Zakupy poprzez voice commerce za kilka lat również w Polsce. Potrzebne polskojęzyczne wersje asystentów głosowych

Zakupy poprzez voice commerce za kilka lat również w Polsce. Potrzebne polskojęzyczne wersje asystentów głosowych 1

Za kilka lat Polacy będą mogli dokonać zakupów przez internet poprzez polecenia głosowe. Potrzebne są jednak polskojęzyczne wersje asystentów głosowych. Zdaniem ekspertów voice commerce upowszechni się w Polsce w ciągu dwóch lat od momentu ich pojawienia się w Polsce polskich wersji asystentów Google Home czy Amazon Alexa. Podobne rozwiązania zyskują coraz większą popularność na świecie, a zakupy przez internet za pomocą poleceń głosowych określa się mianem voice commerce.

W 2017 roku 54 proc. polskich internautów kupowało online. Niebawem polscy internauci będą mogli robić zakupy w jeszcze prostszy sposób, a to za sprawą usługi voice commerce, czyli zakupów dokonywanych za pomocą głosu. Takie rozwiązanie sprawdza się już na całym świecie, dzięki smart głośnikom Amazon Echo dostarczanym przez Amazona, które zawierają rozwiązanie asystenta głosowego Alexa oraz Google Home.

– Szacuje się, że w tej chwili na świecie jest sprzedanych około 20 mln tego typu głośników. Nie ma jednak precyzyjnych danych. Wiemy, że Amazon ma 75 proc. udział w tym rynku. Drugi za nim jest Google ze swoim głośnikiem Google Home, który ma udział około 24 proc. Właśnie za sprawą tych dwóch dostawców zauważyliśmy, że ludzie kupują poprzez tego typu urządzenia. Moment złożenia zamówienia czegokolwiek w internecie poprzez polecenie głosowe jest określany pojęciem voice commerce – mówi w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Innowacje Monika Mikowska, współwłaścicielka Mobee Dick.

W ubiegłym roku 57 proc. posiadaczy Amazon Echo i Google Home dokonało zakupów w internecie poprzez inteligentny głośnik. Popularność v-commerce bierze się przede wszystkim z prostoty obsługi. Klasyczny zakup w e-sklepie nie jest obecnie najszybszą formą zamówienia czegoś w sieci.

– Wystarczy wywołać Alexę, żeby coś kupiła, a ona tylko potwierdza ofertę, która jest dostępna w zasobach Amazona. Pyta na przykład o historię ostatnich zakupów i potwierdza, czy kupić ten sam produkt, który był kupiony wcześniej. Do tego podaje cenę i prosi o potwierdzenie. Tak naprawdę to tyle. W porównaniu do procesu klasycznego, kiedy musimy się zalogować do sklepu internetowego, podać swoje dane i dopiero zrealizować płatność, po prostu zajmuje to o wiele mniej czasu – twierdzi Monika Mikowska.

Niestety, usługi v-commerce jeszcze nie są dostępne na polskim rynku. Zdaniem przedstawicielki Mobee Dick w ciągu kilku lat powinniśmy jednak nadrobić te zaległości. Chodzi przede wszystkim o brak polskich wersji językowych asystentów głosowych.

– Od momentu, kiedy się one pojawią, minie od 1,5 do 2 lat do momentu, gdy będą powszechne w naszych domach. Na razie trzymamy kciuki za rychły start polskiej wersji asystenta głosowego, obstawiam, że pierwszy będzie Google, drugi Amazon – przewiduje ekspertka.

Amazon w I kwartale 2017 roku osiągnął przychód sięgający niemal 36 miliardów dolarów, co pozwoliło mu na zysk netto przekraczający 720 milionów dolarów. To obecnie jedna z najdrożej wycenianych marek na świecie, a jej twórca, Jeff Bezos, jest obecnie najbogatszym człowiekiem świata,

Wartość polskiego rynku e-commerce jest szacowana na 36–40 miliardów złotych – wynika z raportu „E-commerce w Polsce 2017. Gemius dla e-Commerce Polska”.

Przez kolejki rezygnujemy z wizyty u lekarza

  • Długi czas oczekiwania to zdecydowanie najczęściej wskazywany przez Polaków powód rezygnacji z wizyty u lekarza – wynika z raportu GUS.
  • Problem z kolejkami do lekarzy jest tym poważniejszy, że ponad 1/3 Polaków ma poważne problemy ze zdrowiem.
  • Aby nie czekać w kolejce Polacy coraz częściej korzystają z ubezpieczeń zdrowotnych.

Średni czas oczekiwania na gwarantowane świadczenia medyczne wynosi ponad 3 miesiące, wynika z ostatniego Barometru WHC[1]. Długie kolejki do specjalisty i na realizację badań są znaczącą przeszkodą w otrzymaniu pomocy. Jak pokazuje najnowszy raport GUS „Dochody i warunki życia ludności Polski”, aż 32% pacjentów, którzy zrezygnowali z konsultacji lekarskiej, wskazuje je jako przyczynę. Problem jest tym poważniejszy, jeżeli weźmiemy pod uwagę stan zdrowia Polaków. Według GUS-u aż 35% Polaków boryka się z długotrwałymi problemami ze zdrowiem. Nic zatem dziwnego, że coraz częściej szukamy alternatywy dla NFZ. Samodzielnie umawiamy się na prywatne wizyty lub korzystamy z dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych.

