Który gadżet w aucie jest najważniejszy?

Z badania przeprowadzonego wśród polskich kierowców flotowych przez LeasePlan wynika, że najpotrzebniejszym i najchętniej widzianym gadżetem na pokładzie samochodu jest… radio. Kierowcy nie potrafią też jednoznacznie wskazać – co jest dla nich ważniejsze -samochód czy telefon komórkowy.

Nie lubimy jeździć w ciszy, taki wniosek płynie z badania kierowców. Prawie co czwarty przebadany przez TNS kierowca za najbardziej potrzebny gadżet w aucie uznał radio (23%)! Trochę mniej wskazało porty połączeniowe USB lub bluetooth (15%), które przede wszystkim służą możliwości ładowania urządzeń mobilnych, ale także pozwalają na odtwarzanie muzyki (podcastów, audiobooków itp.) w czasie jazdy!

Na kolejnych miejscach zestawienia znalazły się nawigacja (14%) i systemy wspomagania parkowania (12%). Tempomat czy podgrzewane siedzenia najwyraźniej nie robią już wrażenia na kierowcach, a na pewno nie są postrzegane jako niezbędne w aucie gadżety.

W ramach przeprowadzonego badania zapytano też kierowców o to, czy ważniejszy jest dla nich samochód czy telefon komórkowy? Zaledwie 3% badanych wskazało, że ważniejszy jest telefon. Samochód wybrało 45% ankietowanych. Ale największa była grupa niezdecydowanych. Na to niezwykle trudne pytanie – auto czy komórka? – „nie wiem” odpowiedziało aż 46% kierowców.

Praca dla miłośników słodyczy!

Czy praca może być słodka? Na to pytanie odpowiadamy: TAK. Właśnie taką oferuje agencja zatrudnienia Manpower, która prowadzi rekrutację pracowników dla firmy Mondelēz International, światowego lidera w branży przekąsek. Na chętnych czeka 300 miejsc pracy w 5 zakładach produkcyjnych, w całym kraju.

Warszawa, 27 października 2015 r. – Zatrudnione za pośrednictwem Manpower osoby będą wykonywały pracę na stanowiskach pracowników produkcji u jednego z największych pracodawców w branży spożywczej. Mondelēz International to  światowy lider w produkcji czekolady, ciastek, gum do żucia, cukierków oraz napojów. Za nazwą firmy kryje się wiele znanych i lubianych przez Polaków i Europejczyków marek, takich jak np. Milka, Prince Polo czy Oreo i belVita. Do obowiązków zatrudnionych należeć będzie pomoc przy produkcji i pakowaniu słodyczy przeznaczonych do sprzedaży.

–  Na zainteresowanych naszą ofertą czeka praca w przyjaznej atmosferze i możliwość zdobycia doświadczenia zawodowego u znanego producenta słodyczy,komentuje Przemysław Markiewicz, Menedżer z agencji zatrudnienia Manpower. Elastyczny czas pracy pozwala na pogodzenie jej z innymi obowiązkami. Jest też wygodny dla tych, którzy szukają dodatkowego źródła finansów, jak np. uczniów lub studentów. Do udziału w procesie rekrutacyjnym zapraszamy nie tylko osoby, które mają już doświadczenie w pracy na produkcji, ale chętnie spotkamy się również z tymi, którzy chcą zdobyć wiedzę i umiejętności potrzebne w tym sektorze. Praca dla jednego z liderów branży, ma znaczenie dla wielu kandydatów, poszukujących sprawdzonego i prestiżowego pracodawcy, którego mogą obdarzyć zaufaniem, – dodaje przedstawiciel Manpower.

Osoby starające się o pracę powinny być dyspozycyjne i posiadać książeczkę ważnych badań sanitarno-epidemiologicznych. Ważne jest również zaangażowanie w wykonywane obowiązki. Praca przebiega w systemie trzyzmianowym, z dwiema półgodzinnymi przerwami w trakcie trwania każdej zmiany. Formą zatrudnienia będzie umowa o pracę tymczasową zawarta z agencją Manpower. Co ważne, osoby, które przepracują w firmie 3-miesiące jako Pracownik Tymczasowy oraz otrzymają pozytywną rekomendację ze strony przełożonego, mają szansę zostać zatrudnionym przez Mondelēz International.

–  W Polsce mamy siedem zakładów produkcyjnych o łącznej powierzchni 250.000 m2, w których zatrudniamy 2700 osób,komentuje Waldemar Sławiński, Kierownik Personalny w Mondelēz International. Wraz ze wzrostem konsumpcji  przekąsek, wciąż poszukujemy nowych pracowników. Osoby pracujące w naszych fabrykach mają dużo możliwości rozwoju. Każdy zatrudniony dostaje od nas pakiet wprowadzający i szkoleniowy, niezbędny do wykonywania powierzonych obowiązków. Zgrany zespół sprawia natomiast, że praca jest nie tylko ambitna, ale i przyjemna. To głównie dzięki temu, że potrafimy łączyć zalety pracy w dużej firmie z przyjazną atmosferą, która jest ważna dla pracowników. Prócz rozwoju i atmosfery jest też możliwość spróbowania naszych przekąsek czekoladowych, a nawet można zostać ich testerem, – dodaje Sławiński.

Prowadzony przez Manpower proces rekrutacji dla Mondelēz International dotyczy zatrudnienia pracowników w zakładach znajdujących się w Jankowicach koło Poznania, Bielanach Wrocławskich, Cieszynie i Skarbimierzu. Oferta kierowana jest zarówno do mieszkańców miejscowości, w których mieszczą się fabryki, jak i miast leżących w ich bliższych oraz nieco dalszych okolicach. Do zakładów można dojechać komunikacją podmiejską, a do lokalizacji, do których ciężko dojechać firma zapewnia transport. Każdy zainteresowany pracą może wziąć udział w rekrutacji, aplikując przez stronę www.manpower.pl/mondelez, na której znajdują się też numery telefonów kontaktowych, pod którymi można uzyskać więcej informacji o zatrudnieniu. Szukając pracy warto korzystać z ofert doświadczonych agencji zatrudnienia, takich jak Manpower. Współpracując z pracodawcami z różnych branż, agencja zatrudnienia Manpower udziela dostępu do wielu ofert pracy, tym samym ułatwiając zainteresowanym jej szybsze znalezienie.

