SAP nadal liderem rynku oprogramowania dla firm w Polsce

Według wydanego ostatnio raportu międzynarodowej firmy analitycznej International Data Corporation (IDC) pt. ,,Poland Enterprise Application Software 2010 – 2014 Forecast and 2009 Vendor Shares” największym dostawcą zintegrowanych aplikacji biznesowych dla przedsiębiorstw w Polsce pozostaje firma SAP. Udział niemieckiego producenta oprogramowania w polskim rynku IDC ocenia na 39,8%, co stanowi wzrost o jeden punkt procentowy w porównaniu z rokiem ubiegłym, zaś udział najbliższych konkurentów to odpowiednio 10,2% i 7,4%. Wartość całego rynku oprogramowania biznesowego w 2009 roku IDC oceniła na 197,3 mln USD.

„W 2009 roku obserwowaliśmy zmniejszenie skłonności do inwestycji wśród przedsiębiorstw – także w informatykę. Niepewność związana z sytuacją gospodarczą kraju przełożyła się na mniejsze zakupy oprogramowania, zwłaszcza w pierwszej połowie roku, oraz pierwszy w historii naszych badań rynku ERP w Polsce spadek jego wartości.” powiedział Tomasz Słoniewski, Research Manager w IDC i współautor raportu.

„Jestem bardzo zadowolony z naszego wzrostu udziału w rynku w Polsce – rośniemy szyciej niż rynek, co jest niewątpliwym powodem do satysfakcji zwłaszcza w tak wymagających czasach. Wzrost zawdzięczamy w dużej mierze udanej współpracy z instytucjami administracji państwowej i samorządowej, a także wzrostowi aktywności inwestycyjnej ze strony małych i średnich przedsiębiorstw. Szczególną satysfakcją napawają mnie kontrakty z firmami, które – tak jak US Pharmacia czy Solaris – decydują się wymienić oprogramowanie innych dostawców na SAP – to znak zaufania na które pracujemy od 15 lat obecności na polskim rynku” powiedział Grzegorz Rogaliński, Prezes SAP Polska.

„W roku 2010, zgodnie z naszymi wcześniejszymi przewidywaniami, bardzo znaczącą branżą dla SAP w Polsce jest sektor publiczny. Coraz większa liczba kontraktów z kolejnymi instytucjami administracji centralnej i samorządowej sprawia, że również nasze inwestycje w rozwój portfolio produktów i kompetencje specjalistów rosną. Niedawno uruchomiliśmy także specjalny program ekspercki dla Partnerów SAP, którzy chcą zdobyć dodatkowe kwalifikacje w zakresie współpracy z instytucjami publicznymi” dodał Grzegorz Rogaliński.

„Bogdanka” S.A. zdecydowane NIE dla próby przejęcia przez New World Resources N.V.

W dniu dzisiejszym Zarząd Spółki przedstawił stanowisko dotyczące Wezwania do zapisywania się na sprzedaż wszystkich akcji zwykłych Spółki. Plany NWR nie były nigdy omawiane ani konsultowane z Zarządem. 5 października, bezpośrednio przed opublikowaniem Wezwania, Prezes Zarządu otrzymał od NWR materiał dotyczący projektu konsolidacji.

Zarząd zapoznał się z otrzymanym od NWR materiałem oraz przeprowadził wnikliwe analizy i konsultacje. W ich wyniku stwierdzono, że brak jest informacji o pozytywnych efektach dla działalności LW Bogdanka, a w szczególności nie zostały wskazane żadne efekty synergii, które miałyby pozytywny wpływ na wyniki finansowe Spółki.

Biorąc pod uwagę prowadzony od kilku lat program inwestycyjny, którego celem jest rozbudowa pola Stefanów i dwukrotne zwiększenie zdolności produkcyjnych do 2014 roku, z obecnych ok. 5,5 mln ton do 11,5 mln ton rocznie, Zarząd widzi możliwość zwielokrotnienia wartości dla akcjonariuszy LW Bogdanka w perspektywie kilku lat. Ewentualne połączenie z NWR niesie znaczące ryzyka dla rozwoju firmy, choćby poprzez możliwość wstrzymania lub całkowitego zaniechania planów inwestycyjnych.
„Jesteśmy przekonani, że cena zaproponowana w Wezwaniu, jest rażąco niska. Jesteśmy obecnie na ostatnim etapie realizacji planów inwestycyjnych, których efekty przyniosą Spółce podwojenie wydobycia, a akcjonariuszom znaczący wzrost wartości ich akcji. Nie chcielibyśmy w żaden sposób podejmować ryzyka, że nasze plany mogły być zaniechane” – powiedział Mirosław Taras, Prezes Zarządu.

