Syn2bio coraz bliżej giełdy. Walne zgromadzenie zatwierdziło podział Synektika

Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Synektika jednomyślnie zatwierdziło podział tej giełdowej spółki, w wyniku którego do Syn2bio – podmiotu, który również będzie notowany na GPW – trafi działalność związana z badaniami nad kardioznacznikiem i przyszłą komercjalizacją tego innowacyjnego radiofarmaceutyku do diagnostyki chorób serca.

– Decyzje akcjonariuszy Synektika oraz Syn2bio, podjęte na walnych zgromadzeniach i zatwierdzające podział, oznaczają, że jesteśmy już na ostatniej prostej procesu wydzielenia projektu kardioznacznika do odrębnej spółki. Cieszy nas, że koncepcja podziału spotkała się z szerokim poparciem akcjonariuszy uczestniczących w NWZ Synektika – uchwała została podjęta jednomyślnie. Przed nami jeszcze formalna rejestracja podziału przez sąd. Jeśli nastąpi to zgodnie z założonym harmonogramem, Syn2bio zadebiutuje na warszawskim parkiecie około 16 kwietnia – komentuje Cezary Kozanecki, założyciel i prezes Synektika oraz prezes Syn2bio.

Obopólne korzyści dzięki podziałowi

Głównym przedmiotem działalności Syn2bio będzie dalszy rozwój projektu kardioznacznika oraz jego komercjalizacja, a w przyszłości także poszukiwanie nowych, innowacyjnych cząsteczek farmaceutycznych.

Kardioznacznik SYN2 to innowacyjny radiofarmaceutyk do diagnostyki chorób serca wieńcowej, o globalnym potencjale sprzedaży. W wyniku podziału, Syn2bio przejmie od Synektika wyłączne prawa do produkcji i sprzedaży tego znacznika na całym świecie. Jednocześnie jest on pod ochroną patentową na najbardziej istotnych rynkach, w tym Europy i Japonii, oraz jest w procesie uzyskiwania ochrony patentowej w Stanach Zjednoczonych. Synektik z sukcesem zakończył pierwszą oraz drugą fazę badań klinicznych i obecnie jest na zaawansowanym etapie badań trzeciej, ostatniej fazy. Pozytywne zakończenie tego etapu umożliwi rozpoczęcie procesu rejestracyjnego w Europie i Stanach Zjednoczonych, niezbędnego do wprowadzenia kardioznacznika do obrotu na tych rynkach.

Głównym źródłem przyszłych przychodów Syn2bio będą tzw. umowy partneringowe, czyli np. licencje na produkcję kardioznacznika udzielone podmiotom trzecim, m.in. w Europie Zachodniej oraz w Stanach Zjednoczonych, lub własna produkcja tego radiofarmaceutyku przez Syn2bio. W opinii Spółki, największy potencjał związany z przyszłą komercjalizacją kardioznacznika jest w Stanach Zjednoczonych, gdzie co roku wykonuje się około 7 milionów badań perfuzji mięśnia sercowego. Drugim rynkiem z największym potencjałem jest rynek europejski.

Synektik wyposaży Syn2bio w odpowiednie środki do kontynuowania badań klinicznych przez okres kolejnych 12-14 miesięcy po podziale. Łączna kwota finansowania zapewniona przez Synektik to 50 mln zł (licząc od daty wyceny spółek na potrzeby podziału, tj. od 30 czerwca 2025 r.). Spółka Syn2bio będzie ponadto mogła ubiegać się o środki pochodzące z grantów, dotacji oraz programów finansowania badań rozwojowych przeznaczonych dla MŚP, które dla Synektika – jako dużego przedsiębiorstwa – nie są obecnie dostępne.

Obok dodatkowego finansowania zewnętrznego, spółce Syn2bio, skupionej na rozwoju projektu kardioznacznika i poszukiwaniu nowych cząsteczek farmaceutycznych, łatwiej też będzie pozyskać inwestorów, w tym branżowych, zainteresowanych takim profilem działalności, akceptujących inny poziom ryzyka i oczekujących wyższej potencjalnej stopy zwrotu w przyszłości.

Pozostała działalność prowadzona obecnie przez Synektik pozostanie w dotychczasowej spółce. Będzie się on zatem nadal zajmować m.in. dystrybucją i serwisem innowacyjnych urządzeń medycznych, opracowywaniem własnych rozwiązań informatycznych, produkcją i sprzedażą radiofarmaceutyków, a także pracami badawczo-rozwojowymi w zakresie poszukiwania generyków istniejących produktów radiofarmaceutycznych, które nie wymagają prowadzenia długotrwałych badań klinicznych.

Synektik jest dziś dojrzałą, wysokodochodową firmą, z potencjałem dalszego systematycznego wzrostu sprzedaży i dochodów. Po sfinalizowaniu podziału, wyniki wypracowywane przez Synektik nie będą już uwzględniały kosztów badań nad kardioznacznikiem (w ostatnich latach wynosiły one około 20-30 mln zł rocznie), co przełoży się na wyższą rentowność, zwiększając tym samym potencjał wypłat dywidendy.

Emisja akcji podziałowych Syn2bio dla akcjonariuszy Synektika

12 marca br. Komisja Nadzoru Finansowego zatwierdziła prospekt Syn2bio. Został on przygotowany w związku z emisją akcji podziałowych, które zostaną przydzielone akcjonariuszom Synektika w drodze oferty publicznej. Przydział nastąpi w stosunku 1 do 1. Oznacza to, że za każdą 1 akcję Synektika posiadaną w tzw. dniu referencyjnym inwestor otrzyma 1 akcję Syn2bio. Nastąpi to automatycznie, bez konieczności podejmowania dodatkowych czynności przez akcjonariuszy. Wyemitowanych zostanie łącznie 8.529.129 akcji Syn2bio (na taką samą liczbę akcji dzieli się obecnie kapitał Synektika).

Intencją Spółki jest, aby dzień referencyjny został wyznaczony na 7 kwietnia br. W takim scenariuszu, sesja giełdowa 1 kwietnia (tj. dwa dni sesyjne przed dniem referencyjnym) będzie ostatnią, na której będzie możliwość nabycia akcji Synektika uprawniających do uczestnictwa w podziale. Oznacza to zarazem, że kurs odniesienia na kolejną sesję (2 kwietnia) zostanie pomniejszony o wartość działalności wydzielanej do Syn2bio, czyli o około 7,73% (proporcja ta wynika z wyceny sporządzonej wcześniej na potrzeby planu podziału, wg stanu na 30 czerwca 2025 r.). Wartość ta będzie jednocześnie stanowiła kurs odniesienia dla pierwszej sesji notowania akcji Syn2bio na GPW. Według przyjętego harmonogramu, giełdowy debiut Syn2bio spodziewany jest około 16 kwietnia br.

Przewidywany harmonogram podziału Synektika i publicznej oferty akcji Syn2bio – dalsze kroki

24 marca 2026 r. Podjęcie przez GPW warunkowej uchwały dot. dopuszczenia akcji Syn2bio S.A. do obrotu na rynku regulowanym (pod warunkiem dojścia podziału do skutku)
30 marca 2026 r. Wpis w rejestrze przedsiębiorców KRS podwyższenia kapitału zakładowego Syn2bio dokonanego w związku z podziałem Synektik S.A. (Dzień Wydzielenia)
1 kwietnia 2026 r. Ostatni dzień sesyjny, w którym będzie można nabyć akcje Synektik S.A. uprawniające do objęcia akcji Syn2bio S.A.
7 kwietnia 2026 r. Dzień Referencyjny
10 kwietnia 2026 r. Podjęcie przez GPW uchwały o wprowadzeniu akcji Syn2bio S.A. do obrotu na rynku regulowanym
16 kwietnia 2026 r. Pierwszy dzień notowania akcji Syn2bio S.A. na rynku regulowanym GPW

Budownictwo mieszkaniowe wyraźnie hamuje. Początek 2026 roku rozczarowuje

Najnowsze dane GUS o skali budownictwa mieszkaniowego w Polsce nie pozostawiają złudzeń. Przed nami bardzo przeciętny rok. Dwa filary tego rynku, czyli firmy deweloperskie i gospodarstwa domowe, wyraźnie zredukowały aktywność, rozpoczynając w lutym budowę o 15% mniejszej liczby mieszkań niż rok temu. Jeśli spojrzeć na skumulowane statystyki ze stycznia i lutego, sytuacja wygląda jeszcze poważniej – zanotowano spadek o 22% rok do roku i wynik aż o 14% gorszy od średniej z ostatnich pięciu lat. Na tle tej rynkowej zimy wyłania się jednak zaskakujący paradoks – przebudzenie w kategorii mieszkań społeczno-czynszowych. Choć skala budownictwa jest tu nadal niewielka, to w kontekście nowej strategii mieszkaniowej rządu zasługuje na szczególną uwagę. Sytuację komentuje Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka badań rynku Otodom.

