Bloober Team z 28 mln zł przychodów i 10 mln zł EBITDA w I kwartale

Ponad 28 mln zł przychodów ze sprzedaży wypracowała grupa kapitałowa Bloober Team w pierwszym kwartale bieżącego roku. EBITDA krakowskiego developera wzrosła o ponad 26 % r/r, osiągając poziom 10 mln zł. Przed spółką jeden z najciekawszych miesięcy w historii, jeśli chodzi o zapowiedzi nadchodzących tytułów. Pierwszych newsów można się spodziewać już w trakcie Summer Game Fest w Los Angeles.

Brak dużej premiery wpłynął na wynik pierwszego kwartału. Nie jest to jednak niczym niespodziewanym, czy zaskakującym. Związane to było głównie z wysoką amortyzacją gry Cronos: The New Dawn. – tłumaczy Piotr Babieno, prezes Bloober Team. Stan środków pieniężnych na koniec omawianego okresu zwiększył się do blisko 28 mln zł.

Już na początku czerwca Bloober Team zaprezentuje się na jednym z najważniejszych wydarzeń branżowych na świecie – Summer Game Fest w Los Angeles. – Idziemy ostro to przodu. Przed nami bardzo gorący okres jeśli chodzi o zapowiedzi. Myślę, że dostarczymy rynkowi porządną dawkę pozytywnych emocji – zapowiada Piotr Babieno.

Polacy znów chętniej się zadłużają. Mocny wzrost kredytów mieszkaniowych, ratalnych i gotówkowych

W kwietniu 2026 r. banki i SKOK-i udzieliły wyraźnie więcej kredytów mieszkaniowych, ratalnych i gotówkowych niż rok wcześniej. Spadek odnotowano jedynie w segmencie kart kredytowych. Dane wskazują na dalsze ożywienie na rynku finansowania gospodarstw domowych, szczególnie w obszarze kredytów mieszkaniowych.

W porównaniu z kwietniem 2025 r. liczba udzielonych kredytów mieszkaniowych wzrosła o 55,8 proc., kredytów ratalnych o 27,1 proc., a kredytów gotówkowych o 3,8 proc. Jednocześnie liczba wydanych kart kredytowych była niższa o 8,1 proc. W ujęciu wartościowym wzrost objął kredyty mieszkaniowe, których wartość zwiększyła się o 67,0 proc., kredyty gotówkowe ze wzrostem o 15,6 proc. oraz kredyty ratalne, gdzie odnotowano wzrost o 7,7 proc. Wartość przyznanych limitów kart kredytowych spadła natomiast o 2,3 proc.

Podobny obraz wyłania się z danych za pierwsze cztery miesiące 2026 r. W tym okresie, w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku, banki i SKOK-i udzieliły o 50,0 proc. więcej kredytów mieszkaniowych, o 27,7 proc. więcej kredytów ratalnych oraz o 5,2 proc. więcej kredytów gotówkowych. Liczba kart kredytowych zmniejszyła się o 6,4 proc. Wartość finansowania wzrosła w przypadku kredytów mieszkaniowych o 62,0 proc., kredytów ratalnych o 13,6 proc. oraz kredytów gotówkowych o 13,2 proc. W segmencie kart kredytowych odnotowano spadek wartości o 1,2 proc.

Rekordowa wartość kredytów mieszkaniowych

Najsilniejsze wzrosty widoczne były na rynku kredytów mieszkaniowych. W kwietniu 2026 r. banki udzieliły ich o 55,8 proc. więcej niż rok wcześniej oraz o 1,3 proc. więcej niż w marcu. Wartość udzielonych kredytów mieszkaniowych wzrosła o 67,0 proc. rok do roku i o 2,3 proc. miesiąc do miesiąca.

Łączna wartość kredytów mieszkaniowych udzielonych w kwietniu wyniosła ponad 13,65 mld zł. Był to wynik wyższy od poprzedniego miesięcznego rekordu, zanotowanego w marcu 2026 r., o 313 mln zł. Średnia kwota kredytu mieszkaniowego osiągnęła 469,73 tys. zł i była o 7,2 proc. wyższa niż rok wcześniej.

Według dr. hab. Waldemara Rogowskiego, głównego analityka Grupy BIK, wzrost aktywności w tym segmencie wynika przede wszystkim z poprawy zdolności kredytowej klientów. Wpływ na to mają niższe koszty kredytu oraz wzrost wynagrodzeń, zarówno nominalny, jak i realny. W kwietniu 2026 r. wynagrodzenia wzrosły o 6,6 proc. rok do roku.

Analityk wskazuje również na rosnące znaczenie refinansowania wcześniej zaciągniętych kredytów mieszkaniowych. Dotyczy to zwłaszcza zobowiązań opartych na okresowo stałej stopie procentowej, wyższej niż obecnie dostępne warunki rynkowe. Refinansowanie odpowiada już za ponad 30 proc. nowej akcji kredytowej.

Dodatkowym czynnikiem wpływającym na popyt na kredyty mieszkaniowe jest sytuacja na rynku nieruchomości. Na rynku pierwotnym widoczne było lekkie ożywienie cenowe, a średnie ceny mieszkań w największych aglomeracjach wzrosły rok do roku o około 5 proc. W kwietniu wzrost cen odnotowano również na rynku wtórnym.

Kredyty ratalne utrzymują wzrost

Dane za kwiecień potwierdzają także dalszy wzrost rynku kredytów ratalnych. Liczba takich kredytów była o 27,1 proc. wyższa niż rok wcześniej, natomiast ich wartość wzrosła o 7,7 proc. Jednocześnie przeciętna kwota kredytu ratalnego obniżyła się o 15,2 proc. rok do roku i wyniosła 1 923 zł.

Według BIK wzrost liczby kredytów ratalnych można wiązać z dobrą sytuacją na rynku pracy, wzrostem wynagrodzeń oraz niższym niż rok wcześniej poziomem stóp procentowych. Czynniki te zwiększają możliwości finansowania zakupów przez gospodarstwa domowe, także w przypadku osób spłacających już inne zobowiązania.

Na rynek kredytów ratalnych może wpływać również ożywienie w kredytach mieszkaniowych. Zakup mieszkania często wiąże się z dodatkowymi wydatkami na wyposażenie, w tym sprzęt RTV i AGD, które bywają finansowane właśnie kredytem ratalnym.

Kredyty gotówkowe na coraz wyższe kwoty

W kwietniu wzrosła także sprzedaż kredytów gotówkowych. Liczba udzielonych kredytów zwiększyła się o 3,8 proc. rok do roku, a ich wartość o 15,6 proc. Średnia kwota kredytu gotówkowego wyniosła 29 893 zł, co oznacza wzrost o 11,4 proc. wobec kwietnia 2025 r.

Według prof. Waldemara Rogowskiego kluczowym czynnikiem wzrostu są kredyty o wyższej wartości, coraz częściej przekraczające 50 tys. zł. Średnia wartość kredytu gotówkowego osiągnęła najwyższy poziom w historii i zbliżyła się do granicy 30 tys. zł.

Na wzrost przeciętnej kwoty kredytu wpływają trzy czynniki: wydłużanie okresu kredytowania, niższe oprocentowanie nowych zobowiązań oraz realny wzrost wynagrodzeń. BIK wskazuje również na istotną rolę konsolidacji wcześniejszych zobowiązań. Tego typu kredyty stanowią już prawie 60 proc. wartości nowo udzielonych kredytów gotówkowych.

Karty kredytowe słabsze niż rok wcześniej

Na tle pozostałych produktów kredytowych słabiej wypadły karty kredytowe. W kwietniu 2026 r. liczba wydanych kart spadła o 8,1 proc. rok do roku, a wartość przyznanych limitów była niższa o 2,3 proc. W okresie od stycznia do kwietnia liczba kart kredytowych zmniejszyła się o 6,4 proc., a wartość limitów o 1,2 proc.

Dane te wskazują, że wzrost aktywności kredytowej gospodarstw domowych koncentruje się przede wszystkim w kredytach mieszkaniowych, gotówkowych i ratalnych, natomiast segment kart kredytowych pozostaje pod presją.

Jakość spłat nadal oceniana jako bezpieczna

BIK zwraca uwagę, że jakość spłat kredytów bankowych pozostaje na bezpiecznym poziomie. W ujęciu miesięcznym kwietniowy odczyt poprawił się we wszystkich czterech Indeksach Jakości. Największą poprawę odnotowano w kartach kredytowych oraz kredytach gotówkowych.

W ujęciu rocznym pogorszyły się Indeksy Jakości dla trzech produktów: kredytów ratalnych, gotówkowych oraz kart kredytowych. Mimo to pozostają one na poziomach oznaczających niskie ryzyko kredytowe. Poprawę rok do roku odnotowano natomiast w przypadku kredytów mieszkaniowych.

Pozytywne otwarcie roku na rynku magazynowym. Wyraźny wzrost nowych umów najmu i ekspansji

Jak wynika z najnowszego raportu AXI IMMO pt.: „Rynek magazynowy w Polsce w I kw. 2026 r.”, sektor magazynowo-produkcyjny rozpoczął rok bardzo aktywnie zarówno po stronie najmu, jak i rynku inwestycyjnego. W okresie od stycznia do marca 2026 r. popyt brutto osiągnął poziom 1,58 mln mkw. (+47% r/r), natomiast popyt netto wzrósł do 850 tys. mkw. (+78% r/r), notując najlepsze wyniki od 2022 r. Jednocześnie utrzymał się trend ograniczonej nowej podaży – deweloperzy dostarczyli 653 tys. mkw. (-4% r/r) nowoczesnej powierzchni magazynowej, a współczynnik pustostanów spadł do 7,3% (-1,2 p.p. r/r). Rynek inwestycyjny odnotował z kolei najwyższy udział sektora magazynowo-produkcyjnego w całkowitym wolumenie transakcji, który osiągnął 44%.

Najemcy wracają do nowych projektów

Analitycy największej polskiej firmy doradczej na rynku nieruchomości komercyjnych AXI IMMO wskazują, że pierwszy kwartał 2026 r. na rynku magazynowym w Polsce przyniósł wyraźne ożywienie aktywności najemców. Łącznie wynajęto 1,58 mln mkw. powierzchni magazynowo-produkcyjnej, co oznacza wzrost o 47% rok do roku i najlepszy wynik dla pierwszego kwartału od 2021 r. Szczególnie istotny był wzrost popytu netto – obejmującego nowe umowy i ekspansje – który osiągnął poziom ponad 850 tys. mkw. (+78% r/r). Nowe najmy i ekspansje odpowiadały za 54% całkowitego popytu, podczas gdy renegocjacje stanowiły 35%, a umowy najmu zwrotnego 11%.

Największą aktywność odnotowano w woj. mazowieckim (316 tys. mkw.), wielkopolskim (309 tys. mkw.), dolnośląskim (255 tys. mkw.) oraz łódzkim (228 tys. mkw.). Wśród najemców nadal dominowały firmy związane z handlem internetowym, dystrybucją i sektorem logistycznym. Widoczny był również powrót aktywności operatorów logistycznych. Wśród największych transakcji najmu znalazły się m.in. nowa umowa (67 600 mkw.) firmy produkcyjnej w Marq Wrocław V Logistics Centre w woj. dolnośląskim, dodatkowo zarejestrowano przedłużenie umowy najmu przez firmę z sektora handlowego w Logistic City Piotrków Trybunalski (woj. łódzkie) na 68 300 mkw. oraz przedłużenie i ekspansję przez operatora logistycznego umowy na 48 000 mkw. w Panattoni Park Warsaw South Janki (III) w woj. mazowieckim.

Renata Osiecka, Właścicielka, Partner Zarządzająca, AXI IMMO, wskazuje: „Pierwszy kwartał 2026 roku przyniósł poprawę nastrojów, szczególnie w obszarze nowych umów i ekspansji. Firmy coraz częściej wracają do decyzji rozwojowych odkładanych w poprzednich kwartałach, koncentrując się przede wszystkim na optymalizacji sieci dystrybucyjnych oraz poprawie efektywności operacyjnej. Widzimy także większą aktywność operatorów logistycznych, których udział w strukturze najmu zaczyna rosnąć. Rynek pozostaje natomiast selektywny, najemcy większą uwagę zwracają na jakość techniczną projektów, dostępność infrastruktury oraz możliwość elastycznego skalowania działalności”.

Kontrolowana podaż i dalszy spadek pustostanów

Na koniec marca 2026 r. całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni magazynowej w Polsce osiągnęły poziom 37,4 mln mkw. (+6% r/r). W pierwszych trzech miesiącach roku deweloperzy oddali do użytkowania 653 tys. mkw., co było najlepszym wynikiem od czterech kwartałów, choć nadal o 4% niższym niż rok wcześniej. Najwięcej nowej powierzchni dostarczono w woj. mazowieckim, pomorskim i śląskim.

W budowie pozostaje 1,46 mln mkw. powierzchni magazynowo-produkcyjnej (+6% r/r), jednak deweloperzy utrzymują ostrożne podejście do projektów spekulacyjnych. Ich udział w całkowitym wolumenie powierzchni w budowie spadł do 37%, kontynuując trend obserwowany od kilku kwartałów.

Pozytywnym sygnałem dla rynku pozostaje dalszy spadek poziomu pustostanów. Na koniec marca 2026 r. wskaźnik powierzchni niewynajętej wyniósł 7,3%, czyli o 1,2 p.p. mniej niż rok wcześniej. Największy spadek odnotowano w woj. dolnośląskim i łódzkim.

Monika Rynkowska, Head of Research, AXI IMMO, wyjaśnia: „Rynek magazynowy w Polsce wszedł w 2026 rok z wyraźnie lepszym bilansem pomiędzy popytem a nową podażą. Widzimy stopniowe odbudowywanie aktywności najemców przy jednoczesnym utrzymaniu ostrożnej polityki deweloperów, szczególnie w zakresie projektów spekulacyjnych. Efektem jest dalszy spadek poziomu pustostanów oraz większa stabilizacja rynku. Coraz bardziej widoczne stają się również różnice pomiędzy poszczególnymi regionami zarówno pod względem struktury popytu, jak i dostępności nowoczesnej powierzchni”.

Magazyny liderem rynku inwestycyjnego

Bardzo mocny początek roku odnotował również rynek inwestycyjny. Wartość transakcji w sektorze magazynowo-produkcyjnym osiągnęła 445 mln EUR (+120% r/r), co stanowiło najwyższy wynik spośród wszystkich segmentów rynku nieruchomości komercyjnych. Udział sektora w całkowitym wolumenie inwestycyjnym wyniósł 44%. Rosnące znaczenie utrzymują również transakcje typu sale & leaseback (sprzedaż i najem zwrotny). Do największych transakcji należał zakup portfela nieruchomości logistycznych Raben Group przez W.P. Carey za ok. 169 mln EUR oraz sprzedaż projektu BOOSTER Zabrze przez LemonTree na rzecz koreańskiego funduszu Vestas Investment Management.

Grzegorz Chmielak, Head of Capital Markets, AXI IMMO, komentuje: „Pierwszy kwartał 2026 roku potwierdził, że sektor magazynowo-produkcyjny pozostaje jednym z najbardziej płynnych i poszukiwanych segmentów rynku inwestycyjnego w Polsce. Kapitał inwestujący w Polsce koncentruje się na dwóch biegunach, nowych aktywach oferujących długoterminowy – najchętniej 20-letni – stabilny dochód oraz najwyższą jakość najemców, jest wówczas skłonny oferować niskie stopy, stopniowo obserwujemy rosnącą akceptację dla projektów zlokalizowanych poza głównymi hubami logistycznymi. Na drugim biegunie pozostają aktywa starsze, wymagające aktywnego zarządzania. Coraz większą rolę odgrywają również transakcje typu sale & leaseback, które odpowiadają na potrzeby firm związane z uwalnianiem kapitału przy zachowaniu kontroli operacyjnej nad nieruchomościami”.

Prognozy: selektywny wzrost i dalsza stabilizacja rynku

Zdaniem ekspertów AXI IMMO kolejne kwartały 2026 r. powinny przynieść utrzymanie stabilnej aktywności najemców, choć decyzje rozwojowe nadal będą uzależnione od sytuacji makroekonomicznej i kondycji poszczególnych branż. Po stronie podaży rynek pozostanie w fazie kontrolowanego wzrostu, a nowe inwestycje nadal będą w dużej mierze uzależnione od poziomu przednajmu.

Renata Osiecka, AXI IMMO, podsumowuje: „Początek 2026 roku potwierdza, że polski rynek magazynowo-produkcyjny wszedł w fazę większej równowagi i dojrzałości. Z jednej strony obserwujemy wyraźny powrót aktywności najemców, szczególnie w obszarze nowych umów i ekspansji, z drugiej utrzymującą się dyscyplinę po stronie podaży oraz bardziej selektywne podejście deweloperów do nowych inwestycji. Taka struktura rynku sprzyja dalszej stabilizacji poziomu pustostanów oraz utrzymaniu relatywnie bezpiecznych fundamentów dla sektora w kolejnych kwartałach. Magazyny pozostają jednym z najbardziej odpornych segmentów rynku nieruchomości komercyjnych w kontekście sektora inwestycyjnego. Sprzyja temu zarówno utrzymująca się aktywność kapitału zagranicznego i regionalnego, jak i stopniowe zawężanie się różnicy oczekiwań cenowych pomiędzy kupującymi a sprzedającymi”.

Towarzystwo Ekonomistów Polskich wybrało nowe władze na kadencję 2026–2028

20 maja 2026 r. odbyło się Walne Zebranie Towarzystwa Ekonomistów Polskich, podczas którego podsumowano działalność organizacji w 2025 roku oraz wybrano nowe władze na kolejną dwuletnią kadencję.Nowa Rada Towarzystwa Ekonomistów Polskich Nowa Rada Towarzystwa Ekonomistów Polskich 2

Podczas obrad zatwierdzono sprawozdanie z działalności Towarzystwa oraz sprawozdanie finansowe za 2025 rok. Walne Zebranie udzieliło także absolutorium ustępującej Radzie TEP oraz Komisji Rewizyjnej. Jak poinformowano, rekomendację w tej sprawie przedstawiła Komisja Rewizyjna po analizie dokumentów finansowych oraz badań przeprowadzonych w 2025 roku.

Na stanowisko przewodniczącego Towarzystwa Ekonomistów Polskich ponownie wybrano dra Jarosława Janeckiego. Funkcje wiceprzewodniczących objęli dr Jarosław Bełdowski oraz prof. Adam Noga. Sekretarzem Generalnym został Andrzej Pawłowski.

W skład Rady TEP na kadencję 2026–2028 weszli również dr Anna Czarczyńska, dr Mateusz Dadej oraz dr Rafał Trzeciakowski. Walne Zebranie wybrało także członków Komisji Rewizyjnej. Zostali nimi Rafał Demba, dr Marcin Murawski oraz dr Urszula Skorupska. Przewodniczący Komisji zostanie wybrany przez jej członków.

Podczas zebrania omówiono również zamierzenia Towarzystwa do końca 2026 roku oraz przyjęto plan finansowy na bieżący rok. Przewodniczący TEP dr Jarosław Janecki podziękował ustępującym członkom Rady, dr Ewie Balcerowicz i Damianowi Olko, za wieloletnią pracę na rzecz organizacji.

Sell in May and go away? Nie w tym roku. Maj przyniósł mocne wzrosty na giełdach

Maj miał być miesiącem ostrożności, a stał się miesiącem wzrostów. Zasada „Sell in May and go away”, czyli sprzedaj akcje w maju i wróć na rynek późną jesienią, w 2026 roku jak dotąd zupełnie się nie sprawdza. Od początku maja indeks S&P 500 wzrósł o 3,7 proc., technologiczny Nasdaq zyskał 5,8 proc., a warszawski WIG urósł aż o 7,3 proc. To mocny kontrast wobec historycznych danych, które pokazują, że okres od maja do października był zwykle znacznie słabszy dla akcji niż miesiące od listopada do kwietnia. Dla pięciu badanych indeksów średnia miesięczna stopa zwrotu w słabszym półroczu wynosiła tylko 0,25 proc., podczas gdy w lepszym okresie rosła do 1,18 proc. Wniosek jest więc prosty, powiedzenie nadal ma sens jako ważna obserwacja, ale nie może zastępować analizy tego, co naprawdę dzieje się na rynku.

Bezrefleksyjne stosowanie zasady „Sell in May and go away” w tym roku mogłoby okazać się kosztownym błędem. Rynek akcji nie zachowuje się obecnie tak, jak sugerowałaby sama sezonowość. Zamiast wakacyjnego osłabienia mamy powrót apetytu na ryzyko, poprawę nastrojów inwestorów i bardzo dobre zachowanie głównych indeksów. Powód jest dość prosty: sezonowy wzorzec został przykryty przez fundamenty. Spółki pokazują mocne wyniki, prognozy zysków są rewidowane w górę, a inwestorzy znów kupują nie tylko bieżącą poprawę, ale także obietnicę wzrostu w kolejnych kwartałach.

Amerykański S&P 500 ma za sobą osiem tygodni zwyżek z rzędu, co jest najdłuższą taką serią od grudnia 2023 roku. To ważny sygnał, bo pojawia się w otoczeniu, które wcale nie jest wolne od ryzyk. Wojna z Iranem ponownie rozbudziła obawy o inflację i ceny paliw, a rentowności 10-letnich obligacji skarbowych USA zbliżają się do 4,6 proc. Jeszcze mocniejszy sygnał płynie z rynku obligacji 30-letnich, których rentowności doszły do poziomów ostatnio widzianych w 2007 roku. Na pierwszy rzut oka wygląda to jak sprzeczność. Akcje wyceniają dalszy wzrost gospodarki i zysków spółek, a obligacje pokazują, że koszt kapitału może pozostać strukturalnie wyższy niż w poprzednich latach.

Ta sprzeczność jest dziś jednym z najważniejszych tematów dla inwestorów. Droższy pieniądz nie zatrzymuje rynku akcji, ponieważ w tle działa bardzo silna narreacja o rozwoju technologii, sztucznej inteligencji i rosnących nakładach inwestycyjnych. Taki rozwój wymaga jednak kapitału, a kapitał jest dziś droższy niż jeszcze kilka lat temu. Kluczowe pozostaje zatem pytanie, jak długo zyski firm będą w stanie równoważyć środowisko wysokich stóp procentowych i wysokich rentowności obligacji.

Na razie odpowiedź płynąca z wyników spółek jest dla rynku pozytywna. Po publikacji raportów przez 94 proc. firm z indeksu S&P 500 aż 84 proc. pokazało wyniki lepsze od oczekiwań. Średnio zyski za pierwszy kwartał 2026 roku były o 29 proc. wyższe niż rok wcześniej, podczas gdy przychody wzrosły o 11 proc. To bardzo ważna różnica. Pokazuje bowiem, że spółki nie tylko sprzedają więcej, ale przede wszystkim skutecznie bronią marż. W warunkach droższego finansowania i większej presji kosztowej jest to dla inwestorów informacja nawet ważniejsza niż sama dynamika sprzedaży.

Tegoroczny maj jest zatem dobrym przypomnieniem, że „Sell in May” nie jest strategią inwestycyjną, lecz sugestią opartą o obserwacjach statystycznych. Historyczny wzorzec może pomagać w myśleniu o rynku, ale nie powinien zastępować analizy zysków, płynności i sentymentu. Nie oznacza to jednak, że słynne powiedzenie straciło znaczenie. Wręcz przeciwnie, jego siła wynika z tego, że przez wiele dekad opisywało realną sezonowość rynków akcji. Dane historyczne pokazują, że na światowych giełdach okres od maja do października był wyraźnie słabszy niż sześć miesięcy od listopada do kwietnia. Dla wszystkich pięciu badanych rynków średnia miesięczna stopa zwrotu w okresie od listopada do kwietnia wynosiła 1,18 proc. Tymczasem od maja do października spadała do zaledwie 0,25 proc., a aż trzy miesiące w tym słabszym półroczu przynosiły przeciętnie straty.

Za tą sezonowością stoją konkretne mechanizmy. W pierwszym kwartale spółki często publikują prognozy na cały rok, co może wspierać ceny akcji. W czwartym kwartale wielu inwestorów przebudowuje portfele z myślą o kolejnym roku i dobrze znanym efekcie stycznia. Miesiące letnie są zwykle uboższe w takie pozytywne impulsy, a do tego charakteryzują się niższą aktywnością inwestorów.

W 2026 roku ten historyczny schemat został jednak przykryty przez bardzo konkretne dane. Wzrost S&P 500 o 3,7 proc. od początku maja, wzrost Nasdaq o 5,8 proc. i zwyżka WIG o 7,3 proc. pokazują, że rynek na razie bardziej wierzy wynikom spółek niż kalendarzowi. Inwestorzy nie ignorują ryzyk związanych z inflacją, cenami paliw, rentownościami obligacji i droższym kapitałem. Uznają jednak, że mocne wyniki firm, sztuczna inteligencja i poprawa nastrojów są dziś ważniejsze niż stare giełdowe porzekadło.

Dane historyczne:

Rynek / indeks Średnia miesięczna stopa zwrotu maj–październik Średnia miesięczna stopa zwrotu listopad–kwiecień Różnica
Polska WIG 0,30% 1,12% 0,82 pkt proc.
USA S&P 500 0,27% 1,05% 0,78 pkt proc.
USA Nasdaq Composite 0,68% 1,44% 0,76 pkt proc.
Wielka Brytania FTSE 100 -0,04% 1,09% 1,13 pkt proc.
Niemcy DAX 0,05% 1,22% 1,17 pkt proc.
Średnia dla 5 indeksów 0,25% 1,18% 0,93 pkt proc.

Źródło: LSEG eToro

Wyniki historyczne nie stanowią gwarancji przyszłych stóp zwrotu. Opracowanie przygotowano na podstawie historycznych danych cenowych indeksów do końca 2022 roku. Zakres danych obejmuje WIG od 1999 roku, S&P 500 od 1964 roku, Nasdaq Composite od 1980 roku, FTSE 100 od 1984 roku oraz DAX od 1965 roku. Dla każdego indeksu porównano średnie miesięczne stopy zwrotu w okresach od maja do października oraz od listopada do kwietnia.

Archicom z mocnym otwarciem 2026 roku. Spółka podsumowuje wyniki za I kwartał

Archicom, ogólnopolski deweloper mieszkaniowy z Grupy Echo, sprzedał w pierwszym kwartale 2026 roku 602 lokale, co oznacza wzrost o 14% rok do roku. Jednocześnie spółka przekazała klientom 713 mieszkań wobec 24 lokali rok wcześniej. Wyniki potwierdzają skuteczność strategii opartej na dywersyfikacji geograficznej i produktowej oraz konsekwentnym rozwoju ogólnopolskiej platformy mieszkaniowej.

Na koniec pierwszego kwartału oferta Archicom obejmowała 3238 lokali, a bank ziemi zabezpieczał możliwość realizacji blisko 11 590 mieszkań w kolejnych latach. Spółka ma także stabilną sytuację finansową, osiągnęła 366,7 mln zł przychodów oraz 55,4 mln zł zysku netto, a poziom gotówki wyniósł blisko 290 mln zł.

Zrównoważony wzrost wsparty dywersyfikacją geograficzną i kategorialną

Archicom konsekwentnie rozwija działalność w największych polskich aglomeracjach, budując zdywersyfikowaną platformę mieszkaniową opartą na silnej pozycji regionalnej oraz obecności we wszystkich kluczowych segmentach rynku. Strategicznym celem spółki jest zajęcie miejsca wśród trzech najefektywniejszych sprzedażowo deweloperów mieszkaniowych na sześciu największych rynkach w Polsce. Już dziś Archicom jest numerem 1 w Poznaniu i Łodzi, jednocześnie dynamicznie rozwijając działalność w Warszawie, która pozostaje jednym z najważniejszych obszarów dalszego wzrostu.

Jednym z głównych motorów rozwoju pozostaje segment popularny, będący odpowiedzią na potrzeby klientów kupujących swoje pierwsze mieszkanie. Archicom zakłada, że w 2026 roku jego udział w strukturze sprzedaży wzrośnie nawet do około 50%. Jeszcze w tym roku planuje uruchomienie pięciu projektów w tym segmencie, obejmujących około 900 mieszkań, również na rynku warszawskim.

Jednocześnie spółka rozwija markę Archicom Collection, realizując projekty premium w prestiżowych lokalizacjach. Flagowym przedsięwzięciem pozostaje Towarowa22 w Warszawie (wspólne przedsięwzięcie AFI, Echo Investment i Archicom) – najbardziej spektakularny projekt mixed-use realizowany obecnie w Polsce, łączący funkcje mieszkaniowe, usługowe, biurowe i publiczne w ramach nowego śródmiejskiego kwartału.

– Pierwsze trzy miesiące 2026 roku potwierdziły, że model biznesowy działa skutecznie i zapewnia nam możliwość dalszego, stabilnego wzrostu. Kluczem do naszego rozwoju pozostaje dywersyfikacja – zarówno geograficzna, jak i produktowa. Z jednej strony wzmacniamy pozycję na kluczowych rynkach regionalnych i dynamicznie rozwijamy działalność w Warszawie, z drugiej konsekwentnie rozbudowujemy ofertę w segmencie popularnym oraz premium. Dzięki temu możemy elastycznie odpowiadać na potrzeby różnych grup klientów, jednocześnie budując skalowalną organizację gotową do dalszego wzrostu i ekspansji geograficznej oraz realizacji strategicznego celu wejścia do TOP 3 największych deweloperów mieszkaniowych na wszystkich kluczowych rynkach w Polsce – mówi Dawid Wrona, prezes zarządu Archicom.

Wyniki finansowe i efektywność operacyjna

W pierwszym kwartale 2026 roku Archicom osiągnął 366,7 mln zł przychodów ze sprzedaży wobec 21,5 mln zł rok wcześniej. Zysk netto wyniósł 55,4 mln zł, a marża brutto utrzymała się na poziomie 30,4%, zgodnym z długoterminowymi założeniami spółki.

