500 plus do reformy. Aktywność zawodowa najniższa od blisko 20 lat

Aktywność zawodowa młodych kobiet w Polsce spadła do najniższego poziomu od co najmniej 19 lat – wynika z najnowszej publikacji GUS. Dane pokazują również, jak zaskakująco niski jest poziom aktywności wśród rodzin z jednym dzieckiem pobierających świadczenie Rodzina 500 plus – pisze Marcin Lipka, główny analityk Cinkciarz.pl.

Blisko dwa lata czekaliśmy na dane o wpływie programu Rodzina 500 plus na rynek pracy. Te, które pojawiły się w ostatnich dniach, jasno sugerują pilną potrzebę reformy programu. W obecnym stanie 500+ zachęca do bierności zawodowej.

Aktywność zawodowa najniższa od blisko 20 lat

Współczynnik aktywności zawodowej, niezwykle ważna miara rynku pracy, pokazuje, jaki odsetek osób pracuje lub jest chętny do pojęcia zarobkowego zajęcia w stosunku do populacji w danym przedziale wiekowym. Jego niska wartości sugeruje poważne problemy strukturalne na rynku pracy. W przyszłości może się również przełożyć na niezwykle niskie świadczenia emerytalne, które obniżą jakość życia na starość lub zwiększą koszty funkcjonowania systemu ubezpieczeń społecznych.

Szczególnie niepokojąco w tym kontekście wygląda cyklicznie przeprowadzane przez GUS ankietowe Badanie Aktywności Ekonomicznej Ludności (BAEL). Według danych za III kwartał 2017 r. aktywność zawodowa kobiet w wieku 25-34 lata spadła do najniższego poziomu od 2003 r. (najstarsze dane GUS) i wynosi 74,2 proc. Jednakże wg danych Eurostatu, które obejmują jeszcze szerszy zakres czasu, to najniższe wartości przynajmniej od 1999 r., czyli od blisko 20 lat.

500 plus sprzyja bierności

GUS także w pierwszy raz w swoich cokwartalnych raportach udostępnił dane dotyczące aktywności zawodowej wśród rodzin pobierających świadczenie Rodzina 500 plus.

Wyjątkowo martwić może fakt, że aktywność zawodowa rodziców w gospodarstwach domowych, gdzie pobierane jest świadczenie na pierwsze i jedyne dziecko, wynosi średnio tylko 69,7 proc. W przypadku rodzin z jednym dzieckiem, gdzie 500+ nie jest otrzymywane (przekroczone kryterium dochodowe), aktywność zawodowa jest nieporównywalnie większa i wynosi 89 proc.

Według ostatnich danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (MRPiPS) 723 tys. gospodarstw domowych otrzymuje 500 plus na pierwsze oraz jedyne dziecko. Ponad 30-procentowy współczynnik bierności zawodowej wśród tych rodzin może oznaczać, że ok 350-400 tys. dorosłych wychowujących jedno dziecko nie ma pracy oraz jej nie szuka, a dostaje świadczenie 500+.

Konieczna reforma

Podstawowym problemem programu Rodzina 500 plus jest względnie nisko ustalone kryterium dochodowe otrzymania świadczenia na pierwsze dziecko. Ryzyko jego utraty zniechęca rodziców do szukania pracy. Podjęcie zatrudnienia przez współmałżonka w niektórych gospodarstwach domowych powoduje, że otrzymają one netto tylko ok. 15 proc. dodatkowego dochodu właśnie ze względu na utratę świadczeń społecznych i konieczność zapłacenia podatku.

Brak podniesienia kryterium dochodowego w programie 500 plus lub zachęt podatkowych do podjęcia zatrudnienia wśród najsłabiej sytuowanych rodzin będzie utrwalać ich bierność zawodową. W rezultacie 500 plus zamiast poprawić sytuację finansową tych gospodarstw domowych zacznie działać w przeciwnym kierunku.

Przed rynkiem powierzchni handlowych rok pełen wyzwań

W minionym roku krajowy rynek powierzchni handlowych powiększył się o prawie 500 tys. m kw., co w porównaniu ze średnią z ostatniej dekady – wynoszącą nieco ponad 660 tys. m kw. rocznie – wskazuje na znaczące spowolnienie przyrostu podaży. Autorzy raportu „At a Glance, Modern Retail Market in Poland. Q4 2017” z jednej strony zwracają uwagę na zmniejszającą się chłonność rynku, a z drugiej na rosnącą dynamikę zmian w nowoczesnym handlu.

Podaż: prymat metropolii i mniejszych miast

14,2 mln m kw. – tyle szacunkowo wynosił łączny wolumen nowoczesnej powierzchni handlowej nad Wisłą na koniec ubiegłego roku, z czego 73 proc. przypadało na format tradycyjnych centrów handlowych. 360 tys. m kw. dostarczonej nowoczesnej powierzchni handlowej – tradycyjne formaty centrów, parki handlowe i centra wyprzedażowe – usytuowane były w 13 nowych oraz 10 rozbudowanych projektach. Dodatkowe 88 tys. m kw. to efekt uruchomienia nowych, dużych sklepów z branży DIY, akcesoriów sportowych oraz pawilonów z meblami i wyposażeniem wnętrz, reprezentujących sektor wolnostojących magazynów handlowych.

Silny wpływ na ubiegłoroczny wynik miał ostatni kwartał, który przyniósł otwarcia dużych centrów w miastach o znaczeniu regionalnym. Obiekty o zbliżonej powierzchni (64 tys. m kw.) rozpoczęły działalność w Warszawie – Galeria Północna – i w stolicy Dolnego Śląska – Wroclavia. Nieco mniejszych rozmiarów krakowska Serenada – 42 tys. mkw. – otworzyła podwoje w ostatnich dniach października w Krakowie. Pierwszy tego typu obiekt w północnej części Krakowa w ciągu pierwszych dwóch miesięcy odwiedziło ponad 2,3 mln osób.

