RPP nie spełnia oczekiwań

Zmiany stóp procentowych nadal istotne, aczkolwiek widzimy ruch wyraźnie w stronę kredytobiorców. Spodziewana podwyżka stóp uderzyłaby w ich budżety jeszcze bardziej. Pytanie, czy z niższymi podwyżkami uda się wygrać z inflacją.

RPP łaskawsza dla kredytobiorców

Na wczorajszym posiedzeniu Rada Polityki Pieniężnej podniosła stopy procentowe o 0,75%. Rynki oczekiwały wzrostu o 0,25% wyższego. W rezultacie po samej decyzji złoty stracił na wartości około 4 groszy względem euro. Powodem jest właśnie fakt, że rynki przygotowywały się na docelową stopę 5,5%, podczas gdy dostały 5,25%. WIBOR w dalszym ciągu rośnie. W dół poszły jednak trochę kontrakty na stopę procentową. Inwestorzy, widząc spowolnienie wzrostu, zastanawiają się, jak daleko dotrą te podwyżki i czy ostatnie zasięgi nie były przeszacowane.

Dolar mimo danych znów mocny

Wczorajsze dane z USA nie napawały optymizmem. To znaczy były to obiektywnie dobre dane. Problemem było jednak, że analitycy spodziewali się jeszcze lepszych odczytów. Raport Challengera na temat zwolnień pokazał co prawda wzrosty, ale były one relatywnie niewielkie. Rośnie liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. To może niepokoić, ale wzrost do 200 tysięcy tygodniowo to nie jest problem. Przed pandemią cieszono by się ze spadku do tego poziomu. Rynek pracy w USA powoli staje się wysycony. Nie można w takim tempie redukować bezrobocia, gdy spada ono poniżej 4%, bo brakuje po prostu chętnych podjąć pracę. Waluty przyjęły to spokojnie, dalej wierząc w siłę amerykańskiego pieniądza.

Czesi podnoszą stopy procentowe

Wczoraj w Czechach stopy procentowe poszły w górę również o 0,75%. W tym kraju jednak oczekiwania były o 0,25% niższe niż decyzja. Gdyby obie decyzje odbyły się zgodnie z oczekiwaniami, w obydwóch krajach stopy procentowe byłyby równe. W Polsce wzrosły o 0,25% mniej, za to w Czechach o 0,25% więcej od oczekiwań, mimo to stopy procentowe w Czechach są nadal o 0,5% wyższe niż w Polsce. Jak zareagowały rynki? Ponieważ spodziewano się wzrostu niższego, niż miał miejsce, nie powinno dziwić, że czeska korona zyskiwała wczoraj po decyzji na wartości.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – stopa bezrobocia,
14:30 – Kanada – stopa bezrobocia,
15:00 – Polska – konferencja prezesa NBP.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

WIG i WIG-20 najniżej od końca 2020 roku

Po najsilniejszym od czasu covidowej paniki 2 lat temu wzroście głównych indeksów rynku akcji w USA w środę, czwartkowa sesja przyniosła równie silny, ale przeciwnie skierowany ruch. S&P 500 spadł o 3,56 proc. do najniższego poziomu od początku maja. Średnia przemysłowa Dow Jonesa straciła 3,12 proc., ale również utrzymywała się powyżej swego minimum z 2 maja. Największy spadek zanotował Nasdaq Composite (-4,99 proc), który w trakcie sesji zaliczył – podobnie jak Nasdaq 100 – swe nowe roczne minimum. To największy dzienny spadek tego indeksu od 11 czerwca 2020 roku.

Dziś rano ceny kontraktów na amerykańskie indeksy spadały o ok. 0,3 proc.

Po takim przebiegu wczorajszej sesji w USA można się było dziś rano spodziewać spadków cen akcji na innych rynkach. I tak rzeczywiście się stało, chociaż w Azji i Oceanii japoński Nikkei 225 (+0,69 proc.) i filipiński PSEi (+0,14 proc.) uniknęły zniżki. Najsilniej – o 3,87 proc. – spadał dziś Hang Seng. Najniżej od 1,5 roku był dziś nowozelandzki NZX50.
Za wyjątkiem indeksów giełd w Rydze (+3,46 proc.) i Moskwie (+0,55 proc.) cała Europa również otworzyła się na czerwono. Najsilniej spadał austriacki ATX (3,24 proc.). Ok. 9:30 DAX tracił 0,38 proc., a CAC 40 0,88 proc.

WIG-20 po wczorajszym spadku o 2,38 proc. zniżkował dziś rano o kolejne 2,32 proc. osiągając najniższy poziom od listopada 2020. Również najniżej od końca 2020 był dziś WIG. Pomimo spadków ponad lutowymi dołkami były dziś rano indeksy średnich i mniejszych spółek mWIG-40 i sWIG-80. Wśród indeksów sektorowych swe nowe cykliczne maksima ustanawiały WIG-Gry i WIG-Media. Największy spadek notował dziś rano WIG-Górnictwo (-3,26 proc.). Wśród składników WIG-u 20 swe nowe przynajmniej roczne minima ustanawiały ceny akcji Allegro, Cyfrowego Polsatu, Orange Polska, KGHM oraz PKO BP. Wśród składników mWIG-u 40 nowe cykliczne minimum ustanawiały dziś ceny akcji Wirtualnej Polski, a wśród składników sWIG-u 80 kursy akcji spółek Voxel, Onde i Apatora.
Na swe nowe cykliczne maksima wyszły dziś rano rentowności 10-letnich obligacji skarbowych w Singapurze, Australii, Malezji i Południowej Korei. W Europie podobnie było w przypadku 10-latek rządów Belgii, Grecji, Portugalii, Włoch i Austrii. Wczoraj najwyżej od 11 lat była rentowność kanadyjskich 10-latek. Dziś rano rentowność 10-letnich obligacji skarbowych rządu USA nadal otrzymywały się powyżej poziomu 3 proc., ale nie przekraczały wczorajszych wewnątrzsesyjnych maksimów.