Podstawowym zadaniem wykupionej polisy jest zapewnienie jak najszybszej pomocy. Towarzystwa ubezpieczeniowe gwarantują realizację świadczeń w ciągu kilka dni, najdalej tygodni, a nie miesięcy jak to często ma miejsce w przypadku usług NFZ. Ubezpieczeni to doceniają. Krótki czas oczekiwania, w połączeniu z komfortem i jakością obsługi sprawiły, że już 2,1 mln Polaków korzysta z polis zdrowotnych, a ich liczba rośnie z roku na rok o ponad 20% – wskazuje Małgorzata Jackiewicz, Dyrektor Sprzedaży Ubezpieczeń Zdrowotnych w SALTUS Ubezpieczenia.

Ubezpieczenia dopasowane do potrzeb

Dynamiczny rozwój ubezpieczeń zdrowotnych ma kilka pozytywnych aspektów, zwłaszcza dla klientów towarzystw ubezpieczeniowych. Na przestrzeni ostatnich kilku lat zmieniło się podejście ubezpieczycieli do tworzenia oferty. Dotyczy to w szczególności grupowych ubezpieczeń zdrowotnych, kupowanych przez pracodawców dla swoich pracowników, które stanowią lwią część rynku – objętych nimi jest 77% wszystkich ubezpieczonych. Dzięki elastycznemu podejściu ubezpieczycieli, z dostępu do prywatnych świadczeń medycznych korzystają już nie tylko korporacje i duże firmy, ale także mniejsi przedsiębiorcy i inne instytucje, do tej pory z reguły niekojarzone z oferowaniem takich benefitów swoim pracownikom. Obecnie każda firma czy instytucja jest w stanie stworzyć taki system ochrony, na który będzie ją stać, a jednocześnie będzie odpowiadał potrzebom zatrudnionych. Tym bardziej, że można zauważyć pewien spadek cen.

Krócej czekać i mieć dostęp do świadczeń

Przeglądając oferty poszczególnych ubezpieczeń, zarządzający firmami zwracają uwagę przede wszystkim na listę lekarzy specjalistów oraz wykaz placówek, w których będzie można otrzymać pomoc. Zazwyczaj bagatelizują spis oferowanych badań, które są podstawą terapii. Bez sprawnie przeprowadzonych badań nie można podjąć skutecznego leczenia. Problem ten zauważają również ubezpieczyciele, którzy coraz częściej przygotowują pakiety medyczne dedykowane konkretnym schorzeniom czy przypadłościom, których podstawą są testy diagnostyczne i laboratoryjne.

Największą popularnością cieszą się zestawy badań onkologicznych czy kardiologicznych. Niezależnie od tego faktem jest, że cały czas popularność regularnej diagnostyki w Polsce jest niska. Krótko mówiąc, nie badamy się systematycznie. Wynika to nie tylko z nieświadomości potrzeby wykonywania konkretnych badań, ale również strachu przed negatywnym wynikiem. Dlatego wspólnie z pracodawcami podejmujemy działania mające na celu promowanie profilaktyki onkologicznej, kardiologicznej, endokrynologicznej czy reumatologicznej. Przegląd stanu zdrowia raz w roku to czasem za mało – dodaje Małgorzata Jackiewicz z SALTUS Ubezpieczenia.

Ubezpieczenia zdrowotne oferują jednak nie tylko kompleksową opiekę lekarską i dostęp do badań diagnostycznych. Polisy można uzupełnić również o opiekę dentystyczną, świadczenia rehabilitacyjne czy nawet konsultacje u dietetyka.

[1] Barometr WHC, Raport na temat zmian w dostępności do gwarantowanych świadczeń zdrowotnych w Polsce, sierpień 2017.

Przegląd wydarzeń następnego tygodnia

Rynek akcji w USA jest zamknięty w poniedziałek, co zapewni powolny start tygodnia. Dalej rynek walutowy pozostanie pod wpływem spekulacji o przyszłości polityki monetarnej na świecie. W tym kontekście uwaga skupi się na decyzji Banku Kanady oraz odczytach inflacji z Wielkiej Brytanii, strefy euro i Polski.

Przyszły tydzień: produkcja przemysłowa, NY Empire State/Philly Fed/UoM z USA, HICP z Eurolandu, CPI/sprzedaż detaliczna z Wlk. Brytanii, rynek pracy z Australii, Bank Kanady

Dane przemysłu USA powinny potwierdzić, że ten sektor stanowi siłę gospodarki. Spodziewany wzrost produkcji przemysłowej (śr) o 0,3 proc. jest przyzwoitym wynikiem, choć ryzyka przeważają po stronie silniejszego odczytu, szczególnie jeśli chodzi o przetwórstwo w sektorze naftowym. Regionalne indeksy koniunktury (NE Empire State – wt, Philly Fed – czw) powinny wskazać na podtrzymanie solidnego tempa ekspansji. Pod koniec tygodnia uwagę może przyciągnąć doniesienia z Waszyngtonu, gdyż w piątek mija termin ostatniego przedłużenia dla finansowania wydatków budżetowych zapobiegający tzw. government shutdown. Kolejne przedłużenie do połowy lutego jest jednak bazowym scenariuszem. USD wciąż nie może znaleźć swojego miejsca przy większej wrażliwości na rozczarowania w danych.

W kalendarzu z Eurolandu nie widać emocjonujących publikacji. Finalny szacunek HICP (śr) będzie miał znaczenie, tylko jeśli rozminie się ze wstępnym odczytem. Poza tym EUR pozostaje wsparte rosnącym przeświadczeniem, że polityka EBC w tym roku będzie bardziej jastrzębia niż zostało to zarysowane przy ogłoszeniu zmiany w programie QE w październiku 2017 r. Na to też wskazał protokół z ostatniego posiedzenia EBC. O ile nie dojdzie do werbalnych interwencji ze strony gołębich członków banku, EUR ma otwartą drogę do góry.

