Rosjanie kontrolują polskie zakłady mięsne i mleczarskie

CEO Magazyn Polska

Do piątku 22 listopada mają potrwać rosyjskie kontrole weterynaryjne w polskich zakładach mięsnych i mleczarniach. Podczas kilkudniowej inspekcji skontrolowane zostaną wybrane firmy, które posiadają uprawnienia do handlu z Rosją. O kontrole wnioskowało ponad 40 firm zainteresowanych eksportem na tamtejszy rynek.

Zdaniem ministra rolnictwa Stanisława Kalemby, Rosjanie cenią polską żywność, a także to, że w przypadku jakiegokolwiek problemu z normami polskie służby są gotowe do współpracy. Rosja chce też skorzystać z polskich doświadczeń rozwoju rynków hurtowych.

 – Trzeba przyznać, że w wielu asortymentach Federacja Rosyjska ma własne normy, często wyższe niż w UE. Nie zauważamy specjalnej polityki w stosunku do Polski. Są państwa w UE, do których jeszcze bardziej rygorystycznie Rosjanie podchodzą – przekonuje w rozmowie z Newserią Biznes Stanisław Kalemba, minister rolnictwa i rozwoju wsi.

To m.in. z powodu wysokich norm rosyjscy inspektorzy sprawdzają wybrane zakłady mięsne i mleczarnie, eksportujące żywność do Rosji. Kontrole zostały uzgodnione podczas spotkania ministrów rolnictwa obu państw na początku października. 

 – Rosjanie wyrazili bardzo dobrą ocenę polskiej żywności. Bardzo sobie też cenią współpracę w zakresie wyjaśniania wątpliwości. że kiedy powstaje problem z normami, a każde państwo ma problemy z żywnością przy takiej skali handlu, to, że służby polskie podejmują działania, starają się wyjaśnić, nawet wyprzedzająco – informuje Stanisław Kalemba.

Rospotriebnadzor, czyli federalna służba ds. nadzoru w sferze ochrony praw konsumentów, powołując się na względy sanitarne, zakazał m.in. importu mięsa z Polski (w 2005 roku), ograniczenia dotyczyły także polskich warzyw i produktów mlecznych. Restrykcje dotknęły też sprowadzania warzyw z Unii Europejskiej (2011), a ostatnio produktów – mlecznych z Litwy, wina z Mołdawii i czekolady z Ukrainy. W ostatnich dniach – zgodnie z doniesieniami agencyjnymi – Rosja rozważa zakaz sprowadzania z Polski owoców i warzyw.

Nie tylko eksport żywności

Stanisław Kalemba dodaje, że zgodnie z ustaleniami październikowego szczytu, współpraca między Polską a Rosją zostanie rozszerzona o wspólny projekt dotyczący rozwoju rynków hurtowych w Rosji.

 – Federacja Rosyjska zwróciła się do resortu rolnictwa o pomoc w logistyce, przygotowaniu projektów inwestycji, jeżeli chodzi o rynki hurtowe i już w tym zakresie współpracujemy. Konkretnie w Baszkortostanie, w Baszkirii. Na bazie tego przedsięwzięcia pojawiła się oferta, żebyśmy to pomogli zorganizować na innych terenach Rosji – mówi Stanisław Kalemba.

Jego zdaniem, zaletą polskiej strony jest wieloletnie doświadczenie w rozwoju podobnych rynków hurtowych, np. w oparciu o podwarszawskie Bronisze czy Gildię w Poznaniu.

 – Oni rozpoczynają taką działalność i liczą na pomoc w wyborze koncepcji czy w projektowaniu, w doradztwie, a i może w udziale finansowym. Uważam, że to dobre przedsięwzięcie, bo też daje szanse na dalszy rozwój naszego sektora rolno-spożywczego – wyjaśnia minister.

W tym roku eksport towarów z Polski będzie większy od importu. Po raz pierwszy od 1989 r.

CEO Magazyn Polska

2013 rok możemy zakończyć z nadwyżką w handlu zagranicznym, czyli eksportem większym od importu, po raz pierwszy od transformacji ustrojowej. Ta nadwyżka, podobnie jak stosunkowo wysoki wzrost PKB, wynikają w największym stopniu z rozwoju rynku spożywczego i meblarskiego. Problemem pozostają jednak niskie nakłady polskich firm na innowacje.

Według szacunków GUS-u PKB Polski wzrósł w III kwartale o 1,9 proc. w ujęciu rocznym i o 0,6 proc. w porównaniu z II kwartałem br. Według NBP we wrześniu br. bilans handlowy naszego kraju był dodatni i wynosił 673 mln euro.

 – To optymistyczne dane, które pokazują, że polscy przedsiębiorcy dobrze plasują się na rynkach zagranicznych i to nie tylko europejskich, ale też np. azjatyckich. W dłuższym terminie powinny one również wspierać polską walutę – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Marcin Lipka analityk w firmie Cinkciarz.pl.

Największy – kilku, a nawet kilkunastoprocentowy wzrost notują rynki spożywczy i meblarski.

 – Z jednej strony to dobrze, że specjalizujemy się w konkretnych gałęziach przemysłu – mówi Lipka. – Z drugiej jednak powinniśmy myśleć o bardziej kapitałochłonnych i technologicznie bardziej zaawansowanych branżach. Marża jest tam zdecydowanie wyższa, niż np. z  eksportu żywności – dodaje analityk Cinkciarz.pl

Zgodnie z raportem firmy Grant Thornton, coraz więcej firm deklaruje, że będzie inwestować. Ich odsetek w III kwartale wzrósł z 34 proc. do 58 proc., co jest najlepszym wynikiem wśród 16 państw europejskich. Głównie zamierzają inwestować w park maszynowy. Lipka ocenia, że z jednej strony to dobrze, bo świadczy to o zamiarze wzrostu czy usprawnienia produkcji, z drugiej strony, szkoda, że firmy nie decydują się na inwestycje w nowe technologie.

 – Niestety to głównie inwestycje w odnowienie już istniejącej infrastruktury. Choć pod względem wzrostu gospodarczego znajdujemy się w europejskiej czołówce, to jeśli chodzi o innowacje ciągniemy się w ogonie. Obecnie importujemy technologie, podczas gdy gospodarki rozwinięte powinny je tworzyć samodzielnie – przekonuje Marcin Lipka.

Nakłady na badania i rozwój są w Polsce nadal niewielkie. Zgodnie z Rankingiem Innowacyjności sporządzonym przez Komisję Europejską, Polska należy do najsłabszej grupy „innowatorów o skromnych wynikach”. Na badania i rozwój przeznaczamy jedynie 0,77 proc. PKB, podczas gdy średnia w UE to 2,03 proc.

Zdaniem analityka Cinkciarz.pl niskie nakłady na innowacyjność nie wynikają tylko z braku odpowiednich środków.

 – To raczej kwestia zachowawczości naszych przedsiębiorstw i ich nastawienia na krótki horyzont czasowy – twierdzi Lipka. – Szansą na zmianę jest nowa perspektywa budżetowa UE na lata 2014-20. Zakłada ona, że zdecydowanie więcej środków powinno iść na badania i rozwój. Miejmy nadzieję, że przedsiębiorcy wykorzystają tę okazję i przeznaczą dodatkowe pieniądze na poprawę efektywności i konkurencyjności – dodaje.

Co czwarty Polak płaci w sklepie kartą zbliżeniową

CEO Magazyn Polska

Polacy chętnie korzystają z nowych rozwiązań technologicznych w dziedzinie płatności. Co czwarty Polak płaci kartą zbliżeniową, co jest jednym z najlepszych wyników w Europie wynika z badania Mastercard. Wprawdzie zbliżeniowo za pomocą smartfona płaci tylko 5 proc. badanych, ale eksperci oceniają, że i ten sposób szybko się w Polsce upowszechni.

Do niedawna Polska pozostawała w tyle za Europą zarówno pod względem ubankowienia społeczeństwa, jak i korzystania z najnowszych rozwiązań płatniczych. Dziś tendencja się odwróciła.

 – Jesteśmy niezwykle daleko z przodu w stosunku do innych krajów – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Aleksander Naganowski, Business Leader Business Development w Mastercard Europe. – Używamy już PayPass, jesteśmy jednym z liderów światowych, jeśli chodzi o liczbę transakcji zbliżeniowych. To jest dla niektórych krajów śpiew przyszłości.

Polacy zdążyli się już przyzwyczaić do płacenia kartą. Ci, którzy płacą nią zbliżeniowo, to głównie osoby w wieku 18–39 lat z wykształceniem wyższym lub średnim. Częściej od innych korzystają też z internetu i mają bardziej zaawansowane technologicznie telefony komórkowe. Tego typu płatności mogą stać się jeszcze powszechniejsze, gdyż od przyszłego roku każdy terminal będzie wyposażony w czytnik kart zbliżeniowych.

Z badania Mastercard wynika, że 26 proc. Polaków korzysta z kart zbliżeniowych, a 25 proc. ze smartfonów. Mimo to zaledwie 5 proc. badanych deklaruje, że płaci zbliżeniowo przy użyciu telefonu. Taką możliwość zyskali jednak całkiem niedawno.

 – Wreszcie od zeszłego roku mamy komercyjnie dostępne płatności zbliżeniowe telefonem, które mogą być technologią przyszłości. Każdy chciałby mieć wszystko w swoim telefonie, mieć jedno urządzenie, którym się posługuje, o którym pamięta, dzięki któremu może dokonywać transakcji płatniczych – wyjaśnia ekspert.

Podkreśla również, że dzięki temu, że telefon uczestniczy w transakcji, klient zyska nowe innowacyjne usługi. Za ich pośrednictwem bank (wydawca instrumentów płatniczych) będzie mógł np. prowadzić dialog z klientem po każdej transakcji. 

Ponad jedna czwarta uczestników badania Mastercard zna technologię NFC (Near Field Communications, umożliwiającej płatność zbliżeniową przez telefon) Jednak jej użytkownicy stanowią zaledwie 4 proc. tej grupy.

 – Sama wiedza na temat technologii nie jest w zasadzie niezbędna do korzystania, więc jest to ciekawa deklaracja, że Polacy są otwarci na tę technologie, interesują się nią i będą pewnie z niej korzystać – komentuje Aleksander Naganowski. – Na pewno możemy liczyć na cywilizacyjne przyspieszenie, które polega na tym, że każda nowa usługa, nowa technologia, którą dzisiaj wdrażamy, najczęściej szybciej się przyjmuje na rynku niż jej poprzednik. Jeżeli pięć lat w Polsce zajęło wdrożenie kart zbliżeniowych, co się wiązało z migracją wszystkich czytników, to już o wiele szybciej Polacy, którzy używają smartfonów, zaczną używać ich również do płacenia.

W ślad za zmianami na rynku instrumentów płatniczych podążają operatorzy i producenci telefonów komórkowych, co widać po ich ofercie. Coraz więcej telefonów dostępnych na rynku to urządzenia wyposażone w technologię NFC.

 – Niektóre telefony już mają technologię NFC wbudowaną, więc to jest tylko kwestia wyposażenia klienta w odpowiednią kartę SIM, wydania mu tej karty płatniczej. Mamy już pięć banków, które w tej chwili w Polsce karty komercyjnie wydają na telefony klientów, więc już nabieramy dobrego rozpędu – dodaje Aleksander Naganowski.

Idą tłuste lata dla funduszy inwestycyjnych. Branża wierzy w zyski

Aktywa detalicznych funduszy inwestycyjnych przekroczyły 100 mld zł. Towarzystwom funduszy inwestycyjnych sprzyja niskie oprocentowanie depozytów bankowych i perspektywa utrzymania stóp procentowych na rekordowo niskim poziomie przez najbliższy rok. Dzięki temu rynek akcji wciąż rośnie, a zarządzający funduszami wierzą, że tak będzie przez najbliższych kilka lat.

 – Oczekujemy, że w przyszłym roku kolejne kilkadziesiąt miliardów złotych napłynie do funduszy: albo nowych środków, albo środków przenoszonych z depozytów bankowych – mówi Marek Przybylski, prezes Aviva Investors TFI. – Natomiast trzeba pamiętać, że w złotym okresie 2006-2007 w jednym miesiącu napływały na rynek aktywa rzędu 10 mld złotych i więcej.

Wartość wszystkich aktywów funduszy inwestycyjnych przekracza obecnie 170 mld zł i rośnie już od czerwca tego roku. 100 mld złotych to granica, którą przekroczyły fundusze detaliczne. Reszta to fundusze niedetaliczne, tworzone na potrzeby konkretnych inwestorów.

Przybylski mocno wierzy, że TFI czeka kilka dobrych lat.

 – Od 2007 roku mamy, może nie kryzys, ale złe czasy, prawie sześć chudych lat, więc należy nam się teraz co najmniej tyle samo lat tłustych. Mamy nadzieję, że tak będzie – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes prezes Aviva Investors TFI.

Ta nadzieja wynika z obserwacji, że światowa gospodarka wychodzi z recesji i wchodzi w fazę wzrostu. Pytanie jest jednak takie, czy ceny akcji nie zdyskontowały już przyszłego wzrostu gospodarczego i czy nie rośnie kolejna bańka inwestycyjna. Zdaniem Przybylskiego – tak nie jest.

 – Ceny nie są aż tak wysokie, żeby można było powiedzieć, że już jest bańka. Dużym pytaniem jest to, czy zyski spółek w kolejnych kwartałach będą bardzo mocno rosły. Patrząc na długofalowe trendy można powiedzieć, że zyski z akcji jeszcze nie są przesadne, i że wciąż jest potencjał do dalszych wzrostów – wyjaśnia Marek Przybylski. – Na przykład zwrot na kapitale może być długoterminowo wyższy niż zwrot na pracy, bo technologia powoduje, że coraz więcej zawodów czy czynności jest wykonywanych przez technologie, a nie człowieka, czyli zarabia się na kapitale, a nie na pracy.

