Billennium otwiera biuro we Frankfurcie

Billennium, polska spółka dostarczająca rozwiązania oraz usługi IT dla biznesu, 1 marca otworzyła biuro we Frankfurcie nad Menem. Za rozwój nowego oddziału odpowiada Nina Nourafrouz, managerka z międzynarodowym doświadczeniem w dostarczaniu i wdrażaniu kompleksowych rozwiązań programistycznych.

Głównym celem powstania Billennium GmbH jest wzmocnienie pozycji firmy w regionie DACH (Niemcy, Austria, Szwajcaria, Liechtenstein). Billennium od wielu lat dostarcza swoje usługi i rozwiązania organizacjom działającym na tych rynkach, a otwarcie nowego oddziału zwiększy lokalne zaangażowanie firmy w przeprowadzanie klientów przez proces cyfrowej transformacji i wsparcie ich bieżących potrzeb IT. Jest to kontynuacja strategii międzynarodowego rozwoju spółki, która do tej pory posiadała swoje oddziały zagraniczne w Malezji, Indiach i Stanach Zjednoczonych.

Rozwój Billennium GmbH został powierzony Ninie Nourafrouz, która w nowo powstałym oddziale objęła stanowisko Chief Operating Officera regionu DACH. Jej działania będą wspierane przez Emilię Dryżałowską, Senior Operations Managera, odpowiadającą za ekspansję Billennium na rynkach międzynarodowych.

Od jakiegoś czasu możemy zaobserwować rosnące i pilne potrzeby w zakresie IT firm z regionu DACH, zarówno w bieżącej działalności, jak i przeprowadzenia przez proces cyfrowej transformacji czy wejścia do chmury obliczeniowej. Dla organizacji z tych rynków Billennium jest bardzo wartościowym i wiarygodnym partnerem, z dobrymi referencjami i atrakcyjną ofertą. To przede wszystkim szeroki zakres usług naszych dwudziestu trzech Centrów Kompetencyjnych, potrafiących spełnić niemal wszystkie współczesne potrzeby biznesowe w obszarze IT. Posiadamy także duże doświadczenie w prowadzeniu projektów ponad granicami. Model follow-the-sun, w którym działamy dzięki rozproszonym zespołom specjalistów, pozwala nam na bardzo elastyczne podejście do projektów realizowanych w każdym miejscu na świecie. Za rozwój nowego biura odpowiada Nina Nourafrouz, managerka z międzynarodowym doświadczeniem, doskonałą znajomością branży i regionu DACH. Jestem pewien, że dzięki połączeniu silnych stron Billennium z doświadczeniem oraz kompetencjami Niny, odniesiemy sukces na kolejnym rynku – powiedział Michał Halagiera, Chief Growth Officer w Billennium.

Vixa Games S.A. zapowiada kilka premier przed debiutem na NewConnect

Vixa Games, producent i wydawca gier wideo, specjalizujący się w casualowych rozgrywkach z segmentu indie premium, w 2021 roku wprowadzi do sprzedaży kilka projektów ze swojego portfolio. Studio udostępni Love Colors na Nintendo Switch i PC, Dino Galaxy Tennis na komputery stacjonarne oraz konsole Nintendo Switch, Play Station 4, Xbox One oraz The Crackpet Show. Ten ostatni początkowo będzie dostępny w wersji demo na PC. Pełny projekt trafi na platformę Steam do końca br., a następnie na japońską konsolę. Jednym z najważniejszych celów spółki jest debiut na rynku NewConnect, który planowany jest na początku 2022 roku.

– Intensyfikujemy działania skoncentrowane wokół premier naszych projektów. Do połowy br. planujemy udostępnić graczom Love Colors i Dino Galaxy Tennis w wersjach na Nintendo Switch i PC. Ponadto nie wykluczamy udostępnienia Dino Galaxy Tennis na PlayStation 4 i Xbox One. W czerwcu, podczas Festiwalu Gier Steam pokażemy demo The Crackpet Show. Premierę finalnego projektu gry przewidujemy do końca roku. Model biznesowy naszej spółki zakłada wieloplatformowość naszych tytułów, aby mogła w nie zagrać jak największa liczba graczy.  – informuje Juliusz Mićko, prezes zarządu Vixa Games.

Dino Galaxy Tennis to rozgrywka, która łączy sportową rywalizację z zabawą.  Podczas meczu tenisa gracz wcieli się w rolę dinozaura, którego celem będzie wygranie galaktycznego turnieju. – Dino Galaxy Tennis to casualowagra przeznaczona do tzw. lokalnego trybu wieloosobowego. Osią gry są galaktyczne zawody tenisowe rozgrywane na planetach, z których każda posiada elementy zmieniające rozgrywkę. Gracze wcielają się rolę dinozaurów ze specjalnymi umiejętnościami astro-tenisowymi. W grze dostępne są tryby współpracy dla maksymalnie 4 osób. Gra zawiera również pełny tryb fabularny dla jednego gracza oraz różne tryby wyzwań pobocznych. – dodaje Juliusz Mićko.

Love Colors, z portfolio produkcyjnego Vixa Games, obecnie jest dostępny w wersji na iOS i Android, to dotychczas jeden z najpopularniejszych tytułów Spółki. Kooperacyjna gra, w której użytkownik maluje obrazy, już niebawem zadebiutuje także na japońskiej konsoli, a następnie w wersji na PC.

Ostatnia tegoroczna propozycja Studia – The Crackpet Show – to kreskówkowa gra z gatunku roguelite oferująca rozgrywkę opartą na współpracy pomiędzy graczami. – W grze wcielamy się w zwierzęcych uczestników postapokaliptycznego turnieju, transmitowanego w mediach w formie show. Gracze będą musieli stawić czoła niezliczonym hordom wrogów i eksplorując podziemia, zdobyć popularność i sławę wśród widzów. Celem rozgrywki jest zostanie gwiazdą telewizji, a jest to możliwe tylko poprzez pokonanie przeciwników we wszystkich sezonach show. – dodaje prezes Vixa Games.