Z danych GUS wynika, że liczba mieszkań i domów oddanych do użytku w Polsce w lutym była porównywalna zarówno z wynikami ze stycznia, jak również z lutym 2025 roku. Wszystkie grupy inwestorów oddały łącznie 14,6 tys. lokali, czyli o 0,3% mniej niż w styczniu i o 0,9% więcej niż rok wcześniej. W ramach tej puli deweloperzy dostarczyli 8,5 tys. mieszkań, co oznacza spadek o 1,3% miesiąc do miesiąca i o 1,4% w ujęciu rocznym. Mimo że różnice względem poprzedniego miesiąca i roku są niewielkie, to warto zaznaczyć, że liczba mieszkań oddanych w dwóch pierwszych miesiącach 2026 roku jest najniższa od pięciu lat zarówno w kategorii budownictwa ogółem, jak również w segmencie deweloperskim (na sprzedaż lub wynajem).

Firmy deweloperskie odpowiadały za 58% wszystkich oddanych do użytku w lutym lokali mieszkalnych. W sytuacji gorszych względem stycznia wyników deweloperów oraz odrobinę lepszych wyników inwestorów indywidualnych, udział tych ostatnich w ogólnej liczbie oddawanych lokali wzrósł z 39% do 40%. W porównaniu z lutym 2024 roku, gospodarstwa domowe (w terminologii GUS to inwestorzy indywidualni) zakończyły budowę o 6% większej liczby domów i mieszkań, a w porównaniu z poprzednim miesiącem ich rezultat był o 3% lepszy.

Niewielki spadek liczby lokali oddawanych do użytku przez firmy deweloperskie w ujęciu miesiąc do miesiąca, znajduje potwierdzenie w danych prezentowanych w postaci narastającej od początku roku sumy zrealizowanych lokali. W okresie styczeń-luty firmy deweloperskie przekazały do użytkowania 17,1 tys. mieszkań i domów, czyli o prawie 7% mniej niż przed rokiem.

W tym samym czasie (styczeń-luty) inwestorzy indywidualni zrealizowali 11,6 tys. lokali, czyli o 3,5% więcej niż w analogicznym okresie 2025 roku. Wiele wskazuje na to, że z niższymi w ujęciu rok do roku wynikami w kategorii mieszkań oddanych do użytkowania ogółem będziemy mieli do czynienia przez kilka najbliższych miesięcy.

Starania różnych grup inwestorów o uzyskanie pozwoleń na budowę w lutym przyniosły wyraźnie lepsze efekty niż w styczniu. Także w porównaniu z 2025 rokiem wyniki te są o kilkanaście procent wyższe. Łączna liczba pozwoleń wydanych w lutym sięgnęła 22,7 tys., z czego 15,7 tys. pozwoleń uzyskali deweloperzy, a 6,5 tys. inwestorzy indywidualni. Zatem suma uzyskanych w lutym pozwoleń była o 29% wyższa niż w styczniu. W ujęciu rocznym liczba pozwoleń na budowę wzrosła o ponad 12%. W odróżnieniu od stycznia, w lutym to firmy deweloperskie, a nie gospodarstwa domowe, wykazały w tej kategorii większą aktywność niż rok wcześniej.

Liczba lokali mieszkalnych, na budowę których różne grupy inwestorów uzyskały pozwolenie w okresie styczeń-luty (narastająco), jest o kilkadziesiąt mieszkań wyższa niż rok temu.

W pierwszych dwóch miesiącach 2026 roku deweloperzy uzyskali pozwolenia na budowę łącznie 27,4 tys. mieszkań i domów (o 1% więcej r/r), a inwestorzy indywidualni 12,3 tys. (o 10,6% więcej r/r).

Statystyki GUS po lutym dotyczące rozpoczynanych w całej Polsce budów sugerują wyraźne  spowolnienie, mimo że w stosunku do stycznia odnotowano wzrost. Jednak liczba rozpoczynanych przez wszystkie grupy inwestorów budów zmniejszyła się w ciągu roku o niemal 15% i to pomimo anomalii, którą GUS odnotował rok temu. Normą jest, że liczba rozpoczynanych w lutym budów jest większa niż w styczniu. W 2025 roku było jednak inaczej – wyniki z lutego były gorsze od styczniowych.

W lutym 2026 roku wszystkie grupy inwestorów rozpoczęły budowy 14,1 tys. lokali mieszkalnych. W ostatnich pięciu latach mniej rozpoczynanych budów GUS odnotował tylko w wyjątkowym pod wieloma względami 2023 roku. Skumulowana dla dwóch pierwszych miesięcy liczba mieszkań, których budowy zostały rozpoczęte wyniosła zaledwie 26,4 tys. i okazała się o 22% mniejsza niż przed rokiem i o 14% niższa od średniej z ostatnich pięciu lat.

Tak znaczący spadek to efekt wyraźnie mniejszej aktywności zarówno firm deweloperskich, jak również gospodarstw domowych.

Firmy deweloperskie w lutym bieżącego roku rozpoczęły wprawdzie budowę o 8,5% większej liczby lokali niż w styczniu, jednak w stosunku do lutego ubiegłego roku ich aktywność zmniejszyła się o 21%.

Skumulowane wyniki firm deweloperskich w tej kategorii wskazują na ogromne zróżnicowanie aktywności w poszczególnych latach. Wyniki z 2026 roku są wprawdzie o 10% niższe od średniej z ostatnich pięciu lat, ale jednocześnie pozostają wyraźnie lepsze od tych odnotowanych w 2023 roku i porównywalne z 2022 rokiem.

Bieżące dane GUS o rozpoczynanych budowach należy interpretować także w kontekście statystyki udzielanych pozwoleń. Od początku roku różnica między liczbą uzyskanych pozwoleń i liczbą rozpoczynanych budów sięgnęła aż 13,9 tys., co oznacza, że co trzecie uzyskane pozwolenie nie ma na razie swojej realizacji w postaci budowy. Ponad 60% (8,9 tys.) tej nadwyżki powstało za sprawą pozwoleń uzyskanych przez firmy deweloperskie, co może być efektem pojawienia się nowych ryzyk w otoczeniu rynku mieszkaniowego (potencjalny wzrost kosztów budowy wraz ze wzrostem cen nośników energii).

O tym, że wyraźne wstrzymanie się firm deweloperskich z rozpoczynaniem nowych budów ma ścisły związek z rosnącą niepewnością, świadczą dane z ubiegłego roku. W pierwszych dwóch miesiącach 2025 roku odsetek odłożonych pozwoleń wynosił zaledwie 11%.

Żabka z rekordowymi wynikami za 2025 rok. Zysk netto przekroczył 1 mld zł

0

Wyniki Grupy Żabka za 2025 rok – zysk netto powyżej 1 mld zł, przyspieszenie tempa ekspansji oraz wzrost kluczowych wskaźników zgodny z celami strategicznymi[1].

Znaczące przyspieszenie ekspansji sieci oraz wzrost sprzedaży LfL w Polsce i Rumunii, wsparte poprawą rentowności, efektywności oraz wyjątkowo silnymi przepływami pieniężnymi.

W 2025 r. Grupa Żabka rozwijała się szybciej niż rynek, systematycznie zwiększając swoje udziały w handlu detalicznym. Skonsolidowana sprzedaż do klienta końcowego wzrosła o 14,1% rok do roku, osiągając 31,1 mld zł. Dynamika sprzedaży porównywalnej (LfL) w Polsce wyniosła 5,3%, zgodnie z celem Grupy zakładającym średni jednocyfrowy wzrost. Wynik ten został osiągnięty mimo niekorzystnych warunków pogodowych, co potwierdza atrakcyjność oferty i jej dopasowanie do oczekiwań klientów.

Skorygowany wynik EBITDA wyniósł 4,07 mld zł, rosnąc rok do roku o 16%, dzięki przyspieszonej ekspansji sieci, wyższej sprzedaży, skutecznej kontroli kosztów oraz rentowności segmentu cyfrowego. Skorygowany zysk netto wzrósł o 40,6% do rekordowego poziomu 1,0 mld zł, a marża skorygowanego zysku netto sięgnęła 3,2%, przekraczając zakładany poziom 3%.

W 2025 roku Grupa Żabka uruchomiła 1 394 sklepy, tym samym przekraczając podwyższony cel otwarć, zakładający 1 300 nowych placówek w minionym roku. Na koniec roku sieć Grupy Żabka liczyła 12 339 sklepów, w tym 173 w Rumunii, co umocniło jej pozycję jako największego ekosystemu modern convenience w Europie.