W Wielkiej Brytanii inflacja CPI za grudzień (wt) powinna wskazać pierwsze symptomy wygasania presji związanej z deprecjacją funta po referendum ws. Brexitu. Zakładana korekta z 3,1 proc. do 3 proc. nie jest duża, ale może nieco zdjąć presję z Banku Anglii. Grudniowa sprzedaż detaliczna (pt) może odczuć skutki silnego wzrostu w poprzednim miesiącu (1,1 proc. m/m). Badania handlu nie są jednoznaczne, ale podnoszą ryzyko, że przedświąteczne zakupy zostały dokonane z wyprzedzeniem, w rezultacie grudniowe wartości mogą rozczarować. Jak na razie GBP preferuje dryf, choć niespodziewane doniesienia ws. negocjacji Brexitu zawsze mogą zatrząść rynkiem.

W Polsce otrzymamy główny zestaw danych o inflacji (pon, wt), z rynku pracy (śr), przemysłu i handlu (pt). Spadek inflacji bazowej do 0,8 proc. r/r będzie przemawiać za strategią prezesa NBP Glapińskiego, by nie spieszyć się z zacieśnianiem monetarnym. Efekty sezonowe osłabia produkcję przemysłową, ale podbija sprzedaż detaliczną. Dane nie powinny nadać świeżego kierunku dla złotego i zakładamy konsolidację EUR/PLN 4,16-4,19.
W Japonii tradycyjnie dane nie będą mieć znaczenia dla JPY, ale lokalny kalendarz nie jest całkowicie do zignorowania. Na poniedziałek zaplanowana jest aukcja skupu obligacji przez Bank Japonii i kolejne zmniejszenie zgłaszanego popytu przesz BoJ podsyci spekulacje o zmianę nastawienia na bardziej jastrzębie. Nie sądzimy, aby BoJ faktycznie miał cokolwiek zmieniać w całym 2018 r., ale umocnienie JPY w mijającym tygodniu jest najlepszym dowodem, że oczekiwania rynkowe są w zupełnie innym miejscu.

W Australii listopadowe dane z rynku pracy były oszałamiające ze wzrostem zatrudnienia o 62 tys. i utrzymaniem stopy bezrobocia na 5-letnich minimach. Skok zatrudnienia nastąpił o kilku słabych miesiącach, więc wygląd bardziej na nadganianie niż zawiązywanie nowego trendu. Po danych grudniowych (czw) spodziewamy się uspokojenia i słabego wyniku. Rynek nagromadził sporo długich pozycji w AUD na fali wzrostu surowców i generalnie pozytywnym sentymencie. Teraz słabsze dane mogą być łatwym pretekstem do realizacji zysków. Kalendarz w Nowej Zelandii nie zawiera pierwszorzędnych pozycji. Sądzimy, że sprzedaż AUD/NZD może być też formą wyrażania przez inwestorów zmiany nastawienia do AUD, co pośrednio wzmocnić kiwi.

W Kanadzie najważniejszym wydarzeniem jest posiedzenie Banku Kanady (śr). Konsensus zakłada podwyżkę o 25 pb, jednak naszym zdaniem jeszcze nie czas na ruch ze strony banku. Prezes Poloz podkreślał w niedawnej przeszłości, że decyzje banku pozostają uzależnione od danych. Inflacja wracająca do celu i najniższe od startu gromadzenia danych w 1976 r. bezrobocie sugeruje, że BoC ma podstawy od podwyżki. Z drugiej strony w tym tygodniu dostaliśmy sygnały, że kolejna runda negocjacji NAFTA pod koniec stycznia może przynieść zgrzyty, a zerwanie porozumienia jest poważnym ryzykiem dla kanadyjskiej gospodarki. Sądzimy, że BoC może pozwolić sobie na wstrzymanie się z podwyżką, choć szanse są blisko 50:50. Dla CAD brak podwyżki będzie ciosem, ale w osłabieniu szukalibyśmy okazji do średnioterminowego kupna, gdyż plany BoC są jednymi z bardziej agresywnych w całej przestrzeni G10.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Koalicja z Niemczech. Kurs euro w górę

Rozmowy koalicyjne w Niemczech są bliżej sukcesu, ale wciąż daleko. Temat podwyżek stóp procentowych w Polsce się oddala. Konferencja szefa EBC Mario Draghiego.

Wielka Koalicja w Niemczech?

Jak podaje agencja dpa, liderzy CDU/CSU oraz SPD osiągnęli kolejny przełom w rozmowach koalicyjnych. Byłaby to kolejna koalicja dwóch głównych sił na niemieckiej scenie politycznej. Pomimo fatalnego wyniku wyborczego SPD w ostatnich wyborach. Wstępem do rozmów koalicyjnych było porozumienie o niepodnoszeniu podatków, nie zaciąganiu nowych zobowiązań oraz o limitowaniu liczby uchodźców napływających do Niemiec. Warto zwrócić uwagę, że wybory odbyły się pod koniec września. Wcześniej co prawda zwycięska CDU/CSU negocjowała z liberałami i zielonymi, ale nie zakończyło się to sukcesem. Analitycy spodziewają się, że powołania nowego rządu można spodziewać się dopiero w marcu. Oznaczałoby to niemal półroczne oczekiwanie. Informacja ta jest kolejnym sygnałem dzięki któremu euro umacnia się względem pozostałych walut.

Dalej do podwyżek stóp w Polsce

Po ostatni posiedzeniu RPP analitycy jeszcze bardziej odkładają w czasie termin podwyżek. Powoli druga połowa 2018 roku robi się optymistycznym scenariuszem. Powodem jest wciąż niska inflacja, która pomimo wysokiego wzrostu gospodarczego nie przyspiesza. Dodatkowym czynnikiem podnoszącym niepewność jest rekonstrukcja rządu Mateusza Morawieckiego.

