Akcje TenderHut S.A. rosły o 34% podczas sesji na NewConnect

Inwestorzy długo oczekiwali na debiut jednej z najbardziej dynamicznie rozwijających się spółek IT w Polsce. Grupa TenderHut wystartowała z wyceną akcji na poziomie 47 zł, w szczytowym momencie akcje osiągnęły pułap 63, czyli o 34 proc. więcej w porównaniu do kursu odniesienia.  

TenderHut to technologiczna grupa kapitałowa, która prowadzi działalność w trzech liniach biznesowych: outsourcing, wdrażanie systemów laboratoryjnych oraz venture building. W obszarze outsourcingu spółka rozbudowuje i umacnia swoją pozycję poprzez spółki SoftwareHut (systemy IT), ExtraHut (UI/UX/design), ProtectHut (cyberbezpieczeństwo) oraz LegalHut (doradztwo prawne dla sektora IT). Sektor laboratoryjny reprezentowany jest przez spółki zależne Solution4Labs (wdrożenia LIMS) i Holo4Labs (Mixed Reality w laboratoriach). W sektorze venture building spółka rozwija startupy z sektora PropTech/WorkTech – Zonifero, MedTech – Holo4Med i EduTech – Grow Uperion.

  • Spółka TenderHutwzbudziła bardzo duże zainteresowanie inwestorów
  • Kurs akcji otworzył się w kwocie 63 zł, czyli o 34 proc. więcej w porównaniu do kursu odniesienia

– Cieszy nas dzisiejsze zainteresowanie inwestorów. Mamy nadzieję, że kurs akcji TenderHut niedługo odzwierciedli właściwą wartość spółki. Warto zwrócić uwagę na to, że podejście do wyceny naszych trzech linii biznesowych powinno się znacząco różnić. Inaczej należy ocenić linię outsourcingową, inaczej laboratoryjną i jeszcze inaczej nasze startupy. Jesteśmy dumni z naszego pierwszego dnia debiutu i liczymy na jeszcze wyższą wycenę w drugiej połowie 2021 roku – podsumowuje Robert Strzelecki, prezes zarządu TednerHut S.A.

TenderHut w przeddzień giełdowego debiutu opublikowała wstępne wyniki za pierwszy kwartał 2021. Marzec był dla spółki rekordowym miesiącem w całej historii pod względem przychodów. – Ze wstępnych danych wynika, że w marcu osiągnęliśmy poziom przychodów na poziomie 5,3 mln zł, co stanowi wzrost o 29% w stosunku do marca 2020 roku, kiedy wyniosły one 4,1 mln zł. Narastająco, w okresie styczeń-marzec 2021 roku osiągnęliśmy przychody na poziomie 14,2 mln zł, co stanowi wzrost o 32 % w stosunku do adekwatnego okresu roku 2020, kiedy to wyniosły one 10,7 mln zł. To najlepszy wynik z pojedynczego miesiąca w całej historii grupy. Planujemy regularnie dostarczać inwestorom nasze wyniki w cyklach miesięcznych – deklaruje Robert Strzelecki.

TenderHut po chwilowym spadku dynamiki wzrostu przychodów w 2020 roku związanym z pandemią, wraca do tempa wzrostu z 2019 roku. Wykorzystując swój potencjał zawarty w dużej elastyczności i szybkości działania, spółka odnotowuje z miesiąca na miesiąc wzrost przychodów. – Jesteśmy bardzo zadowoleni zarówno z marcowych wyników sprzedaży, jak i całego pierwszego kwartału. Wszystko wskazuje na to, że udało nam się powrócić do przed-pandemicznych dynamik wzrostu. Obserwujemy wzrost zapytań o możliwości świadczenia usług IT w praktycznie wszystkich liniach biznesowych, co pozwala z optymizmem patrzeć w przyszłość. Cyfryzacja świata postępuje, ostatni rok wręcz ją przyspieszył, co u nas będzie widoczne między innymi w liczbie wdrożeń naszych produktów Prop– i Med– Tech’owych. Chcemy być przygotowani do odbicia gospodarczego na świecie, dlatego podjęliśmy decyzję o zwiększeniu naszego potencjału. Wyrazem tego jest kilkadziesiąt otwartych procesów rekrutacyjnych w praktycznie wszystkich lokalizacjach, w których jesteśmy obecni – podsumowuje Strzelecki.

Millenialsi – główne paliwo rynku e-commerce

Badanie “Generacja #sfintechowani – millenialsi i fintech” przeprowadzone przez portal Fintek.pl jasno wskazuje na dużą popularność zakupów online wśród przedstawicieli pokolenia Y. Miażdżąca większość badanych, bo aż 98,5 proc. deklaruje kupowanie w sieci. Dane wskazują również na ogromną rolę, jaką odgrywają w procesie zakupowym smartfony.  

Uczestnicy badania w zdecydowanej większości wskazują na dokonywanie zakupów poprzez różnego rodzaju serwisy online. Odpowiedzi wskazujące na tego typu nawyki konsumenckie wybrało łącznie ponad 71 proc. respondentów. Co dwudziesty ankietowany twierdzi zaś, że kupuje wyłącznie online, zaledwie 1,5 proc deklaruje zakupy wyłącznie w formule offline.

O popularności zakupów w sieci świadczy udział e-commerce w polskim handlu detalicznym, który kształtuje się obecnie na poziomie 7 proc.[1] Przewidywania odnośnie wartości rynku mówią zaś o przekroczeniu granicy 70 mld zł do końca bieżącego roku.

Milenialsi to bardzo aktywna grupa zakupowa w sieci. Potwierdza to raport Fintek.pl, z którego wynika, że aż 7 na 10 ankietowanych Milenialsów deklaruje robienie zakupów online. Do podobnych wniosków prowadzi badanie Tpay przeprowadzone z agencją badawczą SW Research. Milenialsów z powodzeniem można określić także pokoleniem mobile. Dla wielu z nich, chwycenie smartfona jest pierwszą rzeczą, którą wykonują po przebudzeniu. Oczywistym wydaje się więc fakt, że także zakupy mobilne (a co za tym idzie płatności) są dla nich najbardziej intuicyjne. Badania wskazują, że to właśnie oni najczęściej sięgają po 6-cyfrowy kod BLIK, aby sfinalizować transakcję. Wniosek jest więc prosty – jeśli chcesz zatrzymać Milenialsa w swoim sklepie, płatności mobilne i BLIK to absolutny must have! – komentuje Marta Kwiatkowska, Senior Video Marketing and Communication Specialist w Tpay.

Większość przedstawicieli pokolenia Y do zakupów w internecie wykorzystuje smartfon. Ponad 3/4 ankietowanych potwierdziło, że kupuje online przy wykorzystaniu telefonu.

