Port Gdańsk stawia na rozwój turystyki. Zwiększy częstotliwość połączeń do Szwecji

Port Gdańsk stawia na rozwój turystyki. Zwiększy częstotliwość połączeń do Szwecji 1

Liczba połączeń pasażerskich do Skandynawii na razie nie jest imponująca, natomiast znaczenie tej gałęzi transportu dla turystyki stale rośnie. Trójmiasto stoi przed dużą szansą, żeby ten segment rynku zagospodarować – uważa Marcin Osowski, wiceprezes Portu Gdańsk. Port, który realizuje olbrzymi program inwestycyjny, współfinansowany z unijnych środków, stawia też na rozwój turystyki. Na początek zwiększy częstotliwość połączeń promowych do Szwecji.

– Na razie z Gdańska do Sztokholmu kursuje tylko jeden prom. W przyszłym kwartale uruchomiony zostanie drugi. Dzięki temu to połączenie będzie codzienne, a nie co dwa dni, jak dotychczas. Myślę, że to jest początek dalszego rozwoju połączeń pasażerskich pomiędzy Polską, a ściślej Gdańskiem, a Skandynawią – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Marcin Osowski, wiceprezes zarządu ds. infrastruktury Zarządu Morskiego Portu Gdańsk.

Regularne połączenia pasażersko-samochodowe do Nynäshamn w Szwecji (ok. 60 km od Sztokholmu) obsługuje Terminal Promowy Westerplatte – część Portu Gdańsk. Terminal znajduje się blisko wejścia do portu i zarazem w niewielkiej odległości od centrum Gdańska, jest dobrze skomunikowany z krajową i międzynarodową siecią dróg, w szczególności z trasą Gdańsk – Warszawa (odległość do Warszawy wynosi 345 km) i autostradą A1 przez Obwodnicę Południową Gdańska.

Na trasie Gdańsk – Nynäshamn o długości 283 mil kursuje na razie tylko jeden prom M/F „Wawel”. Jednostka, która może przewieźć jednorazowo około tysiąca pasażerów i do 75 samochodów ciężarowych, oferuje na pokładzie wiele atrakcji dla turystów i podróżnych: restauracje, kawiarnię, kilka klepów, salę konferencyjno-kinową i grill bar. Prom należy do Polskiej Żeglugi Bałtyckiej – Polferries, to obecnie jedyny operator obsługujący połączenia z Gdańska do Skandynawii.

Na linii Gdańsk – Nynäshamn zacznie kursować w czerwcu kolejna jednostka – „Nova Star”, także należąca do Polskiej Żeglugi Bałtyckiej. Prom zbudowany w 2011 roku osiąga prędkość 21 węzłów, mieści na pokładzie ponad 1,2 tys. pasażerów i o wiele więcej miejsc kabinowych, ma podobne parametry ładunkowe co „Wawel” i także zapewnia podróżnym szereg atrakcji na pokładzie. Aktualnie „Nova Star” cumuje w gdańskim porcie, gdzie przechodzi prace remontowe zlecone przez właściciela.

– Najbardziej zaawansowany pod względem połączeń ze Skandynawią jest port w Świnoujściu, gdzie działa kilkanaście dziennych serwisów. Gdynia również ma sześć codziennych serwisów – zarówno do Sztokholmu, jak i do Karlskrony. Polskie porty mają jednak jeszcze dużo do zrobienia, a Gdańsk ma najwięcej. Myślę, że jest potencjał jeszcze na kilka dodatkowych linii w relacji północ-południe – mówi Marcin Osowski.

Wprowadzenie kolejnej jednostki obsługującej połączenie z Gdańska do Skandynawii pozwoli zwiększyć częstotliwość kursów (codzienne odejścia w sezonie) i sprostać oczekiwaniom turystów i rosnącego rynku. Jak podkreśla wiceprezes Portu Gdańsk, potencjał rozwoju turystyki leży jednak nie tylko w promach, lecz także w połączeniach wycieczkowych.

– Im więcej tych połączeń, tym bardziej cała branża turystyczna w Gdańsku może skokowo rosnąć i zyskiwać olbrzymie przychody. Wyobraźmy sobie, że turysta, który może wsiąść w Gdańsku na wycieczkowiec, przylatuje samolotem, zostawia tutaj pieniądze w hotelach, restauracjach, w muzeach, korzysta ze wszystkich rozrywek. Gdańsk staje się portem przesiadkowym, a nie tylko punktem kilkugodzinnych postojów dużych wycieczkowców. Turysta w takim rejsie zostawia od kilkuset do kilku tysięcy euro – to przemnożone przez kilkadziesiąt tysięcy turystów przekłada się na naprawdę olbrzymie wpływy i polepszanie wizerunku Gdańska, wybrzeża i całego Pomorza – mówi Marcin Osowski.

Znaczenie Polski na wycieczkowej mapie świata cały czas rośnie liczba zawinięć wycieczkowców do gdańskiego portu w ciągu ubiegłego roku zwiększyła się dwukrotnie. W 2017 roku na pokładzie 64 wycieczkowców przypłynęło do Gdańska około 32 tys. osób. Do Portu Gdynia zawijają największe wycieczkowce, jakie pływają po Bałtyku – w zeszłym roku najbardziej imponującą jednostką w gdyńskim porcie był Norwegian Getaway o długości ponad 325 metrów.

– Liczba połączeń pasażerskich z Trójmiasta, w tym z Gdańska, na razie nie jest imponująca, natomiast znaczenie tej gałęzi transportu dla turystyki jest olbrzymie i stale rosnące. W przeładunkach morskich to właśnie segment turystyczny rośnie nieustannie, bez względu na kryzysy czy pewną obniżkę w morskich przewozach handlowych. Dlatego Trójmiasto, Gdańsk, cała Polska stoją przed olbrzymią szansą, żeby ten segment rynku zagospodarować – zarówno od strony wody, jak i od strony potencjału turystycznego miast i regionów – podkreśla Marcin Osowski.

Port Gdańsk jest ważnym międzynarodowym węzłem komunikacyjnym i ogniwem Transeuropejskiego Korytarza Transportowego nr I, łączącego kraje skandynawskie z południowo-wschodnią Europą. W 2017 roku Zarząd Morskiego Portu Gdańsk zrealizował inwestycje za łączną kwotę przekraczającą ponad 29 mln zł. W bieżącym wystartowała realizacja ogromnego programu inwestycyjnego współfinansowanego z funduszy unijnych (łączna kwota dofinansowania to ok. 600 mln zł), który w większości ma zakończyć się do 2020 roku.

Na początku marca br. Zarząd Morskiego Portu Gdańsk ogłosił również przetarg na koncepcję budowy Portu Centralnego. Flagowa inwestycja obejmie ok. 500 ha, na których ma powstać kilka terminali o różnym przeznaczeniu (m.in. masowy, drobnicowy, pasażerski czy dla terminal dla ładunków ro-ro). Inwestycja ma zostać zrealizowana w formule partnerstwa publiczno-prywatnego. Koncepcja, którą zaproponuje wykonawca, musi zawierać m.in. analizę popytu na towarowo-pasażerski transport morski oraz prognozy długookresowych zmian popytu na ten transport do 2050 roku.

Ponad 80 proc. firm na całym świecie chce przejść cyfrową transformację. To dla nich szansa na budowanie lepszej pozycji rynkowej

Ponad 80 proc. firm na całym świecie chce przejść cyfrową transformację. To dla nich szansa na budowanie lepszej pozycji rynkowej 2

Liczba przedsiębiorstw, które opracowały cyfrową strategię, wzrosła o połowę w ciągu ostatnich trzech lat. Cyfryzacja zmienia wszystkie branże: od handlu i finansów po sektor produkcyjny, a w ostatnich pięciu latach globalne wydatki na digitalizację fabryk przekroczyły 100 mld dol. Aby była skuteczna, wymaga współdziałania wielu podmiotów. Współpraca w obszarze cyfrowej transformacji to główny motyw tegorocznego Fujitsu World Tour, który w ubiegłym tygodniu wystartował w Warszawie. W kolejnych miesiącach odwiedzi blisko 30 miast w 20 krajach świata. 

– Transformacja cyfrowa dotyka wszystkich: małe, średnie i duże firmy. Potrzebują jej wszystkie przedsiębiorstwa. Nasze statystyki pokazują, że ponad 80 procent wszystkich firm na świecie chce przejść cyfrową transformację – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Juan Maria Porcar, Vice President, Eastern Europe, Russia & CIS, and Africa, Fujitsu.

Cyfrowa transformacja firmy jest kluczowa w budowaniu jej pozycji rynkowej i konkurencyjności. Coraz częściej eksperci podkreślają, że przedsiębiorstwa, które nie dostosują się do jej wymogów, skazują się na rynkowy niebyt. Dlatego – jak szacuje globalna firma doradcza IDC – większość największych firm postawiła już technologie cyfrowe w centrum swojej strategii biznesowej, a w 2019 roku wydatki na inicjatywy z tym związane mają już przekroczyć na całym świecie 2,2 bln dol. Głównym czynnikiem, który motywuje przedsiębiorstwa do cyfrowej transformacji, jest chęć zwiększania przychodów – wynika z badania „Digital IQ 2017” firmy doradczej PwC. Tak twierdzi 49 proc. polskich i 57 proc. globalnych firm.

Cyfryzacja zmienia wszystkie branże: od usług, handlu i finansów aż po sektor produkcyjny – z wyliczeń Capgemini wynika, że globalne wydatki na digitalizację fabryk przekroczyły 100 mld dol. w ostatnich 5 latach. Z kolei według ubiegłorocznego badania KPMG i Harvey Nash liczba firm, które mają cyfrową strategię, wzrosła o połowę w ciągu ostatnich trzech lat. Jednocześnie prawie połowa organizacji w Polsce i pozostałych krajach Europy Środkowo-Wschodniej zatrudnia lub planuje powołać szefa do spraw cyfryzacji (ang. Chief Digital Officer, CDO).