Co powiedział szef EBC

Wczoraj o 13:30 miała miejsce konferencja prasowa Mario Draghiego. Od samego początku euro wyskoczyło w górę. Co takiego pojawiło się w tej wypowiedzi, że tak umocniło europejską walutę? Tak naprawdę nie do końca wiadomo. Zwrócono uwagę na fakt, że dla polityki Europejskiego Banku Centralnego ważne są wyniki całej strefy euro a nie poszczególnych państw. Jest to zapowiedź, że stopy zaczną rosnąć nie czekając aż wszystkie państwa osiągnąć odpowiednie wyniki. Z drugiej strony nawet jak w jakimś państwie pojawi się problem z inflacją będzie ono czekać na dostosowanie polityki fiskalnej. Konferencja ta rozpoczęła silny ruch. Od wczoraj euro umocniło się do dolara o pełne dwa centy.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

  • 14:30 – USA – inflacja konsumencka,
  • 14:30 – USA – sprzedaż detaliczna.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w Internetowykantor.pl i Walutomat.pl

Delegowanie zadań – od czego zacząć?

Polscy menedżerowie, a w przypadku małych firm także ich właściciele, często mają problem z delegowaniem zadań. Z jednej strony narzekają na przeciążenie obowiązkami, ale z drugiej, często nawet nie próbują podzielić się zadaniami z pracownikami.

Jeśli zapytamy menedżerów, czy chcieliby pracować mniej, przekazując część obowiązków pracownikom, większość z nich odpowie zdecydowanie: „tak”.  A jednak, w praktyce delegowanie zadań okazuje się bardzo trudne. Często po prostu łatwiej jest samemu poświęcić własny czas na dodatkową pracę, niż przyuczać, wymagać i rozliczać z poprawnego wykonania zadań innych. I chwilowo taka samodzielność może nawet wydawać się korzystna – w końcu na edukację pracowników, czy poprawianie ich błędów również trzeba by było znaleźć czas. Niestety, krótkowzroczność takiego myślenia widać dopiero w dłuższej perspektywie, kiedy menedżer lub właściciel okazuje się niemożliwy do zastąpienia – także w czasie urlopu lub choroby.

Każdy prezes firmy, a tym bardziej właściciel, ma przekonanie, że pracownicy mogą co najwyżej starać się mu dorównać. Właśnie to jest przeważnie głównym problemem przy delegowaniu swoich kompetencji na inną osobę. Warto jednak pamiętać, że istotą zarządzania jest zarządzanie ludźmi i problemami, a nie osobiste załatwianie każdej sprawy – podkreśla Marta Bober-Lal, trener w firmie szkoleniowej Effect Group.

Skąd biorą się trudności z delegowaniem zadań?

Najprościej delegowanie można określić jako przekazywanie władzy, czy też dzielenie się władzą z innymi. Delegowanie oznacza, że menedżer przydziela zadanie, ale wraz z nim przekierowuje także odpowiedzialność za jego wykonanie oraz uprawnienia niezbędne do jego realizacji. A to oznacza, że od momentu delegowania, menedżer nie jest już  bezpośrednio zaangażowany w zadanie. W tym momencie powinien odsunąć się na bok i nie przeszkadzać.

Dlaczego przekazywanie obowiązków jest trudne? Ponieważ wymaga zaufania wobec pracownika i wiary w jego umiejętności. Trzeba być też przygotowanym na ewentualność, gdy pracownik nie udźwignie nowego ciężaru i zapewnić odpowiednią kontrolę efektów jego pracy.

W rozwiązaniu tych trudności często nie pomagają sami pracownicy – niektórzy z nich zrobią wiele, by nie zostać obłożonym dodatkowymi obowiązkami. Skoro szef uważa, że pracownik „sam sobie nie poradzi”, to dla zatrudnionego takie przekonanie bywa wygodniejsze od brania na swoje barki dodatkowych zadań. Bywa też i tak, że sam pracownik nie wierzy w swoje możliwości lub boi się wziąć odpowiedzialność za własną pracę – przychodzenie z każdym najdrobniejszym problemem do szefa wydaje się bezpieczniejsze.

Ale to nie jedyne powody. Opór pracowników może wynikać także z poczucia bycia wykorzystywanym. Będzie tak się działo, jeśli za wzrostem kompetencji i odpowiedzialności nie będzie szła odpowiednia gratyfikacja finansowa lub jeśli pracownik i tak jest nadmiernie obciążony pracą. Poza tym, jeśli zatrudniony już wcześniej zgadzał się na dodatkowe zadania, ale w jego ocenie wysiłek ten nie został doceniony, nie będzie miał motywacji do podejmowania nowych wyzwań. Nie zapominajmy również, że brak dobrych warunków pracy, odpowiedniej atmosfery, czy też poczucia bezpieczeństwa także będzie wpływał na gorsze efekty wykonywanych zadań.

Kolejna grupa problemów może wynikać ze złej komunikacji. Zdarza się, że polecenia i instrukcje nie są jasno sprecyzowane przez przełożonego lub też, że pracownik, mimo dobrej woli, źle zrozumiał informacje od szefa.

Po co delegować?

Jeśli proces delegowania zadań przebiegnie pomyślnie, to pomimo możliwych do wystąpienia trudności, korzyści z nawiązką zrekompensują przejściowe niedogodności. Ostatecznie opłaci się to zarówno menedżerom, szeregowym pracownikom, jak i całej  organizacji.

Oddając część dotychczasowych obowiązków, menedżer powinien uwolnić się od niektórych, bardziej rutynowych zadań, a sam zająć się sprawami kluczowymi i strategicznymi.