Duży odsetek millenialsów dokonujących zakupów w sieci za pomocą telefonu w ogóle nie dziwi. Pokolenie Y to w przytłaczającej większości ogromni entuzjaści smartfonów – co zresztą znajduje potwierdzenie w danych z naszego badania – komentuje Krzysztof Jędrzejczyk, Communications Manager w Fintek.pl i KLANG! Media. – Zakupy mobilne cieszą się dużą popularnością nie tylko ze względu na sprzężenie ze zjawiskiem podboju rynku przez smartfony. Nabywanie dóbr z poziomu telefonu jest oprócz tego, po prostu szybsze i bardziej wygodne – dodaje.

Odpowiedzi na pytanie mające na celu zbadać stosunek częstotliwości zakupów w mobilu do tych dokonywanych poprzez desktop wskazują na to, że millenialsi preferują model hybrydowy. Zarówno za pośrednictwem telefonu, jak i komputera kupuje ponad 82 proc. ankietowanych. Opcje wskazujące na silną preferencję jednej z metod wskazało niecałe 18 proc respondentów.

[1] https://www.forbes.pl/handel/wplyw-koronawirusa-i-kryzysu-na-polski-handel-i-e-commerce-mateusz-lukianiuk/cg8jf38

Rosyjski rubel traci, dolar znów w odwrocie

Waluta naszego wschodniego sąsiada po wyraźnym odbiciu z marca ponownie powróciła w okolice 5 groszy, gdzie znajdowała się ostatnimi miesiącami. Optymizm związany z rynkiem surowców osłabł i pociągnął notowania za sobą.

Odwrót rubla

Waluta Rosji znajduje się po szczytach z marca w wyraźnym odwrocie. Jeszcze w marcu za rubla płacono 5,3 grosza, dzisiaj kurs spadł poniżej 5 groszy. Głównym powodem jest sytuacja na rynku surowców energetycznych. Jeszcze w marcu ropa naftowa była w wyraźnym trendzie wzrostowym i analitycy zastanawiali się, gdzie jest granica tego szaleństwa. Teraz po spadku cen i stabilizacji na zbliżonym poziomie optymizm analityków spadł. W rezultacie patrzą oni również mniej przychylnie na rubla rosyjskiego, co powoduje spadki tej waluty.

Dolar znów w odwrocie

Po pewnej anomalii rynkowej w marcu, kiedy dolar niespodziewanie mocno umocnił się względem euro, szybko wróciliśmy powyżej poziomu dolara i dwudziestu centów za jedno euro. W ostatnich dniach nie widać za bardzo wpływu danych makroekonomicznych. Widać natomiast lepszą dyspozycję europejskich parkietów względem amerykańskich odpowiedników. W sytuacji rekordowo niskich stóp procentowych kapitał szuka rynków, gdzie jeszcze da się w cokolwiek inwestować z zyskiem. Proces ten może się jednak dla wielu z nas odbić czkawką.

Pensje na Wyspach wciąż rosną

Wynagrodzenia w Wielkiej Brytanii wciąż rosną. Dzieje się to pomimo brexitu i panującej pandemii. Wzrost płac o 4,5% jest, co prawda, o 0,3% niższy od oczekiwań analityków, ale to bardzo solidny wynik pokazujący, że gospodarka jest w dobrym stanie. Potwierdzają to dane o bezrobociu, które spadło do 4,9% przy oczekiwanym wzroście do 5,1%. W takiej sytuacji wzrost płac jest tym ważniejszy, bo spadek bezrobocia często wiąże się z zatrudnianiem pracowników o najniższych kwalifikacjach. Spada też liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. W rezultacie między innymi tych dobrych danych funt był dzisiaj w nocy i nad ranem najdroższy od dwóch tygodni odbijając się tuż poniżej poziomu 5,30 zł za jednego funta.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Dott otrzymał 85 milionów dolarów w drugiej rundzie finansowania prowadzonej przez firmę Sofina

Dott, europejski operator mikromobilności, zakończył drugą rundę finansowania, w której otrzymał 85 milionów dolarów. Proces ten prowadziła spółka Sofina, belgijska firma inwestycyjna notowana na giełdzie Euronext Brussels, a udział w niej wzięli ponadto zarówno nowi, jak i istniejący inwestorzy, w tym Estari (jako agent współwiodący), Prosus Ventures, EQT Ventures, McRock Capital, Aberdeen Standard Investments, Invest-NL, Felix Capital, Expon, FJ Labs. 

Inwestycja obejmuje połączenie finansowania kapitałowego oraz finansowania dłużnego zabezpieczonego aktywami i zostanie wykorzystana do realizacji celów w kilku kluczowych obszarach działania. Istotnym tego aspektem jest szeroko rozumiane ulepszanie usługi, precyzyjne dopasowanie do rosnących potrzeb użytkowników elektrycznych hulajnóg na minuty poprzez wdrażanie niezawodnych i niedrogich rozwiązań na szeroką skalę. Kolejnym elementem jest rozwój multimodalności, czyli wprowadzanie nowych pojazdów. Będą nimi nowoczesne, innowacyjne rowery elektryczne, które już w tym roku pojawią się w kilku europejskich miastach. Finansowanie przede wszystkim pozwoli na rozszerzenie oferty Dott na nowe miasta i kraje, począwszy od Hiszpanii i Wielkiej Brytanii oraz w Polsce – w całym Trójmieście. Cel ten ma być osiągnięty przy zachowaniu tej samej zdyscyplinowanej i wydajnej pod względem kapitałowym strategii.

Dott nieustannie podnosi standardy w branży mikromobilności również w zakresie zrównoważonego rozwoju. W tym celu firma powołała Radę, która będzie wspierać realizację konkretnych działań przekładających się na oferowanie najbardziej zrównoważonej usługi zmieniającej oblicze mobilności europejskich miast. Dofinansowanie drugiej rundy w znacznym stopniu wesprze wdrażanie również i tych założeń.

 

Firma Dott od czasu jej utworzenia w październiku 2018 roku stała się jednym z głównych graczy w Europie z flotą ponad 30 000 elektrycznych hulajnóg w 5 krajach. Kolejna runda finansowania jest potwierdzeniem realizacji zróżnicowanej strategii.

Operator swoją wydajność kapitałową i rentowny wzrost realizuje m.in. poprzez skupianie uwagi na poszczególnych miastach, dopasowując usługi do konkretnych uwarunkowań i potrzeb oraz zarządzając wszystkimi operacjami w 100% we własnym zakresie. W efekcie Dott osiąga pozytywny wynik EBIT we wszystkich miastach, nawet podczas zamknięcia gospodarki w wyniku epidemii COVID-19. Spółka współpracuje z miastami, co czyni ją godnym zaufania usługodawcą. Potwierdzeniem tego jest fakt, że Dott został wybrany w przetargach licencyjnych w Paryżu i Lyonie, czyli w dwóch zaliczanych do najbardziej złożonych miast pod względem działania w Europie.