Motorem napędowym były także projekty, które pojawiły się na mapach małych miast regionalnych, co konsekwentnie pokazuje, jak ważną rolę tego typu obiekty odgrywają zarówno w strategiach deweloperów, jak i planach sieci handlowych. Autorzy raportu z BNP Paribas Real Estate Poland wskazują, że na koniec grudnia już 18 proc. całkowitej podaży powierzchni handlowej przypadała na miasta o populacji mniejszej niż 100 tys. mieszkańców. Analitycy prognozują, że w najbliższych kwartałach trend ten będzie nabierał znaczenia.

15 proc. ubiegłorocznej podaży przypadło na rozbudowy istniejących obiektów, zarówno w miastach regionalnych – jak należące do EPP centrum handlowe Galaxy w Szczecinie – oraz mniejszych miastach – Karuzela w Turku czy Era Park Handlowy w Radomsku.

Popyt: rozwój i dywersyfikacja sieci

Dotychczasowa dobra koniunktura wspierana przez pozytywne sygnały ze światowej gospodarki, rosnące PKB, stopniowe bogacenie się Polaków i środki pochodzące z rządowego programu 500+ przeznaczane na konsumpcję sprawiają, że krajowy rynek przykuwa uwagę marek, które rozważają debiut nad Wisłą. W ubiegłym roku swoją premierę miało 35 z nich. Część stanowiły marki nieobecne dotąd w Polsce, a część nowe koncepty marek już funkcjonujących. Spośród ważniejszych premier warto wymienić otwarcie butiku Victoria’s Secret w Arkadii oferującego pełną kolekcję, pierwsze salony hiszpańskiej Sfery w Galerii Mokotów i Wroclavii czy wejście marek z portfela rosyjskiego giganta odzieżowego Melon Fashion Group – Zarina, Love Republic i befree. Autorzy raportu podkreślają, że chociaż marki zainteresowane wejściem na polski rynek zazwyczaj poszukują powierzchni w wysokiej klasy projektach w dużych miastach, to jednak mniejsze obiekty na rynkach regionalnych również są atrakcyjnym polem do ekspansji, zwłaszcza dla operatorów dyskontów 2017 był również rokiem wyjść z krajowego rynku. W lipcu zniknął ostatni sklep brytyjskiej marki Marks&Spencer. Całkowicie zamknięte zostały również sklepy z szyldem Springfield. W ostatnim czasie znad Wisły zniknęły również sklepy TopShop, Dorothy Perkins, Stenders i American Eagle.

Polska jest najbardziej znaczącym rynkiem w Europie Środkowej i Wschodniej. Prawie 40 mln potencjalnych klientów w naturalny sposób wzbudza zainteresowanie zagranicznych marek. To, co można zaliczyć na plus, to także relatywnie szeroka i interesująca oferta obiektów handlowych, które spełniają kryteria związane z debiutem i ewentualną ekspansją – Natasa Mika, Dyrektor Działu Wynajmu Powierzchni Handlowych

Czynsze: stabilne „prime” i spadki średnich wartości

Między 110 a 130 EUR/m kw. za miesiąc trzeba zapłacić w najlepszych obiektach handlowych w stolicy. Stawki czynszów w ostatnim kwartale 2017 roku nie odnotowały znaczących wzrostów bądź spadków. W miastach regionalnych, stawki miesięcznego czynszu w wysokiej klasy centrum, na koniec ubiegłego roku wynosiły od 45 do 60 EUR/m kw.
Spore zmiany zachodzą natomiast w obiektach, które tracą pozycję rynkową i borykają się z silną konkurencją. Ich właściciele spotykają się z rosnącymi oczekiwaniami najemców związanymi z obniżaniem stawek czynszowych i podnoszeniu kwot przeznaczanych na wyposażanie sklepów.

Projekty w budowie: przede wszystkim przebudowy i rozbudowy

Zdecydowana większość nowoczesnych powierzchni handlowych będących w fazie budowy – 460 tys. m kw. z 555 tys. m kw. – pojawi się na rynku już w 2018 roku. Podobnie jak w ubiegłych latach, kluczowe otwarcia będą domeną dużych miast regionalnych. W Trójmieście działalność rozpocznie Forum Gdańsk (64 tys. m kw), z kolei na południu Katowic planowane jest otwarcie Galerii Libero, ze 150 sklepami na powierzchni 42 tys. m kw. W pierwszym kwartale br. zapowiadane jest także otwarcie Gemini Park Tychy (37 tys. m kw).

Eksperci podkreślają, że w 2019 roku zauważalny będzie spadek podaży związany z limitowaną liczbą dużych projektów w aglomeracjach i miastach regionalnych. Z drugiej strony, rynek będzie świadkiem nasilającego się trendu rozbudowy istniejących już obiektów, który może odpowiadać za 20-30 proc. nowej podaży.

Modernizacja, remodeling i repozycjonowanie – to słowa, których dość często będziemy używać w nadchodzących latach. Era dominacji hipermarketów definitywnie za nami i niewykluczone, że z czasem niektóre obiekty z najlepszymi, rozpoznawalnymi lokalizacjami będą znacznie się zmieniać tak, aby dopasować swoją ofertę do obecnych i przyszłych trendów. Punkt ciężkości coraz częściej będzie kładziony na funkcje rozrywkowe i społeczne. Nowoczesne obiekty będą współtworzyć miejskie mikroświaty, wykorzystując do tego zewnętrzne, ogólnodostępne place, a w obiektach położonych w centrum większych miast będziemy mogli zauważyć nowatorskie koncepty gastronomiczne wzorowane na halach targowych czy centra wydarzeń, chętnie promujące sztukę i kulturę – Fabrice Paumelle, Head of Retail, Europa Środkowo-Wschodnia

Brak cyfrowych kompetencji i dostępu do finansowania a inwestycje w Przemysł 4.0

Cyfrowe kompetencje pracowników oraz dostęp do finansowania to kluczowe wyzwania związane z wdrożeniem czwartej rewolucji przemysłowej w przedsiębiorstwach produkcyjnych. Takie wnioski płyną z badania „Rozwój Przemysłu 4.0 w praktyce” opublikowanego przez Siemens Finance.