W poprzednich latach Studio produkowało i wydawało gry na urządzenia mobilne. Od 2020 roku Spółka specjalizuje się w tworzeniu średniobudżetowych gier indie premium. Model produkcyjny opiera się na tworzeniu co najmniej dwóch tytułów jednocześnie, a okres prac nad każdym pojedynczym tytułem szacowany jest na ok. 12 miesięcy. Budżet produkcyjny jednej nie przekracza 1,5 mln zł.

Najpopularniejszym dotychczas wydanym tytułem Studia jest Jumping Joe & Friends (łącznie około 150 tys. sprzedanych kopii na Nintendo Switch).

W 2022 roku Spółka chce zadebiutować na rynku NewConnect. W tym celu, w lutym br., Vixa Games została zarejestrowana w formie spółki akcyjnej. – Giełda stanowi dla nas naturalną przestrzeń dla pozyskania środków na rozwój oraz zwiększenie wiarygodności naszej spółki wśród inwestorów oraz partnerów krajowych i zagranicznych. Mamy ambitne plany i jasno sprecyzowane cele, jesteśmy gotowi by stać się spółką publiczną. Liczymy, że debiut nastąpi w perspektywie roku. – komentuje Juliusz Mićko.

Ukraińcy zarabiają w Polsce trzy razy więcej niż w ojczyźnie

Polska, mimo pandemii, pozostaje atrakcyjnym kierunkiem emigracji zarobkowej dla pracowników ze wschodu, głównie z Ukrainy. Czynnikiem decydującym są względy ekonomiczne, bo o ile ceny żywności w Polsce i na Ukrainie są zbliżone to zarobki dzieli przepaść. Obecnie płaca minimalna na Ukrainie jest o 70% niższa niż w Polsce.

Pandemia nie zniechęciła obywateli państw wschodnich do pracy w Polsce. Według danych ZUS na koniec 2020 roku w Polsce było ubezpieczonych niemal o 55 tys. cudzoziemców więcej niż przed pandemią. Trzech na czterech cudzoziemców pracujących w Polsce pochodzi z Ukrainy, a kolejną największą grupę pracowników z zagranicy stanowią Białorusini (6,9%). Według raportu agencji pracy OTTO Work Force Central Europe dla 71% badanych główną motywacją do podjęcia pracy w Polsce są wyższe zarobki. Na kolejnej pozycji plasują się lepsza sytuacja gospodarcza w Polsce (32%) oraz brak pracy na Ukrainie (31%).

Koszyk zakupowy w Polsce i państwach wschodnich

Zarobki na Ukrainie, czy w innych państwach wschodnich, są wciąż niewspółmierne do kosztów życia, dlatego ich obywatele tak chętnie pracują w Polsce. Obecnie płaca minimalna na Ukrainie wynosi około 618 zł netto, podczas gdy w Polsce minimum jakie musi otrzymać pracownik to 2062 zł netto, czyli ponad 3 razy więcej. Z kolei porównanie koszyków zakupowych w Polsce i w krajach wschodnich, opracowane przez OTTO Work Force Central Europe, pokazuje, że koszty utrzymania pozostają na zbliżonym poziomie. W porównywanych koszykach zakupowych znalazły się podstawowe artykuły spożywcze w takich samych ilościach: chleb biały, mleko w kartonie, masło, jajka, ser żółty, schab, cukier, mąka pszenna biała, ryż biały, makaron, ziemniaki, jabłka. Zestawienie pokazuje, że za zakupy podstawowych produktów spożywczych, według uśrednionych cen największych supermarketów w danym kraju, trzeba zapłacić tyle samo na Ukrainie co w Polsce. Oznacza to, że aby zrobić takie same zakupy na Ukrainie trzeba pracować niemal dwa dni, a w Polsce pół dnia. Podobnie sytuacja wygląda na Białorusi i w Mołdawii, tam także widać dużą dysproporcję między poziomem wynagrodzenia a kosztami życia.

“Wybuch pandemii i pogorszenie sytuacji gospodarczej w wielu państwach sprawiły, że zainteresowanie cudzoziemców ze wschodu pracą w Polsce wzrosło w ostatnim czasie. Największą grupę pracowników tymczasowych stanowią niezmiennie obywatele Ukrainy, ale mamy także wielu pracowników z Białorusi i Mołdawii. Główną motywacją do przyjazdu do Polski jest oczywiście czynnik ekonomiczny. Zarobki na Ukrainie są wciąż niewspółmierne do kosztów życia, a bezrobocie na Ukrainie kształtuje się już na poziomie 9,5%” – mówi Tomasz Dudek, Dyrektor Zarządzający OTTO Work Force Central Europe.koszyk zakupowy – opracowanie OTTO Work Force Central Europe

Ponad 50 proc. wzrostu zysku netto Grupy R22 w 2020 r.

Notowana na GPW grupa technologiczna R22 wypracowała rekordowe wyniki finansowe. W samym IV kwartale 2020 r. przychody wyniosły 70,9 mln zł (+48 proc. r/r), znormalizowana EBITDA 18,4 mln zł (+36 proc. r/r), a skorygowany zysk netto przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej wyniósł 5,7 mln zł (+56 proc. r/r). Dynamiczny wzrost wyników R22 to z efekt rozwoju organicznego związanego m.in. z rosnącym rynkiem e-commerce oraz cyfryzacją życia gospodarczego, jak również pierwszej zagranicznej akwizycji w segmencie CPaaS.

W całym 2020 r. kalendarzowym Grupa osiągnęła 222,7 mln zł przychodów (+31 proc. r/r), skorygowana EBITDA wyniosła 61,6 mln zł (+26 proc. r/r), a skorygowany zysk netto 22,1 mln zł (+61 proc. r/r). W związku z udanym wdrożeniem marki cyber_Folks, spółka zdecydowała o zaprzestaniu promowania marek Linuxpl.com i Hekko.pl oraz częściowym odpisaniu ich wartości. Utworzenie odpisu zmniejszyło wynik operacyjny IV kwartału 2020 r. o 2,1 mln zł, a zysk netto o 1,7 mln zł.

