżamy się do szybkiego zakończenia cyklu podwyżek stóp procentowych. Inflacja zdawała się być już na szczycie, zaś gospodarka radziła sobie przyzwoicie. Jednak kolejne dane nie ułożyły się po myśli RPP – wzrost inflacji powyżej 16% (głównie w wyniku drożejącego opału) oraz spadek PMI poniżej 41 pkt. – dopiero trzeci raz w historii. Z jednej strony coraz gorszy obraz inflacyjny, z drugiej coraz większe ryzyko poważnej recesji. To zawsze ból głowy dla banku centralnego. W momencie, gdy impuls inflacyjny ma charakter zewnętrzny (jak obecnie – skok cen energii) odpowiedzią banku mogą być nawet obniżki stóp, aby nie doprowadzić do załamania popytu. Jednak tylko w sytuacji, gdy jest duża pewność, że presja inflacyjna nie rozleje się na całą gospodarkę. Teraz nie tylko tej pewności nie ma, mamy wręcz pewność wynikającą z danych, że takie ryzyko utrwalenia inflacji jest bardzo realne.

Co więcej, impuls zewnętrzny jest amortyzowany bardzo ekspansywną polityką fiskalną, a więc wspomniany wzrost kosztów energii (w tym opału) może wcale nie doprowadzić do spadku popytu w innych kategoriach. Jakby tego było mało, podjęto niezwykle niefortunną decyzję o wakacjach kredytowych, które pobudzają popyt i znacząco zmniejszają skuteczność już podjętych (słusznie) decyzjach o podwyżkach stóp. W efekcie RPP, chcąc realizować swój mandat stabilności cen powinna w mojej ocenie podnieść stopy o 50 bp i zakomunikować otwartość na kontynuowanie cyklu. Ze względu jednak na “efekt potwierdzenia” (skoro coś zapowiadaliśmy to tak zrobimy) spodziewam się podniesienia stóp tylko o 25 bp i sugestii, że czeka nas maksymalnie jeszcze jedna taka podwyżka.

Dane z rynków globalnych działają na korzyść dolara. Indeksy ISM pokazały zaskakująco dobrą formę amerykańskiej gospodarki. Zadziwia szczególnie wzrost zamówień zarówno w przemyśle, jak i w usługach – w dość mocnym kontraście do tego, co obserwujemy gdzie indziej globalnie. Jednocześnie wskaźnik cen płaconych w usługach utrzymał się na bardzo wysokim poziomie. Łącznie to kolejny argument dla Fed do utrzymania jastrzębiej retoryki. Chińskie dane o handlu zagranicznym z kolei wpisały się w scenariusz pogłębiającego się globalnego spowolnienia. Nic więc dziwnego, że EURUSD pozostaje poniżej parytetu i to przy oczekiwanej dużej podwyżce stóp od EBC (decyzja jutro). O 8:15 euro kosztuje 4,7306 złotego, dolar 4,7803 złotego, frank 4,8540 złotego, zaś funt 5,4913 złotego.

Autor: dr Przemysław Kwiecień CFA, główny analityk XTB

Odpowiedzialność podmiotów zbiorowych – propozycja zmian

W dniu 02.09.2022 r. na stronie Rządowego Centrum Legislacji przedstawiony został projekt (z dnia 29.08.2022 r.) ustawy zmieniającej ustawę o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych za czyny popełnione pod groźbą kary. Proponowane zmiany w ustawie mają w pewnym zakresie charakter zasadniczy.

Pierwszą i podstawową zmianą jest zmiana definicji podmiotu zbiorowego, która wynika z faktu, że rodzaj odpowiedzialności wynikający z przepisów ustawy powinien być skierowany do podmiotów dużych, zdolnych do tego by wprowadzić procedury compliance (wewnętrzne procedury zgodności). Z uwagi na co dokonuje się zawężenia zakresu przedmiotowego ustawy poprzez wyłączenie z niego mikroprzedsiębiorców, małych przedsiębiorstw i średnich przedsiębiorstw.

Zasadniczą zmianą jest wyeliminowanie skazania osoby fizycznej, przez co postępowanie przeciwko podmiotowi zbiorowemu będzie mogło toczyć się niezależnie od postępowania prowadzonego przeciwko osobie fizycznej działającej w jego imieniu. Podmiot zbiorowy będzie ponosił odpowiedzialność za czyn zabroniony, którego znamiona zostały wyczerpane przez działanie lub zaniechanie organu tego podmiotu, pozostające w bezpośrednim związku z prowadzoną przez ten podmiot działalnością. Podmiot zbiorowy będzie także podlegał odpowiedzialności za czyn zabroniony popełniony przez (1) członka organu tego podmiotu, (2) osobę fizyczną uprawnioną do jego reprezentowania, podejmowania w jego imieniu decyzji lub sprawowania nadzoru, w związku z jej działaniem w interesie lub na rzecz tego podmiotu, (3) osobę fizyczną dopuszczoną do działania przez jego organ, członka jego organu lub osobę wskazaną w pkt 2, wskutek nadużycia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków, (4) osobę przez niego zatrudnioną. W związku ze świadczeniem pracy na jego rzecz – jeżeli czyn ten przyniósł lub mógł przynieść podmiotowi zbiorowemu korzyść, choćby niemajątkową. Warunkiem odpowiedzialności ma być wina w wyborze albo nadzorze lub wina organizacyjna.

Znacznej zmianie ma także ulec wymiar kary nakładanej na podmiot zbiorowy. Dotychczas orzeczona mogła być kara w wysokości od 1 tys. złotych do 5 milionów złotych, nie więcej jednak niż 3% przychodu w roku obrotowym, w którym popełniono czyn. Po ewentualnym wprowadzeniu zmian, kara nie będzie powiązana z wysokością przychodu, a nadto będzie mogła wynieść od 10 tys. złotych do 30 milionów złotych.

Dokonana ma zostać także zmiana zakresu odpowiedzialności. Zamiast szczegółowego wyliczenia przepisów czynów zabronionych, w projekcie wprowadza się uregulowanie. Zgodnie z którym czynem zabronionym będzie czyn zabroniony przez ustawę pod groźbą kary jako przestępstwo ścigane z oskarżenia publicznego lub jako przestępstwo skarbowe, z wyłączeniem czynów popełnionych przez opublikowanie materiału prasowego oraz innych naruszeń prawa związanych z przekazywaniem myśli ludzkiej, do których stosuje się przepisy o odpowiedzialności i postępowaniu w sprawach prasowych określone w ustawie prawo prasowe.

Proponowane przepisy wprowadzają także możliwość wytoczenia powództwa cywilnego w procesie karnym przeciwko podmiotowi zbiorowemu. Pod warunkiem jednak, że nie będzie to utrudniało lub blokowało postępowania karnego. Wytoczenie takiego powództwa może nastąpić aż do rozpoczęcia przewodu sądowego na rozprawie głównej.

Projektowane przepisy przewidują także możliwość zaniechania ukarania oraz dobrowolne poddanie się odpowiedzialności. Pierwsza z tych instytucji, to nic innego jak czynny żal polegający na zawiadomieniu organu powołanego do ścigania o czynie oraz ujawnienie istotnych okoliczności tego czynu. Pod warunkiem, że organ nie miał jeszcze o takim czynie udokumentowanej wiadomości lub nie nastąpiło podjęcie czynności służbowych wobec podmiotu zbiorowego, a nadto pod warunkiem, że w zakreślonym przez organ terminie naprawiono wyrządzoną szkodę lub zwrócono korzyść pochodzącą z czynu zabronionego lub jej równowartość. Dobrowolne poddanie się odpowiedzialności może nastąpić wtedy, gdy okoliczności czynu nie budzą wątpliwości. Cele postępowania zostaną osiągnięte pomimo nieprzeprowadzania postępowania w całości, przy czym oczywiście musi nastąpić ujawnienie informacji dotyczących osób uczestniczących w popełnieniu czynu, istotnych okoliczności jego popełnienia, a także musi dojść do naprawienia szkody lub zwrotu korzyści oraz do uiszczenia kwoty odpowiadającej co najmniej najniższej korze pieniężnej, lecz nie większej niż 5 milionów złotych.

Niewątpliwie proponowane zmiany mają charakter kompleksowy i zmieniają dotychczasowe zasady odpowiedzialności podmiotów zbiorowych. Najistotniejszą – z punktu widzenia podmiotu zbiorowego – zmianą jest, jak się wydaje, proponowana likwidacja warunku odpowiedzialności podmiotów zbiorowych w postaci uprzedniego skazania osoby fizycznej, warunkowego umorzenia postępowania bądź orzeczenia o udzieleniu zezwolenia na dobrowolne poddanie się odpowiedzialności albo orzeczenia sądu o umorzeniu postępowania z powodu okoliczności wyłączającej ukarania sprawcy. Przyjęcie takiego rozwiązania budzi zasadnicze wątpliwości i ryzyko zapadnięcia odmiennych rozstrzygnięć w postępowaniach wobec osoby fizycznej (uniewinnienie) i wobec podmiotu zbiorowego (wymierzenie kary), co nie wpłynie korzystnie na postrzegania wymiaru sprawiedliwości i da asumpt do twierdzenia, że jedynym celem zmian w ustawie jest pozyskanie dodatkowych środków finansowych z podwyższonych w projekcie kar.

Autor: adw. Jacek Jaruchowski, Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy

Co daje ubezpieczenie samochodu? Najważniejsze korzyści

Każdy właściciel samochodu w Polsce i na terenie UE jest zobligowany do wykupienia ubezpieczenia OC pojazdu. W tym przypadku nie ma znaczenia, czy auto od lat stoi nieużywane w garażu, czy jest aktywnie wykorzystywane na co dzień. Ubezpieczenie samochodu dotyczy w równym stopniu każdego właściciela pojazdu mechanicznego. Inne ubezpieczenia są natomiast fakultatywne – warto natomiast je rozważyć, by zyskać komfort psychiczny na wypadek nieprzewidzianych zdarzeń.

Ubezpieczenie samochodu OC

Ubezpieczenie samochodu w Polsce to obowiązek każdego właściciela pojazdu bez względu na to czy auto jest używane czy nie. Obligatoryjnie należy więc posiadać ważne ubezpieczenie przez cały okres, w którym to dany pojazd jest zarejestrowany. Za brak ważnego OC grozi kara finansowa w wysokości od 200 do nawet 9030 zł – wartość zależy od pojazdu oraz czasu, przez jaki samochód nie ma ważnego ubezpieczenia. Właściciele aut osobowych mogą spodziewać się kar od 1200 zł do 6020 zł, natomiast właściciele samochodów ciężarowych – od 1810 zł do 9030 zł. Stosunkowo najniższe kary grożą właścicielom innych pojazdów (motocykle, motorowery, przyczepki samochodowe) – zapominalscy mogą w takiej sytuacji zapłacić od 200 zł do 1000 zł.

  • Co daje ubezpieczenie samochodu OC?

Najprościej mówiąc, OC działa w sytuacji, gdy w wyniku użytkowania samochodu wyrządzisz komuś szkodę – może mieć ona charakter osobowy bądź rzeczowy. Pamiętaj, że dotyczy to również sytuacji, gdy doprowadzisz do wyrządzenia szkody przy wsiadaniu lub wysiadaniu z auta, w trakcie załadunku i rozładunku czy w trakcie postoju, zatrzymania i garażowania.

W praktyce takie ubezpieczenie chroni osobę kierującą pojazdem przed ewentualnymi roszczeniami ze strony poszkodowanych w sytuacji, gdy dojdzie do kolizji lub wypadku drogowego. Szkody spowodowane przez kierowcę zrekompensuje w jego imieniu ubezpieczyciel.

Ubezpieczenie samochodu – AutoCasco (AC)

Ubezpieczenie AC w odróżnieniu od OC jest opcjonalne. Warto jednak zastanowić się nad jego wykupieniem zwłaszcza, że takie ubezpieczenie samochodu daje wiele korzyści.

  • Co daje ubezpieczenie samochodu AC?

Przede wszystkim chroni Cię i gwarantuje odszkodowanie w takich sytuacjach, jak:

  • uszkodzenie samochodu spowodowane np. kolizją z innym pojazdem, osobą czy obiektem. Autocasco zapewnia także ochronę na wypadek aktów wandalizmu i nieprzewidzianych zdarzeń: powodzi, pożaru, gradu, huraganu, trzęsienia ziemi itd.;
  • kradzieży pojazdu lub jego elementów;
  • utraty (zgubienia lub kradzieży) kluczy bądź sterowników do auta;
  • zniszczenia prawa jazdy lub dowodu rejestracyjnego samochodu.

Do innych, interesujących rodzajów ubezpieczeń samochodu, które warto rozważyć dla swojego komfortu psychicznego i pewności, że w razie nieprzewidzianych zdarzeń to ubezpieczyciel pokryje ewentualne szkody należą: ubezpieczenie szyb samochodowych (PAS – pokrywa koszty ewentualnej naprawy lub wymiany uszkodzonej szyby), Zielona Karta (przydatne zwłaszcza, jeśli regularnie podróżujesz za granicę) oraz dodatkowe rozszerzenie o usługi Assistance.

Wszystkie wspomniane rodzaje ubezpieczeń samochodu znajdziesz w ofercie PKO Leasing. Więcej na ten temat przeczytasz na: https://www.pkoleasing.pl/ubezpieczenia_oferta/ubezpieczenia-komunikacyjne/.

Koniec podwyżek stóp w Polsce coraz bliżej. Jak zareaguje złoty?

W tę środę (07.09) Rada Polityki Pieniężnej podejmie decyzję ws. stóp procentowych. RPP zdaje się zbliżać do końca cyklu – spodziewamy się podwyżki o 25 pb., tj. wzrostu stopy referencyjnej do 6,75%. Złoty mógłby zyskać, jeśli RPP zdecydowałaby się na podwyżkę o 50 pb. lub uderzyła w jastrzębi ton w kontekście przyszłości, wydaje się to jednak mało prawdopodobne.