Przemysł 4.0, zwany inaczej czwartą rewolucją cyfrową, to bazująca na cyfrowych rozwiązaniach integracja nowoczesnych systemów i maszyn, wpływająca na produktywność przedsiębiorstwa. Jej celem jest zwiększenie możliwości wytwarzania towarów lub obniżenie kosztów operacyjnych. Siemens Finance, firma specjalizująca się w finansowaniu innowacyjnych rozwiązań przemysłowych, zapytała producentów jakie ich zdaniem największe wyzwania stoją przez przedsiębiorcami, którzy chcą wdrażać innowacyjne systemy cyfrowe. W badaniu, w którym wzięło udział kilkudziesięciu przedstawicieli dużych firm przemysłowych, w tym z Polski, wskazano sześć takich wyzwań.

Wyzwanie nr 1 – Cyfrowe kompetencje

Pomimo szybko postępującej cyfryzacji przemysłu, wciąż zauważalne są braki w umiejętnościach i wiedzy pracowników. Według ankietowanych najważniejszymi elementami związanymi z rozwijaniem cyfrowych kompetencji są: wiedza w dziedzinie produkcji cyfrowej, kompetencje w zakresie cyfrowej konserwacji oraz analiza operacyjna i strategiczna. Badani przyznali również, że w związku z brakiem umiejętności muszą coraz częściej korzystać z outsourcingu usług.

Wyzwanie nr 2 – Dopasowane formy finansowania

Coraz wyższa konkurencyjność wymaga nieustannych inwestycji w nowe technologie. Choć w wielu przypadkach możliwe jest stopniowe wprowadzanie modernizacji, to tempo i ich rozmiar są i tak znaczące. Dlatego według respondentów dostęp do odpowiedniego finansowania staje się kluczem do przeprowadzenia skutecznej transformacji cyfrowej.

Wyzwanie nr 3 – Kultura współpracy

Przemysł 4.0 z zasady integruje procesy zachodzące w firmie w sposób poziomy. Zaburza to tradycyjny podział ról i obowiązków na linii dostawca – producent – klient. W związku z tym w nowej rzeczywistości cyfrowej należy pogodzić wiele punktów widzenia. Przedsiębiorcy podkreślają, że są już prowadzone dyskusje dotyczące tworzenia nowych modeli biznesowych, w których nastawienie na współpracę i przejrzystość działań ze strony dostawcy związane są z dłuższą gwarancją zobowiązań ze strony kupującego.

Wyzwanie nr 4 – Ochrona danych

W dobie lawinowo rosnących zasobów big data, bezpieczeństwo systemów IT staje się jednym z priorytetów każdej organizacji. Ponad połowa respondentów uważa, że obawy o bezpieczeństwo informacji zapoczątkują powstanie rynku wyspecjalizowanych usług w zakresie bezpiecznego współdzielenia danych, które będą mieć istotny wpływ na wdrożenie Przemysłu 4.0

Wyzwanie nr 5 – Więcej przykładów implementacji Przemysłu 4.0 w firmach

Choć ankietowani nie mają wątpliwości co do potrzeby  wdrożenia Przemysłu 4.0, to większość z nich zauważa, że brak przykładów wdrożeń, które pokazywałyby realne zyski przedsiębiorstw, hamuje decyzje inwestycyjne w ich sektorze. Konieczne jest zobrazowanie ile trwa wdrożenie narzędzi cyfrowych w firmie i jaki zwrot z inwestycji z nich wynika.

Wyzwanie nr 6 – Zarządzanie strategiczne

Większość respondentów przyznała, że właściciele firm mają świadomość pilnej potrzeby cyfryzacji i automatyzacji, jednak nie przekłada się to na wdrożenie przejrzystego planu implementacji modelu Przemysłu 4.0.

Piasek w trybach

Piątkowy raport z rynku pracy USA był mocny pod kątem zmiany zatrudnienia, ale też dynamiki płac. Dolar zyskiwał po danych, choć przed końcem tygodnia większą uwagę przyciągnęło załamanie na rynku akcji i wzrost awersji do ryzyka. Piasek dostał się w tryby tegorocznego rajdu ryzyka, co stanowi zagrożenie dla wykupionych walut surowcowych i rynków wschodzących.

Raport z rynku pracy USA był naprawdę dobry. Zatrudnienie w styczniu wzrosło o 200 tys., o 20 tys. mocniej niż zakładano; stopa bezrobocia utrzymała się na 4,1 proc. przy stabilnej stopie partycypacji (tzn. w statystykach „nie pomagało” rezygnowanie z poszukiwania pracy przez bezrobotnych); dynamika płac przebiła konsensus (2,9 proc. r/r) przy pozytywnych rewizjach za poprzednie dwa miesiące. Możemy mówić o podstawach do wykrystalizowania trwalszego wzrostu płac, a dalej inflacji, ale powtórzę za moim komentarzem z piątku – jeden dobry raport do za mało, by mieć co do tego pewność. Zatem i dla dolara nie ma tutaj jednoznacznego impulsu, by wymazać cały pesymizm z początku roku. Stąd nie jestem zdzwiony, że jeszcze w piątek USD zaczął oddawać pole. Uważam, że obecnie korzyść dla dolara z raportu NFP ogranicza się do tego, że inwestorom trudniej będzie teraz podjąć decyzję o jego sprzedaży, choć amatorów takiej strategii nie zabraknie.

