Fundusz Mieszkań na Wynajem gotowy do startu. Liczba ofert deweloperów już przewyższa liczbę mieszkań planowanych do zakupu

CEO Magazyn Polska

Na przełomie marca i kwietnia Fundusz Mieszkań na Wynajem rozpocznie swoją działalność inwestycyjną, a pierwsze inwestycje mają ruszyć w najbliższych miesiącach. Bank Gospodarstwa Krajowego planuje wybudować łącznie ok. 20 tys. mieszkań. Wiadomo, że wszystkie powstaną na zlecenie funduszu. Już dziś liczba ofert od firm budowlanych i deweloperów przewyższa zaplanowaną liczbę mieszkań.

Chcemy, by pierwsze transakcje funduszu i pierwsze inwestycje pojawiły się w najbliższych tygodniach i żeby procesy budowlane były widoczne już w najbliższych miesiącach – zapowiada w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Piotr Kuszewski, dyrektor Departamentu Inwestycji Kapitałowych w Banku Gospodarstwa Krajowego. – Zainteresowani będą mogli zobaczyć płoty z logo Funduszu Mieszkań na Wynajem już wiosną tego roku.

Gdy rozpocznie się proces inwestycyjny, mają ruszyć również rozmowy z deweloperami zainteresowanymi współpracą z BGK w ramach funduszu.

 – Naszym planem jest zbudowanie 20 tys. mieszkań w najbliższych latach, a już w tej chwili ofert ze strony firm deweloperskich jest znacznie więcej – mówi Piotr Kuszewski. – Dlatego będziemy wybierać tylko te najlepsze, najbardziej adekwatne i zgodne z polityką inwestycyjną funduszu.

Przede wszystkim oznacza to wybór lokali znajdujących się w dużych miastach, takich jak: Warszawa, Poznań, Kraków, Wrocław, Trójmiasto i Łódź i w lokalizacjach dobrze usytuowanych pod względem komunikacyjnym, które cieszą się największym zainteresowaniem wśród wynajmujących. Jak podkreśla Piotr Kuszewski, Fundusz Mieszkań na Wynajem jest traktowany przez Bank Gospodarstwa Krajowego jako działalność inwestycyjna, która powinna przynosić dochody.

 – Każdą propozycję dewelopera będziemy analizowali pod wieloma różnymi względami – zapowiada dyrektor w BGK. – Będziemy sprawdzać nie tylko jakość technologii, architekturę czy lokalizację, lecz także będziemy je badać pod względem komercyjnym, a więc, czy przy założonych przez nas stawkach czynszu będziemy w stanie na tych mieszkaniach zarabiać.

Fundusz Mieszkań na Wynajem jest zainteresowany tylko wynajmem całych budynków.

 – Wprawdzie w trakcie analiz prowadzonych przed rozpoczęciem procesu przygotowywania funduszu, wiedzieliśmy, że kilkadziesiąt tysięcy mieszkań w Polsce pozostaje niesprzedanych. Jednak przedmiotem inwestycji może być tylko cały budynek, a takich jest tylko kilka w całej Polsce. Dlatego inwestować będziemy tylko w nowe budynki, które powstaną na nasze zlecenie i dostosowane będą od początku do potrzeb najmu.– mówi Kuszewski. 

Celem programu Banku Gospodarstwa Krajowego jest pobudzenie rynku mieszkaniowego i zwiększenie dostępności mieszkań do wynajęcia. W Polsce ten rynek jest sześć razy mniejszy od europejskiej średniej. Ceny mieszkań wynajmowanych w ramach programu będą niższe od cen rynkowych, jednak mimo to program ma przynosić zyski.

Kontakt z urzędami i sądami będzie łatwiejszy. I to drogą elektroniczną

CEO Magazyn Polska

Za dwa miesiące wejdzie w życie część przepisów, które mają uprościć kontakt obywateli i przedsiębiorców z urzędami i sądami oraz zwiększyć liczbę e-usług. Zgodnie z przepisami, urzędy będą miały obowiązek posługiwania się e-skrzynkami podawczymi w jednolitym standardzie, co ułatwi komunikację elektroniczną, a także jednolitymi wzorami pism i formularzy. To kolejny krok ku cyfryzacji kraju – podkreśla Michał Boni, były minister administracji i cyfryzacji.

Urzędy już dziś świadczą wiele usług drogą elektroniczną,  np. e-podatki, Krajowy Rejestr Sądowy czy e-rejestracja w urzędzie pracy. Z e-administracji korzysta 90 proc. przedsiębiorców i co trzeci internauta. Znowelizowana ustawa o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne oraz niektórych innych ustaw zacznie obowiązywać od maja 2014 roku. 

 – Przy informatyzacji każdej jednej instytucji trzeba myśleć o tym, żeby te systemy były interoperacyjne, żeby ze sobą współpracowały. Ustawa wprowadza wymóg posiadania elektronicznej skrzynki podawczej, i to wystandaryzowanej. Wprowadza też obowiązek ujednolicenia dokumentów, które mają służyć usługom administracyjnym świadczonym drogą elektroniczną – wymienia Michał Boni w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes.

Były minister administracji i cyfryzacji ma nadzieję, że nowe przepisy ułatwią kontakt obywateli z urzędami i skrócą czas potrzebny na wydanie różnego rodzaju dokumentów. 

 – Mówimy również o tym, że będziemy mogli wszystkie sprawy podatkowe załatwiać drogą internetową, że za nas będą wypełniane zeznania podatkowe w rozliczeniu podatkowym od osób fizycznych – wyjaśnia były szef MAC.

Według Michała Boniego, kolejnym bardzo istotnym krokiem powinna być informatyzacja w służbie zdrowia.

 – Martwi mnie trochę, że Ministerstwo Zdrowia chce przesunąć część projektów zdrowotnych, bo uważam, że trzeba byłoby skupić energię i starać się, jak najszybciej je zrealizować. Kiedyś się mówiło, że w 2015–2016 weszłaby w życie Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego, która jest potrzebna po to, żebyśmy mieli szybciej świadczone usługi. Problemu kolejki nie rozładuje się pokrzykiwaniem na lekarzy, tylko lepszą organizacją – podkreśla Michał Boni.

Zaznacza, że efekty takich rozwiązań nie są widoczne od razu, ale konsekwentne ich wdrażanie przynosi efekty. I choć Polska w zakresie cyfryzacji ma pewne zapóźnienia w porównaniu do innych krajów europejskich, to szybko nadrabia zaległości. Przykładem jest wprowadzenie numer alarmowego 112.

 – Rok temu 10 proc. populacji mogło korzystać z telefonu 112, bo była dostępność techniczna. Dzisiaj – 100 proc. populacji. Ale rok 2014 musi służyć temu, żeby pojawiły się elektroniczne formatki, które będą przekazywały informacje drogą elektroniczną do wszystkich tych, którzy mogą nam udzielić pomocy, czyli do straży pożarnej, policji i pogotowia ratunkowego – przekonuje były minister.

Szansę na dogonienie Europy Zachodniej daje nowa perspektywa unijna, a szczególnie Program Operacyjny Polska Cyfrowa, który – jak podkreśla Boni – jest chwalony w Komisji Europejskiej. Podstawowe trzy filary programu to: zwiększenie dostępu Polaków do szybkiego internetu, rozwój e-usług i e-treści oraz zwiększanie kompetencji użytkowników.

Sejm pracuje nad systemem wsparcia dla producentów ciepła

CEO Magazyn Polska

Dziś Sejm wysłucha sprawozdania z poprawek Senatu do propozycji dotyczących systemu wsparcia dla kogeneracji, czyli równoczesnej produkcji energii cieplnej i elektrycznej. Wsparcie zostanie przedłużone, ale w przypadku niektórych producentów może być nawet o 2/3 niższe niż to wygasłe z końcem 2012 r. Zdaniem prezesa PGNiG Termika, nie zachęci to do nowych długoterminowych inwestycji. Ponadto nie wiadomo, czy nie zakwestionuje go Komisja Europejska.

 – Dla producentów ciepła system wsparcia, którym zajmują się Senat i Sejm i który będzie obowiązywał do 2018 roku, nie jest motywacją do inwestycji. Proponowane wsparcie pozwoli tylko na przywrócenie produkcji w wyłączonych obecnie jednostkach gazowych i sfinansowanie niezbędnych modernizacji w jednostkach węglowych – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Andrzej Gajewski, prezes PGNiG Termika.

W styczniu Sejm jednogłośnie zagłosował za przywróceniem wsparcia dla kogeneracji na dotychczasowych zasadach do końca 2018 r. Kogeneracja, czyli równoczesna produkcja ciepła i energii elektrycznej, pozwala na nawet 10-proc. oszczędność energii w porównaniu do rozdzielonej produkcji. Sprzedawcy ciepła dla odbiorców końcowych będą musieli posiadać certyfikaty pochodzenia energii z kogeneracji w odpowiedniej proporcji do ilości sprzedawanej energii. W 2012 roku system pomocy przyniósł elektrociepłowniom ponad 700 mln zł.

Gajewski ocenia, że aktualnie procedowany w Sejmie system wsparcia pozwoli jedynie na ponowne włączenie urządzeń, których dziś nie opłaca się uruchamiać, ale nie będzie stymulował do nowych inwestycji. 

 – PGNIG Termika dzięki temu, że system wsparcia zostanie uchwalony i wdrożony, uzyska środki finansowe na modernizację i dostosowanie instalacji do nowych, zaostrzonych wymogów środowiskowych. Szkoda, że jest to rozwiązanie na niespełna 4 lata. Inwestowanie w energetyce wymaga dłuższych okresów. Liczymy na  obietnice, iż docelowo w ustawodawstwie polskim zostanie wypracowany system obowiązujący w okresie kilkunastoletnim, że obecne rozwiązanie, na swój sposób doraźne, jest początkiem prac nad systemami wsparcia, które będą obowiązywały przez  10–15 lat i będą motorem nowych inwestycji – mówi Gajewski.

Prace nad przedłużeniem systemu wsparcia jeszcze się nie zakończyły. Senat wprowadził poprawki, które mogą doprowadzić do zmniejszenia kwoty pomocy nawet o dwie trzecie, bo o tyle obniżono dolny próg możliwej pomocy: z 15 do 5 proc. Komisja sejmowa zaakceptowała poprawki Senatu.

Polski system wsparcia dla kogeneracji znalazł się pod lupą Komisji Europejskiej, która ocenia, czy nie jest to czasem niedozwolona pomoc publiczna. Dotyczy to nie tylko nowych przepisów, lecz także starych. Pojawiają się obawy, że Bruksela może nakazać zwrot wsparcia. Dlatego Gajewski uważa, że polskie prawo powinno dość wiernie opierać się na sprawdzonych przykładach z innych państw europejskich, gdzie często kwoty przeznaczane na wsparcie są zdecydowanie większe niż w Polsce.

U naszych zachodnich sąsiadów podmioty wytwarzające energię w kogeneracji mają prawo ponadto domagać się pierwszeństwa w przyłączeniu i zakupie energii wobec innych źródeł, co zapewnia stabilny rynek zbytu. W niektórych krajach, jak np. Niemczech, do ceny energii doliczany jest także tzw. dodatek kogeneracyjny. 

 – Jako sektor ciepłowniczy uważamy, że powinniśmy brać przykład z krajów europejskich, zwłaszcza takich, jak Niemcy, Dania czy Holandia, a nawet Węgry. Cechą wspólną dobrych i efektywnych systemów wsparcia jest długi horyzont czasowy, nawet 15-letni i zachęty do nowych inwestycji. PGNIG Termika jest największym zespołem elektrociepłowni w Unii Europejskiej. I to my w UE powinniśmy pokazywać, jaki jest trend, i dlaczego ciepłownictwo powinno być w ten sposób wspierane – apeluje Gajewski.

W rocznicę śmierci Jana Pawła II odbędzie się w Polsce światowa premiera musicalu operowego o papieżu Polaku

W dziewiątą rocznicę śmierci papieża Jana Pawła II, 2 kwietnia 2014 roku, w Krakowie odbędzie się światowa premiera włoskiego musicalu operowego „Karol Wojtyła: historia prawdziwa”, który opowiada o życiu wielkiego Polaka. Autorami muzyki do spektaklu są izraelsko-jemeńska piosenkarka Noa oraz włoski kwartet skrzypcowy Solis String Quartet.

Scenariusz musicalu powstawał pod okiem watykanistki Palomy Gomez Borrero, która jako dziennikarka towarzyszyła papieżowi podczas ponad stu podróży po świecie. W postać Karola Wojtyły wcielą się aktorzy w różnym wieku: 9-letniego chłopca gra Alessandro Bendinelli, 20-letniego bohatera – Mike Introna oraz 50-letniego – Massimiliano Colonna.

 – Na przekór trudnym warunkom Karol Wojtyła stał się niesamowitą osobą, która zmieniła historię, zmieniła nastawienie do Kościoła katolickiego i dała milionom ludzi szansę na powrót do innego, otwartego, demokratycznego świata – mówi agencji informacyjnej Newseria Vittorio Hemsi, CEO Media5, organizatora spektaklu. – W filmie użyte zostały nowoczesne technologie: hologramy, projekcje, technologia 3D. To będzie coś ponadprzeciętnego.

Premierowe pokazy w Polsce odbędą się w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie w dniach 2–4 kwietnia 2014 roku i na warszawskim Torwarze między 8–9 kwietnia 2014 roku. Następnie spektakl będzie wystawiany w Rzymie i kilkunastu włoskich miastach.

 – Papież pochodził z Krakowa, premiera odbywa się w rocznicę jego śmierci, dlatego po rozmowach z Watykanem zdecydowaliśmy, by nadać tej premierze dodatkową jakość i zorganizować ją właśnie w Krakowie – tłumaczy Vittorio Hemsi.

Twórcy przygotowują się obecnie do realizacji polskiej wersji musicalu. Vittorio Hemsi przewiduje, że spektakl z udziałem polskich gwiazd odniesie wielki sukces.

 – W musicalu kluczowa jest muzyka, a to, co usłyszałem, musi odnieść sukces. Myślimy obecnie o stworzeniu polskiej wersji musicalu, czyli o przetłumaczeniu wszystkich 32 piosenek na język polski. Rozmawiamy z największymi wokalistami w Polsce, którym bardzo podoba się ten rodzaj muzyki. Mam nadzieję, że polska wersja też odniesie duży sukces – mówi Hemsi.

Patronat honorowy nad musicalem „Karol Wojtyła: historia prawdziwa” objęli: Marek Sowa – Marszałek Województwa Małopolskiego, Jacek Majchrowski – Prezydent Miasta Krakowa, a także Ambasada Włoch.

W niektórych branżach wzrosną pensje. Jednak tylko dla najbardziej wykwalifikowanych

CEO Magazyn Polska

Wciąż najbardziej poszukiwani są wykwalifikowani pracownicy fizyczni, inżynierowie i specjaliści IT. Te osoby mają największą moc negocjacyjną i w tych właśnie branżach może w najbliższym czasie nastąpić najszybszy wzrost płac. Przedsiębiorcy poszukują również pracowników o kompetencjach technicznych i sprzedażowych.

 – Zanim przejdziemy do zwiększenia płac, to rzeczywiście musi być bardzo silny trend na rynku i musi on stać się bardziej rynkiem pracownika niż pracodawcy – dodaje Iwona Janas, dyrektor generalna ManpowerGroup Polska.

Bardzo intensywnie rozwija się sektor usług BPO/SSC, czyli centra usług outsourcingowych, gdzie cały czas w Polsce przybywa inwestycji. Według raportu Manpower, Polska jest nadal krajem atrakcyjnym dla inwestorów zagranicznych z tego sektora, ale także dla koncernów motoryzacyjnych i firm badawczo-rozwojowych. 

 – Polska jest w ogóle jest jednym z czołowych krajów na świecie pod względem inwestycji w BPO, shared service w naszym kraju. I w tymże właśnie sektorze na pewno jest i będzie wiele ofert pracy w najbliższych miesiącach – ocenia Iwona Janas.

Pracodawcy w Polsce pozostają umiarkowanie optymistyczni co do planów zwiększania zatrudnienia w najbliższych trzech miesiącach. Prognoza netto zatrudnienia po korekcie sezonowej wynosi +7 proc., przy czym dwa razy więcej przedsiębiorców zamierza zwiększyć zatrudnienie niż je zredukować. Najlepiej wypadają sektor produkcji przemysłowej oraz transportu i logistyki, w których firmy najbardziej są nastawione na zwiększenie zatrudnienia.

 – Na 10 sektorów gospodarki tylko 2 sektory mają prognozy zatrudnieniowe negatywne. Zdecydowana większość jest w poszczególnych sektorach pozytywnie nastawiona do zatrudnienia – dodaje dyrektor generalna ManpowerGroup Polska.

