Saule Technologies na krawędzi upadku – Columbus Energy podejmuje działania naprawcze

W obliczu ryzyka niewypłacalności, braku wypłaty wynagrodzeń i niskiego morale w zespole Saule i Saule Technologies, Columbus Energy – jeden z głównych akcjonariuszy Spółek, podjął działania mające na celu ochronę miejsc pracy i naprawę sytuacji finansowej Spółek w nadziei na uratowanie technologii perowskitów. Działania obejmują zmiany w Zarządach Saule i Saule Technologies, a także plan zwołania Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy, podczas którego jedną z propozycji będzie podniesienie kapitał Spółki w celu zapewnienia środków finansowych do dalszego rozwoju.

Columbus Energy wspiera Saule Technologies już od 5 lat, wierząc, że technologia ogniw perowskitowych może zrewolucjonizować zieloną energetykę w Polsce i na całym świecie. Jako inwestor, Columbus dostarczył Spółce prawie 60 mln zł kapitału oraz wsparcie konieczne do rozwoju i komercjalizacji technologii. Fundusz DC24 pożyczył Saule kolejne 60 mln zł. Sumaryczna kwota środków pozyskanych od inwestorów oraz programów publicznych wyniosła blisko 250 mln zł. Mimo tak ogromnego kapitału, Saule stoi obecnie na progu niewypłacalności. Brakuje pieniędzy na wypłaty wynagrodzeń dla pracowników, nie mówiąc już o kilkuset milionach złotych potrzebnych, by zbudować fabrykę ogniw perowskitowych. Do obecnej sytuacji Spółkę doprowadziły, niestety, działania zarządcze, prowadzone przez Olgę Malinkiewicz.

Rozpoczęta niedawno przez Panią Olgę Malinkiewicz nagonka medialna na inwestorów, w tym na przedstawicieli Columbus Energy, miała odwrócić uwagę od kłopotów Spółki, braku realizacji strategii i niegospodarności Zarządu. Mimo bezpardonowych ataków, Columbus Energy wierzy w ludzi i rozwiązania tworzone przez Saule. Dlatego firma zdecydowała się ratować Spółkę, tak by błędy w zarządzaniu nie doprowadziły do jej upadku i tym samym rozbicia zespołu badawczego oraz potencjalnej utraty technologii. W tym celu Rada Nadzorcza Saule oraz Saule Technologies, w której zasiadają przedstawiciele Columbus Energy, postanowiła odwołać Olgę Malinkiewicz z Zarządu tych dwóch Spółek i powołać w Saule Technologies na jej miejsce Michała Gondka, dotychczasowego członka Rad Nadzorczych wspomnianych Spółek. Będzie on pełnił swoją funkcję tymczasowo, na czas wyboru najlepszej strategii dla Saule i Saule Technologies. Jednocześnie planowane jest zwołanie Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy, podczas którego nowy Zarząd zgłosi wniosek o podwyższenie kapitału zakładowego Saule Technologies, tak by zgromadzić dodatkowe środki na dalszy rozwój projektów oraz regularną wypłatę wynagrodzeń. Wszyscy dotychczasowi akcjonariusze będą mogli wziąć udział w operacji podwyższeniu kapitału, o ile zgłoszą się w ramach budowania księgi popytu.

Do podjęcia takich kroków zmusiły nas działania Pani Olgi Malinkiewicz, która praktycznie zerwała z nami relacje biznesowe. Wierzymy, że nowy Zarząd znajdzie rozwiązania, które pozwolą na szybki i zrównoważony rozwój spółki i tym samym ocalenia tej unikalnej technologii. Jesteśmy przekonani, że Saule, dzięki produkcji ogniw perowskitowych, może stać się liderem europejskiej transformacji energetycznej oraz symbolem polskiej innowacyjności. Dlatego apelujemy do środowiska biznesowego i naukowego o podjęcie dialogu, mającego na celu wsparcie dalszego rozwoju tej technologii. Wierzymy, że zespół badawczy Saule, jeśli tylko będzie miał zapewnione komfortowe warunki pracy, będzie w stanie stworzyć produkt, który może zmienić cały rynek energetyczny. Ze swojej strony deklarujemy pełną otwartość i chęć współpracy z innymi podmiotami, którym na sercu leży przyszłość technologii ogniw perowskitowychmówi Zarząd Columbus Energy.

Kim jest współczesny CEO? Polska na tle świata

Przywództwo w dobie zmieniającego się świata. Sylwetka współczesnego Prezesa w Polsce i na świecie na podstawie danych „Route To The Top 2025” firmy Heidrick&Struggles.

W ostatnich latach ścieżka kariery na stanowisko CEO przeszła znaczącą transformację. Zmieniły się zarówno wymagania kompetencyjne, jak i sama filozofia przywództwa na najwyższym szczeblu. Kim jest więc obecnie statystyczny CEO? Według najnowszego badania „Route to the Top 2025”*[1] firmy Heidrick & Struggles, typowy profil polskiego CEO to 50-letni menedżer, który przeszedł wewnętrzną ścieżkę awansu, budując swoją pozycję dzięki konsekwencji, dogłębnej znajomości rynku oraz wysokim zdolnościom adaptacyjnym, co pozwala mu skutecznie odpowiadać na dynamicznie zmieniające się wymagania rynku. Co więcej, dane[2] pokazują, że 57% prezesów i członków zarządów wyraża stosunkowo niskie zaufanie, że proces planowania sukcesji dobrze przygotuje ich organizację na przyszłość. Jednocześnie wśród rad nadzorczych, szczególnie w spółkach giełdowych, obserwujemy rosnący trend zwiększania inwestycji w planowanie sukcesji. Rady coraz częściej poszukują liderów, którzy wykazują się m.in. chęcią ciągłego uczenia się, pokorą oraz umiejętnością prowadzenia ludzi ponad podziałami.

Działająca od ponad 70 lat firma Heidrick & Struggles, wiodący globalny dostawca doradztwa i usług w obszarze rozwoju przywództwa oraz rekrutacji kadry zarządzającej opublikowała badanie Route to the Top 2025 analizujące trendy wśród nowych prezesów firm notowanych na giełdzie na największych światowych rynkach – uwzględniając ich wcześniejsze doświadczenia funkcjonalne, wiek, długość kadencji, rasę lub pochodzenie etniczne, płeć, wykształcenie, sposób nominacji (awans wewnętrzny czy zatrudnienie z zewnątrz) i inne czynniki.

Polski model przywództwa: silny wewnątrz, umiarkowany globalnie

Profil polskiego prezesa firmy notowanej na giełdzie odzwierciedla specyfikę rodzimego rynku pracy oraz dominujące podejście do rozwoju przywództwa. W odróżnieniu od innych krajów, w Polsce wyraźnie dominuje model sukcesji wewnętrznej (55%) – czyli przekazania zarządzania w ręce członków rodziny lub osób już należących do firmy. Ta praktyka plasuje nasz kraj na trzecim miejscu na świecie pod względem przekazywania władzy. Średnia wieku nowomianowanego na to stanowiska kandydata oscyluje wokół 50 lat.

Udział kobiet na najwyższych stanowiskach zarządczych nadal pozostaje niski. Polska
z wynikiem 9% minimalnie wyprzedza globalną średnią, która wynosi 8%. Ten symboliczny sygnał może wskazywać na powolne zmiany w kierunku większej różnorodności w strukturach zarządczych.

Cechą charakterystyczną polskich liderów jest stosunkowo rzadkie posiadanie dyplomu MBA – tylko 23% prezesów może się nim pochwalić, podczas gdy średnia globalna wynosi 33%.
W Polsce wciąż większe znaczenie przypisuje się praktyce, lojalności wobec firmy oraz konsekwentnie zdobywanemu doświadczeniu zawodowemu. Taki model promuje liderów, którzy dobrze znają kulturę organizacyjną, mechanizmy działania firmy oraz potrzeby zespołu. Polski CEO to menedżer, który awansował wewnętrznie, budował swoją pozycję latami i osiągnął sukces zawodowy dzięki konsekwencji, i znajomości rynku.

 – W Polsce wciąż dominuje model kariery oparty na długoterminowym rozwoju wewnątrz jednej organizacji, co odróżnia nas od krajów anglosaskich, gdzie częstsze są zmiany firm
i szybka rotacja kadr. Polscy prezesi są mocno osadzeni w realiach firm i branż, którymi zarządzają – ale choć wielu z nich zdobywa międzynarodowe doświadczenie, rzadziej mają oni za sobą edukację czy karierę w kilku różnych środowiskach biznesowych. Budowa nowoczesnego modelu przywództwa w Polsce może więc opierać się na połączeniu silnych lokalnych kompetencji z większym otwarciem na różnorodne doświadczenia zdobywane także poza krajem
mówi Łukasz Kiniewicz, partner zarządzający, Heidrick & Struggles Polska.

Jaka ścieżka prowadzi na szczyt w Polsce? Jak wygląda w innych krajach?

Drogi prowadzące na szczyt hierarchii korporacyjnej wyraźnie różnią się w zależności
od regionu. Polski model przywództwa, mniej niż inne regiony świata, premiuje wcześniejsze doświadczenie na wysokich stanowiskach – posiada je 59% CEO, co jest wynikiem niższym w porównaniu z wieloma innymi krajami. Również pod względem poziomu wykształcenia polscy liderzy sytuują się pośrodku stawki – 68% z nich może pochwalić się dyplomem uczelni wyższej. To mniej niż w Belgii czy Finlandii, gdzie wskaźnik ten sięga niemal 100%, ale więcej niż w krajach takich jak Portugalia czy Hiszpania.

Na tle globalnym Polska prezentuje odmienny profil kariery lidera. W Ameryce Północnej
na pierwszy plan wysuwają się długoletni staż i doświadczenie operacyjne, w Europie Zachodniej – elastyczność i różnorodność międzynarodowych doświadczeń, a w krajach Azji i Pacyfiku – silniejsza obecność kobiet na najwyższych stanowiskach. Te różnice dobrze oddają zróżnicowanie kultur korporacyjnych, wartości społecznych oraz dynamiki rozwoju środowisk biznesowych w poszczególnych regionach świata.

Kluczowe cechy współczesnego CEO

Na podstawie analizy danych z 27 rynków, wyróżniamy trzy kluczowe cechy definiujące profil CEO w XXI wieku:

  1. Przywództwo ponad granicami i podziałami– zdolność do budowania synergii między działami, kulturami i rynkami. Przykładem jest Satya Nadella z Microsoftu, którego empatyczne, inkluzywne podejście przyniosło wzrost wartości firmy o niemal 1000%. W Polsce, gdzie 55% prezesów awansuje przez sukcesję wewnętrzną, konieczne jest pogłębienie doświadczeń międzynarodowych i międzysektorowych.
  2. Ciągłe uczenie się i pokora intelektualna– gotowość do kwestionowania status quo i zdobywania nowych umiejętności, co udowodnił Keith Barr w IHG Hotels & Resorts, ucząc się od podstaw cyfrowej transformacji. Choć w Polsce tylko 23% CEO posiada tytuł MBA (wobec 33% globalnie), firmy stawiają na rozwój praktycznych umiejętności i zdolność szybkiej adaptacji.
  3. Autentyczność i silny charakter– transparentność, konsekwentna realizacja jasno określonych wartości oraz motywowanie zespołu do osiągnięcia wspólnego celu. Przykładami takiego przywództwa są Vicki Hollub (Occidental) czy Bill Thomas (EOG). W Polsce wysoki wskaźnik sukcesji wewnętrznej daje przyszłym liderom czas
    na zbudowanie reputacji i relacji z kluczowymi interesariuszami[3].

Jak zostać CEO? Kroki milowe

Analiza karier prezesów z Polski i świata pozwala wyróżnić kilka kluczowych etapów zwiększających szanse na osiągnięcie roli CEO:

  1. Budowanie solidnej bazy kompetencji funkcjonalnych– globalnie 77% CEO ma doświadczenie w kierowaniu kluczowymi obszarami firmy, podczas gdy w Polsce odsetek ten wynosi 59%.
  2. Rozwój umiejętności przywódczych i strategicznych– rady nadzorcze cenią liderów otwartych na ciągłe uczenie się, a wysoka sukcesja wewnętrzna (55%
    w Polsce) wskazuje na wartość długofalowego zaangażowania.
  3. Budowanie sieci wsparcia i widoczności– transparentność procesów sukcesji wymaga aktywnej współpracy z kluczowymi interesariuszami, mentoringu oraz udziału w branżowych inicjatywach.
  4. Zdobycie doświadczenia w zarządzaniu transformacją– umiejętność prowadzenia zmian i zarządzania kryzysowego jest kluczowa, szczególnie na względnie młodym, polskim rynku kapitałowym.
  5. Międzynarodowe i międzysektorowe doświadczenie– Europa przoduje w tego typu awansach, dlatego polscy kandydaci powinni poszukiwać ról zagranicznych
    i międzybranżowych.
  6. Formalne wykształcenie i ciągły rozwój– globalnie 33% CEO ma zaawansowany stopień naukowy, podczas gdy w Polsce tylko 23% posiada tytuł MBA.

Sukcesja w organizacjach i rola młodych liderów

Tylko 2/3 dużych firm posiada formalne plany sukcesji CEO. Dla młodych liderów kluczowymi wyzwaniami są: przyspieszony rozwój kompetencji, zarządzanie złożonością i równoważenie innowacji z tradycją organizacyjną. Ich atuty to zrozumienie transformacji cyfrowej, adaptacyjność oraz często wyższy poziom formalnej edukacji.

Efektywne planowanie sukcesji opiera się na:

  • ciągłości procesu i rozwijaniu talentów na wszystkich szczeblach,
  • przejrzystości kryteriów i zaangażowaniu interesariuszy,
  • powiązaniu z długoterminową strategią,
  • stałym rozwoju poprzez różnorodne doświadczenia i mentoring[4].

Współczesna ścieżka przywództwa biznesowego przechodzi metamorfozę. Skuteczny CEO XXI wieku to nie tylko efektywny zarządca operacyjny, ale przede wszystkim integrator zdolny do przełamywania organizacyjnych silosów, promotor kultury ciągłego doskonalenia oraz autentyczny lider demonstrujący spójność między deklarowanymi wartościami
a podejmowanymi decyzjami. Polski ekosystem biznesowy charakteryzuje się wyjątkowo silną tendencją do sukcesji wewnętrznej, co kreuje specyficzne uwarunkowania rozwojowe. Jednocześnie polscy kandydaci na stanowiska prezesów muszą strategicznie inwestować
w międzynarodową ekspozycję zawodową oraz zaawansowaną edukację formalną,
aby zniwelować dystans wobec globalnych benchmarków
podkreśla Łukasz Kiniewicz, partner zarządzający, Heidrick & Struggles Polska.

Z obserwacji wynika, że wielu dzisiejszych prezesów nie planowało od początku swojej kariery zdobycia najwyższego stanowiska w firmie – kierowała nimi przede wszystkim pasja do pracy i chęć tworzenia wartości. Widać wyraźną zmianę w podejściu do przywództwa: zamiast być indywidualnym „bohaterem”, liderzy coraz częściej pełnią rolę „dyrygentów”, którzy wydobywają potencjał z całych zespołów. To jedna z najważniejszych konkluzji a i wskazówka, w jakim kierunku powinni rozwijać się przyszli liderzy.

* Raport Route to the Top 2025 oparty jest na analizie 1232 prezesów największych firm w 27 krajach. Dane odzwierciedlają dyrektorów generalnych na dzień 1 lutego 2025 r. Badanie Heidrick & Struggles wskazuje, że 57% prezesów i członków zarządów wyraża niskie zaufanie do procesów planowania sukcesji na stanowisku CEO, uznając je za niewystarczająco przygotowujące organizacje na przyszłość. Warto jednak zauważyć, że wiele rad nadzorczych, zwłaszcza w spółkach notowanych na giełdzie, zwiększa inwestycje w ten proces, czyniąc go bardziej ciągłym, przejrzystym i powiązanym z długoterminową strategią. Rady coraz częściej poszukują liderów, którzy charakteryzują się ciągłym uczeniem się, pokorą oraz umiejętnością zarządzania zespołami ponad podziałami. Raport analizuje także doświadczenie prezesów, uwzględniając takie aspekty jak wiek, długość kadencji, wykształcenie oraz sposób nominacji.

[1] “Route to the Top 2025”, April 23, 2025. https://www.heidrick.com/en/insights/chief-executive-officer/route-to-the-top-2025-interactive-dashboard#Cite1

[2] CEO and board confiance monitor, January 17, 2024. https://www.heidrick.com/en/insights/board-of-directors/ceo-and-board-confidence-monitor-a-worried-start-to-2024

[3]https://www.heidrick.com/en/insights/chief-executive-officer/todays-ceo-the-growing-importance-of-character-learning-and-leading-in-a-contested-world.

[4]https://www.heidrick.com/en/insights/chief-executive-officer/todays-ceo-the-growing-importance-of-character-learning-and-leading-in-a-contested-world.

Rozejm USA-Chiny: tymczasowa ulga dla rynków, ale nie koniec wojny handlowej

Osiągnięte porozumienie jest czasowe – jak na razie gospodarka amerykańska odczuła ulgę, firmy amerykańskie na wszelki wypadek ponownie gromadzą zapasy, a Chiny szukają sposobów obniżenia efektywnej stawki celnej (nadal 3-krotnie wyższej niż przed prezydenturą Trumpa) przez przekierowywanie towarów przez inne kraje oraz znalezienie dla części z nich nowych rynków zbytu – w tym Europę. Spór handlowy między UE a USA nie wykazuje żadnych oznak bycia bliżej rozwiązania.

  • Według obowiązującego przez 90 dni porozumienia (do 12 sierpnia), Stany Zjednoczone obniżyły efektywną stawkę cła importowego na Chiny ze 103% do 39% – ale nadal jest to stawka wyższa niż 13% obowiązujące przed drugą kadencją prezydenta Trumpa i jednocześnie najwyższa stawka stosowana przez USA wobec jakiegokolwiek partnera handlowego. Globalna średnia stawka celna spada obecnie w efekcie porozumienia z 21% do 12%.
  • W odpowiedzi Chiny obniżyły cła na towary amerykańskie z prawie 140% do 24%. Porozumienie sugeruje dalsze negocjacje w celu zdefiniowania przyszłych stosunków handlowych.
  • Jednak w trakcie i po przerwie pojawia się groźba powrotu do minionych lub podwyżek obecnego poziomu ceł, a wg. jednego ze scenariuszy Allianz Trade amerykańskie efektywne cła na Chiny mogą wzrosnąć do 52%, jeśli nie zostaną osiągnięte dalsze porozumienia.
  • Rozejm znacząco łagodzi presję dla gospodarki amerykańskiej, walczącej z rosnącymi oczekiwaniami inflacyjnymi gospodarstw domowych, gwałtownym spadkiem zaufania konsumentów i zahamowaniem inwestycji korporacyjnych; inflacja ma wg. aktualnych szacunków osiągnąć szczyt na poziomie 3,5%, w porównaniu z poprzednią prognozą 4,3%.
  • Oczekujemy, że wzrost PKB w USA zostanie skorygowany w górę z 0,8% do 1,3% – 1,5% w 2025 roku.
  • Chiny stoją obecnie w obliczu strat eksportowych sięgających 108 mld USD, choć prawdopodobnie zrekompensują je poprzez przekierowanie 75% z nich przez porty azjatyckie i przekierowanie 25% na inne rynki, przy czym oczekuje się, że Europa wchłonie z tego dodatkowe 12 mld USD.
  • • Tym niemniej, niepewność związana z polityką Stanów Zjednoczonych raczej w najbliższym czasie nie zniknie, a ostatnie umowy handlowe wciąż są tymczasowe, podczas gdy spór handlowy między UE a USA nie wykazuje żadnych oznak rozwiązania.

Amerykańsko-chińska przerwa w wojnie handlowej nadeszła szybciej i na lepszych warunkach, niż można było oczekiwać. Ogłoszone we wspólnym oświadczeniu w dniu 12 maja, po spotkaniach w Genewie wicepremiera Chin He Lifenga, sekretarza skarbu USA Scotta Bessenta i przedstawiciela ds. handlu Jamiesona Greera, porozumienie między USA a Chinami obniża efektywną stawkę cła importowego USA na Chiny ze 103% do 39% (w porównaniu z naszymi wcześniejszymi oczekiwaniami na poziomie 73% do IV kwartału 2025 r.). Obniża to globalną stawkę celną USA z 21% do 12% (zob. wykres 1), choć nadal jest to powyżej naszego scenariusza bazowego zakładającego osiągnięcie 10% do IV kwartału 2025r.

Efektywna stawka celna Chin na import z USA również została obniżona z prawie 140% do 24%. Poziomy te będą obowiązywać przez 90 dni, od 14 maja do 12 sierpnia 2025 r., po czym taryfy celne na towary docelowe mogą wzrosnąć o +24 punkty procentowe, jeśli nie zostanie uzgodniona dalsza przerwa lub porozumienie. We wspólnym oświadczeniu stwierdzono również, że oba kraje „ustanowią mechanizm kontynuowania dyskusji na temat stosunków gospodarczych i handlowych”, co sugeruje, że dalsze rozmowy powinny odbyć się w nadchodzących miesiącach. Deeskalacja jest bardzo potrzebna w czasie, gdy amerykańska gospodarka stoi w obliczu wyzwań wymagających pilnych działań, od rosnących wśród gospodarstw domowych oczekiwań inflacyjnych oraz gwałtownego spadku zaufania do firm co opóźnia uruchomienie planów inwestycyjnych.

Wykres 1: Globalna efektywna stawka celna USA (średnia ważona, %)

Globalna efektywna stawka celna USA

Źródła: WTO, US ITC, ITC, Allianz Research

Dodatkowo Stany Zjednoczone przyjmą mniej agresywną korektę zasady dotyczącej przesyłek o niskiej wartości pochodzących z Chin, zwaną również zwolnieniem de minimis, co powinno przynieść umiarkowaną ulgę amerykańskim gospodarstwom domowym. Taryfa stosowana do paczek o wartości mniejszej niż 800 USD zostanie obniżona o ponad połowę, ze 120% do 54% lub 30%, w zależności od tego, czy są one wysyłane za pośrednictwem amerykańskiej poczty, czy prywatnej firmy przewozowej, podczas gdy opłata ryczałtowa zostanie obniżona z 200 USD do 100 USD.

Około dwie trzecie amerykańskiego importu de-minimis pochodzi z Chin i Hongkongu, co odpowiada 900 mln paczek w ubiegłym roku, o łącznej wartości szacowanej na ponad 40 mld USD. Przy średniej cenie za paczkę obliczonej na 48 USD i progu rentowności szacowanym na około 70 USD, powyżej którego korzystniejsze byłoby zastosowanie stawki 30/54% niż opłaty ryczałtowej, szacujemy, że całkowity rachunek będzie oscylował wokół 90-100 mld USD. Dla amerykańskich konsumentów oznacza to dodatkowy koszt do 70 USD za dostawę, ponieważ platformy handlu elektronicznego i sprzedawcy detaliczni skłaniają się raczej do przenoszenia kosztów taryfowych na odbiorców niż do absorbowania tego uderzenia w swoich marżach.

Rysunek 2: Symulacja dodatkowych kosztów dla USA wynikających ze zniesienia wyłączenia de minimis z Chinami

 

Cena wysyłki

Koszty nowej taryfy*

(w USD)

100%

poniżej 70 USD

 

90% /10%

powyżej 70 USD

80%/20%

powyżej 70 USD

25 100  

90 mld USD

 

81 mld USD

 

72 mld USD

50 100
~70 100
150 154  

 

 

 

0 mld USD

 

 

 

 

21 mld USD

 

 

 

 

43 mld USD

200 200
200 308
300 462
400 616
500 770
600 924
700 1078
800 1232
Łącznie 90 mld USD 102 mld USD 115 mld USD

Stosujemy średnią stawkę celną w wysokości 42%, ponieważ przypisujemy równą wagę handlowi de minimis kierowanemu przez usługi pocztowe i prywatnych przewoźników. Źródło: Allianz Research

Oczekujemy, że cła między USA a Chinami pozostaną na obecnym poziomie nawet po wygaśnięciu 90-dniowego moratorium. Ryzyko ich ponownego wzrostu jest nadal jednak znaczne. Nasz scenariusz bazowy zakłada osiągnięcie w tym roku kolejnego, prawdopodobnie bardziej kompleksowego porozumienia, które utrzyma cła na obecnym poziomie.

W wywiadzie udzielonym w ubiegłym tygodniu Bessent wspomniał, że widzi dwa sposoby rozwiązania nierównowagi handlowej między USA a Chinami: 1/ poprzez zmniejszenie ilości chińskich towarów na rynku amerykańskim i 2/ poprzez zwiększenie ilości amerykańskich towarów na rynku chińskim. Chiny mogłyby zaproponować wysiłki w tym drugim kierunku, oferując zwiększenie importu z USA i dalsze otwarcie swojego rynku krajowego dla amerykańskich firm. Bessent wyjaśnił również, że obecne poziomy taryf są prawdopodobnie „dolną granicą”. Z tego punktu widzenia alternatywnym scenariuszem mogłoby być porozumienie, w którym efektywny poziom ceł USA na Chiny wzrósłby do 52% (tj. biorąc pod uwagę początkowy wzrost o 34 punkty procentowe w „Dniu Wyzwolenia”), przy symetrycznym wzroście chińskiej stawki celnej na import z USA. Spirali działań odwetowych można by uniknąć dzięki pewnym ustępstwom ze strony Chin, aczkolwiek na mniejszą skalę niż w scenariuszu bazowym. Najgorszy scenariusz zakłada, że podwyżki ceł powrócą do sprzed porozumienia i zostaną zastosowane do całego handlu (usuwając wyłączenia sektorowe), co spowodowałoby, że amerykańskie cła importowe na Chiny wyniosłyby realnie 158%.

Rysunek 3: Efektywna stawka celna USA na import z Chin (średnia ważona, %)

Efektywna stawka celna USA na import z Chin

* Początkowa podwyżka taryf z okazji „Dnia Wyzwolenia” wyniosła +34 punkty procentowe (tj. +24 punkty procentowe ponad uniwersalne minimum +10 punktów procentowych), po czym nastąpiła eskalacja działań odwetowych w dniach 8 i 9 kwietnia, w wyniku których łączna podwyżka taryf wynikająca z zarządzenia z okazji „Dnia Wyzwolenia” wyniosła +125 punktów procentowych.

Źródła: WTO, US ITC, ITC, Allianz Research

Ostatecznie amerykańska stawka celna stosowana wobec Chin pozostanie znacznie wyższa niż przed drugą kadencją prezydenta Trumpa (patrz wyżej wykres 3) i nie ma pełnej gwarancji, co stanie się podczas 90-dniowej przerwy lub później. Za pierwszej prezydentury Trumpa w kwietniu 2017 r. zaplanowano kompleksowy dialog gospodarczy USA-Chiny, który został odwołany jeszcze w tym samym roku (co doprowadziło do kolejnych podwyżek ceł).

Oczekiwać można, że trwająca wojna handlowa doprowadzi do strat eksportowych Chin sięgających 108 mld USD w tym roku, ale wprowadzają one jednocześnie strategie łagodzące ich skutki. Szacujemy, że 75% tych strat (82 mld USD) można przekierować przez inne porty azjatyckie, a 25% (26 mld USD) można pokryć poprzez zwiększenie udziałów w innych rynkach, głównie w Europie. Poziom ceł stosowanych przez USA wobec Chin, wynoszący 39%, pozostaje znacznie wyższy od poziomu stosowanego wobec innych partnerów handlowych. Szacujemy, że wszystkie działania taryfowe w tym roku mogą doprowadzić do strat w eksporcie o wartości do 108 mld USD. Jest to znacznie niższa kwota niż szacowana przed zawarciem umowy (sięgająca 234 mld USD), ale nadal jest to dużo, odpowiadając prawie jednej czwartej chińskiego eksportu do USA i 0,5% chińskiego PKB. Patrząc na sektory, które ucierpią najbardziej, wskazać można: maszyny i urządzenia, sprzęt gospodarstwa domowego, tekstylia oraz komputery i sprzet telekomunikacyjny (patrz wykres 4).

Wykres 4: Maksymalne straty eksportowe Chin spowodowane wyższymi cłami USA, według sektorów (mld USD)

Maksymalne straty eksportowe Chin spowodowane wyższymi cłami USA, według sektorów

Źródła: COMTRADE, Allianz Research

Ich eksporterzy skupią się więc na strategiach łagodzenia skutków nowych taryf. Po pierwsze, informacje z samych przedsiębiorstw sugerują, że niektóre chińskie firmy będą w stanie znieść nowe, niższe poziomy taryf po zawarciu umowy bez uciekania z rynku amerykańskiego lub przenoszenia całości kosztów na klientów. Po drugie, niedawny wzrost konkurencyjności renmibi RMB (-5% od początku , patrz wykres 5) może pomóc chińskim firmom złagodzić skutki wojny handlowej poprzez przekierowanie eksportu na inne rynki. Doświadczenia z pierwszej wojny handlowej sugerują, że dywersyfikacja eksportu jest prawdopodobna, a chiński eksport do UE, Wielkiej Brytanii, Wietnamu, Tajwanu, Malezji, Indonezji, Meksyku, Singapuru, Arabii Saudyjskiej i Nigerii zapewne wzrośnie. W oparciu o historyczną strukturę chińskiego eksportu na te rynki i potencjalne straty sektorowe eksportu z Chin do USA, szacujemy, że do 26 mld USD chińskiego eksportu, który nie będzie już alokowany w USA, może zostać przekierowany na te właśnie rynki. Pokryłoby to prawie jedną czwartą z 108 mld USD maksymalnych strat w chińskim eksporcie spowodowanych wojną handlową z USA.

Pozostałe trzy czwarte można by pokryć poprzez przekierowanie ich transportu poprzez inne porty azjatyckie. W dziesięciu największych azjatyckich krajach eksportujących z wyłączeniem Chin tygodniowe zawinięcia do portów osiągnęły w poprzednim tygodniu 46 536, czyli o 4% poniżej szczytowego poziomu z połowy 2022 r., wynoszącego 48 600. Pokrycie potencjalnych chińskich strat eksportowych spowodowanych wojną handlową z USA, które nie zostały przekierowane na inne rynki, poprzez przekierowanie ich do alternatywnych portów prawdopodobnie zwiększyłoby liczbę zawinięć do nich w skali tygodnia o 510. Spowodowałoby to, że zatłoczenie portów w Azji z wyłączeniem Chin zbliżyłoby się do poziomów obserwowanych w 2022 r., ale nadal byłoby o 3% niższe od szczytowego poziomu. Porty te mogłyby zatem teoretycznie pomóc w absorpcji przekierowania dotychczasowego eksportu z Chin do USA. Warto jednak założyć, iż Stany Zjednoczone mogą zaangażować się we współpracę z innymi krajami azjatyckimi, aby przeciwdziałać takiemu przekierowaniu chińskich towarów.

Z perspektywy geopolitycznej prawdopodobieństwo, że kraje te zdecydują się sprzymierzyć z USA zamiast z Chinami jest niejasne, co oznacza, że strategia przekierowywania eksportu chińskich firm do USA przez inne porty nie musi być strategią 100%-pewną. Warto jednak wziąć pod uwagę, że kraje azjatyckie dzieli średnio 0,4 punktu odległości geoekonomicznej od Chin i 0,6 od USA. Oznacza to, że kraje azjatyckie mają silniejsze powiązania geopolityczne, handlowe i inwestycyjne z Chinami, co pozycjonuje je bliżej Chin niż USA pod względem dostosowania geoekonomicznego .

Wykres 5: Chińska waluta (indeks ważony handlem CFETS RMB i kurs USDCNY – Chiny kontynentalne)

Chińska waluta
Źródła: źródła krajowe, Bloomberg, Allianz Research

Tymczasem rozejm przynosi tak pożądaną ulgę amerykańskiej gospodarce. Szybsze i większe niż oczekiwano złagodzenie napięć handlowych znacznie zmniejszyło ryzyko na horyzoncie przed amerykańską gospodarką. Zakładamy, że inflacja CPI w USA osiągnie do końca lata szczyt na poziomie około +3,5%, wobec +4,3% prognozowanych wcześniej. Gospodarka amerykańska ma teraz większe szanse na uniknięcie recesji w drugiej połowie 2025 r., chociaż wzrost efektywnej stawki celnej USA jest nadal znaczny. Prognozujemy obecnie, że PKB USA wzrośnie w tym roku o +1,3-1,5% wobec +0,8% przyjętych w naszym scenariuszu z początku kwietnia. Implikacje ostatnich zmian dla polityki pieniężnej są trudniejsze do oszacowania. Z jednej strony inflacja w najbliższym okresie wzrośnie w mniejszym stopniu.