– Cyfrowa rewolucja będzie napędzana przez transfer w chmurę, sztuczną inteligencję, internet rzeczy i cyberbezpieczeństwo. Wszystkie technologie są równie istotne. Gdybym miał wskazać najważniejsze, wybrałbym sztuczną inteligencję, zmierzanie w stronę robotyzacji produkcji. To będzie miało znaczący wpływ na społeczeństwo, w którym roboty będą przejmowały od nas coraz więcej funkcji. Ten trend stawia nowe wyzwania przed ludźmi, których trzeba będzie na nowo wyszkolić, nauczyć ich nowych umiejętności. Dziś, kiedy dane odgrywają coraz większą rolę, ich zabezpieczenie i ochrona mają kluczowe znaczenie. Te dwie kwestie: sztuczna inteligencja i bezpieczeństwo, są moim zdaniem najważniejsze – podkreśla Michael Keegan, Senior Vice President, Head of Product Business EMEIA, Fujitsu.

Cyfryzacja ma mieć też pozytywne przełożenie na światową gospodarkę (według Światowego Forum Ekonomicznego cyfrowa transformacja przyniesie światowej gospodarce ok. 100 bln dol.) oraz całe społeczeństwo. Z raportu MGI (A future that works: Automation, employment, and productivity) wynika, że już prawie połowa zadań wykonywanych przez ludzi może zostać zautomatyzowana dzięki technologii, a to z kolei może znacznie zwiększyć efektywność przedsiębiorstw. Z kolei raport „Future of Skills. Employment in 2030” Pearson wskazuje, że do 2030 roku aż 90 proc. znanych obecnie zawodów może zniknąć z rynku. Technologie na nowo kształtują rynek pracy, ale i przyczyniają się do rozwoju cywilizacyjnego.

– Innowacyjne firmy z branży IT dostarczają rozwiązania i możliwości do współpracy pomiędzy przedsiębiorstwami, do optymalizacji procedur, obniżania kosztów i tworzenia nowych modeli biznesowych. Jaki to ma związek ze społeczeństwem? Wraz z rozwojem biznesu musi się rozwijać również społeczeństwo. Widzimy, że wszelkie wysiłki – podejmowane w ostatnich latach przez branżę IT i firmy technologiczne – przyczyniają się w ogromnym stopniu do rozwoju społeczeństwa. Rozwijane technologie pomagają społeczeństwu stawać się lepszym, wpływają na dobrostan wszystkich jego członków – nie tylko firm, lecz także obywateli – mówi dr Joseph Reger, Chief Technology Officer (CTO), Fujitsu EMEIA.

Cyfryzacja oraz innowacje technologiczne i ich przełożenie na biznes to przewodni motyw tegorocznej konferencji Fujitsu World Tour 2018. To jedno z największych na świecie wydarzeń poświęconych zastosowaniu IT w biznesie. Roadshow odbywa się na sześciu kontynentach, w 20 krajach świata, gromadząc co roku około 15 tys. gości, ekspertów, pasjonatów technologii i szefów globalnych firm. Pierwszym przystankiem na trasie była Warszawa, gdzie konferencja Fujitsu World Tour zagościła 10 kwietnia.

– Warszawa zawsze była ważna na mapie Fujitsu World Tour. Zgromadziliśmy tu ok. 800 osób, więc efekt mnożnikowy takiego spotkania jest znaczny. Dzięki działaniom PR-owym docieramy do wielu ludzi w Polsce, a w ramach Fujitsu World Tour odwiedzimy w tym roku 28 miast na całym świecie – mówi Joseph Reger.

Globalne wydarzenie to okazja, żeby na przykładzie case study zobaczyć, jak współpraca biznesu i technologii wpływa na budowanie wartości i konkurencyjności przedsiębiorstw. Podczas Fujitsu World Tour japoński koncern technologiczny – na konkretnych przykładach – pokazuje, jak stworzone przez niego innowacje i rozwiązania pomagają rozwijać potencjał i usprawnić funkcjonowanie firm na całym świecie. Hasłem przewodnim tegorocznego roadshow jest „Human Centric Innovation: Co-creation for Success”, czyli współpraca jako sposób na sukces.

– Fujitsu prezentuje metodologię, którą nazywamy współtworzeniem na rzecz transformacji cyfrowej. Współtworzenie to mechanizm, przepracowywany na warsztatach i spotkaniach, pozwalający realizować te usługi połączone, zaspokajać potrzeby firm i realizować wizję biznesu przyszłości. Poprzez serię wdrożeń łączymy ludzi biznesu i specjalistów od technologii i dzięki temu tworzymy nowe możliwości biznesowe. Czasami są to pewne usprawnienia, a czasami całkowita zmiana modelu biznesowego, ale w obu przypadkach kluczowa jest współpraca – mówi Juan Porcar.

Japoński gigant sektora technologii podkreśla, że cyfrowa transformacja wymaga zaangażowania i przede wszystkim współpracy wielu stron. Jedną z najlepszych metod jest stworzenie multidyscyplinarnego zespołu, w którym znajdą się zarówno osoby mające dużą wiedzę o danej branży, organizacji i jej strukturach, jak i specjaliści z zakresu wdrażania cyfrowych innowacji.

– Cyfrowa współpraca jest wtedy, kiedy Fujitsu i jeden z naszych klientów wspólnie zastanawiają się nad tym, jak stworzyć najlepsze rozwiązanie. W ten sposób pomagamy im przejść przez cyfrową rewolucję. Doświadczenie technologiczne w połączeniu z dogłębną znajomością poszczególnych branż, którą mają nasi klienci, mogą przynieść lepsze rozwiązania – dodaje Michael Keegan.

Rośnie wartość inwestycji na rynku funduszy private equity. Coraz częściej służą jako lokata pieniędzy dla zamożnych

Rośnie wartość inwestycji na rynku funduszy private equity. Coraz częściej służą jako lokata pieniędzy dla zamożnych 3

Rozwój funduszy private equity nabiera w Polsce tempa – wartość inwestycji na naszym rynku w 2017 roku sięgnęła blisko 7 mld euro, ale patrząc na rynki rozwinięte jesteśmy jeszcze w fazie wczesnego wzrostu – ocenia Michał Staszkiewicz, wiceprezes zarządu Private Equity Managers oraz MCI Capital TFI. Fundusze, które inwestują w spółki prywatne, są dobrą alternatywą dla nisko oprocentowanych lokat i niepewnego rynku akcji. Są bardziej odporne na turbulencje i wahania koniunktury, a ich strategia jest nastawiona na długi horyzont czasowy i podzieloną budowę portfela. Nie jest to jednak rodzaj inwestycji przeznaczony dla każdego inwestora.

 Fundusze private equity są atrakcyjną formą inwestowania kapitału dla osób, które mają doświadczenie w inwestowaniu, które prowadziły własną działalność gospodarczą, ale w szczególności dla inwestorów, którzy myślą o sukcesji swojego majątku. Są to klienci private bankingu o dłuższym horyzoncie inwestycyjnym, którzy są gotowi zainwestować pieniądze nawet na 10 lat – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Michał Staszkiewicz, wiceprezes zarządu Private Equity Managers i MCI Capital TFI.

Private equity nie jest produktem masowym – to bardziej elitarna forma pomnażania nadwyżek pieniężnych i dywersyfikacji portfela inwestycyjnego. Ta forma inwestowania jest tworzona z myślą o bardziej świadomym, doświadczonym inwestorze i klientach zamożnych z sektora private bankingu.

 Są to osoby, które rozumieją inwestycje, własny biznes i chcą skorzystać ze wsparcia profesjonalistów, którzy są w stanie pomnożyć ich pieniądze – mówi Michał Staszkiewicz.

Strategia inwestycyjna funduszy private equity jest nastawiona na długoletni horyzont czasowy i zdywersyfikowaną budowę portfela. To inwestycje odporne na cykle koniunkturalne, bezpieczne i zyskowne przy inwestycjach długoterminowych – według firmy badawczej Preqin, zyski z funduszy private equity w latach 2001–2018 oscylowały na poziomie ok. 280 proc. Dla porównania indeks giełdy amerykańskiej wzrósł w tym czasie o ok. 160 proc.

W ubiegłym roku bardzo atrakcyjne stopy zwrotu wypracowały fundusze MCI – jednego z najszybciej rosnących funduszy private equity w Europie Środkowo-Wschodniej, który jako jedyny w regionie umożliwia inwestorom indywidualnym uczestniczenie w projektach o dużym wzroście wartości w spółki niepubliczne. MCI zarządza ona aktywami o wartości przekraczającej 2,3 mld zł, które w skali ostatnich 4 latach urosły o 151 proc.

W 2017 roku fundusz MCI.TechVentures zapewnił zysk w wysokości ok 6 proc., MCI.EuroVentures – ok. 10 proc., a MCI.CreditVentures – ok. 7 proc. W portfelu MCI jest m.in. internetowy sklep z elektroniką Morele.net, który w 2017 miał 720 mln zł obrotów netto i 1,5 mln klientów, oraz Answear.com, w który fundusz zainwestował w 2013 roku, a od tamtego momentu wartość firmy wzrosła kilkukrotnie.

 Przewagą funduszy private equity jest dostęp do inwestycji w spółki niepubliczne. To unikatowe i specyficzne rozwiązanie, oznacza współdziałanie z zarządami tych spółek, wpływ na rozwój ich działalności. Jest to główna różnica względem inwestycji w spółki publiczne, notowane na giełdach. Interesują nas sektory, które korzystają z globalnych trendów, np. technologiczny, a w niedalekiej przyszłości atrakcyjny może się okazać sektor przemysłowy oparty na innowacyjnych rozwiązaniach – mówi wiceprezes zarządu Private Equity Managers i MCI Capital TFI.

W sektorach, które znajdują się w obszarze zainteresowania MCI, są również usługi finansowe, handel oraz cyfrowe technologie w usługach czy FMCG.

Jarosław Dubiński, partner zarządzający Kancelarii Dubiński, Jeleński, Masiarz i Wspólnicy, podkreśla, że inwestycja funduszu private equity w przedsiębiorstwo oznacza nie tylko zastrzyk finansowy. Oprócz środków na rozwój, fundusze transferują do portfelowych spółek know-how, doświadczenie menadżerskie, doradzają konkretne rozwiązania, szukają przewagi konkurencyjnej i tworzą nową strategię. Dzięki temu przedsiębiorstwo zyskuje dużo szersze możliwości rozwoju.

 Ta współpraca możliwa jest w modelu, w którym private equity nie wykupuje w 100 proc. dotychczasowych właścicieli. Fundusz wchodzi na mniejszościowy pakiet albo porównywalny z tym, który ma dotychczasowy właściciel. W oparciu o umowę inwestycyjną wspierają operacje spółki w taki sposób, który pozwala private equity kontrolować zainwestowany kapitał, a właścicielowi pozwala rozwijać kierunki, które wspólnie z funduszem zostały ustalone. Następnie private equity wybiera optymalny sposób wyjścia z inwestycji z zyskiem dla inwestorów – mówi mecenas Jarosław Dubiński.