Polska nazywana w UE mamutem węglowym. Może być weto przeciw nowym celom pakietu klimatycznego

CEO Magazyn Polska

Polska może kolejny raz zawetować pakiet klimatyczny, którym Rada Europejska ma się zająć na szczycie 20-21 marca. Unia chce bowiem dalszego ograniczenia emisji CO2 i zwiększenia udziału zielonej energii. Tymczasem według prezesa Instytutu na rzecz Ekorozwoju, opór Polski szkodzi prestiżowi naszego kraju i nie pozwala mu budować przewag konkurencyjnych.

 – Uważam, że wetowanie jest najłatwiejsze. Świadczy o naszej słabości i buduje pozycję w Unii Europejskiej nie tego, który jest partnerem, lecz tego, który ciągle się boczy i staje okoniem. Złośliwi w Parlamencie Europejskim mówią, że Polska jest mamutem węglowym – mówi dr Andrzej Kassenberg, prezes Instytutu na rzecz Ekorozwoju. – Zamiast mówić „nie, bo nie” – co już zrobiliśmy trzy razy – powinniśmy powiedzieć „tak, ale…”, tylko nie jesteśmy na to „ale” gotowi.

Jak podkreśla, polska gospodarka – dla własnego dobra – powinna zacząć odchodzić od węgla. Im wcześniej takie kroki zostaną podjęte, tym będzie to mniej kosztowne i tym większa będzie szansa na zbudowanie przewag konkurencyjnych w takich dziedzinach, jak energetyka odnawialna czy efektywność energetyczna.

Polscy politycy argumentują, że dla Polski już dotychczasowe cele, czyli redukcja emisji CO2 do 2020 r. o 14 proc. w porównaniu do roku 2005 oraz wzrost udziału energii z OZE o 15 proc., są bardzo kosztowne. Tymczasem Unia proponuje dalsze wyśrubowane limity w perspektywie kolejnej dekady. To m.in. ograniczenie emisji o 40 proc. i wzrost udziału OZE w energetyce do 27 proc. 

 – W ramach proponowanych 40 proc. mamy dwa obszary – handlu uprawnieniami do emisji, który jest obszarem ogólnounijnym oraz dotyczący transportu, budynków, budownictwa, gospodarki odpadami, rolnictwa, gdzie jest cel do osiągnięcia – 30 proc., co jest bardzo trudne – przyznaje Andrzej Kassenberg. – Natomiast te 27 proc. w energetyce odnawialnej to jest zobowiązanie dla całej Unii, nie ma celu poszczególnych krajów. Jeżeli udział we wszystkich krajach nie złoży się na te 27 proc., wtedy Komisja będzie rozważać, w jaki sposób przymusić poszczególne kraje, ażeby osiągnąć ten poziom – tłumaczy.

Wyjaśnia, że Komisja Europejska bierze pod uwagę możliwe trudności w poszczególnych państwach. Dlatego potrzebne będą rozwiązania elastyczne, które ułatwią takim krajom jak Polska – w większości opartym na węglu – dostosować się do nowych wymogów.

 – Powinien to być program w miarę ambitny, ale nie taki, żebyśmy musieli mieć z tego powodu bardzo poważne problemy, zwłaszcza w regionach, w których węgiel występuje, gdzie jest podstawą gospodarki – postuluje ekspert. – Te cele są w miarę ambitne, ale nie nadmiernie. Wydaje się, że są możliwe do osiągnięcia, ale w zależności od kraju będzie to łatwiejsze lub trudniejsze. Nie tylko punktu widzenia tego, jaka jest struktura gospodarki, jaka jest produkcja energii elektrycznej, ale z punktu widzenia zamożności krajów – uważa dr Andrzej Kassenberg.

Polska nie ma jeszcze oficjalnego stanowiska w sprawie nowych celów, nieoficjalnie słychać jednak głosy ze strony rządu mówiące o możliwości ich zawetowania. Dotychczas Polska postrzegana jest jako hamulec w ograniczaniu zmian klimatycznych – już trzykrotnie blokowała wprowadzenie bardziej postępowych kroków.

Przewoźnicy tracą na konflikcie ukraińsko-rosyjskim. Mniej zamówień ze Wschodu

CEO Magazyn Polska

Przez granicę polsko-ukraińską przejeżdża dziennie ok. 700 samochodów z ładunkami towarowymi. To o około 200 pojazdów mniej niż przed eskalacją napięcia politycznego u wschodnich sąsiadów. To oznacza, że liczba transakcji handlowych jest mniejsza. Jak zapewnia zrzeszenie przewoźników, obie strony pracują nad tym, żeby innych zakłóceń w transporcie nie było.

 – Sytuacja na Ukrainie bardzo komplikuje życie nie tylko Ukraińcom, lecz także całemu biznesowi związanemu z Ukrainą, w tym całemu transportowi drogowemu, który obsługuje wszystkie procesy handlowe  – ocenia Jan Buczek, prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce.

Branża przewoźników nie odczuwa żadnych działań retorsyjnych ani po stronie polskich, ani ukraińskich służb celnych i granicznych. Również wewnątrz Ukrainy nie ma problemów z ostateczną odprawą ładunków. Ujemnym skutkiem konfliktu jest wyłącznie zmniejszenie liczby transakcji handlowych.

 – Na całej granicy celnej polsko-ukraińskiej liczba pojazdów przewożących ładunki to 900 dziennie. Taka była norma do momentu konfliktu, teraz mamy ok. 700 samochodów dziennie – podkreśla Jan Buczek. – Trudno nam oszacować, jakie to są straty. Ale jeżeli granicę przekracza ok. 200 samochodów mniej, to może świadczyć o tym, że obroty handlowe są mniejsze o kilkadziesiąt milionów dolarów czy euro w skali jednego dnia. To są poważne problemy dla samych przedsiębiorców, jak również dla państw.

Przewoźnicy ograniczają również kursy w okolice Krymu.

 – Nie wykonujemy przewozów na południe Ukrainy ze względu na bezpieczeństwo. Nasi przewoźnicy odmawiają przyjmowania takich ładunków – dodaje Jan Buczek.

Prezes Zrzeszenia deklaruje, że wspólnie z ukraińską stroną próbują przeciwdziałać negatywnym skutkom.

 – Jesteśmy w stałym kontakcie z organizacją, która zrzesza ukraińskich przewoźników i jest również elementem w łańcuchu gwarancyjnym systemu TIR, czyli Asmap Ukraina. Dzięki temu tych utrudnień, obiektywnie mówiąc, jest naprawdę niewiele – podsumowuje.

Według wstępnych danych Ministerstwa Gospodarki, w 2013 r. obroty towarowe pomiędzy Polską i Ukrainą wzrosły o 1,4 proc. i wyniosły blisko 8 mld dol., w tym polski eksport na Ukrainę zwiększył się o 8,5 proc. i osiągnął wartość 5,7 mld dol., natomiast import obniżył się o 13 proc. do poziomu 2,2 mld dol. Polska eksportuje przede wszystkim wyroby przemysłu elektromaszynowego, chemicznego, produkty mineralne oraz artykuły rolno-spożywcze.

2,5 tysięca szkół korzysta z elektronicznego dziennika. Niektóre również z jego wersji na smartfony i tablety

E-dziennik, czyli elektroniczny dziennik szkolny, jest już dostępny w wersji mobilnej. Uczniowie, ich rodzice oraz nauczyciele mogą z niego korzystać w telefonach, tabletach czy smartfonach. Dzięki mobilnej wersji rodzice są na bieżąco informowani o ocenach i frekwencji dziecka. Taka forma komunikacji szkoły z rodzicami wspiera rozwój ucznia, zwiększa jego bezpieczeństwo oraz zapobiega potencjalnym problemom w nauce oceniają psycholodzy.

Z e-dziennika korzysta obecnie ponad 2500 szkół w Polsce. System wspiera placówki oświatowe w prowadzeniu dokumentacji przebiegu nauczania oraz zarządzaniu danymi ucznia. Dla rodziców jest to źródło informacji, dzięki któremu mogą szybko reagować i pomagać dziecku, ale jest to także narzędzie do komunikacji ze szkołą. E-dziennik służy również uczniom, ponieważ dzięki niemu mogą szybko sprawdzić swoje stopnie, informacje o zapowiedzianych sprawdzianach, zmianach w planie czy odwołanych lekcjach.

 – Wszystko, co się dzieje w szkole, prawie natychmiast pojawia się w elektronicznym dzienniku. Korzystając z niego, rodzice mają także wiedzę na temat frekwencji dziecka w szkole. System zapewnia im stały wgląd w oceny dziecka i możliwość szczegółowej analizy postępów w nauce – mówi agencji informacyjnej Newseria Lifestyle Wioletta Oszczypko, psycholog szkolny, konsultant poradnika dla rodziców korzystających z mobilnego e-dziennika.

Jak podkreśla psycholog, mobilny e-dziennik to szybkie źródło informacji o tym, co dzieje się z dzieckiem, jednak nie zastąpi on spotkań rodziców z nauczycielami na wywiadówkach. Zebrania szkolne nie służą wtedy przekazaniu informacji o ocenach, a częściej rozmowie o tym, jak dziecku można pomóc przezwyciężyć słabości lub w jaki sposób rozwijać jego zdolności i predyspozycje.

Choć pojawiają się opinie, że e-dziennik to forma inwigilacji dziecka przez rodziców, to jednak również sami uczniowie doceniają jego zalety.

 – Uczniowie wiedzą, jakie są wagi ocen, mogą sobie te średnie wyliczać, mogą je poprawiać, znają terminy, kiedy nauczyciel powinien rozliczyć się z klasówki. Doskonale wiedzą, kiedy będą odwołane lekcje i lepiej mogą zaplanować swój czas – mówi psycholog Wioletta Oszczypko.

Aby mobilny e-dziennik służył dziecku i rodzicom, warto trzymać się kilku zasad, które omówione są w poradniku korzystania z aplikacji. Przede wszystkim warto pamiętać, że e-dziennik ma służyć dziecku, a nie działać przeciwko niemu. Dlatego jeśli rodzic dostanie niezadowalające go informacje o ocenach lub niepokojące dane o frekwencji, nie powinien reagować na gorąco. Lepiej przemyśleć, co dana wiadomość może oznaczać i jak wyeliminować problem. E-dziennik ma wspierać aktywne uczestnictwo rodzica w edukacji dziecka poprzez wspólną naukę czy odpytanie przed ważnym testem.

Europejski przemysł chemiczny coraz mniej konkurencyjny w porównaniu z firmami z USA i Chin

W 2013 roku na rynku fuzji i przejęć w globalnym przemyśle chemicznym doszło do 537 transakcji, których wartość wyniosła 31,8 mld dolarów, o 10 mld dolarów mniej niż rok wcześniej. Zdaniem autorów raportu „2014 Global Chemical Industry Mergers and Acquisitions Outlook”, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte, w tym roku ta aktywność powinna wzrosnąć. W orbicie zainteresowania inwestorów będzie branża agrochemiczna i wysoko wyspecjalizowane firmy. Procesy konsolidacji spodziewane są na rynku europejskim, któremu coraz trudniej walczyć z presją konkurencyjną ze strony Azji i niskimi kosztami produkcji w USA.

Raport Deloitte wskazuje, że aż 60 proc. wszystkich fuzji i przejęć w ubiegłym roku dotyczyło przedsiębiorstw zajmujących się przetwórstwem surowców chemicznych. Wzrost aktywności M&A na świecie w 2014 roku będzie kontynuowany dzięki temu, że spółki będą się koncentrować na kluczowych rynkach docelowych w branży chemicznej w obrębie sektorów, takich jak:

  • rolnicze środki chemiczne,
  • ekologiczne środki chemiczne/ tzw. „zielona chemia”,
  • zdrowie i zdrowe żywienie.

„Wzrost zaludnienia, starzejące się społeczeństwo oraz powiększająca się na całym świecie klasa średnia sprawiają, że zagadnienie bezpieczeństwa żywności dotyka także branży chemicznej, która musi zmodyfikować chociażby rynek środków ochrony roślin. Wiele firm przestawi się na bioprodukcję i to one będą cieszyć się zainteresowaniem inwestorów” – mówi Wojciech Hann, Partner w dziale Doradztwa Finansowego, Lider Środkowoeuropejskiego Zespołu Energii i Zasobów Naturalnych, Deloitte. Ten trend był już widoczny w ostatnich kilkunastu miesiącach. Jeden z największych europejskich koncernów chemicznych BASF przejął firmę Becker Underwood, lidera na rynku biologicznej ochrony roślin. Z kolei koncern DuPont przeznaczył 10 mld dolarów na badania, które pomogą do 2020 roku stworzyć 4 tys. nowych produktów wytworzonych zgodnie z zasadami zrównoważonego rolnictwa. Wiele firm wydaje ogromne środki pieniężne na projekty badawcze, umożliwiające produkcję, która pozwoli chronić środowisko naturalne.

„Odnośnie polskich graczy, jeszcze w 2013 r. Zakłady Chemiczne Police należące do Grupy Azoty dokonały przejęcia producenta fosforytów w Senegalu. Nie można wykluczyć dalszych etapów ekspansji międzynarodowej, być może we współpracy z partnerami. Kluczowy dla producentów nawozów jest i pozostanie stabilny dostęp do tanich dostaw gazu ziemnego i innych surowców, oraz do taniej energii, który może decydować o przewadze kosztowej nad konkurencją, lub jej braku” – wyjaśnia Wojciech Hann.

Wpływ na mniejszą liczbę transakcji M&A w sektorze chemicznym w 2013 roku miały Europa i Ameryka Północna, gdzie ich liczba wyraźnie spadła w porównaniu do 2012 roku (odpowiednio o 34 i 54 transakcje). Większy ruch zanotowała natomiast Azja, głównie za sprawą dynamicznie rozwijającego się rynku chińskiego. „Chińscy inwestorzy szukają interesujących transakcji dających szansę wzrostu zarówno na rynku krajowym, jak i zagranicą. W orbicie ich zainteresowań są szczególnie firmy z wyspecjalizowanym portfolio produktów. Z drugiej strony globalni gracze liczą, że będą w stanie skorzystać z nowych możliwości rynkowych w Chinach, rozwijając tam nowe linie produkcyjne” – dodaje Wojciech Hann.

W nieco gorszej sytuacji znajduje się za to europejski przemysł chemiczny. Aktywność na rynku M&A europejskich przedsiębiorców z tego sektora wynika głównie z chęci poprawy swojej pozycji w konkurencji z azjatyckimi i północnoamerykańskimi firmami. Te ostatnie, opierając swoją produkcję na tańszym gazie łupkowym, osiągają lepszą pozycję wzrostową. „Dużą rolę na europejskim rynku M&A będą nadal odgrywały fundusze private equity, które inwestują w branżę chemiczną. Wśród nich są SK Capital, Black Diamond Capital Management LLC, Cinven Group czy Charterhouse. W tym roku perspektywy aktywności M&A na rynku chemicznym w UE są mniej więcej takie same jak w roku poprzednim. Według dostępnych danych sytuacja gospodarcza się poprawia, ale jest jeszcze zbyt krucha, by mówić o jakimś trwałym trendzie” – wyjaśnia Mark Jung, Partner w dziale Doradztwa Finansowego, Deloitte.

Dla UE walka o przemysł chemiczny ma niewątpliwie duże znaczenie. Według danych Komisji Europejskiej w 2012 roku branża ta zapewniała pracę ponad 3,1 mln osób, które były zatrudnione w 83 tys. przedsiębiorstw. Wartość sprzedaży w unijnym sektorze chemicznym wyniosła 539 mld euro, co stanowiło ok. jedną piątą globalnej wartości sprzedaży chemikaliów. Także w Polsce przemysł chemiczny jest jednym z bardziej istotnych, dając pracę 250 tys. ludzi. Już dziś jego udział w ogólnej produkcji przemysłowej w Polsce wynosi ponad 10 proc., a prognozy mówią, że w najbliższych latach wskaźnik ten będzie się powiększał. Podobnie jak na całym świecie procesy konsolidacji są widoczne również w Polsce. Największy gracz na tym rynku Grupa Azoty w ub. roku przejęła Kopalnie i Zakłady Chemiczne Siarki „Siarkopol”. Spółka wraz Grupą Lotos zainwestuje też w budowę kompleksu petrochemicznego, którego wartość szacowana jest na 12 mld zł.

„W tym roku globalny przemysł chemiczny jest przygotowany na większą aktywność na rynku fuzji i przejęć. Należy spodziewać się dalszej konsolidacji, szczególnie na rynkach rozdrobnionych oraz inwestycji w firmy, które dają szansę dużego i stabilnego wzrostu. Poza tym ożywienia na rynku M&A można spodziewać się w Ameryce Północnej, gdzie spółki chemiczne będą w dalszym ciągu przeprowadzać transakcje mające na celu strukturalną reorganizację portfeli” – podsumowuje Mark Jung.

Sytuacja polskiego budownictwa: co zmieniają nowe Warunki Techniczne?

Wprowadzenie nowych Warunków Technicznych to moment, który rodzi wiele pytań. Najczęściej dociekają one tego, co się zmieniło, jak trzeba teraz budować oraz w jakim stanie znajduje się obecnie polska branża budowlana. O rozmowę poprosiliśmy Piotra Pawlaka, eksperta z firmy ROCKWOOL Polska.