W środę stopy zostaną najprawdopodobniej podniesione 11. raz z rzędu, od kiedy bank rozpoczął proces w październiku 2021 r. Bank na razie nie zamyka sobie żadnych dróg, lecz decydenci, w szczególności prezes Adam Glapiński, przy licznych okazjach sugerowali, że koniec podwyżek stóp w Polsce może się zbliżać. Brano nawet pod uwagę, że lipcowa podwyżka o 50 pb. – mniejsza od oczekiwań – może być ostatnią. Od tamtego czasu jednak inflacja wzrosła, podobnie jak ryzyka dla dalszego wzrostu cen, szczególnie biorąc pod uwagę sytuację energetyczną w Europie.

W sierpniu inflacja w Polsce osiągnęła 16,1%. Była najwyższa od ponad 25 lat i powyżej oczekiwań – konsensus spodziewał się spadku. Na odczyt inflacji bazowej musimy poczekać do połowy września, lecz wstępne dane sugerują, że zbliżyła się ona do liczby dwucyfrowej, wzrastając od lipcowych 9,3%. Inflacja utrzymuje się znacznie powyżej górnej granicy celu NBP (2,5% ± 1 pp.) i w krótkim i średnim terminie najpewniej pozostanie nieakceptowalnie wysoka. Prawdopodobnie jeszcze wzrośnie, szczególnie na początku 2023 r., zanim zacznie spadać. Z drugiej strony w ostatnim czasie w Polsce pogorszyła się sytuacja gospodarcza.

PKB: spadek w Polsce, wzrost w regionie

W II kwartale polski PKB skurczył się 2,1% w skali kwartału, negatywnie zaskakując. Był to dość nietypowy kwartał, następujący po okresie zaskakująco silnego wzrostu zapasów. Niemniej znaczny spadek PKB wyraźnie kontrastował z sytuacją w podobnych krajach – na Węgrzech, w Rumunii i Czechach dane były lepsze od oczekiwań i gospodarki te doświadczyły ekspansji kwartał do kwartału.

PMI dla przemysłu Polski ponownie spadł w zeszłym miesiącu, również zaskakując w dół, i osiągnął 40,9 pkt. To czwarty z rzędu miesiąc kurczenia się tego sektora, a sierpniowy odczyt jest najniższy od maja 2020 r. Kryzys energetyczny w Europie wpływa już na kraj – część firm produkcyjnych redukuje zatrudnienie w związku ze wzrostem cen gazu.

Wykres 1: Wzrost PKB w 2022 r. [% k/k, dane wyrównane sezonowo]

Wzrost PKB w 2022Źródło: Bloomberg Data: 06.09.2022

RPP łagodzi ton

Większość ekonomistów, w tym my, spodziewa się w tym tygodniu po RPP podwyżki o 25 pb., czyli wzrostu stopy referencyjnej do 6,75%. Część prognostów przewiduje większy ruch o 50 pb., taki jak w lipcu. Naszym zdaniem jest on jednak mało prawdopodobny.

Retoryka banku w ostatnim czasie zdecydowanie nie była agresywna, gospodarka spowalnia, a zagrożenia dla wzrostu są z tygodnia na tydzień coraz wyraźniejsze. Co więcej, dane o deficycie na rachunku obrotów bieżących niedawno zaskoczyły pozytywnie, a sytuacja kursowa nie wzywa decydentów do działania. Złoty pozostaje stosunkowo stabilny względem euro, a ostatnie ruchy sugerują, że jego wrażliwość na zmiany cen gazu mogła zmaleć.

Uważamy, że zbliżamy się do momentu, kiedy Narodowy Bank Polski zakończy lub przynajmniej wstrzyma cykl podwyżek. Spodziewamy się jednak, że po małej podwyżce we wrześniu w nadchodzących miesiącach decydenci mogą zdecydować się na jeden lub dwa ruchy o podobnej skali.

Jak zareaguje złoty?

Zebranie banku w tym tygodniu naszym zdaniem nie powinno wywołać znacznej zmienności złotego. Konsensus rynkowy dotyczący podwyżki o 25 pb. jest raczej silny i ruch tej wielkości prawdopodobnie nie spowoduje gwałtownej reakcji waluty.

Złoty mógłby zyskać, jeśli RPP zdecydowałaby się na podwyżkę o 50 pb. lub uderzył w jastrzębi ton w kontekście przyszłości, wydaje się to jednak mało prawdopodobne. Poza samą decyzją i oświadczeniem po posiedzeniu istotna dla rynku będzie konferencja prasowa prezesa Adama Glapińskiego odbywająca się następnego dnia. Jego komentarze w przeszłości wywoływały poruszenie na rynkach, więc w czasie konferencji możemy spodziewać się pewnej zmienności złotego.

Decyzja w sprawie polityki RPP zostanie ogłoszona w środę (07.09). Konferencja prasowa prezesa Adama Glapińskiego odbędzie się w czwartek o 15:00.

Pobyt ukraińskiego pracownika przez ponad 183 dni w Polsce. Jakie obowiązki ciążą na pracodawcy?

25 sierpnia minęło dokładnie 183 dni od momentu, gdy do Polski zaczęli masowo przybywać uchodźcy z Ukrainy. Oznacza to, że właśnie mija okres, w którym nie podlegają oni pod polską jurysdykcję podatkową. Jakie obowiązki w związku z tym spoczywają na pracodawcach zatrudniających Ukraińców?

Ukraińcy pod jurysdykcją podatkową polskiego fiskusa

Zgodnie z art. 3 ust. 1 ustawy o PIT osoby fizyczne, jeśli mają miejsce zamieszkania na terytorium RP, podlegają nieograniczonemu obowiązkowi podatkowemu, czyli od całości swoich przychodów bez względu na miejsce położenia ich źródeł. Natomiast na mocy ust. 1a, za osobę taką uznaje się również obcokrajowców przebywających na terytorium RP dłużej niż 183 dni w roku podatkowym (w przypadku osób fizycznych jest nim rok kalendarzowy) lub posiadających tu ośrodek interesów życiowych. Na przełomie sierpnia i września obowiązek nieograniczonego opodatkowania się w Polsce obejmie więc pracowników z Ukrainy, którzy z końcem lutego zaczęli napływać do naszego kraju uciekając przed rosyjską agresją militarną. Pozwala na to polsko-ukraińska konwencja ws. unikania podwójnego opodatkowania i zapobiegania uchylaniu się od opodatkowania w zakresie podatków od dochodu i majątku, sporządzona w Kijowie dnia 12 stycznia 1993 r. (Dz.U. 1994, nr 63, poz. 269).

Z chwilą przekroczenia przez pracownika 183 dniowego okresu pobytu w Polsce, jego wynagrodzenie za pracę, nawet gdyby uzyskiwał je w ramach delegacji z firmy ukraińskiej, będzie podlegać polskiemu systemowi prawa podatkowego. Celem uniknięcia podwójnego opodatkowania zastosowanie znajdzie wówczas metoda wskazana w art. 24 ww. dwustronnej konwencji.

Obowiązki pracodawcy wobec nowej sytuacji ukraińskiego pracownika

W pierwszej kolejności pracodawcy powinni ustalić, czy pracownik z Ukrainy zyskał status rezydenta podatkowego Polski, czyli czy przebywa tu 183 dni. A w tym aspekcie wątpliwości nasuwa pytanie, czy przy obliczaniu uwzględnia się dzień przyjazdu i wyjazdu pracownika z Polski. Ponieważ praktyka organów podatkowych i głos orzecznictwa są w tej kwestii niejednoznaczne, bezpieczniej jest ująć te dni w wyliczeniach. Jeśli już pracodawca stwierdzi, że zatrudniony u niego obywatel Ukrainy przebywa na terytorium RP dłużej niż 183 dni, powinien potrącać z jego wynagrodzenia i odprowadzać do właściwego urzędu skarbowego zaliczki na PIT. Czas na pierwsze potrącenie będzie przypada do 20-ego dnia miesiąca następnego po miesiącu, w którym pobyt pracownika z Ukrainy na terytorium RP przekroczył wskazany okres. Pracodawca oblicza i odprowadza PIT nie tylko za ostatni miesiąc, ale zobligowany jest zrobić to wstecz, od początku biegu terminu pobytu Ukraińca w Polsce. W kolejnych miesiącach zaliczki potrącać będzie już standardowo, za każdy poprzedni miesiąc pracy zatrudnionego pracownika z Ukrainy.

Oświadczenie pracownika o statusie rezydencji

To więc pracodawca, jako płatnik musi szczegółowo badać sytuację prawną ukraińskiego pracownika i samodzielnie ustalać państwo jego rezydencji podatkowej. Chyba, że obywatel Ukrainy złoży mu oświadczenie o przeniesieniu swojego ośrodka interesów życiowych i uzyskaniu statusu polskiego rezydenta podatkowego już od dnia przyjazdu do Polski. Taką możliwość daje art. 52zj ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych. Stanowi on, że w okresie od dnia 24 lutego 2022 r. do dnia 31 grudnia 2022 r. spełnienie warunku uznania za osoby mającej miejsce zamieszkania w Polsce stwierdza się na podstawie pisemnego oświadczenia obywatela Ukrainy o posiadaniu na terytorium RP centrum interesów osobistych lub gospodarczych (ośrodka interesów życiowych). Odebranie takiego oświadczenia zwalnia pracodawcę z obowiązku badania sytuacji prawnej pracownika.

PIT-11 oraz IFT-1/IFT-1R

Pracodawca zatrudniający cudzoziemca z Ukrainy, bez względu na to, czy jego pobyt przekroczył 183 dni, czy zamieszkuje on poza granicami RP, ale podlega ograniczonemu obowiązkowi podatkowemu z tytuł osiągniętego w Polsce dochodu, po zakończeniu roku zobowiązany będzie jako płatnik przesłać temu pracownikowi, oraz do właściwego urzędu skarbowego, PIT-11, czyli informację o przychodach z innych źródeł oraz o dochodach i pobranych zaliczkach na podatek dochodowy w roku.

Na przesłanie PIT-11 do urzędu skarbowego pracodawca będzie miał czas do końca stycznia przyszłego roku, a na przesłanie go pracownikowi – do końca lutego. W przypadku, gdy w trakcie roku podatkowego ustał obowiązek poboru zaliczki przez płatnika – pracodawca zobligowany będzie przesłać go w terminie 14 dni od złożenia pisemnego wniosku przez podatnika. Jeśli pracodawca zaprzestał działalności przed końcem stycznia, lub odpowiednio przed końcem lutego roku następującego po roku podatkowym – w terminie do dnia zaprzestania działalności.

Pracodawcy muszą również pamiętać o obowiązkach informacyjnych wobec urzędu skarbowego w przypadku, gdy pracownik z Ukrainy nie uzyskał statusu rezydenta podatkowego Polski, a osiągnął u danego pracodawcy przychody w ramach umów cywilnoprawnych, np. umowy o dzieło, czy umowy zlecenia. Informację należy złozyć na formularzu IFT-1/IFT-1R, tym samym dokumentując dokonywane z tytułu tych umów wypłaty, w dwóch trybach: IFT-1 lub IFT-1R. Pierwszy uruchamiany jest na wniosek pracownika. IFT-1R jest sporządzany za cały rok podatkowy. Jeśli umowa jest wykonywana w  Polsce wówczas pracodawca, jako płatnik, powinien pobrać zryczałtowany podatek i wykazać go na formularzu. Jeśli za granicą – przychody pracodawca wykazuje jako zwolnione z podatku. Zryczałtowany podatek ma stawkę 20% przychodu, bez potrącania kosztów jego uzyskania. Informację IFT-1/IFT-1R należy również przesłać pracownikowi.

Na przesłanie deklaracji IFT-1/IFT-1R pracodawca ma czas do końca lutego roku następującego po roku podatkowym. W przypadku zaprzestania działalności przed końcem lutego roku następującego po roku podatkowym termin na przesłanie jest do dnia zaprzestania działalności, lub na wniosek podatnika – 14 dni od dnia złożenia wniosku.

Ustalenie właściwości urzędu skarbowego

W przypadku deklaracji: PIT-11 właściwym do jej złożenia będzie urząd skarbowy według miejsca zamieszkania pracownika, a w przypadku niezamieszkującego w Polsce – urząd skarbowy w sprawach opodatkowania osób zagranicznych. Do złożenia informacji IFT-1/IFT-1R właściwym będzie wyłącznie ten drugi urząd. W każdym z 16 województw jest jeden taki urząd skarbowy dedykowany do przyjmowania deklaracji dotyczących zatrudnionych na ternie Polski nierezydentów. W sytuacji gdy pracownik z Ukrainy, czy inny nierezydent, uzyskuje przychody na terenie więcej niż jednego województwa, wówczas właściwym jest Trzeci Urząd Skarbowy Warszawa-Śródmieście.

Rozliczenia z ZUS

Składki na ubezpieczenie społeczne z tytułu pracującego w Polsce obywatela Ukrainy generalnie podlegają tutaj rozliczeniu w ZUS. Zgodnie z przytoczoną wyżej argumentacją, wpłaty do polskiego ZUS powinny być potrącane także od wynagrodzenia Ukraińca pracującego zdalnie na rzecz ukraińskiego z terytorium RP. Jak informuje oficjalnie Zakład Ubezpieczeń Społecznych, polskim składkom będzie podlegać Ukrainiec, jeśli co najmniej 25 procent swoich dochodów osiąga z tytułu pracy wykonywanej w Polsce. Pracodawcy rozliczając pensje pracowników z Ukrainy muszą więc pamiętać, że zaliczki na ich PIT mogą ulec pomniejszeniu o wartość odprowadzonej składki na ubezpieczenie zdrowotne.

