73% polskich firm jest spokojnych o perspektywy eksportu w 2024 r.

Warszawa

73% polskich firm jest spokojnych o perspektywy eksportu w 2024 r.: po burzy przychodzi słońce? Ostrożność jednak ich nie opuszcza – zarządzający nimi są najmniej optymistyczni w porównaniu z przedsiębiorcami z innych krajów

Polskie firmy – nie boją się nowoczesnych rozwiązań, ale widzą też zagrożenia

Już w ubiegłorocznym badaniu polskie firmy były w czołówce pod względem stawiania na digitalizację i IT jako jeden z filarów swojej ekspansji i rozwoju – nie inaczej jest i w tym roku. Firmy z Polski, obok tych z Chin, już teraz w dużym stopniu wykorzystują AI jako narzędzie do usprawnienia zarządzania łańcuchem dostaw (aż 36% ankietowanych polskich firm!), identyfikowania możliwości eksportowych i ułatwienia komunikacji (odpowiednio 20% i 22%).

Polskie firmy widzą też oczywiście zagrożenia – obawy  o czynniki geopolityczne (wojny, wybory i zmienność na wielu rynkach – a w konsekwencji protekcjonizm i bariery w wolnym handlu), wyrażało aż 70% firm z Polski. Polscy eksporterzy nie bez przyczyny obawiają się też rosnących problemów z opóźnieniami płatności, gdyż na tle innych badanych rynków ponoszą największe ryzyko z tym związane – aż 32% ankietowanych polskich firm otrzymuje należności eksportowe po 70 dniach i więcej, podczas gdy np. terminy takie wskazuje tylko 11-15% firm brytyjskich, francuskich czy hiszpańskich! Czy polskie firm mają słabszą pozycję (i markę) wobec odbiorców, czy w swojej ekspansji skłonne są ryzykować bardziej zdobywając nowe rynki niż przedsiębiorcy z innych krajów czy może to ich strategia biznesowa – już niekoniecznie niższe ceny, ale dłuższe terminy płatności? Na pewno w kwestii szybszego obiegu należności polscy eksporterzy mają jeszcze duże pole do poprawy i zyskania na tle firm z innych krajów – ocenia Sławomir Bąk, członek Zarządu ds. oceny ryzyka Allianz Trade w Polsce

Wysokie koszty w ojczyźnie – jedno z zagrożeń, które nie sprzyja polonizacji łańcuchów dostaw

Najczęstszym zagrożeniem biznesowym wskazywanym przez polskie firmy były wysokie koszty – operacyjne, wymiany handlowej i inwestycji (83% polskich respondentów!). Gdy dodamy do tego, iż wciąż wysoko na liście zagrożeń jest dostępność i koszt pracowników (obawa wyrażania przez 49% badanych polskich firm) oraz obawy o dostępność i jakość poddostawców (54% badanych przedsiębiorstw z Polski) jasne staje się, dlaczego polskie firmy najrzadziej myślą o relokacji łańcuchów dostaw z powrotem. Tylko 16% polskich eksporterów, najmniej wśród innych badanych rynków, myśli o przyspieszeniu rozbudowy swoich łańcuchów dostaw na lokalnym rynku.Jest to logiczne – wysokie koszty i w ogóle dostępność finansowania w Polsce, jedne z najwyższych kosztów energii w Europie, malejąca dostępność pracowników (najniższe w UE bezrobocie) oraz zamknięcie istotnych rynków zaopatrzenia na wschodzie nie sprzyjają niestety obecnie rentowności i biznesowej ciągłości zaopatrywania się u polskich poddostawców” – podsumowuje Sławomir Bąk.

Optymistyczne déjà vu: czy przedsiębiorstwa ponownie nie doceniają ryzyka?

W edycji 2023 naszego globalnego badania 70% badanych firm stwierdziło, że spodziewa się wzrostu obrotów biznesowych generowanych przez eksport. Jednak rok zakończył się recesją handlową, a popyt spowolnił bardziej niż oczekiwano. Oczekuje się, że rok 2024 przyniesie koniec recesji, ale czy firmy ponownie nie są zbyt optymistyczne? W najnowszej edycji naszego badania 82% korporacji stwierdziło, że spodziewa się wzrostu obrotów biznesowych generowanych przez eksport w 2024 r., Zwłaszcza w sektorach związanych z konsumentami, takich jak handel detaliczny, produkty gospodarstwa domowego oraz komputery i telekomunikacja. W rzeczywistości prawie 40% firm spodziewa się znacznego (czyli o ponad 5%) wzrostu (obrotów w eksporcie) w 2024 r. ( więcej o +18 p.p. w porównaniu z 2023 r.).

