Mimo wzrostu zakażeń, na rynkach walutowych utrzymuje się optymizm

Mijający tydzień nie był bogaty w nowe dane makroekonomiczne. Rynki przede wszystkim monitorowały kształtowanie się wskaźników wyprzedzających, a także śledziły przemówienia przedstawicieli banków centralnych pod kątem informacji o tym, jak będzie się rozwijać polityka walutowa.

Spośród wskaźników pozytywnie zaskoczył niemiecki indeks nastrojów biznesowych IFO, który wzrósł do 92,4 pkt. i zanotował poprawę zarówno w ocenie sytuacji bieżącej, jak i w oczekiwaniach na przyszłość. Chociaż jego wartość nadal kształtuje się poniżej długoterminowej średniej, to nadal relatywnie dobry wynik. Warto również wspomnieć o wyniku styczniowej stopy bezrobocia, która tak jak przewidziano, wzrosła do 6,5%. Należy zwrócić uwagę, że do wzrostu bezrobocia w Polsce w I kwartale dochodzi regularnie.

Rynki w ostatnim tygodniu uważnie śledziły wypowiedzi przedstawicieli banków. Jednym z nich był szef Narodowego Banku Czeskiego Jiri Rusnok, który w wywiadzie powiedział, że główna stopa procentowa może wzrosnąć, ale w dłuższej perspektywie stopy pozostaną niskie. Warto również wspomnieć o posiedzeniu banku centralnego na Węgrzech, gdzie pozostawiono stopy procentowe bez zmian. Jednocześnie oświadczono, że nie jest planowana ich obniżka, za to kontynuowany będzie zakup obligacji rządowych. Zatem na razie nie dojdzie do fundamentalnych zmian w polityce pieniężnej w żadnym z krajów Grupy Wyszehradzkiej.

W tym tygodniu złoty się osłabił i w piątek rano jego kurs wynosił 4,52 PLN/EUR. Eurodolar był na poziomie 1,214 USD/EUR.

Malwina Krakus, analityczka instytucji płatniczej AKCENTA

Cierpimy na otyłość cyfrową. Przed ekranem spędzamy blisko 8 godz. dziennie

Na konsumpcję cyfrowych mediów poświęcamy dziś blisko 8 godz. dziennie – godzinę więcej niż w 2019 r. I to wciąż nie jest limit naszych możliwości, donoszą najnowsze badania eMarketer i Insider Intelligence. Cierpimy na cyfrową otyłość, a nasze oczy wręcz nie mogą się oderwać od ekranu, ale czy to na pewno źle?

Tadeusz Kotarbiński – wybitny polski filozof, historyk i pisarz, powiedział kiedyś, że inteligentny człowiek nigdy się nie nudzi. Łatwo tak mówić, kiedy nie siedzi się w zamknięciu od niemal roku, będąc zewsząd atakowanym informacjami dotyczącymi głównie pandemii, lockdownu i koronawirusa. Na szczęście mamy jeszcze świat alternatywny, cyfrowy świat…

Wpatrzeni jak w obrazek

Jak pokazały styczniowe badania zrealizowane przez eMarketer i Insider Intelligence, w 2020 r. spędzaliśmy średnio 7 godzin i 50 minut dziennie konsumując media cyfrowe, co stanowi wzrost o 15% w porównaniu do 6 godz. i 49 min w 2019 r. To największy skok od 2012 r.

W swojej analizie eksperci posługują się coraz popularniejszym terminem “cyfrowej otyłości”, opisując nasze zamiłowanie do korzystania z urządzeń elektronicznych, które stanowią bramę do królestwa internetu. Niedawno pochylił się nad tym pojęciem The Guardian, poświęcając mu obszerny artykuł zatytułowany „Digital obesity: our high-tech lives may be bad for our health”. Co według brytyjskiego dziennika charakteryzuje ludzi cyfrowo otyłych? Przede wszystkim brak umiarkowania w korzystaniu z technologii. Pytanie zatem czy w związku z postępującą epidemią cyfrowej otyłości należy podjąć kroki zapobiegawcze?

Z internetem jest trochę jak z nawykami żywieniowymi. Przez lata ewoluował jednak niekoniecznie w kierunku, jakiego oczekiwaliśmy. Dzisiaj w sieci znajdziemy głównie treści niskiej jakości, mało odżywcze, serwowane szybko i byle jak. Niczego nie wnoszą do naszego życia, są więc typowym junk foodem – uważa Michał Bąk, współzałożyciel platformy społecznościowej Founders.pl, która łączy przedsiębiorców z różnych branż. Ekspert wskazuje jednak na pewien trend: – Mimo wszystko zauważam, że rośnie liczba użytkowników sieci, którzy decydują się na “cyfrową dietę”. Coraz większą popularnością cieszą się targetowanych platform społecznościowych, które łączą ze sobą przedstawicieli danej branży lub osoby o podobnych zainteresowaniach. Pozostając w terminologii dietetycznej, podsumuję to następująco: świadomi konsumenci internetu szanują swój czas i zdrowie, dlatego poszukują treści jakościowych, które będą niczym menu diety pudełkowej.

Zdaniem Bąka, problemem nie jest ilość czasu, jaki spędzamy w sieci, a jego jakość. Najpopularniejsze dziś kanały social mediowe czy serwisy informacyjne, nie oferują nam w zasadzie nic ponad beztroską rozrywkę, okazjonalnie tylko zaskakując czymś wartościowym.

– Dlatego wiele osób porzuca je na rzecz lepiej stargetowanych, mniejszych, ale bardziej precyzyjnych platform. Zwykło się mawiać: co jest do wszystkiego, jest do niczego. I trochę tak można opisać model biznesowy dobrze znanych nam serwisów – twierdzi CEO internetowej społeczności ludzi biznesu Founders.pl.