W ciągu pierwszych dwóch lat udowodniliśmy, że możemy zaoferować użytkownikom doskonałą usługę, korzystną dla naszej planety i miast europejskich. Uważamy, że posiadamy formułę, łączącą operacyjną doskonałość, sprzęt i specjalistyczną wiedzę w zakresie oprogramowania ze współpracą z interesariuszami miast i wydajność kapitałową. Dzięki obecnym i nowym inwestorom naszym celem jest teraz przyspieszenie i obsługa możliwie większej liczby użytkowników i miast, w niezawodny i przystępny sposób – mówi Henri Moissinac, CEO i współzałożyciel spółki Dott.

Jesteśmy dumni z nawiązania współpracy z firmą Dott. Byliśmy pod wrażeniem zarządzania i osiągnięć spółki w ciągu ostatnich miesięcy i pragniemy pomóc jej w tworzeniu transportu miejskiego przyszłości, w kontekście, w którym oczywiste stało się, że nie da się zachować konwencjonalnego podejścia do mobilności miejskiej – powiedział Harald Boël, Dyrektor generalny firmy Sofina.

Gdy po raz pierwszy nawiązaliśmy współpracę ze spółką Dott w 2018 r., uznaliśmy, że ten zespół buduje trwałe, długoterminowe przedsięwzięcie, które wyróżniało się spośród innych w Europie i cieszymy się, że możemy towarzyszyć im w ich podróży. Dzięki zastosowaniu najwyższej klasy funkcji bezpieczeństwa i użyteczności w hulajnogach oraz rowerach elektrycznych, współpracując z lokalnymi władzami, aby zapewnić bezproblemową realizację swoich rozwiązań w społecznościach, w których działa, spółka Dott stała się prawdziwym liderem w branży mikromobilności w Europie – dodaje Martin Tschopp, Dyrektor generalny Prosus Ventures.

Jak wspierać psychicznie pracowników? Ogólnopolskie badanie HR

Wiele firm wspiera pracowników w czasie pandemii stosując dwa rozwiązania: wsparcie psychologiczne lub „odwrócenie uwagi” od sytuacji. „Najwyższy czas nauczyć ludzi brania odpowiedzialności za budowanie własnej siły psychicznej
i zamiast oferować nowe „atrakcje” wyposażyć ich w konkretne umiejętności” – podsumowuje Elżbieta Krokosz, dyrektor zarządzająca Talent Development Institute oraz autorka raportu „Jak wspierać psychicznie pracowników? Ogólnopolskie badanie HR”.

„Wciąż dajemy rybę a nie wędkę – rozwiązujemy problemy za ludzi, zamiast uczyć ich samodzielnego rozwiązywania problemów. Nie pokazujemy, że każdy kryzys niesie niesamowite możliwości  rozwojowe np. do budowania własnej odporności psychicznej. My wolimy jednak „usuwać” przeszkody z drogi naszych pracowników, zamiast zaangażować ich we wzięcie odpowiedzialności za ich własny stan emocjonalny. Dajemy ciągle rybę, a nie wędkę, dzięki której po okresie pandemii wiele osób może dojść do wniosku – „To był trudny okres, ale niesamowicie mnie rozwinął”. Dużo bardziej nam zależy na tym, aby pracownicy mówili – „To był trudny okres, ale firma mnie niesamowicie wspierała”. A gdyby oba te podejścia połączyć?” – zastanawia się Elżbieta Krokosz, master coach z 20-letnim doświadczeniem.

3 główne wyzwania związane z kondycją psychiczną pracowników

Z raportu widać wyraźnie, że są wyzwania, które są spójne dla wszystkich firm, bez względu na wielkość czy branżę. Przede wszystkim firmy zwróciły uwagę na brak integracji pomiędzy ludźmi (74,8%), przemęczenie i utratę work-life balance (72,9%) oraz ogólny marazm i brak pozytywnej energii (64,7%).

Zaburzenie work-life balance wynika z nadmiaru pracy, np. z powodu braków kadrowych lub z braku umiejętności ludzi do osiągnięcia równowagi. Czasem wynika to z konieczności łączenia obu ról – prywatnej i zawodowej np. matki opiekującej się dziećmi na nauczaniu zdalnym. Czasem z braku innych aktywności, bo siłownie i inne atrakcje są zamknięte i jedyne co  pozostaje to praca.

„Zdecydowanie obszar work-life balance wymaga mocnego zaangażowania się samego pracownika w monitorowanie własnych przyzwyczajeń i dbanie o to, aby ta równowaga mogła być lepiej zarządzana. Powiedzmy szczerze – w obecnych warunkach funkcjonowania może się okazać, że nie mamy żadnego rozwiązania organizacyjnego na to, aby lepiej te obszary funkcjonowały i potrzebna jest bardziej umiejętność psychicznego radzenia sobie przez pracownika we własnym zakresie” – podsumowuje Elżbieta Krokosz.

2 wyraźne trendy we wdrażanych rozwiązaniach

Z perspektywy stosowanych  i planowanych rozwiązań widać, że są dwa główne trendy, których celem jest nie tylko pomoc doraźna. Firmy już dziś myślą o tym, jak będzie wyglądać rzeczywistość po pandemii. Wdrażane są następujące działania:

  1. Wsparcie psychologiczne/ coachingowe/ rozwojowe dla pracowników i menedżerów w radzeniu sobie z sytuacją, np. webinary z radzenia sobie ze stresem (53,1%) czy z zarządzania zespołem zdalnym (46,9%).
  2. Podejmowanie inicjatyw, których celem jest „odwrócenie uwagi” od sytuacji pandemii, np. organizowanie wydarzeń integracyjnych online (42%) czy wyzwań sportowych (30,1%).

„Trudno jest ocenić efektywność podejmowanych działań. Rodzi się dylemat – czy najlepsze rozwiązania to te, w których bierze udział 100% pracowników? Czy może chodzi o to, aby sprawdzać czy potrzeby wszystkich pracowników są zaopiekowane?” – podsumowuje Elżbieta Krokosz.

Jak firmy zamierzają wspierać pracowników?

Firmy zdają sobie sprawę, że to co zrobimy teraz przełoży się na to, jak będzie wyglądać sytuacja po pandemii. Podkreślane są zdania, że pracownicy zdecydują się zostać z firmami, które w czasie pandemii stanęły na wysokości zadania.

„Jedno jest pewne – jak tylko skończy się ta sytuacja, to ludzie będą uciekać od firm, od menedżerów, którzy nie sprawdzili się w czasie kryzysu” – podkreśla Elżbieta Krokosz.

