Bitcoin w kolejnym dołku

Bitcoin sięga kolejnego dna. W poniedziałek rano kosztuje poniżej 8,1 tys. USD. Oznacza to spadek w ciągu ostatniej doby o 1,2 tys. USD, czyli o 13%. Od początku roku najpopularniejsza kryptowaluta straciła aż 40% wartości, a od połowy grudnia, kiedy kosztowała niemal 20 tys. USD – ok. 60%. To najmniej od 24 listopada 2017 r. Tymczasem w Polsce w rynek wirtualnych walut uderza Komisja Nadzoru Finansowego. Urząd analizuje ewentualne złożenie wniosku do prokuratury o podejrzenie popełnienia przestępstwa przez giełdy specjalizujące się w kryptowalutach w związku z prowadzeniem działalności w zakresie świadczenia usług płatniczych bez zezwolenia nadzoru finansowego.

Waluty

W ciągu ostatnich 24 godzin amerykański dolar zyskuje do euro (+0,01%) i brytyjskiego funta (+0,08%), a traci do dolara kanadyjskiego (-0,07%), dolara australijskiego (-0,03%)  oraz japońskiego jena (-0,08%) i kursy wynoszą: EUR/USD – 1,246, GBP/USD – 1,411, USD/CAD – 1,241, AUD/USD – 0,793 i USD/JPY – 110. Euro jest słabsze wobec japońskiego jena (-0,1%) i kurs EUR/JPY wynosi 137, a kurs EUR/GBP jest na poziomie 0,883. W porównaniu z sytuacją sprzed weekendu złotówka zyskuje do funta, a traci do innych walut światowych. W poniedziałek rano dolar kosztuje 3,34 zł, euro – ponad 4,16 zł, funt – poniżej 4,72 zł, a frank szwajcarski –3,59 zł.

Giełdy

Na światowych giełdach zdecydowana przewaga koloru czerwonego. W piątek w Europie londyński indeks FTSE 100 stracił 0,63%, frankfurcki indeks DAX – 1,68%, a paryski indeks CAC 40 – 1,64%. W Amerykach nowojorski indeks S&P 500 obniżył się aż o 2,12%, meksykański indeks Bolsa – o 0,39%, a brazylijski Bovespa – o 1,7%. W poniedziałek w Azji tokijski indeks Nikkei spadł aż 3,4%, indeks Shanghai Composite podniósł się o 0,73%, a hongkoński indeks Hang Seng stracił 0,93%.

Ropa i złoto

Ceny ropy naftowej idą w dół. W niedzielę na zakończenie dnia baryłka ropy Brent kosztowała 68,58 USD (-1,56%), a ropy WTI – 65,45 USD (-0,53%). Roczna prognoza ceny baryłki surowca pozostaje na poziomie 75 USD. Także złoto notuje spadki. W poniedziałek rano uncję metalu rynek wycenia na 1332 USD. To 16 USD mniej (-1,19%) niż przed weekendem.

Najważniejsze wydarzenia dzisiejszego dnia:

  • 2:45 – Chiny – Indeks PMI dla usług, styczeń – 54,7 pkt. (prognoza 54 pkt.)
  • 5:34 – Japonia – Wystąpienie szefa Banku Japonii
  • 10:00 – Strefa euro – Indeks PMI dla usług, styczeń (prognoza 57,6 pkt.)
  • 10:30 – Wielka Brytania – Indeks PMI dla usług, styczeń (prognoza 54,3 pkt.)
  • 10:30 – Strefa euro – Indeks Sentix, luty (prognoza 33 pkt.)
  • 15:45 – USA – Indeks PMI dla usług, styczeń (prognoza 53,3 pkt.)
  • 16:00 – USA – Raport ISM dla usług, styczeń
  • 17:00 – Strefa euro – Wystąpienie szefa EBC

Przygotował zespół analityczny easyMarkets

Ubiegły tydzień przerwał słabą passę amerykańskiej waluty

Po tygodniach spadków, amerykańska waluta ostatecznie zakończyła tydzień na plusie – zyskując po publikacji raportu z amerykańskiego rynku pracy, który pokazał imponujący i niespodziewany wzrost dynamiki płac w gospodarce USA

Ubiegły tydzień przerwał ostatnie, kilkutygodniowe spadki na dolarze amerykańskim. Walucie pomógł raport z amerykańskiego rynku pracy, który sugeruje, że poprawiająca się sytuacja w gospodarce przekłada się na wyższą dynamikę płac – jest to pozytywna informacja dla Rezerwy Federalnej. Zmiana wyceny stóp procentowych w USA wpłynęła na aktywa globalne. Rosnące rentowności amerykańskich papierów dłużnych i raport z rynku pracy ustabilizowały amerykańską walutę w relacji do walut europejskich i umocniły dolara w parze z większością pozostałych walut. W ubiegłym tygodniu walutą, która wyraźnie cierpiała z powodu wyprzedaży był jen japoński. Parze USD/JPY na wzrost – oprócz siły dolara – pozwoliły informacje ze strony Banku Japonii, który potwierdził swoje stanowisko w kwestii utrzymania ultra-luźnej polityki monetarnej poprzez wzrost skupu obligacji o krótkim terminie.

Miniony tydzień nie był zbyt dobry dla walut rynków wschodzących, którym nie sprzyjał wzrost rentowności amerykańskich papierów dłużnych oraz nowa fala awersja do ryzyka, która przelała się przez rynki akcji po okresie ostatnich, nadzwyczajnych zwyżek.

Wydarzeniem tygodnia będzie czwartkowe spotkanie Banku Anglii. Publikacja indeksów aktywności biznesu w poniedziałek powinna jedynie potwierdzić solidne perspektywy dla wzrostu. Bieżący tydzień nie przyniesie zbyt wielu istotnych informacji gospodarczych z USA, dlatego uwaga inwestorów ponownie powinna skupić się na polityce, a zwłaszcza kwestii kolejnego głosowania nad prowizorium podatkowym zapewniającym finansowanie rządu w krótkim terminie (pieniądze ponownie skończą się w piątek).

PLN

Ubiegły tydzień przyniósł lekkie osłabienie polskiej waluty, która traciła z uwagi m.in. na umocnienie głównych walut i wspomniany, lekki odwrót inwestorów od ryzyka przekładający się na spadki na walutach rynków wschodzących, takich jak PLN.