Pić, jeść, spać, konsumować!

Duet muzyczny Taconafide w swoim hicie Tamagotchi śpiewał “Pić, jeść, spać”, jednak patrząc na wyniki badań eMarketera, powinniśmy dodać: konsumować. A precyzyjnie rzecz ujmując, konsumować cyfrowe media.

Wyśrubowany wynik, jaki wypracowali ankietowani w poprzednim roku, zaskoczył nawet rynkowych analityków. To o około 20 min dłużej niż wynosiła estymacja z pierwszego kwartału 2020 (7 godz. 31 min). Z analizy raportu dowiadujemy się również, że konsumpcja cyfrowych mediów stanowi dziś około 57,5% dziennego czasu, jaki w 2020 r. dorośli poświęcili na korzystanie z mediów w ogóle. A to jeszcze nie koniec. Szacuje się, że do końca przyszłego roku wskaźnik ten osiągnie wartość 60,2%.

Telewizory z dostępem do internetu i konsole do gier są głównymi beneficjentami trendu polegającego na pozbywaniu się kabli. Według badań przeprowadzonych przez eMarketer, branża telewizji kablowej, satelitarnej i telekomunikacyjnej jest na dobrej drodze do utraty największej liczby abonentów w historii. Szacuje się, że w samych Stanach Zjednoczonych w 2020 r. ponad 6 milionów gospodarstw domowych odcięło kabel od płatnej telewizji. Kanał cyfrowy jest dziś najważniejszym medium wymiany informacji pomiędzy marką a klientem – komentuje sytuację rynkową Michał Bąk.

Potwierdzają to dane Zenith Media, z których wynika, że kanał digital powoli pożera tradycyjne sposoby reklamy. W ubiegłym roku wydatki na cyfrową reklamę odpowiadały za ponad połowę ogólnych wydatków na reklamę (51%).

– Nic dziwnego, skoro dzięki temu rozwiązaniu marki mogą wykorzystywać sztuczną inteligencję do tworzenia personalizowanych przekazów reklamowych i ofert. To z kolei wpływa na efektywność kampanii. A racjonalne wydatkowanie budżetów reklamowych to jeden z postpandemicznych przymusów – tłumaczy współzałożyciel Founders.pl.

Kieszonkowa rewolucja

Eksperci odpowiedzialni za realizację badania, sprawdzili jakich narzędzi najczęściej używamy do konsumpcji cyfrowych mediów. Raczej nie jest zaskoczeniem, że smartfony odpowiadają za znaczną część “całkowitego czasu cyfrowego” dorosłych. Jak wynika z zebranych przez nich danych, średnia wartość tego wskaźnika po raz pierwszy przekroczyła 3 godziny w 2020 roku (3 godz. 13 min), co stanowi istotny wzrost w porównaniu z 2 godz. 45 min w 2019 roku.

Oczywiście nie zabrakło również prognoz na przyszłość. Okazuje się, że ten trend będzie trwał, choć jego siła nieco osłabnie. Dzienny czas cyfrowy dla dorosłych wydłuży się o kolejne 7 minut w 2021 roku (do 7 godz.57 min), a już w 2022 po raz pierwszy przekroczy 8 godzin (o dwie minuty).

Coraz dłuższy czas, jaki spędzamy w sieci, nie jest przyczyną, a efektem zmian, jakie zachodzą w naszym otoczeniu. Rozwój cyfrowego handlu, dostęp do szybkiego i stabilnego przesyłu danych, jaki oferują 5G i Wi-Fi 6 oraz subskrybizacja modelu posiadania to czynniki wpływające na zaangażowanie, z jakim ludzie migrują do sieci. Internet przestał być wyłącznie dobrą zabawą, stał się wręcz równoległym wymiarem, w którym prowadzimy swoje codzienne życie – zauważa CEO Founders.pl.

Aż chce się powiedzieć: Steve Jobs to Twoja wina! Kiedy w 2007 r., prezes Apple pokazał światu pierwszego iPhone’a, nieliczni spodziewali się, że to połączenie telefonu z laptopem się uda. Mało, że się udało, to jeszcze odniosło spektakularny sukces i zrewolucjonizowało życie nas wszystkich. Jednak ta liberalizacja w dostępie do informacji i możliwości generowania treści samodzielnie przez każdego z nas spowodowała, że nie tylko przywiązaliśmy się do sieci, ale także wyeksportowaliśmy tam ogrom informacji, co utrudnia poruszanie się w nim. Dlatego lekarstwem za cyfrową otyłość nie jest ograniczenie ilości czasu, jaki spędzamy w sieci, a segregacja i selekcja informacji, które tam trafiają. Pora, aby treści serwowane w internecie przestały być junk foodem, a stały się zdrową cyfrową dietą, która nie szkodzi, a pomaga.

Trwają ostatnie prace nad projektem Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Energetycznego. Wiosną ma trafić pod obrady rządu

Instytucja nazywana roboczo Narodową Agencją Bezpieczeństwa Energetycznego ma przejąć od energetycznych spółek Skarbu Państwa ich aktywa węglowe. W zamyśle autorów tego projektu ma on służyć bezpieczeństwu energetycznemu kraju i stopniowemu wygaszaniu wydobycia węgla. Spółki energetyczne będą za to mogły skupić się na inwestycjach w odnawialne źródła energii i bloki gazowo-parowe, na które potrzebne są wielomiliardowe nakłady. Projekt wkrótce zostanie pokazany spółkom energetycznym i stronie społecznej, następnie trafi do konsultacji publicznych, a w ciągu miesiąca–dwóch zostanie przekazany pod obrady rządu.