Wśród najczęściej pojawiających się działań, które warto tutaj wymienić pojawia się:

  1. Wsparcie psychologiczne – nadal jest bardzo wiele głosów za tym, że potrzebne jest wsparcie psychologiczne. Firmy zastanawiają się jednak, jak korzystać z tego efektywniej. Obecnie średnio 4% ludzi korzysta z tego rodzaju wsparcia, mimo, że na pewno potrzebuje go o wiele więcej osób.
  2. Wsparcie coachingowe dla kierowników, ale i pracowników – coaching brzmi mniej drastycznie niż „psychologiczna pomoc” i dlatego wiele firm dostrzega, że ta forma pomocy może być bardziej efektywna.
  3. Możliwość wolontariatu – pojawiły się pomysły, żeby angażować ludzi w inicjatywy, które mają wyższy cel niż cele biznesowe.
  4. Model pracy hybrydowej, w której pracownicy będą mieli możliwość bezpośredniego kontaktu choćby z częścią organizacji.
  5. Dalsze szkolenia/webinary/fora dyskusyjne

Dajmy wędkę a nie rybę! Jak rozwijać odporność psychiczną?

„Koncepcja budowania odporności psychicznej ludzi – model Mental Toughness 4C (Kontrola, Zaangażowanie, Podejście do wyzwań, Pewność siebie) pokazuje wyraźnie, że odporność psychiczna to kompetencja, którą można rozwijać. Gdybyśmy budowali w ludziach poczucie odpowiedzialności za swój dobrostan psychiczny, a potem dostarczyli narzędzi z self coachingu do pracy nad swoją siłą psychiczną, jestem przekonana, że mielibyśmy mniej marazmu, zmęczenia i zaburzonego work-life balance. Jeżeli ja umiem powiedzieć sobie: teraz gotuję obiad, a potem pracuje do 18 i nie powtarzam „ja ciągle pracuję” tylko uświadamiam sobie, że teraz 2 godziny byłam z dziećmi, a później pracuję. Jeżeli nauczymy się prowadzić taki dialog wewnętrzny, to zaczynamy zupełnie inaczej funkcjonować” – twierdzi Elżbieta Krokosz, master coach i prekursorka self coachingu.

Self coaching jest fundamentem inteligencji emocjonalnej. Daniel Goleman, twórca koncepcji inteligencji emocjonalnej, twierdził, że dobre relacje z innymi i bycie efektywnym jest efektem samoświadomości i samokontroli, czyli rozumienia, co się z nami dzieje i umiejętności zarządzania tym.

„Self coaching jest narzędziem do dawania ludziom wędki, a nie ryby. Po pierwsze, budujemy odpowiedzialność w ludziach za swój stan psychiczny i nie oczekują kolejnych atrakcji, które tylko chwilowo poprawią samopoczucie. Po drugie, budujemy odporność psychiczną poprzez self coaching i uczciwie pokazujemy, że w życiu są lepsze i grosze momenty i musimy zdobyć umiejętność radzenia sobie z nimi” – podsumowuje Elżbieta Krokosz i na koniec pyta – „Może okres pandemii to doskonały czas, aby zbudować nas od środka uniezależniając nasze samopoczucie, emocje od tego, co dzieje się na zewnątrz?”

Informacje o badaniu:

Badania i prace grup roboczych miały miejsce w kwietniu 2021. W grupach roboczych wzięło udział prawie 50 osób z pozycji zarządczych w rolach HR (Dyrektor HR, HR Manager, HR Business Partner), a ankietę wypełniło 150 osób w rolach HR, większość z dużych i średnich organizacji reprezentujących szeroki zakres branż. W ramach badań i prac roboczych dzieliliśmy się doświadczeniem w zakresie 3 kluczowych pytań dotyczących efektywności wsparcia psychicznego: Jakie wsparcie psychiczne zaoferowaliśmy pracownikom od początku pandemii i jaka była jego skuteczność? Jakie obecnie stoją przed nami największe wyzwania w zakresie wsparcia psychicznego dla pracowników? Kogo powinniśmy najmocniej wesprzeć i dlaczego? Jakie działania/inicjatywy są potrzebne, aby odpowiedzieć na powyższe wyzwania związane ze wsparciem psychicznym.

PZF: faktoring powrócił na drogę dwucyfrowego wzrostu

Pierwszy kwartał 2021 r. przyniósł zdecydowany wzrost obrotów branży faktoringowej w Polsce. Firmy zrzeszone w Polskim Związku Faktorów nabyły w tym okresie wierzytelności o łącznej wartości 79,6 mld zł. To o prawie 12 proc. więcej niż rok wcześniej, kiedy wynik ten sięgał 71,2 mld zł. Z usług faktoringowych korzysta obecnie 17,6 tys. krajowych przedsiębiorstw. Przekazały one do sfinansowania 4,7 mln faktur.Faktoring powrócił na drogę

Polski Związek Faktorów (PZF) zrzesza większość podmiotów świadczących usługi faktoringowe. Skupia obecnie 5 banków komercyjnych i 20 wyspecjalizowanych firm udzielających finansowania. Należy do niego także 6 podmiotów o statusie partnera.

– Branża faktoringowa weszła w rok 2021 bardzo dynamicznie. Mimo trwającej pandemii i szeregu jej ekonomicznych skutków, objęliśmy finansowaniem większą liczbę przedsiębiorców oraz przyjęliśmy znacznie większą liczbę faktur. To potwierdza, że nasza usługa sprawdza się nie tylko okresie prosperity, ale także w czasie recesji. Dobre wyniki branży na początku tego roku, a zwłaszcza blisko 12 – procentowy wzrost obrotów, traktujemy też jako zapowiedź zbliżającego się powrotu do normalności, czyli do dynamicznego, konsekwentnego i systematycznego rozwoju branży w kolejnych kwartałach, tak jak miało to miejsce przed wybuchem pandemii mówi Jarosław Jaworski, przewodniczący komitetu wykonawczego PZF.obroty faktorów

Z usług firm należących do PZF korzysta obecnie 17,6 tys. przedsiębiorstw. Wystawiły one blisko 4,7 mln faktur, na podstawie których krajowi faktorzy udzielili finansowania.liczba klientów faktorów

– Za nami bardzo trudny czas. Spodziewamy się jednak, że to co najgorsze już minęło. Widzimy to choćby po wskaźnikach sprzedaży poszczególnych kategorii usług faktoringowych. W czasie pandemii widoczne były anomalie, takie jak spadek zainteresowania faktoringiem pełnym oraz faktoringiem międzynarodowym. Sytuacja zmuszała bowiem jednych przedsiębiorców do większej ekspozycji na ryzyko, a innym, jak choćby eksporterom, utrudniała prowadzenie normalnego biznesu. Dziś widzimy, że faktoring pełny ponownie zyskał znaczącą przewagę nad niepełnym (54 proc. wobec 46 proc.), co jest charakterystyczną cechą rynków rozwiniętych. Ponadto wzrosło zainteresowanie faktoringiem międzynarodowym. Obecnie stanowi on ponownie blisko 20 proc. obrotów branży, zaś faktoring krajowy – 80 proc. W czasie pandemii finansowanie eksporterów oraz importerów spadło do poziomu poniżej 17 proc. ogólnych obrotów naszej branży. Powrót do poziomu ok. jednej piątej świadczy o tym, że przedsiębiorcy uczestniczący w światowej wymianie handlowej ponownie zwiększyli swoją aktywność biznesową dodaje Jarosław Jaworski.

