Kryptowaluty w pigułce

Temat kryptowalut nie schodzi ze świecznika. Powszechny dostęp do ponad kilkuset różnorodnych kryptowalut wykonanych w najróżniejszych technologiach rozgrzewa emocje, staje się tematem nr 1 na światowych rynkach gospodarczych i jednocześnie oferuje atrakcyjne możliwości inwestycyjne zarówno dla początkujących, jak i mniej zaawansowanych inwestorów.

Rynek kryptowalut to dynamicznie zmieniające się środowisko, które rządzi się całkowicie odmiennymi zasadami i prawidłami niż klasyczne instrumenty obecne na rynku kapitałowym i walutowym.

Czym są kryptowaluty?

Zwane inaczej walutami cyfrowymi, kryptowaluty to rozbudowany system księgowy, który umożliwia tworzenie, przechowywanie oraz przydzielanie informacji o stanie posiadania inwestorów w przyjętych, umownych jednostkach, które reprezentują określoną wartość. Parametry kryptowalut określane są za pomocą kodu – głównie opartego na Blockchainie, choć coraz częściej twórcy kryptowalut wypracowują odmienne architektury wypuszczanych cyfrowych walut. Bez wątpienia jednak system Blockchain jest najpopularniejszym systemem transakcyjnym.

W jaki sposób obraca się kryptowalutami?

Tym, z czego słyną kryptowaluty, jest zdecentralizowany sposób realizowania transakcji. Obrót cyfrowymi walutami nie jest w żaden sposób kontrolowany, przez co zarówno stan portfela, jak i przepływ środków nie są nadzorowane przez instytucje finansowe i organy państwowe.

Obrót cyfrowymi walutami opiera się na zasadzie sieci peer to peer (P2P) opartej na architekturze sieciowej oraz założeniach związanych z niezależną pracą węzłów sieciowych. Każdy portfel i jego użytkownik zachowuje pełną anonimowość, a realizowanie transakcji sprowadza się do przenoszenia środków z jednego do drugiego portfela poprzez tworzenie specjalnego zapisu w Blockchainie.

Cyfrowe waluty to wciąż dynamicznie zmieniający się i nieprzewidywalny rynek, przez co obrót takimi aktywami obarczony jest podwyższonym ryzykiem inwestycyjnym. Niemniej jednak nie zniechęca to miliony stałych i nowych inwestorów przed wejściem w ten niezwykły świat oferujący ogromne możliwości inwestycyjne.

Jak inwestować w kryptowaluty?

Inwestowanie w kryptowaluty może mieć różne oblicza. Obecnie spotkamy się z ponad 300 różnymi cyfrowymi walutami obecnymi na ponad 15 światowych giełdach. Wśród najpopularniejszych kryptowalut możemy wymienić: bitcoina, litecoina, ethereum, dash, ripple, lisk, monero i wiele, wiele więcej cyfrowych walut.

Bez wątpienia najpopularniejszą kryptowalutą jest bitcoin (BTC), który wszedł na rynek w 2009 roku. Pod koniec maja 2010 roku za 10 tys. bitcoinów możliwe było zakupienie niezbyt drogiej pizzy. Obecnie jeden BTC wart jest 39 060 zł (stan na dzień 05.03.18).

Inwestowanie w kryptowaluty może sprowadzać się do inwestowania krótko- i długoterminowego, trzymania walut na specjalnych, fizycznych portfelach, a także do kopania kryptowalut.

Chcesz wiedzieć więcej o inwestowaniu w najpopularniejsze kryptowaluty? Sprawdź:

Turcja ma problem: waluta na dnie, rating w dół

Szybko rosnący PKB i niski poziom długu sektora finansów publicznych sugerują, że turecka gospodarka ma się świetnie. Tymczasem Moody’s właśnie obciął rating tego kraju, a lira osiągnęła historyczne minima w relacji do euro. Dlaczego? – pisze Marcin Lipka, główny analityk Cinkciarz.pl.

Wzrost gospodarczy w granicach 7 proc., a zadłużenie do PKB na poziomie 27,5 proc. Tak wyglądają szacunki podstawowych wskaźników makroekonomicznych przedstawione przez S&P Global Ratings w lutowym przeglądzie ratingu Turcji. To nie wystarczyło, by choć minimalnie poprawić rating Turcji. Agencja utrzymała wiarygodność tego kraju na poziomie śmieciowym (BB) z perspektywą negatywną.

Moody’s z kolei w środę obciął rating Turcji z poziomu Ba1 do Ba2. Jest on obecnie na analogicznym poziomie co w przypadku S&P, czyli dwa stopnie poniżej granicy inwestycyjnej. W czwartek lira (TRY) osiągnęła historyczne rekordy słabości do euro. Jeszcze pięć lat temu za europejską walutę trzeba było płacić 2,30 TRY. Teraz jest to ponad dwa razy więcej, czyli ok. 4,70. Czym spowodowane są tak surowe oceny wiodących agencji ratingowych i dramatyczna przecena tureckiej waluty?

Pierwszy winowajca – inflacja

Względnie szybko można jednak się zorientować, że w tureckiej gospodarce brakuje równowagi. Według cokwartalnego Raportu o Inflacji banku centralnego ceny w 2017 r. wzrosły o niemal 12 proc. O niespełna 14 proc. podniosły się koszty żywności, o 27 proc. zdrożały np. samochody. Również inflacja bazowa (z wyłączeniem paliw i żywności) jest bardzo wysoka – w lutym 12 proc. r/r.