Ulga dla młodych

Na koniec warto przypomnieć, że Ukraińcy, którzy nie ukończyli 26 roku życia, a przebywają na terytorium Polski dłużej niż 183 dni, dzięki uzyskaniu statusu rezydenta podatkowego RP mogą korzystać z ulgi dla młodych, czyli opodatkowania swoich dochodów efektywną stawką PIT 0%.

Podsumowanie

Najważniejszym zadaniem przedsiębiorcy zatrudniającego obywatela z Ukrainy jest więc zbadanie statusu jego rezydencji podatkowej. Jeśli pracownik nie złożył ww. oświadczenia na podstawie art. 52zj ustawy o PIT, to pracodawca sam będzie musiał dopilnować formalności i obliczyć upływ terminu 183 dni, po których stanie się płatnikiem zaliczek na podatek dochodowy zobligowanym do pobrania ich i wpłacenia w terminie do 20 dnia następnego miesiąca za cały okres pobytu ukraińskiego pracownika w Polsce. Zgodnie bowiem z art. 31 ustawy o PIT, zakład pracy jako płatnik jest zobowiązany obliczać i pobierać w ciągu roku zaliczki na podatek dochodowy od osób, które uzyskują od tych zakładów przychody ze stosunku służbowego, stosunku pracy, pracy nakładczej lub spółdzielczego stosunku pracy, zasiłki pieniężne z ubezpieczenia społecznego wypłacane przez zakłady pracy, a w spółdzielniach pracy – wypłaty z tytułu udziału w nadwyżce bilansowej. Przepis art. 32 ust. 6 precyzuje, że pracodawca może nie pobierać tych zaliczek od dochodów uzyskanych przez pracownika z pracy wykonywanej poza terytorium Polski, jeśli dochody te podlegają, lub będą podlegać opodatkowaniu za granicą, np. w Ukrainie. Jednak będzie zobligowany do ich pobrania, jeśli pracownik wystąpi z odpowiednim wnioskiem.

Autor: Skarbiec Corporate Services świadczy usługi księgowe, rachunkowe i kadrowo-płacowe. Należy do grupy Kancelarii Prawnych Skarbiec

Europejskie usługi zwalniają

Perspektywy dla europejskiego rynku usług znowu się pogarszają. W ostatnich danych pesymiści po raz pierwszy od półtora roku zaczęli przeważać nad optymistami.

Słabsze dane z europejskich usług

Wczorajsze odczyty danych na Starym Kontynencie nie napawały optymizmem. Z wyjątkiem Włoch, gdzie indeks PMI niespodziewanie wyraźnie wzrósł, większość państw notowała wyraźne spadki. Były one przeważnie większe od oczekiwań, stąd łączny indeks PMI dla usług w strefie euro też zanurkował. W rezultacie mamy pierwszy od marca 2021 wynik poniżej progu 50 pkt. Pułap ten to nie tylko okrągła wartość, ale przede wszystkim poziom rozdzielający przewagę odpowiedzi pozytywnych od negatywnych. Na deser poznaliśmy jeszcze słabszy indeks Sentix. Jest to wskaźnik pokazujący oczekiwania inwestorów finansowych. Patrząc na to, co się dzieje na giełdach, nie można być zaskoczonym, że był on na najniższych poziomach wszech czasów z wyjątkiem początku pandemii.

Złoty wraca do łask

Polska waluta wraca do łask inwestorów. Nie bez znaczenia jest oczywiście podwyżka stóp procentowych, ale patrząc na skalę umocnienia, nie powinien być to jedyny powód. Po ruchach na stawce WIBOR widać jednak, że oczekiwanie szczególnie dużych podwyżek nie jest szczególnie zasadne. Polskiej walucie pomaga uspokojenie na rynkach. Co ciekawe, znów rosną ceny obligacji. Najwyraźniej inwestorzy uważają, że dużych podwyżek stóp procentowych już nie będzie i warto kupować. Z drugiej strony polska giełda powoli staje się coraz atrakcyjniejsza. Wyniki giełdy są fatalne na tle innych parkietów, ale im jest gorzej, tym więcej pojawi się fanów liczenia na korektę. W rezultacie polskiej walucie mocno pomaga jej ostatnia słabość, co stawia pod pewnym znakiem zapytania dalsze umocnienia.

Ropa szuka dna

Po odbiciu w czwartkowy wieczór ropa naftowa znów zawróciła i znajduje się w okolicach 93 dolarów za baryłkę. Mowa o ropie notowanej w Londynie, amerykański surowiec znajduje się około 6 dolarów niżej. Rynki przygotowują się już do zmniejszenia wydobycia, o czym najlepiej świadczy zmniejszenie ilości wież wiertniczych za oceanem w zeszłym tygodniu. Z jednej strony jest to dobry sygnał, bo ropa jest ważnym elementem wielu kosztów. Z drugiej strony spadek cen wynika z oczekiwania spowolnienia gospodarczego, a tego jednak nie chcemy.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Zmianę źródeł energii przewidują 3 na 4 firmy z branży budownictwa, przemysłu i data center

Firmy z branży przemysłu, budownictwa i centrów danych przygotowują się na zmianę swoich źródeł energii – wynika z raportu Eaton. Co trzecia jest już w trakcie realizacji tego planu. Przedsiębiorstwa wciąż najczęściej korzystają z energii z sieci, ale w przyszłości na pierwsze miejsce wysuną się OZE. Czego trzeba, żeby tak się stało?

OZE najchętniej wybieranym źródłem energii

Już jedna na cztery firmy z sektora przemysłu, budownictwa i centrów danych korzysta z OZE jako głównego źródła energii. W przyszłości planuje to ponad połowa przedsiębiorstw, które będą zmieniały obecne źródła zasilania. Drugim najczęściej wskazywanym przez respondentów zamiennikiem jest gaz. Obecnie korzysta z niego 25% firm. W przyszłości odsetek ten ma wzrosnąć do 35%. Prawie połowa (47%) przedsiębiorstw wciąż korzysta z energii z sieci – to najczęściej stosowane źródło zasilania. W przyszłości odsetek ten zmaleje jednak do 35%, a na pierwsze miejsce wysuną się źródła odnawialne.

77% firm z omawianych sektorów przewiduje zmianę swoich obecnych źródeł energii. 29% już rozpoczęło ten proces. – Zwrot jest powodowany chęcią zmniejszania kosztów, ale też dążeniem do osiągania celów zrównoważonego rozwoju i odpowiadania na społeczne oczekiwania. Zmianę źródeł energii dodatkowo przyspieszają też regulacje prawne i limity emisji gazów cieplarnianych, które są wprowadzane przez rządy czy Unię Europejską – wskazuje Mariusz Hudyga, Product Manager w firmie Eaton.

Co firmy monitorują, a co powinny zacząć?

Jako kluczowy czynnik cyfryzacji 44% firm wskazało transformację energetyczną i bardziej wydajne zużywanie mocy. Dla 43% ważne są kwestie związane z raportowaniem wskaźników środowiskowych i społecznych (ESG). Proste parametry, takie jak całkowite zużycie energii, śledzi połowa firm. Na bezpieczeństwo energetyczne zwraca uwagę 38%. Zmiana źródeł energii i zmniejszanie jej zużycia będzie jednak wymagała dokładnego śledzenia bardziej zaawansowanych wskaźników poboru mocy.

W wielu przedsiębiorstwach energią wciąż zarządza się ręcznie. Działając w ten sposób można śledzić, ile firma pobiera mocy i ile ją to kosztuje, ale nie pozwala to wdrożyć OZE na szeroką skalę ani zmniejszać zużycia. Potrzebne są inteligentne rozwiązania bazujące na sztucznej inteligencji i uczeniu maszynowym, które dadzą wgląd w dane w czasie rzeczywistym. Ułatwi to mądrzejsze wykorzystywanie energii i zmniejszanie śladu węglowego zakładów – podkreśla Mariusz Hudyga.

Wyniki badania pokazują, że tylko co trzecia firma korzysta z inteligentnych systemów do zarządzania energią. Podobny odsetek śledzi efektywność wykorzystania energii, tzw. wskaźnik PUE (ang. Power Usage Effectiveness) oraz stopień równoważenia swojej emisji CO2. Około jedna czwarta przedsiębiorstw kontroluje poziom emisji gazów cieplarnianych. Wciąż pozostaje więc wiele do zrobienia w procesie przechodzenia na zieloną energię.

Informacje o raporcie:

Raport o digitalizacji i transformacji energetycznej” prezentuje wyniki badania przeprowadzonego w kwietniu i maju 2022 roku na zlecenie firmy Eaton przez 451 Research. Wzięło w nim udział 1001 respondentów zaangażowanych w procesy digitalizacji w firmach. Badanie objęło przedsiębiorstwa ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec, Hiszpanii, Włoch, krajów skandynawskich oraz Zjednoczonych Emiratów Arabskich/Dubaju.

Jak zapobiec Gaz-armagedonowi i zapewnić prawidłowy przebieg transformacji

  • Gwałtownie rosnące ceny gazu pogarszają i tak już tragiczną sytuację: do czerwca 2022 roku liczba gospodarstw domowych dotkniętych ubóstwem energetycznym w UE28 wzrosła o ponad +50%. Ale najgorsze wciąż przed nami: Z analiz Allianz Trade wynika, że nadciągające niedobory gazu mogą spowodować wzrost cen detalicznych o 200%, co do końca roku doprowadzi np. do potrojenia odsetka niemieckich gospodarstw domowych mających trudności z opłaceniem rachunków za energię do 8,4%.
  • Wdrożone środki zaradcze, takie jak obniżki podatków i limity cenowe mają poważne słabości, których jedną z najpoważniejszych jest osłabienie motywacji do oszczędzania energii. Lepszym podejściem może być system podwójnych cen. Pozwalałby każdemu gospodarstwu domowemu na zakup określonej z góry ilości energii do zasilania domu po cenie regulowanej, podczas gdy wszelkie dalsze potrzeby energetyczne musiałyby być zaspokajane po cenie rynkowej.
  • Poza pierwszą płaszczyzną doraźnych środków kryzysowych, potrzebna jest nowa umowa społeczna, która pozwoliłaby złagodzić regresywne skutki polityki klimatycznej i zabezpieczyć zieloną transformację. Z analiz Allianz Trade wynika, że najlepszym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie nowego świadczenia, w rodzaju „dodatku na zakup energii”, jednak z pewną modyfikacją: płatność (całkowita kwota lub mniejsze kwoty) byłaby dokonywana na tak zwane „konto oszczędności energii”, tzn. kwoty nie byłyby wykorzystywane, ale (częściowo) oszczędzane; oszczędności takie byłyby uzupełniane przez państwo. W ten sposób można upiec dwie pieczenie na jednym ogniu, powodując zmianę zachowań w kierunku obniżenia zużycia energii oraz gromadzenie rezerw finansowych przez gospodarstwa domowe o niskich dochodach.

Kryzys gazowy może przerodzić się w „Gazmageddon”.

Ubóstwo energetyczne to odwieczna zmora UE. Jeszcze zanim rozpoczął się dzisiejszy kryzys energetyczny, miliony ludzi miało trudności z ogrzaniem swoich domów i zapłaceniem rachunków za energię z powodu niskich dochodów, wysokich cen i niskiej wydajności energetycznej. Według Obserwatorium Ubóstwa Energetycznego (EPOV) przy Komisji Europejskiej, w 2018 roku 6,6% gospodarstw domowych w UE28 nie było w stanie zapłacić na czas rachunków za media (co określa się mianem zaległości w opłatach za media) i było zagrożone odłączeniem od sieci energetycznej. Jednocześnie 7,3% nie było w stanie odpowiednio ogrzać swoich domów, a 16,2% wydawało ponad dwa razy więcej niż mediana krajowa wydatków na energię w stosunku do dochodów.

W tym roku sytuacja uległa znacznemu pogorszeniu, ponieważ inwazja na Ukrainę spowodowała eksplozję cen gazu do poziomu niespotykanego od ponad dekady, co pokazuje Rysunek 1. Ceny gazu dla gospodarstw domowych w całej UE wzrosły średnio o +22% w stosunku do poziomu z 2021 roku. Tymczasem w Niemczech, Wielkiej Brytanii i Niderlandach ceny gazu poszybowały w górę odpowiednio o +58%, +83% i +85%.

Rysunek 1: Ceny gazu ziemnego dla gospodarstw domowych w strefie euro

Ceny gazu ziemnego dla gospodarstw domowych w strefie euroŹródła: Indeks Cen Energii dla Gospodarstw Domowych, Dział Analiz Allianz.

Konsekwencją tego jest wzrost liczby gospodarstw domowych dotkniętych ubóstwem energetycznym w UE28 o ponad +50% według stanu na czerwiec 2022 roku – wynika z przeanalizowanych przez Allianz Trade danych. Rysunek 2 pokazuje wzrost zaległości w opłatach za media w całej UE. Na przykład w Niderlandach zaległości wzrosły z 1,2% w 2021 do 3,9% w 2022 roku, co stanowi rekordowy wynik dla tego kraju od czasu, gdy Komisja Europejska zaczęła śledzić te statystyki w 2005 roku. W Wielkiej Brytanii nastąpił wzrost z 4,7% do 7,1%, a w Niemczech z 2,4% do 4,0%. Jedynym wyjątkiem jest Francja, gdzie szereg działań, w tym bezpośrednie interwencje na rynku gazu, pozwoliły utrzymać liczbę gospodarstw domowych dotkniętych ubóstwem energetycznym na stałym poziomie (patrz załącznik, w którym zamieszczono przegląd działań mających na celu walkę z kryzysem gazowym).