Ale delegowanie jest korzystne także dla pracownika, który zyskać może poczucie bycia docenionym i potrzebnym w firmie. Ucząc się nowych rzeczy, rozwija się on zawodowo i ma szansę sprawdzić się w różnych obszarach. To z kolei może mu pomagać w zdobywaniu pozycji lidera, a w przyszłości umożliwi awans.

Cała organizacja właśnie za sprawą delegowania może odkrywać talenty w zespole. Zaangażowane osoby wpływają korzystnie na atmosferę panującą w organizacji. Pracownicy, czując większą odpowiedzialność, są też bardziej skłonni do kreowania nowatorskich rozwiązań zmieniających całą firmę. Nie są już bowiem biernymi wykonawcami poleceń, ale tworzą aktywny zespół.

Delegowanie zadań krok po kroku

Trudności związane z delegowaniem można zminimalizować, jeśli przekazywanie obowiązków potraktujemy jako proces – podzielony na etapy i zaplanowany w czasie.

Etap pierwszy polega na tym, aby określić samą sytuację delegowania, a więc ustalić, jakie obowiązki można przekazać pracownikowi, kto mógłby się zająć takimi zadaniami i ile czasu by mu to zajęło. Jeśli odpowiednia osoba jest już zatrudniona w firmie, warto ustalić, jakie są jej aktualne kompetencje (w porównaniu z kompetencjami wymaganymi przy nowych zadaniach) oraz czy jest ona wystarczająco zmotywowana do wykonania powierzonej mu misji.

Etap drugi to przekazanie wyznaczonej osobie potrzebnych informacji. Pracownik powinien dowiedzieć się, jakie nowe obowiązki zostaną mu powierzone oraz jakie nowe cele (i w jaki sposób) mają zostać dzięki temu osiągnięte. Ustalić należy etapy i terminy, w jakich wyznaczona osoba wdroży się do nowych zadań – najpierw być może częściowo, a później w pełnym zakresie.

Nie oczekujmy, że pracownik od razu będzie potrafił realizować nowe zadania równie dobrze jak osoba doświadczona. Etap trzeci to przede wszystkim nauka poprzez pracę. Wyznaczona do nowych zadań osoba powinna dowiedzieć się nie tylko co ma zrobić, ale też w jaki sposób jej praca będzie kontrolowana oraz według jakich kryteriów zostanie oceniona. Kluczowe dla tego etapu jest jednak zaufanie.

– To właśnie zaufanie wraz z przekazaniem możliwości podejmowania samodzielnych decyzji, czy też dokonywania wyborów, odróżnia delegowanie od zwyczajnego wydawania poleceń – podkreśla Marta Bober-Lal. – Dlatego kontrola nie powinna w tym przypadku oznaczać nieustannego „patrzenia na ręce” czy też śledzenia każdego kroku pracownika. Zamiast tego warto określić, w jakiej formie pracownik będzie raportował o wykonanych zadaniach, czy też jaki margines błędu będzie tolerowany – mówi trenerka.

Czas na właściwą oceną pojawi się dopiero na etapie czwartym. Gdy pracownik wykona powierzone mu zadania, nadchodzi czas podsumowania i przekazania mu informacji zwrotnej. Przede wszystkim należy odnieść się do założonych wcześniej celów i ustalić, w jakim stopniu zostały one osiągnięte. To też dobry moment, aby zastanowić się, jak poprawić skuteczność działań pracownika w przyszłości. Wraz z każdą kolejną próbą wyznaczona osoba powinna coraz sprawniej radzić sobie z nowymi zadaniami.

Przekazywanie i utrwalanie

Jeśli chcemy, aby nowe obowiązki zostały przekazane pracownikowi w taki sposób, który naprawdę okaże się skuteczny, warto poświęcić czas na właściwe wsparcie i dobrą komunikację.

– Na etapie przekazywania nowych zadań przełożony powinien porozmawiać z pracownikiem i co bardzo ważne, uzyskać jego wyraźną zgodę na przyjęcie szerszego zakresu obowiązków. To warunek niezbędny, aby delegowanie mogło być skuteczne – podkreśla trenerka Effect Group.

Porozmawiać należy także z innym pracownikami, tak aby cały zespół zrozumiał, jak będzie wyglądał nowy zakres obowiązków wszystkich jego członków, gdy jedna z osób przejmie nowe zadania.

Drugą ważną kwestią po przekazaniu zadań jest utrwalenie określonego na nowo podziału obowiązków. Aby zmiana była trwała, przełożony powinien zapewnić delegowanemu pracownikowi odpowiednie wsparcie, szczególnie w początkowym okresie.

– Wsparcie powinno zostać dopasowane do rodzaju zadania i kompetencji osoby. Absolutnie nie może mieć ono formy wyręczania pracownika, ale zamiast tego menedżer może przekazywać instrukcje, dzielić się swoimi doświadczeniami lub zaproponować szkolenie – mówi Marta Bober-Lal.

Menedżer powinien także monitorować realizację powierzonych zadań i sprawdzać efekty. Co jakiś czas warto ustalić, czy wyznaczona osoba radzi sobie z obowiązkami, czy projekt jest właściwie realizowany oraz czy delegowanie faktycznie przekłada się na lepszą organizację pracy menedżera. Po realizacji projektu lub w ustalonych odcinkach czasu wskazane jest przeprowadzenie z pracownikiem rozmowy podsumowującej.