Zarząd LW Bogdanka, opierając się na wieloletnim doświadczeniu, jest głęboko przekonany o znaczącej przewadze konkurencyjnej w regionie. Spółka posiada unikatowy know-how technologiczny oraz zdolność finansowania prowadzonych aktualnie inwestycji.

Również ewentualne przeniesienie centrum decyzyjnego do Londynu, może mieć negatywny wpływ na efektywność zarządzania, stan zatrudnienia oraz terminowość i efektywność prowadzonego obecnie programu inwestycyjnego. NWR nie uwzględnił interesu pracowników-akcjonariuszy i nie przedstawił, na jakich zasadach pracownicy, którzy nieodpłatnie nabyli akcje zgodnie z Ustawą o komercjalizacji i prywatyzacji, będą mogli realizować swoje uprawnienia w razie ewentualnego wycofania akcji Spółki z obrotu na GPW czy też połączenia z NWR.

Opinia dotycząca ceny akcji Spółki proponowanej w Wezwaniu (Fairness Opinion) sporządzona przez Rothschild, wiodący międzynarodowy bank inwestycyjny, potwierdza, iż cena proponowana w Wezwaniu nie odpowiada wartości godziwej Spółki. W załączeniu znajduje się pełna treść stanowiska Zarządu LW Bogdanka.

Polkomtel odpiera zarzut UOKiK

W związku z wszczętym przez Prezes UOKiK postępowaniem antymonopolowym przeciwko czterem operatorom telefonii komórkowej, w tym Polkomtel S.A., w którym zarzucane jest zawarcie rzekomego porozumienia mającego skutkować ograniczeniem konkurencji na krajowym hurtowym rynku usług telewizji mobilnej, świadczonych w technologii DVB-H oraz na detalicznym rynku telefonii ruchomej, Polkomtel S.A. oświadcza, że nie był i nie jest stroną porozumienia z innymi operatorami.

Spółka Mobile TV została utworzona przez Polkomtel S.A., Polską Telefonię Cyfrową Sp. z o.o., Polską Telefonię Komórkową Centertel Sp. z o.o. i P4 Sp. z o.o. w związku z konkursem ogłoszonym przez Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Działalność statutowa Spółki Mobile TV przebiegała zgodnie z prawem. Należy podkreślić, że UOKiK sam wydał zgodę na jej utworzenie – wyrażoną w decyzji nr DKK-94/08 z dnia 5 grudnia 2008r.

W związku z prowadzonym przez UOKiK postępowaniem, Spółka Polkomtel oświadcza, że Prezes UOKiK nie umożliwiła dotychczas Spółce zapoznania się z całym materiałem dowodowym, bezpodstawnie ograniczając do niego dostęp z naruszeniem art. 69 ust. 1 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów.

Historia polskiego konstytucjonalizmu na wystawie w NBP

Stare monety, medale, pieczęcie, dokumenty związane z historią polskiego konstytucjonalizmu – można oglądać przez najbliższy miesiąc na wystawie zorganizowanej w Oddziale Okręgowym NBP w Warszawie z okazji emisji monet kolekcjonerskich „25. rocznica Trybunału Konstytucyjnego”.

Narodowy Bank Polski upamiętnił przypadającą w tym roku 25. rocznicę powstania Trybunału Konstytucyjnego emisją dwóch złotych monet o nominale 100 zł i 25 zł. Monety ukazały się 29 września br. Z tej okazji Oddział Okręgowy NBP w Warszawie przygotował ekspozycję pamiątek dokumentujących historię polskiego konstytucjonalizmu. Wystawa powstała dzięki współpracy z Gabinetem Monet i Medali Muzeum Narodowego, który wypożyczył cenne eksponaty.

– Polski Trybunał Konstytucyjny jako instytucja nie ma jeszcze długiej historii, ale polski konstytucjonalizm ma głębokie korzenie. Eksponaty zaprezentowane na wystawie nawiązują do wydarzeń historycznych związanych z polskim konstytucjonalizmem – powiedziała Ewa Waszkiewicz, dyrektor Oddziału Okręgowego NBP w Warszawie, w rozmowie z portalem NBPnews.pl.