„Po ponad roku recesji eksporterzy oczekują teraz odbicia w drugiej połowie 2024 r., ponieważ uzupełnianie zapasów towarów przemysłowych nabiera tempa wraz z globalnym popytem. Spowoduje to również wzrost cen i reflację: W skali globalnej 8 na 10 przedsiębiorstw spodziewa się wzrostu cen eksportowych w 2024 r., wspierając tym samym swoje obroty eksportowe. Nasze prognozy są bardziej konserwatywne: Oczekujemy, że globalny handel wzrośnie o +2,8% w ujęciu wartościowym w 2024 r. po spadku o -2,9% w 2023 roku. To znacznie poniżej długoterminowej średniej wynoszącej +5%, co odzwierciedla ryzyko zakłóceń w globalnej żegludze, takich jak kryzys na Morzu Czerwonym, a także rosnący protekcjonizm „, wyjaśnia Françoise Huang, starszy ekonomista ds. regionu Azji, Australii i Oceanii oraz globalnego handlu w Allianz Trade.

Aby wspierać eksport, przedsiębiorstwa mają rozbieżne priorytety. Francuscy i amerykańscy eksporterzy opowiadają się w szczególności za rozwojem nowych produktów, podczas gdy niemieccy, hiszpańscy i chińscy eksporterzy chcą dotrzeć na nowe rynki. Brytyjscy eksporterzy chcą w 2024 roku nadać priorytet inwestycjom.. w kraju.

Ryzyko braku płatności jest nadal najważniejsze dla eksporterów

Mimo optymizmu, eksporterzy pozostają świadomi ryzyka, które ciąży na ich międzynarodowym rozwoju. W skali globalnej przedsiębiorstwa obawiają się głównie ryzyka geopolitycznego, niedoborów czynników produkcji / siły roboczej oraz kwestii finansowych. Ryzyko braku płatności pozostaje jednak na pierwszym miejscu.

” Okazało się, że na całym świecie blisko 70% przedsiębiorstw otrzymuje płatności w terminie od 30 do 70 dni, przy czym w Wielkiej Brytanii, Francji i Stanach Zjednoczonych jest ich nieco więcej niż w innych krajach. W kontekście niższego wzrostu gospodarczego, zakłóceń w handlu i niepewności geopolitycznej, 42% przedsiębiorstw spodziewa się obecnie wydłużenia terminów płatności eksportowych w ciągu najbliższych sześciu do dwunastu miesięcy. Dłuższe terminy płatności oznaczają większą presję na przepływy pieniężne, a sytuacja może się nawet pogorszyć. Co więcej, 40% respondentów spodziewa się wzrostu ryzyka braku płatności w 2024 roku. Jest to zgodne z naszą prognozą globalnego wzrostu niewypłacalności przedsiębiorstw o +9% w tym roku”, dodaje Aylin Somersan Coqui, dyrektor generalny Allianz Trade.

53% firm rozważa przeniesienie łańcuchów dostaw ze względu na rosnące obawy geopolityczne… ale czy pójdą za ciosem?

Zapytane o trzy najważniejsze czynniki ryzyka, które stanowią największe zagrożenie dla ich zagranicznych zakładów produkcyjnych i łańcuchów dostaw, firmy najczęściej wybierały kwestie związane ze strukturą łańcuchów dostaw, takie jak złożoność, koncentracja lub konkurencja. Na kolejnych miejscach znalazły się ryzyka związane z geopolityką, polityką i protekcjonizmem, a następnie ryzyka związane z ESG.