Doradza jednocześnie inwestowanie w fundusze teraz i to w horyzoncie długoterminowym, 10-letnim i dłuższym. Dopiero w takiej perspektywie zyski z funduszy będą pewne, nawet jeśli po drodze zdarzy się kilka kilkudziesięcioprocentowych korekt.

M. Witucki (Orange Polska): Liczba operatorów na europejskim rynku telekomunikacyjnym będzie się zmniejszać

Europejski rynek telekomunikacyjny, w przeciwieństwie do amerykańskiego, jest zbyt rozdrobniony – uważa c, przewodniczący rady nadzorczej Orange Polska. Próby łączenia się firm telekomunikacyjnych natrafiają na biurokratyczne bariery ze strony Brukseli, co niekorzystnie wpływa na rozwój rynku i dalsze inwestycje. Mimo to, zdaniem Wituckiego, w ciągu najbliższych kilku lat liczba operatorów w Europie powinna się zmniejszyć.

 Podstawowym problemem europejskiego rynku telekomunikacyjnego jest jego rozdrobnienie – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Maciej Witucki, przewodniczący rady nadzorczej Orange Polska. – W Stanach Zjednoczonych jest około 300 milionów mieszkańców i 3-4 operatorów. W Europie zaś na 500 mln mieszkańców i mamy stu operatorów.

Rozdrobnienie wpływa niekorzystnie na możliwości inwestycyjne firm – są one zbyt małe, by inwestować ogromne pieniądze w rozbudowę infrastruktury. To powoduje, że w niektórych krajach jest stan pozostawia wiele do życzenia.

 – W Stanach Zjednoczonych operatorzy budują światłowody i  przykrywają ogromne obszary sieciami LTE. W Europie to wszystko jest blokowane gdzieś między światem polityków, regulatorów i biznesu – twierdzi Witucki.

Jego zdaniem, rynek europejski powinien pójść w stronę konsolidacji. Na przeszkodzie łączeniu się firm stają jednak urzędnicy w Brukseli.

 – Z jednej strony niektórzy unijni urzędnicy dopuszczają myśl o konsolidacjach, z drugiej zaś komisarz ds. konkurencji niechętnie patrzy na łączenie się firm. Myślę, że tu potrzeba debat i spotkań, by znaleźć złoty środek – mówi przewodniczący rady nadzorczej Orange Polska. – Dziś nawet drobne przejęcia w Szwajcarii czy Austrii, a więc na niewielkich rynkach i między niewielkimi operatorami są blokowane. Myślę więc, że zanim nastąpi duży ruch konsolidacyjny musi minąć jeszcze trochę czasu.

W Polsce na razie operatorzy myślą o łączeniu usług. Jak podkreśla Witucki, w trudnych czasach na rynku, kiedy baza klientów nie rośnie znacząco, a ceny są niskie, współpraca z innymi branżami może być sposobem na poprawę swojej pozycji.

 – W Polsce nie ma już możliwości dalszych znaczących wzrostów – twierdzi Witucki. – Nasze aktywa, takie jak bazę kliencką i kontakt z klientem możemy wykorzystać we współsprzedaży. Orange od dawna współpracuje z branżą ubezpieczeniową. Współpraca z firmami energetycznymi także jest dobrym rozwiązaniem – dodaje.

Home Broker: Program wsparcia wynajmu mieszkań może skłonić Polaków do przeprowadzki do innego miasta

CEO Magazyn Polska

Rządowy program taniego najmu mieszkań zwiększy nie tylko konkurencję na rynku nieruchomości, ale również mobilność społeczeństwa – uważa Marcin Krasoń, analityk Home Broker. Na inicjatywie rządu skorzystają przede wszystkim młodzi ludzie i ci, których nie stać na zakup własnego mieszkania. Stracić mogą osoby wynajmujące swoje mieszkania. 

Program wynajmu mieszkań na preferencyjnych warunkach miałby ruszyć w przyszłym roku i umożliwiać młodym ludziom, którzy wchodzą na rynek pracy, wynajem mieszkań po niższej cenie niż rynkowa.

 – Widzę wiele grup potencjalnych w społeczeństwie, które mogą z tego skorzystać – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Marcin Krasoń, analityk Home Broker. – Przede wszystkim osoby, które z pewnych względów nie chcą kupić mieszkania lub ich nie stać na własne mieszkanie. Wtedy innej opcji właściwie nie ma, trzeba wynajmować, więc takie osoby są grupą docelową – dodaje.

Zdaniem analityka pojawienie się możliwości najmu na preferencyjnych warunkach przełoży się m.in. na zwiększenie mobilności Polaków, czyli skłonność do przeprowadzki np. za nową pracą.

 – Polacy są przyzwyczajeni do tego, że jak już gdzieś zamieszkają, to mieszkają tam długo. Stosunkowo rzadko przenosimy się do innego województwa, czy do innego miasta za pracą – tłumaczy. – Jeżeli na rynku będzie więcej mieszkań pod wynajem, będą one atrakcyjne cenowo, co przecież też jest bardzo ważne, to myślę, że mobilność polskiego społeczeństwa może wzrosnąć.

Nad stworzeniem Funduszu Mieszkań na Wynajem pracują Bank Gospodarstwa Krajowego i Ministerstwo Finansów. Miałby on kupić 20 tys. mieszkań, głównie w dużych miastach, i wynajmować je potrzebującym po niższych stawkach niż rynkowe. Należy jednak liczyć się również z tym, że nowa inicjatywa rządu częściowo uderzy w interesy właścicieli obecnie wynajmowanych lokali, bo zwiększy konkurencję na rynku. 

 – Mieszkania będą atrakcyjne w stosunku do tego, co oferują osoby mające mieszkania na wynajem. Myślę jednak, że to jest na tyle duży rynek, że nie będzie nagłej rewolucji na rynku – tłumaczy Marcin Krasoń.Resort finansów zamierza zintensyfikować prace nad funduszem – tak, by mógł ruszyć od początku przyszłego roku. Program taniego najmu mieszkań miałby być realizowany w ramach programu Inwestycje Polskie, niezależnie od rządowego programu Mieszkanie dla Młodych.

Od stycznia sprawozdania finansowe spółek będą musiały być zgodne z międzynarodowymi standardami

CEO Magazyn Polska

Wprowadzenie nowej i znacznie szerszej niż obecna definicji kontroli do Międzynarodowych Standardów Sprawozdawczości Finansowej  – to jedna ze zmian, jakie czeka spółki objęte tymi standardami od początku 2014 roku. Zdaniem ekspertów zmiany powinny znacząco wpłynąć na przejrzystość skonsolidowanych sprawozdań finansowych w spółkach. Za brak dostosowania się do nowych przepisów będą groziły upomnienia i kary finansowe.

 – Zmiany dotyczą przede wszystkim obszaru konsolidacji, czyli sposobu, w jaki grupy kapitałowe sporządzają swoje sprawozdanie skonsolidowane. Zmiany te mogą skutkować inną prezentacją danych w sprawozdaniu finansowym, ale niekoniecznie muszą – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Monika Jakubczyk, dyrektor w Dziale Audytu firmy Deloitte.

W Polsce obowiązek stosowania Międzynarodowych Standardów Sprawozdawczości Finansowej (MSSF) mają instytucje finansowe oraz spółki giełdowe. Najważniejszą zmianą będzie wprowadzenie od stycznia 2014 r. nowej definicji kontroli w MSSF 10. Według niej, dla wszystkich przedsięwzięć, w które zainwestował podmiot sporządzający skonsolidowane sprawozdanie finansowe, będą obowiązywały te same kryteria określania kontroli. W praktyce oznacza to włączenie do konsolidacji tych inwestycji, które do tej pory jej nie podlegały lub odwrotnie.

Zmiany obejmą przede wszystkim udziałowców, którzy posiadają mniej niż 50 proc. prawa do głosu w danej inwestycji (głównie między 40 a 50 proc.), a w której pozostały akcjonariat jest rozdrobniony. Dotychczasowa definicja kontroli w MSSF kładzie nacisk na aspekty formalne. Po zmianach nacisk będzie położony na ekonomiczne powiązania między spółkami.

Nowością będzie również to, że zgodnie z MSSF 10, sprawowanie kontroli będzie można zlecić innemu podmiotowi.

 – Przedsiębiorstwa muszą ponownie dokonać analizy koncepcji kontroli i zastanowić się, które podmioty spełniają definicje kontroli według nowych, rozszerzonych założeń interpretacyjnych. Muszą też przeanalizować, czy do sprawozdań skonsolidowanych nie będą musiały dołączyć podmiotów, które dotychczas znajdowały się w informacji dodatkowej, czyli poza bilansem, bądź też ewentualnie, czy nie zajdą sytuacje, w których podmioty,które do tej pory były objęte konsolidacją, nie zostaną wyłączone poza grupę na bazie tej szczegółowej analizy definicji kontroli – wyjaśnia ekspertka.

Kolejnym nowym standardem będzie MSSF 11. Dotyczy on tzw. wspólnych ustaleń umownych. Jego adresatami będą przede wszystkim ci inwestorzy, którzy wraz z innymi partnerami biznesowymi prowadzą wspólne przedsięwzięcie lub spółkę. Takie przypadki zdarzają się przede wszystkim w branżach: energetycznej, telekomunikacyjnej czy budowlanej oraz wszędzie tam, gdzie inwestycje wymagają dużego zaangażowania kapitałowego. Dotychczasowy standard MSR 31 wyodrębniał wspólną kontrolę nad aktywami, działaniami oraz jednostkami. Nowy MSSF dopuszcza ustalenia umowne obejmujące wyłącznie: wspólne działania (zastępuje wspólnie kontrolowaną działalność oraz aktywa) oraz wspólne przedsięwzięcia (zastępuje wspólnie kontrolowane jednostki).

Ostatni z nowych standardów MSSF 12 (o ujawnianiu udziałów w innych spółkach), który także zacznie obowiązywać od stycznia 2014, w całości dotyczy informacji ujmowanych w notach do sprawozdania finansowego. Wprowadza wymóg, by spółka ujawniła informacje umożliwiające czytelnikom jej sprawozdania finansowego ocenę charakteru i ryzyka inwestycji oraz wpływu inwestycji na sytuację finansową inwestora i przepływy pieniężne. Obowiązkiem stosowania MSSF 12 będą objęte wszystkie spółki posiadające spółki zależne, wspólne ustalenia umowne, jednostki stowarzyszone lub nieobjęte konsolidacją  jednostki strukturyzowane.

Zmiany w MSSF 10, 11 i 12 dotyczą głównie konsolidacji spółek, które mają kilku udziałowców – funduszy inwestycyjnych oraz przedsiębiorstw, które zarządzają także spółkami zależnymi.

Globalny rynek tłumaczeń i 100 nawiększych firm translatorskich działających na świecie

Common Sense Advisory niezależna amerykańska firma badawczo-konsultingowa od lat bada światowy rynek usług translatorskich. Według szacunków organizacji globalnie rynek tłumaczeń jest wart ponad 33,5 miliarda dolarów. Dane te powstały na podstawie badań przeprowadzonych na ponad 26 tysiącach firm.

Ranking 100 największych firm translatorskich zawiera porównanie najlepszych graczy roku na rynku tłumaczeń ustnych, pisemnych i lokalizacji w oparciu o dochody, liczbę pracowników i biur. Wyniki badania pokazały znaczący wzrost w sprzedaży większości analizowanych firm, przy czym największe sukcesy odnotowują spółki amerykańskie. Według danych CEIDG w Polsce funkcjonuje ponad 60 tysięcy firm, świadczących usługi związane z tłumaczeniami. A zatem, dzisiejszy rynek usług tłumaczeniowych jest mocno rozdrobniony i zróżnicowany. Językiem dominującym w branży zdecydowanie jest język angielski. Najlepiej świadczy o tym fakt, że ok. 2/3 tłumaczonych w Europie książek stanowi literatura angielska. Tłumaczenia polskich książek to zaledwie 0,8%.

Tłumaczenia ekspresowe - 123Tlumacz.pl

TFI PZU podpisało umowy na dystrybucję z DI Xelion i CDM Pekao

TFI PZU nie zwalnia tempa. W ciągu ostatnich niespełna 2 miesięcy Towarzystwo podpisało kolejne dwie znaczące umowy na dystrybucję funduszy inwestycyjnych otwartych TFI PZU.

Na początku października br. w gronie dystrybutorów, którzy rozpoczęli współpracę z Towarzystwem w zakresie sprzedaży jednostek uczestnictwa funduszy TFI PZU znalazł się Dom Inwestycyjny Xelion. Dzisiaj natomiast ruszyła sprzedaż funduszy otwartych TFI PZU w placówkach CDM Pekao (co oznacza rozszerzenie zakresu współpracy, dotychczas skoncentrowanej na sprzedaży certyfikatów funduszy zamkniętych dedykowanych wyłącznie zamożniejszym Inwestorom).

– „Podpisane umowy są potwierdzeniem naszych dużych aspiracji i istotnym elementem wzmocnieniem pozycji TFI PZU na rynku funduszy inwestycyjnych. Nawiązanie współpracy z DI Xelion i CDM Pekao jest dla nas ważnym krokiem w procesie rozbudowy sieci dystrybucji. Współpraca z tymi partnerami w znaczącym stopniu zwiększy dostępność naszych produktów inwestycyjnych” – podkreśla Łukasz Kędzior, Dyrektor Sprzedaży TFI PZU.

Fundusze otwarte TFI PZU sprzedawane są obecnie za pośrednictwem: mbanku, MultiBanku, Domu Maklerskiego PKO Banku Polskiego, BRE Wealth Management SA, Deutsche Bank PBC S.A., Domu Maklerskiego Banku Ochrony Środowiska SA i Domu Maklerskiego Banku BPS S.A.