– Miniony rok bardzo dobrze pokazał, że rozwój Grupy R22 jest napędzany zarówno przez działania organiczne, jak i akwizycje. Konsekwentne prace optymalizacyjne i rozwojowe w obszarze dotychczasowej działalności oraz skuteczna realizacja przejęć przyczyniły się do wypracowania rekordowych wyników. – mówi Jakub Dwernicki, prezes R22.

W segmencie CPaaS Grupa osiągnęła 43,4 mln zł przychodów, czyli aż o 90 proc. więcej niż rok wcześniej. Znormalizowany wynik EBITDA wyniósł 8,9 mln zł i był o 50 proc. wyższy r/r. Od IV kwartału Grupa konsoliduje wyniki przejętej we wrześniu czeskiej spółki ProfiSMS, która w minionym kwartale osiągnęła 12,5 mln zł przychodów i 2,2 mln zł zysku EBITDA.

– Podwojenie przychodów w segmencie CPaaS to mniej więcej po równo efekt działań organicznych oraz akwizycji ProfiSMS. To pierwsza międzynarodowa akwizycja przeprowadzona przez Vercom. Dotychczasowe doświadczenia pokazują, ze to był dobry krok, dlatego nie wykluczamy realizacji kolejnych przejęć. Chcemy też zwiększyć rentowność czeskiej spółki, głównie dzięki dodatkowej sprzedaży wyżej marżowych usług jak mail czy push. – komentuje Jakub Dwernicki.

W segmencie hostingu Grupa osiągnęła 22,8 mln zł przychodów, czyli o 6 proc. więcej niż rok wcześniej. Znormalizowany wynik EBITDA wyniósł 7,9 mln zł i był o 16 proc. wyższy r/r. W 2020 r. Grupa wprowadziła na rynek markę cyber_Folks, pod którą jest już ponad 100 tys. klientów. Dotychczas rebranding dotyczył marek Linuxpl.com oraz Hekko, w 2021 r. planowane jest dołączenie kolejnych marek.

– Wychodzimy poza schemat firmy hostingowej, w kierunku dostarczania dodatkowej wartości dla klienta. To podejście pokazaliśmy wprowadzając markę cyber_Folks na rynek. W tym roku będziemy ją dalej rozwijać, zastępując nią kolejne starsze marki. Pierwsze efekty tych działań widać w bardzo dobrych wynikach osiągniętych w całości dzięki działaniom na dotychczasowej grupie klientów oraz organicznego pozyskania nowych klientów. W perspektywie najbliższych kwartałów chcemy utrzymać podobne tempo wzrostu organicznego, nie wykluczamy też akwizycji. – dodaje Dwernicki.

Marka cyber_Folks została wprowadzona na bazie działalności prowadzonej pod znakami towarowymi Linuxpl.com (od kwietnia 2020 r.) oraz Hekko.pl (od października 2020 r.). Konsekwencją decyzji o ograniczeniu dalszego promowania tych marek jest utworzenie częściowego odpisu wartości znaków towarowych Linuxpl.com oraz Hekko.pl. Utworzenie odpisu zmniejszy zysk operacyjny Grupy R22 o 2,1 mln zł oraz zysk netto o niecałe 1,7 mln zł. Odpis nie ma wpływu na wynik EBITDA i z uwagi na charakter niegotówkowy nie ma wpływy na przepływy pieniężne.

Jesteśmy spółką technologiczną, a nasza działalność jest mocno związana z rynkiem e-commerce. Wspieramy przedsiębiorców w obecności w internecie oraz cyfryzacji i automatyzacji procesów biznesowych, w szczególności związanych z kontaktem z klientem. Sprzyjają nam trendy rynkowe i zmiana przyzwyczajań konsumentów. Co ważne, to przyśpieszenie widocznych od lat trendów. Chcemy dalej je skutecznie wykorzystywać i rozwijać się korzystając z obu sił napędowych. – puentuje Jakub Dwernicki.

(tys. zł) 12M 2019 12M 2020 Zmiana Q4 2019 Q4 2020 Zmiana
01.01.2019-31.12.2019 01.01.2020-31.12.2020 01.09.2019-31.12.2019 01.09.2020-31.12.2020
Przychody ze sprzedaży 169 530 222 724 31% 47 752 70 863 48%
EBIT 31 642 40 993 30% 8 770 10 841 24%
Skorygowana EBITDA1) 48 625 61 357 26% 13 643 18 160 33%
Koszty transakcyjne 1 505 1 027 -32% 531 734 38%
Zysk netto przypadający na akcjonariuszy jedn. dom. 13 763 20 469 49% 3 626 3 997 10%
Odpis z tyt. utraty wartości znaków towarowych z uwzględnieniem tarczy podatkowej 0 1 673 0 1 673
Skorygowany zysk nett dla akcjonariuszy jedn. dom.2) 13 763 22 142 61% 3 626 5 670 56%
  • Skorygowana EBITDA nie uwzględnia kosztów transakcyjnych.
  • Skorygowany zysk netto nie uwzględnia odpisu z tytułu utraty wartości znaków towarowych, z uwzględnieniem tarczy podatkowej.

Walka ze smogiem za pomocą kija i marchewki. W Polsce konieczne jest jedno i drugie!

Od 1 lipca 2021 r. rozpocznie się rejestracja źródeł ogrzewania w Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków (CEEB). Kto nie poinformuje, czym ogrzewa swój dom lub mieszkanie, zapłaci grzywnę. Ale przewidziana jest też i nagroda – dofinansowanie termomodernizacji.

Każdy właściciel budynku lub jego zarządca powinien zapamiętać tę datę – 1 lipca 2021 r. Od tego dnia zacznie obowiązywać nakaz składania deklaracji „o użytkowanych źródłach ciepła i spalania paliw”.