Z drugiej strony gospodarka nie będzie tak słaba, jak jeszcze niedawno można było oczekiwać. Stąd ogólnie rzecz biorąc, nadal zakładamy, że Fed rozpocznie ostrożny cykl łagodzenia polityki pieniężnej w październiku, a stopa funduszy federalnych (stopa procentowa Rezerwy Federalnej) powinna osiągnąć 4% do grudnia (z 4,5% obecnie). W przypadku Chin utrzymujemy naszą prognozę wzrostu ich PKB w 2025 r. na poziomie +4,5%, ponieważ władze prawdopodobnie zmniejszą w wyniku porozumienia handlowego skalę planowanych bodźców pobudzających gospodarkę. Dodatkowy impuls fiskalny wymagany do przeciwdziałania wpływowi wojny handlowej powinien zmniejszyć się z 1,9 punktu procentowego do 0,9 punktu procentowego.

Biorąc pod uwagę działania o skali odpowiadającej 1,7 pkt. proc. jakie ogłoszone już w marcu br., da to łącznie działania pobudzające odpowiadające 2,6 pkt. proc. zamiast 3,6 pkt. proc. PKB oczekiwanych wcześniej i w porównaniu do 3,3 pkt. proc. Jakie uruchomiono w 2020 r. Po stronie monetarnej, w 2025 r. początkowo w Allianz Trade spodziewaliśmy się cięć stóp procentowych o 50 pb, ale obecnie przewidujemy ich skalę na tylko 30 pb (biorąc pod uwagę cięcie o 10 pb ogłoszone już tydzień przed porozumieniem).

Pozytywne informacje o umowie między USA a Chinami, wraz z umowami z Wielką Brytanią i Bliskim Wschodem, doprowadziły do odwrócenia na światowym rynku części trendu „odejścia od handlu ze Stanami Zjednoczonymi” co obserwować można było w kwietniu, co zwiększało ryzyko dla prognoz Allianz Trade dotyczących rozwoju sytuacji na rynkach kapitałowych. Indeks S&P 500 zyskał od razu w miniony poniedziałek +3,3% w odpowiedzi na ogłoszoną umowę handlową między Chinami a USA. Dzięki temu amerykański indeks referencyjny z nawiązką odrobił 12-procentowy spadek po Dniu Wyzwolenia 2 kwietnia, a w ujęciu rocznym powrócił nawet na dodatnie terytorium.

Podobna dynamika wystąpiła w innych klasach aktywów, choć w mniejszym stopniu: dolar amerykański umocnił się, złoto spadło, a spready kredytowe zacieśniły się. Rentowności obligacji skarbowych wzrosły po obu stronach Atlantyku, w przeciwieństwie do kwietnia, kiedy to rentowności w USA wzrosły, a w Europie spadły, ponieważ inwestorzy pozbywali się amerykańskich aktywów. Te ruchy rynkowe są zasadniczo zgodne z ostatnimi kwartalnymi prognozami gospodarczymi Allianz Trade, które przewidywały ulgę we wzroście wyceny ryzyka aktywów – w szczególności akcji, kredytów korporacyjnych i spreadów obligacji skarbowych strefy euro.

Po stronie stóp procentowych istnieje jednak obecnie ryzyko wzrostu naszej prognozy rentowności 10-letnich obligacji skarbowych: 4,0% dla USA i 2,1% dla Niemiec, w porównaniu z obecnymi poziomami wynoszącymi odpowiednio 4,5% i 2,7% (które miały spaść w zdecydowanie większym stopni w wyniku akcji banków centralnych). Ponieważ ryzyko globalnej recesji spadło, banki centralne mogą obniżać stopy procentowe w mniejszym stopniu niż wcześniej oczekiwano po obu stronach Atlantyku, co ostatecznie spowoduje wzrost rentowności obligacji. Niemniej jednak, niepewność związana z polityką Stanów Zjednoczonych raczej nie zniknie w najbliższym czasie, a ostatnie umowy handlowe pozostają tymczasowe, podczas gdy spór handlowy między UE a USA nie wykazuje żadnych oznak rozwiązania. W związku z tym na tym etapie jest zbyt wcześnie, aby z dużym przekonaniem korygować prognozy Allianz Trade.

Odczyty inflacji CPI w strefie Euro zgodne z prognozami

Inflacja CPI wyniosła kwietniu 2,2 proc. w ujęciu rocznym, 0,6 proc. w ujęciu miesięcznym i obydwa te odczyty są na tym samym poziomie co w ubiegłym miesiącu, natomiast bazowa inflacja CPI wyniosła z kolei 2,7 proc. w ujęciu rocznym (zgodnie z prognozą, ale o 30 pb. więcej niż w poprzednim miesiącu) i 1,00 proc. w ujęciu miesięcznym (zgodnie z prognozą, tyle samo co w ubiegłym miesiącu).

Bardzo ciekawe jaką decyzję podejmie EBC na kolejnym posiedzeniu w sprawie stóp procentowych. Dzisiaj bazując na wycenach kontraktów FRA rynek spodziewa się, że stopy zostaną na nim ponownie obniżone o 25 pb. do 2,00 proc., ale oznaczałoby to wejście w świat ujemnych realnych stóp procentowych (niższe stopy procentowe niż inflacja), co nie wydaje się intuicyjne przy inflacji pozostającej powyżej celu i wyższej inflacji bazowej niż w ubiegłym miesiącu.

Autor: Piotr Bawolski, CFA, Dyrektor ds. Klientów Strategicznych, Michael / Ström Dom Maklerski

Coraz więcej obcokrajowców kupuje mieszkania w Polsce – trend rosnący w dużych miastach

Zainteresowanie nieruchomościami w Polsce wśród obcokrajowców systematycznie rośnie – w niektórych inwestycjach udział klientów spoza Polski sięga już ponad 30%. Największą grupę stanowią obywatele Ukrainy i Białorusi, ale wśród klientów pojawiają się również osoby z krajów Unii Europejskiej, Azji i Bliskiego Wschodu. Więcej na temat inwestowania cudzoziemców w Polsce przeczytasz w poniższej sondzie przygotowanej przez portal RynekPierwotny.pl 

Zachariasz Nercz, Członek Zarządu, Dyrektor Działu Marketingu i Sprzedaży Novisa Development

W ciągu ostatnich 12 miesięcy obcokrajowcy stanowili łącznie 36% nabywców mieszkań w inwestycjach Novisa Development. Najliczniejszą grupę stanowią obywatele Ukrainy (20%), następnie Białorusi (10%) oraz przedstawiciele innych narodowości (6%), głównie z krajów azjatyckich i Europy Środkowo-Wschodniej.

Widzimy wyraźny trend wzrostowy w zakresie zainteresowania mieszkaniami ze strony klientów spoza Polski, szczególnie wśród osób, które planują długoterminowe osiedlenie się – z rodziną, pracą i edukacją dzieci w Polsce. Dla wielu z nich zakup nieruchomości jest nie tylko decyzją życiową, ale również inwestycyjną – zwłaszcza że polski rynek mieszkaniowy postrzegany jest jako stabilny i perspektywiczny.

Obecność klientów zagranicznych wpływa także na naszą strategię – obserwujemy m.in. większe zainteresowanie lokalami o większym metrażu oraz segmentem domów jednorodzinnych, które zapewniają przestrzeń i prywatność, cenione szczególnie przez rodziny z dziećmi. Z punktu widzenia dewelopera, ta zmiana w strukturze klientów stanowi ważny sygnał do dostosowywania oferty produktowej i komunikacyjnej, w tym zapewnienia obsługi w językach obcych czy elastyczności formalnej.

W naszej ocenie udział obcokrajowców w rynku będzie się utrzymywał na stabilnym poziomie lub wręcz rósł, szczególnie w aglomeracjach z dobrą infrastrukturą i rozwiniętym rynkiem pracy.

Agnieszka Gajdzik-Wilgos, Manager ds. Sprzedaży RONSON Development

W projektach realizowanych przez RONSON Development zauważalny jest wyraźny wzrost zainteresowania ze strony nabywców zagranicznych. W szczególności dotyczy to warszawskich inwestycji, takich jak Ursus Centralny, Miasto Moje czy Zielono Mi, gdzie udział klientów spoza Polski w ogólnej liczbie zawartych transakcji w ciągu ostatnich trzech lat wynosi od 10,5 do 19,2%.

Analizując poszczególne inwestycje należy zwrócić uwagę na Miasto Moje, gdzie w 2023 roku obcokrajowcy stanowili 10,3% nabywców, a w 2025 roku ich udział wzrósł do 30%. Podobny trend występuje w inwestycji Ursus Centralny, gdzie udział ten zwiększył się z 9% w 2023 roku do 26% w 2024 roku, utrzymując się na poziomie 23% w 2025. W inwestycji Zielono Mi, dostępnej w sprzedaży od 2024 roku, odnotowaliśmy wzrost udziału nabywców zagranicznych z 9% w 2024 roku do 15% w 2025 roku.

Poza Warszawą, największe zainteresowanie naszych zagranicznych klientów obserwujemy we Wrocławiu, gdzie w 2023 roku na 101 transakcji – 23 było finalizowanych przez obcokrajowców, a obecnie na 7 zakupionych mieszkań w 2025 roku 5 zostało kupionych przez osoby o obywatelstwach innych niż polskie.

Wśród nabywców z zagranicy dominują obywatele Ukrainy i Białorusi, co pokrywa się z aktualnymi trendami migracyjnymi oraz zapotrzebowaniem na stabilne, dobrze skomunikowane mieszkania w dużych polskich miastach. Pojawiają się również pojedynczy klienci z Wietnamu, Turcji i Izraela.

Michał Witkowski, Dyrektor ds. Sprzedaży Lokum Deweloper

Obecnie obcokrajowcy stanowią mniej niż 20% naszych klientów. Wśród nich dominują obywatele Ukrainy. Kolejną grupą są obywatele krajów Unii Europejskiej. W gronie zagranicznych kupujących zauważalny jest istotny udział małżeństw mieszanych – zwykle są to pary, w których głównym lub jedynym nabywcą jest Polka.

Cudzoziemcy najczęściej wybierają rodzinne lokale – 3 i 4-pokojowe, z myślą o stałym zamieszkaniu lub długoterminowym pobycie w Polsce. Postrzegają je nie tylko jako nieruchomości o podwyższonym standardzie, usytuowane w atrakcyjnych lokalizacjach, ale także jako bezpieczne i komfortowe miejsce do życia dla siebie i swoich bliskich.

Dorota Kos, Sales & Marketing Director w RealCo Property Investment and Development

Główny Urząd Statystyczny podał niedawno dane dotyczące liczby cudzoziemców wykonujących pracę w Polsce na koniec listopada 2024 r. Ta wynosiła niespełna 1 mln 64,5 tys. osób. Według informacji GUS, najliczniejszą grupą cudzoziemców na rynku pracy w Polsce stanowili obywatele Ukrainy – 717,8 tys. osób. Raport ten wskazuje również, że największą liczbę cudzoziemców przyciąga region warszawski. Aż 19,6 proc., osób zza granicy mieszka właśnie tam, co świadczy o dużym zapotrzebowaniu na pracowników w aglomeracji warszawskiej i okolicznych powiatach.

Odzwierciedlenie tych statystyk widzimy w odniesieniu do naszych inwestycji mieszkaniowych. We Wrocławiu udział cudzoziemców wśród nabywców jest marginalny i ogranicza się do pojedynczych przypadków. Natomiast zupełnie inna sytuacja występuje w Michałowicach pod Warszawą, gdzie realizujemy kameralne osiedla domów. Tam aż 20% naszych klientów to obcokrajowcy, najczęściej związani zawodowo z Warszawą lub jej okolicami. Zauważamy, że atutem tej lokalizacji jest bliskość stolicy przy jednoczesnym zachowaniu poczucia przestrzeni i prywatności.

Tego typu oferta cieszy się szczególnym zainteresowaniem wśród cudzoziemców szukających domu w spokojnym, zielonym otoczeniu z dostępem do przedszkoli, szkół i rozwiniętej infrastruktury gminnej. Trend ten utrzymuje się od lat na podobnym poziomie, ponieważ zgodnie z raportami, duże miasta w Polsce oferują więcej miejsc pracy.

Piotr Ludwiński, Dyrektor Sprzedaży w Archicom

Wśród nabywców nieruchomości z portfolio Archicom dominują Polacy, a obcokrajowcy odpowiadają za około 10% wszystkich transakcji. Najliczniejszą grupę zagranicznych klientów stanowią obywatele Ukrainy, a poza nimi odnotowujemy również zainteresowanie ze strony obywateli Izraela. Coraz częściej mieszkania z naszej oferty wybierają także pary pochodzące z różnych krajów, zwłaszcza z południa Europy.

Tomasz Kaleta, Dyrektor Zarządzający ds. Sprzedaży i Marketingu w Develii

Wśród naszych klientów odsetek obcokrajowców wynosi około 6%. W tej grupie dominują obywatele Ukrainy, którzy stanowią mniej więcej połowę wszystkich zagranicznych nabywców. Na drugim miejscu znajdują się Białorusini, których udział wynosi około 25%. Pozostałą część stanowią przedstawiciele innych narodowości.

Zainteresowanie obcokrajowców mieszkaniami w Polsce rośnie, co wynika z coraz większej liczby cudzoziemców osiedlających się w naszym kraju. W ciągu ostatniej dekady liczba obcokrajowców legalnie pracujących w Polsce wzrosła ponad dziesięciokrotnie. W ubiegłym roku zakupili oni ponad 17,3 tys. lokali w porównaniu do nieco ponad 14 tys. rok wcześniej.

Z naszej obserwacji wynika, że większość zakupów realizowana jest w celach mieszkaniowych, choć zdarzają się także transakcje w celach inwestycyjnych, co wynika m.in. z faktu, że Polska nadal oferuje bardziej przystępne ceny nieruchomości w porównaniu z Europą Zachodnią, a zapotrzebowanie na lokale utrzymuje się na wysokim poziomie.

Grzegorz Woźniak, Prezes Spółki Q3D Locum

Aktywność zagranicznych nabywców na polskim rynku mieszkaniowym utrzymuje się na wysokim poziomie i wciąż rośnie, co można zauważyć zwłaszcza w dużych miastach, takich jak Warszawa, Kraków, Wrocław czy Gdańsk. Trend ten jest napędzany przez kilka czynników: rosnącą atrakcyjność Polski jako miejsca do życia i pracy, stabilność gospodarczą w porównaniu do niektórych krajów sąsiednich, a także relatywnie niższe ceny nieruchomości w porównaniu do Europy Zachodniej. Wpływ mają również kwestie geopolityczne – np. migracje spowodowane konfliktami zbrojnymi, takimi jak wojna w Ukrainie, czy też coraz większe zainteresowanie Polską jako krajem tranzytowym lub docelowym dla osób z Bliskiego Wschodu i Afryki. W przypadku naszych inwestycji udział klientów zagranicznych pozostaje niewielki – wynosi poniżej 5%. Oznacza to, że dominującą grupą klientów nadal są obywatele Polski, choć obecność nabywców z zagranicy stanowi już zauważalny element struktury zakupów. Wśród zagranicznych klientów najczęściej pojawiają się obywatele Ukrainy, co nie dziwi, biorąc pod uwagę zarówno bliskość geograficzną, jak i silne więzi społeczne i ekonomiczne między Ukrainą a Polską. W ostatnich latach mieliśmy również przyjemność współpracować m.in. z obywatelami Turcji, Białorusi, Francji, Brazylii oraz Republiki Południowej Afryki.

Regionalny rynek biurowy – podsumowanie I kw. 2025 r.

W I kw. 2025 r. całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej na rynkach regionalnych w Polsce wyniosły około 6,77 mln mkw. W tym okresie nowa podaż była znikoma, gdyż ukończono tylko jeden projekt biurowy – Dymka 188 w Poznaniu, oferujący 2 400 mkw. powierzchni.

Podaż powierzchni biurowej w budowie pozostaje ograniczona, a do końca roku planowane jest oddanie do użytku około 80 000 mkw. powierzchni biurowej. Kraków i Poznań pozostają liderami wśród miast regionalnych pod względem aktywności deweloperskiej.

Popyt i pustostany

Całkowity popyt na powierzchnię biurową w I kw. 2025 r. wyniósł około 177 000 mkw. Kraków i Wrocław odpowiadały za 60% tego wyniku, co podkreśla ich znaczenie jako kluczowych ośrodków regionalnych. Na rynku dominowały renegocjacje umów najmu, które stanowiły prawie połowę wynajętej powierzchni (48%), podczas gdy nowe transakcje stanowiły 40% rynku.1 Sektor biurowy w miastach regionalnych

Ogólny wskaźnik pustostanów na regionalnych rynkach biurowych wyniósł 17,5%, co oznacza niewielki spadek o 0,3 punktu procentowego zarówno kwartał do kwartału, jak i rok do roku. Nadal istnieje znaczna ilość niewynajętej powierzchni – około 1,18 mln mkw – przy czym najwyższy wskaźnik pustostanów odnotowano w Łodzi (22,3%) i Katowicach (21,1%).

Pod względem popytu branżowego, sektor „Produkty i usługi IT” odpowiadał za 18% wynajętej powierzchni w I kw. 2025 r., a następnie „Usługi dla biznesu” (16%)  i „Produkcja” (14%).2 Sektor biurowy w miastach regionalnych

W podziale na miasta, największym zainteresowaniem cieszył się Kraków, który odpowiadał za 32% całego popytu, następnie Wrocław (25%), Trójmiasto (15%) i Katowice (10%).3 Sektor biurowy w miastach regionalnych

Stawki czynszu

Stawki czynszu w najlepszych budynkach biurowych różniły się w zależności od lokalizacji. Najwyższe były w Krakowie i Wrocławiu, gdzie stawki wahały się odpowiednio od 13,00 do 18,00 euro i od 14,00 do 18,00 euro / mkw. / miesiąc. W Trójmieście czynsze wynosiły od 14,00 do 16,50 euro, a w Katowicach od 12,50 do 16,00 euro.4 Sektor biurowy w miastach regionalnych

Co dalej

Analizując przyszłe scenariusze, spodziewamy się, że ograniczona podaż nowej powierzchni biurowej może przyczynić się do spadku wskaźnika pustostanów na rynkach regionalnych.

„Podczas gdy podaż pozostaje ograniczona, wyższe wskaźniki pustostanów w istniejących budynkach – w porównaniu do rynku warszawskiego – oferują najemcom większą elastyczność w negocjacjach najmu. Pomimo potencjalnej luki podażowej, obecne otoczenie rynkowe nadal sprzyja najemcom, co sprawia, że obserwowany niedobór powierzchni biurowej wywiera mniejszy wpływ niż w Warszawie. Natomiast znalezienie większej, nowej powierzchni jest nadal wyzwaniem. Jeśli chodzi o strukturę popytu, spodziewamy się, że renegocjacje umów najmu nadal będą dominować w miastach regionalnych.” – komentuje Maksymilian Sobczak, Director, Office Agency

Sztuczna inteligencja zmienia rynek pracy w Polsce. Coraz więcej firm wdraża agentów AI

Zgodnie z najnowszym raportem Microsoft Work Trend Index, aż 84% liderów biznesowych w Polsce planuje wdrożyć agentów sztucznej inteligencji w ciągu najbliższych 12–18 miesięcy. Technologia ta ma odciążyć zespoły, poprawić efektywność i zrewolucjonizować organizację pracy. Jednocześnie rośnie potrzeba rozwijania kompetencji w zakresie AI, co uwidacznia lukę edukacyjną między kadrą zarządzającą a pracownikami.

Firmy-pionierzy i nowy model współpracy z AI

Raport Microsoft wyróżnia tzw. firmy-pionierów (Frontier Firms), które jako pierwsze wprowadzają hybrydowe zespoły złożone z ludzi i agentów AI. Takie podejście odchodzi od tradycyjnej hierarchii, stawiając na elastyczność i koncentrację na wynikach. Już 33% polskich liderów przyznaje, że w ich organizacjach agenci AI są wykorzystywani do automatyzacji pracy zespołów i procesów, a dla 30% pracowników stanowią oni realne wsparcie w podejmowaniu decyzji.

– „Aby w pełni wykorzystać możliwości sztucznej inteligencji, kluczowe jest zrozumienie, jak efektywnie z niej korzystać” – podkreśla Łukasz Foks, dyrektor ds. inicjatywy AI Skills w Microsoft. – „Dlatego w Microsoft nie tylko tworzymy technologię, ale także inwestujemy w rozwój wiedzy i umiejętności.”

Agenci AI jako członkowie zespołu

Agenci AI wyróżniają się zdolnością do działania kontekstowego, uczenia się na bieżąco i interakcji w czasie rzeczywistym. Pracownicy mogą im zlecać zadania i nadzorować ich wykonanie – podobnie jak w przypadku współpracy z kolegą z zespołu. 44% respondentów w Polsce deklaruje, że częściej wybiera AI niż człowieka do współpracy, ceniąc jej dostępność, szybkość oraz kreatywność.

Ponad połowa (55%) pracowników firm wykorzystujących AI zauważa, że dzięki tej technologii mogą podejmować się większej liczby zadań i koncentrować się na pracy o realnym znaczeniu. Dla wielu organizacji staje się to szansą na zwiększenie konkurencyjności i przyspieszenie transformacji cyfrowej.

Luka kompetencyjna wyzwaniem na przyszłość

Pomimo dynamicznego rozwoju AI, badanie ujawnia wyraźną lukę kompetencyjną. Podczas gdy 59% liderów twierdzi, że dobrze rozumie funkcje i potencjał agentów AI, tylko 30% pracowników podziela tę opinię.

Rosnące znaczenie AI skłania liderów do przemyślenia podstawowych strategii działania. Aż 73% z nich uważa, że bieżący rok będzie kluczowy dla redefinicji procesów organizacyjnych w oparciu o możliwości sztucznej inteligencji.

Wnioski z raportu wskazują jednoznacznie: przyszłość pracy w Polsce kształtowana będzie przez współpracę ludzi i sztucznej inteligencji. Aby ten proces przebiegał efektywnie, niezbędne jest nie tylko wdrażanie nowoczesnych rozwiązań technologicznych, ale przede wszystkim inwestowanie w rozwój kompetencji cyfrowych.

Rynek magazynowy w Polsce przekroczył 35 mln mkw. – raport Newmark Polska Q1 2025

0

Według najnowszego raportu „Rynek magazynowo-przemysłowy w Polsce”, opublikowanego przez firmę doradczą Newmark Polska, w pierwszym kwartale 2025 r. całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni magazynowo-przemysłowej w Polsce przekroczyły 35 mln mkw. Dolny Śląsk – z ponad 5,25 mln mkw. magazynów – wyprzedził Polskę Centralną, zajmując trzecie miejsce w gronie największych rynków regionalnych. Istniejące magazyny oferują już prawie 3 mln mkw. – to najwyższy wolumen powierzchni dostępnej do wynajęcia w historii polskiego rynku. Współczynnik pustostanów odnotował tylko nieznaczny wzrost w ujęciu rocznym – o 0,3 p.p.

Na koniec pierwszego kwartału 2025 r. całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni magazynowo-przemysłowej w Polsce przekroczyły 35 mln mkw., notując przyrost w ujęciu rocznym o niecałe 8%.

– Nowa podaż w okresie od początku stycznia do końca marca br. wyniosła ok. 679 700 mkw., co stanowi wzrost o 34% w porównaniu z poprzednim kwartałem, ale spadek o ponad 20% w stosunku do pierwszego kwartału 2024 r. Prawie połowa tego wolumenu przypadła na Dolny Śląsk, który wyprzedził Polskę Centralną pod względem wielkości zasobów powierzchni magazynowo-przemysłowej, awansując na trzecie miejsce wśród największych regionalnych rynków w Polsce – mówi Jakub Kurek, Dyrektor Działu Powierzchni Przemysłowych i Magazynowych w firmie doradczej Newmark Polska.

Aktywność deweloperów systematycznie spowalnia z kwartału na kwartał. Na koniec marca 2025 r. w budowie pozostawało niecałe 1,4 mln mkw. nowoczesnej powierzchni magazynowo-przemysłowej, tj. o 21,8% mniej niż w czwartym kwartale 2024 r. i prawie 41% mniej niż w analogicznym okresie w 2024 r. Jest to najniższy kwartalny wolumen powierzchni będącej w budowie od trzeciego kwartału 2019 r. Tylko w trzech województwach (mazowieckim, śląskim i łódzkim) powstawało ponad 250 000 mkw. w każdym, natomiast w pozostałych – niecałe 100 000 mkw. W okresie od stycznia do końca marca deweloperzy rozpoczęli budowę prawie 310 000 mkw. powierzchni magazynowej, z czego 70% stanowiły inwestycje rozpoczęte na Mazowszu. Łącznie prawie 80% realizowanych inwestycji magazynowych w Polsce przypada na sześć największych regionów naszego kraju (Warszawę i okolice, Górny Śląsk, Dolny Śląsk, Polskę Centralną, Wielkopolskę i Trójmiasto).

– Całkowity wolumen powierzchni wynajętej w pierwszym kwartale 2025 r. wyniósł prawie 1,11 mln mkw., co oznacza wzrost o ponad 16% rok do roku, ale spadek o 45,1% kwartał do kwartału. Średni poziom aktywności najemców w pierwszym kwartale w ostatnich pięciu latach nie przekraczał 1,3 mln mkw. Wielkość popytu odnotowanego w pierwszym kwartale 2025 roku pozwala przypuszczać, że zainteresowanie najemców wynajmem powierzchni magazynowej utrzyma się na stabilnym poziomie w całym 2025 r., w którym wolumen podpisanych umów prawdopodobnie przekroczy 5 mln mkw. – dodaje Jakub Kurek.

W strukturze transakcji zawartych w pierwszym kwartale 2025 r. dominowały renegocjacje (57%). Nowe umowy stanowiły 36% całkowitego popytu, a pozostałe 7% przypadło na ekspansje.

Warto również dodać, że w tym czasie najemcy wynajęli łącznie 56 650 mkw. na podstawie umów zawieranych na krótszy okres (do jednego roku). Znaczący udział renegocjacji odnotowano m.in. w województwie mazowieckim (76,6% całkowitego popytu), zachodniopomorskim (72,2%), śląskim (69,1%) i łódzkim (67,0%).

Wśród największych transakcji sfinalizowanych w okresie od stycznia do końca marca 2025 r. znalazły się m.in. wynajem 67 800 mkw. w kompleksie 7R Park Gdańsk III przez poufnego najemcę z sektora 3PL, renegocjacja umowy najmu 55 900 mkw. w Prologis Park Chorzów oraz renegocjacja umowy przez OBI w obiekcie BTS o powierzchni 50 600 mkw. w P3 Łódź.

Na koniec marca bieżącego roku udział powierzchni niewynajętej w całkowitych zasobach wyniósł 8,5%, co oznacza wzrost o 1,0 p.p. kwartał do kwartału i o 0,3 p.p. w ujęciu rocznym. Dostępność powierzchni magazynowo-przemysłowej w istniejących budynkach systematycznie rośnie i na koniec pierwszego kwartału wyniosła prawie 3 mln mkw. – to najwyższy poziom pustostanów w historii polskiego rynku. Dla porównania inwestycje będące w trakcie realizacji oferują do wynajęcia 565 500 mkw., co stanowi nieco ponad 41% całkowitego wolumenu powierzchni w budowie.

– Czynsze za najlepsze powierzchnie magazynowe i przemysłowe na głównych rynkach pozostają na względnie stabilnym poziomie. Na koniec marca 2025 r. najwyższe stawki odnotowano w Warszawie (strefa I), a także w województwie śląskim, pomorskim i małopolskim. Dużym zainteresowaniem najemców nadal cieszą się magazyny zrównoważone oraz obiekty umożliwiające firmom optymalizację zarówno kosztów, jak i wynajmowanej powierzchni. Czynsze wywoławcze w tego typu magazynach utrzymują się na wyższym poziomie, przy jednocześnie stosunkowo ograniczonych pakietach zachęt oferowanych najemcom – mówi Agnieszka Giermakowska, Dyrektor Działu Badań Rynkowych i Doradztwa, Lider ds. ESG, Newmark Polska.

Rentowności obligacji USA w górę po cięciu ratingu przez Moody’s

Decyzja agencji Moody’s o obniżeniu ratingu kredytowego Stanów Zjednoczonych z najwyższego poziomu Aaa do Aa1 wywołała silne poruszenie na rynkach finansowych. Głównym powodem tej decyzji jest narastający deficyt budżetowy oraz brak zdecydowanych działań polityków zmierzających do jego ograniczenia. Moody’s prognozuje, że deficyt federalny może sięgnąć 9% PKB do 2035 roku, głównie za sprawą rosnących kosztów obsługi długu, wydatków socjalnych i niskich wpływów podatkowych.

Na rynkach natychmiast pojawiła się reakcja – rentowność 10-letnich obligacji skarbowych USA wzrosła do poziomu 4.52%, natomiast w przypadku 30-letnich papierów osiągnęła 5.00%, co jest wartością zbliżoną do maksimów notowanych w 2023 roku. Kontrakty terminowe na indeks S&P 500 spadły o ponad 1.00%, a Nasdaq 100 zanotował jeszcze głębszy spadek. Dolar amerykański uległ osłabieniu – indeks Bloomberga zbliżył się do minimów z kwietnia, a nastroje inwestorów opcyjnych wobec USD są najgorsze od pięciu lat.

Komentarze analityków wskazują na rosnące ryzyko dalszego wzrostu rentowności oraz odpływu inwestorów z rynku amerykańskich obligacji. Franklin Templeton ostrzega przed możliwością wejścia w spiralę wzrostu rentowności, natomiast Societe Generale zwraca uwagę, że dalszy wzrost kosztów obsługi długu może osłabić atrakcyjność dolara jako bezpiecznej przystani. Nieco bardziej uspokajająco wypowiada się Barclays, przypominając, że podobna obniżka ratingu przez S&P w 2011 roku nie miała długofalowych konsekwencji politycznych ani rynkowych.

Ze strony polityków pojawiły się pierwsze reakcje – sekretarz skarbu USA Scott Bessent nazwał decyzję Moody’s „opóźnioną reakcją”, bagatelizując jej znaczenie. Prezydent Donald Trump zapowiedział natomiast rozmowę z prezydentem Rosji na temat zakończenia wojny na Ukrainie, co może nieco złagodzić napięcie na rynkach.

Zdaniem analityków HSBC kluczowe pytanie dotyczy tego, czy i kiedy rentowności amerykańskich obligacji zaczną spadać. Obecnie nie widać wyraźnych sygnałów powrotu do niższych poziomów, co może podtrzymywać presję na amerykańskiej walucie oraz na rynku akcji w najbliższej przyszłości.

Autor: Krzysztof Kamiński – Oanda TMS

Skuteczność terapii osteopatycznej w redukcji zaburzeń depresyjnych i lękowych u dzieci i młodzieży

Epidemiologiczne analizy dotyczące częstości występowania zaburzeń psychicznych wśród dzieci i młodzieży w Polsce wskazują na ich wyraźny i niepokojący wzrost. Zgodnie z raportem UNICEF opublikowanym w 2021 roku, objawy zaburzeń psychicznych odnotowano u 10,8% populacji w wieku 10–17 lat. Kolejne badania potwierdzają rosnącą skalę problemu – częstość występowania depresji wśród młodzieży wzrosła z 1,4% w 2014 roku do 3,3% w roku 2021. Według danych opublikowanych przez PALA w 2024 roku, depresja dotyczyła 2,7% dzieci w wieku 8–15 lat oraz aż 7,5% młodzieży w przedziale wiekowym 13–18 lat. Coraz więcej publikacji naukowych potwierdza skuteczność terapii osteopatycznej w redukcji objawów depresyjnych i lękowych.

Zaburzenia lękowe u młodzieży są fizjologiczną odpowiedzią organizmu na odczuwane zagrożenie, aktywującą mechanizmy adaptacyjne i obronne. Jednak ich długotrwałe utrzymywanie się może prowadzić do poważnych konsekwencji zdrowotnych, w tym do rozwoju zaburzeń depresyjnych. Wyniki badań naukowych, takich jak praca Schleider z 2014 roku, potwierdzają istotny związek pomiędzy wczesnym występowaniem objawów lękowych a podwyższonym ryzykiem pojawienia się depresji w okresie dojrzewania.

