Biedronka rozszerza współpracę z kadrą Biało-Czerwonych. Została oficjalnym dostawcą owoców i warzyw dla polskiej reprezentacji

0

Pod okiem nowego trenera, Portugalczyka Paulo Sousy polscy piłkarze szykują się do trzech marcowych spotkań w ramach eliminacji do przyszłorocznych mistrzostw świata w Katarze. Na trwające zgrupowanie kadry przed czwartkowym meczem z Węgrami trafiła pierwsza dostawa owoców i warzyw od sieci Biedronka, która – dzięki umowie podpisanej właśnie z Polskim Związkiem Piłki Nożnej – została oficjalnym dostawcą owoców i warzyw dla polskich piłkarzy. Największa sieć handlowa w Polsce od 11 lat jest oficjalnym sponsorem Biało-Czerwonych.

 To, jak jesteśmy przygotowani, okaże się na boisku, ale z naszej perspektywy zrobiliśmy w tym celu naprawdę wszystko. Mamy nowego trenera, są nowe oczekiwania, mamy bardzo dobrych piłkarzy – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Maciej Sawicki, sekretarz generalny Polskiego Związku Piłki Nożnej.

W przygotowaniach do meczów eliminacji polską kadrę wspiera Biedronka. Od teraz z dodatkowym tytułem oficjalnego dostawcy owoców i warzyw.

 Umowa podpisana pomiędzy Biedronką i PZPN poszerza zakres wsparcia dla drużyny narodowej o dostawy świeżych owoców i warzyw. Będziemy je dostarczać przy okazji każdego zgrupowania. W ten sposób do rzeszy naszych klientów, naszych Świeżoznawców i kilku tysięcy polskich dostawców i producentów rolnych dołączają teraz liderzy naszej drużyny, zgodnie z hasłem, że wszyscy jesteśmy drużyną narodową – mówi Maciej Łukowski, dyrektor Działu Zakupów i członek zarządu sieci Biedronka.

Polska kadra pod kierunkiem nowego trenera Paulo Sousy przygotowuje się już do trzech marcowych spotkań w ramach eliminacji do przyszłorocznego mundialu. Biało-Czerwoni 25 marca zmierzą się z Węgrami w Budapeszcie i będzie to jednocześnie debiut Portugalczyka na stanowisku selekcjonera. Trzy dni później, 28 marca Polacy podejmą Andorę na warszawskim stadionie Legii, a 31 marca rozegrają w Londynie mecz z Anglią.

 W przygotowaniu sportowca odpowiednia dieta jest kluczowa – dodaje Maciej Sawicki.

Na mocy umowy zawartej z PZPN Biedronka będzie pełnić rolę sponsora co najmniej do końca 2022 roku, czyli również podczas przyszłorocznych mistrzostw świata w Katarze.

 Będziemy wspierać naszą drużynę na wielu płaszczyznach – poczynając od świeżych owoców i warzyw, od polskich jabłek, które dotrą aż na finały mistrzostw Europy – po wsparcie emocjonalne, siedząc przed telewizorami i – miejmy nadzieję – również na trybunach stadionów – podkreśla Maciej Łukowski.

W ramach współpracy z PZPN Biedronka wspiera nie tylko kadrowiczów, lecz także szereg innych wydarzeń związanych z piłką nożną mających na celu popularyzację tego sportu. Sieć jest m.in. sponsorem Stowarzyszenia „Nadzieja na Mundial”, które organizuje mistrzostwa Polski oraz mistrzostwa świata dzieci z domów dziecka w piłce nożnej.

 Jesteśmy oficjalnym sponsorem polskiej reprezentacji już od 11 lat, ale to dotyczy nie tylko pierwszej reprezentacji. To dotyczy również Akademii Młodych Orłów, kadr młodzieżowych, jak i reprezentacji kobiet – wymienia członek zarządu sieci Biedronka.

 Dla PZPN współpraca z Biedronką ma bardzo duże znaczenie, bo po pierwsze, jesteśmy partnerami na dobre i na złe. Już od 11 lat pracujemy razem przy reprezentacji Polski, a od 2015 roku wspólnie rozwijamy też piłkę amatorską. Co ważne, Biedronka to bardzo duża firma, druga największa w naszym kraju i drugi największy pracodawca, a to też niesie za sobą pewną stabilizację, prestiż i zasięgi, które wspólnie generujemy – dodaje Maciej Sawicki.

Jak podkreślają przedstawiciele Biedronki, współpraca z polską kadrą jest kolejnym krokiem, chociażby po zachęcaniu do zakupów owoców i warzyw w akcjach lojalnościowych sieci, takich jak Gang Fajniaków, w konsekwentnym promowaniu prawidłowej diety opartej na owocach i warzywach.

Do 2030 roku energię w Polsce będzie produkować milion prosumentów. Dalszy rozwój mikroinstalacji będzie jednak wymagać dużych inwestycji w sieć

W zaktualizowanej strategii energetycznej PEP2040 rząd przyjął, że do końca tej dekady w Polsce energię będzie produkować już 1 mln prosumentów, czyli pięciokrotnie więcej niż w I połowie 2020 roku. W opinii Instytutu Obywatelskiego, think tanku PO, potrzebne jest większe wsparcie dla energetyki prosumenckiej i umożliwienie jej rozwoju również w domach wielorodzinnych i poza miejscem zamieszkania. Rozwój mikroinstalacji wymaga jednak równolegle pilnych inwestycji w sieć, żeby zapewnić jej efektywną pracę i pewność odbioru energii od prosumentów.

 W tej chwili nie mamy się już czego wstydzić, energetyka prosumencka w Polsce wypada nieźle. Chociaż jeśli popatrzymy na ogólną moc chociażby elektrowni wiatrowych czy słonecznych i porównamy Polskę np. do Niemiec, które mają podobne warunki klimatyczne, to wciąż nie wygląda za dobrze – ocenia w rozmowie z agencją Newseria Biznes Grzegorz Onichimowski, ekspert rynku energetycznego Instytutu Obywatelskiego, były prezes Towarowej Giełdy Energii.

Z danych Polskiego Towarzystwa Przesyłu i Rozdziału Energii Elektrycznej wynika, że w Polsce od ponad dwóch lat widać bardzo dynamiczny wzrost liczby mikroinstalacji przyłączonych do sieci przez operatorów systemów dystrybucyjnych (OSD). Od początku 2019 do końca 2020 roku ich liczba wzrosła o 774 proc. przy jednoczesnym prawie dziewięciokrotnym wzroście mocy zainstalowanej w mikroinstalacjach.

