Media pod presją online

0

Internet ma olbrzymi wpływ na ewolucję tradycyjnych mediów, nawet jeśli na co dzień tego nie dostrzegamy. Znaczenie sieci oraz zmiany nawyków konsumenckich dostrzegają i zaczynają rozumieć również nadawcy telewizyjni – pisze Michał Włodarczyk, ekspert firmy Gemius.

Kiedy kilka lat temu okazało się, że użytkownicy Internetu wolą oglądać, niż słuchać bądź czytać, stało się jasne, iż wydawcy tradycyjnych mediów muszą się mieć na baczności. Albo raczej, rozpocząć poszukiwania innowacyjnych rozwiązań z myślą o własnej przyszłości. Oczywiście, olbrzymiego przełomu dokonał YouTube, którego nowy właściciel Google, po pierwsze przekształcił w atrakcyjną platformę wideo, po drugie – upowszechniając nowe formaty reklamowe – uczynił dochodowym biznesem. Przykład YouTube nie dotyczy jednak większości wydawców, którzy tworzą różne modele udostępniania swych treści multimedialnych w Internecie. Platforma Google’a uderzyła zaś w przemysł muzyczny „starego typu“. Z czasem wielu muzyków uruchomiło tam oficjalne kanały (równolegle – największe dochody zaczęły im przynosić nie albumy płytowe, lecz platformy udostępniające online pliki audio; nie chodzi już tylko o internetowe sklepy jak iTunes, lecz serwisy w rodzaju szwedzkiego Spotify, obecnego od zeszłego roku również w Polsce).

Któż nie lubi filmów w sieci?

Trwoga miała prawo paść na wydawców tradycyjnej telewizji. Fala nowych trendów z Zachodu szybko dotarła nad Wisłę. Pamiętamy niezwykłą popularność serialu „Klatka B“, który dzięki reklamom mógł na siebie zarabiać. Reklamodawców przyciągały bowiem setki tysięcy odsłon. To tylko jeden z pierwszych, ale obrazowych przykładów, jak nowe rozwiązania w sieci zmieniają gusta użytkowników. Nie musimy już bowiem czekać na ustaloną przez wydawcę TV porę, aby obejrzeć serwis informacyjny albo premierowy odcinek ulubonego serialu. Włączamy treści wideo wtedy, kiedy mamy na to czas i ochotę, jak również – bez względu na to, gdzie się znajdujemy (korzystając z różnych narzędzi zarówno stacjonarnych, jak mobilnych). Co więcej, nowe rozwiązania w sieci umożliwiają komponowanie własnych playlist – prywatnego, osobistego programu. Doskonale zrozumieli to wydawcy radiowi uruchamiając na swoich serwisach www streaming audycji na żywo. Mechanizm był prosty, w studiu najpopularniejszych audycji Radia Zet czy Tok FM umieszczano kamerę i transmitowano online nie tylko fonię, lecz również obraz. Najdalej poszła Czwórka Polskiego Radia, transmitując stale obraz wideo ze studia. W międzyczasie wydawcy prasowi coraz chętniej zaczęli wzbogacać swoje serwisy internetowe o treści wideo. „Rzeczpospolita“ i „Gazeta Wyborcza“ udostępniały komentarze wideo własnych publicystów i dziennikarzy, odnoszące się do publikowanych tekstów, a nawet – dyskusje rejestrowane specjalnie na potrzeby serwisu internetowego. Wszystko po to, aby zaspokoić gusta i potrzeby już nie czytelników, lecz szerzej – odbiorców, konsumentów nowych mediów.

Czytaj również:  Firmy mogą stracić miliony przez złe zarządzanie licencjami oprogramowania. Większość zaniedbuje ten obszar IT

Prawie jak telewizja. Interakcja