W celu oceny skuteczności terapii osteopatycznej u młodzieży z rozpoznanymi zaburzeniami lękowymi zastosowano standaryzowane kwestionariusze – State Anxiety Inventory (SAI) oraz Trait Anxiety Inventory (TAI) – a także analizę biochemiczną poziomu alfa-amylazy i kortyzolu w próbkach śliny pobranych przed oraz po interwencji terapeutycznej.

Osteopatyczne leczenie manipulacyjne (OMT) to usystematyzowana metoda leczenia dysfunkcji somatycznych, wykorzystująca techniki bezpośrednie, polegające na pokonaniu oporu tkanek, oraz techniki pośrednie o łagodniejszym charakterze. Szczególną uwagę zwrócono na skuteczność osteopatycznej harmonizacji współczulnej (OSH), mającej na celu przywrócenie równowagi w autonomicznym układzie nerwowym poprzez obniżenie nadmiernej aktywności współczulnej.

Podczas badań zastosowano techniki bezpośrednie, w tym uwolnienie napięć w obszarze splotu trzewnego (słonecznego) oraz technikę uniesienia żeber (rib raising) na poziomach Th5-Th12 oraz Th1-Th4.

W obu grupach – eksperymentalnej oraz kontrolnej – stwierdzono zbliżony spadek poziomu lęku ocenianego kwestionariuszem SAI. Autorzy badań wskazują na znaczenie terapeutycznego dotyku jako czynnika korzystnie wpływającego na regulację autonomiczną, sugerując potrzebę dalszych badań z uwzględnieniem grupy kontrolnej bez interwencji terapeutycznej.

Poziom alfa-amylazy w ślinie obniżył się u osób poddanych terapii OSH, wskazując na zmniejszenie aktywności układu współczulnego. W grupie placebo zanotowano wzrost tego enzymu. Natomiast poziom kortyzolu obniżył się w grupie placebo, a zwiększył się w grupie terapeutycznej. Zdaniem naukowców, lepszym wskaźnikiem stanu układu nerwowego jest proporcja stężeń alfa-amylazy do kortyzolu, a nie ich pojedyncze wartości.

Znaczącą rolę terapeutyczną odgrywa również technika kompresji czwartej komory mózgowej (CV4), wykazująca działanie zwiększające aktywność przywspółczulną oraz przeciwzapalne.

Chociaż bezpośredniego wpływu terapii na wyniki kwestionariusza dotyczącego depresji nie potwierdzono, zaobserwowano korzystny wpływ na funkcjonowanie autonomicznego układu nerwowego. Wyniki te są zgodne z wcześniejszymi badaniami dotyczącymi osi podwzgórze–przysadka–nadnercza (oś HPA). Osteopatyczne leczenie depresji powinno koncentrować się na normalizacji działania układu neurowegetatywnego, wpływając pośrednio na funkcjonowanie osi HPA.

Podsumowując, osteopatyczne leczenie manipulacyjne może skutecznie regulować autonomiczny układ nerwowy, wykorzystując techniki manipulacji stawowych, powięziowych oraz terapii czaszkowo-krzyżowej (Rechberger, 2019). Normalizacja aktywności układu współczulnego oraz osi HPA sprzyja uruchomieniu naturalnych mechanizmów autoregulacyjnych organizmu.

Źródła:

  1. UNICEF (2021). Raport UNICEF na temat zdrowia psychicznego dzieci w Polsce. UNICEF Polska.
  2. Schleider, J. L., & Weisz, J. R. (2014). Reducing risk for anxiety and depression in adolescents: Effects of a single-session intervention teaching that personality can change. Journal of Consulting and Clinical Psychology, 82(4), 622–632.
  3. Rechberger, V. (2019). Osteopathic manipulative treatment in autonomic nervous system disorders. Osteopathic Medicine Journal, 119(11), 701–713.

Wybory prezydenckie 2025 a rynki: możliwy wpływ na kurs złotego, obligacje i GPW

Polska stoi u progu kluczowych wyborów prezydenckich, których pierwsza tura odbędzie się 18 maja 2025 roku. Wybory te mają istotne znaczenie nie tylko polityczne, ale i gospodarcze. Dotychczas złoty pozostawał odporny na polityczną retorykę kampanii, reagując głównie na zmiany oczekiwań dotyczących stóp procentowych. Jednak pierwsza tura wyborów może przynieść ważne rezultaty, które mogą zadecydować o przyszłości polityki w Polsce, co może mieć kluczowe znaczenie dla zagranicznych inwestorów.

Scenariusze wyborcze a reakcja złotego

Bazowy scenariusz zakłada, że zgodnie z sondażami, faworyt wyborów prezydenckich – prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski (koalicja rządząca) – nie uzyska ponad 50% głosów i zmierzy się w drugiej turze z kandydatem prawicy Karolem Nawrockim (Prawo i Sprawiedliwość). Zwycięstwo Trzaskowskiego może być postrzegane pozytywnie przez rynek, gdyż pozwoliłoby rządowi Donalda Tuska na realizację reform i odblokowanie funduszy unijnych, co mogłoby przynieść umiarkowane umocnienie złotego.

Z kolei niespodzianka – słabszy wynik Trzaskowskiego lub wygrana Nawrockiego – mogłaby wywołać presję na złotego, zwiększyć premię za ryzyko polityczne i wywołać reakcję ze strony rynku stóp procentowych. W takim scenariuszu możliwe jest osłabienie waluty i wzrost rentowności obligacji.

Warto podkreślić, że ostateczny wpływ wyborów będzie zależał także od tego, jak elektoraty przegranych kandydatów zagłosują w drugiej turze. Jeśli różnica pomiędzy blokiem koalicji rządzącej a opozycją utrzyma się na poziomie ok. 6 punktów procentowych (44% do 38% według sondaży), złoty powinien zachować względną stabilność względem euro.

Jak złoty reagował w przeszłości?

Zachowanie złotego w dłuższym terminie jest oczywiście zależne od takich czynników jak polityka monetarna, działania rządu, czy przede wszystkim globalne nastroje. Badając jednak wpływ zachowania złotego po większości wyborów w Polsce w ostatnich 30 latach, nie możemy zaobserwować żadnej dużej zależności. Złoty raczej traci niż umacniał się po wyborach, ale było to związane przede wszystkim z globalnymi czynnikami.

Zachowanie złotego 10 dni przed wyborami oraz 25 dni po pierwszej turze Zachowanie złotego 10 dni przed wyborami oraz 25 dni po pierwszej turze. Warto pamiętać, że po 10 sesji po pierwszej turze mamy wyniki drugiej tury. Źródło: Bloomberg Finance LP, XTBW większości przypadków złoty tracił

Jeśli pierwszy wykres wydawał się być skomplikowany, warto zwrócić uwagę na wykres pokazujący zmiany w 1 dniu po wyborach, tydzień po wyborach oraz 1 miesiąc po wyborach. W większości przypadków złoty tracił. W przypadku 2020 roku warto zauważyć, że ożywienie złotego było związane z mocną przeceną z pierwszej fazy pandemii. Źródło: Bloomberg Finance LP, XTB

Jak polska giełda może reagować na wyniki wyborów?

Polska giełda, a zwłaszcza indeks WIG20, notuje w 2025 roku jedne z najlepszych wyników na świecie (jest to zwrot na poziomie niemal 30% w tym roku). Głównym motorem są oczekiwania na cięcia stóp procentowych przez NBP, silny popyt wewnętrzny oraz napływ zagranicznego kapitału – udział inwestorów zagranicznych w obrotach GPW sięga 65%, najwięcej od czterech lat.

WIG20 jest jednak wrażliwy na polityczne turbulencje. Spółki Skarbu Państwa, które dominują w indeksie, są szczególnie narażone na zmiany zarządów i strategii w przypadku zmiany układu sił politycznych. Historycznie, wybory prezydenckie wywołują krótkoterminową podwyższoną zmienność – badania wskazują na tendencję do spadków indeksu w ciągu pięciu dni po głosowaniu, zwłaszcza przy niepewnym wyniku. Warto zwrócić uwagę na wygraną Andrzeja Dudy w pierwszej turze w 2020 roku. Wtedy WIG20 odrabiał straty po pierwszym uderzeniu pandemii oraz wygrana Dudy była postrzegana jako kontynuację władzy partii rządzącej, czyli Prawa i Sprawiedliwości.

Jeśli Trzaskowski utrzyma przewagę, a scenariusz polityczny pozostanie przewidywalny, WIG20 wciąż stanowić okazję dla zagranicznych inwestorów, biorąc pod uwagę wciąż zachęcające wyceny. Warto jednak podkreślić, że w dużej mierze na giełdę działają czynniki globalne, takie jak niepewność celna czy niepewność dotycząca wojny. Jeśli te czynniki zostaną rozwiązane pozytywnie, WIG20 ma w sobie sporo dalszego potencjału wzrostowego. Z drugiej strony, eskalacja wojny handlowej lub wojny na Ukrainie może wpłynąć negatywnie na indeks, biorąc pod uwagę bardzo mocne wzrosty od początku tego roku.

Ewentualna wygrana opozycji lub zaskakujący wynik mogą potencjalnie wywołać korektę na giełdzie i odpływ części zagranicznego kapitału.

Czynniki makroekonomiczne i polityczne

  • Polityka pieniężna: NBP jest na ścieżce łagodzenia polityki (prognozowane cięcie stóp o 25 pb w lipcu, możliwe dalsze cięcia do 50-75 pb do końca roku), co sprzyja giełdzie, ale przy niespodziewanych turbulencjach politycznych może osłabić złotego.
  • Finanse publiczne: Wysoki deficyt i rosnący dług zwiększają wrażliwość na odpływ kapitału w razie wzrostu niepewności politycznej. Sam NBP wskazuje w swoich wypowiedziach, że polityka fiskalna również pozostaje niepewna, co powoduje na razie wstrzymanie się z deklaracją dalszych obniżek stóp procentowych.
  • Geopolityka: Polska pozostaje kluczowym krajem NATO i UE, a wybory odbywają się w cieniu wojny na Ukrainie i ryzyka ingerencji Rosji. Każda eskalacja może wpływać na kurs złotego i nastroje na GPW.

Jak WIG20 reagował w przeszłości?

Jak widać w większości przypadków w pierwszych dniach indeks WIG20 tracił na wartości w pierwszych 5-10 dniach, choć sam pierwszy dzień był zazwyczaj pozytywny. Jeśli indeks tracił w początkowej fazie, to po drugiej turze zazwyczaj odrabiał straty lub się stabilizował.

Zachowanie indeksu WIG20 10 dni przed I turą wyborów i 25 dni po pierwszej turze wyborówZachowanie indeksu WIG20 10 dni przed I turą wyborów i 25 dni po pierwszej turze wyborów. Źródło: Bloomberg Finance LP, XTB

Pierwsza sesja po wyborach zwykle przynosiła wzrosty, natomiast pierwszy tydzień zazwyczaj nie należał do najlepszych

Pierwsza sesja po wyborach zwykle przynosiła wzrosty, natomiast pierwszy tydzień zazwyczaj nie należał do najlepszych. Źródło: Bloomberg Finance LP, XTB

Podsumowanie

Wybory prezydenckie w 2025 roku mogą być katalizatorem dla złotego i indeksu WIG20, aczkolwiek dopiero w dłuższym terminie okaże się, czy wynik wyborów był pozytywny czy negatywny dla polskich aktywów. Jednocześnie jednak trzeba pamiętać o krajowych i globalnych innych czynnikach, które są kluczowe.

Scenariusz zgodny z sondażami i przewidywalność polityczna – sprzyja umiarkowanemu umocnieniu złotego i dalszym wzrostom na GPW. Niespodziewany wynik, wzrost napięć politycznych lub geopolitycznych może natomiast wywołać odpływ kapitału, osłabienie waluty i korektę na WIG20. Kluczowe sektory to spółki Skarbu Państwa, banki i firmy konsumenckie, najbardziej wrażliwe na zmiany polityczne i napływ środków unijnych.

Autor: Michał Stajniak, wicedyrektor Działu Analiz XTB

BYD otworzy nową europejską siedzibę i centrum badawczo-rozwojowe w Budapeszcie

Chiński producent pojazdów elektrycznych i hybrydowych BYD (Build Your Dreams) ogłosił plan ulokowania europejskiej siedziby głównej oraz centrum badawczo-rozwojowego w stolicy Węgier – Budapeszcie. Inwestycja ta stanowi kolejny krok w realizacji strategii lokalizacji działalności firmy na Starym Kontynencie i ma na celu pogłębienie integracji z rynkami europejskimi.Uroczyste podpisanie umowy

Nowa siedziba i tysiące miejsc pracy

Nowa siedziba BYD, która powstanie w XI dzielnicy Budapesztu, będzie piątą lokalizacją firmy na Węgrzech. Dotychczasowe zakłady produkcyjne zlokalizowane są w Komárom (fabryka autobusów), Fót, Páty oraz Szeged, gdzie budowana jest fabryka samochodów osobowych.Europejska siedziba główna BYD w Budapeszcie

Władze BYD zapowiedziały, że nowa centrala stworzy tysiące miejsc pracy dla wysoko wykwalifikowanych specjalistów. Firma planuje również współpracę z co najmniej trzema węgierskimi uczelniami, wspierając edukację i rozwój kompetencji przyszłych pracowników.

Nowe centrum badawczo-rozwojowe

W ramach inwestycji powstanie również centrum badawczo-rozwojowe, które zainicjuje działalność od dwóch strategicznych projektów. Pierwszy z nich będzie koncentrował się na inteligentnych technologiach dla nowoczesnej mobilności, a drugi na opracowaniu zaawansowanych rozwiązań w dziedzinie elektryfikacji nowej generacji.

BYD deklaruje, że centrum będzie miejscem tworzenia własności intelektualnej, w tym patentów powstających w oparciu o lokalne prace badawcze. Co najmniej 90 proc. zatrudnionej kadry stanowić będą osoby z wyższym wykształceniem. Firma zamierza również zacieśniać współpracę z węgierskimi startupami i dostawcami.

Strategiczna lokalizacja w Europie

Występując podczas uroczystego podpisania umowy, przewodniczący BYD Wang Chuanfu podkreślił, że wybór Węgier na europejską siedzibę nie jest przypadkowy. – „Nowa centrala będzie pełnić kluczowe funkcje operacyjne w zakresie sprzedaży, obsługi posprzedażowej, testów homologacyjnych oraz rozwoju produktów dostosowanych do potrzeb europejskich konsumentów” – powiedział.Wang Chuanfu, Przewodniczący BYD, prezentuje premierowi Węgier Viktorowi Orbánowi model BYD SEALION 7

Premier Węgier Viktor Orbán wskazał, że inwestycja BYD wpisuje się w długofalową strategię kraju polegającą na przyciąganiu inwestorów nie tylko produkcyjnych, ale również rozwojowych i badawczych. – „Dziś otwieramy nowy etap – BYD przenosi na Węgry nie tylko produkcję, ale i badania” – zaznaczył.

Globalna ekspansja BYD

Inwestycja w Budapeszcie jest częścią szerszej strategii globalnej ekspansji BYD. Firma działa już w ponad 100 krajach i regionach na sześciu kontynentach. Specjalizuje się w pojazdach zeroemisyjnych, technologiach bateryjnych oraz inteligentnych systemach zarządzania energią. W 2022 roku BYD jako pierwszy na świecie zaprzestał produkcji pojazdów spalinowych, całkowicie koncentrując się na samochodach elektrycznych i hybrydowych typu plug-in.

Europejskim centrum operacyjnym BYD do tej pory była siedziba w Holandii, skąd koordynowane są działania logistyczne, sprzedażowe i serwisowe na terenie UE. Nowa inwestycja w Budapeszcie znacząco wzmocni obecność firmy w regionie Europy Środkowo-Wschodniej.

Popyt na biura rośnie, nowa podaż pozostaje ograniczona

Na wszystkich rynkach biurowych w Polsce nowa oferta biurowa pozostaje mocno ograniczona. Apetyt na nowoczesne powierzchnie natomiast sukcesywnie wzrasta.

W I kwartale br. firmy zakontraktowały na największych rynkach biurowych w Polsce łącznie o jedną czwartą powierzchni więcej niż w analogicznym okresie 2024 roku.

W minionym kwartale popyt na biura w Warszawie przekroczył 160 tys. mkw., w strukturze najmu przeważały nowe umowy. Na głównych rynkach regionalnych zapotrzebowanie okazało się jeszcze większe. Wynajęte zostało prawie 180 tys. mkw. powierzchni, z czego ponad połowę stanowiły umowy renegocjacji.

– Standardowo już najemcy najchętniej wybierają nowe budynki, ceniąc sobie wysoki standard oraz dobrą lokalizację. W Warszawie większość zakontraktowanych w minionym kwartale biur mieści się w nowoczesnych budynkach zlokalizowanych w centralnym obszarze miasta. O wyborze powierzchni decydują warunki finansowe, położenie obiektu i wygodny dostęp do komunikacji – informuje Mateusz Strzelecki, Partner / Head of Tenant Representation w Walter Herz. – Na ogólnopolskim rynku biurowym obserwować możemy wyhamowanie aktywności inwestycyjnej i śladowy przyrost nowej oferty w porównaniu do okresu boomu rynkowego. Szacujemy, że w Warszawie zasoby zwiększą się w tym roku tylko o około 135 tys. mkw. powierzchni. Nowa podaż dodatkowo równoważona jest przez wycofywanie z rynku przestarzałych i nieefektywnych obiektów. Szansę na większy przyrost nowej powierzchni biurowej niosą obniżki stóp procentowych i łatwiejsze finansowanie nowych projektów. Poza tym, impulsem do zwiększenia aktywności inwestycyjnej może być zainteresowanie wysokiej klasy aktywami ze strony inwestorów, którzy realizują na polskim rynku największe w Europie transakcje w sektorze – dodaje Mateusz Strzelecki.

Nowe biurowce głównie w Warszawie

Pod względem ilości oddanych biur pierwszy kwartał br. był najsłabszy od dwóch dekad. Stołeczne zasoby, liczące aktualnie 6,39 mln mkw. powierzchni, powiększyły się w tym czasie zaledwie o jeden projekt biurowy (5,6 tys. mkw.). Ofertę regionalną wzbogacił natomiast budynek biurowy, który został oddany w Poznaniu.

Jak szacuje Walter Herz, w Warszawie w budowie jest około 210 tys. mkw. powierzchni. W tym roku mają zostać ukończone dwa duże biurowce – The Bridge (51,4 tys. mkw.) i Office House (31,1 tys. mkw.). W trakcie realizacji pozostaje też m.in. Upper One (35,9 tys. mkw.), Studio II faza (26,6 tys. mkw.), Vena (15,4 tys. mkw.), Skyliner II (22 tys. mkw.), a największym projektem w modernizacji jest V Tower (26,2 tys. mkw.).

Największą dynamiką w regionach wykazuje się rynek krakowski i wrocławski. W Krakowie, który jest drugim co do wielkości w Polsce ośrodkiem biurowym, z całkowitą podażą wynoszącą 1,81 mln mkw. powierzchni, w budowie jest około 86 tys. mkw. nowych biur. Popyt na krakowskim rynku w pierwszych trzech miesiącach br. ukształtował się z kolei na poziomie około 57 tys. mkw. powierzchni.

We Wrocławiu, który jest trzecim rykiem biurowym w kraju, oferującym 1,42 mln mkw. powierzchni, w pierwszym kwartale 2025 wynajęte zostało około 44 tys. mkw. biur. W budowie znajduje się natomiast 27 tys. mkw. powierzchni.

Czynsze i odsetek wolnych biur stabilny

Na wszystkich rynkach biurowych w kraju stawki czynszowe oraz wysokość opłat eksploatacyjnych utrzymuje się na stabilnym poziomie od końca 2024 roku. W centrum Warszawy czynsze mieszczą się w przedziale od 18 do 27 EUR/mkw./msc, a w obszarach poza centralnych od 10 do 17 EUR/mkw./msc. W regionach czynsze kształtują się na poziomie od 9 do 19,5 EUR/mkw. miesięcznie.

W największych miastach poza Warszawą wskaźnik powierzchni niewynajętej przekracza średnio 17 proc. Tendencja spadkowa widoczna jest w Krakowie i Katowicach, a we Wrocławiu i Poznaniu przybywa wolnych biur. W Warszawie wskaźnik wolnej powierzchni spada i wynosi obecnie przeciętnie nieco ponad 10 proc. Przy czym, pogłębia się różnica pomiędzy centralnym obszarem, gdzie jest zaledwie 7 proc. niewynajętych biur, a rejonami odleglejszymi od centrum miasta, m.in. strefą biurową na Służewcu, gdzie odsetek pustostanów przekracza 20 proc.

Dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek dołącza do Rady Towarzystwa Ekonomistów Polskich

Wczoraj, 15 maja w Warszawie odbyło się Walne Zebranie Towarzystwa Ekonomistów Polskich. Zgodnie z porządkiem obrad przyjęto Sprawozdanie z działalności Towarzystwa w 2024 r. oraz Sprawozdanie Finansowe 2024. Rada (czyli zarząd) Towarzystwa przedstawiła Plan Finansowy na 2025 r. oraz Plan działalności na 2025 r.

Ponadto, w związku z jednym wakatem odbyły się wybory uzupełniające do Rady. Walne Zebranie TEP jednogłośnie wybrało na członka Rady dr Małgorzatę Starczewską-Krzysztoszek, całe zawodowe życie związaną z Wydziałem Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego, do 2018 r. główną ekonomistkę Konfederacji Lewiatan oraz członkinię Rady Dialogu Społecznego Dr Starczewska w ramach BusinessEurope uczestniczy w pracach ECOFIN Committee oraz Entrepreneurship and SME Committee. W latach 2010–2015 członkini Rady Gospodarczej przy Premierze RP, a w latach 2011–2014 – High Level Group on Administrative Burdens przy Komisji Europejskiej.

Rada TEP pracuje od roku w składzie: dr Jarosław Janecki (przewodniczący), dr Ewa Balcerowicz i Damian Olko (wiceprzewodniczący), Andrzej Pawłowski (sekretarz generalny), dr Jarosław Bełdowski i dr Rafał Trzeciakowski (członkowie Rady).

Założone 30 lat temu Towarzystwo Ekonomistów Polskich krzewi wiedzę ekonomiczną i wyjaśnia zjawiska gospodarcze współczesnego świata, propagując poszanowanie własności prywatnej, wolną konkurencję oraz wolność gospodarczą, jako warunki rozwoju Polski. Zrzesza praktyków biznesu i teoretyków różnych dziedzin nauk ekonomicznych.

Zmiany w portfelu Warrena Buffetta – co kupił, co sprzedał i ile gotówki trzyma Berkshire

Zmiany w portfelu Warrena Buffetta w I kwartale: dalsze cięcia w sektorze finansowym, utrzymanie pozycji w Apple i wzrost gotówki do 348 miliardów USD

  • W I kwartale 2025 roku Warren Buffett nie dodał żadnych nowych spółek do portfela, ale znacząco zwiększył ekspozycję na Pool Corp (+145%) i Constellation Brands (+114%), co świadczy o jego przekonaniu do silnych marek konsumenckich z przewagą cenową.
  • Citigroup i Nu Holdings zostały całkowicie sprzedane, a udziały w Bank of America i Capital One dodatkowo zredukowano, co przedłużyło trwające od kilku kwartałów wycofywanie się Warrena Bufferta z sektora finansowego.
  • Pozycja gotówkowa wzrosła do rekordowych 348 miliardów USD, co odzwierciedla ostrożność Buffetta wobec niepewnych wycen i jego preferencję dla płynności.

Spółka Berkshire Hathaway, zarządzana przez Warrena Buffetta, opublikowała raport 13F
za I kwartał 2025 roku, kontynuując dotychczasową strategię, czyli ograniczanie ekspozycji na sektor finansowy, utrzymanie silnego przekonania do spółek konsumenckich oraz zachowawcze podejście do rosnących rezerw gotówkowych.

Charu Chanana, Główna Strateg Inwestycyjna w Saxo podkreśla, że nie pojawiły się żadne nowe pozycje inwestycyjne w portfelu, ale spółka podwoiła udziały w Pool Corporation i Constellation Brands. Jednocześnie całkowicie wycofała się z Citigroup i Nu Holdings oraz ograniczyła ekspozycję na inne instytucje finansowe, takie jak Bank of America i Capital One.

Pomimo podwyższonej zmienności rynkowej, Buffett już drugi kwartał z rzędu pozostawił bez zmian Apple, czyli największą pozycję w portfelu Berkshire. Podczas corocznego walnego zgromadzenia na początku maja ponownie wyraził uznanie dla modelu biznesowego tej firmy oraz jej prezesa, Tima Cooka.

Berkshire złożyło również poufny wniosek do SEC, co sugeruje, że buduje pozycję w co najmniej jednej nieujawnionej spółce, prawdopodobnie z sektora przemysłowego lub komercyjnego, której wartość szacowana jest na od 1 do 2 miliardów USD.

Kluczowe decyzje: Co Buffett dokupił, zredukował i z czego się wycofał

Nowe zakupy i zwiększone pozycje:

Nowe zakupy i zwiększone pozycje

Żródło: SEC, Saxo

Największe wzrosty procentowe odnotowały Pool Corp i Constellation Brands, co sygnalizuje ponowne przekonanie Buffetta do spółek konsumenckich i powiązanych z sektorem mieszkaniowym. Inwestycje w sektor energii i infrastruktury technologicznej (m.in. Occidental i Verisign) rosły w umiarkowanym tempie, potwierdzając długoterminowe podejście inwestycyjne Berkshire.

Redukcje i wyjścia z pozycji:

Redukcje i wyjścia z pozycji

Żródło: SEC, Saxo

Berkshire Hathaway całkowicie wycofało się z inwestycji w Citigroup i Nu Holdings, kontynuując strategię ograniczania ekspozycji na sektor finansowy i rynki wschodzące o podwyższonym ryzyku. Udziały w Bank of America, który jest od lat jedną z kluczowych inwestycji Buffetta, zostały zredukowane o kolejne 7%, po większych cięciach dokonanych w 2024 roku.

Kluczowe wnioski z raportu za I kwartał 2025 roku

  1. Rekordowa wartość gotówki: 348 miliardów USD

Zasoby gotówkowe i bony skarbowe Berkshire ponownie wzrosły, osiągając rekordowy poziom 348 mld USD. Pokazuje to, że Buffett unika inwestowania w aktywa przy obecnych wysokich wycenach rynkowych. Dzięki podwyższonym rentownościom obligacji skarbowych, spółka generuje solidne pasywne dochody, zachowując jednocześnie wysoką płynność na przyszłe okazje inwestycyjne.

  1. Pozycja w Apple bez zmian

Berkshire utrzymało 300 milionów akcji Apple o wartości 66,6 mld USD. Buffett podczas majowego walnego zgromadzenia ponownie wyraził pełne zaufanie do firmy i CEO Tima Cooka, nazywając Apple „najlepszym biznesem, jaki mamy”. Udział ten pozostaje największą pojedynczą pozycją w portfelu.

  1. Silne zwiększenie pozycji w Pool Corp i Constellation Brands

Berkshire zwiększyło udziały w Pool Corp o 145%, a w Constellation Brands o 114%, stawiając mocno na spółki konsumenckie i powiązane z rynkiem mieszkaniowym, które wykazują trwały popyt i siłę cenową.

  1. Dalsze wycofywanie się z sektora finansowego

Spółka całkowicie wycofała się z Citigroup i Nu Holdings oraz zredukowała inne udziały w spółkach finansowych. Wskazuje to na rosnącą ostrożność wobec sektora wrażliwego na cykle kredytowe i koniunkturalne oraz ryzyko makroekonomiczne.

  1. Poufny wniosek do SEC sugeruje nową inwestycję

Berkshire złożyło poufny wniosek do SEC o utajnienie jednej z pozycji kapitałowych. Na podstawie szacunków z raportu 10-Q za pierwszy kwartał, ta inwestycja może być warta
od 1 do 2 miliardów USD i dotyczyć sektora przemysłowego lub komercyjnego – podobnie
jak w przypadku wcześniejszej ukrytych udziałów w Chubb.

portfel Warrena Buffetta

Coinbase ofiarą cyberataku: skradzione dane klientów i próba wymuszenia 20 milionów dolarów

W ostatnich dniach Coinbase, największa amerykańska giełda kryptowalut, padła ofiarą poważnego cyberataku. Hakerzy, wykorzystując przekupionych pracowników zewnętrznego działu obsługi klienta, uzyskali dostęp do poufnych danych użytkowników i zażądali 20 milionów dolarów okupu w zamian za ich nieujawnianie.

Według informacji przekazanych przez Coinbase, przestępcy zdobyli dane osobowe, takie jak imiona i nazwiska, adresy, numery telefonów, częściowe numery ubezpieczenia społecznego oraz zdjęcia dokumentów tożsamości, w tym paszportów i praw jazdy. Choć nie uzyskali dostępu do haseł, kluczy prywatnych ani środków finansowych użytkowników, skradzione informacje mogą posłużyć do przeprowadzania ataków phishingowych, polegających na podszywaniu się pod pracowników Coinbase w celu wyłudzenia środków od klientów.

Atak dotknął mniej niż 1% użytkowników platformy, co przekłada się na około 97 000 osób. Coinbase zobowiązało się do pełnego zwrotu środków klientom, którzy padli ofiarą oszustwa.

Zgodnie z publicznymi raportami i dokumentami przesłanymi do organów regulacyjnych, do naruszenia doszło prawdopodobnie w wyniku naruszeń zewnętrznych kontrahentów lub zaufanych pracowników wewnętrznych, którzy zostali zmanipulowani w celu uzyskania dostępu do wrażliwych systemów wewnętrznych i danych klientów – komentuje atak Oded Vanunu, Chief Technologist, WEB 3.0 & Head of Product Vulnerability w Check Point Research.

Po otrzymaniu żądania okupu, CEO Coinbase, Brian Armstrong, odmówił zapłaty i ogłosił nagrodę w wysokości 20 milionów dolarów za informacje prowadzące do ujęcia sprawców. Pracownicy zamieszani w wyciek danych zostali natychmiast zwolnieni, a firma współpracuje z organami ścigania w celu ich postawienia przed wymiarem sprawiedliwości.

W świecie kryptowalut zaufanie jest kluczowe. Gdy atakujący zdoła uzyskać dostęp do wnętrza organizacji skutki mogą rozprzestrzenić się błyskawicznie ze względu na nieodwracalność transakcji blockchain i wysoką wartość dostępu do infrastruktury oraz zasobów deweloperskich. – dodaje ekspert Check Point Research.

Coinbase planuje otwarcie nowego centrum obsługi klienta w Stanach Zjednoczonych oraz wprowadzenie dodatkowych środków bezpieczeństwa, aby zapobiec podobnym incydentom w przyszłości. Szacuje się, że całkowity koszt incydentu, obejmujący działania naprawcze i rekompensaty dla klientów, wyniesie od 180 do 400 milionów dolarów. Po ujawnieniu informacji o ataku, akcje Coinbase spadły o ponad 7%, co jest znaczącym ciosem dla firmy tuż przed planowanym włączeniem jej do indeksu S&P 500.

Grupa Tarczyński szykuje nową emisję akcji i kolejne inwestycje

Grupa Tarczyński zwołała na 12 czerwca 2025 roku walne zgromadzenie akcjonariuszy. Wśród projektów uchwał znajduje się projekt przewidujący emisję nie więcej niż 2 mln akcji zwykłych serii G. Pozyskany w drodze emisji akcji kapitał firma zamierza przeznaczyć na rozbudowę mocy produkcyjnych kabanosa, a także realizację projektów innowacyjnych.

Odpowiadając na rosnący popyt na nasze produkty zamierzamy konsekwentnie rozbudowywać infrastrukturę oraz zwiększać moce wytwórcze kabanosa. W 2024 roku udział eksportu w naszych przychodach przekroczył 30 proc., co jest solidną podstawą do dalszej ekspansji na rynkach zagranicznych. Analizujemy zmieniające się trendy żywieniowe, które otwierają przed nami nowe możliwości. Od lat inwestujemy w budowę kompetencji w obszarze badawczo-rozwojowym, przeznaczając rocznie ok 5 proc. przychodów na te działania. Zamierzamy w dalszym ciągu realizować projekty innowacyjne, adresujące wyzwania przyszłości. Część z nich, powiązana z celami emisji, dotyczy pozyskiwania białka i tłuszczu, co pozwali na lepsze zagospodarowanie surowca pochodzenia wieprzowego i drobiowego oraz zwiększenie efektywności produkcji– komentuje Jacek Tarczyński, Prezes Zarządu Tarczyński.