Rysunek 2: Odsetek ludności zalegającej z opłatami za media

Odsetek ludności zalegającej z opłatami za mediaŹródła: Indeks Cen Energii dla Gospodarstw Domowych, Eurostat, Trading Economics, EPOV, Dział Analiz Allianz.

Jednak najgorsze wciąż przed nami. Nadciągające niedobory gazu mogą spowodować wzrost cen detalicznych o 200%, co do końca roku doprowadzi np. w Niemczech do potrojenia odsetka gospodarstw domowych mających trudności z opłaceniem rachunków za energię. W odniesieniu do wielu krajów – m.in. wspomnianych Niemiec – oczekuje się, że odsetek ludności dotkniętej ubóstwem energetycznym będzie się jeszcze pogłębiał w miarę upływu lat i utrwalania się kryzysu gazowego. Za pomocą analizy regresji szacujemy związek między cenami energii dla gospodarstw domowych, dochodem rozporządzalnym brutto i wskaźnikami ubóstwa energetycznego w latach 2010-2018 i stosujemy nasze ustalenia do obecnych cen energii. Nasza analiza przewiduje wzrost cen gazu dla gospodarstw domowych o +58% w latach 2021-2022 (do czerwca) w Niemczech. Po ograniczeniu dostaw gazu ziemnego z Rosji na początku lipca, ceny gazu mogą wzrosnąć od +71% do +200% w porównaniu z rokiem 2021. W tym kontekście Rysunek 3 pokazuje, że do końca tego roku aż 8,4% ludności Niemiec może mieć zaległości w opłatach za media, co jest sytuacją bez precedensu, która może spowodować poważne zaburzenia w tkance społecznej kraju; szykuje się „Gazmageddon”.

Rysunek 3: Prognozowany wpływ dalszych podwyżek cen gazu na ludność Niemiec zalegającą z opłatami za mediaPrognozowany wpływ dalszych podwyżek cen gazu na ludność Niemiec zalegającą z opłatami za media

Źródła: Indeks Cen Energii dla Gospodarstw Domowych, Eurostat, Trading Economics, EPOV, GdW, Dział Analiz Allianz.

System podwójnych cen mógłby rozwiązać niedoskonałości środków zaradczych wprowadzonych do tej pory.

Środki zaradcze wdrożone dotąd przez rządy, takie jak obniżki podatków i limity cenowe mają poważne słabości, których jedną z najpoważniejszych jest osłabienie motywacji do oszczędzania energii. Warto rozważyć wprowadzenie systemu podwójnych cen. Wiele państw członkowskich UE przyjęło już przepisy chroniące konsumentów przed wysokimi cenami energii, wprowadzając dopłaty lub limity cenowe (patrz załącznik). Większość środków ma jednak poważne wady. Wiele z nich nie jest rozwiązaniami adresowanymi do określonych grup, lecz pozwala korzystać wszystkim gospodarstwom domowym, niezależnie od poziomu dochodów – dobitnym przykładem są (tymczasowe) obniżki podatków lub bilet za 9 euro w Niemczech. Inne środki, takie jak obniżki cen, zakłócają mechanizm rynkowy; sygnały cenowe już nie działają. Choć niektóre inne rozwiązania mogą być nakierowane na pewne grupy (np. dopłaty dla gospodarstw domowych o niskich dochodach), są postrzegane jako raczej uznaniowe i/lub niewystarczające. Wszystkie środki obarczone są zasadniczą słabością: osłabiają motywację do oszczędzania energii, co powinno być priorytetem. System podwójnych cen, za którym opowiada się ekonomista Jean Pisani-Ferry[1], mógłby rozwiązać te problemy. Pomysł jest dość intrygujący: każde gospodarstwo domowe miałoby prawo do zakupu pewnej ilości energii w zależności od potrzeb, aby zasilić swój dom po cenie regulowanej; wszelkie dalsze potrzeby energetyczne musiałyby być zaspokajane po cenie rynkowej. Najprostszym podejściem do ustalenia przydzielonej ilości byłoby podejście historyczne, tzn. bazujące na zużyciu energii w poprzednich latach, ale z odliczeniem – powiedzmy – 25% w celu zachęcenia do oszczędzania energii. Z analiz Allianz Trade wynika, że takie rozwiązanie stanowiłoby zachętę dla wszystkich gospodarstw domowych do zmniejszenia zużycia energii, ale zapewniłoby duże transfery na rzecz zamożniejszych gospodarstw domowych, które nie są zagrożone ubóstwem energetycznym. Dlatego należy połączyć to z ustaleniem górnego pułapu ilości energii wynikającej ze zużycia historycznego o medianę zużycia. Stanowiłoby to zachętę dla wszystkich konsumentów, a jednocześnie uwzględniało ich zdolność do radzenia sobie z obciążeniami. Wskazówką do wyznaczenia ceny regulowanej mogłyby być poziomy cen obowiązujące przed kryzysem. Taki system ma dwie zalety: jest elastyczny i oparty na redystrybucji.

  • Elastyczność: Cena regulowana oraz ilość przydzielonej energii mogą być ustalane zgodnie z pożądanym poziomem ochrony (co jest kompromisem pomiędzy potrzebą pomocy a dostępną przestrzenią fiskalną). Przydzieloną ilość można na przykład ustalić na poziomie o ponad 25% niższym niż dotychczasowe zużycie, pułap ilościowy można obniżyć poniżej mediany, aby zwiększyć bodźce do oszczędzania i zmniejszyć liczbę chronionych gospodarstw domowych (oraz koszty programu). Ponadto cena regulowana i przydzielona ilość powinny być dynamicznie dostosowywane co roku, aby utrzymać zachęty do oszczędzania energii; ostatecznie cena regulowana powinna zrównać się z ceną rynkową.
  • Redystrybucja: Ponieważ gospodarstwa domowe o wysokich dochodach zwykle mieszkają w większych domach (i mają więcej gadżetów elektrycznych), są zmuszone kupować więcej energii po cenie rynkowej; dlatego wsparcie dla gospodarstw domowych o niskich dochodach będzie (znacznie) wyższe[2]. Aby wzmocnić redystrybucyjny charakter systemu, można by wprowadzić próg dochodów (np. poziom tzw. „podatku od bogatych” w Niemczech), po przekroczeniu którego gospodarstwa domowe nie mają już prawa do zakupu energii po cenach regulowanych. To jednak nieco skomplikowałoby sytuację, ponieważ programem nie mogłyby już zarządzać wyłącznie dostawcy mediów, a „nadwyżka” dotacji musiałaby być później pobierana przez urzędy skarbowe.

Pobieżna kalkulacja daje cenę około 22 mld EUR (0,6% niemieckiego PKB) za zużycie gazu. Zakłada ona jednak, że cena regulowana jest równa średniej sprzed kryzysu. Poprzez inne ustalenie ceny regulowanej można w zróżnicowany sposób obniżyć koszty. Jeżeli na przykład cena regulowana zostanie ustalona na poziomie dwukrotnie wyższym niż przed kryzysem, koszty spadną do 8,4 mld EUR.

Potrzebna jest nowa umowa społeczna, która pozwoliłaby zabezpieczyć zieloną transformację.

Poza pierwszą płaszczyzną doraźnych środków kryzysowych, potrzebna jest nowa umowa społeczna, która stanowiłaby odpowiedź na długoterminowe wyzwania związane z wyższymi cenami energii, jakie prawdopodobnie wystąpią w czasie zielonej transformacji. Wysokie ceny energii, a co za tym idzie ubóstwo energetyczne pozostaną na dłużej, biorąc pod uwagę zmieniony krajobraz geopolityczny i konieczność podjęcia bardziej agresywnych działań w celu walki z kryzysem klimatycznym. Należy w szczególności podkreślić, że polityka klimatyczna jest z natury regresywna. Istnieją dwa kanały oddziaływania: poprzez generowanie dochodów (praca) i wykorzystanie (konsumpcja). Ogólnie rzecz biorąc, efekty związane z zatrudnieniem w wyniku zielonej transformacji będą prawdopodobnie niewielkie, przynajmniej w ujęciu netto. W rzeczywistości prawdopodobnie dojdzie do ogromnego przesunięcia miejsc pracy pomiędzy sektorami i regionami. „Zielone” miejsca pracy będą wymagały innych i wyższych umiejętności, więc pracownicy o niższych kwalifikacjach prawdopodobnie najbardziej odczują zmiany na rynku pracy. W trakcie zielonej transformacji zmienią się również ceny względne: Ceny węgla powodują, że zużycie energii jest droższe, a regulacje i normy powodują wzrost cen np. mieszkań i żywności. Będzie to miało inny wpływ na różne grupy dochodowe. Nawet jeżeli zużycie energii jest ogólnie niższe w grupach o niższych dochodach, to one szczególnie ucierpią z powodu rosnących cen. Dlatego w dłuższej perspektywie trzeba zrobić więcej, aby chronić najbardziej wrażliwe gospodarstwa domowe. Sprawiedliwość społeczna wymaga podjęcia działań naprawczych mających na celu zapewnienie równego podziału kosztów i korzyści z zielonej transformacji. Z analiz Allianz Trade wynika, że nierówna dystrybucja może spowodować znaczne opóźnienia w transformacji gospodarek, czy to poprzez protesty przeciwko koniecznym zamknięciom fabryk i kopalń, czy też zbyt nieśmiałe działania w zakresie ustalania cen emisji. Nie należy powtarzać błędów popełnionych w przeszłości w zakresie globalizacji: chociaż internacjonalizacja łańcuchów wartości znacznie zwiększyła światowy dobrobyt i wyłoniła wiele zwycięskich podmiotów (we wszystkich krajach), to jednak było też wielu przegranych, których straty w zakresie dobrobytu i trudności w dostosowaniu się nie zostały odpowiednio uwzględnione przez decydentów.

Odporna na skutki zmian klimatu polityka społeczna powinna obejmować stałe dotacje dla gospodarstw domowych o niskich dochodach (tzw. „dodatek na zakup energii”). W odniesieniu do rynków pracy nie są konieczne nowe instrumenty, ale konsekwentne stosowanie aktywnych programów rynku pracy (np. usługi pośrednictwa pracy, wsparcie dla nowo powstających firm). Ponadto potrzebne są ukierunkowane programy szkoleniowe i programy rozwoju umiejętności w celu przekwalifikowania i podnoszenia kwalifikacji pracowników oraz wspierania ich w przechodzeniu do nowych miejsc pracy, być może w nowych zawodach lub sektorach. W celu wsparcia konsumpcji podczas zielonej transformacji istnieją zasadniczo dwie opcje:

  • Po pierwsze, włączenie działań społecznych towarzyszących polityce klimatycznej do istniejącego systemu świadczeń społecznych. Zaletą tego rozwiązania jest to, że wdrożenie i administrowanie nimi powinno być stosunkowo proste. Wady są jednak poważniejsze. Po pierwsze, środki te są mało widoczne i prawdopodobnie będą rozumiane przez zainteresowanych jako „nic nowego”; z punktu widzenia ekonomii politycznej jest to problematyczne, ponieważ raczej nie przyczyni się do zwiększenia akceptacji dla polityki klimatycznej. Ponadto istnieją dwa problemy „techniczne”: dostosowanie świadczeń socjalnych do zmienionych cen odbywa się z reguły „po fakcie”, co oznacza, że wsparcie dociera do potrzebujących z pewnym opóźnieniem. Krytycznie należy też spojrzeć na dokładność wyceny, ponieważ uwzględniane są tylko osoby już będące w potrzebie, tzn. gospodarstwa domowe otrzymujące już świadczenia socjalne. Grupa osób, których byt jest zagrożony przez rosnące koszty energii, będzie prawdopodobnie większa i obejmie (niższą) klasę średnią – dlatego też wiele działań klimatycznych jest tak niepopularnych. Ruch Żółtych Kamizelek we Francji pokazał to aż nadto wyraźnie.
  • Po drugie, wprowadzenie nowego świadczenia w postaci bezpośredniej dopłaty do energii, tzw. „dodatku na zakup energii”. Chodzi o stałe transfery pieniężne dla wszystkich zainteresowanych w zależności od ich dochodów i statusu społecznego (np. dzieci). Ta forma ochrony socjalnej w fazie przejściowej rozwiązałaby problemy pierwszego podejścia (integracja). Jednak decyzje polityczne dotyczące wysokości „dodatku na zakup energii”, jak również ich skalowania w zależności od dochodu, będą prawdopodobnie trudne. Pragmatycznym podejściem byłoby tutaj powiązanie całkowitej kwoty płatności z przychodami z wdrożenia polityki klimatycznej (np. podatek węglowy, CBAM, ETS). W ten sposób państwo sygnalizowałoby, że wszystkie dochody z koniecznych działań zmierzających do zwiększenia kosztów energii kopalnej zostaną ostatecznie zwrócone poszkodowanym. Nie rozwiązuje to jednak kwestii konkretnego podziału środków.