Wzrost skali działalności był wspierany wysoką liczbą przekazanych mieszkań. W pierwszym kwartale 2026 roku Archicom przekazał klientom 713 lokali wobec 24 rok wcześniej. Jednocześnie spółka kontynuowała działania związane z poprawą efektywności operacyjnej.

– Wysoki wolumen przekazań w pierwszym kwartale 2026 roku zapewnił nam solidny start i przełożył się na dobre wyniki finansowe. Od początku roku sprawnie realizujemy nasz cel, jakim jest przekazanie 3 000 do 3 200 lokali w całym 2026 roku. Co kluczowe, pomimo zmiennych warunków rynkowych, stabilnie utrzymujemy zakładane marże, co potwierdza skuteczność naszego modelu biznesowego. Konsekwentnie udowadniamy, że dynamiczny wzrost łączymy z dyscypliną finansową. Poprzez cyfryzację oraz wdrożenia narzędzi AI systematycznie obniżamy koszty i podnosimy efektywność operacyjną. Dzięki tym działaniom struktura firmy jest w pełni przygotowana na dalsze skalowanie działalności przy zachowaniu niskiej bazy kosztowej – mówi Justyna Kawa, CFO i członkini zarządu Archicom.

Kolejny etap rozwoju

Archicom rozwija kolejne projekty mixed-use i inwestycje realizowane w trybie Lex Deweloper – to jeden z wyróżników spółki na rynku. W pierwszym kwartale 2026 roku spółka uzyskała zgodę rady miasta na realizację projektu Nowy Rytm Kabaty przy al. KEN w Warszawie. Powstanie tam 410 mieszkań, 5 tys. mkw. powierzchni usługowej oraz towarzysząca infrastruktura publiczna. W tej samej formule spółka realizuje również Modern Mokotów i Postępu w Warszawie oraz Astra West we Wrocławiu.

Projekty Archicom zbierają branżowe nagrody. Szkoła na warszawskim Służewcu otrzymała Property Design Awards 2026, a lofty w ramach łódzkiej Fuzji zdobyły CEEQA w kategorii Best Residential & Hotel Project.

Archicom zakłada dalsze zwiększanie skali działalności i utrzymuje cel sprzedaży na poziomie 3200-3500 mieszkań rocznie. Strategia koncentruje się na dalszym wzmacnianiu pozycji w największych polskich aglomeracjach i poprawie efektywności operacyjnej. Spółka sprawnie dygitalizuje procesy oraz wykorzystuje AI w obszarach projektowania, zarządzania i sprzedaży.

Niewypłacalności firm w Polsce spadły po raz pierwszy od pandemii, ale eksperci ostrzegają przed powrotem presji

W kwartale otwierającym 2026 rok po raz pierwszy od czasów przedpandemicznych zanotowano spadek liczby niewypłacalnych firm w Polsce r/r. Jak w swoim raporcie podaje firma Coface, w tym czasie niewypłacalność ogłosiło 1288 przedsiębiorstw w naszym kraju. To o 10,1% mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Eksperci ostrzegają jednak, że może być to jedynie rezultat chwilowej stabilizacji, a w nadchodzących miesiącach czeka nas powrót presji finansowej spowodowanej wpływem czynników makroekonomicznych i geopolitycznych, takich jak m.in. napięcia na Bliskim Wschodzie i blokada cieśniny Ormuz. Co spowodowało zmianę dynamiki niewypłacalności i jak będą wyglądały kolejne kwartały w polskiej gospodarce?

Choć początek 2026 roku przyniósł poprawę kondycji przedsiębiorstw, prognozy dla polskiej gospodarki pozostają dalekie od jednoznacznego optymizmu. W pierwszym kwartale firmy korzystały z silniejszego popytu, poprawy płynności i wolniejszego wzrostu kosztów wynagrodzeń, co przełożyło się na chwilowe odciążenie biznesu. Jednocześnie wzrost aktywności gospodarczej był w dużej mierze wspierany przez działania wyprzedzające. W związku z blokadą cieśniny Ormuz przedsiębiorcy zwiększali produkcję, a konsumenci przyspieszali zakupy w obawie przed możliwymi zakłóceniami podaży i wzrostem cen paliw.

Rośnie znaczenie czynników makroekonomicznych

W ostatnich latach na liczbę niewypłacalnych firm w Polsce silnie wpływał rosnący udział postępowań restrukturyzacyjnych, po które przedsiębiorstwa coraz chętniej sięgały, aby ratować swoją działalność, zamiast ją zamykać. Dziś jednak tempo wzrostu liczby takich postępowań zaczyna wyhamowywać. Jeśli ten trend utrzyma się również w kolejnych kwartałach, na sytuację przedsiębiorstw coraz większy wpływ będą miały już nie zmiany w sposobach restrukturyzacji, lecz czynniki takie jak inflacja, stopy procentowe czy ceny surowców, a także kwestie geopolityczne – w tym sytuacja na Bliskim Wschodzie.

Skutki zablokowania cieśniny Ormuz mogą odczuć nie tylko rynki ropy naftowej i gazu, ale także wiele innych sektorów zależnych od dostępu m.in. do nawozów, aluminium czy siarki – mówi dr Mateusz Dadej, Główny Ekonomista Coface w Polsce i Regionie Europy Środkowo-Wschodniej. – Należy jednak podkreślić, że w pierwszym kwartale 2026 roku konsekwencje tej blokady dla polskiej gospodarki były raczej ograniczone, a nawet – paradoksalnie – doprowadziły do krótkoterminowego pobudzenia aktywności gospodarczej. Producenci, obawiając się możliwych problemów z dostępnością materiałów, zwiększyli produkcję z wyprzedzeniem, co przełożyło się na istotny wzrost produkcji przemysłowej w marcu – aż o 9,4% r/r. Z kolei gospodarstwa domowe, w obawie przed potencjalnymi podwyżkami cen paliw, przyspieszyły zakupy, podnosząc marcowy odczyt sprzedaży detalicznej do 8,7% r/r – tłumaczy ekspert.

Choć na pierwszy rzut oka dane te mogą świadczyć o sile gospodarki, w rzeczywistości odzwierciedlają one narastające obawy wśród przedsiębiorstw i konsumentów.

Niewypłacalność w budownictwie nadal rośnie

Branżą, w której problemy z płynnością miało najwięcej firm, pozostają usługi (379 przedsiębiorstw, 29% całej liczby niewypłacalności), jednak to budownictwo, jako jedyne z głównych sektorów, zanotowało dalszy wzrost liczby niewypłacalności – 13,1% r/r. Jak wskazują eksperci z Coface, od 2022 roku, czyli od początku zacieśniania polityki monetarnej, budownictwo systematycznie zwiększa swój udział w niewypłacalnościach. W 2026 roku problem z płynnością finansową miało 259 firm z tej branży, co stanowi ok. 20% całej liczby niewypłacalności.

Największy, bo sięgający 36% r/r, spadek liczby niewypłacalnych firm zaobserwowano z kolei w transporcie. Należy jednak zauważyć, że trwający szok paliwowy może sprawić, iż poprawa w tej branży jest jedynie chwilowa. Podobna sytuacja ma miejsce w rolnictwie. Wprawdzie w pierwszym kwartale niewypłacalność spadła tutaj o 25%, ale ekonomiści spodziewają się, że w nadchodzących miesiącach sektor ten znajdzie się pod dużą presją spowodowaną silnym wzrostem cen nawozów.

– Szok energetyczny związany z wyższymi cenami ropy już dziś przyczynia się do pogorszenia nastrojów konsumenckich i ogranicza aktywność gospodarczą. Spodziewane jest również ograniczenie konsumpcji przez gospodarstwa domowe w reakcji na wzrost inflacji czy spowolnienie dynamiki płac, a w efekcie spadek realnych dochodów – mówi Paweł Tobis, Wiceprezes Zarządu ds. Operacyjnych i Oceny Ryzyka Coface. – Pojawia się także ryzyko ponownego zaostrzenia polityki monetarnej. Wymienione czynniki dotkną w pierwszej kolejności budownictwo i przemysł energochłonny, a więc branże, które już obecnie przewodzą w statystykach niewypłacalności (choć rola przemysłu w rozwoju gospodarki maleje coraz bardziej na rzecz usług). Nie pozostaną jednak bez wpływu również na handel czy część usług – dodaje.

Ulga dziś, presja jutro, czyli prognozy na resztę 2026 roku

Rok 2026 będzie dla polskich firm testem wytrzymałości. Choć wiele przedsiębiorstw utrzymuje obecnie dobrą płynność, to wysokie stopy procentowe i presja kosztowa będą stopniowo ograniczać ich zdolność do radzenia sobie z kryzysami. Eksperci z firmy Coface spodziewają się w związku z tym wzrostu niewypłacalności w kolejnych miesiącach. Istotnym czynnikiem będzie więc sytuacja na Bliskim Wschodzie.

Choć nie wiadomo, jak długo potrwa blokada cieśniny Ormuz, jedno jest absolutnie pewne – każdy kolejny dzień zwiększa skalę negatywnych konsekwencji gospodarczych – mówi dr Mateusz Dadej. –Surowce, do których dostęp został ograniczony, są kluczowe dla funkcjonowania wielu sektorów gospodarki. Energia, produkty ropopochodne, nawozy oraz aluminium stanowią fundament działalności licznych branż, dlatego wzrost ich cen nieuchronnie przełoży się na strukturę kosztów przedsiębiorstw, stopniowo podnosząc presję kosztową w całej gospodarce. Z perspektywy gospodarstw domowych rosnące ceny paliw – częściowo amortyzowane przez interwencje – oznaczają konieczność ograniczenia wydatków na inne dobra i usługi, w dużej mierze wytwarzane przez krajową gospodarkę. Z tych względów Coface aktualnie oczekuje wolniejszego wzrostu gospodarczego niż w zeszłym roku. Według naszych prognoz wyniesie on 3,5% – dodaje.

Sektor przedsiębiorstw utrzymuje obecnie historycznie wysoki poziom płynności, co może mu umożliwić relatywnie długie przetrwanie trudności rynkowych. Dlatego eksperci oczekują, że stopniowy wzrost liczby niewypłacalności rozpocznie się dopiero w późniejszych kwartałach 2026 roku, gdy polskie firmy zaczną tracić swój margines płynności.

Europejskie lotniska obsłużyły rekordowe 2,6 mld pasażerów w 2025 r., a liczba ta ma rosnąć o 4% rocznie w ciągu następnej dekady

Jak wynika z raportu Colliers „Expanding Airport Capacity & Tourism, EMEA”, Europa przeżywa prawdziwy boom na podróże lotnicze. W ubiegłym roku porty lotnicze obsłużyły rekordowe 2,6 mld pasażerów, a w kolejnych latach ruch będzie nadal systematycznie rosnąć – średnio o 4% rocznie do 2034 r. To nie tylko sygnał rosnącej mobilności Europejczyków i turystów z całego świata, ale także wyraźny impuls dla gospodarki – zwłaszcza dla branż takich jak hotelarstwo, handel czy gastronomia.

Rosnąca liczba podróżnych to efekt kilku nakładających się trendów. Z jednej strony obserwujemy trwały powrót do podróży po okresie pandemii oraz dalszy rozwój siatki połączeń, w tym tanich linii lotniczych. Z drugiej – coraz większą rolę odgrywają turyści z rynków pozaeuropejskich, szczególnie z Azji. Wzrost dochodów oraz dynamiczne powiększanie się klasy średniej w krajach takich jak Chiny czy Indie sprawiają, że miliony nowych podróżnych zaczynają traktować dalekie podróże jako dostępny element stylu życia. Europa, jako jeden z najatrakcyjniejszych regionów turystycznych na świecie, naturalnie znajduje się w centrum ich zainteresowania.

Długoterminowe prognozy wskazują, że znaczenie ruchu międzykontynentalnego będzie rosło szybciej niż podróży wewnątrz Europy, choć to właśnie ruch regionalny nadal pozostanie największym źródłem przyjazdów. Oznacza to, że europejskie lotniska i miasta turystyczne będą musiały jednocześnie obsługiwać dwa równoległe trendy: stabilny popyt ze strony podróżnych z kontynentu oraz dynamicznie rosnący napływ gości z odległych rynków. W praktyce przekłada się to nie tylko na większą liczbę pasażerów, ale także na zmianę struktury popytu – w tym rosnące znaczenie turystów o wyższej sile nabywczej.

Lotniska rosną razem z turystyką

Aby nadążyć za dynamicznie rosnącym ruchem pasażerskim, największe europejskie porty lotnicze przyspieszają inwestycje rozwojowe. Wśród nich są m.in. Londyn Heathrow, Paryż Charles de Gaulle, Amsterdam Schiphol czy Stambuł – wszystkie realizują lub planują długoterminowe projekty rozbudowy infrastruktury. To inwestycje liczone w miliardach euro, obejmujące nowe terminale, pasy startowe oraz modernizację istniejącej infrastruktury, które mają zwiększyć przepustowość i poprawić komfort podróżnych.

Rozwój nie ogranicza się jednak tylko do największych hubów. Coraz więcej inwestycji trafia także do regionów silnie uzależnionych od turystyki – m.in. w Europie Południowej i w basenie Morza Śródziemnego, ale także w Europie Środkowo‑Wschodniej. W praktyce oznacza to większą dostępność popularnych kierunków oraz rozwój nowych destynacji, które wcześniej były słabiej skomunikowane. Dla lokalnych gospodarek to ogromna szansa – lepsza dostępność lotnicza zwykle bezpośrednio przekłada się na większy napływ turystów i inwestycji.

Trend rozbudowy infrastruktury lotniskowej jest widoczny także w Polsce, gdzie realizowany jest jeden z najbardziej ambitnych projektów infrastrukturalnych w Europie – Port Polska. Pierwsze roboty budowlane, w tym prace fundamentowe, planowane są jeszcze w tym roku, a uruchomienie lotniska – w pierwszym etapie – przewidywane jest na 2032 r. Docelowo Port Polska ma stać się jednym z najważniejszych hubów transportowych w Europie Środkowo‑Wschodniej, integrując transport lotniczy, kolejowy i drogowy.

– Polski rynek lotniczy przyspiesza szybciej, niż była na to przygotowana infrastruktura. Rekordowe 66 mln pasażerów w 2025 roku to nie tylko odbicie po pandemii, ale sygnał trwałej zmiany stylu podróżowania Polaków i rosnącej atrakcyjności kraju jako destynacji turystycznej. Lotnisko Chopina, pomimo bardzo dobrych wyników, zbliża się do granic przepustowości, co zaczyna realnie ograniczać dalszy wzrost rynku. Dlatego nowe inwestycje, takie jak Port Polska, stają się warunkiem wykorzystania pełnego potencjału gospodarczego i turystycznego kraju. Polska przestaje być wyłącznie rynkiem punktowym – coraz częściej funkcjonuje jako regionalny hub, przyciągający zarówno pasażerów tranzytowych, jak i rosnącą liczbę turystów zagranicznych. Widać to w liczbach: ponad 21 mln turystów zagranicznych i niemal 100 mld zł, które co roku zostawiają w Polsce wszyscy podróżujący – zarówno z zagranicy, jak i krajowi. Lotnictwo i turystyka wspólnie tworzą dziś jeden z coraz ważniejszych silników wzrostu gospodarczego Polski, ale jeśli nie nadążymy z inwestycjami, sukces popytu stanie się barierą dalszego wzrostu – komentuje Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista Colliers na region Europy Środkowo‑Wschodniej.

Bliski Wschód inwestuje, ale ryzyko rośnie

Jeszcze bardziej ambitne plany realizowane są na Bliskim Wschodzie, szczególnie w krajach Zatoki Perskiej. Lotniska w Dubaju, Abu Zabi, Dosze czy Rijadzie rozwijają się w błyskawicznym tempie, aspirując do roli globalnych centrów przesiadkowych. Ich przewagą jest strategiczne położenie – na przecięciu szlaków między Europą, Azją i Australią – które pozwala skutecznie przyciągać zarówno pasażerów tranzytowych, jak i turystów.

Jednocześnie sytuacja geopolityczna przypomina, jak wrażliwy jest rynek lotniczy. Nawet krótkotrwałe napięcia czy zakłócenia mogą wpływać na siatki połączeń, decyzje podróżnych i wyniki inwestycji. W praktyce oznacza to, że część ruchu turystycznego może się czasowo przesuwać do bardziej stabilnych regionów – w tym do Europy. Dla inwestorów i operatorów oznacza to konieczność większej elastyczności i przygotowania na różne scenariusze rozwoju sytuacji.

Kto na tym zyska?

Większy ruch pasażerski to bezpośredni impuls dla całego sektora usług. Każdy dodatkowy pasażer to potencjalny klient hotelu, restauracji, kawiarni czy sklepu. W efekcie wzrost liczby podróżnych przekłada się na realny wzrost wydatków turystycznych, które napędzają lokalne gospodarki.

Najbardziej skorzystają lokalizacje dobrze skomunikowane i przygotowane na obsługę rosnącego ruchu – zarówno największe miasta, jak i popularne regiony wypoczynkowe. Kluczowe będzie jednak dopasowanie oferty do zmieniających się potrzeb turystów. Coraz większą rolę odgrywa nie tylko standard zakwaterowania, ale też doświadczenie – dostęp do gastronomii, rozrywki czy zakupów. To właśnie te elementy w dużej mierze decydują o wyborze kierunku podróży i skłonności do wydawania pieniędzy na miejscu.

Elastyczność będzie kluczowa

Choć perspektywy dla turystyki i rynku hotelarskiego są bardzo dobre, branża musi działać w warunkach dużej zmienności. Popyt na podróże może się szybko zmieniać pod wpływem czynników globalnych – od napięć geopolitycznych po decyzje linii lotniczych czy tempo dostaw nowych samolotów.

Dlatego w nadchodzących latach kluczowym wyzwaniem dla inwestorów i operatorów będzie nie tylko wykorzystanie rosnącego popytu, ale także umiejętność szybkiego reagowania na zmiany. Ci, którzy potrafią elastycznie dostosować ofertę – zarówno pod względem lokalizacji, jak i standardu czy segmentu cenowego – będą w najlepszej pozycji, aby skorzystać z długoterminowego boomu na podróże lotnicze.

Zbrojenia, technologia i infrastruktura. Polska buduje nowy ekosystem defence

Europa Środkowo-Wschodnia przyspiesza zbrojenia, budując zaplecze przemysłowe NATO i UE. Polska, z wydatkami na obronność na poziomie 4,8% PKB, liderem transformacji.

Europa Środkowo-Wschodnia (region CEE) przechodzi przyspieszoną transformację sektora obronnego, w której rosnące wydatki publiczne zaczynają bezpośrednio kształtować nowe modele współpracy między państwem a biznesem. Z raportu KPMG pt. „The Underdog Advantage. Central and Eastern Europe – A Growing Opportunity for Multinational Defence and Security”, który analizuje sytuację w Polsce, Czechach, Rumunii, Słowacji, Ukrainie i Węgrzech wynika, że większość krajów regionu przekracza już próg 2% PKB wydatków na obronność, a Polska osiąga poziom ok. 4,8% PKB, plasując się w ścisłej czołówce NATO. Jednocześnie region przechodzi od modelu opartego na zakupie gotowego uzbrojenia do budowy własnych zdolności produkcyjnych i technologicznych. Coraz większą rolę odgrywają europejskie instrumenty finansowania, w tym program SAFE (Security Action for Europe), wspierający rozwój produkcji, wspólne zakupy oraz integrację przemysłową w UE. W Polsce kluczowym trendem jest rozwój technologii dual-use.

Polska jest dziś największym i najbardziej dynamicznie rozwijającym się rynkiem obronnym w regionie, a jednocześnie jednym z najbardziej aktywnych inwestycyjnie rynków NATO. Skala wydatków przekraczająca 4,8% PKB przekłada się na bezprecedensową modernizację sił zbrojnych oraz systemową rozbudowę krajowej bazy przemysłowej. Publikacja raportu zbiegła się w czasie z podpisaniem przez Polskę umowy w ramach programu SAFE. Polska, jako pierwszy kraj UE, uzyska dostęp do finansowania o wartości do 43,7 mld euro na modernizację armii i rozwój zdolności przemysłowych. Według deklaracji rządu znaczna część środków ma trafić do polskiego przemysłu obronnego i firm współpracujących z sektorem defence.

Kluczowym trendem jest rozwój technologii dual-use – rozwiązań cywilnych adaptowanych do zastosowań wojskowych, obejmujących m.in. IT, cyberbezpieczeństwo, zaawansowaną produkcję oraz systemy bezzałogowe. Coraz większą rolę odgrywają firmy technologiczne dostarczające oprogramowanie, systemy dowodzenia i kontroli, rozwiązania AI oraz technologie UAV i antydronowe, które stają się jednym z głównych motorów rozwoju krajowego przemysłu obronnego.

Infrastruktura podwójnego zastosowania (dual-use) zajmuje dziś jedno z centralnych miejsc w planowaniu bezpieczeństwa. Kategoria ta ewoluowała – z technicznego pojęcia funkcjonującego w regulacjach eksportowych stała się pełnoprawnym filarem strategii obronnych. Porty, węzły kolejowe, rurociągi, centra danych czy sieci energetyczne pełnią jednocześnie funkcje cywilne i wojskowe, a ich sprawność bezpośrednio przekłada się na zdolność działania w sytuacjach kryzysowych. Mobilność wojskowa wymaga precyzyjnego planowania inwestycyjnego z myślą o przepływach logistycznych i odporności na zakłócenia. Rosnące znaczenie infrastruktury i technologii dual-use przekłada się również na coraz większe zainteresowanie firm rozwojem oraz sprzedażą produktów znajdujących zastosowanie zarówno w sektorze cywilnym, jak i obronnym. Polska zajmuje wyjątkową pozycję w europejskiej obronności, nie tylko ze względu na skalę wydatków obronnych, lecz także dzięki systemowemu podejściu do kwestii suwerenności przemysłowej. Węzeł logistyczny w Rzeszowie-Jasionce, będący kluczowym korytarzem wsparcia dla Ukrainy, jest doskonałym przykładem tego, jak cywilna infrastruktura lotniskowa może stać się elementem krytycznym dla operacji wojskowych prowadzonych na skalę kontynentalną  – mówi Alina Wołoszyn, Partner i Szef Działu Advisory w KPMG w Polsce i Deal Advisory w Europie Środkowo-Wschodniej.

Istotnym elementem transformacji jest również rozbudowa zdolności produkcyjnych – zarówno w obszarze amunicji (w tym kalibru 155 mm), jak i komponentów uzbrojenia oraz usług serwisowych i modernizacyjnych. Wzmacnia to długoterminową obecność przemysłu w całym cyklu życia sprzętu wojskowego. Polska rozwija jednocześnie zdolności operacyjne, w tym systemy obrony powietrznej i przeciwrakietowej (WISŁA, NAREW, PILICA+) oraz systemy rażenia precyzyjnego, takie jak HIMARS i HOMAR-K. Coraz częściej programy te obejmują komponenty produkowane lokalnie.

Widoczne jest wyraźne przesunięcie w kierunku większej suwerenności przemysłowej i budowy skalowalnego ekosystemu produkcyjnego w ramach europejskiego systemu bezpieczeństwa.

Kluczowym pytaniem towarzyszącym wzrostowi wydatków obronnych pozostaje to, czy środki te pozwolą zbudować trwałą krajową bazę przemysłową. „Local content” w polskich zamówieniach zbrojeniowych nie jest dziś wyłącznie hasłem gospodarczym, lecz elementem suwerenności obronnej. W 2025 roku Agencja Uzbrojenia podpisała 96 nowych kontraktów wykonawczych i 50 aneksów na pozyskanie sprzętu wojskowego o łącznej wartości ok. 105 mld zł brutto, z czego znaczna część trafiła za granicę. Przy tak dynamicznie rosnącym portfelu zakupów każda kolejna transza stanowi szansę na wprowadzenie twardszych wymogów przemysłowych i realnego transferu technologii, wykraczającego poza sam montaż końcowy.

Polska Grupa Zbrojeniowa oraz rosnący sektor prywatnych firm obronnych rozwijają kompetencje w obszarach o najwyższej wartości strategicznej: produkcji amunicji, systemach bezzałogowych, elektronice, kryptografii i integracji systemów. Najlepszym wskaźnikiem postępu nie jest procent wartości kontraktu pozostający w Polsce, lecz odpowiedź na pytanie, czy po zakończeniu kontraktu kraj jest zdolny samodzielnie produkować, naprawiać, modernizować i rozwijać dany system.

Obszarem wymagającym dalszego rozwoju pozostaje dostosowanie ram regulacyjnych – zwłaszcza w zakresie zamówień publicznych i eksportu technologii dual-use – do tempa dojrzewania samych projektów. To naturalny etap dla rynku rozwijającego się tak dynamicznie. Polska dysponuje zarówno ambicją, jak i potencjałem lidera; budowa odpowiednich narzędzi instytucjonalnych stanowi kolejny krok na tej drodze – mówi Alina Wołoszyn, Partner i Szef Działu Advisory w KPMG w Polsce i Deal Advisory w Europie Środkowo-Wschodniej.

Tym, co wyróżnia Polskę na tle innych państw o wysokich nakładach na obronność, jest świadome przejście od prostego modelu zakupowego do budowania suwerenności przemysłowej. Polska realizuje jeden z najbardziej ambitnych programów modernizacji sił zbrojnych w Europie, obejmujący m.in. czołgi K2, armatohaubice K9, Abramsy, samoloty FA-50 i F-35, a także systemy takie jak HOMAR-K i KRAB. Rozbudowa komponentu morskiego obejmuje program okrętów podwodnych Orka oraz fregaty Miecznik. Coraz częściej inicjatywy te wiążą się z transferem technologii oraz lokalizacją produkcji. Równolegle rozwijane są zdolności w zakresie obrony powietrznej i przeciwrakietowej, a także zdolności precyzyjnego rażenia, w tym poprzez rozwój krajowej produkcji rakiet. Jednocześnie rząd oraz Polska Grupa Zbrojeniowa intensywnie rozwijają krajową produkcję zbrojeniową, ze szczególnym naciskiem na produkcję amunicji. Inwestycje w nowe zakłady, łańcuchy dostaw oraz zdolności serwisowe zwiększają potencjał przemysłowy i ograniczają zależność od dostawców zewnętrznych, sygnalizując wyraźny kierunek w stronę większej autonomii przemysłowej w obszarze obronności. Programy te stanowią plan rozwoju krajowych zdolności produkcyjnych, które wykraczają poza pojedyncze cykle kontraktowe. Zbieżność zobowiązań w ramach NATO, instrumentów finansowych Unii Europejskiej oraz dojrzałego środowiska inwestycji zagranicznych, tworzy wyjątkowe okno możliwości dla międzynarodowych firm z sektora obronnego. Wejście na rynek polski i szerzej – regionu Europy Środkowo-Wschodniej – wymaga jednak cierpliwości i budowania lokalnych partnerstw. Złożoność regulacyjna, ewoluujące ramy zamówień publicznych oraz rosnące znaczenie udziału przemysłowego sprawiają, że sukces zależy w równym stopniu od sprawnego poruszania się w otoczeniu instytucjonalnym, jak od kompetencji technologicznych – mówi Iwona Sprycha, Partner w Dziale Deal Advisory w KPMG w Polsce.

Rosnące znaczenie strategiczne regionu Europy Środkowo-Wschodniej

Znaczenie regionu wykracza dziś poza poziom poszczególnych państw. Europa Środkowo-Wschodnia stała się kluczowym obszarem operacyjnym NATO – od Bałtyku po Morze Czarne – oraz istotnym zapleczem logistycznym i produkcyjnym.

Polska i Rumunia, przeznaczające odpowiednio ok. 4,8% i ponad 2,5% PKB na obronność, wzmacniają swoją pozycję jako państwa frontowe, inwestując równolegle w zdolności operacyjne, infrastrukturę oraz partnerstwa przemysłowe.

Czechy, z silną bazą przemysłową i rosnącymi wydatkami w kierunku 2% PKB, rozwijają eksportowo zorientowany sektor obronny i aktywnie uczestniczą w projektach europejskich.

Węgry realizują model selektywnej industrializacji, przyciągając inwestycje zagraniczne i budując wyspecjalizowane kompetencje produkcyjne, podczas gdy Słowacja koncentruje się na integracji z regionalnymi łańcuchami dostaw i modernizacji dostosowanej do skali gospodarki.

Ukraina pozostaje rynkiem o wyjątkowym znaczeniu strategicznym – mimo wysokiego ryzyka operacyjnego rozwija zdolności produkcyjne i innowacyjne, a w dłuższej perspektywie będzie jednym z kluczowych obszarów odbudowy i inwestycji w sektorze obronnym.

budżet na obronność

Nowe modele finansowania przyspieszają rozwój sektora

Ważnym paliwem wzrostu dla sektora obronnego są europejskie instrumenty finansowe, w tym program SAFE (Security Action for Europe), który ma wspierać wspólne zakupy, rozwój zdolności produkcyjnych i integrację łańcuchów dostaw w UE. Znaczenie SAFE dodatkowo wzrosło po podpisaniu przez Polskę umowy w ramach programu. Finansowanie o wartości do 43,7 mld euro może przyspieszyć modernizację sił zbrojnych, rozwój mocy produkcyjnych oraz zwiększyć udział polskich przedsiębiorstw w europejskich projektach obronnych.

W praktyce oznacza to istotną zmianę modelu funkcjonowania rynku – od rozproszonych, krajowych zamówień do projektów o charakterze transgranicznym, w które zaangażowane są konsorcja firm z różnych państw. Dla przedsiębiorstw oznacza to dostęp do większych kontraktów, często o wieloletnim horyzoncie oraz możliwość uczestnictwa w projektach o strategicznym znaczeniu dla bezpieczeństwa Europy.

Dodatkowo coraz większe znaczenie mają modele finansowania hybrydowego, łączące środki publiczne, fundusze europejskie oraz kapitał prywatny. Tego typu struktury umożliwiają realizację projektów o dużej skali, jednocześnie ograniczając ryzyko inwestycyjne po stronie przedsiębiorstw.