Jak podkreśla, aby zwiększyć dostępność produktów oferowanych przez fundusze Private Equity na polskim rynku, potrzebne są zmiany w zakresie legislacji i podejściu organów, które nadzorują działalność instytucji regulowanych na rynku finansowym.

– Powinny się pojawić czytelne zapisy pozwalające funduszom emerytalnym na inwestowanie w fundusze private equity. Co prawda, w dzisiejszej ustawie o organizacji i funkcjonowaniu funduszy emerytalnych taka możliwość jest przewidziana, ale stanowisko nadzorcy nie jest przychylne i praktycznie nie ma żadnych inwestycji z poziomu funduszy emerytalnych – dodaje Jarosław Dubiński.

Również w przypadku funduszy, które działają w formule otwartych funduszy inwestycyjnych, teoretycznie przewidziana jest możliwość inwestowania w private equity. Natomiast ani fundusze, ani nadzorca nie patrzą na tego typu inwestycje przychylnym okiem.

– To zdecydowanie poprawiłoby dywersyfikację tych portfeli i otworzyło je na aktywa uniezależnione od wahań na rynkach giełdowych. To są potrzebne  zmiany, które powodowałyby, że fundusze private equity mocniej zaistniałyby na naszym rynku finansowym – wskazuje partner zarządzający Kancelarii Dubiński, Jeleński, Masiarz i Wspólnicy.

W ubiegłym roku wartość inwestycji private equity na polskim rynku sięgnęła poziomu ok. 7 mld euro, do czego przyczyniły się dwie duże transakcje – sprzedaż Allegro grupie funduszy PE oraz przejęcie Żabki przez fundusz CVC Capital Partners.

Moda i naśladownictwo

Targowisko próżności – tak często mówi się o modzie. Nic dziwnego, mechanizm naśladownictwa tkwiący u jej podstaw generuje ogromną ilość tzw. ofiar mody. To często bohaterowie prześmiewczych memów, które obiegają internet z szybkością błyskawicy. Czy jednak naśladownictwo może mieć dobre strony, a moda być narzędziem inicjowania pozytywnych zmian społecznych? I co w tym zakresie mają do powiedzenia konsumenci? – pisze dr Piotr Szaradowski, wykładowca na specjalności fashion design w poznańskiej School of Form Uniwersytetu SWPS.

Balansowanie między naśladownictwem a indywidualizmem

Karykatury, prześmiewcze wierszyki, złośliwe komentarze – to wszystko od zawsze spotykało ślepo podążających za modą. Nawet w „Panu Tadeuszu” Adama Mickiewicza możemy znaleźć niepochlebne przecież zdanie wypowiedziane przez Podkomorzego: „Bo Paryż częstą mody odmianą się chlubi; A co Francuz wymyśli, to Polak polubi”. Bezrefleksyjne naśladownictwo łączy się z określeniem „ofiara mody”. W dzisiejszym świecie ofiar mody jest niemało. Dowodem niech będą liczne memy, które dzięki internetowi obiegają świat z zawrotną prędkością.

W ramach samego zagadnienia mody również dostrzega się ten problem. Już ponad wiek temu Georg Simmel, filozof i socjolog, pisał o napięciu pomiędzy naśladownictwem a indywidualizmem. To pierwsze zaspokaja pragnienie adaptacji społecznej, podążania bezpiecznym szlakiem przetartym przez poprzedników.

Jednak potrzeba jednostkowego wyróżnienia się w tłumie także nie pozostaje uśpiona. Ważne, aby zachować między nimi balans. Gdy przesuniemy się zbyt mocno w stronę naśladownictwa, możemy zostać ofiarami mody bez własnej osobowości. Albo wręcz przeciwnie, stać się wyobcowanymi, nierozumianymi indywidualistami.

Gdyby jednak odrzucić mechanizm naśladowania, czy można by w ogóle mówić o modzie? Może właśnie o to chodziłoby przeciwnikom mody – żeby jej po prostu nie było? Niestety nie jest to takie proste, gdyż pojęcie mody nie ogranicza się ubiorów i tego, jak wyglądamy. To mechanizm bardziej powszechny, niż może się wydawać na pierwszy rzut oka. Są przecież także modne kawiarnie, modni artyści, modne miejsca na wakacyjny wyjazd, itd. Ale nie tylko to. Dzięki mechanizmowi naśladownictwa i procesowi powtarzania możliwe jest uczenie się.

I nie musi to przeszkadzać w zachowaniu własnej indywidualności. Chodzi jedynie o to, by utrzymywać rozsądne granice.

Moda godna naśladowania

Mówienie o rozsądku w przesiąkniętym konsumpcjonizmem świecie może zakrawać na heroizm. Ilość towaru dostępnego na rynku wystarczyłaby na znacznie dłużej niż jeden sezon. Poza tym, nawet jeśli myślimy rozsądnie, to wszechobecne reklamy przekonują nas, że „rozsądnie” jest kupić więcej, bo teoretycznie dzięki temu zaoszczędzimy. Nie wszyscy jednak zachłystują się konsumpcjonizmem, mało tego, wiele postaci, także z show biznesu i branży modowej, zaczyna go krytykować.

Warto tutaj wspomnieć chociażby o Livii Firth, założycielce konsultingowej platformy ECO-AGE, która wraz ze swoim zespołem pomaga firmom, m.in. wdrażać programy zrównoważonej, odpowiedzialnej produkcji. Na swoim koncie instagramowym zamiast słynnego „Black Friday” propaguje hasło „Block Friday”.

Vivienne Westwood, zbuntowana projektantka mody punk i nowej fali, już w 2014 r. mówiła wyraźnie: „Kupujcie mniej, wybierajcie staranniej, zwracajcie uwagę na jakość”. Czy nie brzmi to jak godne naśladowania hasło? I dokładnie ten sam mechanizm, wcześniej poddawany krytyce, może pomóc w popularyzowaniu pozytywnych wartości właśnie w obrębie mody. Tym bardziej, że negatywnych zjawisk towarzyszących globalnej produkcji nie brakuje.

Odpowiedzialna moda – trwała zmiana?

Nadmierny konsumpcjonizm to mocny przeciwnik i zapewne niełatwo będzie się z nim zmierzyć, bo o pokonaniu na razie nie ma co marzyć. Są jednak pewne zjawiska w modzie, które można ograniczyć, a w dalszej perspektywie nawet wyrugować. Chodzi przede wszystkim o używanie naturalnych futer.

Duże liczące się domy mody, projektanci i firmy rezygnują z ich stosowania. Od lat w czołówce jest brytyjska projektantka Stella McCartney, ale dołączyli do niej już m.in. Tom Ford, Giorgio Armani, Gucci czy Hugo Boss, i z pewnością będą następni. Pojawiają się także prototypy coraz doskonalsze zamienniki skóry, które mogłyby być na szeroką skalę wykorzystywane przy producji obuwia czy akcesoriów.

Nowe technologie pozwalają również na przetwarzanie i wykorzystywanie plastiku. Na przykład Adidas wykorzystuje wyłowione z oceanu plastikowe opady, by tworzyć (na razie krótkie) serie butów. Inne, cieszące się długoletnią tradycją i jednocześnie uznaniem, firmy także starają się iść z duchem czasu.

Słynna firma Levi Strauss & Co. (producent znanej marki jeansów Levi’s) poszukuje rozwiązań, dzięki którym produkcja ubrań byłaby bezpieczniejsza dla środowiska naturalnego. Kolekcja „Levi’s Water<Less Jeans” została wyprodukowana przy znacznie mniejszej ilości wody, w przypadku niektórych modeli jej zużycie ograniczono nawet do 96 proc. To znakomity rezultat, biorąc pod uwagę, że produkcja jednej pary jeansów standardową metodą pochłania 45 litrów wody. Oszczędność była możliwa dzięki zastosowaniu kilku prostych metod: ograniczeniu liczby prań oraz wykorzystaniu technologii „stone wash”, czyli prania kamieniami.

Niestety w tej grze chodzi nie tylko o ochronę zasobów ziemi. Równie istotne jest położenie pracowników, zwłaszcza tych pracujących niemal niewolniczo. Nieustannie apeluje się o zwrócenie uwagi na proces produkcji odzieży. Głos zabierają nie tylko aktywiści i celebryci. Artyści także wypowiadają się na ten temat.

W 2017 roku, cztery lata po katastrofie na terenie kompleksu Rana Plaza, nieopodal Dhaki w Bangladeszu (zginęło wtedy 1127 osób, a ponad 2500 odniosło obrażenia), w wielu polskich miastach zawisły billboardy autorstwa Igora Dobrowolskiego. Pokazywały one nie tylko to w jak katastrofalnych warunkach przebywają pracownicy fabryk odzieżowych, ale również fakt, że część z nich to dzieci.

Czy taka akcja może zmienić świadomość konsumentów i zwrócić ich uwagę na proces produkcji ubrań? Na pewno trzeba myśleć o zmianach jako procesie mocno rozciągniętym w czasie. Ale rezygnować z dotarcia do konsumentów nie można. Oni bowiem jako ostatnie, docelowe ogniwo procesu produkcji, mają wpływ na realną zmianę w przemyśle odzieżowym poprzez swoje wybory. Dlatego tak istotne jest, by pokazywać pozytywne przykłady działań. A przy kształtowaniu tych nowych, dobrych nawyków mechanizm naśladowania szybko okaże się pożądany.

NETskaner wspiera przedsiębiorców w aktualizacji danych po dekomunizacji nazw ulic

NETskaner to unikalne na polskim rynku narzędzie dla małych i średnich firm, które pozwala na szybką aktualizację danych w wielu serwisach (np. Google, Facebook, Panorama Firm, Yelp czy Cylex). Rozwiązanie wdrożone przez Eniro Polska wspiera właścicieli firm w zarządzaniu spójnym wizerunkiem i jednolitym standardem danych przedsiębiorstwa w Internecie. Jest to szczególnie ważne w perspektywie zmian adresów, które wprowadza tzw. ustawa dekomunizacyjna.