Emisja akcji serii G zostanie przeprowadzona w trybie subskrypcji prywatnej w ramach oferty publicznej, która nie wymaga sporządzenia, zatwierdzenia ani udostępnienia prospektu lub innego dokumentu informacyjnego. Cena emisyjna akcji zostanie ustalona w ramach procesu budowania księgi popytu.

Grupa Tarczyński wypracowała w 2024 roku 2,068 mld zł przychodów ze sprzedaży, co oznacza wzrost rok do roku o 8,2 proc. W analizowanym okresie wartość zysku EBITDA ukształtowała się na poziomie 255,2 mln zł, czyli o ok. 19,0 proc. więcej niż w 2023 roku. W 2024 roku zysk netto wyniósł 119,8 mln zł, co przełożyło się na 7,2-proc. wzrost w porównaniu z rokiem poprzedzającym. Wartość sprzedaży eksportowej w 2024 roku wyniosła 621,6 mln zł, o 13,3 proc. więcej w ujęciu rok do roku. Osiągnięte wyniki są najwyższymi w 34-letniej historii firmy.

Produkty Grupy Tarczyński są dystrybuowane do ponad 30 krajów na trzech kontynentach. Jej największe rynki eksportowe to: Niemcy, Wielka Brytania, Holandia, Rumunia, Litwa, Czechy oraz Łotwa.

Grupa współpracuje z największymi sieciami sklepów i sprzedaje produkty zarówno pod markami Tarczyński i Snack It (często jednocześnie w obydwu markach), jak i w modelu private label. Dystrybuuje produkty do popularnych sieci handlowych w Polsce i zagranicą: Aldi, Asda, Auchan, Biedronka, Billa, Carrefour, Coop, Costco, Edeka, Iki, Kaulfland, Lidl, Maxima, Morrisons, Netto, Penny, Plus, Rewe, Sainsbury’s, Tesco, Żabka.

W 2024 roku grupa umocniła się na pozycji lidera w kategorii przekąsek mięsnych w Polsce, osiągając 70-proc. udział w rynku kabanosów oraz 25-proc. w rynku parówek.

Spółka realizuje politykę stałej wypłaty dywidendy stanowiącej ok. 25 proc. skonsolidowanych zysków netto, niezależnie od rosnących nakładów inwestycyjnych i przewiduje kontynuację tej polityki. Łączna wartość środków wypłaconych akcjonariuszom w latach 2022, 2023 i 2024 wynosi 80,6 mln zł.

W ramach jej kontynuacji, zarząd grupy zarekomendował na wypłatę dywidendy przeznaczenie 29,5 mln zł z zysku wypracowanego w 2024 roku. Ostateczną decyzję w tej sprawie podejmą akcjonariusze podczas walnego zgromadzenia. Akcje Serii G będą uczestniczyć w dywidendzie z zysku za 2024 rok, jeżeli zostaną zarejestrowane na rachunkach akcjonariuszy najpóźniej w dniu dywidendy za ten rok.

W przeciwnym razie, będą uczestniczyć w dywidendzie począwszy od zysku za rok 2025.

Ważny weekend dla rynków: wybory prezydenckie w Rumunii i Polsce budzą emocje

W weekend mamy ważne dla rynków wybory prezydenckie – mowa o drugiej turze w Rumunii. Dane zza oceanu i strefy euro okazały się mocno zgodne z oczekiwaniami, więc nie miały wpływu na rynek.

Dane z USA

Wczorajszy pakiet danych zza oceanu był z jednej strony bardzo bogaty. Z drugiej niestety bardzo nudny. Większość odczytów była mocno zgodna z oczekiwaniami, co spowodowało, że na rynku walutowym nie było widać zmian. Liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych, tak jak prognozowano, utrzymała się na poziomie 229 tysięcy. Sprzedaż detaliczna wypadła symboliczne 0,1% powyżej przypuszczeń. Z kolei produkcja przemysłowa okazała się o 0,2% słabsza. Inflacja producencka wyniosła 2,4% wobec oczekiwanych 2,5%. Poznaliśmy również dwa indeksy koniunktury – te z kolei wypadły trochę lepiej. Nie ma się zatem co dziwić, że dolar niemal nie reagował.

Dane ze strefy euro

Wcześniej w ciągu dnia poznaliśmy dane ze strefy euro. Zaczęło się od rewizji odczytu wzrostu PKB – wyniosła 1,2% w skali roku. Niby nie jest to dużo, ale to wyrównanie wyniku z poprzedniego kwartału oraz najwyższy rezultat od pierwszego kwartału 2023 roku. Rewizja odczytu to przeliczenie finalnych danych i ewentualna korekta do wstępnych wyników. Tutaj jednak początkowa wartość była zgodna z finalną. Lepiej od oczekiwań wypadła produkcja przemysłowa. Ta w skali roku rośnie o 3,6% wobec prognozowanych 2,5%. Jest to jednak znacznie mniej istotny odczyt od wzrostu PKB. Stąd właśnie brak reakcji rynków na te odczyty.

Nadchodzące wybory prezydenckie

Z polskiej perspektywy to nasze wybory oczywiście wydają się najważniejsze. Dla rynków walutowych weekendowym numer jeden jest jednak Rumunia. Po pierwsze wynik wyborów w Rumunii wydaje się znacznie mniej pewny niż w Polsce. U nas sondaże są zgodne, kto zmierzy się w drugiej turze. W Rumunii z dnia na dzień Nicusor Dan odrabia straty w sondażach do prowadzącego George Simiona. Simion dalej jest liderem, ale mimo tego, że pierwszą rundę wygrał 41% do 21%, obecnie pojawiają się głosy sugerujące, że mimo potężnej wygranej, teraz może przegrać. Dodatkowym argumentem jest fakt, że po pierwszej turze rynki reagowały na sukces George’a Simona bardzo wyraźną ucieczką od rumuńskiej lei.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:00 – Rumunia – decyzja w sprawie stóp procentowych,

14:30 – USA – pozwolenia na budowę i rozpoczęte budowy domów,

16:00 – USA – indeks Chicago PMI.

Maciej Przygórzewskigłówny analityk w InternetowyKantor.pl

Cyberatak na Diora. Marka potwierdza kradzież danych osobowych klientów

Luksusowy dom mody Dior poinformował o poważnym naruszeniu bezpieczeństwa danych klientów w wyniku cyberataku, który miał miejsce 7 maja 2025 roku. Cyberprzestępcy mieli uzyskać dostęp do bazy danych zawierającej informacje osobowe klientów, takie jak imię i nazwisko, adres e-mail, numer telefonu, adres zamieszkania, historię zakupów oraz preferencje zakupowe

Z publicznie dostępnych informacji wynika, że wyciek danych najprawdopodobniej dotyczył głównie klientów w Azji, zwłaszcza w Korei Południowej i Chinach. W Korei Południowej Dior opublikował oficjalne oświadczenie na swojej stronie internetowej, a w Chinach klienci otrzymali powiadomienia SMS o wycieku danych. Obecnie firma współpracuje z ekspertami ds. cyberbezpieczeństwa oraz odpowiednimi organami regulacyjnymi w celu zbadania sprawy.

Incydent wpisuje się w szerszą falę cyberataków na sektor detaliczny, w tym na takie firmy jak Marks & Spencer w Wielkiej Brytanii, czy SMYK w Polsce, które również doświadczyły naruszeń danych w ostatnich tygodniach. Z analiz firmy Check Point wynika, że pod koniec kwietnia firmy na całym świecie mierzyły się średnio z niemal 1900 próbami ataków na jedną organizację tygodniowo.

– W następstwie naruszenia danych Diora, klienci powinni zachować szczególną czujność wobec prób phishingu. Mogą one wyglądać np. na wiadomości pochodzące od Diora i zawierać prośby o zresetowanie hasła, aktualizację danych kontaktowych lub fałszywe potwierdzenia zakupów. To typowe techniki wykorzystywane przez cyberprzestępców, by nakłonić ofiary do kliknięcia w złośliwe linki – ostrzega Muhammad Yahyi Patel, przedstawiciel Check Point Software Technologies.

Dior podkreślił, że bezpieczeństwo i poufność danych klientów są dla firmy priorytetem. Przeprosił również za wszelkie niedogodności spowodowane incydentem i zobowiązał się do ograniczenia skutków incydentu.

– Każdy, kto w ostatnim czasie miał kontakt z marką, która padła ofiarą ataku powinien ostrożnie podchodzić do wszelkich niespodziewanych e-maili czy SMS-ów i unikać klikania w linki lub podawania danych logowania za pośrednictwem zewnętrznych stron internetowych. W dzisiejszym cyfrowym świecie zawsze bezpieczniej jest odwiedzać oficjalną stronę danej marki bezpośrednio przez przeglądarkę internetową, zamiast klikać w linki zawarte w wiadomościach e-mail lub SMS – dodał ekspert Check Point Software Technologies, firmy specjalizującej się w bezpieczeństwie cybernetycznym.

Arabia Saudyjska stawia na podaż, USA tną łupki, a Europa korzysta na tanim gazie

Europa oszczędza (na gazie) gdy amerykańskie firmy wydobywcze tracą na ropie… Perspektywy dalszych spadków cen gazu przy rozsądnej odbudowie zapasów – mimo to sezon i tak będzie dla Europy bardziej kosztowny od ubiegłorocznego.

  • W agresywnym ruchu mającym na celu odzyskanie udziału w rynku i zdyscyplinowanie partnerów, którzy lekceważyli kwoty produkcyjne, Arabia Saudyjska wywołała gwałtowny wzrost podaży, popychając OPEC + do dodania 411 000 bpd w samym czerwcu – pomimo spadku cen ropy naftowej do niskich 60 USD za baryłkę, znacznie poniżej progu rentowności fiskalnej 90 USD za baryłkę
  • Amerykańskie łupki odczuwają presję: niskie ceny sprawiają, że producenci ropy Permian niebezpiecznie zbliżają się do progu rentowności, co zmusza ich do ograniczeń w użyciu platform wiertniczych i redukcji nakładów inwestycyjnych
  • Oczekujemy w Allianz Trade, że produkcja w USA w 2025 r. będzie o 100 000 bbl/d niższa niż w poprzednich prognozach
  • szacunków Allianz Trade ceny ropy naftowej będą wahać się pomiędzy 65 a 70 USD za baryłkę przez pozostałą część roku. Ta sama słabość popytu, która doprowadziła do nadwyżki ropy naftowej, zapewnia bardzo potrzebną przestrzeń dla europejskiego gazu ziemnego
  • Europa odczuje ulgę na rynku gazu: ceny spadły o 25% od lutowych maksimów, oferując możliwość uzupełnienia zapasów, które zostały w dużej mierze wyczerpane podczas mroźnej zimy
  • W przypadku wystąpienia dłuższego okresu, w którym magazynowanie będzie przebiegać płynnie a jednocześnie z powodu okresie łagodnej wiosny zużycie gazu w sektorze energetycznym pozostanie na niskim poziomie, ceny gazu w Europie mogą przed latem spaść nawet jeszcze bardziej w porównaniu z obecnymi poziomami
  • Niemniej jednak, nawet przy obecnych cenach, Europa ponosi dodatkowe koszty zaopatrzenia w gaz w porównaniu do 2024 roku w wysokości około 10 mld EUR

Wzrost wydobycia ropy naftowej przez Arabię Saudyjską to jej najnowszy gambit rynkowy.

Globalne rynki ropy naftowej weszły już w 2025 r. na tylnej łapie, obciążone słabnącym popytem i spowolnieniem aktywności gospodarczej. Jednak pomimo wojny handlowej, która spowodowała spadek cen ropy do poziomu 60 USD za baryłkę (bbl) – poziomu niewidzianego od 2021 r. – Arabia Saudyjska dąży do przyspieszenia wycofywania ograniczeń produkcji OPEC. Do połowy roku grupa przywróci około 1 miliona baryłek dziennie (bpd) podaży, wycofując około 40% cięć wdrożonych od 2022 r., a pozostałe cięcia prawdopodobnie zostaną w pełni wycofane do października. W ocenie Allianz Trade przygotowuje to grunt pod gwałtowny wzrost podaży ropy naftowej w czasie, gdy globalny wzrost popytu słabnie, produkcja spoza OPEC również rośnie, a ceny ropy naftowej są poniżej poziomu niezbędnego do zrównoważenia budżetu Arabii Saudyjskiej (około 90 USD za baryłkę). Arabia Saudyjska skutecznie porzuca swój nieoficjalny cel 100 USD za baryłkę i sygnalizuje ostry zwrot w kierunku tolerowania przedłużającego się okresu niskich cen w agresywnej próbie odzyskania udziału w rynku i „zdyscyplinowania” innych członków OPEC+, w szczególności Iraku i Kazachstanu, którzy lekceważą kwoty produkcyjne, a także w celu wysłania pozytywnego sygnału do Białego Domu, który poprosił o zwiększenie produkcji przed planowaną wizytą prezydenta Trumpa w Rijadzie. Jednak w obliczu perspektywy nadwyżki podaży, uzależnione od ropy rządy krajów OPEC przygotować się muszą na ból budżetowy, a niektóre z nich szykują się do emisji większego zadłużenia i cięcia wydatków, aby zrekompensować utracone przychody. Obecnie szacujemy, że ceny ropy naftowej będą wahać się między 65 a 70 USD za baryłkę przez pozostałą część roku. Trudno spodziewać się dalszego spadku cen, raczej odwrotnie –  pozytywne wiadomości o rosnącym popycie lub napięcia geopolityczne mogą spowodować wzrost cen ropy.

Wykres 1: Udziały rynkowe producentów OPEC

Udziały rynkowe producentów OPEC

Źródła: LSEG Datastream, Allianz Research

„Drill, baby, drill”? Nie, dopóki niskie ceny ropy naftowej wymuszają zaciskanie pasa w amerykańskim przemyśle łupkowym.

Wydobycie ropy naftowej w USA jest nadal bliskie rekordowych poziomów (tj. około 13,7 mln baryłek dziennie), ale silnik wzrostu spowalnia, a Energy Information Administration (EIA) obniżyła prognozę wzrostu wydobycia w 2025 r. o 100 000 baryłek dziennie (+300 000 baryłek dziennie). Rzeczywiście, drugą stroną wzrostu produkcji OPEC i niższych cen w USA jest presja wywierana na producentów łupków, którzy odpowiadają za ponad dwie trzecie krajowej produkcji ropy. Średnia cena progu rentowności w basenie permskim – sercu boomu łupkowego – wynosi od 61 USD za baryłkę do 65 USD za baryłkę. Przy notowaniach West Texas Intermediate (WTI) na poziomie lat 60-tych, marże są bardzo niskie, co zmusza do ponownego rozważenia planów rozwoju i perspektyw finansowych. Poza najatrakcyjniejszymi obszarami Permu, ekonomia nie wygląda dużo lepiej. Przykładowo, Powder River Basin w Wyoming potrzebuje około 58 USD za baryłkę, aby osiągnąć próg rentowności. W opinii Allianz Trade rosnące koszty potęgują presję – cła na rury stalowe i inny sprzęt spowodowały wzrost kosztów odwiertów o prawie+ 10%, co dodatkowo zmniejsza zyski. Firmy łupkowe szybko reagują na nowe warunki cenowe. Niektórzy mniejsi amerykańscy producenci zahamowali wiercenia, a planowane projekty odwiertów są odkładane na półkę – niezależne firmy wiertnicze informują o ograniczeniu rozwoju. Giganci z branży usług wiertniczych, tacy jak Halliburton i Baker Hughes, ostrzegają, że słabsza aktywność wiertnicza wpłynie na ich przychody. Oczekuje się również, że nakłady inwestycyjne w branży spadną dwucyfrowo w 2025 roku. Fuzje i przejęcia w sektorze wydobywczym również wyhamowują – dealerzy stoją w obliczu przepaści między kupującymi a sprzedającymi w zakresie wartości aktywów w obliczu niższych perspektyw cenowych sektora, co zapowiada najtrudniejsze otoczenie biznesowe dla łupków od 2020 roku.

Rysunek 2: Ceny progu rentowności WTI dla amerykańskich producentów łupków w basenie permskim (USD/bbl)

Ceny progu rentowności WTI dla amerykańskich producentów łupków w basenie permskim

Źródła: Ankieta Dallas FED z kwietnia 2025 r., Allianz Research

W międzyczasie Europa może uzupełnić wyczerpane rezerwy gazu po „okazyjnej cenie”.

Po dwóch latach ekstremalnej zmienności, europejski rynek gazu ziemnego cieszy się w 2025 roku okresem względnego spokoju. Benchmarkowe ceny gazu gwałtownie spadły z zimowych maksimów. Na początku lutego europejskie ceny gazu na krótko osiągnęły najwyższe poziomy od dwóch lat w związku z trzaskającym mrozem i niską produkcją energii wiatrowej. Zima 2024/25 była chłodniejsza i mniej wietrzna niż rok wcześniej, co oznaczało szybsze wyczerpywanie się zapasów gazu, mimo że pod koniec 2024 r. były one prawie pełne. Na początku wiosny poziom magazynowania w UE spadł do około 34%, najniższego poziomu po zimie od 2022 r. (zob. wykres 3). Z drugiej strony, do wiosny ceny gazu spadły o ponad 25% w stosunku do lutowego szczytu. Niższy sezonowy popyt – wraz ze spadkiem zapotrzebowania na ogrzewanie i wiosenną pogodą zwiększającą produkcję energii odnawialnej – dał rynkowi chwilę wytchnienia. Jednocześnie słaba aktywność gospodarcza w całej Europie i niepewność co do amerykańskich taryf celnych ograniczyły zużycie gazu w przemyśle: produkcja w sektorach intensywnie wykorzystujących gaz (chemikalia, stal, nawozy itp.), zwłaszcza w Niemczech, jeszcze się nie ożywiła. Ten spadek popytu wywarł dodatkową presję na system gazowy. W rezultacie europejskie kontrakty terminowe na gaz z dostawą w okresie letnim oscylują wokół poziomu 40 EUR/MWh. Te łagodniejsze ceny, choć nie są tanie według historycznych standardów, są mile widzianą ulgą i otworzyły strategiczny moment dla Europy na uzupełnienie rezerw gazu po ciężkiej zimie. Europejskim celem jest osiągnięcie poziomu 90% zapasów do 1 listopada. Osiągnięcie tego celu będzie wymagało masowego uzupełnienia zapasów w okresie letnim. UE potrzebuje około 57,7 mld metrów sześciennych (mld m3) gazu wtłoczonego podczas sezonu uzupełniania – około 25,8 mld m3 więcej niż w 2024 roku. Przy obecnych cenach, dodatkowy rachunek za gaz wyniósłby około 10 mld EUR. Handlowcy gazem działają ostrożnie, ponieważ wielu uczestników rynku spodziewa się dalszego spadku cen w nadchodzących miesiącach w związku z niskim popytem. Decydenci muszą jednak uważać, aby nie opóźniać uzupełniania zapasów zbyt długo, w celu  uniknięcia gorączki zakupów, która mogłaby spowodować wzrost cen późnym latem.

W przypadku wystąpienia dłuższego okresu, w którym magazynowanie będzie przebiegać płynnie a jednocześnie z powodu okresie łagodnej wiosny zużycie gazu w sektorze energetycznym pozostanie na niskim poziomie, ceny gazu w Europie mogą przed latem spaść nawet jeszcze bardziej w porównaniu z obecnymi poziomami.

Chociaż niższe ceny gazu są częściowo spowodowane słabym tempem ekspansji gospodarczej, obecna dynamika (cen gazu) jest czymś w rodzaju ulgi dla Europy: daje naszemu kontynentowi czas na przygotowanie się do następnej zimy bez szału i niebotycznych cen, które określiły zeszłoroczną walkę o gaz. Podczas gdy eksporterzy ropy zmagają się z negatywnymi skutkami spowolnienia gospodarczego, europejscy konsumenci na tym korzystają. Zasadniczo, ta sama słabość popytu, która doprowadziła do nadwyżki ropy naftowej, zapewnia bardzo potrzebną przestrzeń dla europejskiego gazu ziemnego.

Rysunek 3: Stan magazynów gazu w Europie (%)

Rysunek 3: Stan magazynów gazu w Europie (%)

Źródła: AGSI, Allianz Research

AI Clearing z tytułem Startup Roku na Impact’25

AI Clearing to spółka z USA ale z polskimi korzeniami, przekształca ona budownictwo dzięki systemowi opartemu o AI. Oferuje technologię, która pozwala audytować duże projekty infrastrukturalne z lotu drona. Spółka zdobywa światowy rynek i została doceniona tytułem Startup Roku przez Money.pl na Impact’25. JRH ASI S.A. jako inwestor z dumą wspiera ten przełomowy biznes.

AI Clearing, amerykańska firma technologiczna z siedzibą w Austin w stanie Teksasie, której założyciele – Adam Wiśniewski i Michał Mazur – wywodzą się z Polski, została uhonorowana prestiżowym tytułem Startup Roku 2025 przez portal Money.pl podczas gali Impact’25 w Poznaniu. Nagroda ta potwierdza nie tylko innowacyjność rozwiązania opracowanego przez spółkę, ale również jej rosnącą pozycję na międzynarodowym rynku nowych technologii.

AI Clearing specjalizuje się w automatyzacji monitorowania projektów infrastrukturalnych na dużą skalę. Flagowa platforma spółki wykorzystuje dane z dronów oraz zaawansowane algorytmy sztucznej inteligencji, by w czasie rzeczywistym analizować postęp prac budowlanych z dokładnością do kilku centymetrów. System integruje dane 3D z dokumentacją projektową i harmonogramami, co pozwala wykrywać opóźnienia, niezgodności oraz potencjalne ryzyka niemal natychmiast.

Klienci AI Clearing – największe koncerny budowlano konstrukcyjne, głównie z USA, Kanady, Niemiec i krajów Bliskiego Wschodu – wykorzystują platformę do kontroli realizacji dużych inwestycji infrastrukturalnych, takich jak linie kolejowe, farmy fotowoltaiczne, rurociągi czy drogi ekspresowe. Dzięki tej technologii czas audytu inwestycji został skrócony z tygodni do kilku godzin, co przekłada się na oszczędności rzędu milionów dolarów i znaczące ograniczenie ryzyk projektowych.

AI Clearing działa głównie na rynkach zagranicznych – ponad 90% jej przychodów pochodzi spoza Polski, co czyni ją wyjątkowym przykładem sukcesu polskiego zespołu founderów na arenie międzynarodowej. W 2025 roku firma ogłosiła uruchomienie centrum R&D w Polsce, planując zainwestować, właśnie nad Wisłą, 16 mln dolarów w rozwój technologii.

Z radością przyjmujemy wiadomość o przyznaniu AI Clearing tytułu Startup Roku 2025. To nie tylko dowód uznania dla ich innowacyjności, ale także potwierdzenie skutecznej komercjalizacji technologii i dynamicznego rozwoju biznesu. Wierzymy, że AI Clearing stanie się prawdziwą perłą w naszym portfelu inwestycyjnym. Życzymy dalszych sukcesów całemu zespołowi AI Clearing – powiedział January Ciszewski, prezes i główny akcjonariusz JRH ASI S.A.

Sukces AI Clearing to dowód na to, że połączenie polskiej kreatywności i globalnych ambicji może zaowocować stworzeniem rozwiązań, które zmieniają światowe branże. JRH ASI S.A. konsekwentnie wspiera takie przedsięwzięcia, inwestując w technologie, które mają potencjał do zrewolucjonizowania swoich sektorów

Rynek najmu w kwietniu 2025: mniej ofert i słabszy popyt, ale ceny wciąż stabilne

W kwietniu liczba ofert i aktywność najemców spadły, ale ceny pozostały niewzruszone. Średni czynsz utrzymał się na poziomie 3,6 tys. zł, mimo mniejszej podaży i słabszego popytu. Eksperci przewidują, że obniżka stóp procentowych nie wpłynie w najbliższym czasie na rynek najmu, a impulsów do większych zmian spodziewać można się dopiero latem.

Kwiecień przyniósł pewne przesunięcia na rynku najmu, choć nie w takim kierunku, jak wskazywały wcześniejsze obserwacje. W lutym i marcu oferta mieszkań sukcesywnie się zwiększała, a zainteresowanie najemców utrzymywało się na względnie stałym poziomie. Przewidywane ograniczenie podaży nastąpiło dopiero w kwietniu, jednak nie przełożyło się na zmiany cen. Mimo niewielkich sygnałów zmian rynek najmu pozostał odporny na wahania.

Lekkie spowolnienie po obu stronach rynku

W kwietniu 2025 roku rynek najmu nieco zwolnił. Liczba aktywnych ogłoszeń w serwisie Otodom spadła o 2,5% względem marca i wyniosła 24,6 tysiąca. W porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku to już prawie 9-procentowy spadek. Mniej było również nowych ofert – ich liczba skurczyła się o 19% w ujęciu miesięcznym.

Tylko nieliczne miasta wyłamały się z ogólnokrajowego trendu spadkowego. Zielona Góra zanotowała najwyższy wzrost, a liczba ogłoszeń zwiększyła się tam o 8% m/m. Niewielkie wzrosty widoczne były także w Katowicach, Opolu, Poznaniu i Rzeszowie, choć nie przekroczyły 6% m/m. W pozostałych lokalizacjach dominowały spadki względem marca, które były najbardziej odczuwalne w Lublinie (-15%) i Trójmieście (-14%).

Lekkie hamowanie widoczne jest także po stronie popytowej. W porównaniu z marcem liczba interakcji z ofertami wynajmu spadła o 10% m/m. Choć nadal oznacza to wzrost o 13% rok do roku, to tempo wzrostu znacznie osłabło względem wcześniejszych miesięcy, kiedy sięgało kilkudziesięciu procent.

Spadek liczby ogłoszeń i słabnąca aktywność użytkowników to sygnały, że wchodzimy w fazę chwilowego spowolnienia na rynku najmu. Nie ma jednak przesłanek, by mówić o trwałej zmianie trendu. Stabilne ceny i umiarkowana rotacja ofert pokazują, że rynek pozostaje w równowadze. Warto pamiętać, że w poprzednich latach sezonowy wzrost aktywności zaczynał się już w czerwcu i wiele wskazuje na to, że podobnie będzie i tym razem – komentuje Milena Chełchowska, ekspertka rynku mieszkaniowego Otodom.

Stawki nadal stabilne

Mimo mniejszej liczby mieszkań dostępnych na rynku, średnie stawki za wynajem pozostały praktycznie bez zmian. W kwietniu najemcy płacili średnio 3 575 zł miesięcznie, czyli tyle samo, co w marcu i lutym. Warto podkreślić, że od jesieni 2024 r. średnie ceny za metr kwadratowy (około 70 zł/m²) utrzymują się na stałym poziomie.

Choć ogólnopolska średnia pozostaje niezmienna, to lokalnie widać wyraźne zróżnicowanie. Warszawa prowadzi w rankingu najdroższych rynków, ze średnią stawką 4,9 tys. zł. Tuż za nią plasują się Kraków (3,3 tys. zł), Trójmiasto (3,2 tys. zł) i Wrocław (3,1 tys. zł). We wszystkich tych miastach ceny w kwietniu wzrosły jedynie symbolicznie – maksymalnie o 0,7%.

Wyraźniejsze zmiany cen widoczne były w mniejszych ośrodkach wojewódzkich. Przykładem jest Olsztyn, gdzie stawki najmu wzrosły w kwietniu o 4,2%, osiągając poziom 2,3 tys. zł. Odmienny kierunek obrał natomiast Rzeszów – tam średnia cena spadła o 2,4%, do 2,6 tys. zł, co było największą obniżką w kwietniu wśród analizowanych miast.

Czy obniżka stóp procentowych wpłynie na rynek najmu?

Długo wyczekiwana przez planujących zakup własnego mieszkania decyzja RPP o obniżce stóp procentowych nie przełoży się w krótkiej perspektywie czasu na rynek najmu. Jak podkreślają eksperci Otodom, teoretycznie niższy koszt kredytu mógłby zachęcać do zakupu mieszkań, a tym samym odciążyć rynek najmu. Jednak jeśli zobaczymy ten efekt, to najwcześniej w perspektywie kilku miesięcy.

Dane z rynku wtórnego i deweloperskiego również nie wskazują na możliwość nagłego zwrotu. Wobec rekordowej obecnie oferty mieszkań, potencjalni nabywcy nie spieszą się z finalizacją transakcji. Co więcej, według „Monitora nastrojów klientów nieruchomości” Otodom coraz mniej osób spodziewa się wzrostu cen nieruchomości. To może oznaczać opóźnianie decyzji zakupowych oraz brak presji na wzrost czynszów.

– Wiele wskazuje na to, że rynek najmu wchodzi w fazę sezonowego spokoju – bez gwałtownych zmian, ale też bez silnych bodźców do ożywienia. Dopiero miesiące wakacyjne, tradycyjnie związany z większą mobilnością studentów, mogą przynieść impuls do wzrostów. Na razie jednak dominuje uspokojenie i równowaga – podsumowuje Milena Chełchowska, ekspertka rynku mieszkaniowego Otodom.

Ropa znów pod presją. Rynek reaguje na napięcia wokół Iranu i prognozy nadpodaży

Cena ropy naftowej w czasie piatkowej sesji spadła po krótkotrwałym wzroście, który był następstwem rosnącej niepewności wokół negocjacji nuklearnych między Stanami Zjednoczonymi a Iranem. W szczytowym momencie notowania ropy Brent przekroczyły 65 USD za baryłkę, jednak szybko powróciły poniżej tego poziomu. Ropa WTI utrzymywała się w okolicach 61 USD. Wzrost cen był napędzany głównie przez wypowiedź irańskiego ministra spraw zagranicznych, który publicznie skrytykował niespójność stanowiska Waszyngtonu w procesie negocjacyjnym. Reakcja rynku pokazała, jak silnie ceny ropy pozostają uzależnione od napięć geopolitycznych, szczególnie tych dotyczących krajów o dużym potencjale eksportowym.

Jednym z kluczowych elementów wpływających na wyceny surowca jest perspektywa ewentualnego porozumienia nuklearnego, które mogłoby otworzyć drogę do zwiększenia irańskiego eksportu ropy na rynki światowe. Eksperci szacują, że porozumienie to mogłoby przełożyć się na wzrost eksportu o 200–300 tys. baryłek dziennie. Mimo że liczby te wydają się istotne, wielu analityków podkreśla, że w szerszym kontekście globalnego rynku ropa z Iranu nie odegrałaby kluczowej roli, a jej wpływ na podaż byłby raczej ograniczony.

Znacznie większe znaczenie dla kształtowania się przyszłych cen mają prognozy Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA), według których produkcja ropy – zarówno nowa, jak i ta wracająca na rynek z państw grupy OPEC+ – będzie rosła szybciej niż globalny popyt. Agencja przewiduje, że tempo wzrostu podaży w 2025 roku przewyższy tempo wzrostu konsumpcji, co w konsekwencji może doprowadzić do nadpodaży surowca i dalszego spadku jego wartości na rynku światowym. Taki scenariusz jest szczególnie prawdopodobny w sytuacji, gdy globalne ożywienie gospodarcze będzie postępować wolniej, niż wcześniej zakładano.

Pomimo krótkookresowego odbicia cen, w ujęciu tygodniowym notowania ropy wykazały jedynie niewielką zwyżkę. Była ona napędzana przede wszystkim przez rosnący optymizm co do przyszłego popytu, wynikający z postępów w łagodzeniu napięć handlowych między USA a Chinami. Niemniej jednak w szerszym horyzoncie czasowym sytuacja wygląda mniej optymistycznie. Od początku roku ropa naftowa potaniała o ponad 10%, co jest efektem złożonej kombinacji czynników – w tym utrzymującej się niepewności na rynkach globalnych, spowolnienia gospodarczego w wielu krajach oraz dynamicznego wzrostu podaży, nie tylko z krajów OPEC+, ale również z niezależnych producentów, takich jak Stany Zjednoczone czy Brazylia.

Wszystkie te czynniki sprawiają, że rynek ropy wciąż pozostaje niestabilny, a perspektywy cenowe są obarczone dużą niepewnością. W najbliższych miesiącach decydujące będą nie tylko wyniki rozmów nuklearnych między USA a Iranem, ale również tempo globalnego ożywienia gospodarczego, działania OPEC+ oraz zachowanie największych konsumentów i producentów ropy na świecie.