Pytanie zasadnicze: o co chodzi z tymi Warunkami Technicznymi?

Rozporządzenie Ministra Infrastruktury w sprawie Warunków Technicznych to szereg wytycznych, które projekt nowego obiektu musi spełniać, aby otrzymać aprobatę Nadzoru Budowlanego. Nowe przepisy, które weszły w życie od stycznia 2014, wprowadziły bardzo istotne zmiany w kwestii budownictwa zarówno publicznego, jak i prywatnego.

Co uległo najistotniejszym zmianom?

Największą zmianą w stosunku do lat ubiegłych jest potrzeba zwiększenia efektywności energetycznej nowych budynków. Do tej pory spełnienie przez obiekt wymaganych parametrów energooszczędności można było wykazać na dwa sposoby – utrzymując na dopuszczalnym poziomie współczynnik przenikania ciepła dla przegród zewnętrznych lub wskaźnik zapotrzebowania na nieodnawialną energię pierwotną. W 2014 wymagania te zmieniły się i dziś trzeba je spełnić jednocześnie.

Co to oznacza w praktyce?

Ustawowo musimy skuteczniej izolować nasze domy. Skuteczniej znaczy grubiej oraz przy pomocy lepszej jakości materiałów, np. skalnej wełny mineralnej czy okien i drzwi o wyższych parametrach izolacyjnych. Przykładowo – w stosunku do poprzednich Warunków Technicznych, średnia grubość minimalnej warstwy ocieplenia wzrosła o 2 cm. A wartości te będą dodatkowo wzrastać w kolejnych latach.

Co nas zatem czeka w przyszłości?

Zmiany zostały tak zaplanowane, aby dać nowym inwestorom pewien okres przejściowy. Kolejne etapy wymagań zaczną nas obowiązywać w 2017 i 2021. Warto jednak w tym miejscu zaznaczyć, że prawo nie działa wstecz. Dlatego też otrzymane do 31 grudnia 2016 pozwolenie na budowę będzie ważne po aktualizacji Warunków Technicznych w roku następnym.

Czym są podyktowane tak zdecydowane zmiany?

Poprawa efektywności energetycznej budynków to również wynik zmian w ustawodawstwie unijnym, zmierzającym do jak największej oszczędności surowców i pieniędzy. I jest w tym sens – inwestycja w skuteczniejszą izolację zwraca się stosunkowo szybko w postaci niższych rachunków za ogrzewanie. To krok ku nowoczesnemu budownictwu, opłacalnemu i korzystnemu zarówno na poziomie całej gospodarki jak i prywatnego inwestora. Warto przy tym zaznaczyć, że Warunki Techniczne wyznaczają wartości minimalne, które w porównaniu z budownictwem europejskim i tak są dość łagodne. Zamiast iść po najmniejszej linii oporu, warto zatem wykraczać poza obowiązujące standardy – to się po prostu opłaca.

Początek ożywienia? Bezrobocie w lutym tylko 14%

Stopa bezrobocia w ubiegłym miesiącu utrzymała się na poziomie ze stycznia i wyniosła 14%. Po raz pierwszy od sześciu lat, w ujęciu rok do roku, w lutym ubyło osób bez pracy – informuje Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. W urzędach pracy na koniec lutego zarejestrowanych było 2 257 tys. osób. To o 3,7 tys. mniej niż w styczniu.

– Spadek bezrobocia w lutym po raz ostatni miał miejsce w Polsce w 2008 r., jeszcze przed wybuchem kryzysu. Sytuacja na rynku pracy była wówczas najkorzystniejsza na przestrzeni ostatnich 15 lat – mówi Władysław Kosiniak-Kamysz, minister pracy i polityki społecznej. Dla porównania w lutym 2013 r. przybyło 41 tys. osób bezrobotnych, w lutym 2012 r. – 47 tys., w lutym 2011 r. – 45 tys., w lutym 2010 r. – 49 tys., a w lutym 2009 r. – aż 84 tys.

Fundusz Pracy poprawia statystyki

Resort przekonuje, że spadek liczby bezrobotnych wynika ze zmian w redystrybucji środków pochodzących z Funduszu Pracy. Urzędy pracy już w grudniu wiedziały ile sumą będą dysponować na różne formy wsparcia bezrobotnych, m.in. rozpoczęcie własnej działalności gospodarczej, staże, szkolenia oraz dotowanie miejsc pracy.

Obecnie stopa bezrobocia jest niższa niż rok temu o 0,4pp, co przekłada się na ok. 60 tys. zarejestrowanych mniej. Nie zmienia to faktu, że bez pracy wciąż pozostaje ponad 2 mln ludzi, z czego 1 mln to osoby do 35. roku życia.

Czy Ukraina będzie czarnym łabędziem?

– W ubiegłych latach sytuacja budżetowa PUP-ów tak naprawdę klarowna była dopiero na wiosnę. Słowem – świetna robota. Utrzymanie stopy bezrobocia na poziomie ze stycznia to dobra wiadomość, ale jeszcze daleko nam do ożywienia. Na razie dzięki pieniądzom z Funduszu Pracy (dokładnie 5 mld zł) udaje się powstrzymać wzrost i statystycznie poprawić niektóre wskaźniki. Jednak to wciąż tylko sztuczne miejsca pracy – o prawdziwym ożywieniu będziemy mówić wtedy, gdy liczba miejsc pracy rosnąć będzie bez konieczności ich dotowania – stwierdza Łukasz Piechowiak, główny ekonomista Bankier.pl.

Przyjmuje się, że realnie miejsc pracy w gospodarce przybędzie dopiero wtedy, gdy wzrost gospodarczy przekroczy 3%. Jesteśmy bardzo blisko tego wyniku. Na razie jedynym zagrożeniem dla utrzymania dobrej passy jest konflikt na Ukrainie, który jeśli się utrzyma może doprowadzić do pogorszenia sytuacji polskich eksporterów sprzedających swoje towary m.in. do Rosji.

Polacy toną w luce emerytalnej

Aby otrzymać emeryturę w wysokości 70% ostatniej pensji, statystyczny Polak powinien odkładać dodatkowo 300 zł przez 20 lat.

Reforma emerytalna, wydłużający się czas życia, niże demograficzne, zmniejszająca się liczba płacących składki sprawiają, że dzisiejszych 30–40-latków nie czeka wesołe życie staruszków. Analizy wskazują, że pogłębia się tzw. luka emerytalna – różnica pomiędzy wysokością ostatniego dochodu a wymiarem emerytury.

Zgodnie z wyliczeniami firmy Aviva obecny wymiar luki emerytalnej to ok. 295 mld złotych, taką kwotę powinni zgromadzić przyszli emeryci, którzy nabędą uprawnienia do świadczeń emerytalnych do roku 2051, aby móc cieszyć się emeryturą w wysokości 70% ostatnich poborów. Aby ją zniwelować, statystyczny Polak powinien więc dokładać do wspólnej puli ponad 1.100 zł miesięcznie.

Jak podaje Tygodnik Biznes i Prawo – zdaniem ekspertów, trend wywołany m.in. przez czynniki demograficzne sprawia, że osoby, które przejdą na emeryturę w krótkiej perspektywie, mogą oczekiwać emerytury w wysokości ok. 50% ostatnich poborów. Wysokość emerytur tych, którzy przejdą na emeryturę za 30 lat, wyniesie prawdopodobnie 30% ostatniej pensji. Na godną emeryturę z ZUS czy OFE nie mogą liczyć zwłaszcza prowadzący mikro i małe firmy, Ci przy założeniu, że nie zmienią formy zatrudnienia, otrzymają w przeliczeniu ok 820 zł emerytury.

Zdaniem redakcji Tygodnika Biznes i Prawo zapewnienie sobie bezpiecznej poduszki finansowej i zmniejszenie luki emerytalnej jest możliwe poprzez comiesięczne odkładanie 300 zł przez okres 20 lat, jeśli okres ten wydłuży się o 10 lat, zgromadzony kapitał może ulec podwojeniu.

Ponad miliard dolarów zysku Grupy PZU w 2013 roku

Grupa PZU realizuje przyjętą strategię i kolejny rok z rzędu przynosi akcjonariuszom bardzo dobre, najwyższe od debiutu giełdowego zyski. Zysk netto wzrósł o 1,2% w stosunku do roku poprzedniego i wyniósł 3 293,7 mln zł. Porównując zyski roku 2013 z rokiem 2006, udział czynników jednorazowych spadł ponad dziesięciokrotnie, co świadczy o zdrowej strukturze wyników Grupy PZU.

„Warto podkreślić, że od wielu lat struktura wyniku netto Grupy PZU zmienia się. W poprzednich latach rekordowe wyniki były rezultatem m.in. rozwiązywania rezerw związanych z ubezpieczeniami grupowymi typu P. Struktura zysku netto za 2013 rok wskazuje, że składa się on przede wszystkim z wyniku na podstawowej działalności ubezpieczeniowej” – powiedział Andrzej Klesyk, prezes zarządu PZU SA.

„Przy okazji publikacji wyników za rok 2013 chciałbym z satysfakcją potwierdzić, że w IV kwartale ubiegłego roku z sukcesem rozpoczęliśmy wdrożenie nowego systemu polisowego w PZU SA. Na chwilę obecną z systemu Everest wystawiane są polisy komunikacyjne w południowo wschodniej Polsce. Do końca tego roku z nowego rozwiązania IT korzystać będą agenci ubezpieczeniowi w całym kraju. To dla mnie bardzo ważne, ponieważ technologicznie przenosi naszą firmę w XXI wiek i pozwala nam skoncentrować się na zaspokajaniu potrzeb naszych klientów” – dodał Andrzej Klesyk.

Główne czynniki wpływające na rezultaty finansowe Grupy PZU w 2013 roku to:

wzrost składki przypisanej brutto. Wyniosła ona 16 480 mln zł, czyli przyrosła o 1,5% w porównaniu
z poprzednim rokiem. Po uwzględnieniu udziału reasekuratorów i zmiany stanu rezerw, składka zarobiona netto wyniosła 16 248,8 mln zł i była o 1,5% wyższa niż w 2012 roku;

spadek odszkodowań i wypłaconych świadczeń. Ukształtowały się one na poziomie 11 161,2 mln zł, co oznacza że spadły o 8,7% w porównaniu z 2012 rokiem. W 2012 roku znacznie wzrosły rezerwy techniczno-ubezpieczeniowe na skutek jednorazowej zmiany stóp technicznych. Łączny ujemny wpływ tej operacji na wynik brutto Grupy PZU w 2012 roku wyniósł 1 032,8 mln zł.

spadek wyniku netto z działalności inwestycyjnej. Głównie w rezultacie spadku cen skarbowych papierów dłużnych, wynik netto na działalności inwestycyjnej wyniósł 2 488,1 mln zł, tj. był o 32,8% niższy niż w 2012 roku, w którym ceny papierów dłużnych osiągały wysokie poziomy.

utrzymanie dyscypliny kosztowej w zakresie kosztów akwizycji i kosztów administracyjnych. Łącznie wyniosły one 3 422,4 mln zł i dzięki niższym kosztom administracyjnym ukształtowały się na analogicznym poziomie jak w 2012 roku;
Omówienie wyników finansowych

Składki

W 2013 roku Grupa PZU zebrała składki brutto o wartości 16 480,0 mln zł, czyli o 1,5% więcej niż w 2012 roku. Składały się na nie przede wszystkim: składki z tytułu ubezpieczeń na życie opłacane regularnie (41,9% udziału w ogólnej wartości składki przypisanej brutto) i pochodziły przede wszystkim z ubezpieczeń grupowych, składki z tytułu ubezpieczeń komunikacyjnych OC (17,2% portfela ubezpieczeń), składki z tytułu ubezpieczeń AC (12,3% udziału), składki z tytułu ubezpieczeń od ognia i szkód majątkowych (11,5% składki ogółem) oraz składki z tytułu ubezpieczeń na życie ze składką jednorazową, składki z tytułu ubezpieczeń NNW i pozostałych, których udział wynosił 5,0%.

Działalność inwestycyjna

W 2013 roku wynik netto z inwestycji Grupy PZU wyniósł 2 488,1 mln zł wobec 3 704,7 mln zł w 2012 roku (spadek o 32,8%). Do spadku tych dochodów przyczyniły się przede wszystkim wzrost rentowności obligacji. Rentowność 5-letnich obligacji skarbowych wzrosła o 42 punkty bazowe w ujęciu rocznym, a 10-letnich o 61 punktów bazowych, podczas gdy w 2012 roku spadła odpowiednio o 211 punktów bazowych i 215 punktów bazowych. Wpływ na działalność inwestycyjną miała także gorsza niż w roku 2012 roku koniunktura na rynkach kapitałowych. W 2013 roku indeks WIG wzrósł jedynie o 8,1%, podczas gdy w poprzednim roku o 26,2%. W efekcie, w 2013 roku dochody Grupy z instrumentów kapitałowych wyniosły 592,8 mln zł i były o 253,2 mln zł niższe niż w poprzednim roku.

Odszkodowania i świadczenia

W 2013 roku wartość netto odszkodowań i świadczeń oraz przyrostu stanu rezerw Grupy PZU wyniosła 11 161,2 mln zł. W stosunku do 2012 roku wartość odszkodowań łącznie ze zmianą stanu rezerw była niższa o 8,7%. Do spadku wartości odszkodowań i świadczeń netto przyczyniły się: niski poziom szkód związanych z ujemnymi skutkami przezimowań, brak przymrozków oraz powodzi w okresie letnim, brak konieczności zawiązania dodatkowych rezerw szkodowych w ubezpieczeniach finansowych z tytułu gwarancji kontraktowych, utrzymanie niskiej szkodowości w ubezpieczeniach komunikacyjnych dzięki korzystnym warunkom drogowym oraz mniejszemu natężeniu ruchu (niska częstość szkód).

Koszty administracyjne i akwizycyjne

W 2013 roku koszty akwizycji wyniosły 2 015,9 mln zł i wzrosły o 0,8% w stosunku do poziomu z 2012 roku. Przyrost ten wynikał głównie z dynamicznego rozwoju sprzedaży produktów inwestycyjnych przez kanał bankowy, w szczególności produktu typu unit-linked, charakteryzującego się wysokimi kosztami akwizycji, zwiększenia udziału droższych kanałów dystrybucji w sprzedaży ubezpieczeń dla klienta masowego oraz zmian w stawkach prowizyjnych dla wybranych grup produktów a także rozpoczęcia konsolidacji spółek ubezpieczeń na życie na Litwie i Ukrainie – koszty akwizycji konsolidowanych spółek wyniosły 30,7 mln zł.

Koszty administracyjne Grupy w 2013 roku ukształtowały się na poziomie 1 406,5 mln zł, czyli były o 2,3% niższe w relacji do poprzedniego roku. Na ich poziom wpłynęły niższe o 19,1 mln zł koszty pracownicze będące efektem restrukturyzacji zatrudnienia i reorganizacji oraz spadek wydatków na reklamę w porównaniu do 2012 roku, kiedy zrealizowano szeroko zakrojoną kampanię wizerunkową.

Wskaźniki

W 2013 roku Grupa PZU poprawiła wskaźniki efektywności działania. Na szczególną uwagę zasługuje uzyskanie wysokiego zwrotu z kapitałów własnych. Wskaźnik ROE wyniósł 24,1% i był wyższy o 0,1 p.p. niż w poprzednim roku. Wartości wskaźników rentowności uzyskane w 2013 roku przez Grupę PZU przewyższają poziomy osiągnięte przez cały rynek (wg danych dla trzech kwartałów 2013 roku).

Nowy Dyrektor Zarządzający w 3M Poland

Stanowisko dyrektora zarządzającego 3M Poland objął Sebastian Arana Araya. Zastąpi on Xaviera Douellou, pełniącego tę funkcję od roku 2010.

Sebastian Arana Araya dołączył do 3M ponad 15 lat temu. W trakcie swojej kariery miał okazję zdobyć szerokie doświadczenie w zakresie marketingu i sprzedaży. Od 2005 do 2012 roku piastował stanowiska Dyrektora Handlowego Rynku w grupie biznesowej Przemysł, a następnie w grupie Ochrona Zdrowia w 3M w Chile. Przez ostatnie dwa lata pełnił stanowisko Dyrektora Zarządzającego 3M Chile.

– Jestem bardzo zadowolony, że będę miał możliwość realizować się zawodowo w Polsce, która jest kluczowym dla koncernu 3M rynkiem w Europie. Ścisła współpraca z polskim zespołem ekspertów, a w efekcie dalszy rozwój firmy, wzrost sprzedaży oraz wzmocnienie wizerunku marki to główne cele, jakie zamierzam realizować w najbliższych miesiącach – powiedział Sebastian Arana Araya, Dyrektor Zarządzający 3M Poland.