– „Można zażartować, że jesteśmy wybredni – przykładamy bowiem dużą wagę do wyboru naszych Partnerów biznesowych, w tym – sprzedawców naszych funduszy” – zastrzega jednak Łukasz Kwiecień, wiceprezes TFI PZU. – „Zależy nam bowiem na profesjonalnej obsłudze naszych wspólnych Klientów – Inwestorów. Sam przemyślany wybór i staranne uzgodnienie zasad długoterminowej współpracy to jednak tylko początek pracy. Kluczowe znaczenie ma zapewnienie wsparcia sprzedaży, co jest realizowane w pierwszym rzędzie przez regularne szkolenia i bezpośrednie kontakty naszych Dyrektorów Regionalnych z zewnętrzną siecią dystrybucji”.

TFI PZU jest według niezależnych analiz liderem na rynku TFI w Polsce pod względem zarządzanych aktywów. Wartość aktywów Towarzystwa wyceniana na koniec 2012 r. wyniosła 15 mld 363 mln zł, aby na koniec października wzrosnąć do 22 mld 379 mln zł. Oznacza to, że w ciągu dziesięciu miesięcy środki, którymi zarządza Towarzystwo powiększyły się o 7 mld 016 mln zł.

Jutro ruszają zapisy na akcje spółki ENERGA

Grupa ENERGA jest jednym z trzech największych sprzedawców energii elektrycznej w Polsce pod względem ilości energii sprzedawanej do odbiorców końcowych, z udziałem w rynku sięgającym niemal 17%, wg stanu na koniec grudnia 2012 r.

Podstawowa działalność Grupy ENERGA obejmuje dystrybucję, wytwarzanie oraz obrót energią elektryczną. ENERGA jest trzecim największym operatorem systemu dystrybucyjnego w Polsce pod względem wolumenu energii dystrybuowanej do odbiorców końcowych. Grupa prowadzi dystrybucję energii elektrycznej do ponad 2,9 miliona klientów indywidualnych i biznesowych (według stanu na dzień 30 września 2013 roku). Sieć dystrybucyjna składa się z linii energetycznych o łącznej długości ponad 193 tysięcy kilometrów (według stanu na dzień 30 czerwca 2013 roku). Obejmuje ona swoim zasięgiem obszar blisko 77 tysięcy kilometrów kwadratowych, co stanowi ok. 25% powierzchni kraju (według stanu na dzień 30 czerwca 2013 roku). ENERGA jest jednym z największych w Polsce sprzedawców energii pochodzącej z odnawialnych źródeł energii („OZE”). W 2012 r. łączna zainstalowana moc OZE przyłączonych do sieci dystrybucyjnej Spółki wyniosła 1,6 GW, co stanowiło około 36% łącznej mocy zainstalowanej w OZE w Polsce.

Zainstalowana w elektrowniach Grupy moc wytwórcza jest oparta na różnych źródłach energii, takich jak węgiel, woda, wiatr i biomasa. Całkowita moc wytwórcza zainstalowana w elektrowniach Grupy wynosi 1,3 GW. Grupa ma największy spośród kluczowych grup energetycznych działających na polskim rynku udział energii elektrycznej pochodzącej ze źródeł odnawialnych w całkowitej produkcji. Zielona energia powstaje w 46 elektrowniach wodnych przepływowych, farmach wiatrowych oraz w instalacjach spalających biomasę.

W 2012 r. sprzedaż energii elektrycznej do odbiorców końcowych przez Grupę wyniosła 20,5 TWh, podczas gdy wolumen energii elektrycznej sprzedanej na rynku hurtowym wyniósł 5,4 TWh. W tym okresie produkcja energii elektrycznej Grupy wyniosła 4,1 TWh brutto. W okresie dziewięciu miesięcy zakończonym 30 września 2013 r. sprzedaż energii elektrycznej przez Grupę do odbiorców końcowych wyniosła 13,6 TWh, natomiast na rynku hurtowym wyniosła 7,8 TWh, a produkcja energii elektrycznej brutto wyniosła 3,8 TWh.

W 2012 r. Grupa wygenerowała przychody ze sprzedaży w wysokości 11,2 miliarda zł, EBITDA* w wysokości 1,6 miliarda zł, oraz zysk netto w wysokości 456 milionów zł. W okresie dziewięciu miesięcy zakończonym 30 września 2013 r. przychody ze sprzedaży Grupy wyniosły 8,5 miliarda zł, podczas gdy EBITDA* wyniosła 1,5 miliarda zł a zysk netto 598 milionów zł.

* EBITDA zaprezentowana w niniejszym materiale jest definiowana i obliczana przez Spółkę jako zysk/(strata) z działalności operacyjnej (obliczony jako zysk/(strata) netto z działalności kontynuowanej za okres/rok obrotowy skorygowany o (i) podatek dochodowy, (ii) udział w zysku jednostki stowarzyszonej, (iii) przychody finansowe, oraz (iv) koszty finansowe) skorygowany o amortyzację (wykazaną w rachunku zysków i strat). EBITDA nie jest zdefiniowana przez MSSF i nie należy jej traktować jako alternatywy dla miar i kategorii zgodnych z MSSF. Ponadto EBITDA nie ma jednolitej definicji. Sposób obliczania EBITDA przez inne spółki może się istotnie różnić od sposobu, w jaki oblicza ją Spółka. W efekcie EBITDA przedstawiona w niniejszym komunikacie, jako taka, nie stanowi podstawy dla porównania z EBITDA wykazywaną przez inne spółki.

Cena sprzedaży

Cena sprzedaży dla Inwestorów Indywidualnych, Dużych Inwestorów Indywidualnych oraz dla Inwestorów Instytucjonalnych zostanie ustalona w dniu zakończeniu procesu budowania księgi popytu wśród Inwestorów Instytucjonalnych, czyli 3 grudnia 2013 roku.

Cena sprzedaży dla Inwestorów Instytucjonalnych może zostać ustalona na poziomie wyższym niż Cena Maksymalna. Cena po jakiej akcje będą sprzedawane Inwestorom Indywidualnym i Dużym Inwestorom Indywidualnym nie będzie wyższa od Ceny Maksymalnej. W przypadku, gdy Cena Sprzedaży dla Inwestorów Instytucjonalnych będzie nie wyższa niż Cena Maksymalna, Inwestorzy Indywidualni i Duzi Inwestorzy Indywidualni nabędą Akcje Oferowane po cenie równej Cenie Sprzedaży dla Inwestorów Instytucjonalnych.

Liczba akcji sprzedawanych

Ostateczna liczba sprzedawanych akcji ustalona zostanie 3 grudnia 2013 roku. Liczba Akcji Oferowanych Inwestorom Indywidualnym będzie stanowiła mniejszą z następujących liczb: (i) 15% Ostatecznej Łącznej Liczby Akcji Oferowanych i Stabilizujących (zaokrąglonej w dół do najbliższej liczby całkowitej) albo (ii) liczby Akcji Oferowanych, na jaką złożyli ważne zapisy Inwestorzy Indywidualni. Liczba Akcji Oferowanych Dużym Inwestorom Indywidualnym będzie stanowiła mniejszą z następujących liczb: (i) 7.076.103 Akcji Oferowanych albo (ii) liczby Akcji Oferowanych, na jaką złożyli ważne zapisy Duzi Inwestorzy Indywidualni.

Akcjonariusz Sprzedający zastrzega sobie dyskrecjonalne prawo do zwiększenia liczb, o których mowa w punktach (i) w akapicie poprzedzającym, o nie więcej niż łącznie 7.076.103 Akcji Oferowanych w ten sposób, że ostateczna liczba Akcji Oferowanych Inwestorom Indywidualnym i Dużym Inwestorom Indywidualnym łącznie będzie wynosiła do 35.380.516 Akcji Oferowanych. Zwiększenie wspomnianej liczby może nastąpić, w stosunku do jednej kategorii inwestorów lub w stosunku do obu kategorii inwestorów, jednakże w każdym przypadku o nie więcej niż o łącznie 7.076.103 Akcji Oferowanych. Decyzje zostaną podjęte odrębnie dla każdej kategorii inwestorów. Zwiększenie liczby Akcji Oferowanych Inwestorom Indywidualnym lub Dużym Inwestorom Indywidualnym może nastąpić jedynie w przypadku złożenia odpowiednio przez Inwestorów Indywidualnych lub Dużych Inwestorów Indywidualnych ważnych zapisów na Akcje Oferowane obejmujących większą liczbę Akcji Oferowanych niż wskazane odpowiednio w punktach (i) w akapicie powyżej. Decyzja lub decyzje o zwiększeniu liczby Akcji Oferowanych oferowanych Dużym Inwestorom Indywidualnym mogą zostać podjęte przez Akcjonariusza Sprzedającego nie później niż przed przekazaniem do publicznej wiadomości informacji na temat ostatecznej liczby Akcji Oferowanych w Ofercie oraz ostatecznej liczby Akcji Oferowanych poszczególnym kategoriom inwestorów. Decyzja o zwiększeniu liczby Akcji Oferowanych oferowanych Inwestorom Indywidualnym może zostać podjęta przez Akcjonariusza Sprzedającego wraz z ustaleniem ostatecznej liczby Akcji Oferowanych w Ofercie oraz ostatecznej liczby Akcji Oferowanych poszczególnym kategoriom inwestorów.

Oferta publiczna akcji ENERGA S.A. zaoferuje do 34,18 proc. akcji podczas debiutu na GPW

Przedmiotem oferty ENERGA S.A. jest do 141.522.067 akcji zwykłych na okaziciela serii AA Spółki o wartości nominalnej 10,92 zł każda. Sprzedającym jest Skarb Państwa Rzeczypospolitej Polskiej. Równocześnie ENERGA ubiega się o dopuszczenie i wprowadzenie 269.139.114 akcji zwykłych na okaziciela serii AA, w tym Akcji Oferowanych, do obrotu na rynku regulowanym (rynku podstawowym) prowadzonym przez Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie S.A. Ostateczna liczba Akcji Oferowanych w ramach Oferty wraz z Liczbą Akcji Stabilizujących (które nie są częścią oferty publicznej w Polsce) nie przekroczy 141.522.067 Akcji Oferowanych.

Uprawnionymi do wzięcia udziału w Ofercie są:

  • Inwestorzy Indywidualni
  • Duzi Inwestorzy Indywidualni oraz
  • Inwestorzy Instytucjonalni

Zasady składania zapisów przez Inwestorów Indywidualnych oraz Dużych Inwestorów Indywidualnych i cena maksymalna

W przypadku Inwestorów Indywidualnych liczba akcji objętych zapisem nie może być mniejsza niż 1 ani większa niż 1.500 Akcji Oferowanych. Z kolei Duzi Inwestorzy Indywidualni mogą się zapisać na nie mniej niż 1 i nie więcej niż 6.000 Akcji Oferowanych. Zapis na akcje w kategorii Dużych Inwestorów Indywidualnych nie wyklucza jednocześnie złożenia zapisu w kategorii Inwestorów Indywidualnych. Podobnie zapis w kategorii Inwestorów Indywidualnych nie wyklucza złożenia zapisu w kategorii Dużych Inwestorów Indywidualnych. Zapisy obu kategorii Inwestorów Indywidualnych będą przyjmowane po cenie maksymalnej. Zarówno Inwestorzy Indywidualni jak i Duzi Inwestorzy Indywidualni mają prawo złożyć tylko jeden zapis w ramach każdej z kategorii.

W kategorii Inwestorów Indywidualnych zapis opiewający na większą liczbę niż 1.500 Akcji Oferowanych będzie traktowany jak zapis na 1.500 Akcji Oferowanych, natomiast w kategorii Dużych Inwestorów Indywidualnych zapis opiewający na większą liczbę niż 6.000 Akcji Oferowanych będzie traktowany jak zapis na 6.000 Akcji Oferowanych. W przypadku obu kategorii złożenie przez inwestora więcej niż jednego zapisu w tej samej kategorii inwestorów zostanie uwzględniony tylko jeden zapis – opiewający na największą liczbę Akcji Oferowanych. W przypadku złożenia przez Inwestora Indywidualnego lub Dużego Inwestora Indywidualnego więcej niż jednego zapisu w tej samej kategorii inwestorów na jednakową liczbę Akcji Oferowanych zostanie uwzględniony zapis wcześniej przekazany do systemu GPW.

ENERGA S.A. publikuje prospekt emisyjny

ENERGA S.A., trzeci największy operator systemu dystrybucyjnego w Polsce pod względem wolumenu energii dystrybuowanej do odbiorców końcowych, opublikowała dziś prospekt emisyjny związany z pierwszą ofertą publiczną akcji. Od jutra Inwestorzy Indywidualni będą mogli zapisywać się na akcje Spółki. W ramach oferty wprowadzono też specjalną kategorię Dużych Inwestorów Indywidualnych. Cena maksymalna dla Inwestorów Indywidualnych oraz Dużych Inwestorów Indywidualnych, po której będą dokonywane zapisy, została ustalona na poziomie 20 zł za akcję.

Prospekt emisyjny („Prospekt”) przygotowany przez Spółkę w związku z ofertą publiczną do 141.522.067 akcji zwykłych serii AA o wartości nominalnej 10,92 zł każda („Akcje Oferowane”)(„Oferta”) oraz ubieganiem się o dopuszczenie i wprowadzenie 269.139.114 akcji zwykłych na okaziciela serii AA o wartości nominalnej 10,92 zł każda, w tym Akcji Oferowanych, do obrotu na rynku podstawowym Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie został zatwierdzony przez Komisję Nadzoru Finansowego w dniu 15 listopada 2013 roku. Akcje w Ofercie są oferowane wyłącznie przez Skarb Państwa Rzeczypospolitej Polskiej. Intencją Akcjonariusza Sprzedającego jest, aby ostateczna liczba Akcji Oferowanych w ramach Oferty wraz z Liczbą Akcji Stabilizujących nie przekroczyła 141.522.067 akcji zwykłych na okaziciela serii AA Spółki.