Pełniąca obowiązki głównego inspektora nadzoru budowlanego Dorota Cabańska poinformowała 15 marca 2021 r. na konferencji prasowej, że do 30 czerwca zostanie w tym celu uruchomiona Centralna Ewidencja Emisyjności Budynków. Będą w niej gromadzone informacje na temat ogrzewania wszystkich budynków w Polsce. Jest ich ok. 5 mln.Czy ogrzewamy domy

 

Utworzenie Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków jest dobrym pomysłem. Przede wszystkim, rząd i samorządy będą wiedziały, jaki jest stan techniczny budynków oraz czym są one ogrzewane. Dzięki temu łatwiej będzie przygotować odpowiednie programy wsparcia termomodernizacji. Przypomnę, że w ramach programu Czyste Powietrze rząd chce przeznaczyć na ten cel ponad 100 mld zł.

Do CEEB ma być wpisywanych dużo więcej informacji, np. to, z jakich programów wsparcia korzystał właściciel danego budynku. Chodzi o to, żeby uniknąć wielokrotnego dofinansowania tych samych przedsięwzięć. Np. na wymianę kotła grzewczego lub okien właściciel budynku może obecnie dostać pieniądze w ramach różnych programów pomocowych, bo udzielające takiego wsparcia instytucje nie są w stanie tego zweryfikować.

Ponadto z CEEB będzie się można dowiedzieć, czy właściciel domu lub mieszkania korzysta z dodatku mieszkaniowego, dodatku energetycznego albo zasiłku na ogrzewanie. Przekonujące jest wyjaśnienie rządu, że tego typu dane umożliwią identyfikację budynków zamieszkiwanych przez potencjalne osoby ubogie energetycznie. Ubóstwo energetyczne oznacza, że taka osoba stoi przed dylematem: ciepły kaloryfer czy jedzenie lub leki. Według Instytutu Badań Strukturalnych, skala ubóstwa energetycznego w naszym kraju jest ogromna. Dotyka ono najczęściej właścicieli domów jednorodzinnych w małych miejscowościach. Mogą oni liczyć, że ich rachunki za ogrzewanie radykalnie spadną, bo państwo i gmina sfinansują niemal w całości termomodernizację domu i wymianę tzw. kopciucha na nowoczesny kocioł grzewczy.  Rząd słusznie zwraca uwagę, że smog i zanieczyszczenie powietrza są ściśle związane ze zjawiskiem ubóstwa energetycznego.Struktura zużycia energii

Deklarację „o użytkowanych źródłach ciepła i spalania paliw” będzie można złożyć w urzędzie gminy w formie papierowej lub wypełniając elektroniczny formularz w Internecie. Właściciele i zarządcy już istniejących domów i mieszkań dostali rok na dopełnienie tej formalności. Ci, którzy zaczną ogrzewać nowo wybudowane albo zmienią sposób ogrzewania, na złożenie deklaracji będą mieli 14 dni. Nie warto lekceważyć tego obowiązku, bo grozi za to grzywna w wysokości do 500 zł. W razie odmowy przyjęcia mandatu sprawa trafi do sądu, a wówczas grzywna może być nawet dziesięciokrotnie wyższa.

Co ważne, grzywna za przekroczenie terminu nie będzie nakładana z automatu. W ustawie wprowadzono możliwość zastosowania tzw. czynnego żalu. Chodzi o to, że kara upiecze się temu, kto zdąży złożyć deklaracje, zanim wójt, burmistrz lub prezydent miasta „poweźmie wiadomość o popełnieniu wykroczenia”. W praktyce można się więc spodziewać, że urzędnicy „przypomną” o obowiązku złożenia deklaracji, zanim wystawią mandat.

Takie sankcje wydają się konieczne. W przeciwnym razie najprawdopodobniej nie wszyscy właściciele domów ogrzewanych tzw. kopciuchami, zechcieliby to ujawnić. Niestety, palenie śmieci, w tym różnego rodzaju tworzyw sztucznych, jest w naszym kraju popularnym sposobem „domowej utylizacji”. Może o tym świadczyć przykład podkrakowskiej gminy Wielka Wieś. Jej wójt Krzysztof Wołos opowiadał, że w 2019 r. gmina postanowiła zinwentaryzować wszystkie budynki właśnie pod kątem ogrzewania. Stosowną ankietę zgodziło się wypełnić dobrowolnie aż 90% właścicieli budynków. Pozostali odmawiali tłumacząc to m.in. brakiem podstawy prawnej.

Tym, którzy kontestują tego rodzaju rozwiązaniu przypomnę dramatyczne statystyki pokazujące skutki zanieczyszczenia powietrza w naszym kraju. Jak ocenia Europejska Agencja Środowiska w Polsce z powodu smogu umiera rocznie ok. 46 tys. osób. Mniej więcej tyle samo ofiar pochłonęła do tej pory pandemia COVID-19.

Autor: Marek Wielgo, ekspert portalu GetHome.pl

Pobrexitowy spór i drażliwy temat szczepionek

Niezdecydowanie przebija się z handlu na rynkach finansowych w oczekiwaniu na serię ważnych wydarzeń. Kolejna zielona sesja na Wall Street wczoraj wlewa optymizm w inwestorów, ale na boku uwagę przyciąga pobrexitowy spór i wątpliwości wokół jednego rodzaju szczepionki w Europie.

Od strony stricte rynkowych czynników mamy posuchę, co przynosi błądzenie cen aktywów. Giełdy realizacją umiarkowane wzrosty w oparciu o optymizm dotyczący ożywienia globalnego, ale pisząc to nie wiadomo który już raz sam przyznaję, że jest to uniwersalna wymówka, by kupować akcje, jeśli nie ma innego katalizatora. Cofnięcie rentowności 10-latek USA do 1,59 proc. także można uznać za argument za nieuciekaniem od ryzykownych aktywów. Ale na FX zmiany są bardziej szumem niż czymkolwiek więcej. Wystarczy powiedzieć, że w przestrzeni G10 nietypową parą najbardziej zyskujących są dolar nowozelandzki i frank szwajcarski. Inwestorzy niewątpliwe nie angażują się w poważniejsze decyzje inwestycyjne, czekając na impulsy z kluczowych wydarzeń tego tygodnia – posiedzenie FOMC w środę, ale też Norges Bank i Bank Anglii w czwartek oraz Bank Japonii w piątek.

