Na świecie diametralnie zmienia się model konsumpcji

0

Wraz ze „smartfonizacją” rozwinęło się nowe zjawisko kulturowe i społeczne, jakim jest współdzielenie dóbr. Społeczności zaczęły współpracować ze sobą, by ułatwić do nich dostęp. Gdy jedni na tym zyskują, dla innych oznacza to stratę. Czym właściwie jest ekonomia współpracy?

Co najmniej 42,8% użytkowników w Polsce korzysta z Internetu, natomiast 92% kojarzy przynajmniej jedną z usług ekonomii współpracy. Jednak często pytani, co ona dokładnie oznacza, niestety nie znają odpowiedzi. Tymczasem nierzadko słyszeli o takich usługach jak Airbnb, BlaBlacar, Uber czy TakeTask, a nawet wielokrotnie z nich korzystali. Inicjatywy oparte na udziale jednostek i ich wzajemnej interakcji poprzez internetowe sieci oraz platformy i przede wszystkim budowane w nich obopólne zaufanie, składają się właśnie na ekonomię współpracy. Przy czym nie ma w niej podziału na branże, dziedziny i segmenty klientów. Dotyczy ona właściwie wszystkich aspektów naszego życia.

Wspólnota użytkowania

Zjawisko ekonomii współpracy nie jest czymś nowym, albowiem już od zarania dziejów ludzie ściśle współpracowali ze sobą. Obecnie jest modelem ekonomicznym opartym o cyrkulację produktów i usług poprzez dzielenie się, wymianę, sprzedaż, wypożyczanie lub nieodpłatne przekazywanie. Umożliwia ono tym samym dostęp, czyli możliwość zaspokajania potrzeb bez konieczności posiadania konkretnych dóbr, i w konsekwencji redukuje marnotrawstwo cennych zasobów, gdyż jedna rzecz jest wykorzystywana przez większą liczbę ludzi.

Z ekonomią współpracy mamy do czynienia w wielu obszarach naszego życia. Wszystkie procesy mogą być realizowane przez osoby nie będące częścią formalnej organizacji (firmy), ale mogą ze sobą współpracować. Wspólne użytkowanie umożliwia maksymalne wykorzystanie zasobów, takich jak czas, umiejętności, przedmioty, pieniądze, pomysły. Dzięki współpracy, jaką wspiera technologia społeczności mogą współtworzyć, współfinansować, wspólnie projektować, pożyczać, pomagać i robić wiele innych pożytecznych czynności, które ułatwią życie przeciętnej osobie.

Innowacyjne technologie pozwalają na bardzo efektywną współpracę między użytkownikami, dzięki czemu możliwe jest oferowanie konkurencyjnych cen na usługi zaspokajające potrzeby (tym do tej pory zajmowały się wyspecjalizowane podmioty, np. firmy). Natomiast dla osób świadczących takie usługi jest to nowe dodatkowe źródło dochodu.

Wygoda i użyteczność

Dużą popularnością, nie tylko za granicą, ale także w wielu miastach Polski, cieszy się wypożyczalnia rowerów Nextbike (np. w Warszawie operator systemu Veturillo). Można je wypożyczać na godziny za pomocą aplikacji mobilnej. W ten sam sposób rozwija się rynek usług logistycznych, np. poprzez miejskie i międzymiastowe usługi kurierskie. Jadąc na zaplanowanej trasie, osoby mogą przewieźć komuś przesyłkę.

Dla ludzi rozwój ekonomii współpracy oznacza  niższe ceny usług i możliwości wypróbowania różnych rzeczy bez konieczności ich kupowania. Na przykład, współużytkowanie obecnie dotyczy produktów drogich i rzadko używanych, gdyż nadal jest czasochłonne i obarczone ryzykiem niedostępności danej rzeczy, gdy jej potrzebujemy. Jednak wraz ze wzrostem osób udostępniających swoje przedmioty i rozwojem technologii – szczególnie sztucznej inteligencji i Internetu rzeczy, będzie łatwiejsze i bezpieczniejsze, co przy niższej cenie przesunie kolejne kategorie produktowe do współużytkowania zamiast posiadania.

W ostatnich latach ekonomia współpracy także rozwinęła się w branży nieruchomości. Większości z nas znany jest już Airbnb, w którym osoby prywatne udostępniają swoje mieszkania w niższej cenie. Według szacunków, w okresie od 2014 roku do 2015 roku, branża hotelarska w USA straciła ok. 450 mln USD obrotu na rzecz właśnie tego portalu. Popularność serwisu sprawiła, że powstały usługi opieki nad nieruchomościami. Z kolei w obszarze najmu biurowego najbardziej popularny jest coworking i mikrobiura, czyli powierzchnia biurowa, którą współdzieli wiele firm i osób pracujących jako tzw. freelancerzy lub małe startupy.