Inwestorzy Indywidualni będą mogli składać zapisy na Akcje Oferowane w dniach 19 listopada – 2 grudnia 2013 roku (do godziny 23:59). W kategorii Dużych Inwestorów Indywidualnych zapisy będą trwały w dniach 19 listopada – 2 grudnia 2013 roku (do godziny 17:00) (o ile nie zakończą się wcześniej na zasadach określonych w Prospekcie). W przypadku obu kategorii zapisy będą przyjmowane po cenie maksymalnej, która została ustalona na poziomie 20 zł za akcję. Budowa księgi popytu dla Inwestorów Instytucjonalnych będzie prowadzona w dniach 18 listopada – 3 grudnia 2013 roku. Po jej zakończeniu Inwestorzy Instytucjonalni będą mogli składać zapisy na Akcje Oferowane w dniach 4-6 grudnia 2013 roku.

– Energa poprawia wyniki finansowe. Ma 2,9 miliona klientów i mocną pozycję rynkową. Działa według międzynarodowych standardów i jest gotowa do upublicznienia. Prywatyzacja przez giełdę oznacza dla Energi nowe, większe możliwości, prestiż i wiarygodność. W ramach Akcjonariatu Obywatelskiego nasi obywatele, inwestorzy indywidualni będą mogli kupić nawet do 25 procent oferowanych akcji. W tym część na nowych zasadach – powiedział Paweł Tamborski, Wiceminister Skarbu Państwa Rzeczypospolitej Polskiej.

– Planowany debiut naszej spółki będzie zwieńczeniem drogi, jaką ENERGA szła już od pewnego czasu. Standardy obowiązujące w spółkach giełdowych stosujemy od momentu emisji naszych obligacji i euroobligacji oraz zawarcia umów z Europejskim Bankiem Odbudowy i Rozwoju czy Europejskim Bankiem Inwestycyjnym. W ciągu ostatnich kilku lat nasz zespół wykonał bardzo dużą pracę, którą widać między innymi w rosnących wynikach finansowych. Ta praca zresztą trwa, gdyż nadal widzimy możliwości dalszego podnoszenia efektywności, mimo że w niektórych obszarach, np. w dystrybucji energii, jesteśmy spółką działającą w oparciu o europejskie standardy. Bardzo rygorystycznie stosujemy kryteria oceny projektów inwestycyjnych. Istotną wartością jest dla nas zdolność do wypłacania akcjonariuszom wysokich dywidend – mówi Mirosław Bieliński, Prezes Zarządu ENERGA S.A.

W okresie poprzedzającym osiągnięcie przez kapitał zapasowy Spółki wielkości co najmniej jednej trzeciej kapitału zakładowego, w przypadku osiągnięcia przez Spółkę zysku netto pozwalającego na dokonanie wypłaty dywidendy, Zarząd zamierza rekomendować Walnemu Zgromadzeniu wypłatę dywidendy na poziomie 92% zysku netto wykazanego w rocznym jednostkowym sprawozdaniu finansowym Spółki. Na warunkach określonych w Prospekcie, maksymalna kwota dywidendy, jaką zamierza rekomendować Zarząd nie przekroczy kwoty 400 mln zł za rok zakończony 31 grudnia 2013 oraz 500 mln zł za rok zakończony 31 grudnia 2014. W kolejnych latach, o ile spełnione zostaną warunki wskazane w Prospekcie, Zarząd zamierza rekomendować wypłatę dywidendy w kwocie równej kwocie dywidendy wypłaconej za rok zakończony 31 grudnia 2014 zindeksowanej o poziom równy bądź wyższy od stopy inflacji w Polsce.

99 miliardów dolarów największe zamówienie samolotów w historii lotnictwa

Linie lotnicze Emirates po raz kolejny pobiły rekordy w lotnictwie cywilnym, zamawiając podczas Dubai Air Show 150 Boeingów 777X, w tym 35 Boeingów 777-8X i 115 Boeingów 777-9X oraz dodatkowe 50 praw zakupu. Przewoźnik zamówił też kolejne 50 Airbusów A380.

Zamówienia na Boeingi i Airbusy, wyłączając prawa zakupu, mają łączną katalogową wartość szacowaną na 99 miliardów USD. Jest to największe zamówienie samolotów w historii lotnictwa cywilnego oraz największe do tej pory zamówienie linii Emirates.

Umowa została podpisana 17 listopada 2013 r. podczas Dubai Air Show przez Jego Wysokość (JW) Szejka Ahmeda Bin Saeed Al-Maktoum, Prezesa i Dyrektora Generalnego Grupy i Linii Emirates oraz Jima McNerney, Prezesa i Dyrektora Generalnego Boeinga, a także Fabrice Brégier, Prezesa i Dyrektora Generalnego Airbusa. Podpisanie umowy odbyło się w obecności JW Szejka Mohammeda bin Rashid Al-Maktoum, Premiera i Wiceprezydenta Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Emira Dubaju.

Zamówienie Emirates na Boeingi 777X jest największym jednorazowym zamówieniem pod względem wartości w historii amerykańskiego lotnictwa komercyjnego, a dodatkowe zamówienie A380 uczyniło Emirates, dotychczas i tak największego operatora samolotów tego typu, głównym klientem dla A380 na świecie.

Ostatnie zamówienia Emirates sprawiły, że ich całkowita liczba w portfelu przewoźnika wzrosła do 385 samolotów (wykluczając opcje i prawa zakupu), obejmującym 214 Boeingów 777, 101 Airbusów A380, oraz 70 maszyn A350, których łączna wartość wynosi 166 miliardów USD.

Transport lotniczy jest jednym z głównych czynników umożliwiających międzynarodowy handel, a globalny popyt na usługi lotnicze wciąż rośnie. To, co dziś ogłaszamy, jest kontynuacją naszego zaangażowania i wizji połączenia świata dzięki naszemu efektywnemu hubowi na Bliskim Wschodzie. Dzisiejsze zamówienie Boeingów 777X z dostawą zaplanowaną na rok 2020, umożliwi nam wymianę starszych samolotów oraz budowę fundamentu dla przyszłego rozwoju – powiedział JW Szejk Ahmed Bin Saeed Al-Maktoum, Prezes i Dyrektor Generalny Grupy i Linii Emirates.

Jesteśmy zaszczyceni, że Emirates obdarzyły nasz nowy produkt 777X zaufaniem, co na pewno przyczyni się do zwiększenia amerykańskiego eksportu i zatrudnienia – powiedział Jim McNerney, Prezes i Dyrektor Generalny Boeinga. Emirates były integralną częścią sukcesu 777 przez wiele lat i dziś posiadają największą flotę tych maszyn na całym świecie. Z przyjemnością oczekujemy na dalsze wzmocnienie naszego partnerstwa z Emirates, kontynuując wspieranie ekspansji Dubaju jako globalnego hubu lotniczego.

Poprzez strategiczne umieszczenie A380 w centrum swojej działalności, Emirates umacniają swoją pozycję lidera każdego dnia. Emirates od początku rozumiały zalety A380 pod względem wydajności i komfortu. Nasza maszyna przyczyniła się tym samym do szybkiego rozwoju Emirates i ich hubu w Dubaju – powiedział Fabrice Brégier, Prezes i Dyrektor Generalny Airbusa. Bardzo cenimy naszą współpracę z Emirates i cieszymy się, widząc jak staje się coraz silniejszą linią, również dzięki A380.

Boeing 777X Emirates

Zakupiliśmy dziś 300 silników GE9X od General Electric, które zasilą 150 zamówionych Boeingów 777X. Biorąc pod uwagę miejsca pracy tworzone przez rząd Stanów Zjednoczonych (każdy miliard dolarów w eksporcie przemysłu lotniczego USA zapewnia Amerykanom 5747 miejsc pracy), dzisiejsze historyczne zamówienie będzie chronić i wspierać ponad 436000 miejsc pracy w amerykańskim przemyśle lotniczym – nie tylko w Boeingu i GE, ale także u setek innych dostawców – powiedział Szejk Ahmed.

Maszyny 777-8X oraz 777-9X należące do Emirates będą kombinacją samolotów w dwu- i trzyklasowej konfiguracji, z czego 777-8X pomieści potencjalnie 342 pasażerów w trzech klasach, natomiast 777-9X pomieści ponad 440 pasażerów w dwóch klasach.

Emirates jest dziś operatorem ponad 10% wszystkich istniejących Boeingów 777. Jest to siła napędowa naszej floty. 777X oferuje nam zasięg lotów porównywalny z 200LR i 300ER, jednak ze znacznie większym oferowaniem i potencjalnie o 18% lepszą wydajnością pod względem zużycia paliwa – powiedział Tim Clark, Prezes Linii Lotniczych Emirates.

Emirates są związane z Boeingiem 777 od 1996 r. Emirates już w tej chwili są największym na świecie operatorem 777, posiadając obecnie 131 maszyn tego typu w swojej flocie. Są też jedynym przewoźnikiem, który obsługuje połączenia wszystkimi dostępnymi wariantami z rodziny 777. Na Dubai Air Show w 2011 r., Emirates zamówiły 50 Boeingów 777-300ER z opcjami na kolejne 20 o łącznej wartości 26 miliardów USD. Był to ówczesny rekord w zamówieniu samolotów – największe pod względem wartości jednorazowe zamówienie złożone u Boeinga przez jakąkolwiek linię lotniczą.

Airbus A380 Emirates

Emirates posiadają w tej chwili największą na świecie flotę A380, liczącą obecnie 39 maszyn.

Łącznie z ostatnim zamówieniem na 50 dodatkowych A380, Emirates posiadają w swoim portfelu zamówień 101 maszyn tego typu o wartości 45 miliardów USD. Pierwsze 25 samolotów A380 z ostatniego zamówienia, w dwu- i trzyklasowej konfiguracji, zostanie dostarczone przed pierwszym kwartałem 2018 r.

A380 jest flagową maszyną w naszej flocie, a po pięciu latach operowania tymi samolotami, widzimy ich nieustającą popularność wśród pasażerów – powiedział Tim Clark, Prezes Linii Lotniczych Emirates. Jest to wciąż jeden z najbardziej wydajnych samolotów pod względem zużycia paliwa, który pozwala nam zaspokajać popyt na rynkach o ograniczonej przepustowości. Najnowsze zamówienie pomoże nam sprostać potrzebom rozwoju i wymiany floty.

Emirates są związane z największym samolotem pasażerskim w Europie od kwietnia 2000 r., kiedy przewoźnik ogłosił plany zakupu super jumbo. Jako największy klient A380, Emirates przyczyniają się do wzrostu liczby miejsc pracy w przemyśle lotniczym w Europie, mającego związek z programem A380 podzielonym na ośrodki produkcji Airbusa we Francji, Niemczech, Anglii i Hiszpanii.

Obowiązkowa zmiana opon na zimowe. To już tylko kwestia czasu

W Finlandii, Szwecji, Niemczech, na Łotwie oraz Litwie – w tych państwach funkcjonuje nakaz jazdy na zimowych oponach. W Polsce od pewnego czasu posłowie zastanawiają się, czy owego obowiązku regulowanego przepisami nie wprowadzić. Wszystko po to, by na drogach było bezpieczniej. Czy rzeczywiście obowiązek zakładania w samochodzie opon zimowych na to wpłynie?

Pomysł obowiązkowej zmiany ogumienia w naszych autach powraca jak bumerang, bo choć w ubiegłym roku temat nie zyskał przychylności parlamentarzystów, to obecnie może się okazać, że już przyszłorocznej zimy kierowcy nie będą mieli wyboru i opony zimowe obowiązkowo założą.

Parlamentarny Zespół ds. Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego pracuje nad zmianami w ustawie dotyczącej prawa o ruchu drogowym. Głównym zamierzeniem jest zwiększenie bezpieczeństwa na drogach. Jak podkreśla Piotr Sarnecki, Dyrektor Generalny Polskiego Związku Przemysłu Oponiarskiego, „[..] w polskich warunkach, w polskim klimacie mroźnych zim i gorącego lata, tylko jazda na oponach dostosowanych do tego, daje nam gwarancję bezpieczeństwa.”

Nowe przepisy miałyby również regulować termin zmiany ogumienia z letniego na zimowe, bo nie od dziś wiadomo, że niektórzy z kierowców robią to na ostatni dzwonek. Stąd propozycja, by jazda na oponach zimowych obowiązywała w okresie od 1 listopada do 31 grudnia.

Według badań przeprowadzonych przez Millward Brown dla Polskiego Związku Przemysłu Oponiarskiego, 91% kierowców deklaruje zmianę ogumienia zgodnie z panującym sezonem. Większość wybiera – ze względów finansowych – opony używane. Jednak, jak podkreśla Piotr Sarnecki, warto zainwestować w nowe ogumienie, które przechodzi wiele testów, po to by na drodze nie było żadnych niespodzianek.

Nowa ustawa to nie tylko obowiązek, ale też ewentualne restrykcje dla kierowców. Kara za brak właściwego ogumienia ma być równie sroga, jak i zima, która w Polsce często zaskakuje zmotoryzowanych. Za brak opon zimowych kierowca miałby zapłacić mandat w wysokości 500 złotych.

Międzynarodowe praktyki studenckie w KGHM zakończyły się sukcesem

0

Zakończyła się pierwsza edycja międzynarodowych praktyk zorganizowanych przez KGHM w ramach programu Go Global Internships. Dwunastu studentów, zakwalifikowanych do programu z AGH, Politechniki Śląskiej i Politechniki Wrocławskiej wróciło już do Polski. Studenci odbyli miesięczne praktyki w projektach górniczych KGHM International Ltd. – Sierra Gorda w Chile, Victoria i Ajax Exploration w Kanadzie oraz w kopalni Robinson w USA. Uczestnicy zgodnie podkreślają, że odbyte praktyki były bardzo cennym doświadczeniemi spełniły ich wcześniejsze oczekiwania.