Z usług firm faktoringowych w ujęciu sektorowym, najczęściej korzystają przedsiębiorstwa produkcyjne. Stanowią blisko połowę klientów sięgających po tę formę finansowania. Natomiast jedna trzecia to dystrybutorzy dóbr i produktów. Utrzymanie płynności finansowej w przypadku  tych dwóch sektorów decyduje o ich dalszym rozwoju. Faktoring umożliwia im zachowanie dobrej kondycji ekonomicznej, a przez to – stabilnej pozycji rynkowej i przewagi konkurencyjnej.obroty faktorów – struktura

Polacy uważają, że żyją ekologicznie, ale miesięcznie wyrzucają żywność o wartości blisko 3,3 mld zł

63 proc. Polaków uważa się za osoby żyjące ekologicznie wynika z badania zrealizowanego przez IQS na zlecenie Gumtree Polska na temat postaw ekologicznych Polaków. Pandemia oraz okres samoizolacji spowodowały, że 66 proc. respondentów ma więcej czasu na zachowania pro-ekologiczne i troskę o środowisko. Mimo to, wiedza o ekologii i realne działania Polaków wskazują, że przed nami długa droga do przebycia. A zmiany powinniśmy zainicjować jak najszybciej my, konsumenci.

Polacy nie znają dobrze filozofii zero waste

Zaledwie co trzeci Polak spotkał się do tej pory z pojęciem „zero-waste” i deklaruje, że wie co ono oznacza. To zaskakująco niski wynik, zważając na fakt, że w ostatnich latach popularne firmy i koncerny głośno zobowiązują się do funkcjonowania w zgodzie z filozofią „zero odpadów”. Co ciekawe, mężczyźni znacznie częściej wskazują na brak znajomości tematu – co czwarty z nich wskazał, że spotkał się z tym pojęciem, ale nie jest pewny, czy wie co oznacza. Wśród osób, które deklarowały znajomość „zero-waste”, prawie co druga z nich (46 proc.) wskazała, że zasady tej filozofii wdrożyła w swoim domu w ostatnim roku.

Miliardy złotych do śmieci

Mimo że w ostatnim czasie ceny wywozu śmieci były podwyższane kilkukrotnie – w Polsce drugi rok z rzędu usługa ta drożeje najszybciej w Europie, wciąż generujemy odpady na potęgę. Gumtree Polska poprosiło o oszacowanie, jakiej wartości produkty trafiają z domów Polaków do kosza. Okazało się, że przeciętny Kowalski miesięcznie wyrzuca do śmieci artykuły spożywcze o wartości 104,10zł. W perspektywie całego kraju daje to zatrważającą liczbę – dorośli Polacy[1] marnują 3,279 mld zł co miesiąc.

– Nasze badanie wykazało, że mężczyźni wyrzucają do śmieci żywność o średniej wartości o 25,51zł wyższej niż kobiety. Jednak największym marnotrawstwem wykazują się młodzi ludzie w przedziałach wiekowych 18-29 lat oraz 30-39 lat, do ich koszy trafia odpowiednio 128,42zł i 134,11zł w postaci produktów spożywczych – mówi Katarzyna Merska, Koordynator ds. Komunikacji Gumtree.pl.Najmniej odpadów generują osoby starsze po 50. roku życia, wyrzucają do kosza żywność o wartości 56,05zł. Młode pokolenia mają więc dobry wzorzec do naśladowania – dodaje Merska.

W badaniu Gumtree zbadano również, jaką wartość przedstawiają odzież, obuwie oraz akcesoria, które trafiają do kosza. Średnio Polacy wyrzucają produkty wyceniane na 159,02zł. Najwięcej śmieci z kategorii mody generują osoby o co najmniej dobrej sytuacji materialnej, wyrzucają artykuły warte 209,53zł rocznie. Dużą różnicę ze względu na płeć odnotowano w wycenie sprzętu elektronicznego trafiającego do śmieci. Kobiety zadeklarowały, że wyrzucają urządzenia o średniej wartości 105,22zł rocznie, z kolei mężczyźni aż o 50,03zł więcej.

Pandemia przyspieszyła wdrożenie dobrych nawyków

Z badania zrealizowanego dla Gumtree wynika, że miniony rok w pandemii pozytywnie wpłynął na zmiany postaw ekologicznych Polaków. 66 proc. badanych uważa, że lockdown spowodował, iż mają więcej czasu na zachowania pro-ekologiczne i troskę o środowisko. Wśród czynności, które częściej lub w ogóle zaczęli wykonywać w związku z pandemią wymieniano głównie: częstsze samodzielne gotowanie, dzięki czemu zamawiają mniej jedzenia na mieście (59 proc.) , kupowanie mniejszej liczby ubrań, butów czy akcesoriów (59 proc.), a także większa dbałość o segregację śmieci (48 proc.).

Najczęściej wymienianym powodem wprowadzania nowych nawyków była większa ilość czasu spędzanego głównie w domu oraz ograniczenie spotkań ze znajomymi (54 proc.). Niewiele mniej badanych po prostu dostosowało się do sytuacji (47 proc.). Jednocześnie Polacy odczuwają kilka barier we wdrożeniu zasad ekologicznego życia. Największą z przeszkód jest ograniczona zasobność ich portfela i zbyt wysokie ceny produktów eko – taką odpowiedź wybrało 55 proc. badanych. Wartość ta jednak spadła w porównaniu z podobnym badaniem Gumtree z 2019 roku – wtedy ograniczenia finansowe wskazało 61 proc. respondentów.[2] W dalszej kolejności badani jako barierę we wprowadzeniu pro-ekologicznych zmian wymieniali: 24 proc. trudność w przekonaniu do zmian najbliższych w moim gospodarstwie domowym (częściej kobiety – 29 proc., mają większy problem niż mężczyźni – 19 proc.), oraz 23 proc. brak wiedzy na temat tego, co mogliby zmienić.

Społeczeństwo i rząd powinni podjąć działania naprawcze

Oprócz podejmowanych działań w polskich domach, Gumtree sprawdziło, gdzie zdaniem Polaków tkwi globalny problem kryzysu klimatycznego. Najwięcej, ponieważ 56 proc. badanych wskazało, że to firmy i koncerny produkcyjne oraz usługowe znacząco wpływają negatywnie na obecną sytuację ekologiczną na świecie. Kolejnymi popularnymi wskazaniami były:  rząd i instytucje państwowe (50 proc. wskazań), a także społeczeństwo i konsumenci (49 proc.).