Polskie spółki górnicze są dzisiaj w różnej kondycji. W dużo lepszej sytuacji są te, które wydobywają węgiel koksujący, węgiel na potrzeby przemysłu niż te wydobywające węgiel na potrzeby energetyki zawodowej, która ogranicza produkcję energii opartej na węglu – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Artur Soboń, wiceminister aktywów państwowych. – To wynika też z wydajności, geologii, organizacji pracy, inna jest sytuacja Lubelskiego Węgla, inna Polskiej Grupy Górniczej, ale generalnie sytuacja jest zła. W niektórych spółkach nawet bardzo zła.

Pandemia odcisnęła głębokie piętno na branży górniczej i tak borykającej się z problemami. Już w kwietniu 2020 roku JSW, PGG czy Tauron informowały o problemach, absencji pracowników, spadku zamówień ze strony kontrahentów przemysłowych, spadku wydobycia i wzroście zapasów. Nieoficjalnie mówiło się o wydłużaniu terminów płatności w PGG. Dodatkowo sytuacja tego sektora jest strukturalnie trudna, bo ceny praw do emisji uderzają w nią w pierwszym rzędzie, a banki wycofują się z finansowania przedsięwzięć opartych na węglu, trudno więc o pozyskanie finansowania. Skupienie kopalń pod państwowym parasolem miałoby służyć więc stopniowemu przekształcaniu sektora w bardziej przyjazny środowisku w sposób łagodny i nienarażający 30 tys. zatrudnionych w nich pracowników na masowe zwolnienia.

– Chcielibyśmy stworzyć z aktywów wytwórczych opartych na węglu, czyli około 80 bloków, jeden podmiot, który miałby dominującą pozycję rynkową, więc wymaga to odpowiedniego przygotowania i uzyskania wszystkich zgód – wyjaśnia Artur Soboń. – Jednocześnie podmiot ten realizowałby politykę państwa, odciążając spółki energetyczne od energetyki węglowej i przekierowując ich inwestycje na odnawialne źródła energii czy bloki gazowo-parowe. One też wymagają gigantycznych nakładów. Przykładowo inwestycja w energię z wiatraków na Bałtyku to rząd 130–150 mld zł.

Pierwsze informacje o planie skonsolidowania sektora energetyczno-węglowego pojawiły się w II połowie 2020 roku. Jak informuje wiceminister, koncepcja nowego podmiotu, roboczo nazywanego Narodową Agencją Bezpieczeństwa Energetycznego, jest już prawie gotowa.

Będziemy ją pokazywać na początku marca stronie społecznej, tak aby rozpocząć dialog na temat konkretnych rozwiązań – mówi sekretarz stanu w MAP. – Zebraliśmy oczekiwania strony społecznej, jak ten proces powinien wyglądać, chcemy je uwzględnić w końcowym dokumencie. Zanim pokażemy go opinii publicznej, chcielibyśmy go przedstawić w spółkach samym zainteresowanym. Mam nadzieję, że w ciągu najbliższego miesiąca–dwóch można będzie sfinalizować prace nad tą strategią i przedstawić dokument Radzie Ministrów.

Zapewnia także, że rząd będzie prowadził rozmowy na ten temat nie tylko z organizacjami pracodawców i związkami, ale także z Komisją Europejską, która musi wydać zgodę na pomoc publiczną państwa, jaką w istocie byłoby utworzenie NABE.

 Chcielibyśmy nowy podmiot objąć bezpośrednio pomocą publiczną państwa, uzgodnioną oczywiście z Komisją Europejską i zgodną z tymi rygorami, które tego typu pomoc powinna wypełniać. Z drugiej strony chcemy, aby bez tego już, powiedzmy wprost, obciążenia węglem można było uruchamiać finansowanie na inne projekty – potwierdza Artur Soboń.

Jak podkreśla, w planach są także rozmowy z bankami, w których już zadłużone są kopalnie i które wycofują się z finansowania inwestycji opartych na węglu.

– Dzisiaj polityka banków wobec węgla jest jednoznaczna. Mamy decyzje Europejskiego Banku Inwestycyjnego, EBOR-u i banków komercyjnych. Pozyskanie finansowania  na inwestycje węglowe jest w praktyce już dzisiaj niemożliwe, a wszystko wskazuje na to, że sytuacja będzie coraz trudniejsza – mówi wiceminister. – Czeka nas rozmowa ze wszystkimi interesariuszami, którzy będą musieli być w tym procesie. Tego nie unikniemy. Jest to oczywiście kwestia zadłużenia, którą trzeba zarządzić, i stworzenia takiego mechanizmu, który nie będzie generował luki finansowej w przyszłości. Mam wrażenie, że rynek ten pomysł akceptuje. Będziemy w stałym dialogu z rynkiem, aby na każdym kroku pokazywać, w jaki sposób chcemy projektować te rozwiązania.

Raport przygotowany przez organizacje pozarządowe Instrat i ClientEarth krytykuje jednak prezentowane w ubiegłym roku wstępne plany. Krytycznie ocenia zbyt wolne tempo odchodzenia od węgla w elektroenergetyce oraz aspekt ekonomiczny, ostrzegając, że może on oznaczać wielomiliardowe straty dla Skarbu Państwa.

Roboty i skanery 3D przyszłością edukacji. Już dziś pozwalają uczyć programowania i mogą stworzyć model ciała człowieka

Nowe technologie coraz mocniej zaznaczają swoją obecność w dziedzinie edukacji. Roboty edukacyjne uczą programowania nawet najmłodsze dzieci, roboty społeczne potrafią czytać książki i uczyć języków, a skanery 3D ułatwią naukę ludzkiej anatomii. Choć pandemia utrudniła prowadzenie warsztatów edukacyjnych dla dzieci, to tempo tworzenia nowych rozwiązań nie maleje. – Sztuczna inteligencja i robotyzacja to zdecydowanie właściwe kierunki dla rozwoju edukacji – mówi Maciej Trojnacki, prezes zarządu Eduroco.