Wyzwania – presja czasu, kadry i regulacje

Pomimo rosnących szans inwestycyjnych, sektor obronny w regionie CEE mierzy się z istotnymi barierami. Jednym z kluczowych ograniczeń pozostaje dostępność wykwalifikowanej kadry. Dynamiczny wzrost sektora generuje zapotrzebowanie na specjalistów z obszarów inżynierii, IT, cyberbezpieczeństwa oraz produkcji zaawansowanej, co prowadzi do rosnącej konkurencji o talenty i presji płacowej. W wielu przypadkach tempo rozwoju projektów przewyższa możliwości rynku pracy.

Kolejnym wyzwaniem jest presja czasowa związana z koniecznością szybkiego zwiększania zdolności produkcyjnych. Skracanie cykli dostaw, budowa nowych zakładów oraz skalowanie produkcji wymagają znacznych nakładów inwestycyjnych i sprawnego zarządzania projektami, co nie zawsze jest możliwe w warunkach złożonych procedur administracyjnych.

Istotną barierą pozostaje również otoczenie regulacyjne. Sektor obronny podlega ścisłemu nadzorowi, a procesy zakupowe, certyfikacyjne i eksportowe są często czasochłonne i skomplikowane. Dla firm oznacza to konieczność budowy kompetencji nie tylko technologicznych, ale również prawnych i compliance.

Dodatkowo rosnące znaczenie lokalizacji produkcji oraz bezpieczeństwa łańcuchów dostaw wymusza na przedsiębiorstwach większe zaangażowanie kapitałowe i operacyjne w krajach regionu. W praktyce oznacza to konieczność budowy lokalnych zakładów, partnerstw oraz długoterminowej obecności rynkowej.

O raporcie:

Raport „The Underdog Advantage: Central and Eastern Europe. A Growing Opportunity for Multinational Defence and Security Investments” powstał w ramach praktyki Defence & Security KPMG w Europie Środkowo-Wschodniej, we współpracy z New Strategy Center. Analizą objęto sześć rynków: Polskę, Rumunię, Czechy, Słowację, Węgry oraz Ukrainę.

Badanie łączy analizę ilościową – obejmującą dane makroekonomiczne, przepływy FDI, poziomy wydatków obronnych i alokacje środków unijnych – z analizą jakościową polityk publicznych, strategii obronnych i potencjału przemysłowego. Uzupełnieniem są wywiady eksperckie oraz doświadczenie projektowe KPMG w regionie.

Perspektywa czasowa obejmuje dane z lat 2021–2025 z prognozami do 2026 roku i w wybranych przypadkach do 2035 roku. Raport nie stanowi porady inwestycyjnej. Dane finansowe są szacunkowe i opierają się na publicznie dostępnych źródłach.

Grupa Pracuj z 63,9 mln zł zysku netto w I kwartale 2026 r.

Skonsolidowane przychody Grupy Pracuj w pierwszym kwartale 2026 roku sięgnęły 209,4 mln zł (+2% r/r). Rosnące przychody z serwisów rekrutacyjnych przełożyły się na wzrosty w Polsce i Ukrainie o odpowiednio 5% i 15%. Rosły także przychody z obszaru HR Software – miesięczne powtarzalne przychody (MRR) wzrosły o 9% r/r zarówno w polskim eRecruiterze, jak i niemieckim softgarden. Wyniki segmentu niemieckiego pozostawały jednak pod wpływem słabego otoczenia makroekonomicznego, które przełożyło się na 20% spadek przychodów z tzw. multipostingu – zautomatyzowanej publikacji ogłoszeń na wielu stronach z ofertami pracy.

Skorygowana EBITDA[1] Grupy Pracuj w minionym kwartale sięgnęła 97,8 mln zł (+1% r/r), a stabilna marża skorygowanej EBITDA utrzymująca się na poziomie około 47% stanowi potwierdzenie odporności modelu biznesowego Grupy w zmiennym otoczeniu.

Zarząd odniósł się także do ogłoszonej rok temu strategii, wskazując, że osiągnięcie celu skorygowanej EBITDA na poziomie co najmniej 400 mln zł w 2027 roku pozostaje w zasięgu Grupy, mimo wpływu bardziej wymagającego otoczenia na poziom przychodów.

– Mija dokładnie rok od ogłoszenia strategii Grupy Pracuj 2030. Mimo wyzwań rynkowych konsekwentnie ją realizujemy, rozwijając nasze dwa filary zrównoważonego wzrostu. W obszarze serwisów rekrutacyjnych utrzymujemy pozycję lidera na polskim i ukraińskim rynku. Zwiększamy udziały rynkowe Pracuj.pl w segmentach Pink i Blue Collars oraz skutecznie rozwijamy kanał eCommerce i modele cenowe dopasowane do różnych segmentów. Poszerzamy zasięg rynkowy i zbudowaliśmy rekordową bazę aktywnych klientów – tworzy to dźwignię, która gdy nastąpi odbicie rynku powinna wzmocnić jego pozytywny wpływ na nasze wyniki. Nasze działania kompensują umiarkowany popyt w segmencie White Collars – założony w strategii wzrost wolumenu w tej kategorii o 10% do 2027 roku wydaje się obecnie dużym wyzwaniem. W obszarze HR Software rośniemy organicznie, zarówno pod względem liczby klientów, jak i przychodów z rozwiązań oferowanych w modelu subskrypcyjnym. Istotnym elementem naszej strategii są selektywne akwizycje. Spadek wycen giełdowych spółek SaaS nie przełożył się jednak na niższe oczekiwania sprzedających na rynku prywatnym, dlatego w minionym roku nie zdecydowaliśmy się na żadne nowe transakcje. W efekcie rośniemy w obszarze post-hire nieco wolniej, niż zakładaliśmy – wskazuje Przemysław Gacek, prezes Grupy Pracuj.

– Ważnym akceleratorem realizacji naszej strategii jest sztuczna inteligencja. AI jest dziś integralną częścią naszych innowacji – zarówno w produktach, jak i w sposobie działania organizacji. Rozwijamy własne rozwiązania AI w Pracuj.pl, eRecruiterze i softgarden – od personalizacji ofert i wsparcia kandydatów, przez dopasowanie i preselekcję, po onboarding i automatyzację obsługi klientów. Dzięki temu zwiększamy zaangażowanie użytkowników, wzmacniamy lojalność klientów i poprawiamy efektywność operacyjną. Jako organizacja wdrażamy AI na szeroką skalę i szkolimy w tym zakresie wszystkich pracowników. W serwisach rekrutacyjnych jesteśmy na dobrej drodze do realizacji celu 25% wzrostu przychodów na pracownika do 2027 roku – informuje Przemysław Gacek.

Ogłoszona w maju 2025 roku strategia Grupy Pracuj 2030 zakłada organiczny wzrost przychodów do 1 mld zł w 2027 roku i 1,4 mld zł w 2030 roku, przy utrzymaniu skorygowanej marży EBITDA na poziomie co najmniej 40%. Oznacza to wartość skorygowanej EBITDA na poziomie co najmniej 400 mln zł w 2027 roku i 560 mln zł w 2030 roku.

– Choć osiągnięcie 1 mld zł przychodów w 2027 roku w obecnych warunkach rynkowych może być wyzwaniem, to wynik EBITDA powyżej 400 mln zł jest jak najbardziej osiągalny i jesteśmy zdeterminowani, by ten cel zrealizować – deklaruje prezes Grupy Pracuj. – Innymi słowy, nawet przy niższym od planowanego wzroście przychodów, podtrzymujemy cel dla wyniku EBITDA określony w strategii. Jest to możliwe dzięki rosnącej efektywności operacyjnej i dyscyplinie kosztowej, które pozwalają nam utrzymywać wysoką rentowność – dodaje Przemysław Gacek.

Polska: konsekwentny wzrost przychodów i zysków

W ujęciu geograficznym, głównym rynkiem działalności Grupy Pracuj, generującym największą część przychodów i zysków, pozostaje Polska. Grupa rozwija tu serwisy rekrutacyjne Pracuj.pl i the:protocol.it, system do zarządzania rekrutacjami eRecruiter dostępny w modelu abonamentowym (SaaS), a także narzędzie do planowania i zarządzania czasem pracy Kadromierz, również oferowane w abonamencie.

W pierwszym kwartale 2026 roku przychody Grupy Pracuj z rynku polskiego wzrosły do 151,4 mln zł (+5% r/r), a skorygowana EBITDA segmentu Polska sięgnęła 86,8 mln zł (+8% r/r).

Pracuj.pl: stabilne wolumeny i wyższe ceny

W pierwszych trzech miesiącach bieżącego roku liczba projektów rekrutacyjnych w serwisie Pracuj.pl utrzymała się na stabilnym poziomie około 130 tys. – mimo umiarkowanego popytu na rynku pracy, zwłaszcza w kategorii ogłoszeń dla menedżerów i specjalistów (White Collars). Stabilność wolumenów była wspierana przez poszerzanie zasięgu rynkowego, dzięki dalszemu rozwojowi kanału eCommerce oraz rosnącemu udziałowi ogłoszeń dla pracowników fizycznych (Blue Collars).

Średnia cena projektów rekrutacyjnych w serwisie Pracuj.pl wzrosła w pierwszym kwartale 2026 roku o 4% r/r. Kategoria White Collars pozostaje głównym źródłem przychodów – ceny w tym segmencie wzrosły o około 10% r/r. Jednocześnie rośnie udział ogłoszeń Blue Collars, gdzie dynamika cen również się poprawia.

– Wzrost średniej ceny projektów rekrutacyjnych był efektem konsekwentnego odzwierciedlania w cenniku wartości dostarczanej klientom. Wdrażane w Pracuj.pl rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji przynoszą wymierne efekty biznesowe. Z jednej strony zwiększają trafność dopasowania ofert do kandydatów, wzmacniając wartość serwisu dla pracodawców, a z drugiej – przekładają się na rosnące zaangażowanie kandydatów, czego potwierdzeniem jest rekordowa liczba 13,5 mln kliknięć „aplikuj” – wskazuje Rafał Nachyna członek zarządu i dyrektor operacyjny Grupy Pracuj.

eRecruiter i Kadromierz: więcej klientów, rosnące powtarzalne przychody

Systematyczny wzrost notuje również eRecruiter. W pierwszym kwartale tego roku liczba klientów systemu wzrosła o 12% r/r. Wzrost ten wspierała atrakcyjna oferta startowa oraz udana migracja klientów z HRlink – jako efekt uproszczenia oferty Grupy Pracuj i decyzji o utrzymywaniu na polskim rynku jednego systemu do zarządzania rekrutacją (ATS). Pozwoli to zwiększyć efektywność obsługi i pełniej wykorzystać możliwości platformy w modelu SaaS. Miesięczne powtarzalne przychody eRecruitera wzrosły o 9% r/r, osiągając w marcu 2026 roku poziom 4,55 mln zł.

– Motorem wzrostu powtarzalnych przychodów eRecruitera jest przede wszystkim baza dotychczasowych klientów, co potwierdza skuteczność tzw. upsellingu. Klienci pozyskiwani przy niższej cenie wejściowej mają duży potencjał do zwiększania stopnia wykorzystania funkcjonalności systemu, a w efekcie wartości abonamentu w kolejnych okresach. W pierwszym kwartale tego roku już 44% klientów eRecruitera korzystało z modułu automatyzacji procesów rekrutacji HR Workflows, a 18% było zintegrowanych z partnerami w ramach Marketplace – cyfrowego centrum usług dla obszaru HR. Rozwój tych funkcjonalności wzmacnia przywiązanie klientów do platformy i pomaga utrzymywać wskaźnik rezygnacji klientów wyraźnie poniżej średniej rynkowej – podkreśla Rafał Nachyna.

Kadromierz, system do zarządzania grafikami pracy, który dołączył do Grupy w marcu 2025 roku, odnotował wzrost liczby klientów o 25% r/r. Miesięczne powtarzalne przychody Kadromierza wzrosły o 40% r/r, osiągając w marcu br. poziom 779 tys. zł.

– Dynamiczny rozwój Kadromierza idzie w parze z postępującą dywersyfikacją przychodów. Obecnie branża HoReCa odpowiada za około 55% przychodów. Jest ona dla nas wciąż perspektywiczna, jednak widzimy także wysoki potencjał wzrostu w handlu, ochronie zdrowia i sektorze produkcyjnym Spodziewamy się, że wraz z pozyskiwaniem klientów z innych sektorów, dominacja branży HoReCa w portfolio naszych klientów zmniejszy się do ok. 50%. – informuje dyrektor operacyjny Grupy Pracuj.

softgarden: wzrost przychodów abonamentowych mimo słabej koniunktury

Drugim rynkiem działalności Grupy Pracuj pod względem przychodów jest region DACH (w sprawozdaniu finansowym prezentowany jako segment Niemcy), obejmujący wyniki grupy softgarden, która oferuje kompleksowy system wspierający procesy rekrutacyjne w modelu SaaS. W pierwszym kwartale 2026 roku softgarden odnotował wzrost miesięcznych powtarzalnych przychodów o 9% r/r, do 8,6 mln zł (dynamika w EUR wyniosła 6% r/r), mimo wymagającego otoczenia makroekonomicznego i utrzymującej się stagnacji niemieckiej gospodarki. Wzrost ten był możliwy głównie dzięki skutecznemu zwiększaniu wartości abonamentów wśród dotychczasowych klientów.

Liczba klientów softgarden na koniec marca br. nieznacznie wzrosła (+1% r/r). Spowolnienie przyrostu nowych użytkowników odzwierciedla słabszą aktywność rekrutacyjną pracodawców i pogorszenie nastrojów biznesowych na rynku niemieckim, spowodowane napięciami geopolitycznymi i rosnącymi cenami energii. Jednocześnie utrzymujący się niski wskaźnik rezygnacji potwierdza wysoką retencję i przywiązanie klientów do platformy.

Niższa aktywność rekrutacyjna na niemieckim rynku widoczna jest wyraźniej w spadku o 20% r/r przychodów netto softgarden z usługi multipostingu, która umożliwia zautomatyzowaną publikację ofert pracy w wielu serwisach rekrutacyjnych.

W efekcie łączne przychody segmentu Niemcy w pierwszym kwartale 2026 roku wyniosły 41,5 mln zł (-9% r/r), natomiast skorygowana EBITDA segmentu wyniosła 5,7 mln zł (wobec 11,6 mln zł przed rokiem).

Ukraina: najszybciej rosnący rynek Grupy Pracuj

Ukraina pozostaje wciąż najmniejszym rynkiem Grupy Pracuj pod względem przychodów, ale od pewnego czasu najdynamiczniej rosnącym – mimo trwających działań wojennych. W pierwszym kwartale 2026 roku przychody z tego rynku wzrosły o 15% r/r do 16,4 mln zł, a skorygowana EBITDA segmentu także zwiększyła się o 15% r/r i sięgnęła 5,7 mln zł.

Średnia cena projektów rekrutacyjnych w serwisie Robota.ua wzrosła o 49% r/r w UAH (23% r/r w PLN), z nadwyżką kompensując spadek liczby projektów rekrutacyjnych, spowodowany przerwami w dostawach energii związanych z działaniami wojennymi oraz naturalną wrażliwością cenową popytu. Łączna liczba projektów rekrutacyjnych w serwisie w pierwszym kwartale tego roku wyniosła 316 tys. (-5% r/r), z czego 124 tys. (-10% r/r) stanowiły projekty płatne.

– W warunkach trwającej wojny Robota.ua kontynuuje publikację ofert pracy w modelu freemium, w ramach którego każdy klient może opublikować jedno darmowe ogłoszenie o pracę miesięcznie. Wspieramy w ten sposób lokalnych pracodawców i instytucje państwowe. Jednocześnie widzimy duży potencjał dalszego wzrostu przychodów naszego ukraińskiego serwisu rekrutacyjnego wraz z normalizacją warunków rynkowych. Poziom cen ogłoszeń w relacji do wynagrodzeń pozostaje wyraźnie poniżej średniej na innych rynkach europejskich – wskazuje Rafał Nachyna, członek zarządu Grupy Pracuj.

Grupa Pracuj: solidne wyniki w wymagającym otoczeniu

Łączne przychody Grupy Pracuj ze wszystkich rynków w pierwszym kwartale 2026 roku sięgnęły 209,4 mln zł i były o 2% wyższe niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Wzrosty w Polsce i Ukrainie z nadwyżką skompensowały niższe przychody z rynku niemieckiego.

Skorygowana EBITDA Grupy Pracuj wyniosła w tym okresie 97,8 mln zł i była na zbliżonym poziomie jak rok wcześniej (+1% r/r). Istotny wpływ na wynik z działalności operacyjnej miały wyższe o 4,2 mln zł r/r koszty o charakterze niegotówkowym związane z programem motywacyjnym opartym na akcjach.

– Stabilna, utrzymująca się na wysokim poziomie marża skorygowanej EBITDA, która w pierwszym kwartale br. wyniosła niemal 47%, potwierdza odporność naszego modelu biznesowego w wymagającym i zmiennym otoczeniu oraz utwierdza nas w przekonaniu o realności celów EBITDA określonych w strategii 2030. Jednocześnie, konsekwentnie wysokie przepływy pieniężne z działalności operacyjnej oraz bardzo dobra sytuacja płynnościowa pozwalają nam regularnie dzielić się wypracowanymi zyskami z akcjonariuszami. Biorąc pod uwagę także ograniczone możliwości dokonania znaczącej akwizycji w najbliższym czasie, jako Zarząd zarekomendowaliśmy Walnemu Zgromadzeniu wypłatę dywidendy z zysku za 2025 rok w rekordowej wysokości 3,00 zł na akcjępodsumowuje Gracjan Fiedorowicz, członek zarządu i dyrektor finansowy Grupy Pracuj.

Skonsolidowany zysk netto Grupy Pracuj za pierwszy kwartał 2026 roku wyniósł 63,9 mln zł, wobec 66,3 mln zł rok wcześniej. Istotny wpływ na jego poziom miały wyższe koszty finansowe, obejmujące negatywny wpływ aktualizacji wartości godziwej udziałów Grupy Pracuj w dwóch podmiotach niepublicznych – Pracuj Ventures oraz Beamery Inc. W minionym kwartale ich wycena została obniżona łącznie o ponad 7,4 mln zł, m.in. w związku ze spadkiem mnożników rynkowych spółek porównywalnych. Korekta ta miała charakter niegotówkowy.

Pozytywny wpływ na zysk netto Grupy Pracuj miał natomiast wzrost udziału w wyniku finansowym jednostek wycenianych metodą praw własności – w pierwszym kwartale 2026 roku wyniósł on 10,6 mln zł (+77% r/r). W tej pozycji ujmowany jest przypadający na Grupę Pracuj zysk ukraińskiej spółki prowadzącej serwis rekrutacyjny Work.ua – współlidera rynku w Ukrainie, obok Robota.ua. W minionym roku Grupa Pracuj zwiększyła swój pośredni udział w tej spółce do 52,7%, co oznacza, że przypada na nią większość wypracowanych przez nią zysków.

Wybrane skonsolidowane wyniki finansowe Grupy Pracuj

(mln zł) 1Q 2026 1Q 2025 Zmiana r/r
Przychody z umów z klientami 209,4 204,9 2,2%
Skorygowana EBITDA 97,8 96,7 1,1%
Marża skorygowana EBITDA 46,7% 47,2% (0,5 p.p.)
Zysk netto 63,9 66,3 (3,6%)

 

[1] Skorygowana EBITDA oznacza zysk z działalności operacyjnej powiększony o amortyzację, skorygowany o wykazane w skonsolidowanym sprawozdaniu z całkowitych dochodów koszty programów płatności w formie akcji, koszty związane z akwizycjami oraz koszty restrukturyzacji w nabytych spółkach.

Koszyk zakupowy pokazuje presję na budżety najmniejszych gospodarstw domowych

0

Wydatki na codzienne zakupy dla statystycznego singla wzrosły w kwietniu br. o ponad 36 zł w skali roku, co oznacza dynamikę na poziomie 4,99%. Do tego widać, że taka osoba miesięcznie na ww. zakupy musi wydać 770,17 zł. To o 7,09 zł więcej niż w marcu, gdy zanotowano 763,08 zł. Daje to zatem miesięczną dynamikę wzrostu na poziomie 0,93%. Tak wynika z najnowszego raportu pt. „Indeks Miesięcznych Zakupów”, autorstwa dziennikarza ekonomicznego Michała Tomaszkiewicza z PolskieRadio24.pl, UCE Research i Uniwersytetów WSB Merito.

Singiel wydaje coraz więcej

„Indeks Miesięcznych Zakupów” dla singla wzrósł w kwietniu 2026 roku do 770,17 zł. Oznacza to, że koszt codziennego wyżywienia i podstawowej higieny dla młodej, żyjącej samodzielnie osoby wynosi obecnie średnio 25,67 zł dziennie. Widać zatem, że koszyk ustabilizował się na ścieżce wzrostowej. Względem marca 2026 roku, kiedy to kosztował 763,08 zł, czyli singiel musiał przy kasie wydać o 7,09 zł więcej. Daje to miesięczną dynamikę wzrostu na poziomie 0,93%.

Jeszcze bardziej uderzające są dane w ujęciu długoterminowym. Porównując obecne paragony do kwietnia 2025 roku, gdy wartość koszyka wynosiła 733,59 zł, wydatki na dokładnie ten sam zestaw produktów wzrosły aż o 36,58 zł. To przekłada się na bardzo wysoką, roczną „osobistą inflację” singla wynoszącą dokładnie 4,99%.

Ciche ubożenie

Choć singiel zarabiający najniższą krajową otrzymuje dziś na konto nominalnie więcej niż rok temu, jego realna siła nabywcza systematycznie spada. W kwietniu 2025 roku podstawowy koszyk produktów pochłaniał 20,89% jego ówczesnej pensji, która wynosiła 3510,92 zł netto.

Obecnie, mimo podwyższenia minimalnego wynagrodzenia do poziomu 3605,85 zł netto, ten sam zestaw niezbędnych do życia zakupów zjada już 21,36% domowego budżetu. Do tego widać, że sytuacja pogarsza się z miesiąca na miesiąc, ponieważ jeszcze w marcu 2026 roku wskaźnik ten wynosił 21,16%. Ta systematycznie powiększająca się dysproporcja oznacza w praktyce powolne, ale trwałe ubożenie tego typu gospodarstw.

– Sytuację gospodarstw jednoosobowych dodatkowo pogarsza rynkowy efekt kotwiczenia. Raz podniesiona cena regularna produktu rzadko kiedy spada. Nawet jeśli koszty produkcji czy surowców maleją i stają się dla producentów tańsze, sieci handlowe reagują co najwyżej wprowadzaniem czasowych promocji, zazwyczaj przy zakupie wielopaków. Nie ma to jednak niemal żadnego przełożenia na trwałą obniżkę cen regularnych na półkach – ocenił Michał Tomaszkiewicz, autor badania.

Co podrożało, co potaniało?

Analiza rocznych zmian w cennikach wskazuje, że rynek spożywczy podzielił się na dwa wyraźne segmenty. Konsumenci odczuwają ulgę podczas zakupu produktów tłuszczowych, które w ujęciu rok do roku staniały średnio o 9,5%. Największą dynamikę wzrostu odnotowano w kategorii używek, które podrożały o ponad 8%, oraz słodyczy i deserów ze wzrostem na poziomie 7,6%. Wyższe koszty na stałe zakotwiczyły się także w kategoriach produktów chemicznych i kosmetycznych. Środki higieny osobistej podrożały o 4,5% r/r, a chemia gospodarcza – o 3,6% r/r.

Z miesiąca na miesiąc domowe koszyki najmocniej obciążają skokowe podwyżki w obrębie produktów sypkich, które zdrożały średnio o 13%. Odczuwalne wzrosty dotknęły również chemię gospodarczą (skok o 8,4% m/m) oraz stoiska ze świeżymi produktami. Owoce i warzywa podrożały odpowiednio o 6,4% oraz 6,1% z miesiąca na miesiąc. Równocześnie na sklepowych półkach pojawiły się zauważalne obniżki w działach drogeryjnych. Liderem spadków krótkoterminowych okazały się środki higieny osobistej, taniejąc o blisko 55 zł w stosunku do marca, co w połączeniu z tańszymi o 2,6% wędlinami stanowi główną rynkową przeciwwagę dla drożejących artykułów pierwszej potrzeby.

– Przyczynami wysokich cen pomidorów obecnie są m.in. koszty energii, pogoda, w tym niesprzyjające warunki, które opóźniają zbiory krajowe oraz ceny nawozów i rosnące koszty wynagrodzeń. Ważnym elementem jest również początek sezonu, który sprzyja wyższym cenom – wyjaśnia dr Justyna Rybacka z Uniwersytetu WSB Merito.

 

***
Metodologia

„Indeks Miesięcznych Zakupów” (IMZ) to cykliczny raport oparty na autorskiej metodologii Michała Tomaszkiewicza, realizowany dla PolskieRadio24.pl we współpracy z UCE Research i Uniwersytetami WSB Merito.

W odróżnieniu od wskaźników inflacji (CPI) podawanych przez GUS, IMZ nie mierzy ogólnego poziomu cen w gospodarce, lecz pokazuje nominalny koszt zakupu ściśle określonego zestawu produktów (FMCG), niezbędnych do funkcjonowania przez miesiąc. Fundamentem wyliczeń są dane z raportu pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH” (autorstwa UCE Research i Uniwersytetów WSB Merito), opartego na analizie 104 tys. odczytów cen w ponad 48 tys. placówkach handlowych (dyskonty, hipermarkety, supermarkety, convience oraz cash&carry) docierających ze swoją ofertą do większości konsumentów w Polsce.

Badanie analizuje koszyki dla trzech typów gospodarstw domowych, tj. singla, rodziny 2+2 oraz emeryta. Prezentowany profil singla (osoba 25-35 lat, aktywna, dbająca o wizerunek) stanowi najbardziej wymagający scenariusz ekonomiczny, a koszty jego koszyka odniesiono do płacy minimalnej netto na 2026 rok.

PHN uplasował emisję obligacji o wartości 120 mln zł

Polski Holding Nieruchomości S.A. z sukcesem uplasował emisję obligacji serii F o łącznej wartości 120 mln zł. Oferta obligacji została przeprowadzona na bardzo atrakcyjnych warunkach finansowych – marża została obniżona o 1,3 p.p. względem poprzedniej emisji i osiągnęła jeden z najniższych poziomów w historii emisji obligacji, co potwierdza rosnące zaufanie inwestorów oraz korzystną ocenę sytuacji i perspektyw PHN.

Obligacje serii F zostały wyemitowane w ramach nowego programu emisji obligacji ustanowionego przez PHN w maju 2026 r., umożliwiającego wielokrotne emisje obligacji, których łączna wartość nominalna wyemitowanych i niewykupionych obligacji nie przekroczy 1 mld zł.

W ramach oferty uplasowano 120.000 sztuk obligacji serii F o wartości nominalnej 1.000 zł każda oraz łącznej wartości nominalnej 120 mln zł. Oprocentowanie obligacji zostało ustalone w oparciu o stawkę WIBOR 6M powiększoną o marżę w wysokości 2,5 p.p. Obligacje będą miały termin zapadalności wynoszący 3 lata.

– Sukces emisji obligacji serii F potwierdza skuteczność konsekwentnie realizowanej strategii rozwoju Grupy PHN, opartej na dywersyfikacji źródeł finansowania, aktywnym zarządzaniu bilansem oraz koncentracji na projektach o najwyższym potencjale wzrostu wartości. Uzyskane warunki finansowania wzmacniają naszą elastyczność inwestycyjną i tworzą solidne podstawy do dalszej realizacji strategicznych celów Grupy, zarówno w segmencie nieruchomości komercyjnych, jak i projektów mieszkaniowych oraz magazynowych – powiedział Wiesław Malicki, Prezes Zarządu Polskiego Holdingu Nieruchomości S.A.

Pozyskane środki zostaną przeznaczone na finansowanie działalności Grupy PHN, w tym realizację programu inwestycyjnego oraz dalszą optymalizację struktury finansowania.

Emisja spotkała się z bardzo dużym zainteresowaniem inwestorów. Na etapie bookbuildingu inwestorzy zgłosili popyt na obligacje na poziomie blisko 300 mln zł, w związku z czym PHN podjął decyzję o redukcji zapisów.

– Zainteresowanie inwestorów oraz warunki, na jakich uplasowaliśmy emisję obligacji serii F, potwierdzają rosnące zaufanie rynku finansowego do Grupy PHN oraz pozytywną ocenę naszej sytuacji finansowej i realizowanej strategii. Cieszy nas również, że grono obligatariuszy zostało poszerzone o nowe instytucje finansowe, co dodatkowo wzmacnia naszą pozycję na rynku kapitałowym. Osiągnięta marża, która jest niższa o 1,3 p.p. względem poprzedniej emisji, jest jedną z najniższych spośród dotychczasowych emisji obligacji PHN. Oznacza to istotne ograniczenie kosztów finansowania oraz potwierdza skuteczność działań podejmowanych przez Spółkę w obszarze finansów i zarządzania zadłużeniem – powiedział Grzegorz Grotek, Członek Zarządu ds. Finansowych Polskiego Holdingu Nieruchomości S.A.

Emisja obligacji serii F stanowi kolejny etap konsekwentnie realizowanej przez PHN strategii dywersyfikacji źródeł finansowania oraz aktywnego zarządzania strukturą zadłużenia. W ostatnich latach Grupa PHN skutecznie przeprowadziła kilka emisji obligacji oraz zrealizowała wcześniejszy wykup części zadłużenia, wzmacniając swoją pozycję na rynku kapitałowym.

PHN będzie ubiegać się o wprowadzenie obligacji serii F do obrotu w Alternatywnym Systemie Obrotu Catalyst prowadzonym przez Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie S.A.

Organizatorem emisji jest konsorcjum czterech banków, w skład którego wchodzą: PKO Bank Polski S.A., Bank Pekao S.A., mBank S.A., Erste Bank Polska S.A. oraz Dealer serii Dom Maklerski BOŚ S.A.

Jak dobrać uszczelki gumowe, aby uniknąć niespodziewanych przestojów maszyn?