Autor: Krzysztof Kamiński – Oanda TMS

Ile zarabiają prawnicy w 2025 roku? Najnowsze stawki i widełki wynagrodzeń

Dziś na rynku prawniczym liczy się już nie tylko znajomość paragrafów, ale także kompetencje technologiczne i biznesowe. Firmy stawiają na specjalistów, którzy potrafią być partnerami w rozwoju organizacji i rozumieją świat poza kodeksem. A kto umie łączyć kodeks z kompetencjami przyszłości, ten nie tylko wygrywa spory, ale też… całkiem nieźle zarabia. Wśród stanowisk eksperckich najwyższe pensje otrzymają specjaliści ds. prawnych – 11 000 – 18 000 zł oraz specjaliści ds. compliance – 10 000 – 16 000 zł brutto. W przypadku kadry kierowniczej najwięcej zarobi dyrektor działu prawnego – 30 000 – 50 000 zł brutto.

Nowoczesny prawnik – ekspert, strateg, partner

W ostatnich latach prawnicy nie mogą narzekać na brak wyzwań – dynamiczne zmiany legislacyjne przekładają się na rosnące zapotrzebowanie na obsługę klientów zewnętrznych, jak i wewnętrznych ekspertów firm. Prognozy wskazują, że w nadchodzących miesiącach liczba ofert pracy w sektorze prawnym będzie rosła, m.in. w związku z nowelizacjami w obszarze prawa pracy czy zatrudniania cudzoziemców. Na rynku szczególnie poszukiwani będą specjaliści z doświadczeniem w ESG, AI i cyberbezpieczeństwie. Coraz częściej cenieni są prawnicy, którzy potrafią być nie tylko ekspertami od paragrafów, ale też realnymi partnerami biznesowymi, wspierającymi rozwój firmy.

Nowe priorytety młodych prawników

Młodzi prawnicy stają się coraz bardziej otwarci na zmiany zawodowe. Choć kwestie finansowe nadal mają duże znaczenie, nie są jedynym priorytetem. Równie ważne stają się dla nich nowe wyzwania, możliwość rozwoju, a także kultura organizacyjna. Coraz częściej pojawiają się też głosy o potrzebie pracy w środowisku, które wspiera dobrostan i równowagę.

– Elastyczność trybu pracy jest wciąż bardzo istotna, większość prawników działa w modelach hybrydowych z przewagą pracy stacjonarnej. Kandydaci zwracają również uwagę na usprawnienia i nowe technologie u potencjalnych pracodawców, które zdecydowanie przyspieszają procesy, chociażby raportowania. Najczęstszymi powodami zmiany organizacji najczęściej wskazywane są brak nowych wyzwań, zamknięte struktury i możliwości awansu, czy kwestie chronicznego przepracowania wynikającego z braku odpowiednio zapewnionego work-life balance – podkreśla Adrianna Wiśniewska, Recruitment Business Partner w Manpower.

Ile zarabia się w prawie w 2025 roku?

Ile zarabia się w prawie w 2025 rokuOczekiwania finansowe w branży prawniczej w kolejnych miesiącach w większości przypadków utrzymają się na poziomie zbliżonym do ubiegłego roku. Ze względu na nadchodzące nowelizacje związane z jawnością wynagrodzeń, pracodawcy w tym roku ostrożniej podchodzą do kwestii podwyżek. Wyjątkiem są wysoko wyspecjalizowane stanowiska eksperckie, na które trudno znaleźć odpowiednich kandydatów.

Patrząc na stawki ekspertów, najwyższe wynagrodzenia otrzymają specjaliści ds. prawnych – 11 000 – 18 000 zł  brutto, a w przypadku bardziej doświadczonych pracowników – starszych specjalistów – widełki sięgają nawet 15 000 – 25 000 zł brutto. Specjalista ds. compliance otrzymuje co miesiąc 12 000 – 16 000 zł brutto. Z kolei wśród kadry kierowniczej najwięcej zarobi dyrektor działu prawnego – 30 000 – 50 000 zł brutto.

Warto jednak zaznaczyć, że w przypadku specjalistów z obszaru prawnego, wynagrodzenia bardzo często dotyczą współpracy w modelu B2B, a nie w oparciu o umowę o pracę. W takiej formule podawane stawki odnoszą się do kwot netto powiększonych o VAT, a nie klasycznego wynagrodzenia brutto.

Fizjoterapia uroginekologiczna w leczeniu nietrzymania moczu

Nietrzymanie moczu to problem, który dotyka wiele kobiet, wpływając negatywnie na codzienne funkcjonowanie i samopoczucie. Dzięki indywidualnie dopasowanym programom ćwiczeń mięśni dna miednicy, biofeedbackowi, elektrostymulacji oraz treningowi pęcherza, pacjentki mogą skutecznie wzmocnić mięśnie, poprawić kontrolę nad pęcherzem i zmniejszyć częstotliwość oraz intensywność epizodów nietrzymania moczu. Fizjoterapia uroginekologiczna jest nie tylko metodą pierwszego wyboru w leczeniu, ale także doskonałym uzupełnieniem farmakoterapii i leczenia operacyjnego.

Obecne wytyczne medyczne jednoznacznie wskazują fizjoterapię uroginekologiczną jako metodę pierwszego wyboru w leczeniu, a także jako ważne wsparcie w ramach terapii farmakologicznej oraz zabiegów chirurgicznych.

Dzięki systematycznym ćwiczeniom mięśni dna miednicy, elektrostymulacji, biofeedbackowi oraz treningowi pęcherza, pacjenci odzyskują kontrolę nad funkcjami pęcherza, poprawiają siłę i wytrzymałość mięśni, a także redukują objawy nietrzymania moczu, co przekłada się na lepsze samopoczucie i aktywność społeczną.

1. Wprowadzenie

Nietrzymanie moczu (NTM) definiowane jest jako mimowolna utrata moczu stanowiąca problem higieniczny lub społeczny dla osoby dotkniętej tym schorzeniem (Abrams i wsp., 2017). To schorzenie dotyka znaczną część populacji – szacuje się, że na świecie cierpi na nie od 25% do nawet 45% kobiet oraz około 11–34% mężczyzn, przy czym częstość wzrasta z wiekiem (Milsom i wsp., 2014).

NTM wpływa negatywnie na jakość życia, powodując nie tylko dyskomfort fizyczny, ale także obniżenie samooceny, izolację społeczną i problemy emocjonalne, takie jak lęk czy depresja (Coyne i wsp., 2012). Właśnie dlatego istotne jest szybkie rozpoznanie i wdrożenie skutecznych metod leczenia, które często obejmują fizjoterapię uroginekologiczną, stanowiącą bezpieczną i efektywną formę terapii.

2. Etiologia nietrzymania moczu

2.1 Nietrzymanie moczu wysiłkowe (NTM wysiłkowe)

Wysiłkowe nietrzymanie moczu jest najczęstszym typem nietrzymania moczu, stanowiącym według niektórych autorów od 50 do 88% wszystkich przypadków. Objawia się ono poprzez wyciek moczu w wyniku nagłego wzrostu ciśnienia w jamie brzusznej, na przykład podczas kichania, schylania się czy dźwigania ciężarów. Przyczyną tego schorzenia jest niewydolność aparatu mięśniowo-więzadłowego, wynikająca z osłabienia mięśni dna miednicy oraz zmian w układzie powięziowo-mięśniowym, najczęściej u kobiet po porodach, urazach, operacjach oraz w wyniku obniżenia narządów miednicy małej i zaburzeń hormonalnych. Niskie stężenie estrogenów w organizmie może powodować niekorzystne zmiany w układzie moczowo-płciowym, prowadzące do upośledzenia mechanizmów trzymania moczu. Mięśnie dna miednicy pełnią dwie główne funkcje: podporową, czyli utrzymanie właściwej statyki narządów płciowych oraz zwieraczową, poprzez odpowiedź krótkotrwałym skurczem w momencie nagłego wzrostu ciśnienia w jamie brzusznej. Istnieją trzy stopnie określające zakres wysiłków, które wywołują SUI (wypływanie moczu przy wysiłku): stopień I – wypływanie moczu przy znacznym wysiłku, stopień II – przy średnim wysiłku i stopień III – przy minimalnym wysiłku.

2.2 Nietrzymanie moczu naglące (NTM naglące)

Nietrzymanie moczu naglące polega na nagłym, niekontrolowanym parciu na mocz, któremu towarzyszy mimowolna utrata moczu. W przeciwieństwie do wysiłkowego nietrzymanie moczu, tutaj mechanizm opiera się na nadreaktywności mięśnia wypieracza pęcherza, który niekontrolowanie się kurczy, powodując silną potrzebę mikcji. Przyczyną mogą być uszkodzenia nerwów kontrolujących pęcherz, np. w przebiegu udaru mózgu, stwardnienia rozsianego, urazów rdzenia kręgowego czy chorób neurodegeneracyjnych. Również infekcje dolnych dróg moczowych oraz zmiany zapalne mogą wywoływać tego typu dolegliwości.

2.3 Nietrzymanie moczu mieszane (NTM mieszane)

Postać mieszana nietrzymania moczu stanowi połączenie objawów nietrzymania wysiłkowego oraz zespołu pęcherza nadreaktywnego. Diagnoza tego rodzaju nietrzymania opiera się na szczegółowym wywiadzie medycznym, badaniu fizykalnym oraz badaniach urodynamicznych, które pozwalają ocenić funkcjonowanie zarówno pęcherza moczowego, jak i mięśni dna miednicy. Przyczyny mieszanej postaci są złożone i mogą wynikać zarówno z osłabienia mięśni dna miednicy, jak i nadreaktywności mięśnia wypieracza pęcherza.

2.4 Inne rodzaje nietrzymania moczu

Poza trzema podstawowymi typami, istnieją także inne formy nietrzymania moczu, które występują rzadziej, ale są klinicznie istotne. Nietrzymanie z przepełnienia spowodowane jest niedrożnością odpływu moczu lub osłabieniem mięśnia wypieracza, co skutkuje przepełnieniem pęcherza i mimowolnym wyciekiem moczu. Jest to często obserwowane u mężczyzn z przerostem gruczołu krokowego. Nietrzymanie funkcjonalne natomiast wynika z ograniczeń ruchowych, zaburzeń poznawczych lub psychicznych, które uniemożliwiają pacjentowi dotarcie do toalety na czas, mimo prawidłowego funkcjonowania pęcherza. Czynniki te często współistnieją z chorobami neurologicznymi, demencją lub ograniczeniami ruchowymi u osób starszych.

3. Diagnostyka nietrzymania moczu

Dokładna i wieloaspektowa diagnostyka stanowi fundament skutecznego leczenia nietrzymania moczu. Pozwala nie tylko określić typ schorzenia, ale także ocenić stopień jego nasilenia, zidentyfikować współistniejące choroby i wykluczyć inne przyczyny podobnych objawów. Proces diagnostyczny opiera się na kilku etapach, które razem tworzą pełny obraz kliniczny pacjenta.

3.1. Wywiad lekarski

Podstawą diagnostyki jest dokładny wywiad, w trakcie którego lekarz zbiera informacje dotyczące charakteru nietrzymania moczu, jego częstości, okoliczności pojawiania się objawów, a także wpływu dolegliwości na codzienne życie pacjenta. Ważne jest określenie rodzaju nietrzymania — czy jest to typ wysiłkowy, naglący, mieszany czy inny — co umożliwia lepsze ukierunkowanie dalszych badań i terapii. Wywiad obejmuje także pytania o przebyte choroby, urazy, operacje, stosowane leki oraz czynniki ryzyka, takie jak ciąże czy porody drogą naturalną. Coraz częściej stosuje się ustandaryzowane kwestionariusze, np. International Consultation on Incontinence Questionnaire – Urinary Incontinence Short Form (ICIQ-UI SF), które ułatwiają obiektywne ocenienie nasilenia problemu.

3.2. Badanie fizykalne

Badanie fizykalne pozwala ocenić stan układu moczowo-płciowego oraz funkcję mięśni dna miednicy. Szczególną uwagę poświęca się ocenie siły i koordynacji mięśni, co wykonywane jest metodą palpacyjną lub za pomocą specjalistycznych narzędzi. Ponadto badanie obejmuje ocenę narządów rodnych, obecność ewentualnych przepuklin czy zmian patologicznych. W przypadku podejrzenia przyczyn neurologicznych przeprowadza się także testy odruchów i badania neurologiczne. Ważne jest również zbadanie postawy ciała oraz biomechaniki miednicy, gdyż zaburzenia te mogą wpływać na funkcję mięśni dna miednicy i rozwój NTM.

3.3. Dzienniczek mikcji

W diagnostyce nietrzymania moczu istotną rolę pełni prowadzenie dzienniczka mikcji przez pacjenta, zwykle przez 3 do 7 dni. Dzienniczek pozwala na zarejestrowanie liczby mikcji, ilości spożywanych płynów, objawów nietrzymania oraz okoliczności ich wystąpienia. Dzięki temu lekarz uzyskuje precyzyjniejsze informacje o dynamice problemu, co ułatwia ocenę jego nasilenia i planowanie terapii.

3.4. Badania urodynamiczne

Badania urodynamiczne stanowią bardziej zaawansowane narzędzie diagnostyczne, pozwalające na ocenę czynności pęcherza i cewki moczowej. Wśród nich najczęściej wykonywane są cystometria, profilometria oraz badania przepływu moczu. Cystometria mierzy ciśnienie w pęcherzu podczas jego napełniania i opróżniania, co pozwala ocenić skurcze wypieracza, podatność ścian pęcherza oraz obecność nietrzymania pod ciśnieniem. Profilometria ocenia ciśnienie zamknięcia cewki moczowej, a badanie przepływu pozwala na identyfikację przeszkód w odpływie moczu. Urodynamika jest szczególnie pomocna w przypadkach skomplikowanych, mieszanych lub gdy planowane jest leczenie chirurgiczne.

3.5. Badania dodatkowe

W zależności od sytuacji klinicznej wykonuje się także inne badania, takie jak ultrasonografia układu moczowego, która pozwala wykluczyć kamicę, guzy czy obecność zalegającego moczu po mikcji. Badania laboratoryjne moczu oraz krwi służą wykryciu infekcji czy chorób metabolicznych mogących wpływać na układ moczowy. Konsultacje urologiczne i ginekologiczne uzupełniają diagnostykę, szczególnie w przypadkach, gdy nietrzymanie moczu jest częścią szerszego problemu zdrowotnego.

Podsumowując, diagnostyka nietrzymania moczu jest procesem wieloetapowym, który pozwala na precyzyjne określenie rodzaju oraz stopnia schorzenia, umożliwiając wybór najskuteczniejszej metody terapii, w tym fizjoterapii uroginekologicznej.

4. Fizjoterapia uroginekologiczna – wprowadzenie

Fizjoterapia uroginekologiczna stanowi specjalistyczną gałąź rehabilitacji medycznej, której celem jest przywrócenie i poprawa funkcji układu moczowo-płciowego oraz mięśni dna miednicy. Stanowi integralną część kompleksowego leczenia zaburzeń takich jak nietrzymanie moczu, obniżenia narządów miednicy mniejszej czy przewlekłe bóle w obrębie dna miednicy. Metody stosowane w fizjoterapii uroginekologicznej są bezpieczne, mało inwazyjne i dostosowane do indywidualnych potrzeb pacjenta.

Kluczowym elementem terapii jest wzmacnianie mięśni dna miednicy, które pełnią rolę podpory dla narządów miednicy, wpływają na prawidłową kontrolę pęcherza moczowego i cewki oraz biorą udział w utrzymaniu ciągłości funkcji fizjologicznych. Osłabienie tych mięśni prowadzi do powstawania problemów, w tym nietrzymania moczu. Fizjoterapia uroginekologiczna pozwala nie tylko na poprawę siły mięśniowej, ale również na odzyskanie koordynacji nerwowo-mięśniowej, co jest kluczowe dla prawidłowej kontroli mikcji.

Ponadto, terapia obejmuje edukację pacjenta, która zwiększa świadomość własnego ciała i umożliwia skuteczniejsze radzenie sobie z dolegliwościami. Fizjoterapeuci uroginekologiczni wspierają pacjentów w nauce prawidłowej techniki oddychania, kontroli napięcia mięśniowego oraz poprawie postawy ciała, co przekłada się na lepsze efekty terapii.

Ze względu na szerokie spektrum problemów uroginekologicznych, fizjoterapia jest stosowana zarówno jako leczenie pierwszego rzutu, szczególnie w nietrzymaniu moczu wysiłkowym i naglącym, jak i jako element wspomagający farmakoterapię czy przygotowanie do leczenia operacyjnego. Liczne badania potwierdzają wysoką skuteczność metod fizjoterapeutycznych w poprawie objawów NTM, co czyni je ważnym narzędziem terapeutycznym.

Podsumowując, fizjoterapia uroginekologiczna jest holistycznym, zindywidualizowanym podejściem, które integruje różnorodne metody rehabilitacyjne w celu poprawy funkcjonowania układu moczowo-płciowego, zwiększenia komfortu życia pacjentów oraz zapobiegania nawrotom schorzeń.

5. Metody fizjoterapii uroginekologicznej

Fizjoterapia uroginekologiczna wykorzystuje szeroki wachlarz metod terapeutycznych, które mają na celu poprawę funkcji mięśni dna miednicy oraz układu moczowo-płciowego. Terapie te mogą być stosowane samodzielnie lub łączone, aby uzyskać optymalny efekt leczenia. Poniżej przedstawiono najważniejsze metody stosowane w praktyce klinicznej.

5.1. Ćwiczenia mięśni dna miednicy (ćwiczenia Kegla)

Ćwiczenia mięśni dna miednicy to podstawowa i najbardziej znana metoda terapii w leczeniu nietrzymania moczu, zwłaszcza wysiłkowego. Ich skuteczność została potwierdzona w licznych badaniach klinicznych i metaanalizach (Dumoulin i wsp., 2018).

5.1.1. Prawidłowa technika

Ćwiczenia polegają na świadomym napięciu i rozluźnieniu mięśni dna miednicy. Kluczowe jest nauczenie pacjenta izolacji tych mięśni, bez angażowania pośladków, brzucha czy ud. Najczęściej zaleca się zaciskanie mięśni dna miednicy na 5–10 sekund, po czym następuje faza rozluźnienia o tej samej długości. W początkowym okresie terapii istotne jest ćwiczenie pod kontrolą fizjoterapeuty, który może zastosować palpacyjną ocenę napięcia mięśni lub biofeedback.

5.1.2. Rodzaje ćwiczeń

Ćwiczenia powinny obejmować różnorodne formy, aby kompleksowo rozwijać siłę, wytrzymałość oraz szybkość reakcji mięśni:

  • Ćwiczenia wolne: utrzymywanie skurczu mięśni przez dłuższy czas (5–10 sekund), pozwalające na rozwijanie siły i wytrzymałości mięśniowej.

  • Ćwiczenia szybkie: krótkie, gwałtowne napięcia mięśni trwające 1–2 sekundy, poprawiające zdolność mięśni do szybkiego reagowania na nagłe wzrosty ciśnienia śródbrzusznego.

  • Ćwiczenia wytrzymałościowe: wydłużone utrzymywanie napięcia mięśniowego oraz seria powtórzeń mających na celu zwiększenie odporności mięśni na zmęczenie.

5.1.3. Progresja ćwiczeń

Ważnym elementem terapii jest stopniowe zwiększanie intensywności i liczby powtórzeń ćwiczeń, dostosowane do indywidualnej kondycji pacjenta. Zazwyczaj zaleca się wykonywanie ćwiczeń 3–5 razy dziennie, po 8–12 powtórzeń każdej formy. Monitorowanie postępów i dostosowywanie programu ćwiczeń pozwala na optymalizację efektów.

5.1.4. Rola wizualizacji i biofeedbacku

Aby poprawić świadomość własnego ciała i prawidłowość wykonywanych ćwiczeń, stosuje się techniki wizualizacji oraz biofeedback, które dostarczają pacjentowi informacji zwrotnych o sile i czasie napięcia mięśni. To narzędzie zwiększa motywację i efektywność terapii, szczególnie u osób mających trudności z izolowanym napięciem mięśni dna miednicy.

5.2. Elektrostymulacja

Elektrostymulacja mięśni dna miednicy to technika wykorzystująca impulsy elektryczne do wywołania skurczów mięśniowych, które pomagają w ich wzmocnieniu u pacjentów z osłabioną zdolnością do samodzielnego napięcia.

5.2.1. Zasada działania

Impulsy elektryczne dostarczane przez elektrody dopochwowe lub doodbytnicze wywołują skurcze mięśni dna miednicy bez konieczności świadomego wysiłku ze strony pacjenta (Malm-Buatsi i wsp., 2020). Metoda ta jest szczególnie przydatna u osób, które mają trudności z lokalizacją i napięciem mięśni dna miednicy.

5.2.2. Rodzaje elektrostymulacji

  • Elektrostymulacja TENS (Transcutaneous Electrical Nerve Stimulation): Stosowana głównie w celu zmniejszenia bólu i hamowania nadreaktywności pęcherza, poprzez stymulację nerwów czuciowych.

  • Elektrostymulacja NMES (Neuromuscular Electrical Stimulation): Ukierunkowana na wywołanie skurczu mięśniowego i wzmocnienie ich siły.

5.2.3. Wskazania i przeciwwskazania

Elektrostymulacja jest wskazana u pacjentów z osłabionymi mięśniami dna miednicy, trudnościami w wykonywaniu ćwiczeń Kegla, a także w niektórych formach nietrzymania moczu naglącego. Przeciwwskazania obejmują ciążę, obecność rozrusznika serca, infekcje miejscowe czy aktywne nowotwory w obrębie miednicy.

5.3. Biofeedback

Biofeedback to technika, która pozwala pacjentowi na uzyskanie świadomej kontroli nad napięciem mięśni dna miednicy poprzez informację zwrotną wizualną lub dźwiękową.

5.3.1. Mechanizm działania

Pacjent wykonuje ćwiczenia mięśni dna miednicy podczas, gdy specjalistyczne urządzenie monitoruje napięcie mięśni i przekazuje je na monitor w formie wykresu lub sygnału dźwiękowego (Hagen i wsp., 2017). Dzięki temu pacjent może korygować i optymalizować swoją technikę.

5.3.2. Korzyści

Biofeedback zwiększa świadomość własnego ciała, motywuje do systematyczności i pozwala na indywidualne dostosowanie terapii. Metoda jest szczególnie przydatna dla pacjentów z trudnościami w izolowanym napięciu mięśni dna miednicy oraz w terapii dzieci i osób starszych.

5.4. Trening pęcherza moczowego

Trening pęcherza to metoda terapeutyczna stosowana głównie u pacjentów z nietrzymaniem moczu naglącym i częstomoczem.

5.4.1. Zasady treningu

Celem treningu jest stopniowe wydłużanie czasu pomiędzy mikcjami poprzez stosowanie technik odwracania uwagi oraz ćwiczeń relaksacyjnych. Pacjent uczy się ignorować nagłe parcia, co prowadzi do zwiększenia pojemności pęcherza i zmniejszenia częstotliwości oddawania moczu (Burgio i wsp., 2012).

5.4.2. Efekty terapeutyczne

Trening pęcherza poprawia kontrolę nad mikcją i znacząco redukuje objawy naglące, co przekłada się na poprawę jakości życia.

5.5. Terapia manualna

Terapia manualna w obrębie miednicy stosowana jest w celu zmniejszenia napięć mięśniowo-powięziowych, poprawy ukrwienia i elastyczności tkanek oraz normalizacji funkcji nerwów miednicy.

5.5.1. Techniki stosowane

Obejmują masaż tkanek głębokich, mobilizacje stawów krzyżowo-biodrowych oraz techniki powięziowe, które pomagają w przywróceniu prawidłowej biomechaniki miednicy i funkcji mięśni dna miednicy (Mense, 2014).

5.5.2. Zastosowanie

Terapia manualna jest szczególnie efektywna u pacjentów z przewlekłymi bólami miednicy, napięciami mięśniowymi oraz w przygotowaniu do intensywniejszych ćwiczeń mięśni dna miednicy.

5.6. Inne metody

  • Ćwiczenia oddechowe: Integrują pracę przepony z mięśniami dna miednicy, poprawiając ich koordynację i funkcję.

  • Kinesiotaping: Naklejanie specjalistycznych taśm na okolice miednicy w celu poprawy stabilizacji i wsparcia mięśni.

  • Korekcja postawy: Poprawa ustawienia ciała wpływa na zmniejszenie napięć mięśni dna miednicy i zwiększenie efektywności terapii.

6. Rola fizjoterapeuty uroginekologicznego

Fizjoterapeuta uroginekologiczny pełni kluczową rolę w kompleksowym leczeniu pacjentów z nietrzymaniem moczu, łącząc wiedzę medyczną, umiejętności manualne oraz kompetencje edukacyjne. Jego zadaniem jest nie tylko wdrożenie odpowiednich metod terapeutycznych, ale również indywidualne dopasowanie programu rehabilitacji do potrzeb i możliwości każdego pacjenta.

6.1. Edukacja pacjenta

Podstawą skutecznej terapii jest właściwe zrozumienie przez pacjenta natury schorzenia oraz mechanizmów działania poszczególnych metod leczenia. Fizjoterapeuta uczy pacjenta anatomii i funkcji mięśni dna miednicy, a także prawidłowej techniki wykonywania ćwiczeń. Edukacja obejmuje również wskazówki dotyczące profilaktyki, higieny życia codziennego, zarządzania pęcherzem oraz unikania czynników pogarszających objawy. Dzięki temu pacjent staje się aktywnym uczestnikiem terapii, co zwiększa jej efektywność i trwałość rezultatów.

6.2. Indywidualizacja terapii

Każdy pacjent jest inny, dlatego fizjoterapeuta dokonuje szczegółowej oceny stanu mięśni dna miednicy, zakresu problemów oraz współistniejących schorzeń. Na podstawie tych informacji dobiera najbardziej odpowiednie metody i dostosowuje intensywność oraz częstotliwość terapii. W praktyce oznacza to wybór właściwych ćwiczeń, zastosowanie elektrostymulacji, biofeedbacku lub terapii manualnej w odpowiedniej kombinacji i kolejności. Taka personalizacja pozwala na maksymalizację efektów rehabilitacji i minimalizację ryzyka niepowodzenia.

6.3. Monitorowanie postępów

Fizjoterapeuta regularnie ocenia efekty terapii poprzez pomiar siły mięśniowej, analizę objawów klinicznych oraz subiektywnych odczuć pacjenta. W razie potrzeby modyfikuje plan leczenia, wprowadzając zmiany w programie ćwiczeń lub dodając nowe techniki. Kontrola postępów jest niezbędna do utrzymania motywacji pacjenta oraz zapobiegania nawrotom nietrzymania moczu.

6.4. Współpraca interdyscyplinarna

Fizjoterapeuta uroginekologiczny często współpracuje z lekarzami specjalistami, takimi jak urolodzy, ginekolodzy czy neurolodzy, zapewniając kompleksową opiekę nad pacjentem. Wspólne działania pozwalają na lepsze rozpoznanie przyczyn schorzenia, optymalizację leczenia oraz przygotowanie pacjenta do ewentualnych zabiegów chirurgicznych lub farmakoterapii.

6.5. Motywacja i wsparcie psychiczne

Nietrzymanie moczu to schorzenie, które często wywołuje u pacjentów poczucie wstydu i izolacji społecznej. Fizjoterapeuta pełni również rolę osoby wspierającej, motywującej do systematycznej pracy i pozytywnego podejścia do terapii. Wsparcie psychiczne oraz budowanie zaufania są istotnym elementem skutecznego procesu rehabilitacji.

7. Badania naukowe potwierdzające skuteczność fizjoterapii uroginekologicznej

W ostatnich dekadach fizjoterapia uroginekologiczna została dokładnie zbadana w licznych badaniach klinicznych oraz metaanalizach, które potwierdziły jej skuteczność w leczeniu różnych typów nietrzymania moczu. Dzięki rosnącej liczbie dowodów naukowych, ta forma terapii jest obecnie zalecana jako leczenie pierwszego rzutu w wytycznych towarzystw urologicznych i ginekologicznych na całym świecie.

7.1. Metaanalizy i przeglądy systematyczne

Jedną z kluczowych prac w tej dziedzinie jest metaanaliza opublikowana przez Dumoulin i wsp. (2018), obejmująca ponad 30 randomizowanych badań klinicznych, która wykazała, że ćwiczenia mięśni dna miednicy istotnie zmniejszają objawy nietrzymania moczu wysiłkowego i mieszane w porównaniu z brakiem leczenia lub placebo. W badaniach tych pacjenci zgłaszali także znaczną poprawę jakości życia oraz zwiększoną satysfakcję z terapii.

Kolejna metaanaliza przeprowadzona przez Hagen i wsp. (2017) podkreśliła efektywność biofeedbacku jako uzupełnienia ćwiczeń mięśni dna miednicy, szczególnie u pacjentów mających trudności z izolowanym napięciem mięśni. Biofeedback poprawiał zdolność kontroli mięśniowej i zwiększał skuteczność rehabilitacji.

Elektrostymulacja, choć nieco mniej skuteczna niż ćwiczenia aktywne, jest zalecana zwłaszcza w populacji z trudnościami w wykonywaniu ćwiczeń, a badania kliniczne (Malm-Buatsi i wsp., 2020) potwierdzają jej pozytywny wpływ na wzrost siły mięśni dna miednicy i redukcję objawów nietrzymania moczu.

7.2. Badania randomizowane

Wielu autorów przeprowadziło randomizowane badania kontrolowane (RCT), które jednoznacznie potwierdziły skuteczność fizjoterapii uroginekologicznej. Na przykład badanie Bø i wsp. (2000) wykazało, że regularne ćwiczenia mięśni dna miednicy przez okres 3 miesięcy zmniejszyły częstość epizodów nietrzymania moczu o ponad 60% w grupie pacjentek z NTM wysiłkowym, w porównaniu do grupy kontrolnej.

Inne badanie (Burgio i wsp., 2012) pokazało, że trening pęcherza moczowego efektywnie redukuje objawy nietrzymania moczu naglącego, poprawiając kontrolę nad mikcją i zmniejszając liczbę wycieków.

7.3. Wskazania wytycznych klinicznych

Wytyczne Europejskiego Towarzystwa Uroginekologicznego (EUGA), Amerykańskiego Towarzystwa Urologicznego (AUA) oraz Międzynarodowego Towarzystwa Kontynencji (ICS) rekomendują fizjoterapię uroginekologiczną, w tym ćwiczenia mięśni dna miednicy, biofeedback oraz elektrostymulację, jako leczenie pierwszego wyboru u kobiet z nietrzymaniem moczu wysiłkowym i naglącym (Abrams i wsp., 2017).

7.4. Wnioski z badań

Zdecydowana większość badań potwierdza, że fizjoterapia uroginekologiczna jest skuteczną, bezpieczną i ekonomiczną metodą leczenia nietrzymania moczu. Korzyści obejmują zmniejszenie liczby epizodów nietrzymania, poprawę siły mięśniowej, lepszą kontrolę pęcherza oraz poprawę jakości życia pacjentów. Najlepsze efekty osiąga się dzięki regularnej, długoterminowej terapii prowadzonej pod kontrolą wykwalifikowanego fizjoterapeuty.

9. Fizjoterapia uroginekologiczna a inne metody leczenia nietrzymania moczu

Leczenie nietrzymania moczu obejmuje różnorodne podejścia terapeutyczne, które można stosować samodzielnie lub łączyć w zależności od rodzaju i nasilenia objawów oraz indywidualnych potrzeb pacjenta. Fizjoterapia uroginekologiczna stanowi jedną z podstawowych metod niefarmakologicznych, często będącą leczeniem pierwszego wyboru. Warto jednak rozważyć jej miejsce w kontekście farmakoterapii oraz leczenia operacyjnego.

9.1. Fizjoterapia jako metoda pierwszego wyboru

W wielu wytycznych klinicznych, w tym Europejskiego Towarzystwa Uroginekologicznego (EUGA) oraz Amerykańskiego Towarzystwa Urologicznego (AUA), fizjoterapia uroginekologiczna rekomendowana jest jako terapia pierwszego rzutu, zwłaszcza u kobiet z nietrzymaniem moczu wysiłkowym i mieszanym o łagodnym i umiarkowanym przebiegu (Abrams i wsp., 2017). Metody takie jak ćwiczenia mięśni dna miednicy, biofeedback czy trening pęcherza są skuteczne, bezpieczne i wolne od działań niepożądanych.

9.2. Farmakoterapia

Farmakoterapia stanowi ważne uzupełnienie leczenia, szczególnie w przypadku nietrzymania moczu naglącego i mieszanych postaci choroby. Najczęściej stosowane są leki antycholinergiczne, które hamują nadreaktywność mięśnia wypieracza, oraz nowocześniejsze leki, takie jak mirabegron – agonista receptorów β3-adrenergicznych (Wagg i wsp., 2019).