Kontrakty na ropę naftową lekko drożały (+0,3 proc.). Taniały dziś metale szlachetne (platyna i pallad o nieco ponad 3 proc.).

Amerykański dolar ustanawiał dziś swe nowe cykliczne maksima względem chińskiego juana, koreańskiego wona, malezyjskiego ringita, dolara singapurskiego, dolara tajwańskiego, brytyjskiego funta i norweskiej korony. Kurs EUR/USD spadał rano o 0,39 proc. utrzymując się w okolicach poziomi 1,05.

Po silniejszym osłabieniu, do którego doszło wczoraj po ogłoszeniu decyzji RPP, złoty lekko dziś słabł (USD/PLN +0,44 proc., EUR/PLN +0,03 proc.).

Po wczorajszym silnym 8,28 proc. spadku do najniższego poziomu od 24 lutego kurs Bitcoina wobec amerykańskiego dolara tracił w piątkowy poranek 1,38 proc.

Autor: Wojciech Białek, TMS Brokers

W I kwartale 2022 r. EDPR odnotowała zysk netto na poziomie 66 mln EUR, o 75% więcej niż w roku ubiegłym

  • Wskaźnik EBITDA za ten okres wyniósł 394 mln EUR (+46% r/r)
  • Spółka powiększyła swój portfel o łącznie 465 MW mocy zainstalowanej w elektrowniach wiatrowych i fotowoltaicznych
  • Przyrost mocy zainstalowanej wynika głównie z zakończonej z powodzeniem integracji aktywów Sunseap, które obecnie stanowią 3% portfela EDPR
  • EDPR już zabezpieczyła 50% z mocy zainstalowanej założonej w planie operacyjnym na lata 2021-25 (+20 GW)

EDP Renewables (Euronext: EDPR), czwarty pod względem wielkości producent energii odnawialnej na świecie, odnotował w I kwartale 2022 r. zysk netto w wysokości 66 mln EUR, poprawiając tym samym ubiegłoroczny wynik o 75%. Zysk netto został częściowo pomniejszony m.in. przez wyższe stawki podatków, rozliczenia finansowe i wyższy udział pakietów mniejszościowych w akcjonariacie. EDPR obecnie zarządza portfelem aktywów operacyjnych o łącznej mocy zainstalowanej 14 GW, z których 13 GW było w pełni skonsolidowanych, a 1,1 GW było skonsolidowane kapitałowo (w Hiszpanii, Portugalii, USA, obszarze Azji i Pacyfiku oraz w sektorze offshore).

W I kwartale 2022 r. EDPR dodała łącznie 465 MW mocy zainstalowanej w obiektach wiatrowych i fotowoltaicznych, z których 450 MW jest w pełni skonsolidowanych. W Europie przybyło 45 MW mocy, w Ameryce Północnej 3 MW, a w regionie Azji i Pacyfiku (APAC) 401 MW. Przyrost mocy zainstalowanej skonsolidowanej kapitałowo wyniósł 15 MW dzięki nowym projektom fotowoltaicznym w obszarze APAC. Zwiększenie mocy zainstalowanej wynika głównie z zakończonej z powodzeniem integracji aktywów Sunseap, które obecnie stanowią 3% portfela EDPR. Ponadto w marcu 2022 r. EDPR prowadziła prace budowlane przy nowych projektach o łącznej mocy 2,4 GW, na którą składało się 1569 MW w inwestycjach w lądowe farmy wiatrowe i 805 MW w farmy fotowoltaiczne.

W I kwartale 2022 r. EDPR wygenerowała 9,2 TWh czystej energii (+14% r/r), co pozwoliło uniknąć emisji 18 mln ton CO₂. Poprawa wyników względem zeszłorocznego okresu wynika z przyrostu mocy zainstalowanej w ciągu ostatnich 12 miesięcy oraz z większej dostępności zasobów odnawialnych.

EDPR odnotowała ponadto współczynnik wykorzystania mocy na poziomie 35% (o jeden punkt procentowy więcej niż w poprzednim roku finansowym), co znalazło odzwierciedlenie we wskaźniku OZE o 2% wyższym niż prognozowany średni długoterminowy współczynnik wykorzystania mocy brutto (ang. Gross Capacity Factor) (wzrost o 5 punktów procentowych względem poprzedniego roku).

Miguel Stilwell d’Andrade, CEO EDP Renewables, komentuje: Wyniki odzwierciedlają nasz trwały rozwój oraz silną pozycję światowego lidera rynku. Obecnie dysponujemy platformami we wszystkich kluczowych regionach wzrostu, nasz zespół urósł w siłę i stał się bardziej spójny, a nam udało się zabezpieczyć już 50% z mocy zainstalowanej przewidzianej w planie strategicznym na lata 2021-2025. Jesteśmy gotowi do dalszego przewodzenia transformacji energetycznej.