Choć uszczelki gumowe wydają się tylko drobnym detalem, to właśnie od nich zależy ciągłość produkcji i bezpieczeństwo całego zakładu. Niewłaściwy dobór materiału szybko prowadzi do wycieków, awarii maszyn, a w efekcie do kosztownego przestoju całej linii.

Jak działa uszczelka i dlaczego materiał ma znaczenie?

Uszczelka ma za zadanie odkształcić się pod naciskiem i dobrze dopasować do powierzchni, aby zapewnić szczelność. Bardzo ważnym parametrem technicznym jest tzw. odkształcenie trwałe przy ściskaniu (ang. compression set). Im niższa jest jego wartość, tym lepiej uszczelka wraca do pierwotnego kształtu po odciążeniu, co zwykle sprzyja utrzymaniu szczelności i dłuższej trwałości elementu.

Wybór odpowiedniego elastomeru to podstawa sukcesu, ponieważ każda guma ma inną odporność chemiczną i termiczną. Najczęściej stosowane w przemyśle rozwiązania to:

  • EPDM – materiał o doskonałej odporności na warunki atmosferyczne, ozon, promieniowanie UV oraz parę wodną. Często spotykany w instalacjach wodnych;
  • NBR (kauczuk nitrylowy) – standard w hydraulice i systemach paliwowych dzięki wysokiej odporności na oleje mineralne, smary i paliwa;
  • FKM – dobrze znosi wysokie temperatury (nawet do 250°C) oraz wiele agresywnych mediów chemicznych, ale dokładny zakres odporności zależy od mieszanki i warunków pracy;
  • Silikon (VMQ) – często stosowany w przemyśle spożywczym (guma spożywcza) i medycznym. Zachowuje elastyczność w szerokim zakresie temperatur.

Twardość gumy a jej zastosowanie w przemyśle

Przy doborze uszczelnienia nie można pominąć twardości mierzonej w skali Shore A. Standardowe uszczelki przemysłowe mieszczą się zazwyczaj w przedziale od 40 do 90 Shore A.

  • Twardsza guma wykazuje lepszą odporność na wysokie ciśnienie, ale trudniej dopasowuje się do mikronierówności powierzchni.
  • Z kolei miękkie materiały, jak uszczelki piankowe z mikrogumy, doskonale redukują drgania w konstrukcjach o mniejszym docisku.

Należy również pamiętać, że guma starzeje się pod wpływem tlenu i temperatury, co prowadzi do jej twardnienia i utraty elastyczności.

Właściwości te decydują o tym, gdzie dany element sprawdzi się najlepiej, a wyroby gumowe pracują dziś w niemal każdej gałęzi gospodarki. Są niezbędne m.in. w motoryzacji (układy hamulcowe, silniki), energetyce, budownictwie (HVAC) oraz przemyśle morskim, gdzie chronią przed słoną wodą. Specjalne wymagania stawia przed nimi również branża spożywcza i medyczna, w których priorytetem jest wysoka higiena oraz brak reakcji materiału z medium.

Uszczelki na wymiar – optymalizacja kosztów i jakości

Coraz więcej przedsiębiorstw wybiera komponenty produkowane na indywidualne zamówienie. Takie rozwiązanie może zapewnić lepsze dopasowanie, ponieważ pozwala wykonać elementy o różnych kształtach przy użyciu plotera CNC lub metody wykrawania. Dzięki temu skład mieszanki gumowej można dobrać pod kątem konkretnych warunków pracy, co może ograniczyć ryzyko przedwczesnego zużycia uszczelnienia.

W efekcie prawidłowo zaprojektowane uszczelki „szyte na miarę” mogą pracować dłużej niż standardowe zamienniki, co przekłada się na rzadsze przestoje serwisowe i niższe koszty eksploatacji.

Jak uniknąć kosztownych błędów? Postaw na sprawdzone rozwiązania

Najczęstszym błędem przy doborze uszczelek jest zastosowanie niewłaściwego materiału np. gumy EPDM w kontakcie z olejem, co może prowadzić do spuchnięcia, osłabienia właściwości i utraty szczelności. Innym problemem bywa zlekceważenie temperatury pracy lub odkształcenia trwałego, przez co uszczelka z czasem przestaje wracać do pierwotnego kształtu i traci szczelność.

Gdy priorytetem staje się bezawaryjność, odpowiednim partnerem będzie renomowany producent uszczelek. Tutaj poznasz pełną ofertę oraz możliwości produkcyjne firmy Szczel-Plast. Współpraca z profesjonalistami to najprostszy sposób, aby zapewnić ciągłość pracy maszyn i uniknąć strat w zakładzie.

Kwietniowy odczyt stopy bezrobocia w Polsce

Poznaliśmy kwietniowy odczyt stopy bezrobocia w Polsce. Wyniósł 6 proc. i jest to odczyt o 0,1 p.p. niższy niż w poprzednich dwóch miesiącach i zgodny z oczekiwaniami uczestników rynku.

Jest to kolejny z odczytów pokazujący relatywną słabość naszego rynku. Bezrobocie utrzymujące się na poziomie najwyższym od 2021, wyraźnie niższa od prognoz sprzedaż detaliczna, słabszy niż oczekiwany wzrost PKB – wszystkie te czynniki z pewnością będą miały gołębi wpływ na RPP i dopóki inflacja będzie utrzymywała się w zakładanym zakresie odchylenia od celu (do 3,5 proc.), można chyba spodziewać się utrzymywania stóp procentowych na obecnym poziomie.

Maciej Witucki stanie na czele BusinessEurope

Maciej Witucki, przewodniczący Rady Głównej Konfederacji Lewiatan, obejmie funkcję prezydenta BusinessEurope – największej organizacji reprezentującej interesy przedsiębiorców w Europie. Decyzja zapadła podczas posiedzenia Konferencji Prezydentów BusinessEurope, czyli COPRES, które odbyło się w Dublinie. Uczestnicy spotkania wybrali Wituckiego jednomyślnie.

Nową funkcję Maciej Witucki obejmie 1 lipca 2026 roku. Na stanowisku prezydenta BusinessEurope zastąpi Fredrika Perssona. Wybór przedstawiciela polskiej organizacji pracodawców ma znaczenie nie tylko prestiżowe, ale również polityczno-gospodarcze. BusinessEurope odgrywa istotną rolę w debacie o regulacjach unijnych, konkurencyjności europejskiej gospodarki, rynku pracy, transformacji energetycznej, polityce przemysłowej i warunkach prowadzenia działalności gospodarczej w państwach Unii Europejskiej.

Maciej Witucki podkreśla, że obejmuje funkcję w szczególnie wymagającym momencie dla europejskiego biznesu. Jak wskazuje, jego zadaniem będzie reprezentowanie interesów milionów małych, średnich i dużych firm zrzeszonych w federacjach członkowskich BusinessEurope. W jego ocenie jednym z kluczowych wyzwań pozostaje wzmocnienie konkurencyjności Europy, która w ostatnich latach mierzy się z rosnącymi kosztami energii, presją regulacyjną, napięciami geopolitycznymi, skutkami wojny w Ukrainie oraz silną konkurencją ze strony Stanów Zjednoczonych i Azji.

Witucki zaznacza również, że BusinessEurope powinno nadal aktywnie wpływać na agendę gospodarczą Unii Europejskiej. Jego zdaniem silna Europa wymaga współpracy pomiędzy instytucjami publicznymi, organizacjami pracodawców i samymi przedsiębiorstwami. Kontynuacja działań na rzecz konkurencyjności ma być jednym z głównych kierunków jego prezydentury.

BusinessEurope reprezentuje ponad 20 milionów firm

BusinessEurope działa od 1958 roku i jest największą organizacją biznesową w Europie. Reprezentuje ponad 20 milionów przedsiębiorstw zrzeszonych w 42 federacjach pracodawców z 36 krajów. Konfederacja Lewiatan jest jedynym polskim członkiem tej organizacji.

Znaczenie BusinessEurope wynika z jej bezpośredniego udziału w europejskim dialogu gospodarczym. Organizacja przedstawia stanowiska biznesu wobec projektów regulacji unijnych, uczestniczy w konsultacjach, opiniuje kierunki polityki gospodarczej i zabiera głos w sprawach istotnych dla przedsiębiorstw działających na wspólnym rynku.

W ostatnich latach jedną z najważniejszych osi działania BusinessEurope stała się konkurencyjność europejskiej gospodarki. Temat ten nabrał szczególnego znaczenia w kontekście wysokich cen energii, dekarbonizacji przemysłu, cyfryzacji, polityki klimatycznej, bezpieczeństwa łańcuchów dostaw oraz relacji handlowych Europy z największymi gospodarkami świata.

Maciej Witucki wcześniej był wiceprezydentem BusinessEurope

Maciej Witucki nie jest nową postacią w strukturach BusinessEurope. Od listopada 2022 roku do maja 2026 roku pełnił funkcję wiceprezydenta tej organizacji. Był również specjalnym wysłannikiem BusinessEurope do spraw Ukrainy, co miało szczególne znaczenie po rosyjskiej agresji i w kontekście wsparcia ukraińskiej gospodarki oraz odbudowy współpracy biznesowej.

Wcześniej wysoką funkcję w BusinessEurope pełniła także dr Henryka Bochniarz, prezydentka założycielka Konfederacji Lewiatan. W latach 2015–2022 była wiceprezydentką organizacji. Oznacza to, że polska reprezentacja w europejskich strukturach biznesowych była budowana konsekwentnie przez wiele lat.

Obecny prezydent Konfederacji Lewiatan, Marek Górski, zasiada w Konferencji Prezydentów BusinessEurope. COPRES jest najwyższym organem decyzyjnym organizacji. Spotkania odbywają się dwa razy w roku, zwykle w państwie obejmującym kolejną prezydencję w Radzie Unii Europejskiej. Uczestniczą w nich prezydenci, dyrektorzy generalni oraz stali przedstawiciele federacji członkowskich.

Głównym celem COPRES jest wypracowanie priorytetów europejskiego biznesu na czas nadchodzącej prezydencji w Radzie UE. Oznacza to, że decyzje podejmowane w tym gronie mają znaczenie dla całej europejskiej agendy gospodarczej.

Zasiłek macierzyński na JDG do 16,5 tys. zł brutto. Co muszą wiedzieć mamy-przedsiębiorczynie?

W 2025 roku kobiety założyły w Polsce 102,8 tys. jednoosobowych działalności gospodarczych, co stanowiło 39% wszystkich nowo powstałych JDG – wynika z danych Polskiego Instytutu Ekonomicznego i CEIDG. Własna firma daje niezależność, ale wymaga też przemyślanego planowania – zwłaszcza gdy przedsiębiorczyni jest już mamą lub planuje nią zostać.

Prowadzenie działalności oznacza, że w kluczowych momentach życia przedsiębiorczyni musi myśleć nie tylko o klientach, fakturach i płynności finansowej, ale również o ubezpieczeniu chorobowym i przysługujących świadczeniach. W 2026 roku znaczenie mają m.in. nowe kwoty składek oraz zmienione zasady korzystania z Małego ZUS Plus.

Wysokość zasiłku macierzyńskiego przedsiębiorczyni zależy przede wszystkim od podstawy składek ZUS, w tym dobrowolnej składki chorobowej. Ta sama podstawa wpływa również na późniejsze świadczenia, m.in. zasiłek opiekuńczy na dziecko. Znaczenie ma także etap prowadzenia działalności – mówi Joanna Łuksza, kierownik Zespołu Ekspertów Księgowych w IFIRMA.PL.

Macierzyństwo na działalności a ulgi w ZUS

Przez pierwsze sześć miesięcy przedsiębiorczyni może korzystać z Ulgi na start, która zwalnia ją z opłacania składek społecznych. W takim przypadku nie buduje podstawy do zasiłku macierzyńskiego z działalności i przysługuje jej świadczenie rodzicielskie, czyli tzw. kosiniakowe, w wysokości 1000 zł miesięcznie.

Przez kolejne dwa lata prowadzenia działalności przedsiębiorczyni może korzystać z preferencyjnego ZUS-u. W tym czasie składki społeczne naliczane są od obniżonej podstawy, wynoszącej 30% minimalnego wynagrodzenia brutto. Następnie możliwe jest przejście na Mały ZUS Plus. Od 1 stycznia 2026 r. z tej ulgi można korzystać przez 36 miesięcy w każdym 60-miesięcznym okresie prowadzenia działalności, także jeśli przedsiębiorca korzystał z niej przed 2026 r. albo korzysta z niej obecnie.

Dopiero po przejściu na pełny ZUS minimalna podstawa wymiaru składek wzrasta do 60% prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia. To istotne w kontekście planowania macierzyńskiego: jeśli przedsiębiorczyni nie zdecyduje się na podwyższenie podstawy, jej zasiłek macierzyński wyniesie około 4 tys. zł brutto miesięcznie. Warto pamiętać, że podstawę naliczenia składek można podwyższyć bez względu na to na jakim planie opłacanie składek się jest – ważne, żeby był to plan w jakim są opłacane obowiązkowo składki społeczne.

Maksymalna podstawa składek wynosi 23 550 zł miesięcznie. Przy takim wariancie miesięczne składki społeczne i Fundusz Pracy sięgają 8028,20 zł plus składka zdrowotna, ale po 12 miesiącach opłacania maksymalnej podstawy zasiłek macierzyński może wynieść 16 561,85 zł brutto miesięcznie. Podczas pobierania zasiłku macierzyńskiego i prowadzenia firmy przedsiębiorczyni jest zwolniona ze składek społecznych. Jeśli świadczenie wynosi 1000 zł, zwolnienie obejmuje także składkę zdrowotną za każdy pełny miesiąc pobierania zasiłku – dodaje ekspertka IFIRMA.PL.

Zasiłek macierzyński dla przedsiębiorczyń

Po zgłoszeniu do dobrowolnego ubezpieczenia chorobowego i ustaleniu podstawy składek przedsiębiorczyni wybiera sposób wypłaty zasiłku macierzyńskiego. Może otrzymywać 81,5% podstawy wymiaru zasiłku brutto przez 52 tygodnie albo 100% przez pierwsze 20 tygodni i 70% przez kolejne 32 tygodnie.

Wybór warto przeliczyć na konkretnych kwotach, zwłaszcza jeśli część urlopu rodzicielskiego ma przejąć ojciec dziecka. W pierwszym wariancie będzie mu przysługiwać 81,5% podstawy, a w drugim – 70% podstawy.

Przy pełnym ZUS-ie i podstawie składek 5652 zł kalkulacja wygląda następująco: po odjęciu 13,71% składek społecznych podstawa zasiłku wynosi 4877,36 zł. W wariancie 81,5% daje to 3974,84 zł brutto miesięcznie.

Zgodnie z informacjami ZUS zasiłek macierzyński można zacząć pobierać jeszcze przed porodem. Przed narodzinami dziecka można wykorzystać do 2 tygodni zasiłku macierzyńskiego, natomiast po porodzie przedsiębiorczyni ma 21 dni na złożenie dokumentów, jeśli wybiera wariant 81,5%, albo 6 miesięcy, jeśli chce korzystać z wypłaty w proporcjach 100% i 70%. Dokumenty dotyczące części rodzicielskiej trzeba złożyć najpóźniej dzień przed planowanym rozpoczęciem zasiłku – wyjaśnia Joanna Łuksza z IFIRIMA.

Zasiłek macierzyński należy wykazać w PIT i odprowadzić od niego podatek dochodowy. Zwolnienie z podatku, do limitu 85 528 zł, przysługuje m.in. osobom korzystającym z ulgi dla młodych, ulgi na powrót lub ulgi dla rodzin 4+. W przypadku urodzenia wcześniaka, od 19 marca 2025 r. przysługuje dodatkowy zasiłek za okres uzupełniającego urlopu macierzyńskiego – w wysokości 100% podstawy wymiaru zasiłku.

Firma przed i po porodzie: ważne różnice dla przedsiębiorczyń

Przed porodem nie warto zawieszać działalności, jeśli przedsiębiorczyni chce zachować prawo do zasiłku macierzyńskiego. Świadczenie przysługuje tylko wtedy, gdy w dniu porodu jest objęta dobrowolnym ubezpieczeniem chorobowym, a zawieszenie firmy oznacza wyrejestrowanie z tego ubezpieczenia.

Po porodzie sytuacja wygląda inaczej. Przedsiębiorczyni może pobierać zasiłek macierzyński i jednocześnie prowadzić działalność, pracować oraz wystawiać faktury. Jeśli zdecyduje się zawiesić firmę dopiero po urodzeniu dziecka, nadal może otrzymywać zasiłek, a przy świadczeniu w wysokości 1000 zł zaoszczędzić także na składce zdrowotnej. Z raportu “Polki i przedsiębiorczość 2025“ wynika, że z możliwości łączenia macierzyńskiego z pracą korzysta mniej więcej co trzecia młoda mama.

Inne zasady obowiązują na zasiłku chorobowym. Zwolnienie lekarskie oznacza niezdolność do pracy, dlatego aktywność związana z działalnością gospodarczą może pozbawić prawa do świadczenia. W takim przypadku warto wcześniej zaplanować zastępstwo lub przekazanie części obowiązków.

Po zakończeniu macierzyńskiego przedsiębiorczyni ma 7 dni na ponowne zgłoszenie się do ubezpieczenia chorobowego, jeśli chce zachować prawo do świadczeń chorobowych lub opiekuńczych, np. 60 dni rocznie na opiekę nad chorym dzieckiem do 14. roku życia. Trzeba jednak pamiętać, że po jednym pełnym miesiącu pracy podstawa do zasiłku jest naliczana od nowa, co może oznaczać jej obniżenie do minimum – podsumowuje ekspertka IFIRMA.PL.

Archicom i BSH rozpoczynają strategiczną współpracę

Archicom, ogólnopolski deweloper z Grupy Echo, oraz BSH, producent sprzętu gospodarstwa domowego i właściciel marek Bosch, Siemens oraz luksusowej marki Gaggenau, podpisały list intencyjny otwierający drogę do strategicznej współpracy obu firm. Partnerstwo ma na celu podniesienie standardu wyposażenia mieszkań oraz części wspólnych w inwestycjach realizowanych przez Archicom.

List intencyjny podpisali Dawid Wrona, prezes zarządu Archicom, oraz Konrad Pokutycki, prezes zarządu BSH w Polsce. W ramach współpracy klienci korzystający z usługi Archicom pod Klucz, obejmującej kompleksowe wykończenie i wyposażenie mieszkań, zyskają dostęp do wysokiej jakości sprzętów AGD marek Bosch i Siemens. Rozwiązania BSH będą mogły być również oferowane klientom w ramach dodatkowych pakietów wyposażenia mieszkań.

Partnerstwo obejmie także segment premium realizowany pod marką Archicom Collection. Sprzęt luksusowej marki Gaggenau pojawi się w wybranych inwestycjach premium, m.in. w częściach wspólnych M7. Apartamenty M7 powstają w ramach warszawskiego superkwartału Towarowa22. Budynek zaprojektowany przez pracownię JEMS Architekci łączy najwyższą jakość wykonania z unikalnym designem i obecnością sztuki w przestrzeniach wspólnych. Wprowadzenie tam luksusowych urządzeń Gaggenau to naturalny krok w budowaniu standardu premium, który ma zapewniać mieszkańcom bezkompromisowy komfort i nowoczesną funkcjonalność.

– Niezależnie od segmentu rynku – zarówno premium, jak i popularnego – klienci oczekują dziś funkcjonalnych i kompleksowo wyposażonych przestrzeni, które będą komfortowe w codziennym użytkowaniu. Coraz większe znaczenie ma jakość rozwiązań, trwałość wyposażenia oraz możliwość szybkiego i sprawnego urządzenia wnętrz. Dlatego konsekwentnie rozwijamy współpracę z partnerami będącymi liderami swoich kategorii. Wspólnie chcemy tworzyć ofertę, która podnosi standard codziennego życia mieszkańców i odpowiada na realne potrzeby współczesnego rynku mieszkaniowego – mówi Dawid Wrona, prezes zarządu Archicom.

– Rynek mieszkaniowy w Polsce bardzo się zmienia. Klienci coraz częściej oczekują mieszkań gotowych do zamieszkania, wyposażonych w wysokiej jakości rozwiązania. Dlatego połączenie doświadczenia Archicom w tworzeniu mieszkań i marek Bosch, Siemens oraz luksusowej marki Gaggenau zapewnia komfort i spełnia oczekiwania konsumentów – dodaje Konrad Pokutycki, prezes zarządu BSH w Polsce.

Partnerstwo Archicom i BSH zakłada rozwój mieszkań projektowanych w coraz bardziej kompleksowy sposób – od architektury i układu funkcjonalnego, po wyposażenie odpowiadające na codzienne potrzeby mieszkańców. Współpraca ma umożliwić tworzenie spójnych, gotowych do życia przestrzeni, w których jakość wykończenia i zastosowanych rozwiązań staje się równie istotna jak sama lokalizacja inwestycji. Dla obu firm to także możliwość wspólnego rozwijania standardów nowoczesnego mieszkania i odpowiadania na zmieniające się oczekiwania klientów rynku mieszkaniowego.

 

B-Act przeznaczy 881 tys. zł na dywidendę za 2025 rok

0

Zwyczajne Walne Zgromadzenie spółki B-Act S.A., notowanej na rynku NewConnect, zatwierdziło wypłatę dywidendy w wysokości 9 groszy na akcję, co oznacza wzrost o 12,5% r/r. Łączna wartość dywidendy wyniesie 881 tys. zł brutto. Decyzja akcjonariuszy jest zgodna z wcześniejszą rekomendacją Zarządu oraz pozytywną opinią Rady Nadzorczej. Dzień dywidendy ustalono na 10 czerwca 2026 r., natomiast termin wypłaty przypada na 24 czerwca 2026 r. Tym samym B-Act po raz trzeci z rzędu dzieli się wypracowanym zyskiem z akcjonariuszami, konsekwentnie realizując przyjętą politykę budowania wartości dla inwestorów.

Zwyczajne Walne Zgromadzenie akcjonariuszy B-Act, które odbyło się 25 maja, podjęło uchwałę o podziale zysku za rok obrotowy 2025 r. i przeznaczeniu 881 tys. zł brutto na wypłatę dywidendy, co odpowiada kwocie 0,09 zł na jedną akcję. Pozostała część zysku w wysokości 922 tys. zł zostanie przekazana na kapitał zapasowy, wspierając dalszy rozwój działalności oraz utrzymanie stabilnej sytuacji finansowej spółki. Dzień dywidendy ustalono na 10 czerwca 2026 r., a termin wypłaty przypada na 24 czerwca 2026 r.

Wypłata dywidendy jest efektem konsekwentnie realizowanej strategii rozwoju oraz rosnącej skali działalności B-Act. Spółka od kilku lat systematycznie poprawia wyniki operacyjne i finansowe. W 2025 r. B-Act osiągnął 33,0 mln zł przychodów, co oznacza wzrost o 18,2% r/r. Zysk netto wyniósł 1,8 mln zł i był wyższy o 6,4% względem 2024 r. Bardzo dobre wyniki przełożyły się również na dalsze umocnienie sytuacji finansowej – na koniec grudnia 2025 r. spółka dysponowała środkami pieniężnymi w wysokości 6 mln zł.

Zarząd podkreśla, że regularne dzielenie się zyskiem z akcjonariuszami pozostaje jednym z istotnych elementów długoterminowej polityki budowania wiarygodności i atrakcyjności spółki na rynku kapitałowym.

Tegoroczna decyzja Walnego Zgromadzenia ma dla nas szczególne znaczenie, ponieważ potwierdza, że B-Act rozwija się w sposób stabilny, przewidywalny i długoterminowy. Od początku zakładaliśmy, że akcjonariusze powinni uczestniczyć w efektach wzrostu spółki, dlatego konsekwentnie realizujemy politykę dzielenia się wypracowanym zyskiem. Jednocześnie utrzymujemy bardzo dobrą sytuację finansową, która pozwala nam zarówno wypłacać dywidendę, jak i dalej inwestować w rozwój. Chcemy budować spółkę, która systematycznie zwiększa swoją wartość i pozostaje wiarygodnym partnerem dla inwestorów – mówi Adam Białachowski, prezes B-Act.

W ubiegłym roku B-Act wypłacił akcjonariuszom łącznie 783,4 tys. zł brutto dywidendy, co odpowiadało 0,08 zł na akcję. Łącznie od debiutu na rynku NewConnect spółka przekazała inwestorom już ponad 2,3 mln zł w formie dywidendy.

UODO ukarał burmistrza Myślenic za niezgłoszenie naruszenia ochrony danych osobowych

0

Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych nałożył administracyjną karę pieniężną w wysokości 7,7 tys. zł na Burmistrza Miasta i Gminy Myślenice. Sprawa dotyczyła opublikowania w Biuletynie Informacji Publicznej petycji zawierającej niezanonimizowane dane osobowe 749 osób, które ją poparły. W dokumencie znalazły się imiona, nazwiska, adresy zamieszkania oraz wzory podpisów mieszkańców.

Do postępowania doszło po skardze jednej z osób, której dane zostały udostępnione. Po przeprowadzeniu czynności Prezes UODO uznał, że doszło do naruszenia ochrony danych osobowych przez administratora danych, czyli Burmistrza Miasta i Gminy Myślenice. Istotne znaczenie miało nie tylko samo opublikowanie pliku z danymi, ale również brak zgłoszenia naruszenia organowi nadzorczemu.

Jak wynika z ustaleń UODO, błędny, niezanonimizowany plik był dostępny w BIP przez kilkanaście dni. Administrator tłumaczył, że publikacja danych była skutkiem niezamierzonego błędu, a nieprawidłowy dokument został później zastąpiony poprawną wersją. Burmistrz argumentował również, że nie dopatrzył się po stronie pracowników zamiaru działania niezgodnego z prawem.

Prezes UODO uznał jednak, że okoliczności sprawy wymagały szerszej oceny niż tylko rozpatrzenie indywidualnej skargi. Organ nadzorczy wszczął postępowanie z urzędu, ponieważ publikacja danych w BIP mogła wskazywać na nieprawidłowości w procesie przetwarzania danych osobowych. Sprawa dotyczyła więc nie tylko naruszenia praw konkretnej osoby, ale także obowiązków administratora wynikających z RODO.

Kluczowym elementem decyzji było stanowisko UODO dotyczące obowiązku zgłaszania naruszeń ochrony danych osobowych. Administrator, po uzyskaniu informacji o incydencie, powinien niezwłocznie przeprowadzić ocenę ryzyka i na tej podstawie zdecydować, czy naruszenie należy zgłosić organowi nadzorczemu. Zdaniem UODO w tej sprawie taki obowiązek istniał.

Organ wskazał, że choć nie stwierdzono wysokiego ryzyka naruszenia praw lub wolności osób fizycznych, nie oznaczało to automatycznie braku obowiązku zgłoszenia incydentu. Administrator może odstąpić od zgłoszenia jedynie wtedy, gdy jest mało prawdopodobne, aby naruszenie skutkowało ryzykiem dla praw i wolności osób, których dane dotyczą. UODO podkreślił, że taki wyjątek należy interpretować wąsko.

W praktyce oznacza to, że brak obowiązku zgłoszenia można przyjąć tylko wtedy, gdy administrator ma podstawy do uznania, że ryzyko faktycznie nie występuje. W tej sprawie opublikowano jednak szeroki zakres danych osobowych, w tym adresy zamieszkania i wzory podpisów, a plik był dostępny publicznie przez kilkanaście dni. Takie okoliczności, według organu, wymagały zgłoszenia naruszenia Prezesowi UODO.

Przy wymierzaniu kary Prezes UODO wziął pod uwagę także status administratora. Burmistrz jako organ jednostki samorządu terytorialnego i podmiot publiczny powinien wykazywać się szczególną znajomością przepisów dotyczących ochrony danych osobowych. Organ zwrócił uwagę, że pomimo wezwań i prowadzonego postępowania administrator nie zmienił stanowiska w sprawie obowiązku zgłoszenia naruszenia.

Decyzja UODO ma znaczenie nie tylko dla samorządów, ale dla wszystkich administratorów danych. Pokazuje, że nawet niezamierzony błąd techniczny lub organizacyjny nie zwalnia z obowiązków wynikających z RODO. Po wykryciu naruszenia konieczna jest rzetelna analiza ryzyka, odnotowanie incydentu w wewnętrznej ewidencji oraz — jeżeli wymagają tego okoliczności — zgłoszenie sprawy organowi nadzorczemu.

Sprawa została oznaczona sygnaturą DKN.5131.17.2025.

Przychody Cloud Technologies wzrosły do 12,6 mln zł. Spółka zapowiada dywidendę i skup akcji

  • 12,4 mln PLN przychodów ze sprzedaży danych w 1Q 2026, +24% r/r; marża EBITDA na wysokim poziomie 44%
  • 12,6 mln PLN skonsolidowanych przychodów (+17% r/r), 5,5 mln PLN EBITDA* (+30% r/r)
    i 1,7 mln PLN zysku netto* (vs 0,1 mln PLN straty przed rokiem) w 1Q 2026 roku
  • mocna sytuacja finansowa: wysokie dodatnie przepływy operacyjne (+5,6 mln PLN w 1Q 2026) i niski wskaźnik długu netto/EBITDA (0,6 na koniec marca 2026) pozwalają na realizację celów strategicznych
  • rekomendowana wypłata dywidendy za 2025 rok na poziomie ok. 20% oczyszczonego wyniku EBITDA, tj. 1,10 PLN na akcję; proponowany dzień dywidendy to 19 czerwca br.,
    a dzień wypłaty – 26 czerwca br.
  • akcjonariusze podczas WZA 8 czerwca br. głosować będą również ws. przyjęcia programu motywacyjnego dla wybranych kluczowych członków zespołu, który zakłada możliwość objęcia akcji Spółki pod warunkiem osiągnięcia przez Cloud Technologies skonsolidowanych przychodów ze sprzedaży za lata 2026–2028 w łącznej wysokości co najmniej 60 mln USD oraz w sprawie skupu do 250 tys. akcji własnych

*skorygowane o koszt programu motywacyjnego i przychody z dotacji

Cloud Technologies, notowana na głównym rynku GPW spółka technologiczna działająca na globalnym rynku danych dla reklamy internetowej, opublikowała wyniki finansowe za 1Q 2026. Spółka dostarcza dane wykorzystywane do targetowania reklamy internetowej, którymi zasilane są kampanie reklamowe największych marek na całym świecie, a rynek USA odpowiada za około 80% jej przychodów.