Tylko w ubiegłym roku operatorzy systemu dystrybucyjnego przyłączyli do swoich sieci ponad 303 tys. nowych mikroinstalacji o łącznej mocy ponad 2 GW. Rekordowy okazał się czwarty kwartał ub.r., w którym OSD podłączyli do sieci więcej mikroinstalacji (prawie 100,6 tys.) niż w całym poprzednim roku. W sumie na koniec 2020 roku w Polsce funkcjonowało już prawie 457,5 tys. mikroinstalacji (wzrost aż o 196 proc. względem końca 2019 roku) o łącznej mocy ponad 3 GW.

Polskie Towarzystwo Przesyłu i Rozdziału Energii Elektrycznej również wskazuje, że szybki przyrost mikroinstalacji generuje wyzwania dla operatorów sieci, którzy muszą się zmierzyć z dużą liczbą nieregularnie pracujących źródeł energii. Dlatego równolegle pilnie potrzebne są nakłady na inwestycje, żeby zapewnić bezpieczną i efektywną pracę sieci oraz pewność odbioru energii z mikroinstalacji prosumenckich.

 Ta sieć w obecnym stanie po prostu nie będzie w stanie odebrać więcej energii płynącej z energetyki prosumenckiej. Dlatego teraz główne inwestycje ze środków europejskich – czy to z Funduszu Modernizacji, czy z Funduszu Odbudowy – powinny być skierowane właśnie na infrastrukturę. Same panele PV każdy może sobie kupić, ale chodzi o to, żeby potem ta energia rzeczywiście została od prosumenta odebrana – zastrzega Grzegorz Onichimowski.

Jak podkreśla, dziś na rozwój fotowoltaiki w dużej mierze mają wpływ coraz wyższe ceny energii, które skłaniają odbiorców do szukania sposobów na oszczędności. I to właśnie stan sieci energetycznych, szczególnie niskich napięć, jest jednym z hamulców rozwoju energetyki prosumenckiej. Drugim są obowiązujące w Polsce rozwiązania ustawowe, które zawężają energetykę prosumencką głównie do posiadaczy domów jednorodzinnych. Według Instytutu Obywatelskiego, think tanku Platformy Obywatelskiej, potrzebne są narzędzia, które umożliwią korzystanie z instalacji OZE również m.in. mieszkańcom bloków.

– Prosument zbiorowy to po prostu mieszkaniec budynku wielolokalowego, czyli np. bloku, który będzie korzystał ze wspólnej instalacji położonej na dachu czy zadaszeniu parkingu osiedlowego i będzie mógł rozliczać swoje zużycie energii w odniesieniu do generacji umieszczonej w tym budynku – wyjaśnia ekspert ds. energetycznych Instytutu Obywatelskiego. – O ile w przypadku prosumentów zbiorowych można mówić o tzw. autoprodukcji – czyli produkujemy u siebie i dla siebie, w związku z czym nie ponosimy np. opłat sieciowych, o tyle prosument wirtualny takie opłaty będzie już ponosił, ponieważ on będzie po prostu inwestował w instalacje energii odnawialnej położone gdziekolwiek, niekoniecznie u siebie.

Koncepcja tzw. wirtualnego prosumenta zakłada, że mogą zostać nimi również te podmioty, które nie mają gdzie wybudować własnego źródła OZE i nie mają miejsca na własną instalację fotowoltaiczną. Na początku ubiegłego roku taką możliwość wdrożyła już Litwa, a jak wynika z raportu EY („Koncepcja zmian regulacji wspierających rozwój energetyki prosumenckiej”), podobne rozwiązania działają już m.in. w USA, Grecji, na Cyprze, we Włoszech i Francji, gdzie pilotaż takiego rozwiązania prowadzi koncern EDF.

Instytut Obywatelski postuluje także urynkowienie modelu energetyki prosumenckiej. Zamiast obowiązkowego opustu prosument miałby swobodę zawierania umowy ze spółką obrotu na opust lub inne, również finansowe, rozliczenia energii pobranej i wysłanej do sieci.

– Od dwóch lat obowiązuje dyrektywa Unii Europejskiej o wspólnym rynku energii elektrycznej, w której prosumentom poświęcono sporo miejsca. W związku z tym można już dzisiaj myśleć o prawdziwych, biznesowych rozwiązaniach uwzględniających, np. tokenizację energii, rynki peer-to-peer, opartych na technologii blockchain etc. Trzeba tylko uwolnić to pod względem ustawowym, żeby wszystkie tego typu formy biznesu były możliwe, a wtedy – jak wiadomo z ostatnich 30 lat historii Polski – zawsze znajdzie się ktoś, kto tę możliwość wykorzysta – podkreśla Grzegorz Onichimowski.

W ramach urynkowienia modelu Instytut Obywatelski proponuje również możliwość odstępowania wytworzonej energii, jej sprzedaży lub wymiany np. na sąsiedzkich platformach czy rynkach lokalnych, a także wprowadzenie zachęt do magazynowania energii. Jedną z propozycji jest także uchylenie reguły 10H dotyczącej umieszczania elektrowni wiatrowych w odległości od zabudowań mieszkalnych nie mniejszej niż dziesięciokrotność wysokości wiatraków. PO uważa ją za niszczącą najtańsze i najbardziej efektywne źródła OZE w Polsce. Uchylenie tej zasady i uchwalenie ustawy o prosumentach wirtualnych umożliwiłoby budowę instalacji OZE dla całych społeczności, które chcą wspólnie podjąć się takiej inwestycji, a następnie korzystać z produkowanej tam energii.

Gdyński port notuje rekordowy ruch mimo pandemii. W tym roku ruszy nowy terminal do obsługi promów, a planowane są już kolejne wielkie inwestycje

Kłajpeda i Gdynia to dwa porty na Bałtyku, które mimo pandemii odnotowały znaczące wzrosty przeładunków. Gdyński port zakończył rok na prawie 3-proc. plusie. Inwestycyjnym priorytetem w kolejnych miesiącach będzie zakończenie prac nad nowym terminalem promowym. Władze portu rozmawiają już o współpracy z kolejnymi operatorami. Długofalowo kluczowa dla rozwoju Gdyni będzie budowa Portu Zewnętrznego, m.in. z nowym terminalem kontenerowym. W ostatnich miesiącach światowe konsorcja złożyły swoje oferty na ten projekt, a wybór wykonawcy powinien się zakończyć w tym roku.

– Pandemia zmieniła rok temu cały świat, ucierpiały gospodarki w różnych branżach. Natomiast okazuje się, że pandemia nie miała aż tak dużego wpływu na prace gdyńskiego portu. Odnotowaliśmy przyrost ładunków, które zawitały do niego w roku 2020 w stosunku do rekordowego roku 2019. Było więc wbrew pozorom lepiej, niż się spodziewaliśmy – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Adam Meller, prezes Zarządu Morskiego Portu Gdynia.