Niepokojąco wygląda także fakt, że wcześniejsze prognozy inflacji banku centralnego zostały znacznie przekroczone. To może sugerować, że polityka pieniężna władz monetarnych jest zbyt łagodna i zamiast ograniczać wzrost cen i sprzyjać powrotowi inflacji do celu zbyt mocno stymuluje gospodarkę.

Potwierdzają to chociażby dane o wzroście udzielanych kredytów – w stosunku rocznym o ok. 20 proc. To prawdopodobnie silnie pomaga konsumpcji oraz inwestycjom, ale powoduje również bardzo wysoką inflację. Gospodarce grozi więc przegrzanie i znaczny spadek aktywności w kolejnych latach.

Zewnętrzna nierównowaga

Poza zbyt dużą stymulacją monetarną czy fiskalną mamy także do czynienia w Turcji ze znaczną zewnętrzną nierównowagą. Deficyt na rachunku obrotów bieżących (przede wszystkim spowodowany wyższym importem od eksportu) przekroczył w zeszłym roku 47 mld dol., co stanowi ok. 5 proc. PKB. W porównaniu do 2016 r. deficyt zwiększył się o 14 mld dol. i to mimo lepszej kondycji sektora usług (wyższe przychody z turystyki).

Finansowanie deficytu może odbywać się albo poprzez inwestycje bezpośrednie (lepsze rozwiązanie) lub przez kapitał portfelowy. Jak zwraca uwagę S&P, do 2015 r. finansowanie odbywało się przede wszystkim tą pierwszą metodą. Teraz jednak trend się zmienił i deficyt jest finansowany przez bardziej zmienne inwestycje portfelowe, które są wrażliwe chociażby na sentyment globalny. Gdyby on uległ pogorszeniu, to koszty obsługi tej zewnętrznej nierównowagi (np. poprzez rynek długu) mogą znacznie wzrosnąć. To poważne ryzyko zarówno dla waluty, jak i dla stabilności gospodarki.

Problemy instytucjonalne

Poza silną stymulacją gospodarczą i poważna zewnętrzną nierównowagą Turcja zmaga się z innym problemem. Są to szeroko pojęte kwestie instytucjonalne, częściowo związane z sytuacją z połowy 2016 r. oraz sytuacją geopolityczną.

Według Moody’s wydarzenia, które nastąpiły po „nieudanym zamach stanu z lipca 2016 r. negatywnie wpływają na klimat inwestycyjny oraz relacje Turcji ze Stanami Zjednoczonymi oraz z Unią Europejską”.

Szeroko kwestie instytucjonalne opisuje także S&P. Agencja ratingowa uważa, że „Stany Zjednoczone mogą rozważyć wprowadzenie grzywien lub innych kar na jedną bądź więcej tureckich instytucji finansowych, włączając w to jednostki publiczne, i potencjalnie firmy z innych sektorów, rzekomo umożliwiające Iranowi uniknięcie amerykańskich sankcji. Eskalacja napięć ze Stanami Zjednoczonymi może mieć poważne konsekwencje finansowe i gospodarcze dla Turcji, biorąc pod uwagę, że tureckie banki korzystają z zewnętrznego finansowania”.

To rynek walutowy mówi prawdę

Przykład Turcji dobrze pokazuje, że niska relacja długu do PKB i wysoki wzrost gospodarczy mogą wysyłać złudne sygnały o bardzo dobrej kondycji ekonomicznej kraju. W tym przypadku wielość i kompleksowość ryzyk prawdopodobnie względnie dobrze wycenia rynek walutowy, który w tym tygodniu sprowadził lirę do historycznych minimów.

Przegląd wydarzeń następnego tygodnia

Po napakowanym wydarzeniami mijającym tygodniu po weekendzie przychodzi czas na zwolnienie tempa i mniejszą liczbę danych. Inflacja będzie na pierwszym planie z najważniejszym odczytem w USA, od którego może zależeć przyszłość polityki Fed. W czwartek poznamy decyzje banków centralnych z Norwegii i Szwajcarii.

Przyszły tydzień: CPI z USA/Eurolandu/Szwecji/Polski, SNB, Norges Bank, PKB z NZ

W USA na pierwszym planie będzie inflacja (wt). Po zaskakująco mocnym odczycie CPI (0,5 proc. m/m) i inflacji bazowej (0,3 proc. m/m) przed miesiącem teraz spodziewane jest podtrzymanie pozytywnego trendu (prog. 0,2 proc. dla obu wskaźników). Jeśli oczekiwania zostaną potwierdzone, przed Fed otworzy się droga do jastrzębiego zwrotu, a rynek zacznie spekulować, czy na marcowym posiedzeniu FOMC projekcja stóp procentowych nie zacnie sugerować czterech podwyżek do końca 2018 r. Po danych o aktywności gospodarczej (sprzedaż detaliczna, produkcja przesyłowa, indeksy koniunktury) oczekuje się przyzwoitych odczytów, choć ich wpływ na USD powinien być umiarkowany, chyba że rozczarowania będą wyraźne.

Zgodnie z zapowiedziami prezydent Trump zatwierdził cła na import stali i aluminium i jak na razie rynek przyjmuje informację ze spokojem, jednak potencjalne działania odwetowe Chin i UE nie są wykluczone w najbliższych dniach, stąd ryzyko eskalacji nie jest całkowicie do zignorowania.

W strefie euro przyszedł czas na cichy tydzień. Nawet finalny odczyt HICP (pt) nie powinien wzbudzać emocji, biorąc pod uwagę, że wstępne szacunki już wskazały na spowolnienie. Na konferencji EBC prezes Draghi zgasił aspiracje inwestorów do kupowania EUR, ale dalej widzimy przewagę ryzyk na rzecz wzrostów, kiedy rynek zrewiduje oczekiwania dotycząc polityki monetarnej, lub gdy zadziała status bezpiecznej przystani w momentach wzrostu awersji do ryzyka. Kalendarz z Wielkiej Brytanii jest pusty, co powinno uczynić z GBP odbiorcę bodźców z zewnątrz, pod warunkiem braku rewelacji związanych z negocjacjami Brexitu.