Na wystawie znalazły się m.in. stare monety, medale, pieczęcie i dokumenty z czasów panowania Henryka Walezego, z okresu Sejmu Czteroletniego, a także z czasów międzywojennych.

Wystawę można obejrzeć w sali operacyjnej Oddziału Okręgowego NBP w Warszawie (pl. Powstańców Warszawy 4), w godz. od 8.00 do 13.00. ekspozycja potrwa do 29 października.

Rozmowa z Wojciechem Kwaśniakiem, doradcą prezesa NBP

Nowy europejski nadzór nad instytucjami finansowymi wzmocni rolę banków centralnych w stabilizowaniu rynków finansowych – mówi Wojciech Kwaśniak w rozmowie z portalem NBPnews.pl.

Monika Skarbek, Sławomir Lipiński: Eurodeputowani, prezydencja belgijska UE i komisja Europejska porozumiały się w sprawie szczegółów nowego unijnego nadzoru finansowego. Jakie zasadnicze zmiany nastąpią w tym nadzorze?

Wojciech Kwaśniak: Zasadniczym elementem jest wprowadzenie nowej, ogólno unijnej architektury nadzorczej. Jest to zgodne z tym, co rekomendował raport grupy ekspertów, której przewodniczył Jacques de Larosiere – były szef banku centralnego Francji. Powstanie zatem nowa instytucja – Europejska Rady ds. Ryzyka Systemowego, która będzie zajmowała się nadzorem makroostrożnościowym i będzie usytuowana przy Europejskim Banku Centralnym. Utworzone zostaną także nowe organy nadzoru mikroostrożnościowego odpowiedzialne za sektorowy nadzór nad instytucjami finansowymi działającymi transgranicznie. Ich zalążkiem będą dotychczas działające komitety trzeciego szczebla, utworzone zgodnie z procesem Lamfalussy’ego, czyli w przypadku banków jest to Europejski Komitet Nadzorców Bankowych – CEBS, w przypadku rynku kapitałowego – Komitet Europejskich Regulatorów Rynku Papierów Wartościowych – CESR, a w przypadku instytucji ubezpieczeniowych i pracowniczych funduszy emerytalnych – Komitet Europejskich Nadzorów Ubezpieczeń i Pracowniczych Programów Emerytalnych, CEIOPS. Każdy z tych komitetów przekształcony zostanie w Europejski Organ Nadzoru.

W dyskusjach nad kształtem nowego europejskiego nadzoru nad rynkiem finansowym najwięcej kontrowersji wzbudzały zasady wyłaniania władz tych instytucji, umiejscowienie ich siedzib oraz zakres kompetencji. Ostatecznie udało się osiągnąć kompromis i najprawdopodobniej od początku przyszłego roku rozpocznie się tworzenie tych nowych instytucji.

– Czy nowy system znacznie ograniczy kompetencje krajowych nadzorców?

– Ten system nie wyłącza co do zasady nadzorców krajowych, ale wprowadza szczególnego arbitra w postaci nadzorcy europejskiego. Będzie on wyposażony w określone kompetencje i w szczególnych sytuacjach będzie mógł sam podejmować decyzje i rozstrzygać ewentualne spory, które wystąpią między nadzorcami krajowymi. Będzie mógł też dokonywać interpretacji prawa wspólnotowego i praktyk stosowanych przez poszczególne państwa, a także będzie mógł decydować np. o czasowym zakazie oferowania niektórych produktów finansowych czy też operacji finansowych przez instytucje finansowe, których charakter mógłby niekorzystnie wpływać na ich stabilność finansową albo na relacje z ich klientami.

– Co z tych zmian wynika dla banków centralnych?

– Dla banków centralnych najważniejsze jest stworzenie Rady ds. Ryzyka Systemowego, usytuowanej przy EBC. W jej skład będą wchodzić prezesi banków centralnych poszczególnych państw członkowskich, w tym szef NBP. To jest nowe rozwiązanie – w przeciwieństwie do wcześniejszych opinii prezentowanych jeszcze przed wybuchem kryzysu finansowego, kiedy wskazywano, że banki centralne nie powinny zajmować się bezpośrednio kwestiami nadzorczymi związanymi z systemowymi ryzykami rynków finansowych, a tylko koncentrować się na polityce pieniężnej. Oznacza to wzmocnienie roli banków centralnych w analizowaniu zagadnień natury systemowej, związanej ze stabilnością rynków finansowych. To również – jeśli chodzi o kwestie relacji z nadzorcami – pozwala na znacznie bliższe niż uprzednio postulowane kontakty bankierów centralnych z nadzorcami odpowiadającymi za nadzór mikroostrożnościowy nad rynkiem finansowym w tym w szczególności nad rynkiem bankowym.