” Krajobraz polityczny, w którym tegoroczne wybory odbywają się w gospodarkach odpowiadających za blisko 60% światowego PKB, przyczynia się do wzrostu ryzyka geopolitycznego i niepewności. W tym kontekście firmy pozostają w trybie wyczekiwania, koncentrując się głównie na nadchodzących wyborach krajowych. Niemniej jednak, ekspozycja na łańcuch dostaw może zmienić postrzeganie ryzyka: Ogólnie rzecz biorąc, firmy z długimi łańcuchami dostaw i ponad połową produkcji zlokalizowanej za granicą są najbardziej zaniepokojone nasileniem wojny handlowej między USA a Chinami”, stwierdza Ano Kuhanathan, szef działu badań korporacyjnych w Allianz Trade.

W tym kontekście, aby złagodzić zakłócenia w łańcuchu dostaw, firmy przede wszystkim usprawniają zarządzanie ryzykiem w łańcuchu dostaw, zwiększają należytą staranność ESG wobec dostawców i kupują ubezpieczenie łańcucha dostaw. Chociaż 53% respondentów twierdzi, że rozważa przeniesienie części swojego łańcucha dostaw ze względu na rosnące ryzyko geopolityczne, mniej z nich faktycznie podejmuje konkretne kroki w tym kierunku: przeniesienie zakładów produkcyjnych nie znajduje się w pierwszej trójce z 10 proponowanych działań mających na celu złagodzenie zakłóceń w łańcuchu dostaw (z wyjątkiem hiszpańskich i niemieckich eksporterów).

„Dywersyfikacja stała się główną strategią budowania odporności łańcucha dostaw. Niesie to jednak ze sobą własne ryzyko, zwiększając złożoność i potencjalne punkty zaporowe, i nie jest idealnym rozwiązaniem. Na przykład 48% amerykańskich eksporterów, którzy mają zakłady produkcyjne lub dostawców w Chinach, rozważyłoby kraje Azji i Pacyfiku lub Ameryki Łacińskiej w celu dywersyfikacji swoich łańcuchów dostaw. Jednak nadal byliby oni pośrednio narażeni na Chiny, biorąc pod uwagę ich kluczową rolę jako globalnego dostawcy w sektorze produkcyjnym”, mówi Ana Boata, Global Head of Economic Research w Allianz Trade.

Nie ma możliwości całkowitego uniezależnienia się od Chin. W rzeczywistości ponad jedna trzecia firm planuje zwiększyć swoją obecność w Chinach, podczas gdy tylko 11% firm stwierdziło, że zmniejszy swoją obecność w tym kraju. Wśród tych, którzy wskazali, że planują znaleźć alternatywę dla Chin, największy odsetek respondentów wskazał Azję i Pacyfik jako preferowany region (37%), a następnie Europę Zachodnią (17%). W regionie Azji i Pacyfiku, ASEAN obejmuje ponad jedną trzecią wyborów, podczas gdy Japonia, Indie, Tajwan, Korea Południowa i Australia dzielą się mniej więcej po równo resztą.

Zrównoważony rozwój zyskuje na popularności, ale wyścig jeszcze się nie skończył

Łańcuchy dostaw są podstawą zrównoważonego rozwoju, a firmy coraz częściej zwracają na to uwagę . 72% respondentów naszego badania, którzy mają obowiązki związane z łańcuchem dostaw, ma również obowiązki związane z ESG . Jednak postęp w zakresie celów klimatycznych pozostaje powolny. Tylko 27% respondentów zdecydowanie uważa, że ich firmy wdrożyły działania ESG, które mają znaczące konsekwencje dla ich działalności , począwszy od zmiany wyborów logistycznych na bardziej zrównoważone (26%) i opracowania bardziej zrównoważonych produktów (25%), a skończywszy na poprawie odporności łańcuchów dostaw na zmiany klimatu (23%).

„76% respondentów twierdzi, że ich firma ma jasny plan odejścia od paliw kopalnych, niezależnie od wahań cen. To duży krok naprzód: firmy koncentrują się teraz na inicjatywach strukturalnych, a nie na działaniach krótkoterminowych. Przed nami jednak jeszcze długa droga: prawie 2 na 3 firmy planują zmniejszyć emisje o zaledwie 1-5% w ciągu najbliższych 12 miesięcy, co nie wystarczy, by osiągnąć cel zerowej emisji netto do 2050 r.”, podsumowuje Aylin Somersan Coqui.

[1] Ankieta została przeprowadzona online w ciągu trzech tygodni w kwietniu 2024 roku.