Nowy dyrektor 3M Poland ukończył Pontificia Universidad Catolica w Chile oraz Tulane University w Nowym Orleanie, USA. Jest członkiem zarządu Amerykańskiej Izby Handlowej w Chile, a także przewodniczy United Way Chile, organizacji non-profit, działającej na rzecz rozwoju edukacji i poprawy życia społeczności. Jest również dyrektorem ICARE, organizacji pozarządowej, która skupia ponad 1200 chilijskich przedsiębiorstw.

Budowa Lubelskiego Centrum Konferencyjnego i siedziby Urzędu Marszałkowskiego w Lublinie

12 marca 2014 roku Budimex podpisał z Marszałkiem Województwa Lubelskiego umowę na budowę Lubelskiego Centrum Konferencyjnego i siedziby Urzędu Marszałkowskiego w Lublinie. Umowa ma wartość 89,7 mln złotych netto.

Lubelskie Centrum Konferencyjne zostanie wybudowane przy ul. Grottgera 2 Budynek będzie miał 6 kondygnacji nadziemnych i 3 podziemne z 52 miejscami parkingowymi. Całkowita powierzchnia Centrum wyniesie 9,8 tys. m.kw., powierzchnia użytkowa – 5,1 tys. m.kw. Budowa Lubelskiego Centrum Konferencyjnego zakończy się 30 kwietnia 2015 roku.

Nowa siedziba Urzędu Marszałkowskiego będzie zlokalizowana przy ul. Grottgera 4 w Lublinie. Budynek będzie miał 6 kondygnacji nadziemnych i 3 podziemne ze 186 miejscami parkingowymi. Powierzchnia całkowita obiektu to 18,3 tys. m.kw., użytkowa – 12,8 tys. m.kw. Budynek Urzędu Marszałkowskiego będzie gotowy 31 maja 2015 roku.

Do obowiązków wykonawcy należy również zagospodarowanie terenu, budowa nowej infrastruktury podziemnej, dróg, zatok postojowych i parkingów, nasadzenia zieleni oraz ogrodzenie terenu.

Bezpłatny webinar PMR – Rynek bezpieczeństwa IT w Polsce – analiza rynku i prognozy rozwoju

W dniu 27 marca, w czwartek, o godzinie 10:00-10:30 serdecznie zapraszamy wszystkich profesjonalistów zainteresowanych rynkiem bezpieczeństwa IT w Polsce do udziału w bezpłatnym webinarze Rynek bezpieczeństwa IT w Polsce – analiza rynku i prognozy rozwoju. Seminarium poprowadzimy w języku angielskim.

Seminarium internetowe jest zorganizowane przez firmę badawczo-konsultingową PMR i poprowadzi je analityk rynku ICT w PMR, Zoran Vuckovic.

Tematyka seminarium internetowego:

– Analiza rynkowa poszczególnych segmentów rynku: sprzęt IT, oprogramowanie i usługi
– Sytuacja na rynku w segmencie małych i średnich przedsiębiorstw oraz w segmencie korporacyjnym
– Prognozy rozwoju tego rynku w Polsce do 2018 roku
– Najważniejsze trendy na rynku  bezpieczeństwa IT w Polsce.

Dynamiczny wzrost przestępczości gospodarczej w Polsce

W ciągu ostatnich dwóch lat niemal połowa badanych firm w Polsce padła ofiarą przestępstw gospodarczych – wynika z raportu PwC „Global Economic Crime Survey 2014”. Prawie co czwarte z poszkodowanych przedsiębiorstw poniosło stratę w wysokości do 3 mln zł, a co piąte nawet 15 mln zł. Coraz bardziej dotkliwymi przestępstwami, które po raz pierwszy zostały ujęte w badaniu, są nadużycia w obszarze zakupów. Również korupcja pozostaje problemem dla polskich przedsiębiorców.

Jak wynika z badania PwC, najczęstszym przestępstwem była kradzież majątku wskazana przez 72% przedsiębiorców, która w porównaniu z badaniem z 2011 roku wzrosła o ponad 11%. Na drugim miejscu znalazły się nadużycia w obszarze zakupów (33% wskazań), a na kolejnych pozycjach zestawienia uplasowała się korupcja i przekupstwo (21%), cyberprzestępczość (19%) oraz manipulacje księgowe (19%).

”Tak dynamiczny wzrost nadużyć gospodarczych w Polsce jest wypadkową kilku przyczyn. Z jednej strony, przedsiębiorcy wyciągnęli wnioski ze spowolnienia gospodarczego i uważniej przyglądają się każdej wydanej złotówce, a co za tym idzie, częściej wykrywają i ujawniają nadużycia. Z drugiej strony, polskie firmy coraz odważniej inwestują na rynkach o wyższym ryzyku nadużyć, co przekłada się na większą skalę zagrożeń widoczną w tegorocznym badaniu” – wyjaśnia Marcin Klimczak, dyrektor w zespole ds. przestępczości gospodarczej w PwC.

Jakie straty ponieśli polscy przedsiębiorcy?

Ponad ¼ przedsiębiorców w Polsce szacuje poniesione straty finansowe pomiędzy 150 a 300 tys. zł. To dwa razy więcej niż na świecie. Jednocześnie aż 19% firm na naszym rynku, czyli niemal o 1/3 więcej niż na świecie, odnotowało straty w wysokości między 3 a 15 mln zł. W porównaniu z wynikami Badania 2011, wielkość strat w Polsce była na porównywalnym poziomie.

Przestępczość gospodarcza oznacza także koszty, których wielkość trudno oszacować, a które w dłuższej perspektywie mogą przełożyć się na straty finansowe. Najbardziej dotkliwa zdaniem firm jest utrata lub naruszenie relacji z interesariuszami. Według badanych najbardziej narażone są: morale pracowników (44% wskazań w Polsce, 31% na świecie), relacje biznesowe (21% wskazań w Polsce, 17% na świecie) i relacje z organami regulacyjnymi (19% wskazań w Polsce, 10% na świecie). W porównaniu z wynikami z lat wcześniejszych w Polsce obecnie rzadziej wskazywano negatywny wpływ na reputacje i markę przedsiębiorstwa.

Kim są sprawcy nadużyć?

Jak wynika z badania PwC, 56% przestępstw popełniły osoby pochodzące z wewnątrz firmy, z czego 50% stanowili przedstawiciele kadry kierowniczej średniego i wyższego szczebla. W najnowszym badaniu jako sprawców nadużyć częściej wymieniano pracowników niższego szczebla (połowa nadużyć wewnętrznych w porównaniu z 31% w 2011 roku). W Polsce przeciętny oszust to:

  • mężczyzna,
  • z wykształceniem wyższym,
  • w wieku od 41 do 50 lat,
  • ze stażem pracy powyżej 10 lat

Jako sprawców nadużyć z zewnątrz organizacji firmy najczęściej wskazywały: klientów (44%), osoby trzecie niezwiązane bezpośrednio z przedsiębiorstwem (28%) oraz dostawców (11%).

Konsekwencją wobec sprawcy wewnętrznego było najczęściej podjęcie decyzji o zwolnieniu pracownika (75%). Firmy decydowały się także na podjęcie kroków prawnych poprzez: poinformowanie organów ściągania (63%) czy wszczęcie postępowania cywilnego (46%). Szczególną uwagę zwraca fakt, że aż 13% organizacji, które ucierpiały w wyniku nadużyć ze strony sprawcy wewnętrznego nie wyciągnęło wobec niego żadnych konsekwencji, podczas gdy w 2011 r. wszystkie poszkodowane firmy podjęły działania wobec sprawców pochodzących z firmy.

Przestępstwa popełniane przez sprawców z zewnątrz organizacji spotykały się z następującymi konsekwencjami: poinformowanie organów ścigania (67%), zakończenie współpracy z partnerem (44%) oraz wszczęcie postępowania cywilnego (33%).

W których branżach odnotowano najwięcej przestępstw?

Branże, w których w ciągu ostatnich 24 miesięcy odnotowano najwięcej przestępstw gospodarczych to w ujęciu globalnym: usługi finansowe (49% respondentów z danego sektora), handel detaliczny (49%), telekomunikacja (48%), sektor publiczny (41%), turystyczny (41%), przetwórczy (36%) i ubezpieczeniowy (35%).

Jak polscy przedsiębiorcy wykrywają nieprawidłowości?

Jak wynika z badania 42% nadużyć w Polsce wykryto poza kontrolą zarządu, w tym prawie ¼ przez przypadek. Tymczasem na świecie jedynie 22% – czyli o połowę mniej niż w Polsce – przestępstw wykrywanych jest poza kontrolą zarządu.

Ponad połowę z popełnionych przestępstw (52%) udało się wykryć w ramach czynności kontrolnych, a konkretnie w efekcie działań audytu wewnętrznego (odpowiednio – 22% w Polsce, 12 % na świecie) oraz systemów raportowania o podejrzanych transakcjach (wykryto w ten sposób 14% nadużyć w Polsce, 16 % na świecie).

Narzędzia kultury korporacyjnej, takie jak systemy anonimowego informowania (whisle-blowing) lub nieformalne są w Polsce zdecydowanie niedocenianie – w ten sposób w Polsce wykryto jedynie
6% nadużyć, podczas gdy na świecie aż 23%. Tymczasem jak wynika z doświadczeń firm, które zdecydowały się na wdrożenie tego typu narzędzi systemów – były one w użyciu ponad 100 razy
w ciągu ostatnich 2 lat u 9% przedsiębiorstw.

„Niestety wykrywaniem nadużyć w polskich przedsiębiorstwach wciąż rządzi przypadek. To, w połączeniu z brakiem systemów dedykowanych oraz systemów anonimowego informowania lub zarządzania ryzykiem nadużyć sprawia, że nieprawidłowości nadal „zaskakują” polskie firmy. Działa to na niekorzyść przedsiębiorców, gdyż utrudnia odpowiednią reakcję w przypadku wystąpienia nadużycia, a zwłaszcza ograniczenie ich negatywnych skutków” – mówi Katarzyna Kreft, menedżer w zespole ds. przestępczości gospodarczej w PwC.

Korupcja w Polsce

Przewidywania przedsiębiorców, co do wystąpienia nadużyć w przyszłości, znacznie odbiegają od danych rzeczywistych. Najbardziej jaskrawa rozbieżność dotyczy korupcji – w tym przypadku aż
43% przedsiębiorstw uważa, że staną się jej ofiarą w przyszłości, podczas gdy rzeczywisty wskaźnik jest dwa razy niższy i wynosi 21% (o 6% mniej niż na świecie). Spośród wszystkich badanych firm w Polsce ponad 7% przyznało, iż poproszono je o zapłacenie łapówki, a ponad 16% oceniło, że straciło kontrakt na rzecz konkurenta, który zapłacił łapówkę. Ci z przedsiębiorców, którzy potrafili ocenić straty szacują je na ponad 150 tys. zł (21%), w tym aż ponad 7% powyżej 3 mln zł.

Straty finansowe są dla polskich firm najbardziej dotkliwą konsekwencją korupcji (41%, czyli o 13 % więcej niż na świecie), a zaraz po nich utrata reputacji (ponad 1/3 badanych). Jednocześnie jednak połowa przedsiębiorców nie potrafiła oszacować strat finansowych poniesionych w wyniku korupcji. Co ciekawe, na świecie to utrata reputacji była wskazywana jako główna strata dla przedsiębiorstwa (niemal 40% badanych).

„Tak duża różnica pomiędzy faktycznym występowaniem zjawiska korupcji, a jego postrzeganiem może wynikać z kilku przyczyn. Przede wszystkim korupcja i przekupstwo są niezwykle trudne do udowodnienia, dlatego liczba wykrytych przypadków może być niska. Dodatkowo korupcja jest tematem niezwykle drażliwym, w związku z tym firmy niechętnie przyznają się, że padły jej ofiarą. Samo postrzeganie korupcji jest kształtowane głównie przez media, które informują o skandalach korupcyjnych jak o zjawisku codziennym i powszechnym. Co więcej, jak pokazało nasze badanie, około połowa ankietowanych przedsiębiorców prowadzi działalność lub planuje w najbliższych latach ekspansję na rynki
o wysokim zagrożeniu korupcyjnym, co pozostaje nie bez znaczenia dla postrzegania przez nie tego zjawiska” – podkreśla Marcin Klimczak.

Nadużycia w obszarze zakupów

Nadużycia w obszarze zakupów znalazły się na drugim miejscu najczęściej występujących przestępstw w Polsce – doświadczyła ich aż jedna trzecia polskich firm (33%). Dotyczyły one najczęściej ustawiania przetargów / wyboru dostawcy (79% wskazań respondentów, będących ofiarą tych nadużyć) oraz nieprawidłowości przy zawieraniu umów (57%). Na świecie nadużycia w obszarze zakupów dotyczyły najczęściej wyboru dostawcy (61%), jak również zawierania umów i procesu płatności (w obu przypadkach 45%).

„W najnowszym badaniu po raz pierwszy badaliśmy nadużycia w obszarze zakupów, ponieważ nasi klienci wskazywali na duży problem w tym obszarze. W ramach tych nadużyć, w szczególności w odniesieniu do nieprawidłowości w procesie wyboru dostawcy uchwycona została korupcja w biznesie, która jest problemem równie dotkliwym dla przedsiębiorców jak korupcja w sektorze publicznym” – wskazuje Katarzyna Kreft.

Informacje o badaniu

Badanie przestępczości gospodarczej „Global Economic Crime Survey 2014” przeprowadzono między sierpniem a październikiem 2014 r. Na kwestionariusz internetowy odpowiedziało 5128 respondentów z 99 krajów na świecie, w tym także 94 respondentów z Polski. Połowę respondentów stanowiła kadra zarządzająca w spółkach.

Grupy usług ds. przestępczości gospodarczej (Usług Forensic) globalnej sieci firm PwC odgrywają wiodącą rolę w rozwiązywaniu problemów w całym cyklu życia przestępstwa i w dziedzinie innych możliwych do uniknięcia strat, oferując usługi śledcze po popełnieniu przestępstwa oraz prewencyjne usługi naprawcze i z zakresu compliance klientom w sektorze publicznym i prywatnym.

Zamknięcie rundy A dla mGenerator i Feedo

0

W Internet Ventures.FIZ, jednym z funduszy spółki MCI Management, zamknięto rundę A dla dwóch nowych inwestycji – mGenerator i Feedo. Poziom finansowania dla spółek wyniesie łącznie ponad 7 mln zł, z opcją doinwestowania ponad 20 mln zł w kolejnych rundach przez pozostałe fundusze z Grupy MCI. Łączny poziom finansowania zależeć będzie od efektywnej realizacji biznesplanów przedstawionych przez spółki. Internet Ventures jest jednym z funduszy portfelowych Krajowego Funduszu Kapitałowego S.A. Realizowany wraz z Internet Ventures projekt jest współfinansowany z funduszy europejskich w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka.

Pierwsza inwestycja – mGenerator – jest platformą B2B, umożliwiającą automatyczne i półautomatyczne tworzenie mobilnych stron firmowych, platform e-commerce (sklepów online) i aplikacji (ze szczególnym uwzględnieniem aplikacji wspierających sprzedaż). Spółka jest pionierem w obszarze automatyzacji kreacji stron mobilnych w Polsce. Celem mGeneratora jest zdobycie pozycji lidera na europejskim rynku platform B2B. Inwestycja Funduszu zostanie przeznaczona na finansowanie rozwoju platformy online, a także szerokie wsparcie marketingowe w celu pozyskania znaczącej bazy klientów i przygotowania projektu do ekspansji zagranicznej.

Wierzymy, że przy bardzo dużym popycie na szybkie i efektywne kosztowo wejście na rynek mobilny, mGenerator może stać się najistotniejszym graczem, przyciągającym tysiące małych i średnich firm. Zaawansowana technologia mGenerator, połączona z prostotą interfejsu, jest doskonałym narzędziem do zdobywania klientów operujących na smartfonach lub tabletach – powiedział Tomasz Danis, zarządzający funduszu Internet Ventures.FIZ. Jednocześnie cieszymy się, że możemy współpracować z Piotrem Krawcem, doświadczonym przedsiębiorcą i menedżerem, który z powodzeniem tworzył i zarządzał serwisem Praktycy.com.

Drugi projekt to platforma typu marketplace w branży babycare. Feedo.cz i Feedo.sk to liderzy czeskiego i słowackiego rynku sprzedaży wyrobów w tej kategorii. Feedo przeznaczy środki pozyskane z inwestycji na rozwój platformy technologicznej, działania marketingowe i komunikacyjne, a także na rozwój wysokiej jakości obsługi klienta. Inwestycja w Feedo stanowi dla MCI kontynuację inwestycji w sektory o dużym potencjale wzrostu. Feedo jest drugą po Windeln.de inwestycją MCI w sektorze babycare. Pozwala to na wymianę doświadczeń i budowę pozycji eksperckiej w tym segmencie rynku, a w efekcie tworzenie regionalnych i europejskich liderów branży.