Gdyński port zanotował 2,9 proc. wzrostu przeładunków. Ten wynik daje mu drugą pozycję w zestawieniu TOP 10 największych portów na Bałtyku w 2020 roku opracowanym przez firmę Acia Forum. Nieco większą dynamikę – o 3,3 proc. – odnotowała litewska Kłajpeda, a trzeci w rankingu rosyjski Sankt Petersburg w zasadzie utrzymał swój rezultat z 2019 roku (wzrost był o 0,01 proc.). Dla porównania port w Gdańsku zanotował spadek o 7,2 proc.

W ubiegłym roku najmocniej rosły przeładunki zboża (o 68,6 proc.). Ważny był także wzrost w liczbie przeładowanych kontenerów – o 0,9 proc. w skali roku, co plasuje Port Gdynia na drugim miejscu wśród największych portów kontenerowych na Bałtyku.

 Dzisiejsze wyniki portu są niezwykle satysfakcjonujące. Notujemy dwucyfrowe wzrosty w stosunku do roku ubiegłego, mimo że dalej jesteśmy w pandemii. To świadczy o tym, że gospodarka znajduje się w dosyć dobrej kondycji – wyjaśnia Adam Meller. – Zaskoczyły nas w tym roku przyrosty w liczbie przeładowywanych kontenerów. To jest 10-proc. wzrost w stosunku do roku ubiegłego. Dużą satysfakcję daje nam przeładunek paliw i drobnicy. To są grupy ładunkowe, w których nastąpił największy przyrost.

– To jest kolejny bardzo dobry rok, kiedy notujemy bardzo wysokie przychody, pomimo pandemii. Udało nam się obronić poziom przychodów i zysk netto jest na bardzo zadowalającym poziomie 59 mln zł. To są dane wstępne, jesteśmy jeszcze przed zatwierdzeniem wyniku, ale myślę, że możemy już mówić o tych liczbach – podkreśla Maciej Bąk, wiceprezes i dyrektor ds. finansowych Zarządu Morskiego Portu Gdynia.

Kluczowa dla dalszego rozwoju przeładunków będzie budowa Portu Zewnętrznego, która – jak podkreślają przedstawiciele ZMPG – wpisuje się w szacunek do ojcowizny wielkich budowniczych Eugeniusza Kwiatkowskiego i inż. Tadeusza Wendy. Projekt ten – najważniejszy w historii portu – obejmuje budowę nowego pirsu portowego, na którym zostanie zlokalizowany terminal kontenerowy oraz infrastruktura do innych funkcji, np. port instalacyjny do budowy morskich farm wiatrowych.

– Wchodzimy w zasadniczy etap tej inwestycji. Ogłosiliśmy nabór na inwestorów prywatnych, mamy trzech oferentów, którzy są zainteresowani dalszą rozmową z nami – wyjaśnia Maciej Bąk. – Kolejny etap to dialog konkurencyjny. W jego wyniku wyłonimy ostatecznego oferenta, z którym będziemy podpisywać umowę. Przewidujemy, że potrwa to do końca tego roku. Potem czeka nas sam projekt na Port Zewnętrzny, co potrwa dobre dwa lata. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z naszymi planami, to inwestycja zakończy się w 2028 roku.

Na funkcjonowanie Portu Zewnętrznego wpływ będą miały inwestycje infrastrukturalne już dziś realizowane na terenie gdyńskiego portu. To m.in. warta 673 mln zł budowa nowych falochronów jako infrastruktury dostępowej czy placów składowych na zapleczu portu. W planach jest także budowa Drogi Czerwonej, która będzie łączyć Port Zewnętrzny z autostradą A1 oraz drogami ekspresowymi S6 i S7. Całkowita wartość inwestycji infrastrukturalnych to ponad 4 mld zł.

– Jesteśmy gotowi na to, aby obsługiwać polski offshore, czyli umożliwić firmom deweloperskim korzystanie z portu instalacyjnego, który byłby zlokalizowany w Gdyni. Czeka nas wiele pracy, ale jeszcze więcej satysfakcji – mówi prezes gdyńskiego portu. – Chcielibyśmy, aby przyszłoroczne obchody 100-lecia Portu Gdynia odbiły się szerokim echem. Żeby ten port wszedł w drugie 100-lecie z dużym przytupem.

W tym roku priorytetem inwestycyjnym będzie zakończenie prac nad nowym terminalem promowym. Nowy obiekt będzie mógł obsługiwać promy o długości 240 m i zapewni krótszy czas ich obsługi oraz zasilanie z nabrzeża energią elektryczną podczas postoju, tak by zgodnie z ideą „green port” promy były zeroemisyjne. Na ukończeniu są już budynek terminalu, magazyn i galeria pasażerska.

– To zupełnie nowy budynek, nowa jakość, który planujemy oddać już w połowie tego roku – wskazuje dyrektor ds. finansowych Portu Gdynia. – Terminal promowy daje nam dużo lepsze możliwości przyjęcia operatorów. Poza Steną Line rozmawiamy też z innymi operatorami, którzy są zainteresowani współpracą. Ten terminal pozwoli na obsługę co najmniej dwóch operatorów, jednak sięgamy dalej z naszymi planami. Zakładamy, że będzie możliwe operowanie również kolejnych operatorów, jeśli uda nam się powiększyć teren, który bezpośrednio przylega do tej inwestycji.

Roboty towarzyszące są coraz bardziej zaawansowane, jednak muszą nauczyć się odczytywać ludzkie emocje. W przyszłości mogłyby odciążyć system opieki zdrowotnej

Roboty wyposażone w sztuczną inteligencję mogą usprawnić nasze życie codzienne. Roboty społeczne mogą znacznie odciążyć system opieki zdrowotnej np. w obrębie opieki senioralnej. Na razie urządzenia są jednak zdolne do wykonywania jedynie zaprogramowanych zadań. Zaczynają też uczyć się interpretowania zachowań podopiecznych czy wykrywać niepokojące zdarzenia. Wciąż jednak brakuje im możliwości związanych z umiejętnością budowania z człowiekiem relacji odpowiadających wzorcom przyjaźni.

– Robotyka, zwłaszcza społeczna, jest ciągle w powijakach. Wiele projektów było już proponowanych, wielu z nich nie udało się z powodzeniem skomercjalizować. Robotyka ma szerokie zastosowanie od kilkudziesięciu lat w przemyśle, niemniej łącząc i sztuczną inteligencję, i technologie robotyczne, wierzymy, że możemy też usprawnić nasze życie codzienne – mówi w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Innowacje Paweł Zarzycki, prezes zarządu SmartLife Robotics. – Roboty już teraz, a przynajmniej w niedalekiej przyszłości mogłyby wnieść dużą wartość w obrębie kilku nisz. To edukacja, a dalej opieka nad osobami starszymi, osobami, które nie wymagają hospitalizacji, ale które przebywają w izolacji, chociażby z powodu pandemii czy z powodu pogorszonego stanu zdrowia.