Tomasz Suchański, CEO Grupy Żabka, komentuje:

Wyniki za 2025 rok potwierdzają, że przyjęta strategia rozwoju Grupy Żabka jest skuteczna. Osiągnęliśmy wszystkie komunikowane inwestorom wskaźniki finansowe, jednocześnie przyspieszając realizację wybranych inicjatyw strategicznych, w tym ekspansję sieci sklepów. W połowie roku podnieśliśmy prognozę otwarć do ponad 1 300 placówek w Polsce i Rumunii, a ostatecznie przekroczyliśmy ten poziom. Tak dobre wyniki były możliwe dzięki wysokiej dostępności atrakcyjnych lokalizacji, utrzymującemu się silnemu zainteresowaniu franczyzobiorców współpracą z naszą siecią oraz konsekwentnej dyscyplinie kosztowej i koncentracji na rentowności jednostkowej sklepów. To podejście pozwala nam skalować biznes w sposób przewidywalny i z wysoką precyzją realizacji. Kapitał lokujemy w sposób przemyślany – tam, gdzie realnie wzmacnia nasze strategiczne filary: dalszą ekspansję sieci w Polsce, konsekwentne budowanie obecności w Rumunii oraz inwestycje w cyfrową i operacyjną efektywność.

Tomasz Blicharski, Group Chief Strategy & Development Officer, powiedział:

Ekspansja sieci oraz wzrost sprzedaży porównywalnej w Polsce i Rumunii konsekwentnie przybliżają nas do realizacji długoterminowego celu ponad dwukrotnego zwiększenia sprzedaży do klienta końcowego w latach 2023–2028. Dynamikę wzrostu wzmacniają rozwijające się biznesy cyfrowe oraz stabilne przepływy pieniężne. Naszą przewagą jest model zarządzania oparty na danych i wysoka elastyczność operacyjna. Pozwala nam to szybko reagować na zmiany rynkowe i utrzymywać wysokie tempo skalowania biznesu. Konsekwentnie rozwijamy precyzyjne dopasowanie oferty do lokalnych potrzeb klientów. Jednocześnie inwestujemy w hiperpersonalizację na poziomie sklepu, aby każdy punkt sprzedaży jeszcze lepiej odpowiadał specyfice swojej społeczności. Kluczową rolę odgrywa zintegrowana platforma operacyjna, obejmująca łańcuch dostaw, zarządzanie kategoriami oraz zaawansowane wykorzystanie danych i technologii. Dzięki niej możemy efektywnie zarządzać dostępnością produktów i elastycznie dostosowywać ofertę. Zrównoważony rozwój pozostaje integralną częścią tego modelu. Czynniki ESG są wbudowane zarówno w strategię, jak i w codzienne decyzje operacyjne. Efekty tej strategii widoczne są również w Rumunii, gdzie sieć Froo systematycznie buduje skalę i umacnia swoją pozycję rynkową.

Marta Wrochna-Łastowska, CFO Grupy Żabka
Marta Wrochna-Łastowska, CFO Grupy Żabka

Marta Wrochna-Łastowska, CFO Grupy Żabka, dodaje:

Zdyscyplinowane alokowanie kapitału i koncentracja na efektywności operacyjnej pozwoliły nam skutecznie zmniejszyć zadłużenie oraz – dzięki skalowalności naszego modelu biznesowego – podnieść cel dotyczący liczby otwarć sklepów. Mimo trudniejszego otoczenia rynkowego zwiększyliśmy rentowność oraz elastyczność finansową. Skorygowana EBITDA wzrosła w 2025 roku o 16% rok do roku, osiągając poziom 13,1% marży, co oznacza przekroczenie komunikowanego przez nas przedziału 12–13% w ramach przedstawionych wcześniej oczekiwań. Wzrost ten był możliwy dzięki dalszemu skupieniu na poprawie marż produktowych, dyscyplinie kosztowej, efektowi skali oraz rentowności segmentu cyfrowej oferty dla klientów. Jeszcze wyraźniej poprawił się skorygowany zysk netto, który wzrósł o 40,6%. Marża skorygowanego zysku netto zwiększyła się do 3,2%, przekraczając wcześniej komunikowany cel na poziomie 3%. W ubiegłym roku intensywnie pracowaliśmy również nad poprawą struktury finansowania. W maju przeprowadziliśmy pierwszą emisję obligacji o wartości 1 mld PLN, a jesienią skutecznie zrefinansowaliśmy umowę kredytową, czego efektem jest obniżona marża oraz wydłużony termin wymagalności. Wszystkie te kroki zwiększyły naszą elastyczność finansową i przyczyniły się do obniżenia kosztu długu. Zgodnie z założeniami podtrzymujemy oczekiwanie średnio do wysokiego jednocyfrowego wzrostu LfL w 2026 roku oraz w średnim terminie. Zakładamy stabilną skorygowaną marżę EBITDA na górnym poziomie przedziału 12–13% oraz stopniową poprawę marży zysku netto do ok. 4,5% w horyzoncie średnioterminowym.

Kluczowe informacje nt. wyników Grupy Żabka po 2025 roku:

  • Sprzedaż do klienta końcowego wyniosła 31 135 mln zł, o 14,1% więcej niż rok wcześniej. W ostatnim kwartale 2025 r. osiągnęła poziom 7 867 mln zł (+14,3%. rdr).
  • Przychody wyniosły 27 153 mln zł (+14,1% rdr). Tylko w 4. kwartale 2025 r. zwiększyły się o 14,0% do 6 922 mln zł.
  • Wzrost wyników sprzedażowych był efektem zarówno wzrostu sprzedaży porównywalnej (LfL), jak i szybko rosnącej liczby nowych sklepów.
  • Dzięki dużej dostępności atrakcyjnych lokalizacji w Polsce oraz przyspieszeniu ekspansji w Rumunii, na koniec 2025 r. sieć Grupy Żabka – największa sieć convenience w Europie – liczyła 12 339 placówek, po otwarciu 1 394 nowych sklepów (+19,6% r/r). W Rumunii, gdzie Grupa rozwija sieć pod marką Froo, liczba sklepów na koniec okresu wzrosła rok do roku o 188% do 173 placówek, a ruch klientów zbliża się do poziomu obserwowanego w Polsce. Zgodnie z aktualizacją strategii opublikowaną w 2025 r. podwyższony cel otwarć nowych sklepów w Polsce i Rumunii wynosi ponad 1 300 placówek rocznie. W efekcie na koniec 2028 r. sieć będzie liczyła około 16 tys. sklepów, czyli o około 1 500 więcej, niż zakładano podczas debiutu na GPW.
  • W 2025 r. sprzedaż porównywalna (LfL) wzrosła o 5,3%, zgodnie z oczekiwaniami, dzięki działaniom zwiększającym ruch klientów i wartość koszyka zakupowego, pomimo niesprzyjających warunków pogodowych.
  • Skorygowany wynik EBITDA w 2025 r. wzrósł o 16% do 4 066 mln zł, a jego marża wyniosła 13,1% wobec 12,8% w 2024 r. Osiągnięty wynik przekroczył górną granicę przedziału 12-13% marży określonego w ramach komunikowanych wcześniej oczekiwań. Wzrost napędzała większa skala działalności, sprzedaż LfL, efektywne zarządzanie kosztami oraz rentowność biznesów cyfrowych (DCO), częściowo zniwelowana przez wyższe koszty franczyzobiorców. W 4. kwartale skorygowana EBITDA wyniosła 1 134 mln zł (+14,9% rdr).
  • Na koniec 2025 r. roku oferta street food była dostępna we wszystkich sklepach Grupy Żabka w Polsce. Do oferty wprowadzono 622 nowe produkty (m.in. pod marką Good Mood), a zakres wygodnych usług powiększył się o ponad 20 pozycji. Na koniec 2025 r. Grupa Żabka miała 10 mln aktywnych użytkowników cyfrowych. Wartość zakupów użytkowników aplikacji Żappka była średnio wyższa o 20% w porównaniu do pozostałych klientów.
  • Przychody w biznesach cyfrowych (DCO) wzrosły o 25% w 2025 r., a Grupa jest na ścieżce realizacji celu z IPO, zakładającego pięciokrotne zwiększenie przychodów do 2028 r. Wzrost wspierał rozwój istniejących usług cyfrowych, m.in. dwucyfrowy wzrost sprzedaży platformy Maczfit, oraz rozwój marek Delio, Jush! i Dietly. Do rozwoju kanałów online przyczyniają się też nowe projekty, jak Izidrop czy Żabka ADS. Izidrop to usługa logistyczna e-commerce z konkurencyjnymi cenami dostaw paczek we współpracy m.in. z Allegro Delivery. Z kolei w ramach Żabka Ads zainstalowano blisko 6 tys. ekranów w ponad 4 tys. sklepów, co umożliwia dotarcie do 27 mln konsumentów, umacniając pozycję Grupy w retail media.
  • Po raz pierwszy wynik netto Grupy przekroczył 1 mld zł. W 2025 r. zysk skorygowany wyniósł 1 003 mln zł (+40,6% rdr), a raportowany 1 057 mln zł (+78,3% rdr). W samym 4. kwartale było to odpowiednio 354 mln zł (+20,6% rdr) oraz 527 mln zł (+144,3% rdr). Do osiągnięcia rekordowego wyniku przyczyniło się m.in. obniżenie kosztów finansowych po udanym refinansowaniu
  • Marża skorygowanego zysku netto w 2025 r. wzrosła do 3,2% z 2,6% przed rokiem, przekraczając założenia na poziomie 3%. W samym 4. kwartale zwiększyła się ona do 4,5%, z 4,3% w 4. kwartale 2024 r.
  • Wolne przepływy pieniężne (FCF) w 2025 r. osiągnęły 1 740 mln zł, w porównaniu do 1 531 mln zł rok wcześniej. Wzrost wynikał przede wszystkim z większej skali działalności i wyższej rentowności, co przełożyło się na silny wzrost skorygowanego EBITDA oraz korzystniejsze zarządzanie kapitałem obrotowym.
  • Silne przepływy pieniężne pozwoliły sfinansować nakłady inwestycyjne (CAPEX) w 2025 r. na poziomie 1 624 mln zł (-3% rdr), z czego 539 mln zł przypadło na 4. kwartał (-13,5% rdr). Kluczowe inwestycje obejmowały otwarcie nowych sklepów, modernizację istniejących placówek oraz rozwój sieci w Rumunii i kanałów cyfrowych w ramach inicjatywy Nowe Silniki Rozwoju(NGE).
  • Dzięki wysokiemu poziomowi generowanej gotówki Grupa skutecznie realizowała strategię redukcji zadłużenia, obniżając wskaźnik długu do skorygowanego EBITDA z 1,5x w 2024 r. do docelowego 1,0x na koniec 2025 r.