Zmora brexitu przypomina o sobie, co na rynku pozbawionym kierunku jest pretekstem dobrym, jak każdy inny, by wywierać lekką presję na funta. UE rozpoczyna postępowanie prawne przeciwko Wielkiej Brytanii w związku z „naruszeniem umowy brexitu” po tym, jak Londyn oświadczył, że od 1 kwietnia tymczasowo odstąpi od wymagania dodatkowych dokumentów celnych przy przesyłaniu żywności między Wielką Brytanią a Irlandią Północną. Biorąc pod uwagę, że Irlandia Północna otrzymała specjalne traktowanie w ramach brexitu dla zachowania spójności wyspy Irlandii, Morze Irlandzkie jest z punktu handlowego granicą między Wielką Brytanią a UE. Jakkolwiek postepowanie prawne brzmi niepokojąco, Komisja Europejska wciąż wyciąga rękę dla polubownych rozmów, więc nie wdziałbym w sporze istotnego czynnika ryzyka dla funta. A bynajmniej nie takiego, który przesłoniłby główny czynnik wspierający GBP w ostatnim czasie, tj. wysokie tempo szczepień przeciw COVID-19, dużo większe niż w UE.

A temat szczepionek staje się drażliwy na kontynencie wraz z rosnącą liczbą państw (już 15), które wstrzymują wykorzystanie szczepionki AstraZeneca po doniesieniach o przypadkach zakrzepicy żył mózgowych u pacjentów. Brak jest jednoznacznych dowodów, że istnieje związek między szczepionką i schorzeniem, a Światowa Organizacja Zdrowia twierdzi, że nie ma powodu, by wstrzymywać szczepienia. Intersujące, że rządy w Europie decydują się na działania prewencyjne, podczas gdy np. Australia nie widzi zagrożenia. Niewykluczone, że polityka wkrada się w proces szczepień, a wątpliwości wokół szczepionki AZ są idealną wymówką dla rozczarowującego tempa szczepień na kontynencie. Europejska Agencja Leków ma w czwartek wydać opinię i prawdopodobnie nie zabroni użycia szczepionki AZ, co powinno zakończyć ten mini-kryzys. Przynajmniej euro nie odczuwa szczególnej presji z tego tytułu.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Optymalizacja kosztów i generowanie dodatkowych źródeł dochodu jednym z powodów wyboru technologii cloud

Liderzy rynkowi zgodnie twierdzą, że chmura publiczna jest rozwiązaniem, które stało się standardem, a wdrożenie tej technologii w przedsiębiorstwie zmienia sposób jego funkcjonowania w wielu obszarach. Jak wynika z raportu firmy doradczej Deloitte i ICAN Institute „Chmura publiczna w Polsce” przygotowanym przy wsparciu merytorycznym Google Cloud, migrację do chmury w polskich firmach najczęściej inicjują dyrektorzy IT. Z kolei najbardziej sceptyczni są prezesi (31 proc.) i dyrektorzy finansowi (15 proc.). Eksperci wskazują jednak, że to właśnie CFO mogą być jednymi z największych beneficjentów wdrożenia tej technologii. Ponad połowa badanych zadeklarowała, że korzystanie z chmury może przynieść oszczędności na poziomie 5-15 proc.

Z raportu wynika, że zarządy firm zdają sobie sprawę z korzyści płynących z chmury, natomiast ich wiedza w tym obszarze jest dość powierzchowna. Od decyzji dotyczącej wdrożenia powstrzymują ich różne bariery, nie zawsze mające pokrycie w rzeczywistości. CIO (dyrektorzy działów IT), którzy nie korzystają z chmury publicznej wskazali, że najczęstsze przeszkody w implementacji to niższe bezpieczeństwo (43 proc.), trudności w integracji systemów i danych (38 proc.), a także złożoność architektury w chmurze (37 proc.).

Warto zaznaczyć, że 32 proc. ankietowanych obawia się wzrostu kosztów w trakcie wdrożenia – efektu tzw. bańki migracyjnej. Obserwacja rynku oraz doświadczenia projektowe pozwalają nam jednak stwierdzić, że dobrze przygotowane i prawidłowo przeprowadzone procesy implementacji tej technologii gwarantują relatywnie szybki zwrot z inwestycji, a dzięki wdrożeniu chmury firma może się dalej rozwijać. Z badania przeprowadzonego na potrzeby raportu wynika, że z pomocą technologii cloud przedsiębiorstwom udało się usprawnić wiele procesów, co przyczyniło się także do zwiększenia ich przychodów  – mówi Marcin Knieć, dyrektor w zespole Cloud Engineering, Deloitte.

Szereg korzyści

Z raportu wynika, że w opinii szefów IT najbardziej sceptyczny względem wdrożenia chmury jest prezes (31 proc.), a w nieco mniejszym stopniu dyrektor finansowy (15 proc.) i operacyjny (7 proc.) Badanych zapytano również, co skłoniło ich do inwestycji w chmurę. 54 proc. CIO wskazało, że przekonało ich zwiększenie skalowalności i dostępności do mocy obliczeniowych. Ponad połowa zdecydowała się na wdrożenie, zachęcona optymalizacją kosztów oraz swobodnym zarządzaniem dostępem do aplikacji i mocy obliczeniowych w chmurze. Jak zaznaczają eksperci Deloitte, na początku drogi firmy oczekują optymalizacji kosztowej, jednak aspekt finansowy istotnie traci na ważności przy kolejnych wdrożeniach.

Aż 82 proc. badanych wskazuje, że przyjęcie rozwiązania wpłynęło na wzrost innowacyjności ich firmy. Wśród korzyści migracji do chmur podawano najczęściej skalowalność i elastyczność infrastruktury (68 proc.), a także uproszczenie zarządzania tym obszarem (50 proc.). Prawie połowa wskazała na oszczędność kosztów.

Prawie połowa dyrektorów finansowych, którzy wzięli udział w webinarach Deloitte poświęconych technologiom chmurowym stwierdziła, że chmura będzie miała kluczowe znaczenie dla wydajności ich organizacji finansowych w ciągu dwóch najbliższych lat. Niewątpliwą zaletą wykorzystania chmury z perspektywy CFO jest uniknięcie jednorazowych, znacznych inwestycji i rozłożenie wydatków na dłuższy okres w formie opłaty subskrypcyjnej. 14 proc. ankietowanych jako zaletę korzystania z tej technologii podało również zmianę modelu kosztów z CAPEX, czyli wydatków kapitałowych na OPEX – wydatki operacyjne – mówi Paweł Spławski, partner, lider programu CFO w Deloitte.

