Koszty opieki zdrowotnej będą rosnąć. Pacjenci muszą się liczyć ze wzrostem wydatków na ochronę zdrowia

Koszty opieki zdrowotnej będą rosnąć. Pacjenci muszą się liczyć ze wzrostem wydatków na ochronę zdrowia 1

Starzejące się społeczeństwo i zwiększony popyt na świadczenia medyczne, brak lekarzy i pielęgniarek, który wymusza podwyżki ich wynagrodzeń, oraz konieczność inwestowania w nowoczesne technologie i sprzęt diagnostyczny – to główne czynniki, które składają się na wzrost kosztów opieki medycznej. Dotyczy to zarówno publicznej służby zdrowia, jak i coraz popularniejszego w Polsce sektora prywatnego. Podmioty prywatne coraz częściej decydują się na waloryzację cen usług medycznych, żeby utrzymać wysoką jakość opieki.

Największym wyzwaniem dla sektora zdrowia – zarówno jeśli chodzi o podmioty prywatne, jak i publiczne – są rosnące koszty dostarczania opieki medycznej. Jest to spowodowane wieloma czynnikami, a jednym z głównych jest starzejące się społeczeństwo. Z wiekiem stajemy się coraz bardziej podatni na różnego rodzaju choroby czy problemy związane ze stanem zdrowia, dlatego częściej chodzimy do lekarza i potrzebujemy diagnostyki – mówi agencji Newseria Biznes Artur Białkowski, wiceprezes zarządu Medicover Polska.

Do 2030 roku sektor medyczny stanie przed dużym wyzwaniem związanym z wydatkami na opiekę zdrowotną. Głównym tego powodem jest demografia – według danych GUS w 1988 roku osoby powyżej 65 roku życia stanowiły w Polsce 14 proc. populacji. W 2016 roku było to już 24 proc., natomiast do końca przyszłej dekady ten odsetek ma wzrosnąć do 30 proc.

Kolejnym powodem jest to, że rozwijamy systemy i technologie dostarczania wysokiej jakości opieki medycznej. Kilkanaście lat temu wszyscy robiliśmy sobie rentgen, kiedy mieliśmy jakiś problem zdrowotny. Dzisiaj ludzie rzadko korzystają z tej funkcjonalności, za to częściej z USG albo rezonansu magnetycznego. To technologie dużo droższe niż rentgen, w związku z tym świadczenie wysokiej jakości opieki medycznej staje się po prostu droższe –mówi Artur Białkowski.

Dla przykładu pacjenci Medicover w 2016 roku skorzystali z ponad miliona więcej konsultacji niż w 2015 roku i wykonali pół miliona więcej badań. To przekłada się na wzrost kosztów diagnostyki. W ubiegłym roku były one o 6 proc. wyższe niż w 2016 roku.

Większe wydatki na badania diagnostyczne wiążą się z koniecznością inwestycji w nowoczesny sprzęt.

Do końca 2018 roku otworzymy kolejne centra medyczne, staramy się też unowocześniać ofertę. Szukamy również innowacyjnych metod dostarczania opieki medycznej, chociażby poprzez telemedycynę czy e-obsługę pacjenta. Mamy nowoczesną aplikację mobilną, dzięki której pacjenci mogą zarówno umówić wizytę, jak i sprawdzić wyniki swoich badań i skorzystać z wielu innych funkcjonalności – mówi wiceprezes zarządu Medicover Polska.

Kolejnym czynnikiem, który wpływa na wzrost kosztów opieki medycznej, jest niedobór lekarzy i pielęgniarek. Problemy z pozyskaniem personelu wymuszają wyższe wynagrodzenia, a co za tym idzie – większy koszt świadczeń.

Według statystyk OECD w Polsce na 10 tys. osób przypada 23 lekarzy oraz 52 pielęgniarki. Tymczasem średnia dla państw OECD to 34 lekarzy i 90 pielęgniarek. Prognozy mówią, że w ciągu najbliższej dekady drastycznie zmniejszy się w Polsce liczba lekarzy takich specjalizacji, jak pediatria, dermatologia czy ginekologia.

– W Polsce na tle krajów europejskich mamy najmniej lekarzy i pielęgniarek na 100 tys. mieszkańców. To powoduje, że zatrudnienie dobrego lekarza po prostu kosztuje więcej – mówi Artur Białkowski.

Wiceprezes Medicover Polska ocenia, że ze względu na problemy, z jakimi boryka się opieka zdrowotna, na wyższe koszty powinni się przygotować też sami pacjenci. Utrzymanie wysokiej jakości usług i pokrycie zwiększonych wydatków na świadczenia medyczne wymaga od sektora prywatnego waloryzacji cen. Obecnie około 30 proc. wszystkich usług jest finansowanych z prywatnych budżetów (abonamenty, ubezpieczenia medyczne i indywidualne, prywatne wizyty lekarskie).

 Jest wiele sposobów, którymi próbujemy poradzić sobie z tymi wyzwaniami: staramy się unowocześniać ofertę, zapewniać różne możliwości korzystania z opieki medycznej. Medicover oferuje model skoordynowanej opieki medycznej, dzięki czemu jesteśmy w stanie dostarczyć lepszą jakość w krótszym czasie, przy okazji generując niższe koszty – dodaje Artur Białkowski.

Rosnące koszty opieki zdrowotnej to nie tylko problem Polski. W skali globalnej wydatki na ochronę zdrowia wzrosną z 7 bln dol. w 2015 roku do 8,7 bln dol. w 2020 roku – wynika z ubiegłorocznego raportu Deloitte („Global health care outlook 2017”).

Konferencja zakupowa PROCON Indirect Forum 2018 From cost-cutting to value creation

„…jeśli nie przynosimy wartości do organizacji, to nie mamy wartości dla firmy…” – mówił Shahriar Tabrizi (Sivantos) na PROCON/POLZAK 2017

Wzrost znaczenia działów zakupów to trend, który można zaobserwować w organizacjach na całym świecie. Zakupy korporacyjne ewoluują z funkcji czysto kosztowej w kierunku głównego kreatora wartości w firmie.

Jaka jest rola działu zakupów w organizacji w erze 4.0.? Jak budować wartość dodaną zakupów? Jak budować zespół zakupowy i jego pozycję wewnątrz przedsiębiorstwa?

Na te (i inne pytania) postarają się odpowiedzieć prelegenci tegorocznej konferencji PROCON Indirect Forum 2018. Swoje spostrzeżenia i najlepsze praktyki, poparte przykładami, zaprezentują przedstawiciele firm takich jak: Bayer, Lotos, mBank, Polpharma, a także inspirujący słuchaczy, ekspert zakupowy – dr Jan Vašek. Jego wystąpienie – nieco przekornie – pokaże Uczestnikom, czy i w jaki sposób zakupy niszczą wartość.