W czwartek otrzymamy dwie decyzje banków centralnych: w Szwajcarii i Norwegii. SNB nie ma wiele do zrobienia. EUR/CHF wspiął się do 1,17 i frank nie wydaje się wysoce przewartościowany, ale historycznie dalej jest drogi, więc nierozsądnym byłoby przeszkadzać deprecjacji poprzez zmianę nastawienia. Dodatkowo inflacja CPI na 0,7 proc. r/r jest słaba, a byłaby jeszcze niższa, gdyby nie wyraźna deprecjacja CHF w drugiej połowie ubiegłego roku. Utrzymanie ujemnych stóp procentowych i powtórzenie gotowości do interwencji walutowych jest najbardziej prawdopodobnym rezultatem posiedzenia.
Posiedzenie Norges Banku może być dużo ciekawsze, szczególnie po publikacji lutowej inflacji bazowej, która na 1,4 proc. r/r była wyższa od oczekiwań. Dane wskazują, że styczniowa słabość była przejściowa, co powinno skłonić bank do rewizji w górę projekcji ścieżki stóp procentowych i zasugerować podwyżkę we wrześniu.

W Szwecji inflacja CPI będzie ważny odczytem (sr). Rynek zakała stabilizację CPI na 1,6 proc. i bazowej na 1,7 proc., co jednak oznacza pozostawanie inflacji poniżej prognoz Riksbanku, implikując rewizję w dół prognoz na posiedzeniu w kwietniu i oddalając moment podwyżek stóp procentowych. To dodałoby presji na już mocno wyprzedanego SEK.
W Polsce inflacja CPI za luty (czw) powinna wskazać, że pomimo umiarkowanego wzrostu cen względem poprzedniego miesiąca, efekty bazy będą utrzymywać dynamikę roczną poniżej 2 proc., co gołębie z RPP przyjmą z zadowoleniem. Ważniejsze będzie, czy inflacja bazowa (pt) wskaże na przyspieszenie ponad 1 proc. Przy braku niespodzianek złoty pozostanie w inercji, chyba że warunki zewnętrze dadzą sygnał do wyprzedaży aktywów rynków wschodzących.

Kalendarz w Japonii zawiera zamówienia na maszyny (śr) i finalny odczyt produkcji przemysłowej (pt), ale oba raporty nie będą miały wpływu na JPY. USD/JPY pozostaje funkcją dolara i globalnego nastawienia do ryzyka. Jako że inwestorzy cały czas podtrzymują ostrożne podejście i szybciej reagują na oznaki risk-off, warunki bardziej sprzyjają aprecjacji jena.

W Australii mamy drugorzędne dane o nowych kredytach hipotecznych (wt) i indeks zaufania konsumentów (czw). Kluczowymi danymi od strony lokalnej są w tym momencie odczyty inflacji, których nie otrzymamy aż do kwietnia. AUD pozostaje wrażliwy na pogorszenie szerokiego sentymentu rynkowego, a pod tym kątem napięcia nie znikają. Jeśli awersja do ryzyka przyniesie mocniejszy zjazd cen surowców, AUD to z pewnością odczuje. W Nowej Zelandii na pierwszym planie jest PKB za IV kw. (śr) z oczekiwaniami na przyzwoity wynik (0,8 proc. k/k). Mimo to pod znakiem zapytania stoi siła NZD, jeśli globalne nastroje nie będą sprzyjające. W Kanadzie kalendarz jest pusty, więc cała uwaga skupi się na postępach w rozmowach między USA i Kanadą o przyszłości porozumienia NAFTA. Trump zaoferował zwolnienia z ceł na import stali i aluminium, ale może to się odbyć kosztem pogorszenia pozycji Kanady w NAFTA, co podnosi ryzyko wokół CAD.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Odbicie dolara. Wracają tańsze franki

Wczorajszy dzień na rynkach należał do szefa EBC. Mario Draghi nie rozpoczął normalizacji polityki pieniężnej, co pociągnęło euro w dół. Bitcoin dalej ma problemy. Frank tanieje.

Dolar się umacnia

Wczorajszy dzień był na głównej parze walutowej połączeniem trzech bodźcy. Po pierwsze konferencja prasowa po decyzji w sprawie stóp procentowych w strefie euro nie przyniosła zmian. Po drugie EBC przedłużył dodruk pieniądza pomimo faktu, że USA już dawno zakończyło takie projekty i od ponad roku podnosi stopy procentowe. Trzecim elementem były słabsze dane z amerykańskiego rynku pracy. Jak pokazała praktyka inwestorzy znacznie bardziej zawiedli się na EBC niż na danych z USA i w rezultacie dolar umocnił się o 1% względem euro. W rezultacie znów oglądamy amerykańską walutę powyżej poziomu 3,40 zł.

Bitcoin dalej w odwrocie

Po wczorajszych informacjach o zamknięciu dwóch giełd w Japonii na miesiąc w wyniku kontroli tamtejszego nadzoru na rynek spadł kolejny silny cios. Syndyk masy upadłościowej niegdyś największej giełdy bitcoinowej MT. Gox wyjawił, że od grudnia do lutego spieniężył ponad 40 000 bitcoinów. Teoretycznie mogłaby być to dobra wiadomość, bo oznaczałoby to, że znaleziono winnego spadków. Jest tylko jeden problem. Po pierwsze to nawet nie 5% dziennego obrotu bitcoinem, zatem uważanie, że to ten pakiet spowodował ponad 50% przecenę jest bardzo odważne. Po drugie i ważniejsze na sprzedaż pozostało jeszcze ponad 160 000 bitcoinów. Jak reagują rynki? Tydzień najpopularniejsza kryptowalut zaczynała na poziomie około 11 500 dolarów dzisiaj przez moment była już poniżej 8 500 dolarów.