Wyniki finansowe

Przychody EDPR wzrosły do kwoty 596 mln EUR (przyrost o 27% r/r), czyli zwiększyły się o 121 mln EUR względem ubiegłego roku. Wynika to z dodatkowej mocy zainstalowanej (+79 mln EUR względem ubiegłego roku) i większych zasobów odnawialnych (+20 mln EUR r/r), pozytywnego wpływu kursu wymiany walut i z innych czynników (+27 mln EUR względem poprzedniego roku), które z nawiązką zrównoważyły negatywny wpływ spadku średniej ceny sprzedaży (o 5 mln EUR względem poprzedniego roku) wynikający z efektu zróżnicowanego portfela.

Inne przychody operacyjne osiągnęły wartość 81 mln EUR (poprawa o 65 mln EUR względem analogicznego okresu w poprzednim roku). Koszty operacyjne (Opex) wyniosły łącznie 241 mln EUR (wzrost o 62 mln EUR r/r) z uwagi na przyrost oddanej do użytku mocy zainstalowanej oraz koszty początkowe poniesione w związku z przyspieszonym wzrostem. W porównywalnym ujęciu główne koszty operacyjne przypadające średnio na 1 MW, skorygowane o koszty związane z inwestycjami w energetykę morską, opłatami za usługi, zdarzeniami jednorazowymi i kursami wymiany walut wzrosły o 13% względem ubiegłego roku.

Wskaźnik EBITDA wyniósł 394 mln EUR (wzrost o 46% względem poprzedniego roku), zaś wskaźnik EBIT 232 mln EUR (wzrost o 83%), głównie za sprawą wyższych obrotów i doskonałości operacyjnej podstawowego portfela aktywów. Koszty finansowe netto wzrosły do 74 mln EUR (o 20 mln EUR względem poprzedniego roku); na porównanie z ubiegłorocznymi wynikami wpłynęło wyższe zadłużenie, wyższy średni koszt zadłużenia r/r i transakcje wymiany walut.

Zysk netto wyniósł 66 mln EUR (+75% względem ubiegłego roku), częściowo osłabiony przez wyższe stawki podatków, rozliczenia finansowe i wyższy udział pakietów mniejszościowych w akcjonariacie do 61 mln EUR (+51 mln EUR względem ubiegłego roku) w związku z dobrymi wynikami sprzedaży w portfelu udziałowców mniejszościowych.

Na koniec marca 2022 r. zadłużenie netto wyniosło 4 217 mln EUR (wzrost o 1 282 mln EUR względem grudnia 2021 r.), co odzwierciedla strategię inwestycyjną EDPR oraz niedawne przejęcie Sunseap, co równoważy 365 mln EUR przychodów z programu sprzedaży aktywów, które wpłynęło do spółki w styczniu po zamknięciu transakcji w Portugalii.

Zobowiązania wynikające z partnerstwa instytucjonalnego wyniosły 1517 mln EUR (spadek o 20 mln EUR względem grudnia 2021 r.), co odzwierciedla korzyści uzyskane dzięki projektom.

McKinsey & Company: Europa liderem jedynie w dwóch na dziesięć najważniejszych technologii

W Europie działają liczne bardzo efektywne firmy, jednak w porównaniu do amerykańskich odpowiedników, rosną wolniej, przynoszą mniejsze zyski i mniej inwestują w badania i rozwój. Luka technologiczna może w konsekwencji oznaczać od 2 do 4 bilionów euro mniej wartości dodanej wypracowywanej przez europejskie firmy do 2040 r.

Technologie takie jak sztuczna inteligencja czy chmura obliczeniowa, stając się coraz powszechniejsze w wielu branżach, decydują o konkurencyjności czy dynamice rozwoju firm. Tymczasem, jak wskazuje najnowszy raport McKinsey Global Institute (MGI) pt.„Securing Europe’s future beyond energy: Addressing its corporate and technology gap”, Europa może poszczycić się tytułem lidera w zaledwie dwóch spóśród dziesięciu najwazniejszych technologii. Jak twierdzą autorzy, jeśli Europie nie uda się nadgonić liderów w tych technologiach, w przyszłości może stracić swoją pozycję również w tradycyjnych gałęziach przemysłu, które dotychczas były mocną stroną regionu. Przykładem może być motoryzacja, w której Europa jest liderem, jednak bez rozwoju technologii AI nie będzie w stanie dynamicznie rozwijać produkcji autonomicznych pojazdów. Ten wolnorozwijający się kryzys może zagrozić Europie na wielu frontach, takich jak wzrost ekonomiczny, inkluzywność i zrównoważony rozwój, a także jej strategicznej autonomii i pozycji na arenie międzynarodowej.

Inwestycja w rozwój nowych technologii ma ogromne znaczenia również w Polsce. Według naszych badań jeszcze z 2018 roku, dzięki pełnemu wykorzystaniu potencjału cyfryzacji, PKB Polski może wzrosnąć aż o 275 mld złotych do 2025 r. – komentuje Tomasz Marciniak, partner zarządzający McKinsey & Company w Polsce. – Niedawno mieliśmy także okazję oszacować, że pełniejsze wykorzystanie samych tylko technologii chmurowych w polskich firmach i instytucjach publicznych może przynieść gospodarce dodatkowo 121 mld złotych w roku 2030. To nawet 4% obecnego PKB kraju. Mamy do tego solidne podstawy, a rozwój technologii cyfrowych umożliwiłby Polsce zwiększenie konkurencyjności na globalnych rynkach – dodaje.