Opublikowane w ubiegłym tygodniu dane z Polski były dobre. W pierwszej kolejności warto wspomnieć o odczycie dynamiki wzrostu gospodarczego w 2017 r., który pokazał, że dynamika PKB w roku ubiegłym osiągnęła poziom 4,6% i była nieco wyższa niż oczekiwał konsensus ekonomistów (4,5%). Jednocześnie, nowe dane sugerują, że wzrost gospodarczy w ubiegłym roku był nie tylko wyraźnie wyższy od tego notowanego w 2016 r. (2,9%), ale również bardziej zbalansowany – nie oparty wyłącznie na konsumpcji, czego obawialiśmy się, zwłaszcza w pierwszych kwartałach roku. Nowe dane sugerują wyraźne odbicie inwestycji w czwartym kwartale i przyspieszenie dynamiki PKB pod koniec roku do ponad 5% rocznie.

Kolejne dane PMI, opisujące aktywność w sektorze przemysłu w Polsce pozornie mogły rozczarować, indeks bowiem zanotował spadek z notowanych w grudniu 55 do 54,6 w styczniu. Aktywność w sektorze nadal jest jednak imponująca i utrzymuje się w okolicy wielomiesięcznego maksimum. Cieszyć może również wzrost zatrudnienia.

Bieżący tydzień nie przyniesie równie istotnych danych gospodarczych z kraju nad Wisłą. W środę czeka nas natomiast spotkanie Rady Polityki Pieniężnej, która powinna utrzymać parametry polityki monetarnej niezmienione. Od samej decyzji RPP po raz kolejny bardziej istotna będzie konferencja Banku, która pozwoli na poznanie bieżących oczekiwań prezesa Adama Glapińskiego oraz dwóch towarzyszących mu członków Rady.

GBP

W kwestii danych makro z Wielkiej Brytanii ubiegły tydzień był dość mieszany. Słabsze indeksy aktywności biznesu w Zjednoczonym Królestwie ponawiają obawy o rosnącą różnicę aktywności gospodarczej strefy euro i Wielkiej Brytanii. Rynki obecnie zdają się skupiać na braku negatywnych informacji dotyczących negocjacji ws. Brexitu oraz perspektywach podwyżek stóp procentowych w Wielkiej Brytanii przed końcem roku. Funt brytyjski nie był poddany zbyt dużym wahaniom ze względu na dane i zakończył tydzień na niemal niezmienionym poziomie w relacji do złotego.

Czwartkowe spotkanie Banku Anglii nie powinno przynieść istotnych zmian parametrów polityki monetarnej, inwestorzy będą jednak przyglądać się publikacji Raportu Inflacyjnego i szukać wskazówek dotyczących dokładnego umiejscowienia w czasie kolejnej podwyżki krótkoterminowych stóp procentowych w Wielkiej Brytanii.

EUR

Ubiegły tydzień przyniósł potwierdzenie wszystkich ostatnich sygnałów z gospodarki. Indeksy aktywności gospodarczej oraz dane PKB potwierdziły wzrost aktywności w gospodarkach strefy euro, nadal nie widać jednak przełożenia siły gospodarek na utrzymującą się presję cenową. Styczniowe dane o inflacji potwierdziły, że nie mamy póki co do czynienia z istotnymi zmianami na tym froncie. Inflacja zachowała się zgodnie z założeniami konsensusu i nie była w stanie wzbić się ponad oczekiwania ze względu na słabość dynamiki cen w Niemczech.

Brak istotnych informacji ze strefy euro w tym tygodniu sprawia, że wspólna waluta powinna reagować na informacje z innych stron świata. Zwiększająca się różnica stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych i strefie euro oraz wzrost długich pozycji na EUR sprawiają, że w naszej opinii wspólna waluta powinna być bardziej podatna na spadki.

USD

Dobre dane z ostatniego tygodnia ostatecznie wzmocniły amerykańską walutę. Kluczowe informacje to bez wątpienia wyjątkowo pozytywny raport z amerykańskiego rynku pracy, opublikowany w styczniu. Oprócz bardzo wysokiego poziomu kreacji miejsc pracy i niskiego bezrobocia w końcu mamy do czynienia z istotnym wzrostem płac. Dynamika zarobków w styczniu wzrosła do poziomu 2,9% rocznie i była wyraźnie wyższa od inflacji.

Bieżący tydzień nie będzie zbyt obfity w informacje z USA. Jesteśmy zdania, że wzrost rentowności papierów dłużnych będzie trwał, wraz ze wzrostem szacunków dotyczących podwyżek stóp procentowych w 2018 r. (obecnie spodziewamy się czterech podwyżek o 25 punktów bazowych). Powinno to umocnić dolara amerykańskiego w relacji do pozostałych walut.

Autor: Enrique Diaz-Alvarez, Ebury

Rynek finansowania dłużnego w sektorze nieruchomości komercyjnych w Polsce

Mira Kantor-Pikus, Partner, Dyrektor ds. Doradztwa kapitałowego, dłużego i finansowa strukturyzowanego w dziale Rynków Kapitałowych Cushman & Wakefield w Polsce
Mira Kantor-Pikus, Partner, Dyrektor ds. Doradztwa kapitałowego, dłużego i finansowa strukturyzowanego w dziale Rynków Kapitałowych Cushman & Wakefield w Polsce

Międzynarodowa firma doradcza Cushman & Wakefield opublikowała swoją opinię dotyczącą rynku finansowania dłużnego w sektorze nieruchomości komercyjnych w Polsce*.

Transakcje nieruchomościowe w roku 2017 osiągnęły rekordową kwotę EUR 4.8 mrd, ze zwyżką ok. 5% w stosunku do poprzedniego roku. Finansowanie bankowe związane z nabywanymi nieruchomościami utrzymywało się na niezmiennym poziomie osiągając średnio ok. 60% wartości nabywanych nieruchomości.

  • Wzrost dynamiki udzielanych kredytów bankowych dzięki niskim kosztom pieniądza i dobrym wynikom gospodarczym, jednak widoczne zróżnicowanie podejście do udzielania finansowania w zależności od klasy aktywa i reputacji inwestora
  • Budownictwo chętnie finansowane przez banki, jednocześnie wzrost zainteresowania projektami hotelowymi i inwestycjami alternatywnymi, w tym mieszkaniami na wynajem, prywatnymi domami studenckimi czy domami opieki
  • Przewidywany powolny wzrost stóp procentowych dla kredytów w dłuższej perspektywie może mieć wpływ na nieznaczne ograniczenie popytu kredytowego na polskim rynku
  • Nowelizacja ustawy o podatku dochodowym CIT może wpłynąć na sytuację kredytową w Polsce w 2018 roku
  • Usługi doradztwa dłużnego, zarządzanie długiem oraz wsparcie przy restrukturyzacji finansowania zaczynają być coraz bardziej popularne wśród inwestorów w Polsce, aczkolwiek w odróżnieniu od np. Wielkiej Brytanii i USA ciągle jest to bardzo mały procent wszystkich transakcji finansowania

W jakim kierunku zmierza reklama cyfrowa?