Adam Malicki będzie prezesem spółki zarządzającej standardem płatności mobilnych

Adam Malicki
Adam Malicki jest związany z PKO Bankiem Polskim, w którym nadzoruje Centrum Operacji Kartowych. Jest też przewodniczącym Rady Nadzorczej agenta rozliczeniowego eService.

Sześć banków uczestniczących w projekcie budowy standardu płatności mobilnych zdecydowało, że Prezesem tworzonej spółki joint venture będzie Adam Malicki, menedżer z ponad 20-letnim doświadczeniem w sektorze bankowym, w tym na rynku płatności bezgotówkowych.

Alior Bank, Bank Millennium, Bank Zachodni WBK, BRE Bank (mBank), ING Bank Śląski i PKO Bank Polski kontynuują współpracę przy budowie standardu płatności mobilnych w Polsce. W ramach procesu organizacyjnego spółki podjęto decyzję odnośnie wyboru jej władz. Prezesem zostanie Adam Malicki, natomiast wiceprezes ds. sprzedaży i rozwoju biznesu zostanie wyłoniony w otwartym konkursie. Wkrótce banki podpiszą umowę inwestycyjną określającą szczegółowo zasady tworzonej spółki joint venture, która będzie zarządzać standardem płatności mobilnych. Działania te umożliwią niezwłoczne zgłoszenie go do akceptacji organu antymonopolowego.

Adam Malicki jest związany z sektorem finansowym oraz rynkiem płatniczym od 1990 roku. W tym czasie pełnił stanowiska kierownicze m.in. w Pekao SA, gdzie odpowiadał za wydzielenie ze struktur banku centrum obsługującego i rozliczającego transakcje dokonywane kartami płatniczymi. Był związany z giełdową spółką eCard zajmującą się rozliczaniem płatności bezgotówkowych, a w szczególności płatności on-line w internecie. Pracował także w Inteligo Financial Services, spółce odpowiedzialnej za tworzenie zintegrowanych rozwiązań informatycznych wykorzystywanych w bankowości elektronicznej, a także w Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych. Jego doświadczenie obejmuje zarówno zarządzanie siecią sprzedaży produktów i usług bankowych,  jak i nadzór nad realizacją rozwiązań wykorzystywanych w usługach finansowych oferowanych online, a także restrukturyzację i reorganizację. Jest członkiem Prezydium Rady Wydawców Kart Bankowych przy Związku Banków Polskich. Obecnie Adam Malicki jest związany z PKO Bankiem Polskim, w którym nadzoruje Centrum Operacji Kartowych. Jest też przewodniczącym Rady Nadzorczej agenta rozliczeniowego eService.

Dzięki porozumieniu sześciu banków Polska znalazła się w elitarnej grupie krajów, które mają szansę na zbudowanie lokalnego standardu płatności mobilnych. Dla klientów oznacza to wygodny dostęp do płatności telefonem w szerokiej sieci akceptacji. Użytkownicy systemu będą mogli płacić telefonem zarówno w sklepach tradycyjnych, jak i internetowych, korzystać z bankomatów oraz przelewać środki na numer telefonu odbiorcy, bez względu na to, z którym bankiem są związani. Projekt jest unikalny ze względu na swoją skalę, dzięki znaczącemu udziałowi rynkowemu zaangażowanych instytucji finansowych, jak i szerokie możliwości, które to rozwiązanie oferuje użytkownikom.

Standard jest budowany wspólnie przez Alior Bank, Bank Millennium, Bank Zachodni WBK, BRE Bank (mBank), ING Bank Śląski, PKO Bank Polski oraz Krajową Izbę Rozliczeniową, która zajmie się docelowo pełną obsługą operacyjną systemu płatności mobilnych, a także zapewni infrastrukturę teleinformatyczną niezbędną do realizacji przedsięwzięcia. Projekt docelowo będzie otwarty na pozostałych uczestników rynku: inne banki, operatorów sieci bankomatów oraz organizacje płatnicze.

PKO Bank Polski i EVO Payments International zawierają alians strategiczny w biznesie płatności elektronicznych

PKO Bank Polski podpisał umowę z EVO Payments International, wiodącym operatorem usług płatniczych prowadzącym działalność w USA, Kanadzie i Europie, dotyczącą sprzedaży udziałów w eService oraz dwudziestoletniego aliansu strategicznego na rynku płatności elektronicznych. Transakcja wymaga zgody Komisji Europejskiej i powinna zostać zamknięta do końca 2013 roku. PKO otrzyma kwotę ok. 418 mln zł, na którą składa się zysk ze sprzedaży 66 proc. udziałów oraz wartość pozaoperacyjnej gotówki w eService w dniu rozliczenia transakcji. Bank otrzyma również dywidendę zaliczkową z zysków za 2013 w wysokości 17 mln zł. Umowa przewiduje także mechanizm zwiększenia ceny w związku z przyszłymi wynikami spółki. Sprzedaż pozytywnie wpłynie na wskaźniki kapitałowe PKO.

Aktywa Grupy PKO Banku Polskiego przekroczyły 200 mld zł

Po III kwartałach 2013 r. Grupa Kapitałowa PKO Banku Polskiego wypracowała wynik finansowy na poziomie 2,29 mld zł. Utrzymała wysoką efektywność działania, dyscyplinę kosztów operacyjnych i obniżyła koszty ryzyka. Suma bilansowa Grupy przekroczyła 200 mld zł, wolumeny kredytów oraz depozytów 150 mld zł. Bank zanotował dynamiczny przyrost nowej sprzedaży. Pozostaje liderem w kluczowych segmentach rynku oraz wdraża innowacyjną ofertę produktową.

Gwarancje de minimis dla kredytów inwestycyjnych w PKO Banku Polskim

Oczekiwane rozszerzenie programu de minimis stało się faktem. 13 listopada 2013 roku PKO Bank Polski i Bank Gospodarstwa Krajowego podpisały kolejną umowę o współpracy w ramach rządowego programu pomocy dla małych i średnich firm. Wsparcie w postaci gwarancji kredytowych BGK przedsiębiorcy będą mogli przeznaczyć także na finansowanie przedsięwzięć inwestycyjnych związanych z prowadzoną działalnością gospodarczą.

„Liderzy branż” w lokacie strukturyzowanej PKO Banku Polskiego

Bank rozpoczął subskrypcję nowej lokaty strukturyzowanej. Aktywem bazowym produktu są akcje czterech liderów wyselekcjonowanych w ramach sektorów: IT, odzieżowego, motoryzacyjnego i spożywczego. Dwuletnia lokata, oprócz 100% gwarancji zwrotu zainwestowanego kapitału w dniu zakończenia inwestycji, daje możliwość dodatkowego zysku, uzależnionego od zachowania się cen akcji tych spółek.

„Cenne” karty kredytowe PKO Banku Polskiego

„Karty w grze” to loteria, w której klienci PKO Banku Polskiego korzystający z kart kredytowych mogą wygrać atrakcyjne nagrody. Aby wziąć w niej udział wystarczy wysłać jeden sms i dokonać przynajmniej jednej transakcji bezgotówkowej kartą na kwotę co najmniej 20 zł. Loteria trwa do końca października br., a do wygrania są m.in. samochody Nissan Juke oraz sprzęt RTV.

eService numerem jeden na rynku!

Do ponad 30 proc. wzrosły udziały spółki eService w rynku transakcji kartowych, zarówno pod względem wartości transakcji jak i ich liczby. Stając się liderem wśród agentów rozliczeniowych działających w Polsce spółka osiągnęła cel stawiany w strategii PKO Banku Polskiego kluczowym spółkom Grupy Kapitałowej – obecność w pierwszej trójce najlepszych w branży.

PKO Bank Polski partnerem strategicznym XXV Biegu Niepodległości

Po 10 minutach od rozpoczęcia rejestracji na liście startowej znalazło się 1 090 osób. Limit 12 000 miejsc został wyczerpany w ciągu 32 godzin. 11 listopada o godzinie 11:11 w Warszawie wystartuje XXV Bieg Niepodległości. Strategicznym partnerem Biegu – już po raz piąty – jest PKO Bank Polski.

Płatności mobilne IKO i 200 wpłatomatów dostępne dla klientów Inteligo

Do grona osób, które mogą płacić i wypłacać telefonem, dołączyli klienci Inteligo. Z aplikacji IKO mogą już również korzystać klienci firmowi prowadzący indywidualną działalność gospodarczą lub wykonujący wolny zawód. Oprócz dostępu do IKO, klienci Inteligo zyskali również możliwość wpłacania gotówki przy użyciu karty płatniczej w ponad 200 wpłatomatach PKO Banku Polskiego w całej Polsce.

Lokata PKO Pierwszy Kapitał – oszczędności na dobry start

PKO Bank Polski oferuje lokatę PKO Pierwszy Kapitał przygotowaną z myślą o rodzicach dzieci w wieku od 0 do 12 lat. Lokata jest uzupełnieniem oferty PKO Junior, w ramach której ze swojego konta internetowego korzysta już 45 tysięcy dzieci poniżej 13. roku życia. PKO Konto Dziecka w ofercie PKO Junior można już otworzyć z poziomu bankowości elektronicznej iPKO lub w procesie kurierskim, bez konieczności wizyty w oddziale.

Grupa Nokaut: wyniki finansowe po trzech kwartałach 2013

Grupa Nokaut narastająco po trzech kwartałach 2013 roku zanotowała przychody w wysokości 8,55 mln zł, o 18% wyższe rok do roku. Strata operacyjna narastająco wyniosła -477 tys. zł, a strata netto -64 tys. zł. Na osiągnięte wyniki wpłynął głównie wzrost kosztów pozyskiwania ruchu. Spółka kontynuuje działania restrukturyzacyjne zainicjowane na początku 2013 roku.

Zwiększenie przychodów było efektem podwyższenia jakości serwisu i jego skuteczniejszej monetyzacji (wzrost stawki aCPC), wzrostu uśrednionej liczby przejść jednego użytkownika serwisu Nokaut.pl do sklepu internetowego (aUCR) oraz zwiększenia liczby użytkowników (RU) odwiedzających serwis Nokaut.pl.

„Wzrost kosztów pozyskania ruchu wynika z kolejnych zmian w algorytmach Google, co systematycznie wpływa na obniżenie ruchu pochodzącego z SEO. Obecnie większość ruchu pochodzi ze źródeł płatnych i zakładamy, że trend ten będzie się utrzymywał. Dlatego Zarząd rozważa inwestycje w obszary nie narażone na ryzyko, które wystąpiło przy porównywarce cen” – powiedział Sławomir Topczewski, p.o. prezesa zarządu Grupy Nokaut.

W ramach kontynuacji programu restrukturyzacji spółka zmniejszyła zatrudnienie do 33 osób. Jednocześnie trwają prace nad optymalizacją serwisu ukierunkowane na zwiększenie rentowności.

Jak stworzyć zgrany zespół w pracy?

Nie ma jednej skutecznej recepty na motywację i zwiększenie efektywności zespołu, ale warto unikać typowych błędów. Pieniądze to nie wszystko i coraz więcej pracowników docenia inne, pozapłacowe formy motywacji. Jak sprawić, aby Twoi pracownicy cieszyli się z kolejnego dnia w biurze i utożsamiali się z Twoją firmą?

Delegowanie zadań i samodzielność pracowników

Czy pracownik, który ciągle jest sprawdzany przez pracodawcę na każdym etapie powierzonego zadania może być efektywny? Początkowo nie ma to zapewne znaczenia, ale wraz z dłuższym stażem w firmie może doprowadzić do frustracji i „wypalenia”.

Każda osoba potrzebuje poczucia samodzielności i odpowiedzialności za wykonywane projekty. Warto więc delegować zadania i zaufać pracownikowi, co zwiększy jego poziom zaangażowania, a po dobrze wykonanej pracy spowoduje większe poczucie sukcesu. W końcu sukces zawsze jest równy zadowoleniu, a to determinuje motywację do kolejnych działań.

Wyznaczanie celów

Dobry pracodawca powinien posiadać umiejętność precyzyjnego wyznaczania celów. Warto poświęcić czas na rozmowę z pracownikiem przed ich wyznaczeniem, aby zorientować się czy są one osiągalne w danym momencie. „Nie jest sztuką” wyznaczyć cel, którego pracownik nie będzie w stanie zrealizować i w konsekwencji doprowadzi to do niezadowolenia obu stron.

– Często prowadząc firmę, w naszej głowie pojawia się mnóstwo pomysłów, które w danym momencie, przy środkach jakie posiadamy są mało realne do osiągnięcia. Warto wtedy przed wyznaczeniem kolejnego „nierealnego celu” porozmawiać z pracownikiem i zapytać o jego opinię. Jeśli potrafimy rozmawiać i posiadamy dobry zespół, wypracujemy najskuteczniejsze rozwiązanie – mówi Przemysław Styrna, New Business Manager GRUPA 365NET.

Nie tylko pracą człowiek żyje…

Podobnie jak w sporcie, również w firmie, ważną kwestią jest integracja zespołu. Wspólnie spędzony czas poza pracą, wpływa znacząco na polepszenie atmosfery w biurze. Zorganizowanie imprezy tematycznej, paintball, czy świętowanie urodzin pracowników to tylko przykłady, które warto wykorzystać. Najlepiej jednak o zdanie zapytać samych pracowników… efekt gwarantowany!

Nie zapominajmy również o miejscu pracy. Za przykład może posłużyć Google, które słynie z nietypowych rozwiązań. Nie każdy jednak może pozwolić sobie na pokój gier, siłownię, czy dużą kuchnię w biurze. Ale gdy wymagamy od pracowników kreatywności, warto samemu wykazać się kreatywnością już na etapie urządzania przestrzeni biurowej. Nie masz pomysłu jak to zrobić? Niech z pomocą przyjdą pracownicy, którzy swoje pomysły będą wrzucali do specjalnej skrzynki, a Ty wybierzesz najlepsze.