– Zdecydowaliśmy się zainwestować w biznes z branży babycare i rozszerzyć obszar jego działalności na rynek polski, poszerzając jednocześnie formułę na marketplace. Dzięki temu możemy integrować wielu dostawców i prowadzić zarówno sprzedaż w modelu „pełnej ceny” jak również „flash sale” – powiedział Tomasz Danis. – Jesteśmy przekonani, że założyciele Feedo przeniosą swoje bogate doświadczenia z rynku czeskiego i słowackiego do Polski. W krótkim czasie Feedo zbudowało firmę generującą kilkadziesiąt milionów koron przychodów, a aspiracje na najbliższy rok to już kilkadziesiąt milionów złotych.

Agatha Ruiz de la Prada zaprezentuje swoją kolekcję podczas 10. edycji Fashion Week Poland

Znamy już nazwisko pierwszej zagranicznej gwiazdy wiosennej edycji Polskiego Tygodnia Mody. 10. FashionPhilosophy Fashion Week Poland rozpocznie się 6 maja 2014 roku pokazem Agathy Ruiz de la Prada.

Agatha Ruiz de la Prada to najsłynniejsza hiszpańska projektantka mody. Od ponad 30 lat jej twórczość jest stale obecna na największych i najważniejszych światowych scenach mody, a projektantka cieszy się statusem ikony popkultury. Globalna rozpoznawalność i popularność marki Agatha Ruiz de la Prada doskonale ukazuje jak na fundamencie niepowtarzalnego stylu, można skutecznie budować zarówno sukces komercyjny, jak i artystyczny.

Gdziekolwiek pojawiają się sylwetki spod znaku de la Prady, przyciągają uwagę charakterystycznym stylem i budzą silne emocje. Organizatorzy Polskiego Tygodnia Mody są przekonani, że podobnie będzie 6 maja w centrum EXPO-Łódź, gdzie kolekcja hiszpańskiej projektantki otworzy pokazy na scenie Designer Avenue.

FashionPhilosophy Fashion Week Poland to największe międzynarodowe wydarzenie modowe w Polsce, organizowane dwa razy w roku w Łodzi i prezentujące premierowe kolekcje przygotowane przez najzdolniejszych polskich projektantów oraz zagraniczne domy mody.

FashionPhilosophy Fashion Week Poland wyznacza świeże trendy w rozwoju polskiej branży modowej. 10. edycja Polskiego Tygodnia Mody kreuje unikatową przestrzeń owocnych spotkań polskich projektantów z zainteresowanymi rynkiem mody przedstawicielami świata biznesu. Szeroko otwiera przed designerami drzwi do budowania profesjonalnych marek, a przedsiębiorcom ukazuje atrakcyjne biznesowo oblicze świata mody.

Koncentracje: Sześć decyzji UOKiK

0

Lafarge Cement i PGNiG Termika mogą utworzyć wspólnego przedsiębiorcę – to jedna z sześciu decyzji wydanych niedawno przez Prezes UOKiK. Pozostałe dotyczą następujących przedsiębiorców:  Cinema City Holding, SM Mlekovita, Hygienika, Shell Self Service oraz Skandia Życie

Zgodnie z przepisami transakcja podlega zgłoszeniu do urzędu antymonopolowego, jeżeli biorą w niej udział przedsiębiorcy, których łączny obrót w roku poprzedzającym przekroczył 1 mld euro na świecie lub 50 mln euro w Polsce.

Pierwsza z decyzji dotyczy utworzenia wspólnego przedsiębiorcy przez Lafarge Cement i PGNiG Termika. Przedmiotem działalności pierwszej ze spółek jest m.in. wydobywanie skał wapiennych, produkcja cementu i wapna oraz produkcja i dystrybucja ciepła. PGNiG Termika jest producentem ciepła i energii. Wspólny przedsiębiorca – Zakład Separacji Popiołów Siekierki będzie zajmował się separacją popiołów lotnych powstających w procesie spalania węgla. W wyniku tego procesu powstaną tzw. popioły wysokowęglowe HiCarbon, które będą wykorzystane do produkcji energii elektrycznej oraz ciepła, a także tzw. popioły ProAsh, używane przy produkcji cementu, betonu oraz produktów dla drogownictwa.

Prezes Urzędu zgodziła się również na połączenie Spółdzielni Mleczarskiej Mlekovita oraz Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej w Sanoku. Przedsiębiorcy prowadzą działalność w zakresie m.in.: skupu i przetwórstwa mleka oraz wyrobu produktów mleczarskich. Koncentracja zostanie przeprowadzona na podstawie prawa spółdzielczego, a po jej dokonaniu na rynku pozostanie jeden podmiot – SM Mlekovita.

Kolejna zgoda dotyczy przejęcia przez Cineworld Group kontroli nad Cinema City Holding. Przedsiębiorcy prowadzą przede wszystkim działalność kinową oraz reklamy kinowej i dystrybucji filmów. Cineworld Group działa na terenie Wysp Brytyjskich oraz Irlandii, natomiast Cinema City Holding w Europie Środkowo-Wschodniej i Izraelu. W Polsce posiada 31 kin w 19 miastach.

Zielone światło otrzymała również Hygienika, która jest producentem artykułów higienicznych dla dzieci (pieluch marki Bambino i Bambi oraz chusteczek nawilżonych) i artykułów higieny osobistej dla kobiet marki Linell. Będzie ona mogła przejąć Daily Polska, zarządzającą siecią około 160 sklepów drogeryjnych Schlecker. Spółka jest obecnie współkontrolowana przez BB Royal Holding oraz Hygienikę, która w wyniku transakcji stanie się jedynym właścicielem.

Prezes Urzędu zgodziła się również na nabycie części mienia Shell Self Service przez BM Reflex i Wspólnicy. Przejmująca spółka zajmuje się hurtową sprzedażą paliw oraz usługami konsultingowymi dla branży paliwowej. Shell Self Service jest kontrolowana przez Shell Polska i jest właścicielem sieci ponad 100 samoobsługowych stacji benzynowych w Polsce.

Ostatnia decyzja to zgoda dla  Vienna Insurance Group, która zajmuje się m.in. działalnością ubezpieczeniową. Będzie mogła ona przejąć spółki Skandia Życie oraz IICS/Polska. Pierwsza z nich jest towarzystwem ubezpieczeniowym, działającym w zakresie ubezpieczeń na życie. IICS/Polska to spółka serwisowa, stanowiąca wsparcie administracyjne oraz operacyjne dla Skandia Życie.

Po przeprowadzeniu postępowań antymonopolowych, Prezes Urzędu uznała, że koncentracje nie doprowadzą do istotnego ograniczenia konkurencji.

Decyzje wyrażające zgodę na dokonanie koncentracji wygasają, jeżeli połączenie nie zostanie dokonane w terminie 2 lat od ich wydania.

Zmiany w Kodeksie pracy

4 marca weszła w życie długo oczekiwana zmiana Kodeksu pracy, która pozwoli na lepszą organizację czasu pracy pracowników wykonujących pracę na rzecz zagranicznych podmiotów. W 2014 roku pracodawcy po raz pierwszy mogą też rozliczać pracę w 12 miesięcznym okresie rozliczeniowym. O kluczowych zmianach w Kodeksie pracy, które wpływają na pracę w 2014 roku, opowiadają specjaliści D.A.S. Towarzystwa Ubezpieczeń Ochrony Prawnej S.A.

Elastyczny czas pracy

Najważniejsza nowelizacja Kodeksu pracy, która weszła w życie 23 sierpnia 2013 roku, wprowadziła możliwość przedłużenia okresu rozliczeniowego do 12 miesięcy. Wcześniej nie mogły to być więcej niż 4 miesiące. Zmiana ta jest kontynuacją ustawy antykryzysowej. Według ustawodawcy regulacja ta pozwoli ograniczyć zwolnienia. Elastyczność rozwiązań poprawi również konkurencyjność polskich przedsiębiorstw. Pośrednio może to chronić pracowników przed koniecznością zmniejszenia stanu zatrudnienia lub upadłością pracodawcy.

– Przedłużenie okresu rozliczeniowego musi być jednak uzasadnione przyczynami obiektywnymi, technicznymi lub dotyczącymi organizacji pracy – podkreśla Anna Moszczynska, radca prawny D.A.S. I dodaje – Przy wprowadzeniu dłuższego okresu rozliczeniowego zachowane muszą być ogólne zasady dotyczące ochrony bezpieczeństwa i zdrowia pracowników.

Ma to znaczenie w przypadku czasowego, zazwyczaj sezonowego, obniżenia liczby zleceń pracodawcy. Daje to pracodawcy możliwość dopasowania czasu pracy pracowników do wielkości zamówień lub liczby zleceń w firmie. Pracodawca może w miesiącach, w których ma większe zapotrzebowanie na pracę, przedłużyć godziny pracy pracowników, co zrównoważy w pozostałych częściach okresu rozliczeniowego, zapewniając pracownikom wolne. Jeżeli w danym miesiącu, ze względu na rozkład czasu pracy w przyjętym okresie rozliczeniowym, pracownik nie ma obowiązku wykonywania pracy, przysługuje mu wynagrodzenie w wysokości nie niższej niż minimalne wynagrodzenie za pracę ustalane na podstawie odrębnych przepisów. W przypadku pracownika zatrudnionego w niepełnym wymiarze czasu pracy wysokość tego wynagrodzenia ustala się proporcjonalnie do tego wymiaru czasu pracy.

– Umożliwienie przedłużenia okresu rozliczeniowego do 12 miesięcy oparta jest na mało precyzyjnych przesłankach – wskazuje Moszczyńska i przestrzega dalej – Taki wyjątek od zasady może prowadzić w praktyce do stworzenia prawnej możliwości odroczenia wypłaty dodatkowego wynagrodzenia z tytułu pracy w godzinach nadliczbowych, bez weryfikowalnej przyczyny wydłużenia okresu rozliczeniowego.

Ruchomy czas pracy

Druga zmiana z sierpnia 2013 r. dotyczy wprowadzenia ruchomego czasu pracy.

Oznacza to, że rozkład czasu pracy może przewidywać różne godziny rozpoczynania pracy albo przedział czasu, w którym pracownik decyduje o godzinie rozpoczęcia pracy w dniach, które zgodnie z tym rozkładem, są dla pracowników dniami pracy.

– Nie zmieniają się gwarancje odpoczynku dla pracowników określone w Kodeksie pracy – wyjaśnia Anna Moszczyńska – pracownikowi przysługuje w każdej dobie prawo do minimum 11 godzin nieprzerwanego odpoczynku oraz w każdym tygodniu prawo do co najmniej 35 godzin nieprzerwanego odpoczynku, obejmującego co najmniej 11 godzin nieprzerwanego odpoczynku dobowego.

Wprowadzenie ruchomego czasu pracy ma ułatwić pracownikom godzenia życia rodzinnego z pracą.

Obowiązujące przepisy nie przewidują możliwości korzystania z elastycznego czasu pracy przez kobiety w ciąży oraz młodocianych. Korzystają oni bowiem ze specjalnej ochrony dobowego czasu pracy, który nie może przekraczać 8 godzin w przypadku kobiet w ciąży i 6 godzin w przypadku młodocianych.

Od kogo zależy wprowadzenie zmian?

Pracodawcy nie mają swobody w podejmowaniu decyzji o wprowadzeniu przedłużonego okresu rozliczenia pracy czy ruchomego czasu pracy.

– Wyraźnie trzeba zaznaczyć, że pracodawcy mogą wprowadzić zmiany wyłącznie za zgodą działających w firmie związków zawodowych – podkreśla Moszczyńska, radca prawny D.A.S.

Możliwość wprowadzenia przedłużonego okresu rozliczeniowego oraz ruchomego czasu pracy wymaga zawarcia takiego postanowienia w układzie zbiorowym pracy lub zawarcia porozumienia z zakładowymi organizacjami związkowymi. Jeśli ich nie ma, pracodawca będzie musiał porozumieć się z przedstawicielami pracowników.

Natomiast w przypadku stosowania ruchomego czasu pracy dla konkretnego pracownika, możliwe jest jego wprowadzenie jedynie na jego pisemny wniosek. Wówczas zgoda związków zawodowych nie jest już konieczna.

Wyższa płaca minimalna

Od 1 stycznia 2014 roku wzrosło wynagrodzenie minimalne i wynosi obecnie 1680 zł brutto. Przypominamy, że przepisy dotyczące najniższej płacy dotyczą tylko pracowników zatrudnionych na umowę o pracę.

Prace dopuszczalne w niedziele i święta

4 marca weszła w życie długo oczekiwana zmiana Kodeksu cywilnego, która pozwoli na lepszą organizację czasu pracy pracowników wykonujących pracę na rzecz zagranicznych podmiotów.

Zgodnie z nowym brzmieniem Kodeksu pracy, praca w niedziele i święta jest dozwolona przy wykonywaniu prac:

polegających na świadczeniu usług z wykorzystaniem środków komunikacji elektronicznej w rozumieniu przepisów o świadczeniu usług drogą elektroniczną lub urządzeń telekomunikacyjnych w rozumieniu przepisów prawa telekomunikacyjnego, odbieranych poza terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, zapewniających możliwość świadczenia takich usług.

– Zlecenie pracy w niedziele i święta jest możliwe wyłącznie wówczas, gdy niedziela lub święto określone w ustawie o dniach wolnych od pracy, zgodnie z przepisami obowiązującym w państwie, które jest odbiorcą usługi, jest dniem pracy – wyjaśnia Moszczyńska.

Pracodawca ma jednak obowiązek zrekompensowania pracownikowi pracy w niedziele i święta poprzez udzielenie innego dnia wolnego w zamian:

za pracę w niedzielę – w okresie 6 dni kalendarzowych poprzedzających lub następujących po takiej niedzieli, za pracę w święto – w ciągu okresu rozliczeniowego.

Pracownikowi wykonującemu pracę w niedziele, przysługuje prawo do wolnej niedzieli co najmniej raz na 4 tygodnie.

Przedsiębiorco, chroń swoją reputację!

Jako przedsiębiorąca z pewnością nie raz zastanawiałeś się jak skutecznie utrzymać nieposzlakowaną opinię o twoich produktach lub usługach w sieci. Co więcej- jesteśmy przekonani, że obecnie zdecydowana większość firm działających na rynku już dawno zaopatrzyła się w odpowiednią infrastrukturę pozwalającą na utrzymanie kontroli nad treściami umieszczanymi w sieci w odniesieniu do ich marki. W końcu to JAK mówią o naszej firmie w Internecie oznacza w dzisiejszych czasach być albo nie być na rynku. Jeśli jesteś przedsiębiorcą i jeszcze nie wdrożyłeś odpowiednich procedur zabezpieczających wizerunek twojej firmy – koniecznie przeczytaj ten artykuł i przemyśl strategię działania zanim będzie za późno. Jeśli już o to zadbałeś- świetnie! Tutaj dowiesz się, jakie działania należy podjąć w obliczu naruszeń, które wymknęły się spod kontroli pomimo twojej przezorności.

Lepiej zapobiegac niż leczyć

Jakie działania należy podjąć, aby zawczasu być przygotowanym na nagłe pojawienie się w sieci niepochlebnych treści w odniesieniu do naszej marki?

Przed wszystkim należy wdrożyć strategię działania pozwalającą przeciwdziałać pojawieniu się negatywnych opinii w Internecie. W tym celu należy zapewnić firmie stosowne zabezpieczenia technologiczne umożliwiające skuteczne i szybkie usunięcie negatywnych treści. Pozwoli to zneutralizować negatywne przekazy u samego źródła, zapobiegając ponownemu pojawieniu się ich w wyszukiwarce. Warto zaufać specjalistom, którzy kompleksowo zajmują się neutralizacją wszelkiego rodzaju pomówień, zniesławień, znieważeń i oszczerstw jakie mogłyby zaszkodzić twojej firmie. W miejsce zablokowanych już treści wypromowane zostaną treści pozytywne oraz neutralne materiały informacyjne wskazane przez Ciebie. Doraźnie można także przygotować nowe materiały w celu umieszczenia ich następnie na wybranych stronach internetowych w zależności od problemu jaki zaistnieje. Kolejnym elementem, który skutecznie pozwoli zabezpieczyć Twoją markę jest monitoring sieci. Dzięki niemu uzyskasz stuprocentową pewność, że w razie wykrycia potencjalnie niebezpiecznej dla Ciebie treści, zostanie ona szybko zneutralizowana u samego źródła, zanim użytkownicy zdążą odnaleźć ją w wyszukiwarce.

Jakie kroki należy podjąć w sytuacji, gdy renoma naszej marki została już nadszarpnięta i same działania w Internecie są niewystarczające?

W takiej sytuacji warto rozważyć sięgnięcie po instrumenty prawne jakie oferuje nam ustawa Kodeks cywilny – a dokładniej regulacja dotycząca ochrony dóbr osobistych. Zastosowanie znajdą także przepisy ustawy z 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.

Zgodnie z art. 43 Kodeksu cywilnego, przepisy o ochronie dóbr osobistych osób fizycznych, (art. 23 Kodeksu) należy stosować odpowiednio do osób prawnych. Do dóbr osobistych osób prawnych, które będą podlegały ochronie można zaliczyć między innymi: prawo do klienteli, prawo do czerpania zysku z prowadzonej działalności oraz to, co interesuje nas najbardziej, czyli dobrą renomę, wiarygodność i reputację firmy.