Natomiast w finansach z nowym zjawiskiem mamy do czynienia np. w crowdfundingu. Jest to forma finansowania różnych projektów przez społeczność za pomocą drobnych, jednorazowych wpłat przez osoby zainteresowane danym projektem. Ekonomia współpracy pozwala na różne sposoby zmniejszać ryzyka finansowe i ubezpieczeniowe. W obszar ubezpieczeń grupy ludzi, np. znajomych, wpłacają część składki na specjalne konto, z którego pokrywa się wkład własny w razie ewentualnego wypadku. Jeśli grupa nie będzie miała wypłat odszkodowań, duża część tej sumy wraca do nich. W taki sposób przede wszystkim ogranicza się wyłudzenia. Dzięki temu klienci cieszą się tańszym ubezpieczeniem, a dla ubezpieczyciela oznacza to niższe koszty.

Czytaj również:  Dobre warunki do wzrostu indeksów, ale też ropy naftowej

W ostatnich latach coraz więcej powstaje organizacji zajmujących się foodsharingiem, czyli przekazywaniem produktów, których nie skonsumujemy w domu, aby rozdać je ludziom potrzebującym (np. Foodsharing.pl). Powstają także platformy, które w ramach ekonomii współpracy zajmują się przygotowaniem i dostarczaniem ciepłych posiłków przez osoby, które lubią i umieją gotować.

Otwarta wiedza i edukacja umożliwia powszechny dostęp do taniego lub bezpłatnego korzystania z wiedzy, np. darmowego oprogramowania. Jest to coraz szybciej upowszechniający się model w ramach kursów uzupełniających lub podyplomowych. To tylko wybrane przykłady obszarów, w których dość sprawnie już funkcjonuje ekonomia współpracy. Należy przypuszczać, że wraz z szybkim rozwojem technologii będą przybywać nowe dziedziny angażujące pojedyncze osoby lub całe społeczności.

Powszechny dostęp

Ekonomia współpracy diametralnie zmienia globalny model konsumpcji. Już nie trzeba kupować danych produktów na stałe. Wiele z nich rzadko jest używanych. Bardziej efektywny jest do nich dostęp wtedy, kiedy ich akurat potrzebujemy. Takim przykładem jest wiertarka udarowa – przeciętny Amerykanin używa ją rzadko, tymczasem posiada ją większość jego rodaków. Zatem o wiele bardziej użyteczne będzie jego wypożyczenie za niewielką kwotę. Dzięki temu właściciel zwróci sobie częściowo jej koszt, a użytkownik oszczędzi czas potrzebny na jej zakup i samą wartość urządzenia.

Dzięki automatyzacji produkcji i szczególnie sztucznej inteligencji wiele branży będzie zmieniać modele biznesowe na bardziej efektywne. Oznaczać to będzie masowe zwolnienia, np. autonomiczne samochody już w najbliższych latach zaczną zastępować kierowców taksówek czy autobusów, a mniejsze zapotrzebowanie na pojazdy wynikające z większego ich współdzielenia spowoduje szybki spadek zatrudnienia w przemyśle motoryzacyjnym i usługach serwisowych. Korzyścią będzie niższy koszt mobilności ludzi i towarów.

Zaawansowane systemy będą zastępować lub wręcz wypierać pracowników z różnych prac biurowych. Dla przykładu – ING właśnie ogłosiło, że zastąpi niemal 6000 pracowników systemami informatycznymi, firmy prawnicze w USA wprowadzają systemy IBM Watson, które zastępują ludzi przy wyszukiwaniu informacji podczas przygotowania do procesu sądowego. Ludzkość przechodziła takie zmiany już wiele razy, np. gdy z koni przesiadaliśmy się na samochody, albo zamiast lampy naftowej zaczęliśmy stosować żarówkę elektryczną. W dzisiejszych czasach tempo tych zmian jest bardzo szybkie i dotyczy wielu dziedzin jednocześnie.

Ekonomia współpracy nie jest zatem problemem, ale rozwiązaniem, gdyż będzie w stanie zapewnić ludziom możliwość wymiany dóbr i usług po zdecydowanie niższych cenach dla kupującego i po wyższych dla sprzedającego – tylko dlatego, że pominiętych zostanie wielu niepotrzebnych, w tym łańcuchu pośredników. Ekonomia współpracy jest zatem bardziej rozwiązaniem niż problemem.

Zjawisko ekonomii współpracy zmienia świat, także nasze podejście do nowych technologii, które coraz bardziej stają się przyjazne i użyteczne na wiele sposobów. Poza wygodą oferuje ona mniejsze koszty, szybki dostęp do produktów i usług. Ma ona jeszcze jeden dość istotny wymiar – angażuje społeczności i wyzwala pozytywne pokłady energii oraz chęć niesienia pomocy innym.

Autorem publikacji jest Sebastian Starzyński, prezes zarządu instytutu badawczego ABR SESTA