Stworzenie zgranego, zmotywowanego do pracy zespołu pracowników nie jest prostym zadaniem. Powyższe przykłady stanowią tylko część działań, które mogą okazać się skuteczne. Warto testować różnorodne rozwiązania, ponieważ zgrany zespół zawsze pracuje skuteczniej i osiąga lepsze wyniki.

Zmiany prawa podatkowego wpływają negatywnie na atrakcyjność inwestycyjną polskiego rynku

Więcej niż 60 proc. respondentów jest przekonanych, że system podatkowy w ich kraju jest niestabilny. System podatkowy w Polsce, na Węgrzech, w Portugalii, Włoszech i Rosji został oceniony jako najmniej stabilny w całej Europie. Stabilność swojego otoczenia prawnego najwyżej oceniają podatnicy w Holandii, Wielkiej Brytanii, Luksemburgu i Szwajcarii. 80 proc. respondentów uznaje, że głównym powodem niestabilności systemu podatkowego są częste zmiany legislacyjne, a aż 50 proc. ankietowanych podaje niejednoznaczność, słabość i zmienność praktyki orzeczniczej. Jednocześnie, 44 proc. ankietowanych jako główny czynnik podnoszący konkurencyjność gospodarki podaje pewność systemu podatkowego w przyszłości oraz uproszczenie przepisów podatkowych (36 proc.) – to główne wnioski z badania „European Tax Survey. The benefits of stability”, przeprowadzonego przez firmę doradczą Deloitte w 27 krajach Europy.

Więcej niż 60 proc. respondentów, którzy wzięli udział w badaniu Deloitte dotyczącego stabilności otoczenia podatkowego, jest przekonanych, że w ich kraju system podatkowy jest niestabilny. Największy odsetek odpowiedzi negatywie oceniających system podatkowy pochodzi z Węgier – aż 81 proc. ankietowanych postrzega Węgry jako najbardziej niestabilny podatkowo kraj w Europie. Na przeciwnym krańcu uplasowali się respondenci z Czech i Irlandii, wśród których kolejno tylko 34 proc. i 11 proc. oceniło, iż ich system podatkowy jest niestabilny.

Na poczucie niskiej stabilności systemu podatkowego składają się – zdaniem ankietowanych – czynniki takie jak: częste zmiany w prawie podatkowym (aż 80 proc. odpowiedzi), niejednoznaczność i zmienność praktyki orzeczniczej (50 proc.), a także wsteczne zmiany legislacyjne oraz zbyt długo trwające postępowania podatkowe.

Firma Deloitte poprosiła osoby odpowiedzialne za kwestie podatkowe w europejskich firmach o zidentyfikowanie trudności, z jakimi muszą się zmierzyć, prowadząc działalność operacyjną na Starym Kontynencie. Większość respondentów wskazała niestabilność systemu podatkowego i częste zmiany legislacyjne. Jednocześnie spośród prawie tysiąca ankietowanych, aż 44 proc. respondentów podało, że właśnie pewność i przewidywalność systemu podatkowego jest kluczem do podniesienia atrakcyjności inwestycyjnej danego kraju. Z drugiej edycji badania Deloitte wynika, że najstabilniejszymi podatkowo dużymi gospodarkami jest Holandia (40 proc. odpowiedzi) oraz Wielka Brytania (30 proc.).Według ankietowanych osób, to są właśnie te kraje, których systemy podatkowe charakteryzują się przejrzystością i przewidywalnością, a także co istotne, łatwym kontaktem z ich organami podatkowymi. Spośród mniejszych gospodarek europejskich ponownie najlepiej oceniane zostały Luksemburg i Szwajcaria.

Dużym rynkiem, który w opinii respondentów jest najtrudniejszy do prowadzenia działalności jest rynek rosyjski. Powodem tak niskiej oceny jest, zdaniem ankietowanych, wysoki poziom skomplikowania prawa podatkowego i niski poziom stabilności podatkowej. Również gospodarka włoska została wskazana jako mało „przyjazna” podatnikom. Pytani, czy wśród średnich i mniejszych gospodarek europejskich są takie, które uważają za bardziej wymagające od wskazanych, respondenci raczej podtrzymywali swoją pierwszą odpowiedź. Niemniej, Grecja, Portugalia, Polska, Ukraina i Węgry znalazły się grupie krajów, w których prowadzenie działalności stanowi największe wyzwanie. Polskę, podobnie jak Ukrainę, wskazało ok. 7 proc. ankietowanych.

„Dynamicznie rozwijająca się gospodarka oraz zdolność adaptacji do zmieniającej się rzeczywistości ekonomicznej przez polskich przedsiębiorców jest ważnym atutem naszego rynku. Skomplikowany i niejednoznaczny system podatkowy jest jednak istotną przeszkodą na drodze do jeszcze większego wzrostu. Pomimo wyraźnego postępu w porównaniu np. z okresem lat dziewięćdziesiątych, wciąż nam jeszcze daleko do modelu najbardziej stabilnych podatkowo krajów Europy Zachodniej gdzie organy podatkowe są równorzędnym partnerem w biznesie” – komentuje Krzysztof Moczulski, Partner Zarządzający Działem Doradztwa Podatkowego, Deloitte Polska.

Jak wynika z badania, relacje z organami podatkowymi są relatywnie stabilne. 2/3 respondentów określiło relacje jako dobre lub bardzo dobre. Jedynie 5 proc. wszystkich ankietowanych oceniło, że relacje z organami podatkowymi pogorszyły się w ciągu minionego roku.

Na pytanie o kontrole podatkowe, około 38 proc. ankietowanych deklaruje gotowość odwołania się do sądu od niekorzystnej decyzji władz podatkowych, natomiast 41 proc. z nich uzależnia swoją decyzję od innych czynników.

75 proc. badanych stwierdziło, że w ciągu ostatnich trzech lat doświadczyli kontroli w zakresie podatku VAT, około 60 proc w zakresie CIT . U 40 proc. podatników organy skontrolowały ceny transferowe, opodatkowanie międzynarodowych transakcji oraz u 20 proc. firm podatek dochodowy od osób fizycznych. Mniej niż 10 proc. dyrektorów wyjaśniało inspektorom skarbowym swoje rozliczenia celne, akcyzowe oraz opodatkowanie majątku (property tax).

„W Polsce praktyka administracyjna w zakresie cen transferowych jest niejasna i nieprzewidywalna, większość interpretacji podatkowych dotyczących cen transferowych stanowią interpretacje negatywne, a orzeczenia sądowe często wprowadzają rozszerzającą interpretację przepisów i prowadzą do wzrostu niepewności zwłaszcza w zakresie obowiązków dokumentacyjnych. Jak wynika z badania, skomplikowane i niejasne przepisy stanowią duże wyzwanie zarówno dla organów podatkowych, jak i dla podatników. Ostatnie zmiany w Rozporządzeniu Ministra Finansów prowadzą do uporządkowania w kilku obszarach dotyczących cen transferowych, natomiast ich przełożenie na kontrole podatkowe i na wytworzenie stabilnej praktyki i interpretacji przepisów wymaga czasu i zasobów. Przewidujemy, że pod lupą inspektorów podatkowych znajdą się w najbliższym czasie w szczególności restrukturyzacje działalności przedsiębiorstw– konkluduje Iwona Georgijew, Partner, Lider Zespołu Cen Transferowych w Deloitte.

Komentarz dzienny, 18 listopada 2013

Produkcja przemysłowa spadła w październiku o 0,1% (konsensus rynkowy opiewał na wzrost o 0,2%). Poprzednie dane zostały zrewidowane w górę łącznie o +0,1% (ostatnie dwie publikacje za wrzesień i sierpień łącznie o 0,2%). Przetwórstwo przemysłowe odnotowało wzrost o 0,3% (rewizje netto +0,2%), co było zgodne z konsensusem prognoz. Negatywnie zaskoczyło jednak górnictwo (-1,6%) oraz wytwarzanie i dystrybucja mediów (-1,1%). Pierwszy minus – biorąc pod uwagę dynamikę sektora wydobywczego gazu łupkowego – to zapewne wypadek przy pracy, drugi związany jest stricte z efektami pogodowymi; październik był globalnie bardzo ciepły (również między innymi w Polsce).

J. Lewandowski: w nowej perspektywie środki ułatwią dostęp do finansowania małym i średnim firmom

CEO Magazyn Polska

Jednym z priorytetów nowej unijnej perspektywy ma być finansowanie przedsiębiorczości, szczególnie małym i średnim firmom. – To jest mieszkanka różnych programów w tym budżecie plus akcja Europejskiego Banku Inwestycyjnego – mówi komisarz UE ds. budżetowych Janusz Lewandowski. Mają one zmniejszać ryzyko banków w finansowaniu europejskich firm.

 – Po raz pierwszy mamy w budżecie zupełnie nowy pieniądz, który się nazywa pieniądzem na ułatwienie dostępu do źródeł finansowania przez małe i średnie firmy. Jestem bardzo ciekaw, w jaki sposób ten program dotrze do Polski, bo to jest coś nowego – podkreśla Janusz Lewandowski w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes.

Unia Europejska jest bliska przyjęcia ostatecznej wersji budżetu na lata 2014-2020. W ubiegły czwartek dokument zatwierdziła komisja budżetowa Parlamentu Europejskiego. Europosłowie na sesji plenarnej zajmą się nim we wtorek.

Polska ma otrzymać w ciągu siedmiu lat ponad 400 mld zł.

 – Każdy kraj na prawo wyboru swoich celów strategicznych. Polska pośród nich musi ciągle mieć infrastrukturę, bo mamy ogromną lukę, jeżeli mniej na autostrady i drogi szybkie, to więcej na kolej. Może niekoniecznie wszędzie lotniska. Będzie też pula pieniędzy na innowacyjność i przedsiębiorczość, w tym również pożyczki, bo nasze firmy zaczęły z nich korzystać w toku siedmiolatki 2007-2013 – mówi Janusz Lewandowski.

Liczy na to, że dodatkowe środki polskie firmy wykorzystają na innowacyjność. Jak podkreśla, finansowanie śmiałych przedsięwzięć innowacyjnych to wyzwanie, które stoi przed Polską w najbliższych latach.

 – Byłbym niezwykle szczęśliwy, gdyby w tych pieniądzach z siedmiolatki 2014-2020 znalazł się motyw innowacyjności, który jest trudnym problemem w całej Europie – mówi komisarz. – Skok od gospodarki, która jest głównie naśladowcza, która pozyskuje patenty z zagranicy, do gospodarki, która sama jest innowacyjna – to może być jeden z najlepszych celów wydawania tych pieniędzy.

Ministerstwo Środowiska chce zlikwidować nierejestrowane uprawy roślin modyfikowanych genetycznie

CEO Magazyn Polska

Resort środowiska chce gruntownie uregulować kwestie uprawy roślin genetycznie modyfikowanych (GMO) w Polsce. Choć prawo Unii Europejskiej nie pozwala na wprowadzenie całkowitego zakazu hodowli GMO, resort ma zamiar restrykcyjnie przestrzegać nowych przepisów. Jak tłumaczy Janusz Zaleski, wiceminister środowiska, nowelizacja ustawy o GMO ma za zadanie doprowadzić do likwidacji upraw nierejestrowanych.

Polsce udało się uzyskać zgodę Komisji Europejskiej na stworzenie lokalnych stref wolnych od GMO. To jedna z najważniejszych zmian, którą zakłada przygotowana przez resort środowiska nowelizacja ustawy o GMO. Ministerstwo Środowiska jest na etapie uzgadniania jej zapisów z Ministerstwem Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Na przełomie roku projekt powinien trafić do uzgodnień międzyresortowych i konsultacji społecznych. Resort środowiska spodziewa się, że zdania na temat poszczególnych kwestii zawartych w ustawie będą podzielone. 

 – Były, są i na pewno będą różnice, nie tylko z resortem rolnictwa, ale przecież w trakcie konsultacji społecznych podejrzewam, że też będą bardzo różne głosy, bo ustawa dotyka istotnych kwestii – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Janusz Zaleski, wiceminister środowiska. – Pewnie narusza również interesy producentów GMO, ale tego się spodziewamy. Jesteśmy gotowi stawić temu czoła. 

Projekt nowelizacji ustawy z 2001 roku o organizmach genetycznie zmodyfikowanych zakłada  m.in. możliwość tworzenia stref wolnych od GMO przez posiadaczy gospodarstw rolnych z własnej inicjatywy. W ten sposób resort środowiska chce stworzyć przejrzysty system, który z jednej strony będzie gwarantował  rolnikom swobodę prowadzenia działalności gospodarczej, a z drugiej umożliwi im wyłączenie pewnych obszarów spod upraw roślin genetycznie zmodyfikowanych.

 – Ustawa ma za zadanie przede wszystkim doprowadzić do tego, żeby nie było żadnych upraw nierejestrowanych. Musimy być tutaj zgodni z prawem unijnym, a jednocześnie chcemy wprowadzić takie obostrzenia, które zapewnią absolutne bezpieczeństwo przyrodnicze krajowi – wyjaśnia wiceminister.

Nowe prawo ma również wprowadzić ułatwienia dla badań naukowych w zakresie GMO w systemach zamkniętych, a także zapewnić wyższy poziom bezpieczeństwa związanego ze stosowaniem GMO oraz ułatwić dostęp do informacji na ten temat. Wiceminister środowiska deklaruje, że jego resort będzie stał na straży tych przepisów.

 – Podejrzewam, że będą problemy związane z tym, że różne grupy, które są zainteresowane we wprowadzaniu upraw GMO, będą chciały uelastycznienia tych zapisów. My będziemy stali na stanowisku, żeby to były bardzo twarde zapisy, które uregulują to w sposób zgodny z prawem unijnym – podkreśla.

Choć – zgodnie z prawem UE – Ministerstwo Środowiska nie ma prawa całkowicie zakazać hodowli GMO, ma jednak zamiar wprowadzić restrykcyjne obostrzenia w tej kwestii.