Wraca tańszy frank

Ostatnie dni pomimo spadków złotego do euro oglądamy kolejne próby wyraźnego przebicia się franka poniżej 3,60 zł. Powodem dziwnego układu kiedy to złoty traci do euro a zyskuje do franka jest sytuacja na rynkach światowych. W ciągu tygodnia inwestorzy uznali, że ryzyko wcale nie jest takie duże i zaczęli wycofywać kapitał ze Szwajcarii. W rezultacie od poniedziałku frank stracił 2% względem euro. Oznacza to, że gdyby złoty pozostał na niezmienionym poziomie frank powinien być tańszy o około 7 groszy. To, że nie umocnił się aż tyle wynika z faktu, że złoty stracił kilka groszy względem euro. Czy zatem można spodziewać się dalszego umocnienia franka. Nie da się wykluczyć takiej możliwości, ale warto zwrócić uwagę, że euro jest już niemal najmocniejsze do franka od czasu uwolnienia stóp procentowych w Szwajcarii. W rezultacie dalsze umacnianie musiało już by być bardziej zasługą siły złotego niż słabości franka.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – sytuacja na rynku pracy.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w Internetowykantor.pl i Walutomat.pl

EBC osłabia kurs euro

Gołębi, ale na drodze do normalizacji polityki monetarnej EBC osłabia euro

Gołębi Draghi zażegnał wzrost rentowności obligacji w strefie euro. Łagodny, choć z jastrzębim akcentem EBC osłabił euro do dolara. Kurs EURUSD obecnie notowany jest na poziomie 1,23. Złoty pozostaje pod wpływem bardzo gołębiej RPP utrzymując okolice powyżej 4,20 na EURPLN.

Rynek walutowy i stopy procentowej

Kluczowym wydarzeniem czwartkowej sesji było decyzyjne posiedzenie EBC, które choć osłabiło euro, to jednak nie zmieniło istotnie ogólnego obrazu rynku głównej pary walutowej. Po chwilowym wzroście w okolice 1,2445 wspólna waluta zawróciła kończąc dzień przy 1,23 USD. Tym samym nadal obowiązuje budowany od połowy stycznia trend horyzontalny pomiędzy ok. 1,22-1,25 USD.

Mocno gołębi EBC stał się gołębim usuwając z komunikatu informację o możliwym zwiększeniu wartości programu QE, ale jednocześnie utrzymując zapowiedziany co najmniej do września br. skup aktywów. Choć chyba nikt na rynku nie spodziewał się, że program QE mógłby zostać zwiększony w strefie euro, to najwyraźniej już sama zmiana w komunikacie została odebrana przez inwestorów jako krok w stronę zacieśniania polityki monetarnej, szczególnie, że z EBC pojawiały się pojedyncze wypowiedzi sugerujące, że utrzymywana forma forward guidance odbiega od zmian jakie zachodzą w gospodarce.

Podobnie reagował rynek stopy procentowej, gdzie po publikacji komunikatu rentowności 10-letnich obligacji niemieckich przekraczały nawet 0,70%. Jednak podczas konferencji prasowej M. Draghi w dużym stopniu starał się położyć nacisk na wciąż silnie akomodacyjną politykę monetarną prowadzoną przez bank. Ponadto prezes EBC wskazał, że nadal w komunikacie obecne są stwierdzenia wskazujące na możliwe wydłużenia QE, jeśli zaszłaby taka potrzeba. Draghiemu po raz kolejny udało się więc przekonać rynek, że bank centralny strefy euro pozostaje łagodny, na co wpływa umiarkowana presja inflacyjna pomimo solidnych perspektyw wzrostu gospodarczego. Ostatecznie rentowności obligacji w Europie zanotował niewielki spadek, w skali dnia o 1-3pb.

Tymczasem w oczekiwaniu na wynik dyskusji kurs EURUSD lekko obniżał się. Oczekując na gołębi przekaz EBC euro spadło do 1,237 USD. Do ograniczenia zwyżek wspólnej waluty przyczyniły się już środowe mocne dane z rynku pracy w USA, znacząco przewyższające oczekiwania ekonomistów, które umocniły wiarę w siłę amerykańskiej gospodarki, która pozwoli Fed dalej zacieśniać politykę monetarną. Ponadto, w pierwszych godzinach czwartkowego handlu za osłabieniem wspólnej waluty przemawiały też poranne dane z Niemiec wskazujące na jeszcze słabszy niż oczekiwano wynik dla zamówień w przemyśle Niemiec (zamiast oczekiwanego spadku o 1,6% z +3% w grudniu styczniowe zamówienia obniżyły się o 3,9% m/m).

Złoty nieznacznie odreagowywał środowe osłabienie, kiedy to w reakcji na wyraźnie gołębią RPP kurs EURPLN chwilowo zbliżył się do 4,22. W pierwszych godzinach czwartkowej sesji odzyskał jeden-dwa grosze względem euro. Wynik posiedzenia EBC całkowicie został obojętnie przyjęty przez krajowy rynek walutowy. Notowania kursu EURPLN utrzymywały się blisko, ale nieco powyżej 4,20.