Skonsolidowane przychody Cloud Technologies w 1Q 2026 r. wyniosły 12,6 mln PLN, co oznacza 17% wzrost w ujęciu rok do roku, a przychody ze sprzedaży danych wzrosły w tym okresie o 24% r/r do 12,4 mln PLN (w walucie bazowej USD dynamika sięgnęła 37% r/r). EBITDA* w omawianym okresie wyniosła 5,5 mln PLN (+30% r/r) a marża EBITDA utrzymywała się na wysokim poziomie 44%. Spółka zakończyła 1Q 2026 r. skonsolidowanym zyskiem netto* na poziomie 1,7 mln PLN wobec 0,1 mln PLN straty w analogicznym okresie przed rokiem.

– Za nami najlepszy pierwszy kwartał w historii Cloud Technologies pod względem wartości sprzedaży danych. Przychody ze sprzedaży danych wzrosły o 24% r/r, a w walucie bazowej USD dynamika ta wynosiła aż 37%. Zakładamy, że pozytywny trend wysokiej comiesięcznej dynamiki sprzedaży danych utrzyma się także w następnych miesiącach i naturalnie przełoży się pozytywnie na wyniki raportowane w kolejnych kwartałach. W tym miejscu należy odnotować szybki rozwój naszego nowego produktu, czyli Data Curation. Wstępne wyniki za kwiecień wskazują, że przychody z Data Curation mogą odpowiadać nawet za około 15% szacowanych skonsolidowanych przychodów w tym miesiącu, podczas gdy jeszcze w marcu ich udział wynosił mniej niż 3%. Potwierdza to nasze strategiczne założenie, że Data Curation może stać się jednym z kluczowych czynników wzrostu w kolejnych okresach. Co ważne, wzrost przychodów w tym obszarze realizowany będzie bez erozji marży operacyjnej. Konsekwentnie realizujemy przyjęte założenia biznesowe również w obszarze M&A. Przypomnę, że koncentrujemy się na poszukiwaniu podmiotów będących na wczesnym etapie rozwoju, które mają wysoki potencjał do zwiększenia skali działalności, dzięki udostępnieniu im danych oraz naszej technologii po dołączeniu do naszej Grupy Kapitałowej – komentuje Piotr Prajsnar, Prezes Zarządu Cloud Technologies.

– Zgodnie z tym, co zapowiadaliśmy w Strategii 2026+, zamierzamy dynamicznie zwiększać skalę działalności przy zachowaniu wysokiego, dwucyfrowego poziomu marży EBITDA. W pierwszym kwartale EBITDA sięgnęła 5,5 mln PLN, co oznacza wzrost o 30% r/r. Co najważniejsze: bardzo dobre wyniki przekładają się na generowaną gotówkę. Cash flow łącznie wyniósł w 1Q 4,2 mln PLN, przy mocnych dodatnich przepływach operacyjnych na poziomie 5,6 mln PLN. Pozwala nam to realizować założenia Strategii we wszystkich głównych obszarach: rozwoju kanałów sprzedaży i produktów, M&A i redystrybucji zysków do Akcjonariuszy. Czerwcowe ZWZ głosować będzie ws. wypłaty dywidendy i skupu akcji własnych. Dodatkowym czynnikiem, który – jak wierzymy – pozytywnie będzie przekładać się na tempo dalszego rozwoju Spółki, będzie zaproponowany program motywacyjny dla kluczowej kadry – dodaje Piotr Soleniec, CFO oraz Członek Zarządu Cloud Technologies.

Zwołane po dacie bilansowej, na dzień 8 czerwca br., Zwyczajne Walne Zgromadzenie Cloud Technologies S.A. głosować będzie ws. przeznaczenia na wypłatę dywidendy z zysku za rok 2025 kwoty 4,82 mln PLN, co oznacza 1,1 PLN na akcję. Proponowanym dniem dywidendy jest 19 czerwca br. a dniem wypłaty – 26 czerwca br. Akcjonariusze decydować będą także o przyjęciu programu motywacyjnego, obejmującego wybranych kluczowych członków Zespołu Spółki. Uprawnieni będą oni do objęcia akcji Spółki pod warunkiem osiągnięcia przez Cloud Technologies skonsolidowanych przychodów ze sprzedaży za lata 2026–2028 w łącznej wysokości co najmniej 60 mln USD. ZWZ zajmie się także uchwałą ws. programu skupu do 250 tys. akcji własnych Cloud Technologies.

Przyjęta w lutym 2026 r. Strategia 2026+ zakłada dalszy rozwój sprzedaży danych przy utrzymaniu wysokiej rentowności biznesu. Jednym z kluczowych elementów strategii jest odejście od modelu white-label na rzecz sprzedaży danych pod własnymi markami, co ma zwiększać skalę biznesu, poprawiać ekonomię sprzedaży i rozszerzać rynek adresowalny.

Cloud Technologies zamierza dalej rozwijać kanały sprzedaży, zwiększać obecność na globalnych platformach reklamowych oraz przyspieszać wzrost zarówno organicznie, jak i poprzez partnerstwa i akwizycje. Jednym z nowych motorów wzrostu jest produkt Data Curation, który łączy sprzedaż danych i mediów, otwierając spółce dostęp do nowej kategorii klientów, w tym globalnych agencji reklamowych.

Realizacja Strategii 2026+ może przyczynić się do wzrostu sprzedaży danych** przez Cloud Technologies do poziomu 16 – 18 mln USD w 2026 roku oraz 18 – 24 mln USD w 2027 roku przy utrzymaniu notowanej w poprzednich latach wysokiej rentowności biznesu.

Strategia Cloud Technologies przewiduje kontynuację redystrybucji wypracowywanych środków do Akcjonariuszy. Zakładana jest zarówno realizacja skupu do 250.000 sztuk akcji własnych, jak i polityki dywidendowej, zakładającej wypłatę akcjonariuszom kwoty 20% oczyszczonej EBITDA za dany rok.

**Przedstawione w niniejszym dokumencie wartości przychodów stanowią cel postawiony przez Zarząd Spółki w związku
z wdrożeniem i realizacją zaprezentowanych planów rozwoju. Założenia te nie stanowią prognozy.

ORLEN uruchamia instalację HVO – z lokalnych surowców powstanie 300 tys. ton biopaliw rocznie

0

ORLEN istotnie wzmacnia moce produkcyjne biopaliw. Koncern uruchomił w Płocku nowoczesną instalację do uwodornienia olejów roślinnych (HVO) o wydajności ok. 300 tys. ton rocznie. To inwestycja w rozwój krajowego łańcucha wartości opartego na lokalnych surowcach. Warta ponad 800 mln zł instalacja wspiera realizację celów dekarbonizacji transportu oraz zwiększa niezależność koncernu od zewnętrznych dostaw biokomponentów.

– Instalacja HVO realnie zwiększa bezpieczeństwo paliwowe Polski. Jej uruchomienie daje ORLENOWI pełniejszą kontrolę nad kluczowym obszarem rynku biopaliw. Zwiększamy własną produkcję zaawansowanych biokomponentów, wzmacniamy efektywność kosztową i uniezależniamy się od zmienności rynku zewnętrznego. Ta inwestycja to kolejny dowód, że profesjonalne zarządzanie koncernem może przynosić korzyści firmie, akcjonariuszom i naszym dostawcom. Naprawiliśmy błędy popełnione w przeszłości, by ta instalacja mogła rozwijać krajowy łańcuch wartości – od surowców po gotowe paliwa – a tym samym wspierała polską gospodarkę – mówi Ireneusz Fąfara, Prezes Zarządu ORLEN.

Instalacja HVO. Ograniczenie emisji i wzrost produkcji

Instalacja HVO, z której produkcja w pierwszej kolejności trafi na rynek krajowy, może przetwarzać m.in. olej rzepakowy oraz zużyte oleje spożywcze (UCO) lub ich mieszanki, produkując wysokiej jakości biokomponenty dla transportu drogowego. Produkcja HVO ogranicza emisję gazów cieplarnianych o co najmniej 65 proc. względem paliw konwencjonalnych.

Uruchomienie instalacji zwiększa potencjał produkcyjny Grupy ORLEN do ok. 700 tys. ton biopaliw rocznie, z planem wzrostu do 1,1 mln ton do 2030 roku. Inwestycja wspiera realizację Narodowego Celu Wskaźnikowego (NCW), który w 2026 roku wynosi w Polsce 10 proc. oraz ogranicza konieczność importu biokomponentów w warunkach regulacji RED III.

Instalacja realizuje strategię maksymalnego wykorzystania istniejących aktywów rafineryjnych poprzez przetwarzanie surowców pochodzenia biologicznego. Koncern przygotował również dwie instalacje Hydroodsiarczania Oleju Napędowego w Płocku do współuwodoronienia olejów roślinnych, co pozwala zwiększyć ich przerób o ponad 100 tys. ton rocznie (olej rzepakowy, UCO).

Korzyści dla rolników

ORLEN realizuje największy w Polsce program inwestycji w biopaliwa, co zapewni koncernowi dostęp do kluczowych biokomponentów. Równolegle ORLEN rozwija program „Międzyplony dla biopaliw”, oparty na podejściu local content i budowie krajowego łańcucha wartości. Program integruje rolników, przemysł i partnerów technologicznych, wspierając rozwój krajowych surowców – szczególnie dla biopaliw drugiej generacji, które docelowo będą zasilać instalację HVO. Zapewni to stabilność dostaw, wzmocni polskie rolnictwo i ograniczy ślad węglowy całego procesu.

Już dziś ORLEN co roku przeznacza około 5 mld zł na zakup surowców od polskich rolników
na potrzeby krajowej produkcji biopaliw.

Ropa tanieje, giełdy rosną. Rynki grają pod deeskalację na Bliskim Wschodzie

Maj powoli zbliża się do końca, a rynkowe nagłówki wciąż są zdominowane przez doniesienia z Bliskiego Wschodu. W ten weekend wylosowano kartę deeskalacji, dzięki czemu ceny ropy spadają coraz mocniej, giełdy rosną, a dolar się osłabia. W związku z dniem wolnym w wielu krajach (m.in. USA) dzisiejsze ruchy, nawet jeśli okażą się głębokie, będą musiały przejść ponowną weryfikację we wtorek.

Sprzedaż pod presją

Zacznijmy jednak od kalendarza makro, który (delikatnie mówiąc) nie jest dziś szczególnie przeładowany, ale pojawił się ważny odczyt z naszego podwórka. Mowa o sprzedaży detalicznej w Polsce. Po niezwykle silnym marcu (+9,8% rdr) nadszedł o wiele słabszy kwiecień z rezultatem +2,8% rdr, który był dodatkowo gorszy od prognoz. Równocześnie jest to najsłabszy wynik od czerwca zeszłego roku, a jeszcze gorzej wypadł wskaźnik sprzedaży w cenach stałych, który wykazał jedynie +1,3% rdr (najsłabszy od marca 2025 r.). Humorów nie poprawia spojrzenie w głąb raportu, ponieważ za wynik w ogromnej mierze odpowiadają podmioty z kategorii handlującej paliwami stałymi, ciekłymi i gazowymi, które odnotowały wzrost sprzedaży w cenach stałych aż o 25,6% rdr. Czyli poprzedni miesiąc tak naprawdę w dużej mierze ratowały zakupy gwałtownie drożejących paliw. GUS co prawda wskazuje na aspekty kalendarzowe, czyli głównie inny termin Świąt Wielkanocnych w porównaniu z 2025 r., ale trudno nie odnieść wrażenia, że nie jest to najważniejszy czynnik. Mimo wszystko z ferowaniem wyroków co do kondycji polskiego konsumenta warto poczekać na dane z następnych miesięcy.

Które rozmowy ważniejsze?

W ostatni poniedziałek maja inwestorzy wybrali optymizm. Paliwem dla pozytywnego sentymentu raz jeszcze stały się doniesienia z Bliskiego Wschodu o możliwym porozumieniu Iranu z USA. Co prawda prezydent Trump potrafi klasycznie już jednym wpisem zaprzeczać swoim słowom sprzed chwili, ale z pewną dozą prawdopodobieństwa możemy mówić przynajmniej o braku eskalacji konfliktu w Zatoce Perskiej. Nastrojów nie był w stanie popsuć rzecznik irańskiego MSZ Esmaeil Baghaei, który stwierdził, że nikt nie może powiedzieć, że zbliżono się do osiągnięcia porozumienia. Dla rynków ważniejsze od samych słów powinny być jednak realne działania. A prawda jest taka, że Cieśnina Ormuz nie jest już całkowicie zablokowana. Może to być pokłosie coraz bardziej zaawansowanych rozmów między Omanem a Iranem w temacie ustalenia nowych warunków żeglugi w tym kluczowym miejscu. W niedzielę przez to wąskie, transportowe gardło miało przepłynąć nawet ponad 30 jednostek, w tym supertankowiec z iracką ropą. To właśnie rynek ropy naftowej najmocniej reaguje na sygnały deeskalacyjne. Ceny głównych benchmarków spadają dziś o kilka procent, za lipcowy kontrakt na Brent trzeba płacić już niecałe 98 USD, czyli najmniej od ponad miesiąca.

Poniedziałkowy optymizm

Pozytywny sentyment rozlewa się coraz śmielej po rynkach. Na parkietach giełdowych rządzi zieleń, główne indeksy w Europie zyskują nawet ponad 1,5%. Impuls z rynków bazowych doskonale działa na notowania w Warszawie, gdzie WIG20 w południe zyskuje już blisko 2% i utrzymuje się powyżej istotnych psychologicznie 3700 pkt, a tym samym chce zrobić rekord hossy. Trochę gorzej wygląda druga i trzecia linia spółek, ale to wciąż bardziej niż przyzwoite wzrosty (mWIG40 to +1,2%, a sWIG80 +0,6%). Optymizm jest też doskonale widoczny na rynku długu, gdzie rentowności wyraźnie zniżkują, trochę niwelując coraz bardziej w ostatnich dniach napiętą sytuację. Polskie 10-latki schodzą dziś do 5,76% (najniżej od połowy maja). Największą wstrzemięźliwością wykazuje się rynek walutowy. Co prawda dolar się osłabił, ale nie są to ruchy, które mogłyby wyznaczyć początek nowego trendu. Kurs EUR/USD przyspawał się dziś do 1,164 USD, co przekłada się na kurs USD/PLN poniżej 3,64 PLN. Kurs euro w tym czasie lekko zniżkuje i zerka powoli na 4,23 zł. Kurs franka nie oddala się od 4,65 zł, a kurs funta jest blisko 4,90 zł. Warto pamiętać, że dzisiejszy handel odbywa się przy zdecydowanie mniejszej niż zazwyczaj płynności, co związane jest z dniem wolnym w wielu krajach (m.in. USA i Wielka Brytania). Wtorek może nam przynieść całkowicie nowe rozdanie.

Google ucina spekulacje o SEO w erze AI. Fundamenty pozostają te same

Od chwili gdy ChatGPT stał się globalnym fenomenem, armia samozwańczych ekspertów próbuje przekonać biznes, że widoczność w AI zależy od wdrażania nowych, skomplikowanych i niemal ezoterycznych technik optymalizacji. Google właśnie zweryfikował tę narrację. Koncern opublikował dokument, z którego jasno wynika, że w świecie sztucznej inteligencji sprawdza się to samo, co w klasycznym SEO: wartościowe treści, przejrzysta struktura informacji i techniczna sprawność serwisu.

W branży marketingu internetowego coraz większą popularność zyskują nowe koncepcje, takie jak GEO (Generative Engine Optimization) czy AEO (Answer Engine Optimization). Równocześnie w serwisie LinkedIn rozbrzmiewa dobrze znany chór ekspertów, którzy jednym głosem zapowiadają rychły koniec klasycznego SEO. Tymczasem okazuje się, że fundamenty budowania widoczności w sieci pozostają niewzruszone. Tak przynajmniej wynika z oficjalnego dokumentu opublikowanego przez Google w połowie maja. Artykuł zawiera wytyczne dot. optymalizacji witryn pod kątem generatywnej sztucznej inteligencji. Twórcy największej wyszukiwarki na świecie przekonują, że zamiast szukać sztuczek, które oszukają algorytm, firmy powinny wrócić do podstaw SEO i skupić się na tworzeniu treści unikalnych, użytecznych i pisanych przede wszystkim z myślą o człowieku, a nie o maszynie.

Mechanizmy napędzające funkcje, takie jak AI Overviews czy AI Mode, nie działają w próżni – korzystają z tego samego indeksu wyszukiwania, który Google rozwija od dekad. Ich skuteczność nadal zależy od dobrze uporządkowanej architektury informacji, technicznej kondycji serwisu oraz wiarygodności źródła.

Rozwiązania, takie jak AI Overviews czy AI Mode, korzystają z tych samych systemów rankingowych i jakościowych, które Google rozwija od lat. Kluczową rolę w ich przypadku odgrywa mechanizm o nazwie RAG. Polega on na tym, że algorytm najpierw sięga do wyników wyszukiwania, a dopiero potem tworzy odpowiedź. Do tego dochodzi funkcja rozszerzania zapytań, która generuje powiązane z nimi frazy, by nadać odpowiedzi szerszy kontekst. W praktyce oznacza to, że jeśli strona nie radzi sobie w klasycznych wynikach wyszukiwania, to nie znajdzie się nagle w centrum uwagi sztucznej inteligencji – mówi Marcin Stypuła z Semcore.

Pogromcy cyfrowych mitów

Autorzy opublikowanego przez Google dokumentu są bezlitośni w demaskowaniu mitów, z których rzesze firm konsultingowych uczyniły swoje dogmaty. Okazuje się, że słynne szatkowanie treści na krótkie akapity (content chunking), w teorii bardziej czytelne dla sztucznej inteligencji, czy desperackie przeredagowywanie witryny na styl „AI-friendly”, to w najlepszym wypadku strata czasu, a w najgorszym – prosta droga do uznania witryny przez algorytm za podejrzaną.

W świecie, w którym SI potrafi w sekundę stworzyć generyczny tekst o „siedmiu sposobach na oszczędzanie”, na wagę złota jest to, co Google nazywa treścią „nietowarową” (non-commodity content). To teksty nasycone autentycznym doświadczeniem, subiektywnym osądem i wiedzą z pierwszej ręki, których nie da się wygenerować za pomocą sztucznej inteligencji. Ekspert opisujący autentyczne studium przypadku wygrywa dziś z tysiącem stron przesyconych słowami kluczowymi.

Zamiast rewolucji mamy więc do czynienia z ewolucją, która bezlitośnie premiuje jakość, autorytet i techniczną poprawność, jednocześnie odcinając tlen cyfrowym manipulatorom, którzy zamiast odrobić pracę domową i zadbać o wartościowe treści i właściwą architekturę informacji, szukają drogi na skróty.

Różne modele, różne zasady gry

Wieści o śmierci SEO po raz kolejny okazały się nieprawdziwe, lecz równie chybiona może być narracja o jego nieśmiertelności. Dokument opublikowany przez giganta z Mountain View opisuje jego własny świat – zamknięty system, w którym AI i wyszukiwarka funkcjonują jak jeden organizm. A co z ChatGPT i innymi modelami językowymi?

Nie istnieje jeden uniwersalny algorytm wyboru treści dla sztucznej inteligencji. Każdy system działa inaczej i ma własne metody pozyskiwania, oceny i syntezy informacji. To, co sprawdza się w Gemini, może być bezużyteczne w przypadku modeli Anthropic czy OpenAI. Dlatego optymalizacja stron nie powinna polegać na szukaniu magicznych sztuczek, które zapewnią firmie miejsce w odpowiedziach generowanych przez chatbota. Nawet jeśli takie rozwiązania się pojawią, ich żywotność będzie bardzo krótka – zostaną szybko zidentyfikowane i zablokowane. Jedynym słusznym kierunkiem jest powrót do dobrych praktyk doskonale znanych z klasycznego SEO – tłumaczy Marcin Stypuła z Semcore.

Legalnie pracujących cudzoziemców przybywa. Pracodawcy czekają na sprawniejsze procedury

Z danych statystycznych wyłania się jasny obraz. Pod koniec ubiegłego roku w Polsce legalnie pracowało już ponad 1,2 miliona cudzoziemców. To wzrost o 7 procent w stosunku do roku poprzedniego i wyraźny dowód na to, że polski rynek pracy przechodzi strukturalną transformację. Zmiana ta jest napędzana nieubłaganą demografią. Starzejące się społeczeństwo i rosnące braki kadrowe zmuszają polskie firmy, zwłaszcza w takich branżach jak budownictwo, transport, usługi, przemysł czy opieka, do poszukiwania rąk do pracy poza granicami kraju. Eksperci nie mają złudzeń, to nie jest chwilowy kryzys.

– Popyt na zagranicznych pracowników będzie stale rósł, a polska gospodarka musi się do tych realiów zaadaptować. Pracodawcy, decydując się na rekrutację międzynarodową, zderzają się z niewydolnym systemem administracyjnym. Samo uzyskanie zezwolenia na pracę może dziś trwać nawet pół roku. Kolejny krok, wiza dla pracownika spoza strefy bezwizowej to nierzadko kilkanaście miesięcy oczekiwania na samą wizytę w konsulacie. Zwieńczeniem tej biurokratycznej drogi przez mękę jest wniosek o zezwolenie na pobyt, którego rozpatrzenie w Polsce zajmuje średnio ponad 340 dni – powiedziła serwisowi eNewsroom.pl Nadia Winiarska, wicedyrektorka Departamentu Pracy Konfederacji Lewiatan. – Choć przedsiębiorcy pokładają ogromne nadzieje w nadchodzącej elektronizacji postępowań, obecnie sytuacja ta skutecznie uniemożliwia sprawne zarządzanie kadrami. Dodatkowe obawy biznesu budzi zaprezentowana w 2024 roku polska strategia migracyjna w perspektywie do 2030 roku. Jej absolutnym priorytetem jest odzyskanie kontroli nad procesami migracyjnymi i zapewnienie bezpieczeństwa państwa. Przedsiębiorcy w pełni popierają konieczność eliminacji nieuczciwych pośredników i podmiotów, które psują rynek i stanowią nieuczciwą konkurencję. Niestety, pierwsze efekty uszczelniania systemu uderzają rykoszetem w uczciwych pracodawców. Postępowania urzędowe wydłużyły się jeszcze bardziej, drastycznie wykraczając poza ustawowe ramy. Przed Polską stoi gigantyczne wyzwanie polegające na znalezieniu złotego środka. Z jednej strony mamy twarde interesy gospodarcze. Z drugiej, absolutnym priorytetem pozostaje spójność społeczna i bezpieczeństwo. Sztuką będzie stworzenie systemu, który skutecznie chroni granice i społeczeństwo, a jednocześnie pozwala uczciwym firmom na sprawną rekrutację talentów i pracowników fizycznych niezbędnych do budowania naszego dobrobytu – podsumowała Nadia Winiarska.

PARP: sytuacja na rynku pracy stopniowo się poprawia

Z danych Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) wynika, że stopa bezrobocia w Polsce w marcu 2026 pozostała bez zmian w porównaniu do poprzedniego miesiąca. Co więcej, w marcu do urzędów pracy zgłoszono o blisko 50 proc. więcej ofert zatrudnienia niż w lutym – wynika z najnowszego raportu Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości „Rynek pracy, edukacja, kompetencje”. Opracowanie PARP zwraca również uwagę na wpływ pracy poniżej kwalifikacji na życie prywatne i zawodowe Europejczyków.

Według danych GUS stopa bezrobocia rejestrowanego w Polsce w marcu 2026 r. wyniosła 6,1 proc. i w porównaniu do poprzedniego miesiąca nie uległa zmianie. Tendencję spadkową wykazuje liczba bezrobotnych zarejestrowanych w urzędach pracy – w marcu 2026 r. było ich o 5 tysięcy mniej niż miesiąc wcześniej. Najwięcej osób niepracujących odnotowano w województwie mazowieckim (124,7 tys./13,1 proc. ogólnej liczby osób bezrobotnych), a najmniej – w lubuskim (22,1 tys./2,3 proc).

Choć w skali roku bezrobocie w Polsce jest wyższe o 0,7 p.p., sytuacja na rynku pracy poprawia się, co widać po zwiększeniu liczby ofert zatrudnienia. W marcu 2026 r. do urzędów zgłoszono 46,4 tys. wolnych etatów, tj.  o 14,7 tys. więcej (46,2 proc.) niż w lutym 2026 r. W tym okresie najwięcej dostępnych miejsc pracy pojawiło się w województwach: mazowieckim, śląskim i pomorskim, a najmniej – w lubuskim, świętokrzyskim i podlaskim. Zwiększyło się również przeciętne miesięczne wynagrodzenie (brutto) w sektorze przedsiębiorstw. W marcu 2026 r. wyniosło ono 9652,19 zł. To wzrost o 5,5 proc. w stosunku do poprzedniego miesiąca.

Z przedstawionych w publikacji PARP danych wynika, że sytuacja na polskim rynku pracy stopniowo poprawia się – maleje liczba osób zarejestrowanych jako bezrobotne, rośnie liczba ofert zatrudnienia, a wynagrodzenia nadal idą w górę. Szczególnie obiecujący jest skokowy wzrost liczby wolnych etatów, co może świadczyć o większej aktywności firm i stopniowym odbudowywaniu popytu na pracowników.

Co piąty pracownik w UE pracuje poniżej kwalifikacji

W najnowszej odsłonie opracowania PARP „Rynek pracy, edukacja, kompetencje” uwzględniono także raport Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) „Anticipating Skill Needs and Adapting Higher Education”. Według zawartych w nim danych 21 proc. pracowników w Unii Europejskiej wykonuje pracę poniżej swoich kwalifikacji, a co czwarty uważa, że posiada większe umiejętności, niż jest to wymagane na jego stanowisku. Z drugiej strony 10 proc. osób pracujących jest niedokwalifikowanych, a 9 proc. wskazuje na braki kompetencyjne.

Praca niedopasowana do poziomu wykształcenia niesie ze sobą wymierne konsekwencje. Osoby nadmiernie wykwalifikowane zarabiają średnio o 11 proc. mniej niż pracownicy o podobnym profilu, którzy są właściwie dopasowani do stanowiska w tej samej branży. Taka sytuacja wpływa także na dobrostan psychiczny osób dotkniętych tym zjawiskiem – zatrudnieni poniżej swoich kompetencji rzadziej deklarują satysfakcję z życia. Odsetek zadowolonych ze swojej sytuacji jest o blisko 3 p.p. niższy niż wśród pracowników zatrudnionych adekwatnie do swoich kwalifikacji.

Istotnym czynnikiem wpływającym na jakość życia pracowników jest również odpowiednie wyważenie liczby zadań. Jak wynika z kwietniowej edycji Barometru Rynku Pracy –  42,4 proc. ankietowanych przyznaje, że odczuwa przeciążenie pracą zawodową. Wraz ze wzrostem poczucia przytłoczenia obowiązkami jego negatywne skutki stają się coraz bardziej odczuwalne. Ponad połowa pracowników uskarżających się na nadmiar zadań (56,1 proc.) wskazuje na wyższy poziom stresu i zmęczenia, 27,2 proc. częściej rozważa zmianę miejsca zatrudnienia, a 20,9 proc. deklaruje spadek tempa pracy lub jej efektywności. Różnice widać także w podejściu do stabilności zatrudnienia – wśród osób przeciążonych obowiązkami prawie 3/4 planuje zmianę pracodawcy.

Raport przygotowany w ramach projektu pozakonkursowego FERS pn. „Rozwój i doskonalenie systemu sektorowych rad ds. kompetencji”.

Nowe regulacje uderzają w najem krótkoterminowy. Podaż ofert zaczęła spadać

0

Przepisy jeszcze nie działają w pełni, a rynek już się kurczy. Nowe regulacje najmu krótkoterminowego to moment, w którym inwestorzy muszą zdecydować, w którym modelu chcą dalej działać. Paweł Jarząbek, ekspert Otodom, sprawdza, jak reaguje podaż i ceny w segmencie najmu w największych miastach w Polsce.

Unijne rozporządzenie STR (UE 2024/1028) dotyczące gromadzenia i udostępniania danych o najmie krótkoterminowym weszło już w życie. Polska nie uchwaliła jeszcze krajowej ustawy wdrożeniowej, co oznacza, że pełna egzekucja sankcji, w tym kar do 50 tys. zł, nastąpi dopiero po zakończeniu krajowego procesu legislacyjnego. Jednak rynek najmu już reaguje, i to wyraźnie.

Najważniejsze wnioski:

  1. Rynek reaguje, zanim prawo zacznie działać. Liczba aktywnych ofert najmu krótkoterminowego w Polsce spadła w kwietniu 2026 r. o 5,8%, do ok. 24 tys. ogłoszeń. W Olsztynie i Białymstoku korekta sięgnęła odpowiednio 21% i 19%.
  2. Najem krótkoterminowy czeka profesjonalizacja. Większość z ok. 65 tys. lokali w tym segmencie należy do osób prywatnych. Nowe wymogi formalne i obowiązek rejestracji w CWTON stanowią dla nich realna barierę. Na rynku pozostaną głównie podmioty gotowe operować zgodnie z nowymi standardami.
  3. Najem długoterminowy może skorzystać. 53% wyszukiwań najemców dotyczy nieruchomości wybudowanych po 2020 r. Duża część zasobu najmu krótkoterminowego to właśnie nowe budownictwo – jeśli trafi na rynek długoterminowy, zostanie szybko zaabsorbowane.

Dane Otodom z kwietnia br. pokazują spadek liczby aktywnych ofert najmu w siedmiu największych miastach o 5,8%, tj. do około 24 tys. ogłoszeń. Największe korekty dotknęły rynki o silnym charakterze turystycznym. W Trójmieście liczba ofert spadła o 14%, w Białymstoku o 19%, a w Olsztynie o 21%. To nie przypadek. Właściciele wycofują oferty lub wstrzymują decyzje o ich publikacji w oczekiwaniu na to, jak nowe przepisy będą egzekwowane w praktyce.