Według raportu McKinsey Global Institute, w latach 2014- 2019 duże europejskie firmy rozwijały się o 40% wolniej niż ich odpowiednicy w USA, inwestując o 8% mniej i wydając 40% mniej na badania i rozwój niż amerykańskie firmy. Warto zauwazyć, że sektory ICT i farmaceutyki odpowiadały za 80% luki w inwestycjach, 60% luki we wzroście i 75% luki w nakładach badawczo-rozwojowych. Obecna sytuacja stwarza konieczność do podjęcia działań w walce z brakami w efektywności biznesu czy w obszarze innowacji, kluczowych dla budowania konkurencyjności. A stawka jest wysoka.

Według szacunków do roku 2040 zagrożonych będzie 2 do 4 bilionów euro z wartości dodanej wypracowywanej dziś przez europejskie korporacje. Jest to równowartość nawet 70% prognozowanego wzrostu PKB Europy w tym okresie lub sześciokrotność kwoty brutto potrzebnej Europie na sfinansowanie zeroemisyjności do roku 2050, czy około 90% całości bieżących wydatków socjalnych na  kontynencie.

W raporcie MGI zaproponowano również 11 inicjatyw, które mogą stanowić część zintegrowanego pakietu, wspierającego europejskie firmy w skalowaniu działalności i przyciąganiu większego finansowania, umożliwiającego szybsze oraz zwinniejsze działanie oraz wyrównanie szans w stosunku do bardziej zaawansowanych technologicznie regionów. – Podczas rozmów z prezesami firm, dotrzegamy ogromny entuzjazm i zaangażowanie w budowanie przyszłości Europy, lecz także coraz większe obawy, że w niektórych obszarach technologii, które będą kształtować całe branże i społeczeństwa w nadchodzących dekadach, mamy wiele do nadrobienia. Jeśli firmy chcą działać na skalę  i w tempie koniecznym, aby konkurować w świecie, w którym nowe technologie szybko stają się wszechobecne, potrzebne będzie silniejsze wsparcie innowacji – zauważa Tomasz Marciniak. Dotychczasowa reakcja na inwazję na Ukrainę pokazuje, że Europa potrafi wykorzystać swoją skalę i działać szybko w obliczu poważnego wyzwania. Podobne podejście będzie potrzebne, aby stawić czoła kryzysowi technologicznemu i budować konkurencyjną Europę w nadchodzących latach.

Prospekt Millennium Banku Hipotecznego zatwierdzony przez KNF

29 kwietnia 2022 r. Komisja Nadzoru Finansowego zatwierdziła pierwszy prospekt Millennium Banku Hipotecznego. Decyzja KNF o zatwierdzeniu prospektu umożliwi bankowi emisję hipotecznych listów zastawnych na terytorium Polski, na zasadach określonych w prospekcie.
– Od momentu rozpoczęcia działalności operacyjnej w czerwcu 2021 roku koncentrowaliśmy się na transferach kredytów hipotecznych udzielonych przez Bank Millennium do banku hipotecznego. Kredyty te mogą stanowić podstawę emisji hipotecznych listów zastawnych. Równolegle do tych działań, przygotowywaliśmy się do przeprowadzenia pierwszej emisji hipotecznych listów zastawnych. Zatwierdzenie prospektu przez Komisję Nadzoru Finansowego kończy ważny etap tych przygotowań – powiedziała Agata Chrzanowska, Prezes Millennium Banku Hipotecznego. – Dla przypomnienia w Polsce banki hipoteczne są jedynymi instytucjami finansowymi, które mają prawo emitować ten rodzaj papierów dłużnych.
Treść prospektu zatwierdzonego przez Komisję Nadzoru Finansowego jest dostępna na stronie internetowej Millennium Banku Hipotecznego www.millenniumbh.pl.

Emisje Listów Zastawnych to główny cel powołania banku hipotecznego w Grupie Banku Millennium. Mają one zapewnić efektywne i stabilne finansowanie kredytów hipotecznych udzielanych przez Bank Millennium i wpierać dalszy rozwój tej linii biznesowej. W 1 kwartale 2022 roku, mimo spadku sprzedaży spowodowanego bezprecedensowym, zbyt szybkim wzrostem stóp procentowych, co podniosło koszt kredytów i przełożyło się na zmniejszony popyt oraz mniej korzystnym scenariuszem gospodarczym opóźniającym podjęcie decyzji przez klientów, sprzedaż kredytów hipotecznych w Banku Millennium wyniosła 1,985 mld zł. Ich udział w rynku wynosi aktualnie 10,5%.
Prospekt Millennium Banku Hipotecznego zatwierdzony przez KNF

Stopy procentowe nadal w górę

Rada Polityki Pieniężnej kontynuuje dynamiczne podwyżki stóp procentowych, do czego zmusza nasilająca się inflacja. Majowe posiedzenie przyniosło wzrost stopy referencyjnej z 4,5 do 5,25 proc. Z pewnością to jeszcze nie koniec cyklu, choć trudno przewidzieć poziom docelowy.
Na majowym posiedzeniu Rada Polityki Pieniężnej ponownie podniosła stopy procentowe 0,75 punktów bazowych, czyli mniej niż się spodziewano. Analitycy szacowali, że stopy pójdą w górę o 100 punktów bazowych. Stopa referencyjna wynosi już 5,25 proc. Władze monetarne wciąż walczą z inflacją, która według wstępnych szacunków Głównego Urzędu Statystycznego w kwietniu osiągnęła 12,3 proc., czyli poziom najwyższy od ponad dwudziestu lat (poprzednio tak duży wzrost miał miejsce w 1998 r.). Prognozy inflacyjne są coraz bardziej niepokojące i niektórzy ekonomiści zakładają, że jej poziom może sięgnąć nawet 13-14 proc. w miesiącach wakacyjnych. Z wysokim, choć stopniowo malejącym wzrostem wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych, będziemy mieć do czynienia jeszcze w kolejnych latach. W kwietniu ceny żywności poszły w górę o 12,7 proc., a nośników energii o 27,3 proc. Najnowsza prognoza NBP zakłada, że w obecnym roku średnioroczny wskaźnik inflacji może wynieść 10,8 proc., a w 2023 r. 9 proc. Dopiero w 2024 r. obniży się do 4,2 proc.