Na polskim rynku stopy procentowej doszło do dalszego przesunięcia się krzywej dochodowości w dół, co oprócz gołębiego przekazu konferencji EBC jest również pokłosiem środowego posiedzenia RPP. NBP stał się jeszcze bardziej gołębi niż do tej pory, dając pole do spadku rentowności obligacji skarbowych, który w skali tygodnia sięga już blisko 10pb.osłabienie ebcAutorzy: Joanna Bachert, Arkadiusz Trzciołek – PKO Bank Polski

Polska i Świat – włoski pat, niemiecka zgoda, gołębia RPP i wojna handlowa

Za nami pierwszy pełny tydzień marca, obfitujący w sporo wydarzeń w sferze polityki, geopolityki i makroekonomii. Pełny kalendarz to i podwyższona zmienność, której w ciągu ostatnich dni nie brakowało. A to jeszcze nie koniec…

Miniona niedziela była jednym z ważniejszych, w tym roku, dni dla europejskiej polityki. Członkowie partii SPD decydowali bowiem, w korespondencyjnym głosowaniu, po raz kolejny, czy partia ma przystąpić do koalicji CDU/CSU, aby można było utworzyć rząd większościowy. Chociaż prawdopodobieństwo odrzucenia rozmów koalicyjnych było niewielkie, to istniało ryzyko, że członkowie SPD nie będą chcieli dalej współrządzić z dotychczasowymi koalicjantami. Niestety na Półwyspie Apenińskim tak dobrze nie było.

Niedzielne wybory zakończyły się patowym rezultatem. Największe poparcie, jako pojedyncza partia, otrzymał populistyczny Ruch 5 Gwiazd, na który głos oddało 32% Włochów. Na Partię Demokratyczną oddano 19% głosów, na Ligę Północną 18%, a na Forza Italia 14%. Tym niemniej, prawicowa koalicja z Ligą Północną i Forza Italia na czele, uzyskała w sumie 35% poparcia. Taki wynik plebiscytu oznacza naturalnie, że większościowego rządu utworzyć się nie uda. Samodzielne rządy Cinque Stelle są niemożliwe, podobnie jak prawicowej koalicji.

W takiej sytuacji prezydent Matarella będzie miał duży zgryz w wyborze kandydata na premiera. I chociaż takiego wyniku wyborów we Włoszech każdy się raczej spodziewał, wydaje się, że w tej chwili jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest powołanie rządu technokratycznego, bo w tej chwili jakikolwiek układ polityczny wydaje się niemożliwy. Z drugiej strony reakcja inwestorów sugeruje, że wynik niedzielnych wyborów na Półwyspie Apenińskim był powszechnie oczekiwany.

O ile podzielone włoskie społeczeństwo i niemożność wyłonienia rządu na podstawie głosowania we włoskich wyborach można uznać za normę, to wprowadzanie taryf celnych w Stanach Zjednoczonych na produkty wytwarzane w Europie już zdecydowanie nie. Wszystko zaczęło się od propozycji urzędującego prezydenta, by importowana stal została obciążona dodatkową daniną w wysokości 25%, a aluminium 10%.

Co oznacza, że najmocniej odczułyby to kraje europejskie oraz Chiny. O ile odpowiedź Starego Kontynentu była niemal natychmiastowa, o tyle Chińczycy póki co pozostają wstrzemięźliwi w komentarzach. Co gorsza, determinacja amerykańskiego prezydenta wydaje się być spora, bowiem kilka dni temu do dymisji podał się główny doradca gospodarczy Trumpa, który jest silnym przeciwnikiem ograniczania deficytu handlowego w taki sposób. Czyżby więc amerykański prezydent był u progu wywołania wojny handlowej? Uważamy, że jeżeli Amerykanie będą w taki sposób prowadzić zagraniczną politykę handlową, wówczas, zarówno Europa, jak i Chiny, nie pozostaną dłużne. Gdyby rzeczywiście najwięksi gracze handlowi zaczęli ze sobą walczyć, wówczas należałoby poważnie się zastanowić nad przyszłością hossy.

Tymczasem na lokalnym podwórku konferencja prasowa po środowym posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej zaskoczyła większość obserwatorów życia gospodarczego. Nikt bowiem nie spodziewał się, że prezes Narodowego Banku Polskiego zasugeruje, że stopy na przestrzeni następnych kilku lat mogą nie wzrosnąć w ogóle… Dał bowiem jasno do zrozumienia, że do 2020 roku koszt pieniądza nie zostanie zmieniony, bo nie ma do tego postaw, a uwzględniając późniejszą perspektywę spowolnienia gospodarczego, Rada być może powinna przejść do dyskusji o próbie monetarnego pobudzenia gospodarki. Skala zaskoczenia od razu przełożyła się na notowania polskiej waluty, która dynamicznie się osłabiła.

Tymczasem podczas czwartkowej sesji na GPW liderami spadków w gronie blue chips były właśnie banki. Naszym zdaniem środowe słowa prezesa Glapińskiego mogą być poważnym argumentem do kilkutygodniowego osłabienia rodzimej waluty, natomiast póki polska gospodarka będzie mocna, a w globalnej sferze makroekonomicznej nie wydarzy się nic negatywnego, tak długo hossa na polskim rynku ma szansę być kontynuowana. Pod warunkiem, że reforma emerytalna nie skończy się w Polsce nacjonalizacją środków, czego w 100% wykluczyć nie możemy.