Eksperci Deloitte zwracają uwagę, że w tym przypadku należy wziąć pod uwagę rodzaj podpisywanej umowy. Niektóre typy usług chmurowych mogą być sklasyfikowane jako usługi leasingu i w rezultacie prowadzić do ich ujęcia w bilansie podobnie do CAPEX.

Nie wszystkie dane już w chmurze

Z raportu Deloitte wynika, że ponad połowa firm rozwija chmurę publiczną głównie we własnym zakresie, z niewielkim wsparciem zewnętrznego dostawcy. Co trzecia firma potrzebowała wyraźnie większej

pomocy, a tylko 15 proc. poradziło sobie z tym procesem całkowicie samodzielnie.

Warto oprzeć się na doświadczeniach i współpracy z zewnętrznymi partnerami już na wczesnych etapach. Sukces, także finansowy, wdrożenia technologii chmurowych zależy głównie od prawidłowo przeprowadzonych procesów zarządzania zmianą w obszarze organizacyjnym oraz ludzkim, a także prawidłowej identyfikacji obszarów prawnych i podatkowych, o które należy zadbać już na etapie negocjowania umów. Jeśli w chmurze mają być przetwarzane dane osobowe, w szczególności dane klientów instytucji finansowych, proces wdrożenia może stanowić jeszcze większe wyzwanie ze względu na wymogi regulacyjne dotyczące ochrony konsumenta i jego danych osobowych, a także wymogi z zakresu cyberbezpieczeństwamówi Mateusz Ordyk, radca prawny, partner w kancelarii Deloitte Legal.

Zdecydowana większość firm (73 proc.), które już korzystają z chmury publicznej, przechowuje w niej tylko jedną piątą swoich danych. Tylko nieliczne (2 proc.) przeniosły do niej ponad połowę, a były to najczęściej rozwiązania biurowe (54 proc.), środowiska zapasowe do systemów IT, kopie zapasowe i archiwizacja danych (48 proc.)

W najbliższych trzech latach aż 59 proc. dużych firm zamierza przenieść do chmury systemy finansowo-księgowe. Oznacza to, że dyrektorzy finansowi staną się bezpośrednimi beneficjentami takiej migracji. Wraz z wdrożeniem nowego systemu w chmurze, usprawnieniu i automatyzacji mogą ulec procesy podatkowe w organizacji, co w efekcie pozwoli znacząco usprawnić działanie pionu finansowo-księgowego oraz ograniczyć ryzyko wystąpienia błędów w obszarze rozliczeń podatkowych. Daje to większy komfort Członkom Zarządów i CFO, na których ciąży ryzyko odpowiedzialności osobistej za nieprawidłowości w  obszarze podatkowym – mówi Anna Rączkowska, Dyrektor w dziale Doradztwa Podatkowego Deloitte.

Tylko co trzecia firma (33 proc.) nie była w stanie określić wielkości oczekiwanych oszczędności z migracji do chmury publicznej. Połowa (56 proc.) zakładała oszczędności na poziomie 5–15 proc., przy czym zdecydowana większość (89 proc.) ten cel zrealizowała. Należy jednak zwrócić uwagę, że oszczędności płynące z chmury uzyskane w pierwszym okresie wdrożeń to dopiero początek spodziewanych korzyści finansowych. W kolejnych, bardziej dojrzałych etapach wykorzystania cloud computing, oprócz dalszych optymalizacji kosztowych należy zakładać wzrost przychodów oraz zysków płynący z nowych źródeł przychodów czy dalszych optymalizacji procesów biznesowych w organizacji.

Aż 77 proc. badanych stwierdziło, że skutek wdrożenia chmury przekroczył ich oczekiwania, a co dziesiąty (10 proc.), że przekroczyło je w sposób znaczny. Niemal wszyscy są zadowoleni z efektów optymalizacji kosztów (92 proc.), skalowalności struktury (92 proc.), zwiększenia bezpieczeństwa (87 proc.), standaryzacji infrastruktury (91 proc.) i zwiększenia szybkości działania IT (95 proc.).

Jak zadbać o najważniejsze potrzeby pracowników?

Według popularnej teorii z obszaru motywacji chętnie podejmujemy się aktywności, które pozwalają nam zaspokoić  trzy fundamentalne potrzeby. Mówiąca o tym teoria autodeterminacji jest powszechnie wykorzystywana, m.in.: przy projektowaniu gier komputerowych, promowaniu prozdrowotnych zachowań czy też budowaniu angażujących programów edukacyjnych. Badaczki z Uniwersytetu SWPS i Uniwersytetu Gdańskiego na przykładzie jednej z polskich firm pokazały, jak korzystając z założeń teorii autodeterminacji można wzmacniać poczucie sensu pracy pracowników i jednocześnie nieść korzyść lokalnym społecznościom.

Autonomia, kompetencja i relacje – to elementy, które są niezbędne do odczuwania wewnętrznej motywacji[1]. W kontekście zawodowym autonomia oznacza, że pracownik zamiast czuć się jedynie trybikiem w organizacyjnej maszynerii, ma wpływ na sposób wykonywanej przez siebie pracy i swobodnie wyraża własne zdanie. Zaspakajanie potrzeby kompetencji wiąże się z posiadaniem odpowiednich zasobów do wykonywania powierzonych zadań, a także z możliwością rozwoju i nabywania nowych umiejętności. Potrzeba relacji może natomiast zostać zaopiekowana, gdy pracownik czuje, że w pracy jest częścią większej całości i otaczają go życzliwe i pomocne osoby. Poszukując pozytywnych praktyk organizacyjnych, badaczki odkryły, że wolontariat pracowniczy może być dobrym narzędziem do wzmacniania poczucia sensu wśród pracowników, o ile zaprojektuje się go tak, że pozwala spełniać te trzy fundamentalne potrzeby. Psycholożki swoje wnioski zaprezentowały na podstawie studium przypadku jednej z polskich firm produkcyjnych, analizując filmy employer brandingowe oraz prowadząc wywiady z pracownikami różnych szczebli organizacyjnych tj. pracownikami fizycznymi, biurowymi oraz managerami.