Główne zagrożenia bezpieczeństwa IT dla firm

Eksperci Flowmon Networks zwracają uwagę na technologie oraz trendy, które mają i będą miały w najbliższym czasie znaczący wpływ na bezpieczeństwo firm.

1) Internet Rzeczy (Internet of Things – IoT) – wzrost popularności urządzeń w ramach Internetu Rzeczy zwiększa możliwości cyberprzestępców. W najbliższym czasie coraz więcej urządzeń nas otaczających będzie miało swój dostęp do firmowej czy domowej sieci i baz danych. To będzie wymagało nowego podejścia do kwestii zarządzania bezpieczeństwem, które powinno uwzględnić dodatkowe samodzielne urządzenia, w tym na przykład nowoczesne samochody floty firmowej, które będą pojawiały się w infrastrukturze organizacji. Szczególnie, że wielu producentó1)w wprowadzających do powszechnego użytku ideę i gotowe rozwiązania IoT nie zapewnia wystarczających zabezpieczeń, co może doprowadzić do powstania nowego zjawiska „Botnetu rzeczy“. Efektem tego mogą być nowe ataki DDoS wykorzystujące nie tylko komputery, ale właśnie dotychczas niespotykane urządzenia, jak lodówki, domowe centra rozrywki czy nawet samochody.

„Internet Rzeczy to trend, który będzie się cały czas rozwijał, niestety jak to często z nowościami bywa, technologia wyprzedza zabezpieczenia. Ponieważ na początku nowe produkty są teoretycznie bardziej podatne na ataki, dlatego ważny jest monitoring ruchu sieciowego oraz behawioralna analiza sieci. Dzięki nim administratorzy wykryją atak sieciowy, anomalie i inne zagrożenia, które mogą umknąć tradycyjnym zabezpieczeniom.” – mówi Dariusz Jarecki, Country Manager Poland, Flowmon Networks.

„IoT wymaga zmiany podejścia do zarządzania hostami i identyfikacją użytkowników. Stale rośnie liczba urządzeń podłączonych do sieci, które mogą stać się obiektem ataków ukierunkowanych na „rzeczy“, a nie na ludzi. To powoduje wzrost znaczenia systemów do monitoringu i analizy behawioralnej ruchu sieciowego w podejściu do bezpieczeństwa IT. Wszelkie anomalie w zachowaniu urządzeń powinny być jak najszybciej wychwycone.“ – dodaje Klaudyna Busza, Senior Presales Engineer, Flowmon Networks.

2) BYOD (Bring Your Own Deviece) – jednym z głównych zagrożeń mobilnych

Dla administratorów sieci i specjalistów bezpieczeństwa jednym z największych wyzwań jest trend BYOD. Mobilne urządzenia wykorzystywane do pracy często są najsłabszym ogniwem systemów bezpieczeństwa IT i łatwym wejściem do danych firmowych chętnie wykorzystywanym przez cyberprzestępców. Ostatnie doniesienie medialne wskazują na słaby stan bezpieczeństwa urządzeń z systemem Android. Według badania przeprowadzonego przez naukowców z Uniwersytetu w Cambridge, 87 proc. urządzeń z Androidem jest podatnych na ataki. Przy liczbie blisko 19 milionów smartfonów używanych przez Polaków, z czego 65 % wyposażonych w ten właśnie system i prawie 7 milionów tabletów (wg Raportu Polska jest Mobi 2015) daje to wyobrażenie o skali zagrożenia, która może zaniepokoić niejednego administratora sieci czy specjalistę bezpieczeństwa IT.

To są powody, dla których warto wdrażać odpowiednie polityki bezpieczeństwa w firmie i wybierać rozwiązania umożliwiające zarządzanie urządzeniami mobilnymi w sieci. „W tym przypadku pomocny może być właśnie odpowiedni monitoring ruchu sieciowego z dodatkowymi funkcjami, które pozwalają na automatyczne alerty wskazujące na anomalie lub dziwne zachowania użytkowników i umożliwiają szybką reakcję, na przykład zablokowanie danego urządzenia czy użytkownika w sieci. – dodaje Klaudyna Busza.

3) Zagrożeni coraz mniejsi – konieczność ponoszenia coraz większych inwestycji w bezpieczeństwo IT także przez małe i średnie przedsiębiorstwa. Duże firmy dotychczas częściej były celem ataków, ale to zaczyna się zmieniać. Rośnie ilość i jakość zabezpieczeń systemów IT i mimo że cyberprzestępcy stosują coraz bardziej wyrafinowane metody to także systemy zabezpieczeń rozwijają się odpowiadając na nowe zagrożenia. Często okazuje się, że łatwiejszym „łupem” mogą być mniejsze firmy, które mają słabsze i często przestarzałe zabezpieczenia.

Cyberprzestępcy rozwijają swoje techniki, stosują socjotechnikę, kradzieże tożsamości, rozbudowane ataki APT czy lawinowe DDoS-y. Im mniejszy w firmie budżet na ochronę IT, tym może ona łatwiej paść ofiarą cyberataku.„Dobrym wsparciem dla tradycyjnego systemu bezpieczeństwa IT jest bieżący monitoring ruchu sieciowego, który już w najprostszej swojej formie pozwala administratorom sieci wyłapać anomalie i skuteczniej przeciwdziałać prawdziwym zagrożeniom.” – dodaje Darek Jarecki.

4) Ataki DDoS – stale zagrożeniem dla firm

Ataki DDoS (Distributed Denial of Service – odmowa dostępu do usługi) są znane od ponad dekady, a mimo to większość organizacji nie jest przygotowana do walki z nimi. Ze względu na ich destrukcyjny charakter i względną łatwość wpływania na sieć, ataki DDoS stały się szczególnie niepokojącym narzędziem cyberprzestępców. W wyniku takich ataków, przedsiębiorstwa, firmy telekomunikacyjne i administracja centralna zmagają się ze stratami finansowymi, utratą reputacji oraz zagrożeniem bezpieczeństwa IT.