– Rozwiązania technologiczne wykorzystywane w edukacji to głównie różnego rodzaju zestawy klocków, z których można budować i programować roboty, manipulatory i inne rozwiązania. Przede wszystkim w tym kierunku idą zajęcia technologiczne. Na rynku są też rozwiązania takie jak skanery i drukarki 3D, które z powodzeniem nadawałyby się do prezentacji, do użycia na warsztatach edukacyjnych. Niestety wciąż bardzo niewiele się używa tych rozwiązań, chociaż technologia jest – mówi agencji informacyjnej Newseria Innowacje Maciej Trojnacki.

Jednym z rozwiązań, które mogą wypełnić lukę na rynku innowacyjnych technologii wykorzystywanych w edukacji, może być opracowywany przez Polaków skaner sylwetki HUBO. Pozwala on na szybkie zeskanowanie całej sylwetki człowieka. Przy jego użyciu tworzona jest dokładna siatka odwzorowująca poszczególne części ciała. Choć rozwiązanie pierwotnie dedykowane było m.in. branży odzieżowej, to z powodzeniem może się przydać również w nauce anatomii. Nowe technologie mogą jednak również służyć nauce przedmiotów humanistycznych.

– Roboty społeczne mogą być zastosowane np. do nauki języka obcego. Dzięki większej personalizacji można by w lepszy sposób dostosować program nauczania do indywidualnych potrzeb dzieci. Wówczas wąskim gardłem nie byłaby liczba nauczycieli, tylko problemem do rozwiązania byłaby kwestia zapewnienia odpowiedniej liczby sprzętu – wskazuje prezes zarządu Eduroco.

W ubiegłym roku na rynek amerykański został wprowadzony robot Luka The Owl. To interaktywny towarzysz czytania, który potrafi czytać książki, odtwarzać muzykę, rymowanki czy opowieści audio, a także gra z dziećmi w gry. Urządzenie działa w języku chińskim i angielskim, a w jego bazie znajduje się ponad 20 tys. angielskich i 70 tys. chińskich książek obrazkowych.

W Polsce coraz większą popularność zyskuje robot edukacyjny Photon. Jest on przeznaczony do nauki programowania na różnych etapach edukacyjnych: od przedszkola do szkoły średniej.

– Obecne rozwiązania edukacyjne mogą podnieść jakość nauczania przede wszystkim w zakresie programowania, ale też w zakresie zrozumienia pewnych problemów inżynierskich. W szczególności mam tu na myśli rozwiązania nieoparte na klockach, tylko takie, w których coś trzeba skręcić, co jest bliższe rozwiązaniom rzeczywistym – mówi Maciej Trojnacki.

W wyniku pandemii koronawirusa wykorzystywanie nowych technologii w edukacji stało się w pewnym sensie utrudnione, np. odwołano wszelkie warsztaty edukacyjne. Nie spowodowało to jednak spowolnienia w kwestii opracowywania nowych rozwiązań.

– Pandemia nie ma negatywnego wpływu na innowacyjność edukacji, rozwiązania mogą bez problemu nadal powstawać. Może być tylko mniejsza efektywność powstawania tych prac, bo ludzie mniej współpracują bezpośrednio ze sobą. Sztuczna inteligencja i robotyzacja to są zdecydowanie właściwe kierunki dla rozwoju edukacji – dodaje prezes Eduroco.

Według MarketsandMarkets światowy rynek robotów edukacyjnych w 2021 roku osiągnie wartość 1,3 mld dol. Do 2026 roku podwoi swoją wartość.

Neuromarketing coraz silniejszym narzędziem sprzedaży. Coraz silniej wpływa na nasze decyzje zakupowe

Analiza reakcji mózgu klienta na bodziec wizualny jest coraz częściej wykorzystywana w procesie projektowania produktów i opakowań. Znajduje również zastosowanie przy budowaniu stron internetowych, etykiet cenowych czy ekspozycji w sklepach. W przyszłości neuromarketing będzie się prawdopodobnie posiłkował innymi technologiami, jak wirtualna rzeczywistość czy analiza Big Data. – Neuromarketing zbiera całą wiedzę o mózgu i próbuje te procesy wytłumaczyć i przełożyć na skuteczniejsze mechanizmy rynkowe – tłumaczy Wojciech Broniatowski, dyrektor operacyjny CortiVision.

– Neuromarketing jest w tej chwili bardzo popularnym trendem rynkowym. Polega przede wszystkim na zrozumieniu, dlaczego podejmujemy takie, a nie inne decyzje np. zakupowe. Często wydaje nam się, że działamy bardzo racjonalnie i że każdy zakup jest przez nas przemyślany, ale w rzeczywistości mnóstwo dzieje się w naszej głowie, zarówno od strony emocjonalnej, jak i podświadomej. Neuromarketing zbiera całą wiedzę o mózgu i próbuje te procesy wytłumaczyć i przełożyć na skuteczniejsze mechanizmy rynkowe – tłumaczy w rozmowie z agencją Newseria Innowacje Wojciech Broniatowski.

Z badania neurobiologicznego przeprowadzonego przez firmę Spotler wynika, że najskuteczniejszym sposobem nawiązywania kontaktu z odbiorcą online poprzez mailing jest wykorzystanie layoutu charakterystycznego dla MS Outlook. Autorzy badania użyli zapisu EEG do oceny aktywności poszczególnych obszarów mózgu po obejrzeniu różnych formatów wiadomości reklamowych. Warto wspomnieć również o tym, że Google po zmianie używanego odcienia koloru stosowanego w linkach reklamowych zanotowało zwiększenie przychodów o 200 mln dol.