Dostępne obecnie na rynku roboty społeczne przeznaczone do sprawowania opieki senioralnej są najczęściej wyposażone w funkcje umożliwiające kontrolowanie, co dzieje się w danym momencie z seniorem, i wspierające opiekuna w sposób fizyczny.

Izraelski start-up opracował blat ElliQ wyposażony w robotyczne urządzenie, przypominające lampę, oraz tablet. Robot może kontrolować zachowanie seniora i warunków środowiskowych. Może ponadto odbierać maile, puszczać muzykę, przypominać o wzięciu leków, a także wydawać sugestie związane z aktywnością fizyczną. Z kolei iPal to humanoidalny robot-opiekun służący dzieciom i osobom starszym jako towarzysz społeczny, edukator i monitor bezpieczeństwa. Technologia umożliwia mu nagrywanie obrazu i dźwięku. Członkowie rodziny mogą obserwować podopiecznego i komunikować się z nim. iPal może również, w razie niepokojących sytuacji, zaalarmować służby ratownicze. Za pomocą czujników dotykowych wyczuwa też fizyczną interakcję.

– Osoby, które żyją samotnie, często nie potrzebują opieki klinicznej, ale stałego dozoru, kogoś, kto będzie je obserwował, a jeśli jest potrzeba, wezwie profesjonalną pomoc. Nie do przecenienia jest efekt poczucia samotności. Ludzie są istotami społecznymi i samotność dokucza wszystkim w każdym wieku. Z roku na rok rośnie liczba osób starszych i samotnych – wskazuje Paweł Zarzycki.

Sztuczna inteligencja nie jest jednak na razie na tyle zaawansowana, by wchodzić z seniorami w relacje odpowiadające klasycznym wzorcom przyjaźni.

– Dzisiaj, gdy człowiek wchodzi w interakcje z takim urządzeniem jak Amazon Alexa, ta komunikacja jest transakcyjna. Wydajemy komendę, urządzenie nam odpowiada. Na co dzień tak się nie komunikujemy, ta komunikacja jest dużo bogatsza. Jesteśmy preprogramowani biologicznie, żeby wykorzystywać te mechanizmy na bardzo różnych poziomach z uwzględnieniem także takich elementów jak emocje – mówi prezes zarządu SmartLife Robotics.

Roboty społeczne mogą też być jednak wykorzystywane do odciążania pracowników od fizycznie wymagających lub monotonnych czynności. Przykładem może być robot pielęgniarski ROBEAR. Może on podnosić pacjenta i sadzać na wózku inwalidzkim lub podtrzymywać go, gdy podopieczny może stać samodzielnie z niewielką pomocą. Dzięki czujnikom dotykowym może on wykonywać zadania wymagające użycia dużej siły, ale w sposób bezpieczny dla człowieka.

– Robotem społecznym może być robotyczna pielęgniarka czy lekarz w szpitalu, robotyczny robotnik na budowie, który potrafi współpracować zarówno z kierownikiem budowy, jak i kolegami, którzy razem z nim pracują, czy w końcu robotyczny laborant w laboratorium, który będzie potrafił efektywnie współpracować w zespole – wymienia Paweł Zarzycki.

Tlenoterapia hiperbaryczna może odwrócić proces starzenia. Już dziś takie zabiegi są wykorzystywane w leczeniu stanów zapalnych i trudno gojących się ran

Regularne korzystanie z komór hiperbarycznych prowadzi do znacznego wydłużenia telomerów w chromosomach, które normalnie, w wyniku procesu starzenia, zaczynają się skracać – twierdzą naukowcy z Izraela. Z ich badań wynika, że tlenoterapia hiperbaryczna może odwracać starzenie się komórek. Obecnie komory hiperbaryczne wspomagają leczenie przewlekłych chorób zapalnych i ran, które trudno się goją. Tlenoterapia badana jest też pod kątem leczenia powikłań po COVID-19.

– Korzystanie z komór hiperbarycznych wydłuża telomery na końcu chromosomów, które z wiekiem zaczynają się skracać. Mogą się wydłużyć nawet o 36 proc. Dzięki temu komórki krwi nie starzeją się albo wolniej się starzeją. Co ciekawe, systematyczne uprawianie sportu przez osoby starsze potrafi wydłużyć te telomery tylko o około 10–20 proc. Można więc śmiało powiedzieć, że komory hiperbaryczne spowalniają proces starzenia – przekonuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Innowacje Adam Cegielski, prezes OMIOXY.

Odkrycia tego dokonali naukowcy z Uniwersytetu w Tel Awiwie i Shamir Medical Center w Izraelu. Badaniu zostało poddanych 35 zdrowych osób w wieku powyżej 64 lat. W okresie 90 dni przeprowadzono u nich serię 60 sesji tlenoterapii hiperbarycznej. Od każdego uczestnika została pobrana próbka krwi przed, w trakcie i po zakończeniu serii oraz po nieco dłuższym czasie od końca terapii. Po przeanalizowaniu komórek i porównaniu wyników doszli oni do wniosku, że proces starzenia nie tylko został spowolniony, ale wręcz odwrócony. Odkrycie to może być przełomowe, jednak już dziś tlenoterapia hiperbaryczna wspomaga leczenie różnych chorób.

–  Do komory wchodzimy po to, żeby dotlenić organizm i dostarczyć tlen w miejsca, gdzie na co dzień nie jest się w stanie przedostać, na przykład z uwagi na stan zapalny, słabe ukrwienie organów czy w stanie po złamaniu kości. W zasadzie wszędzie, gdzie występuje stan zapalny, korzystanie z komór hiperbarycznych przyspiesza powrót do zdrowia – wskazuje Adam Cegielski.

Naukowcy z Uniwersytetu w São Paulo przeprowadzili badanie, w ramach którego tlenoterapii hiperbarycznej poddanych zostało 29 pacjentów zmagających się z przetokami jelitowo-skórnymi i piodermią zgorzelinową, czyli powikłaniami towarzyszącymi chorobie Leśniowskiego-Crohna. Po przeprowadzeniu 829 dwugodzinnych sesji 72 proc. pacjentów uzyskało zadowalające rezultaty. U 65 proc. osób udało się wygoić zmiany zapalne jelit, u 100 proc. zwalczyć piodermię zgorzelinową, a u 91 proc. zamknąć lub znacznie ograniczyć aktywność przetok.

Właściwości komory hiperbarycznej zaczęto też wykorzystywać w leczeniu osób zakażonych koronawirusem. Naukowcy z Sklifosovsky Institute for Emergency Medicine w Moskwie prowadzą badania kliniczne nad wykorzystaniem komory do leczenia skutków niedotlenienia u chorych, którzy wymagają intubacji.