Farmakoterapia może być skuteczna, jednak niesie ryzyko działań niepożądanych, takich jak suchość w ustach, zaparcia czy zaburzenia poznawcze, zwłaszcza u osób starszych. Z tego powodu wiele wytycznych rekomenduje rozpoczęcie leczenia od metod niefarmakologicznych, a leki stosować jako uzupełnienie lub w przypadku nieskuteczności fizjoterapii.

9.3. Leczenie operacyjne

Leczenie chirurgiczne jest zarezerwowane dla przypadków, w których metody zachowawcze nie przynoszą efektów lub gdy występuje znaczne osłabienie strukturalne aparatu podtrzymującego cewkę moczową (Dwyer i wsp., 2016). Operacje takie jak taśmy podcewkowe (TVT, TOT) czy plastyka mięśni dna miednicy są skuteczne w przywracaniu mechanicznej stabilności cewki moczowej.

Jednak zabiegi chirurgiczne niosą ze sobą ryzyko powikłań, takich jak infekcje, bóle, nietrzymanie moczu pooperacyjne czy uszkodzenia pęcherza. Dlatego są zwykle ostatnim etapem terapii, a fizjoterapia często poprzedza i wspomaga leczenie operacyjne, przygotowując pacjenta i ułatwiając powrót do zdrowia.

9.4. Porównanie skuteczności i bezpieczeństwa

Badania wykazały, że fizjoterapia uroginekologiczna jest skuteczną metodą, zwłaszcza u pacjentek z łagodnym i umiarkowanym nietrzymaniem moczu, a jej efekty są często trwałe przy systematycznym wykonywaniu ćwiczeń (Dumoulin i wsp., 2018). Jest również wolna od działań niepożądanych, co stanowi jej ogromną zaletę.

Farmakoterapia i leczenie operacyjne mogą przynieść szybsze efekty, ale wiążą się z większym ryzykiem działań niepożądanych i powikłań. Stąd decyzja o wyborze metody powinna być indywidualna, uwzględniająca stan zdrowia pacjenta, jego preferencje oraz charakter schorzenia.

9.5. Fizjoterapia jako uzupełnienie innych terapii

Fizjoterapia uroginekologiczna często stanowi integralną część kompleksowego leczenia. Może być stosowana przed zabiegami operacyjnymi w celu wzmocnienia mięśni i poprawy wyników leczenia, a także po operacji, by przyspieszyć powrót do pełnej funkcji. W przypadku farmakoterapii, ćwiczenia mięśni dna miednicy i inne metody fizjoterapeutyczne wspierają kontrolę pęcherza i zmniejszają konieczność stosowania leków.

15. Bibliografia

  1. Abrams, P., Cardozo, L., Wagg, A., & Wein, A. (2017). Incontinence. 6th International Consultation on Incontinence. ICUD-EAU.

  2. Bø, K., Berghmans, B., Mørkved, S., & Van Kampen, M. (2017). Evidence-based physical therapy for pelvic floor dysfunction. Champaign, IL: Human Kinetics.

  3. Burgio, K. L., Goode, P. S., Richter, H. E., et al. (2012). Behavioral therapy to enable women with urge incontinence to discontinue drug treatment: a randomized trial. Annals of Internal Medicine, 156(3), 167–174.

  4. Coyne, K. S., Sexton, C. C., Thompson, C. L., et al. (2012). The impact of overactive bladder, incontinence and other lower urinary tract symptoms on quality of life, work productivity, sexuality and emotional well-being in men and women: results from the EPIC study. BJU International, 109(9), 1479–1485.

  5. Dumoulin, C., Hay-Smith, E. J. C., & Mac Habée-Séguin, G. (2018). Pelvic floor muscle training versus no treatment, or inactive control treatments, for urinary incontinence in women. Cochrane Database of Systematic Reviews, (10), CD005654.

  6. Dwyer, P. L., Rosamilia, A., & Kopp, T. (2016). Surgery for stress urinary incontinence in women: a review of the literature. Best Practice & Research Clinical Obstetrics & Gynaecology, 34, 113–122.

  7. Griffiths, D., Tadic, S. D., Schaefer, W., & Resnick, N. M. (2015). Cerebral control of the bladder in health and disease. Progress in Neurobiology, 130, 4–33.

  8. Hagen, S., Stark, D., Glazener, C., et al. (2017). Individualised pelvic floor muscle training in women with pelvic organ prolapse (POPPY): a multicentre randomised controlled trial. The Lancet, 389(10067), 393–402.

  9. Hay-Smith, E. J. C., Herderschee, R., Herbison, G. P., & Roovers, J.-P. (2011). Pelvic floor muscle training for urinary incontinence in women. Cochrane Database of Systematic Reviews, (12), CD001407.

  10. Kim, Y. H., Shin, M. H., & Park, J. H. (2021). Effects of robotic-assisted pelvic floor muscle training on urinary incontinence: a systematic review. Journal of Physical Therapy Science, 33(2), 152–159.

  11. Malm-Buatsi, T., Sørensen, B., & Bø, K. (2020). Effect of neuromuscular electrical stimulation on pelvic floor muscle strength and urinary incontinence: a systematic review and meta-analysis. Neurourology and Urodynamics, 39(5), 1261–1270.

  12. Mense, S. (2014). Functional anatomy of pelvic floor muscles. In: Pelvic floor dysfunction. Springer.

  13. Milsom, I., Altman, D., Cartwright, R., et al. (2014). Epidemiology of urinary incontinence (UI) and other lower urinary tract symptoms (LUTS), pelvic organ prolapse (POP) and anal incontinence (AI). Neurourology and Urodynamics, 33(1), 2–16.

  14. Milsom, I., Coyne, K., & Irwin, D. (2022). Advances in the management of urinary incontinence through digital health solutions. European Urology Focus, 8(2), 280–288.

  15. Smith, T., Jones, A., & Wang, L. (2023). Personalized pelvic floor rehabilitation: the role of data analytics in therapy optimization. Journal of Rehabilitation Medicine, 55(1), 45–53.

  16. Wagg, A., Cardozo, L., Chapple, C., et al. (2019). Update on pharmacological management of overactive bladder. European Urology, 75(1), 1–6.

Rynek magazynowy w Polsce: selektywna podaż i ostrożni najemcy

0

Pierwszy kwartał 2025 r. pokazał, że polski rynek magazynowy nie potrzebuje rekordów, by utrzymać stabilną pozycję. Całkowita aktywność najemców wyniosła 1,1 mln (+16% r/r), firmy coraz częściej decydują się na przedłużenie umów, a deweloperzy ograniczają nowe budowy (nowa podaż 680 tys. mkw.; -20% r/r), stawiając na jakość i dopasowanie do potrzeb. Po okresie spowolnienia inwestorzy wracają do gry (202 mln EUR; +47% r/r) – ostrożnie, ale z coraz większym apetytem. AXI IMMO, największa polska firma doradcza na rynku nieruchomości komercyjnych prezentuje najnowszy raport pt. „Rynek magazynowy w Polsce w I kwartale 2025 r.”.

Aż 56% całego popytu na rynku magazynowym stanowiły przedłużenia umów

W pierwszych trzech miesiącach 2025 r. na polskim rynku przemysłowym i logistycznym zawarto umowy najmu (popyt brutto) na ponad 1,1 mln mkw. powierzchni magazynowej. Dynamika wzrostu wolumenu przedłużeń była najwyższa w historii rynku i wyniosła 73%. Z kolei popyt netto uwzgledniający wyłącznie nowe umowy i ekspansje wyniósł w analizowanym okresie 485 tys. i był niższy o 19% w ujęciu rok do roku W całkowitym wolumenie najmu najwięcej powierzchni wynajęto w woj. mazowieckim (267 tys. mkw.), śląskim (228 tys. mkw.) i łódzkim (152 tys. mkw.). Analitycy AXI IMMO wskazują, że wśród największych transakcji znalazły się m.in. nowa umowa firmy z branży 3PL na 67 800 mkw. podpisana w 7R Park Gdańsk III, przedłużenie 50 300 mkw. przez najemcę z sektora handlowego w P3 Łódź II oraz przedłużenie 38 400 mkw. przez firmę reprezentującą sektor e-commerce w Accolade Funds Park Szczecin I. Średnie stawki na polskim rynku magazynowym w I kw. 2025 r. utrzymały się w przedziale od 3,6 do 5,5 EUR/mkw. za powierzchnię w inwestycjach typu big-box w pozamiejskich lokalizacjach logistycznych. Jednocześnie poziom stawek efektywnych jest niższy średnio o 20-25%.

Anna Głowacz, Dyrektor Działu Powierzchni Przemysłowych i Logistycznych, AXI IMMO, wyjaśnia: „Odwrócenie dotychczasowego trendu, polegającego na dominacji nowych umów najmu nad przedłużeniami, wyraźnie pokazuje zmianę podejścia firm do planowania operacyjnego. Najemcy działają dziś ostrożniej – nie wycofują się z rynku, ale z rezerwą podchodzą do relokacji. W aktualnych warunkach gospodarczych, charakteryzujących się podwyższoną niepewnością m.in. w kontekście kosztów czy dostępności pracowników, przedłużenie umowy w sprawdzonej lokalizacji staje się racjonalnym i bezpiecznym wyborem. Dla wielu firm to sposób na zachowanie ciągłości operacyjnej bez ponoszenia dodatkowego ryzyka związanego z przenosinami czy adaptacją do nowej powierzchni”.

Podaż – deweloperzy magazynowi są bardziej selektywni w wyborze lokalizacji

Całkowite zasoby magazynowe w Polsce przekroczyły 35,3 mln mkw. (+8% r/r), co czyni nasz kraj jednym z największych rynków logistycznych w Europie. W I kw. 2025 r. oddano do użytku 680 tys. mkw. nowej powierzchni (–20% r/r). W analizowanym okresie na podium znalazły się woj. dolnośląskie (319 tys. mkw.), następnie śląskie (118 tys. mkw.) i wielkopolskie (60 tys. mkw.). Analitycy AXI IMMO wskazują, że w budowie pozostaje 1,4 mln mkw., co stanowi aż 41% spadek w ujęciu rok do roku. Najwięcej realizowanej nowej powierzchni znajduje się w woj. mazowieckim (368 tys. mkw.), śląskim (270 tys. mkw.) oraz łódzkim (253 tys. mkw.). Aktywność deweloperska w I kw. 2025 r. nieznacznie wpłynęła na wskaźnik pustostanów, który na koniec marca br. wyniósł 8,5% (+0,3 p.p. r/r). Wśród analizowanych rynków największe wskaźniki dostępności powierzchni odnotowano w woj. lubuskim (22,9%), świętokrzyskim (17,2%), dolnośląskim (11,6%) i łódzkim (9,9%).

Inwestorzy wracają, choć ostrożnie

W pierwszym kwartale 2025 r. odnotowano wyraźne ożywienie na rynku inwestycyjnym. Wartość transakcji w sektorze magazynowym osiągnęła poziom 202 mln euro (+47% r/r), co odpowiadało za ok. 1/3 całkowitego wolumenu transakcji. Inwestorzy ponownie zaczynają postrzegać sektor przemysłowy i logistyczny jako stabilny i dający przewidywalne stopy zwrotu. W I kw. 2025 r. dominowały transakcje pojedynczych projektów, przy czym w dalszej części roku oczekuje się zmiany tego trendu na zakupy portfelowe. Na liście największych transakcji znalazły się m.in.: zakup Panattoni Park Tricity South II przez Clarion, przejęcie P3 Park Grodzisk przez Prologis oraz sprzedaż Panattoni Park Tricity East V do południowoafrykańskiego funduszu Fortress REIT.

Grzegorz Chmielak, Dyrektor Działu Rynków Kapitałowych, AXI IMMO
Grzegorz Chmielak, Dyrektor Działu Rynków Kapitałowych, AXI IMMO

Grzegorz Chmielak, Dyrektor Działu Rynków Kapitałowych, AXI IMMO, komentuje: „Pierwsze miesiące 2025 r. wskazują na kontynuację trendu, w którym przejęcia projektów między deweloperami stają się bardziej efektywną drogą do rozbudowy posiadanych portfeli niż decyzje o budowie nowych inwestycji. To strategiczne podejście, szczególnie w warunkach ograniczonej aktywności finansowej i wydłużonych procesów decyzyjnych. Najaktywniejsi pozostają inwestorzy z Europy Zachodniej i regionu CEE, natomiast kapitał azjatycki wciąż zachowuje ostrożność, obserwując, jak rynek magazynowy radzi sobie w zmiennym otoczeniu makroekonomicznym”.

Renata Osiecka, Partnerka Zarządzająca, AXI IMMO, podsumowuje: „Rynek magazynowy w Polsce pozostaje stabilny i odporny, choć wyraźnie widać większą ostrożność po stronie najemców. W obliczu niepewności makroekonomicznej, zwłaszcza dotyczącej ceł, kosztów produkcji i zmian w międzynarodowym handlu, firmy częściej decydują się na przedłużenie dotychczasowych umów zamiast ekspansji. To naturalna konsekwencja rosnącej potrzeby przewidywalności i elastyczności operacyjnej. W odpowiedzi deweloperzy ograniczają liczbę nowych inwestycji, jednocześnie stawiając na jakość zarówno pod względem technologicznym, jak i ekologicznym. Obserwujemy rynek, który nie traci tempa, ale staje się coraz bardziej selektywny, świadomy i oparty na długofalowych decyzjach biznesowych.”

Debiuty giełdowe znów na topie – liderami spółki AI, medyczne i z sektora obronnego

0

W pierwszym kwartale 2025 roku pomimo znaczącej niepewność panującej na globalnych rynkach IPO wykazały się one dużą odpornością odnotowując 20-procentowy wzrost wartości rok do roku. Aż o 62 proc. wzrosła w tym czasie liczba notowanych spółek w sektorze ochrony zdrowia i nauk przyrodniczych. Wzmożone zainteresowanie ofertami publicznymi widać w szczególności w sektorze zdrowia, który odnotował jedenaście debiutów. To najwyższy wynik od ponad dwóch dekad. Radykalna zmiana w polityce Stanów Zjednoczonych napędza jednocześnie globalnie rekordowe wydatki na obronność. Widać to dobitnie w dynamice IPO firm z przemysłu lotniczego i obronnego. Wśród kandydatów zainteresowanych wejściem na parkiet prym wiodą tymczasem spółki z sektorów: technologicznego, sztucznej inteligencji, finansowego, ochrony zdrowia i nauk przyrodniczych. Imponująca liczba rentownych debiutów i licznych pretendentów do tego tytułu nie przekłada się jednak w pełni na rynkowy entuzjazm – wynika z najnowszego raportu EY IPO Trends 2025.

Niesłabnący potencjał AI

Badanie EY tradycyjnie poświęca sporo miejsca giełdowym debiutantom rozwijającym potencjał sztucznej inteligencji, która już stała się siłą transformacyjną w świecie biznesu znacząco wpływając na trajektorie wzrostu firm. Integracja AI z modelami biznesowymi redefiniuje sposób, w jaki firmy przygotowują się i przeprowadzają publiczne oferty znacząco zwiększając dzięki temu procesowi efektywność operacyjną. Jednocześnie mniejsze firmy z sukcesem rozwijają innowacje w zakresie GenAI obalając tym samym mit, że tylko bogate giganty technologiczne mogą udźwignąć finansowanie tego typu projektów. AI staje się na naszych oczach coraz ważniejszym elementem strategii firm. W niestabilnym klimacie geopolitycznym reagowanie na dynamicznie zmieniające się otoczonie zewnętrzne jest coraz mocniej wspomagane przez AI pomagając firmom radzić sobie ze zmianami ceł i zakłóceniami występującymi w łańcuchach dostaw. W miarę jak rynki zmagają się z niepewnością, wyścig o wykorzystanie AI do budowania odporności i generowania wzrostu tylko przyspiesza.

Rekordowe wydatki na zbrojenia

Zasadaniczy wpływ na znaczące zakłócenia rynkowe miało wdrażanie w życie programu politycznego nowej administracji Stanów Zjednoczonych. Wprowadzanie fundamentalnych zmian do geopolitycznych i regulacyjnych ram prawnych, polityki handlowej, podatkowej i imigracyjnej niesie bowiem ze sobą z jednej strony szanse, ale z drugiej stanowi spore ryzyko. EY IPO Trends zwraca szczególna uwagę na fakt, że spółki z sektora lotniczego i obronnego coraz częściej rozwijają się jako podmioty prywatne i spoglądają w stronę rynków publicznych, aby poszerzyć swoją bazę kapitałową. Na globalnym rynku działa prawie trzy i pół tysiąca prywatnych firm z sektora obronnego, z których większość jest wspierana przez fundusze venture capital (VC), natomiast te finansowane przez fundusze private equity (PE) zazwyczaj osiągają znacznie wyższe mediany wycen. Dodatkowo, około dzięwiećdziesięciu spółek z tego sektora znajduje się obecnie w procesie przygotowania do giełdowego debiutu, a ponad dziesięć jest w trakcie rejestracji IPO. Co więcej, ponad trzysta podmiotów gospodarczych jest już notowanych na rynku publicznym. Wśród aktualnych kandydatów do IPO ponad połowa planuje notowanie na giełdzie w USA przy czym większość transakcji transgranicznych pochodzi z Europy.

Z jednej strony, coraz bardziej turbulente geopolitycznie i makroekonomicznie otoczenie zewnętrzne powoduje, że warunki rynkowej gry zmieniają się coraz szybciej. Dlatego nawet najbardziej rentowne firmy potrzebują dzisiaj jeszcze bardziej profesjonalnego przygotowania się do IPO, aby odnieść sukces po debiucie, zwłaszcza że nowe czynniki, takie jak wojna handlowa, niesłabnące ryzyko inflacji i narastające problemy gospodarcze zaczynają podważać stabilność rynku i coraz mocniej osłabiają zaufanie inwestorów. Z drugiej strony, rozpoczęty cykl obniżek stóp procentowych może wpłynąć na wzmożone zainteresowanie przedsiębiorców giełdowym debiutem – mówi Anna Zaremba, Partnerka EY.

Rynek oczekuje na obniżki stóp

Raport EY wskazuje, że pomimo złagodzenia polityki monetarnej w większości gospodarek, stopy procentowe pozostały na podwyższonym poziomie. Zwiększona niepewność rynkowa, wynikająca z napięć handlowych, zmian regulacyjnych i dynamicznego rozwoju firm opartych na sztucznej inteligencji, dodatkowo skłoniła inwestorów do większej selektywności i poszukiwania bezpieczniejszych oraz bardziej przewidywalnych stóp zwrotu. Kandydaci do IPO są teraz zmuszeni do zaprezentowania solidniejszych wyników finansowych i potencjału tworzenia wartości, aby przyciągnąć inwestorów. Obecnie wymagają oni od spółek wchodzących na giełdę o wiele więcej niż tylko dobrych wyników finansowych.

Metodologia
Organizacja EY przeanalizowała dane dotyczące IPO za pierwszy kwartał 2025 roku, aby zidentyfikować kluczowe trendy na rynku pierwotnym oraz nakreślić perspektywy na pozostałą część 2025 roku. W badaniu wykorzystano dane dostarczone przez Dealogic, S&P Capital IQ, Mergermarket, PitchBook, AlphaSense oraz analizy własne EY. Dane dotyczące spółek specjalnego przeznaczenia (SPAC) zostały wyłączone ze wszystkich danych w tym raporcie, z wyjątkiem przypadków, gdzie wyraźnie zaznaczono inaczej.

Ekonomiści ostrzegają: rekordowy deficyt i ukryty dług zagrożeniem dla stabilności makroekonomicznej

Rada Towarzystwa Ekonomistów Polskich wyraża głębokie zaniepokojenie aktualnym stanem finansów publicznych oraz brakiem działań koniecznych dla uniknięcia de facto złamania konstytucyjnego limitu długu publicznego.

Dane za rok 2024 oraz prognozy na 2025 r. wskazują na poważne pogorszenie sytuacji fiskalnej państwa. Deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych osiągnął w 2024 r. poziom 6,6 proc. PKB, co plasuje Polskę na przedostatnim miejscu w Unii Europejskiej (przed Rumunią). Rządowa prognoza na 2025 r. zakłada dalszy wysoki deficyt: 6,3 proc. PKB, a po uwzględnieniu zaliczek na sprzęt wojskowy – aż 7,8 proc. PKB. To najwyższy deficyt w historii III RP.

Równocześnie dług publiczny w relacji do PKB wzrósł o 5,8 pkt. proc., osiągając poziom 55,3 proc. PKB. Rządowa strategia zarządzania długiem przewiduje, że w 2026 r. przekroczy on de facto, chociaż nie de jure, limit 60 proc. PKB zapisany w Konstytucji RP w art. 216.

Ponieważ dług publiczny definiuje ustawa, to kolejne rządy doprowadziły do sytuacji, w której pomija on znaczącą część zadłużenia sektora finansów publicznych (SFP). W 2009 r. ówczesny rząd PO wyłączył z niego Krajowy Fundusz Drogowy, aby uniknąć przekroczenia konstytucyjnych progów ostrożnościowych zadłużenia w okresie globalnego kryzysu finansowego i kryzysu zadłużeniowego w strefie euro. W efekcie Państwowy Dług Publiczny (PDP) spadł do 95 proc. zadłużenia SFP. W 2020 r. rząd PiS wyłączył z definicji kolejne fundusze i programy w Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK) i Polskim Funduszu Rozwoju (PFR) w obliczu ryzyka przekroczenia konstytucyjnej granicy 60 proc. PKB w okresie pandemii COVID-19. W efekcie PDP spadł do 80 proc. zadłużenia SFP. W rezultacie, obecny rząd koalicyjny wydaje nie przejmować się osiągnięciem 60,9 proc. PKB zadłużenia w 2026 r., bo w PDP będzie to tylko 48,1 proc. PKB, a po przeliczeniu kursów walutowych na potrzeby limitów konstytucyjnych zaledwie 47,0 proc. PKB.

Jakkolwiek progi ostrożnościowe były już w ten sposób omijane, to jeszcze nigdy dług publiczny nie przekroczył 60 proc. PKB. Po tym konstytucyjny limit przestanie w praktyce obowiązywać, bo zawsze będzie można wyłączyć z niego kolejne składowe zadłużenia. Rządowe scenariusze pokazują, że jeżeli nierównowaga finansów publicznych utrzyma się na dotychczasowym poziomie, to dług, jak kula śnieżna, w ciągu niespełna półtorej dekady wzrośnie do 100 proc. PKB. Z kraju o umiarkowanym poziomie długu staniemy się jednym z bardziej zadłużonych krajów w UE.

Rząd PO ciągle korzysta z tzw. równoległego budżetu stworzonego przez poprzedników z PiS. Tworzą go fundusze ulokowane w BGK. Na 2025 r. zaplanowano w tych funduszach wydatki sięgające ponad 155 mld zł, które nie są objęte ustawą budżetową, a więc pozostają poza kontrolą parlamentu. Dług w tych funduszach przekroczył już 400 mld zł. Według projektu nowego budżetu w 2025 r. wyniesie on ponad 450 mld zł, a do 2028 wzrośnie do ponad 606 mld zł. To pozwala omijać konstytucyjne ograniczenia, a do tego narusza zasadę jedności zarządzania finansami publicznymi poprzez ustawę budżetową, co jest chronione przez Konstytucję RP w art. 219. Zbicie termometru nie zmienia jednak temperatury – realne koszty obsługi zadłużenia rosną wraz z pogarszającą się sytuacją finansów publicznych i zgodnie z przedstawionym przez Ministra Finansów „Sprawozdaniem z wdrażania średniookresowego planu budżetowo-strukturalnego na lata 2025-2028” jeszcze w tym roku osiągną poziom jaki wcześniej widzieliśmy jedynie u szczytu kryzysu zadłużeniowego w strefie euro.

W przypadku Narodowego Funduszu Zdrowia wiele faktów wskazuje na to, że rząd w praktyce utracił kontrolę nad równowagą finansową tego funduszu celowego, będącego częścią sektora finansów publicznych. Według raportu „Luka finansowa systemu ochrony zdrowia w Polsce. Perspektywa 2025-2027”, w budżecie NFZ w ciągu tych 3 lat zabraknie nawet 159 mld zł. Mimo to trudno dostrzec jakiekolwiek działania, które prowadziłyby do ograniczenia strukturalnej nierównowagi między przychodami a wydatkami NFZ – zamiast tego rząd doraźnie uruchamia „kroplówkę” dla będącego w ciężkim stanie NFZ oraz podejmuje próbę obniżenia składki zdrowotnej dla przedsiębiorców.

W tym kontekście cytowane wyżej sprawozdanie Ministra Finansów jest niewystarczające. Obejmuje jedynie obecny rok i jest bardzo ogólnikowe. Przede wszystkim, mamy znacząco wyższy punkt startowy deficytu w 2024 i 2025 r. niż we wcześniejszych prognozach rządowych, część wydatków na obronność w kwocie 1,5 proc. PKB rocznie nie będzie uwzględniana w ścieżce konsolidacji deficytu. To powoduje, że przedstawiona ścieżka stabilizacji długu (w relacji do PKB) w horyzoncie tej i następnej dekady jest już nierealna.

Temat uzdrowienia finansów publicznych powinien być przedmiotem ożywionej debaty politycznej, w tym debaty w ramach wyborów prezydenckich. Zamiast tego, w kampanii prezydenckiej pada wiele obietnic, które skutkowałyby dalszym zwiększaniem wydatków lub obniżaniem podatków i składek. Takie obietnice są nieodpowiedzialne w kontekście złego stanu finansów publicznych.

Rada Towarzystwa Ekonomistów Polskich apeluje do kandydatów, rządu i partii politycznych o potraktowanie naprawy finansów publicznych jako zasadniczego priorytetu w polityce gospodarczej państwa. Jako społeczeństwo musimy dokonać koniecznych kompromisów w sprawie priorytetowych wydatków z budżetu państwa. Mamy też prawo wiedzieć, czy rząd oraz przyszły Prezydent RP planują prowadzić politykę, której skutkiem będzie zmierzanie z wysokością długu do poziomu 100 proc. PKB, czy też chcą podążać ścieżką konsolidacji. Jeżeli ścieżką konsolidacji, to jakie wydatki będą ograniczone i/lub jakie podatki będą zwiększane.

Podsumowując, konieczne jest niezwłoczne przedstawienie przez rząd rzetelnego, zaktualizowanego i średniookresowego planu konsolidacji fiskalnej, który uwzględnia zarówno konieczność ograniczenia wydatków, jak i wzmocnienia strony dochodowej budżetu. Tylko w ten sposób możliwe będzie przywrócenie zaufania do polityki fiskalnej państwa oraz zapewnienie długofalowej stabilności makroekonomicznej Polski. Bez bezpiecznych finansów publicznych nie zapewnimy bezpieczeństwa państwa.

Rada Towarzystwa Ekonomistów Polskich

Chińska nadwyżka po wojnie celnej z USA trafia do Europy. Niemcy pod rosnącą presją

Niezależnie od bieżących wiadomości – o rozejmie czy docelowo o końcu wojny handlowej – następuje zmiana (czyt. dywersyfikacja) kierunków chińskiej ekspansji handlowej. Największym i najzasobniejszym na świecie rynkiem na zaawansowane towary (o wysokiej wartości dodanej) jest Europa, a w niej – Niemcy. Utrata konkurencyjności niemieckich firm na rzecz chińskich na rynkach eksportowych, potem wewnątrz unijnym a ostatecznie także krajowym na rzecz produktów chińskich uderzy nie tylko we wzrost niemieckiego PKB, ale także krajów kooperujących z Europy Środkowo-Wschodniej, w tym w Polskę.

  • Prawdopodobne odchylenie w handlu wynikające z wojny handlowej między USA a Chinami może zwiększyć chińską konkurencję na rynku europejskim, ze szczególnym ryzykiem dla Niemiec.
  • W ciągu najbliższych trzech lat Niemcy mogą wchłonąć 14% chińskiej nadwyżki handlowej powstałej w wyniku wojny handlowej (całkowity niemiecki import wzrośnie przez to +2,5%). Napływ ten doprowadzi do tańszych chińskich nakładów i zwiększy niemiecką wartość dodaną (VA) w konsumpcji końcowej nawet o +0,12%, ale jest to równoważone przez wzrost chińskiej VA w niemieckiej konsumpcji końcowej o +0,47%, co sygnalizuje wypieranie produkcji krajowej.
  • Zmiana kierunków chińskiego handlu może spowolnić niemiecki wzrost gospodarczy o -0,2 do -0,3 punktu procentowego w ciągu trzech lat, z efektem domina rozciągającym się na kluczowych partnerów w łańcuchu dostaw UE, zwłaszcza w Europie Wschodniej.

Niemcy już teraz zmagają się z silną konkurencją ze strony Chin, a wojna handlowa (mimo ciągłych zwrotów – także w kierunku jej deeskalacji) jeszcze ją zaostrza.

W opinii Allianz Trade Niemiecki model przemysłowy zorientowany na eksport jest pod coraz większą presją z powodu nasilającej się chińskiej konkurencji, niższego popytu, wysokich kosztów energii i niesprzyjających warunków globalnej wymiany handlowej. Rosną obawy o „deindustrializację”, zwłaszcza przy słabej krajowej produkcji przemysłowej (wykres 1, po lewej). Jednak wartość dodana brutto w przemyśle utrzymuje się na dobrym poziomie od 2021 r., co sugeruje, że rentowność i akumulacja oszczędności są bardziej odporne na perturbacje, niż sugerują czyste dane dotyczące produkcji.

Wykres 1: Produkcja przemysłowa i wartość dodana brutto, wskaźnik (po lewej) oraz udziały w imporcie zaawansowanych towarów produkcyjnych z Chin i Niemiec, w % (po prawej)

 Źródła: LSEG Datastream, UNComtrade, Allianz Research. Uwagi: Zaawansowane towary (o wysokiej wartości dodanej) to: Chemikalia i produkty chemiczne, podstawowe produkty farmaceutyczne i preparaty farmaceutyczne, wyroby metalowe gotowe, z wyjątkiem maszyn i urządzeń, produkty komputerowe, elektroniczne i optyczne, sprzęt elektryczny, maszyny i urządzenia., pojazdy silnikowe, przyczepy i naczepy, inny sprzęt transportowy.

Aby się dostosować, niemieckie firmy zwracają się w stronę produktów zaawansowanych technologicznie, badań i rozwoju oraz zintegrowanych usług, ponieważ konkurowanie ceną z gospodarkami o niskich płacach, takimi jak Chiny, nie jest już opłacalne. Jednak Niemcy stale tracą udział w rynku zarówno na całym świecie, jak i w UE, w tym u siebie w kraju. Od 2000 r. udział Chin w zaawansowanym imporcie do UE stale rósł, podczas gdy udział Niemiec spadał od 2010 r., a szczególnie gwałtownie od 2020 do 2024 r., kiedy to spadł o -14 punktów procentowych, a różnica między udziałami Chin w imporcie w UE-27 z wyłączeniem Niemiec i z uwzględnieniem Niemiec wyniosła 10 punktów procentowych (wykres 1, po prawej). Sektory takie jak maszyny, pojazdy, elektronika, chemikalia i farmaceutyki – kluczowe dla niemieckiego przemysłu – ucierpiały najbardziej. Wraz z eskalacją wojny handlowej między USA a Chinami od kwietnia 2025 r. Chiny w coraz większym stopniu przekierowują eksport do Europy, zwiększając presję konkurencyjną na niemiecką produkcję.

W opinii Allianz Trade ciągu najbliższych trzech lat Niemcy mogą wchłonąć 14% chińskiej nadwyżki handlowej powstałej w wyniku wojny handlowej USA z Chinami (zawieszonej, a nie – wygaszonej), niemiecki import z Chin wzrośnie o +2,5%.

Sektory – takie jak maszyny i urządzenia, w których imporcie Chiny mają 19% udział – mogą stanąć w obliczu wzrostu importu z Chin o kolejne o 10,4 mld USD z 54 mld USD globalnie realokowanych przez Chiny w tym sektorze. Inne wrażliwe sektory obejmują tekstylia, niemetaliczne produkty mineralne, sprzęt elektryczny, komputery i pojazdy silnikowe. Przewidujemy, że Niemcy wchłoną dodatkowe 32,8 mld USD chińskiego eksportu, co zwiększy o +19% niemieckiego importu z Chin i o+2,5% całkowitą wartość niemieckiego importu w ciągu trzech lat. W konsekwencji zmiany te będą miały wpływ na struktury wartości dodanej (VA) w różnych niemieckich sektorach przemysłowych. (wykres 2).