Największą zaletą „dodatku na zakup energii” jest jego połączenie z zachętami do zmiany zachowań i budowania długoterminowych oszczędności. To jest często ślepy zaułek polityki klimatycznej: że być może uda się powstrzymać kryzys klimatyczny przy pomocy odpowiedniego zestawu narzędzi w postaci cen i regulacji, które poprowadzą niezbędną transformację technologiczną. W rzeczywistości jednak osiągnięcie celu 1,5°C wymaga daleko idących zmian zachowania, a tym samym oszczędności energii. To również opisuje nieodłączny dylemat społecznej rekompensaty dotyczącej polityki klimatycznej: Jeśli posunie się ona za daleko, pożądane sygnały cenowe mogą zostać zniweczone i nie dojdzie do redukcji zużycia energii ze źródeł kopalnych (tzw. efekt odbicia) lub będzie ona niewystarczająca. „Dodatek na zakup energii” można skonstruować tak, aby zminimalizować to ryzyko. Prosty trik: dodatek na zakup energii wypłacany jest albo na rachunek bieżący, tj. jest w całości dostępny do wykorzystania w celach konsumpcyjnych, lub płatność (pełna bądź mniejsze kwoty) realizowana jest na tak zwany „rachunek oszczędności energetycznych”, tj. kwoty nie są przeznaczane na konsumpcję, lecz oszczędzane. (Narzędzie do oszczędzania – zwykłe konto bankowe, fundusz inwestycyjny lub polisa ubezpieczeniowa – może być wybierane przez gospodarstwa domowe). Główna idea polega na tym, że kwota zaoszczędzonego przez gospodarstwa domowe dodatku na zakup energii jest podwajana przez państwo. Jest to więc – podobnie jak w przypadku Riester – forma oszczędzania dotowana przez państwo. Stanowi silną zachętę, aby nie wydawać dodatku na zakup energii od razu. W ten sposób można osiągnąć dwa cele jednocześnie. Z jednej strony, gospodarstwa domowe, które oszczędzają swój „dodatek na zakup energii”, muszą dostosować swoje zużycie i zużywają mniej energii, aby móc nadal się utrzymywać, czyli płacić rachunki za energię. Po drugie, umożliwia to również biedniejszym gospodarstwom domowym gromadzenie rezerw, czy to na zakup nieruchomości mieszkalnej, czy na emeryturę. Należy jednak zapewnić pewną elastyczność w wydatkowaniu oszczędności; na przykład można by zezwolić na wypłatę do połowy zgromadzonych oszczędności po każdych pięciu (dziesięciu) latach, z wyjątkami dotyczącymi zakupu domu i emerytury. W ten sposób „dodatek na zakup energii” mógłby stać się innowacyjnym świadczeniem społecznym, które pozwoliłoby upiec dwie pieczenie na jednym ogniu: zabezpieczyć zieloną transformację i złagodzić nierówności społeczne.

[1] Rozmowa z Olivierem Blanchardem w Le Monde, 19 maja 2022.

[2] Chociaż zamożniejsze gospodarstwa domowe zwykle mieszkają w bardziej energooszczędnych budynkach, to jednak nie kompensuje ich motywacji do oszczędzania, ponieważ ich zapotrzebowanie na energię zwykle rośnie szybciej wraz z dochodem niż oszczędności energii uzyskane dzięki wyższej efektywności energetycznej.

Media społecznościowe i kanały cyfrowe mogą zwiększyć zaufanie do władz – tak wynika z nowego raportu Salesforce

Podobnie jak w przypadku trendów obserwowanych w innych branżach, konsumenci domagają się, by instytucje rządowe oferowały więcej swoich usług online. I chociaż technologie takie jak media społecznościowe są często obwiniane za erozję zaufania do demokracji, usługi cyfrowe, właśnie takie jak wspomniane media społecznościowe, są krytycznym – i coraz popularniejszym – narzędziem dla rządów do udostępniania informacji i spełniania oczekiwań wyborców.

Te i inne wnioski pochodzą z raportu Connected Government, który podsumowuje pięć zleconych przez Salesforce globalnych badań konsumenckich, z których każde zawiera co najmniej 5 tys. odpowiedzi.

Z raportu wynika, że instytucje rządowe muszą skupić się na wyeliminowaniu problemów i budowaniu zaufania podczas wdrażania strategii i narzędzi cyfrowych – albo ryzykować dalsze osłabienie wiary wyborców w te kluczowe instytucje.

Dlaczego jest to ważne: globalne zaufanie do instytucji rządowych spada, co pogłębia przekonanie, że współczesne rządy nie pracują na rzecz swoich wyborców:

  • Ponad 2 na 5 respondentów badania twierdzi, że zaufanie ma duży wpływ na ich skłonność do głosowania.
  • Jedna na trzy osoby stwierdziła, że zaufanie wpływa na jej gotowość do udostępniania rządowi swoich danych osobowych.
  • Tylko 18% wyborców uważa, że jakość obsługi jest priorytetem w ich kontaktach z instytucjami rządowymi.
  • Tylko 16% wyborców uważa, że rząd z powodzeniem wykorzystał technologię do poprawy jakości obsługi.

Szanse: w raporcie stwierdzono również, że dostępna i zaufana technologia może umożliwić rządom spełnienie – i przekroczenie – oczekiwań wyborców:

  • Co czwarta osoba z pokolenia Z korzysta z mediów społecznościowych jako podstawowego źródła wiarygodnych informacji o usługach publicznych.
  • Ponad połowa (54%) konsumentów twierdzi, że łatwiej jest uzyskać pomoc od rządu online niż osobiście.
  • Respondenci uznali przejrzystość (53%), łatwość kontaktu (44%) i dostępność (44%) za trzy najważniejsze czynniki w odbudowywaniu zaufania do władz krajowych i lokalnych.

Perspektywa Salesforce: Nasi Jazayeri, wiceprezes i dyrektor generalny Salesforce ds. rozwiązań dla sektora publicznego, wyjaśnia:

  • „Bez zaufania instytucje rządowe napotykają trudności w efektywnym funkcjonowaniu i zaspokajaniu potrzeb wyborców, jak również w rozwiązywaniu problemów społecznych i wspieraniu rozwoju gospodarczego”.
  • „Przyjęcie holistycznego, skoncentrowanego na ludziach podejścia do transformacji cyfrowej może zmienić obecnie napięte relacje między ludźmi a organizacjami rządowymi, wzmacniając instytucje i zapewniając lepsze wyniki dla wyborców, którym służą”.
  • „Dostępność w czasie rzeczywistym i rozpowszechnienie usług cyfrowych, takich jak media społecznościowe, stanowi dla rządów szansę na wykorzystanie kanałów cyfrowych do dzielenia się pilnymi/krytycznymi informacjami podczas kryzysów, wyprzedzania rozwijających się problemów oraz budowania zaufania dzięki autentycznej i jasnej komunikacji”.

Na co zwrócić uwagę: rozwijające się technologie mają potencjał, aby zrewolucjonizować sposób, w jaki wyborcy kontaktują się z instytucjami rządowymi – a większość ludzi jest otwarta na taką perspektywę lub nią podekscytowana.

  • Większość respondentów (82%) jest otwarta na dostęp do usług publicznych online.
  • Blisko trzy czwarte (72%) jest otwartych na głosowanie przez Internet.
  • Większość (60%) jest otwarta na wykorzystanie sztucznej inteligencji w usługach publicznych.

Ostatnie słowo: „Optymalizacja obsługi cyfrowej pozwoli instytucjom sektora publicznego nie tylko nadążyć za czasami, lecz także je wyprzedzić” — powiedział Jazayeri.

Wyniki rynku ubezpieczeniowego w II kw. 2022

W pierwszej połowie 2022 r. Polacy otrzymali niemal 22,5 mld zł odszkodowań i świadczeń ubezpieczeniowych – wynika z danych Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU). To aż o 12,9 proc. więcej niż rok wcześniej. W dużym stopniu wzrosły wypłaty związane ze szkodami majątkowymi, przede wszystkim dotyczącymi ognia i innych żywiołów.

Kluczowe liczby:

  • 22,5 mld zł dla poszkodowanych, w tym:
    • 10,0 mld zł z ubezpieczeń na życie,
    • 8 mld zł z ubezpieczeń komunikacyjnych (OC+AC),
    • 4,5 mld zł z pozostałych ubezpieczeń.
  • Na ubezpieczenia przeznaczyliśmy 35,5 mld zł, o 3 proc. więcej niż rok wcześniej.
  • 82,0 mld zł aktywów ubezpieczyciele ulokowali w obligacjach i innych papierach wartościowych o stałej kwocie dochodu, wspierających gospodarkę i finanse publiczne.
  • 16,1 mld zł aktywów było ulokowanych w akcjach spółek z GPW i innych papierach o zmiennej kwocie dochodu.
  • 581 mln zł podatku dochodowego zapłacili ubezpieczyciele

Ubezpieczenia na życie

Świadczenia z ubezpieczeń na życie wzrosły o 7,1 proc. Największy wzrost wypłat dotyczył ubezpieczeń o charakterze inwestycyjnym i oszczędnościowym i wyniósł ponad 24,7 proc. Na polisy wydaliśmy w pierwszym półroczu 2022 r. 10,5 mld zł, o 5 proc. mniej niż rok wcześniej.

Spadek składki dotyczy przede wszystkim polis inwestycyjnych, co ma związek z interwencją produktową, obowiązującą od początku tego roku, ale też z coraz silniejszą presją inflacyjną, którą odczuwają Polacy, a co za tym idzie brakiem środków na inwestycje i zabezpieczenie przyszłości. Rośnie natomiast rynek ubezpieczeń ochronnych i wypadkowych – mówi Jan Grzegorz Prądzyński, prezes zarządu PIU.

Ubezpieczenia komunikacyjne

W ubezpieczeniach majątkowych największą część odszkodowań stanowią produkty komunikacyjne. Ich wartość w porównaniu z zeszłym rokiem wzrosła.

  • Odszkodowania i świadczenia z obowiązkowego OC posiadaczy pojazdów wyniosły 4,8 mld zł i były o 6,3 proc. większe niż przed rokiem.
  • Odszkodowania z autocasco wyniosły 3,1 mld zł, o 10,8 proc. więcej niż przed rokiem.

Średnia składka za obowiązkowe ubezpieczenie OC ppm wyniosła w pierwszym półroczu 2022 r. 482,4 zł, o 1,2 proc. mniej niż rok wcześniej. Jednocześnie wzrosła średnia szkoda. Jej koszt wyniósł 8 769,5 zł, o 5,2 proc. więcej niż przed rokiem.

18 lipca opublikowano nowe rekomendacje Komisji Nadzoru Finansowego, które będą miały duży wpływ na koszty napraw. Wejdą w życie 1 listopada tego roku. Ubezpieczyciele są prawnie zobowiązani do tego, by składki, które zbierają od kierowców pokryły co najmniej koszty wypłacanych odszkodowań oraz koszty prowadzonej działalności. Wyższe koszty szkód oznaczają wyższe ceny polis dla klientów. Podwyżki cen OC są więc bardzo prawdopodobne, będą odzwierciedleniem inflacji, rekomendacji KNF, droższych napraw, przerw w łańcuchu dostaw. Tymczasem klienci są zainteresowani tym, aby cena za to ubezpieczenie była jak najniższa. Dla wielu osób poniesienie tych kosztów będzie bardzo trudne. A to może oznaczać wzrost liczby nieubezpieczonych pojazdów. Zwracamy więc uwagę na to, by w tak trudnym momencie dla klientów, nie generować kolejnych impulsów do podwyżek – mówi Jan Grzegorz Prądzyński.

Ubezpieczenia majątkowe

Wzrost odszkodowań i świadczeń w pierwszym półroczu 2022 r. wiązał się w dużej mierze z większymi wypłatami w obszarze szkód majątkowych.

– W porównaniu z ubiegłym rokiem, zgłoszono znacznie więcej szkód związanych z wichurami, gradobiciami i pożarami. Większa była nie tylko ich liczba, ale też średnia wartość – mówi Andrzej Maciążek, wiceprezes zarządu PIU.

W związku z ogniem i innymi żywiołami, ubezpieczyciele wypłacili w pierwszym półroczu 2022 r. prawie 1,3 mld zł, aż o 66,5 proc. więcej niż rok wcześniej. Polacy wydali na ochronę majątku 6,8 proc. więcej niż rok temu.

Zwiększyły się też wypłaty z tytułu gwarancji ubezpieczeniowych w porównaniu do roku ubiegłego. Warto podkreślić, że rok 2021 był specyficzny, ponieważ wiele projektów budowlanych, realizowanych przez sektor publiczny, zabezpieczanych przez zakłady ubezpieczeń, było na początku realizacji. Na tym etapie najczęściej nie dochodzi do żądania wypłat kwot z gwarancji. Dodatkowo zakłady ubezpieczeń odzyskały dużą część kwot w ramach regresu, co w sposób znaczący obniżyło łączną kwotę wypłat gwarancji za I półrocze 2021 r.

Wynik netto

Polscy ubezpieczyciele wypracowali w pierwszym półroczu 2022 r. 2,3 mld zł zysku netto, czyli o 16 proc. mniej niż przed rokiem. Do budżetu państwa ubezpieczyciele odprowadzili 581 mln zł podatku dochodowego.

Przykłady szkód ubezpieczeniowych z I półrocza 2022 r.