Podsumowanie wyników za 4Q2025 i 2025 rok

W mln PLN 4Q 2025 4Q 2024 Zmiana 2025 2024 Zmiana
Przychody ze sprzedaży 6 922 6 072 14,0% 27 153 23 797 +14,1%
Zysk brutto ze sprzedaży 1 445 1 217 18,7% 5 100 4 391 +16,1%
EBITDA 1 103 891 23,8% 3 876 3 363 +15,3%
Skorygowany wynik EBITDA* 1 134 987 14,9% 4 066 3 505 +16,0%
Wynik netto 527 216 144,3% 1 057 593 78,3%
Skorygowany wynik netto** 354 294 20,6% 1 003 714 40,6%

 

Wybrane KPI i mierniki efektywności

(wszystkie marże obliczone na podstawie sprzedaży do klienta końcowego)

4Q 2025 4Q 2024 Zmiana 2025 2024 Zmiana
Skonsolidowana sprzedaż do klienta końcowego, w mln PLN*** 7 867 6 884 14,3% 31 135 27 277 +14,1%
Liczba sklepów na koniec okresu

w tym Rumunia

12 339

173

11 069

60

+11,5%

188%

12 339

173

11 069

60

+11,5%

188%

Wzrost sprzedaży porównywalnej (LFL) 4,8% 7,1% (2,3pp) 5,3% 8,3% (2,9pp)
Nowo uruchomione sklepy (brutto)

w tym Rumunia

1 394

60

1 166

118

+19,6%

+96,6%

Marża EBITDA 14,0% 12,9% 1,1pp 12,4% 12,3% +0,1 p.p.
Marża skorygowanego wyniku EBITDA* 14,4% 14,3% 0,1pp 13,1% 12,8% +0,3 p.p.
Marża zysku netto 6,7% 3,1% 3,6pp 3,4% 2,2% 1,2pp
Marża skorygowanego zysku netto** 4,5% 4,3% 0,2pp 3,2% 2,6% 0,6pp

Działania w zakresie zrównoważonego rozwoju

W 2025 r. Grupa Żabka zrealizowała cele postawione dla kluczowych wskaźników ESG w obszarach zrównoważonego stylu życia, pozytywnego wpływu na otoczenie, odpowiedzialnej organizacji oraz wpływu na klimat i  środowisko. Sprzedaż produktów marek własnych promujących świadomą konsumpcję osiągnęła 2,1 mld zł. Zastosowanie sztucznej inteligencji pozwoliło lepiej dopasować dostawy do  potrzeb, ograniczając straty i potencjalny wpływ na środowisko. Intensywność strat żywności w operacjach własnych spadła o niemal 25% w porównaniu do 2020 r., a 87% niesprzedanych produktów trafiło do dalszego zagospodarowania. Dzięki bliskiej współpracy z dostawcami, już prawie 92% z nich zapoznało się z kodeksem postępowania. Wskaźnik zaangażowania pracowników wyniósł 4,67 p., co plasuje wynik wśród top 25% najbardziej zaangażowanych organizacji na świecie (89. percentyl). Udział plastiku pierwotnego w opakowaniach marek własnych wyniósł ponad 36%, emisje gazów cieplarnianych (GHG) w operacjach własnych spadły o prawie 35% w odniesieniu do roku bazowego 2020, a intensywność emisji w zakresie trzecim o 66,2% w odniesieniu do roku bazowego 2020. Od października 2025 r. w niemal wszystkich sklepach Żabka w Polsce funkcjonuje System Depozytowy (DRS) wdrożony dobrowolnie, umożliwiający łatwy recykling butelek i puszek objętych systemem. Klienci w zamian otrzymują zwrot pieniędzy lub rabat na kolejne zakupy.

Skuteczność w integracji agendy ESG do operacji biznesowych oraz modelu zarządzania Grupy Żabka potwierdza najwyższa możliwa ocena AAA w rankingu MSCI ESG. Grupa została oceniona po raz pierwszy, od razu plasując się wśród 10% najlepszych firm sektora handlu detalicznego na świecie, co potwierdza, że decyzje operacyjne i finansowe są zgodne z długoterminowym budowaniem wartości z uwzględnieniem czynników ESG.

Skonsolidowane sprawozdanie dotyczące zrównoważonego rozwoju zostało przygotowane zgodnie z dyrektywą CSRD, europejskimi standardami ESRS oraz unijną Taksonomią działalności zrównoważonej środowiskowo. Zawiera m.in. analizę podwójnej istotności, dane o wpływie Grupy na środowisko, społeczeństwo i ład korporacyjny (ESG).Prezentuje kompleksowy przegląd działań i postępów Grupy w realizacji celów określonych w Ramowej Polityce ESG oraz Strategii Odpowiedzialności.

[1] Niniejszy komunikat prasowy zawiera wybrane wskaźniki finansowe, które nie są zdefiniowane ani określone zgodnie z MSSF, w związku z czym stanowią Alternatywne Wskaźniki Wyników („APM”) w rozumieniu Wytycznych ESMA dotyczących Alternatywnych Wskaźników Wyników (ESMA/2015/1415). APM-y prezentowane są w celu lepszego zrozumienia bazowych wyników operacyjnych oraz sytuacji finansowej Grupy. Nie należy jednak analizować ich w oderwaniu od ani traktować jako substytutu miar sporządzonych zgodnie z MSSF. Alternatywne Wskaźniki Wyników („APM”) stanowią istotny element komunikacji finansowej jednostki i pełnią ważną funkcję uzupełniającą wobec informacji prezentowanych w sprawozdaniach finansowych. APM-y są miarami finansowymi, które nie są zdefiniowane w obowiązujących ramach sprawozdawczości finansowej. APM-y wykorzystywane w niniejszym komunikacie prasowym obejmują: sprzedaż do klienta końcowego (Sales to End Customers), skorygowaną EBITDA, skorygowany zysk netto, CAPEX, wolne przepływy pieniężne (Free Cash Flow) oraz wskaźnik zadłużenia netto do skorygowanej EBITDA. Informacje dotyczące ich definicji oraz znaczenia zostały przedstawione na ostatniej stronie niniejszego komunikatu prasowego.

Fed pozostaje jastrzębi, BOJ ostrożny. Kurs dolara rośnie wobec jena

Decyzje Rezerwy Federalnej i Banku Japonii tworzą obecnie układ, który w średnim terminie nadal sprzyja utrzymaniu wysokiego kursu USD/JPY, choć jednocześnie zwiększa ryzyko gwałtownych wahań. Fed pozostawił stopy procentowe bez zmian w przedziale 3,5–3,75% i wyraźnie dał do zrozumienia, że nie spieszy się z luzowaniem polityki pieniężnej. Podniesienie prognozy inflacji na 2026 r. do 2,7% oraz utrzymanie oczekiwań na zaledwie jedną obniżkę stóp pokazują, że amerykański bank centralny obawia się bardziej uporczywej presji cenowej, zwłaszcza w warunkach wojny na Bliskim Wschodzie i droższej ropy. Z perspektywy rynku walutowego taki przekaz ma relatywnie jastrzębi wydźwięk, ponieważ oznacza, że rentowności aktywów dolarowych mogą pozostać podwyższone przez dłuższy czas.