W całym kraju do zmiany nazwy zaopiniowano ponad 1000 ulic. Zmiana danych adresowych na mocy wyżej wymienionej ustawy nie wymaga natychmiastowej wymiany dokumentów, a dodatkowo państwo zwolniło przedsiębiorców od opłat za zmianę wpisów w rejestrach, ewidencjach czy księgach wieczystych. Wyzwaniem dla przedsiębiorców jest natomiast aktualizacja danych adresowych w sieci. W tej kwestii z pomocą przychodzi im NETskaner, który umożliwia zarządzanie danymi każdej lokalizacji firmy w Internecie. Na stronie netskaner.pl przedsiębiorca może wykonać samodzielnie bezpłatny audyt sprawdzający aktualność danych firmy w popularnych serwisach internetowych czy aplikacjach m.in. Google, Google Mapy, Facebook, Panorama Firm, Yelp, Waze czy Navmii.

Adrian Hinc, Kierownik Produktu panoramafirm.pl
Adrian Hinc, Kierownik Produktu panoramafirm.pl

Z analizy naszych danych wynika, że zmiana adresu związana z dekomunizacją ulic obejmie ponad 29 tysięcy firm. Przez jakiś czas użytkownicy Internetu mogą spotykać się z podwójnymi adresami tych przedsiębiorstw, a to utrudnia znalezienie firmy lub zniechęca do skorzystania z jej usług. NETskaner to jedyne na rynku rozwiązanie, które pomaga właścicielom małych i średnich firm kompleksowo zarządzać prezentacją firmy w popularnych serwisach typu Google czy Facebook. Zarządzanie danymi firmy odbywa się przez wygodny w obsłudze panel, dostępny dla klientów usługi NETskaner. W panelu można aktualizować nie tylko dane teleadresowe, ale również branżę, logo, zdjęcia, godziny otwarcia czy sposób płatności. – mówi Adrian Hinc, Kierownik Produktu panoramafirm.pl.

Już prawie 3 000 firm założyło profile w usłudze NETskaner, dbając o aktualność informacji na temat własnej firmy i jej lokalizacji. Założenie profilu w usłudze NETskaner zapewnia stałą kontrolę nad aktualnością danych oraz pozwala reagować na opinie na temat firmy w mediach społecznościowych. Pomaga też chronić dane firmy przed czynami nieuczciwej konkurencji czy niepożądanymi działaniami osób niepowołanych.

Na stronie netskaner.pl można łatwo sprawdzić aktualność danych firmy. Po wpisaniu podstawowych informacji o firmie, serwis szybko przygotowuje bezpłatny audyt obecności w sieci. Błędy w danych firmy lub jej brak oznaczają, że jest ona rzadziej znajdowana przez potencjalnych klientów, a w konsekwencji sprzedaje mniej.

Aktualne dane kontaktowe prezentowane w profesjonalny i spójny sposób z wykorzystaniem nowoczesnych narzędzi internetowych, pomagają przedsiębiorcom w prowadzeniu biznesu.

Nowy system recenzji w wyszukiwarce PanoramaFirm.pl

Eniro Polska, właściciel wyszukiwarki lokalnej Panorama Firm, w kwietniu br. wprowadza nowy system recenzji. Jest to odpowiedź na potrzeby zgłaszane zarówno przez użytkowników, jak i klientów serwisu. Od teraz użytkownicy mogą publikować opinie na temat firm oraz oferowanych przez nie produktów i usług. Z kolei reklamodawcy serwisu uzyskali możliwość reagowania na recenzje.

Jak pokazują wyniki wielu badań, konsumenci przed zakupem produktów i usług sprawdzają opinie innych internautów. Co więcej, postrzegają je jako informacje pomocne w podjęciu decyzji zakupowej. Komentarze klientów, dostępne w serwisach działają podobnie jak rekomendacje od znajomych – dzięki nim jesteśmy skłonni, aby chętniej nabyć produkt lub skorzystać z usług danej firmy.

Magdalena Wypychowicz, Dyrektor Rozwoju Rynku w Eniro Polska
Magdalena Wypychowicz, Dyrektor Rozwoju Rynku w Eniro Polska

Zdecydowaliśmy się rozbudować system recenzji, bo tego oczekują od nas użytkownicy i klienci. Dzięki opiniom możemy dowiedzieć się więcej na temat firmy, którą znaleźliśmy lub też porównywać ją z innymi właśnie pod kątem recenzji. Treści generowane przez użytkowników to cenne źródło informacji, wspierających decyzję zakupowe konsumentów. Z kolei dla przedsiębiorców to dodatkowe narzędzie promocji i audytu. Pozytywne recenzje są wskazówką, co firma robi dobrze, a sugestie dotyczące poprawienia poziomu obsługi to sygnał, co należy szybko zmienić, żeby nie stracić klientów. Z satysfakcją obserwujemy, że blisko 60% recenzji stanowią te pozytywne. – mówi Magdalena Wypychowicz, Dyrektor Rozwoju Rynku w Eniro Polska.

Nowością jest możliwość reagowania na opinie – funkcja ta jest dostępna tylko dla klientów Panoramy Firm. Właściciel firmy posiadającej wizytówkę w Panoramie Firm, może odpowiedzieć na recenzje – podziękować za pochwały lub ustosunkować się do zgłoszonych uwag. Może także zrezygnować z publikowania recenzji – wówczas funkcjonalność zostaje wyłączona. Firma, która nie jest klientem Panoramy Firm, a chciałaby reagować na opinie, może to zgłosić przez odpowiedni formularz. To istotna informacja biorąc pod uwagę fakt, że opinie o produktach i usługach publikowane w popularnych wyszukiwarkach i serwisach internetowych, mają realny wpływ na zwiększanie sprzedaży.

System wdrożony przez firmę Eniro Polska, właściciela wyszukiwarki lokalnej Panorama Firm, został zaprojektowany z myślą o dodawaniu wiarygodnych i merytorycznych opinii. Dlatego recenzje zawierające wulgaryzmy lub personalne ataki na konkretne osoby, bez merytorycznego odniesienia do działalności firmy, nie będą publikowane.

Obecnie w serwisie mamy już ćwierć miliona recenzji, ale chcemy, żeby było ich znacznie więcej. Użytkownicy mogą je dodawać i przeglądać zarówno w wersji mobilnej, jak i desktopowej. Dzięki wdrożonej funkcjonalności Panorama Firm będzie jeszcze lepszym źródłem aktualnych informacji lokalnych o firmach, produktach i usługach. – dodaje Magdalena Wypychowicz.

Konsumenci poszukujący w sieci informacji na temat firm czy produktów bardzo często kierują się opiniami innych internautów. Kto jest w stanie lepiej ocenić jakość usług niż osoba, która sama z nich skorzystała? Opinie są powszechnym źródłem informacji w serwisach aukcyjnych, porównywarkach cen, sklepach internetowych czy wyszukiwarkach lokalnych takich jak PanoramaFirm.pl, z której korzysta miesięcznie ponad 4 mln użytkowników.

OSE Gdańsk 2018 – relacja

W dniach 16-17 kwietnia 2018 r. w Gdańsku w Europejskim Centrum Solidarności odbyła się VI edycja Ogólnopolskiego Szczytu Energetycznego – OSE GDAŃSK 2018, poświęconego wyzwaniom stojącym przed rozwojem polskiej energetyki. Szczyt objęty został Patronatem Honorowym przez Krzysztofa Tchórzewskiego, Ministra Energii, Henryka Kowalczyka, Ministra Środowiska, Andrzeja Adamczyka, Ministra Infrastruktury, Marka Gróbarczyka, Ministra Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, Macieja Bando, Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki, Alicję Adamczak, Prezesa Urzędu Patentowego RP, Dariusza Drelicha, Wojewodę Pomorskiego, Mieczysława Struka, Marszałka Województwa Pomorskiego, Piotra Całbeckiego, Marszałka Województwa Kujawsko- Pomorskiego, Adama Jarubasa, Marszałka Województwa Świętokrzyskiego, Adama Struzika, Marszałka Województwa Mazowieckiego, Dorotę Arciszewską-Mielewczyk, Przewodniczącą Sejmowej Komisji Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, Jacka Jaśkowiaka, Prezydenta Miasta Poznania, Piotra Krzystka, Prezydenta Miasta Szczecin, Janusza Kubickiego, Prezydenta Miasta Zielona Góra, Ryszarda Nowaka, Prezydenta Miasta Nowy Sącz, Wojciecha Szczurka, Prezydenta Miasta Gdynia, Tadeusza Truskolaskiego, Prezydenta Miasta Białystok, Krzysztofa Żuka, Prezydenta Miasta Lublin. Szczyt objęty został także Patronatem Honorowym przez: Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, Parlamentarny Zespół ds. Morskiej Energetyki Wiatrowej, Parlamentarny Zespół ds. Energetycznego Pakietu Zimowego, Miasto Gdańsk, Forum Odbiorców Energii Elektrycznej i Gazu, Instytut Kolejnictwa, Główny Instytut Górnictwa, Fundację na Rzecz Energetyki Zrównoważonej, Izbę Gospodarczą Ciepłownictwo Polskie, Krajową Izbę Biopaliw, Krajową Izbę Gospodarczą, Krajową Organizację Innowatorów Przemysłu INNOVO, Narodową Agencję Poszanowania Energii S.A., Polską Izbę Przemysłu Chemicznego, Polską Organizację Przemysłu i Handlu Naftowego, Polskie Towarzystwo Morskiej Energetyki Wiatrowej, Polską Izbę Magazynowania Energii, Polskie Towarzystwo Przesyłu i Rozdziału Energii Elektrycznej, Pomorskie Dni Energii, Towarzystwo Elektrowni Wodnych, Towarzystwo Rozwoju Małych Elektrowni Wodnych, Związek Miast i Gmin Morskich.

Szczyt oficjalnie zainaugurował Minister Energii Krzysztof Tchórzewski, który zwracając się do uczestników podkreślił, że Polska stoi obecnie przed kluczowymi wyzwaniami w obszarze energetyki, które z jednej strony muszą uwzględniać rosnące potrzeby gospodarki kraju, jeżeli chodzi o zapotrzebowanie na energię, z drugiej istotne jest, aby przyszłe inwestycje uwzględniały politykę ochrony klimatu oraz redukcji emisji realizowaną przez Unię Europejską.