Rodzaj polisy Składka Zdarzenie Pomoc dla poszkodowanych
Ubezpieczenie na życie 88 zł (miesięcznie) Zgon ubezpieczonego na skutek powikłań po operacji plastycznej odsysania tłuszczu Pieniądze dla rodziny zmarłego: 453 tys. zł
Ubezpieczenie na życie (grupowe) 18 zł (miesięcznie) Wypadek komunikacyjny – poszkodowany motocyklista został uznany za całkowicie niezdolnego do pracy i samodzielnej egzystencji na skutek licznych obrażeń Spłata całości kredytu hipotecznego na rzecz banku
w kwocie: 84 tys. zł
OC w życiu prywatnym 50 zł (miesięcznie) Uszkodzenie samochodu przez dziecko jadące na rowerze Ubezpieczyciel wypłacił odszkodowanie w kwocie:
10,5 tys. zł
Ubezpieczenie domu 1 000 zł (rocznie) Włamanie do domu i kradzież mienia Świadczenie dla uposażonego:
85 tys. zł
Ubezpieczenie działalności gospodarczej 6 000 zł (rocznie) Na skutek pożaru spłonęły hale magazynowe wraz ze sprzętem i środkami obrotowymi firmy Ubezpieczyciel wypłacił odszkodowanie w wysokości:
8 mln zł
Ubezpieczenie NNW 42 zł (miesięcznie) Upadek 12-letniego dziecka podczas gry w piłkę w szkole na lekcji w-f i złamanie kości promieniowej prawej ręki Świadczenie dla uposażonego: 460 zł
Ubezpieczenie NNW 149 zł (miesięcznie) 16-letnia dziewczyna została potrącona przez inną zawodniczkę na treningu koszykówki, upadając na parkiet doznała urazu prawego kolana Ubezpieczyciel wypłacił odszkodowanie w kwocie:
7,3 tys. zł

 

Co dziesiąta firma kurierska nie płaci dostawcom w terminie

Polacy coraz częściej wybierają zakupy bez wychodzenia z domu i – nawet po ustaniu pandemii – deklarują chęć korzystania z online’owych kanałów sprzedaży. To dobra wiadomość dla branży kurierskiej, która podczas wprowadzenia obostrzeń w dobie Covid-19, zanotowała skokowy wzrost zapotrzebowania na swoje usługi. Nie uchroniło jej to jednak przed problemem rosnących zaległości. Jak wynika z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor, w ciągu roku dług firm kurierskich wzrósł o 5,7 mln zł do 67,4 mln zł. Kłopoty z terminowymi płatnościami ma co dziesiąta firma z tej branży. Co zatem stoi za problemem rosnącego zadłużenia branży kurierskiej?

Przeterminowane zaległości firm kurierskich, wobec dostawców czy finansujących je banków i instytucji leasingowych, z roku na rok wzrastają, nawet mimo boomu na zakupy online, jaki obserwujemy od początku pandemii. W 2022 roku przekroczyły kwotę 67 mln zł, wobec 57 mln zł dwa lata temu i 45,5 mln zł na koniec 2019 r. – Rosnąca popularność tego typu usług sprawiła jednak, że na rynku szybko przybywa też nowych graczy, chcących spróbować swoich sił. W ciągu 3,5 roku liczba aktywnie działających firm kurierskich wzrosła o ponad 60 proc. do ok. 7 tys., jednak nie każde przedsiębiorstwo od razu dobrze sobie radzi, stąd powiększające się zaległości i spora skala problemów z terminowymi płatnościami w tej branży. W segmencie przesyłek kurierskich nie reguluje zobowiązań na czas, aż 10 proc. firm (aktywnych, zawieszonych i zamkniętych) . Pokazuje to, że dobra koniunktura w branży zleceniodawcy niestety wcale nie gwarantuje, że będzie on solidnym płatnikiem. Najczęściej problemów przysparzają małe podmioty, świadczy o tym m.in. stosunkowo niska średnia zaległość przypadająca na jednego dłużnika, 44,2 tys. zł – komentuje Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

W ujęciu regionalnym największe kwoty przeterminowanych zaległości osiągają przedsiębiorcy z województw mazowieckiego i śląskiego, jednak średnie najwyższe zadłużenie przypada na firmy z Świętokrzyskiego, kształtuje się w granicach 77 tys. zł. Z kolei wśród firm działających w danych regionach najczęściej kłopoty z terminowym opłacaniem faktur i rat kredytów mają przedsiębiorstwa kurierskie z woj. zachodniopomorskiego i pomorskiego oraz ze Śląska

Jak wynika z danych Urzędu Komunikacji Elektronicznej, ubiegły rok był wyjątkowo korzystny dla branży kurierskiej, dostarczano nawet 2 mln przesyłek dziennie. Kurierzy w 2021 pozostawali na fali pandemicznego trendu zakupowego i w najbliższych perspektywach nic nie zapowiadało, by miało się to zmienić. Jednak 2022 rok, na przekór prognozowanym wzrostom popularności sprzedaży online, przyniósł spowolnienie. Jak podaje GUS notowany od lutego br. spadek udziału e-commerce w handlu w Polsce dotknął najbardziej przedsiębiorstwa specjalizujące się w sprzedaży tekstyliów, odzieży i obuwia oraz mebli, RTV i AGD. Dodatkowo rentowność każdego kurierskiego kursu spada wraz z gwałtownym wzrostem cen. Rosnące koszty paliwa, energii, wynajmu przestrzeni magazynowych czy rat leasingowych sprawiają, że nawet utrzymanie obrotów na wysokim poziomie nie jest w stanie uchronić dostawców przed trudnościami finansowymi. Nie pomaga również fakt, że firmy, które korzystają z usług kurierów same borykają się z podobnymi problemami, nakręcając spiralę zadłużenia w sektorze przesyłek kurierskich.

Problem z wypłacalnością kontrahentów biznesowych, nie ma końca. Z najnowszego cokwartalnego badania “Skaner MŚP”, przeprowadzonego dla BIG InfoMonitor wynika, że trzeci kwartał 2022 roku przyniósł wzrost przeterminowanych płatności o ponad 30 i 60 dni. Aktualnie, przez ponad miesiąc, czeka na płatności za wystawione faktury 50,8 proc. firm z sektora MŚP, o 7,3 pkt. proc. podmiotów więcej niż w poprzednim pomiarze. Sytuacja wygląda podobnie jeśli chodzi o opóźnienia przekraczające 60 dni. Dziś takie przedawnienia w spływie należności deklaruje blisko 37 proc. przedsiębiorców, podczas gdy w poprzednim kwartale informowało o tym 30,2 proc. badanych (zwyżka o 6,5 pkt. proc. kw./kw.).

Pogarszają się nastroje przedsiębiorców. Aktualnie największe obawy wzbudza nie tyle trudność w zachowaniu płynności finansowej, co utrata rentowności biznesu, która w dłuższej perspektywie może doprowadzić do upadłości niejednego przedsiębiorstwa.

E-commerce i firmy kurierskie grają do tej samej bramki

W raporcie o stanie rynku pocztowego przygotowanym przez UKE, widać zależność między wzrostem wolumenu przesyłek zawierających towary nabywane przez konsumentów w transakcjach online a wartością rynku e-commerce, który w 2021 roku osiągnął 100 mld zł. Według analityków kolejne lata tylko umocnią pozycję sprzedaży online w handlu w Polsce, nawet pomimo nagłego załamania na rynku e-commerce w 2022 roku. Trudna sytuacja gospodarcza i wojna w Ukrainie poskutkowały znacznymi spadkami handlu elektronicznego na całym świecie, przy czym Europa zaliczyła aż 13 proc. obniżkę.

– Wygląda na to, że zakupy w sieci na dobre już zagościły w codzienności polskich konsumentów. Początkowa troska o własne bezpieczeństwo przerodziła się w wygodną i oswojoną już przez wielu formę zakupów. Widzimy również, że rosnący popyt na usługi kurierskie, sprawia, że na tym rynku pojawia się coraz więcej chętnych by spróbować swoich sił. Niestety nie każdy daje sobie radę i wielu z nich szybko trafia na listę dłużników, bo albo sami nie przykładają odpowiedniej wagi do ściągania należności od swoich zleceniodawców i potem nie mają, jak zapłacić swoim dostawcom, albo po prostu budują przewagę konkurencyjną kredytując się cudzym kosztem. Na pewno wysoki odsetek niesolidnych płatników w tej branży powinien być sygnałem ostrzegawczym dla potencjalnych zainteresowanych tego typu działalnością jak i powiązanego biznesu – zauważa Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor. – Na pewno firmy kurierskie potrzebują w swoim portfolio klientów dobrze prosperujących i odpornych na nagłe zmiany gospodarcze, umożliwiając zachowanie płynności finansowej. Tym bardziej, że wzrost wartości rynku jest efektem dynamicznie rosnącej liczby przesyłek, a nie średniego przychodu na przesyłce, bo ten akurat spada – dodaje Sławomir Grzelczak.

Nowe uprawnienia Rad Nadzorczych w Spółkach kapitałowych

13 października bieżącego roku zacznie obowiązywać ustawa z dnia 9 lutego 2022 r. o zmianie ustawy – Kodeks spółek handlowych oraz niektórych innych ustaw (Dz.U.2022.807 z dnia 2022.04.12). Powyższa zmiana kodeksu spółek handlowych w większości dotyczy wprowadzenia do polskiego porządku prawnego szeroko już komentowanego tzw. Prawa holdingowego. Niejako przy okazji ustawa zawiera zapisy dotyczące uprawnień rad nadzorczych w spółkach kapitałowych (Spółkach z ograniczoną odpowiedzialnością, Prostych Spółkach Akcyjnych i Spółkach Akcyjnych).

W dotychczasowym stanie prawnym rady nadzorcze spółek kapitałowych w celu realizacji swoich obowiązków określonych przepisami Kodeksu Spółek Handlowych mogły „(…) badać wszystkie dokumenty spółki, żądać od zarządu i pracowników sprawozdań i wyjaśnień oraz dokonywać rewizji stanu majątku spółki.” (vide: art. 219 § 4, art. 30071§ 11, art. 382 § 4 kodeksu spółek handlowych). Jak z powyższego przepisu wynika katalog podmiotów, od których rady nadzorcze mogą obecnie zwrócić się z żądaniem o udzielenie wyjaśnień i dokumentów jest bardzo ograniczony i sprowadza się jedynie do Zarządów i pracowników Spółek. Warto zaznaczyć, że już po 13 października bieżącego roku katalog tychże podmiotów ulegnie diametralnej zmianie. Rady Nadzorcze dostaną bowiem uprawnienie do żądania udzielenia wyjaśnień, przekazania informacji, sprawozdań, dokumentów również od prokurentów spółek, ale co istotniejsze również od osób wykonujących na rzecz spółek w sposób regularny określone czynności na podstawie umowy o dzieło, umowy zlecenia albo innej umowy o podobnym charakterze. Rady nadzorcze będą mogły więc zwrócić się bezpośrednio do podmiotów trzecich takich jak np. kancelarie prawne, firmy audytorskie bez pośrednictwa zarządów spółek o przekazanie bezpośrednio im wyjaśnień, dokumentów etc. dotyczących w szczególności majątku spółki.

Kolejną istotną zmianą dotyczącą uzyskiwania przez Rady nadzorcze informacji o stanie majątkowym spółek jest określenie w jakim terminie osoby obowiązane mają udzielić radom odpowiedzi. W dotychczasowym stanie prawnym nie było to określone i Zarządy spółek oraz pracownicy mogli przeciągać proces udzielenia odpowiedzi uniemożliwiając de facto radom nadzorczym możliwość wykonywania czynności nadzorczych. (vide: art. 219 § 41, art. 30071§ 1, art. 382 § 5 kodeksu spółek handlowych).

Istotną zmianą, która wejdzie w życie po 13 października bieżącego roku jest również przyznanie radom nadzorczym prawa do zlecania zbadania na koszt spółki określonej sprawy dotyczącej działalności spółki lub jej majątku przez wybranego doradcę (vide: art. 2192, art. 30071A, art. 3821 kodeksu spółek handlowych). Pod rządami dotychczasowych przepisów rady nadzorcze dokonując czynności nadzorczych w spółkach określonych przepisami kodeksu spółek handlowych mogły bazować jedynie na wiedzy i doświadczeniu swoich członków oraz ewentualnie dobrej woli zarządów spółek w których funkcjonują. Od ich dobrej woli zależało czy zlecą świadczenie usług eksperckich na rzecz rady nadzorczej. Od 13 października rady nadzorcze po podjęciu stosownej uchwały same będą mogły zatrudniać ekspertów i zlecać wykonanie opinii czy analiz wymagających nierzadko wiedzy specjalistycznej.

Czy powyższe zmiany idą w dobrym kierunku?

Należy uznać, że tak. Po pierwsze doprecyzowują procedurę pozyskiwania przez rady nadzorcze informacji o spółkach. Po drugie przynajmniej w założeniu mają doprowadzić do tego, iż czynności nadzorcze realizowane przez rady nadzorcze będą bardziej profesjonalne i rzeczowe oraz oparte na rzetelniejszych informacjach.

Autor: Radca Prawny Bartosz Bachman, Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy

Utrzymująca się niepewność

Rynek kryptowalut w ciągu ostatnich siedmiu dni po raz kolejny pozostawał w stagnacji, spowodowanej ciągłą niepewnością dotyczącą oczekiwanych podwyżek stóp procentowych Fed.

Bitcoin jest obecnie notowany poniżej 20 000 dolarów, ponieważ jego coraz bliższa korelacja z akcjami trwa. Podobnie jak w przypadku Bitcoina, Nasdaq i S&P zamknęły się 3,25 proc. i 2,7 proc. w dół, odzwierciedlając kolejny trudny tydzień dla rynków.

Ethereum radziło sobie nieco lepiej, znajdując się teraz na poziomie 1 560 dolarów, czyli mniej więcej tak samo jak w zeszłym tygodniu. To najpewniej odzwierciedla nastroje wokół nadchodzącego The Merge, mającego nastąpić 15 września.

Podczas gdy podejście Fed bez wątpienia wpływa na nastroje, warto również wziąć pod uwagę, że właśnie rozpoczął się wrzesień, który statystycznie jest jednym z najtrudniejszych miesięcy dla inwestorów. Dodajmy do tego wiadomość, że unijne rozporządzenie w sprawie rynków aktywów kryptowalutowych (MiCA) może być gotowe wcześniej niż oczekiwano, potencjalnie w ciągu zaledwie sześciu tygodni. Nietrudno więc zgadnąć, skąd bierze się niepewność.

Simon Peters, analityk kryptowalut eToro

Popyt na biura w Europie wyższy o 11%

Jak podaje międzynarodowa firma doradcza Savills, popyt na europejskim rynku biurowym w pierwszej połowie 2022 r. wyniósł 4,3 mln m kw. i był wyższy o 11 proc. od średniej pięcioletniej za pierwsze półrocze.