Należy zwrócić uwagę, że spośród szacowanych 65 tys. mieszkań funkcjonujących w modelu najmu krótkoterminowego w Polsce, zdecydowana większość należy do osób prywatnych – często na przykład z jednym lokalem kupionym na kredyt lub odziedziczonym. Dla nich nowe obowiązki, wymogi techniczne i konieczność rejestracji w systemie CWTON stanowią realną barierę wejścia. Można się zatem spodziewać profesjonalizacji tego segmentu rynku nieruchomości, ponieważ pozostaną na nim głównie podmioty gotowe operować zgodnie z nowymi standardami.

Z danych Otodom wynika, że ponad połowa zapytań najemców (53%) dotyczy nieruchomości wybudowanych po 2020 roku, a hasło „gotowe do zamieszkania” plasuje się na drugiej pozycji wśród najpopularniejszych fraz wyszukiwania. Dlaczego to ma znaczenie? Duża część zasobu najmu krótkoterminowego to właśnie nowe budownictwo. Jeśli część właścicieli zdecyduje się przenieść lokale do segmentu długoterminowego, rynek powinien je stosunkowo łatwo zaabsorbować, ponieważ są nowe, dobrze wyposażone i odpowiadają dokładnie na oczekiwania wynajmujących.

Dla inwestorów, którzy zdecydują się kontynuować działalność w modelu krótkoterminowym, kluczowe będzie śledzenie lokalnych uchwał gmin. Od 2029 roku gminy będą mogły uchwałą zamknąć określone dzielnice dla najmu krótkoterminowego. Jest to realne ryzyko lokalizacyjne, które każdy inwestor powinien już dziś wkalkulować w swoją decyzję. To też dobry moment, by spokojnie przeliczyć oba scenariusze i podjąć decyzję, w jakim modelu najmu, długo- czy krótkoterminowym, chcą dalej działać.

Zakup, leasing czy wynajem billboardu przy drodze – którą opcję wybrać?

Firma, która planuje reklamę przy autostradzie lub drodze ekspresowej, staje przed wyborem spośród różnych rozwiązań finansowania nośnika. Najczęściej rozpatrywane modele to wynajem billboardu u operatora, zakup własnej konstrukcj ioraz leasing tablicy z opcją wykupu na koniec okresu spłaty. Każde rozwiązanie ma swoje uzasadnienie biznesowe i sprawdza się w innej sytuacji firmy. Decyzję zwykle kształtują trzy zmienne: długość planowanej kampanii, dostęp do gruntu przy odpowiedniej drodze oraz preferowany sposób rozliczania wydatków marketingowych.

Co przemawia za wynajmem billboardu?

Wynajem billboardów pozwala wejść w kampanię outdoor bez angażowania kapitału w środek trwały. Stawka miesięczna wynajmu samej powierzchni reklamowej przy autostradach mieści się w przedziale 3 000–8 000 zł netto, a przy drogach krajowych 1 500–3 500 zł netto. Do tej kwoty dochodzą pozycje rozliczane osobno: druk banera, jego montaż na nośniku, oświetlenie tam, gdzie konstrukcja je posiada, oraz raport końcowy z kampanii. Reklamodawca nie odpowiada za stan techniczny tablicy, nie organizuje uzgodnień z zarządcą drogi i nie ponosi kosztów serwisu. Model sprawdza się przy krótkich kampaniach, testowaniu nowych lokalizacji przed dłuższym zaangażowaniem, akcjach sezonowych oraz aktywnościach rotacyjnych obejmujących kilkanaście tablic w różnych częściach kraju. Firma zyskuje elastyczność i kontrolę nad budżetem w cyklu miesięcznym.

Co przemawia za zakupem własnej konstrukcji?

Zakup billboardu zamienia powtarzające się płatności w jednorazowy nakład, który zostaje w firmie jako środek trwały o przewidywanej żywotności 20–30 lat. Cennik produkcji w 2026 roku zaczyna się od 13 000 zł netto za billboard 18 m² i sięga 75 000 zł netto za megaboard 248 m². Konstrukcja amortyzuje się przez okres określony przepisami i podlega odpisom podatkowym. Działka pod tablicą zyskuje funkcję reklamową oraz wyższą wycenę rynkową. Właściciel decyduje samodzielnie o rytmie zmiany kreacji, a w okresach poza własną kampanią może udostępniać powierzchnię innym podmiotom za stawkę rynkową. Inwestycja zwraca się zwykle w kilka do kilkunastu miesięcy regularnej eksploatacji.

Co daje leasing konstrukcji reklamowej?

Leasing łączy zalety obu poprzednich modeli. Firma nie angażuje pełnej kwoty zakupu w momencie startu inwestycji, lecz spłaca konstrukcję w stałych ratach miesięcznych, które wchodzą do kosztów uzyskania przychodu. Po zakończeniu okresu leasingu tablica przechodzi na własność użytkownika za opłatę wykupu uzgodnioną w umowie. Rozwiązanie sprawdza się szczególnie wtedy, gdy firma planuje długoterminową obecność reklamową przy trasie, lecz nie zamierza blokować jednorazowo kilkudziesięciu tysięcy złotych. Daje przewidywalność raty, dostęp do tej samej konstrukcji co przy zakupie oraz rozłożenie korzyści podatkowej na cały okres umowy.

Wynajem billboardu, zakup czy leasing jak wybrać model dopasowany do firmy?

Decyzja zaczyna się od trzech pytań. Jak długo firma planuje reklamować się na danej trasie? Czy dysponuje gruntem przy odpowiedniej drodze albo może go pozyskać? Jaki sposób rozliczania wydatków marketingowych pasuje do bieżącej sytuacji finansowej: miesięczny koszt operacyjny, jednorazowa inwestycja w aktywo czy raty leasingowe? Odpowiedzi pozwalają wskazać model, który najlepiej współgra z aktualnym etapem rozwoju firmy oraz strategią komunikacji marki.

Przy zakupie i leasingu znaczenie zyskują dodatkowo parametry techniczne konstrukcji. Cynkowanie ogniowe z gwarancją 25 lat, kratownica przestrzenna oraz dociążenie bloczkami betonowymi zamiast lin chronią inwestycję przed przyspieszonym zużyciem.W tym standardzie działa firma Billboard X – producent billboardów autostradowych, który zapewnia kompleksową obsługę: od analizy gruntu i projektu statycznego, przez montaż, aż po serwis pogwarancyjny. Oferuje również leasing własnych tablic.

Grupa Klepsydra zwiększa przychody i EBITDA. Konsolidacja rynku pogrzebowego przynosi efekty

Grupa Klepsydra, lider rynku pogrzebowego w Polsce i pierwsza spółka z tego segmentu notowana na GPW, wypracowała w I kwartale 2026 r. dynamiczne wzrosty wyników finansowych, które potwierdzają słuszność jej strategii rozwoju koncentrującej się na konsolidacji rozdrobnionego rynku pogrzebowego w Polsce. Przychody ze sprzedaży Grupy były o 27% wyższe niż w I kw. 2025 r. i wyniosły 18,4 mln zł, natomiast EBITDA wzrosła o 47% do poziomu 4,2 mln zł. Zysk netto w omawianym okresie, skorygowany o amortyzację przejętych spółek, wzrósł 46% względem I kw. 2025 r. i wyniósł 2,6 mln zł.

W I kw. 2026 r. Grupa Klepsydra koncentrowała się na integracji przejętych spółek oraz dalszej konsekwentnej realizacji strategii rozwoju. W marcu spółka przejęła firmę Glob – największego konkurenta firmy Bongo, zajmującą się międzynarodowym transportem zmarłych i ich prochów. W grupie kapitałowej znajduje się obecnie 11 spółek.

Grupa obsłużyła w omawianym okresie blisko 4 tys. pogrzebów (B2C oraz B2B), czyli o 13% więcej niż przed rokiem:

  • 1 467 pochówków (1 306 w I kw. 2025 r.; wzrost o 12%),
  • 2 782 kremacji B2C i B2B (2 483 w I kw. 2025 r.; wzrost o 15%)
  • sprzedała 81 miejsc na zarządzanych przez siebie cmentarzach (85 w I kw. 2025 r., spadek o 5%),

oraz

  • obsłużyła 164 zlecenia międzynarodowego transportu zmarłych (155 w I kw. 2025 r., wzrost o 7%)

W tym samym czasie, czyli w I kw. tego roku, liczba zgonów w Polsce była niższa niż w ubiegłym roku, co oznacza, że Grupa Klepsydra rośnie szybciej od rynku. Zgodnie z prognozami długoterminowymi prezentowanymi przez GUS, w ciągu najbliższych 20 lat śmiertelność w Polsce będzie systematycznie rosła. Tym samym rynek będzie sprzyjał dalszemu rozwojowi spółki.

Pierwszy kwartał 2026 r. potwierdził, że konsekwentnie realizowana strategia konsolidacji rozdrobnionego rynku pogrzebowego przynosi oczekiwane efekty. Umacniamy pozycję lidera rynku, rozwijamy skalę działalności i konsekwentnie budujemy wartość Grupy, także poprzez nowe akwizycje, takie jak przejęcie firmy Glob. Co istotne, rośniemy szybciej niż rynek, mimo niższej liczby zgonów w Polsce w analizowanym okresie. W dłuższym terminie wspierają nas także korzystne trendy demograficzne, które sprzyjają dalszemu rozwojowi Grupy Klepsydra” – powiedział Marek Cichewicz, prezes zarządu spółki holdingowej Grupa Klepsydra S.A.

WYNIKI FINANSOWE

Grupa Klepsydra koncentruje się obecnie na realizacji strategii rozwoju opartej na konsolidacji rozdrobionego rynku funeralnego w Polsce oraz integracji przejętych spółek z grupą kapitałową.

Spółka systematycznie wypracowuje bardzo dobre wyniki finansowe. Nowoczesny model biznesowy – kompleksowość usług, nowoczesne własne zaplecze infrastrukturalne, wysoka jakość obsługi klienta oraz dalsza rozbudowa grupy kapitałowej pozwolą na dalszy wzrost wyników w kolejnych latach.

Wyniki finansowe Grupy Klepsydra w I kw. 2026 r.

Wyniki finansowe Grupy Klepsydra w I kw. 2026

Wyniki finansowe prezentowane są zgodnie ze standardem PSR.

Analizując skonsolidowane wyniki finansowe z I kw. 2026 r. należy wziąć pod uwagę następujące kwestie:

  1. GŁÓWNE CZYNNIKI WZROSTU BIZNESU:

Na wyniki osiągnięte w I kwartale 2026 roku wpływ miały przede wszystkim efekty wzrostu skali działalności oraz kontynuowane działania porządkujące i integracyjne w grupie kapitałowej. W szczególności Grupa prowadziła dalsze działania związane z integracją podmiotów nabytych w poprzednich okresach, w tym spółek STYKS Sp. z o.o., PUK Lublin Sp. z o.o. oraz Centrum Pogrzebowe Zieleń Miejska Sp. z o.o. Działania te obejmowały m.in. wdrażanie jednolitych zasad raportowania, rozwój wspólnej polityki finansowej i inwestycyjnej, usprawnienia organizacyjne oraz wykorzystanie efektów skali w obszarze zakupów i zarządzania operacyjnego.

  1. AMORTYZACJA WPŁYWA NA ZYSKOWNOŚĆ:

Zgodnie z Polskimi Standardami Rachunkowości Grupa Klepsydra jest zobowiązana w swoich wynikach finansowych do amortyzacji[1] wartości zakupionych firm przez kolejne 20 lat. Amortyzacja wartości firmy jest zabiegiem księgowym, który nie wpływa bezpośrednio na przepływy pieniężne firmy. Jest to rozliczenie kosztów związanych z nabyciem wartości niematerialnej w czasie, a nie jest to rzeczywisty wydatek gotówkowy. Amortyzacja obniża zysk netto i zysk operacyjny w skonsolidowanym sprawozdaniu finansowym, jednak nie zmniejsza faktycznej gotówki dostępnej w firmie, co jest kluczowe dla oceny kondycji finansowej Grupy Klepsydra i jej planów strategicznych (konsolidacja rynku pogrzebowego). W I kw. 2026 wysokość amortyzacji zakupionych firm wyniosła blisko 0,6 mln zł i będzie ulegała zwiększeniu przy zakupie każdej nowej spółki, zgodnie ze strategią budowy grupy kapitałowej opartej na konsolidacji branży funeralnej.

  1. GLOB POZA GRUPĄ KAPITAŁOWĄ:

Skuteczne ujawnienie Grupy Klepsydra S.A. jako udziałowca GLOB Sp. z o.o. w rejestrze przedsiębiorców KRS nastąpiło po zakończeniu I kwartału 2026 roku, dlatego spółka ta nie została objęta konsolidacją na dzień 31 marca 2026 roku.

KONSEKWENTNA REALIZACJA STRATEGII – ROZBUDOWA GRUPY KAPITAŁOWEJ

Grupa Klepsydra konsekwentnie realizuje strategię konsolidacji rynku pogrzebowego poprzez przejęcia spółek pogrzebowych w Polsce. Od momentu debiutu na GPW w czerwcu 2023 r., spółka przejęła już 7 spółek pogrzebowych, zwiększając swoje pokrycie terytorialne w Polsce o ponad 100%.

W I kw. 2026 r. Grupa Klepsydra zawarła umowę inwestycyjną ze spółką Glob sp. z o.o. oraz jej wszystkimi wspólnikami, na mocy której Grupa Klepsydra stała się jedynym właścicielem swojego największego konkurenta w segmencie międzynarodowego transportu osób zmarłych i ich prochów. Transakcja została zrealizowana w dwóch etapach, a kwota zapłacona na rzecz dotychczasowych wspólników spółki Glob za wszystkie posiadane przez nich w tej spółce udziały wyniosła 9,4 mln zł brutto.

W grupie kapitałowej znajduje się obecnie 11 spółek pogrzebowych, w tym 3 krematoria.

Spółki w grupie kapitałowej oraz obszar ich działania

Spółki w grupie kapitałowej oraz obszar ich działania

[1] Amortyzacja nadwyżki ceny zakupu nad wartością księgową kupionej spółki

*Zysk netto skorygowany oznacza zysk netto powiększony o amortyzację wartości zakupionych firm (tzw. goodwill).

 

Parki handlowe biją rekordy. Polska liderem rynku w Europie Środkowo-Wschodniej

Jak wynika z danych międzynarodowej agencji doradczej Cushman & Wakefield, w 2025 roku wolumen inwestycyjny w segmencie parków handlowych w Polsce osiągnął 466 mln EUR, co stanowi najwyższy wynik w historii tej klasy aktywów. Polska pozostaje jednocześnie największym rynkiem parków handlowych w regionie Europy Środkowo-Wschodniej, odpowiadając za ponad jedną trzecią jego zasobów. Mimo tej skali segment nadal ma istotny potencjał dalszego wzrostu. Jednocześnie rosnąca dojrzałość tego formatu zmienia podejście inwestorów, mocniej przesuwając uwagę w kierunku szytej na miarę komercjalizacji, zarządzania wartością i efektywności operacyjnej.

Kapitał stawia na skalę

W 2025 roku na polskim rynku nieruchomości handlowych odnotowano 52 transakcje, co potwierdza stabilną aktywność inwestorów. Równolegle rynek przyspiesza w kierunku konsolidacji, czego efektem są coraz większe transakcje portfelowe. Przykładem jest przejęcie 36 parków handlowych od TREI Real Estate przez joint venture Slate Asset Management oraz Ares Management Corporation za ponad 300 mln EUR. Podobne procesy widoczne są również na rynkach Europy Zachodniej, w tym w Niemczech, gdzie jedna z największych transakcji retailowych 2025 roku objęła portfel ponad 100 parków handlowych.

Zainteresowanie inwestorów tym formatem utrzymało się także na początku 2026 roku. W pierwszym kwartale wartość transakcji w segmencie parków handlowych wyniosła 87,25 mln EUR, co stanowiło 27% całkowitej aktywności inwestycyjnej w sektorze retail.

Parki handlowe odpowiadały w 2025 roku za 466 mln EUR zainwestowanego kapitału, osiągając najwyższy wynik w historii polskiego rynku dla tej klasy aktywów. To potwierdza, że należą dziś do najbardziej płynnych i przewidywalnych formatów na rynku nieruchomości handlowych. Co istotne, mocny początek 2026 roku pokazuje, że zainteresowanie inwestorów tym segmentem pozostaje wysokie. Skala kapitału ulokowanego w parkach oraz aktywny pipeline projektów na 2026 rok pozwalają nam sądzić, że nie mamy do czynienia z krótkoterminowym trendem, ale z dojrzewaniem całego rynku i jego dalszą integracją, mówi Paweł Partyka, Head of Capital Markets Poland, Cushman & Wakefield.

Polska buduje przewagę w regionie

W segmencie parków handlowych (i nie tylko) Polska osiągnęła pozycję lidera w skali całego CEE. Całkowite zasoby w ramach tego formatu w regionie wynoszą obecnie blisko 9,78 mln mkw., z czego ponad 3,37 mln mkw., czyli 34%, przypada na Polskę. Nasz kraj deklasuje pod tym względem rynki takie jak Rumunia (1,87 mln mkw.), Węgry (1,77 mln mkw.) czy Czechy (1,36 mln mkw). Jeszcze silniejszą dominację widać w planach inwestycyjnych – polski rynek odpowiada za 44% nowej podaży w budowie w całym regionie.

W całym 2025 roku na rynek trafiło około 545 000 mkw. nowej powierzchni, a 75% tej podaży stanowiły parki handlowe. Na koniec czwartego kwartału w budowie pozostawało około 644 000 mkw., a parki odpowiadały aż za 84% tego wolumenu. Dodatkowo, tylko co czwarty metr kwadratowy nowej powierzchni powstaje w aglomeracjach liczących ponad 400 tys. mieszkańców, komentuje Ewa Derlatka-Chilewicz, Head of Research, Cushman & Wakefield.

Koniec powtarzalnych schematów

Rosnąca skala rynku oznacza również wyższy poziom jego dojrzałości. W praktyce powinno to przełożyć się na odejście od prostych, powtarzalnych modeli komercjalizacji, dzięki czemu park handlowy nie będzie uniwersalnym zestawem kilku tych samych kategorii najemców, a zacznie pełnić funkcję lokalnego centrum codziennych usług i zakupów.

Dziś tenant-mix dla parku handlowego nie może być kalką rozwiązań z innej lokalizacji. O jego skuteczności decyduje analiza realnych potrzeb mieszkańców, siły nabywczej czy pożądanych przez konsumentów funkcji. Widzimy to szczególnie w kontekście tzw. „srebrnej gospodarki”. Pokolenia 40+ i 50+, które dysponują obecnie największą siłą nabywczą, stawiają na pragmatyzm i oszczędność czasu. Dlatego obok operatorów spożywczych czy modowych coraz częściej pojawiają się tam usługi zdrowotne, apteki, punkty beauty, fitness czy sklepy zoologiczne. W dobrze zaprojektowanym parku handlowym chodzi nie o liczbę sklepów, ale o trafność oferty – o taki dobór marek i usług, który odpowiada na rzeczywiste potrzeby klientów w danej lokalizacji i buduje regularną, codzienną odwiedzalność, mówi Michał Masztakowski, Head of Retail, Cushman & Wakefield.

Właściciele coraz częściej oczekują modelu, który łączy komercjalizację, property management i marketing w jeden spójny proces nastawiony na wzrost wartości aktywa. W przypadku rosnących portfeli o przewadze nie decyduje już samo posiadanie obiektów, ale zdolność do utrzymania obłożenia, kontroli kosztów operacyjnych i budowania lojalności klientów.

W parkach handlowych efektywność operacyjna musi iść w parze z doświadczeniem klienta. Dziś zarządzanie takim aktywem to nie tylko sprawna operacja, ale również przemyślana strategia marketingowa, wzmacnianie lokalnej rozpoznawalności oraz działania przekładające się na wysoki poziom odwiedzalności. Równie istotne są właściwie skalkulowane i transparentnie zarządzane koszty wspólne, które mają bezpośredni wpływ zarówno na atrakcyjność obiektu dla najemców, jak i na stabilność jego funkcjonowania. To właśnie połączenie kontroli kosztów, sprawnej operacji i jakości codziennego doświadczenia użytkownika pozwala na uzyskanie stabilności przychodów i długoterminowej wartości nieruchomości, podkreśla Agnieszka Bobela-Musiał, Head of Retail, Asset Services, Cushman & Wakefield.

Rynki wierzą w przełom, choć konkretów nadal brakuje. Ropa tanieje, złoty zyskuje

Nastroje wyraźnie się poprawiły. Niby nie ma jeszcze konkretów, ale wielu inwestorów wierzy administracji prezydenta USA – przecież nie wprowadziłaby rynków w błąd? Na lepszych emocjach zyskuje też polski złoty. W tle słabsze dane z Wielkiej Brytanii.

Poprawa bez poprawy

Na dzisiejszym otwarciu widać było duży optymizm inwestorów. Ropa naftowa Brent zakończyła miniony tydzień w okolicach 104 USD za baryłkę. Na moment pisania tego tekstu kosztuje już „tylko” 96 USD. Pokazuje to, że rynki wierzą, że idziemy w dobrą stronę i – co najważniejsze – dochodzi do przełomów. W mediach panuje przekonanie, że porozumienie jest już blisko. Świadczy o tym chociażby zwiększony, względem ostatnich tygodni, ruch statków przez Cieśninę Ormuz. Nadal pozostaje jeszcze wiele spraw do ustalenia. I to takich, których wbrew obowiązującej amerykańskiej narracji nie powinno się nazywać detalami. Nie wiadomo, co dalej ze wzbogaconym uranem i programem nuklearnym. Iran dalej oczekuje, że będzie kontrolował statki w Cieśninie Ormuz. Izrael uważa, że porozumienie pokojowe ogranicza się do Iranu. Tę listę niestety można wydłużać. W rezultacie niewykluczone jest, że niedługo możemy mieć korektę obecnego ruchu, jeżeli rozmowy staną w martwym punkcie.

Jak reagują rynki walutowe?

Wraz z poprawą nastrojów widać również zmiany na rynkach walutowych. Od otwarcia dolar traci niemal pół centa względem euro od piątkowego zamknięcia. Sytuacja ta przekłada się również na waluty naszej części świata. Zarówno polski złoty, węgierski forint, jak i korona czeska zyskują od rana na wartości. Wracamy na kursie EURPLN poniżej 4,24 zł. Tym samym PLN jest najsilniejszy od ponad dwóch tygodni. Ze względu na wspomniane ruchy na rynkach globalnych, umocnienie względem dolara jest silniejsze. Warto zwrócić uwagę, że zmiany są zauważalne również na rynku obligacyjnym. Rentowności obligacji idą w dół. Pokazuje to, że kapitał wraca do szukania lepszych stóp zwrotu, a nie awersji do ryzyka jak w poprzednich dniach.

Słabsze dane z Wysp Brytyjskich

Piątek przyniósł słabsze od oczekiwań odczyty sprzedaży detalicznej w Wielkiej Brytanii. Wartość w ujęciu rocznym się nie zmieniła. Prognozowano wzrost o 1,3%. To nadal byłby wynik wyraźnie niższy od inflacji, ale stanowiłby mniej zły rezultat. Ten kraj jeszcze dobrze nie wyszedł z problemów, które sam przygotował sobie Brexitem, a już w wyborach lokalnych politycy odpowiedzialni za tamten „sukces” odnoszą kolejne zwycięstwa. Pomimo tych umiarkowanych osiągnięć gospodarczych, funt zyskuje ostatnio na poprawie apetytu na ryzyko i umacnia się podobnie jak polski złoty względem euro. Kurs wobec złotego od ponad tygodnia wydaje się przyspawany do poziomu 4,91 zł.

Dzisiaj w USA Dzień Pamięci, a w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Dedykowane systemy logistyczne dla korporacji – jak personalizowane oprogramowanie usprawnia zarządzanie przesyłkami

Wyobraź sobie, że Twoja firma wysyła milion paczek miesięcznie, korzysta z dziesiątków przewoźników i operuje na kilkunastu rynkach. Każdy błąd w logistyce to nie tylko reklamacja — to utrata zaufania klienta i potencjalnie wieloletniego kontraktu. W takim środowisku gotowe platformy SaaS przestają wystarczać, a zarządzanie przesyłkami zmienia się z kwestii operacyjnej w zagadnienie strategiczne. Oto dlaczego coraz więcej korporacji sięga po rozwiązania szyte na miarę.

W tym obszarze liderem rynku jest Alsendo, dostarczające narzędzia do zarządzania łańcuchem dostaw dla biznesu, które pozwalają na pełną kontrolę nad łańcuchem dostaw.

Kiedy gotowe rozwiązania przestają wystarczać

Nie każda firma potrzebuje dedykowanego systemu logistycznego. Dla przedsiębiorstwa wysyłającego kilka tysięcy paczek miesięcznie, operującego na jednym rynku i korzystającego z dwóch‑trzech przewoźników, platforma SaaS będzie wystarczająca.

Sygnały ostrzegawcze

  • Konieczność ręcznego eksportu danych między systemami
  • Brak automatycznego wyboru przewoźnika na podstawie złożonych reguł
  • Ograniczone możliwości raportowania i analityki
  • Pracownicy spędzają godziny na czynnościach, które powinny być zautomatyzowane
  • Dane z różnych kanałów sprzedaży trafiają do różnych systemów — spójność informacji jest trudna do utrzymania

Kto korzysta z systemu?

W korporacjach z systemem logistycznym korzystają działy logistyki, operacji, finansów, customer service, a niekiedy także zarząd potrzebujący danych strategicznych. Ponadto z systemu — bezpośrednio lub przez API — korzystają przewoźnicy, operatorzy magazynowi, a także klienci B2B i B2C oczekujący pełnej transparentności dostaw.

Im więcej interesariuszy, tym trudniej dopasować jedno gotowe narzędzie do wszystkich potrzeb.

Dla największych graczy rynkowych ważne stają się indywidualni rozwiązania kurierskie enterprise, które pozwalają na głęboką integrację z wewnętrznymi systemami klasy ERP i WMS, eliminując bariery technologiczne typowe dla masowych systemów.

Kto podejmuje decyzję?

W procesie decyzyjnym o wyborze podejścia dedykowanego uczestniczą zwykle CIO, CTO oraz Supply Chain Director. To oni oceniają, czy dalsze kompromisy związane z gotowym rozwiązaniem są akceptowalne, czy też inwestycja w oprogramowanie szyte na miarę przyniesie długoterminową przewagę.

Czym właściwie jest dedykowany system logistyczny

Dedykowany system logistyczny to oprogramowanie projektowane na zamówienie, które odzwierciedla unikalne procesy logistyczne konkretnej korporacji. Nie jest to nakładka na gotowy produkt, lecz rozwiązanie budowane od fundamentów — z uwzględnieniem specyfiki branży, modelu dystrybucji, wymagań regulacyjnych i wewnętrznych procedur.

Architektura modułowa

Architektura takiego systemu jest zazwyczaj modułowa. W jej skład mogą wchodzić:

Moduł Funkcja

 

TMS Transport Management System — zarządzanie transportem
WMS Warehouse Management System — zarządzanie magazynem
OMS Order Management System — zarządzanie zamówieniami
Tracking Śledzenie przesyłek w czasie rzeczywistym
Billing Rozliczenia z przewoźnikami
Raportowanie Analityka i dashboardy menedżerskie

Wybierając dedykowane oprogramowanie wysyłek kurierskich, firma zyskuje pewność, że narzędzie będzie rozwijać się wraz z nią, a nie stanowić ograniczenia w przyszłości.

Integracja i technologia

Niezbędnym elementem jest integracja z istniejącym otoczeniem IT korporacji: systemem ERP, CRM, platformami e‑commerce, marketplace’ami oraz API przewoźników.

Pod względem technologicznym do wyboru są różne podejścia:

  • Architektura monolityczna — prostsza na starcie, ale staje się ograniczeniem wraz ze wzrostem skali
  • Mikroserwisy — pozwalają na niezależny rozwój poszczególnych modułów
  • Infrastruktura: chmura publiczna, on‑premise lub rozwiązania hybrydowe — wybór zależy od wymagań bezpieczeństwa, kosztów i skalowalności

Dlaczego uniwersalne narzędzie nie zawsze jest rozwiązaniem

Każda korporacja ma swoją specyfikę logistyczną. Gotowe rozwiązanie rzadko potrafi pogodzić wszystkie wymagania jednocześnie:

  • Producent farmaceutyczny — łańcuch chłodniczy i ścisła regulacja
  • Sprzedawca e‑commerce na rynki zagraniczne — odprawy celne i deklaracje eksportowe
  • Dystrybutor B2B — dostawy just‑in‑time, precyzyjne harmonogramowanie, integracja z systemami odbiorców

Ukryte koszty niedopasowania

Koszty korzystania z niedopasowanego oprogramowania bywają trudne do zmierzenia na pierwszy rzut oka:

  • Praca manualna obejmująca ograniczenia systemu
  • Błędy z ręcznego przepisywania danych
  • Duplikacja informacji w różnych systemach
  • Opóźnienia spowodowane brakiem automatyzacji

Elastyczność wobec zmian

Elastyczność dedykowanego systemu zyskuje na znaczeniu w kontekście zmian rynkowych i regulacyjnych. Nowe przepisy dotyczące śladu węglowego, zmiany w prawie celnym, pojawienie się nowych kanałów sprzedaży — każda taka zmiana wymaga dostosowania systemu.

W przypadku gotowego rozwiązania korporacja jest zdana na roadmapę dostawcy. W przypadku systemu dedykowanego tempo reakcji zależy wyłącznie od jej własnych zasobów i decyzji.