– Zapytaliśmy badanych o to, kto powinien podjąć działania naprawcze, zmierzające do poprawy sytuacji klimatycznej. Respondenci wskazali, że inicjatywa powinna rozpocząć się od społeczeństwa (69 proc.) oraz rządu i instytucji państwowych (69 proc.). Na podium znajdują się także szefowie firm i koncernów (55 proc.). – dodaje Katarzyna Merska, Koordynator ds. Komunikacji Gumtree.pl.

Badanie Gumtree.pl zostało zrealizowane przez IQS na początku kwietnia 2021 metodą wywiadów on-line (CAWI) na reprezentatywnej próbie 800 Polaków w wieku 18-65 lat.

[1] Na podstawie obliczeń własnych: Polacy w wieku produkcyjnym i poprodukcyjnym (18+): 31,497mln

[2] Badanie Gumtree.pl zrealizowane przez SW Research, luty 2019

Osłabienie dolara

Poniedziałkowa wyprzedaż dolara utrzymała się w nocy i choć nie widać bezpośredniego czynnika, nie ma zdziwienia kierunkiem zmian. W nocy rosnące ceny surowców, jak ruda żelaza i ropa naftowa, pomagają walutom surowcowym, ale też sugerują, że rynki finansowe dyskontują lepsze perspektywy dla globalnego ożywienia.

Napływające dane są dobre (jak choćby dzisiejsze odczyty z brytyjskiego rynku pracy), podczas gdy nic strasznego nie dzieje się w temacie walki z pandemią. Chociaż doniesienia z ubiegłego tygodnia o problemach ze szczepionką Johnson&Johnson mogły być niepokojące, nie wpłynęły silniej na nastroje, a inne firmy, takie jak Pfizer, szybko zareagowały, by uzupełnić lukę w dostawach, także w Europie. Od wczoraj wszyscy dorośli Amerykanie mogą zgłosić się na szczepienie. Szczepienia są kontynuowane w szybkim tempie poza USA; w Europie już ponad 20% mieszkańców zostało zaszczepionych. Dzięki temu ożywienie gospodarki światowej powinno z czasem stać się bardziej zsynchronizowane i tą drogą wspierać aktywa ryzykowne. Nawet jeśli po wczorajszych zachowaniu rynku akcji nie widać optymizmu, trzeba pamiętać, że w ubiegłym tygodniu rekordy indeksów były poprawiane, kiedyś musi przyjść na chwilę oddechu, podczas gdy waluty ryzykowne tylko mają czas na nadganianie.

W tym schemacie osłabienie dolara postępuje szybciej niż pierwotnie zakładałem. W ostatnich dniach zwracałem uwagę na utratę wsparcia przez USD ze strony rentowności obligacji USA, ale spodziewałem się więcej zawahania w odbudowie apetytu na ryzyko m.in. w związku z ryzykami trzeciej fali zachorowań w Europie. Globalnie rozwój wypadków wygląda na tyle dobrze, że można szeroko realizować strategię reflacyjną. Wzrost cen surowców sprzyja najmocniej walutom powiązanym, stąd mocna postawa AUD, NZD i NOK. CAD jest w tyle ze względu na bliskość geograficzną z USD oraz wyczekiwanie jutrzejszej decyzji Banku Kanady. Wreszcie wraca popyt na funta z inwestorami podłapującymi dołki po marcowej korekcie z oczekiwaniami przyspieszenia ożywienia gospodarczego. Najbardziej zaskakujący jest wzrost EUR/USD, w czym jednak bardziej widzę odzwierciedlenie negatywnego nastawienia do dolara niż silnego przekonania do siły euro. Ale jeśli w koszyku dolarowym DXY euro stanowi prawie 58 proc., nie można sprzedawać dolara bez kupowania unijnej waluty.

Tymczasem po złotym nie do końca widać wzrost apetytu na ryzyko. USD/PLN obniża się do 3,77 i jest najniżej do początku marca, ale EUR/PLN wrócił ponad 4,55. Do znudzenia można w tym miejscu przypominać, że złoty jest obciążony niepewnością o orzeczenia TSUE i SN w sprawie kredytów frankowych i ich wpływ na potrzeby banków do zamknięcia pozycji walutowych, co oznacza kupno walut obcych za złote. Nie pomagają jastrzębie komentarze z RPP. Dziś rano E. Gatnar w wywiadzie dla PAP stwierdził, że z powodu rosnącej inflacji (Gatnar spodziewa się 4 proc. w przyszłym miesiącu) Rada powinna zmienić retorykę i stopniowo podnosić stopę referencyjną o 0,10-0,15 pkt. proc. Członek RPP opowiada się za pierwszą podwyżką już w drugiej połowie 2021 r. Moim zdaniem jest bardzo mało prawdopodobne, aby wniosek o podwyżkę znalazł większość przed trzecim kwartałem 2022 r. Jakkolwiek rynek stopy procentowej (kontrakty FRA) wycenia 13 pb podwyżki do końca tego roku, w obecnym położeniu nie sądzę, aby złoty mógł skorzystać na wzroście oczekiwań dotyczących stóp procentowych.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Dane GIP: Mniej kontroli u pracodawców. Ale problemów nie brakuje, zwłaszcza z BHP i wynagrodzeniami

W I kwartale br. Państwowa Inspekcja Pracy przeprowadziła o około 60% mniej kontroli pracodawców niż w analogicznym okresie 2020 r. Natomiast liczba decyzji, wydanych przez inspektorów, spadła o dwie trzecie. Ze statystyk wynika też, że głównym problemem wciąż pozostają kwestie dotyczące przestrzegania przepisów BHP. Ale widać także nieprawidłowości związane z wypłacaniem wynagrodzeń. Komentujący to eksperci mówią, że obecne regulacje są często nieudolnie skonstruowane i dość trudne do przestrzegania. A dziś pracodawcy walczą przede wszystkim o utrzymanie miejsc pracy i płynności finansowej. 

Jak wynika ze wstępnych danych, od początku stycznia do końca marca br. PIP przeprowadziła prawie 6,4 tys. kontroli. W analogicznym okresie 2020 roku było ich ponad 15 tys. Spadek ten to w głównej mierze wynik ogłoszonego stanu pandemii, co zaznaczają eksperci z Departamentu Nadzoru i Kontroli oraz Departamentu Planowania, Analiz i Statystyki GIP. I dodają, że PIP musiała wypracować nowe formy działań. One zaowocowały uregulowaniami pozwalającymi na prowadzenie kontroli zdalnych i hybrydowych.