Wiele raportów wskazuje na stały wzrost liczby ataków DDoS. Ponadto, nie tylko częstotliwość, ale także skala tych ataków rośnie szybciej, niż możliwości organizacji do ich przyjęcia. Obecnie można „kupić” atak DDoS już za kilka dolarów i w konsekwencji sparaliżować dane przedsiębiorstwo na jakiś czas. W najbliższej przyszłości będzie rosło znaczenie skutecznego wykrywania i łagodzenia ataków DDoS szczególnie dla biznesów opartych na aplikacjach. Należy podkreślić, że jesteśmy dopiero na początku tego typu „cyberwojen”. Dostawcy usług internetowych i operatorzy odegrają w nich kluczową rolę. Ochrona własnej sieci i skuteczne oczyszczanie z ataków DDoS są jednymi z głównych wyzwań dla nich, gdyż jest to najefektywniejszy sposób na zachowanie bezpieczeństwa ich klientów. Dlatego spodziewam się, że w najbliższych latach będą bardziej skoncentrowani na skutecznej walce z atakami DDoS.” –podkreśla Klaudyna Busza.

5) Defensywne podejście nie wystarczy. Proaktywność wyznacza nową erę bezpieczeństwa cybernetycznego.

W ostatnim raporcie Gartnera o trendach technologicznych w 2016 r. stwierdzono, że „złożoność cyfrowego biznesu i algorytmicznej gospodarki, w połączeniu z rozwijającym się „przemysłem hackerskim” znacznie zwiększa zakres zagrożenia dla organizacji. Poleganie na ochronie styku sieci firmowej z internetem i polityce bezpieczeństwa jest niewystarczające. Odpowiedzialni za bezpieczeństwo IT muszą skupić się na wykrywaniu i reagowaniu na zagrożenia, tak samo jak na bardziej tradycyjnych blokadach i innych środkach w celu zapobiegania atakom”. Innymi słowy podejście reaktywne musi być zastąpione przez aktywną obronę środowiska IT. Nieznane zagrożenia, ataki DDoS czy typu zero-day są dla specjalistów IT ich codzienną rzeczywistością. Do walki ze współczesnymi zagrożeniami cybernetycznymi, analitycy firmy Gartner zalecają firmom wdrażanie analiz zachowania sieci, rozwiązania zapewniające jej administratorom szczegółową wiedzę o ruchu sieci. Wszystko po to, aby aktywnie identyfikować niebezpieczne zdarzenia i zachowania, które są niewykrywalne za pomocą innych technik.

Główne zagrożenia bezpieczeństwa IT dla firm

 

 

 

 

 

 

 

 

„Zespoły bezpieczeństwa IT muszą szybko dowiedzieć się, jak wzmocnić swoje środowisko i jak aktywnie walczyć ze współczesnymi zagrożeniami. Jedną z najbardziej skutecznych odpowiedzi na to wyzwanie jest wdrożenie zaawansowanych rozwiązań do monitorowania sieci wyposażonych w technologię NBA. Kiedy wiesz dokładnie w każdym momencie co, jak, kiedy i dlaczego dzieje się w Twojej sieci oraz wiesz co jest normalne, a co nie; to możesz aktywnie zarządzać bezpieczeństwem swojego środowiska IT i wykrywać anomalia oraz inne niepożądane działania. Systemy NBA wykorzystują zaawansowane algorytmy sztucznej inteligencji do analizy przepływu danych w poszukiwaniu nieprawidłowości i identyfikowania nieznanych lub specyficznych zagrożeń, które są niewykrywalne przez inne narzędzia. Rozwiązania NBA są już stosowane w dużych przedsiębiorstwach. Spodziewam się ich dalszego rozprzestrzeniania w sektorze MŚP, ponieważ stają się niemalże niezbędne, a także ich obecna cena jest bardziej przystępna dla mniejszych podmiotów ” –mówi Darek Jarecki.

Kto zarobi na Wszystkich Świętych w 2015?

95% Polaków odwiedzi w tym roku groby bliskich w okresie Wszystkich Świętych – wynika z badania PAYBACK Opinion Poll (POP). 3/4 pytanych na udekorowanie grobów przeznaczy kwotę do 100 zł. W 2015 34% respondentów deklaruje, że ograniczy wydatki ze względu na częste zjawisko kradzieży na cmentarzach. To o 18% więcej niż w 2014. Wciąż dużym zainteresowaniem w Polsce cieszy się Halloween.

Jak wynika z tegorocznego badania PAYBACK Opinion Poll (POP), podobnie jak poprzednich latach większość (95%) Polaków planuje wybrać się na cmentarz w okresie Wszystkich Świętych. 74% osób biorących udział w ankiecie deklaruje, że groby bliskich odwiedzi 1 listopada. Pozostali zrobią to tuż przed (3%) lub zaraz po (18%) Dniu Wszystkich Świętych.

Gdzie po znicze, gdzie po kwiaty?

Odwiedzanie grobów to również ich dekorowanie. W tym roku ¾ zapytanych Polaków kupi znicze wydając na nie kwotę do 100 zł. Co dziesiąty wyda więcej. Oprócz tradycyjnych lampionów, 65% planuje także zakup kwiatów, wydając – podobnie jak na znicze – 100 zł. Dla 82% respondentów będą to wydatki takiego samego rzędu jak rok temu, a dla co dziesiątego mniejsze niż 12 miesięcy temu. Pieniądze na znicze i kwiaty pochodzić będą głównie z bieżącego budżetu domowego (94%), 5% ma na ten cel odłożone oszczędności.

79% pytanych największe zakupy planuje zrobić przed 1 listopada. Z wyprzedzeniem kupowane są przede wszystkim znicze (65%). Ankietowani najczęściej kupią je w hiper- lub supermarketach (64%), rzadziej w na przycmentarnych stoiskach (18%). Odwrotna tendencja jest w przypadku kwiatów. Te częściej nabywane są na straganach obok cmentarzy (39%) niż hiper- lub supermarketach (26%). Co czwarty badany po kwiaty uda się do kwiaciarni.