Z kolei Bank Japonii utrzymał stopę procentową na poziomie 0,75%, a więc nadal prowadzi politykę znacznie łagodniejszą niż Fed, mimo że w samym banku zaczynają być widoczne bardziej jastrzębie głosy. Fakt, że jeden z członków zarządu opowiadał się za podwyżką do 1,0%, sugeruje, że temat dalszego zacieśniania polityki pieniężnej nie zniknął. Jednocześnie przekaz prezesa Kazuo Uedy pozostał ostrożny i silnie uzależniony od napływających danych. BOJ dostrzega ryzyka inflacyjne związane z cenami energii, sytuacją geopolityczną i słabym jenem, ale nie jest jeszcze gotowy do bardziej zdecydowanej reakcji. Oznacza to, że różnica między stopami procentowymi w USA i Japonii nadal pozostaje szeroka, a właśnie ten spread jest jednym z ważniejszych czynników wspierających dolara wobec jena.

Dla kursu omawianej pary walutowej oznacza to przede wszystkim utrzymanie przewagi dolara wobec waluty kraju Kwitnącej Wiśni. Inwestorzy wciąż mają powód, by finansować się w jenie i lokować kapitał w wyżej oprocentowanych aktywach dolarowych. Dopóki Fed pozostaje ostrożny w kwestii obniżek, a BOJ jedynie sygnalizuje możliwość dalszych podwyżek, lecz jeszcze ich nie przeprowadza, bazowy scenariusz dla tej pary walutowej pozostaje wzrostowy. Istotne znaczenie mają okolice poziomu 160,00. To nie tylko bariera psychologiczna, lecz także poziom, przy którym rośnie ryzyko werbalnych lub faktycznych interwencji ze strony japońskich władz. Ostrzeżenia ministra finansów sprawiają, że inwestorzy nie chcą zbyt agresywnie testować dalszego osłabienia jena, nawet jeśli fundamenty nadal przemawiają za mocnym dolarem. W praktyce oznacza to, że kurs może pozostawać wysoko, ale jego ruch w górę staje się coraz mniej płynny i bardziej podatny na nagłe cofnięcia. Dzisiejsze wyraźne umocnienie jena, obserwowane około godziny 8:00 czasu polskiego, może sugerować możliwość interwencji po stronie japońskich władz lub przynajmniej wzrost obaw rynku przed takim ruchem.

Podsumowując, kombinacja ostrożnie jastrzębiego Fed i nadal powściągliwego BOJ wspiera utrzymanie USDJPY na wyższych poziomach. Fundamenty nadal faworyzują dolara, a Fed nie daje rynkowi szybkiej ulgi w postaci serii obniżek. Dodatkowo konflikt na Bliskim Wschodzie podnosi awersję do ryzyka na rynkach finansowych, co sprzyja umocnieniu dolara amerykańskiego. Z drugiej strony im bliżej poziomu 160 na parze USDJPY, tym większego znaczenia nabierają czynniki polityczne i ryzyko interwencji. Najbardziej prawdopodobny scenariusz zakłada więc utrzymanie presji na słabego jena, ale przy jednoczesnym wzroście prawdopodobieństwa krótkoterminowych, gwałtownych spadków pary walutowej wywołanych komunikacją władz lub zmianą globalnych nastrojów.

Brak cięcia stóp przez Fed wywołał gwałtowną reakcję rynków

Wczorajszy dzień upłynął pod dyktando decyzji FED. Zgodnie z oczekiwaniami analityków stopy procentowe nie uległy zmianie, a na konferencji przedstawiono wizję, że przez najbliższe miesiące również do tego nie dojdzie. Okazuje się jednak, że część inwestorów – sądząc po reakcji rynków – nie podzielała zdania analityków.

Dwie ceny ropy

Mamy obecnie na rynku pogłębiającą się różnicę cenową pomiędzy gatunkami ropy naftowej. Już wczoraj była ona ogromna, bo zbliżała się do 12 USD. Jak zatem nazwać dzisiejszą, wynoszącą niemal 18 USD? Obecna sytuacja pokazuje nam, że Amerykanie do pewnego stopnia uodpornili się na kryzys naftowy – w przeciwieństwie do większości świata. W ciągu tygodnia, gdy ropa WTI stała w miejscu, Brent poszła w górę o 13%. Ropa amerykańska jest surowcem lądowym i nie ma możliwości jej łatwego załadowania na tankowce i eksportu, dlatego cena nie rośnie tak mocno. Problem polega na tym, że bazą dla wyceny surowca trafiającego do Polski jest jednak Brent – nawet jeżeli nie jest to paliwo płynące z Zatoki Perskiej. W rezultacie amerykański wyborca nie ponosi kosztów wojny tak bardzo, jak jego koledzy z Europy czy Azji.

Czy FED nie zaskoczył?

Wczorajsza decyzja Federalnego Komitetu Otwartego Rynku była zgodna z oczekiwaniami analityków. Potwierdzały to zresztą kontrakty terminowe na stopę procentową. W rezultacie po samej decyzji nie było widać większego ruchu na walutach. Ten zaczął się dopiero w trakcie konferencji prasowej prezesa FED Jerome’a Powella. Co ciekawe, wcześniej było jednak widać reakcję inwestorów na surowcach, giełdzie czy kryptowalutach. Wygląda na to, że z jakiegoś powodu duże grupy uczestników rynku liczyły jednak na obniżkę stóp procentowych. Było to zresztą widoczne już przed decyzją, bo w ostatnich dniach obserwowaliśmy wzrosty zarówno na giełdach, jak i na rynku kryptowalut. Gdy cięcie stóp się nie pojawiło, nastąpiło gwałtowne wycofywanie się z tych inwestycji i wyraźne spadki.

Co powiedział Powell?

Jerome Powell na konferencji – choć sprawiał wrażenie lekko poddenerwowanego – prezentował bardzo spójny przekaz. Malował on obraz Ameryki znajdującej się w pewnym rozkroku pomiędzy dwoma siłami: z jednej strony bodźcem inflacyjnym wynikającym zarówno z wojny w Zatoce Perskiej, jak i nadchodzących ceł, a z drugiej ryzykiem spowolnienia gospodarczego wywołanego m.in. tą samą wojną. W rezultacie podwójny mandat FED – dbania oraz o stabilność cen i o gospodarkę – stawia bank centralny w sytuacji, w której zmiana stóp procentowych w każdą stronę wydaje się złym rozwiązaniem. Trzeba oczywiście pamiętać, że – jak wspominaliśmy – kryzys paliwowy nie dotyka USA w takim stopniu jak Europy. Z kolei problemy na rynku pracy Amerykanie w dużej mierze wywołali sami, walcząc z niekoniecznie nielegalnymi imigrantami. W trakcie konferencji, a szczególnie w części pytań, rynki zrozumiały, że w najbliższym czasie naprawdę nie będzie obniżek stóp procentowych. W związku z tym widzieliśmy przeceny na giełdach i złocie, a dolar wyraźnie się umacniał.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych kolejne decyzje banków centralnych: o 13:00 w Wielkiej Brytanii oraz o 14:30 w Czechach.

UODO: zaproszenia na badania przesiewowe bez zgody pacjenta są dopuszczalne

Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych Mirosław Wróblewski potwierdził, że przetwarzanie danych osobowych pacjentów w celu kierowania do nich zaproszeń na badania przesiewowe jest zgodne z przepisami RODO. W wydanym stanowisku wskazał, że działania takie mieszczą się w zakresie profilaktyki zdrowotnej i mogą być realizowane bez konieczności uzyskiwania zgody pacjenta.

Podstawa prawna w RODO

Jak podkreślono w piśmie skierowanym do Narodowego Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie, podstawą prawną jest art. 9 ust. 2 lit. h RODO. Przepis ten dopuszcza przetwarzanie szczególnych kategorii danych osobowych – w tym danych dotyczących zdrowia – jeżeli jest to niezbędne do celów profilaktyki, diagnozy medycznej lub organizacji systemu opieki zdrowotnej.

Prezes UODO zaznaczył jednak, że takie przetwarzanie musi odbywać się pod ścisłym nadzorem osób zobowiązanych do zachowania tajemnicy zawodowej. Oznacza to konieczność spełnienia wysokich standardów bezpieczeństwa i poufności danych.

Efekt konsultacji z Narodowym Instytutem Onkologii

Stanowisko UODO jest efektem spotkania z przedstawicielami Narodowego Instytutu Onkologii, którzy zwrócili się o interpretację przepisów w kontekście profilaktyki onkologicznej i działalności naukowej. Kluczową kwestią była legalność kierowania zaproszeń na badania przesiewowe do pacjentów.

W odpowiedzi organ nadzorczy potwierdził, że takie działania są zgodne z prawem i wpisują się w szeroko rozumiane działania profilaktyczne systemu ochrony zdrowia.

Kodeks postępowania dla sektora zdrowia

Prezes UODO odwołał się również do Kodeksu postępowania dla sektora ochrony zdrowia, który precyzuje zasady przetwarzania danych. Zgodnie z jego zapisami zgoda pacjenta nie jest wymagana, jeśli przetwarzanie danych służy celom zdrowotnym, w tym profilaktyce.