Jakkolwiek rynek FX w stonowany sposób przyjął dane z rynku pracy USA, tak rynek akcji przeżył chwile grozy. Dyskusję zdominowała narracja, że rynki finansowe stoją przed ryzykiem nasilenia presji inflacyjnej, co dalej pogrąży ceny obligacji, ale też stanowi kotwicę dla rajdu cen akcji. Rentowności długu rosną już do jakiegoś czasu, ale aż do piątku inwestorzy giełdowi nie widzieli w tym bezpośredniego zagrożenia. Teraz mamy wybuchową mieszankę w postaci oczekiwań podwyżek stóp procentowych, silnego rajdu z poprzedniego miesiąca i bezowocnego poszukiwania punktu zaczepienia dla kontynuacji na starcie lutego. Rynek ma na czym rozwinąć głębszą korektę, aby przynajmniej ostudzić gorące głowy kupujących.

Spadek S&P500 o ponad 2 proc. i podobny zjazd japońskiego Nikkei 225 dziś rano przynoszą czerwoną wymowę handlu w Europie. Rynek walutowy musi na to odpowiedzieć. Bezpieczne przystanie (CHF, JPY) są znowu w cenie, a wykupione waluty surowcowe i rynków wschodzących są teraz najbardziej zagrożone. AUD, NZD jeszcze przed weekendem zaczęły tracić i jeśli komunikaty po posiedzeniach lokalnych banków centralnych (RBA – wtorek, RBNZ – środa) nie dadzą pozytywnych impulsów (nie sądzę), wyprzedaż przyspieszy. CAD i NOK muszą się zmierzyć z przeceną ropy naftowej, a kanadyjska waluta dodatkowo ma podwyższone ryzyko przez komentarz premiera Trudeau, który jest gotów wystąpić z NAFTA niż podpisać złe porozumienie z USA. Presja rośnie też na złotym, który od wielu dni nie był w stanie poprawić swoich poziomów, a w obecnym klimacie nie trudno będzie o realizację zysków i wypchnięcie EUR/PLN bliżej 4,18. Dodatkowo wokół środowej decyzji RPP przeważają gołębie ryzyka.

W kalendarzu wysyp indeksów PMI dla usług, ale liczyć może się tylko odczyt z Wielkiej Brytanii, który może rozczarować w ślad za słabszymi odczytami z przemysłu i sektora budowlanego. Po południu ISM dla usług z USA spodziewany wzrost raczej jest już zdyskontowany po lepszym wyniku w przemyśle, a także traci na istotności, jeśli jest publikowany po NFP. Pozostajemy zdani na sentyment na rynku akcji.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Dane z USA wspierają wzrost stóp

W tym tygodniu w centrum uwagi:

  • Z naszego punktu widzenia wśród licznych zaplanowanych na ten tydzień posiedzeń banków centralnych najistotniejsze będzie posiedzenie krajowej RPP, które zakończy się w środę. Wg prezesa Glapińskiego Rada znajduje się w trybie wait and support (lub jak twierdził K. Zubelewicz wait and sleep), dlatego nie spodziewamy się zmian parametrów polityki pieniężnej. Przejściowo obniżona inflacja odebrała nieco pewności siebie jastrzębiom. Dodatkowo RPP wciąż nie dostrzega zagrożeń ze strony rynku pracy (na co wskazywały minutes), dlatego widzimy możliwość bardziej gołębiej wymowy towarzyszącego decyzji komunikatu niż poprzednio.
  • Rumuński bank centralny rozpoczął w styczniu cykl zacieśniania, jednak na posiedzeniu w środę nie oczekujemy kolejnej podwyżki. W czwartek Bank Anglii prawdopodobnie nie zmieni wysokości stóp procentowych. Od ostatniego posiedzenia wzrost PKB w Wielkiej Brytanii zaskoczył pozytywnie, inflacja bazowa była natomiast poniżej oczekiwań.
  • Miesięczne dane z Niemiec (chociaż tradycyjnie zaburzane przez czynniki kalendarzowe) powinny potwierdzić utrzymywanie się solidnego popytu (w tym eksportowego) na niemieckie produktypod koniec ubiegłego roku.
  • Sentix, pierwszy lutowy indeks koniunktury, powinien potwierdzić utrzymanie optymizmu w europejskiej gospodarce na początku roku.

Przegląd wydarzeń:

Wysoki odczyt NFP pomimo niekorzystnych czynników pogodowych w styczniu oznacza, że trwające w gospodarce amerykańskiej ożywienie jest bardzo silne. Rewidujemy naszą dotychczasową prognozę i oczekujemy, że FOMC w 2018r. czterokrotnie podwyższy stopy procentowe, a do pierwszej podwyżki dojdzie w marcu.Wysoki odczyt NFP

Zamówienia fabryczne w USA rosły w grudniu piąty miesiąc z rzędu, (1,7% m/m; powyżej oczekiwań). Zamówienia na dobra trwałe były natomiast o 2,8% wyższe niż przed miesiącem, co potwierdza widoczny w danych o PKB wzrost inwestycji pod koniec ubiegłego roku.

Indeks Uniwersytetu Michigan potwierdził utrzymywanie się dobrych nastrojów wśród amerykańskich konsumentów (95,7 pkt. wobec 95,9 pkt. w grudniu).

Autor/Źródło: PKO Bank Polski

Bricks Acquisitions Limited nabędzie w wezwaniu publicznym ponad 98% akcji ROBYG SA

W wezwaniu publicznym na ROBYG SA, ogłoszonym przez Bricks Acquisitions Limited, złożono zapisy na sprzedaż ponad 98% akcji. Transakcje zostaną zawarte 7 lutego, a rozliczone 9 lutego 2018 r.

1 grudnia 2017 r. Bricks Acquisitions Limited, podmiot pośrednio należący do Goldman Sachs Group, ogłosił wezwanie na wszystkie akcje ROBYG SA, jednego z czołowych deweloperów mieszkaniowych w Polsce. Pierwotnie zaoferowana cena wynosiła 3,55 zł za akcję, a 29 stycznia 2018 r. została podniesiona do 4,0 zł za akcję.