W przypadku naruszenia wskazanych wyżej praw przez jakikolwiek podmiot działający w sieci, przedsiębiorca ma prawo skierować do sądu roszczenieo ochronę dóbr osobistych. Wnosząc pozew trzeba skonkretyzować, które wypowiedzi narażają firmę na utratę zaufania w obrocie gospodarczym i w jaki sposób naruszają dobre imię. W ramach postępowania sądowego można żądać zaniechania podejmowania określonych działań, usunięcia negatywnych skutków dokonanego naruszenia dóbr, a nawet – jeśli działanie naruszyciela było w świetle przepisów prawa cywilnego zawinione – zadośćuczynienia lub zapłaty określonej sumy na wskazany cel społeczny (art. 24 Kodeksu cywilnego). Ponadto, można także zażądać naprawienia wyrządzonej naszej firmie szkody majątkowej lub wydania korzyści uzyskanych przez osobę, która dopuściła się naruszenia. Jeżeli natomiast zostanie naruszone prawo do nazwy przedsiębiorstwa (tzw. prawo do firmy) – np. poprzez podszywanie się pod naszą firmę w celu wykorzystania jej renomy – wówczas zastosowanie znajdzie art. 4310 Kodeksu cywilnego, zgodnie z którym przedsiębiorca może żądać zaniechania tego działania, usunięcia jego skutków, złożenia oświadczenia lub oświadczeń w odpowiedniej treści i formie oraz naprawienia na zasadach ogólnych szkody majątkowej lub wydania korzyści uzyskanej przez osobę, która dopuściła się naruszenia. Zanim jednak skierujemy pozew do sądu powinniśmy rozważyć, czy takie działanie nie spowoduje, że sprawa zostanie jeszcze bardziej nagłośniona, a następnie przeanalizować ewentualne zyski i straty wynikające z egzekwowania naszych praw na drodze sądowej – radzi Dominika Strupiechowska, Junior PR Specialist GRUPA 365 NET

Serinus Energy – zakontraktowana wieża wiertnicza dla nowego odwiertu w Tunezji

Winstar Tunisia, spółka zależna Serinus Energy, zakontraktowała sprzęt, dzięki któremu już wkrótce rozpocznie pracę nad odwiertem Winstar-12bis na polu Sabria. Będzie to pierwszy odwiert w programie wierceń przewidzianym na 2014 rok na tej koncesji. Prace wiertnicze rozpoczną się pod koniec maja.

Dostawcą wiertni IDECO-E2100 o mocy 2.000 koni mechanicznych jest włoska spółka Pergemine Tunisie S.A.R.L. Sprzęt znajduje się obecne w Gabes, ok. 175 km na północny-wschód od Sabrii. Według planów, dotrze on na miejsce odwiertu na początku maja. Głębokość docelowa Winstar-12bis wynosi 3.830 m. Znajduje się on 1,9 km od Sabria Nord-1 – odwiertu wykonanego w 1979, który wykazał podczas testów przepływ na poziomie 930 baryłek ropy dziennie. Nie podjęto jednak wówczas próby rozpoczęcia produkcji.

Pole Sabria zostało odkryte w 1979, ale do tej pory wykonano tam jedynie sześć odwiertów – cztery z nich w latach 1979-1983. Produkcja rozpoczęła się w 1998 roku. Według danych aktualnych na 31 grudnia 2013, z pola wydobyto w sumie 4,.54 miliony baryłek ropy. Aktualna produkcja na polu Sabria z czterech odwiertów wynosi dziennie 648 baryłki ekwiwalentu ropy naftowej (boe/d) o gęstości 42° według skali API (American Petroleum Institute) (netto dla Winstar Tunisia: 291 boe/d). Według raportu niezależnej agencji RPS Energy Canada, szacunkowa objętość początkowych zasobów geologicznych ropy (OOIP) na tej koncesji wynosi 347 milionów baryłek w warunkach powierzchniowych (MMstb – stock tank barrels) (netto dla Winstar Tunisia – 156 MMstb). Do tej pory, wydobyto jedynie 1 proc. OOIP.

„Czekaliśmy z niecierpliwością na podpisanie wszystkich niezbędnych umów i cieszymy się, że nasze prace przechodzą do etapu realizacji. Wysoki potencjał pola Sabria pozwala wierzyć, że dzięki nadchodzącym pracom istotnie zwiększymy wydobycie i wartość spółki. Pokładamy w naszych tunezyjskich aktywach duże nadzieje.” – powiedział Jakub Korczak, Wiceprezes ds. Relacji Inwestorskich, Dyrektor Operacji w Europie Środkowo-Wschodniej.

Serinus, poprzez Winstar Tunisia, posiada 45 proc. udziałów w licencji Sabria oraz status operatora, co daje Spółce prawo do prowadzenia poszukiwań oraz produkcji ropy i gazu na obszarze 104 km2. Partnerem Spółki jest Entreprise Tunisienne d’Activités Pétrolières – Tunezyjskie Państwowe Przedsiębiorstwo Naftowe, które posiada pozostałe 55 proc. udziału.

Niezależny Operator Międzystrefowy – Niezgodna z prawem praktyka

0

Automatyczne przedłużanie umowy na kolejny okres bez pytania konsumenta o zgodę – Prezes UOKiK zakwestionowała praktykę spółki Niezależny Operator Międzystrefowy i nałożyła karę w wysokości blisko 195 tys. zł

Niezależny Operator Międzystrefowy jest przedsiębiorcą telekomunikacyjnym. Postępowanie UOKiK wykazało, że w regulaminie świadczenia usług spółki znajdowało się niezgodne z prawem i niekorzystne dla konsumentów postanowienie.

NOM zastrzegał, że umowa zawarta na czas określony ulega automatycznemu przedłużeniu na kolejny, taki sam okres. Abonenci, którzy chcieli zrezygnować z nowego kontraktu, byli zobowiązywani do złożenia pisemnego oświadczenia, co najmniej 30 dni przed upływem starej umowy.

Praktyka ta wymuszała na konsumentach podejmowanie działań zapobiegających przedłużeniu umowy oraz ograniczała możliwość rezygnacji z usług przedsiębiorcy. Jest to sprzeczne z dobrymi obyczajami a tym samym niezgodne z prawem. Zdaniem UOKIK przedsiębiorca powinien zapewnić konsumentowi możliwość podjęcia świadomej decyzji dotyczącej przedłużenia umowy na kolejny czas określony informując go o upływającym terminie i przedstawiając mu nową ofertę.

Warto podkreślić, że wśród przedsiębiorców telekomunikacyjnych istnieje powszechna praktyka przedłużania umowy na czas nieokreślony jeżeli abonent nie składa deklaracji co do jej kontynuacji. Praktyka taka nie jest kwestionowana ponieważ rozwiązanie umowy na czas nieokreślony nie wiąże się z ponoszeniem przez konsumenta dodatkowych kosztów jak w przypadku kontraktu na czas określony (np. kara umowna, wynagrodzenie do końca obowiązywania umowy).

Prezes UOKiK nałożyła na spółkę Niezależny Operator Międzystrefowy karę w wysokości 194 833 zł. Przedsiębiorca zaniechał stosowania kwestionowanej praktyki dzięki czemu możliwe było obniżenie sankcji. Decyzja nie jest prawomocna spółka odwołała się do sądu.

NIK skontroluje koordynację polityki rodzinnej w Polsce

Według wstępnych danych GUS w 2013 roku odnotowano najniższy ujemny przyrost naturalny w powojennej historii Polski. Liczba zgonów była większa od liczby urodzeń o ponad 15 tysięcy. Najwyższa Izba Kontroli szuka odpowiedzi na pytanie, co należy zmienić w polityce rodzinnej państwa, aby zatrzymać postępujący kryzys demograficzny. Dyskutowali o tym także zaproszeni do NIK eksperci.

Od końca II wojny światowej liczba zgonów była w Polsce większa od liczby urodzeń tylko w latach 2002-2005. Wówczas ujemny przyrost naturalny wynosił od 3,8 tys. do 14,1 tys. Dzisiaj można już stwierdzić, że rok 2013 okazał się najgorszy pod tym względem. Liczba zgonów była większa od liczby urodzeń o ponad 15 tysięcy.

Jeśli obecny trend utrzyma się, to za 50 lat będzie żyło w Polsce nieco ponad dwa miliony dzieci – trzy razy mniej niż w roku 1960. Natomiast znacznie więcej będzie osób 80-letnich lub starszych – około 4 miliony. Według prof. Okólskiego to zapowiedź fundamentalnych zmian, w tym ekonomicznych. W 2060 r. sto osób w wieku produkcyjnym będzie musiało zapewnić utrzymanie 70 osobom w wieku emerytalnym.

Najwyższa Izba Kontroli, dostrzegając, że kryzys demograficzny jest jednym z najpoważniejszych zagrożeń, przed jakim stanął nasz kraj, zaplanowała w roku 2014 szereg tematycznych kontroli. Kluczową z nich będzie kontrola koordynacji polityki rodzinnej w Polsce. Rozpoczął ją we wtorek panel ekspertów.

Przedstawiciele parlamentu (m.in. Magdalena Kochan – zastępca Przewodniczącego Komisji Polityki Społecznej i Rodziny), rządu (m.in. wiceminister Elżbieta Seredyn – z Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej), samorządów (m.in. Ryszard Grobelny, prezes Związku Miast Polskich) organizacji pozarządowych (m.in. Paweł Woliński) oraz zewnętrzni eksperci (m.in. prof. dr hab. Irena Wóycicka, prof. dr hab. Marek Okólski, dr Katarzyna Kocot-Górecka, dr Anna Kurowska) dyskutowali z kontrolerami o programie kontroli.

UKE deklaruje pomoc operatorom wirtualnym. Mają oni mniej niż 1 procent udziału w rynku

Wirtualni operatorzy telekomunikacyjni chętnie rejestrują swoją działalność, jednak ich aktywność na rynku jest słabo widoczna. Zdaniem prezes UKE, nie zdołali zdobyć nawet 1-proc. udziału w rynku. Urząd deklaruje im pomoc.

 – Operatorzy MVNO [Mobile Virtual Network Operator – red.] zgłaszają się do Urzędu Komunikacji Elektronicznej, rejestrujemy ich jako przedsiębiorców telekomunikacyjnych. Natomiast zupełnie nie widzę rozwoju czy boomu tej działalności. Ich udział w rynku wynosi ok. 0,8 proc. – twierdzi Magdalena Gaj, prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes.

Operator wirtualny to podmiot gospodarczy działający na rynku telekomunikacyjnym, który oferuje klientom swoje usługi, bazując na infrastrukturze innego operatora.

Już w 2011 roku pozwolenie na świadczenie usług telekomunikacyjnych jako MVNO posiadało 312 podmiotów gospodarczych, natomiast działalność prowadziło i do tej pory prowadzi tylko kilkunastu operatorów wirtualnych. Konkurencja na tym rynku mogłaby więc być większa, ale przedsiębiorcy nie uruchamiają nowych usług, mimo że UKE ze swojej strony deklaruje pomoc.

 – Gdyby operatorzy MVNO mieli jakikolwiek problem z rozpoczęciem swojej działalności, mogliby do nas się zwrócić o uregulowanie zasad współpracy z klasycznymi przedsiębiorcami i my byśmy to zrobili – zapowiada Magdalena Gaj.

W Polsce nie ma narzuconych przez UKE restrykcji dotyczących rozliczeń pomiędzy operatorami klasycznymi i wirtualnymi za korzystanie z infrastruktury. Umowa zawierana między nimi jest więc wyłącznie efektem negocjacji i nie musi opierać się na regułach prawnych. To jednak nie oznacza kompletnego braku ingerencji regulatora w ten rynek.

 – Jeśli MVNO zwróci się do nas z prośbą o zastąpienie umowy, ponieważ nie może wynegocjować sobie umowy o dostęp do sieci z operatorem klasycznym, który posiada swoją infrastrukturę, my wtedy rozstrzygamy tę sprawę decyzją administracyjną, zazwyczaj na korzyść operatora wirtualnego. Przedsiębiorcy infrastrukturalni mogą być po prostu regulowani klasycznie – tłumaczy Magdalena Gaj.

Na przestrzeni lat 2009-2012 upadło siedmiu krajowych operatorów wirtualnych. Prezes UKE przyczynę niezbyt dużej popularności operatorów wirtualnych w Polsce upatruje w nastawieniu polskich konsumentów.

 – Myślę, że to jest kwestia mentalności naszych obywateli, że jednak wolą mieć przedsiębiorcę stacjonarnego, takiego jak T-Mobile, Orange, Polkomtel czy P4, z którymi zawierają umowy i którzy mają swoją własną infrastrukturę i sieć na miejscu – mówi Gaj.

Wiceminister pracy: w niektórych branżach miejsc pracy może przybywać szybciej niż pracowników

CEO Magazyn Polska

W tym roku w niektórych branżach może zabraknąć pracowników. Choć bezrobocie w lutym nie spadło, to ofert pracy przybywa  w niektórych sektorach szybciej niż chętnych do pracy. Wciąż wyzwaniem jest polepszenie sytuacji osób młodych i w grupie wiekowej 50+. Dziś posłowie będą kontynuować prace nad rządowym projektem, który ma na celu poprawić skuteczność urzędów pracy.

 – Jesteśmy w przededniu przyjęcia przez parlament zmian w polityce rynku pracy. Reforma służb zatrudnienia przewiduje szereg nowych instrumentów dedykowanych ludziom młodym i osobom 50+. Te instrumenty przygotowywaliśmy w dialogu z pracodawcami, wiec jesteśmy pewni, że będą skuteczne – zapewnia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Jacek Męcina, wiceminister pracy i polityki społecznej.

Rządowy projekt zakłada m.in. wprowadzenie specjalnych programów dla młodych i osób 50+, profilowania bezrobotnych i systemu premiowania urzędników za efekty pracy. Resort pracy liczy na to, że dzięki temu uda się przywrócić aktywność zawodową części osób długotrwale bezrobotnych. Sprzyjać temu ma również poprawiająca się sytuacja na rynku pracy.

 – To może być rok, w którym okaże się, że w pewnych branżach zaczyna brakować pracowników. Zmiana sytuacji demograficznej też wskazuje na to, że tego kapitału ludzkiego mamy coraz mniej. Dlatego dobrze, że powstają nowe miejsca pracy, bo one także zmienią postawy polskich pracowników, zwłaszcza tych młodych, którzy mogą znaleźć zatrudnienie w kraju i nie muszą szukać go za granicą – ocenia Jacek Męcina.

Jak wynika z Barometru Manpower Perspektyw Zatrudnienia w drugim kwartale 2014 r., prognoza zatrudnienia po korekcie sezonowej wyniosła 7 proc. (to różnica między liczbą pracodawców, którzy przewidują wzrost zatrudnienia, a liczbą pracodawców, którzy deklarują spadek).

Już czwarty kwartał z rzędu przybywa miejsc pracy. Najwięcej nowych osób znajdzie zatrudnienie w transporcie, logistyce i komunikacji oraz w produkcji przemysłowej. Miejsc pracy ubywa jednak w przemyśle wydobywczym oraz w energetyce, gazownictwie i wodociągach.

 – Dla młodych ludzi to bardzo optymistyczne informacje, bo nie zapominajmy, że to właśnie młodzież w latach 20122013, kiedy nie powstawały nowe miejsca pracy, miała największe trudności ze startem zawodowym. Tworzą się inwestycje i powstają nowe oferty pracy, szczególnie dla absolwentów. Gorzej jest trochę z sytuacją osób 50+, bo one bardzo często, oprócz ofert pracy, potrzebują wsparcia, np. podniesienia kwalifikacji, i pomocy w przekonaniu pracodawców do ich zatrudnienia – analizuje Męcina.

Pozytywne prognozy potwierdzają dane za luty. Bezrobocie utrzymało się na tym samym poziomie, co w styczniu, i według danych MPiPS, wyniosło 14 proc. Z uwagi na czynniki sezonowe w lutym stopa bezrobocia zwykle rosła – od 2009 r. co roku w lutym bezrobocie było wyższe niż w styczniu. To oznacza, że do końca tego roku może udać się osiągnąć cel resortu pracy, czyli zejście poniżej 13 proc.

 – Trend roku 2014, jak pokazały nasze dane, jest dobry. Ożywienie na rynku pracy i w gospodarce jest widoczne. Oczywiście, że beneficjentami tego wzrostu gospodarczego będą te regiony, w których się więcej inwestuje. W regionach wschodniej i północno-wschodniej Polski tych inwestycji jest mniej, ale na pewno będą tam także powstawać nowe miejsca pracy i będzie spadać bezrobocie – zapewnia Męcina.

Wiceminister pracy i polityki społecznej ma nadzieję, że nowe miejsca pracy w kraju oraz działania ze strony MPiPS powstrzymają odpływ siły roboczej z kraju. Męcina dodaje, że liczy raczej na mobilność Polaków wewnątrz kraju i migracje z mniejszych miast do aglomeracji, w których łatwiej o pracę.

