Grecja znowu na krawędzi strefy euro

0

260 miliardów euro przeznaczonych na ratowanie greckiej gospodarki może pójść na marne. Ateny właśnie wracają na nagłówki finansowej prasy. Powody: niewystarczająca skala reform, zbliżające się terminy spłaty pożyczek oraz spór pomiędzy wierzycielami. W tle tkwi grecka katastrofa – pisze Marcin Lipka, główny analityk Cinkciarz.pl.

W połowie 2015 r. świat zobaczył, jak wygląda prawdziwy finansowy kryzys państwa. Tysiące ludzi protestujących na ulicach, brak możliwości wykonania przelewów, kolejki przed bankomatami, ograniczenia kwoty jednorazowej wypłaty do kilkudziesięciu euro i paraliż międzynarodowej aktywności gospodarczej, związany z kontrolą przepływu kapitału.

Po wielu tygodniach negocjacji i realnym zagrożeniu opuszczenia przez Grecję strefy euro, wierzyciele i kredytobiorca zgodzili się na trzeci pakiet pomocowy o wartości 86 miliardów euro (wg danych MFW od początku greckiego kryzysu na pomoc Grecji przeznaczono w sumie 260 mld).

Prawdopodobnie nie jest zaskoczeniem, że półtora roku później Grecja znowu znajduje się w centrum zainteresowania. Ciekawszy może się okazać fakt, że piętrzą się nieporozumienia nie tylko pomiędzy Atenami a pożyczkodawcami, ale także wewnątrz obozu wierzycieli.

Miażdżący raport

Głównym powodem powrotu Grecji na nagłówki mediów jest lutowy raport Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW). Jego lektura pokazuje, w jak trudnej sytuacji tkwi greckie państwo, mimo że dostało olbrzymią pomoc finansową. Według scenariusza bazowego, czyli zakładającego wprowadzenie reform, dług Grecji w 2060 r. osiągnie 275 proc. PKB, a roczne potrzeby pożyczkowe brutto (konieczność zapewnienia finansowania dla nowego i zapadającego w danym roku długu) sięgną 60 proc. PKB. To ok. sześć razy więcej niż bieżące roczne potrzeby pożyczkowe Polski w relacji do PKB.

MFW zwraca również uwagę, że połowa kredytów udzielonych przez sektor bankowy jest zagrożona (spłaty przeterminowane przynajmniej 90 dni). W raporcie czytamy też o olbrzymich nadużyciach podatkowych. Prawie połowa przychodów osób samozatrudnionych (lekarzy, księgowych, inżynierów, prawników) nie jest ewidencjonowana i nie są płacone podatki od ich wynagrodzeń.

Czytaj również:  RPP bez zmian? Ceny w Turcji wystrzeliły

Olbrzymie koszty generuje również system emerytalny, gdzie obniżka wypłat głównie dotyczyła nowych emerytów. Dla tych, którzy otrzymali świadczenie wcześniej, stosunek przeciętnej wypłaty do ostatniej pensji wynosi 80 proc. – przy średniej w strefie euro poniżej 50 proc.

Fikcją można nazwać ambitny plan prywatyzacji, z którego Grecja miała spłacać swoje zobowiązania w stosunku do wierzycieli. W 2015 r. uzgodniono, że Grecja sprzeda majątek o wartości 50 mld euro. Do tej pory jednak, według danych MFW, podpisano umowy sprzedaży o wartości 1.5 mld euro. Fundusz prognozuje, że do 2018 r. kwota powinna wzrosnąć do 5 mld.

Ciekawostką mogą być także uwagi MFW dotyczące danych statystycznych przedstawianych przez Grecję. W latach 2001-2014 średnioroczny wzrost PKB był zrewidowany o 0.6 pkt proc. w dół w porównaniu ze wstępnymi danymi. W strefie euro przeciętna rewizja wynosiła 0.2 pkt proc. w górę. Z kolei rewizja pierwotnego deficytu sektora finansów publicznych (przed kosztami obsługi długu) w latach 2001-2015 wynosiła aż 2.4 proc. PKB rocznie, gdy średnia w strefie euro to 0.3 pkt proc.

Fundamentalny spór wierzycieli