Bardzo się cieszymy, że w Wezwaniu przekroczyliśmy próg 90% akcji i głosów na walnym zgromadzeniu. Pozwoli to nam na realizację strategicznego celu, jakim jest wycofanie ROBYG z obrotu giełdowego i prowadzenie działalności jako długoterminowy inwestor strategiczny. Zamierzamy blisko współpracować z kierownictwem ROBYG SA, aby wspierać długoterminowy sukces ROBYG SA”, powiedział Tavis Cannell, Dyrektor Zarządzający w Goldman Sachs International.

Bricks Acquisition Limited zamierza podjąć działania mające na celu wykup pozostałych akcji, zgodnie z Art. 82 Ustawy o ofercie publicznej i warunkach wprowadzania instrumentów finansowych do zorganizowanego systemu obrotu oraz o spółkach publicznych. Zostanie ogłoszony przymusowy wykup akcji.

Funkcję wyłącznego doradcy finansowego Wzywającego przy transakcji pełni Goldman Sachs International, natomiast doradcą prawnym jest kancelaria Greenberg Traurig Grzesiak. Podmiotem pośredniczącym w Wezwaniu jest Pekao Investment Banking.

Sprawdź pozycje funduszy lewarowanych na AUDUSD oraz EURUSD

Jak co tydzień, w piątek wieczorem komisja CFTC opublikowała najnowszy raport Commitment of Traders. Raporty CFTC dają nam wiedzę na temat otwartych pozycji na giełdzie Chicago Mercantile Exchange oraz New York Board of Trade. W raporcie zawarte jest ponad 70% wszystkich otwartych pozycji na rynku kontraktów futures. Dzięki danym zawartym w raporcie możemy przewidywać główne trendy na rynkach finansowych, niemniej jednak warto podkreślić, że są publikowane z trzydniowym opóźnieniem. W przypadku analizy średnio i długoterminowych trendów takie opóźnienie jest do zaakceptowania.

Tabela przedstawia aktualne pozycje na kontraktach terminowych zarządzających oraz funduszy lewarowanych na rynku walutowym

Tabela przedstawia aktualne pozycje na kontraktach terminowych zarządzających oraz funduszy lewarowanych na rynku walutowymŹródło: Opracowanie własne

Tabela przedstawia aktualne pozycje na kontraktach terminowych zarządzających oraz fundusz lewarowanych na rynku surowców

Tabela przedstawia aktualne pozycje na kontraktach terminowych zarządzających oraz fundusz lewarowanych na rynku surowcówŹródło: Opracowanie własne

Sprawdź pozycje funduszy lewarowanych na AUDUSD oraz EURUSD 1– na rynku znajduje się coraz więcej pozycji długich lub krótkich. Zielona strzałka przy pozycjach netto świadczy, że w coraz większym stopniu na rynku panuje przewaga pozycji długich

Sprawdź pozycje funduszy lewarowanych na AUDUSD oraz EURUSD 2-pozycje długie lub krótkie są zamykane. Czerwona strzałka przy pozycjach netto świadczy, że w coraz większym stopniu na rynku panuje przewaga pozycji krótkic

MACD – podawane jest dla USD, jako waluty kwotowanej np. JPY/USD, CAD/USD, EUR/USD

AUDUSD – fundusze lewarowane nie skupują dolara australijskiego

Pomimo mocnej aprecjacji AUD w stosunku do USD fundusze lewarowane nie powiększyły swojego zaangażowania po długiej stronie rynku, o czy pisałem dwa tygodnie temu. Jeden ze scenariuszy został potwierdzony. W poprzednim tygodniu fundusze lewarowane zamknęły ponad 1600 długich oraz 2600 krótkich pozycji. Do zniwelowania poprzednich wzrostów oprócz zamykania długich potrzebne są jeszcze krótkie pozycje. Zatem w nadchodzących tygodniach warto obserwować ilość krótkich pozycji na dolarze australijskim.

Pozycje funduszy lewarowanych, linia niebieska- pozycje długie, czerwona – pozycje krótkie , linia żółta – netto

Pozycje funduszy lewarowanych, linia niebieska- pozycje długie, czerwona - pozycje krótkie , linia żółta - nettoŹródło: Cmegroup

Zagrożeniem dla scenariusza spadkowego jest ilość pozycji długich względem krótkich. Linia netto jest na bardzo niskim poziomie. A co na to analiza techniczna?

Po siedmiu tygodniach wzrostowych strona sprzedająca odpowiedziała. Byki nie zdołały przebić mocnej strefy oporu wyznaczonej przez szczyt z 2017 roku. Dodatkowo świeca tygodniowa zapowiada dalsze spadki. Jeżeli fundusze lewarowane zaczną dobierać krótkich pozycji, notowania AUDUSD mogą spaść w okolicę poziomu 0.774. W tym miejscu znajduje się silne wsparcie stworzone przez szczyt z marca 2017 roku.

Notowania AUDUSD, interwał tygodniowy

Notowania AUDUSD, interwał tygodniowy

Źródło: Admiral Markets

EURUSD – kontynuacja hurraoptymizmu

Kolejny tydzień przyniósł kolejne wzrost pozycji długich funduszy lewarowanych, każdy jest przekonany o dalszych wzrostach EURUSD. W poprzednim tygodniu fundusze lewarowane zwiększyły zaangażowanie po długiej stronie rynku o 932 pozycje. Oprócz tego kapitał lewarowany pozbył się ponad 16 000 krótkich pozycji.

Warto zwrócić uwagę na całościową ilość długich pozycji, która znalazła się na historycznym szczycie. Przy tak jednostronnym zaangażowaniu rynku przeważnie dochodziło do mocniejszego odreagowania kursu walutowego (korekty na EURUSD). Taką samą sytuację mieliśmy w 2016 oraz na początku 2017 roku, aczkolwiek na rynku panował bardzo duży pesymizm żywiony do euro, które ostatecznie mocno odbiło i nie pokonało poziomu 1.00.