Jak wynika z badań, w 2017 roku, po raz pierwszy wydatki na reklamę cyfrową były większe niż na reklamę telewizyjną. Pokazuje to jej siłę i znaczenie na rynku. W jakim kierunku zmierza i które jej obszary rozwiną się najbardziej? Na te pytania odpowiada Mariusz Maksymiuk – CEO sieci reklamowej Adexon.

Wielokanałowość

W czasach, w których klienci mogą dokonać zakupów zarówno za pomocą stron internetowych, platform społecznościowych, aplikacji i w wielu innych miejscach, reklama na tych kanałach jest rzeczą konieczną. Z uwagi na fakt stale rosnących możliwości, jakie oferuje technologia, reklama cyfrowa zmienia się w bardzo szybkim tempie. Obecnie, jeden lub dwa kanały nie wystarczą, aby osiągnąć zamierzone cele sprzedażowe. Chcąc uzyskać lepsze rezultaty, należy przekazywać konsumentowi ofertę za pośrednictwem wielu platform, wykorzystując możliwości jakie daje omnichannel.

Czym zatem jest omnichannel? To podejście do sprzedaży i obsługi klienta, które tworzy spójne i zintegrowane doświadczenie, niezależne od tego, gdzie odbiorca po nie sięga. Klient może robić zakupy online na komputerze stacjonarnym, urządzeniu mobilnym, poprzez media społecznościowe, czy telefonicznie. Chodzi o udostępnienie mu możliwości zakupu, czy kontaktu w wielu miejscach. Podejmując decyzję o tym, z jakich kanałów powinna korzystać firma, aby zwiększyć sprzedaż, niezbędna jest znajomość klientów i tego, z jakich kanałów korzystają. Dzięki tym informacjom w łatwiejszy sposób można dotrzeć z przekazem do grupy docelowej.

Większość firm działa na kilku kanałach – posiadają strony internetowe, blogi, profile w mediach społecznościowych, wysyłają mailingi, prowadzą szerokie działania reklamowe. Najważniejsze, aby wszystkie te platformy działały na zasadzie synergii. Głównym założeniem wielokanałowości jest spójność przesyłania komunikatów i głęboka integracja wszystkich platform.

Blockchain

Ta nowa technologia będzie miała niewątpliwy wpływ na reklamę cyfrową w 2018. Jej celem jest zmniejszenie, a dalej całkowite wyeliminowanie oszustw reklamowych. Blockchain zwiększa także przejrzystość wydatków, i tym samym umożliwia wnikliwą analizę budżetu z podziałem na konkretne wydatki. Zdania na temat tego rozwiązania są podzielone. Jedni twierdzą, że zwiększy to szanse na dotarcie do docelowego użytkownika, we właściwym czasie, w jeszcze bardziej efektywny sposób. Druga strona zaś uważa, że technologia ta nie przyniesie żadnych pozytywnych skutków dla branży. Jak będzie? To pokażą najbliższe miesiące.

RODO

Wielkimi krokami zbliża się czas wprowadzenia ustawy o ochronie danych osobowych. Ma ona zmienić sposób, w jaki firmy będą mogły zbierać i przetwarzać informacje o konsumentach. Po wdrożeniu RODO, wymagana będzie większa przejrzystość w uzyskiwaniu zgody klientów na wykorzystywanie ich personaliów. Konsumenci będą mogli również usunąć z dowolnej bazy danych, zgromadzone o nich informacje. Oznacza to ogromne zmiany dla funkcjonowania całej branży, w szczególności jeśli chodzi o pozyskiwanie informacji na temat swoich klientów.

Świat reklamy cyfrowej czeka sporo przekształceń i nowych wyzwań. Zapewne będziemy świadkami zarówno wielu sukcesów, jak i nieudanych prób nowych zmian. Niemniej jednak, poziom i miejsce, w jakim znajduje się obecnie reklama cyfrowa, pokazują jak bardzo rozwinęła się ona w ciągu ostatnich lat. Nic nie wskazuje na to, aby miał być to koniec jej rozwoju – wręcz przeciwnie.

Autor: Mariusz Maksymiuk, prezes spółki mediowej Adexon. Funkcję tę pełni od marca 2016 roku. Posiada ponad dziewięcioletnie doświadczenie w branży mediów, marketingu i reklamy. Jako CEO Adexon kieruje rozwojem agencji i zajmuje się, mi.in. poszerzaniem grona klientów.

Arcona Property Fund z rekordowym wynikiem w 2017 r.

Fundusz Arcona Property zakończył 2017 rok ze wzrostem wyceny portfolio o 3,7% w porównaniu do roku ubiegłego. Szacowana wartość czterech nieruchomości Funduszu w Czechach wzrosła o 5,7%, zaś ośmiu nieruchomości na Słowacji o 2,8%. Wartość polskiego portfela z dwunastoma aktywami pozostała stabilna.

Uwzględniając bardzo dobre wyniki operacyjne, wyniki transakcyjne i aktualizację wycen, wartość aktywów netto za udział Funduszu wzrosła z 11,69 euro do 13,35 euro w okresie dwunastu miesięcy, do 31 grudnia 2017 r., co stanowi wzrost o 16%. Cena rynkowa za udział na Euronext Amsterdam wzrosła z 5,40 euro do 7,40 euro przez dwanaście miesięcy, do 31 grudnia 2017 r., czyli o 37%. Ponadto, tymczasowa zaliczka na poczet dywidendy w wysokości 0,10 euro na udział została wypłacona w sierpniu 2017 r.

W 2017 r. zakupiono cztery aktywa w Polsce i sprzedano dwa małe biurowce w Pradze i Koszycach. Portfel Funduszu powiększył się z 75,02 mln euro do 89,68 mln euro, co skutkuje wzrostem o prawie 20%.

„Był to kolejny mocny rok dla Arcona Property Fund, którego pozytywne wyniki odzwierciedlają rosnący popyt, rosnące czynsze i brak nowej podaży na rynkach nieruchomości w Europie Środkowej. Naszym celem będzie kontynuacja programu akwizycyjnego, mającego na celu podniesienie całkowitej wartości aktywów Funduszu Arcona Property do 500 mln euro dzięki pozyskaniu 20-30 aktywów w ciągu najbliższych trzech do pięciu lat” – podsumowuje Guy Barker, Dyrektor Zarządzający Arcona Capital.

TOP 5 trendów technologicznych w sektorze ubezpieczeniowym na 2018 rok

Robotyzacja oraz Internet Rzeczy – to najważniejsze technologiczne trendy, które w tym roku mają szansę zrewolucjonizować branżę ubezpieczeniową, wynika z analizy przygotowanej przez firmę TogetherData. Rynek zdominują także rozwiązania telematyczne oraz inteligentne systemy OCR.  