Szymon Juszczyk, Dyrektor Departamentu Zarządzania Portfelami, RDM Wealth Management

Bitcoin w ostrym trendzie spadkowym

Przez cały bieżący tydzień bitcoin znajduje się w ostrym trendzie spadkowym. Od poniedziałku wieczorem, kiedy kosztował niemal 11,7 tys. USD, do piątku rano spadł o 26% do 8,6 tys. USD. Później jego wartość minimalnie podskoczyła do 8,8 tys. USD. Oznacza to, że najpopularniejsza kryptowaluta od początku tego roku straciła na wartości aż 35%. Jednak nadal kosztuje 44% więcej niż w najgłębszym tegorocznym dołku z 6 lutego. Analitycy oceniają, że spadek wartości bitcoina to efekt działań regulacyjnych Amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd oraz japońskiej Agencji Usług Finansowych.

Waluty

W ciągu ostatnich 24 godzin amerykański dolar zyskuje do głównych walut: do euro (+0,67%), brytyjskiego funta (+0,57%), dolara kanadyjskiego (+0,01%), dolara australijskiego (+0,37%) oraz japońskiego jena (+0,67%) i kursy wynoszą: EUR/USD – 1,232, GBP/USD – 1,381, USD/CAD – 1,289, AUD/USD – 0,779 i USD/JPY – 106,7. Euro jest silniejsze wobec japońskiego jena (+0,01%) i kurs EUR/JPY wynosi 131,4, a kurs EUR/GBP jest na poziomie 0,892. Złotówka traci do dolara, a zyskuje do euro, funta i franka szwajcarskiego. W piątek rano dolar kosztuje 3,41 zł, euro – 4,2 zł, funt – 4,71 zł, a frank – ponad 3,58 zł.

Giełdy

Na światowych giełdach nadal przewaga koloru zielonego. W czwartek w Europie londyński indeks FTSE 100 zyskał 0,63%, frankfurcki indeks DAX – 0,9%, a paryski indeks CAC 40 – 1,28%. W Amerykach nowojorski indeks S&P 500 wzrósł o 0,45%, meksykański indeks Bolsa podniósł się o 1,21%, a brazylijski indeks Bovespa spadł o 0,58%. W piątek w Azji tokijski indeks Nikkei zyskał 0,47%, indeks Shanghai Composite – 0,57%, a hongkoński indeks Hang Seng – o 1,02%.

Ropa i złoto

Cena ropy naftowej drugi dzień z rzędu idzie w dół. W czwartek na zakończenie dnia baryłka ropy Brent kosztowała 63,61 USD (-1,15%), a ropy WTI – 60,12 USD (-1,71%). Roczna prognoza ceny baryłki ropy obniżyła się o 1 USD do 69 USD. Również złoto kontynuuje spadki. W piątek rano uncję metalu rynek wycenia na 1318 USD. To 10 USD mniej (-0,75%) niż dobę wcześniej.

Najważniejsze wydarzenia dzisiejszego dnia:

  • 2:30 – Chiny – Inflacja CPI (r/r), luty – 2,9% (prognoza 2,5%)
  • 2:30 – Chiny – Inflacja PPI (r/r), luty – 3,7% (prognoza 3,8%)
  • 3:46 – Japonia – Decyzja Banku Japonii ws. stóp procentowych, marzec – bez zmian
  • 7:30 – Japonia – Konferencja prasowa po posiedzeniu Banku Japonii, marzec
  • 8:00 – Niemcy – Produkcja przemysłowa (r/r), styczeń – 5,5% (prognoza 6%)
  • 8:00 – Niemcy – Bilans handlu zagranicznego, styczeń – 21,3 mld EUR (prognoza 21,1 mld EUR)
  • 9:00 – Czechy – Inflacja CPI (r/r), luty – 1,8% (prognoza 2%)
  • 10:30 – Wielka Brytania – Bilans handlu zagranicznego, styczeń (prognoza -12,25 mld GBP)
  • 14:30 – USA – Stopa bezrobocia, luty (prognoza 4%)
  • 14:30 – Kanada – Stopa bezrobocia, luty (prognoza 5,9%)
  • 18:45 – USA – Wystąpienie szefa Fed z Chicago

Przygotował zespół analityczny easyMarkets

Przygotuj się na przyszłe dane makroekonomiczne 07.03.2018

W przyszłym tygodniu kalendarz makroekonomiczny najważniejszych gospodarek na świecie świeci pustkami. Pierwsze ważniejsze wiadomości zostaną opublikowane dopiero 13 marca o godzinie 1:30, poznamy koniunkturę w australijskim przemyślę. Indeks publikowany jest przez National Australia Bank (bank centralny), powstaje na podstawie comiesięcznej ankiety przeprowadzanej wśród ok. 350 przedsiębiorstw różnej wielkości.

W tym samym dniu poznamy amerykańską inflację, która najważniejszym czynnikiem kształtującym krótkoterminowy kurs dolara amerykańskiego.

W środę w nocy zostanie opublikowany protokół z posiedzenia BoJ dot. polityki monetarnej. Z kolei o godzinie 13:30 poznamy amerykański obrót w handlu detalicznym m/m. W czwartek zostanie opublikowany australijski optymizm konsumentów według Westpac oraz będzie wydany biuletyn australijskiego banku centralnego.