Jeśli delegowanie zadań zacznie przynosić oczekiwane rezultaty, menedżer lub właściciel może mieć pokusę, aby przekazać pracownikom również kolejne, czasem bardziej skomplikowane obowiązki. Pamiętajmy jednak, że na niższy szczebel nie wolno delegować takich zadań jak ustalanie celów, strategii i struktury organizacji.  Planowanie długookresowe, czy też koordynacja różnych zakresów działalności to obowiązki zarezerwowane dla osób zarządzających firmą. To na tych właśnie, strategicznych kwestiach, powinni skupić się menedżerowie, gdy większość bieżących spraw przekażą już pracownikom niższych szczebli.

UKNF w sprawie stosowania MiFID od 3 stycznia 2018 r.

W stanowisku z dnia 27 grudnia 2017 r. UKNF (Urząd Komisji Nadzoru Finansowego) przedstawił zasady postępowania, jakimi będzie się kierował po 3 stycznia 2018 r. w warunkach braku implementacji do polskiego porządku prawnego dyrektyw MiFID II (dyrektywy 2014/65/UE oraz dyrektywy delegowanej Komisji UE 2017/593) w wymaganym terminie.

Urząd słusznie dostrzegł, że opóźnienie w implementacji dyrektyw MiFID II może w praktyce wywoływać szereg wątpliwości dotyczących równoległego stosowania unijnych dyrektyw i rozporządzeń oraz krajowych przepisów regulujących świadczenie usług inwestycyjnych.

Kluczowe wyjaśnienia UKNF w sprawie stosowania MiFID od 3 stycznia 2018 r:

  1. Dotychczasowe przepisy krajowe stosuje się tylko w zakresie w jakim są niesprzeczne z unijnymi. Krajowe przepisy dotyczące świadczenia usług inwestycyjnych po 3 stycznia 2018 r. powinny być stosowane, o ile nie będą sprzeczne z bezpośrednio skutecznymi przepisami aktów unijnych (np. rozporządzeniami delegowanymi i wykonawczymi Komisji UE).
  2. Względem klientów instytucje finansowe nie mogą się powoływać na brak wdrożenia MiFID II. Instytucje finansowe powinny przyjąć założenie, że powoływanie się na brak implementacji dyrektyw MiFID II wobec beneficjentów świadczonych przez nie usług może nie być skuteczne.
  3. Rozporządzenia delegowane i wykonawcze UE stosuje się wprost, chyba że nie jest w praktyce możliwe. Rozporządzenia delegowane i wykonawcze Komisji UE, jako część krajowego porządku prawnego państw członkowskich od chwili ich wejścia w życie, obowiązują wprost i powinny być zasadniczo stosowane z datą w nich określoną, z wyjątkiem sytuacji, gdy wskutek braku implementacji dyrektyw MiFID II nie jest możliwe ich zastosowanie w praktyce.
  4. Sądy i organy państwowe powinny interpretować przepisy prawa krajowego „w duchu” niewdrożonych jeszcze przepisów MiFID II. Organy krajowe i sądy są zobowiązane do stosowania takiej wykładni prawa krajowego, która zapewni realizację celów niewdrożonych dyrektyw i innych aktów prawa unijnego.
  5. Względem organów państwowych można uchylić się od obowiązków wynikających z niewdrożonych przepisów MiFID, natomiast powoływać się na uprawnienia z niewdrożonych przepisów MiFID II można tylko, gdy są wystarczająco jasne, precyzyjne i bezwarunkowe. W przypadku przepisów dyrektywy MiFID II nakładających obowiązki, ich adresaci (niebędący organami władzy publicznej) mogą powoływać się wobec organów administracji publicznej na ich nieobowiązywanie, natomiast na przepisy nadające jednostkom uprawnienia, jednostki te mogą powoływać się w stosunku do państwa lub organów publicznych, jeśli przepisy dyrektyw MiFID II spełniają tzw. warunki bezpośredniej skuteczności (jasność, precyzyjność oraz bezwarunkowość – niepozostawianie swobody organom państw członkowskich).

W stanowisku UKNF przedstawione zostały także przykłady zastosowania powyższych zasad w odniesieniu do wybranych przepisów prawa unijnego i krajowego.

Wejście w życie przepisów implementujących dyrektywy MiFID II planowane jest najwcześniej na przełomie marca i kwietnia 2018 r.

Dolar w dołku

Opublikowany w czwartek protokół z grudniowego posiedzenia Europejskiego Banku Centralnego inwestorzy zinterpretowali jako przyspieszenie zaostrzania polityki monetarnej strefy euro na początku tego roku. To spowodowało spore umocnienie się euro wobec dolara i innych walut światowych. Wcześniej dolarowi zaszkodziła informacja, że Chiny mogą ograniczyć albo nawet wstrzymać zakupy amerykańskich obligacji, ale zostało to później zdementowane przez chińskiego regulatora rynku walutowego. Z kolei słaby dolar pociągnął w górę polską walutę, która zyskuje drugi dzień z rzędu mimo środowej decyzji Rady Polityki Pieniężnej o niepodnoszeniu stóp procentowych i dalekiej perspektywie tych podwyżek.

Waluty: W ciągu ostatnich 24 godzin amerykański dolar traci do euro (-0,92%), brytyjskiego funta (-0,44%), dolara kanadyjskiego (-0,1%), dolara australijskiego (-0,15%) oraz japońskiego jena (-0,44%) i kursy wynoszą: EUR/USD – 1,206, GBP/USD – 1,355, USD/CAD – 1,253, AUD/USD – 0,788 i USD/JPY – 111,3. Euro jest silniejsze wobec japońskiego jena (+0,45%) i kurs EUR/JPY wynosi 134,2, a kurs EUR/GBP jest na poziomie 0,89. Złotówka drugi dzień z rzędu zyskuje do głównych walut światowych. W piątek rano dolar kosztuje ponad 3,45 zł, euro – poniżej 4,17 zł, funt – 4,68 zł, a frank szwajcarski – 3,54 zł.