  1. Trend: robotyzacja obsługi klienta i procesu sprzedaży

Boty i systemy oparte na sztucznej inteligencji to w branży ubezpieczeniowej trend podyktowany wymogami stawianymi przez klientów. Z badania firmy AXA wynika, iż 34 proc. klientów w wieku 20-30 lat, preferuje internetowy kontakt ze swoim ubezpieczycielem. Jak pokazuje analiza rynku, towarzystwa ubezpieczeniowe szybko podążają za tym trendem. Firma One, jeden z największych międzynarodowych ubezpieczycieli udostępnia klientom możliwość zgłoszenia roszczenia przez aplikację. Na polskim rynku jego śladami podąża Warta, której klienci mogą zgłosić szkodę przez jeden z najpopularniejszych na rynku komunikatorów – Facebook Messenger. Jeszcze dalej poszła amerykańska firma Progressive Insurance, która udostępniła na Messengerze, chatbota pomagającego w oszacowaniu wyceny ubezpieczenia.

Biorąc pod uwagę to, że robo-konsultanci powoli są wykorzystywani również do obsługi roszczeń, prawdopodobnie przemysł ubezpieczeniowy będzie zmieniał się na naszych oczach. Odarty z warstwy tajemniczości i “technologicznego” profesjonalizmu, stanie się przede wszystkim najlepszym przyjacielem klienta – mówi Michał Grams, prezes firmy TogetherData. A to nie koniec wykorzystania robotów w ubezpieczeniach. Innowacje związane z Robotic Process Automation nie tylko ułatwią obsługę klienta, ale i uporządkują wewnętrzne struktury czy bazy danych. Informacje przechowywane w jeziorach danych przestaną się gubić.

  1. Trend: Internet rzeczy

Według raportu firmy analitycznej Parks Associates, 77% ubezpieczonych właścicieli tzw. domów inteligentnych byłoby zainteresowanych rozwiązaniami, dzięki którym firma ubezpieczeniowa mogłaby analizować dane. Celem ma być obniżenie składek ubezpieczeniowych. W ten sposób ubezpieczalnia może też zwrócić uwagę klienta na to, gdzie tkwią największe ryzyka i co warto jeszcze ubezpieczyć. Trendy wyznacza także brytyjska firma Trov, która oferuje możliwość zabezpieczenia gitary, laptopa czy nawet ulubionego kwiatka. Wszystko w parę sekund za pośrednictwem telefonu, gdzie klient wybierze, na jak długo ma obowiązywać ubezpieczenie i co dokładnie ma obejmować.

  1. Trend: telematyka

W Wielkiej Brytanii podczas wykupywania ubezpieczenia samochodowego, chętni mogą zgodzić się na to, aby ubezpieczyciel zamontował w ich samochodzie czarną skrzynkę. Jej celem jest badanie stylu jazdy kierowcy i kontrola prędkości. W zamian kierowca może płacić zdecydowanie niższą składkę, o ile nie będzie szarżował na drodze. Cotygodniowy SMS od firmy ubezpieczeniowej poinformuje go, na co powinien zwracać uwagę. Jednak nie tylko brytyjscy kierowcy stykają się ze spersonalizowanymi składkami ubezpieczeniowymi. W 2017 roku Link4 zaproponowało polskim klientom udział w specjalnym programie, który ma promować bezpieczną jazdę, a przy okazji pozwala zapłacić mniej za polisę. Dzięki odpowiedniemu stylowi jazdy, kierowcy mogą odzyskać do 30 proc. składki – najlepszy kierowca zaoszczędził dzięki temu ponad 800 złotych. Jeszcze innym podejściem charakteryzuje się amerykański startup Metromile, oferujący składki wyliczane wyłącznie na podstawie liczby przejechanych kilometrów.

Z naszej analizy wynika, iż ubezpieczenia połączone z telematyką tzw. Usage Based Insurance staną się w ciągu najbliższych dwóch lat standardem, który będzie oferowała większość ubezpieczycieli na polskim rynku – mówi Michał Grams, prezes firmy TogetherData. Rosnące z roku na rok składki OC, paradoksalnie zwiększają opłacalność instalacji urządzeń telematycznych. Udowodnienie bezpiecznego stylu jazdy w mieście charakteryzującym się wysoką wypadkowością może danemu kierowcy przynieść wymierne korzyści w postaci dużo niższych, indywidualnie dobranych składek.

  1. Trend: Inteligentne systemy OCR

Analiza przeprowadzona przez TogetherData wykazała silne zainteresowanie ze strony towarzystw ubezpieczeniowych inteligentnymi systemami OCR. Istotą takiego systemu jest błyskawiczna analiza setek tysięcy stron papierowych dokumentów. Weryfikacja ich prawidłowości, a następnie archiwizacja. Tego typu program z łatwością odczyta dane z każdego rodzaju dokumentu, np. skanu polisy, dowodu osobistego, umowy kredytowej, korespondencji urzędowej, czy odręcznej notatki. Samouczące się algorytmy zastosowane w narzędziu pozwalają odczytywać niestandardowe informacje np. sygnatury komornicze czy numery ksiąg wieczystych, a nawet dane z okrągłej pieczątki czy tekstu pisanego ręcznie.

Wyobraźmy sobie, że skoro można porównywać dane z wewnętrznymi informacjami, to potencjalnie można je przyrównywać również do tych dostępnych w KRD czy BIK-u, a także innych baz. W dalszej perspektywie to bardzo obiecująca technologia, która może pomóc w weryfikacji roszczeń czy wyliczaniu prawidłowej składki ubezpieczenia – mówi Michał Grams.

  1. Ubezpieczyciel ułatwi życie

Analiza przeprowadzona przez TogetherData dowodzi, iż towarzystwa ubezpieczeniowe chcą wywołać wśród klientów skojarzenia z markami ułatwiającymi życie. Większość klientów uznaje wciąż ubezpieczenie za przykry obowiązek – wykupują je i zapominają o nim, dopóki coś się nie wydarzy. Jednak w epoce mobile to przestarzałe podejście i przemysł ubezpieczeniowy zdaje sobie z tego sprawę.

Rosnące oczekiwania na marcową podwyżkę stóp przez Fed osłabiają kurs złotego

Zanim dojdzie do odreagowania, polskie obligacje w krótkiej perspektywie mogą się jeszcze przecenić. Dane z amerykańskiego rynku pracy wspierają marcową podwyżkę stóp przez Fed, swym wydźwiękiem osłabiając złotego. Kurs EURPLN wzrósł już do 4,17. W tym tygodniu w centrum uwagi posiedzenie RPP, a jej gołębi wydźwięk nie będzie wsparciem dla PLN.