Ożywienie na rynku pracy widać nie tylko w Polsce – prognozę wzrostową odnotowano w 38 z 42 przebadanych krajów. Jak wynika z danym Manpower europejskie wzrosty są skromne w porównaniu do Indii (+41 proc.) czy Tajwanu (+38 proc.), ale sytuacja w Polsce jest lepsza niż we Włoszech, Czechach czy Francji, gdzie miejsc pracy będzie ubywać.

Firmy górnicze inwestują w inteligentne kopalnie. Szybsze efekty przyniosłyby wspólne projekty

CEO Magazyn Polska

Polskie spółki górnicze inwestują setki milionów złotych w budowę inteligentnych kopalni. Gdyby współpracowały w tym zakresie, rozwój innowacyjności mógłby być jeszcze szybszy – uważa dr Jerzy Kicki,  przewodniczący Komitetu Organizacyjnego Szkoły Eksploatacji Podziemnej. Chodzi przede wszystkim o wspólne nakłady finansowe na kosztowne badania i projekty. Konieczność wdrażania innowacyjnych rozwiązań w górnictwie wynika nie tylko z potrzeby oszczędności, lecz także z potrzeby zapewnienia bezpieczeństwa górnikom. 

 – To jest kierunek mocno zaniedbany. Wynika to z rozbicia polskiego górnictwa na kilka organizmów gospodarczych, które działają często w sposób nieskoordynowany. To kładzie się cieniem na tych działaniach, które mogłyby być zdecydowanie ciekawsze, gdyby nastąpiło porozumienie pomiędzy tymi organizacjami, np. promujące jedno wspólne rozwiązanie, na które kładziemy duży nacisk i olbrzymie środki – uważa dr Jerzy Kicki z Akademii Górniczo-Hutniczej, przewodniczący Komitetu Organizacyjnego Szkoły Eksploatacji Podziemnej.

Potrzebne do rozwoju inteligentnych kopalni środki finansowe również stanowią dla branży problem. Jednak, zdaniem eksperta, wdrażanie innowacyjnych rozwiązań to konieczność – z jednej strony, ze względu na możliwe do osiągnięcia oszczędności i poprawę efektywności, a z drugiej – na bezpieczeństwo górników. Eksploatacja na coraz głębszych poziomach sprawia, że pracujących pod ziemią ludzi trzeba zastąpić maszynami.

 – Oczekujemy, że inteligentna kopalnia to będzie kopalnia bardzo bezpieczna. W to inwestujemy od lat. Co roku rośnie liczba kopalni, które w ciągu ostatnich trzech lat nie miały wypadku śmiertelnego. I spada ogólna liczba wypadków śmiertelnych, gdybyśmy spojrzeli przez pryzmat wskaźników na jednego zatrudnionego czy na tonę wydobycia – mówi dr Jerzy Kicki.

Jak podkreśla, najbardziej zaawansowane w unowocześnianiu kopalni są Lubelski Węgiel Bogdanka i KGHM Polska Miedź. Bogdanka w swojej strategii rozwoju na lata 2013–2020 szacuje, że dzięki rozwojowi systemu zarządzania gospodarką złoża oraz dalszej informatyzacji i automatyzacji ciągu produkcyjnego w spółce, w połączeniu z usprawnianiem organizacji pracy i rozwojem outsourcingu, koszt wydobycia (Unit Mining Cash Cost) zostanie zmniejszony o 15 proc. do 2017 roku (w ujęciu realnym). 

 – W Bogdance są rozwiązania zarówno z zakresu informatyki, jak i automatyki – np. zaawansowana technika strugowa. Takie działania podejmuje również KGHM Polska Miedź, gdzie jest cały szereg rozwiązań informatycznych, z powodzeniem wspomagających decyzje produkcyjne. KGHM wykłada niemałe środki na to, żeby opanować jako jedna z pierwszych organizacji na świecie, technikę urabiania w skałach zwięzłych – mówi Kicki. 

W minionym roku KGHM zaczął testować bezzałogowy kombajn – pierwszy tego typu projekt w kopalniach miedzi. Został on skonstruowany specjalnie na potrzeby firmy, po to, by zastąpić pracę górników w najbardziej niebezpiecznych rejonach kopalni, gdzie jest spore zagrożenie związane z tąpaniami, wysoką temperaturą czy zapyleniem.

Jednym z założeń takiej nowoczesnej kopalni jest funkcjonowanie bezprzewodowej sieci informatycznej, także pod ziemią, oraz automatyzacja i zdalne sterowanie maszynami. Ma to ograniczyć obecność załóg na dole jedynie do stref chodników. 

 – Docelowo kopalnia ma być tak zautomatyzowana i zorganizowana, że na powierzchni pojawi się produkt finalny. W przypadku kopalni rud metali, również zakład przeróbczy powinien być zorganizowany pod ziemią. I na świecie są już kopalnie, które eksperymentują z takimi zakładami. Wtedy na powierzchni pojawia się koncentrat. To oznacza w przypadku KGHM-u, że na powierzchni pojawi się zdecydowanie mniej odpadów – tłumaczy dr Jerzy Kicki.

Jeszcze w tym roku mają być wybrane projekty do Krajowego Systemu Zarządzania Ruchem

CEO Magazyn Polska

Nawet miliard złotych może kosztować wdrożenie Krajowego Systemu Zarządzania Ruchem (KSZR). Inwestycje ruszą na dobre najwcześniej w przyszłym roku, bo Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju czeka na nawet 85-proc. dofinansowanie z środków unijnych. Konsultacje z Komisją Europejską w tej sprawie trwają. Dla kierowców system będzie oznaczał płynniejszą jazdę i więcej informacji.

System ma na danej sieci dróg, która wciąż się rozwija, ale na której już zauważamy pewne problemy związane z liczbą samochodów, usprawnić ruch, podczas korzystania z danej infrastruktury. Żeby nie budować kolejnych dróg, ale być może właśnie poprzez inteligentne systemy transportowe sprawić, że będziemy szybciej się przemieszczać i tracić coraz mniej czasu. Z punktu widzenia tych, co dają pieniądze, czyli Komisji Europejskiej, ważne są kwestie środowiskowe – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Rafał Nowak, wicedyrektor Departamentu Dróg i Autostrad w MIR.

Za przygotowanie systemu odpowiada Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Dokładny podział projektów i ich koszt będą znane po zakończeniu negocjacji z Komisją Europejską dotyczących wykorzystania środków w perspektywie budżetowej 2014-2020. Jak podkreśla Nowak, rozmowy dopiero się rozpoczęły. W tym roku być może uda się wybrać projekty, ale przetargi i wdrożenie nastąpią dopiero w kolejnych latach.

Nie wiadomo też jeszcze, ile dokładnie będzie kosztował system. Nowak zapowiada jednak, że MIR planuje kwotę bliską miliarda złotych. Nawet 85 proc. pieniędzy może wyłożyć Bruksela.

 – Są to na pewno duże pieniądze, większe niż w obecnej perspektywie finansowej wydano na projekt inteligentnych systemów transportowych. A przykładowo w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko wydano 0,5 mld zł na ten cel – przypomina Nowak.

KSZR ma usprawnić ruch, zwiększyć płynność, bezpieczeństwo i ograniczyć emisję spalin. Ważnym elementem systemu ma być dynamiczna informacja drogowa. Pozwoli ona na informowanie kierowców o dostępności i położeniu parkingów przy drogach krajowych i autostradach, a także przekaże informacje o płynności ruchu i pogodzie. To powinno ułatwić przejazd. Nowak dodaje, że dzięki KSZR poprawi się komfort jazdy na polskich trasach nawet bez budowy nowych dróg. Zmianę odczują zarówno kierowcy samochodów osobowych, jak i ciężarowych.

19 proc. produkowanej na świecie energii pochłania oświetlenie. Do 2020 r. jej zużycie ma spaść o 1/3

CEO Magazyn Polska

Trwa wymiana przestarzałych technologii oświetleniowych. Do 2020 roku może zmniejszyć to zużycie energii o 30 proc. Dziś oświetlenie odpowiada za konsumpcję 19 proc. wyprodukowanej na świecie energii elektrycznej. Najwięcej zużywają samorządy, w których opłaty za oświetlenie stanowią często połowę rachunków za prąd.

– Z naszych wyliczeń wynika, że około 30 proc. zużycia energii na oświetlenie może zostać ograniczone, ale istnieją też projekty, które osiągają 70, a nawet 80 proc. oszczędności – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Harry Verhaar, dyrektor ds. energii i zmian klimatu w Philips. – Biorąc pod uwagę, że jeden punkt świetlny rocznie może kosztować 5–10 euro, ale i 60–70 euro, i przekładając to na skalę miasta, które ma setki tysięcy punktów oświetlenia, na przykład Warszawy, to oszczędności mogą okazać się naprawdę spore.

Według badań firmy Philips, jedna trzecia dróg na świecie oświetlona jest rozwiązaniami z lat 60., a tylko 10 proc. dróg ma najbardziej energooszczędne oświetlenie LED (stan na 2012 rok). Oceniając tempo zmian, Philips wskazał, że za siedem lat 80 proc. oświetlenia będą stanowiły nowoczesne technologie. I to z wymiernym skutkiem. Zainstalowanie oświetlenia LED-owego na ulicach miast może przynieść globalnie 10 mld euro oszczędności rocznie. To również wymierne korzyści dla środowiska.

– Miasta to miejsca, w których trzeba podjąć większość działań na rzecz ochrony środowiska. To zresztą podkreślano mocno na szczycie klimatycznym w listopadzie ubiegłego roku: bardzo trudno jest o porozumienie ogólnoświatowe, więc to w takich zmianach możemy spodziewać się największych redukcji negatywnego oddziaływania na środowisko – mówi Harry Verhaar.

Z szacunków Philipsa wynika, że emisja CO2 do atmosfery może być niższa o 515 mln ton. Komisja Europejska wskazała, że oświetlenie półprzewodnikowe (LED) pomoże państwom członkowskim osiągnąć niektóre z celów strategii „Europa 2020” – głównie chodzi o zwiększenie efektywności energetycznej.

Bez wprowadzania zmian technologii oświetlenia problemy miast będą coraz poważniejsze. Verhaar przypomina, że dziś połowa ludzi żyje w miastach, a do 2050 roku odsetek ten zwiększy się do 70 proc.

– Poradzilibyśmy sobie z tym wzrostem z 50 do 70 proc., ale biorąc pod uwagę fakt, że liczba ludności wzrośnie z 7 miliardów do 9,5, a nawet 10 miliardów, to przyjmujemy, że liczba ludzi mieszkających w miastach ulegnie podwojeniu – podkreśla dyrektor w Philips. – Dlatego musimy szukać lepszych rozwiązań w wykorzystywaniu naszych zasobów, w zużyciu energii, na przykład budowanie systemów, które pozwolą lepiej planować i wykorzystywać miejskie budżety, ale jednocześnie pomogą tworzyć bezpieczne i przyjazne otoczenie.

To właśnie poprawa otoczenia jest trzecim, po oszczędnościach finansowych i ochronie środowiska, celem wymiany technologii oświetlenia.

Sprzedaż kosmetyków będzie rosła. Głównie produktów do makijażu i perfum

CEO Magazyn Polska

W tym roku w branży spodziewane są wzrosty na poziomie 2-3 proc. – największe czekają segmenty kosmetyków do makijażu oraz perfum. Ubiegły rok pod względem wartości sprzedaży był dla branży kosmetycznej porównywalny do roku 2012. Wyraźnie wzrosła liczba sprzedawanych kosmetyków, co oznacza, że ceny mocno poszły w dół.

 – W zeszłym roku rynek kosmetyczny oscylował wokół zera, w tym można spokojnie przyjąć 2–3 proc. wzrostu. My na tym tle chcemy urosnąć trochę więcej – chcemy osiągnąć 5–6 procentowy wzrost – deklaruje Henryk Orfinger, prezes firmy kosmetycznej Dr Irena Eris.

Prognozuje, że najszybciej rosnącym segmentem rynku będą kosmetyki kolorowe i perfumy.

 – Panie wyraźnie są gotowe wydać trochę więcej pieniędzy na kosmetyki kolorowe, szminki, cienie, róże. Również tzw. zapachówka ma przed sobą szansę na dalszy wzrost. W przypadku kosmetyków do pielęgnacji konsumentki nauczyły się z tego korzystać rozsądnie, więc będą wzrosty, ale stosunkowo niewielkie – ocenia tłumaczy Henryk Orfinger.

Sprzedaż kosmetyków Dr Irena Eris na polskim rynku ma wzrosnąć w tym roku o 5–6 proc. w stosunku 2013 roku. Oznaczałoby to dwukrotnie wyższą dynamikę wzrostu niż tempo, w którym w tym czasie urośnie rynek.

 – W zeszłym roku mieliśmy poziom sprzedaży podobny do tego z 2012 roku, co można uznać za słaby wynik – mówi agencji informacyjnej Newseria Henryk Orfinger. – Z drugiej strony, ubiegły rok był rokiem bardzo silnych promocji, dochodzących do 40 proc., więc jeżeli utrzymaliśmy sprzedaż na poziomie roku poprzedniego, to rynek jednak trzyma się dobrze.

Henryk Orfinger szacuje, że wartość rynku wynosi 12 miliardów złotych. Wyjaśnia, że składa się na to kilka obszarów – przede wszystkim sprzedaż masowa, czyli sieci drogeryjne i sklepy niezależne, ale też sprzedaż bezpośrednia, sprzedaż w obszarze premium i sprzedaż dermokosmetyków, choć dokładnych danych na temat wartości tych segmentów nie ma.

Ubiegłoroczne obniżki cen kosmetyków i presja rynkowa na dalsze ich cięcia są, w opinii prezesa koncernu, jednym z poważniejszych problemów branży. Mogą one spowodować, że producentom, zwłaszcza tym mniejszym, zacznie brakować pieniędzy na dalszy rozwój. Szczególnie może ucierpieć na tym obszar innowacji.

 – Na tle polskiego rynku naprawdę sporo przeznaczamy na wkład w R&D [research and development – red.], to jest ok. 3 proc. sprzedaży. Mamy w sumie ponad 400-osobowy zespół, który funkcjonuje w tym obszarze – zaznacza prezes firmy.

Szwedzka sieć sklepów budowlanych Jula myśli o centrum logistycznym w Polsce

CEO Magazyn Polska

Sieć sklepów budowlano-ogrodniczych Jula planuje otwieranie kilku nowych sklepów rocznie i zastanawia się nad stworzeniem centrum logistycznego w Polsce. Dziś towary dostarczane są do Polski z magazynu w szwedzkiej miejscowości Skara. Firma liczy na to, że w kolejnych latach uda się osiągnąć wynik na poziomie 50 proc. wzrostu obrotów rok do roku. Do tej pory wzrost był nawet dwukrotny.

 – Chcemy nieustannie utrzymać szybkie tempo rozwoju i to będzie skala trzech, czterech, może pięciu otwarć nowych sklepów w roku – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Daniel Adamiuk, szef sieci Jula na Polskę. – Aktualnie chcemy się skupić bardzo mocno na jakości uruchamianych lokalizacji. Stąd też jesteśmy bardzo wybredni, jeżeli chodzi o dobór nowych miejsc dla naszych sklepów.

Z tego powodu sieć nie ma jeszcze swojego sklepu w Krakowie, chociaż – jak podkreśla Adamiuk – miasto to jest od początku na liście planów lokalizacyjnych.

 – Mogę zapewnić, że mamy w tej chwili dwie bardzo dobre lokalizacje na mapie, i myślę że w ciągu kilku miesięcy podamy więcej szczegółów, gdzie i kiedy. Ale już wkrótce otworzymy sklep Jula w Krakowie – zapewnia Adamiuk.

Firma spogląda też na miasta mniejsze  do 150 tys. mieszkańców. Każy sklep Jula ma standardowo 3 tys. mkw. i zatrudnia 25–30 osób. Firma stawia sobie cel osiągnięcie rentownośći przez każdy nowy sklep w ciągu 3 lat.

 – Coraz częściej myślimy o tym, by stworzyć w Polsce pewne rozwiązanie logistyczne też dla naszych sklepów. Na razie działa to na zasadzie dostaw z magazynu centralnego w Szwecji, i paradoksalnie ten koszt jest stosunkowo niski, ponieważ do Polski wraca dużo pustych frachtów – mówi Adamiuk. – Co ciekawe, dostawa z naszego magazynu w środkowej Szwecji, z miasteczka Skara, do Polski, jest tańsza niż na przykład na północ Szwecji albo do Norwegii.

Uzasadnienie dla powstania takiego magazynu byłoby, gdyby Jula dysponowałąby siecią 15–20 sklepów w Polsce, co – zdaniem Adamiuka – może nastąpić w ciągu półtora roku. Wczoraj sieć uruchomiła swój 11. market w Polsce – tym razem w Szczecinie.