– Kolory etykietek promocyjnych w supermarketach czy opakowania produktów są obecnie projektowane zgodnie z procesami poznawczymi, z tym, jak wpływa to na nasze postrzeganie w sklepie. Na neuromarketingu bazuje też w dużej mierze rynek usług edukacyjnych. Wiele mówi się dzisiaj o skutecznym uczeniu się, zwłaszcza w dobie zdalnej edukacji. Neuromarketing i wiedza o tym, w jaki sposób utrwalać wiedzę i w jaki sposób przyswajać ją np. szybciej, są szczególnie cenne dla wszystkich producentów treści e-learningowych, a także dla wielu nauczycieli – wskazuje  dyrektor operacyjny CortiVision.

Naukowcy z rosyjskiego Uniwersytetu HSE zastosowali podejście intermodalne, aby zbadać, w jaki sposób ocenia się podobieństwo produktów spożywczych. Podejście takie opiera się na integracji różnych zmysłów w tworzeniu emocjonalnego obrazu produktu. W ramach testów badacze dawali uczestnikom do spróbowania cukierki zbożowe, a następnie pokazywali zdjęcia różnych produktów, jednocześnie rejestrując EEG. Najmniejsze zakłócenia w wykresie występowały w przypadku największego podobieństwa między produktem próbowanym a wizualizowanym.

Choć neuromarketing opiera się na podświadomych reakcjach na bodziec, występujących na poziomie neuronów, to jedną z technologii sprawdzających się w jego przypadku jest też wirtualna rzeczywistość.

– Czasami buduje się w wirtualnej rzeczywistości scenariusze, a więc pewne przestrzenie, które np. dopiero mają powstać, żeby zbadać ich wpływ na ich przyszłych użytkowników. Pod tym kątem przyglądaliśmy się razem z naszym urządzeniem projektowaniu przestrzeni biurowych, które będą mogły pozytywnie wpływać na pracowników i w jakiś sposób pomagać im w ich pracy. Podobnie też projektuje się np. etykiety produktów, umieszczając je na wirtualnych półkach czy w towarzystwie produktów konkurencji – wyjaśnia Wojciech Broniatowski.

Według Mordor Intelligence światowy rynek neuromarketingu będzie rósł do 2026 roku w średniorocznym tempie na poziomie 15,6 proc. Twórcy raportu zwracają uwagę na to, że pandemia w krótkiej perspektywie zakłóci działanie tego rynku, ponieważ znacznemu ograniczeniu ulega obecnie możliwość sprzedaży bezpośredniej, a co za tym idzie – wizyt klientów w siedzibach firm. W dłuższej perspektywie rynek ten czekają jednak stabilne wzrosty.

– Z pewnością neuromarketing będzie zyskiwał na popularności, ponieważ zarówno nasze ambicje, jak i możliwości techniczne rosną względem oczekiwań i zysków ze sprzedaży i ogólnie rzecz biorąc skuteczności sprzedaży. Szczególnie ciekawe będzie obserwowanie połączeń różnych technologii. Tworzenie nowych połączeń wirtualnej rzeczywistości na przykład z analizą Big Data czy też różnymi interfejsami rozpoznającymi obraz będzie nowym systemem łączenia skuteczności sprzedaży z wielu różnych źródeł danych – komentuje dyrektor operacyjny CortiVision.

GameStop znów w grze. 24 lutego ceny akcji urosły o 100%

Ceny akcji GameStop urosły 24 lutego o 100%. Czy to zapowiedź kolejnej bitwy między małymi inwestorami i funduszami hedgingowymi?

Od stycznia amerykańska spółka GameStop jest symbolem demokratyzacji w świecie inwestowania, gdzie mali inwestorzy, dzięki współpracy i technologii, mogą rzucić wyzwanie rekinom Wall Street, takim jak fundusze hedgingowe.

Dla przypomnienia, w styczniu akcje Game Stop, które wcześniej były warte 20 USD, a firmę uważano za potencjalnego bankruta, przekroczyły wartość 500 USD. Później ich kurs zaczął szybko spadać, aby 24 lutego znów skoczyć do pułapu ponad 90 USD. Na zwyżkę kursu grali inwestorzy indywidualni skupieni wokół grupy WallStreetBets, aktywnej w serwisie internetowym Reddit, narażając na duże straty duże fundusze hedgingowe.

– Spekulacje na akcjach GameStop były kompletnym oderwaniem od jakichkolwiek wartości fundamentalnych i można je wręcz porównać do tworzenia piramidy finansowej. Wygranymi w tej potyczce okazali się być nie mali inwestorzy, ani fundusze hedgingowe, ale po prostu ci inwestorzy, którzy weszli w GameStop i inne „szalone” spółki jako pierwsi i byli w stanie wyjść z tej inwestycji z zyskiem – mówi w rozmowie z MarketNews24 Łukasz Wardyn, dyrektor CMC Markets na Europę Wschodnią.

Zamieszanie było duże, skoro spotkanie z regulatorami rynku organizowała Janet Yellen, Sekretarz Skarbu USA, a nieformalny przywódca inwestorów z WallStreetBets Keith Gill był przesłuchiwany w amerykańskim Senacie. Zamieszanie to dotyczyło jednak przede wszystkim ryzyk związanych z sytuacją finansową funduszy hedgingowych. Gdy brakowało im kapitału, musiały zamykać swoje pozycje, co wywoływało zagrożenie dla stabilności całego systemu rynków finansowych.

Czy w takiej sytuacji, gdy akcje GameStop w ciągu jednego dnia straciły na wartości 60 proc., powinno dojść do zawieszenia ich notowań? Czy potrzebne są nowe regulacje, które ograniczą aż tak ostrą spekulację?

– Istniejące zabezpieczenia, także na warszawskiej giełdzie, są wystarczające – komentuje ekspert CMC Markets. – Natomiast skłonność do spekulacji, która jest już gigantyczna, nadal będzie rosnąć. Dotyczy to nie tylko bitcoina, ale też na przykład akcji Tesli, co tylko potwierdza beztroskę inwestorów, ich chciwość i pazerność. To są nastroje, które najlepiej określają „zalany przez gotówkę” rynek.