Pozycje funduszy lewarowanych, linia niebieska- pozycje długie, czerwona – pozycje krótkie , linia żółta – netto

Pozycje funduszy lewarowanych, linia niebieska- pozycje długie, czerwona - pozycje krótkie , linia żółta - netto

Źródło: Cmegroup

Oprócz tego ilość pozycji długich względem krótkich znalazła się na bardzo wysokim poziomie. Dalsze wzrosty euro względem dolara amerykańskiego są już bardzo mało prawdopodobne.

Notowania EURUSD, interwał tygodniowy

Notowania EURUSD, interwał tygodniowy

Źródło: Admiral Markets

Na wykresie tygodniowy ostatnia świeca wskazuje na duże niezdecydowanie rynku. Formacja ta została wyrysowana na oporze 1.248,co zwiększa prawdopodobieństwo zatrzymania wzrostów i korektę. Z kolei przebicie wspomnianego oporu byłoby jednoznaczne z kontynuacją wzrostów w okolicę kolejnej strefy podaży 1.274. Gdyby scenariusz korekty został zrealizowany, to najbliższym poziomem kontry byków jest strefa wsparcia 1.20-1.21.

Mateusz Groszek
Analityk Rynków Finansowych

68 mld zł firmy wydały w ubiegłym roku na inwestycje dzięki leasingowi. Nabywały pojazdy, maszyny i urządzenia, w tym IT

68 mld zł firmy wydały w ubiegłym roku na inwestycje dzięki leasingowi. Nabywały pojazdy, maszyny i urządzenia, w tym IT 3

W ubiegłym roku polskie firmy sfinansowały za pośrednictwem leasingu inwestycje na kwotę blisko 68 mld zł, czyli o niemal 16 proc. więcej niż w 2016 roku. Dla 60 proc. małych i średnich przedsiębiorstw to właśnie leasing jest ważnym źródłem finansowania inwestycji. Najczęściej w ten sposób nabywane są pojazdy, ale dynamicznie rośnie także segment leasingu maszyn i urządzeń, w tym IT. Według szacunków Związku Polskiego Leasingu dynamika wzrostu w 2018 roku będzie na poziomie 15 proc. Branża zamierza bardziej rozwijać ofertę dla klientów indywidualnych.

– To już czwarty rok z rzędu, kiedy notujemy wysoką, dwucyfrową dynamikę wzrostu. 2017 rok zamknął się wzrostem biznesu o 15,7 proc., blisko 68 mld zł sfinansowaliśmy w postaci leasingu, pożyczek, najmu długoterminowego dla naszych klientów. Branża radzi sobie tak dobrze dlatego, że finansujemy przede wszystkim małe i średnie przedsiębiorstwa, czyli tą najbardziej aktywna ekonomicznie część naszego społeczeństwa – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Andrzej Krzemiński, przewodniczący Komitetu Wykonawczego Związku Polskiego Leasingu.

Dane ZPL wskazują, że największą grupą, która korzysta z leasingu, są właśnie firmy o obrotach do 20 mln zł (71 proc.), przy czym mikrofirmy (obroty do 5 mln zł) stanowią blisko połowę z 600 tys. wszystkich klientów.

 To są ci drobni przedsiębiorcy, którzy mają fajny pomysł, mają odwagę zainwestować, zatrudnić 2–3 osoby. Ci ludzie potrzebują podstawowego sprzętu na funkcjonowanie – to są samochody, drobne maszyny, urządzenia, komputery, czasami ciężarówki – wskazuje Andrzej Krzemiński. – Nieco powyżej 28 proc. to firmy o obrotach powyżej 20 mln zł.

Badania Komisji Europejskiej pokazują, że w Polsce dla 60 proc. małych i średnich przedsiębiorstw to właśnie leasing jest najistotniejszym źródłem finansowania inwestycji. To trzeci wynik w Europie, przy europejskiej średniej na poziomie 48 proc. Leasing jest głównym – obok kredytu – zewnętrznym źródłem finansowania inwestycji polskich firm.

Z danych ZPL wynika, że łączna wartość aktywnego portfela branży na koniec 2017 roku wyniosła 119,3 mld i była niewiele niższa niż saldo kredytów inwestycyjnych udzielonych firmom przez banki (127 mld zł). Liderem rynku jest PKO Leasing z wynikiem 8,1 mld.

Branża leasingowa już dawno przestała być niszowym rozwiązaniem finansującym część działalności gospodarczej – podkreśla Krzemiński.

– Leasingodawcy coraz częściej dostosowują swoje oferty tak, aby klient spłacał jedynie tę wartość, która wynika z używania przedmiotu. Jest to trend ogólnoeuropejski, czego dowodem są również zmiany w przepisach prawa. Od 2019 roku do międzynarodowych standardów rachunkowości w zakresie leasingu zostaną wprowadzone nowe zasady, tak aby każdy środek trwały, bez względu na to, czy przedsiębiorca jest jego właścicielem, był ewidencjonowany w bilansie, jeżeli przedsiębiorca użytkuje go powyżej roku – mówi Andrzej Sugajski, dyrektor generalny Związku Polskiego Leasingu. – Zapewne początkowo będzie to dotyczyć tylko przedsiębiorstw, które rozliczają się w ramach międzynarodowych standardów rachunkowości, ale niewątpliwie te zasady przejdą również do krajowej ustawy o rachunkowości.

W 2017 roku najczęściej przedmiotem leasingu były pojazdy lekkie (45 proc.) Środki transportu ciężkiego, czyli ciągniki, naczepy, ciężarówki pow. 3,5 t, autobusy, samoloty, statki, pociągi stanowiły nieco ponad 1/4 rynku (25,9 proc.), podobnie jak maszyny i urządzenia (27,2 proc.). Na nieruchomości przypada 1,3 proc. Największą dynamikę wzrostu zanotowały pojazdy lekkie (o ok 22 proc.), maszyny i urządzenia (20,4 proc.) i nieruchomości (26,5 proc.).