W ostatni dzień sesji czeka na inwestorów czeka jedynie jedna publikacja – amerykański indeks nastrojów konsumentów, zostanie opublikowany o godzinie 16:00

Najistotniejsze dane makro dla Australii, Kanady, Stanów Zjednoczonych, Strefy Euro, Nowej Zelandii, Japonii, Wielkiej Brytanii

Najistotniejsze dane makro dla Australii, Kanady, Stanów Zjednoczonych, Strefy Euro, Nowej Zelandii, Japonii, Wielkiej Brytanii

Źródło: Admiral Markets

Stany Zjednoczone – inflacja

Od ostatniego kryzysu banki centralne zalały rynek finansowy płynnością. Bankierzy chcieli zobaczyć stabilna inflację, przeważnie w okolicy 2 albo 2.5 procenta. Gdyby cel został wcześniej zrealizowany, to stopy procentowe dawno zostały podniesione. Dlatego na dzień dzisiejszy publikowany CPI jest jednym z ważniejszych wskaźników makroekonomicznych.

inflacja rr

Źródło: Admiral Markets

Ostatnie podwyżki stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych doprowadziły stabilizacji wskaźnika inflacji CPI. Najnowszy odczyt za październik zostanie podany 13 marca o godzinie 13:30. Konsensus ekonomistów spodziewa się inflacji na poziomie 2.1 proc.

Wzrost inflacji powinien pozytywnie wpłynąć na notowania dolara amerykańskiego, ponieważ wzrost cen wspiera podwyżkę stóp procentowych oraz dalszego zacieśniania monetarnego. Z kolei niższa inflacja nie będzie wsparciem dla obecnej polityki monetarnej Rezerwy Federalnej.

Obecne prawdopodobieństwo podwyżki stóp procentowych 21 marca wynosi 100%, zatem inwestorzy są pewni, że FED podwyższy koszt pieniądza.

Instrument do obserwacji – Gaz ziemny

Według zjawiska sezonowości w marcu oraz kwietniu należy oczekiwać mocniejszej zwyżki surowca. Średnia z 19 lat dla marca oraz kwietnia wynosi odpowiednio 3.63 oraz 3.17 procenta. Przez ostatnie 19 lat w miesiącu marzec doszło do zwyżki w 12 przypadkach, co daje prawdopodobieństwo wzrostów w obecnym miesiącu na poziomie 63 procent. W kwietniu prawdopodobieństwo zwyżki rośnie do 73 procent. Z tego względu w marcu oraz kwietniu możemy spodziewać się kontry kupujących na tym surowcu.

Sezonowość na gazie naturalnym

Sezonowość na gazie naturalnym

Źródło: Bloomberg

Na interwale tygodniowym stronie kupującej udało się obronić długoterminową strefę wsparcia 2.555-2.640. Bazowym scenariuszem pozostanie kontynuacja obecnego impulsu wzrostowego przynajmniej w okolicę linii trendu spadkowego. Jeżeli popyt zdoła pokonać linię trendu spadkowego, to otworzy drogę do kolejnego poziomu oporu 3.29.

Notowania NGAS, interwał tygodniowy

Notowania NGAS, interwał tygodniowy

Źródło: Admiral Markets

Dział Analiz Admiral Markets

Efektywne zarządzanie przedsiębiorstwem

O tradycyjnych metodach skutecznego zarządzania przedsiębiorstwem dowolnej wielkości napisano już chyba wszystko. Problem w tym, że dzisiejsza rzeczywistość, w której firmy są zmuszone funkcjonować, nieustannie zmierza w kierunku cyfryzacji. Co istotne, nie jest to jedynie trend, za którym można podążyć lub nie – to fakt, z którym trzeba się pogodzić i jak najszybciej dostosować metody zarządzania do współczesnych realiów. Jednym z najważniejszych kroków na drodze do tego jest wdrożenie właściwie dobranego do potrzeb firmy systemu klasy ERP. W jaki sposób tego rodzaju systemy ułatwiają zarządzanie przedsiębiorstwem?

  • Centralizacja baz danych

Wdrożenie systemu klasy ERP w firmie wiąże się z koniecznością stworzenia centralnej bazy danych, do której dostęp mają wszystkie działy przedsiębiorstwa. Z perspektywy kadry zarządzającej jest to ogromne ułatwienie dla podejmowania decyzji istotnych dla organizacji – aktualizowana na bieżąco baza dostarcza możliwie najnowszych danych. Dzięki temu decyzje są podejmowane w oparciu o realne i weryfikowalne informacje, a nie o przeczucia lub intuicję. Pozwala to zminimalizować ryzyko podjęcia błędnej decyzji i pomaga wybrać rozwiązanie optymalne dla całej firmy czy konkretnego jej działu.

  • Automatyzacja procesów

Im większe przedsiębiorstwo, tym więcej zachodzi w nim procesów i tym bardziej są one skomplikowane. Dzięki systemowi ERP znaczna część procesów ulega automatyzacji, co nie tylko odciąża kadrę zarządzającą, ale również znacząco usprawnia działanie całej firmy. Pracownicy poszczególnych działów mają do wykonania mniej obowiązków, a więc mogą im poświęcić więcej uwagi, co przekłada się na większą efektywność pracy i lepsze wyniki finansowe przedsiębiorstwa.

  • Łatwa kontrola i identyfikacja problemów

Odpowiednio dobrany do potrzeb firmy oraz właściwie wdrożony system ERP pozwala w bardzo prosty sposób weryfikować i kontrolować pracę poszczególnych działów, a nawet pojedynczych pracowników. Pozwala to wyodrębnić obszary problemowe i wdrożyć działania mające na celu wyeliminowanie ich w możliwie najkorzystniejszy dla firmy sposób. W kontekście zasobów ludzkich nie należy tego interpretować jako konieczność zwolnienia pracownika – może się okazać, że wymaga on dodatkowego szkolenia lub przesunięcia na stanowisko lepiej dopasowane do jego kwalifikacji i umiejętności.

  • Efektywne zarządzanie zasobami

W wielu firmach dużą część wydatków stanowią koszty zakupu oraz magazynowania komponentów niezbędnych w procesie produkcji. System ERP monitoruje na bieżąco stany magazynowe i przekazuje informacje do działu zamówień, dzięki czemu można zredukować koszty przedsiębiorstwa, zaopatrując się jedynie w to, co realnie będzie potrzebne do zrealizowania aktualnych zleceń produkcyjnych.