Uzupełnieniem rozważań będzie Panel Dyskusyjny z udziałem przedstawicieli środowiska zakupowego. Paneliści będą debatować nad sposobami budowania prestiżu działu zakupów w organizacji.

Wystąpienia teoretyczne to jednak nie wszystko, co konferencja ma do zaoferowania. Warsztaty specjalistyczne, prowadzone przez doświadczonych trenerów i praktyków pozwolą Uczestnikom na poszerzenie swojej wiedzy o aspekty praktyczne i na rozwinięcie swoich umiejętności w zakresie: Budowania efektywnych zespołów oraz Negocjacji (na poziomie podstawowym i zaawansowanym).

Organizatorem konferencji jest OptiBuy. Międzynarodowa firma doradcza, od lat pomagająca firmom… oszczędzać. Firma zajmuje się nie tylko, optymalizacją kosztów, outsourcingiem zakupowym, global sourcingiem, lecz także wdrożeniami specjalistycznych narzędzi IT. Z ogromnymi sukcesami inspiruje i integruje również polską społeczność zakupową, m.in. na największej konferencji zakupowej w kraju PROCON/POLZAK.

Udział w konferencji już od 590 PLN!

Więcej informacji o konferencji: www.indirect.konferencja-procon.pl

Dlaczego warto zorganizować konferencję w górach?

Góry jeszcze do niedawna kojarzyły nam się z miejscem, w którym uczniowie spędzają ferie zimowe, a miłośnicy sportów zimowych wybierają się na narty. Dziś górskie miejscowości, w tym popularne Zakopane, to bowiem także świetny wybór na organizację konferencji, sympozjów i innych wydarzeń o charakterze biznesowym. To znakomity pomysł na połączenie nauki i dokształcania pracowników z wyjazdem integracyjnym.

Atrakcyjna lokalizacja, która sprzyja poszerzaniu wiedzy

Regiony górskie są szczególnie atrakcyjnymi miejscami do organizacji spotkań biznesowych, w tym konferencji, sympozjów oraz szkoleń. Bez względu na porę roku, górskie krajobrazy od lat cieszą się niesłabnącym zainteresowaniem. Świeże powietrze, piękne widoki i niepowtarzalna atmosfera Zakopanego sprawia, że nauka w takich miejscach staje się prawdziwą przyjemnością, a nowe informacje same utrwalają się w naszej pamięci.

Konferencje orgaznizowane w Zakopanem to dostęp do licznych udogodnień, spośród których warto wymienić bazę noclegową na wyciągnięcie ręki, restauracje, w których mamy możliwość zorganizowania także bankietu lub przyjęcia dla uczestników oraz szereg innych atrakcji. Wszystko to sprawia, że spotkania biznesowe w górach to idealne połączenie wypoczynku blisko natury z intensywnym rozwojem zawodowym.

Wyjazd integracyjny dla pracowników – idealna opcja by zacieśnić wzajemne relacje

Relacje między pracownikami panujące w firmie to bardzo ważny element, który ma wpływ zarówno na ich pracę, jak i na rozwój całej firmy. Połączenie wyjazdu integracyjnego z konferencję jest z kolei znakomitą okazją, aby jej uczestnicy mieli okazję spędzić ze sobą więcej czasu, lepiej się poznać oraz zacieśnić wzajemne relacje. Objawi się to większą motywacją do pracy po powrocie do domu, a dzięki zbudowaniu pozytywnych relacji sprawi, że współpraca między pracownikami będzie jeszcze lepsza i bardziej efektywna.

Jeśli więc chcemy poprawić atmosferę panującą w firmie lub zacieśnić relacje między pracownikami, wyjazd integracyjny połączony z konferencją w hotelu w Zakopanem to idealna ku temu okazja.

Hotel i konferencje w Zakopanem – nie tylko nauka!

Organizacja konferencji w zakopiańskim hotelu wiąże się z jeszcze jedną korzyścią. Są to bowiem obiekty świadczące nie tylko usługi turystyczne i biznesowe. Oprócz restauracji, pokoi dla turystów i sal do spotkań o charakterze biznesowym znajdziemy także dodatkowe usługi, z których mogą korzystać uczestnicy spotkań biznesowych. Wiele obiektów tego typu oferuje bowiem szeroką gamę usług relaksacyjnych, których obecność doceni każda osoba dbająca o swoje ciało i samopoczucie. Spośród nich warto wymienić np. zabiegi relaksacyjne, masaże, saunę, SPA i wiele innych.

Decydując się na zorganizowanie spotkania biznesowego w górach nie ograniczamy się więc tylko do samej nauki, uczestnictwa w szkoleniach i przyswajania wiedzy. Zapewniamy także naszym uczestnikom dostęp do zabiegów, które pozwolą im odpocząć i zrelaksować się po dniu pełnym wrażeń. Hotel konferencje w Kasprowy.pl to gwarancja, że nasze spotkanie biznesowe utrwali się w pamięci każdego uczestnika, nie tylko ze względu na wiedzę i nowe umiejętności, ale także z powodu samych pozytywnych wrażeń, jakie będą towarzyszyły pobytowi w Zakopanem.

Zmiany w Zarządzie PKN ORLEN

Na dzisiejszym posiedzeniu Rada Nadzorcza PKN ORLEN dokonała zmian w składzie Zarządu Spółki. Ze stanowiska Prezesa Zarządu odwołany został Pan Wojciech Jasiński, a pełnienie tej funkcji powierzono Panu Danielowi Obajtkowi.

Jednocześnie Rada Nadzorcza odwołała Wiceprezesa Zarządu Pana Mirosława Kochalskiego oraz Członka Zarządu ds. Inwestycji i Zakupów Panią Marię Sosnowską. Rada postanowiła też oddelegować do funkcji Członka Zarządu Pana Józefa Węgreckiego, powołanego wcześniej w skład Rady Nadzorczej z mandatu Ministra Energii działającego w imieniu akcjonariusza Skarbu Państwa.

Pan Daniel Obajtek

W związku z powołaniem od dnia 6 lutego 2018 r. Pana Daniela Obajtka na stanowisko Prezesa Zarządu PKN ORLEN SA, Pan Daniel Obajtek złożył rezygnację z pełnienia funkcji Prezesa Zarządu Energa SA w dniu 5 lutego 2018 r.