Doświadczeniea obecnego kryzysu oraz wprowadzenie nowej architektury nadzorczej powoduje również, że w wielu państwach w Europie dokonują się zmiany w krajowym nadzorze nad rynkiem finansowym, przesuwające pewne czynności związane z nadzorem w kierunku banków centralnych. Przykład Wielkiej Brytanii, Francji, Belgii, Finlandii, Austrii czy Niemiec pokazuje, że ten proces już się zapoczątkował.

– A dla samego dla NBP?

– NBP, uczestnicząc w tym systemie nadzoru, będzie brał udział w dyskusjach nie tylko odnoszących się do pojedynczych państw, ale i do jednolitego rynku unijnego. Niewątpliwie w dyskusjach tych pomocne będą dobre opracowania i analizy dotyczące rynków finansowych i ich stabilności, które już teraz powstają w naszym banku centralnym

– Jak Pan ocenia te zmiany z punktu widzenia klientów banków, odbiorców usług finansowych?

– Wszystko co służy większemu bezpieczeństwu instytucji finansowych, służy ich klientom i daje im większy komfort. W dalszej perspektywie nowe rozwiązania mogą też zmniejszyć koszty usług. Pamiętajmy, że w obszarze unijnym jest bardzo silna presja na ujednolicanie regulacji i standardów nadzorczych nad instytucjami finansowymi, w tym na regulacje wzmacniające pozycję konsumenta wobec instytucji finansowych. Nowe rozwiązania w powiązaniu z obecnymi działaniami regulatorów powinny bardziej zrównoważyć pozycję indywidualnego klienta wobec silniejszych i działających coraz bardziej globalnie instytucji finansowych.

– Czy Pana zdaniem jest coś niepokojącego w tych nowych rozwiązaniach?

– Generalnie kierunek tych zmian jest słuszny i zgodny z założeniem budowy jednolitego nadzoru unijnego dostosowanego do swobody oferowania usług finansowych na rynku unijnym. Trzeba jednak mieć świadomość, że nowy nadzór bardzo silnie będzie ograniczał dotychczasowy zakres swobody regulatorów krajowych. Ograniczenie dotyczy zarówno nadzorców goszczących, jak to jest w przypadku Polski, gdzie działa liczna grupa banków zależna od międzynarodowych instytucji, jak również nadzorców macierzystych.

– Dziękujemy za rozmowę.

Wojciech Kwaśniak w latach 2000-2007 był Generalnym Inspektorem Nadzoru Bankowego, od czerwca 2007 roku jest doradcą prezesa NBP.

Autor artykułu: Monika Skarbek,
Sławomir Lipiński
Wideo: Marek Kliś

Globalny indeks konkurencyjności 2010-2011

W rankingu konkurencyjności gospodarek świata Polska awansowała w 2010 r. o siedem pozycji zajmując 39. miejsce – wynika z „Globalnego raportu konkurencyjności 2010-2011”, opracowanego przez Światowe Forum Ekonomiczne, przy współpracy NBP.

Wyniki najnowszego rankingu zostały zaprezentowane 9 września br. podczas konferencji w siedzibie NBP. Uczestniczyli w niej prof. Zbigniew Hockuba, członek zarządu NBP oraz pracownicy Instytutu Ekonomicznego NBP: dr Małgorzata Pawłowska, prof. Mateusz Pipień (dyrektor generalny IE NBP) oraz dr Piotr Boguszewski, autor prezentacji.