Giełdy: Na światowych giełdach mieszanka koloru zielonego i czerwonego. W czwartek w Europie londyński indeks FTSE 100 zyskał 0,19%, frankfurcki indeks DAX spadł o 0,59%, a paryski indeks CAC 40 obniżył się o 0,29%. W Amerykach nowojorski indeks S&P 500 wzrósł o 0,7%, meksykański indeks Bolsa – o 0,03%, a brazylijski indeks Bovespa – o 1,49%. W piątek w Azji tokijski indeks Nikkei spadł o 0,24%, indeks Shanghai Composite zyskał 0,1%, a hongkoński indeks Hang Seng podniósł się o 0,78%.

Ropa i złoto: Ceny ropy naftowej rosną kolejny dzień z rzędu, ale wolniej. W czwartek na zakończenie dnia baryłka ropy Brent kosztowała 69,26 USD (+0,09%), a ropy WTI – 63,8 USD (+0,36%). Roczna prognoza ceny baryłki surowca pozostaje na poziomie 73 USD. Z kolei złoto zwiększa tempo wzrostu na wartości. W piątek rano uncję metalu rynek wycenia na 1328 USD. To 11 USD więcej (+0,83%) niż dobę wcześniej.

Najważniejsze wydarzenia dzisiejszego dnia:

  • 4:03 – Chiny – Bilans handlu zagranicznego, grudzień – 54,7 mld USD (prognoza 37 mld USD)
  • 8:00 – Rumunia – PKB (r/r), III kw. – 8,8% (prognoza 8,8%)
  • 8:00 – Rumunia – Inflacja CPI (r/r), grudzień – 3,3% (prognoza 3,3%)
  • 9:00 – Węgry – Inflacja CPI (r/r), grudzień – 2,1% (prognoza 2,3%)
  • 9:00 – Hiszpania – Inflacja CPI (r/r), grudzień – 1,1% (prognoza 1,2%)
  • 14:30 – USA – Inflacja CPI (r/r), grudzień (prognoza 2,1%)
  • 14:30 – USA – Sprzedaż detaliczna (m/m), grudzień (prognoza 0,4%)
  • 17:30 – Niemcy – Wystąpienie szefa Bundesbanku
  • 22:15 – USA – Wystąpienie szefa Fed z Bostonu

Przygotował zespół analityczny easyMarkets

Gospodarcze podsumowanie roku – wzrost PKB, ale problem z inwestycjami

Mijający rok w gospodarce był bardzo ciekawy. Z jednej strony obserwowaliśmy dynamiczny jej wzrost – PKB rośnie powyżej 4 proc., czyli powyżej naszego aktualnego potencjału. Równocześnie widać ponad 15-procentowy wzrost liczby upadłości przedsiębiorstw, jak i wydłużające się zatory płatnicze. Od wielu lat przedsiębiorcy, ubezpieczyciele, bankowcy bardzo życzyli sobie tego, żeby wyeliminować jak największą część szarej strefy – oszustów, twórców karuzel podatkowych. Jednak odbija się to rykoszetem na uczciwych przedsiębiorcach, którzy w pewnym sensie solidarnie muszą ponosić odpowiedzialność za oszustów. Osłabia to potencjał gospodarki na przyszłość oraz chęć firm do podejmowania jakiegokolwiek ryzyka. Stąd problem z prywatnymi inwestycjami.

 Obserwowany wzrost jest dość nietypowy, dlatego że sterowany głównie konsumpcją oraz niewielkimi, choć rosnącymi inwestycjami publicznymi, przede wszystkim centralnymi. Prywatni przedsiębiorcy nie inwestują, a projekty samorządowe są narażone na duże problemy. Powodem tego są wysokie ceny, które dyktują obecnie wykonawcy w inwestycjach infrastrukturalnych – powiedział serwisowi eNewsroom Tomasz Starus, członek zarządu Euler Hermes 

– Samorządów nie stać na budowanie czegokolwiek w najbliższym czasie. Istotne jest także, że Skarb Państwa ze względu na duże transfery socjalne, poszukuje pieniędzy, a co za tym idzie zacieśnia znacznie pętle podatkową. W tym roku branża budowlana miała odczuć duży napływ pieniędzy unijnych. Miał  też nastąpić tzw. boom inwestycji infrastrukturalnych. Tymczasem sektor ten ma coraz większe problemy. Koszty pracy oraz ceny materiałów budowlanych są coraz wyższe. Nie można dostarczyć ich na miejsca budów, ze względu na równoczesne prowadzenie modernizacji wszystkich najważniejszych szlaków kolejowych, którymi są one transportowane. Tu rodzi się pytanie o kolejny rok – czy rzeczony boom w budowlance nie zakończy się tak samo, jak ten z 2012 roku – wskazał Starus.

Przygotuj się na przyszły tydzień [12.01.2018]

Przyszły tydzień w kalendarzu makroekonomicznym nie jest zbyt obfity. Pierwsze ważne informacje zostaną opublikowane dopiero we wtorek o godzinie 10:30, będzie to brytyjska inflacja. Kolejnego dnia poznamy stopy procentowe w Kanadzie. Czwartek zostanie zdominowany przez australijskie dane makroekonomiczne, natomiast w piątek poznamy jedynie indeks amerykańskich nastrojów konsumenckich.