Daniel Obajtek (ur. 2 stycznia 1976 w Myślenicach) ceniony menadżer, przedsiębiorca oraz doświadczony działacz samorządowy.

Od lutego 2017 roku sprawuje funkcję prezesa Energi SA, kierując spółką w zakresie finansów, zarządzania ładem korporacyjnym, audytu i kontroli, zarządzania ryzykiem, bezpieczeństwa, polityki personalnej, polityki prawnej, polityki wizerunkowej i dialogu społecznego.

Rok 2017, pod kierownictwem Daniela Obajtka, Energa SA zakończyła z kapitalizacją na poziomie 5,3 miliarda złotych, notując najwyższy wśród krajowych spółek energetycznych – sięgający 38 procent – wzrost kursu akcji notowanych na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych.

Na wzrost zaufania inwestorów złożył się szereg czynników, do których należą działania inwestycyjne, stabilizujące i restrukturyzacyjne. W 2017 roku Grupa Energa zanotowała wzrost wolumenu produkcji energii elektrycznej o 9 procent, wzrost dystrybucji energii elektrycznej o 2 procent, wzrost sprzedaży detalicznej o 5 procent. Szacunkowa EBITDA Grupy wynosi 2 168 mln zł, co stanowi wzrost o 7% w stosunku do roku ubiegłego.
Działalność Grupy charakteryzuje dziś również przewidywalność wyniku, która wpływa na poczucie stabilizacji w gronie inwestorów oraz wśród przeszło 3 milionów klientów indywidualnych.

Wśród sukcesów Daniela Obajtka podkreślić należy podjęcie wyzwania w zakresie rozwiązania istotnego dla całego polskiego  sektora energetycznego  problemu tzw. umów długoterminowych w zakresie zielonych certyfikatów. Problem ten liczony w miliardach złotych ma istotne znaczenie dla całego sektora. Energa SA, pod kierownictwem Daniela Obajtka, położyła znaczny nacisk na realizację zadań wpisujących się w Strategię na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju.

Przed objęciem stanowiska prezesa zarządu Energi SA, Daniel Obajtek sprawował funkcję prezesa Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, gdzie zarządzał 11 tys. pracowników i odpowiadał za budżet w wysokości 27 mld zł. Realizując postawione zadania, Daniel Obajtek usprawnił procesy związane z wydatkowaniem wielomiliardowych środków z funduszy unijnych i krajowych. Zoptymalizował koszty funkcjonowania ARiMR i zreformował ją pod względem organizacyjnym.

Od 2006 roku pracując w samorządzie skutecznie zrealizował szereg inicjatyw rozwojowych i z powodzeniem przeprowadził wiele inicjatyw infrastrukturalnych.

Stany wchodzą na wysokie obroty

Gwoździem poniedziałkowej sesji próbował zostać fenomenalny indeks ISM dla amerykańskiego sektora usługowego, który nieoczekiwanie wspiął się na swoje dziesięcioletnie maksima (59,9 pkt, konsensus: 56,7 pkt). Inwestorzy wyraźnie zlekceważyli dobry prognostyk przed wyższymi szacunkami tempa wzrostu za najbliższe kwartały, wskazujący na najsilniejszy skok zamówień od blisko siedmiu lat oraz zatrudnienie niespotykane od 1997 roku. Zdecydowanie mniej optymistycznymi wskazaniami może pochwalić się brytyjska gospodarka. Wyspiarski sektor usługowy został oceniony przez Markit na poziomie 53,0 pkt (konsensus: 54,1 pkt), co należy wiązać ze spadkiem nowych zamówień poniżej średniej wartości z 2017 roku.

W koszyku walut G10 postępującej aprecjacji dolara sprzeciwia się jedynie japoński jen (0,1 proc.), który utrzymuje kurs USD/JPY w okolicach psychologicznie istotnego poziomu 110,00. Dość dobre nastroje na rynku surowców przemysłowych częściowo ograniczają deprecjację dolara nowozelandzkiego (-0,1 proc.) oraz australijskiego (-0,1 proc.). W środku stawki znajduje się euro (-0,4 proc.), które ma za sobą publikację relatywnie nieistotnych wskazań sprzedaży detalicznej z racji na relatywnie odległy okres. Obecnie listę zamyka funt szterling (-0,7 proc.) stabilizujący GBP/USD i EUR/GBP w okolicach 1,4020 oraz 0,8855/60.

Najsilniejszą walutą na rynku Emerging Markets zostaje południowoafrykański rand, którego 0,3 proc. aprecjację próbuje usilnie gonić polski złoty (0,2 proc.). Dość odczuwalną przecenę mają za sobą rosyjski rubel (-0,6 proc.) oraz częściowo zależny od kryptowalut południowokoreański won (-0,8 proc.). Na koniec dnia EUR/PLN znajduje się przy 4,1490, USD/PLN atakuje 3,3400, GBP/PLN pozostaje stabilny przy 4,6850, a CHF/PLN wraca do 3,5660.

Początek tygodnia na Starym Kontynencie nie należał do szczególnie udanych. Europejscy inwestorzy w dalszej mierze znajdują się pod presją solidnych przetasowań sentymentu obserwowanych na azjatyckich oraz amerykańskich parkietach, gdzie następuje sukcesywne wymazywanie serii ostatnich zwyżek. O względnym optymizmie mogą mówić gracze przy Książęcej, gdzie WIG 20 (-0,1 proc.) finalnie wybronił poziom 2 500 pkt. O miano najsilniej rosnącego komponentu do końca sesji walczyły Jastrzębska Spółka Węglowa (1,6 proc.) oraz Orlen (1,6 proc.) mogący stracić obecnego prezesa. Powodem zmian na najwyższym szczeblu kierowniczym mają być niezbyt pomyślne stosunki Wojciecha Jasińskiego z Krzysztofem Tchórzewskim, ministrem energii. Nieco mniej spektakularny ruch ma za sobą Alior (1,1 proc.) za sprawą noty analitycznej Fitch, gdzie zdecydowano się na rewizję perspektywy do „pozytywnej”. Na dnie rodzimego indeksu znalazły się walory PGE, które z 4,1 proc. zniżką skutecznie okryły dzisiejszą przecenę Lotosu (-1,1 proc.) oraz PGNiG (-1,4 proc.).