Najbardziej niepokojący jest wzrost tzw. inflacji bazowej, a więc nieuwzględniającej cen żywności i energii. Odzwierciedla on, w uproszczeniu, wpływ czynników lokalnych. W marcu wskaźnik inflacji bazowej wyniósł 6,9 proc. i był najwyższy od 2000 r., czyli od czasu, gdy jest wyliczany, a są obawy, że w kwietniu sięgnie nawet 7,5 proc.

Równie trudno ocenić, do jakiego poziomu podniesione zostaną oficjalne stopy procentowe. Zależeć to będzie nie tylko od tendencji inflacyjnych, ale także od kondycji gospodarki. Coraz częściej pojawiają się scenariusze poważniejszego spowolnienia tempa wzrostu PKB. Pierwszy kwartał obecnego roku był pod tym względem bardzo dobry, gdyż wzrost mógł według szacunków ekonomistów wynieść nawet 8,5 proc. Jednak hamowanie tego tempa jest nieuniknione i cały rok zakończymy zwyżką jedynie o około 4 proc. NBP zakłada, że w tym roku będzie to 4,4 proc. w przyszłym 3 proc., a w 2024 r. 2,7 proc. Nie można więc wykluczyć, że w kolejnych kwartałach możemy mieć do czynienia wręcz ze spadkiem PKB. Taki scenariusz spowodowałby, że RPP będzie mniej skora do podwyższania stóp procentowych, choć nadal będzie dążyła do opanowania inflacji i podtrzymania kursu złotego. Umocnienie złotego także działa antyinflacyjnie, obniżając koszty importowanych surowców i towarów.

Dalsze zaostrzanie polityki pieniężnej skutkować będzie zarówno podwyższaniem kosztu kredytów, jak i oprocentowania lokat bankowych. W tym roku te tendencje będą przebiegać dość dynamicznie, ale w kolejnych latach należy spodziewać się ich stopniowego hamowania” – analizuje Tomasz Rzeski, Country Sales Manager Oddziału Inbank w Polsce.

Kolejna podwyżka stóp NBP. Raty kredytów w praktyce uległy już podwojeniu

Rada Polityki Pieniężnej podniosła ósmy raz z rzędu, licząc od października ub. roku, stopy procentowe NBP. Tym razem obyło się bez niespodzianki, co oznacza, że główna stopa w odpowiedzi na ponad 12-procentowy galop inflacyjny wzrosła o 75 pb. do poziomu 5,25 proc. Jak wskazują eksperci portalu RynekPierwotny.pl tym samym raty kredytów mieszkaniowych uległy w praktyce podwojeniu, licząc od października ub. roku, czyli punktu zwrotnego w polityce monetarnej NBP.

Dla rynku nieruchomości mieszkaniowych skala pojedynczego ruchu stóp NBP rzędu 75 pb. oznacza dość traumatyczne doświadczenie, jednak prawdziwy respekt dłużników hipotecznych budzi ich docelowy poziom. A wiele zdaje się wskazywać na to, że do tego ostatniego jeszcze dość daleka droga. Na chwilę obecną prognozy zakończenia bieżącego cyklu windowania kosztu krajowego pieniądza zawierają się w dość szerokim zakresie od 6,5 do równych 10 proc. Niestety, całkiem realne przewidywania wzrostu rodzimej inflacji do 17 proc. w roku bieżącym grożą przesunięciem tego zakresu wyraźnie wyżej.

Tymczasem już przy obecnej wartości stopy referencyjnej raty kredytów mieszkaniowych praktycznie uległy podwojeniu w stosunku do okresu sprzed podwyżek. Rata kredytu o wartości 350 tys. zł zaciągniętego na 25 lat z marżą równą 2 proc. wzrośnie od początku października ub. roku z poziomu 1520 zł do 2818 zł, czyli o blisko 86 proc. Natomiast miesięczna spłata analogicznego zobowiązania w wysokości 450 tys. zł z okresem spłaty 30 lat pójdzie w górę z 1711 zł do 3460 zł, a więc już o ponad 102 proc.

Taki stan rzeczy dla ogromnej części, a być może już zdecydowanej większości dłużników hipotecznych, może oznaczać przekroczenie poziomu krytycznego, powyżej którego dalsza, systematyczna spłata zadłużenia będzie zadaniem trudnym do realizacji na dłuższą metę. Tymczasem, jak wskazują eksperci portalu RynekPierwotny.pl, odczuwalnych obniżek stóp nie należy oczekiwać wcześniej niż za kilkanaście kwartałów, i to raczej w optymistycznym wariancie.

Oczywiście największym problemem pozostaje 330 tys. hipotek o wartości ponad 100 mld zł udzielonych w okresie „zerowych” stóp w latach 2020-2021. Są to kredyty obciążone największym ryzykiem ze wszystkich dotychczas udzielonych w kraju, które już nie tylko w przewidywalnej, ale bezpośredniej perspektywie najbliższych miesięcy, w okolicznościach dalszego zacieśniania polityki pieniężnej NBP mogą stać się prawdziwą zmorą krajowej gospodarki.