W tegorocznej edycji badania uczestniczyło 139 krajów, analizy objęły 13,5 tys. firm. Polskę reprezentowało ok. 170 przedsiębiorstw. W najnowszym rankingu Polska zajęła 39. miejsce, awansując do grupy krajów określanych jako „stabilniejsze gospodarki”. – To pokazuje, że w okresie ostatnich dwóch lat Polska znacząco poprawiła swój poziom konkurencyjności – powiedział dr Boguszewski. W 2007 r. pod względem konkurencyjności zajmowaliśmy 51. pozycję. Rok później Polska znalazła się na 53. miejscu, za Rosją, która uplasowała się na 51. pozycji, Słowacją – 46., Litwą – 44., Słowenią – 42., Czechami – 33. i Estonią – 32. – W stosunku do tej grupy krajów, Polska w 2010 r. jest jedynym krajem, który poprawił swoją pozycję w stosunku do roku 2008. I to aż o 14 miejsc – podkreślił dr Boguszewski.

Z badania wynika, że Polska poczyniła największe postępy w obszarach infrastruktury (m.in. dzięki budowie nowych dróg) i rozwoju instytucji finansowych. – Nasze instytucje finansowe były racjonalnie zarządzane i dobrze nadzorowane, również w okresie kryzysu – mówił Piotr Boguszewski. – Trzeba jednak dalej pracować, by stale wzmacniać konkurencyjność – dodał.

Badanie pokazało, że nie w każdym obszarze Polska sobie dobrze radziła. W 2010 r. widocznemu pogorszeniu w stosunku do 2008 r. uległy uwarunkowania makroekonomiczne. Jak wyjaśniają autorzy opracowania, jest to związane m.in. z pogorszeniem sytuacji budżetowej w 2009 r. W roku obecnym odnotowano jednak poprawę w tym obszarze – podkreślają. Analitycy zwracają też uwagę, że niepokojące jest pogorszenie pozycji polskiej gospodarki w obszarze innowacyjności i rozwoju środowiska gospodarczego. Zbyt mały postęp odnotowano w zakresie technologii.

Prof. Zbigniew Hockuba podkreślił jednak, że polska gospodarka ma potencjał do poprawy swojej konkurencyjności. – Wyniki raportu pokazują, że polska gospodarka poczyniła znaczne postępy w okresie ostatnich dwóch lat. Istnieje potencjał do dalszej poprawy naszej konkurencyjności, np. poprzez kontynuację inwestycji infrastrukturalnych, ale są też pewne zagrożenia, m.in. sytuacja finansów publicznych. W tym obszarze nasza pozycja w stosunku do ubiegłego roku pogorszyła się – powiedział prof. Hockuba.

O tym, jak ważne jest stałe utrzymywanie wysokiego poziomu konkurencyjności, świadczy pierwsza dziesiątka krajów o najwyższym rankingu. Skład tej grupy nie zmienił się – pierwsze miejsce w 2010 r. utrzymała Szwajcaria, ale zmiany nastąpiły na kolejnych pozycjach: drugi rok z rzędu pogorszyła się pozycja USA (obecnie 4. miejsce), których największym problemem pozostaje kwestia stabilności makroekonomicznej. Poprawiła się za to pozycja Niemiec (awans na 5. miejsce z 7. w 2009 r.), głównie dzięki poprawie otoczenia makroekonomicznego.

– Przykład tych krajów pokazuje, że jeśli jest wysoki poziom konkurencyjności, to można stale utrzymywać się w grupie liderów – podkreślił dr Boguszewski.

Globalny indeks konkurencyjności jest wynikiem corocznego badania warunków rozwoju gospodarczego państw. Określa zdolność poszczególnych krajów do zapewnienia długookresowego wzrostu gospodarczego. Indeks przygotowuje Światowe Forum Ekonomiczne, a Narodowy Bank Polski współuczestniczy w tych pracach od 2009 r. Po raz pierwszy raport został opublikowany w 1979 r.

Sierpniowe dane statystyczne NBP

Wartość podaży pieniądza (M3) w sierpniu wzrosła 0,8% i wyniosła 749,2 mld zł. Po wyeliminowaniu wpływu różnic kursowych podaż pieniądza powiększyła się o 5,5 mld zł, tj. 0,7%.

Największy udział w przyroście podaży pieniądza miały zmiany stanu depozytów i innych zobowiązań wobec gospodarstw domowych oraz wobec przedsiębiorstw.

W przypadku gospodarstw domowych środki zdeponowane w bankach zwiększyły się nominalnie o 1,9 mld zł i na koniec sierpnia wyniosły 402,5 mld zł (zmiana w stosunku do lipca o 0,5 proc.). Stosunkowo nieduży napływ środków na konta bankowe jest po części efektem systematycznie zmniejszającego się oprocentowania depozytów, co sprzyja poszukiwaniu przez klientów bardziej dochodowych inwestycji. Z kolei wzrost wartości depozytów przedsiębiorstw (wyniósł 1,5 mld zł, tj. zmiana o 0,9%), dotyczył zarówno rachunków złotowych, jak i walutowych i jest następstwem dobrej sytuacji finansowej sektora oraz ograniczenia wydatków inwestycyjnych firm.