Na cmentarz autem lub autobusem

By odwiedzić groby bliskich, 62% respondentów wyjedzie w okresie Wszystkich Świętych poza miejsce zamieszkania. Najczęściej w podróż wybiorą się samochodem (72%). Co piąty pytany, by dotrzeć na cmentarz skorzysta z komunikacji zbiorowej – autobusu, tramwaju bądź pociągu

Plaga cmentarnych kradzieży

Z badania PAYBACK Opinion Poll wynika, że ze zjawiskiem kradzieży na cmentarzu zetknął się co drugi Polak. Przykre doświadczenia mają wpływ na decyzje o wydatkach. W 2015 ponad 34% pytanych deklaruje, że ze względu na częste zjawisko kradzieży na cmentarzach, wyda mniej na zakup zniczy i kwiatów niż w 2014. To o 18% więcej, w stosunku do ubiegłorocznej ankiety POP.

Halloween 2015 – z dziećmi lub przyjaciółmi

W tym roku 75% pytanych przez PAYBACK Polaków planuje obchodzić Halloween. 63% badanych przyznaje, że ich udział w zabawie ogranicza się do asystowania dzieciom – pilnowania ich lub pomocy w przygotowaniu przebrania. To o 33% więcej niż 12 miesięcy temu. W 2015 co dziesiąty pytany planuje spędzić halloweenową zabawę w gronie rodzinnym, w 2014 było to 37%. W tym roku spadło również zainteresowanie spotkaniami w towarzystwie przyjaciół i znajomych – 25% w 2015, wobec 31% rok temu.

Na tegoroczne Halloween 70% respondentów deklaruje, że samodzielnie przygotuje kostiumy. W 2014 własnoręcznie zrobione przebranie planował nałożyć co drugi ankietowany. W tym roku halloweenowe zabawy najczęściej organizowane będą w domu (60%). Rok temu, chęć udziału w prywatce deklarowało 44% badanych. Takim samym zainteresowaniem jak w ubiegłe Halloween cieszą się imprezy zorganizowane. Udział w nich deklaruje 1/5 zapytanych przez PAYBACK Polaków.

Jest praca dla młodych! 40 studentów i absolwentów zatrudniono na stałe po letnich praktykach w Nestlé

praktykanci_nestle_2015

Pracę po zakończeniu 3-miesięcznej letniej płatnej praktyki w Nestlé zaproponowano w centrali firmy w Warszawie aż 22 osobom. Młodzież wesprze m.in. działy sprzedaży, marketingu, Customer Service, księgowości, kontrolingu czy HR. Oferty pracy otrzymali także praktykanci w oddziałach firmy w Kaliszu, Nowej Wsi Wrocławskiej, Namysłowie, Kargowej i Rzeszowie. Łącznie w całym kraju po praktykach zatrudniono aż 40 z 74 studentów i absolwentów.

Kalisz, Rzeszów, Namysłów, Kargowa, Nałęczów, Warszawa, Nowa Wieś Wrocławska – w tych lokalizacjach przez trzy letnie miesiące studenci i absolwenci zdobywali doświadczenie zawodowe, poznawali warunki pracy w międzynarodowej korporacji oraz sprawdzali czy taka ścieżka kariery to droga właśnie dla nich. Spośród ponad 4000 aplikacji, po rozmowach rekrutacyjnych, w których wzięło udział ponad 400 kandydatów, ostatecznie na praktyki przyjęto74 osoby w całym kraju. Aż 40 z nich otrzymało po praktykach stałe oferty pracy.

Praktyki Nestlé w Polsce obywają się w ramach dwóch programów: BIPBusiness Internship Program, czyli praktyki w biurach oraz TEDP Technology Engineering Development Program, czyli praktyki techniczne w fabrykach firmy w całej Polsce. BIP oferuje szansę zdobycia doświadczenia przede wszystkim w centrali firmy w Warszawie, a także w biurach w Kaliszu i Nowej Wsi Wrocławskiej, w dziedzinach takich jak np. marketing, sprzedaż, HR czy IT. W tym roku program objął 39 praktykantów. TEDP natomiast to program dla inżynierów. W tym roku skorzystało z niego 35 osób – najwięcej w fabryce Winiar w Kaliszu, fabryce karmy dla zwierząt w Nowej Wsi Wrocławskiej oraz w fabryce lodów w Namysłowie. Praktykanci szkolili się w dziedzinach takich jak technologia i produkcja, zapewnienie jakości, inżynieria przemysłowa, wdrożenie i rozwój nowych produktów. Jak wyglądały tegoroczne praktyki, opowiada 22-letni Maks.

praktyki_w_nestle Nestlé jako jeden ze swoich priorytetów traktuje wspieranie ludzi młodych na rynku pracy i stwarzanie im szans zdobycia doświadczenia zawodowego. Od 2013 roku prowadzimy inicjatywę Nestlé needs YOUth, która w tym roku z europejskiego programu stała się inicjatywą globalną, a do organizowania i promowania praktyk dla ludzi młodych zachęcamy także naszych partnerów biznesowych, z którymi tworzymy Sojusz dla Młodych. Podczas praktyk letnich w Nestlé młodzi ludzie mają szansę zobaczyć, jakie są wymagania pracodawców, jak wygląda praca w dużej firmie i czy to jest ten kierunek, w którym chcą się rozwijać zawodowo. Jak widać, bardzo często przeradza się to w trwałą wieloletnią współpracę. Pracodawcy natomiast dzięki praktykom mają możliwość wyłowienia z rynku młodych talentów i sprawdzenia ich predyspozycji w realnej pracy, dlatego naprawdę warto wspierać i organizować praktyki – przekonuje Mariola Raudo, Kierownik ds. Rekrutacji w Nestlé.

Pieczywo Schulstad wypiekane będzie w nowej piekarni

Lantmannen Unibake, jeden z największych producentów pieczywa, wybuduje główną piekarnię w Nowej Soli. Działy Powierzchni Magazynowych i Przemysłowych oraz Doradztwa Budowlanego firmy CBRE zostały zaangażowane w proces poszukiwania i zakupu terenu na potrzeby inwestycji oraz proces projektowania, uzyskiwania decyzji administracyjnych dla planowanej inwestycji oraz nadzoru realizacji obiektu.