– W komorze hiperbarycznej panuje podwyższone ciśnienie. Tlen dodatkowo zaczyna rozpuszczać się w osoczu krwi i jest go więcej w całym naszym organizmie. Przechodzi on do wszystkich komórek i między komórkami oraz dociera w takie miejsca, gdzie na co dzień krwinka czerwona by się nie zmieściła, bo tlen w formie rozpuszczonej jest wielokrotnie mniejszy niż taka krwinka – tłumaczy prezes OMNIOXY.

Standardowo sesja w komorze hiperbarycznej trwa około godziny. Pacjent nie musi się specjalnie do niej przygotowywać, jedynie mieć na sobie ubranie wykonane z bawełny. Podczas sesji ciśnienie panujące w komorze wzrasta do 1,3–1,5 atmosfery.

– W tym czasie zatykają nam się uszy, podobnie jak przy lądowaniu samolotem. Jak już to ciśnienie wzrośnie, co trwa około 9 minut, czujemy się tak, jakbyśmy byli w warunkach naturalnych. Nie czujemy wzrostu ciśnienia, nie czujemy jakiegoś parcia, tak jak w samolocie. Czuć tylko tę zmianę ciśnienia. Odbywa się zabieg i potem jest dekompresja. Wychodzimy, czując się lepiej – mówi Adam Cegielski.

Według Market Data Forecast światowy rynek urządzeń do tlenoterapii hiperbarycznej był w 2020 roku wyceniany na niemal 174 mln dol. Do 2025 roku ma wzrosnąć do ponad 247 mln dol.

Jak usprawnić komunikację z klientami?

Prowadzenie sklepu internetowego to dziś nie lada wyzwanie. Przedsiębiorcy codziennie stają przed masą wyzwań związanych z dynamicznymi i czasem zaskakującymi zmianami na rynku. Pandemia wymusiła na nas szybsze przeniesienie swojego interesu do sieci. Ci, którzy dotąd się wahali, ostatecznie zdecydowali, że teraz lub nigdy. Jak odnaleźć się w tej nowej rzeczywistości? Jak dotrzeć do klientów przy tak dużej konkurencji i utrzymywać z nimi dobre relacje? Radzenie sobie z tymi problemami wymaga od nas nie tylko nerwów ze stali, ale też umiejętności korzystania z dostępnych na rynku narzędzi, które pomogą nam usprawnić pracę i podejść do tematu w sposób elastyczny i efektywny.

Jakie rozwiązanie wybrać?

Jesteśmy bombardowani setkami różnych ofert i propozycjami wielu nowoczesnych narzędzi, z których spora cześć jest dla przedsiębiorców zdecydowaną nowinką technologiczną. Jak zatem poradzić sobie w tej sytuacji i wybrać trafnie? Co jest warte naszych pieniędzy, a co niepotrzebnie przepali budżet? Wszyscy pragniemy przecież, by inwestycja sprawdziła się jako funkcjonalne rozwiązanie i pomogła nam w codziennej pracy? Kontakt z klientem to jedna z najważniejszych płaszczyzn naszej działalności internetowej i jednocześnie miejsce, w którym dochodzić może do sporej ilości problemów i niedogodności. W skrajnych przypadkach może to prowadzić nawet do utraty klienta. Wychodząc naprzeciw tym wyzwaniom opracowano system Thulium, który stanowi kompleksowe rozwiązanie ułatwiające całościowy kontakt na linii firma-klient. Pomaga on rozwiązać wielorakie problemy, z którymi borykają się dziś sklepy internetowe.

Dopasowane do Twoich potrzeb

Każdy właściciel pragnie zastosować u siebie rozwiązanie, które nie tylko usprawni działanie, ale poprzez to ułatwienie pozwoli mu zarabiać więcej pieniędzy. Elastyczne narzędzia systemu Thulium z łatwością dopasują się do specyfiki Twojej działalności i potrzeb waszych klientów. Składa się na niego cały szereg rozwiązań komunikacyjnych – telefoniczna obsługa klienta, czat firmowy, obsługa Messengera, IVR, infolinia oraz helpdesk system. Cała komunikacja zebrana w jednym miejscu, by maksymalnie uprościć Twoje rozmowy z klientami i wykluczyć wszelkie nieporozumienia po drodze. jednym z filarów systemu Thulium jest helpdesk system , który w sprawny sposób pomoże Ci zorganizować obsługę emaili. Prywatne skrzynki mailowe nie dają odpowiedniej kontroli nad obsługą emaili, nie pozwalają też wykorzystać potencjału, jakim jest praca zespołu, zamiast pracy jednej osoby.

Jak działa helpdesk?

Helpdesk system zapewnia dostęp do przychodzących maili dla całego zespołu. Nie ma więc problemu z zastąpieniem kogoś, kto jest nieobecny w pracy, gdyż z łatwością uzyskujemy dostęp do całej historii kontaktu z danym klientem, łącznie z czatami i kontaktem telefonicznym. Przepływ informacji jest więc niemal natychmiastowy i prosty. Jest to wielkie ułatwienie również wtedy, gdy dany pracownik musi zająć jakimś palącym problemem i zastąpić musi go ktoś z zespołu. Dzięki helpdesk system masz szybki i wygodny dostęp do danych na temat tego, kto nad czym pracuje, na jakim jest etapie, jak długo klient oczekuje na odpowiedź. Pomoże Ci to usprawniać pracę zespołu i optymalizować wspólne wysiłki.

Jak wybrać najlepsze etykiety?

Wybierając etykietę, zwróć uwagę na środowisko, na które będzie narażony produkt, kształt opakowania, sposób jego obsługi i metodę umieszczenia nalepki. Pamiętaj również, aby uwzględnić możliwości magazynowe, wymagania prawne i budżet. Rynek docelowy i sposób zakupu powinny wpływać na decyzje dotyczące etykietowania. W końcu etykietki, podobnie jak opakowanie, pozwalają przyciągnąć uwagę potencjalnych klientów. Sprawdź, czym kierować się podczas zamawiania etykiet!

Na jakiej powierzchni chcesz przykleić etykietę?

Zastanów się, na czym chcesz nakleić etykietę. Większość etykietek można przykleić na standardowym wyposażeniu laboratoryjnym, takim jak plastikowe i szklane probówki, butelki, czy torby. Jeśli zamierzasz umieścić etykietę na metalowym stojaku, zamrażarce, bloczku parafinowym lub krioprobówce, skorzystaj z pomocy specjalisty. Upewnij się, że wybrana etykietka nie odklei się w najmniej oczekiwanym momencie. Zastanów się również, czy powierzchnia jest płaska, czy zakrzywiona, gładka, czy szorstka. Pomyśl, czy interesuje Cię trwały, czy usuwalny klej.

etykiety wodoodporne
Jak wybrać odpowiedni materiał?