Główne funkcjonalności, które wyróżniają dedykowane rozwiązania

Zarządzanie przesyłkami

Sercem każdego systemu logistycznego jest zarządzanie przesyłkami. W rozwiązaniu dedykowanym obejmuje to:

  • Tworzenie zleceń wysyłki
  • Automatyczny dobór przewoźnika na podstawie zdefiniowanych reguł biznesowych
  • Generowanie listów przewozowych i dokumentacji eksportowej

Cały ten proces może przebiegać bez udziału operatora, jeśli dane wejściowe są kompletne i prawidłowe.

Śledzenie przesyłek w czasie rzeczywistym

Dedykowany system konsoliduje dane trackingowe z wielu przewoźników w jednym interfejsie, eliminując konieczność odwiedzania kilku różnych stron. Dane mogą być udostępniane klientom za pośrednictwem branded tracking page — strony śledzenia wizualnie spójnej z marką nadawcy.

Optymalizacja tras i kosztów

System może automatycznie wybrać najkorzystniejszą trasę lub przewoźnika, biorąc pod uwagę wagę, gabaryt, destynację, priorytet, koszt i wymagany czas dostawy.

Złożone reguły alokacji — na przykład: „przesyłki powyżej 30 kg do Niemiec realizujemy przewoźnikiem X, chyba że klient wybrał dostawę ekspresową” — są definiowane jako konfiguracja, a nie kod.

Zarządzanie zwrotami (reverse logistics)

Dedykowany system automatyzuje procesy RMA (Return Merchandise Authorization):

  • Generuje etykiety zwrotne
  • Śledzi status zwracanych przesyłek na każdym etapie
  • Obsługuje proces od nadania, przez odbiór w magazynie, po rozpatrzenie reklamacji

Raportowanie i analityka

Dashboardy menedżerskie prezentują kluczowe KPI:

Wskaźnik Opis

 

Czas obsługi zlecenia Od zamówienia do przekazania przewoźnikowi
Koszt jednostkowy przesyłki Średni koszt wysyłki
On‑Time Delivery Wskaźnik dostaw na czas
Liczba reklamacji Monitorowanie jakości

Zaawansowane systemy oferują również predykcje popytu i symulacje scenariuszowe.

Komunikacja z klientem końcowym

Automatyczne powiadomienia e‑mail lub SMS o statusie przesyłki, przypomnienia o planowanym terminie dostawy, informacje o opóźnieniach — wszystko to buduje zaufanie i redukuje liczbę zapytań do działu obsługi klienta.

Zarządzanie wyjątkami

Zamiast czekać, aż klient zgłosi problem, system sam identyfikuje anomalie i generuje alerty lub automatycznie podejmuje działania korygujące:

  • Przesyłka, która nie opuściła magazynu w wyznaczonym czasie
  • Paczka utkwiona w punkcie przeładunkowym
  • Przekroczenie zadeklarowanego SLA

Dedykowany system a gotowe rozwiązanie — porównanie podejść

Wybór między dedykowanym systemem, gotowym rozwiązaniem SaaS a podejściem hybrydowym nie jest decyzją czysto technologiczną. To decyzja biznesowa.

Kryterium Dedykowany system Gotowe SaaS Hybryda

 

Dopasowanie do procesów Pełne Wymaga kompromisów Częściowe
Koszt początkowy Wysoki Niski Średni
Koszty w dłuższej perspektywie Przewidywalne, brak licencji Rosną z wolumenem Zróżnicowane
Czas wdrożenia Miesiące/lat Dni/tygodnie Etapowe
Kontrola nad danymi Pełna Zależność od dostawcy Częściowa
Skalowalność Wysoka (jeśli zaprojektowana) Ograniczona architekturą Zróżnicowana

Mechanizmy, dzięki którym personalizacja usprawnia zarządzanie przesyłkami

Personalizacja oprogramowania nie jest celem samym w sobie — jest środkiem do eliminacji marnotrawstwa w procesach logistycznych.

Eliminacja ręcznych procesów

Tworzenie zleceń wysyłki, generowanie etykiet, przygotowywanie deklaracji celnych, weryfikacja danych adresowych — wszystkie te czynności mogą przebiegać automatycznie. Dane przepływają między systemami bez udziału człowieka.

Konsolidacja danych (single source of truth)

Korporacja korzystająca z kilku platform sprzedażowych, kilkunastu przewoźników i kilku magazynów potrzebuje jednego miejsca, w którym wszystkie informacje o przesyłkach są spójne i aktualne. Dedykowany system eliminuje ryzyko rozbieżności między danymi w różnych systemach.

Inteligentna alokacja przesyłek

Reguły biznesowe decydują o wyborze przewoźnika i trasy na podstawie złożonych kryteriów:

  • Waga i gabaryt
  • Destynacja i priorytet
  • Koszt i wymagany SLA
  • Preferencje klienta
  • Dostępność przewoźnika

Reguły te mogą być modyfikowane przez dział logistyki bez angażowania zespołu programistów.

Proaktywne zarządzanie wyjątkami

Zamiast reagować na zgłoszenia klientów, pracownicy otrzymują od systemu alerty o potencjalnych problemach — zanim klient zauważy opóźnienie. System może zasugerować lub automatycznie wykonać działanie korygujące: przeadresować przesyłkę, zlecić wysyłkę zastępczą, powiadomić klienta.

Automatyzacja rozliczeń z przewoźnikami

Weryfikacja faktur przewoźników w odniesieniu do zapisów umownych, kontrola zgodności stawek, identyfikacja nadpłat i błędów rozliczeniowych — te procesy, wykonywane ręcznie, są czasochłonne i podatne na błędy. Zautomatyzowane, przebiegają szybko i precyzyjnie.

Mierzalne korzyści operacyjne

Wdrożenie dedykowanego systemu logistycznego przekłada się na konkretne, mierzalne wskaźniki:

  • Skrócenie czasu obsługi zlecenia — od kilkanaście minut z interwencją operatora do sekund
  • Redukcja kosztów transportu — optymalizacja wyboru przewoźnika i negocjacje oparte na twardych danych
  • Mniej błędnych i zagubionych przesyłek — walidacja danych i weryfikacja kompletności eliminują błędy u źródła
  • Wyższy wskaźnik On‑Time Delivery — lepsza optymalizacja tras i proaktywne zarządzanie wyjątkami
  • Skrócony czas rozpatrywania reklamacji — pełna historia przesyłki w jednym systemie
  • Redukcja czynności manualnych — przesunięcie kompetencji pracowników na działania o wyższej wartości
  • Poprawa satysfakcji klienta — mierzona wskaźnikami NPS i CSAT

Jak przebiega proces budowy systemu na zamówienie

Budowa dedykowanego systemu logistycznego to przedsięwzięcie wieloetapowe, wymagające ścisłej współpracy między dostawcą technologii a korporacją.

Etap 1: Analiza wymagań

Mapowanie procesów logistycznych — zarówno w ich obecnym kształcie (AS‑IS), jak i docelowym (TO‑BE). Identyfikacja wąskich gardeł, zbędnych czynności i punktów integracji.

Etap 2: Projektowanie architektury

Decyzje na tym etapie — monolit czy mikroserwisy, chmura czy on‑premise, relacyjna czy dokumentowa baza danych — mają konsekwencje na lata.

Etap 3: Development iteracyjny

Podejście Agile/Scrum z dostarczaniem modułów w fazach:

  • MVP z podstawowymi funkcjonalnościami
  • Kolejne iteracje z rozszerzeniami

Etap 4: Integracja z systemami zewnętrznymi

ERP korporacji, API przewoźników, marketplace’ami, systemy magazynowe — każde z tych źródeł danych ma swoją specyfikę. Testy jednostkowe, integracyjne, wydajnościowe i akceptacyjne (UAT) prowadzone są na każdym etapie.

Etap 5: Wdrożenie i migracja danych

Szczegółowe planowanie zapewniające ciągłość operacyjną. Szkolenie użytkowników i zarządzanie zmianą (change management) mają decydujący wpływ na sukces wdrożenia.

Etap 6: Utrzymanie i ciągłe doskonalenie

Dedykowany system nie jest produktem skończonym — wymaga aktualizacji i reagowania na zmieniające się potrzeby biznesowe.

Z jakimi wyzwaniami wiąże się ta inwestycja

Wyzwanie Opis

 

Definicja wymagań Niedoprecyzowane oczekiwania prowadzą do przekroczenia budżetów i opóźnień
Zarządzanie zmianą Pracownicy mogą postrzegać nowy system jako zagrożenie
Jakość danych historycznych Niekompletne lub zduplikowane dane przy migracji
Elastyczność vs. złożoność Zbyt wiele opcji konfiguracyjnych czyni system trudnym w obsłudze
Dług technologiczny Decyzje pod presją czasu kumulują się w czasie
Ciągłość operacyjna Firma nie może przestać wysyłać paczek na czas wdrożenia
Zgodność z regulacjami RODO, przepisy transportowe, prawo celne, wymogi ESG

Wprowadzanie wymogów regulacyjnych do systemu po fakcie jest znacznie kosztowniejsze niż wbudowanie ich w architekturę od początku.

Co przyniesie najbliższą przyszłość

Sztuczna inteligencja i ML

  • Predykcja opóźnień na podstawie danych historycznych i pogodowych
  • Dynamiczne wycenianie tras w czasie rzeczywistym
  • Automatyczna klasyfikacja przesyłek

Blockchain w łańcuchu dostaw

Zapewnia niezmienność zapisów i transparentność. Zastosowania w obszarze dokumentacji celnej i certyfikacji pochodzenia produktów zyskują na popularności.

IoT i sensory

Monitorowanie temperatury, wstrząsów i wilgotności staje się standardem w branżach, gdzie integralność ładunku ma znaczenie krytyczne. Dane z sensorów umożliwiają proaktywną reakcję na odchylenia.

Platformy low‑code i no‑code

Przyspieszają budowę dedykowanych modułów, pozwalając na tworzenie aplikacji i automatyzacji bez angażowania zespołu deweloperskiego.

Zrównoważona logistyka

Kalkulacja śladu węglowego jako wbudowany element systemu przestaje być opcją — staje się wymogiem regulacyjnym i oczekiwaniem rynku.

Edge computing i robotyka

  • Edge computing — przetwarzanie danych w czasie rzeczywistym na magazynach i w pojazdach
  • Roboty magazynowe i autonomiczne pojazdy — wymagają ścisłej integracji z systemem logistycznym

Jak wybrać partnera technologicznego

Wybór firmy, która zaprojektuje i wdroży dedykowany system, ma znaczenie porównywalne z wyborem samej technologii.

Na co zwrócić uwagę?

  • Doświadczenie w branży logistycznej — partner, który nie rozumie specyfiki zarządzania przesyłkami, uczy się na koszt klienta
  • Kompetencje technologiczne — mikroserwisy w kontenerach Kubernetes, integracje API REST i GraphQL, bazy danych zoptymalizowane pod duże wolumeny
  • Referencje — warto weryfikować bezpośrednio u wcześniejszych klientów
  • Model współpracy — fixed price, time & material lub dedicated team — dopasowany do charakteru projektu
  • Wsparcie powdrożeniowe i SLA — system wymaga ciągłego rozwoju, partner powinien być gotowy na długoterminową współpracę
  • Bezpieczeństwo danych i compliance — certyfikacje, audyty i procedury weryfikowane na etapie wyboru, nie po wdrożeniu

Podsumowanie

Dedykowany system logistyczny to inwestycja strategiczna — nie tylko technologiczna. Decyzja o jego budowie powinna wynikać z dojrzałości procesowej i skali operacji korporacji, a nie z mody na innowację.

Rosnąca złożoność łańcuchów dostaw, oczekiwania klientów końcowych i wymagania regulacyjne tworzą środowisko, w którym jedno uniwersalne rozwiązanie nie jest w stanie sprostać wszystkim wyzwaniom.

System szyty na miarę nie eliminuje tej złożoności — ale daje nad nią kontrolę. Pozwala zamienić chaos operacyjny w przewidywalne, mierzalne i optymalizowalne procesy.

Alsendo to platforma technologiczna do zarządzania wysyłkami i dostawami dla każdej wielkości przedsiębiorstwa, w tym również Enterprise. Misją Alsendo jest zapewnienie procesów wysyłki o wysokiej jakości i efektywności kosztowej, oferując niezawodne usługi na całym świecie. Firma co miesiąc wysyła ponad 6 milionów paczek, obsługuje ponad 100 tysięcy aktywnych klientów biznesowych i ma zasięg w ponad 150 krajach, korzystając z sieci ponad 250 tysięcy punktów nadania i odbioru przesyłek. Platforma oferuje ponad 400 integracji z innymi platformami, w tym również przez API.

AI zmienia kulturę szybciej niż regulacje. Branża cyfrowa przedstawia rekomendacje dla rynku kreatywnego

Potrzebne są programy edukacyjne dla branży kreatywnej na temat odpowiedniego wykorzystywania sztucznej inteligencji, utrzymanie modelu godzącego interesy artystów i innowacyjność Europy oraz stabilne reguły współpracy między sektorem technologicznym a twórcami – rekomenduje Związek Cyfrowa Polska w najnowszym raporcie „Twórcy w erze AI. Szanse, obawy, realia”. Zdaniem ekspertów przyszłość rynku cyfrowego będzie zależała od tego, czy Europa stworzy warunki do rozwoju AI bez nadmiernego obciążania innowacji i twórców nowymi regulacjami.

Według danych przedstawionych w publikacji już dziś w Unii Europejskiej z narzędzi AI korzysta 51 proc. firm z branży gier wideo, 39 proc. firm audiowizualnych i 35 proc. twórców muzycznych. W Polsce skala adaptacji jest jeszcze bardziej widoczna – 86 proc. twórców deklaruje korzystanie ze sztucznej inteligencji w codziennej pracy twórczej. Tym samym globalny rynek treści generowanych przez AI rośnie i według szacunków może osiągnąć wartość 64 mld euro do 2028 roku.

Sztuczna inteligencja jest dziś jednym z najważniejszych impulsów. Nie chodzi już wyłącznie o technologię zwiększającą efektywność. AI zmienia sposób, w jaki tworzymy, uczymy się i doświadczamy kultury. To moment ogromnej odpowiedzialności dla firm technologicznych, twórców i regulatorów – mówi Michał Kanownik, prezes Związku Cyfrowa Polska.

Eksperci: nie wolno nam osłabiać konkurencyjności Europy

Jak możemy z tej sytuacji wyciągnąć maksimum korzyści dla europejskiej i polskiej gospodarki? Autorzy raportu wskazują, że kluczowe znaczenie dla przyszłości rynku kreatywnego w Europie będzie miało wypracowanie stabilnych i proporcjonalnych zasad współpracy między dostawcami technologii, twórcami i użytkownikami. W ich ocenie rozwój generatywnej AI nie powinien odbywać się w warunkach nadmiernej regulacji, która mogłaby osłabić konkurencyjność Polski i Europy wobec Stanów Zjednoczonych czy Chin. Zamiast gąszczu przepisów ważny jest transparentny dialog między światem technologicznym i sektorem kultury – ocenia Cyfrowa Polska w swoim opracowaniu.

W raporcie znajduje się również apel o pozostawienie przestrzeni do naturalnego dojrzewania rynku. Autorzy podkreślają, że technologia generatywna i modele biznesowe oparte na AI pozostają na wczesnym etapie rozwoju, dlatego zbyt szybka i restrykcyjna interwencja regulacyjna mogłaby zahamować innowacje. Zamiast administracyjnych nakazów eksperci rekomendują rozwój dobrowolnych partnerstw między podmiotami współtworzącymi rynek oraz jasne rozdzielenie odpowiedzialności między dostawcami modeli a użytkownikami, którzy decydują o dalszym rozpowszechnianiu wygenerowanych treści.

Warto zwrócić uwagę na obszar prawa autorskiego, w którym postulujemy konieczność utrzymania obowiązującego modelu łączącego wyjątek „text and data mining” oraz prawo uprawnionych do zastrzegania wykorzystywanych treści, tzw. „out out”, jako rozwiązania zapewniającego równowagę między ochroną interesów twórców a możliwością rozwoju europejskich modeli AI – zaznacza Michał Kanownik. – Aby lepiej zadbać o interesy branży kultury, rekomendujemy, by rozwój czytelnych mechanizmów opt-out, umożliwiających wycofanie zgody na trenowanie modeli sztucznej inteligencji na konkretnym dziele – podkreśla prezes Związku Cyfrowa Polska.

AI weszła do mainstreamu kultury

Raport pokazuje, że generatywna sztuczna inteligencja bardzo szybko przestała być niszowym rozwiązaniem dla specjalistów IT. Narzędzia takie jak ChatGPT, Gemini, MidJourney, Stable Diffusion, Runway czy Suno są dziś wykorzystywane przez twórców tekstów, muzyków, grafików, producentów filmowych, wydawnictwa i agencje kreatywne.

Autorzy raportu podkreślają, że kluczową zmianą jest demokratyzacja dostępu do narzędzi twórczych. Większość popularnych rozwiązań AI dostępna jest w bezpłatnych wersjach lub modelu open source, co oznacza, że do tworzenia zaawansowanych treści wystarczy dziś komputer lub smartfon z dostępem do Internetu.

Jednocześnie eksperci podkreślają, że technologia nie eliminuje człowieka z procesu twórczego. W zdecydowanej większości przypadków AI pełni funkcję narzędzia wspierającego: przyspiesza pracę, pomaga generować pomysły, automatyzuje techniczne etapy produkcji i umożliwia eksperymentowanie z nowymi formami wyrazu. – Sztuczna inteligencja obniża bariery wejścia do świata kreatywnego. Wbrew wcześniejszym obawom części sektora kreatywnego widzimy, że AI nie zastępuje dziś twórców, ale stanowi narzędzie w ich rękach, które pozwala szybciej, odważniej, mniejszym kosztem, czy na większą skalę dawać wyraz ich kreatywności. Relacja pomiędzy twórcami a AI zmierza obecnie w kierunku symbiozy, a nie konkurencji – mówi Michał Kanownik.

Największe obawy? Prawo autorskie i utrata kontroli nad treściami

Choć twórcy raportu dostrzegają potencjał technologii generatywnych, wskazują również na rosnące napięcia wokół praw autorskich, wykorzystywania danych do trenowania modeli AI oraz odpowiedzialności platform technologicznych. Wśród zagrożeń wskazywane są homogenizacja kultury, ryzyko kopiowania stylów artystycznych, czy utrata kontroli nad cyfrową dystrybucją treści.

Jak możemy temu zaradzić? Autorzy raportu wskazują, że największym wyzwaniem dla Polski i Europy nie jest dziś samo pojawienie się AI, lecz brak spójnych zasad współpracy między sektorem technologicznym a twórcami. Branża cyfrowa rekomenduje szybkie uruchomienie programów edukacyjnych i rozwojowych dla branży kreatywnej, ponieważ ponad połowa twórców deklaruje poważne braki kompetencyjne związane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji. – Tylko transparentna współpraca między światem sztuki i technologicznym przyspieszy rozwój odpowiedzialnej innowacji i nowych form wyrazu artystycznego – wskazuje Michał Kanownik.

Sprzedaż detaliczna w Polsce na delikatnym plusie

Sprzedaż detaliczna na delikatnym plusie. Gospodarstwa domowe racjonalizują swoje wydatki.

Kwietniowy wzrost sprzedaży detalicznej w cenach stałych do poziomu 1,3 proc. r/r wskazuje na wyraźne osłabienie dynamiki konsumpcji po bardzo mocnym marcu, kiedy sprzedaż rosła o blisko 9 proc. r/r. Dane sugerują, że wcześniejsze przyspieszenie miało częściowo charakter jednorazowy, związany z sezonowym odbiciem i wyższymi wydatkami na paliwa. Na bieżący odczyt istotny wpływ miał zapewne efekt kalendarza – wcześniejsza data Świąt Wielkanocnych w br. i związana z tym mniejsza liczba dni handlowych (jedna niedziela handlowa) w porównaniu z kwietniem 2025 r.

Obecny odczyt potwierdza bardziej umiarkowany trend wydatków gospodarstw domowych, na który wpływają rosnące koszty życia oraz ostrożniejsze zachowania konsumentów. W efekcie sprzedaż detaliczna pozostaje na plusie, ale jej tempo jest wyraźnie słabsze niż na początku wiosny. W kolejnych miesiącach powinniśmy widzieć podobny trend wskazujący na stopniową stabilizację, a nie silne przyspieszenie.

Offshore nie musi szkodzić rybakom i turystyce. Doświadczenia Europy pokazują koegzystencję

Doświadczenia z Danii, Niemiec i Wielkiej Brytanii, a od niemal roku również z polskiego wybrzeża pokazują, że morskie farmy wiatrowe mogą współistnieć z rybołówstwem i turystyką. Lokalizacje turbin na morzu są wybierane tak, by minimalizować kolizje z tradycyjnymi łowiskami, a niektórzy inwestorzy wprowadzają nawet programy rekompensat dla rybaków z tytułu utraty korzyści lub zwiększenia kosztów ich działalności. Podobne programy wdrażane są również przez firmy budujące morskie farmy wiatrowe w Polsce. W przypadku turystyki, dane z rynków na jakich rozwijane są inwestycje w morską energetykę wiatrową, również potwierdzają możliwość koegzystencji i pokazują, że obecność morskich farm wiatrowych nie obniża atrakcyjności regionów nadmorskich, a wręcz przyciąga nowe formy rekreacji morskiej.

Polska posiada plan zagospodarowania przestrzennego obszarów morskich, w którym wskazano obszary, na których mogą być lokalizowane morskie farmy wiatrowe. Przyjęcie planu było poprzedzone długotrwałym procesem konsultacji społecznych i uzgodnień ze wszystkimi użytkownikami morza, w tym z przedstawicielami rybołówstwa, wojska, transportu morskiego. Przeprowadzono również strategiczną ocenę oddziaływania na środowisko i konsultacje transgraniczne. Proces ten zapewnił osiągnięcie kompromisu między różnymi obszarami działalności morskiej, tak, aby wpływ poszczególnych aktywności był jak najmniejszy. W wyniku tych uzgodnień zadecydowano, że morskie farmy wiatrowe można lokalizować tylko na polskiej wyłącznej strefie ekonomicznej. Dodatkowo późniejsza realizacja każdej inwestycji poprzedzona jest wieloletnimi badaniami na oddziaływania na środowisko. To m.in. od ich wyników zależy to czy inwestor uzyska zgodę na budowę infrastruktury na morzu.

Poza wpływem na środowisko, analizuje się również szeroko wpływ na bezpieczeństwo morskie oraz systemy ochrony państwa. Plan zapewnia taką lokalizację turbin wiatrowych, aby omijały one główne szlaki połowowe i tradycyjne łowiska, co minimalizuje wpływ inwestycji na działalność rybacką. Zgodnie z analizami ICES (International Council for the Exploration of the Sea) oraz doświadczeniami z Morza Północnego, fundamenty turbin offshore mogą zwiększać lokalną bioróżnorodność poprzez efekt sztucznej rafy, tworząc warunki sprzyjające organizmom dennym i części gatunków ryb. Jednocześnie wieloletnie obserwacje prowadzone wokół farm takich jak Horns Rev w Danii nie wykazały jednoznacznego, długoterminowego spadku aktywności połowowej wynikającego z funkcjonowania morskich farm wiatrowych. Raport środowiskowy dla Horns Rev 2 wskazuje wprost, że fundamenty i zabezpieczenia denne tworzą nowe siedliska, co może zwiększać bogactwo gatunkowe i różnorodność ryb.

Z uwagi na brak obowiązujących w Polsce przepisów regulujących zasady współistnienia i współpracy sektora rybackiego i morskiej energetyki wiatrowej, każdy z inwestorów opracował własne system rekompensat za utracone możliwości połowowe na etapie budowy jej części morskiej. Uwzględniają one potencjalnie utracone korzyści czy też zwiększone koszty wykonywania działalności (wynikających np. z wydłużenia tras na łowiska).

– MEW i rybołówstwo mogą tworzyć zrównoważony, wspólny obszar gospodarczy. Dostępne są badania z innych krajów rozwijających energetykę wiatrową na Bałtyku, które pokazują, że sztuczne rafy tworzące się wokół fundamentów turbin odtwarzają biomasę ryb, co stopniowo zwiększa sukces połowów. Znane są również projekty, dzięki którym możliwe jest przebranżowienie osób, które do tej pory prowadziły działalność rybacką na pracowników sektora wiatrowego – mówi Oliwia Mróz-Malik, Menedżer ds. morskiej energetyki wiatrowej, inwestycji i rozwoju w PSEW.

MEW a turystyka i rozwój lokalny

Polskie farmy wiatrowe na morzu lokalizowane są co najmniej 22–23 km od linii brzegowej. Przy takiej odległości turbiny mogą być okresowo widoczne z plaży lub wybrzeża — szczególnie przy dobrej przejrzystości powietrza i sprzyjających warunkach atmosferycznych — jednak zazwyczaj są postrzegane jedynie jako niewielkie elementy na horyzoncie.

Dotychczasowe doświadczenia państw rozwijających morską energetykę wiatrową nie wskazują, aby obecność farm offshore prowadziła do trwałego spadku ruchu turystycznego czy ograniczenia atrakcyjności regionów nadmorskich. Analizy prowadzone m.in. w Danii i Wielkiej Brytanii pokazują, że ruch turystyczny pozostawał stabilny także po uruchomieniu dużych farm wiatrowych oddalonych od wybrzeża o około 14–20 km.

Rozwój morskiej energetyki wiatrowej w Polsce ma już konkretny wymiar lokalny: w Choczewie inwestorzy morskich farm wiatrowych — PGE Baltica, Ørsted Polska, Baltic Power oraz Ocean Winds — finansują program „Choczewo. Gmina Napędzana Wiatrem” To program społeczny i grantowy finansowany przez inwestorów dla mieszkańców, który wspiera lokalne inicjatywy, sołectwa i organizacje, finansując projekty sportowe, kulturalne i edukacyjne, wzmacniając lokalną społeczność w kontekście budowy wiatraków na morzu. W IV edycji w 2025 r. dofinansowanie otrzymało 76 projektów o łącznym budżecie 1,072 mln zł. Obecnie ruszył już nabór w ramach V edycji tego programu. W Łebie realizowany jest z kolei program grantowy „Moc Bałtyku”. Wartość II edycji została w 2025 r. zwiększona do 230 tys. zł, a równolegle rozwija się zaplecze operacyjne pierwszej polskiej wiatrowej farmy morskiej. Baza serwisowa Baltic Power ma zatrudniać ok. 60 osób przez minimum 25 lat, natomiast terminal instalacyjny ORLEN w Świnoujściu, uruchomiony w czerwcu 2025 r., docelowo przy procesie przeładunku oraz instalacji elementów morskich farm wiatrowych będzie obsługiwany nawet przez ponad stu pracowników i ma stać się jednym z najważniejszych hubów instalacyjnych MEW w regionie Bałtyku.

Co więcej, doświadczenia innych krajów pokazują, że farmy wiatrowe mogą stać się atutem regionów. Na morskie farmy wiatrowe organizowane są rejsy edukacyjne, a w regionach nadbrzeżnych powstają centra edukacyjne nt. energetyki rozproszonej i zrównoważonego rozwoju.

– Fundacja ORLEN włącza się w kampanię „Morze wiatru”, ponieważ zależy nam na wspieraniu rzetelnej, opartej na wiedzy rozmowy dotyczącej morskiej energetyki wiatrowej. Widzimy, jak łatwo w tej tematyce pojawiają się nieporozumienia i obawy, dlatego chcemy przyczyniać się do ich wyjaśniania i pokazywać sprawdzone doświadczenia. Praktyka wielu krajów europejskich pokazuje, że farmy wiatrowe na morzu mogą współistnieć z turystyką i rybołówstwem, a nawet tworzyć nowe możliwości rozwoju dla nadmorskich społeczności. Naszym celem jest wspieranie dialogu opartego na faktach, wzajemnym zrozumieniu i długofalowym spojrzeniu na bezpieczeństwo oraz przyszłość lokalnych wspólnot – mówi Michał Stachyra, członek zarządu Fundacji ORLEN.

Negatywny wpływ MEW na turystykę i rybołówstwo to jeden z mitów, jaki powtarzany jest w debacie publicznej. Odpowiedzią na to wyzwanie są skoordynowane działania edukacyjne, w tym ogólnopolska kampania PSEW i Fundacji ORLEN – „Morze wiatru”, która w oparciu o rzetelne dane i fakty pokazuje realne korzyści gospodarcze, społeczne i środowiskowe morskiej energetyki wiatrowej oraz systematycznie obala powielane mity. W ramach kampanii powstała dedykowana strona akcji (o tej samej nazwie) i materiały, które w czytelny i prosty sposób pozwalają na weryfikację najważniejszych faktów o MEW.

– Widzimy także, że dziś największym wyzwaniem dla rozwoju morskiej energetyki wiatrowej nie są kwestie technologiczne, lecz informacyjne. Dlatego tak ważne jest konsekwentne obalanie mitów i opieranie debaty publicznej na faktach. Na tym właśnie koncentrujemy nasze działania, docierając z rzetelną wiedzą także do nowych mediów w tym społecznościowych. – dodaje Małgorzata Żmijewska-Kukiełka, rzeczniczka prasowa PSEW i koordynatorka kampanii.

Jak podkreślają specjaliści – rok 2026 to czas przełomu w walce z mitami wokół morskiej energetyki wiatrowej. Jesteśmy w momencie, kiedy Polska konsekwentnie buduje jeden z kluczowych filarów swojego bezpieczeństwa energetycznego oraz nowoczesnej gospodarki.

Creotech Quantum pozyskał 81,2 mln zł z emisji akcji serii D

Creotech Quantum S.A., notowana na GPW spółka rozwijająca i komercjalizująca technologie kwantowe, zakończyła emisję 350.000 akcji serii D, pozyskując łącznie 81,2 mln zł brutto. Akcje zostały objęte po cenie 232 zł za sztukę i w pełni opłacone w ramach procesu przyspieszonej budowy księgi popytu (ABB). Pozyskane środki Spółka przeznaczy na realizację celów strategicznych oraz wsparcie dalszego rozwoju i wejście w fazę dynamicznego wzrostu. W procesie Spółkę wspierali cc group jako doradca IR i finansowy, a koordynatorem oferty był Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A.