Co daje wolontariat?

W badanej organizacji pracownicy byli odpowiedzialni za opracowanie zasad funkcjonowania wolontariatu, który wspiera lokalną społeczność i środowisko. Każdy z pracowników ma możliwość zgłosić swój pomysł na konkretne działania pomocowe. Przykładem realizowanych akcji jest np.: odnawianie mieszkania potrzebującej rodzinie, organizowanie korepetycji dla dzieci mających trudności w nauce czy dbanie o tereny zielone i sadzenie drzew. Pracownicy mogą organizować i wybierać działania, które są spójne z ich wartościami i mocnymi stronami, co łączy się z poczuciem wpływu i zaspokajaniem potrzeby autonomii. Opisując działania wolontaryjne, pracownicy często podkreślali, że mogą wykorzystywać posiadane przez siebie umiejętności i doceniać dotychczasowe doświadczenia np. umiejętność przeprowadzenia remontu oraz rozwijać nowe kompetencje, np. organizować eventy. Dzięki temu, że udzielana pomoc wiąże się z konkretną aktywnością i możliwością obserwowania efektów swoich działań, pracownicy wzmacniają swoje poczucie sprawstwa. Jest to ważny i skuteczny aspekt wolontariatu pracowniczego, odróżniający go od popularnych akcji polegających na zbiórce pieniędzy. W analizowanym przypadku potrzeba relacji jest wzmacniana przez pracowników dzięki możliwości bezpośredniego kontaktu z odbiorcami pomocy, ale też wspólnemu, drużynowemu działaniu. Osoby biorące udział w wywiadach często podkreślały, że doceniają możliwość wspólnego celebrowania sukcesów w pomaganiu, ale też udzielania sobie wsparcia w sytuacjach trudnych. Wspólne pomaganie budowało tożsamość zespołową – dla pracowników ważne było to, że jako pracownicy są w stanie razem realizować znaczące cele.

Choć wolontariat pracowniczy może być przykładem działań CSR-owych, w ramach których firmy budują swój pozytywny wizerunek na zewnątrz, przeprowadzone badanie pokazało pozytywne skutki takiej aktywności dla samych pracowników. W innym projekcie badawczym Malwina Puchalska-Kamińska wraz z dr Agnieszką Czerw i dr Martą Roczniewską wykazały, że budowanie poczucia sensu pracy wiąże się przekonaniem pracowników, że moja praca jest dobra dla mnie (pozwala mi się rozwijać i wykorzystywać moje zasoby), ale też przynosi korzyść „czemuś większemu” np. społeczności lokalnej czy środowisku naturalnemu. Badaczki podkreślają, że dobrze zaprojektowany wolontariat pracowniczy może służyć zarówno szczytnym celom, ale też korzystnie oddziaływać na motywację i poczucie sensu pracy pracowników.

***

Opisywana analiza przypadku została opublikowana w trybie open access w BMC Research Notes.

Link do publikacji:

https://bmcresnotes.biomedcentral.com/articles/10.1186/s13104-020-05432-4

[1] Teoria autodeterminacji, Deci i Ryan.

Krajowy Plan Odbudowy musi być konsultowany z samorządami i przedsiębiorcami

W ostatnich dniach wiele dyskutuje się o tym, jaki kształt powinien przybrać Krajowy Plan Odbudowy oraz jakie priorytety powinny zostać obrane, by spełnić oczekiwania przedsiębiorców. Celem planu odbudowy jest poprawa sytuacji gospodarczej po wyniszczającym czasie pandemii koronawirusa. Jak mówią eksperci obecne założenia należy oceniać pozytywnie, ale nadal brakuje konkretów, które pozwolą na stwierdzenie, że Krajowy Plan Odbudowy będzie sprawiedliwie sprzyjać przedsiębiorcom.

Przedsiębiorcy potrzebują konkretniejszych informacji

Północna Izba Gospodarcza w Szczecinie jest zainteresowana aktywnym uczestniczeniem we wszelkich pracach oraz konsultacjach związanych z Krajowym Planem Odbudowy. Wiele wskazuje na to, że do Polski jeszcze w 2021 roku może trafić ogromna pula środków europejskich, które mają być przeznaczone na niwelowanie gospodarczych skutków wyniszczającego czasu pandemii koronawirusa. Przedstawione przez Premiera Mateusza Morawieckiego założenia zakładają oparcie Krajowego Planu Odbudowy na pięciu filarach: poprawa konkurencyjności gospodarki, cyfryzacja, mobilna i inteligentna Polska, sprawny sektor zdrowia oraz zmiany w zakresie klimatu. Jak mówi Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie Hanna Mojsiuk filary nie budzą kontrowersji. Brakuje jednak wciąż konkretów, które pozwolą przedsiębiorcom na odnalezienie się w zarysie całej strategii na wychodzenie z covidowego kryzysu.

– Podzielam obawy samorządowców i znacznej części przedsiębiorców, że Krajowy Plan Odbudowy ubrany został w bardzo zgrabne ogólniki, bez przedstawienia konkretnych informacji jak wyglądać będzie dystrybucja środków finansowych pomiędzy filary czy tego, kto konkretnie będzie mógł skorzystać z pieniędzy, które trafią do Polski. Jesteśmy świadomi, że nie wszystkie pieniądze trafią do przedsiębiorców w formie pożyczek czy dotacji, ale pojawiają się już pytania od przedsiębiorców: czy my w ogóle zakwalifikujemy się do pomocy czy będzie ona wpompowana do budżetu Państwa? – mówi Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie Hanna Mojsiuk. – Unia Metropolii Polskich przygotowała komunikat w którym apeluje o to, by głos samorządowców był bardziej wysłuchiwany w procesie tworzenia Krajowego Planu Odbudowy. Przedsiębiorcy również zgłaszają akces do dyskusji o tym planie. Nie będzie dobrego planu odbudowy bez głosu i wiedzy przedsiębiorców oraz samorządowców – dodaje Hanna Mojsiuk.