 Wraz ze spodziewanym wzrostem inwestycji prywatnych i publicznych, co obserwowaliśmy już pod koniec ubiegłego roku, rynek maszyn i urządzeń powinien również się ożywić w porównaniu do zeszłego roku. Przewidujemy tutaj dynamikę na poziomie 22 proc. W segmencie pojazdów lekkich, czyli dostawczych i osobowych, byłby to wzrost na poziomie 13 proc. Łącznie zakładamy, że rynek wzrośnie w granicach 15,1 proc., co pozwoli nam zrealizować transakcje na poziomie 78 mld zł – mówi Andrzej Sugajski.

Przedstawiciele ZPL podkreślają, że wciąż jeszcze są obszary, w których firmy leasingowe mogą zwiększać swoje udziały.

Jesteśmy bardzo słabo obecni wśród osób fizycznych. Uważam, że hitem nadchodzących lat będzie pojawienie się ciekawej oferty właśnie dla tej grupy klientów – mówi Andrzej Krzemiński. – Osoby fizyczne kupują niecałe 33 proc. nowych samochodów. Wydaje się, że auto na abonament czy finansowanie krótkoterminowe będą się pojawiały na rynku coraz częściej, a może nawet samodzielnie prowadzone projekty w obszarze carsharingu.

Na rynek leasingu w najbliższym czasie będzie też wpływać proces cyfryzacji.

– Chodzi o ułatwienie zawierania umów, a zatem wprowadzenie alternatywnych metod, nie tylko w formie papierowej, lecz także z wykorzystaniem elektronicznych środków przekazu – mówi Andrzej Sugajski. – Postrzegamy również możliwości cyfryzacji samego procesu realizacji umowy leasingu, chociażby poprzez dowody rejestracyjne, które mogłyby być okazywane w formie zapisów w Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców, a nie tak jak obecnie papierowym dowodem przy kontroli bezpośredniej.

Rekordowe oszczędności w III filarze. Polacy odłożyli na emeryturę ponad 9 mld zł

Rekordowe oszczędności w III filarze. Polacy odłożyli na emeryturę ponad 9 mld zł 4

Na indywidualnych kontach emerytalnych (IKE) i indywidualnych kontach zabezpieczenia emerytalnego (IKZE) Polacy zgromadzili ponad 9 mld zł. Środki zbierane w III filarze to nie tylko zabezpieczenie przyszłości, lecz także możliwość skorzystania z ulg podatkowych. W przypadku IKZE możliwe jest odliczanie wpłat od podstawy opodatkowania. W zależności od wpłaconych środków i progu podatkowego można liczyć na ulgę w wysokości nawet 1,7 tys. zł. Ponadto zarówno z IKZE, jak i z IKE można pod pewnymi warunkami wypłacić pieniądze bez podatku Belki.

– Warto oszczędzać w rozwiązaniach z III filaru, czyli na IKE i IKZE, ponieważ w ten sposób budujemy sobie dodatkowy kapitał na naszą emeryturę, a wysiłek z tym związany jest nagradzany w formie ulg podatkowych. Po spełnieniu kilku warunków możemy z IKE wypłacić pieniądze bez zapłacenia podatku od zysków kapitałowych, natomiast w IKZE wpłaty z danego roku będziemy mogli uwzględniać w naszym zeznaniu podatkowym i uzyskiwać w ten sposób ulgę. Na koniec jest przewidziany niższy podatek dochodowy w skali 10 proc. – przekonuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Grzegorz Drybała, ekspert ds. kluczowych klientów w Union Investment TFI.

IKZE, czyli indywidualne konta zabezpieczenie emerytalnego, to wprowadzona pięć lat temu forma oszczędzania na emeryturę w ramach dobrowolnego III filaru. Oszczędności odkładane na tych kontach nie są obciążone podatkiem Belki, czyli 19-proc. podatkiem od zysków kapitałowych. W tym celu muszą jednak pozostawać na koncie właściciela do osiągnięcia przez niego 65 roku życia. Limit wpłat na IKZE jest ustalany co roku na podstawie prognozy przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w wysokości 1,2-krotności średniego prognozowanego miesięcznego wynagrodzenia w gospodarce krajowej. W tym roku wyniesie 5331,60 zł. W przypadku IKE limit wpłat jest większy i wynosi 13 329 zł, jednak konta te nie dają prawa do odliczenia.

– Co ważne, są to limity maksymalne, natomiast to, ile wpłacamy i jak często, jest dobrowolne. Nie musimy w każdym roku dokonywać wpłat i wykorzystywać limitów do pełnej kwoty – zaznacza Grzegorz Drybała.

Wpłaty na IKZE dokonane w danym roku podatkowym można odliczyć od podstawy opodatkowania, co przełoży się na mniejszy podatek. Podstawę rozliczenia ulgi stanowią dowody wpłat na konto, które zawierają dane identyfikacyjne płatnika. Wysokość odliczenia jest zaś uzależniona od progu podatkowego.

– Mamy trzy skale podatkowe: 18, 19 i 32 proc. Biorąc pod uwagę maksymalne limity wpłat, będziemy mogli liczyć na odliczenie w kwocie od 960 do 1700 zł – mówi ekspert Union Investment TFI.

Jak przekonuje Drybała, zgromadzone w III filarze oszczędności mogą zabezpieczyć nie tylko przyszłość naszą, lecz także naszych bliskich. Wystarczy wskazać osoby uprawnione, które w przypadku naszej śmierci mogą wypłacić środki lub po przeniesieniu ich na swoje konto kontynuować oszczędzanie.