 – Możemy tylko dokonać takich obwarowań, które uczynią cały proces przywożenia nasion, uprawiania, rejestrowania transparentnym, dostępnym dla każdego w tym sensie, że wiedza o tym, gdzie są te uprawy, będzie dostępna – tłumaczy Janusz Zaleski. – Chcielibyśmy, żeby również sąsiedzi, czyli właściciele pól, które graniczą z uprawami, mieli możliwość wypowiedzenia się na ten temat. Tutaj, podejrzewam, będą największe kontrowersje dla lobby GMO – tak bym to określił. Ale to wszystko okaże się w procesie konsultacji, a potem procesie legislacyjnym – dodaje wiceminister.

Do wydobycia gazu łupkowego z jednej koncesji potrzebnych jest nawet 40 mld zł. Niezbędne będą pieniądze z zagranicy

CEO Magazyn Polska

Wydobycie gazu łupkowego w Polsce jest możliwe, ale sami tego nie udźwigniemy finansowo – uważa Andrzej Sikora, prezes Instytutu Studiów Energetycznych. W jego ocenie barierą dla wydobycia będzie nie tylko brak pieniędzy, ale także otoczenie prawne i rynkowe. Instytut Studiów Energetycznych szacuje koszt wydobycia gazu łupkowego w Polsce tylko z jednej koncesji nawet na 40 mld zł.

Jak wynika z modelu przygotowanego przez Instytut Studiów Energetycznych poszukiwania gazu łupkowego w Polsce są bardzo kosztownym procesem.

 – Jesteśmy na bardzo wstępnym etapie tych wyliczeń, ale w oparciu o model, który został przygotowany, mogę powiedzieć, że rząd wielkości to jest między 25 nawet do 40 miliardów złotych przy parametrach koncesji około 200-210 kilometrów kwadratowych – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Andrzej Sikora, prezes Instytutu Studiów Energetycznych.

Z tego powodu na koncesje poszukiwawcze mogą pozwolić sobie tylko nieliczne polskie firmy. Należą do nich głównie spółki ze znaczącym udziałem Skarbu Państwa.

 – Najbogatszą firmą, która stać na tego typu działania jest KGHM. Natomiast nie jest to zasadnicza dziedzina działalności KGHM–u. Dość duże środki przeznaczają na tego typu badania zarówno PKN Orlen, jak i firma najbardziej zainteresowana poszukiwaniem gazu ziemnego, czyli PGNiG – tłumaczy Sikora.

Polskie podmioty, które dotychczas zaangażowały się w poszukiwania gazu z łupków, są w stanie samodzielnie przeszukać jedynie bardzo niewielką część obszaru koncesyjnego.

 – Nasza estymacja mówi, że jesteśmy w stanie w ten sposób pokryć nie więcej niż 3-5 procent obszaru koncesyjnego – wyjaśnia prezes ISE. –  Oznacza to, że z polskich pieniędzy sami tego problemu nie udźwigniemy.

Według stanu na dzień 1 listopada 2013 r. w Polsce obowiązuje 99 koncesji na poszukiwanie i/lub rozpoznawanie złóż węglowodorów, w tym gazu z łupków. Zostały one udzielone na rzecz 34 polskich i zagranicznych podmiotów (koncesjonariuszy). Do 4 listopada 2013 r. wykonali 51 otworów rozpoznawczych. Do 2021 r. planowane jest wykonanie łącznie 336 otworów (113 obowiązkowych i 223 opcjonalnych).

Zdaniem Andrzeja Sikory problem związany z poszukiwaniami gazu łupkowego w Polsce tkwi nie tylko w braku wystarczających środków na ten cel. Ocenia bowiem, że pieniądze są sprawą wtórną w tym procesie. Jako główne bariery wymienia natomiast otoczenie prawne i rynkowe.

 – Po pierwsze, musimy mieć takie otoczenie prawne, rynkowe, żeby ludzie, firmy, instytucje chciały do nas przyjść i te pieniądze inwestować. Wtedy pieniądze się znajdą – zaznacza.

Jako przykład państwa, w którym sprawdził się taki model, wymienia Stany Zjednoczone. Amerykańscy inwestorzy z branży wydobywczej oczekują takich samych warunków w Polsce, jak u siebie, czyli stabilnego i przejrzystego prawa oraz systemu podatkowego, które nie będą zaporą dla prowadzania kosztownych badań w poszukiwaniu gazu łupkowego.

W Polsce brakuje również odpowiedniego wsparcia ze strony państwa.

 – Musi to być stabilna polityka koncesyjna, stabilna polityka fiskalna, a przede wszystkim system fiskalny, który byłby przystający do gazu z łupków w Polsce – wymienia Sikora.

Z badań Instytutu Studiów Energetycznych wynika, że poszczególne baseny geologiczne, w których występują złoża gazu łupkowego, różnią się od siebie pod względem parametrów wydobywczych. Powinny zatem uwzględniać to ceny poszczególnych koncesji.

 – Powinien to być model dostosowany do poszczególnych basenów. Najciekawszym rozwiązaniem byłby podatek dochodowy po pokryciu kosztów poniesionych przez inwestorów, zależny od basenu, w jednym mniejszy, w drugim większy – tłumaczy Andrzej Sikora. – W Teksasie podatek od najlepszych złóż to jest siedem procent, ale są złoża, które są nieopodatkowane w ogóle. Wszystko zależy od ekonomiki.

Dotychczas nie udało się wykonać wystarczającej liczby odwiertów, by stwierdzić, czy wydobycie surowca w Polsce będzie opłacalne. Dodatkową barierą może być unijna dyrektywa, która może objąć obowiązkową oceną oddziaływania na środowisko zarówno wydobycie, jak i poszukiwanie gazu z łupków. Zdaniem części polskich europosłów i ekspertów, spowolni to proces wydobycia surowca.

Instytut Jagielloński: złe prawo wciąż uniemożliwia prawidłowe funkcjonowanie systemu viaTOLL

CEO Magazyn Polska

Największe problemy związane z systemem viaTOLL to sposób naliczania kar oraz wyłączenie spod niego autostrad koncesyjnych ocenia Instytut Jagielloński. Zarzuty te stawiane od ponad dwóch lat potwierdził raport Najwyższej Izby Kontroli. Instytut Jagielloński ocenia, że krytyka braku certyfikacji stali wykorzystanej do budowy bramownic to drobne uchybienie w porównaniu z problemami związanymi z niedostosowaniem prawa w zakresie elektronicznego systemu poboru opłat. 

 – Problemem jest, że kary są nakładane w sposób losowy, bo w oparciu o liczbę przejechanych skrzyżowań. Kierowca może przejechać na jednym odcinku jedno albo dwa, a może też przejechać 15 i wtedy kara będzie odpowiednio większa. Pod tym względem jest to totolotek – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Marcin Roszkowski, prezes Instytutu Jagiellońskiego.

Instytut Jagielloński zajmuje się monitoringiem systemu elektronicznego poboru opłat viaTOLL od rozpoczęcia jego instalacji, czyli od końca 2010 r. System ruszył w lipcu 2011 r. Zarówno eksperci IJ, jak i NIK w opublikowanym pod koniec października raporcie przyznają, że jest on nowoczesny, dostosowany do europejskich standardów i znacznie efektywniejszy niż winiety, które zastąpił.

Nie brakuje jednak problemów, które utrudniają funkcjonowanie systemu. Roszkowski podkreśla jednak, że odpowiada za to nie operator systemu viaTOLL, lecz nieprecyzyjne lub błędne prawo.

Poza niesprawiedliwym dla kierowców systemem naliczania kar problemem jest też nieobjęcie viaTOLL-em autostrad koncesyjnych, a także niejasne przepisy co do tego, czy na budowę bramownic z czujnikami systemu niezbędne jest pozwolenie budowlane.

 – Tak naprawdę w Polsce funkcjonują autostrady eksterytorialne, dlatego że prywatni koncesjonariusze nie są objęci systemem viaTOLL – mówi Roszkowski. – Traktowanie niektórych odcinków dróg eksterytorialnie, chore naliczanie kar przez inspekcję, niedogranie takiego elementu jak właściwość prawna budowli, jaką jest bramownica, to są rzeczywiście poważne rzeczy, które przy tak dużej inwestycji nie powinny mieć miejsca.

Roszkowski dodaje, że inne kwestie skrytykowane przez NIK są znacznie mniej istotne. To np. kwestia braku odpowiednich certyfikatów dla stali, z której zbudowane zostały bramownice. Podkreśla, że jeśli faktycznie doszło do przestępstwa, to sprawą powinien zająć się prokurator, natomiast nawet w takim wypadku skala nadużycia w porównaniu do wartości całego systemu jest znikoma.

Zdaniem prezesa Instytutu, najpilniejszą potrzebą w ramach prawa regulującego system viaTOLL jest uporządkowanie naliczania kar, nad czym już pracuje parlament.

PKO BP: Złoty będzie się umacniać. Giełda do końca roku raczej stabilna.

CEO Magazyn Polska

Po dwóch mocnych ruchach umacniających dolara pod koniec października i na początku listopada, złoty i euro znów zaczynają zyskiwać na wartości. Zdaniem Mariusza Adamiaka, dyrektora biura strategii rynkowych PKO BP, do końca roku obie waluty powinny się umacniać. Złotego wesprze mocniejsze euro i dobre dane o PKB. Te ostatnie popchnęły też w górę w ostatnich dniach główne indeksy polskiej giełdy.

 – Spodziewamy się, że złoty nieco umocni się jeszcze w kierunku końca roku. Spodziewamy się tego, ponieważ widzimy potencjał do umocnienia się umocnienia euro w stosunku do dolara – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Mariusz Adamiak, dyrektor biura strategii rynkowych PKO BP.

Dolarowi nie pomaga odsunięcie w czasie ograniczenia programu skupowania amerykańskich obligacji. Po wypowiedziach wiceszefowej, a już niebawem szefowej amerykańskiego banku centralnego Janet Yellen, rynek nie spodziewa się w tej sprawie żadnych zmian ze strony FEDu nie tylko przed końcem tego roku, ale i do końca pierwszego kwartału przyszłego roku. Do tego Europejski Bank Centralny, mimo niespodziewanego obniżenia stóp procentowych na początku listopada, nie wspomina o kolejnej operacji LTRO, czyli długoterminowych tanich pożyczek dla banków Eurolandu, a to umacnia euro.

Złoty jest bezpośrednio bardziej związany z euro, natomiast jego kurs w stosunku do dolara to przede wszystkim efekt kursu euro-dolara. Jeśli więc ta relacja w dalszym ciągu by się pogłębiała, to kurs dolara na poziomie poniżej 3 zł jest możliwy.

 – My przede wszystkim patrzymy na kurs w stosunku do euro, gdyż polska gospodarka jest ściśle związana z gospodarką europejską i widzimy tutaj potencjał do aprecjacji w stosunku do waluty europejskiej – wyjaśnia dyrektor biura strategii rynkowych PKO BP. – Również widzimy potencjał dla euro w stosunku do dolara, to niewykluczone, że rzeczywiście złoty wzmocni się poniżej 3 złotych za dolara.

Zdaniem ekonomisty polska gospodarka weszłą w fazę stałego wzrostu, przynajmniej na najbliższe dwa lata. Potwierdzają to niespodziewanie dobre dane o wzroście PKB w trzecim kwartale. O ile w dwóch pierwszych kwartałach roku gospodarka urosła odpowiednio o 0,5 proc. i 0,8 proc., to w III kw. już o 1,9 proc. mocniej niż oczekiwali ekonomiści.

 – Na złotego dobrze wpływa poprawiająca się sytuacja gospodarcza. Powoli też pojawiają się na horyzoncie komentarze dotyczące ewentualnych podwyżek stóp procentowych pod koniec przyszłego roku, w związku z tym to będzie trzymało złotego w pozytywnym trendzie – uważa Adamiak.

Sygnały ożywienia służą nie tylko złotemu, ale i giełdzie, bo rosną prognozy zysków notowanych spółek. Mimo bardzo optymistycznej reakcji po ogłoszeniu silniejszego od spodziewanego wzrostu PKB, zdaniem Adamiaka akcje są już dosyć drogie i raczej nie należy już w tym roku oczekiwać znaczących wzrostów.

– Natomiast trzeba zauważyć, że giełda już sporo zrobiła tego wzrostu, i to zrobiła w warunkach spadających zysków. W tym momencie wskaźniki są bardzo wysokie historycznie, a to ogranicza nieco potencjał – mówi Adamiak. – W tym momencie akcje są już drogie, więc nie spodziewamy się jakiegoś istotnego wystrzału w górę, raczej stabilizacji.

Vivus Finance planuje pozyskać pół miliona klientów do końca roku

CEO Magazyn Polska

Firma pożyczkowa Vivus Finance zamierza pozyskać do końca roku prawie 500 tysięcy nowych klientów. W przyszłym roku chce zwiększyć ich liczbę o 60 proc. Szansy na rozwój upatruje w innowacyjnych rozwiązaniach oraz w rosnącej popularności usług internetowych.

 Działamy w Polsce od 14 miesięcy i w początkowych 2-3 miesiącach byliśmy ostrożni, badaliśmy rynek – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Loukas Notopoulos, prezes firmy Vivus Finance. – Ekspansję pożyczkową rozpoczęliśmy dopiero w tym roku, gdy poczuliśmy się pewni i wiedzieliśmy już dokładnie, jaki jest profil klienta, który nas interesuje.

Vivus liczy na to, że do końca roku uda się pozyskać ok. pół miliona nowych klientów. Na przyszły rok planuje wzrost ich liczby o kolejne 60 proc. 