Lantmannen Unibake_piekarnia_Nowa Sól
Lantmannen Unibake w Polsce jest znany z pieczywa produkowanego pod marką Schulstad i jest obecny na krajowym rynku od początku lat 90. Obecnie produkcja odbywa się w dwóch piekarniach – w Poznaniu oraz Nieporęcie, gdzie działa łącznie 7 linii produkcyjnych. Powstająca w Nowej Soli piekarnia będzie głównym obiektem dostarczającym wyroby na potrzeby rynku polskiego oraz części państw Europy Zachodniej, Zatrudnienie w nowo powstającej inwestycji znajdzie około 100 osób, zdolności produkcyjne to około 200 ton pieczywa dziennie.
Michał Żelazek, Starszy Negocjator, Dział Powierzchni Magazynowych i Przemysłowych, CBRE komentuje:
„Przeprowadzenie projektu budowy piekarni wymaga dużego doświadczenia oraz zapewnienia wsparcia merytorycznego oraz technicznego na każdym etapie projektu, a także zrozumienia wymagań. W procesie wsparcia Lantmannen kluczowe było spełnienie takich warunków jak: stopień przygotowania terenu inwestycyjnego, proaktywne podejście władz lokalnych mające na celu przyciągnięcie inwestycji do regionu oraz możliwość uzyskania pozwolenia na budowę piekarni w jak najkrótszym czasie. Gratulujemy Prezydentowi Nowej Soli – p. Wadimowi Tyszkiewiczowi – zwycięskiej rywalizacji z pozostałymi lokalizacjami. Dziękujemy jednocześnie za udaną współpracę wszystkim stronom zaangażowanym w proces ulokowania inwestycji w Nowej Soli, w tym Urzędowi Miejskiemu w Nowej Soli, Centrum Obsługi Inwestorów i Eksporterów działającym w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Lubuskiego, Starostwu Powiatowemu w Nowej Soli. Decyzja o wybudowaniu piekarni w Nowej Soli to potwierdzenie rosnącego potencjału województwa lubuskiego, inwestycja będzie również miała wpływ na wzrost zatrudnienia w regionie.”
Jonathan Steer, Starszy Dyrektor Działu Doradztwa Technicznego. CBRE, dodaje:
„Główną ideą firmy Lantmannen jest „From field to fork” czyli szczególna dbałość o jakość na każdym etapie produkcji, tak by produkt końcowy spełniał wszystkie wymagania klientów. Ta idea zgodna jest z działalnością firmy CBRE, dla której dostarczanie korzyści na każdym etapie współpracy jest podstawą budowania relacji z klientami. W przypadku współpracy z firmą Lantmannen byliśmy zaangażowani na każdym etapie projektu – od poszukiwania idealnej lokalizacji, doradztwa w wyborze gruntu po przez proces projektowania po opiekę techniczną projektu. Współpraca ta zaowocowała nie tylko nowym projektem dla klienta ale projektem który w skali regionu przyczynia się do jego rozwoju.”

Zarabiają przez Internet i świetnie sobie radzą!

Życie w ciepłych krajach bez szefa nad głową? Dlaczego nie! Setki Polaków zdecydowały się na zastąpienie kiepsko płatnego etatu małym biznesem internetowym. I świetnie na tym wychodzą.

 

Relaxed confident female entrepreneurPaweł i Monika poznali się podczas stażu w dużej hurtowni budowlanej. Ona pracowała w dziale księgowości, on w zaopatrzeniu. Mimo młodego wieku, szybko stwierdzili, że pracując dla kogoś, zawsze będą zależni od „widzimisię” szefa. Postanowili wykorzystać staż, by dowiedzieć się jak najwięcej o handlu – Nierzadko przychodziliśmy nawet 2 godziny przed pracą, byleby tylko złapać koleżanki i kolegów z działu, którzy podpowiadali – np. jak obliczyć cło czy wypełnić dany dokument  – mówi Monika. Zaangażowanie i poświęcony czas opłaciły, bo jeszcze w czasie stażu Monika i Paweł wspólnie otworzyli internetowy sklep z odzieżą.

Koszty otwarcia sklepu były marginalne. W końcu dziś zarówno za zrobienie sklepu w sieci, jak i jego promocję płaci się abonamentem, a nie jednorazowo. Największym problemem wydawało się być zatowarowanie, dlatego na początek postawiliśmy wyłącznie na ubrania, które u konkurencji sprzedawały się najlepiej i pozwalały na osiągnięcie największej marży. Z kilkunastu tysięcy złotych pożyczonych od rodziców kupiliśmy pierwsze ubrania, sami zrobiliśmy zdjęcia (z Moniką jako modelką) i zaczęliśmy sprzedaż – wspomina Paweł. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Jeszcze przed pierwszym Bożym Narodzeniem – w szczycie sezonu – mieli tyle zamówień, że konieczne było zatrudnienie pomocy na dodatkowy etat, a i tak każda wysłana paczka oznaczała od kilkudziesięciu do nawet ponad 200 złotych zysku. Było to więcej niż wcześniej zarabiali wspólnie przez cały dzień.

Dotarli do odbiorców, których ignorowali ich szefowie

Historie, takie jak Moniki i Pawła, słyszę każdego tygodnia – mówi Marcin Kosedowski, autor kursu Profit Sites Academy, który pokazuje jak krok po kroku założyć i wypromować własny, internetowy biznes. – Setki firm przegapiają szansę, jaką jest sprzedaż internetowa. To normalne, że pracownicy widzący skostniałe podejście szefa, biorą sprawy w swoje ręce, zaczynają działać samodzielnie i – co najważniejsze – doskonale na tym wychodzą – dodaje. Z perspektywy fotela prezesa nie widać bowiem niuansów, które codziennie zauważa pracownik mający kontakt z klientami czy dostawcami. Tymczasem nierzadko wystarczy drobna zmiana, np. możliwość złożenia zamówienia e-mailem czy zmniejszenie kwoty minimalnego zamówienia, aby dotrzeć do zupełnie nowej grupy odbiorców.

Właśnie kwota minimalnego zamówienia stała za pomysłem Piotra. Piotr całymi miesiącami musiał odmawiać przyjęcia zamówień od potencjalnych klientów firmy sprzedającej materiały dentystyczne, w której pracował. Problemem była minimalna wielkość zamówienia. – Większość dentystów nie potrzebowała tak dużych opakowań, jakie oferowaliśmy lub wyrzucała znaczną część przeterminowanych materiałów. Wystarczyło otworzyć pudełka i sprzedawać materiały w mniejszych porcjach, jednak szef z niezrozumiałych dla mnie powodów nie chciał tego zrobić – mówi Piotr. – Po kilkunastu próbach dałem sobie spokój z przekonywaniem go do tego pomysłu. Sam, po godzinach, otworzyłem sklep z nową ofertą i – za zgodą szefa – skontaktowałem się z mniejszymi klientami. Zyskali na tym wszyscy. Klienci w końcu mogli złożyć zamówienie zgodne z potrzebami, firma zyskała nowy rynek, a Piotr – sowite premie miesięczne za powiększenie sprzedaży.