Debatą otwierającą OSE GDAŃSK 2018 była Sesja Plenarna pt. „Polska polityka energetyczna – priorytety unijne vs polskie cele strategiczne”. Moderatorami debaty byli dr Paweł Grzejszczak – Partner, Kancelaria Domański Zakrzewski Palinka oraz dr hab. Filip M. Elżanowski – Radca Prawny, Kancelaria ECh&W, zaś udział w niej wzięli: Henryk Kowalczyk – Minister Środowiska; Jerzy Kwieciński – Minister Inwestycji i Rozwoju; Krzysztof Tchórzewski – Minister Energii; Stefan Gullgren – Ambasador Królestwa Szwecji w Polsce; Hanna Lehtinen – Ambasador Republiki Finlandii w Polsce; Ole Egberg Mikkelsen – Ambasador Królestwa Danii w Polsce; Maciej Bando – Prezes Urzędu Regulacji Energetyki; Kazimierz Kujda – Prezes NFOŚiGW. Początek debaty został zdominowany przez pytanie o strategię bezpieczeństwa energetycznego Polski na tle innych krajów UE. W szczególności zastanawiano się nad najważniejszymi rodzajami źródeł wytwarzania energii, jakimi są atom, gaz i węgiel – zarówno w odniesieniu do polskich możliwości, jak miksów energetycznych krajów sąsiadujących z Polską. Następnie omówiono inicjatywę Trójmorza jako platformę do współpracy w dziedzinie energetyki gazowej, transportu oraz gospodarki. Stanowiło to wstęp do dyskusji nad kierunkami partnerstwa w najbliższych latach; czy Polska powinna bardziej kierować się w stronę Stanów Zjednoczonych, czy raczej Unii Europejskiej. W tym kontekście nie bez znaczenia była także kwestia priorytetów współpracy w basenie Morza Bałtyckiego (ropa, gaz, a może też energia) oraz stopnia zaawansowania projektu Baltic Pipe jako elementu współpracy w ramach basenu Morza Bałtyckiego. Na koniec zaś odniesiono się do  przyszłości OZE wobec zmian ustawodawczych, jak i również wpływu polityki klimatycznej i surowcowej na politykę energetyczną. Z uwagi na obecność gości  zagranicznych ważnym tematem było także stanowisko poszczególnych krajów do Nord Stream 2 szczególnie odniesieniu do wstępnych deklaracji krajów bałtyckich wobec nacisków ze strony rosyjskiej.

 

Po Sesji Plenarnej odbyła się Gala Wręczenia statuetek „Bursztyn Polskiej Energetyki 2018”. Statuetka „Bursztyn Polskiej Energetyki” jest nagrodą przyznawaną osobom, instytucjom bądź firmom za szczególne działania w zakresie rozwoju i bezpieczeństwa polskiej gospodarki i energetyki w kraju i zagranicą. Laureaci w/w statuetki dzięki tej nagrodzie zostali uhonorowani za determinację oraz konsekwencję w realizacji podjętych zobowiązań lub wyzwań stawianych przed nimi z tytułu pełnionego stanowiska lub przyjętej strategii firmy. W tym roku statuetka została wręczona Ministerstwu Energii za skuteczne i konsekwentne wdrożenie mechanizmu rynku mocy w Polsce, Henrykowi Baranowskiemu, Prezesowi Zarządu PGE Polska Grupa Energetyczna S.A. za skuteczne i konsekwentne działania zwiększające bezpieczeństwo i niezależność energetyczną Polski poprzez przejęcia aktywów ciepłowniczych i kogeneracyjnych oraz  utworzenia spółki dedykowanej PGE Energia Ciepła S.A., Grupie ENEA za skuteczne i konsekwentne wspieranie rozwoju polskiej energetyki poprzez oddanie do eksploatacji najnowocześniejszej konwencjonalnej jednostki wytwórczej w Polsce – bloku energetycznego B11 o mocy 1075 MW w Elektrowni Kozienice, Spółce Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo S.A. za skuteczne i konsekwentne realizowanie polityki dywersyfikacji źródeł oraz kierunków dostaw gazu do Polski, Polskiemu Komitetowi Energii Elektrycznej za konsekwentne i skuteczne reprezentowanie interesów branży energetycznej w zakresie polityki energetycznej i gospodarczej na arenie międzynarodowej, Gminie Pruszcz Gdański za konsekwencję w działaniach w zakresie zrównoważonego rozwoju energetyki na terenie Gminy i poprawę bezpieczeństwa ekologicznego.

Następnie odbyła się ceremonia wręczenia statuetki „Fale Innowacji 2018”, w ramach konkursu „Laboratorium Innowacyjności” przygotowanego w ramach OSE GDAŃSK 2018 z inicjatywy Grupy GPEC. W tym roku statuetkę otrzymała firma ENETECH Sp. z o.o. za projekt zbiornika do magazynowania oraz transportu ciepła.

 

Po wręczeniu nagród „Bursztyn Polskiej Energetyki 2018” oraz „Fale Innowacji 2018” debaty Szczytu odbywały się w dwóch równolegle trwających częściach. W ramach części pierwszej odbyły się debaty „Strategia rozwoju polskiej energetyki – między polityką, bezpieczeństwem a biznesem”, „Współpraca energetyczna państw basenu Morza Bałtyckiego” oraz „Ciepło, kogeneracja i efektywność energetyczna – Polska bez smogu”. W drugiej zaś części odbyły się debaty „Gospodarka 4.0 – energetyka i przemysł”, „Rynek energii elektrycznej, ropy i gazu – uwarunkowania dalszego rozwoju” oraz panel prezentacyjny „Laboratorium Innowacyjności – prezentacje innowacyjnych rozwiązań w przemyśle”.

 

Debatę pt. „Strategia rozwoju polskiej energetyki – między polityką, bezpieczeństwem a biznesem” poprowadzili  dr Jerzy Baehr – Partner Zarządzający, Kancelaria WKB Wierciński Kwieciński Baehr oraz Maciej Szambelańczyk – Partner, Kancelaria WKB Wierciński Kwieciński Baehr, zaś w roli prelegentów wystąpili: Mateusz Aleksander Bonca – p.o. Prezesa Zarządu, Grupa LOTOS S.A.; Wojciech Hann – Członek Zarządu, Bank Gospodarstwa Krajowego; Anna Jakób – Członek Zarządu, Grupa GPEC; Paweł Jakubowski – Prezes Zarządu, Polskie LNG S.A.; Jacek Kościelniak – Wiceprezes Zarządu ds. Finansowych, ENERGA S.A.; Mirosław Kowalik – Prezes Zarządu, Enea S.A.; prof. UAM dr hab. Maciej Mataczyński – Partner Zarządzający, Kancelaria SMM Legal; Rafał Miland – Wiceprezes Zarządu, PERN S.A.; Piotr Woźniak – Prezes Zarządu, PGNiG S.A.; Paweł Ostrowski – Wiceprezes Zarządu, Towarowa Giełda Energii S.A. Jeden z kluczowych tematów dyskusji dotyczył gospodarki paliwowej, energetycznej i gazowej jako czynników mobilizujących rozwój. Omawiano także zagadnienia przejęć kapitałowych w strategii bezpieczeństwa energetycznego kraju oraz najważniejszych projektów infrastrukturalnych w Polsce i ich efektów. W dalszej kolejności analizowano, jakie niezbędne inwestycje i źródła finansowania muszą zostać poczynione w obszarze sieci przesyłowych i magazynów gazu. Równie ważne było omówienie docelowego modelu gazu dla Polski w kontekście krajowych zasobów i uwarunkowań ich eksploatacji. Z drugiej strony zaproszeni goście przyjrzeli się sektorowi paliwowemu i jego strategii wobec wyzwań przyszłości, co stanowiło wstęp do rozmów na temat terminala naftowego i gazowego jako elementu strategii bezpieczeństwa energetycznego Państwa.

 

Debata Oksfordzka pt. „Współpraca energetyczna państw basenu Morza Bałtyckiego” poprowadzona została przez Herberta Leopolda Gabrysia – Przewodniczącego Komitetu ds. Energii i Polityki Klimatycznej, Krajowa Izba Gospodarcza oraz prof. Waldemara Kamrata – Politechnika Gdańska. Do dyskusji zaś zostali zaproszeni: dr. inż. Graham M. Butt – Kierownik referatu ds. energii odnawialnej, Ministerstwo Energetyki, Infrastruktury, Digitalizacji Meklemburgii Pomorza Przedniego; Krzysztof Figel – Konsul Honorowy Republiki Łotewskiej w Gdańsku; Daniel Larsson – Radca Handlowy, Ambasada Szwecji w Polsce; Mieczysław Struk – Marszałek Województwa Pomorskiego; Maciej Stryjecki – Prezes Zarządu, Fundacja na Rzecz Energetyki Zrównoważonej; Marcin Wiśniewski – Starszy Doradca Handlowy ds. Energetyki i Środowiska Ambasada Królestwa Danii w Polsce. Tematy, jakie zostały poruszone w ramach dyskusji to m.in. Alternatywne, sprawdzone modele rozwoju rynków energii, paliw, gazu i OZE w krajach ościennych, a także obszary współpracy pomiędzy krajami basenu Morza Bałtyckiego. Równie ważną kwestią były wspólne projekty i efekty synergii, jak i dyskusja nad projektem Nord Stream 2 z perspektywy interesów Polski i krajów sąsiadujących. Na koniec zaś przyjrzano się perspektywicznym projektom off-shore oraz e-mobility.

 

Debata „Ciepło, kogeneracja i efektywność energetyczna – Polska bez smogu” moderowana była przez dr Dariusza Gulczyńskiego – Auditing Committee Member, Associate Expert, Światowa Rada Energetyczna. W roli prelegentów wystąpili: Jan Krzysztof Ardanowski – Poseł na Sejm RP, Komisja do Spraw Energii i Skarbu Państwa; Bogusław Białowąs – Prezes Zarządu, Bank Ochrony Środowiska S.A.; Wojciech Dąbrowski – Prezes Zarządu, PGE Energia Ciepła S.A.; Piotr Górnik – Prezes Zarządu, Fortum Power and Heat Polska Sp. z o.o.; Maciej Kazienko – Prezes Zarządu, WFOŚiGW w Gdańsku; Kazimierz Kujda – Prezes NFOŚiGW; Roman Masek – Dyrektor Techniczny, BELSE Sp. z o.o.; Małgorzata Mika-Bryska – Dyrektor ds. Regulacji i Relacji Publicznych, Veolia Energia Polska; Jacek Szymczak – Prezes, Izba Gospodarcza Ciepłownictwo Polskie; Krzysztof Zborowski – Prezes Zarządu, Radomskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej „RADPEC” S.A. Panel rozpoczął się od prezentacji dotyczącej możliwości modernizacyjnych elementów urządzeń ciepłowniczych pod kątem mniejszego zużycia energii, co pozwoliło odnieść się do tematu inwestycji w ciepłownictwie. W dalszej kolejności  zastanawiano się nad kwestią polityki antysmogowej i roli ciepłownictwa w walce z zanieczyszczeniem powietrza. W tym kontekście kluczowe było przeanalizowanie kierunków regulacji i rozwoju ciepła systemowego z punktu widzenia URE i przedsiębiorstw. Kolejna część dyskusji dotyczyła sieci ciepłowniczych, jako elementu ekorozwoju i kogeneracji w Polsce, a także możliwości wsparcia ciepłownictwa ze środków pochodzących z Unii Europejskiej, jak i również środków krajowych. Na koniec zaś odniesiono się do możliwości współpracy ciepłownictwa z samorządami oraz OZE.