  Mamy dosyć ambitne plany na 2014 rok. Chcemy dodatkowo wdrożyć kilka fajnych pomysłów, które zrewolucjonizują rynek finansowy w Polsce – zapowiada Notopoulos. – Rozmawiamy ze sklepami internetowymi, chcemy nadać tzw. kontekstowość, czyli być tam, gdzie pojawia się potrzeba klienta i dać mu ten środek, czyli pieniądz, który spełnia jego potrzeby

Prezes Vivus Finance szansy na dalszy rozwój upatruje m.in. w występującym w wielu branżach trendzie przechodzenia do usług online. Nie widzi zagrożeń związanych z nierzetelnymi klientami, ponieważ firma dokładnie sprawdza osoby, które przychodzą do niej po pożyczkę.

 – Dla branży consumer finance średni wskaźnik kredytów przeterminowanych powyżej 90 dni plasuje się około 16-19 proc. U nas ten wskaźnik jest na poziomie 10,5 proc. Dlaczego? Ponieważ sprawdzamy klientów, współpracujemy ze wszystkimi biurami informacji gospodarczej oraz Biurem Informacji Kredytowej. To pozwala nam powiedzieć, że jak udzielamy pożyczkę, to otrzymuje ją osoba, która odda nam również te pieniądze – podkreśla Loukas Notopoulos.

Będzie więcej Stokrotek. Sieć zapowiada uruchomienie franczyzy w przyszłym roku

CEO Magazyn Polska

Supermarkety Stokrotka zapowiadają rozbudowę sieci. Około 15 lokalizacji ma powstać w tym roku, a w przyszłym 30 kolejnych. Ponadto Stokrotka chce uruchomić sieć franczyzową i rywalizować z największymi dyskontami.

 – Planujemy zwiększanie sprzedaży z istniejących lokalizacji poprzez sprzedaż większej liczby artykułów temu samemu klientowi oraz przyciągnięcie nowych konsumentów. W tym roku deklarowaliśmy uruchomienie około 15 lokalizacji. Będziemy bardzo bliscy tej liczby – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Dariusz Kalinowski, prezes Stokrotki.

W przyszłym roku sieć planuje uruchomić 30 sklepów własnych oraz dodatkowo placówki w modelu franczyzowym. Rocznie sieć chce pozyskiwać nawet kilkadziesiąt placówek franczyzowych.

Nowe sklepy Stokrotki mają powstawać przede wszystkim w większych miastach, w których liczba mieszkańców szybko rośnie.

 – Chcielibyśmy być tam, gdzie pojawia się konsument, a konsumenci dziś migrują z mniejszych miejscowości do większych skupisk, które oferują im więcej możliwości zarabiania, rozwijania się. W Warszawie w ciągu roku przybyło ostatnio oficjalnie 20 tys. mieszkańców, a nieoficjalnie 5 razy więcej. To jest więc miejsce, gdzie supermarkety mogą zdobywać nowego klienta i się rozwijać – mówi Kalinowski.

Nowe supermarkety Stokrotki powstają w oparciu o wynajmowane powierzchnie, więc rozwój nie jest bardzo kosztowny. Sieć rezerwuje również środki na dostosowanie punktów w sieci franczyzowej do standardów Stokrotki. Jak podkreśla Kalinowski, klienci muszą otrzymać dokładnie taki sam komfort obsługi oraz ofertę w punktach własnych oraz franczyzowych.

Rozwój sieci supermarketów ma pozwolić na nawiązanie walki z dyskontami. Kalinowski przyznaje, że dwie największe sieci wielkopowierzchniowych dyskontów dominują na rynku, ale wynika to z tego, że rynek supermarketów jest bardziej rozdrobniony.

 – Supermarkety są dzisiaj bardziej podzielone, jeszcze nieskonsolidowane, więc to nie wygląda może tak imponująco, gdy Stokrotka mówi o 30 lokalizacjach plus franczyza, co łącznie nam da około 50 lokalizacji, ale jak się zsumuje nasze plany rozwoju i plany rozwoju pozostałych sieci supermarketów, to nagle okaże się, że te supermarkety wcale nie chcą ustępować dyskontom – zauważa Kalinowski.

Poza nowymi placówkami Stokrotka rozwija się również poprzez własną sieć logistyczną. W ramach usprawniania dystrybucji, Stokrotka ma pod Warszawą nowoczesne centrum o powierzchni 30 tys. mkw. oraz osiem mniejszych tzw. cross-docków, czyli magazynów przeładunkowych, w całym kraju.

 – Zatrudnienie się zwiększyło o ten personel, który pojawił się w naszych służbach logistycznych, natomiast sama logistyka dla sieci ma istotne znaczenie. Przede wszystkim daje nam gwarancję wyższej jakości i świeżości produktów, które oferujemy w sklepie. Poprzez nasz własny system i kontrolę wielowymiarową jakości i świeżości produktów, dajemy absolutną gwarancję tego, że to, co z naszego magazynu centralnego dociera na sklep, jest produktem pierwszej jakości – podkreśla Kalinowski.

Sieć planuje zakończenie tego procesu w ciągu kilku tygodni. W przyszłości Stokrotka nie wyklucza także rozwoju w obszarze e-handlu, ale jak podkreśla prezes sieci, nie stanie się to jeszcze w najbliższym czasie.

Trudniej o kredyt w banku. Wielu pieniądzy na finansowanie biznesu szuka w internecie.

Rośnie liczba osób, które szukają innych niż kredyty źródeł finansowania, a rola banków słabnie. Coraz popularniejszym rozwiązaniem jest tzw. crowdfunding, czyli szukanie inwestorów poprzez wyspecjalizowane portale internetowe. Nowe metody płatności oznaczają także większe bezpieczeństwo transakcji.

 – Obserwujemy wiele zmian na rynkach finansowych, spowodowanych na przykład brakiem dostępu do kredytów. Wielu ludzi szuka alternatywnych rozwiązań, korzystają m.in. z crowdfundingu, gdzie publikuje się swój projekt w internecie i szuka chętnych do podjęcia ryzyka i zainwestowania w niego. Crowdfunding bardzo szybko rozwija się w Wielkiej Brytanii, gdzie wyliczono, że inwestycje te w ciągu około pięciu lat mogą być warte nawet 30 miliardów funtów rocznie – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Chris Skinner, prezes The Financial Services Club.

Crowdfunding to forma finansowania polegająca na zaangażowaniu społeczności osób zainteresowanych danym projektem. Najczęściej poszukiwanie takich inwestorów odbywa się za pośrednictwem wyspecjalizowanych stron internetowych oraz portali społecznościowych. Dawcy pieniędzy mogą liczyć na udział w przyszłych zyskach lub inną formę wynagrodzenia, w zależności od finansowanego projektu. Po stronie firm podobnym zjawiskiem jest crowdsourcing, czyli poszukiwanie pracowników wśród szerokiej grupy osób, również najczęściej za pośrednictwem internetu.

Skinner dodaje, że crowdfunding i crowdsourcing to nie jedyne zmiany w obszarze finansowania. Powstaje też coraz więcej firm, które wspierają początkujących przedsiębiorców.

 – Mamy wiele dużych firm, które rozpoczynały jako małe na rynku, jak np. Zopa. Zopa powstała w 2005 roku, a teraz należy do grona głównych pożyczkodawców w Wielkiej Brytanii. Działa na podobnych zasadach jak eBay, tylko że łączy pożyczkodawców i pożyczkobiorców – podaje przykład Skinner.

Dodaje, że na zmianach najbardziej tracą banki, których rola słabnie. Jednym z kolejnych kroków może być rozwój wirtualnej waluty bitcoin, która istnieje jedynie w internecie i pozostaje poza kontrolą jakiegokolwiek banku lub instytucji finansowej.

Równocześnie rozwój nowoczesnych technologii w bankowości powoduje wzrost ich bezpieczeństwa. Skinner przekonuje, że płacenie za pomocą urządzeń mobilnych lub zaawansowanych technologicznie kart jest bezpieczną i pewną metodą płatności.

 – Ten sposób dokonywania transakcji jest o wiele bezpieczniejszy niż stosowanie innych mechanizmów – to potwierdzi większość banków. Głównie ze względu na to, że telefon, numer oraz karta chipowa są unikatowe, instytucje stosujące nowe technologie mogą nas dzięki nim zlokalizować. Dzięki temu, jeśli idziemy do bankomatu, aby wypłacić 200 zł przy użyciu karty debetowej, bank może zlokalizować, gdzie się znajdujemy i sprawdzić, czy to naprawdę my, a nie kto inny pobiera pieniądze z naszego konta – tłumaczy Skinner.

Dodaje, że zabezpieczenia transakcji mobilnych są dokładnie takie same, jak w przypadku bankowości i usług finansowych on-line. Oznacza to, że ten rodzaj płatności może być nawet bezpieczniejszy niż ten dokonywany przy pomocy fizycznych nośników.

Duże zapotrzebowanie na węgiel. Mimo ciepłej jesieni

CEO Magazyn Polska

Pomimo ciepłej jesieni zapotrzebowanie na węgiel ciepłowniczy jest na podobnym poziomie jak w ubiegłym roku. W przyszłym roku spodziewane są niewielkie spadki ceny węgla. Mimo polityki Unii Europejskiej zmierzającej do zmniejszenia udziału tego surowca w energetyce, w Polsce udział paliw alternatywnych pozostanie znikomy przez wiele lat.

 – Patrząc na cenę węgla energetycznego, to spodziewać się można raczej stagnacji lub lekkiego spadku niż wzrostu w 2014 roku. Na pewno będzie pewien udział paliw alternatywnych, ale nie aż na tyle znaczący, żeby wyeliminować węgiel jako paliwo podstawowe. Elektrownie systemowe muszą funkcjonować i w związku z tym, że naturalnym naszym paliwem, które posiadamy, jest węgiel brunatny i kamienny, na tym będzie oparta energetyka w najbliższych nawet paru dziesiątkach lat – prognozuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Zbigniew Stopa, prezes zarządu LW Bogdanka.

Przewiduje on, że zapotrzebowanie na węgiel w tym sezonie grzewczym będzie najprawdopodobniej na podobnym poziomie jak w ubiegłym roku. Jesień jest wprawdzie ciepła, ale sezon grzewczy rozpoczął się wcześnie, bo już we wrześniu. Stopa zaznacza, że pory roku nie mają wpływu na zapotrzebowanie w energetyce, choć przyznaje, że ubiegły rok był bardzo korzystny w sektorze energetyki cieplnej.

Dodaje, że to nie pogoda wpływa głównie na ceny węgla. Choć obecnie odbiorcy indywidualni płacą nieco więcej niż rok temu, lekki spadek w 2014 r. jest możliwy z uwagi na wzrost udziału paliw alternatywnych. Najważniejsze będą jednak ceny wynegocjowane przez firmy w sektorze energetycznym. Rozmowy z nimi wciąż się toczą.

Stopa podkreśla, że to węgiel pozostanie najważniejszym paliwem w Polsce, a ograniczenie czerpanej z niego energii choćby do połowy całkowitego zapotrzebowania, jest w polskich warunkach nierealne.

W Polsce udział paliw alternatywnych na pewno będzie zawsze marginalny. Unia Europejska może wymagać różnych regulacji prawnych, natomiast patrzmy na to, jaka jest rzeczywistość i na czym możemy oprzeć tę energetykę – zaznacza Stopa.

Przychody Grupy EMC Instytut Medyczny wzrosły w III kwartale 2013 roku o 14,7 proc. do 44,5 mln zł

Zwyżka ta była możliwa dzięki zwiększeniu przychodów od Narodowego Funduszu Zdrowia, pacjentów komercyjnych, towarzystw ubezpieczeniowych, a także przejęciu nowego podmiotu. W drugim kwartale 2013 roku Grupa EMC powiększyła się o Spółkę „Zdrowie”, która prowadzi Szpital Powiatowy w Kwidzynie. Wyniki tej placówki medycznej są konsolidowane od 26 lipca, co spowodowało zwiększenie przychodów o 4,8 mln zł. W trzecim kwartale zysk netto pozostał na poziomie 0,43 mln zł.

Narastająco po trzech kwartałach sprzedaż zwiększyła się o 5,5 proc. do 125, 74 mln zł . Zysk netto wyniósł 1,75 mln zł.

„W minionym kwartale konsekwentnie realizowaliśmy strategię rozwoju Grupy polegającą na przejmowaniu nowych podmiotów oraz rozbudowie i modernizacji placówek już należących do EMC” – powiedział Piotr Gerber Prezes EMC Instytut Medyczny.

W trzecim kwartale br. prowadzone były prace w związku z rozbudową należącego do Grupy EMC Szpitala Geriatrycznego im. Jana Pawła II w Katowicach. W ramach inwestycji powstaje nowy Odział szpitalny, część rehabilitacyjno-szkoleniowa oraz Centrum Badawczo-Rozwojowe (CBR). Katowicki Szpital, który obecnie ma 38 łóżek geriatrycznych, po rozbudowie dysponować będzie kolejnymi 26 łóżkami geriatrycznymi oraz 24 łóżkami rehabilitacyjnym. W ramach projektu CBR prowadzone będą prace nad poprawą jakości życia w podeszłym wieku, zwiększeniem sprawności i samodzielności osób starszych.

W trzecim kwartale kontynuowane były prace modernizacyjne w Szpitalu Bukowiec, gdzie obecnie powstaje m. in. nowy blok operacyjny i centralna sterylizacja. Trwała także rozbudowa Przychodni w Szpitalu św. Anny w Piasecznie. W parterowym budynku powstaje piętro, w którym mieścić się będzie 10 gabinetów lekarskich.

Polish Weekly Review, 15 listopada 2013

Accelerating growth and low inflation are usually hard to reconcile. However, so far financial markets seem to believe this time will be different. It will not.
Faster GDP growth growth is going to ramp up core inflation which is now rising faster than headline CPI and is likely to reach 2% in early 2014 and then even may be squeezed towards 2.5% (more and more by demand pressures). MPC is well aware that such levels of core inflation are dangerous in case any negative supply shock happens (food prices, fuel prices) as in such circumstances headline CPI easily overshoots inflation target. It is also true that exogenously low inflation readings (generated by items to which consumers are price insensitive) stimulate consumption and – in turn GDP growth.