– Każda osoba pełnoletnia może założyć IKE lub IKZE. Jest jeden warunek w ramach IKZE – musimy uzyskiwać jakiś dochód, żeby móc później odliczyć to od podstawy opodatkowania. Te rozwiązania są skierowane głównie do osób w wieku produkcyjnym, żeby mogły one budować swój kapitał na emeryturę. Ze statystyk widać, że takie konta cieszą się dużą popularnością wśród osób w wieku powyżej 50–60 lat, ponieważ dla tych osób wizja ulgi podatkowej jest zdecydowanie bliższa niż dla osób w wieku 25 lat – ocenia Grzegorz Drybała.

Z danych Komisji Nadzoru Finansowego wynika, że na koniec I połowy 2017 roku liczba IKZE sięgnęła 664,1 tys. (wzrost z 613,9 tys.), a oszczędności na nich gromadzone wyniosły 1,3 mld zł. To wzrost o blisko 74 proc. w ujęciu rocznym. Z kolei środki zgromadzone na 932,5 tys. IKE to 7,5 mld zł (wzrost o blisko 25 proc. rdr.).

Mimo rewolucji technologicznej media klasyczne utrzymują silną pozycję. W czołówce najczęściej cytowanych mediów tylko jeden portal internetowy

Mimo rewolucji technologicznej media klasyczne utrzymują silną pozycję. W czołówce najczęściej cytowanych mediów tylko jeden portal internetowy 5

Dziennik „Rzeczpospolita”, Radio Zet oraz RMF FM otwierają zestawienie najczęściej cytowanych mediów w 2017 r. W pierwszej dziesiątce znalazł się tylko jeden portal internetowy, Onet.pl. Tegoroczny opracowany przez Instytut Monitorowania Mediów ranking najbardziej opiniotwórczych mediów zdominowały prasa, radio i telewizja, czyli media klasyczne. To trend, który utrzymuje się już od kilku lat i potwierdza, że w erze fake newsów wiarygodne treści dziennikarskie zyskują na znaczeniu.

Jak pokazuje najnowsza edycja badania „Najbardziej opiniotwórcze media w Polsce”, najczęściej cytowanym medium w Polsce w ubiegłym roku była „Rzeczpospolita”. Inne media powoływały się na informacje opublikowane pierwotnie w tym dzienniku ponad 6,5 tys. razy.

– Tuż za „Rzeczpospolitą” uplasowały się dwie rozgłośnie radiowe: Radio Zet i RMF FM. W czołówce rankingu jest także telewizja TVN24. Co jest istotne, wśród dziesięciu najczęściej cytowanych mediów znalazł się tylko jeden portal internetowy – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Magdalena Tokaj, kierownik ds. rozwoju badań w Instytucie Monitorowania Mediów.

W badaniu IMM na drugim i trzecim miejscu uplasowały się Radio Zet (5,6 tys. cytowań) oraz RMF FM (5,4 tys.). Czwarta pozycja należy do „Gazety Wyborczej” z liczbą 4,4 tys. cytowań. Pierwszą piątkę zamyka lider wśród stacji telewizyjnych – TVN24, na który powoływano się 3,8 tys. razy.

Jedynym portalem internetowym w pierwszej dziesiątce okazał się Onet.pl (2,3 tys. cytowań), który uplasował się z kolei na ósmej pozycji, za „Dziennikiem Gazetą Prawną” i „Faktem”. Zestawienie zamykają tygodnik „Sieci Prawdy”, który do lipca był znany pod nazwą „wSieci” (dziewiąte miejsce i 2,32 tys. cytowań) oraz „SuperExpress” (2,3 tys.). Poza pierwszą dziesiątką na jedenastym miejscu znalazła się Wirtualna Polska (2,2 tys.).

– Ranking może potwierdzać tezę, że mimo stygmatyzacji mediów klasycznych, twierdzenie, że odchodzą one do lamusa i nie nadążają za technologicznymi zmianami, jest przesadzone – mówi Magdalena Tokaj.

Ten trend utrzymuje się już od wielu lat, mimo zmian technologicznych, które silnie wpływają na branżę medialną. Wysoka liczba cytowań to jeden z elementów, które mają wpływ na wiarygodność i opiniotwórczość danego medium.

– W dalszym ciągu tych rzetelnych informacji i sprawdzonego dziennikarstwa poszukujemy głównie w mediach klasycznych, którymi są prasa, radio i telewizja. Dowodzi tego nasz ranking. Teza mówiąca, że media klasyczne znikają, jest jeszcze nie do końca prawdziwa, to proroctwo sprzed kilku lat na razie się nie sprawdza – ocenia Magdalena Tokaj.

W erze fake newsów wiarygodne treści dziennikarskie zyskują na znaczeniu. Walka z niesprawdzonymi lub nierzetelnymi informacjami stała się obecnie problemem zarówno dla wydawców, jak i dla odbiorców mediów.

– W 2017 roku słownik Collinsa uznał termin „fake news” za słowo roku. Faktycznie, wydawcy mają problem z klasyfikowaniem rzetelności informacji. Sami czytelnicy pewnie też czują się zaniepokojeni tym, że nie potrafią odsiać istotnych informacji od tych nieprawdziwych – mówi Magdalena Tokaj.

Raport IMM za 2017 rok został przygotowany na podstawie blisko 76 tys. przekazów medialnych (artykułów prasowych, programów radiowych i telewizyjnych) opublikowanych między 1 stycznia a 31 grudnia 2017 roku. Wynika z niego, że media najczęściej cytowały informacje dotyczące tematów politycznych: reformy sądownictwa, ustawy reprywatyzacyjnej, sondaży poparcia dla partii politycznych, projektów ustaw prezydenckich oraz rekonstrukcji rządu.

Instytut Monitorowania Mediów regularnie od 15 lat bada, w jaki sposób media wykorzystują w swoich materiałach informacje zaczerpnięte z innych mediów. Pozwala to wskazać źródła, które mają największy wpływ na kształtowanie opinii.