Bardziej pomyślnymi nastrojami mogli pochwalić się jedynie inwestorzy w Kopenhadze, gdzie OMX 20 (0,0 proc.) pozostał blisko poziomu z piątkowego zamknięcia. O solidnym ruchu w stronę południa może mówić indeks FTSE 100 (-1,6 proc.), na czele którego znalazły się spółki z branży wydobywczej. Ze zwyżek sektora wspieranego przez Antofagastę (1,7 proc.) oraz Glencore (1,1 proc.) wyłamał się Randgold Resources (-7,4 proc.) publikujący wyniki za miniony kwartał. Zgodnie z raportem wydobywczy potentat sprzedał prawie 341 tys. uncji złota na kwotę 434,8 mln USD, co przyczyniło się do wygenerowania zysku na poziomie 87,1 mln USD.

We Frankfurcie absolutną gwiazdą sesji zostało Deutsche Börse. Do 2,5 proc. zwyżki walorów przyczyniło się uruchomienie specjalnej platformy tradingowej, której celem jest minimalizacja skutków ubocznych związanych z BREXIT-em. Zdecydowanie skromniejszy ruch ma za sobą Lufthansa (0,8 proc.) informująca na koniec sesji o zmianach w zarządzie Brussels Airlines. Finalnie DAX uplasował się w okolicach poziomu 12 690 pkt, tj. 0,8 proc. niżej względem piątkowych poziomów. Pod presją masowo realizowanych zleceń sprzedaży znalazł się Henkel (-3,0 proc.), który wyraźnie odskoczył Beiersdorfowi (-1,7 proc.) czy HeidelbergCementowi (-1,5 proc.). Uwagę inwestorów zwracał również Volkswagen. Jego 1,9 proc. zniżka to między innymi pokłosie obaw o dalsze kary związane ze stosowaniem niepożądanych praktyk.

Na rynku surowców energetycznych obserwuje się odczuwalną przecenę. Obecnie marcowe kontrakty na gaz ziemny tanieją o 3,3 proc., gdy ropa West Texas Intermediate (-1,9 proc.) dość gwałtownie schodzi w okolicę poziomu 64,20 USD za baryłkę. Swoją zeszłotygodniową przecenę próbuje odrobić srebro (1,1 proc.), które zyskuje miano najciekawszego kruszcu. W dalszej mierze blisko poziomów z piątkowego zamknięcia znajduje się złoto (0,1 proc.) wyceniane po 1 335 USD za uncję. Wśród metali przemysłowych szczególną uwagę zwraca miedź (1,2 proc.), która zdołała naruszyć maksima z 16 stycznia.

Sporządził
Kornel Kot, Dom Maklerski TMS Brokers

Złoty na plusie, kontynuacja spadków na GPW

Początek tygodnia na polskim rynku finansowym przynosi umocnienie złotego, walkę o wyhamowanie spadków przez duże spółki na GPW oraz silną przecenę spółek średnich i małych.

Złoty umacnia się w poniedziałek do głównych walut pomimo wciąż utrzymujących się nienajlepszych nastrojów na globalnych rynkach, co niezmiennie związane jest z obawami przed przyspieszeniem inflacji w USA, co dziś wywindowało rentowności 10-letnich obligacji USA do poziomów nieobserwowanych od stycznia 2014 roku. O godzinie 15:17 kurs EUR/PLN testował poziom 4,1465 zł, USD/PLN 3,3385 zł, a CHF/PLN 3,5750 zł. To odpowiednio spadek o 2,3 gr, 0,8 gr i 1,8 gr w stosunku do poziomów z piątkowego zamknięcia. Takie zachowanie rodzimej waluty należy uznać za swego rodzaju anomalię. Zwłaszcza w sytuacji, gdy wraz z rosnącymi oczekiwaniami na kolejne podwyżki stóp procentowych przez Fed, jednocześnie oczekiwania co do terminu pierwszej podwyżki kosztu pieniądza w Polsce przesuwają się z dotychczas zakładanego IV kwartału br. na I kwartał 2019 roku. Dlatego też w perspektywie całego tygodnia, w tym po kończącym się w środę posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej (RPP), należy spodziewać się osłabienia złotego.

Zupełnie przeciwstawne nastroje niż na rynku walutowym dominują na warszawskiej giełdzie, gdzie podobnie jak na innych europejskich parkietach, indeksy spadają. I o ile jeszcze duże spółki, wchodzące w skład WIG20, próbują bronić się przed przeceną, to już spółki średnie i małe wyraźnie tracą na wartości. Na 1,5 godziny przed zamknięciem notowań indeks mWIG40, ciągnięty w dół głównie przez akcje CD Projekt (-3,35 proc.), Dino Polska (-5,1 proc.), ING Bank Śląski (-2,1 proc.) i AmRest (-2,5 proc.), spadał aż o 1,8 proc. W tym czasie sWIG80 tracił o 1,1 proc. Indeks WIG20, który w pierwszej połowie notowań na chwilę znalazł się na minimalnym plusie, spadał zaś o 0,5 proc., schodząc poniżej psychologicznej bariery 2500 pkt.

Na minusie był też reprezentujący szeroki rynek indeks WIG. Dla tego indeksu dzisiejsza przecena oznacza, że będzie to już 8 spadkowa sesja z 9, jakie dzieli go od wyznaczenia w styczniu nowego historycznego rekordu. To zaś nie wróży mu szybkiego powrotu na szczyty.

W kolejnych dniach, zarówno giełda w Warszawie, jak i złoty, ale też i wiele innych rynków, będą przede wszystkim żyły sytuacją na rynku długu. To zaś oznacza, że na drugim planie znajdzie się nie tylko startujące jutro dwudniowe posiedzenie RPP, ale przede wszystkim publikowane w tym tygodniu dane makroekonomiczne z głównych gospodarek. W centrum uwagi zaś będą liczne wystąpienia przedstawicieli Fed i ich ewentualne odniesienia do kolejnych posunięć ws. w polityce monetarnej.

Komentarz przygotował:

Marcin Kiepas, analityk niezależny

Nadmierny optymizm inwestorów nieco zachwiany

Silna przecena w piątek na rynkach akcyjnych w USA. Załamanie pozytywnego sentymentu na rynkach odbiło się rykoszetem na złotym. CHF/PLN w krótkoterminowym trendzie spadkowym, powodem ruchy na EUR/CHF ale i mocniejszy frank szwajcarski w obawie przed przeceną na rynkach obligacji i akcji. Konsolidacja na USD/PLN w skutek braku rozstrzygnięcia na głównej parze. Funt traci przed bardzo ważnymi wydarzeniami w tym tygodniu, szczególnie rozpoczęciem drugiej fazy negocjacji z UE a także posiedzeniem Banku Anglii.