Tymczasem trudno na razie ocenić, czy zapowiedziane w ostatnich dniach rządowe rozwiązania pomocowe dla posiadaczy złotowych kredytów mieszkaniowych okażą się skutecznym panaceum na ich coraz to większe kłopoty. Dofinansowanie programu dopłat do kredytów, darmowe wakacje kredytowe czy wreszcie zastąpienie WIBOR-u instrumentem mniej drenującym rodzinne budżety kredytobiorców pozornie mogą wydawać się pakietem skutecznych mechanizmów zabezpieczających całą rzeszę zagrożonych niewypłacalnością dłużników hipotecznych. Sęk w tym, że w tego typu regulacjach zazwyczaj diabeł tkwi w szczegółach, których do końca jeszcze nie znamy.  

Tymczasem tegoroczne wyraźne tąpnięcie sprzedaży mieszkań na rynku pierwotnym w I kw. o ponad 40 proc. rok do roku, będące w pierwszym rzędzie konsekwencją drastycznego wzrostu stóp NBP, nie znalazło potwierdzenia w kwietniu. Jak bowiem wynika ze statystyk serwisu BIG DATA RynekPierwotny.pl, w ubiegłym miesiącu deweloperzy sprzedali na sześciu głównych rynkach kraju 3700 lokali, co oznacza wynik lepszy licząc miesiąc do miesiąca o blisko jedną piątą. Wygląda więc na to, że do zakupów przystąpili ponownie inwestorzy gotówkowi skuszeni eldorado na rynku mieszkaniowego wynajmu oraz wciąż rosnącymi cenami lokali z pierwszej ręki. W tegorocznym kwietniu ich ceny ofertowe na czterech z sześciu głównych rynków kraju ponownie osiągnęły historyczne poziomy.

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

RPP zaskoczyła. Co dalej ze stopami?

Rada Polityki Pieniężnej ogłosiła dziś podniesienie stóp procentowych o 75 pb. W konsekwencji stopa referencyjna wzrośnie do 5,25%, najwyższego poziomu od 2008 r. Natychmiastową reakcją rynku walutowego na informacje o stopach procentowych było osłabienie złotego. Kurs EUR/PLN wzrósł z poziomu 4,65 do okolic 4,69. Osłabienie waluty w takiej sytuacji jest naturalną reakcją – rynek liczył na więcej.

Skala podwyżki jest zaskoczeniem: zarówno konsensus, jak i my zakładaliśmy, że stopy wzrosną o 100 pb. Sugerowaliśmy nawet, że możliwy jest nieco większy ruch. Co ciekawe, jest to odwrotna sytuacja niż w kwietniu, kiedy oczekiwano wzrostu o 50–75 pb., a stopy zostały podniesione o 100 pb.

Nieco wcześniej niż NBP stopy podniósł Narodowy Bank Czeski, również o 75 pb. Tam jednak oczekiwania były niższe, więc decyzja wywołała umocnienie czeskiej korony.

Jednocześnie warto dodać, że obserwowany obecnie sentyment jest ogólnie negatywny dla grupy aktywów ryzykownych, do których zalicza się złoty. Te waluty, które wczoraj zyskiwały na poprawie nastrojów po posiedzeniu Fedu, dziś raczej tracą. Osłabienie polskiego złotego częściowo wpisuje się w ten trend.

Co dalej ze stopami?

Majowy komunikat po posiedzeniu RPP ma podobny wydźwięk do kwietniowego. Podkreślone są w nim zarówno negatywne efekty dla gospodarki z tytułu rosyjskiej agresji na Ukrainę, jak też ryzyko z nią związane. W zakresie dalszych kroków banku centralnego komunikat jest identyczny jak kwietniowy i wskazuje na to, że „decyzje będą zależne od napływających informacji”.

Po decyzji rynek obniżył nieco oczekiwania w zakresie kształtowania się stóp procentowych w Polsce, kontrakty FRA nadal jednak sugerują, że w perspektywie trzech miesięcy stopy powinny wynieść ok. 7,5%. Zachowanie kursu złotego w najbliższym czasie będzie zależało m.in. od kształtowania się tych wycen.

Z uwagą będziemy obserwować konferencję prasową prezesa Glapińskiego, która rozpocznie się w piątek 06.05 o 15:00. Być może wyjaśni ona skalę majowej podwyżki i rzuci nieco światła na to, jak mogą kształtować się stopy w przyszłości. Obecnie zakładamy nadal, że kolejne miesiące przyniosą kontynuację podwyżek stóp procentowych w Polsce i że w perspektywie kilku miesięcy wzrosną one do ok. 7%.

Autor: Roman Ziruk – analityk Ebury

Podwójna podwyżka stóp

W środę FED podniósł stopy o 0,5 p.p., a w czwartek po raz ósmy z rzędu dokonała tego Rada Polityki Pieniężnej. Stopy wzrosły o 0,75 p.p., do 5,25 proc. Rosną jednak wolniej niż inflacja, która w kwietniu wyniosła 12,3 proc, czyli o 1,3 p.p. więcej niż w marcu. Rekordowe są także straty posiadaczy bankowych lokat.

FED rozpoczął podnoszenie stóp procentowych w marcu, a w środę dokonał drugiej podwyżki w serii, o 0,50 p.p. Wcześniej FED nie podnosił stóp, co w roku 2021 było jednym z argumentów Rady Polityki Pieniężnej, by wstrzymać się także z podwyżkami stóp w Polsce. RPP od października 2021 roku przestała oglądać się na FED i na wszystkich ośmiu kolejnych posiedzeniach podniosła stopy procentowe. Dziś dokonała podwyżki o 0,75 p.p., co oznacza, że podstawowa stopa procentowa w Polsce wynosi obecnie 5,25 proc.