– PIP planuje kontrole, ale też reaguje na skargi napływające od pojedynczych pracowników. Sytuacja gospodarcza ewidentnie pogorszyła się wskutek pandemii. Są firmy i sektory, które odczuwają poważne problemy. Pracodawcy szukają oszczędności, a to w większym stopniu skłania do naruszania przepisów prawa pracy. Oczywiście, to w żaden sposób ich nie usprawiedliwia – komentuje dr hab. Grażyna Spytek-Bandurska z Uniwersytetu Warszawskiego, ekspert Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Jak podkreślają eksperci GIP, wyniki kontroli wskazują, że stan przestrzegania przepisów prawa pracy nadal odbiega od oczekiwań. Przyczyny tego stanu są różnorodne i mają związek z warunkami zewnętrznymi (makroekonomicznymi) i wewnętrznymi (mikroekonomicznymi) funkcjonowania przedsiębiorstw w Polsce. W pierwszym kwartale br. inspektorzy PIP wydali przeszło 18,8 tys. decyzji, a rok wcześniej – niemal 3 razy więcej, bo ponad 54,6 tys. W tym roku 18,2 tys. z nich dotyczyło przestrzegania przepisów BHP, a przeszło 600 – kwestii płacowych. W ub.r. było to odpowiednio powyżej 53,4 tys. i ponad 1,2 tys.

– Jak zawsze PIP skupia się na BHP. Główną przyczyną tego jest rozległość oraz niska jakość polskich regulacji prawnych z tego zakresu. Przepisy są często niejasne, konstruowane nieudolnie. To sprawia, że są trudne do przestrzegania. Pracodawcy działając w najlepszej wierze i tak narażają się na zarzuty, gdyż przepisy mogą być różnie interpretowane – mówi adwokat Bartłomiej Raczkowski.

Natomiast dr hab. Spytek-Bandurska zaznacza, że do podstawowych obowiązków pracodawców należy wypłacanie wynagrodzenia w pełnej wysokości i w ustalonym terminie. Tego nie zmienia siła wyższa, np. ograniczenie funkcjonowania poszczególnych branż. Ekspert FPP dodaje, że w ostatnim czasie nie zostały wdrożone żadne nowe przepisy, które mogłyby spowodować jakieś wątpliwości interpretacyjne czy niewiedzę pracodawców. To dotyczy zarówno wspomnianych kwestii płacowych, jak i BHP.

– Problemy pandemiczne ewidentnie przekładają się na kwestie płacowe. Pracodawcy sięgają częściej do różnych rozwiązań, dzięki którym mają nadzieję ratować miejsca pracy. Korzystają z instrumentów pozwalających zawieszać uprawnienia płacowe czy zmieniają zasady wynagradzania. I tu również otwiera się pole do błędów – dodaje mec. Raczkowski.

Z kolei eksperci z GIP zaznaczają, że prawie 93% wszystkich firm w Polsce to zakłady zatrudniające do 9 osób. Stąd też najwięcej nieprawidłowości jest stwierdzanych w sektorze mikroprzedsiębiorstw. Pracodawcy najmniejszych zakładów nie nadążają za zmianami prawa. Są skupieni na przetrwaniu firmy, szczególnie w czasie epidemii. Tym można tłumaczyć trudności w spełnianiu niektórych wymogów prawa pracy. Nie zawsze stać ich też na fachową pomoc prawną.

– Pracodawcy powinni znać przepisy i podstawowe zasady BHP, bo od lat są stosowane takie same. Jednak musimy pamiętać o tym, że w wielu firmach zmieniła się organizacja pracy, zostały wprowadzone mniej korzystne warunki zatrudnienia. Niekiedy szybko trzeba było przejść na zdalne wykonywanie obowiązków zawodowych. Teoretycznie mogły więc pojawić się problemy, wynikające z niewiedzy w tym zakresie – stwierdza ekspert z Uniwersytetu Warszawskiego.

W związku ze stwierdzonymi naruszeniami w ww. kontrolach, w pierwszym kwartale 2021 roku skierowano ponad 22 tys. wniosków w wystąpieniach. Natomiast w analogicznym okresie ub.r. było ich przeszło 57 tys. Ostatnio wydano prawie 1,3 tys. poleceń, a wcześniej – ponad 3 tys. Na początku tego roku inspektorzy pracy najczęściej stwierdzali naruszenie przepisów i zasad BHP. Taki był efekt ponad 2,2 tys. kontroli. Ponadto w przeszło 600 przypadkach ustalono nieprawidłowości w zakresie wypłacania wynagrodzenia. Natomiast w 2020 roku najczęściej nakazywano usunięcie stwierdzonych uchybień dotyczących przepisów i zasad BHP (przeszło 6,6 tys. kontroli).

– Przede wszystkim stwierdzano naruszenie podstawowych obowiązków pracodawcy. Mowa tu m.in. o niezapewnieniu bezpiecznych i higienicznych warunków pracy, również poprzez niewłaściwą organizację pracy. Do tego dochodzi niepoinformowanie pracownika na piśmie, nie później niż w ciągu 7 dni od dnia zawarcia umowy o pracę, o warunkach wykonywania pracy. Tak było w ponad 2,4 tys. kontroli – wyliczają eksperci z GIP-u.

Natomiast mec. Raczkowski jest zaskoczony tym, że wielu pracodawców nie wywiązuje się z obowiązku zawarcia pisemnej umowy lub przynajmniej potwierdzenia warunków zatrudnienia na piśmie. Ekspert obawia się, że to nie wynika z nieznajomości przepisów, ale z lęków przed zaciąganiem zobowiązań związanych z zatrudnieniem. Decydują się oni więc na przyjmowanie personelu na czarno i są na tym przyłapywani. Dla inspektora osoba pracująca na czarno jest pracownikiem, z którym nie zawarto pisemnej umowy lub nie potwierdzono na piśmie warunków zatrudnienia.

– Problemy organizacyjne i ekonomiczne nie mogą tłumaczyć braku poszanowania prawa, w tym przepisów określających właściwy poziom BHP. W szczególności nie niwelują obowiązków pracodawców wobec osób świadczących pracę, bez względu na podstawę prawną tego świadczenia – podsumowują eksperci z Głównego Inspektoratu Pracy.

Aż 70% ankietowanych Ukraińców wróciło z pracy do kraju przez pandemię

W marcu ubiegłego roku, gdy w Polsce odnotowano pierwsze przypadki zakażenia koronawirusem, a potem wprowadzano obostrzenia, część pracodawców kreśliła czarny scenariusz. Obawiano się, że w efekcie zabraknie rąk do pracy zza wschodniej granicy. A jak pokazuje badanie OLX Praca „Zatrudnianie pracowników z Ukrainy”, 60 proc. stwierdziło, że restrykcje związane z pandemią nie utrudniły poszukiwań chętnych do pracy.

Marzec i kwiecień to miesiące, podczas których wielu pracodawców szuka osób do np. pracy sezonowej. Właściciele sadów i szklarni w ubiegłym roku obawiali się, że zamknięcie granic i kolejne obostrzenia spowodują problemy z zapełnieniem kadry pracowniczej. Część z nich to obcokrajowcy, głównie obywatele Ukrainy. Okres wakacyjny był jednak czasem luzowania obostrzeń oraz restrykcji i poprawieniem sytuacji na rynku pracy – to właśnie w tym okresie część cudzoziemców, która ze względów pandemicznych opuściła Polskę kilka miesięcy wcześniej, wróciła nad Wisłę i ponownie rozpoczęła pracę.