 

Debata „Gospodarka 4.0 – energetyka i przemysł”, poprowadzona została przez Marka Króla – Radcę Prawnego i Partnera w Kancelarii MAGNUSSON, zaś w dyskusji wzięli udział: Daniel Betke – Wiceprezes Zarządu, BSiPE „ENERGOPROJEKT POZNAŃ” S.A.; Sławomir Brzeziński – Wiceprezes Zarządu, Grupa Azoty ZAK S.A.; dr Adam B. Czyżewski – Główny Ekonomista, PKN ORLEN S.A.;  Marcin Lewandowski – Członek Zarządu, Grupa GPEC; dr hab. inż.  Krzysztof Madajewski, Prof. IEn. – Przewodniczący Rady Inteligentnej Specjalizacji Pomorza ISP3, Dyrektor Instytutu Energetyki Oddział Gdańsk; Roman Masek – Dyrektor Techniczny, BELSE Sp. z o.o.; Artur Sadowski – Dyrektor Zarządzający Pionem Ryzyka Kredytowego, Bank Gospodarstwa Krajowego; dr inż. Tomasz Zieliński – Prezes Zarządu, Polska Izba Przemysłu Chemicznego. Dyskusja rozpoczęta została od przybliżenia zgromadzonym na Sali, czym jest Gospodarka 4.0. Następnie starano się odpowiedzieć na pytanie, czy z punktu widzenia przedsiębiorstw lepsze jest radykalne wdrażanie rozwiązań przełomowych czy lepszy jest jednak rozwój poprzez optymalizację. W tym kontekście podjęto także temat inwestycji w bezpieczeństwo. Druga część dyskusji poświęcona była aspektom prawno-regulacyjnym – odniesiono się w niej do rynku mocy, dynamiki otoczenia regulacyjnego w aspekcie bezpieczeństwa projektów inwestycyjnych oraz ogólnej roli Państwa w kreowaniu, wspieraniu i regulowaniu nowych modeli biznesowych. Dzięki wyciągniętym wnioskom możliwe było odniesienie się do rozwoju gospodarki narodowej w czasach globalnej konkurencji, jak i również procesu przeobrażeń polskiego przemysłu na przykładzie przemysłu chemicznego.

 

Debata „Rynek energii elektrycznej, ropy i gazu – uwarunkowania dalszego rozwoju” odbyła się pod opieką merytoryczną dr Przemysława Zaleskiego – Prezesa Zarządu, InfoEngine S.A. W dyskusji zaś wzięli udział: Adam Burda – Dyrektor Departamentu Klienta Strategicznego – Energetyka, Paliwa i Nowe Technologie, PKO Bank Polski S.A.; Henryk Kaliś – Przewodniczący, Forum Odbiorców Energii Elektrycznej i Gazu; Piotr Kasprzak – Członek Zarządu, Hermes Energy Group S.A.; Kazimierz Rajczyk – Dyrektor Zarządzający Sektorem, Departament Klientów Strategicznych ING Bank Śląski S.A.; Andrzej Sikora – Prezes Zarządu, Instytut Studiów Energetycznych; Grzegorz Żarski – Dyrektor Biura Rozwoju Rynku i Analiz, Towarowa Giełda Energii S.A. Zaproszeni goście w pierwszej kolejności odnieśli się do stanu zawansowania prac nad rynkiem mocy, nie bez znaczenia była także kwestia łącznej sprzedaży energii i gazu. Wnioski pozwoliły prelegentom odnieść się do pytania, czy lepiej radzą sobie przedsiębiorstwa Skarbu Państwa czy prywatni operatorzy. W dalszej kolejności podniesiono temat efektywności energetycznej z perspektywy ponoszonych kosztów. Równie ciekawym zagadnieniem była kwestia kierunków rozwoju rynku energii (koncentracja, czy liberalizacja) z punktu widzenia doświadczeń dostawców oraz rola Towarowej Giełdy Energii w kreowaniu zmian na rynku. Na koniec uczestnicy dyskusji rozważali  tematy tradingu jako największej wartości dodanej i elementu budowania przewagi konkurencyjnej, podjęto także kwestie modeli współpracy prosumentów z grupami energetycznymi.

 

Laboratorium Innowacyjności – prezentacje innowacyjnych rozwiązań w przemyśle” był panelem prezentacyjnym w ramach którego uczestnicy mogli zapoznać się ze zgłoszonymi projektami do konkursu „Laboratorium Innowacji”, organizowanego z inicjatywy Grupy GPEC. W panelu swoje wystąpienia mieli: Mateusz Lisowski – Enetech Sp. z o.o. (tytuł prezentacji: Zbiornik do magazynowania oraz transportu ciepła); Damian Szewczyk – Gradis (tytuł prezentacji: Zwiększenie zwrotu z inwestycji w oświetlenie dróg i ulic); Aron Michalczyk – SAL MULTIROTOR POWERLINE STRINGING (tytuł prezentacji: Wykorzystanie dronów latających w celu przygotowania prac naciągu przewodów roboczych i światłowodowych podczas budowy linii wysokiego napięcia w trudnym terenie); Paweł Orlof – Veolia Energia Polska (tytuł prezentacji: Ekologiczne Ciepło dla Poznania); Piotr Szymański – Sabur Sp. z o.o. (tytuł prezentacji: System zarządzania i monitoringu zużycia mediów); Tomasz Siudyga – COBANT Sp. z o.o. Sp. K. (tytuł prezentacji: Zagospodarowanie odpadów z przetwórstwa węgla kamiennego zdeponowanych w osadnikach i rekultywacja terenów zdegradowanych). Moderatorem dyskusji był Marek Dawidowski – Kierownik Działu Nowych Biznesów, Grupa GPEC

 

W drugim dniu Szczytu odbyły się cztery debaty, które rozpoczęły się od panelu „Status inwestycji infrastrukturalnych, energetycznych i pochodnych (z)realizowanych przez samorządy do 2018 r.” – jego moderatorem był Tomasz Balcerowski – Wiceprezes, Pracodawcy Pomorza, zaś w roli prelegentów wystąpili: Michał Glaser – Dyrektor Obszaru Metropolitarnego Gdańsk-Gdynia-Sopot; Piotr Grzelak – Zastępca Prezydenta ds. Polityki Komunalnej, Miasto Gdańsk; Jarosław Jóźwiak – Adwokat w Kancelarii Prof. Marek Wierzbowski i Partnerzy – Adwokaci i Radcowie Prawni; Janusz Kubicki – Prezydent Miasta Zielona Góra; Ryszard Świlski – Członek Zarządu Województwa Pomorskiego; Grzegorz Walczukiewicz – Dyrektor, Związek Miast i Gmin Morskich. Na początku debaty każdy z zaproszonych gości krótko przedstawił kluczowe inwestycje, jakie obecnie trwają lub w najbliższym czasie mają się rozpocząć na terenie ich samorządów. Pozwoliło to odnieść się do pytania o rolę jednostek samorządowych przy realizacji projektów infrastrukturalnych, w tym m.in. o zakres współpracy z OSD przy wyznaczaniu kierunków inwestycji sieciowych. W tym kontekście starano się także przeanalizować kwestie podłączenia OZE do sieci, w kontekście lokalnej konkurencji i bezpieczeństwa systemu. Na koniec odniesiono się do przyszłości projektów dotyczących spalarni odpadów oraz biogazowni.

 

Debata „Elektromobilność” odbyła się przy wsparciu merytorycznym Jakuba Wiecha – Zastępcy Redaktora Naczelnego, Energetyka24.com, zaś w dyskusji wzięli udział: Rafał Budweil – Prezes Zarządu, Triggo S.A.; Piotr Cieśliński – Poseł na Sejm RP, Przewodniczący Podkomisji stałej do spraw polityki rozwoju inteligentnych miast i elektromobilności; Rafał Czyżewski   – Prezes Zarządu, GreenWay Polska Sp. z o.o.; Anna Jakubowska – Dyrektor Departamentu Środków Zagranicznych, NFOŚiGW; prof. dr hab. inż. Jacek Kijeński – Instytut Chemii Przemysłowej; Sylwia Koch-Kopyszko – Prezes Zarządu, Unia Producentów i Pracodawców Przemysłu Biogazowego, Prezes Zarządu, Polskie Stowarzyszenie Elektromobilności; Krzysztof Kochanowski – Prezes Zarządu PIME; Adam Stępień – Dyrektor Generalny, Krajowa Izba Biopaliw; Robert Zasina – Prezes Zarządu TAURON Dystrybucja, Prezes PTPiREE. Zaproszeni goście na początku dyskusji odnieśli się do problemu rozbudowy infrastruktury ładowania z perspektywy OSD i samorządów, jednocześnie wskazując na kluczowe szanse dla inwestorów w sektorze elektromobilności, w tym także możliwości zysków komercyjnych w tym obszarze. Nie bez znaczenia była także kwestia E-mobility jako elementu koncepcji smart city. W dalszej części dyskusji skoncentrowano się na Ustawie o elektromobilności w kontekście pytania o to, jak spopularyzować samochody elektryczne i utworzyć rynek na inwestycje w infrastrukturę ładowania pojazdów elektrycznych. Na koniec zaś zastanawiano się nad koncepcją polskiego projektu samochodu elektrycznego na tle konkurencji oraz wykorzystania paliw alternatywnych – a w szczególności wodoru i biopaliw – jako możliwych i najbardziej realnych ścieżek rozwoju.