Do takich działań zaliczają się m.in. zaproszenia na badania przesiewowe czy informacje o szczepieniach realizowanych w ramach Programu Szczepień Ochronnych. Jednocześnie podkreślono, że kodeks może być dowodem należytego działania administratora tylko w przypadku podmiotów, które są jego formalnymi sygnatariuszami.

Wątpliwości wokół Internetowego Konta Pacjenta

W stanowisku zwrócono uwagę na niejasności dotyczące wykorzystania Internetowego Konta Pacjenta (IKP) jako narzędzia komunikacji profilaktycznej. Choć obowiązujące przepisy przewidują dostęp pacjentów do informacji zdrowotnych, nie określają jednoznacznie zasad aktywnego przekazywania takich informacji przez podmioty medyczne.

Zdaniem prezesa UODO konieczne są zmiany legislacyjne, które pozwolą wykorzystać IKP jako pełnoprawny kanał komunikacji – w tym do wysyłania zaproszeń na badania przesiewowe.

Dane pseudonimowe i badania naukowe

W piśmie poruszono także kwestię przetwarzania danych pseudonimowych w badaniach naukowych. Prezes UODO wskazał na potrzebę dostosowania polskich regulacji do unijnych przepisów dotyczących Europejskiej Przestrzeni Danych dotyczących Zdrowia (rozporządzenie 2025/327).

Nowe regulacje umożliwiają przetwarzanie takich danych w uzasadnionych przypadkach, pod warunkiem że jest to niezbędne dla celów naukowych i odbywa się z zachowaniem odpowiednich zabezpieczeń.

Konieczność ochrony praw pacjentów

UODO podkreśla, że przetwarzanie danych osobowych – nawet w celach zdrowotnych – musi respektować prawa i wolności pacjentów. Kluczowe znaczenie ma tu zasada minimalizacji danych oraz wdrożenie odpowiednich środków technicznych i organizacyjnych.

Postulat zmian legislacyjnych

Już 1 września 2025 r. prezes UODO wystąpił do Ministra Zdrowia z wnioskiem o przygotowanie zmian prawnych umożliwiających bezpieczne udostępnianie danych medycznych, m.in. w formie zaszyfrowanej i pseudonimizowanej. Proponowane rozwiązania zakładają wykorzystanie specjalnego „klucza kodującego”, który uniemożliwiałby odbiorcy danych ich ponowną identyfikację.

Minister Zdrowia zadeklarował gotowość do współpracy w tym zakresie, natomiast UODO oczekuje jeszcze na stanowisko Ministra Nauki.

Wnioski

Stanowisko UODO rozwiewa istotne wątpliwości dotyczące zgodności działań profilaktycznych z przepisami o ochronie danych osobowych. Jednocześnie pokazuje, że system prawny w obszarze cyfrowej ochrony zdrowia wciąż wymaga doprecyzowania – szczególnie w kontekście nowych technologii i rosnącej roli danych w medycynie.

Wynagrodzenia rosną wolniej od oczekiwań. Presja płacowa gaśnie

W lutym dynamika wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw wyraźnie rozczarowała. Płace wzrosły o 6,1 proc. w ujęciu rocznym, podczas gdy rynek oczekiwał 6,6 proc. Przeciętne wynagrodzenie brutto w firmach zatrudniających powyżej 10 osób (z wyłączeniem sektora publicznego) wyniosło 9 135,69 zł.

To kolejny sygnał potwierdzający, że presja płacowa systematycznie słabnie. Po bardzo silnym 2024 roku – kiedy tempo wzrostu wynagrodzeń było najwyższe od dwóch dekad – obecne odczyty wskazują na wyraźne schłodzenie rynku pracy. W praktyce oznacza to, że czynnik płacowy przestaje być istotnym źródłem obaw inflacyjnych dla Rady Polityki Pieniężnej.

Jednocześnie punkt ciężkości w ocenie perspektyw inflacji przesuwa się w stronę czynników zewnętrznych. W ostatnich tygodniach kluczowe znaczenie mają napięcia geopolityczne na Bliskim Wschodzie, które przekładają się na wzrost cen surowców energetycznych – przede wszystkim ropy naftowej i gazu – oraz na umocnienie dolara.

Rynek stopy procentowej zareagował na te ryzyka dość zdecydowanie – wyceny kontraktów praktycznie wykluczyły scenariusz obniżek stóp w Polsce w tym roku, a zaczynają stopniowo dyskontować możliwość ich podwyżek.

Dla dalszej ścieżki polityki pieniężnej kluczowe będzie nie tylko to, jak silny okaże się ewentualny szok cenowy, ale również jak długo utrzymają się obecne napięcia. Najbliższe tygodnie będą pod tym względem rozstrzygające, ponieważ pokażą, jak mocno wzrost cen energii zacznie przekładać się na szerszą presję inflacyjną.

Wojna w Iranie komplikuje decyzje Fed, EBC i Banku Anglii

Wojna w Iranie tworzy szczególnie trudne otoczenie dla oficjeli ośmiu banków centralnych G10, którzy decydują o stopach procentowych w tym tygodniu.

Kluczowe punkty:

  • Wojna w Iranie i skok cen ropy powodują agresywne jastrzębie zmiany wycen.
  • USA są mniej narażone na podbicie inflacji niż strefa euro i Wlk. Brytania.
  • Dot plot Fedu może po zmianach wskazywać na brak cięć w 2026 r.
  • Obniżka stóp procentowych Banku Anglii jest w krótkim terminie wykluczona.
  • EBC może uderzyć w jastrzębi ton w obliczu ryzyka inflacyjnego.

Retoryka i działania przywódców obu stron konfliktu w ostatnim czasie sugerują, że szybkie jego rozwiązanie nie tylko jest mało prawdopodobne, ale że wojna może trwać wiele miesięcy, a nie tylko tygodni. Najbardziej palącą kwestią dla rynków finansowych i oficjeli banków centralnych jest zamknięcie cieśniny Ormuz – jednego z kluczowych globalnych szlaków transportu ropy. Jeśli będzie trwało dłuższy czas, nie tylko będzie zwiększać niepewność geopolityczną, ale może mieć poważne implikacje inflacyjne.

W odpowiedzi na globalny wzrost cen ropy (cena ropy Brent wzrosła od początku roku o ponad 40% i przekracza 100 USD za baryłkę) obserwowaliśmy powszechną zmianę wyceny oczekiwań dotyczących stóp procentowych w górę, szczególnie w Europie, która, jakby nie patrzeć, jest importerem energii netto.

Rynki swap coraz śmielej wyceniają podwyżki stóp procentowych – w przypadku Europejskiego Banku Centralnego niemal dwie do końca roku. Podobnie silne zmiany obserwujemy w kontekście Banku Anglii – rynki w ponad 70% wyceniają podwyżkę stóp procentowych przed końcem roku. Do niedawna oczekiwano dwóch cięć. Pozycja USA jako eksportera ropy netto sprawia, że zmiana wycen w przypadku Rezerwy Federalnej była mniej agresywna, niemniej kolejne cięcie po drugiej stronie Atlantyku nie jest obecnie oczekiwane wcześniej niż w drugiej połowie roku.

Uważamy, że odpowiedź banków centralnych na wojnę w Iranie będzie zależała w dużej mierze od dwóch czynników. Po pierwsze, czasu trwania konfliktu i zamknięcia cieśniny Ormuz, który ma największe znaczenie dla skali i okresu ewentualnych dalszych wzrostów globalnych cen ropy. Po drugie, od oceny oficjeli banków, na ile wzrost cen energii wpłynie na efekty drugiej rundy. Zwykle politykę monetarną postrzega się jako narzędzie, które nie jest pomocne w odpowiedzi na szoki podażowe, niemniej może to ulec zmianie, jeśli decydenci będą obawiać się spirali płacowo-cenowej bądź odkotwiczenia oczekiwań inflacyjnych.

Wykres 1: Zmiana wycen stóp procentowych w gospodarkach G3 [bp. do końca 2026 r.] (od początku wojny w Iranie)

Poniżej przedstawiamy nasze najważniejsze przemyślenia dotyczące posiedzeń banków centralnych G3 w tym tygodniu.

FOMC: bez pośpiechu i pochopnych decyzji

Termin: środa (18.03) o 19:00

Zmiana wycen oczekiwań dotyczących stop procentowych jest w USA znacznie mniejsza niż w Europie. Stany Zjednoczone są eksporterem netto ropy, więc są mniej narażone na inflację importowanej ropy, a skok globalnych cen energii powinien je wesprzeć w kontekście warunków handlu i realnego wzrostu PKB. Uważamy więc, że na Fedzie nie ciąży żadna presja, by podejmować prędkie decyzje dotyczące dalszej ścieżki stóp procentowych. Ceny gazu ziemnego w USA pozostają od początku marca niezwykle stabilne, zaś aprecjacja dolara powinna częściowo chronić gospodarstwa domowe i firmy przed rosnącymi kosztami energii.