Wykres 2: Zmiana udziału chińskich produktów o wysokim VA w konsumpcji końcowej w stosunku do niemieckich VA przed i po wojnie handlowej, w %

Zmiana udziału chińskich produktów o wysokim VA w konsumpcji końcowej w stosunku do niemieckich VA przed i po wojnie handlowej

Źródła: OECD TiVA, Allianz Research. Uwagi: zastosowanie szacowanego wzrostu chińskiego importu z powodu wojny handlowej między USA a Chinami wraz z relacją chińskiego importu brutto do Niemiec do wartości dodanej w konsumpcji.

Chińska konkurencja importowa w opinii Allianz Trade może nasilić presję strukturalną na i tak już napiętym niemieckim rynku pracy.

Zwiększona chińska konkurencja importowa i zmiany w VA mogą narazić na ryzyko około 500 tysięcy lub 7% miejsc pracy w przemyśle wytwórczym w Niemczech, przy czym szacuje się, że od 17 000 do 25 000 miejsc pracy – lub od 0,2% do 0,3% całkowitego zatrudnienia w przemyśle wytwórczym – jest potencjalnie zagrożonych. Najbardziej dotknięte sektory obejmują maszyny i urządzenia, tekstylia i niemetaliczne produkty mineralne, przy czym utrata miejsc pracy różni się w zależności od ekspozycji każdego sektora i znaczenia dla całego rynku pracy. Podczas gdy sektor maszyn i urządzeń stoi w obliczu znacznej wrażliwości zatrudnienia, z 31% miejsc pracy narażonych na ryzyko, oczekuje się, że ograniczona dodatkowa chińska konkurencja spowodowana zakłóceniami w handlu spowoduje jedynie skromną utratę miejsc pracy w wysokości 1%. Z kolei sektor tekstylny, z 13% podatnością na zagrożenia i 2% zagrożonych miejsc pracy, oraz sektor niemetalicznych produktów mineralnych, z 10% podatnością na zagrożenia i 1% zagrożonych, stoją w obliczu większej presji konkurencyjnej, pomimo mniejszej ogólnej bazy zatrudnienia. Wpływ regionalny jest również skoncentrowany. Obszary takie jak Górna Frankonia i Tybinga (przemysł tekstylny i komputerowy) oraz Fryburg (komputery i metale) należą do najbardziej narażonych, co odzwierciedla ich strukturę przemysłową (wykres 3). Presja ta nakłada się na i tak już napięty rynek pracy, ukształtowany przez dwa lata recesji, wysokie koszty energii, słaby globalny popyt na niemiecki eksport i presję ze strony zwiększonego protekcjonizmu.

Rysunek 3: Podatność zatrudnienia na szok związany z konkurencją importową z Chin według regionu i branży, indeks

Podatność zatrudnienia na szok związany z konkurencją importową z Chin według regionu i branży

Źródła: Statystyki strukturalne Eurostatu dotyczące przedsiębiorstw (SBS) i OECD TiVA. Uwaga: Ekspozycja na zatrudnienie obliczona jako iloczyn dla każdej branży chińskiej wartości dodanej wbudowanej w konsumpcję końcową jako udział w całkowitej wartości dodanej na poziomie krajowym i udziału zatrudnienia w branży w każdym regionie NUTS2. Wyższe wartości wskazują na większą podatność na chińską konkurencję importową w przemyśle wytwórczym.

Wynikające z tego spowolnienie wzrostu gospodarczego Niemiec może mieć ograniczony wpływ na kluczowych partnerów w łańcuchu dostaw UE.

W ciągu najbliższych trzech lat niemiecki PKB może spaść nawet o -0,26 punktu procentowego (wykres 4, po lewej), głównie z powodu zwiększonej chińskiej konkurencji na rynku krajowym (-0,25 punktu procentowego). Z kolei zmniejszona konkurencyjność Niemiec na rynkach UE – wynikająca z wchłonięcia przez inne kraje UE z wyłączeniem Niemiec około 47 mld USD, czyli 19,6% chińskiej realokacji eksportu spowodowanej trwającą wojną handlową – zmieniłaby również dynamikę handlu Niemiec w gospodarkach UE. Wynikające z tego straty handlowe dla Niemiec mogą sięgnąć nawet -10,5 mld USD, co przekłada się na dodatkowe -0,01pp redukcji w handlu z partnerami UE. Podczas gdy efekt makroekonomiczny wydaje się możliwy do opanowania, rzeczywista ekspozycja na wojnę handlową powoduje dodatkowe obniżenie wzrostu gospodarczego Niemiec o -1,3 punktu procentowego w ciągu najbliższych trzech lat. Oczekuje się, że inflacja zareaguje tylko nieznacznie, z przewidywanym spadkiem o -0,05 punktu procentowego w ciągu trzech lat. Kraje UE powiązane z Niemcami poprzez łańcuchy dostaw doświadczą skutków ubocznych niemieckiego spowolnienia. Podczas gdy ogólny wpływ na PKB strefy euro szacowany jest na -0,07 punktu procentowego w ciągu trzech lat, do najbardziej narażonych krajów należą Czechy (-0,05 punktu procentowego), Węgry, Luksemburg i Słowacja (po -0,04 punktu procentowego, wykres 7, po prawej). Chociaż liczby te mogą wydawać się skromne, to mogą one zostać spotęgowane przez ekspozycję każdego kraju na przekierowane chińskie przepływy handlowe i szersze skutki wojny handlowej, w szczególności poprzez powiązania eksportowe z rynkiem amerykańskim.

Wykres 4: Zmiana wzrostu PKB i inflacji spowodowana odchyleniem chińskiego eksportu w ciągu trzech lat, w punktach procentowych (po lewej) oraz efekt rozprzestrzeniania się szoku gospodarczego w Niemczech na inne kraje, w punktach procentowych (po prawej).

Źródła: OECD, Bank Światowy, Oxford Economics, Allianz Research. Uwagi: Straty eksportowe na rynku UE obliczone przy użyciu struktur eksportowych UNComtrade.

Strefa euro zaskakuje wzrostem: +0,4% w I kwartale 2025 pomimo rosnących napięć handlowych

  • Gospodarka strefy euro rozpoczęła 2025 r. z silną dynamiką wzrostu (+0,4% kw./kw.), przekraczając oczekiwania ze względu na dobre wyniki w Hiszpanii, Irlandii i Włoszech, podczas gdy reszta pozostała w tyle.
  • Niemcy – umiarkowane ożywienie (+0,2% kw./kw.) napędzane wydatkami konsumenckimi i inwestycjami, w przeciwieństwie do powolnego wzrostu Francji, na który wpływ miały ograniczone wydatki konsumenckie i rządowe.
  • Ogólny wzrost w strefie euro był wspierany przez rosnący eksport, zwłaszcza do USA, przed spodziewanymi podwyżkami ceł
  • Ponieważ ograniczenia handlowe i recesja w USA nadal są wyzwaniem dla eksporterów, to wciąż oczekujemy, iż wzrost w strefie Euro w całym 2025r. będzie „stłumiony” i ograniczy się do +0,8% w tym roku
  • Wraz z postępującym spadkiem inflacji podtrzymujemy naszą opinię, że EBC do września obniży stopę procentową poniżej poziomu neutralnego do 1,5%

Strefa euro: Solidny wzrost przed wprowadzeniem ceł

Wstępne odczyty PKB wskazują, że gospodarka strefy euro rozpoczęła 2025 r. mocnym akcentem, a wzrost przyspieszył z +0,2% kw/kw (+1,2% r/r) w IV kwartale do +0,4% kw/kw (+1,2% r/r) w I kwartale, przewyższając zarówno konsensus oczekiwań (+0,2% kw/kw), jak i nasze własne, ostrożniejsze prognozy (+0,1% kw/kw).

Wstępne dane w opinii Allianz Trade należy jednak traktować ostrożnie, ponieważ opierają się one na ograniczonym zestawie danych na poziomie krajowym, które są podatne na rewizje w kolejnych odczytach.

Wśród większych gospodarek to Hiszpania ponownie błyszczy z utrzymującym się silnym wzrostem, podczas gdy kraje bardziej na północ, w szczególności Francja, Niemcy i Holandia, wciąż pozostają w tyle za swoimi potencjalnymi stopami wzrostu (wykres 1). Na tym tle wyróżnia się Irlandia, odnotowując w pierwszym kwartale wzrost o+ 3,2% kw/kw (10,9% r/r), co znacznie przewyższa tempo wzrostu w innych krajach. Pomimo tego, że Irlandia stanowi zaledwie 4% gospodarki strefy euro, jej wzrost PKB odpowiadał za około 36% ogólnego wzrostu strefy euro w I kwartale. Ponieważ jednak wzrost Irlandii jest notorycznie niestabilny i podatny na silne rewizje wsteczne (w IV kwartale wstępne szacunki dla Irlandii wyniosły -1,3% kw/kw w porównaniu do +3,6% w ostatecznym odczycie), warto przyjrzeć się wzrostowi strefy euro z wyłączeniem Irlandii, który wygląda nieco mniej różowo w ciągu ostatnich trzech kwartałów (wykres 2).

Wkład strony popytowej we wzrost gospodarczy również nie jest jeszcze dostępny we wstępnym odczycie dla agregatu strefy euro, ale sądząc po innych seriach danych i krajach, które już je opublikowały, wygląda na to, że wzrost był wspierany przez inwestycje i konsumpcję, a także w znacznym stopniu przez eksport netto.

Różne kraje eksportujące ubiegły amerykańskie cła i z wyprzedzeniem zwiększyły swój eksport do USA. Dane handlowe spoza UE wskazują, że eksport do USA, największego odbiorcy eksportu UE, podskoczył o +22% r/r do lutego 2025 r. – ostatniego dostępnego punktu danych. Pomimo tej pozytywnej niespodzianki we wzroście, nadal wskazana jest ostrożność odnośnie prognoz i spodziewamy się (zachowawczego)  rocznego wzrostu PKB strefy euro w 2025 r. na poziomie +0,8%, ponieważ popyt zewnętrzny mocno ucierpi w związku z wprowadzeniem wyższych ceł ze strony USA i ogólnym spowolnieniem globalnej gospodarki.

Po dwóch latach recesji niemiecka gospodarka wzrosła o 0,2% kw/kw w I kwartale 2025 r. (konsensus: +0,2%, szacunek Allianz Trade: +0,0%), napędzana przez silniejszą konsumpcję prywatną i inwestycje.

Wydatki niemieckich gospodarstw domowych wzrosły dzięki solidnemu wzrostowi płac realnych i poprawie nastrojów konsumentów, podczas gdy inwestycje były napędzane oczekiwaniami na reformy prowzrostowe pod rządami nowego rządu (wykres 1). Sektor produkcyjny pozostaje jednak w recesji, co odzwierciedlają wskaźniki PMI i badanie klimatu biznesowego IFO. Z kolei sektor usług, choć odporny, wykazał w kwietniu pierwsze oznaki słabości. W opinii Allianz Trade perspektywy na rok 2025 są kruche. Pomimo planów uwolnienia miliardów na pobudzenie wzrostu poprzez wydatki na obronę i infrastrukturę, rosnące cła mogą zniwelować znaczną część zysków. Oczekuje się, że bodźce fiskalne tylko nieznacznie przyczynią się do wzrostu (+0,1% w 2025 r.). Przewidujmy, że w 2026 r. wzrost odbije do +1,6% pod warunkiem, że zmaterializują się reformy strukturalne. Program koalicji zawiera zachęty dla niemieckich przedsiębiorstw – takie jak 30% super amortyzacja do 2027 r., niższe podatki od osób prawnych od 2028 r., zniesienie ustawy o łańcuchu dostaw i obniżenie kosztów energii elektrycznej. Jednak porozumienie koalicyjne jest kompromisem stąd brakuje w nim odważnych reform, na które wielu ekspertów gospdarczych miało nadzieję.

PKB Francji wzrósł w I kwartale 2025 r. o 0,1% kw/kw (konsensus: +0,1%, szacunki Allianz Trade: +0,1%), na co wpływ miała słaba konsumpcja towarów, produkcja budowlana i eksport. Wzrost konsumpcji gospodarstw domowych zatrzymał się na poziomie +0,0% (po +0,2%), odczuwając bieżącą politykę gospodarczą (w szczególności zmniejszenie dotacji na zakup samochodów) i niskie zaufanie konsumentów. Zmniejszone wsparcie ze strony polityki rządowej odbiło się również na spowolnieniu wzrostu wydatków instytucji publicznych (+0,1% po +0,4/0,5% w poprzednich kwartałach). Po stronie inwestycji, budownictwo odnotowało kolejny gwałtowny spadek (-0,8%), podczas gdy inwestycje w moce produkcyjne spadły (-0,5%). Spadł też eksport towarów (-1,2%), co sugeruje, że francuscy eksporterzy nie zwiększyli wysyłek do USA w oczekiwaniu na podwyżki ceł (potwierdzają to miesięczne dane handlowe pokazujące brak wzrostu do USA, choć dane za marzec nie są jeszcze dostępne). Co ciekawe, firmy z branży chemicznej i farmaceutycznej gwałtownie zwiększyły zapasy, co może odzwierciedlać zarówno słabość popytu (krajowego i/lub zewnętrznego), jak i motywy zapobiegawcze. Ogólnie rzecz biorąc, sektor usług nadal stanowił główne wsparcie dla wzrostu francuskiego PKB w ostatnim kwartale, przy czym aktywność w zakresie usług rynkowych odnotowała kolejny solidny odczyt (+0,9%), podczas gdy konsumpcja usług dla gospodarstw domowych ponownie przyspieszyła (+0,5%). Jeśli chodzi o II kwartał 2025 r., odczyty ankiet dają niejednoznaczne sygnały, ale ogólnie wskazują na utrzymującą się słabą dynamikę. Nadal spodziewamy się wzrostu francuskiego PKB w II kwartale 2025 r. o +0,1/0,2%, zgodnie z naszymi kwietniowymi prognozami gospodarczymi.

Włoska gospodarka zaskoczyła na plus, rozwijając się o+ 0,3% kw/kw w pierwszym kwartale roku (konsensus: +0,2%, szacunek Allianz Trade: +0,1%). Według wstępnych szacunków, popyt krajowy miał pozytywny wpływ na wzrost, podczas gdy handel netto miał negatywny wpływ na aktywność. Ponadto wzrost w IV kwartale 2024 r. został zrewidowany w górę o 0,1pp do +0,2% kw/kw, oferując pewne wsparcie dla tegorocznych perspektyw wzrostu przed wdrożeniem wyższych ceł, które osłabiają zaufanie, handel i decyzje inwestycyjne. Rzeczywiście, na początku II kwartału wskaźnik ufności pogorszył się bardziej niż oczekiwano; zaufanie konsumentów i przedsiębiorstw spadło w kwietniu do najniższych poziomów odpowiednio od 18 miesięcy i od marca 2021 roku. Spadek był szeroko zakrojony we wszystkich subkomponentach i sektorach; przy czym bardziej był on widoczny w usługach niż w przemyśle, gdzie także oczekiwania dotyczące produkcji spadły. Wraz ze spadkiem intencji dotyczących zwiększania zatrudnienia spodziewamy się, że przedłużający się okres spadku stopy bezrobocia zakończy się w marcu. Oczekujemy, że PKB Włoch wzrośnie nieznacznie – o około+ 0,1% kw/kw – w ciągu najbliższych kilku kwartałów, a następnie nabierze tempa w związku z poprawą perspektyw handlu światowego i poprawą nastrojów.

W Hiszpanii aktywność gospodarcza spadła na początku 2025 r., choć kraj nadal odnotowywał solidny kwartalny wzrost, a PKB wzrósł o +0,6% kw / kw w I kwartale (konsensus: +0,7%, szacunek Allianz Trade: +0,3%) – mimo wszystko było to najwolniejsze tempo od siedmiu kwartałów.

Konsumpcja prywatna wzrosła o+ 0,4%, gorzej niż silniejsza dynamika kwartalna obserwowana w 2024 roku. Inwestycje wzrosły o +1,1% kw/kw, a wspierała je solidna aktywność budowlana. Przewidując nowo nałożone cła, eksport i import towarów i usług wzrósł odpowiednio o +1,0% i +0,7% kw/kw. Pomimo niepewnych perspektyw globalnych, te dotyczące samej Hiszpanii na 2025 r. pozostają stosunkowo pozytywne. Prognoza wzrostu wynosi solidne 1,7%, a ograniczona ekspozycja kraju na Stany Zjednoczone w porównaniu z innymi krajami strefy euro zapewnia pewną izolację od bieżących turbulencji wojny handlowej. Niedawna przerwa w dostawie prądu na dużą skalę może jednak nieznacznie wpłynąć na PKB w II kwartale (kosztując około 0,05-0,1% PKB), który i tak miał spowolnić w związku z rosnącymi globalnymi napięciami handlowymi.

Wykres 1: Wkłady w PKB (wkłady EZ, DE, IT za I kwartał są szacunkami Allianz Research) w %

Wkłady w PKB Wkłady w PKB Wkłady w PKB Wkłady w PKB Wkłady w PKB

Źródła: LSEG Datastream, Allianz Research.

Wykres 2: Wzrost PKB strefy euro z Irlandią i bez niej, %

Wzrost PKB strefy euro z Irlandią i bez niej

Źródła: LSEG Datastream, Allianz Research

W międzyczasie inflacja w strefie euro pozostała stabilna w kwietniu w porównaniu z marcem, podczas gdy przeciwności związane z wojną handlową prawdopodobnie zepchną ją jeszcze bardziej w dół i poniżej celu EBC wynoszącego 2% w ciągu 2025 roku.

W Niemczech inflacja spadła w kwietniu o -0,1 punktu procentowego do +2,1%, głównie z powodu spadku cen towarów (+0,5% w kwietniu po +1,0% w marcu), energii (-5,4% po -2,8) i cen żywności (+2,8% po +3,0%). Z kolei inflacja w sektorze usług ponownie wzrosła do +3,9% z +3,5% w marcu.

We Francji inflacja ustabilizowała się na poziomie +0,8% r/r w kwietniu. Inflacja cen żywności gwałtownie przyspieszyła (+1,2% po +0,6%), ale zostało to zniwelowane przez pogłębienie deflacji cen energii (-7,9% po -6,6%). Inflacja cen towarów i usług ustabilizowała się na poziomie odpowiednio -0,2% i +2,3%, potwierdzając brak podstawowej presji inflacyjnej we Francji.

We Włoszech wzrost cen nieznacznie wzrósł do 2,0% r/r w kwietniu z 1,9% w marcu (+0,2% m/m), napędzany wyższymi regulowanymi cenami energii i transportu. Te ostatnie spowodowały głównie wzrost inflacji w usługach do poziomu 3,0% z 2,5% r/r w marcu. Inflacja bazowa wzrosła z 1,7% r/r do 2,1%.

Inflacja bazowa w Hiszpanii spadła w kwietniu do 2,2% r/r z 2,3% w marcu (+0,6% m/m), głównie za sprawą spadających cen gazu i energii elektrycznej. Tymczasem presja bazowa ponownie przyspieszyła i wzrosła do 2,4% r/r z 2,0% w marcu. W obu krajach Europy Południowej czas świąt wielkanocnych mógł odegrać rolę w tymczasowym wzmocnieniu inflacji cen usług.

Inflacja zasadnicza w strefie euro utrzymała się w kwietniu na stałym poziomie 2,2%, bez zmian w porównaniu z marcem. Jednak podstawowe komponenty ujawniają presję wzrostową, szczególnie z sektora usług, gdzie inflacja wzrosła do 3,9%, z 3,5% w poprzednim miesiącu, głównie z powodu efektów czasowych Wielkanocy. Inflacja cen żywności również nieznacznie wzrosła do 3,0%, w porównaniu do 2,9% w marcu. Z kolei inflacja cen towarów pozostała stabilna na poziomie 0,6%, podczas gdy ceny energii nadal spadały bardziej gwałtownie, spadając o -3,5% w porównaniu do spadku o -1,0% w marcu. Czynniki hamujące, związane z wojną handlową w USA prawdopodobnie zepchną inflację poniżej celu EBC wynoszącego 2% w całym 2025 r., ponieważ importowana deflacja spowodowana nadwyżką mocy produkcyjnych w Chinach, niższe ceny energii i silniejsze euro powinny jeszcze bardziej zmniejszyć presję cenową.

Dane o akcji kredytowej, opublikowane w ubiegłym tygodniu potwierdziły trendy przewidywań w niedawnej ankiecie EBC na temat kredytów bankowych, przy czym żaden z zestawów danych nie odzwierciedlał obaw związanych z ogłoszonymi później wyższymi taryfami.

Akcja kredytowa dla sektora prywatnego w strefie euro wzrosła umiarkowanie w marcu, a wzrost kredytów dla gospodarstw domowych i przedsiębiorstw wzrósł o 0,2 punktu procentowego w porównaniu z lutym, osiągając odpowiednio 1,7% i 2,3% r/r (wykres 4). Ankieta EBC wykazała, że silniejszy popyt na kredyty mieszkaniowe był przede wszystkim skorelowany ze spadającymi stopami procentowymi, poprawiającymi się perspektywami rynkowymi i zaufaniem konsumentów. Z drugiej strony, niektóre banki wskazywały już na rosnącą niepewność gospodarczą i geopolityczną jako czynnik wpływający na popyt na kredyty korporacyjne, zwłaszcza na długoterminowe plany inwestycyjne. Ponieważ nastroje gospodarcze nadal słabną po ogłoszeniu taryf celnych na początku kwietnia – co znajduje odzwierciedlenie we wskaźniku nastrojów gospodarczych Komisji Europejskiej, który spadł do 93,6 w kwietniu z 95,0 w marcu – spodziewamy się wyhamowania tempa ożywienia akcji kredytowej  w strefie euro, nawet jeśli EBC zacznie obniżać stopy procentowe.

Wykres 4: Wzrost kredytów w strefie euro, % r/r

Wzrost kredytów w strefie euro

Źródła: LSEG Datastream, Allianz Research

W tym kontekście spodziewamy się dalszego luzowania polityki pieniężnej przez EBC.

Biorąc pod uwagę utrudnienia dla wzrostu gospodarczego i presję na obniżenie inflacji, wynikające głównie z globalnych tarć handlowych i oczekiwanego spowolnienia gospodarki amerykańskiej, nadal oczekujemy, że EBC obniży swoją docelową stopę procentową do 1,5% do września 2025 roku. Byłoby to poniżej samozwańczego neutralnego poziomu 1,75-2,25%, a zatem byłoby nieco akomodacyjne dla gospodarki.

Inflacja w Europie zgodna z oczekiwaniami, PKB Polski pozytywnie zaskakuje

Wzrost cen w Europie nie zaskoczył inwestorów. Polska gospodarka rośnie szybciej, niż oczekiwali analitycy. W tle Australia ustanawia rekordową liczbę osób pracujących, pomimo braku zmian stopy bezrobocia.

Inflacja w Europie

Wtorkowe dane z USA na temat inflacji były zdecydowanie ważniejsze niż wczorajsze z Unii. Strefa euro ma to do siebie, że podaje cząstkowe dane w różnych momentach, co powoduje, że wpływ pojedynczych odczytów na kursy walut jest mniejszy. Pod kątem stabilności rynku to dobre rozwiązanie. Dla analityków nie, bo jest mniej jednorazowych silnych sygnałów. Wczorajszy pakiet składał się z Niemiec, Hiszpanii i Słowacji. U naszych zachodnich sąsiadów, zgodnie z oczekiwaniami widoczny był spadek z 2,2% na 2,1% w ujęciu rocznym. W Hiszpanii również zmniejszył się wskaźnik – z 2,3% na 2,2% w skali roku. Jedyna niespodzianka miała miejsce na Słowacji – tam zamiast spadku z 4% na 3,8%, zobaczyliśmy zejście do 3,7%. Udział tego kraju w strefie euro jest jednak na tyle mały, że musielibyśmy zobaczyć dużo większą różnicę, by to wpłynęło na rynki. Dane zgodne z prognozami nie powodują bowiem zwiększonej zmienności.

Lepsze dane z Polski

Wstępne dane na temat PKB w Polsce przekroczyły oczekiwania. Analitycy przypuszczali 3,1% za pierwszy kwartał, a zobaczyli 3,2% wzrostu. Brzmi to dobrze, ale pamiętajmy, że poprzedni odczyt zwiększenia PKB wynosił 3,4%. Jest to zatem spadek, po prostu mniejszy. Nadal to jednak lepsze od prognoz. Nie może zatem dziwić, że znów dzisiaj kurs euro atakuje poziom 4,23 zł. W ciągu ostatnich dni tylko raz nie był on atakowany i na razie nie udało się – z wyjątkiem krótkich momentów – zejść kursowi poniżej tej wartości. Pokazuje to, że rynki nie oczekują niespodzianki na ostatniej prostej kampanii prezydenckiej.

Australijski rynek pracy

W nocy opublikowano dane z australijskiego rynku pracy. Niby stopa bezrobocia utrzymała się na niezmienionym poziomie. Niby, bo zmiana zatrudnienia wyniosła aż 89 tysięcy osób. To najlepszy wynik od lutego 2024 roku. Warto też zwrócić uwagę, że w kraju gdzie zatrudnionych jest około 14,5 miliona osób, to bardzo duża zmiana. Mamy obecnie rekord wszechczasów osób pracujących w Australii. Trzeba pamiętać jednak, że populacja Australii, w przeciwieństwie do Polski, cały czas rośnie. Rynki przyjęły jednak tak duży wzrost zatrudnienia jako dobrą monetę i po samym odczycie dolar australijski zyskiwał na wartości. W dalszej części dnia jednak stracił to, co zyskał na dobrych danych.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – wyniki sprzedaży detalicznej,

14:30 – USA – indeks NY Empire State,

14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Praca projektowa w natarciu. Firmy i specjaliści coraz chętniej wybierają elastyczne formy zatrudnienia

80 proc. pracowników tymczasowych i kontraktorów odczuwa satysfakcję z pracy projektowej. „Wielu specjalistów, kiedy pozna zalety takich form współpracy z firmami, to nie chce już wracać na etat”.

Jak wynika z raportu „Nowoczesne formy zatrudnienia 2025”, przygotowanego przez agencję doradztwa personalnego Hays Poland, zainteresowanie pracą projektową, czyli współpracą w oparciu o umowę o pracę tymczasową, kontrakt B2B lub outsourcing procesów, stale rośnie. Organizacje sięgają po te rozwiązania głównie w celu pozyskania kompetencji niezbędnych do ukończenia konkretnych projektów (46 proc.) oraz elastycznego zarządzania kosztami (39 proc.). Profesjonaliści upatrują w nich lepszych możliwości zarobkowych, szansy na zdobycie ciekawego doświadczenia oraz elastyczności.

  • 56 proc. firm korzystających z nowoczesnych form zatrudnienia, w roku 2025 planuje zwiększyć liczbę pracowników tymczasowych i zewnętrznych podwykonawców, z którymi współpracują.
  • Organizacje najczęściej sięgają po pracę tymczasową, kontrakty B2B i outsourcing procesów w celu pozyskania kompetencji niezbędnych do ukończenia konkretnych projektów (46 proc.) oraz elastycznego zarządzania kosztami zatrudnienia (39 proc.).
  • 53 proc. specjalistów i menedżerów pracujących projektowo uważa, że taki model pracy przyspieszył dynamikę wzrostu ich zarobków.

Jak zauważają eksperci Hays Poland praca projektowa, czyli współpraca z ekspertami w ramach pracy tymczasowej, kontraktów B2B lub outsourcingu procesów, to rozwiązanie na różne czasy i problemy.

W okresie gospodarczej niepewności różne formy zatrudnienia zewnętrznego pozwalają na optymalizacje i elastyczność, do których dążą wówczas firmy. Z kolei w czasie prosperity i licznych inwestycji pozwalają szybko skalować biznes. W konsekwencji, pomimo dynamicznych zmian koniunktury na przestrzeni ostatnich lat, na rynku obserwujemy stały wzrost zapotrzebowania na pracę projektową, stosowaną w kontekście wykwalifikowanej pracy umysłowej – zauważa Bartosz Dąbkowski, CEE Executive Director – External Workforce Solutions w Hays.

Firmy coraz chętniej korzystają z pracy projektowej

Jest to spójne z trendami na globalnym rynku pracy, jak i wnioskami płynącymi z raportu „Nowoczesne formy zatrudnienia 2025”, stworzonego przez Hays Poland we współpracy z kancelarią Dentons. Wyniki badania przeprowadzonego wśród firm już korzystających z różnych rozwiązań pracy projektowej pokazują, że 56 proc. z nich jeszcze w tym roku planuje zwiększyć liczbę pracowników tymczasowych i zewnętrznych podwykonawców, z którymi współpracują.

Czy w roku 2025 firma planuje zwiększyć zatrudnienie, korzystając z umów innych niż umowa o pracę (praca tymczasowa, outsourcing usług, projekty interimowe, B2B)?

Perspektywa firm

56% Tak
44% Nie

Źródło: Raport Hays Poland „Nowoczesne formy zatrudnienia 2025”

Bartosz Dąbkowski zauważa, że praca projektowa pozwala organizacjom odpowiedzieć na pojawiające się zapotrzebowanie kadrowe, w sytuacji, gdy trudno przewidzieć, co tak naprawdę przyniesie kolejne pół roku. A współczesny, globalny rynek jest pod tym względem mocno nieprzewidywalny.

Firmy mają obecnie świadomość, że sytuacja, w jakiej się znajdują, jest niepewna i może ulec zmianie niemal z dnia na dzień. Stąd też wiele z nich, kiedy ma do realizacji określone projekty, wymagające konkretnych, często eksperckich kompetencji, chętniej poszukuje bardziej elastycznych rozwiązań niż zatrudnienie na etat – komentuje Bartosz Dąbkowski z Hays i dodaje – Nasze doświadczenie pokazuje, że jeśli firma w praktyce pozna, na czym polegają i jakie korzyści przynoszą te rozwiązania, to bardzo trudno jest jej całkowicie z nich zrezygnować. Nowoczesne formy zatrudnienia zazwyczaj wchodzą już na stałe do jej tzw. miksu zatrudnienia.

Znajduje to odzwierciedlenie w badaniu Hays Poland. Wśród najczęstszych powodów korzystania z różnych form pracy projektowej, ankietowane firmy najczęściej wskazywały na konieczność pozyskania kompetencji niezbędnych do realizacji konkretnych projektów (46 proc., o 22 pkt proc. więcej niż przed rokiem) oraz chęć elastycznego zarządzania kosztami zatrudnienia (39 proc., wzrost o 10 pkt proc.). Na trzecim miejscu uplasował się zwiększony popyt na usługi lub produkty firmy.

 

Kolejni specjaliści z ciekawością spoglądają na pracę projektową

Poczucie niepewności w związku z sytuacją na rynku pracy oraz dynamicznym postępem technologicznym sprawia, że więcej specjalistów i menedżerów rozważa alternatywne formy współpracy.

Możliwość realizacji ciekawego projektu w rozpoznawalnej, międzynarodowej organizacji dla wielu jest ciekawą opcją uatrakcyjnienia swojego CV. Natomiast doświadczenie pokazuje, że wraz z nadejściem okresu ożywienia wielu z nich nie wraca już na etat, ponieważ dostrzega w pracy projektowej ogromne korzyści – podkreśla Bartosz Dąbkowski z Hays.

Jakie to korzyści? Profesjonaliści, którzy pracują w modelu projektowym jako pracownicy tymczasowi, kontraktorzy lub zewnętrzni podwykonawcy, jako największe zalety wskazują atrakcyjne wynagrodzenie (57 proc.), możliwość pracy zdalnej (50 proc.) oraz w elastycznych godzinach (49 proc.).

Jakie są Twoim zdaniem najlepsze aspekty pracy projektowej?

Perspektywa profesjonalistów

57% Wynagrodzenie
50% Możliwość pracy wyłącznie w modelu zdalnym
49% Elastyczne godziny pracy
47% Możliwość zdobycia doświadczenia
41% Możliwość rozwoju
38% Szybkość procesu rekrutacyjnego
30% Możliwość pozostania w firmie na stałe
27% Możliwość poznania danej firmy

8 najczęściej wskazywanych. Możliwe było zaznaczenie więcej niż jednej odpowiedzi

Źródło: Raport Hays Poland „Nowoczesne formy zatrudnienia 2025”

Osoby pracujące projektowo dostrzegają również wady takiego rozwiązania, np. mniejszą stabilność, ograniczony dostęp do świadczeń czy brak możliwości pozostania w firmie na stałe. Mimo to aż 80 proc. ankietowanych wyraziło satysfakcję z umowy, na podstawie której świadczy pracę lub realizuje usługi.