Zestawienie roczne również nie wypada najgorzej. Jak wynika z oficjalnych danych Urzędu do Spraw Cudzoziemców z grudnia 2020 r. – mimo trudnego roku – utrzymała się tendencja wzrostowa odnośnie do liczby wniosków dotyczących legalizacji pobytu w Polsce. Przez 12 miesięcy złożono o 12 proc. więcej wniosków niż w roku 2019. Łącznie było ich ponad 280 tysięcy. Najliczniejszą grupą ubiegającą się o udzielenie zezwolenia na pobyt byli obywatele Ukrainy (74 proc. wniosków – ponad 200 tys. osób). Większość osób (76 proc.) swój wniosek motywowała aktywnością zawodową.

Ukraińcy na polskim rynku pracy

Aby przeanalizować skutki pandemii z ostatniego roku, OLX Praca przeprowadził w marcu tego roku badanie „Zatrudnianie pracowników z Ukrainy”, podczas którego zapytano grupę, w większości składającą się z właścicieli firm oraz kierowników działu HR, o zatrudnianie w ich firmach obywateli Ukrainy. Ankietowani pochodzili głównie z branż: budowlanej, usług i gastronomii oraz logistyki i transportu. Ponad połowa z nich potwierdziła, że w swojej firmie zatrudnia obywateli innych państw.

Większość ankietowanych (60 proc.) stwierdziło, że restrykcje związane z pandemią nie utrudniły poszukiwań pracowników z Ukrainy. Duża część pracodawców szuka pracowników ze wschodu przez osobiste polecenia (54,3 proc.) oraz bezpośrednio przez wyszukiwarki ofert pracy (53,2 proc.). Wśród tych, którzy uznali, że utrudnienia jednak były, ponad 63 proc. za przyczynę wskazało biurokrację. Kolejnymi odpowiedziami były: potrzeba zachowania warunków kwarantanny (42,4 proc.) oraz uwarunkowania prawne (24,2 proc.). Z kolei 62,1 proc. uznało, że ich zdaniem mniej Ukraińców szuka pracy za granicą.

W firmach wprowadzano wiele nowych rozwiązań, aby spełnić wymagania wynikające z obostrzeń. W ponad 87 proc. przypadków pracowników wyposażono w środki ochrony osobistej (maseczki i środki antyseptyczne), niespełna 60 proc. respondentów wskazało na obowiązkowy wymóg zachowania 1,5-metrowego odstępu społecznego, a 21,8 proc. ankietowanych pracodawców zapewniło załodze możliwość pracy w systemie zmianowym.

Niemal 80 proc. pracodawców odpowiedziało, że osoby zza wschodniej granicy są zatrudniane na taki sam okres jak wcześniej. Ponad 89 proc. respondentów nie obniżyło wynagrodzenia zatrudnionym Ukraińcom, a w 87,3 proc. przypadków warunki pracy nie uległy zmianie.

Ukraińcy o pracy za granicą podczas pandemii

OLX zapytał nie tylko polskich pracodawców, ale również osoby z Ukrainy o kwestie związane z poszukiwaniem pracy za granicą. Niemal połowa z nich potwierdziła, że pracowała lub pracuje na terenie Polski, a głównym czynnikiem determinującym wyjazd za granicę jest wynagrodzenie, które ich zdaniem na Ukrainie jest dużo niższe (59,4 proc.).

Część ocen polskich pracodawców nie pokrywa się z wypowiedziami osób z Ukrainy. Mimo że większość pracodawców uznała, że pandemia koronawirusa nie utrudniła poszukiwań pracowników z Ukrainy, to inne zdanie mają cudzoziemcy. Aż 55 proc. respondentów podkreśliło, że COVID-19 wpłynął na ich pracę za granicą. Ponad 70 proc. z nich wróciło przez pandemię do swojego kraju, część z nich ma możliwość kontynuowania pracy w formie zdalnej. Zdecydowana większość chce nadal pracować poza ojczyzną. Niemal połowa ankietowanych ukraińskich pracowników, którzy wzięli udział w badaniu OLX, zapewniła, że ich wynagrodzenie nie zostało obniżone.

Co pracodawcy oferują Ukraińcom?

Na co mogą liczyć pracownicy z Ukrainy? Najpopularniejszą formą zatrudnienia ukraińskich obywateli jest zdaniem ankietowanych pracodawców z Polski umowa o pracę (65,8 proc.) oraz umowa zlecenie (28,8 proc.). Zdaniem ankietowanych najczęściej Ukraińcy zatrudniani są na stałe z możliwością stałego pobytu (42,3 proc.).

Większość ankietowanych przedstawicieli firm zapewnia stałe godziny pracy (66,3 proc.), ponad połowa respondentów wypłaca premie za dobre wyniki, a 27 proc. badanych zapewnia i opłaca zakwaterowanie. Ponad 88 proc. pracodawców podkreśliło, że w ich organizacjach nie ma żadnych różnic w warunkach pracy dla obywateli Polski i Ukrainy.

U ponad 41 proc. firm respondentów – oprócz wynagrodzeń – są dodatkowe środki motywacyjne dla pracowników – 68,1 proc. wskazało na premię i nagrody za dobre wyniki, a prawie 35 proc. wspomniało o możliwości podnoszenia kwalifikacji oraz o szkoleniach.

A jak wynika z danych płynących zza wschodniej granicy, cały czas pojawia się sporo ogłoszeń kierujących na rynek polski. W okresie od 1 marca 2021 do 15 kwietnia 2021 r. w serwisie OLX.ua pojawiło się 4050 ofert pracy dla Ukraińców chcących podjąć pracę za granicą, z czego 1700 dotyczyło pracy w Polsce. Na oferty w naszym kraju odpowiedziano blisko 7 tys. razy. Średnia pensja oferowana pracownikom z Ukrainy wynosi 4077 zł netto.

Zarówno badania zrealizowane w Polsce, jak i na Ukrainie pokazują, że mimo trudnej sytuacji pandemicznej ukraińscy pracownicy chcą nadal w większości pracować za granicą. Głównym czynnikiem jest wyższe wynagrodzenie. Jak rodzimy rynek pracy będzie oddziaływał na pracowników zza wschodniej granicy po zniesieniu wszystkich obostrzeń? O tym przekonamy się w niedalekiej przyszłości. Skoro jednak zdaniem większości pracodawców obostrzenia nie wpłynęły na zmniejszenie liczby pracowników z Ukrainy w ich firmach, to może oznaczać, że po uspokojeniu sytuacji polski rynek pracy zasili liczna grupa chętnych do pracy ze Wschodu.