Rynek stopy procentowej

Na rynku stopy procentowej w ostatnim tygodniu doszło do gwałtownej przeceny niemieckich i amerykańskich obligacji skarbowych. W obu przypadkach rentowności pokonały ważne poziomy psychologiczne (w sektorze 10 lat odpowiednio 0,7% i 2,65%) otwierając tym samym drogę do dalszych wzrostów.

Patrząc z tej perspektywy, polskie papiery skarbowe zachowywały się bardziej stabilnie. W przypadku krótkoterminowych obligacji z pewnością pozytywny wpływ miały wypowiedzi członków RPP, którzy w ostatnich dniach wyraźnie zwracali uwagę na aprecjację złotego jako argument za bardziej umiarkowaną polityką monetarną. Średnioterminowy pozytywny wpływ na rynek długu miała też perspektywa ograniczenia podaży papierów skarbowych na rynku pierwotnym w kolejnych kwartałach i niższe ryzyko kredytowe Polski.

W najbliższych dniach wpływ czynników krajowych na rynek stopy procentowej pozostanie drugorzędny. Niemniej, środowe posiedzenie RPP będzie wzmacniać krótki koniec krzywej, tym samym ograniczając dodatnią korelację z rynkami bazowymi. Spodziewać się można, że prezes NBP A. Glapiński podkreślać będzie po raz kolejny intencję utrzymania stóp procentowych bez zmian przynajmniej do końca 2018 r., lub nawet dłużej. Dla porównania w tej chwili kontrakty FRA wyceniają podwyżkę stóp o 25 pb. na przełomie 2018 i 2019 r. Za „gołębim” komentarzem NBP przemawia m.in. aprecjacja złotego, do jakiej doszło od ostatniego posiedzenia Rady, prawdopodobny silniejszy od oczekiwań krótkoterminowy spadek inflacji w I kw. 2018 r., jak również brak globalnej presji inflacyjnej.

Z kolei na dłuższym końcu krzywej, w kierunku lekkiego wzrostu rentowności obligacji (tym samym stromienia krzywej), oddziaływać może czwartkowa aukcja obligacji. Ministerstwo Finansów zamierza zaoferować papiery OK0720, WZ1122, PS0123, WS0428 i WZ0528 o łącznej wartości 3-6 mld PLN. MF prawdopodobnie będzie preferować papiery o dłuższych terminach wykupu, stąd zapewne widać będzie lekką presję na wzrost ich rentowności. Tym bardziej jest to prawdopodobne w świetle pogarszających się nastrojów na rynku globalnym jak i w sytuacji, gdy w lutym nieplanowane są wykupy papierów ani wypłaty odsetek.

Z kolei na świecie, patrząc na skalę przeceny obligacji można odnieść wrażenie, że zbliżamy się do momentu przereagowania. Niemniej, przy tak złych nastrojach na rynku w najbliższych dniach bardziej prawdopodobna wydaje się kontynuacja dotychczasowych negatywnych trendów. Nie można wykluczyć, że w przypadku 10-letnich US Treasuries dochodowość wzrośnie w okolice nawet 3%, natomiast w przypadku Bundów zbliży się w okolice 1%. Taki ruch wspierać mogą mocne dane makroekonomiczne w strefie euro i w USA, a także rosnąca wiara inwestorów w podwyżki stóp przez Fed i wyjście z ultraluźnej polityki pieniężnej przez EBC. Biorąc jednak pod uwagę obserwowane trendy makroekonomiczne trudno oczekiwać, aby tak wysokie dochodowości mogły utrzymać się na dłużej. Dlatego po krótkoterminowej przecenie spodziewać się można silnego odreagowania. Rynek stopy procentowej
Autor: Mirosław Budzicki, PKO Bank Polski

Rynek walutowy

Miniony tydzień przyniósł osłabienie złotego, z weekendowym testem okolice 4,17 na EURPLN. W piątek uwaga rynków koncentrowała się na danych nt. amerykańskiego rynku pracy. Po bardzo mocnym raporcie ADP (dot. nowych miejsc pracy w sektorze prywatnym amerykańskiej gospodarki) inwestorzy liczyli na równie pozytywny wydźwięk raportu rządowego.

Dane nie zawiodły. Wyniki dla NFP (200 tys.) i średnich godzinowych zarobków (2,9% r/r) nie tylko przerosły oczekiwania ekonomistów, ale też w obydwu przypadkach w górę zrewidowano dane za poprzedni miesiąc. Stopa bezrobocia utrzymała się zaś na grudniowym 4,1% poziomie. Dane wspierają Fed, aby ten po raz pierwszy w tym roku podniósł w marcu koszt pieniądza, szczególnie, że presja płacowa zaczyna się odbudowywać.

Generalnie w całym ub. tygodniu waluta nasza pozostawała głównie pod wpływem czynników globalnych (w tym wyraźnie jastrzębiego wydźwięku posiedzenia Fed), pomimo że do inwestorów docierały informacje potwierdzające utrzymujące się w polskiej gospodarce pozytywne tendencje. Nie jest jednak wykluczone, że to dzięki tym pozytywnym wynikom krajowym przecena złotego nie była aż tak mocna.

Styczniowe posiedzenie amerykańskiej Rezerwy Federalnej rozbudziło oczekiwania na marcową podwyżkę stóp w USA. W opublikowanym komunikacie wskazano m.in. na dalszą poprawę oceny sytuacji gospodarczej (jako solidne ocenione zostało zarówno tempo wzrostu konsumpcji jak i inwestycji) oraz wyraźnie wskazano, że oczekuje się wzrostu inflacji w bieżącym roku. Tym samym usunięta została fraza mówiąca o inflacji poniżej 2,0% celu Fed. Ponadto, zgodnie z coroczną rotacją w składzie FOMC prawo głosu stracili dwaj gołębi członkowie komitetu na rzecz dwóch jastrzębi, co dodatkowo umacniało rynek w przekonaniu, co do pozostania Fed przy objętej ścieżce zacieśniania polityki monetarnej w USA w 2018 roku. W rezultacie, w reakcji na styczniowe posiedzenie Fed rynkowe prawdopodobieństwo podwyżki stóp w USA podczas marcowego posiedzenia – określane modelem Fed Watch – chwilowo wzrosło do blisko 100%.

W ostatnich dniach na korzyść naszej waluty przemawiały zaś dane o PKB za 2017 (wg wstępnego szacunku GUS z dynamiką wzrostu na poziomie 4,6% r/r wobec 4,5% szacowanych przez rynek i 2,9% zanotowanych rok wcześniej) oraz styczniowy wskaźnik PMI polskiego przemysłu, na poziomie 54,6. Analizując składowe indeksu aktywności nastroje wyraźnie poprawiał wskaźnik nowych zamówień, który w styczniu wzrósł do najwyższego poziomu od początku 2015 r. Dodatkowo nastąpił zauważalny wzrost wskaźnika cen produkcji PMI (komponent wzrósł do najwyższego poziomu od lutego 2011 r.), co może wskazywać, że ostatni wzrost kosztów pracy zaczyna oddziaływać na ceny producentów.