Spekulacje giełdowe na niespotykaną dotąd skalę to efekt połączenia możliwość inwestowania drobnych środków przez aplikacje, takie jak RobinHood, z pompowaniem pieniędzy na rynki kapitałowe, związanym z bardzo niskimi stopami procentowymi i pakietami pomocowych dla gospodarki, takimi jak „czeki Bidena”. Taka sytuacja będzie utrzymywać się w najbliższych miesiącach, więc nie wykluczone, że znów będziemy świadkami „kosmicznych” wycen niektórych spółek i kolejnych bitew inwestorów indywidualnych z gigantami Wall Street.

Czysta3.vc inwestuje milion złotych w sunmetric

To narzędzie wykorzystujące sztuczną inteligencję, stworzone w celu dokładnej i zautomatyzowanej detekcji budynków, analizy topografii terenu oraz analizy powierzchni dachowych. Będzie wykorzystywane w branżach OZE, technicznych i technologicznych. Pozyskane fundusze posłużą na zbudowanie sieci neuronowej oraz na dopracowanie technologii. 

Sunmetric optymalizuje proces sprzedaży fotowoltaiki poprzez dokładną analizę danego budynku, a także estymację obiektów i budynków sąsiadujących pod kątem zacienienia. Dzięki temu otrzymujemy dokładną analizę zacienienia oraz natężenia światła, co pozwoli dokładnie ocenić wydajność potencjalnej instalacji fotowoltaicznej. Nadzędzie to umożliwi zarówno analizę pojedynczą, jak i analizę zbiorczą dla danego obszaru.

Skorzystają również miasta i gminy

Jak wskazuje CEO sunmetric, Michał Kułaczkowski, biznes ten ma w zasadzie kilka dróg.

Zakładamy współpracę z firmami instalującymi fotowoltaikę, aby wspierać sprzedaż, lecz również z firmami energetycznymi czy ciepłowniczymi, aby współdziałać przy rozbudowywaniu rynku i analizie potencjału klientów. Nasz produkt jest również skierowany do miast, gmin i powiatów, firm analitycznych, aby tworzyć analizy zbiorcze. Potencjał jest naprawdę duży – mówi Michał Kułaczkowski.

Narzędzie zbudowane w oparciu o sieci neuronowej

Czysta3.vc w grudniu 2020 roku zainwestowała w projekt milion złotych. Pozyskane fundusze zostaną wykorzystane przede wszystkim na zbudowanie sieci neuronowej, która pozwoli uzyskiwać jak najdokładniejsze pomiary na podstawie zdjęć. Celem jest uzyskanie możliwie największej dokładności, stworzenie własnego zestawu danych do uczenia sieci oraz weryfikacji pomiarów. Dodatkowo opracowujemy metody pozwalające na szacowanie wszystkich parametrów takich jak natężenie światła dla poszczególnych segmentów dachu czy sugerowanie lokalizacji modułów fotowoltaicznych, czy innych danych które są niezbędne lub wymagane przez rynek. Założenie jest jednak takie, aby sieć rozwijała się i uczyła nieustannie.

Odnawialne źródła energii są niezwykle istotnym sektorem rynku. Rozwijają się z dużą dynamiką. Sunmetric pracuje nad rozwiązaniem, z którego będą mogły skorzystać nie tylko firmy oferujące fotowoltaikę, lecz także miasta. Dostrzegliśmy potencjał projektu – zwłaszcza że bazuje na bardzo przyszłościowej technologii sieci neuronowych. Dziś w Polsce jest jeszcze niewielu specjalistów z tej dziedziny – mówi Szymon Janiak, managing director w Czysta3.vc.

Projekt poparty konsultacjami

Pomysłodawcy sunmetric przyznają, że to przy realizowaniu projektu smart city zaczęli zgłębiać zagadnienia fotowoltaiki i tego, jak bardzo wpływa na obecny rozwój rynku.

To właśnie wtedy zaczęliśmy szukać rozwiązań, które pozwolą sprawdzić lub obliczyć moc instalacji na potrzeby konkretnego domu. Okazało się, że zajmuje to stosunkowo dużo czasu i wymaga zaangażowania kilku osób. Nie zawsze to jest to, czego oczekuje klient. Konsultowaliśmy nasze spostrzeżenia z firmami z branży, a także przedstawicielami gmin czy miast. Okazało się, że nasz kierunek jest słuszny, a my zyskaliśmy inspirację do stworzenia usługi, jaką są analizy zbiorcze. Jesteśmy przekonani, że to rozwiązanie, które musiało powstać – podsumowuje Kułaczkowski.

W 2020 r. zysk netto EDPR wzrósł o 17% do kwoty 556 mln euro

W 2020 r. EDPR odnotowała łączny przyrost mocy zainstalowanej o 1580 MW, z których 486 MW wskutek przejęcia części działalności Viesgo związanej z OZE.

Pod koniec 2020 r. zarządzała portfelem operacyjnym o łącznej mocy zainstalowanej 12,2 GW.

Spółka realizowała również z powodzeniem swoją strategię sprzedaży aktywów.

EDP Renewables (Euronext: EDPR), światowy lider w sektorze energii odnawialnej i jeden z największych globalnych producentów energii wiatrowej, zamknęła rok 2020 r. zyskiem netto w wysokości 556 mln euro, w porównaniu z 475 mln euro w roku 2019. Pod koniec 2020 r. spółka zarządzała portfelem operacyjnym o łącznej mocy zainstalowanej 12,2 GW, z których 11,5 GW było w pełni skonsolidowane, a 669 MW było skonsolidowane kapitałowo (Hiszpania, Portugalia, USA i sektor offshore).