 

W debacie „Miejsce odnawialnych źródeł energii w nowej Polityce energetycznej Polski” wzięli udział prof. dr hab. inż. Janusz T. Cieśliński –  prof. zw. PG – Prorektor ds. Organizacji Politechniki Gdańskiej; Andrzej Czerwiński – Poseł na Sejm RP, Przewodniczący Parlamentarnego Zespołu ds. Energetycznego Pakietu Zimowego; Ewa Malicka – Prezes Zarządu, Towarzystwo Rozwoju Małych Elektrowni Wodnych; Magdalena Mitas – Adwokat / Partner, Magnusson, Tokaj i Partnerzy Adwokaci i Radcowie Prawni Sp.p.; Janusz Steller – Prezes Zarządu, Towarzystwo Elektrowni Wodnych; Mariusz Witoński – Prezes Zarządu, Polskie Towarzystwo Morskiej Energetyki Wiatrowej; Maciej Szambelańczyk – Partner, Kancelaria WKB Wierciński Kwieciński Baehr. Moderatorem panelu był Maciej Stryjecki – Prezes Zarządu, Fundacja na Rzecz Energetyki Zrównoważonej. Dyskusja rozpoczęła się od nakreślenia miejsca odnawialnych źródeł energii w polityce energetycznej Polski, co pozwoliło odnieść się do zagadnienia kierunków rozwoju technologii w obszarze OZE. Następnie przeanalizowano skutki nowelizacji ustawy o OZE dla branży wiatrowej, biogazowej, słonecznej i wodnej, w podsumowaniu debaty zaś zastanawiano się, czy pakiet zimowy UE jest szansą czy zagrożeniem dla polskiej energetyki.

 

Dyskusja zamykająca tegoroczną edycję Szczytu została zatytułowana „Morska energetyka wiatrowa i przemysł energetyki morskiej – nową polską specjalizacją”. Jej moderatorem był ponownie Maciej Stryjecki – Prezes Zarządu, Fundacja na Rzecz Energetyki Zrównoważonej, zaś w roli prelegentów debaty wystąpili: Andrzej Czech – Prezes Zarządu, Energomontaż-Północ Gdynia S.A; Zbigniew Gryglas – Poseł na Sejm RP, Przewodniczący Zespołu ds. Morskiej Energetyki Wiatrowej; Marcin Horała – Poseł na Sejm RP, Wiceprzewodniczący Zespołu ds. Morskiej Energetyki Wiatrowej; Jacek Kopczyński – Dyrektor ds. Inwestycji i Biznesu Stalowego, MARS Shipyards & Offshore; dr Michał Michalski – Członek Zarządu, Polenergia S.A.; dr Arkadiusz Sekściński – Wiceprezes Zarządu, PGE Energia Odnawialna S.A.; Jakub Wnuczyński – Dyrektor Handlowy, GSG Towers Sp. z o.o. W pierwszej kolejności zaproszeni goście podjęli temat potencjału morskiej energetyki wiatrowej i przemysłu morskiego w Polsce, co stanowiło wstęp do analizy planów inwestycyjnych krajowych liderów w rozwoju morskich farm wiatrowych. Ważnym elementem debaty było omówienie szans, doświadczeń i wyzwań dla polskiego przemysłu energetyki morskiej. W podsumowaniu odniesiono się do Narodowego Programu Rozwoju Morskiej Energetyki Wiatrowej.

 

Interesująca dyskusja, zarówno pomiędzy uczestnikami paneli, jak i dzięki licznym pytaniom z sali świadczy o dużym zainteresowaniu poruszonymi tematami i stanowi punkt wyjścia do debaty w kolejnej edycji Ogólnopolskiego Szczytu Energetycznego, który odbędzie się już na wiosnę przyszłego roku. Więcej szczegółów można znaleźć na stronie internetowej www.osegdansk.pl.

 

Ogólnopolski Szczyt Energetyczny był wspierany przez liczne grono firm partnerskich oraz partnerów medialnych, które angażowały się w przygotowania wspomnianego przedsięwzięcia.

 

Europejskie Centrum Biznesu główny organizator OSE GDAŃSK 2018 pragnie szczególnie podziękować Partnerom Głównym: PGE Polskiej Grupie Energetycznej S.A. oraz Polskiemu Koncernowi Naftowemu ORLEN S.A., Partnerom: Bankowi Gospodarstwa Krajowego, BELSE Sp. z o.o., Fortum Power and Heat Polska Sp. z o.o., Gaz-System S.A., Grupie GPEC, ING Bankowi Śląskiemu S.A., Grupie LOTOS S.A., PERN S.A., Towarowej Giełdzie Energii S.A., VEOLIA Energia Polska S.A., Kancelarii WKB Wierciński, Kwieciński, Baehr Spółka komandytowa, Gospodarzowi Gali Bursztyn Polskiej Energetyki Miastu Gdańsk, Sponsorom: Polskiemu Górnictwu Naftowemu i Gazownictwu S.A., Energoprojekt Poznań S.A., Bankowi Ochrony Środowiska S.A., Urzędowi Dozoru Technicznego, Kancelarii Magnusson. Pragniemy także podziękować za współpracę Fundacji na Rzecz Energetyki Zrównoważonej, Krajowej Organizacji Innowatorów Przemysłu INNOVO, Pracodawcom Pomorza oraz firmie UpLive.

 

Podziękowania należą się także Głównemu Patronowi Medialnemu Portalowi Energetyka24.com oraz Patronom Medialnym: Portalowi BiznesAlert, Magazynowi Biomasa, Portalowi CEO.com.pl, Centrum Informacji o Rynku Energii CIRE.PL, Czasopismu Energetyka Wodna, Portalowi Energetykon.pl, Magazynowi Energetyka Cieplna i Zawodowa, Portalom z Grupy Xtech: energetykacieplna.pl. elektroinzynieria.pl, srodowisko.pl, Portalowi EnergiaDirect.pl, Portalowi Ekorynek.com, Magazynowi Energia i Recycling, Portalowi ESCO w Polsce, Magazynowi Express Przemysłowy, Gazecie Polskiej Codziennie, Portalowi Energia Gigawat, Portalowi GlobEnergia, Portalowi Inzynieria.com, Portalowi Investing.com, Magazynowi Law Business Quality, Liderom Innowacyjności, Magazynowi Nowoczesne Technologie w Przemyśle, Portalowi Nuclear.pl, Radiu Gdańsk, Magazynowi Smart Grids Polska, Portalowi Strategie i Biznes, TVP 3 Gdańsk, Portalowi Teraz Środowisko, Warsaw Business Journal, Wiadomościom Naftowym i Gazowniczym, Portalowi WysokieNapiecie.pl.

Wenezuela jest bankrutem. Stoi na ropie i tonie

Marcin Lipka
Marcin Lipka, główny analityk Cinkciarz.pl

Kraj z największymi na świecie złożami ropy naftowej spada w gospodarczą otchłań. W Wenezueli przerażać może jednak nie tylko fatalna sytuacja gospodarcza, ale przede wszystkim dramatyczny kryzys humanitarny spowodowany brakiem leków czy powszechnym niedożywieniem dzieci – pisze Marcin Lipka, główny analityk Cinkciarz.pl.

Wenezuela jest bankrutem. Państwo nie spłaca zagranicznych zobowiązań, a inflacja przekracza 10 tys. proc. rocznie. Jeszcze w 2012 r. za jednego amerykańskiego dolara można było kupić 10 boliwarów (VEF), a teraz 400 tys. Międzynarodowy Fundusz Walutowy ocenia, że PKB uległo obniżeniu o 25 proc. tylko w ostatnich dwóch latach, a spada już piąty rok z rzędu. Wszystko to dzieje się w kraju, gdzie potwierdzone zasoby ropy naftowej wynoszą według Amerykańskiej Agencji Energetycznej (EIA) 301 mld baryłek. Jak to możliwe, że Wenezuelczycy zamiast pławić się w bogactwie leczą się medykamentami dla zwierząt, a dzieci umierają z niedożywienia?

Utopijny socjalizm

Niespotykany w rozwiniętym świecie kryzys, który trapi Wenezuelę, zbiegł się z powołaniem na stanowisko prezydenta Nicolasa Maduro w 2013 r. Faktycznie jednak źródła tego załamania można znaleźć znacznie wcześniej. Już za czasów jego poprzednika, czyli Hugo Chaveza, państwo coraz bardziej przesuwało się w stronę utopijnego socjalizmu, gdzie wszystko musi być darmowe, całą gospodarkę kontroluje państwo, a zagraniczny kapitał jest największym złem, mimo że bez niego nie można efektywnie wykorzystać zasobów naturalnych.

Dobrym dowodem na przekroczenie granicy zamknięcia się kraju na zewnętrzne otoczenie jest fakt, że władze w Caracas od 12 lat nie pozwalają na przybycie misji MFW w celu oceny gospodarczej sytuacji. Dopóki jednak ceny ropy naftowej były wysokie, większość problemów udawało się „zamiatać pod dywan”, a rynek, głównie poprzez zadłużenie państwowego koncernu wydobywczego, pożyczał pieniądze na finansowanie niewydolnego systemu. Gdy jednak ceny ropy zaczęły spadać, pojawiły się prawdziwe kłopoty.

Gospodarczy upadek

Zwykle pierwsze oznaki problemów gospodarczych pokazuje zachowanie się waluty. Już pod koniec 2012 r. kurs czarnorynkowy bolivara zaczął odbiegać od oficjalnego, stałego poziomu wymiany z dolarem. Na początku były to różnice kilkudziesięciu proc. W kolejnych kwartałach kurs oficjalny nie miał już żadnego powiązania z rzeczywistością. Pod koniec 2014 r. amerykańska waluta była warta 100 VEF na czarnym rynku, po kolejnych 12 miesiącach było to już prawie 1000 VEF, a na początku 2018 r. trzeba było zapłacić za dolara 100 tys. VEF. Kurs oficjalny cały czas wynosił 9,95 VEF.

W lutym rząd zdecydował się na dewaluację i obecnie za dolara oficjalnie trzeba płacić prawie 50 tys. VEF. Kurs czarnorynkowy (dane „Dolartoday”) wynosi już jednak ok. 400 tys VEF. Tak gwałtowna przecena lokalnej waluty sugeruje, że bank centralny finansuje rząd, drukując pusty pieniądz.