Dobrze dobrany i wdrożony system ERP wspomoże zarządzanie przedsiębiorstwem oraz zapewni rozwój nie tylko firmie, ale także zatrudnionym w niej pracownikom.

—–

Artykuł przygotowany przy współpracy z AXHelpers

Jak obiecał, tak zrobił

Donald Trump dotrzymał słowa i zatwierdził cła na import stali i aluminium. Decyzja została podjęta pomimo sprzeciwu doradców, przedstawiciele Partii Republikańskiej i potępiona przez głównych partnerów handlowych. Dla rynków nie jest istotne, że cła (na razie) obejmują wąską grupę towarów. Nie jest też istotne, które kraje zostaną zwolnione z ceł (choć wyłączenia dla Kanady i Meksyku nie są bezterminowe i uzależnione od postępów w negocjacjach porozumienia NAFTA). Liczy się za to fakt, że USA chce zburzyć porządek globalnego handlu, ryzykuje działania odwetowe i pod znakiem zapytania stoi, jak to będzie rzutować na sentyment wśród przedsiębiorstw i konsumentów.

Oczywiście istnieje pozytywny scenariusz, gdzie punktowe ograniczenia dla wymiany handlowej nie uderzą szybko we wzrost gospodarczy, ale za to przyniosą wzrost inflacji (droższe towary z importu lub krajowe zamienniki), co z zadowoleniem przyjmą banki centralne. Osobiście nie dawałbym takiemu scenariuszowi wysokich szans. Z drugiej strony rynki nie muszą od razu popadać w spiralę paniki, ale bez wątpienia miesiąc miodowy dla rajdu ryzykownych aktywów się skończył i przechodzimy do selektywnej oceny. W G10 dalej widzę zagrożenia dla CAD, AUD, ale też GBP (przy usunięciu wizji silnego ożywienia pozostają tylko obawy o kształt Brexitu). Dobre warunki powinny zostać dla JPY i EUR (nawet jeśli EBC nie daje świeżego impulsu do aprecjacji).

W przypadku USD obraz pozostaje mieszany. Trump jest problemem, ale za to awersja do ryzyka będzie sprzyjać odwracaniu krótkich pozycji w USD, jakie były budowane na przełomie roku. O bilansie zadecyduje inflacja, a mianowicie, czy zostanie przebudzona przez zakłócenia importu, albo czy znajdzie wsparcie w presji płacowej? W tej drugiej kwestii odpowiedź możemy dostać dziś po południu przy publikacji raportu z rynku pracy USA. Styczniowy raport przyniósł silny skok płac o 0,3 proc. m/m, który podbił roczną dynamikę do 2,9 proc., najwyżej od czasu kryzysu finansowego. To przebudziło obawy, że presja inflacyjna jest silniejsza niż się dotychczas wydawało, a Fed może mieć więcej pola do zacieśniania monetarnego. Ale styczniowe dane były częściowo zawyżone przez czynniki jednorazowe, a mianowicie gorsze warunki pogodowe ograniczały liczbę przepracowanych godzin, co zmniejszało udział w statystykach osób najmniej zarabiających (rozliczanych godzinowo). W lutym lepsza pogoda powinna przynieść odwrotny efekt, stanowiąc ryzyko niższego od oczekiwań wyniku (prog. 0,2 proc. m/m, 2,8 proc. r/r). Do tego dochodzą silne efekty bazy (wzrost o 0,3 proc. m/m w lutym 2017 r.) oraz niewykluczone rewizje w dół danych styczniowych. Spadek dynamiki rocznej poniżej 2,8 proc. stanowi najpoważniejsze ryzyko dla negatywnego odbioru raportu. Biorąc pod uwagę ostatni wyraźny wzrost rentowności obligacji skarbowych USA, oczekiwań względem ścieżki polityki Fed oraz odbicie dolara, rynek będzie teraz bardziej wrażliwy na rozczarowanie. W przypadku silniejszych danych droga do bardziej jastrzębiej wyceny aktywów amerykańskich jest ograniczona – rynek w pełni dyskontuje podwyżkę stopy rezerw federalnych w marcu, a z podwyższeniem oczekiwań na resztę roku może czekać do posiedzenia FOMC 20-21 marca. Stąd uważamy, że dobre dane mogą nie wystarczyć, by dać wyraźny impuls umacniający USD.

Wczoraj od EBC dostaliśmy jastrzębią modyfikację komunikatu, po której nastąpiła wyważona konferencja prezesa Draghiego. Prezes zrobił wiele, aby zamknięcie drogi do ponownego rozszerzania skupu aktywów nie został odebrane jako rychły koniec QE (opcja wydłużenia czasu trwania pozostała). Powiedział, że decyzja była jednomyślna, a Rada nie dyskutowała o innych zmianach. Konstruktywnie wyrażał się o perspektywach wzrostu gospodarczego, ale dla złagodzenia przekazu zasygnalizował, że „w kwestii inflacji nie można jeszcze ogłosić zwycięstwa”. Razem stwarza to obraz, gdzie EBC drobnymi krokami zmierza w kierunku normalizacji, co ukontentuje długoterminowych graczy kupujących EUR od połowy ubiegłego roku. Ale jednocześnie Draghi dał sygnał, że na najbliższe miesiące (pewnie do czerwca) EBC przyjmie bierną postawę, co implikuje, że przynajmniej z tego kanału EUR nie dostanie prędko nowego impulsu.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.