Ciepłe kraje zamiast nudnego biura? „Teraz nikt mi nie zabroni!”

Mimo oczywistych skojarzeń, zarabianie przez Internet nie musi wiązać się z handlem. Istnieje wiele prawie darmowych sposobów na wykorzystanie sieci do wypromowania nawet niszowych usług, na które nie dałoby się pozyskać klientów w żaden inny sposób. Często wystarczy wiedza co zrobić, by prostą stronę WWW z ofertą zmienić w prywatnego przedstawiciela handlowego e-biznesmenów, dzielnie pracującego na trzy zmiany – tłumaczy Marcin Kosedowski.

Pamiętajmy, że z Internetu korzysta około 20 milionów Polaków. Przy takiej liczbie internautów, zyskujemy szanse na znalezienie klienta nawet na najbardziej niszową usługę. Jeśli dodatkowo postanowimy wyjść na rynek zagraniczny, dostajemy niewyobrażalną liczbę ponad dwóch miliardów osób, które mogą chcieć skorzystać z naszych usług, często płacąc za to zachodnie stawki.

Przez 10 lat pracowałem jako administrator baz danych i mimo zarobków kilkukrotnie wyższych od średniej krajowej, byłem już pewien, że to nie to. Monotonna, męcząca praca, zarząd podejmujący absurdalne decyzje, ciągłe życie pod telefonem i – co najbardziej irytujące – konieczność pojawiania się w firmie, chociaż to samo mógłbym robić z domu. Teraz nikt mi nie zabroni pracować z miejsca, w którym mam ochotę przebywać! – 34-letni Adam jednym tchem wymienia powody, dla których zrezygnował z pracy etatowej i zajął się prowadzeniem konsultacji przez Internet.

Pierwszy krok jest łatwiejszy niż się wydaje

Zaczynałem powoli, udzielając po pracy płatnych porad przez Skype. Następnie przygotowałem stronę www z ofertą, korzystając z darmowego narzędzia i rozesłałem adres do znajomych z branży. Większość z nich po kilku tygodniach lub miesiącach natknęła się w swojej pracy na problem, którego nie potrafili rozwiązać. Skorzystanie z moich porad okazało się dla ich firm wybawieniem, więc chętnie płacili tyle, ile wcześniej zarabiałem przez tydzień – mówi Adam. Później poszło szybko – klienci zaczęli wracać do Adama i polecać go znajomym. Po roku mógł wreszcie rzucić pracę, mając takie zapotrzebowanie na konsultacje, że jego zarobki przekroczyły wynagrodzenie z etatu. – I najważniejsze: w końcu mogłem przenieść się do Tajlandii na czas jesieni i zimy – kwituje Adam.

Samodzielny rząd większościowy

Odpowiedzialność za gospodarkę i Polskę pierwszy raz w historii bierze jedna partia. Na rynkach widać niepokój, ale daleko jeszcze do paniki. Powodem do zaniepokojenia jest to, że nawet najdziwniejsze pomysły nie muszą być z nikim konsultowane, gdyż prezydent wywodzi się ze zwycięskiego obozu.

Znamy ostateczne wyniki wyborów. Zgodnie z pierwszymi wynikami do sejmu nie weszła żadna z partii lewicowych. Progu wyborczego nie złamał również KORWiN. W efekcie PiS jako pierwsza partia w Polsce po 1989 roku ma dość głosów, by utworzyć samodzielnie rząd większościowy. Rynki przewidywały taki scenariusz, gdyż po pierwszych wynikach był on bardzo prawdopodobny, w rezultacie nie reagowały już na dane finalne.

Rozpoczyna się wysłuchiwanie kandydatów na najważniejsze funkcje w państwie co mają do powiedzenia na gospodarcze tematy. Jedną z najważniejszych wypowiedzi z wczoraj było stwierdzenie Piotra Glińskiego, którego wielu analityków typuje na wicepremiera. Stwierdził on, że nie można za bardzo obciążać banków przewalutowaniem kredytów walutowych gdyż będą one i tak obłożone podatkiem bankowym. Jest to z pewnością dobra wiadomość dla banków z dużym portfelem hipotek walutowych, gdyż niektóre projekty przewalutowań stawiały je w bardzo nieciekawej sytuacji.

Na rynkach zaczęło się spekulowania na temat możliwej obniżki stóp procentowych w Polsce. Nowa władza obsadzi w końcu większość miejsc w Radzie i może chcieć wykorzystać ją do bieżącej działalności gospodarczej a niższe stopy pobudzą gospodarkę. Z jednej strony stopy procentowe w Polsce są wciąż znacznie wyższe niż na zachodzie czy w innych państwach regionu, ale już raz, przez brak napompowanych baniek spekulacyjnych, wyszliśmy z problemów gospodarczych obronną ręką. Pytanie co by się działo gdyby w gospodarce były miliardy pochopnie zainwestowanych złotych z niespłacanych kredytów.

Wczoraj poznaliśmy dane z Wielkiej Brytanii. wskaźnik zamówień wg ankiet CBI wyniósł -18, podczas gdy analitycy spodziewali się zaledwie -8. Co ciekawe rynki zareagowały umocnieniem się funta. Dane na temat sprzedaży nowych domów w USA okazały się znacznie słabsze od oczekiwań. Wielu analityków wiąże to ze słabszymi danymi z rynku pracy, a co za tym idzie odłożeniu tego typu konsumpcji w czasie. Reakcja rynków na te informacje była zauważalna. Inwestorzy wycofywali się z USA, a dolar tracił względem pozostałych walut.

Od rana poznaliśmy dobre dane z Niemiec. Indeks instytutu IFO spadł mniej niż oczekiwali analitycy. Dzisiaj warto zwrócić jeszcze uwagę na:

10:30 – Wielka Brytania – PKB,

13:30 – USA – zamówienia na dobra,

15:00 – USA – indeks zaufania konsumentów.