Realna stopa procentowa (stopa procentowa minus inflacja) w Polsce jednak kolejny raz spadła, bowiem inflacja wzrosła bardziej niż stopy, z 11 do 12,3 proc. Miesiąc temu realna stopa w Polsce wynosiła -5,77 proc, teraz spadła do -6,28 proc. Najbardziej niepokojący pozostaje fakt, że inflacja nadal może rosnąć w kolejnych miesiącach, co jeszcze bardziej obniży realną stopę procentową. Cały czas realna stopa w Polsce jest wyższa od amerykańskiej, która wynosi obecnie -6,91 proc.

Choć stopy wynoszą już 5,25 proc, to jeszcze do niedawna najlepsze lokaty nie przekraczały 2 proc.

A to powodowało, że najważniejszy z celów podwyżek, czyli zachęcenie do rezygnacji z bieżącej konsumpcji na rzecz oszczędzania, nie był w pełni realizowany. Mamy także za sobą kolejny miesiąc rekordowych strat, ponoszonych przez posiadaczy kończących się rocznych lokat. Lokaty na 12 miesięcy założone w maju 2021, z przeciętnym oprocentowaniem, przyniosły po roku straty wynoszące 10,86 proc.

Podczas gdy oprocentowanie lokat nie rośnie tak szybko jak stopy, to szybciej niż stopy wzrasta stawka rynkowa WIBOR (WIBOR 3M wynosi obecnie 6,14 proc). Stanowi ona podstawę do obliczania oprocentowania kredytów hipotecznych o zmiennej stopie procentowej. To właśnie kredytobiorcy ponoszą obecnie największe koszty podwyżek stóp. Widać to po spadających notowaniach polskich banków, które mierzą się z kilkoma problemami dotyczącymi kredytów hipotecznych. Pierwszym są kredyty w walutach obcych i procesy z kredytobiorcami, na które banki muszą tworzyć rezerwy. Kolejnym są rosnące problemy kredytobiorców w złotym i możliwe pogorszenie jakości portfela tych kredytów. Trzecim są pojawiające się propozycje polityków dotyczące ewentualnej pomocy kredytobiorcom mieszkaniowym, które w dużym stopniu zostałyby sfinansowane przez same banki.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Bez ciśnienia. Czyli jak produkować zbiornik ciśnieniowy?

Czy w dzisiejszych czasach można konkurować czymś innym niż ceną? Można. Pytanie tylko czym i co jest ważne oprócz ceny. O to zapytałem polskiego producenta zbiorników ciśnieniowych. Jaka jest recepta na sukces w przemyśle według Gpi Poland? Gotowe wskazówki poniżej.

Czym jest zbiornik ciśnieniowy?

Zbiorniki ciśnieniowe to rodzaj konstrukcji, która stanowi najlepsze rozwiązanie do magazynowania cieczy, substancji półpłynnych i gazów. Trzeba spełniać najbardziej rygorystyczne wymagania, które są tak szalenie istotne kiedy mowa o ciśnieniu powyżej 0,5 bara.

Zbiorniki ciśnieniowe nierzadko muszą być wytrzymałe na wysokie ciśnienie bądź próżnię, duże skoki temperatur i substancje silnie żrące lub niebezpieczne. Wtedy też mówimy o zbiornikach podlegających pod UDT, ale to temat na osobny wpis. Ryzyko wybuchu w tego typu konstrukcjach jest wysokie, dlatego już na etapie projektowania inżynierowie muszą je ograniczyć do minimum. Ciśnieniowe zbiorniki nierdzewne mogą być wyposażone, w zależności od rodzaju medium, w dodatkowe elementy, jak mieszała, systemy grzewczo-chłodzące, drabiny zewnętrzne, włazy, okno inspekcyjne, stację CIP, czujniki wycieku itp.

Normy i regulacje prawne

Zbiorniki ciśnieniowe można produkować na podstawie certyfikatu PED 2014/68/EU, zgodnie z EN 13445, AD 2000, ASME VIII-1 i wielu innych regulacji. Wszystko zależy od kraju w jakim dane zbiorniki mają pracować i od ogólnych założeń i preferencji odbiorcy. Są zakłady, których oddziały znajdują się w Polsce, Niemczech, Holandii, a zbiorniki projektowane są według normy amerykańskiej. Ze względu na globalizację przemysłową przepisy te są akceptowane również na terenie ponad 140 krajów poza USA i Kanadą. Taka praktyka jest częsta, choć dla zbiorników i urządzeń ciśnieniowych najpopularniejszą normą jest ta europejska EN 13445, jako dopełnienie dyrektywy PED (Pressure Equipment Directive).