Tabela. Maksima i minima głównych walut w PLN. Zakres: 13.12.2017-05.02.2018

Para walutowa EUR/PLN CHF/PLN USD/PLN GBP/PLN
Minimum 4,1317 3,5210 3,3136 4,6523
Maksimum 4,2050 3,5950 3,5161 4,8200

 

EUR/PLN

euro 5.02EUR/PLN nadal pozostaje w trendzie spadkowym. Chociaż widać powoli symptomy chęci odreagowania ostatnich spadków. Kurs w piątek zbliżył się do lokalnego oporu w postaci linii trendu spadkowego. Póki co jednak poziom 4,17 się obronił i kurs nawet nieco odreagował schodząc do poziomu 4,15. W piątek trzeba przyznać w końcu inwestorom nieco puściły nerwy. Przede wszystkim zaczęło się od Wall Street gdzie o dziwo zobaczyliśmy kierunek spadkowy. Dla przypomnienia dodam, że cały styczeń inwestorzy mieli klapki na oczach i widzieli tylko wzrosty. W piątek jednak po bardzo dobrych danych z USA szczególnie wysokim wzroście wynagrodzeń zaczęła się nagła wyprzedaż akcji i obligacji. A jeśli klimat inwestycyjny się załamał to i na złego padło widmo przeceny. Kurs szybko podążył w kierunku północnym. Dzisiaj nieco się sytuacja stabilizuje i EUR/PLN wraca nieco niżej. Wydaje się jednak, że sytuacja z piątku zapala lampkę ostrzegawczą. W ostatnich tygodniach optymizm inwestorów był nieco irracjonalny. Korekta na rynkach a tym samym nieco schłodzenie nastrojów szczególnie na aktywach krajów wschodzących byłoby czymś wskazanym.  Powoli odchodzi się od polityki taniego pieniądza i pytanie jak rynki będą sobie radzić w rynkowych wyższych stopach procentowych. W tym tygodniu mamy posiedzenie RPP, które może być kolejnym argumentem za wyprzedażą złotego. Oporem będzie wspomniana linia trendu spadkowego.

EUR/CHF

frank 5.02

Po wybiciu górą z formacji trójkąta w ubiegłym tygodniu ruch wzrostowy na CHF/PLN jest nadal kontynuowany. Od ostatniego minimum jesteśmy już niemal 8 groszy wyżej. Psychologicznym oporem pozostanie z pewnością poziom 3,60. Tak naprawdę sytuację psują nieco ruchy na EUR/CHF. Spadek na tej parze w ostatnim czasie o ponad 200 pipsów właśnie odwzorowuje te 8 groszy w relacji franka do złotego. I mocniejsza szwajcarska waluta nie jest odwzorowaniem ryzyk bo takowych akurat brak. Jest to zasługa słabszej waluty bazowej w tym wypadku a więc euro. Z pewnością też inwestorzy nieco się już ubezpieczają na załamanie na rynku akcyjnym i obligacji. W piątek już mieliśmy tego namiastkę a z pewnością większa korekta wisi cały czas nad rynkami.

USD/PLN

dolar 5.02

Na USD/PLN sytuacja nieco się unormowała. Od ładnych paru dni pasmo wahań zawiera się raptem w 4 groszach a więc można mówić o konsolidacji. I nie można powiedzieć, że na dolarze się nic nie dzieje. Bo w ubiegłym tygodniu mieliśmy posiedzenie Fed, które zdecydowanie miało jastrzębi wydźwięk. Tyle tylko, że inwestorów to zupełnie nie przekonało i dolar wcale nie zyskał. Sporo zamieszania wywołały dane z piątku z rynku pracy. Zaskoczyło przede wszystkim tempo wzrostu wynagrodzeń. Wynik 2,9% r/r jest najwyższym od 2009 roku. Przez wiele lat płace rosły bardzo powoli co zaskakiwało szczególnie decydentów z Fed. Taki wynik z pewnością zwiększa przekonanie, że polityka monetarna w USA jest umiejętnie prowadzona a podnoszenie stóp w gospodarce jest jak najbardziej wskazane. Tyle tylko, że w obecnym momencie inwestorzy mają sporą awersję do amerykańskiej waluty stąd widoczne są jedynie chwilowe wzrosty. Na głównej parze walutowej świata nie widać rozstrzygnięcia a więc i USD/PLN tkwi w zawieszeniu. A trzeba dodać, że jednym z głównych powodów takiego stanu jest widmo kolejnego zamknięcia administracji rządowej w USA, obecnie finansowanie zapewnione jest do 8 lutego.   Wsparciem będzie ostatnie minimum, opór stanowić będzie linia trendu spadkowego.

GBP/PLN

funt 5.02Na GBP/PLN skończyła się dobra passa. Od piątku nastąpiło załamanie kursu i dość spory spadek. Z pewnością tym razem nie był to powód związany z doniesieniami brexitowymi. Pretekstem do przeceny funta okazały się PMI. Zarówno dane z przemysłu i usług zawiodły i okazały się niższe od prognoz. A ten tydzień zapowiada się również bardzo ciekawie i można oczekiwać sporej zmienności. Zaplanowane są pierwsze spotkania, które formalnie rozpoczną drugą fazę negocjacji dotyczących brexitu. Jeszcze dziś ma dojść do spotkania szefa unijnych negocjatorów z brytyjskim ministrem Davisem. A jak wiemy początki rozmów zawsze są trudne więc można oczekiwać problemów brytyjskiej waluty. Do tego w czwartek poznamy decyzję Banku Anglii w sprawie stóp procentowych, i przyszłe oczekiwania poziomu inflacji. Jeśli Mark Carney będzie gołębi to będzie to kolejny argument za wyprzedażą funta. Wsparciem będzie ostatnie minimum.

Krzysztof Pawlak – dealer walutowy w Internetowykantor.pl

Strach przed kryptowalutą. Banki wypowiadają bitcoinowe konta

Po ośmiu latach inkorporowania walut wirtualnych do polskiego obrotu prawnego instytucje państwowe idą z nimi na wojnę. Do antybitcoinowej ofensywy przystąpiły też banki, które wypowiadają istniejące kryptowalutowe konta i nie chcą zakładać nowych. Pytanie brzmi: w jakim stopniu te działania opierają się na strachu przed aparatem państwowym, a w jakim są otwartą walką z konkurencją?

Strach przed bitcoinem instytucje rządowe i finansowe w naszym kraju przejawiały od początku jego powstania – widać w tym było lęk przed nieznanym. Zwłaszcza że BTC nie miał i wciąż nie ma legalnej definicji w polskim systemie prawnym. Pierwsze ujęcie prawne waluty wirtualnej pojawi się zaś w projekcie ustawy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu, której sam tytuł sugeruje, że zawarte w nim regulacje odnoszą się do zagadnień „prawnie podejrzanych”.