Etykiety można nakładać ręcznie lub maszynowo, dlatego wybierając materiał, zwróć uwagę na sposób aplikacji. Zamawiając papierowe etykietki, upewnij się, że można ja łatwo przykleić. Sprawdź też, czy poradzą sobie w danych warunkach. Pamiętaj, aby ostrożnie przyklejać etykiety, tak, aby nie powstawały na nich pęcherzyki. Zanim złożysz zamówienie, zastanów się, jak wygląda cykl życia produktu. Pomyśl, z jaką temperaturą i wilgotnością będą musiały sobie poradzić Twoje etykiety.

Modele papierowe najlepiej sprawdzą się w czystym, suchym i ciepłym środowisku, z kolei wersje laminowane można przykleić na zimne lub mrożone produkty. Butelki na wino, które dość często wkłada się do wiaderek z lodem, wymagają specjalnych etykiet. Jeśli Twoje produkty narażone są na wysokie temperatury, zdecyduj się na wytrzymałe poliestrowe etykiety.

Nowoczesna drukarnia etykiet proponuje wersje w różnych kolorach i rozmiarach, dzięki czemu na pewno znajdziesz coś dla siebie. Decydując się na konkretny materiał, weź pod uwagę, czy opakowanie jest płaskie, zakrzywione, okrągłe itp.

Jak wybrać etykiety na wino?

Każdy szczegół, który umieścisz na etykiecie, wiele mówi o Twoim winie. Może przekonać klientów do zakupu Twojego wina, a nie konkurencji. Zanim złożysz zamówienie, zastanów się, czego oczekuje Twoja grupa docelowa. Czy kupując wino, klienci zwracają uwagę na etykietę, czy smak, a może jedno i drugie? Po drugie, zdecyduj, co chcesz, aby Twoja etykieta mówiła o Twoim trunku. Zastanawiasz się, jak zaciekawić klientów? Możesz umieścić na etykiecie przepis lub wskazówki, z czym połączyć dane wino. Wiadomość, którą zamierzasz skierować do swoich odbiorców, pomoże Ci zdecydować o takich szczegółach jak wielkość czcionki i kombinacja kolorów.

Kiedy warto zamówić etykiety wodoodporne?

Jeśli produkujesz przybory toaletowe, takie jak mydło, szampon, krem do golenia, żel pod prysznic, wybierz wodoodporne etykiety. Dzięki temu masz pewność, że nie zaszkodzi im wilgoć. Zamieść na nich listę składników i sposób użycia, aby pokazać klientom, że dbasz o ich potrzeby. Wodoodporne etykiety można nakleić na napoje, sprzęt plażowy i produkty kempingowe.

Wsparcie przedsiębiorców w pandemii – ponad 6000 spraw prowadzonych przez Rzecznika MŚP w 2020 r.

W 2020 r. roku Biuro Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców prowadziło ponad 6200 spraw w obronie przedsiębiorców. To wzrost o 165% w porównaniu do roku poprzedniego – wynika z raportu ”Wsparcie przedsiębiorców w trakcie pandemii. Sprawozdanie z działalności Rzecznika MŚP w 2020 r.”, zaprezentowanego podczas konferencji prasowej Rzecznika MŚP w dniu 24 marca br. – Myślę, że w tym trudnym okresie pandemii i ograniczeń stanęliśmy na wysokości zadania. Bardzo dużo spraw udało się załatwić pozytywnie. Obecnie spływa do nas 500 wniosków w tygodniu. Widać, że jest zapotrzebowanie na pracę Rzecznika MŚP – powiedział podczas konferencji Adam Abramowicz, rzecznik i małych przedsiębiorców.

Wybrane działania Rzecznika MŚP w 2020 r.

Podczas konferencji zaprezentowano najważniejsze dane, opinie i interwencje z przygotowanego przez Biuro Rzecznika MŚP raportu za rok 2020. Wynika z niego, że Rzecznik MŚP prowadził w zeszłym roku ponad 6,2 tys. spraw w obronie przedsiębiorców. To wzrost o 165% w stosunku do roku poprzedniego. Wskazano także, że liczba korespondencji w ramach prowadzonych spraw wyniosła niemal 15 tys. w porównaniu z 5,5 tys. w roku 2019 r. Sprawozdanie zawiera także dane o Radzie Przedsiębiorców przy Rzeczniku MŚP. W roku 2020 w jej skład wchodziły 274 organizacje (163 rok wcześniej). Odbyło się aż 120 posiedzeń Zespołów Roboczych w ramach Rady Przedsiębiorców.

Wśród najważniejszych działań Rzecznika MŚP w roku 2020 można wymienić także:

– 9 podpisanych porozumień o współpracy z partnerami zewnętrznymi (m.in. Prokuratorią Generalną RP, Szefem Krajowej Administracji Skarbowej),

– apel do samorządów ws. zwolnienia przedsiębiorców z opłat czynszowych, na który odpowiedziało kilkadziesiąt samorządów,

– zawieszenie obowiązku wykonywania okresowych badań lekarskich pracowników w okresie pandemii wskutek interwencji Rzecznika MŚP,

– uwzględnienie postulatu Rzecznika MŚP do Minister Rozwoju z propozycją, aby mikroprzedsiębiorcy zostali zwolnieni z obowiązku składania wniosku o umorzenie mikropożyczki,

– apel Rzecznika MŚP do kierowników urzędów państwowych i samorządowych o zapewnienie ciągłości działania w czasie pandemii,

– skuteczną interwencję ws. kary pieniężnej dla kosmetyczki z Koszalina za rzekome naruszenie ograniczenia prowadzenia działalności,

– prolongatę terminu zakupu kas online dla branży HoReCa.

Nasza działalność w zeszłym roku była niezwykle intensywna. To wynikało z trudnego okresu pandemii, a jako Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców stanąłem przed trudnym zadaniem. Nie zamknęliśmy urzędu ani na jeden dzień. Cały czas byliśmy w gotowości, dostępni do pomocy przedsiębiorcom, aby jak najmniej dotkliwie mogli przejść przez ten okres – powiedział Adam Abramowicz, rzecznik małych i średnich przedsiębiorców na początku konferencji.

Wybrane interwencje i działania Wydziału Interwencyjno-Procesowego:

– przygotowanie raportu nt. systemu SENT,

– postępowania KKS,

– interwencja ws. akcyzy na piwa smakowe,

– akcja informacyjno-organizacyjna #RatujBiznes, skierowana do przedsiębiorców. W akcję włączyło się ponad 400 kancelarii, oferujących bezpłatną pomoc przedsiębiorcom,

– działania Rzecznika pozwoliły na zwiększenie świadomości wśród przedsiębiorców, co przełożyło się m.in. na znacznie sprawniejsze przeprowadzenie programu 2.0.