W najbliższych dniach zloty nadal pozostawać powinien pod presją podaży. W tym tygodniu posiedzenie decyzyjne zaplanowane ma RPP, po której trudno jest oczekiwać innych akcentów niż gołębich. W opublikowanym w ostatnią środę protokole ze styczniowego jej posiedzenia dało się bowiem zauważyć nadal bardzo łagodną jej postawę. Rada nie tylko patrzy na inflację, której presji wciąż nie widać pomimo, że rynek pracy nabiera wyraźnej dynamiki, ale też na złotego i otoczenie zewnętrzne. W opublikowanym protokole zwrócono bowiem uwagę na konieczność uwzględnienia prawdopodobnie nadal ujemnego poziomu stóp w strefie euro w 2018 roku, co dodatkowo będzie przemawiać za utrzymaniem na niezmienionym poziomie obecnego poziomu kosztu pieniądza w NBP w kolejnych kwartałach. EBC nie zamierza w najbliższym czasie podnosić stóp, co więcej prezes M. Draghi twierdził wręcz, że prawdopodobieństwo podwyżki stóp procentowych w tym roku jest niskie. Ewentualne zmiany w polityce monetarnej wymagają bowiem wyższej inflacji, która na razie nie rośnie i dlatego nie ma nawet podstaw, aby w ramach władz banku centralnego strefy euro rozpocząć dyskusję o zmianie przekazu forward guidance. Z kolei złoty, który w ostatnich dniach nieco osłabił się, generalnie wciąż pozostaje mocny, co nie pomaga polskim eksporterom i polskiej gospodarce. Rada (w ocenie E. Łona i J. Żyńskiego) preferowałaby słabszą walutę, stąd jej obecne poziomy przemawiają za utrzymywaniem luźniejszej polityki monetarnej.pobraneAutor: Joanna Bachert, PKO Bank Polski

Ronson zamierza przenieść swoją siedzibę do Polski

Ronson Europe N.V. planuje przenieść swoją siedzibę z Holandii do Polski. Krok ten zwiększy efektywność funkcjonowania grupy oraz przyniesie wymierne korzyści Spółce i jej akcjonariuszom.

– Cała działalność operacyjna Ronson Development koncentruje się na rynku polskim – to tu realizujemy wszystkie nasze inwestycje, a akcje naszej spółki notowane są na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. Przeniesienie siedziby do Polski to zatem naturalny krok, który zwiększy efektywność funkcjonowania wszystkich podmiotów grupy kapitałowej i zwiększy transparentność względem inwestorów. Dla naszych akcjonariuszy z Polski oznacza to m.in. łatwiejszy bezpośredni udział w walnych zgromadzeniach – powiedział Nir Netzer, prezes Ronson Europe.

– Planowane przeniesienie siedziby z Holandii do Polski przyniesie również wymierne korzyści Spółce i jej akcjonariuszom, gdyż pozwoli znacząco ograniczyć koszty administracyjne i operacyjne – wskazał Rami Geris, członek zarządu i dyrektor finansowy Spółki.

W pierwszym kroku, intencją zarządu jest przekształcenie formy prawnej Ronson Europe ze spółki prawa holenderskiego w spółkę europejską (SE), a następnie przeniesienie jej siedziby do Polski. W obu przypadkach konieczne będzie uzyskanie zgody akcjonariuszy. W związku z tym zarząd wkrótce zwoła walne zgromadzenie w celu podjęcia uchwały o przekształceniu. Przeniesienie siedziby do Polski wymagać będzie podjęcia dodatkowej uchwały podczas kolejnego walnego zgromadzenia akcjonariuszy. Zarząd przewiduje, że proces ten zostanie sfinalizowany do września 2018 r.

Nie każdy szef jest liderem

Dlaczego niektórzy menedżerowie nie są uznawani przez podwładnych za liderów? Zapewne ich zachowania nie są odbierane jako przywódcze (ang. Acts of Leadership). Lider nadaje sens działaniom, kultywuje wartości ważne dla zespołu, ustanawia cele i strukturę, dzięki którym ludzie wiedzą, jak mają pracować – wyjaśnia dr Włodzimierz Świątek, ekspert i wykładowca na kierunku Zarządzanie i Przywództwo na Uniwersytecie SWPS.

Profesor Michael D. Watkins, ekspert od przywództwa z International Institute for Management Development (IMD), twierdzi, że w praktyce działania biznesowego, osoba na stanowisku kierowniczym porusza się między dwoma biegunami: byciem menedżerem i byciem liderem. Każdy sam musi zdecydować, w którym miejscu tego kontinuum powinien w się znaleźć.

Postawy menedżerów

Obserwując menedżerów i konsekwencje ich zachowania, można dostrzec wiele przykładów liderów uznawanych za wybitnych, którzy w rzeczywistości nadużywali swojej władzy. Steve Jobs, współzałożyciel Apple, jak wiadomo z opinii jego współpracowników, bywał niemalże „tyranem”, niszczył i poniżał ludzi. Oznacza to, że wiele jego działań nie posiadało cech Aktów Przywódczych. Menedżerowie, którzy nieustająco silnie podkreślają swoją wysoką pozycję, w rezultacie prowadzą do tego, że zespół powstrzymuje się przed podejmowaniem inicjatyw. Inne osoby na stanowiskach kierowniczych mogą mieć problem z delegowaniem zadań i często wyręczają swoich podwładnych w wykonywaniu pracy. W efekcie osoby te są przeciążone pracą i zwyczajnie niezadowolone z siebie, bo nie potrafią zaangażować swoich ludzi do wykonywania zadań. Nagromadzoną złość i agresję szefowie mogą skierować także wobec członków zespołu, co może spowodować poważny kryzys utrudniający efektywną pracę.

Znakomitą okazją do obserwacji i analizy zachowania lidera jest transformacja organizacji. Byłem świadkiem przemiany liderki dużego, strategicznego dla firmy zespołu, która w trakcie radykalnych i trudnych przekształceń w organizacji, nie tylko potrafiła pokierować zespołem w tym procesie, ale także zaangażowała się w pozyskiwanie wielu innych zwolenników zmiany. Jako lider wyróżniała się spośród pozostałych kierowników tym, że w niestabilnej sytuacji potrafiła dostrzec nowe możliwości dla organizacji, wytyczała kierunki działań oraz motywowała ludzi i pomagała im zmniejszać opór wobec zmian. Finalnie umocniła swój autorytet i została zaakceptowana przez swoich podwładnych jako liderka, bo jej działania były uznane za autentyczne Akty Przywódcze.