Fed musi również walczyć z lokalnymi problemami, szczególnie trwającym ochłodzeniem na amerykańskim rynku pracy. Zgodnie z raportem NFP (non-farm payrolls) liczba miejsc pracy spadła w lutym o 92 tys. netto, zaś 6-miesięczna średnia wynosi obecnie właściwie zero po niedawnej silnej rewizji w dół danych Biura Statystyki Pracy (BLS). Prezes Fedu Jerome Powell wypowiadał się w ostatnim czasie na temat rynku pracy w sposób wyważony, a nie wyraźnie pesymistyczny, niemniej bank centralny będzie zapewne patrzeć na najnowsze dane z ostrożnością. Można by argumentować, że spowolnienie to jest związane w dużej mierze z zaostrzeniem kursu względem imigracji i wpływem inwestycji w AI, niemniej o ile pierwsze wydaje się dość jasne, o tyle dowody na to drugie są niejednoznaczne.

Oficjele FOMC mieli bardzo mało czasu, by komentować sytuację w Iranie przed zwyczajowym okresem blackoutu. W komunikatach wyraźnie wybrzmiewał pogląd, że jest zbyt wcześnie, by przewidywać wpływ wojny w Iranie na amerykańską gospodarkę. Nie sądzimy, że Powell odejdzie istotnie od takiej narracji, niemniej najprawdopodobniej naświetli, jakie ryzyka proinflacyjne stanowi wojna w krótkim terminie, i da do zrozumienia, że Fedowi nie spieszno do dalszego rozluźniania polityki monetarnej. Rynki mogą to postrzegać jako jastrzębi sygnał; naszym zdaniem, Powell ostatecznie nie będzie się jednak do niczego zobowiązywać i przyjmie postawę „wait and see”.

Poza tym rynki skupią się na aktualizacji projekcji stóp procentowych Fedu, która przychodzi w nieco niefortunnym momencie, biorąc pod uwagę niepewność za granicą. Uczestnicy rynku przygotowują się na jastrzębią korektę dot plotu – względem grudnia znacznie bardziej prawdopodobna jest mniejsza, a nie większa, liczba cięć. Spodziewamy się, że mediana na 2026 r. pozostanie na poziomie 3,4% (czyli będzie zgodna z jedną obniżką), niemniej może wzrosnąć i wskazywać na brak zmian. Sądzimy, że przynajmniej część decydentów będzie przewidywać wyższą stopę fed funds niż wcześniej. Rynki mogą to postrzegać jako pozytywne dla dolara, niemniej uwagi Powella, że wojna stworzyła znaczącą niepewność dla prognoz banku, prawdopodobnie ograniczą reakcję na rynku walutowym.

BoE: cięcie w marcu jest wykluczone

Termin: czwartek (19.03) o 13:00

Przed niedawnym zaostrzeniem konfliktów na Bliskim Wschodzie w pełni spodziewaliśmy się kolejnej obniżki stóp procentowych Banku Anglii na jego marcowym posiedzeniu, ostatnie wydarzenia całkowicie rozwiały jednak te oczekiwania. Choć Wielka Brytania jest nieco mniej zależna od importu surowców energetycznych niż strefa euro, pozostaje ich importerem netto i jest silnie narażona na ryzyka inflacyjne spowodowane globalnym wzrostem cen ropy. Liberalizacja brytyjskiego rynku energetycznego, odejście od krajowej produkcji ropy i ograniczone możliwości magazynowania gwarantują niewielką ochronę przed zmiennością na rynku globalnym i mogą oddziaływać w kierunku dalszego wzrostu inflacji powyżej celu 2%.

Spodziewamy się, że Komitet utrzyma w czwartek stopy procentowe na niezmienionym poziomie w wyniku niemal jednogłośnej decyzji – możliwe, że jeden lub dwoje gołębich członków opowie się ponownie za cięciem (czyli rozkład głosów wyniesie 8:1 lub 7:2). Bank bez wątpienia stwierdzi, że wojna w Iranie i wzrost cen kontraktów futures na ropę stanowią istotne ryzyko wzrostowe dla brytyjskiej inflacji, co niemal całkowicie wyklucza możliwość dodatkowych obniżek stóp procentowych w krótkim terminie, chyba że dojdzie do szybkiej deeskalacji napięcia. Jest jednak zdecydowanie za wcześnie, by decydenci mogli się do czegoś zobowiązywać, i sądzimy, że póki nie zyskają większej jasności w kontekście czasu trwania wojny w Iranie, będą utrzymywać postawę „wait and see”.

Rynki swap wyceniają obecnie w dużej mierze podwyżkę Banku Anglii o 25 pb. do końca 2026 r. Podobnie jak w przypadku EBC, uważamy jednak, że jest to reakcja zbyt silna, biorąc pod uwagę słaby krajowy popyt i ochłodzenie na rynku pracy. Należy również zauważyć, że nie wiadomo jeszcze, czy szok podażowy będzie wystarczająco silny, by odkotwiczyć oczekiwania inflacyjne. Ostatnie odczyty makroekonomiczne z kraju, szczególnie te dotyczące rynku pracy, nie były szczególnie optymistyczne i sądzimy, że Komitet nie będzie chciał wykluczać możliwości kolejnych cięć w przyszłości, szczególnie jeśli wojna zakończy się szybciej, niż się obecnie przewiduje.

EBC: uspokojenie z domieszką jastrzębiości

Termin: czwartek (19.03) o 14:15

Przed rozpoczęciem wojny w Iranie rynki były przekonane, że Rada Prezesów przez jakiś czas, potencjalnie do końca roku, nie będzie zmieniać swojej polityki, jako że presja cenowa ustabilizowała się, a czynniki ryzyka dla wzrostu gospodarczego i inflacji wydawały się dość zbalansowane. Zaostrzenie konfliktu na Bliskim Wschodzie stawia jednak to przekonanie pod znakiem zapytania. Nie dość, że wzrosła niepewność, to bilans ryzyk dla strefy euro, która jest jedną z gospodarek najsilniej narażonych na zakłócenia dostaw surowców energetycznych, przechylił się w kierunku stagflacyjnym.

Prezeska EBC Christine Lagarde wspomniała o tych ryzykach w swoich niedawnych komentarzach, przy czym podkreśliła, że blok może skuteczniej niż kiedyś radzić sobie z szokami. Sednem jej słów były spokój i czujność. Część decydentów była jednak bardziej dosadna. Jastrzębi prezes Bundesbanku Joachim Nagel zasygnalizował, że EBC zareaguje „zdecydowanie” i „w porę”, jeśli szok energetyczny zagrozi szerokim skokiem inflacji. Peter Kazimir, prezes słowackiego banku centralnego, również zasugerował, że reakcja EBC jest „potencjalnie bliżej, niż wiele osób sądzi”. Rynki swap wyceniają obecnie prawdopodobieństwo podwyżki stóp procentowych w czerwcu na ok. 70% i w sumie blisko 40 pb. podwyżek do końca roku.

Uważamy, że biorąc pod uwagę dużą niepewność dotyczącą dalszego przebiegu konfliktu na Bliskim Wschodzie, jest za wcześnie, by ściśle określić, jak może wyglądać ścieżka stóp procentowych w tym roku, jesteśmy jednak coraz silniej przekonani, że kolejnym ruchem EBC będzie raczej podwyżka, a nie cięcie. Choć tradycyjnie bank w dużej mierze zignorowałby szok podażowy, jego niedawne doświadczenia ze wzrostem inflacji po rosyjskiej inwazji na Ukrainę sprawią zapewne, że będzie on bardziej wyczulony na efekty drugiej rundy. Nawet przed rozpoczęciem wojny w Iranie ostatnie dane (w tym istotne zaskoczenie w górę dynamiką negocjowanych płac w IV kwartale) wskazywały na taki kierunek.

Spodziewamy się, że Lagarde przyjmie uspokajający ton z jastrzębią nutą – prawdopodobnie powie, że EBC uważnie obserwuje wojnę w Iranie i nie pozwoli, by niebezpieczny wzrost inflacji utrwalił się w gospodarce. Choć rzadko wypowiada się wprost, ton i rozłożenie akcentów w jej komentarzach, szczególnie dotyczące tego, jak nisko zawiesza poprzeczkę dla przyszłych podwyżek stóp procentowych, będą kluczowe dla reakcji euro. Poza jej wypowiedziami warte uwagi będą nowe projekcje ekonomiczne, zwłaszcza opracowane przez EBC modele scenariuszy w zależności od rozwoju konfliktu w Iranie.

Mit większego domu pod miastem upada. Decydują ceny gruntów i strategia deweloperów

Choć intuicja podpowiada, że wyprowadzka poza miasto to synonim większej przestrzeni, twarde dane rynkowe przeczą temu przekonaniu. Z analizy Otodom wynika, że przeciętny dom oferowany przez firmy deweloperskie w granicach administracyjnych siedmiu największych miast w Polsce jest średnio o 13% większy niż ten budowany na obrzeżach. Zamiast rozległych posiadłości, przedmieścia coraz częściej wypełniają przystępniejsze cenowo bliźniaki i domy szeregowe.