W Wydziale Interwencyjno-Procesowym oraz w czterech oddziałach terenowych zarejestrowano 2831 spraw. To wzrost o 153% w stosunku do roku poprzedniego.

Statystyki pokazują jasno, że rok 2020 był rekordowy w naszej działalności. Związane jest to z tym, że ilość problemów przedsiębiorców z urzędami, i nie tylko, jest bardzo duża – mówił o interwencjach Wydziału Interwencyjno-Procesowego Jacek Cieplak, zastępca rzecznika małych i średnich przedsiębiorców.

W zeszłym roku powstała także Rada Konsultacyjna, w skład której wchodziło 57 firm członkowskich.

–  Aby rozszerzyć kontakt z przedsiębiorcami postanowiliśmy założyć Radę Konsultacyjną przy Rzeczniku MŚP, która składa się z 16 zespołów. Jeden na każde województwo. W ich skład mają wchodzić firmy małe i średnie, ale też duże, ponieważ chcemy mieć bezpośredni kontakt z samymi przedsiębiorcami. W 2020 r. udało nam się założyć pięć takich zespołów. Obecnie mamy ich już dziewięć, które tworzy 119 firm członkowskich  – dodał Jacek Cieplak.

Wybrane wnioski i opinie w Wydziale Prawno-Legislacyjnym:

– Rzecznik MŚP zawnioskował do Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej o udzielenie wiążącej informacji co do możliwości skorzystania z tej pomocy również przez tzw. osoby „samozatrudnione”. Wskutek interwencji ustawodawca postanowił uściślić przepisy w kierunku wykładni zaproponowanej przez Rzecznika MŚP,

– Wniosek o otwarcie branży fitness od 4 maja 2020 r.,

– Rzecznik MŚP wystąpił do Prezesa Związku Powiatów Polskich o podjęcie działań umożliwiających rejestrację pojazdów używanych, sprowadzonych do kraju, jak i fabrycznie nowych, bez różnicowania nabywców i na równych warunkach,

– Rzecznik MŚP zaapelował do Głównego Inspektora Sanitarnego o zmianę wytycznych w kierunku zwiększenia liczby dzieci, jaka może przebywać w grupie przedszkolnej oraz zmniejszenie minimalnej powierzchni przestrzeni do wypoczynku, zabawy i zajęć dla dzieci w sali. W rezultacie GIS zwiększył dopuszczalną liczbę dzieci w grupie przedszkolnej i zmniejszył minimalną przestrzeń dla dzieci w Sali,

– Rzecznik MŚP ponownie wystąpił do Ministra Zdrowia w sprawie obowiązku zakrywania ust i nosa w miejscach ogólnodostępnych (np. sklepy) z pytaniem, czy planowane są zmiany legislacyjne w celu unormowania tego obowiązku w akcie rangi ustawowej,

– Art. 23 tzw. „ustawy o dobrym Samarytaninie” przewidywał pozbawianie przedsiębiorców pomocy publicznej w przypadku naruszenia ograniczeń epidemicznych. W ocenie Rzecznika MŚP w takiej sytuacji zasadne jest wyjaśnienie w drodze objaśnień prawnych, za naruszenie jakich obostrzeń i w jakich sytuacjach przedsiębiorcy mogą stracić wsparcie w postaci pomocy publicznej.

W zeszłym roku w Wydziale Prawno-Legislacyjnym podjęto 3371 spraw. To wzrost o 231% względem roku 2019.

Liczba spraw w Wydziale Prawno Legislacyjnym wzrosła lawinowo w 2020 roku i wzrasta nadal. Około 70 proc. spraw pochodzi z wniosków związanych z lockdownem i zamknięciami poszczególnych branż, a 30 proc. to sprawy związane z przedsiębiorczością – podkreślił dr n. pr. Marek Woch, Dyrektor Generalny w Biurze Rzecznika MŚP. 

Sprawozdanie z działalności Rzecznika MŚP obejmuje okres od 1 stycznia 2020 r. do 31 grudnia 2020 r.

Myślę, że w tym trudnym okresie pandemii i ograniczeń stanęliśmy na wysokości zadania. Cały czas jesteśmy z przedsiębiorcami. Bardzo dużo spraw udało się pozytywnie. (…) Obecnie spływa do nas 500 wniosków w tygodniu. Widać, że jest zapotrzebowanie na pracę Rzecznika MŚP – podsumował konferencję Adam Abramowicz, rzecznik i małych przedsiębiorców.

KNF wyraził zgodę na zakup pakietu akcji Tpay przez Bank Pekao

Komisja KNF jednogłośnie stwierdziła brak podstaw do zgłoszenia sprzeciwu wobec planowanego bezpośredniego nabycia 38,33% akcji Krajowego Integratora Płatności (Tpay) przez Bank Pekao. Spółki podpiszą umowę sprzedaży na przełomie I i II kwartału br.

Tpay – marka Krajowego Integratora Płatności i Bank Pekao – jedna z największych instytucji finansowych w Europie Środkowo-Wschodniej łączą siły na rynku e-commerce. W najbliższych tygodniach Tpay planuje podpisanie umowy sprzedaży mniejszościowego pakietu akcji Bankowi Pekao. Dzięki współpracy klienci obu instytucji skorzystają z narzędzi i produktów potrzebnych do rozwoju biznesu online.

W praktyce przedsiębiorcy współpracujący z obiema instytucjami otrzymają:

  • dostęp do bramki płatniczej online,
  • panel analityczny wbudowany w serwisie Pekao24, zbierający dane dotyczące transakcji online i offline (płatności kartą). Umożliwiający szybki wgląd w aktualne wyniki finansowe, bez konieczności samodzielnego monitorowania danych sprzedażowych z kilku źródeł,
  • dedykowaną atrakcyjną ofertę usług bankowych,
  • ofertę płatności odroczonych i pożyczek gotówkowych dla klientów indywidualnych realizujących płatności online.

Razem dla e-commerce

Połączone siły Tpay i Pekao pomogą polskim przedsiębiorcom w skalowaniu ich biznesów. Dzięki nowym możliwościom rozwoju w przestrzeni cyfrowej, 270 tys. klientów biznesowych Banku i 50 tys. firm współpracujących z Tpay, skorzysta z wypracowanej synergii. Tym bardziej, że według badań przeprowadzonych przez SW Research płatności online mają ogromne znaczenie. Okazuje się, że aż 80% internautów podczas zakupów najczęściej wybiera płatności natychmiastowe (np. przelew online, BLIK). Jednak, choć popularność szybkiego finalizowania zamówień konsekwentnie wzrasta, to e-klienci nie zawsze mogą robić zakupy zgodnie ze swoimi preferencjami. Dlatego odpowiadanie na aktualne potrzeby płatnicze Polaków jest jednym z największych priorytetów wielu przedsiębiorców.

