Po blisko 30 latach przerwy Polska wraca do planowania obiektów ochrony zbiorowej. W latach 2025-2026 na Program Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej przeznaczono prawie 34 mld zł, z czego około 5 mld zł ma trafić bezpośrednio do samorządów. Eksperci ostrzegają jednak, że największym wyzwaniem nie będzie sama budowa schronów czy obiektów dual-use, ale stworzenie modelu zarządzania nimi. Bez tego część wielomiliardowych inwestycji może nie spełnić swojej roli w sytuacji kryzysowej.
Bezpieczeństwo przestało być domeną wyłącznie państwa
Sytuacja geopolityczna, zagrożenia dla infrastruktury krytycznej, ryzyko długotrwałych blackoutów czy coraz częstsze zjawiska pogodowe sprawiają, że bezpieczeństwo przestaje być domeną wyłącznie wojska, służb i administracji centralnej. Coraz większa odpowiedzialność spoczywa również na samorządach, projektantach oraz wykonawcach inwestycji publicznych. To właśnie na poziomie lokalnym będą zapadały decyzje dotyczące lokalizacji, utrzymania i wykorzystania znacznej części nowej infrastruktury ochronnej.
W tym kontekście rośnie znaczenie inwestycji typu dual-use, czyli obiektów, które na co dzień służą mieszkańcom, a w sytuacjach kryzysowych mogą wspierać mechanizm ochrony ludności. Chodzi m.in. o szkoły, hale sportowe, parkingi podziemne czy centra aktywności lokalnej projektowane z myślą o zwiększaniu odporności lokalnych społeczności.
– Przez ponad 30 lat praktycznie nie zajmowaliśmy się budowaniem systemów ochrony ludności w takiej skali. Dziś uczymy się tego od nowa. Dlatego równolegle z realizacją inwestycji musimy tworzyć standardy działania i dobre praktyki. To nie jest wyłącznie wyzwanie budowlane. W równym stopniu dotyczy ono prawa, organizacji i sposobu zarządzania – mówi mec. Michał Liżewski, partner kancelarii LEGALLY.SMART, specjalista z zakresu zamówień publicznych i prawa budowlanego.
Najpierw strategia, później inwestycje
Ekspert zwraca uwagę, że największym błędem byłoby sprowadzenie inwestycji dual-use wyłącznie do procesu budowlanego.
Kluczowe pytania powinny paść jeszcze przed rozpoczęciem inwestycji: po co powstaje dany obiekt, kto będzie z niego korzystał, kto będzie odpowiadał za jego utrzymanie i w jaki sposób zostanie włączony do lokalnego systemu reagowania kryzysowego.
– Największym ryzykiem nie jest dziś brak pieniędzy, ale wydanie miliardów złotych bez stworzenia modelu zarządzania nową infrastrukturą. Schron można wybudować stosunkowo szybko. Znacznie trudniej zbudować procedury, kompetencje i odpowiedzialność za jego funkcjonowanie – podkreśla mec. Liżewski.
Samorządy muszą budować własne systemy odporności
Pojedynczy obiekt, nawet najlepiej zaprojektowany, nie zapewni bezpieczeństwa mieszkańcom, jeśli nie będzie częścią szerszej sieci rozwiązań.
W wielu samorządach wciąż otwarte pozostają pytania o to, kto będzie odpowiadał za utrzymanie infrastruktury dual-use, jakie procedury zostaną uruchomione w sytuacji kryzysowej oraz w jaki sposób obiekty będą wykorzystywane zarówno w czasie pokoju, jak i podczas zagrożeń. Nie wiadomo również, kto i z jakich środków będzie odpowiadał za utrzymanie części obiektów w perspektywie kolejnych kilkunastu czy kilkudziesięciu lat.
– Zbyt często koncentrujemy się na samym obiekcie, podczas gdy równie ważne jest to, co wydarzy się później. Kto będzie odpowiadał za utrzymanie infrastruktury? Kto podejmie decyzje w sytuacji kryzysowej? Inwestycja dual-use musi mieć swojego gospodarza. W przeciwnym razie za kilka lat możemy mieć nowoczesne obiekty, ale bez przygotowanego modelu ich wykorzystania. Dlatego samorządy powinny myśleć nie o pojedynczych schronach, lecz o budowie własnego systemu odporności – wskazuje mec. Michał Liżewski.
Zdaniem ekspertów najbliższe lata mogą przynieść największą zmianę w podejściu do bezpieczeństwa lokalnego od początku lat 90.
O odporności miast i gmin będą decydować nie pojedyncze inwestycje, lecz zdolność do ich długofalowego planowania, zarządzania i integrowania z lokalnym systemem bezpieczeństwa.