Na przestrzeni roku EDPR zapewniła sobie przyrost mocy zainstalowanej o 1580 MW, z których 486 MW pochodzi z przejęcia części działalności Viesgo związnej z OZE.

237 MW in a Spanish portfolio, 80% sell-down of a 563 MW portfolio in the US (of which 200 MW will become operational in 2021) and a 102 MW Build and Transfer wind farm in US. In total, as of December 2020, the net variation in EDPR’s consolidated portfolio reflected an increase of 806 MW.

W tym okresie spółka nadal z powodzeniem realizowała strategię rotacji aktywów zamykając sprzedaż udziałów w farmie wiatrowej Babilonia o mocy 137 MW, portfolio instalacji na terenie Hiszpanii o łącznej mocy zainstalowanej 237 MW oraz zbywając 80% z portfela 563 MW w USA (z którego 200 MW zostanie oddanych do eksploatacji w 2021 r.), a także zamykając umowę typu Build and Transfer dla farmy wiatrowej o mocy 102 MW, również w USA. Podsumowując, w grudniu 2020 r. przyrost netto mocy zainstalowanej w skonsolidowanym portfelu EDPR wyniósł 806 MW.

W grudniu 2020 r. EDPR była zaangażowana w budowę nowych projektów o łącznej mocy zainstalowanej 2,4 GW, z których 1648 MW stanowiły projekty farm lądowych, 404 MW to projekty fotowoltaiczne, a 311 MW stanowiły udziały kapitałowe w projektach offshore.

W tym okresie EDPR wygenerowała 28,5 TWh czystej energii, przyczyniając się tym samym do uniknięcia emisji 18 mln ton CO₂. Ilość wytworzonej energii była o 5% niższa niż w roku ubiegłym w związku z niższą średnią mocą zainstalowaną, która wynika z realizacji strategii sprzedaży aktywów EDPR.

Wyniki finansowe

EDPR ogłosiła łączne przychody w kwocie 1731 mln euro, co oznacza spadek o 5% wynikający ze słabszych zasobów wiatrowych oraz negatywnego wpływu różnic kursowych, które nie zostały zrównoważone wyższymi cenami sprzedaży. Pozostałe przychody operacyjne wyniosły 498 mln euro (w porównaniu z 400 mln euro w 2019 r.), zaś wyniki w ujęciu r/r odzwierciedlają zyski w wysokości 443 mln euro z transakcji sprzedaży zamkniętych pod koniec roku w USA i w Hiszpanii, razem z transakcjami w sektorze offshore, a dokładnie ze sprzedażą udziałów na rzecz joint-venture offshore z ENGIE, zgodnie z umową zawartą w styczniu 2020 r.

Zarówno wskaźnik EBITDA, jak i EBIT pozostały na tym samym poziomie w stosunku do ubiegłego roku. EBIDTA wyniósł 1655 mln euro, a EBIT był na poziomie 1054 mln euro. Wydatki finansowe netto spadły o 64 mln euro do poziomu 285 mln euro ze względu na niższy poziom długu i niższy średni koszt zadłużenia w tym okresie (3,5% względem 4,0% w 2019 r.).

João Manso Neto, CEO de EDPR, comentó: «Estamos muy satisfechos con los resultados que presentamos hoy. Durante el último año hemos sido capaces incrementar nuestros ingresos, extender nuestra operación geográficamente con operaciones como la de Colombia y de crecer mientras reducíamos nuestra deuda, gracias a una política de desinversiones estratégica. Además, la compañía incrementado de forma considerable su beneficio neto con respecto al ejercicio anterior».

Con respecto al crecimiento futuro de la compañía, Manso Neto añadió: «Nuestro compromiso de continuar creciendo es más firme que nunca. Esto desde la responsabilidad de hacerlo de forma responsable y con el objetivo de continuar generando valor para nuestros inversores, contribuyendo de forma determinante a la transformación energética y apoyando a las comunidades en las que estamos presentes».

Na koniec roku 2020 zadłużenie netto spółki wyniosło 3443 mln euro (+640 mln euro względem grudnia 2019 r.), co wynika ze środków pieniężnych generowanych z aktywów, przeprowadzonych w tym okresie inwestycji – w tym przejęcia OZE od Viesgo – oraz różnic kursowych.

Na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy Zarząd zaproponuje wypłatę dywidendy w wysokości 69,8 mln euro, czyli 0,08 euro na akcję.

Magazyny największym wygranym pandemii

Co czwarty metr kwadratowy nowoczesnej powierzchni magazynowej i przemysłowej w Polsce był w 2020 roku przedmiotem umowy najmu, podała firma doradcza Savills w swoim najnowszym raporcie. Pomimo pandemii, w zeszłym roku odnotowano rekordowy popyt na poziomie ponad 5 mln m kw., a zasoby powierzchni logistycznej w całym kraju przekroczyły próg 20 mln m kw.

Zgodnie z danymi Savills, dzięki prawie 2 mln m kw. nowej powierzchni magazynowej i przemysłowej ukończonej w 2020 roku, jej całkowite zasoby w Polsce wzrosły do 20,7 mln m kw. Oprócz pięciu głównych rynków (Warszawa, Górny Śląsk, Polska Centralna, Wrocław i Poznań), które odpowiadają za blisko 80% istniejących zasobów magazynowych, rynek wyraźnie rośnie w regionie Trójmiasta oraz w Polsce Zachodniej.

Największym obiektem magazynowym, jaki powstał w 2020 r. był A2 Warsaw Park wybudowany przez Panattoni. Jego powierzchnia przekracza 100 000 m kw. Nad blisko dwukrotnie większym projektem ten sam deweloper pracuje w Świebodzinie, który jest jednocześnie największym obiektem pozostającym aktualnie w budowie.