Według danych Savills, w pierwszym półroczu najbardziej aktywne nadal były firmy świadczące usługi dla biznesu, których udział w całkowitym wolumenie transakcji sięgnął 21 proc. i był zbliżony do odnotowanego w pierwszych sześciu miesiącach 2021 r. Tuż za nimi uplasowały się sektory ICT (20 proc.) oraz bankowy, ubezpieczeniowy i finansowy (20 proc.), które odnotowały 6-procentowy wzrost rok do roku. Udział sektora zaawansowanej produkcji, branży farmaceutycznej i przemysłowej zmniejszył się z 13 proc. w 2021 r. do 6 proc. obecnie, czyli do poziomu zarejestrowanego w 2020 r.

Z analizy wskaźników podaży i popytu wynika, że luka podażowa występuje na większości europejskich rynków biurowych, a przede wszystkim we Francji i Niemczech. Współczynniki pustostanów utrzymują się na niskim poziomie i wynoszą od 2 do 5 proc. w paryskim COB, Berlinie, Kolonii, Hamburgu, Brukseli, Monachium i Sztokholmie.

„Pogorszenie koniunktury gospodarczej może skłaniać do pesymistycznych prognoz dotyczących popytu na powierzchnią biurową w Europie. Nadal jednak obserwujemy duże zainteresowanie biurami o wysokim standardzie w atrakcyjnych lokalizacjach, które wpisują się w kulturę korporacyjną firm i ich cele związane z polityką zrównoważonego rozwoju” – mówi Matthew Fitzgerald, dyrektor, dział doradztwa dla najemców międzynarodowych w regionie EMEA, Savills.

Na polskim rynku, pierwsza połowa 2022 r. to rekordowy popyt na powierzchnie biurowe w Warszawie. W tym czasie wynajęto łącznie ponad 479 400 m kw., czyli o 94 proc. więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej i tylko 26 proc. mniej niż w całym ubiegłym roku.

„Widzimy, że firmy nadal chcą przyciągać pracowników nową powierzchnią biurową dostosowaną do ich potrzeb. Największy popyt w Warszawie obserwujemy w COB i centrum miasta, ponieważ bliskość stacji metra jest dla wielu najemców najważniejszym czynnikiem przy wyborze biura. Z uwagi na rosnącą lukę podażową prognozujemy wzrost czynszów związany z ograniczoną dostępnością powierzchni na wynajem oraz coraz wyższymi kosztami budowy i zarządzania obiektami biurowymi, co może wskazywać na zwrot w kierunku rynku wynajmującego” – dodaje Marcin Sabowicz, dyrektor w dziale reprezentacji najemców, Savills.

Pomimo spadku wolumenu transakcji inwestycyjnych na europejskim rynku nieruchomości komercyjnych w drugim kwartale 2022 r., wartość obrotów w sektorze biurowym w pierwszej połowie bieżącego roku wyniosła 43 mld euro i była zbliżona do średniej pięcioletniej za pierwsze półrocze. Ta klasa aktywów nadal ma największy udział w całkowitym wolumenie inwestycyjnym, kształtujący się w tym roku na poziomie 31 proc.

„Dane RCA pokazują, że w lipcu liczba transakcji na europejskim rynku biurowym spadła do najniższego miesięcznego poziomu w ostatnich latach. Może to wynikać to z większej selektywności i zainteresowania inwestorów produktami wysokiej jakości, a przede wszystkim biurowcami klasy A w najbardziej atrakcyjnych lokalizacjach” – komentuje Georgia Ferris, analityczka w dziale badań firmy Savills.

Plast-Box właścicielem klubu siatkarskiego Projekt Warszawa

Plast Box został właścicielem klubu siatkarskiego Projekt Warszawa. Wcześniej zaangażowany w to przedsięwzięcie był Grzegorz Pawlak, Prezes Zarządu Plast-Box S.A., który jest również prezesem stołecznej drużyny.

Klub z tradycjami

Projekt Warszawa to męski klub siatkarski występujący w PlusLidze, czyli na najwyższym poziomie rozgrywkowym. Nadchodzący sezon będzie dziewiętnastym z rzędu, w którym siatkarze wystąpią w elicie. Zespół powstał w 1954 roku jako sekcja siatkarska Politechniki Warszawskiej. Od 2005 roku działa jako samodzielny klub i spółka handlowa. Przejęcie drużyny przez Plast-Box to nowy rozdział w historii Projektu.

Mam nadzieję na niejedno trofeum – głęboko wierzę w siłę tej drużyny – mówi Grzegorz Pawlak, Prezes Zarządu Plast-Box S.A. – Chcemy również, by na siatkarską mapę Warszawy wróciły prestiżowe rozgrywki Ligi Mistrzów, co niewątpliwie zwiększy rozpoznawalność marki nie tylko wśród polskich kibiców, ale także zainteresowanych tą dyscypliną w całej Europie i zachęci inwestorów do wspierania klubu – dodaje.

Gramy w jednej drużynie

Obecność Plast Box w świecie sportu nie jest przypadkowa. Jest ona wyrazem zdrowej rywalizacji rynkowej, społecznej odpowiedzialności biznesu i budowania dobrych relacji z partnerami, klientami, a także fanami siatkarskich zmagań. Misją firmy jest inwestowanie w człowieka i jego możliwości – a efektem realizacji tych celów jest właśnie rozpoczęty proces zarządzania klubem siatkarskim.

– Jako właściciel Projektu Warszawa czujemy się odpowiedzialni za jego dynamiczny rozwój. Inwestując w klub myślimy nie tylko o komercji, ale przede wszystkim o emocjach, które zapewnimy kibicom, teraz i w kolejnych sezonach. To nasz cel i misja – by być bliżej ludzi. Działając w środowisku biznesowo-sportowym tworzymy także trwałe więzi z rynkowym otoczeniem całej Grupy Plast Box, skutecznie koordynując współpracę z innymi inwestorami. To jest gra, która wymaga świetnej strategii i zaangażowanych, niezawodnych partnerów – mówi Grzegorz Pawlak. – Chcemy otworzyć przed klubem i jego społecznością nowe możliwości, wdrażając nowoczesne modele zarządzania działalnością sportową – uzupełnia.

Razem po sukces

Wspólnie z biznesowymi partnerami Projektu Warszawa Plast Box planuje wznieść tę drużynę na jeszcze wyższy poziom. Będzie realizować działania mające na celu promocję klubu i siatkówki, zarówno lokalnie, jak i na większą skalę. Chce przyciągnąć na COS Torwar oraz Arenę Ursynów jak największą liczbę kibiców, którzy głośnym dopingiem będą wspierać zespół na każdym meczu oraz zachęcić młodych pasjonatów tej dyscypliny do treningów w niedawno powstałej międzynarodowej klubowej akademii. Pragnie dać szansę również innym, nowym sponsorom, dla których inwestycja w sport jest szansą na lepszą ekspozycję ich marek. Oprócz regularnego wzmacniania drużyny priorytetem dla firmy, jako właściciela klubu, jest wdrażanie efektywnych rozwiązań biznesowych, które pozwolą na dynamiczny rozwój spółki, ale także szybko dadzą realne korzyści pozostałym partnerom Projektu Warszawa.

Przedsiębiorca a kredyt frankowy

Kwestia unieważniania przez Sądy umów kredytowych zawartych przez banki z konsumentami doczekała już się zarówno ugruntowanego orzecznictwa sądowego, wielu komentarzy jak również innych publikacji. Jednak nie tylko konsumenci zawierali umowy z bankami. Robili to również przedsiębiorcy, a banki również zawierając umowy z podmiotami gospodarczymi wykorzystywały swoją dominującą pozycję i narzucały „nienegocjowane” zapisy w umowach kredytowych.

Czy zatem przedsiębiorcy muszą się pogodzić z tym faktem?

Czy zapisów umownych o jednostronnym ustalaniu przez banki kursów walut nie należy uznać za przekroczenie granicy swobody umów?
Otóż nie.

Pod koniec zeszłego roku Sąd Okręgowy w Warszawie w wyroku z dnia z dnia 14 grudnia 2021 r. sygn. akt: XVI GC 1309/20 „(…) uznał za sprzeczne z istotą stosunków umownych, a tym samym niepodlegające prawnej ochronie, zapisy umowy, w której strona ekonomicznie silniejsza, czyli kredytodawca, byłby upoważniony do jednostronnego określenia kursu waluty określonej jako właściwa dla oznaczenia kwot rat obciążających kredytodawcę.(…)”

Sąd ten uznał, że narzucanie podobnych zapisów przez banki nie mieści się w granicach swobody umów z art. 3531 k.c., lecz stanowi jej rażące przekroczenie. Biorąc pod uwagę powyższe Sąd okręgowy stwierdził, że taka umowa pomimo, iż jej stroną był przedsiębiorca powinna zostać uznana za nieważną ze skutkiem ex tunc, czyli już od daty jej zawarcia.

Dodatkową szansę dla przedsiębiorców, którzy zaciągnęli kredyt we frankach stwarza Uchwała Sądu Najwyższego z dnia 28 kwietnia bieżącego roku (sygn. akt III CZP 40/22) w której Sąd uznał za sprzeczne z naturą stosunku prawnego kredytu postanowienia, w których bank jest uprawniony do jednostronnego określania kursu waluty właściwej do wyliczenia wysokości zobowiązania kredytobiorcy oraz ustalenia wysokości rat kredytu. Sąd Najwyższy co prawda w tej sprawie zajmował się sprawą dotyczącą kredytu konsumenckiego, jednakże kwestia ta nie miała znaczenia dla rozstrzygnięcia. Sąd oparł to na treści stosunku prawnego i wynika z niego, że nieistotnym jest charakter w jakim występuje strona umowy kredytowej. Istotna natomiast jest treść umowy, a w szczególności uprawnienie do jednostronnego określania kursu walut przez banki, które zdaniem Sądu Najwyższego nie mieści się w granicach swobody umów.

W konsekwencji powyższego w najbliższym czasie można spodziewać się, że w ślad za konsumentami również przedsiębiorcy zaczną kierować do Sądów sprawy przeciwko bankom o unieważnienie umów kredytowych bądź to o „odfrankowienie” kredytów. Fali takich spraw należy się spodziewać już niebawem ze względu, że okres przedawnienia roszczeń dla przedsiębiorców jest znacznie krótszy niż dla konsumentów (3 lata vs. 10 lat) także po wyczerpaniu postępowania reklamacyjnego przedsiębiorcy zapewne ruszą do Sądów.

Autor: Radca Prawny Bartosz Bachman, Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy

Rynki oczekują obniżek stóp procentowych w Polsce o 25 punktów bazowych

Na naszych oczach rozgrywają się zjawiska bezprecedensowe. – Wyrażenie to zwykło być wielokrotnie nadużywane, niemniej ostatni rok daje solidną podstawę, by tak twierdzić. Najostrzejsze w historii podwyżki stóp procentowych, inflacja na poziomie nieznanym od dziesięcioleci, ceny paliw bijące historyczne rekordy, osiągnięcie, a następnie przebicie, parytetu na parze USD/EUR, zakończenie epoki ujemnych stóp procentowych przez EBC, recesja techniczna przeradzająca się już w realną, indeks WIG20 spadający do poziomów z czasów największej pandemicznej paniki z 2020 roku, negatywne korekty prognoz gospodarczych, skokowe wzrosty kosztów życia, składową których są zarówno wyższe koszty bieżące będące efektem radykalnego wzrostu cen surowców i energii (inflacja bazowa), droższy pieniądz, czego skutkiem są np. wyższe koszty produkcji, które generują inflację konsumencką. Pamiętajmy jednak, iż inflacja nie jest miarą, którą można zobiektywizować.

Praktycznie każdy z nas zadaje sobie pytanie o koniec tego pasma złych informacji, tragicznych perspektyw, wzrastających obciążeń budżetów osobistych. Chcielibyśmy, aby minione 12 miesięcy odeszło do historii, a rzeczywistość wróciła do „starych, dobrych czasów”. Niestety, nad pierwszą połową tej dekady wiszą potężne czarne chmury i wydaje się, że nieprędko zostaną rozwiane. Z drugiej jednak strony, pojawiają się głosy, że jesteśmy bliżej niż dalej najgorszego momentu, że najostrzejszy spadek i pogorszenie różnych wskaźników ekonomicznych, ale też rzeczywistego dobrobytu już mamy za sobą – teraz ma ponoć nastąpić stopniowe spłaszczenie, a w dłuższym okresie stopniowe odbijanie się gospodarki. Czy już jesteśmy na tym etapie? Czy nie będzie kolejnych, gwałtownych spadków różnych wskaźników ekonomicznych lub też gwałtownych wzrostów kosztów życia? Możemy zaobserwować w mediach i w swoim otoczeniu sygnały, które na to wskazują – spadek cen paliw, możliwe hamowanie inflacji r/r, zmniejszenie ilości gotówki w obiegu, zatrzymanie  wzrostu wysokości wskaźnika WIBOR oraz perspektywa wprowadzenia nowego benchmarku, spadek cen materiałów budowlanych, ustabilizowanie się wysokości stałego oprocentowania dla kredytów hipotecznych (a wręcz jego spadek w niektórych bankach), pierwsze przewidywania dotyczące końca cyklu podwyżek stóp procentowych przez NBP i tak dalej.

Jakich więc dalszych podwyżek stóp procentowych możemy się spodziewać? Na początek trochę teorii.