Strategiczne partnerstwo Tpay i Pekao jest pierwszą współpracą tego typu w historii polskiego rynku – nadaje kierunek dalszemu rozwojowi cyfrowych płatności.

Jak morską energetykę wiatrową widzą autorzy Krajowego Planu Odbudowy?

Już okrzyknięty mianem przyszłego fundamentu polskiej energetyki — offshore — budzi ciekawość zarówno rządzących, jak i rynku. Czy mówiąc o morskich farmach wiatrowych, będziemy opierać się wyłącznie na przykładach z państw Europy Północnej i Zachodniej? Niekoniecznie. Przedstawiciele struktur unijnych już wycenili środki, które zostaną przeznaczone na polskie inwestycje, a autorzy Krajowego Planu Odbudowy wstępnie rozdysponowali przyszły zastrzyk gotówki. Czego możemy się spodziewać po krajowej interpretacji offshore’u?

Rzut na północ

Najpoważniejsze rozmowy o przyszłych inwestycjach w offshore przypadły na jesień 2020 roku. Dokładnie 25 września w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Pomorskiego podpisano deklarację powołania „Pomorskiej Platformy Rozwoju Morskiej Energetyki Wiatrowej na Bałtyku”. Co ważne, inicjatywę zapoczątkowali nie przedstawiciele trójmiejskiego biznesu, ani rząd centralny, a Rumia Invest Park — spółka celowa powołana przez gminę. Region ma zachęcać szerokie spektrum branż, które potencjalnie mogłyby inwestować w morskie farmy wiatrowe w polskiej strefie Bałtyku. Cel? Przygotowanie Pomorza do skali przedsięwzięcia, a ta jest jedną z bardziej okazałych, ponieważ chodzi o wybudowanie łącznie 6-GW obiektów. Termin? Pierwszy moduł kompleksu ma powstać do 2030 roku.

Porozumienie zainicjowane przez Rumię ma działać na rzecz wsparcia przedsiębiorców, rozwoju kontaktów gospodarczych, przygotowania kadry, wykorzystania potencjału badawczo-rozwojowego oraz budowy świadomości społecznej. Jak na razie, w skład zespołu wchodzą samorządowcy, przedstawiciele uczelni wyższych, organizacji branżowych i przedsiębiorcy. Pierwszy wniosek — w końcu idziemy w dobrym kierunku. Niemcy od ponad dwóch dekad łączą doświadczenia interdyscyplinarnych ośrodków. Austriacy (regionalni liderzy OZE) również korzystają z doświadczeń zarówno ekspertów rządu, instytutów badawczych, jak i krajowego biznesu. Jeśli polskie inwestycje offshore będą realizowane w zapowiadanym duchu, możemy się spodziewać naprawdę obiecującego rozdziału w historii lokalnej branży źródeł odnawialnych.

Szanse dla polskiej energetyki i rynku

W Rumii ma powstać Centrum Kompetencji Morskiej Energetyki Wiatrowej, które będzie szkolić kadry, a funkcję portu instalacyjnego będzie pełnić Gdynia. Decentralizacja inwestycji to kolejny sygnał dla krajowego rynku, że regiony zaczynają się mocno usamodzielniać w kwestii rozbudowy infrastruktury źródeł odnawialnych. Instalacje to również szansa dla 60-70 tys. pracowników w całym kraju. Zależy to oczywiście od planowanej skali realizacji (według samorządowców z Rumii, do 2040 roku realnym scenariuszem jest 12 GW; zdaniem Michała Kurtyki z Ministerstwa Klimatu — od 8 do 11 GW, co jest scenariuszem najbardziej zbliżonym do założeń Krajowego Planu Odbudowy). Kolejnym elementem, który dobrze wróży inwestycji jest współpraca międzynarodowa.

Pod koniec września w Szczecinie przedstawiciele Komisji Europejskiej oraz ministrowie z Polski, Danii, Finlandii, Estonii, Litwy, Łotwy, Niemiec i Szwecji podpisali „Deklarację Bałtycką na rzecz Morskiej Energetyki Wiatrowej”. Szczególnie korzystanie z doświadczeń państw nordyckich może przynieść pomorskim inwestycjom niemały powiew świeżości. To unikalne know-how przyda się również innym gałęziom źródeł odnawialnych, a polski rynek jest w stanie wejść na kolejny poziom odpowiedzialnej konsumpcji energetycznej. Czy tak się stanie? Całkiem możliwe, ponieważ oprócz farm morskich, środki unijne mają objąć cały obszar transformacyjny.

Liczby na morzu

Pod koniec lutego rząd przedstawił projekt Krajowego Planu Odbudowy. Według wstępnych szacunków, na odbudowę postcovidowej gospodarki Polsce ma przypaść 58 mld euro (23,9 mld dotacji i 34,2 mld pożyczek). Najwięksi beneficjenci? Właśnie zielone inwestycje oraz inicjatywy poprawiające efektywność energetyczną. W centrum zainteresowania autorów KPO znalazł się oczywiście offshore. Biorąc pod uwagę zastrzyk unijnych środków oraz inne źródła finansowania, ten obszar ma zyskać niebagatelne 437 mln euro (na poczet budowy farm i infrastruktury towarzyszącej). W projekcie moc zainstalowanych morskich farm wiatrowych do roku 2026 przewidywana jest na 2,6 GW, a zgodnie z polityką energetyczną Polski do 2040 roku krajowa moc offshore ma objąć 11 GW.

Co ważne, KPO przewiduje powstanie tzw. społeczności energetycznych. Tego typu podmiotów ma powstać 20 – będą to klastry energii, spółdzielnie energetyczne i zbiorowe porozumienia prosumentów. Ponadto, do 2030 roku kraju ma powstać do 300 lokalnych obszarów energetycznych, które będzie cechować zdolność do samobilansowania. Są to tylko niektóre plany Krajowego Programu Odbudowy, ale powtarzający się już motyw decentralizacji branży energetycznej oraz kompleksowe podejście do farm morskich jest naprawdę dobrym sygnałem dla potencjalnych inwestorów.

Holistyczna wizja rozwoju energetyki odnawialnej i angaż regionu oraz ścisła współpraca interdyscyplinarna. Te obszary to światełko w tunelu dla całej branży, a najbliższe 3 lata mogą stanąć pod znakiem naprawdę imponujących postępów — zarówno w kwestii rozbudowy krajowego zaplecza OZE, jak i redukcji dwutlenku węgla. Offshore jest wyłącznie przykładem trendu, który na dobre rozgaszcza się w Polsce. Miejmy nadzieję, że to nie koniec zaskoczeń w dziedzinie źródeł odnawialnych.

Autor: Sebastian Jabłoński — prezes Zarządu spółki Respect Energy.