Zbiorniki ciśnieniowe dla spożywki i browarów

zbiornik ciśnieniowyZapytałem producenta zbiorników, kto najczęściej zamawia ciśnieniowe odpowiedniki i jakie wymagania są stawiane przez klientów, „Mogę zdradzić, że najczęściej zbiorniki ciśnieniowe są zamawiane przez duże międzynarodowe koncerny oraz polskie, niemieckie i belgijskie browary. Co nie dziwi, gdyż ten rodzaj zbiorników najlepiej sprawdza się w kwestii żywności i wszelkich napojów, zwłaszcza w przypadku tych, u których zachodzi proces fermentacji. Odpowiadając na pytanie o wymagania jakie musi spełnić producent zbiorników, aby liczyć się na rynku, to będąc obiektywną, z całą pewnością w dzisiejszych realiach ważny jest czas realizacji zamówienia. Firmy często nie mogą i nie chcą czekać na dostawę, a z drugiej strony dostępność stali jest ograniczona. Co więcej, klienci stawiają na przepływ informacji o tym, na jakim etapie jest produkcja i możliwość dostosowania zbiornika do procesu i miejsca w zakładzie klienta. Oczywiście, cena to też ważny czynnik decyzyjny, natomiast zastanowiłabym się skąd wynikają różnice między jedną ofertą, a drugą. Szczegóły, w tej branży mają ogromne znaczenie”. – Aleksandra Chmiel-Karakuła, Marketing Coordinator Gpi Poland.

Zbiorniki ciśnieniowe ze stali nierdzewnej ze względu na swoją odporność materiałową znajdują zastosowanie w przemyśle chemicznym, farmaceutycznym na przykład do produkcji leków, czy szczepionek. Konstrukcje są produkowane najczęściej ze stali nierdzewnej 304 (L) i 316 (L) w zależności od właściwości chemiczno-fizycznych medium. Z drugiej strony magazynowanie piwa, mleka, koncentratów, syropów wiąże się również z koniecznością zastosowania neutralnego i odpornego materiału. Wydaje się, że stal nierdzewna jest najlepszym rozwiązaniem.

Od czego zależy wytrzymałość zbiorników ciśnieniowych?

zbiornik ciśnieniowyZe wszystkich rodzajów zbiorników, jakie są budowane, zbiorniki ciśnieniowe stanowią najbardziej szczególną konstrukcję, z którą inżynierowie musza się zmierzyć. Na wytrzymałość zbiornika, co się wiąże także z bezpieczeństwem, ma wpływ rodzaj materiału, ścisłe przestrzeganie wszelkich norm czy odpowiednie testy kontroli. Podczas projektowania zbiorników zawsze bierze się pod uwagę możliwość powstawania korozji, starzenie materiału po formowaniu metodą na zimno czy kruchość wodorową. Producent zbiorników posiada wewnętrzny system identyfikacji materiałów, które wykorzystywane są do produkcji.

Doświadczony inżynier na podstawie danych od klienta prowadzi obliczenia wytrzymałościowe bazując na wybranej wcześniej normie projektowej. Od tego w jakim stopniu przepisy będę przestrzegane, zależy jakość nierdzewnych urządzeń oraz jednocześnie bezpieczeństwo pracowników danej firmy, w której stalowa konstrukcja ma się znajdować.

Chcąc uzyskać jak największą wytrzymałość zbiorników ciśnieniowych i jednocześnie nie tworzyć „ciężkiej”, kosztownej konstrukcji, specjaliści  zwracają szczególną uwagę nie tylko na ciśnienie, ale i na właściwości chemiczne produktu magazynowanego w zbiorniku. Inną grubość będzie miał zbiornik chemiczny, mający styczność z substancją żrącą, a jeszcze inną zbiornik na mleko, czy czekoladę.

Kalkulacje są szczegółowe i sprawdzane przez nowoczesne programy obliczeniowo-projektowe.

Odpowiedzialna produkcja bez ciśnienia

Produkując zbiorniki ciśnieniowe nie ma miejsca na najmniejsze przeoczenie i błąd. Choć w Gpi produkowane są zbiorniki z zadanym przez klienta ciśnieniem projektowym, to sama praca konstruktora, mówiąc kolokwialnie, tego ciśnienia musi być pozbawiona. Pośpiech jest złym doradcą.

Polski oddział Gpi od dekady dostarcza zbiorniki nierdzewne, w tym zbiorniki procesowe, zbiorniki buforowe czy magazynowe, dla największych firm w Europie. Producent słynie z dużych zbiorników i niecodziennej praktyki jeśli chodzi o podejście do pracy.  Dziś w Gpi pracuje prawie 100 osób.

Zmieniająca się sytuacja na rynku gospodarczym i ekonomicznym, zapoczątkowana w 2020 roku, rosnące ceny stali, wysoka inflacja, czy wojna za wschodnią granicą, która doprowadziła do destabilizacji gospodarczej w Europie, ma wpływ na produkcję zbiorników. Dzieje się tak dlatego, ponieważ zapotrzebowanie na zbiorniki zależy od rozwoju branż, dla których są produkowane – od możliwości tworzenia zakładów pracy, rozbudowy istniejących fabryk lub wprowadzenia nowego produktu na rynek.

„Nasza filozofia działania, choć skrupulatna, profesjonalna i przemyślana, zdecydowanie odbiega od idei korporacyjnych firm. Jesteśmy nastawieni na indywidualne potrzeby każdego pracownika, staramy się stwarzać dobrą atmosferę, która sprawdza się nawet przy dużych i trudnych projektach. Konkurencja była, jest i będzie. Natomiast, mówiąc w przenośni i czerpiąc z doświadczenia moich kolegów wiem, że nieodpowiednie ciśnienie może położyć wszystko”.

Przed dzisiejszymi dostawcami stawia się wymagania jak; gwarancję na optymalizacja procesów, krótki czas dostawy, szukanie alternatywnych rozwiązań i przede wszystkim na wiedzę. Firmy wiedzą czego potrzebują, ale to od producenta powinna wychodzić informacja, jakie rozwiązanie będzie najlepsze. Klient wie CO chce magazynować, producent zbiorników musi wiedzieć JAK to zrobić bezpiecznie.