Z danych wstępnych wynika, że w sierpniu br., podobnie jak w poprzednim miesiącu, w kierunku zwiększenia stanu pieniądza M3 na rynku najsilniej oddziaływała akcja kredytowa prowadzona przez banki w sektorach gospodarstw domowych oraz instytucji samorządowych.

Generalnie dane dotyczące zadłużenia wskazują na kontynuację głównych trendów, obserwowanych w poprzednich okresach br.: akcja kredytowa od wielu miesięcy koncentruje się na sektorze gospodarstw domowych (wzrost nominalny w sierpniu br. o 11,0 mld zł, tj. o 2,4%), natomiast wzrost zadłużenia przedsiębiorstw z tytułu kredytów udzielanych przez banki postępuje bardzo wolno (nominalny wzrost w sierpniu br. o 0,7 mld zł, tj. 0,3%). Powodem tego spowolnienia jest zaostrzenie warunków przyznawania kredytów przez banki, które wysoko oceniają ryzyko kredytowe. Dodatkowo trudności firm pogłębiają coraz częściej występujące zatory płatnicze, które też mogą pomniejszać ich wypłacalność i zdolność kredytową.

Po raz piąty z rzędu w sierpniu br. zwiększyło się również zadłużenie instytucji samorządowych (o 4,0%). Od początku br. przyrost zadłużenia wyniósł 2,4 mld zł, tj. 8,3% i osiągnął najwyższy poziom z dotychczas odnotowanych 31,4 mld zł. Wzrost zadłużenia samorządów w br. jest wynikiem niższych wpływów uzyskiwanych przez budżety samorządów z tytułu podatków oraz dotacji celowych i rozwojowych.

Wrześniowe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej – Stopy procentowe NBP – bez zmian

Umiarkowane tempo wzrostu gospodarczego, ograniczona presja płacowa i inflacyjna, ryzyko osłabienia wzrostu gospodarczego na świecie – to m.in. czynniki, które zdecydowały, że na wrześniowym posiedzeniu RPP postanowiła utrzymać stopy procentowe NBP na niezmienionym poziomie.

Główna stopa NBP, referencyjna wynosi więc nadal 3,5 proc. w skali roku, stopa lombardowa – 5 proc., depozytowa – 2 proc., redyskonta weksli – 3,75 proc., a dyskontowa – 4 proc. Na tym poziomie stopy procentowe NBP pozostają 15 miesiąc z rzędu.

Podejmując taką decyzję Rada uznała, że „umiarkowane tempo wzrostu gospodarczego i towarzysząca mu obecnie ograniczona presja płacowa i inflacyjna wraz z ryzykiem osłabienia wzrostu gospodarczego na świecie w kolejnych kwartałach uzasadniają utrzymanie stóp procentowych NBP na niezmienionym poziomie”.

W komunikacie po posiedzeniu RPP, członkowie Rady zastrzegli jednak, że stale będą analizowali sygnały ewentualnego narastania presji inflacyjnej, jak również obserwowali kształtowanie się oczekiwań inflacyjnych.

„Ważnym uwarunkowaniem polityki pieniężnej jest sytuacja finansów publicznych. Podjęcie zdecydowanych działań mających na celu trwałe zmniejszenie deficytu sektora finansów publicznych i zahamowanie narastania długu publicznego jest niezbędne dla stabilności makroekonomicznej oraz umożliwi spełnienie kryteriów niezbędnych dla przyjęcia euro” – podkreślono w komunikacie.

– Jak się utrzymuje wysoki deficyt dłużej niż rynki są to w stanie tolerować, to Polska może znaleźć się w złej sytuacji – ostrzegał prof. Marek Belka, prezes NBP, na konferencji prasowej po posiedzeniu RPP, pytany o ocenę projektu przyszłorocznego budżetu państwa, w którym założono, że maksymalny deficyt nie przekroczy 40,2 mld zł. – Trudno być usatysfakcjonowanym ze stanu finansów państwa, gdy deficyt finansów publicznych będzie pozostawał na wysokim poziomie – mówił szef NBP.