Kampania ostrzegawcza

Ministerstwo Finansów traktuje bitcoinowe transakcje jako obrót prawami majątkowymi i z tego tytułu czerpie podatki, jednak po zbilansowaniu zysków i ewentualnych strat postanowiło wypowiedzieć im wojnę. Na swojej stronie internetowej ostrzega wprost: „Uwaga na kryptowaluty. Wirtualne «waluty», takie jak bitcoin, litecoin czy ether nie są emitowane i gwarantowane przez bank centralny i nie są prawnym środkiem płatniczym”.

Jeszcze krok dalej idą Narodowy Bank Polski wraz z Komisją Nadzoru Finansowego. Obie instytucje uruchomiły całą kampanię ostrzegawczą, tworząc dedykowany portal uwazajnakryptowaluty.pl. Oprócz zagrożeń ekonomicznych dla kryptowalutowych inwestorów wskazują wyraźnie na niebezpieczeństwo wplątania w piramidę finansową lub, co gorsza, w finansowanie terroryzmu.

Straszak działa

Choć prawo nie zakazuje posiadania bitcoinów ani obrotu nimi, to kampania ministerstwa przynosi oczekiwane skutki, tak jak huk broni strzelającej ślepakami. W połowie grudnia jeden z oddziałów Banku Zachodniego WBK wypowiedział umowę rachunku bankowego swojemu klientowi z uwagi na dokonywany za jego pośrednictwem obrót wirtualną walutą. W swoim uzasadnieniu powołał się na łamanie przez posiadacza konta prawa. Dopiero argumentacja centrali banku uciekła od tego stanowiska – nie ma bowiem w Polsce przepisów zakazujących handlu bitcoinem. Mimo to bank podtrzymał decyzję oddziału, tłumacząc, że mógł odstąpić od umowy rachunku w oparciu o cywilnoprawną zasadę swobody umów. Jak jednak zaznaczył, w swej decyzji kierował się również stanowiskiem KNF, wskazującym na bardzo wysokie ryzyko inwestowania w kryptowaluty.

Z jeszcze większych zysków zrezygnował również w grudniu Bank Pekao, który wypowiedział rachunek giełdzie kryptowalut EasyCoin.pl. Tu bank wprost odwołał się do ustawy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu. W uzasadnieniu podał, że wskutek dokonywanych przez klienta transakcji kryptowalutowych nie może wykonywać ciążącego na nim z mocy ustawy obowiązku monitorowania tych działań ani ustalić źródeł pochodzenia środków gromadzonych na rachunku.

To nie są jednak pierwsze przypadki zamykania kont w związku z transakcjami, których przedmiotem są wirtualne waluty. Na początku 2015 r. zrobił to już bank BPH. Zaistniała sytuacja przyniosła wówczas ciekawy komentarz Ministerstwa Finansów, które udzieliło odpowiedzi interweniującemu w tej sprawie portalowi Dziennik Internautów: „funkcjonowanie oraz obrót «walutami» wirtualnymi na terenie Polski nie narusza prawa krajowego, ani prawa unijnego, nie jest zatem nielegalne”.

Linia obrony

Jeśli już 3 lata temu Ministerstwo Finansów zajęło jasne stanowisko w sprawie obrotu bitcoinem, de facto broniąc tym samym swego uprawnienia do zasilania kasy Skarbu Państwa wpływami z podatku od tych transakcji, to na czym banki opierają dziś swoje odmowy prowadzenia rachunków?

Argumentem dla banków jest ustawa z dnia 16 listopada 2000 r. o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu, która nakazuje im stosowanie wobec klientów środków bezpieczeństwa finansowego. Na niemożliwość zastosowania jednego z takich środków, a więc niemożliwość realizacji ustawowych obowiązków, powołał się właśnie wspomniany Bank Pekao, wypowiadając umowę prowadzenia rachunku giełdzie EasyCoin.pl: „Działalność w zakresie obrotu walutami wirtualnymi uniemożliwia skuteczne monitorowanie aktywności klienta i ustalenie źródła pochodzenia środków na rachunku, a tym samym wykonania ciążących na banku obowiązków wynikających z art. 8b ustawy z 16.11.2000 r. o przeciwdziałaniu…”.

Co jest przyczyną?

Dlaczego banki przyjmują taką linię obrony? Przecież, jako tzw. instytucje obowiązane, z pewnością mają wiedzę, że nie ma w Polsce przepisów zakazujących obrotu bitcoinem. A zgodnie ze starą zasadą, co nie jest zakazane, jest dozwolone. Odebranie możliwości obciążenia bitcoinowych transakcji stawką VAT przez wyrok Trybunału Sprawidliwości UE (C-264/14, wyrok z 22 października 2015 r.) uzasadnia odwrócenie się plecami kochających VAT instytucji państwowych. Co uzasadnia rezygnację banków z przychodów uzyskiwanych z tytułu umów rachunków posiadanych przez handlujących bitcoinem? Zapewne strach przed tymi instytucjami państwowymi i ich ewentualnymi reperkusjami. Tylko na ile jest w tym praworządności, a na ile walki z konkurencją? Pewne jest, że umocnienie kryptowaluty może oznaczać osłabienie pozycji zwykłych środków płatniczych, a to już czerpiącym zyski z prowizji od obrotu klasycznym pieniądzem bankom jest nie na rękę. I w takim ujęciu bitcoin stanowi dla banków realne zagrożenie. Bitcoinowe transakcje, ogłaszane jako obarczone ryzykiem anonimowości i braku regulatora, właśnie tym uderzają w instytucję bankowości, że nie potrzebując regulatora, nie potrzebują też pośrednika.

Pytanie więc: czy banki boją się sankcji za obracanie na ich kontach bitcoinem, czy boją się samego bitcoina?

Autor: radca prawny Robert Nogacki

Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku oraz doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców.

Cięższe dni dla kryptowalut. Korekta na giełdzie w USA

Po tygodniach szalonych wzrostów przyszedł czas na korektę na amerykańskiej giełdzie. Dobre dane na temat perspektyw w branży usługowej. Dalsze problemy branży kryptowalutowej.

Co się dzieje za oceanem?