„Najemcy poszukujący powierzchni magazynowej i przemysłowej mogą obecnie korzystać z szerokiej oferty deweloperów, którzy w ostatnich miesiącach, pomimo pandemii, kontynuowali dostarczanie nowych projektów na rynek. Ograniczenie liczby budów spekulacyjnych przekłada się jednak na mniejszą liczbę obiektów do których najemcy mogliby się wprowadzić od zaraz. Wskazane jest zatem rozpoczynanie procesów związanych z wyborem lokalizacji magazynowo-produkcyjnej z nieco większym wyprzedzeniem” – mówi Kamil Szymański, dyrektor działu powierzchni magazynowych i przemysłowych w Savills.

Popyt na powierzchnie magazynowe i przemysłowe nie został wyhamowany przez spowolnienie gospodarcze wywołane pandemią. Wręcz przeciwnie, dzięki rosnącemu znaczeniu handlu elektronicznego i wysokiej aktywności ze strony dużych sieci spożywczych, operatorów logistycznych oraz branży kurierskiej, roczna wartość powierzchni wynajętej pobiła rekord wszechczasów (5,2 mln m kw., wzrost o 27% rdr).

Na początku pandemii istniały obawy, że aktywność najemców ograniczy się do renegocjacji umów, jednak według najnowszego raportu Savills, ten scenariusz nie sprawdził się. Również popyt netto, czyli bez uwzględnienia renegocjacji, był najwyższy w historii rynku magazynowego w Polsce.

„W okresie wakacyjnym nastąpił krótkotrwały wzrost wskaźnika pustostanów, wywołany dość wysokim kwartalnym przyrostem nowej podaży. Została ona jednak zaabsorbowana przez rynek w ostatnim kwartale. W ostatnich trzech miesiącach 2020 roku ukończono budowę najmniejszej ilości nowej powierzchni od czasu drugiego kwartału 2017 r. Pomimo pandemii i nieco bardziej zachowawczego podejścia deweloperów do rozpoczynania budów spekulacyjnych, nie ma jednak przesłanek by twierdzić, że tempo rozwoju rynku zmalało. Na koniec 2020 r. ilość powierzchni w budowie pozostawała na poziomie porównywalnym ze średnią dla ostatnich trzech lat, czyli okresu od kiedy trwa szczególnie dynamiczny wzrost podaży na rynku magazynowym” – dodaje Kamil Szymański.

Na koniec grudnia stopa pustostanów spadła do poziomu 6,5%. Stawki czynszów nie zmieniły się w istotnym stopniu w porównaniu do końcówki 2019 r. Niewielki wzrost czynszów nominalnych odnotowano w regionach Warszawy I i Polski Centralnej, natomiast na Górnym Śląsku zaszła korekta w dół. Średnia dla całego kraju w przypadku stawek bazowych waha się od 2,70 do 4,40 euro/m kw./miesiąc za moduły wielkopowierzchniowe oraz sięga 5,50 euro/m kw./miesiąc w przypadku małych modułów (SBU).

„Rynek magazynowy w 2020 roku udowodnił jak silne ma fundamenty. Należy jednak pamiętać, że wiele przedsiębiorstw działa obecnie w otoczeniu wysokiej niepewności. Z drugiej strony lockdown i ograniczenia w handlu dostarczyły kolejnego impulsu do rozwoju rynku ecommerce. Część firm, która odkładała na później rozwój tego kanału sprzedaży obecnie decyduje się w niego zainwestować, a ci którzy działali już w obszarze handlu internetowego notują znaczące wzrosty. Zakładając, że sytuacja pandemiczna będzie się normalizować, w 2021 r. w sektorze nieruchomości logistycznych można się spodziewać kontynuacji imponującego trendu wzrostowego” – podsumowuje Kamil Szymański z Savills.

Bezpłatna Konferencja ON-LINE – IT Security Trends – wyzwania cyberbezpieczeństwa

Już 3 marca 2021, podczas konferencji online – IT Security Trends, pojawi się możliwość zapoznania z bieżącymi zagrożeniami oraz najnowszymi trendami w obszarze cyberbezpieczeństwa. Spotkanie będzie idealnym miejscem do zdobycia nowej wiedzy oraz nawiązania relacji w środowisku security.

Serdecznie zapraszamy do udziału i rejestracji na konferencję

Podczas zbliżającej się edycji wydarzenia, chcemy odpowiedzieć na pytanie jak zmieniająca się cyfrowa rzeczywistość wpływa na kształtowanie cyberbezpieczeństwa. Porozmawiamy o tym:

  • Czy umiemy chronić firmy przed wyciekiem informacji oraz sabotażem?
  • Jakie skutki niesie za sobą wystąpienie incydentu?
  • Czy wzrost popularności i dalszy rozwój IoT jest bezpieczny?
  • Jak szacować ryzyko dla cyberbezpieczeństwa?
  • Czy potrafimy wykrywać ataki oraz przeciwstawiać się działaniom szpiegowskim?
  • Jak chronić i automatyzować zarządzanie urządzeniami końcowymi w czasach Home Office?

Firmy muszą zmierzyć się z bieżącymi wyzwaniami ochrony przed cyber atakami oraz kradzieży danych. To trudne zadanie i wymaga odpowiednich narzędzi oraz kwalifikacji. Doświadczeni eksperci oraz kluczowi gracze ze świata bezpieczeństwa IT będą dzielić się swoją wiedzą podczas wydarzenia. Aby wziąć bezpłatny udział w konferencji, wystarczy zarejestrować się na stronie: https://itsecuritytrends.pl/#rejestracja
Uwaga, ilość miejsc ograniczona! Decyduje kolejność zgłoszeń.security 2021_v2

Strona internetowa wydarzenia: https://itsecuritytrends.pl/