Znaczenie i rola Aktów Przywódczych

Profesor Richard Little zauważa, że dane zachowanie może być uznane za Akt Przywódczy wtedy, gdy odwołuje się do trzech kluczowych elementów: znaczenia (nadawania sensu działaniom, ustanawianiu celów strategicznych – aby ludzie wiedzieli: co mają robić), wartości (jednoczenia ludzi wokół wartości, tworzenia wartości ważnych dla zespołu – aby ludzie wiedzieli: dlaczego mają coś robić), struktury (określania ról, zadań, zasobów, metod pracy, miejsca, tempa pracy – aby ludzie wiedzieli: jak mają pracować). Te trzy elementy są w istocie kryteriami pozwalającymi zweryfikować i rozstrzygnąć, czy dane działanie będzie uznane za Akt Przywódczy.

Akty Przywódcze sprawiają, że proces pracy zespołowej nad projektem postępuje, a wyznaczone cele są osiągane w założonym czasie. Po drugie, w pracy lidera i jego zespołu, położony jest silny akcent na ich efektywne działanie. Jednocześnie lider musi mieć świadomość, że jego postawa i praca są na bieżąco oceniane przez jego podwładnych i to oni decydują o tym, czy uznają jego zachowania za przywódcze, czy nie.

Pracownicy nie odchodzą od firmy, lecz od szefa

Nie wszystkim liderom odpowiada podejście do przywództwa, w którym członkowie zespołu decydują o tym, czy dane zachowanie jest uprawnione bądź nie i czy można uznać je za Akt Przywódczy. Najtrudniejszym dla szefa jest, gdy zespół nie akceptuje go jako lidera. Nadmiernie rozbudowane ego nie pozwala mu przyjąć postawy pokory wobec samego siebie i może stać się poważną przeszkodą w byciu skutecznym przywódcą. Podczas jednej z grupowych sesji informacji zwrotnej pewien lider usłyszał od swojego podwładnego przekaz: „Odnoszę wrażenie, że nadużywasz wobec nas swojej władzy i traktujesz nas instrumentalnie. Czy jesteś tego świadomy?”. Zaskoczony tym stwierdzeniem lider natychmiast odpowiedział: „Ale jak to? Przecież ja tylko wykonuję to, co do mnie należy. Muszę być wymagający i ostry, bo w przeciwnym razie nie wykonamy na czas żadnego projektu! Ktoś musi trzymać was w garści!”. Na te słowa lidera riposta podwładnego była krótka i definitywna: „W takim razie dla mnie nie jesteś liderem”. Ta wymiana zdań odsłania pewną prawdę o funkcjonowaniu lidera i jego zespołu. Lider musi liczyć się z tym, że podwładni mogą go zdetronizować. Członkowie zespołu mogą się zbuntować i wymusić na kierownictwie firmy usunięcie lidera lub z czasem może dojść do podziałów wewnątrz zespołu.

Nie istnieje jedno gotowe rozwiązanie dla tego typu trudnych sytuacji. Propozycją może być cykl sesji coachingowych dla lidera (leadership coaching) i jego zespołu (team coaching), podczas których można zdiagnozować sytuację i zastanowić się wspólnie, które z nich warto wdrożyć. Oprócz coachingu są także możliwe inne działania jak np. grupowe sesje informacji zwrotnych, rozwiązanie konfliktu (tzw. conflict resolution procedure).

Wyłanianie liderów w zespołach

Nie tylko formalny lider zespołu może przejawiać zachowania przywódcze, ale także członkowie jego zespołu powinni wychodzić z inicjatywą, podejmować działania i stawać się liderami jakiegoś obszaru realizowanego w zespole projektu. Znam przykład przedstawicielki zespołu, która zachęcona do podzielenia się na forum innowacyjnym rozwiązaniem trudnego problemu biznesowego, uruchomiła w ten sposób ważny dla całej firmy proces generowania kreatywnych pomysłów i szukania dla nich innowacyjnych rozwiązań. Odkryła w sobie potencjał twórczy i przywódczy. Okazało się potem, że podjęte przez nią działania miały w opinii członków zespołu cechy autentycznych Aktów Przywódczych, bo były znaczące, wartościowe i pokazywały kierunek dalszego rozwoju zespołu i biznesu, który wspólnie realizowali. W ten sposób zainicjowała ona ważną dla firmy zmianę i pomogła przełamać „status quo”.

Jako liderka stała się także wzorem dla innych koleżanek i kolegów, którzy odkryli, że każdy ma w sobie jakiś potencjał twórczy i przywódczy, choć nie zawsze jest tego świadomy. W pracy z liderami, na różnych etapach ich rozwoju, warto stwarzać im możliwość zdobywania doświadczenia w pracy projektowej oraz zachęcać do przyjmowania informacji zwrotnej. Dzięki tym dwóm czynnikom –  doświadczenie i feedback – możliwy jest rzeczywisty rozwój lidera, który jest procesem raczej długotrwałym i niepozbawionym trudnych momentów, nieprzewidywalnych sytuacji, a nawet bolesnych porażek. Ale to dzięki tego rodzaju trudnym sytuacjom liderzy uczą się, rozwijają umiejętności przywódcze, korygują swoje działania i podejmują nowe wyzwania. Ważne jest, aby na tej drodze rozwoju liderzy nie pozostali sami i bez wsparcia.

Zarządzanie i przywództwo w działaniu

Współczesne kształcenie i wspieranie rozwoju liderów powinno obejmować dwa kluczowe obszary: zarządzanie i przywództwo. Jak zauważa John Kotter, profesor Harvard Business School, zarządzanie polega na reagowaniu na złożoność sytuacji, a menedżerowie w celu wykonania zadania muszą zadbać o kontrolę i przewidywalność, zorganizować procesy biznesowe tak, aby doprowadziły do jak najlepszych wyników. Do ich działań należą m.in. planowanie, delegowanie zadań, ustalanie budżetu, obsada stanowisk, podział ról w zespole projektowym zgodnie z wymaganymi kompetencjami. Natomiast przywództwo, polega na wprowadzaniu zmian i reagowaniu na nie, wyznaczaniu celów strategicznych i wytyczaniu kierunku działań. Chodzi więc o to, aby zarządzanie i przywództwo wzajemnie się uzupełniały oraz wzbogacały.