W USA przyszedł czas na korektę na giełdzie. Po tym jak rosła ona ostatnimi tygodniami bez większych przerw doszło w końcu do niekorzystnego splotu wydarzeń. Za głównego winowajcę uważa się rynek obligacji. Inwestorzy widząc coraz większe stabilne możliwości zarobku na taniejących ostatnio obligacjach postanowili przerzucić tam część kapitału. Efekt ten zwiększyły dodatkowo dobre dane z gospodarki zwiększające szansę na marcowe podwyżki stóp procentowych do 77,5%. W efekcie inwestorzy zamykający pozycje giełdowe doprowadzili do przeszło 2% przeceny. Na rynkach walutowych na razie nie widać większego wpływu tych ruchów.

Indeksy PMI dla usług

Dzisiaj poznaliśmy dane na temat indeksów PMI dla usług. Wypadły one dla strefy euro lepiej od oczekiwań. Głównym motorem napędowym były znacznie lepsze od oczekiwań dane z Hiszpanii i Włoch. Nie zawiodła również największa gospodarka strefy euro czyli Niemcy. W efekcie od rana euro powoli zyskuje do pozostałych walut.

Cięższe dni dla kryptowalut

Ostatnie kilka dni było brdzo ciężkich dla większości inwestorów kryptowalutowych. Nadeszło ze świata dużo informacji niekorzystnych dla tego rynku. Nie może zatem dziwić prawie 30% przecena bitcoina w przeciagu tygodnia. W USA kolejne banki nie tylko przestają współpracować z instytucjami zajmującymi się handlem kryptowalutami, ale też przestały rozliczać z kart kredytowych inwestycje w kryptowaluty ze względu na zbyt dużą zmienność i ryzyko. Na rodzimym podwórku KNF poddaje w wątpliwość czy giełdy kryptowalutowe nie świadczą przypadkiem usług płatniczych bez licencji. Gdyby taka informacja się potwierdziła mogłoby to doprowadzić do zamknięcia takiej instytucji co byłoby dodatkowym ciosem dla rynku.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

16:00 – USA – raport ISM dla usług.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w Internetowykantor.pl i Walutomat.pl

MERIT INVEST SA planuje zmiany w portfelu inwestycyjnym

MERIT INVEST SA spółka zajmująca się działalnością inwestycyjną oraz doradczą, której akcje notowane są na rynku NewConnect, znalazła kupca na udziały firmy PS24 Sp z o.o., właściciela marki Parkett Service i rezygnuje z realizacji tej inwestycji. Jest to wynikiem negatywnej oceny dotychczasowej współpracy w kontekście innych potencjalnych inwestycji. Zarząd Spółki systematycznie ocenia podmioty, które mogą się pojawić w portfelu. Jedną z typowanych spółek do portfela jest BLOOMGA SA, której MERIT INVEST SA obecnie doradza podczas przygotowań do debiutu na rynku NewConnect. Wartym odnotowania jest również fakt, iż VoiceFinder SA, której Spółka doradza, dzięki współpracy z inżynierami z AGH zawarła kolejny znaczący kontrakt w oparciu o usługi automatycznego opracowania zdjęć wykonanych w sieciach sprzedaży.

MERIT INVEST SA posiada 40% udziałów radomskiej spółki PS24, która jest właścicielem marki Parkett Service. Spółka ma kupca na te udziały i zgodnie z dzisiejszym komunikatem transakcja może dojść do skutku niebawem. Działalność inwestycyjna, to dominujący, a w niedługim czasie jedyny segment działalności. Zarząd oczekuje na decyzję KNF ws. wpisu na listę zarządzających Alternatywną Spółką Inwestycyjną, a po wpisie na listę zarządzających ASI ujawni pełną strategię inwestycyjną, ale jak podkreśla w raportach, podstawą działalności inwestycyjnej będzie niezmiennie budowa portfela inwestycyjnego w oparciu o podmioty już notowane lub zmierzające na giełdę i poszukujące profesjonalnego wsparcia w całym procesie.

– „Podstawną naszego portfela inwestycyjnego są akcje spółek już notowanych. W zeszłym roku zrealizowaliśmy transakcję, na kwotę ponad 800 tys. złotych, co pokazuje jakim zaufaniem na rynku się cieszymy. Przygotowujemy się do zwiększenia liczby podobnych transakcji. Sprzedaż akcji własnych będzie pomocna w dalszym rozwoju naszego portfela. Kupujemy również podmioty, które mają dużą szansę stać się spółkami giełdowymi. Chcemy aby zakup akcji Bloomga SA wzbogacił nasz portfel. Spółka stale zwiększa przychody i już wkrótce będzie to podmiot o zasięgu ogólnoeuropejskim, a nawet globalnym. Wszystko dzięki modelowi sprzedaży gry Islandoom dostępnej dla każdego użytkowania Internetu. Rynek gier, na którym polskie spółki mają duże dokonania jest ogromny, a jego wartość znacznie przekracza 100 mld dolarów. Sektor rozwija się bardzo dynamicznie. Bloomga zaczyna być szybko rozwijającym się przedsiębiorstwem, którego wyniki można przewidzieć na podstawie znanych nam wysokich wskaźników rentowności. Zależą one w znacznym stopniu od nakładów na reklamę i temu będzie służyć nowa emisja akcji. Nie spotkaliśmy dotychczas podmiotu, który z wydanej złotówki na reklamę po jednym kwartale jest w stanie wygenerować przychód dwóch, a nawet trzech złotych. To są imponujące wskaźniki, a dzięki stale rozwijanej serii mini gier i nowej produkcji, skala przychodów powinna skokowo rosnąć. Jeśli ten plan się powiedzie to Bloomga SA zostanie niebawem liczącym się w Europie podmiotem z sektora gier przeglądarkowych, który generuje blisko 5 mld dolarów przychodów rocznie i co ważne przy mniejszej konkurencji niż ma to miejsce wśród producentów gier mobilnych. Wkrótce Zarząd Bloomgi planuje rozpocząć emisję akcji dla inwestorów, po której jeszcze w IQ2018 spółka zamierza złożyć wniosek o wprowadzenie akcji do obrotu na NewConnect. Domy maklerskie są gotowe wspierać Bloomgę w pozyskiwaniu kapitału. Kilka funduszy też podtrzymuje swoje zainteresowanie projektem. Z dużą satysfakcją wspieramy spółkę w jej rozwoju i mamy przekonanie, że również druga runda finansowania będzie sukcesem. Inwestorzy już raz docenili spółkę za jej ogromny potencjał i za dowożenie kamieni milowych. Analizując spółkę zwróciliśmy uwagę, że podobny do Bloomga SA podmiot został z końcem 2017 roku sprzedany za 270 mln euro. Mowa tu o Goodgame Studios z Niemiec, która też zajmuje się produkcją gier przeglądarkowych. Oczywiście skala Bloomgi jest mniejsza, ale przykład ten pokazuje jaki potencjał może mieć tego typu podmiot w okresie najbliższych lat.