WIBOR (Warsaw Interbank Offer Rate), będący teoretycznym kosztem pieniądza na rynku międzybankowym, docelowo powinien uzyskać wartość między poziomem stopy depozytowej a stopy lombardowej. Dlaczego? Stopa depozytowa to oprocentowanie po jakim bank centralny przyjmuje depozyty od banków komercyjnych. Innymi słowy, bank komercyjny mający nadwyżkę gotówki, może zdeponować ją w banku centralnym na jednodniowej lokacie oprocentowanej według stopy depozytowej. Z kolei stopa lombardowa to koszt kredytu w banku centralnym. W przypadku braku płynności bieżącej bank komercyjny może pożyczyć w banku centralnym pieniądze po takiej właśnie stopie.

Wynika z tego, że gdyby WIBOR znalazł się poniżej stopy depozytowej, wówczas bankom opłacałoby się deponować pieniądze w banku centralnym (zarobią więcej niż na pożyczaniu innym bankom). Z kolei, gdyby WIBOR był powyżej stopy lombardowej, wówczas bardziej opłacałoby się pożyczać pieniądze od banku centralnego niż od innych banków na rynku. Stąd naturalnie WIBOR powinien znaleźć się na poziomie pomiędzy wysokością tych dwóch stóp procentowych.

Zachowania WIBOR-u w ostatnich miesiącach wskazują na to, że faktycznie tak się dzieje. Gdy konsensus rynkowy sądził, że czeka nas jeszcze jedna, wrześniowa podwyżka stóp procentowych o 25 p.b., stawki WIBOR-u 3M i 6M zatrzymały się na poziomie trochę ponad 7%. Konsensus zakładał wówczas, że docelową wartością m.in. stopy depozytowej i lombardowej będzie odpowiednio 6,25% i 7,25%, co spełnia założenia dotyczące docelowej wartości WIBOR-u. Po pierwszych odczytach inflacji r/r za sierpień, przewidywania uległy zmianie – spodziewane są nawet jeszcze dwie podwyżki stóp. Efekty widać na wykresach WIBOR-u. Po kilkutygodniowej przerwie stawki zaczęły powoli piąć się do góry, dostosowując się stopniowo do przewidywanych docelowych wysokości stóp procentowych ustalanych przez RPP.

Konsensus rynkowy zakłada jedną, maksymalnie dwie podwyżki na kolejno wrześniowym i październikowym posiedzeniu o 25 p.b. co wydaje się zasadne w oparciu o dostępne dane o kondycji rynku, a nawet może napawać optymizmem dla osób przygotowujących się do wnioskowania o kredyt hipoteczny w perspektywie kolejnych miesięcy. My, jako Lendi, zgadzamy się z tymi przewidywaniami.

Poniższa tabela zawiera przykładowe obliczenia wysokości raty kredytu z marżą 1,65% zaciągniętego na okres 30 lat. Pierwszy wiersz zawiera przykładowe stawki stopy referencyjnej z gradacją o + 25 punktów bazowych. Symulacja prezentuje wzrost raty kapitałowo – odsetkowej odpowiednio dla 5 różnych wariantów decyzji, którą potencjalnie może podjąć dnia 7 września 2022 roku Rada Polityki Pieniężnej.

  7% 7,25% 7,50% 7,75% 8%
200 000 zł 1 559,14 zł 1 594,88 zł 1 630,88 zł 1 667,14 zł 1 703,64 zł
400 000 zł 3 118,28 zł 3 189,75 zł 3 261,76 zł 3 334,27 zł 3 407,28 zł
600 000 zł 4 677,41 zł 4 784,63 zł 4 892,63 zł 5 001,41 zł 5 110,92 zł
800 000 zł 6 236,55 zł 6 379,50 zł 6 523,51 zł 6 668,54 zł 6 814,56 zł
1 000 000 zł 7 795,69 zł 7 974,38 zł 8 154,39 zł 8 335,68 zł 8 518,20 zł

 

Uwaga zwrócona jest w stronę środowego spotkania i decyzji, które na nim zapadną. Obecni, jak i potencjalni nowi kredytobiorcy, z nadzieją wyczekują spadku lub przynajmniej wyhamowania cyklu podwyżek. Rozważmy zatem kilka scenariuszy oraz przybliżmy dane rynkowe z aktualnej światowej gospodarki, które na pewno będą brane pod uwagę przez członków RPP.

Wysokość stóp procentowych ustalana przez bank centralny jest ściśle związana z sytuacją gospodarczą w kraju. Narzędzia, jakimi dysponuje bank centralny, to m.in podwyższanie stopy referencyjnej oraz, w dalszej kolejności, ewentualne zacieśnianie ilościowe. W związku z powyższym na problem inflacji należy spojrzeć w sposób zarówno w mikro jak i w makroskali. Świat stał się globalną wioską, a co za tym idzie, z pozoru nic nie znaczący ruch (czy to w gospodarce czy w polityce) np. w dalekiej Azji, może implikować, a nawet być tragiczny w skutkach dla gospodarek tak geograficznie odległych, jak Europa czy USA, w przeciągu dosłownie sekund.

Wiele wydarzeń ma znaczenie psychologiczne a nie ekonomiczne, a z faktu, że ekonomię tworzą ludzie, zdarzenia te nabierają również wymiaru ekonomicznego. Dodatkowo ujemne stopy procentowe są zaprzeczeniem idei ich istnienia, a nawet można zaryzykować stwierdzenie, że są sprzeczne z matematyką finansową, a jednak stały się faktem (LIBOR, EURIBOR).

Uważam osobiście, że aktualna sytuacja w Polsce jest tak mocno uzależniona od decyzji podejmowanych przez FED, ECB, sytuację z dostawami gazu do Europy, przebicie parytetu na parze EUR/USD, co jako pochodna negatywnego sentymentu i odpływu wartości od waluty EUR do USD wpływa siłą rzeczy na waluty gospodarek rozwijających się (takich jak Polska). Mamy bezprecedensowo słabą walutę, w zasadzie ATH (all time high) na najważniejszych parach – to jest niezwykle ważny aspekt, jeśli rozmawiamy o inflacji, imporcie dóbr (gdzie większość jest rozliczana w dolarze z Azją, ropa itd.), kryzys energetyczny, który jak wiele danych wskazuje, nadejdzie w perspektywie najbliższego kwartału.

Stąd dalsze decyzje RPP widzę jako wypadkową ruchów innych banków centralnych, inflacji bazowej (ceny energii i konflikty zbrojne na Świecie) oraz politykę wewnętrzną w naszym kraju.

Na naszą niekorzyść oddziałuje mieszanka kilku zewnętrznych czynników, m.in EBC (Europejski Bank Centralny), który ma de facto związane ręce z uwagi na kraje członkowskie, które nie radzą sobie najlepiej z finansowego punktu widzenia i obsługi długu publicznego takie jak Grecja czy Włochy, a bazują na tej samej stopie i walucie, gdzie na drugim biegunie mamy największe gospodarki takie jak Niemcy i Francję. Jestem zdania, iż EBC nie podniesie radykalnie stóp, przez co Europa na tle innych gospodarek znacząco ucierpi – (patrz kurs EUR/USD) a FED, jak nawet kilka dni temu podtrzymał szef FED Jerome Powell, “będzie nieugięty w duszeniu inflacji”. Widać to doskonale na głównych indeksach takich jak Nasdaq, S&P500 i w zasadzie całej amerykańskiej giełdzie. Do tego sumuje się utrata wartości polskiej waluty i interwencje NBP, które przestały już efektywnie działać na kurs PLN względem najważniejszych walut (CHF, EUR i USD).

Znowu argumenty stojące za potencjalnym końcem cyklu podwyżek to odczyty o pogarszającej się koniunkturze w Polsce – w samym tylko sierpniu wskaźnik PMI dla przemysłu w Polsce spadł do zaledwie 40,9 pkt, utrzymując się czwarty miesiąc z rzędu poniżej poziomu 50 pkt. Taka wartość odczytu sygnalizuje dynamiczny spadek ekonomicznej aktywności. To również najniższy wynik od maja 2020 roku oraz rezultat poniżej oczekiwanych przez ekonomistów i tak już bardzo niskich 41,8 pkt. To także jeden z kilku najniższych odczytów całej historii tego badania. Powyższe dane zbiegają się z sygnałami z GUS, które mówią o mocnym spadku PKB Polski w II kwartale 2022 r. W opinii wielu ekspertów spodziewane jest dalsze spowolnienie w gospodarce. Warto dodać, iż produkcja spada najszybciej od bezprecedensowego lockdownu mającego miejsce w 2020 r.

Konkludując, można dojść do wniosku, że poziom stóp procentowych w Polsce jest bliski szczytu i biorąc pod uwagę pogarszającą się koniunkturę w wielu sektorach, odczyty PMI, PKB oraz hamowanie inflacji, a nawet perspektywę jej tendencji spadkowej, istnieje szansa na zakończenie cyklu zacieśniania polityki pieniężnej, a w niedalekiej perspektywie jej ponowne poluzowanie (czyli spadek stóp procentowych).

Mimo że wiele wskazuje na to, że cykl podwyżek stóp procentowych zbliża się ku końcowi, to czy wciąż można coś poradzić na wysokie raty kredytu? Istnieje kilka sposobów, ale niestety żaden z nich nie pozwoli obniżyć kosztów do poziomu sprzed roku (choć zapowiadany nowy benchmark od początku 2023 daje szczątkową nadzieję). Rozwiązań jest kilka: rządowe wakacje kredytowe i przeznaczenie zaoszczędzonych pieniędzy na nadpłatę kredytu, kontakt z bankiem w celu restrukturyzacji zadłużenia, zmiana oprocentowania na (paradoksalnie niższe oprocentowanie stałe) w obrębie tego samego banku, a w szczególności przeniesienie kredytu do innego banku na oprocentowanie stałe lub zmienne (z niższą marżą niż w obecnym banku). Jeśli przymierzasz się do wnioskowania o nowy kredyt hipoteczny w perspektywie kilku miesięcy lub chcesz zoptymalizować swoje aktualne zobowiązania, rekomenduję konsultację z ekspertem kredytowym Lendi w celu znalezienia optymalnego rozwiązania, dostosowanego do indywidualnych możliwości finansowych oraz dostępne na rynku możliwości.

Ekspert: Jacob Adam, ekspert kredytowy Lendi

FPP: Spółki komunalne muszą stosować zamówienia publiczne. Urząd Zamówień Publicznych potwierdza taką interpretację prawa

Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) wskazuje, że należy w pełni poprzeć stanowisko Urzędu Zamówień Publicznych wobec postulatu Związku Miast Polskich w sprawie zwolnienia spółek komunalnych z obowiązku stosowania prawa zamówień publicznych, gdy prowadzą działalność komercyjną. Spółki komunalne korzystające ze szczególnej pozycji w związku z wykonywaniem zadań użyteczności publicznej musza stosować zamówienia, nawet jeżeli równocześnie prowadzą działalność komercyjną. Tylko w ten sposób jest szansa na zachowanie równej konkurencji na rynku i zapewnienie szerokiego dostępu do zamówień udzielanych ze środków o charakterze publicznym. Publiczny charakter rodzi obowiązki publiczne.

Sektor publiczny, w tym spółki komunalne, dysponując środkami publicznymi powinny zachować zasady otwartego dostępu, konkurencyjności i przejrzystości. Przestrzeganie tych zasad to najlepsza gwarancja gospodarnego wydatkowania wspólnych pieniędzy i wspierania równej konkurencji. Dlatego nie tylko władze, ale także inne podmioty publiczne utworzone w celach nie mających charakteru przemysłowego albo handlowego (tzw. podmioty prawa publicznego) zostały zobowiązane do stosowania prawa zamówień publicznych. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej już w 1996 r. w sprawie Mannesmann nie miał wątpliwości, że podmiot prawa publicznego jest zobowiązany do stosowania prawa zamówień publicznych, nawet jeżeli prowadzi także działalność komercyjną.

„Przedsiębiorczość lokalna to ważna część polskiej gospodarki. Dla rozwoju lokalnej przedsiębiorczości ważne są nie tylko warunki stwarzane przez państwo, ale także praktyki na poziomie lokalnym. Samorząd, podobnie jak inne władze publiczne, powinien przede wszystkim sprawować władzę i zarządzać usługami publicznymi. Tak widzieli to twórcy polskiego samorządu terytorialnego, gdy przyjmując ustawę o samorządzie gminnym uznali, że zadaniami użyteczności publicznej są zadania własne gminy, których celem jest bieżące i nieprzerwane zaspokajanie zbiorowych potrzeb ludności w drodze świadczenia usług powszechnie dostępnych. Działalność gospodarcza powinna być pozostawiona przede wszystkim przedsiębiorcom. Sektor publiczny nie może „wypychać” przedsiębiorców prywatnych z rynku. Ekspansja sektora publicznego w gospodarce podważa istotę ustroju gospodarczego Polski, czyli „społeczną gospodarkę rynkową”, która zgodnie z art. 20 Konstytucji, opiera się m.in. na własności prywatnej i wolności działalności gospodarczej” – podkreśla Grzegorz Lang, ekspert Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Gospodarka komunalna obejmuje w szczególności zadania o charakterze użyteczności publicznej, których celem jest bieżące i nieprzerwane zaspokajanie zbiorowych potrzeb ludności w drodze świadczenia usług powszechnie dostępnych. Prowadzenie przez samorządy, w tym spółki komunalne, działalności stricte komercyjnej poza sferą użyteczności publicznej jest ściśle ograniczone do sfer, w których istnieją niezaspokojone potrzeby wspólnoty samorządowej na rynku lokalnym lub występujące w gminie bezrobocie w znacznym stopniu wpływa ujemnie na poziom życia wspólnoty samorządowej, a zastosowanie innych działań i wynikających z obowiązujących przepisów środków prawnych nie doprowadziło do aktywizacji gospodarczej, a w szczególności do znacznego ożywienia rynku lokalnego lub trwałego ograniczenia bezrobocia. (art. 10 ustawy o gospodarce komunalnej).