W lutym dynamika wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw wyraźnie rozczarowała. Płace wzrosły o 6,1 proc. w ujęciu rocznym, podczas gdy rynek oczekiwał 6,6 proc. Przeciętne wynagrodzenie brutto w firmach zatrudniających powyżej 10 osób (z wyłączeniem sektora publicznego) wyniosło 9 135,69 zł.
To kolejny sygnał potwierdzający, że presja płacowa systematycznie słabnie. Po bardzo silnym 2024 roku – kiedy tempo wzrostu wynagrodzeń było najwyższe od dwóch dekad – obecne odczyty wskazują na wyraźne schłodzenie rynku pracy. W praktyce oznacza to, że czynnik płacowy przestaje być istotnym źródłem obaw inflacyjnych dla Rady Polityki Pieniężnej.
Jednocześnie punkt ciężkości w ocenie perspektyw inflacji przesuwa się w stronę czynników zewnętrznych. W ostatnich tygodniach kluczowe znaczenie mają napięcia geopolityczne na Bliskim Wschodzie, które przekładają się na wzrost cen surowców energetycznych – przede wszystkim ropy naftowej i gazu – oraz na umocnienie dolara.
Rynek stopy procentowej zareagował na te ryzyka dość zdecydowanie – wyceny kontraktów praktycznie wykluczyły scenariusz obniżek stóp w Polsce w tym roku, a zaczynają stopniowo dyskontować możliwość ich podwyżek.
Dla dalszej ścieżki polityki pieniężnej kluczowe będzie nie tylko to, jak silny okaże się ewentualny szok cenowy, ale również jak długo utrzymają się obecne napięcia. Najbliższe tygodnie będą pod tym względem rozstrzygające, ponieważ pokażą, jak mocno wzrost cen energii zacznie przekładać się na szerszą presję inflacyjną.