EUR/PLN

Wykres kursu średniego EUR/PLN za okres od 27.07.2015 do 27.10.2015Wykres kursu średniego EUR/PLN za okres od 27.07.2015 do 27.10.2015

Kurs EUR/PLN znajduje się w trendzie wzrostowym. Po przebiciu maksimum na poziomie 4,2600, kurs kontynuuje wzrosty. Dla ruchu w górę najbliższym oporem jest poziom 4,2900 gdzie znajduje się nowe maksimum lokalne. W przypadku spadków kolejne wsparcie stanowi linia łącząca minima lokalne na 4,2100 a następnie minima w okolicach 4,1550-4,1600.

CHF/PLN

Wykres kursu średniego CHF/PLN za okres od 27.07.2015 do 27.10.2015Wykres kursu średniego CHF/PLN za okres od 27.07.2015 do 27.10.2015

Kurs CHF/PLN przeszedł w trend wzrostowy. Po przebicia testowanej linii oporu na 3,8950 kolejnym istotnym oporem są okolice 3,9500 gdzie znajdują się obecne maksima. W przypadku osłabienia kursu wsparciem jest linia łącząca minima lokalne na 3,8650, a następnie ostatnie minimum, czyli 3,8090.

USD/PLN

Wykres kursu średniego USD/PLN za okres od 27.07.2015 do 27.10.2015Wykres kursu średniego USD/PLN za okres od 27.07.2015 do 27.10.2015

Kurs USD/PLN wybił się z trendu bocznego. Nowym oporem są trzymiesięczne maksima na 3,8750. dla ewentualnego ruchu w dół najbliższym wsparciem jest linia łącząca minima lokalne na 3,6800.

GBP/PLN

Wykres kursu średniego GBP/PLN za okres od 27.07.2015 do 27.10.2015Wykres kursu średniego GBP/PLN za okres od 27.07.2015 do 27.10.2015

Kurs GBP/PLN podążał jeszcze na początku miesiąca w trendzie spadkowym. Przed wyborami doszło do silnego wybicia i najbliższymi ograniczeniami dla wzrostu kursu są obecnie maksima lokalne na 5,9300. W przypadku spadków ważnym wsparciem jest 5,6600 czyli ostatnie minimum.

Ile potrwa boom w mieszkaniówce?

Jak długo utrzyma się dobra koniunktura na rynku mieszkaniowym? Czy w najbliższym czasie popyt zmaleje? Co może ostudzić zapał kupujących? Portal nieruchomości Dompress.pl prezentuje opinie firm deweloperskich na temat przyszłości rynku.

 Mirosław Kujawski, członek zarządu LC Corp

Zmiana trendu na rynku może mieć miejsce w przypadku wzrostu stóp procentowych, jak również ograniczenia dostępności kredytów hipotecznych. W segmencie popularnym średnio 80-90 proc. mieszkań nabywanych jest przy wsparciu kredytowym.

Nie bez znaczenia będzie również wzrost kosztów kredytu, czy samej inwestycji, co przełoży się na ewentualną podwyżkę cen. Chodzi głównie o większe koszty związane z zakupem działek, budową, czy prowadzeniem zamkniętego rachunku powierniczego.

W Polsce wciąż brakuje około 1 mln mieszkań, co potwierdzają raporty, ekspertyzy i opinie. Popyt będzie się utrzymywał przez dłuży czas, tym bardziej że obecnie nabywcami mieszkań w dużej mierze są osoby z wyżu demograficznego z lat 80.

Obecny, wysoki poziom sprzedaży na rynku mieszkaniowym wynika przede wszystkim z dostępności kredytów hipotecznych, połączonej ze zwiększoną zdolnością nabywczą kupujących. Bardzo aktywni są także klienci inwestycyjni, szukający alternatywy dla niskooprocentowanych lokat. Na taki stan rzeczy mają wpływ rekordowo niskie stopy procentowe oraz program MdM. Warto zaznaczyć również, że ceny mieszkań są na stabilnym, niezmiennym poziomie od blisko 3 lat.

Viva Garden 2_Victoria DomMarcin Liberski, dyrektor marketingu i sprzedaży w Atlas Estates

Wszystko wskazuje na to, że trwający aktualnie boom na rynku mieszkaniowym będzie miał kontynuację. Głównym czynnikiem napędzającym zainteresowanie ofertą deweloperską są niskie stopy procentowe. Z jednej strony, wpływają na niski koszt kredytów hipotecznych, a z drugiej powodują, że osobom posiadającym oszczędności bardziej opłaca się kupić mieszkanie pod wynajem, niż założyć lokatę. Jeśli zainteresowanie najemców pozostanie wysokie, popyt na mieszkania ze strony klientów inwestycyjnych utrzyma się.

Eksperci przewidują, że stopy procentowe pozostaną niezmienione również po wyborze nowego składu Rady Polityki Pieniężnej, który zmieni się na początku przyszłego roku. Ekonomiści spodziewają się też, że polska gospodarka będzie się nadal dynamicznie rozwijać, co powinno sprzyjać optymizmowi klientów i zachęcać do zaciągania kredytów. Czynnikiem ryzyka pozostaje sytuacja polityczna, w tym decyzje nowego rządu. Mimo to wierzę, że dobra koniunktura na rynku mieszkaniowym utrzyma się co najmniej do połowy 2016 roku.

Mirosław Bednarek, prezes zarządu Matexi Polska

Rynek jest w tej chwili stabilny, a jego wzrost podyktowany jest realnymi potrzebami. Obecna sytuacja w znacznej mierze jest skutkiem dobrego dopasowania oferty mieszkaniowej dostarczanej na rynek do możliwości i oczekiwań klientów.

Tomasz Sznajder, wiceprezes zarządu Polnord

Utrzymanie dobrej sytuacji na rynku nieruchomości zależeć będzie od popytu zgłaszanego ze strony nabywców. Przed nami ostatni kwartał roku, który z reguły odznacza się wzrostem zainteresowania mieszkaniami. Rynek wspierają dodatkowo wprowadzone niedawno zmiany w programie dopłat do kredytów, które spowodowały poszerzenie jego zasięgu. Klienci mają też świadomość, że od stycznia zaciągając kredyt na mieszkanie będą musieli wnieść 15 proc. wkład własny, co może przyspieszyć ich decyzje zakupowe.