Na wrześniowym posiedzeniu Rada podjęła także uchwałę w sprawie ustalenia Założeń polityki pieniężnej na rok 2011, a także przyjęła dokument Międzynarodowa pozycja inwestycyjna Polski w 2009 r.

– Nowe założenia polityki pieniężnej przewidują utrzymanie tego co mamy z pewnymi modyfikacjami wynikającymi z lekcji kryzysu. Nie zakładamy zmiany celu inflacyjnego. Pozostanie on na poziomie 2,5 proc. plus/minus 1 punkt procentowy – poinformował profesor Belka.

Ministerstwo Finansów zaprzecza naciskom na organy celne

W nawiązaniu do artykułu w Dzienniku Gazecie Prawnej Ministerstwo Finansów stanowczo zaprzecza, jakoby naciskało na organy celne w celu szczegółowego kontrolowania wszystkich importerów. Od 2008 r. jako jedno z zadań priorytetowych założono obniżenie wskaźnika kontrolowanych zgłoszeń celnych i towarów przedstawianych do odprawy celnej.

Efektem tego jest coraz mniejsza ilość weryfikowanych zgłoszeń celnych, która w ostatnich latach spadła z kilkudziesięciu do kilku procent. W następstwie tego skraca się czas oczekiwania na odprawę celną.

Kontrole przed zwolnieniem towaru:
2007 r. – 31,06 %
2008 r. – 16,46 %
2009 r. – 7,92 %
I półrocze 2010 r. – 5,87 %.

Wartości te są adekwatne do średniej w Unii Europejskiej.

Odprawy celne realizowane w procedurach uproszczonych stanowią w skali kraju 22 proc. wszystkich zgłoszeń celnych realizowanych przez 8000 podmiotów gospodarczych. Znamienne jest jednak duże zróżnicowanie w poszczególnych województwach stosowania procedur uproszczonych w odprawach celnych. W województwie łódzkim 47 proc. zgłoszeń, a w województwie dolnośląskim 31 proc. – dokonywano w procedurach uproszczonych w siedzibach firm. Natomiast w takich województwach jak podlaskie czy warmińsko-mazurskie odprawy w procedurach uproszczonych stanowią jedynie kilka procent odpraw celnych. Wynika to ze zróżnicowanego stopnia organizacji i wielkości przedsiębiorstw dokonujących obrotu towarowego z zagranicą. W województwach uprzemysłowionych więcej przedsiębiorstw jest gotowych do wzięcia na siebie odpowiedzialności za dokonanie odprawy w procedurze uproszczonej.

Ponad 8,6 mln Polaków przekazało 1%

Ponad 8,6 mln Polaków rozliczających podatek dochodowy za 2009 r. zadecydowało, że 1 proc. należnego podatku trafi do organizacji pożytku publicznego (OPP). Oznacza to, że na konta ponad 7 tys. organizacji wpłynęło 357,1 mln zł.

Przeciętna kwota przekazana z jednego wniosku podatkowego w tym roku wyniosła 41 zł, czyli o 11 zł mniej niż w roku ubiegłym. Niższa kwota wynika m.in. z obniżenia stawek skali podatkowej. Wzrosła za to, o 1,3 mln, liczba osób, które zdecydowały się na bezinteresowne wsparcie organizacji. Przybyło również – z 6 do 7 tys. – organizacji pożytku publicznego, które otrzymały dodatkowe pieniądze na swą działalność. Największą część kwoty ogólnej – 344, 8 mln zł – przekazali podatnicy, którzy składali zeznanie za 2009 r. na formularzach PIT-36, PIT-36L oraz PIT-37.

Instytucja 1 proc. została wprowadzona w Polsce w 2004 r. Wówczas podatnicy sami wpłacali pieniądze na rzecz wybranej organizacji, a następnie zmniejszali podatek o przekazaną kwotę. W kolejnych latach zainteresowanie społeczeństwa pomocą finansową dla OPP systematycznie rosło. Skokowy wzrost darczyńców (z 1,6 do 5,1 mln) odnotowano w 2008 r., od kiedy zadeklarowany przez podatników 1 proc. przekazują organizacjom urzędy skarbowe.

Wykaz organizacji, które otrzymały 1 proc. podatku należnego za 2009 r. zamieszczony jest na stronie MF w zakładce Podatki / Statystyka / Informacje.