Zakończona emisja i bardzo duże zainteresowanie nią wśród inwestorów instytucjonalnych i indywidualnych stanowią dla nas wyraźny sygnał, że rynek dostrzega potencjał rozwijanych przez Creotech Quantum technologii oraz kierunek strategicznego rozwoju Spółki. Pozyskane środki pozwolą nam przyspieszyć realizację kluczowych projektów z obszaru technologii kwantowych i bezpieczeństwa kosmicznego, a także wzmocnić kompetencje produkcyjne i komercjalizacyjne. Wierzymy, że dzięki temu będziemy mogli konsekwentnie umacniać pozycję Creotech Quantum jako jednego z liderów europejskiego rynku technologii kwantowych oraz wiarygodnego partnera dla kluczowych programów realizowanych przez czołowe instytucje i organizacje w Europie oraz na świecie – mówi dr Anna Kamińska, Prezes Zarządu Creotech Quantum S.A.

W dniach 11–13 maja 2026 r. Spółka przeprowadziła proces przyspieszonej budowy księgi popytu, skierowany do wybranych inwestorów kwalifikowanych oraz do nie więcej niż 149 osób fizycznych lub prawnych niebędących inwestorami kwalifikowanymi oraz inwestorów obejmujących akcje o wartości co najmniej 100.000 EUR na inwestora. Cena emisyjna akcji serii D została ustalona na poziomie 232 zł za akcję. W dniach 15–22 maja 2026 r. Spółka zawarła z inwestorami umowy objęcia łącznie 350.000 akcji serii D, które zostały w pełni przez nich opłacone. Spółka planuje obrót PDA na Giełdzie Papierów Wartościowych.

Pozyskane środki Spółka przeznaczy na rozwój działalności badawczo-rozwojowej oraz organizacyjnej, w tym współfinansowanie projektów realizowanych dla Komisji Europejskiej i Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA). Kluczowe obszary obejmują rozwój systemów kwantowej dystrybucji klucza (QKD), detektorów pojedynczych fotonów, rozwiązań dla optycznych stacji naziemnych oraz technologii z obszaru bezpieczeństwa kosmicznego i elektroniki kwantowej, a także inwestycje w infrastrukturę oraz zaplecze testowo-integracyjne.

Środki wesprą również komercjalizację produktów, w tym systemu QKD, zwiększenie zdolności produkcyjnych, rozwój sprzedaży i marketingu oraz dalszą ekspansję zagraniczną. Spółka nie wyklucza także realizacji akwizycji podmiotów komplementarnych technologicznie lub biznesowo, co może przyczynić się do wzmocnienia jej pozycji rynkowej oraz przyspieszenia rozwoju działalności.

Tajwan stawia na Polskę w ekspansji technologii dronowych w Europie

Według przedstawicieli tajwańskiej administracji oraz polskiej branży systemów bezzałogowych, ponad 60% tajwańskiego eksportu związanego z systemami bezzałogowymi do Europy trafia już do Polski. W nadchodzących miesiącach współpraca ma wejść na jeszcze wyższy poziom — zarówno pod względem dostaw technologii, jak i wspólnych inwestycji produkcyjnych. Polskie firmy liczą na podpisanie kolejnych kontraktów podczas Taiwan Expo 2026 in Europe, które odbędzie się w Warszawie w dniach 22–24 czerwca.

Rosnące zainteresowanie tajwańskimi rozwiązaniami wynika z dywersyfikacji globalnych łańcuchów dostaw oraz zwiększonego zapotrzebowania na zaufanych i niezawodnych partnerów technologicznych. Wykorzystując swoje kompetencje w zakresie półprzewodników, elektroniki i zaawansowanej produkcji przemysłowej, Tajwan umacnia swoją pozycję jako kluczowy dostawca systemów bezzałogowych i powiązanych technologii na rynki międzynarodowe.

Tajwan posiada obecnie jeden z najbardziej kompleksowych ekosystemów technologicznych w Azji dla rozwoju UAV, integrujący produkcję półprzewodników, infrastrukturę ICT, zastosowania AI oraz inżynierię precyzyjną. Tajwan pracuje nad dalszym wzmacnianiem integracji systemów bezzałogowych, kompetencji software’owych, cyberbezpieczeństwa oraz zaufanych łańcuchów dostaw poprzez współpracę międzynarodową”powiedział Wu Tsung-tsong, przewodniczący Industrial Technology Research Institute (ITRI).

Według danych branżowych, tajwański eksport dronów i komponentów UAV dynamicznie rośnie. W 2025 roku wartość eksportu przekroczyła 54,8 mln USD, podczas gdy globalny rynek związany z technologiami bezzałogowymi może osiągnąć wartość nawet 1 bln TWD w ciągu najbliższych pięciu lat. Kluczowym elementem tego rozwoju jest trend określany jako „Clean Supply Chain”, czyli tworzenie zdywersyfikowanych i odpornych łańcuchów dostaw.

To właśnie na tym polu Polska i Tajwan znalazły wspólny język. Polska, która w ostatnich latach stała się jednym z europejskich liderów wykorzystania dronów zarówno w zastosowaniach cywilnych, jak i związanych z bezpieczeństwem, poszukuje nowych partnerów technologicznych oraz stabilnych źródeł komponentów i systemów sterowania.

Wierzymy, że ten rok może być przełomowy pod względem współpracy. Chcemy eksportować nasze doświadczenie, kreatywność i know-how, a jednocześnie doceniamy możliwość zakupu tajwańskich rozwiązań, które mogą pomóc dywersyfikować źródła technologii. Mam nadzieję, że podczas Taiwan Expo polskie i tajwańskie firmy podpiszą kolejne kontrakty. Jestem przekonany, że zarówno w Polsce, jak i na Tajwanie powstaną wspólne fabryki oraz projekty wprowadzające nowe rozwiązania na rynek”mówi Robert Fintak, prezes Polskiej Izby Systemów Bezzałogowych.

Coraz większego znaczenia nabiera również rozwój rozwiązań Edge AI — sztucznej inteligencji działającej bezpośrednio na urządzeniach. Dzięki temu nowoczesne drony mogą samodzielnie analizować obrazy w czasie rzeczywistym, wykrywać przeszkody i prowadzić autonomiczne misje bez konieczności stałej komunikacji z centrum operacyjnym. Technologie te znajdują zastosowanie nie tylko w sektorze bezpieczeństwa, ale również w energetyce, logistyce, monitoringu środowiska i inteligentnym rolnictwie.

Eksperci podkreślają, że współpraca Polski i Tajwanu odzwierciedla szersze działania na rzecz wzmacniania odporności technologicznej i współpracy przemysłowej w Europie. Europa coraz intensywniej inwestuje w bezpieczeństwo technologiczne oraz dywersyfikację łańcuchów dostaw kluczowych technologii. W tym kontekście Tajwan postrzegany jest jako stabilny i wiarygodny partner technologiczny, oferujący wysokie standardy cyberbezpieczeństwa oraz transparentności produkcji. Dla Polski oznacza to szansę nie tylko na rozwój krajowego sektora dronowego, ale także na budowę silnej pozycji eksportowej w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Dla Tajwanu współpraca z polskimi firmami może stać się bramą do dalszej ekspansji na rynek europejski.

Wszystko wskazuje na to, że najbliższe miesiące mogą okazać się kluczowe dla dalszego rozwoju tego partnerstwa. Przedstawiciele branży po obu stronach liczą, że Taiwan Expo przyniesie konkretne decyzje inwestycyjne, nowe kontrakty oraz początek długofalowej współpracy technologicznej między Polską a Tajwanem.

W Taiwan Expo 2026 in Europe mają uczestniczyć wiodące tajwańskie firmy z sektora systemów bezzałogowych i zaawansowanych technologii, w tym członkowie Taiwan Excellence Drone International Business Opportunities Alliance (TEDIBOA). Wśród uczestników znajdą się m.in. Aerospace Industrial Development Corp. (AIDC) oraz Thunder Tiger Corp.

Rynek ropy w trzech scenariuszach: kryzys, eskalacja albo gwałtowna przecena

Ceny ropy są ekstremalnie zmienne. Im dłużej będzie trwała wojna, tym bardziej przekładać będzie się na wzrost inflacji. Inwestorzy są jednak nadspodziewanie spokojni. Może nawet dojść do wojny cenowej w przyszłym roku, bo podaż ropy będzie bardzo duża.

Obecnie rynek surowców energetycznych wywołuje lawinę zmian w prognozach makroekonomicznych. Temat ropy naftowej oraz gazu pozostaje wciąż kluczowy na globalnym rynku wobec dalszego impasu negocjacji pokojowych między Stanami Zjednoczonymi oraz Iranem.

Amerykański prezydent komunikował już kilkakrotnie, że jego cierpliwość się kończy, a czas na wypracowanie konsensusu powoli mija. Dla inwestorów ryzyko geopolityczne długotrwale wpisuje się w wyceny aktywów, napędzając dynamiczny wzrost cen ropy naftowej, która wyraźnie wpływa również na oczekiwania dotyczące inflacji, stóp procentowych oraz kursów walut.

Codzienna zmienność ropy jest bardzo duża, ale jednocześnie jej ceny wahają się niemal w tych samych granicach. Dla ropy brent to okolice 100-110 USD za baryłkę na kontraktach terminowych. Gdyby nie postawa inwestorów, mogłaby kosztować 150 USD, ale inwestorzy nie chcą zaryzykować takiej ceny na kontraktach terminowych.

– Krótkoterminowe prognozowanie cen ropy stało się tak trudne, że nie ma sensu wskazywać gdzie znajdzie się cena ropy za dwa czy trzy tygodnie – mówi w rozmowie z MarketNews24 Michał Stajniak, wicedyrektor Działu Analiz w XTB. – Prognozowanie, gdzie znajdzie się cena na koniec tego roku ma już większy sens, ruchy na krzywej terminowej są zdecydowanie mniejsze i odpowiadają też jak bardzo rynek obawia się co działo się z bilansem na rynku ropy naftowej. Obecnie ten deficyt jest duży, ale nie aż tak bardzo, jak można byłoby przypuszczać.

Sytuacja jest tym bardziej skomplikowana, że ZEA 1 maja opuściły struktury kartelu OPEC, planując niezależne zwiększenie wydobycia. Produkcja w OPEC spadła do najniższego poziomu od lat 90, kiedy również rynek ropy doświadczył kryzysu związanego z wojną w Zatoce Perskiej, która obniżyła na wiele miesięcy produkcję ropy o kilka milionów baryłek.

Zgodnie z najnowszym raportem Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA), globalne zapasy ropy i produktów rafinowanych topniały w kwietniu w tempie 4 milionów baryłek dziennie, co wywołało już fizyczny brak paliw w krajach azjatyckich (Wietnam, Pakistan, Bangladesz).

Obecnie wskazuje się na 3 najbardziej prawdopodobne scenariusze dla rynku ropy naftowej, które będą miały ogromny wpływ na kształtowanie się cen paliw:

  • Scenariusz 1 (bazowy): „kontrolowany kryzys”. Utrzymanie cen ropy brent w przedziale 100–120 USD przy częściowej blokadzie oraz utrzymaniu kruchego zawieszenia broni.
  • Scenariusz 2: eskalacja i głęboki deficyt. Dalsza całkowita blokada Zatoki Perskiej wywinduje ceny powyżej 125–130 USD. Powyżej poziomu 130 USD za baryłkę możliwa będzie szybsza destrukcja popytu zgodnie z zasadą 1% spadku zapotrzebowania na ropę przy 4% wzrostu cen. IEA szacuje, że globalny popyt w 2026 roku skurczy się z tego powodu o 420 tys. baryłek dziennie, mocno uderzając w lotnictwo i petrochemię.
  • Scenariusz 3: deeskalacja i rozejm. Powrót cen ropy brent poniżej 80-90 USD w ciągu 2-3 miesięcy. Goldman Sachs zaznacza jednak, że powrót do stabilności zająłby wiele czasu, gdyż rządy zaczną natychmiast masowo odbudowywać rezerwy strategiczne, generując silne dno cenowe.

– Rynek ma cały czas nadzieje, że to się skończy szybciej niż później – komentuje ekspert XTB. – Możliwe jednak, że rynek będzie powtarzał za dwa miesiące, gdy sytuacja się nie zmieni.

Gdy zakończy się wojna potrzeba będzie kilku miesięcy, aby statki z ropą dotarły do docelowych portów. Podwyższone ceny ropy będą się więc długo utrzymywać, choć spadną z obecnych poziomów. Tankowce pływają do Azji teraz coraz częściej do USA, eksport ropy ze Stanów jest największy w historii. Gospodarka USA więc na tym korzysta, zyski wielkich korporacji bardzo wzrosły, jednak amerykańscy konsumenci są bardzo niezadowoleni z cen na stacjach paliw.

– Cały ten konflikt może się skończyć tak, że ceny ropy spadną do 50-60 USD, bo podaż ropy może powrócić do historycznych szczytów, a przy zmniejszonym popycie w przyszłym roku może dojść do wojny cenowej, gdy podaż ropy okaże się za wysoka o 5 mln baryłek.

Obecna sytuacja na stacjach benzynowych w Polsce odzwierciedla zderzenie globalnych trendów surowcowych z krajowymi mechanizmami regulacyjnymi. Oficjalnie ceny paliw w Polsce utrzymują się na relatywnie niskich i ustabilizowanych poziomach. Jest to bezpośredni rezultat wprowadzenia na początku kwietnia rządowego pakietu osłonowego (tzw. pakietu CPN), opartego na wytycznych Ministerstwa Energii, który radykalnie obniżył opodatkowanie (VAT oraz akcyzę) na produkty naftowe i wprowadził maksymalne limity cen detalicznych.

Jakub Górnik pokieruje globalną praktyką Deloitte dla sektora TME

0

Od 1 czerwca br. Jakub Górnik obejmie stanowisko globalnego lidera usług dla sektora telekomunikacji, mediów i rozrywki (TME) w Deloitte. W nowej roli będzie odpowiadał za rozwój globalnej praktyki Operate, wspierającej klientów z ponad 150 krajów w transformacji operacyjnej, skalowaniu usług i wdrażaniu nowoczesnych modeli zarządzania.

Jakub Górnik posiada bogate doświadczenie na styku biznesu i technologii. Specjalizuje się w transformacji cyfrowej, rozwoju produktów oraz tworzeniu i realizacji strategii biznesowych. Doświadczenie zdobywał w sektorze telekomunikacji i sportu. Przed dołączeniem do Deloitte zajmował stanowiska kierownicze m.in. w T-Mobile i Orange. W ostatnich latach realizował szereg projektów z zakresu cyfrowej transformacji dla firm z sektora TME, a także klientów z branży finansowej, medycznej oraz organizacji sportowych i sektora publicznego.

Jakub jest członkiem globalnego zespołu Deloitte odpowiedzialnego za partnerstwo z Międzynarodowym Komitetem Olimpijskim (MKOl) oraz dostarczenie rozwiązań technologicznych na Igrzyska Olimpijskie Milano-Cortina 2026 i Los Angeles 2028. Wraz z zespołem niemal 200 inżynierów z Polski i Europy Środkowej odpowiada za budowę oprogramowania wspierającego realizację tych wydarzeń.

W nowej roli Górnik będzie odpowiedzialny za międzynarodową praktykę Deloitte w sektorze TME w ponad 150 krajach. Dzięki doświadczeniu zdobywanemu na rynkach Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki wesprze klientów w projektowaniu nowoczesnych modeli operacyjnych, skalowaniu biznesu oraz wdrażaniu innowacji, odpowiadających na rosnącą złożoność rynku i zmieniające się oczekiwania konsumentów.

Klienci z sektora TME funkcjonują dziś w bardzo wymagającym otoczeniu biznesowym. Sztuczna inteligencja, zmieniające się zachowania konsumentów oraz presja infrastrukturalna nakładają się na siebie w tym samym czasie. Praktyka Operate to miejsce, w którym strategia spotyka się z rzeczywistością. Cieszę się, że będę kierował zespołem, który pomaga klientom nie tylko mądrzej zarządzać swoją działalnością operacyjną, ale też przekształcać ją w źródło wzrostu i przewagi konkurencyjnej. To również szansa dla polskich firm, by czerpać inspirację oraz konkretne, sprawdzone rozwiązania z najlepszych globalnych przykładów i wdrażać je na własnym rynku – mówi Jakub Górnik, nowy Global Operate TME Sector Leader w Deloitte.

GUS o handlu i e-handlu w kwietniu 2026 r.

Według najnowszych (opublikowanych dziś o g. 9.30) danych GUS, sprzedaż detaliczna w cenach stałych w kwietniu 2026 r. była wyższa niż przed rokiem o 1,3% (wobec wzrostu o 7,6% w kwietniu 2025 r.). W porównaniu z marcem 2026 r. nastąpił spadek sprzedaży detalicznej o 0,8%.

W przypadku e-handlu w kwietniu 2026 r. wartość sprzedaży detalicznej przez Internet w cenach bieżących była o 0,5% wyższa niż przed rokiem, podczas gdy udział sprzedaży przez Internet w sprzedaży „ogółem” zmniejszył się w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego z 8,8% do 8,6%. (na koniec marca udział wynosił 9.6%)

Najnowsze dane komentują poniżej eksperci Univio, Postis, Finax, Meest Transfer i Digitree Group. 

Tomasz Gutkowski – Chief Commercial Officer w Univio

Po rekordowej e-sprzedaży w marcu, kwiecień przyniósł lekkie spadki w ujęciu miesięcznym, ale jednocześnie wzmocnienie kondycji branży względem analogicznego okresu ubiegłego roku. W tym samym czasie majowe dane GUS pokazują stopniową poprawę nastrojów konsumenckich. Zarówno ocena obecnej sytuacji, jak i oczekiwania na przyszłość są lepsze niż miesiąc wcześniej. Bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej wzrósł do poziomu minus 11,3 pkt., czyli o 2,8 pkt. więcej niż w kwietniu i o 3,2 pkt. więcej niż rok temu. To wyraźny sygnał, że konsumenci stopniowo odzyskują większą gotowość do wydawania pieniędzy, co dla handlu i e-commerce ma kluczowe znaczenie.

Coraz wyraźniej zmieniają się też same nawyki zakupowe konsumentów. Zakupy online stają się dla klientów naturalnym kanałem pierwszego wyboru, a nie jedynie dodatkiem do wizyty w centrum handlowym. Dodatkowo okres od końca kwietnia do połowy czerwca tradycyjnie sprzyja wzrostowi konsumpcji. Majówka, komunie, sezon weselny i ogólnie eventowy czy wyprzedaże śródroczne generują zwiększony ruch zakupowy w wielu kategoriach – od mody i prezentów po gastronomię i usługi. Jednocześnie powoli wchodzimy w okres wzmożonych wydatków związanych z zakończeniem roku szkolnego oraz planowaniem wakacyjnych wyjazdów, co może dodatkowo napędzać handel w najbliższych tygodniach.

W takim otoczeniu szczególnego znaczenia nabiera jakość fundamentów firm działających w branży: logistyka, dane i technologia. Dlatego inwestycje w infrastrukturę obliczeniową są praktycznym narzędziem wspierającym rozwój biznesu w obszarze e-commerce. Biorąc pod uwagę te czynniki, perspektywy dla całego rynku pozostają bardzo solidne. Według różnych szacunków wartość polskiego e-commerce w 2026 roku może wynosić od około 175 do nawet ponad 180 mld zł, a prognozy wskazują na dalszy wzrost także w kolejnych latach. Analitycy zakładają, że do 2028 roku rynek może zbliżyć się do poziomu 190–200 mld zł, utrzymując tempo wzrostu wyraźnie wyższe niż tradycyjny handel detaliczny.

Damian Siusta, Bussines Development Manager Postis w Polsce

Choć udział handlu online w detalu wykazuje naturalne wahania na poziomie 9,3-9,7%, branża stoi przed poważnymi wyzwaniami o charakterze strukturalnym. Sytuacja geopolityczna, w tym napięcia na Bliskim Wschodzie, winduje koszty frachtu, energii i ubezpieczeń. Z perspektywy automatyzacji dostaw na ostatniej mili wchodzimy w erę, w której logistyka musi być inteligentna i precyzyjnie skalkulowana. Globalni gracze, tacy jak Amazon, odchodzą od modelu bezwarunkowej darmowej dostawy i bezkosztowych zwrotów. Stan branży wymusza na polskich e-sklepach porzucenie decyzji opartych na przeczuciach na rzecz zaawansowanej analityki i sztucznej inteligencji, która w czasie rzeczywistym symuluje scenariusze kosztowe i optymalizuje progi darmowej dostawy dla poszczególnych segmentów. Intensywne inwestycje liderów rynku w infrastrukturę logistyczną i asystentów AI (np. inicjatywy InPostu i Allegro) potwierdzają, że w obecnych realiach rynkowych kluczem do sukcesu nie jest samo stymulowanie wolumenu paczek, lecz maksymalna efektywność operacyjna i automatyzacja procesów logistycznych.

Dominik Baldowski, wealth manager w Finax

Stabilizacja sytuacji Kowalskich, choć do “strefy komfortu” wciąż daleko

Konsumentom nadal sprzyja wzrost wynagrodzeń, choć rynek pracy nie jest już tak jednoznacznie mocny jak w poprzednich latach. Jednocześnie inflacja, choć zdecydowanie niższa niż w szczycie cyklu, pozostaje powyżej celu NBP, a ceny usług wciąż pokazują uporczywą presję kosztową. Dodatkowym źródłem niepewności są ceny paliw i geopolityka, na co zwracała uwagę RPP w majowym komunikacie. Stopa referencyjna NBP wynosi obecnie 3,75 proc., po decyzji rady z 6 maja o utrzymaniu jej bez zmian. Co ciekawe, ogólnopolskie badanie „Financial Wellness Index” od Finax pokazuje wprawdzie stabilizację sytuacji Kowalskich, choć do “strefy komfortu” wciąż daleko. Wskaźnik oceniający dobrostan finansowy polskiego społeczeństwa wynosi obecnie 47 pkt na 100 możliwych. Wbrew globalnym napięciom, nie widać wzrostu stresu związanego z finansami, jednak poczucie bezpieczeństwa w tym obszarze wciąż pozostaje ograniczone.

Co istotne, rynek zaczął wyceniać ryzyko ponownego wzrostu kosztu pieniądza. Kontrakty FRA sugerowały w ostatnich tygodniach poziom stóp nawet o ok. 80–100 punktów bazowych wyższy od obecnego, co można interpretować jako odpowiednik 3–4 podwyżek po 25 punktów bazowych. Taki scenariusz miałby bezpośrednie znaczenie dla kredytobiorców – wyższe stopy to wyższy koszt finansowania, większe raty kredytów zmiennoprocentowych i mniejsza przestrzeń w domowych budżetach.

Dlatego nawet przy solidnej konsumpcji wniosek dla finansów osobistych pozostaje niezmienny: samo odkładanie pieniędzy na niskooprocentowanych rachunkach nie wystarczy. W środowisku uporczywej inflacji i zmiennych oczekiwań wobec stóp procentowych kluczowe staje się mądre zarządzanie finansami, czyli kontrola zadłużenia, budowanie poduszki bezpieczeństwa i dywersyfikacja kapitału. Dobrze zbudowany portfel, łączący część dłużną z ekspozycją na globalny rynek akcji poprzez ETF-y, daje większą szansę nie tylko na ochronę oszczędności, ale też na ich realny wzrost w długim terminie.

Bartosz Sawicki, prezes zarządu Meest Transfer

Dane GUS potwierdzają, że polski e-commerce funkcjonuje na solidnych, stabilnych fundamentach, oscylując wokół 9-10% udziału w całym handlu detalicznym. Z perspektywy systemów płatniczych kluczowym zjawiskiem nie jest już sam kierunek krzywej sprzedaży, lecz zmiana struktury popytu. Obserwujemy dwucyfrową dynamikę wzrostu liczby realizowanych transakcji przy jednoczesnej stabilizacji średniej wartości koszyka zakupowego. Oznacza to, że e-zakupy stały się dla Polaków codziennością, co wymaga od operatorów płatności maksymalnego upraszczania procesów transakcyjnych przy drobnych, częstszych zakupach. Dodatkowo, przy wciąż odczuwalnej 3-procentowej inflacji i selektywnym podejściu konsumentów do wydatków, kluczowe staje się oferowanie elastycznych metod finansowania koszyka. Kwietniowy rynek to także wyraźne umocnienie sprzedaży transgranicznej (cross-border), która generuje już niemal co piątą złotówkę w polskim e-handlu. Dla branży płatniczej to jasny sygnał: obecny stan rynku wymaga bezszwowej obsługi wielu walut i lokalnych metod płatności, aby wspierać polskie e-sklepy w budowaniu przewagi na zagranicznych rynkach.

Michał Kręcisz, Business Development Director w Digitree Group

Po mocnym marcu kwiecień 2026 r. przyniósł wyhamowanie dynamiki e-commerce. Choć wartość sprzedaży detalicznej przez Internet w cenach bieżących była o 0,5% wyższa niż przed rokiem, udział kanału online w sprzedaży detalicznej ogółem obniżył się, co może wskazywać na częściowe przesunięcie aktywności konsumentów w kierunku handlu tradycyjnego. Spadek ten wpisuje się w utrwalony historycznie trend sezonowy, zgodnie z którym początek drugiego kwartału regularnie wykazuje niższą dynamikę obrotów w porównaniu do wyników marcowych.

Wysoka baza marcowa mogła wynikać z kumulacji kilku kluczowych czynników: sezonowości przedświątecznej, czyli intensywnych przygotowań konsumentów do Świąt Wielkanocnych, a także rotacji asortymentu w branży fashion i wprowadzania nowych kolekcji wiosennych. Potwierdzeniem znaczenia tego segmentu może być kwietniowy spadek udziału sprzedaży internetowej w kategorii „tekstylia, odzież, obuwie”. Na kwietniowe wyhamowanie dynamiki e-commerce mogły wpłynąć również czynniki pogodowe. Poprawa warunków atmosferycznych tradycyjnie zwiększa aktywność konsumentów w handlu tradycyjnym, wspierając ruch w sklepach stacjonarnych. Mimo tych sezonowych wahań, pozytywnym sygnałem dla rynku pozostaje stały, silny rozwój handlu transgranicznego (cross-border e-commerce).

Firmy chcą większej obecności w biurach. Frekwencja zaczyna rosnąć

Praca hybrydowa utrzymuje się jako jeden ze standardowych warunków wykonywania obowiązków zawodowych deklarowanych przez pracodawców. Przynajmniej częściową elastyczność w wyborze miejsca wykonywania pracy oferuje 8 na 10 firm – wynika z raportu CBRE „Hybrydowa układanka: dane, ludzie, przestrzeń”. Zdecydowana większość organizacji pracuje w modelu hybrydowym z różnym zakresem pracy zdalnej, a 1 na 10 opiera się o pracę w 100 proc. z biura. W ciągu ostatniego roku wysiłki pracodawców zmierzające do zwiększenia obecności pracowników w biurach przyniosły rezultaty i frekwencja rośnie.

Organizacje wybierające pracę hybrydową funkcjonują w różnych modelach dzielenia pracy zdalnej i stacjonarnej. Zasady komunikowane przez organizację nie zawsze jednak przekładają się na faktyczną frekwencję w biurze. Na przykład przewagę pracy z biura (3 dni w tygodniu lub więcej w biurze) komunikuje 45 proc. pracodawców, ale tylko 26 proc. deklaruje, że pracownicy przychodzą do biura z taką częstotliwością. Z kolei 13 proc. pracodawców komunikuje model z przewagą pracy zdalnej (3 dni w tygodniu lub więcej), a 26 proc. faktycznie obserwuje taki model w zachowaniach swych pracowników.

Część organizacji komunikujących model „przewaga biura” planuje dalsze uelastycznienie polityki przychodzenia do biura, a część jej zaostrzenie. Firmy, które funkcjonują obecnie w modelu pracy zdalnej z okazjonalną obecnością w biurze, nie planują zmian w przyszłości i ich odsetek utrzyma się na poziomie około 15 proc.

Obecność w biurach rośnie

Pracownicy wracają do biur. Odsetek firm deklarujących średnie wykorzystanie powierzchni biurowej na poziomie 61-80 proc. wzrósł do jednej piątej z 14 proc. rok wcześniej. Dodatkowo, co dziesiąta firma raportuje wykorzystanie przestrzeni na poziomie 81-100 proc., podczas gdy jeszcze rok temu takich firm nie było wcale. W praktyce może to oznaczać, że biuro użytkowane w tak wysokim stopniu jest za małe na potrzeby danej organizacji.

Frekwencja pracowników w biurach rośnie, co widać zarówno w średnim, jak i maksymalnym wykorzystaniu powierzchni. To pozytywny sygnał dla rynku biurowego, ale jednocześnie wyzwanie dla organizacji. Wiele z nich może stanąć przed problemem zbyt małych przestrzeni lub zbyt dużego zagęszczenia. Kluczowe będzie nie tylko zachęcanie pracowników do powrotu, ale przede wszystkim mądre zarządzanie powierzchnią z wykorzystaniem zaawansowanych narzędzi monitoringu i planowania. Firmy, które zainwestowały w technologie wspierające hybrydowość, takie jak sensory, systemy rezerwacji, analizy danych, są dziś  znacznie lepiej przygotowane do optymalizacji swoich biur. Model hybrydowy z przewagą biura staje się standardem, a organizacje, które tego nie uwzględnią w swoich strategiach nieruchomościowych, mogą stanąć przed kosztownymi problemami operacyjnymi – mówi Ewa Brzozowska-Szewczyk, Associate Director, CBRE.

Firmy zatrudniające 1000 lub więcej pracowników wydają się użytkować swoje biura bardziej intensywnie. 80 proc. z nich deklaruje wykorzystanie na poziomie 41 proc. lub wyższym. Wynika to
z faktu, że mają trafniej dopasowane biuro do liczby zatrudnionych pracowników, a samo wnętrze jest dostosowane do potrzeb wynikających ze specyfiki organizacji. Ponadto wykorzystują bardziej zawansowane narzędzia do planowania i monitorowania obłożenia poszczególnych stref biura oraz do komunikowania zmian.