Jak podkreślił Prezes Zarządu MERIT INVEST SA, zainteresowanie walorami Spółki systematycznie rośnie. Wyjątkowo dobre wyniki Spółki i zauważalny wzrost wartości portfela po zmianie w akcjonariacie, przyciąga inwestorów, a zamiany od roku 2016 są kolosalne.

MERIT INVEST SA będzie podejmował dalsze kroki, aby sprzedać część lub całość akcji własnych w celu dofinansowania Spółki. W ten sposób bez nowych emisji akcji uda się spółce pozyskać dodatkowy kapitał na rozbudowę portfela, lub kupić atrakcyjne aktywa. Cele inwestycyjne są poszukiwane zarówno na NewConnect, głównym parkiecie GPW, jak i pośród podmiotów spoza giełdy, czego dowodem jest zakup i rozpoczęta dezinwestycja udziałów radomskiej spółki PS24, czy planowany   zakup znaczącego pakietu akcji Bloomga SA, która dopiero planuje debiut giełdowy.

– „Przy dalszych zakupach do portfela będziemy kładli nacisk aby wykorzystywać możliwość płacenia notowanymi akcjami własnymi. Bardzo niewiele spółek giełdowych stosuje nasz model, a to dobre narzędzie do akceleracji i finansowania rozwoju. Oczywiście niezmiernie ważne są ceny, jakość i potencjał wzrostu kupowanych walorów, tak abyśmy mogli zwiększać wartość naszego portfela w długim horyzoncie czasowym. Dla nas to nie tylko dodatkowe możliwości transakcyjne, ale sposób na pozyskanie nowych partnerów w akcjonariacie. Przygotowując się do rozbudowy portfela inwestycyjnego od wielu miesięcy analizujemy spółki nie notowane, ale z planami na debiut. W kategorii portfela „przyszli debiutanci”, na którą zwracamy dużą uwagę, mamy poza planami zakupu akcji Bloomga SA jeszcze jedną bardzo atrakcyjną Spółkę w trakcie pogłębionej analizy. Bardzo atrakcyjny podmiot, którego akcje chcemy kupić do portfela przez ostatnie trzy lata podwoił swoje kapitały własne, w każdym roku wykazuje zyski i dysponuje relatywnie dużą ilością wolnej gotówki. Mamy też plan jak tę gotówkę wykorzystywać i jak pozyskać dla spółki dodatkowy kapitał akcyjny. Jeśli uda się nam dokonać tego zakupu zgodnie z zamierzeniami, to pozyskamy do portfela spółkę o zbieżnym do naszego profilu działalności i razem będziemy mogli współpracować przy transakcjach na rynku. Silna kapitałowo spółka generująca systematyczne zyski przyda się nam w portfelu szczególnie, gdy sami mamy okazję na zwiększenie posiadanych środków po zbyciu udziałów PS24. Dziś w sytuacjach, gdy transakcja przekracza nasze możliwości, a nie chcemy się lewarować, musimy odejść od stołu. W przyszłości może to wyglądać zdecydowanie inaczej. Sądzimy, że plany debiutu giełdowego tej spółki, która może trafić do naszego portfela są oparte o solidną strategię i wyśmienite wyniki. Po realizacji najbliższych akwizycji nadal powinniśmy się bardzo pozytywnie prezentować na innych podmiotów inwestycyjnych, ale wcale nie zamierzamy mówić stop. Dynamika wzrostu wartości naszych aktywów w okresie 2016-2017 nie ma sobie równych na szerokim rynku. Zależy nam na zdobywaniu coraz większego uznania inwestorów, z tego względu cały czas dostosowujemy się do zmiennego rynku, szukamy dobrych dla spółki transakcji, aby umożliwić dalszy wzrost wartości Spółki.” – komentuje prezes Mirosław Stępień.

Działalność doradcza i konsultingowa Grupy MERIT INVEST SA już niebawem zostanie przejęta przez w 100% zależny podmiot MERIT BUSINESS CONSULTING sp. z o.o., którą Sąd Rejestrowy wpisał do Rejestru Przedsiębiorców 18 stycznia br. o czym Spółka raportowała 5 lutego.

– „Działalność usługowa generuje w grupie dodatkowe środki i będziemy ją rozwijać. Dzięki niej mamy dostęp do atrakcyjnych podmiotów jako pierwsi, poza innymi uczestnikami rynku. Nasz klient, spółka VoiceFinder SA bardzo dobrze zaczyna rok 2018. Spółka w styczniu podpisała umowę na podstawie której świadczyć będzie usługi automatycznego opracowania zdjęć wykonanych w sieciach sprzedaży w oparciu o centralną platformę przetwarzania danych. Zamawiający zdecydował się na wykorzystanie technologii VoiceFinder SA w procesie usprawnienia nadzoru pracowników odpowiedzialnych za dostarczanie i rozmieszczanie produktów na półkach w sieciach sklepów wielkopowierzchniowych. Kontrakt jest wynikiem wielomiesięcznych rozmów handlowych popartych testowaniem POC zainstalowanego u klienta przez inżynierów AGH współpracujących ze Spółką. VoiceFinder SA radzi sobie wyśmienicie w projektowaniu rozwiązań IT, głównie w zakresie automatyzacji procesów. Za wielki sukces uznaję wspólny duży projekt realizowany kompleksowo przez Spółkę i Małopolską Agencję Rozwoju Regionalnego. VoiceFinder jest partnerem technicznym „mbon.pl” – Małopolskie Bony Rozwojowe. Wartość projektu to blisko 70 milionów złotych, a bony przeznaczone są dla małopolskich przedsiębiorców i dla podmiotów z oddziałem w Małopolsce na dofinansowanie szkoleń, studiów podyplomowych, e-learningu, doradztwa, mentoringu oraz egzaminów. Dzięki współpracy z MARR spółka może zdobywać bezcenne doświadczenie i z pewnością przyczyni się to do dalszego jej rozwoju. Bardzo wysoko cenimy sobie współpracę z Prezesem – Jackiem Mireckim i sądzimy, że oprogramowanie wytworzone na potrzeby rozliczania bonów rozwojowych może być dalej komercjalizowane w innych województwach. VoiceFinder SA wytworzył system i procedury pozwalające zautomatyzować i nadzorować proces. Spodziewamy się, że VoiceFinder SA ma szansę zadebiutować na NewConnect w roku 2018.