Małgorzata Ostrowska, członek zarządu oraz dyrektor pionu marketingu i sprzedaży w J.W. Construction Holding S.A.

Ostatni kwartał roku na rynku nieruchomości mieszkaniowych odznacza się zwykle dużym wzrostem popytu. Tym razem klienci nie tylko korzystają z ostatniej okazji na wzięcie kredytu z 10 proc. wkładem własnym, ale też mogą cieszyć się zmianami w rządowym programie MdM, czy niskimi stopami procentowymi. Grono nabywców zwiększa się również dzięki chęci lokowania oszczędności w nieruchomościach, co nadal według Polaków jest jedną z bezpieczniejszych form lokaty kapitału. Dlatego przewidujemy, że przynajmniej w ciągu dwóch kolejnych kwartałów utrzyma się popyt na mieszkania. Z jednej strony wspierany przez program dopłat, z drugiej przez ofertę deweloperów dostosowaną do potrzeb klientów.

Victoria Dom_Viva Garden IIAdrian Potoczek, dyrektor ds. sprzedaży w Wawel Service

Jest wiele czynników wpływających na dobrą sytuację na rynku deweloperskim. Głównymi elementami kształtującymi poziom zainteresowania zakupem mieszkań jest dostęp do kredytów hipotecznych, wprowadzane przepisy, poziom zarobków nabywców i sama oferta deweloperska. Wydaje się, że najbliższa przyszłość nie przyniesie gwałtownych zmian w segmencie mieszkaniowym.

Zuzanna Kordzi dyrektor ds. handlowych w ECO-Classic

Rynek mieszkaniowy opiera się głównie na kredytach i jest mocno związany z sytuacją gospodarczą. Jeżeli osoby zainteresowane zakupem mieszkań mają stabilne zatrudnienie i sytuacja gospodarcza jest dobra, szybciej zdecydują się na zakup. Zagrożenie może stanowić ewentualna podwyżka stóp procentowych, czy powtórka z kryzysu światowego. Inne czynniki zdają się nie mieć większego znaczenia. Duży wzrost oferty rynkowej, z jakim mamy do czynienia nie jest jeszcze w stanie zaspokoić potrzeb mieszkaniowych Polaków. Na uwagę zasługuje również fakt, że stabilny polski rynek przyciąga inwestorów z Rosji, Ukrainy i Azji.

Marcin Zaremba-Śmietański, Główny Analityk – Członek Zarządu Operacyjnego w Grupie Deweloperskiej GEO

Szczyt boomu mamy już za sobą. Obecnie rynek jest ustabilizowany, wyciszenie popytu powinno więc następować powoli. Można tu mówić nawet o kilkuletniej perspektywie. Za nieznacznym spadkiem popytu, który powinniśmy zauważyć w najbliższym czasie, przemawia struktura demograficzna. Można domniemywać, iż znaczna część osób z wyżu demograficznego już zakupiła mieszkanie lub zrobi to w najbliższym czasie. Systematycznie będzie się zmniejszać liczba osób mogących sobie pozwolić na taki zakup, zatem to realne możliwości klientów będą kształtować rynek.

Jednym z kluczowych czynników mających wpływ na wysokie zainteresowanie kupnem mieszkań są ich ceny, które mimo rosnącego popytu, pozostają na stabilnym poziomie. Deweloperzy na rosnący popyt reagują raczej zwiększaniem podaży, a nie podnoszeniem cen.

Urszula Hofman, reprezentująca Grupę Inwest

Obecnie mieszkania znajdują nabywców, bo stać ich na kredyty, które chętnie udzielane są przez banki. Mam nadzieję, że taka sytuacja potrwa jeszcze długo. Rynek nieruchomości jest obecnie już dość stabilny, co oznacza, że nie grozi nam, ani nagły wzrost, ani spadek cen. Wystarczy spojrzeć na stawki podawane jako limity w programie Mieszkanie dla Młodych, które z kwartału na kwartał są wyższe, ale progres to zaledwie  kilka procent.

Marta Jagłowska, marketing manager w firmie Marvipol

Zainteresowanie mieszkaniami stale rośnie. Obecnie mamy bardzo dobry czas na zakup mieszkań ze względu na atrakcyjne ceny. Rynkowy boom i jego kontynuacja wiąże się z pewnością m.in. z tym, że mieszkania z rynku pierwotnego są dla kupujących ciekawszą propozycją niż lokale z rynku wtórnego.  Budowane przez deweloperów osiedla z zielenią, własnymi jeziorami oraz terenami rekreacyjnymi wzbogacają istniejącą tkankę miejską.

Żaneta Bratkowska, reprezentująca Vastbouw Polska

Od początku 2016 roku zamiast 10 proc. wkładu do kredytu banki będą oczekiwać od klientów 15 proc. udziału własnego. Większe wymagania dotyczące wkładu spowodują wzrost zainteresowania programem MdM, w którym pokrywa go dopłata do kredytu. Jednak liczba ofert mieszkaniowych spełniających kryteria rządowego programu jest mocno ograniczona. Utrudnienie w dostępie do kredytów poprzez wprowadzenie wyższego wkładu własnego, ograniczona oferta lokali kwalifikujących się do dopłat  i rosnące ceny mogą spowodować spowolnienie sprzedaży mieszkań.

Jarosław Jankowski, prezes zarządu Waryński S.A. Grupa Holdingowa

Dostępność kredytów hipotecznych, konkurencyjna oferta oraz stabilne, niskie stopy procentowe wpływają na rozwój rynku. W najbliższych miesiącach sytuacja nie powinna się zmienić. W obliczu dużej, rynkowej konkurencji kluczowe pozostaje odpowiednie przygotowanie inwestycji mieszkaniowych i dopasowanie projektów do oczekiwań klientów. Mieszkania spełniające kryteria jakości i funkcjonalności, poparte atrakcyjną lokalizacją, zawsze znajdą swoich nabywców. Wraz ze wzrostem podaży zaostrza się jednak konkurencja na rynku i sprzedaż może nieznacznie wyhamować. Dlatego jest niezwykle istotne, by realizować inwestycje adekwatne do sytuacji rynkowej.