Nowy unijny pakiet klimatyczny może być szansą, a nie gwoździem do trumny polskiej gospodarki

CEO Magazyn Polska

Unijne pieniądze na kolejnych siedem lat i nowe cele dotyczące ochrony klimatu mogą być dla Polski szansą na opracowanie i wprowadzenie nowoczesnych, ekologicznych technologii. Dzięki nim przedsiębiorcy mogą zbudować przewagi konkurencyjne i eksportować technologie także poza Unię Europejską.

 – Dzisiejsza sytuacja jest rewelacyjna, bo mamy cel i mamy finansowanie, by zbudować zieloną gospodarkę na trwałych podwalinach w Polsce – mówi Newserii Biznes Cezary Lejkowski, dyrektor departamentu klimatu i energii we Wrocławskim Centrum Badań EIT+. – Przy tych ogromnych kwotach, które spłyną do nas z Unii Europejskiej w perspektywie 2014–2020, z celami, które polityka klimatyczna przed nami stawia, to jest nasze pięć minut.

Z budżetu polityki spójności na lata 20142020 Polska otrzyma 82,5 mld euro. Część z nich będzie można przeznaczyć m.in. na badania naukowe i ich komercjalizację, zieloną energię, rozwój przedsiębiorczości, aktywizację bezrobotnych czy transport przyjazny środowisku (kolej, transport publiczny). Sektor zielonych technologii mógłby, zdaniem ekspertów, te obszary połączyć.

 – Za te pieniądze i przy takich celach możemy zbudować nowy model gospodarki bazującej na zielonych technologiach, na przewagach konkurencyjnych, które jesteśmy w stanie wytworzyć w najbliższych latach – uważa Cezary Lejkowski. – Europa mówi nam: „sprawdzam: macie cele, macie pieniądze, teraz jest kwestia tego, czy to wykorzystacie”.

Jego zdaniem, Polska powinna poszukiwać takich ekologicznych i nowatorskich rozwiązań, które przyniosą jej przewagi konkurencyjne na globalnym rynku. Tak postąpiły Niemcy czy Dania, które teraz korzystają na unijnej polityce klimatycznej, ponieważ eksportują swoje technologie, głównie w zakresie turbin wiatrowych. Wsparcie polskiego rządu mogłoby polegać na dofinansowywaniu małych firm, start-upów czy wspieraniu bezpośrednich inwestycji zagranicznych, które rozwijają technologie przyjazne środowisku.

 – Studenci-przedsiębiorcy chcą rozwijać zielone technologie, chcą kreować nowe możliwości biznesowe i komercjalizować je, wprowadzając na rynek. Pozostaje nam element rządowy, samorządowy, który musi zacząć brać pod uwagę to, czego chcą wyborcy. Mamy za moment wybory do Parlamentu Europejskiego, samorządowe i parlamentarne. Możemy powiedzieć, że oczekujemy od naszych reprezentantów takich rozwiązań, które zmniejszą bezrobocie, podwyższą jakość życia przez tworzenie nowych miejsc pracy w zielonym sektorze, poprzez dywersyfikację źródeł energetycznych. Jeżeli mamy i finanse, i możliwości, i chęci, które idą od dołu, to głupotą byłoby z tego nie skorzystać – podkreśla Lejkowski.

W UE trwa dyskusja nad nowymi celami polityki energetyczno-klimatycznej do 2030 roku. Nowe proponowane cele zakładają 40-proc. redukcji emisji dwutlenku węgla (CO2) oraz podniesienie do 27 proc. udziału energii ze źródeł odnawialnych.

Już 7 mln internautów odwiedza e-sklepy z modą

CEO Magazyn Polska

Podczas jednej transakcji w e-sklepie z branży modowej klienci kupują zwykle dwa produkty i wydają średnio ok. 250 zł  – wynika z badania gemiusShopMonitor. Zakupy ubrań, dodatków i butów w sieci stają się coraz popularniejsze. jak podaje firma Gemius.  Sklepy internetowe z branży modowej odwiedza co miesiąc 6-7 mln polskich internautów.

 – Sklepy internetowe z branży modowej mogą poprawić ten wynik dzięki lepszym rekomendacjom produktów uzupełniających, takich jak dodatki: biżuteria, torebki i całej oferty, która może towarzyszyć kupowaniu ubrań. To wciąż obszar do zagospodarowania, w internecie wykorzystywany słabiej niż w sklepach tradycyjnych – komentuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Mateusz Gordon, ekspert od e-commerce z firmy Gemius.

Potencjał rynku jest, bo branża modowa cieszy się w internecie dużą popularnością. Według raportu Interaktywnie.com ponad połowa internautów poszukuje w sieci odzieży i obuwia. Z badania firmy Gemius wynika, że e-sklepy z tej branży odwiedza co trzeci internauta. 

 – Przy założeniu, że z internetu korzysta obecnie około 20 milionów osób, a 30 proc. internautów odwiedza witryny e-sklepów, możemy śmiało powiedzieć, że 6–7 mln klientów miesięcznie odwiedza sklepy internetowe z branży modowej – wyjaśnia ekspert Gemiusa.

Klienci najczęściej kupują odzież, rzadziej buty i biżuterię. Średni czas pobytu na stronach e-sklepów wynosi mniej niż siedem minut, a użytkownik podczas jednej wizyty generuje średnio ok. 7 odsłon.

Co ciekawe, większą popularnością cieszą się te sklepy internetowe, które mają jasno określony regulamin, a szczególnie politykę zwrotów, i rzetelnie informują klientów o możliwości oddania towaru bez podawania przyczyny.

 – Choć w takich przypadkach zwrotów jest dużo, czasem nawet ok 60 proc., klienci takich sklepów są lojalni, chętnie wracają po zakupy. W takich sklepach też współczynnik odrzuceń strony, czyli zakończenia wizyty zaraz po wygenerowaniu jednej odsłony, jest niższy od średniej rynkowej. Wyraźnie niższy jest też współczynnik odrzuceń koszyka i wyższa liczba powracających klientów, co świadczy o większej lojalności – uważa Mateusz Gordon.

W sklepach bez jasno określonej polityki zwrotów, odsetek oddawanych produktów jest niższy, ale też znacznie częściej zdarzają się przypadki porzucenia koszyka, czyli przerwania zakupów w trakcie odwiedzin w e-sklepie. Badania firmy Gemius pokazały, że 67 proc. klientów spośród tych, którzy dodali do koszyka co najmniej jeden produkt, opuszcza e-sklep, nie kończąc transakcji.

 – Wielu klientów się zniechęca, jeżeli nie widzi jasnych instrukcji dotyczących zwrotów – informuje Gordon.

Czasami klient jest też zaskoczony całkowitym kosztem zakupu na finiszu transakcji, czyli po dodaniu kosztów wysyłki.

Z badań Gemiusa wynika, że e-sklepy z branży modowej pod względem płatności i wysyłki towarów nie różnią się zbytnio od całego rynku e-commerce.

 – Najczęstszą formą płatności jest przelew internetowy, a drugą, wyróżniającą się w branży modowej pod względem popularności, jest płatność przy odbiorze. Wynika to z mniejszego zaufania do produktów klient nie jest pewien, czy otrzyma to, co widział na stronie sklepu – tłumaczy Mateusz Gordon.

Statystyki prowadzone aktualnie przez firmę Gemius podają, że w Polsce aktywnie działa ok. 20 tys. sklepów internetowych. To wskazuje na duże rozdrobnienie, choć są też segmenty bardziej skoncentrowane, jak multimedia i książki, w których działa kilka podmiotów z  ponad 90-proc. udziałem w rynku.

Dane o e-sklepach z branży modowej pochodzą z badania gemiusShopMonitor, przeprowadzonego pilotażowo w styczniu br.

Invia wzywa do sprzedaży akcji Travelplanet.pl

0

Invia, czeska spółka z portfela MCI Management działająca na rynku sprzedaży pakietów turystycznych online, realizuje kolejny punkt planu umocnienia się na pozycji lidera tego rynku w regionie. W porozumieniu z Jerzym Krawczykiem, prezesem Travelplanet.pl, wezwała do sprzedaży akcji polskiej firmy.

Invia konsekwentnie realizuje plan wzmocnienia swojej pozycji jako największego dystrybutora pakietów turystycznych przez Internet w Europie Środkowo-Wschodniej. Wezwanie na akcje Travelplanet.pl., będące kolejnym etapem tego planu, pozwoli m.in. na szybsze osiągnięcie efektów synergii operacyjnych i kosztowych w grupie. Celem strategicznym Invia pozostaje wzmocnienie pozycji Travelplanet jako lidera w segmencie e-turystyki na rynku polskim poprzez stały wzrost jakości oferowanych produktów i usług oraz bazy technologicznej spółki.

 „Model biznesowy Invia.cz jest bardzo efektywny i wysoce skalowalny, dlatego wspieramy projekty akwizycyjne spółki mające na celu wzmocnienie jej pozycji i dalszy rozwój w kluczowych krajach rynku Europy Środkowo – Wschodniej. W naszej ocenie, większe zaangażowanie w Travelplanet stanowi dla Invia kolejny etap rozwoju jako regionalnego lidera na rynku e-travel” – powiedział Sylwester Janik, Partner MCI Management S.A.”

O Invia.cz:

Spółka powstała w Republice Czeskiej w 2002 r. i zdobyła pozycję lidera na rynku turystycznym on-line w Czechach, na Słowacji i Węgrzech. Invia oferuje sprzedaż wyjazdów turystycznych, rezerwację hoteli oraz biletów lotniczych. Firma współpracuje z ponad 300 Tour Operatorami i oferuje ponad 8.000 pakietów turystycznych, przez co jej oferta jest najszersza na rynku. Portal Invia.cz posiada ponad 210.000 zarejestrowanych użytkowników, a każdego miesiąca generuje ok. 700.000 unikalnych odsłon. W czerwcu 2009 r. spółka dokonała akwizycji NetTravel.cz dzięki czemu kontroluje 60% rynku e-travel w Czechach i na Słowacji. W 2011 r. spółka dokonała akwizycji Travelplanet, polskiego lidera rynku e-turystyki, istotnie wzmacniając swoją pozycję na rynku polskim. W 2 połowie 2012 roku spółka rozpoczęła ekspansję na posiadający ogromny potencjał wzrostu rynek rosyjski, gdzie rozwija swoją działalność w ramach projektu Travelata.

SkyCash 3.0 z biletami w trybie offline

Najnowsza wersja SkyCash, systemu płatności przez komórkę, jest już dostępna. Wśród wielu zmian na pierwszy plan wysuwa się możliwość okazywania biletów do kontroli w trybie offline, bez konieczności łączenia się z Internetem. SkyCash 3.0 oferuje także zupełnie nowy interfejs aplikacji, umożliwiający szybsze i bardziej intuicyjne realizowanie transakcji.

Użytkownicy telefonów komórkowych mogą już korzystać ze SkyCash 3.0 – najnowszej wersji uniwersalnego systemu płatności mobilnych. Aktualizacja wprowadza istotne ułatwienie dla osób używających aplikacji do kupowania biletów miejskich, kolejowych, autokarowych i kinowych, które można teraz okazywać do kontroli także w trybie offline. Bez konieczności łączenia się z Internetem można też sprawdzić czas, jaki pozostał do zakończenia postoju w strefie płatnego parkowania, wykupionego za pomocą usługi mobiParking. Użytkownicy mogą wyłączyć połączenie z siecią od razu po skasowaniu biletu lub rozpoczęciu parkowania. Nie muszą też obawiać się braku możliwości okazania biletu do kontroli w sytuacji, gdy telefon nie ma chwilowo dostępu do Internetu. Ze SkyCash 3.0 mogą już korzystać użytkownicy iPhone’ów oraz smartfonów z systemem Android.

Korzystanie z nowej funkcji SkyCash jest bardzo proste. W przypadku telefonów pracujących pod kontrolą systemu Android, bezpośrednio po dokonaniu transakcji na pasku powiadomień pojawia się ikona zakupionego biletu. Wystarczy w nią kliknąć, żeby na ekranie pojawiły się szczegółowe informacje na jego temat, jak fotokod, nr transakcji czy okres ważności. „Kontrola biletów” jest też dostępna po uruchomieniu aplikacji, zarówno w wersji Android, jak i iOS. Na ekranie telefonu pojawia się wtedy komunikat o braku połączenia internetowego wraz z możliwością wyświetlenia zakładki w trybie offline.

SkyCash 3.0 przynosi też szereg nowości, które miały na celu poprawę ergonomii użytkowania. Całkowitej zmianie uległ wygląd interfejsu aplikacji, zapewniający teraz większą przejrzystość i bardziej intuicyjne korzystanie z poszczególnych usług. Nawigację ułatwia też dynamiczne menu boczne, uruchamiane poprzez przesunięcie palcem od prawej do lewej krawędzi ekranu. Pozwala to na uzyskanie szybkiego dostępu do dodatkowych funkcji SkyCash, takich jak zasilenie konta czy przeglądanie historii transakcji.

– Aktualizacja wprowadza nowości, na które czekało wielu naszych użytkowników – powiedział Dariusz Mazurkiewicz, prezes zarządu SkyCash Poland S.A. – Zależy nam na tym, aby SkyCash był rozwiązaniem jak najbardziej uniwersalnym i praktycznym, nie tracąc jednocześnie tak ważnej w płatnościach mobilnych prostoty użytkowania – dodaje Mazurkiewicz.

Kolejna odsłona kampanii „Staż. Sprawdź, zanim pójdziesz!”

50 proc. studentów ocenia, że w trakcie studiów nie zdobywa doświadczenia zawodowego istotnego z punktu widzenia wejścia na rynek pracy. Właśnie dlatego ruszyła druga odsłona kampanii społecznej „Staż. Sprawdź, zanim pójdziesz!” mającej na celu zwiększenie poziomu edukacji praktycznej młodych ludzi poprzez zachęcenie pracodawców do organizowania staży i praktyk wysokiej jakości.

Polskie Stowarzyszenie Zarządzania Kadrami (PSZK) kontynuuje działania służące motywowaniu młodych ludzi do świadomego kierowania swoją karierą zawodową poprzez wybór rzetelnych programów staży i praktyk. – W celu wywołania społecznej dyskusji na temat trudnej sytuacji ludzi młodych na rynku pracy realizujemy kampanię społeczną „Staż. Sprawdź, zanim pójdziesz!”. Skłoniły nas do tego alarmujące wyniki badania studentów, zgodnie z którymi tylko ok. 20 proc. młodych nabywa w trakcie studiów umiejętności praktyczne, a prawie 60 proc. ma obawy związane z wejściem na rynek pracy. Tymczasem, wysokiej jakości programy staży i praktyk są jednym z najskuteczniejszych narzędzi zwiększających edukację praktyczną młodych ludzi oraz ich szanse na rynku pracy – komentuje Piotr Palikowski, prezes PSZK.

Właśnie ruszyła druga odsłona kampanii, w ramach której organizatorzy pokazują jak staże i praktyki nie powinny wyglądać. Dzięki spotom internetowym, zachowanym w absurdalnej i przerysowanej formie, przedstawiają stereotypy związane ze stażami i praktykami zachęcając jednocześnie młodych ludzi do świadomego wyboru tych programów staży i praktyk, które faktycznie przyczyniają się do zwiększenia poziomu edukacji praktycznej.

Kampania, która ruszyła pod koniec lutego, stanowi kolejną odsłonę Programu Polskich Ram Jakości Staży i Praktyk realizowanego przez PSZK. Pierwszy spot otwierający kampanię dostępny jest tutaj. Główne wydarzenie kampanii przewidziane na maj 2014 to impreza biegowa na dystansie 5 km, która odbędzie się w Warszawie.

Grupa Kapitałowa PKO Banku Polskiego – 2013 rok pod znakiem ekspansji i dynamicznego rozwoju biznesu

W 2013 r. Grupa Kapitałowa PKO Banku Polskiego wypracowała solidny wynik finansowy na poziomie 3,2 mld zł. Zysk wypracowany w samym IV kwartale ubiegłego roku wyniósł 938 mln zł, co oznacza 25 proc. wzrost w stosunku do kwartału poprzedniego. Wzrosły wolumeny kredytowe i depozytowe. Bank obsługuje już ponad 8 mln klientów. Najważniejszym wydarzeniem ubiegłego roku było podpisanie umowy zakupu części polskich aktywów skandynawskiej Grupy Nordea, co umożliwi znaczne zwiększenie skali działalności oraz wygenerowanie synergii przychodowych i kosztowych.

Zakończenie budowy rurociągu wody morskiej w kopalni Sierra Gorda

0

KGHM – największy producent srebra i ósmy największy producent miedzi na świecie – potwierdził planowe zakończenie budowy 142-kilometrowego rurociągu doprowadzającego wodę morską do kopalni Sierra Gorda w Chile. Sierra Gorda to siódmy największy projekt górniczy na świecie. Przy spełnieniu rygorystycznych wymagań w zakresie bezpieczeństwa pracy, projekt zmierza do technicznego otwarcia kopalni i rozpoczęcia produkcji w połowie 2014 roku. Łączny postęp prac przy realizacji projektu wynosi ponad 90%.