Potwierdza to poziom inflacji, który według szacunków przedstawionych przez lokalny parlament wynosił w marcu 8878 proc. MFW ocenia, że w tym roku ceny mogą wzrosnąć o ok. 13 tys. proc. Fundusz także prognozuje, że poziom PKB w przyszłym roku będzie o ok. 40 proc. niższy niż w momencie dojścia przez Maduro do władzy.

Skalę gospodarczej katastrofy dobrze pokazują także dane o imporcie. Według szacunków wiodącego amerykańskiego think-tanku Council on Foreign Relations (CFR) import Wenezueli wynosił jedynie 18 mld dol. rocznie, podczas gdy w 2012 r. było to 66 mld. Z kolei załamanie popytu konsumpcyjnego idealnie potwierdzają dane o sprzedaży nowych samochodów. W 2012 r. średnio nabywano miesięcznie ok. 10 tys. aut. Ostatnie dane (z połowy 2017 r.) pokazują, że miesięczna sprzedaż nie przekracza 300 sztuk przy populacji kraju na poziomie 30 mln.

Gdzie się podziała ropa?

Ropa oczywiście jest, i to ponad 300 mld baryłek, a przy ostrożnej wycenie jej wartość można oszacować na 15 bln dol. Kłopot w tym, że brak inwestycji, wyrzucenie z kraju zagranicznych firm wydobywczych oraz przejęcie władzy w sektorze naftowym przez członków armii powodują dramatyczny spadek jej produkcji.

Marcowe dane OPEC pokazują, że Wenezuela wydobywała dziennie tylko 1,5 mln baryłek. To nie tylko o 900 tys. baryłek mniej niż pod koniec 2015 r., ale także najmniej od pół wieku, pomijając kilka miesięcy 2002 r., gdy Wenezuelę trapiły strajki związane z nieudanym zamachem stanu na prezydenta Chaveza i chęcią przejęcia władzy przez środowisko związane z zarządzającymi sektorem naftowym.

Kryzys humanitarny

Mieszkańcy krajów rozwiniętych są przyzwyczajeni do tego, że co jakiś czas pojawia się kryzys. Rzadko jednak ma on wymiar katastrofy humanitarnej. W Wenezueli jest jednak inaczej.

Kraj dramatycznie ograniczył import, a sprawujący realną władzę oficjele nie wpuszczają zagranicznych organizacji humanitarnych. W poruszający sposób skala problemu została opisana w analizie The New York Times („As Venezuela Collapses, Children Are Dying of Hunger”).

Pięciomiesięczna obserwacja pracy 21 publicznych szpitali w Wenezueli przeprowadzona przez NYT pokazuje szokujący wzrost śmiertelności niemowląt w wieku do czwartego tygodnia z powodu niedożywienia oraz chorób. Potwierdzają to oficjalne dane Ministerstwa Zdrowia, gdzie od 2012 r. odsetek zgonów niemowląt do czwartego tygodnia życia wzrósł  100-krotnie (z 0,02 proc. do 2 proc. populacji). Śmiertelność matek w tym samym okresie wzrosła 5-krotnie.

Kryzys ekonomiczny oraz wojny gangów przemycających narkotyki powodują, że w okresie ostatnich 10 lat liczba zabójstw prawie potroiła się (dane „Financial Times”) i wynosi obecnie blisko 30 tys. rocznie.

Pustki w państwowej kasie prowadzą także do szokujących zachowań obywateli. W jednym z reportaży agencji Bloomberg „Life in Caracas” możemy przeczytać, że w związku z brakiem leków mieszkańcy kraju masowo kupują i zażywają medykamenty przeznaczone dla zwierząt.

Czy jest wyjście z zapaści?

Teoretycznie kraj mógłby bardzo szybko stanąć na nogi. Znaczne zasoby ropy naftowej i otwarcie granic dla kapitału zagranicznego oraz organizacji humanitarnych spowodowałoby gwałtowną poprawę sytuacji mieszkańców. Również MFW przygotowuje pomoc dla Wenezueli, która według Funduszu potrzebuje ok. 30 mld dol. Kiedy to nastąpi? Wszystko zależy od woli politycznej sprawującej władzę ekipy prezydenta Maduro.

Zmiany w składzie Zarządu Alior Banku

13 kwietnia br. Rada Nadzorcza Alior Banku powołała Agatę Strzelecką, Mateusza Poznańskiego oraz Macieja Surdyka w skład Zarządu Alior Banku. Wcześniej Rada przyjęła rezygnacje Urszuli Krzyżanowskiej-Piękoś oraz Celiny Waleśkiewicz. 

Rada Nadzorcza Alior Banku powołała w skład Zarządu Agatę Strzelecką, dotychczas Dyrektora Zarządzającego Pionem Operacji, Mateusza Poznańskiego, dotychczas Dyrektora Zarządzającego Pionem Rozwoju Bankowości Detalicznej oraz Macieja Surdyka, dotychczas Dyrektora Zarządzającego Pionem Rozwoju Bankowości Przedsiębiorstw. Wcześniej Celina Waleśkiewicz i Urszula Krzyżanowska-Piękoś zrezygnowały z pełnionych funkcji w Zarządzie Alior Banku, a Rada Nadzorcza ich rezygnacje przyjęła.

Bardzo dziękuję Celinie i Uli za ich ponad 10-letni, trudny do przecenienia wkład w budowę, a następnie w rozwój i umacnianie pozycji Alior Banku w sektorze bankowym. Ich wiedza i doświadczenie w istotny sposób przyczyniły się do powodzenia realizacji strategicznych przedsięwzięć: integracji Banku z wydzieloną częścią Banku BPH oraz opracowania założeń i wdrażania strategii „Cyfrowego buntownika” – mówi Katarzyna Sułkowska, wiceprezes Zarządu Alior Banku pełniąca obowiązki prezesa. Serdecznie gratuluję nowo powołanym członkom Zarządu. Jestem przekonana, że połączenie kompetencji dotychczasowego składu z awansami wewnętrznymi osób, które kierowały i aktywnie uczestniczyły w najważniejszych projektach Banku w ostatnich latach stanowi gwarancję realizacji strategicznych celów banku do 2020 r. i przyczyni się do dalszego budowania wartości dla akcjonariuszy – dodaje Katarzyna Sułkowska.

Agata Strzelecka będzie nadzorować Pion IT, Pion Operacji oraz Pion Bankowości Cyfrowej i Sprzedaży Zdalnej. Mateusz Poznański pokieruje jednostkami organizacyjnymi Banku odpowiedzialnymi za sprzedaż
w obszarze klienta detalicznego, działalność maklerską, sieci zewnętrzne, produkty klienta indywidualnego, consumer finance oraz za relacje z klientem indywidualnym. Z kolei Maciej Surdyk będzie zarządzał jednostkami organizacyjnymi Banku odpowiedzialnymi za sprzedaż w obszarze klienta biznesowego, produkty klienta biznesowego, działalność skarbową, biznes AGRO i leasing, fundusze Unii Europejskiej
i programy publiczne oraz relacje z klientem biznesowym.

Zarząd Alior Banku od 13 kwietnia br. kształtuje się następująco:

  • Katarzyna Sułkowska – wiceprezes Zarządu pełniąca obowiązki prezesa Zarządu,
  • Filip Gorczyca – wiceprezes Zarządu,
  • Sylwester Grzebinoga – wiceprezes Zarządu,
  • Marcin Jaszczuk – wiceprezes Zarządu,
  • Mateusz Poznański – wiceprezes Zarządu,
  • Agata Strzelecka – wiceprezes Zarządu,
  • Maciej Surdyk – wiceprezes Zarządu.

Inflacja wyhamowuje

Inflacja w marcu br., w ujęciu rocznym wyniosła 1,3 proc. W lutym wzrost cen towarów i usług konsumpcyjnych osiągnął 1,4 proc. W stosunku do poprzedniego miesiąca ceny obniżyły się o 0,1 pkt proc. – podał GUS, potwierdzając dane z szybkiego szacunku.

Ostatnio niższą inflację mieliśmy w grudniu 2016 roku. Wtedy ceny wzrosły o 0,8 proc. W marcu decydujący wpływ na spadek inflacji miały niższe ceny paliw do środków transportu oraz ceny użytkowania mieszkania oraz nośników energii. Obserwowany w ostatnim tygodniu marca wzrost cen paliw na stacjach benzynowych nie był już w stanie przełożyć się na wyższą inflację. Z kolei wzrost cen odzieży i obuwia (o 2,3 proc.), zapewne związany z wiosennymi już zakupami, przyczynił się do podwyższenia marcowego wskaźnika.

W ujęciu rocznym największy wpływ na wskaźnik cen i towarów konsumpcyjnych miały wyższe ceny żywności (o 3,9 proc.) i użytkowania mieszkania (o 1,6 proc.). W najbliższych miesiącach możemy się jednak spodziewać obniżenia cen wielu produktów spożywczych, m.in. masła, jaj, mleka, co niewątpliwie wpłynie na wyhamowanie tempa wzrostu cen żywności.

Nie znaczy to jednak, że inflacja dalej będzie się kurczyła. Przede wszystkim ze względu na sytuację na rynku pracy. Już teraz co trzeci pracodawca ma kłopoty ze znalezieniem pracowników. Aby ich pozyskać przedsiębiorstwa będą musiały więcej im zapłacić. Tym bardziej, że rynek pracy cudzoziemców (głównie Ukraińców) nie jest bez dna i już widać na nim pierwsze objawy zadyszki. A to przełożyć się może na wzrost popytu konsumpcyjnego, a w konsekwencji na wyższe ceny towarów.

Spadek inflacji, z którym mamy do czynienia od grudnia ubiegłego roku, to dobra informacja dla wszystkich, którzy swoje oszczędności gromadzą w bankach. Ich pieniądze przestaną tracić na wartości, ponieważ realne oprocentowanie lokat jedno i trzymiesięcznych jest już dodatnie, chociaż zysk z lokat jest minimalny i raczej nie zachęci nowych klientów do masowego przenoszenia pieniędzy do banków.

Spadek inflacji oddala też perspektywę podwyżki stóp procentowych. Po ostatniej wypowiedzi prezesa NBP, można się spodziewać, że podwyżki stóp może nie być ani w tym, ani przyszłym roku. To ucieszy osoby mające kredyty złotowe, ponieważ nie będą musiały przeznaczać więcej pieniędzy na spłatę rat kredytowych.

Komentarz Zbigniewa Maciąga, eksperta Konfederacji Lewiatan