W dzisiejszym wymagającym, innowacyjnym środowisku biznesowym, menedżerowie odnoszący największe sukcesy sięgają po umiejętności z obu tych obszarów. Gdy studenci pytają mnie o to, kim właściwie będą po ukończeniu studiów z zarządzania: menedżerem czy liderem, wyjaśniam im, że mogą być zatrudnieni na stanowisku menedżerskim w jakiejś firmie, ale dopiero pewnego dnia może okazać się, że staną się liderem ważnego projektu i ta rola nie będzie związana z oficjalnie zajmowanym stanowiskiem, lecz z pewnymi kompetencjami przywódczymi, które zdobyli w trakcie studiów.

dr Włodzimierz Świątek, psycholog biznesu, trener i facylitator, wykładowca i ekspert kierunku Zarządzanie i Przywództwo, Uniwersytet SWPS

Programistów brakuje, ale wymagania pracodawców nie chcą spadać

Branża IT wciąż zmaga się z niedoborem programistów, ale wymagania wobec nich nie zmieniają się, a nawet rosną. W 2018 roku, aby rozpocząć karierę w tym sektorze, nie wystarczy podstawowa znajomość dwóch prostych technologii. Obecnie największe zapotrzebowanie jest na osoby znające języki back-endowe, w szczególności Java i JavaScript. Świadomość, że weekendowy kurs programowania to za mało, ma już 69 proc. Polaków.

Doświadczeni programiści nie mają problemu ze znalezieniem pracy, a jedyną trudnością, z którą mogą się spotkać, to wybór najlepszej oferty pod względem wynagrodzenia i bonusów. Zanim jednak nabierze się doświadczenia w komercyjnej pracy w IT, trzeba znaleźć pracę jako junior developer. A oczekiwania pracodawców względem nawet młodszych programistów cały czas rosną.

Zrobienie strony internetowej może nie wystarczyć

Obecnie specjaliści IT są drugim po górnikach, najlepiej opłacanym zawodem w kraju. Realia pracy w tym sektorze zmieniają się jednak z roku na rok. Jeszcze kilka lat temu do zostania młodszym programistą, np. junior front-end developerem, wystarczyła znajomość stosunkowo prostych języków: HTML, CSS. Dodatkowymi atutami była znajomość Gita i umiejętność wzbogacania strony www o znalezione w sieci fragmenty kodu JavaScript, nawet bez dokładnej znajomości tego języka.

Obecnie od młodszych programistów front-endowych wymaga się zaznajomienia z technologiami React lub Angular, a mile widziane są podstawy back-endu (środowisko Node.js, bazy danych). To technologie znacznie trudniejsze do opanowania niż wspomniane HTML i CSS, których nauka trwa z reguły kilka miesięcy. Co więcej, front-endowiec powinien znać pracę back-endowców na tyle, aby móc dokonać drobnych modyfikacji w kodzie. Dowodzą tego najnowsze badania Indeed.com, zgodnie z którymi największym zapotrzebowaniem wśród języków programistycznych w 2018 roku cieszyć się będą Java oraz JavaScript. Są to języki back-endowe, związane z działaniem aplikacji i obsługą baz danych. Ich nauka wymaga więcej czasu, są bowiem nieco trudniejsze do opanowania, ale jak widać – ich znajomość da więcej możliwości na rynku pracy.

69 proc. Polaków wie, że weekendowy kurs programowania to za mało

Osoby zainteresowane nauką programowania dobrze wiedzą, że aby otrzymać etat w IT trzeba pochwalić się pracodawcom własnym portfolio. Liczy się praktyka i znajomość odpowiednich technologii dostosowanych do bieżących wymagań rynku pracy, który zmienia się z roku na rok. Dlatego też bardzo często studia idą w odstawkę ze względu na zbyt dużą ilość teorii w ciągu długich lat nauki. Coraz większą popularnością cieszą się za to szkoły programowania, do których rocznie przyjmuje się ok. 3 tys. studentów, czyli 10 proc. tego, co polskie uczelnie. Wnioski są proste – dziś co dziesiąty przyszły programista wybiera bootcamp programistyczny zamiast studiów informatycznych.

Ponadto, z badań szkoły programowania online Kodilla.com wynika, że 69 proc. Polaków wybiera dłuższe szkolenia z większą liczbą zagadnień, nawet jeśli za kurs trzeba zapłacić więcej. – Z naszego doświadczenia wynika, że uczestnicy szkoleń programistycznych aktywnie wybierają kursy zawierające dwa razy więcej materiału, niż jeszcze rok temu. Z każdym kwartałem oczekiwania kursantów dotyczące ilości pozyskiwanej wiedzy wyraźnie wzrastają. Technologie, które do niedawna były mile widziane na rozmowach o pracę, nawet wśród średnio doświadczonych programistów (tzw. regular developerów), takie jak np. React czy Node.js, dziś pojawiają się jako wymagane w wielu ogłoszeniach na stanowiska juniorskie. Na szczęście w IT stosunkowo łatwo zrealizować własne projekty nie mając jeszcze pracy, więc unikamy błędnego koła znanego z innych branż – tłumaczy Marcin Kosedowski ze szkoły programowania online Kodilla.com

Większe wymagania – lepsze zarobki?

Rocznie do branży IT dołącza tysiące nowych pracowników, choć na początku kariery nie zarabia się zawrotnych 10 tys. zł na rękę miesięcznie, jak mówią niektóre legendy. Zgodnie z raportem płacowym Sedlak&Sedlak, juniorzy mogą liczyć średnio na 3 414 zł do 4 552 zł brutto miesięcznie. Ale już specjalista z doświadczeniem otrzymuje pensję nie niższą niż 6 373 zł brutto miesięcznie, przy czym maksimum zależy już wyłącznie od pracodawcy. Inne raporty wynagrodzeń również pokazują wzrost wynagrodzenia wraz z nabywanym doświadczeniem, ale też w związku z wybraną technologią.

kodilla_tabela
Źródło: Kodilla.com

Według danych GUS-ul, od 2009 roku wynagrodzenie pracowników branży IT rośnie z roku na rok. Według prognoz szkoły programowania online Kodilla.com ten trend utrzyma się do 2020 roku. Szczególnie w przypadku takich specjalności, jak Web Developer i Java Developer, którzy znają nie tylko podstawy programowania z front-endu, ale też back-end. Nic więc dziwnego w tym, że osoby zainteresowane programowaniem wybierają właśnie takie kierunki nauki. – Obecnie najpopularniejszym bootcampem informatycznym jest Web Developer, czyli szkolenie rozpoczynające się od zupełnych podstaw front-endu: HTML, CSS, a następnie wprowadzające do języka JavaScript i technologii React oraz Node.js. Choć czas potrzebny na naukę i znalezienie pracy wynosi ok. 6 do 9 miesięcy, a uzyskana wiedza pozwala na podjęcie pracy w większych firmach IT czy software house’ach, za odpowiednio lukratywną pensję – podsumowuje Marcin Kosedowski.

Źródło: www.kodilla.com