Pod koniec stycznia przeciętny metraż domu jednorodzinnego oferowanego w analizowanych przez Otodom miastach (Katowice, Kraków, Łódź, Poznań, Trójmiasto, Warszawa, Wrocław) wynosił 126 mkw., podczas gdy w ich aglomeracjach było to 112 mkw., czyli o około 14 mkw. mniej. Należy jednak pamiętać, że ogólna średnia nie oddaje pełnego obrazu sytuacji, gdyż poszczególne rynki wykazują pod tym względem znaczne zróżnicowanie.

Największe różnice dotyczą Warszawy i Katowic – odpowiednio 29% i 27%. Jak zaznacza Paweł Jarząbek, menedżer ds. badań rynku i analiz Otodom, “wynika to przede wszystkim z wyjątkowo dużego przeciętnego metrażu domów deweloperskich w tych miastach (powyżej 140 mkw.), a nie z relatywnie małej powierzchni nieruchomości oferowanych w ich obwarzanku. W obu przypadkach przeciętny metraż domów budowanych poza granicami administracyjnymi miasta pozostaje bowiem powyżej średniej dla siedmiu największych rynków i wynosi 115 mkw. w Warszawie oraz 114 mkw. w Katowicach”.

– Dostępność oraz ceny gruntów w miastach wymuszają na firmach deweloperskich określoną strategię sprzedażową. Aby inwestycja w drogą działkę była uzasadniona, powstają na niej większe nieruchomości o podwyższonym standardzie, zbliżonym do rezydencji. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja na obrzeżach. Tam dominuje zabudowa odpowiadająca możliwościom finansowym klasy średniej, czyli nowoczesne bliźniaki i szeregowce. W efekcie przeciętny dom pod miastem jest dziś o ponad jedną dziesiątą mniejszy niż ten budowany w jego granicach, choć dla wielu kupujących pozostaje rozsądnym kompromisem między własnym ogrodem a budżetem – wyjaśnia Paweł Jarząbek.

Cena ziemi potrafi pochłonąć nawet połowę kosztów inwestycji

W 2025 roku udział kosztów zakupu terenu w kosztach projektu mieszkaniowego w największych polskich miastach sięgał od 20% do nawet 50%. Z raportu „Nieruchomości gruntowe w Polsce 2025”, opracowanego przez Otodom i Hectares, wynika, że w sierpniu ubiegłego roku średnie ofertowe ceny działek w Warszawie wynosiły 893 zł za metr kwadratowy. Stawki w stolicy są rekordowe na tle innych dużych miast. W drugim pod względem liczby mieszkańców Krakowie, ceny ofertowe gruntów są o 30% niższe niż w Warszawie.

Kraków to na tym tle wyjątkowo ciekawy przypadek. Różnica między przeciętną powierzchnią domu oferowanego przez firmy deweloperskie w mieście a w aglomeracji jest tu relatywnie niewielka i wynosi niespełna 4%. Nie dzieje się tak jednak dlatego, że metraż domów w granicach administracyjnych jest mały (134 mkw.). Powodem jest specyfika krakowskiego obwarzanka. Deweloperzy stawiają tam przestronniejsze domy o średniej powierzchni 129 mkw. To najwyższa wartość wśród siedmiu analizowanych aglomeracji oraz wynik o 30% wyższy od średniej powierzchni domu oferowanego poza granicami administracyjnymi Łodzi.

Mniejszy metraż za miejski adres – czy to dobra wymiana?

Ze schematu, według którego przeciętny dom oferowany przez deweloperów w granicach siedmiu największych miast jest większy niż ten na obrzeżach, wyłamuje się jedynie wspomniana Łódź. Tam średni metraż domu w mieście jest o 9% mniejszy niż w obwarzanku.

– Specyfika Łodzi polega na tym, że posiada jedną z największych powierzchni administracyjnych w Polsce, co przekłada się na jej unikatową, rozlaną strukturę. Daje to deweloperom zupełnie inne możliwości niż w innych miastach. Mogą realizować projekty na terenach o charakterze niemal podmiejskim, wciąż pozostając w granicach miasta – wyjaśnia Paweł Jarząbek.

W Łodzi dom w granicach miasta stał się bezpośrednią alternatywą dla dużego mieszkania w zabudowie wielorodzinnej. Aby zachować konkurencyjność cenową, deweloperzy stawiają na mniejsze metraże. Z kolei klienci poszukujący większych przestrzeni, naturalnie kierują swój wzrok na gminy ościenne.

Gdzie rynek idealnie odzwierciedla średnią dla siedmiu największych miast?

Procentowa różnica w Poznaniu jest niemal identyczna jak średnia dla siedmiu największych miast (13%). Warto jednak zauważyć, że pod względem przeciętnej wielkości bezwzględnej, poznańskie domy, zarówno te zlokalizowane w mieście, jak w aglomeracji, są nieco mniejsze niż ogólnopolska średnia i wynoszą odpowiednio 113 mkw. i 100 mkw. Przy tym pod koniec stycznia przeciętna cena całkowita oferowanego domu w Poznaniu wynosiła 1 227 362 zł, podczas gdy za nieruchomość pod miastem trzeba było zapłacić 768 103 zł, a więc 7,8 tys. zł/mkw.

Mex Polska pozyskała 5 mln zł finansowania od BNP Paribas na dalszą ekspansję

Mex Polska S.A., spółka holdingowa notowana na Głównym Rynku GPW, zawarła umowę z BNP Paribas dotyczącą finansowania o wartości 5 mln zł. Zdaniem Zarządu dodatkowy kapitał nie tylko zapewnia spółce bezpieczne i stabilne warunki do dalszego skalowania działalności, ale może także przyspieszyć tempo ekspansji, które zakłada otwieranie co najmniej sześciu nowych lokali rocznie – a w sprzyjających okolicznościach pozwoli realizować te plany znacznie szybciej. Co istotne, finansowanie doskonale uzupełnia konsekwentnie realizowany model rozwoju oparty na wzroście organicznym oraz rozważnym zarządzaniu kapitałem.

Pozyskanie nowego kapitału to dla nas nie tylko wzmocnienie bezpieczeństwa finansowego i komfortu dalszego skalowania biznesu, ale też realna szansa na przyspieszenie tempa naszego rozwoju. Zachowujemy przy tym naszą sprawdzoną dyscyplinę – rozwijamy się organicznie i odpowiedzialnie zarządzamy kapitałem. Nowe finansowanie znacząco zwiększa naszą elastyczność i pozwala jeszcze efektywniej wykorzystywać pojawiające się możliwości rynkowe. – komentuje Paweł Kowalewski, Prezes Zarządu Mex Polska S.A.

Spółka planuje, że środki pozyskane w ramach linii kredytowej zostaną przeznaczone na uruchamianie nowych lokali w ramach swojego portfolio.

To finansowanie zapewnia nam komfort pewnej i bezpiecznej realizacji naszego strategicznego celu – otwierania co najmniej sześciu nowych lokali rocznie w najbardziej atrakcyjnych biznesowo lokalizacjach – przy jednoczesnym utrzymaniu bezpiecznego poziomu zadłużenia oraz optymalnej struktury finansowania. – dodaje Dariusz Kowalik, Członek Zarządu i Dyrektor Finansowy Mex Polska S.A.

Pozyskane środki wpisują się w model rozwoju holdingu oparty na efektywnym wykorzystaniu dźwigni finansowej oraz konsekwentnym wzroście organicznym. Strategia Grupy koncentruje się na rozwoju autorskich konceptów gastronomicznych oraz systematycznym zwiększaniu skali działalności, co przekłada się na umacnianie pozycji rynkowej.

Zarząd podkreśla, że stabilne zaplecze finansowe stanowi fundament dalszego budowania wartości dla akcjonariuszy, przy zachowaniu konserwatywnego podejścia do zarządzania ryzykiem. Zawarcie umowy z BNP Paribas potwierdza również wiarygodność kredytową spółki oraz pozytywną ocenę jej modelu biznesowego przez instytucje finansowe.

Mex Polska S.A. należy do największych grup gastronomicznych w kraju. Obecnie sieć obejmuje ponad 60 rentownych lokali w najbardziej atrakcyjnych lokalizacjach. Jej przychody w ostatnich latach konsekwentnie rosną, a według szacunków na koniec 2025 roku przekroczą 127 mln zł, co oznacza wzrost o prawie 20% w porównaniu z rokiem poprzednim. Sukces ten wynika m.in. z odpowiedniego doboru lokalizacji, zdywersyfikowanej oferty, rozwoju formatów delivery i dark kitchen oraz skutecznej modernizacji marek.

Termin publikacji skonsolidowanych wyników finansowych za 2025 rok został wyznaczony na 15 kwietnia 2026 r.