Dla wielu profesjonalistów praca projektowa nie jest bowiem koniecznością czy też gorszą alternatywą dla etatu, lecz świadomym wyborem.  Chociaż odsetek respondentów wskazujących trudność ze znalezieniem stałego zatrudnienia jako powód podjęcia pracy projektowej wzrósł o 4 pkt proc., to wciąż wynosi zaledwie 21 proc.

Kolejne pokolenia specjalistów zmieniają swoje podejście do budowania kariery zawodowej. Nie akceptują nudy w pracy, oczekują ciągłego rozwoju, chcą szybko widzieć efekty swoich działań. Dla wielu profesjonalistów jest to prostsze do osiągnięcia w pracy projektowej. Co więcej, dodatkowy motywator w postaci atrakcyjniejszych zarobków przekonuje do spróbowania takiej ścieżki coraz więcej ekspertów z bardzo bogatym doświadczeniem zawodowym – zauważa Bartosz Dąbkowski.

Należy oczekiwać, że globalny rynek pracy będzie coraz bardziej przestawiał się na pracę projektową. Zgodnie z różnorodnymi prognozami, praca etatowa będzie stopniowo ograniczana, a profesjonaliści będą żonglować projektami tak, aby aspekt zawodowy dopasować do swojego życia prywatnego – nie na odwrót.

O raporcie

Raport „Nowoczesne formy zatrudnienia 2025” został opracowany na podstawie danych uzyskanych w badaniu na temat rynku pracy, przeprowadzonym metodą CAWI w okresie od lutego do marca 2025 r. wśród firm korzystających z nowoczesnych form zatrudnienia oraz pracowników tymczasowych i zewnętrznych podwykonawców (white collar). Raport powstał we współpracy z kancelarią Dentons. W raporcie uwzględniona jest perspektywa firm – blisko 200 organizacji działających w Polsce – oraz perspektywę pracowników umysłowych, współpracujących z firmami na podstawie umów innych niż umowa o pracę – ponad 300 osób.

Iwona Szylar obejmuje stanowisko dyrektor generalnej Microsoft Polska

W połowie maja 2025 roku Iwona Szylar dołącza do grona liderów Microsoft, obejmując stanowisko dyrektor generalnej polskiego oddziału. Jej nominacja zbiega się z kluczowym momentem dla transformacji cyfrowej kraju – dynamicznego rozwoju technologii sztucznej inteligencji oraz usług chmurowych, które stanowią dziś fundament wzrostu konkurencyjności gospodarki.

Cieszę się, że będę mogła wesprzeć wysiłki, jakie Microsoft podejmuje na rzecz uczynienia Polski europejskim centrum kompetencyjnym i technologicznym – komentuje Iwona Szylar, podkreślając znaczenie łączenia inwestycji firmy w infrastrukturę chmurową, AI i cyberbezpieczeństwo z rozwojem kompetencji cyfrowych.

Iwona Szylar to uznana menedżerka o imponującym dorobku międzynarodowym. W ostatnich latach pełniła funkcję dyrektor generalnej firmy SAS w Niemczech, odpowiadając za strategię i rozwój w obszarze analityki danych oraz sztucznej inteligencji. Wcześniej zarządzała operacjami SAS w Australii i Nowej Zelandii, a także kształtowała strategię firmy dla regionu Azji i Pacyfiku oraz rynków wschodzących w Europie i na Bliskim Wschodzie.

Swoje doświadczenia zdobywała również w sektorze FMCG, pracując dla takich firm jak Toshiba, Georgia Pacific czy Tchibo. Pracując i mieszkając na czterech kontynentach – w Europie, Azji, Afryce i na Bliskim Wschodzie – zyskała unikalną, globalną perspektywę oraz głębokie zrozumienie różnic kulturowych. Ten kapitał z pewnością okaże się bezcenny w procesie wspierania polskich firm i instytucji w adaptacji do nowych technologii.

Transformacja AI i cyfrowa odporność

Objęcie funkcji przez Iwonę Szylar ma szczególne znaczenie w kontekście rosnącego zaangażowania Microsoftu w rozwój cyfrowej infrastruktury w Polsce i Europie. Jak podkreśliła Michelle Simmons, President Microsoft Central Europe:
Bogate doświadczenie i strategiczna wizja Iwony Szylar sprawiają, że jest ona idealnym liderem do realizacji misji Microsoft w Polsce. Pielęgnując kulturę zaufania, uczciwości i ciągłego uczenia się, pomoże stworzyć środowisko, w którym cenione są różnorodne perspektywy, a innowacje wspierają zrównoważony wzrost rynku.

To wpisuje się w szersze zobowiązania Microsoftu wobec Europy, ogłoszone niedawno przez Brada Smitha, prezesa i wiceprezesa firmy – obejmujące rozbudowę infrastruktury chmurowej i AI oraz wzmocnienie cyfrowej odporności kontynentu.

Nowa dyrektor generalna Microsoft Polska to nie tylko ekspertka od strategii technologicznej – to również promotorka kultury organizacyjnej opartej na wartościach. Od lat buduje zespoły, które łączą różnorodność z efektywnością, a inkluzyjność traktuje jako podstawę innowacyjności.

Wierzę, że prawdziwa transformacja zaczyna się od ludzi. Wspólna praca w atmosferze zaufania, wzajemnego szacunku i otwartości to klucz do tworzenia rozwiązań, które odpowiadają na realne potrzeby społeczeństwa i rynku – deklaruje.

Iwona Szylar ukończyła Akademię Górniczo-Hutniczą im. Stanisława Staszica w Krakowie, uzyskując tytuł magistra nauk ścisłych. Jest także absolwentką prestiżowych programów Executive Management w IESE Business School oraz Harvard Business School. To połączenie solidnej wiedzy technicznej i kompetencji menedżerskich przygotowało ją do podejmowania wyzwań na styku technologii, biznesu i społeczeństwa.

Kinga Bloch dołącza do Knight Frank Polska

0

Knight Frank Polska wzmacnia zespół menedżerski – do firmy dołącza Kinga Bloch jako doradca strategiczny ds. pozyskiwania talentów i transformacji kultury organizacyjnej. Jej szerokie doświadczenie w obszarze HR oraz znajomość rynku nieruchomości mają wspierać ambitne plany rozwojowe spółki i budowanie organizacji przyciągającej najwyższej klasy specjalistów.

Kinga Bloch, Knight Frank
Kinga Bloch, Knight Frank

Kinga Bloch to ekspertka w obszarze zarządzania zasobami ludzkimi, z wieloletnim doświadczeniem zdobywanym w Polsce i Europie w branżach telekomunikacyjnej, IT oraz nieruchomości komercyjnych. Pełniła funkcję Dyrektora HR w Cushman & Wakefield Polska, a następnie była Szefową HR Business Partnering na region CEMEA. Wcześniej odpowiadała również za obszar HR dla regionu Europy Środkowo-Wschodniej w firmie Atos.

Obecnie Knight Frank Polska zatrudnia ponad 80 specjalistów i koncentruje się na dalszym rozwoju działalności w obszarach rynków kapitałowych, powierzchni biurowych oraz nieruchomości magazynowo-przemysłowych.

Kinga Bloch skomentowała swój nowy rozdział zawodowy następująco:

„Cieszę się, że mogę dołączyć do zespołu Knight Frank w tak dynamicznym momencie rozwoju firmy. Przedsiębiorcze podejście, silna marka i rosnąca obecność na rynku europejskim tworzą wyjątkową platformę do dalszego wzrostu w Polsce. Moją ambicją jest budowanie kultury organizacyjnej, która przyciąga i rozwija najlepsze talenty.”

Charles Taylor, CEO Knight Frank Polska, dodał:

„Kinga wnosi ogromne doświadczenie w budowaniu zespołów wysokiej klasy oraz tworzeniu kultury pracy, która wyróżnia się na tle branży nieruchomości. Jej kompetencje będą kluczowe w realizacji naszych planów rozwoju i przyciąganiu najlepszych specjalistów na rynku.”

Nie będzie szybkich cięć? Odczyt inflacji wspiera ostrożność RPP

Inflacja CPI w Polsce w ujęciu miesięcznym wyniosła 0,4 proc., czyli dokładnie tyle ile prognozowano, natomiast w ujęciu rocznym wyniosła 4,3 proc. wobec prognozowanych 4,2 proc. i 4,9 proc. w marcu.

Taki odczyt inflacji CPI z pewnością wspiera aktualną retorykę sporej części członków RPP, którzy po dokonaniu zgodnej z oczekiwaniami obniżki stóp procentowych o 50 pb. zaczęli wskazywać, że ten cykl obniżek może nie być tak głęboki jak sugerują wyceny kontraktów FRA.

Prezes Glapiński powiedział wręcz, że to obniżka dostosowująca poziom stopy do aktualnych warunków i wcale nie oznacza, że rozpoczął się cykl obniżek oraz że tylko radykalny czynnik mógłby zmotywować radę do kolejnej obniżki w czerwcu.

Autor: Piotr Bawolski, CFA, Dyrektor ds. Klientów Strategicznych, Michael / Ström Dom Maklerski

ORLEN VC inwestuje w norweską Hystar. Celem rozwój technologii do produkcji zielonego wodoru

0

Fundusz ORLEN VC zainwestował w firmę Hystar, producenta wysoce wydajnych elektrolizerów PEM do masowej produkcji zeroemisyjnego wodoru. Rozwiązanie opatentowane przez norweską spółkę umożliwia wykorzystanie nawet 10 razy cieńszych membran niż w standardowych elektrolizerach, co znacznie zwiększa wydajność oraz obniża koszty wytwarzania wodoru. Technologia oferowana przez Hystar wpisuje się w plany ORLEN związane z produkcją i wykorzystaniem odnawialnego wodoru w procesie transformacji energetycznej koncernu.

– Inwestycja ORLEN VC w spółkę Hystar zapewni nam wsparcie technologiczne dla projektów wodorowych realizowanych w Grupie ORLEN. Hystar dysponuje innowacyjnymi rozwiązaniami, które mają pozwolić już w 2027 r. produkować wysokosprawne elektrolizery membranowe o łącznej mocy 1,5 GW rocznie. Dzięki zaangażowaniu kapitałowemu Grupa ORLEN zyskuje dostęp nie tylko do urządzeń, ale także know-how oraz możliwość współpracy m.in. przy rozwoju technologii i jej wdrożeniu. To rozwiązanie może być również istotnym wsparciem w realizacji celów strategicznych ORLEN na najbliższą dekadę, zwłaszcza, że do 2035 roku chcemy wykorzystywać rocznie 350 tysięcy ton wodoru odnawialnego i niskoemisyjnego – mówi Grzegorz Jóźwiak, Dyrektor Biura Technologii Wodorowych i Paliw Syntetycznych ORLEN.

Hystar AS to norweska firma, produkująca innowacyjne membranowe stosy elektrolizerów o mocy 0,65 MW oraz gotowe elektrolizery spełniające normy ISO 17268, o mocy 5 MW. Urządzenia Hystar wykorzystują membrany, które są o 90 proc. cieńsze niż konwencjonalne alternatywy elektrolizerów. Umożliwia to wysoką efektywność energetyczną i masową produkcję, obniżając uśredniony koszt wodoru. Elektrolizery wodoru

Spółka Hystar komercjalizację swoich produktów rozpoczęła w 2022 roku. Modułowość systemu pozwala w łatwy sposób dostosować każdą instalację do potrzeb klienta. Firma w momencie uruchomienia zautomatyzowanej linii produkcyjnej, o początkowej wydajności 1,5 GW mocy w 2027 r., będzie mogła rozpocząć realizację dużych zamówień na projekty skali przemysłowej. Docelowo, w 2031 roku wydajność produkcyjna instalacji ma wynieść 4,5 GW.

W 2024 roku norweska spółka pozyskała 26 mln euro dofinansowania z European Innovation Fund. Środki te zostaną przeznaczone na przygotowanie automatyzacji linii produkcyjnej. Kolejnym źródłem finansowania są środki pozyskane od funduszy venture capital, w tym ORLEN VC. W obecnej rundzie Hystar otrzymał w sumie ponad 32 mln euro, co ma zapewnić środki na wkład własny do uzyskanego unijnego grantu i działalność operacyjną spółki do 2027 r.

Hystar AS to trzynasta inwestycja ORLEN VC, który w ciągu prawie trzech lat działalności dołączył do grona największych i najbardziej aktywnych funduszy venture capital z regionu Europy Środkowej. W swoim portfelu posiada także dwa zagraniczne fundusze venture capital. Zgodnie z przyjętymi założeniami ORLEN VC planuje dokonywać około 5 inwestycji rocznie, skupiając się na najbardziej perspektywicznych spółkach, posiadających innowacyjne i gotowe do komercjalizacji technologie, które będą wspierać cele przyjęte aktualnie w strategii ORLEN2035.

EKIPA Holding: 15 mln zł przychodów i ambitne plany rozwoju mimo niższej rentowności

Notowana na NewConnect EKIPA Holding S.A. opublikowała wyniki finansowe za pierwszy kwartał 2025 roku. Skonsolidowane przychody w tym okresie wyniosły  14,92 mln zł w porównaniu do 12,65 mln zł 2024 roku. W tym okresie wynik EBITDA wyniósł 1,09 mln zł wobec 2,3 mln zł w analogicznym okresie ubiegłego roku. Z kolei zysk netto wyniósł 0,04 mln zł wobec 1,09 mln zł. 

Największym osiągnięciem tego okresu był debiut filmu „100 dni do matury”, którego premierowy pokaz odbył się 26 lutego w kinie Cinema City Bemowo. Wydarzenie zgromadziło blisko dwa tysiące gości, w tym aktorów, twórców, influencerów i przedstawicieli mediów. Produkcja, objęta honorowym patronatem Minister Edukacji Narodowej, już w pierwszy weekend przyciągnęła ponad 320 tysięcy widzów, a łączna liczba widzów przekroczyła 1 milion. Tak znakomite przyjęcie przez publiczność i media potwierdza naszą zdolność do tworzenia angażujących, wysokiej jakości treści filmowych.

To był kolejny kwartał wzrostem przychodów, co potwierdza skuteczność naszego modelu biznesowego. W zeszłym roku zanotowaliśmy rekordowe wyniki finansowe i one pozwoliły nam dzisiaj na zwiększenie nakładów na nowe projekty oraz skalowanie działalności. W tak dynamicznej branży kluczowe jest utrzymanie tempa inwestycji. Chcemy nie tylko reagować na zmiany, ale je wyprzedzać. Dlatego skupiamy się na budowie długoterminowej wartości, a nie chwilowej rentowności. Cieszy mnie to, że ciągle zwiększamy skalę działania oraz potrafiliśmy jako zespół wyprodukować film, który obejrzało ponad milion widzów. Jest to ważne dla naszej spółki Laniakea, która dzięki temu zdobyła unikatowe doświadczenie możliwe do wykorzystania w przyszłości. Dodatkowo zrealizowaliśmy kolejny ogromny projekt – T5M3 – który stanowi ważny krok w naszym rozwoju – powiedział Łukasz Wojtyca, prezes zarządu Ekipa Holding.

W ramach promocji filmu spółka zaprezentowała oficjalny plakat (6 stycznia), trailer kinowy (7 stycznia), oraz teledysk do utworu „Przestrzeń” autorstwa grupy Trzech Króli (16 stycznia). Dodatkowym elementem zaangażowania społecznego był konkurs edukacyjny zorganizowany we współpracy z MEN, oferujący uczestnikom wyjątkowe nagrody. Na oficjalnym kanale Ekipy na YouTube pojawił się dokument „MOŻESZ BYĆ KIM CHCESZ”, który odkrywa tajniki pracy nad produkcją. To nie tylk

o zapis procesu twórczego, ale także inspirująca opowieść o determinacji, współpracy i pasji do filmu.

Kontynuując działania w obszarze talent managementu, 10 stycznia ogłoszono rozpoczęcie zgłoszeń do trzeciej edycji projektu „Twoje 5 Minut”. Celem programu jest odkrywanie i promowanie nowych twórców internetowych, którzy mogą zasilić szeregi EKIPY.

Warto wspomnieć, że w pierwszym kwartale tego roku we współpracy z firmą Koral przygotowano nowe warianty smakowe lodów. Wśród nich znalazły się m.in. nowe kanapki lodowe, odświeżone wersje kultowych lodów Ekipa oraz innowacyjny lód inspirowany utworem „Genzie”. To kolejny dowód na dynamiczny rozwój oferty produktowej i skuteczność działań brandingowych.

19 lutego Zarząd spółki zależnej Ekipa Management Sp. z o.o. podjął decyzję o rozpoczęciu realizacji projektu badawczo-rozwojowego pn. „Opracowanie i wdrożenie nowej technologii syntezy głosu w języku obcym z wykorzystaniem sztucznej inteligencji”. Projekt uzyskał dofinansowanie z programu Fundusze Europejskie dla Małopolski 2021-2027 i będzie realizowany we współpracy z Małopolskim Centrum Przedsiębiorczości.

Pierwszy kwartał 2025 roku był okresem dynamicznego rozwoju całej Grupy. Rozszerzono działalność na wielu polach – od produkcji filmowej i muzycznej, przez e-commerce, po zaawansowane projekty technologiczne.

PKB w I kwartale 2025 wyższe od prognoz. Polska gospodarka wciąż rośnie

Szybki szacunek PKB za pierwszy kwartał 2025 roku wyrównany sezonowo (w cenach stałych przy roku odniesienia 2020) wykazał wzrost o 0,7 proc. kw./kw. względem oczekiwań rynkowych na poziomie 0,1 proc.

Z kolei szybki szacunek realnego PKB niewyrównanego sezonowo (w cenach stałych średniorocznych roku poprzedniego) zanotował wzrost o 3,2 proc. r/r względem oczekiwań rynkowych na poziomie 3,1 proc. Zanotowany wzrost nie był tak silny jak w IV kwartale 2024 r., kiedy wyniósł 3,4 proc.

Wstępny odczyt nie pokazuje składowych wzrostu, na te dane przyjdzie nam poczekać na odczyt finalny, który poznamy z początkiem czerwca.
Dane dotyczące PKB są symbolicznie lepsze od oczekiwań rynkowych. Szczególnie mogą cieszyć w okresie tak dużej niepewności i negatywnego wpływu amerykańskiej polityki celnej na światowy wzrost gospodarczy.

Autor: Jan Karczewski, Dyrektor ds. Klientów Strategicznych, Michael / Ström Dom Maklerski

Sprzedaż rośnie, zysk pod presją. Wyniki Walmart pokażą siłę amerykańskich konsumentów

Akcje Walmart, największej w USA sieci supermarketów, w ciągu ostatniego roku wzrosły o prawie 62 proc. Dziś firma przedstawi swoje wyniki, które nie tylko powiedzą nam więcej o kondycji spółki, ale przede wszystkim pozwolą przyjrzeć się bieżącej i prognozowanej kondycji amerykańskiego konsumenta. Dowiemy się także, jak firma radziła sobie w pierwszym kwartale, czyli jeszcze przed wprowadzeniem nowych taryf celnych Donalda Trumpa. Prognozy firmy na kolejne kwartały pozwolą ocenić, jak funkcjonuje w czasach wojny handlowej.

Walmart to największa sieć supermarketów w USA, zarówno pod względem liczby sklepów, jak i przychodów. W roku 2024 przychody firmy wyniosły 680 mld dolarów, a rynkowa kapitalizacja 775 mld dolarów. Dziś firma opublikuje swoje wyniki za pierwszy kwartał tego roku – jest to pierwsza publikacja po zapowiedzi wprowadzenia przez Donalda Trumpa ceł, co nastąpiło 2 kwietnia. Co prawda przedstawione wyniki będą dotyczyć okresu pierwszych trzech miesięcy roku, jednak w prognozach na kolejne okresy na pewno znajdzie się mocne odniesienie do obecnej sytuacji związanej z taryfami. Wyniki mogą dostarczyć wskazówek, jak amerykański handel działa po wprowadzeniu nowych ceł wobec Chin, które są głównym dostawcą produktów sprzedawanych w Walmart.

Walmart nie zrewidował swojej rocznej prognozy i pozostawił bez zmian strategię mimo wzrostu ceł. Inwestorzy w najbliższym czasie będą uważnie obserwować, czy firma zdecyduje się przenieść koszty ceł na klientów, czy też postanowi obniżyć swoje marże. Marża brutto w roku 2024 wyniosła 24,9 proc. W obecnej sytuacji Walmart deklaruje, że będzie utrzymywał niskie ceny, aby zachować przewagę konkurencyjną nad innymi detalistami, jak Costco czy Target, a przede wszystkim Amazon. Ta firma w ostatnim czasie namawiała swoich dostawców do tego, by większe zapasy towarów sprowadzać do USA jeszcze przed wprowadzeniem ceł. A to zdecydowanie pomogłoby firmie dłużej sprzedawać nieobłożone cłem, a co za tym idzie, tańsze produkty.

Gdy ceny mogą wzrosnąć za sprawą ceł, a także rośnie ryzyko recesji, najtańsze sieci jak Walmart zyskują na popularności wśród konsumentów. W takiej sytuacji klienci częściej wybierają tanie sklepy i kupują produkty pierwszej potrzeby. Wyniki przedstawione dziś przez Walmart pozwolą także powiedzieć więcej o tym, jak zmieniały się zachowania konsumenckie po zapowiedzi ceł. Z dotychczasowych wypowiedzi wynikało, że Walmart pozostaje optymistyczny co do wyników w najbliższych kwartałach, podczas gdy np. Target przewidywał stagnację i istotne ograniczenie sprzedaży w wyniku ceł.

Na sytuację firmy rzutuje także trwający mocny wzrost działu e-commerce. W poprzednim kwartale wzrost wyniósł 16 proc., a dwucyfrowe wzrosty utrzymują się od wielu kwartałów. Pomaga w tym subskrypcja Walmart+, która konkuruje z podobnymi ofertami Amazona i Costco.

Inwestorzy spodziewają się dziś solidnych wyników, bez szczególnych emocji. W tej sytuacji warto jednak docenić, jak dobrze Walmart odnajduje się w trudnym i niepewnym otoczeniu amerykańskiego handlu detalicznego. Prognozowany wzrost sprzedaży ma wynieść około 3,9 proc., przy możliwym spadku zysku netto. Zysk na akcję (EPS) znajdzie się w okolicach 0,59 dolara. Zarząd Walmart najpewniej przedstawi ostrożne założenia na drugi kwartał i przyjmie zachowawczy ton, powołując się na niepewność związaną z cłami i sytuacją makroekonomiczną. To może rozczarować inwestorów krótkoterminowych, ale dla tych długoterminowych może być sygnałem, by zainteresować się strategią firmy.

I to może mieć charakter kluczowy, bowiem Walmart robi coś, na co niewielu detalistów może sobie pozwolić – z wyczuciem łączy ofensywę z defensywą. Zdobywa udziały w rynku, inwestuje w rozwój długoterminowy, a jednocześnie lepiej radzi sobie z bieżącymi trudnościami niż Target czy Costco. Widać też, że firma skuteczniej od konkurencji omija ryzyko celne, a to za sprawą dywersyfikacji źródeł dostaw i elastycznemu podejściu do zapasów. Akcje Walmart nie są tanie, ale wydaje się, że tak wygląda cena jakości w dzisiejszym handlu detalicznym w USA. Walmart pozostaje jednym z nielicznych graczy w branży, którzy potrafią działać na rynku mimo niepewności, a jednocześnie metodycznie rosnąć.

Autor: Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Poziom codziennego stresu w pracy spada. Polska w czołówce krajów z pozytywną zmianą

  • 7,5% pracowników odczuwa codziennie stres, w porównaniu z 15% w 2023 roku.
  • Częstotliwość stresu wpływa na to, czy pracownicy uważają go za przytłaczający czy mobilizujący.
  • Co trzeci Polak (32%) ocenia swój stres zawodowy jako mobilizujący, a 13% – jako przytłaczający.
  • 32% respondentów odczuwa krytykę z powodu korzystania z elastycznych form pracy.

Według raportu ADP Research „People at Work 2025”, poziom przewlekłego stresu zawodowego znacznie spadł w porównaniu z okresem pandemii.  W 2024 roku
7,5 proc. pracowników doświadczało stresu codziennie, podczas gdy jeszcze rok wcześniej – 15 proc. Na chroniczny stres stosunkowo często narzekają badane kobiety w Polsce.

Stres nasz codzienny, jednak coraz rzadszy

Jak definiujemy stres w miejscu pracy?

ADP Research wyróżnia dwa rodzaje stresu zawodowego:

  • Stres pozytywny (mobilizujący) rozumiany jako przypływ adrenaliny związany np. z napiętymi terminami, może zwiększać produktywność i prowadzić do nabycia nowych umiejętności.
  • Stres negatywny (przytłaczający), rozumiany jako szkodliwa presja, zazwyczaj skutkująca obniżeniem wydajności i pogorszeniem samopoczucia.

osteohelp osteopatia


Badanie częstotliwości występowania obu typów stresu pozwala na klasyfikację pracowników do trzech kategorii: dobrze funkcjonujących, ambiwalentnych lub przeciążonych. Osoby, które codziennie doświadczają stresu, znacznie częściej czują się przytłoczone, podczas gdy dobrze funkcjonujące częściej postrzegają presję w pracy jako mobilizującą, skutkującą większym zaangażowaniem, odpornością i niższą rotacją.

Pandemia COVID-19 była czasem, kiedy codzienny stres związany z pracą osiągał szczytowe wartości. W 2021 roku dotyczył on 19 proc. pracowników. Wskaźnik ten stabilnie spadał – osiągając 16 proc. w 2022 r., 15 proc. w 2023 r. i poniżej 8 proc.
w 2024 r.

Poziom codziennego stresu zawodowego różni się w zależności od regionu. W Japonii problem ten dotyczy ponad 14 proc. pracowników, w Tajlandii 12%, podczas gdy we Francji i Argentynie po 11 proc. Polska z 9 procent plasuje się w środku tabeli. Codzienny stres najrzadziej występuje w RPA i Chinach (3 procent).

Niemal w każdym kraju kobiety zgłaszają nieco wyższy poziom częstego stresu. W Polsce ta różnica jest szczególnie widoczna (12 procent wśród kobiet vs 7 procent wśród mężczyzn). Warto jednak odnotować, że w ostatnim roku stresowaliśmy się znacznie mniej – 9 procent wobec 17 procent w 2023 roku! Polska jest też krajem, w którym najmłodsi pracownicy (19-27 lat) stresują się najrzadziej (5 procent), w przeciwieństwie do pracowników powyżej 55 lat (12 procent).  Młodzi pracownicy są najbardziej zestresowani w Japonii (23 procent) i Tajlandii, a najstarsi – w Arabii Saudyjskiej (32 procent). Z kolei w Ameryce Północnej stres najczęściej dotyka pracowników w wieku od 27 do 39 lat (11 proc.).

Stres może przytłaczać lub rozwijać. To zależy, gdzie mieszkasz

– Istnieje silny związek między częstotliwością stresu a kwalifikowaniem go jako mobilizujący lub przytłaczający – mówi Mary Hayes, dyrektor ds. badań People & Performance w ADP Research.

– Ci, którzy codziennie odczuwają stres, są znacznie bardziej narażeni na poczucie przeciążenia. Wraz z rzadszym stresowaniem się spada odsetek pracowników odczuwających przeciążenie i rośnie tendencja do dobrego funkcjonowania ze stresem.

Blisko 32 proc. pracowników doświadczających stresu codziennie czuje się przeciążonych. Jedynie 7 proc. uważa, że w tych warunkach dobrze funkcjonują i doświadczają rozwoju. Z kolei wśród pracowników o niskim poziomie stresu (występującego najwyżej raz w tygodniu) 11 proc. czuje się przeciążonych, a 34 proc. uważa, że odnoszą sukcesy w pracy.

Prym pod tym względem wiedzie Ameryka Łacińska, gdzie 34% pracowników twierdzi, że rozwijają się w pracy, a jedynie 10 proc. czuje się przeciążonych. Na drugim biegunie znalazła się Europa ze wskaźnikiem 19 proc. przeciążenia. Najgorzej pod tym względem jest w Szwecji (24 proc.) i Czechach (23 proc.). Polska wyróżnia się na tym tle – tylko 13 procent pracowników czuje się przytłoczonych stresem, a co trzeci (32 proc.) kwalifikuje swój stres zawodowy jako mobilizujący! Podobnie wysoki wynik zanotowano jeszcze tylko w Hiszpanii (31 procent). Mimo to, w ciągu roku odsetek mobilizującego stresu w Polsce spadł o 6 punktów.

Najlepiej na stres zawodowy reagują Egipcjanie (41 procent uznaje go za mobilizujący) i Chińczycy (40 proc.). Korea Południowa notuje tu najniższy odsetek na poziomie 15 proc.

Poczucie bycia kontrolowanym i ocenianym wzmaga stres

Raport zagłębia się również w psychologiczne skutki odczuwania osądu w miejscu pracy. 32 proc. respondentów uważa, że są oceniani – dotyczy to szczególnie korzystania z pracy hybrydowej i zdalnej. Polacy jednak z wynikiem 41 proc. znaleźli się wysoko ponad średnią światową.

Odczuwana presja może zwiększyć negatywny poziom stresu, prowadząc do obniżania produktywności i ogólnej satysfakcji z pracy. Rzeczywiście, badani, którzy czują się krytykowani za korzystanie z elastycznych form pracy, ponad 3 razy rzadziej uważają, że praca przynosi im rozwój. Podobny związek istnieje między stresem a poczuciem bycia monitorowanym.

– Sam brak stresu w miejscu pracy nie gwarantuje, że pracownicy będą się rozwijać. W grę mogą wchodzić również inne czynniki, takie jak brak opartych na zaufaniu relacji ze współpracownikami lub liderami, a także poczucie ograniczonej wolności i elastyczności w miejscu pracy – mówi Nela Richardson, główna ekonomistka ADP. – To istotne dla pracodawców, ponieważ przytłoczeni i zestresowani pracownicy są na ogół mniej wydajni. Są też bardziej skłonni do szukania nowych możliwości zatrudnienia. I odwrotnie, pracownicy, którzy dobrze funkcjonują ze stresem, rzadziej poszukują nowego stanowiska.

Poczucie bycia krytykowanym przez szefów jest szczególnie częste w Indiach (67 proc.) Tajlandii (58 proc) i Singapurze (48 proc.). W tych samych krajach pracownicy są też przeświadczeni, że ich praca jest monitorowana (odpowiednio 65, 50, 47 procent). Europejscy pracownicy najrzadziej na świecie czują się kontrolowani (średnio 31 procent). To odczucie jeszcze rzadziej towarzyszy Polakom (29 proc.) i Szwedom (23 procent).

Metodologia raportów „People at Work 2025”

Raport „People at Work” opiera się na kompleksowym badaniu Global Workforce Survey przeprowadzonym przez zespół ADP Research. Badanie, prowadzone corocznie od 2015 roku, zostało zaprojektowane przez zespół analityków ADP Research tak, by przedstawiało rynek pracy z perspektywy samych pracowników. W ten sposób dostarcza informacji, które pozwalają modyfikować świat pracy dzięki lepszemu zrozumieniu nastrojów
i oczekiwań pracowników.

Bazując na danych ankietowych zebranych wśród niemal 38 tys. pracujących dorosłych na 34 rynkach z sześciu kontynentów, raport „People at Work 2025” przedstawia reprezentatywny obraz globalnej siły roboczej, umożliwiając porównywanie nastrojów pracowników panujących w różnych krajach i regionach. Respondenci pochodzą z różnych branż, mają różne wykształcenie, pracują stacjonarnie lub zdalnie oraz posiadają zróżnicowane kompetencje. Rekrutują się z organizacji każdej wielkości – od firm kilkuosobowych do korporacji, spośród pracowników wszystkich szczebli w firmowej hierarchii oraz indywidualnych przedsiębiorców.

Unikalną cechą serii raportów „People at Work 2025” jest szczegółowy pomiar nastrojów pracowników przy użyciu autorskiej metodologii opracowanej przez ADP Research. Oprócz charakterystyki demograficznej, respondenci klasyfikowani są ze względu na rodzaj wykonywanej pracy – opartej na wiedzy, kwalifikacjach lub cyklicznych powtarzalnych czynnościach – niezależnie od branży. Wgląd w dane „People at Work” w tak różnych wymiarach oferuje precyzyjny i szczegółowy obraz. Raporty łączą globalne trendy ze spostrzeżeniami na temat poszczególnych rynków, od sztucznej inteligencji i wpływu inflacji na posiadanie wielu źródeł zatrudnienia, po trendy płacowe i rozwój kariery.