Najistotniejsze dane makro dla Australii, Kanady, Stanów Zjednoczonych, Strefy Euro, Nowej Zelandii, Japonii, Wielkiej Brytaniidane makro usadane makro usaInflacja – GBP

Odczyt inflacji CPI za listopad wynosił powyżej 3 procent, co powoduje rosnącą presję inflacyjną. Z kolei 16 stycznia poznamy inflację CPI za grudzień, aktualna prognoza wynosi 3 proc. R/R. kalendarz_inflacja_r.rInflacja jest kluczowym czynnikiem do podwyżki stóp procentowych. Z kolei rosnąca cena ropy naftowej w dolarze amerykańskim oraz pozostałych walutach będzie przekładała się na wzrost cen producenckich, a w ostateczności konsumenckich. Tym sposobem bank centralny może zostać przyparty do muru i zmienić swoje nastawienie do podwyżek stóp procentowych.

Kanada – stopy procentowe

podwyzka_stop_procentowychPrawdopodobieństwo podwyżki stóp procentowych na najbliższym posiedzeniu banku centralnego Kanady wynosi 86.5 procenta, czyli rynek jest praktycznie przekonany o wzroście kosztu pieniądza. W związku z tym sama podwyżka stóp procentowych przez bank Kanady mogłaby doprowadzić jedynie do niewielkiego wzrostu wartości dolara kanadyjskiego. Z kolei gdyby do podwyżki stóp procentowych nie doszło, to moglibyśmy zobaczyć sporą wyprzedaż waluty kanadyjskiej.CADUSD_WTIOprócz tego warto spojrzeć na notowania ropy naftowej, która koreluje z notowaniami pary walutowej CAD/USD (grafika poniżej). Po mocnym wzroście ropy naftowej przydałoby się odreagowanie, zatem byłby to czynnik negatywnie wpływający na notowania CAD. </p>

Instrument do obserwacji

Na indeksie WIG 20 trwa walka o kontynuację trendu wzrostowego. Przez cały 2017 rok notowania indeksu WIG 20 znajdowały się w trendzie wzrostowym i pozostało tak do dnia dzisiejszego. Po mocnych wzrostach dotarły w okolicę mocnego oporu wyznaczonego za pomocą szczytów z 2013/2014 oraz 2015 roku, zatem pokonanie tak silnego wsparcia może przysporzyć sporo problemów stronie kupującej. Kolejnym zagrożeniem dla kupujących jest wskaźnik MACD, który wskazuje na negatywną dywergencję.

Notowania WIG 20, interwał tygodniowy

wig20-w1-admiral-markets-1Z kolei wsparciem dla kupujących może być linia trendu wzrostowego, która przebiega kilkadziesiąt punktów poniżej aktualnych notowań.

Dział Analiz Admiral Markets

Ważny test przed EUR/USD

Rynek FX wraca do dominującego tematu na ten rok, czyli kupowania EUR. Wczorajsza publikacja protokół z posiedzenia EBC potwierdza to, o czym rynek spekulował od tygodni – koniec QE może przyjść wcześniej niż później. Dziś ważny test przed EUR/USD, w którym mogą pomóc, lub nie, dane z USA.

Protokół z grudniowego posiedzenia EBC sugeruje, że nacisk jastrzębiego skrzydła na porzucanie ekspansywnego nastawienia jest silny. Choć w październiku prezes Draghi zarzekał się, że program skupu aktywów potrwa co najmniej do końca września 2018 r., a może nawet i dłużej, to „nawet dłużej” nie podoba się wszystkim w Radzie Prezesów. Solidne ożywienie w strefie euro i rekordowe odczyty indeksów PMI doprowadziły do tego, że EBC dopuszcza zmianę „forward guidance” jeszcze na początku tego roku, co by oznaczało definitywne zamknięcie skupu aktywów pod trzecim kwartale. Wcześniejsze podwyżki stóp procentowych nie wchodzą w grę (EBC zachowa sekwencyjność), ale wyznaczenie dokładnego terminu zakończenia QE pozwala na agresywniejszą wycenę momentu pierwszej podwyżki (początek 2019 r.?). Rynek z ekscytacją przyjął minutki EBC, gdyż znalazł w nich potwierdzenie tego, na czym opierał rajd EUR z przełomu roku. Wątpliwe, aby już na styczniowym posiedzeniu mielibyśmy otrzymać komunikat sugerujący koniec QE we wrześniu, ale już kolejne posiedzenie w marcu może być interesujące. Z drugiej strony protokół pokazał zupełnie inny obraz dyskusji na posiedzeniu niż przedstawiał to prezes Draghi na konferencji. Wygląda na to, że w Radzie Prezesów ścierają się dwa silne obozy i Draghi należy do tych, których komentarze nie będą po drodze kupujących EUR. Warto o tym pamiętać przy następnej konferencji prasowej, którą prezes może wykorzystać do wypuszczenia gołębich niespodzianek.

EUR/USD stoi przed drugą szansą w tym roku, by złamać 1,2090, ale handlowi towarzyszy zawahanie, gdyż po południu będzie trzeba się zmierzyć z kluczowymi danymi z USA. Inflacja CPI i sprzedaż detaliczna za grudzień są ważnymi elementami układanki, co i kiedy zrobi Fed? Oczekiwania dla inflacji nie są wygórowane z 0,1 proc. m/m dla CPI i 0,2 proc. dla inflacji bazowej. Większe zagrożenie leży po stronie słabe wyniku (nawet przy tak niskich oczekiwaniach), biorąc pod uwagę kruchość sentymentu wobec dolara. Prognoza dla sprzedaży detalicznej wygląda lepiej (0,5 proc. m/m), ale jeśli inflacja zawiedzie, nawet najsilniejszy impuls konsumpcyjny nie pomoże. Nawet jeśli dane wypadną zgodnie z prognozami, to dalej niewykluczone, że rynek uzna to za zielone światło dla wybicia EUR/USD ponad 1,21, co może dać sygnał dla innych crossów z USD.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.