  Samorząd to krwioobieg państwa. Pozbawiony sprawności doprowadzi do zawału

Jak mówi dyrektor biura Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie dr Piotr Wolny to samorząd ma wpływ na nasze życie i decyduje o tym co dla nas najistotniejsze. Dlatego dziwi i zdumiewa traktowanie samorządu jako beneficjenta drugiej kategorii.

– Samorząd terytorialny jako organ w dużej mierze niezależny, samorządny i posiadający rozległe kompetencje jest często niewygodny, bo pozostaje poza kontrolą władz centralnych. Ale to samorząd reprezentując swoich mieszkańców, wie najlepiej co w danej gminie jest ważne i istotne. Jakie inwestycje i wsparcie jest potrzebne i najbardziej skuteczne. Jakie działania wpiszą się w strategię rozwoju i pozwolą być bardziej nowoczesnym, innowacyjnym i przyjaznym do życia miejscem. Samorząd to krwioobieg państwa. Pozbawiony sprawności doprowadzi do zawału – dodaje Dyrektor Wolny.

Północna Izba Gospodarcza w Szczecinie zamierza aktywnie uczestniczyć w kreowaniu Krajowego Planu Odbudowy. Mamy nadzieje, że głos naszych przedsiębiorców będzie wysłuchiwany.

Globalny długoterminowy koszt wpływu pandemii na młodych to 44 biliony USD

Edukacja, rynek pracy i zdrowie psychiczne to trzy obszary, które w przypadku młodego pokolenia najsilniej odczują wpływ COVID-19. Krótkoterminowy koszt w skali całego świata to 1,7 biliona USD. Składają się na niego koszty walki z problemami psychicznymi (407 miliardów USD) i bezrobociem wśród młodych (1,3 biliona USD). Długoterminowe koszty wpływu pandemii na edukację i rynek pracy będą znacznie wyższe – szacowane są na 44 biliony USD. W kontekście zmniejszonego z powodu pandemii zwrotu z inwestycji w edukację, spodziewany jest spadek wynagrodzeń o 6,2 proc., który obejmie cały okres zatrudnienia młodego pokolenia, czyli ok. 45 lat. Z kolei długoterminowe oddziaływanie na rynek pracy to niższe przez 15 lat pensje młodych pracowników o 4 proc. względem „normalnych” czasów. To wnioski płynące z przygotowanego przez Polski Instytut Ekonomiczny raportu „Corona generation. Growing up in a pandemic”.

Koszty pandemii COVID-19 dla młodego pokolenia zostały przedstawione w podziale na
3 obszary: edukację, zdrowie oraz rynek pracy. Jak pokazała analiza, w krótkim okresie koszty wyniosą 1,7 biliona USD, a złożą się na to koszty ochrony zdrowia psychicznego oraz skutki wzrostu bezrobocia wśród młodych. Wśród szacowanych na 44 biliony USD kosztów długoterminowych najważniejszym elementem jest wynikający z ograniczenia dostępu do edukacji i obliczany na 21 bilionów USD spadek przyszłych dochodów mierzony na przestrzeni 45-letniej kariery zawodowej młodych pracowników. Drugą istotną składową są obliczane na 15,5 biliona USD koszty wzrostu trwałego bezrobocia, a także szacowane na 5,7 biliona USD koszty wynikające ze spadku wynagrodzeń młodych pracowników
w nadchodzącym 15-leciu.długoterminowy koszt wpływu pandemii na młodych

Strata edukacyjna sprawi, że postpandemiczny rynek pracy będzie mniej przyjazny

Strata edukacyjna spowodowana pandemią ma źródło przede wszystkim w takich czynnikach jak czasowe lub permanentne zamknięcie szkół, zdalne nauczanie będące
w świetle badań mniej skuteczną formą przekazywania wiedzy niż tradycyjne lekcje,
a także pogłębienie różnic edukacyjnych między gorzej sytuowanymi grupami społecznymi a tymi bardziej uprzywilejowanymi. Zależnie od kontekstu kulturowego,
w wybranych krajach i regionach większej straty edukacyjnej mogą doświadczyć młode kobiety.

Młodzi pracownicy zostali w szczególny sposób dotknięci skutkami koronakryzysu.
W 2020 r. ogólny wzrost bezrobocia na świecie wyniósł 3,7 proc., ale wśród młodych było to aż 8,7 proc. Wśród osób najbardziej narażonych w czasie kryzysu COVID-19 znajduje się 1,6 miliarda pracowników gospodarki nieformalnej. Stanowią oni połowę światowej siły roboczej i pracują w sektorach, w których odnotowano znaczną utratę miejsc pracy
i których przychody znacząco spadły. W 2020 r. całkowite koszty finansowe pandemii dla młodych ludzi sięgnęły 1,3 biliona USD, co odpowiada 1,5 proc. światowego PKB.

Szacuje się, że dzisiejsi przedstawiciele młodego pokolenia będą w przyszłości zarabiać
o ponad 6 proc. mniej w związku z reperkusjami pandemii. Szczególnie dotkliwej straty doświadczą osoby pracujące w gospodarkach o wysokich dochodach, gdzie utrata wartości bieżącej netto w zarobkach każdego roku wyniesie 750 USD. W przypadku gospodarek o średnich dochodach kwota ta wyniesie rocznie 420-510 USD, zaś w krajach o niskich dochodach 400 USD. Jeśli zsumujemy stratę w postaci niższych przyszłych płac młodych ludzi, to otrzymamy kwotę 465,8 mld USD w skali roku, co stanowi ponad 0,5% światowego PKB, zaś biorąc pod uwagę cały cykl życia zawodowego (45 lat), COVID-19 spowoduje, że młodzi ludzie będą zarabiać prawie 21 bilionów dolarów mniej. Co ciekawe, największej straty doświadczą absolwenci uczelni wyższych, w przypadku mężczyzn sięgnie ona 56 tys. USD, zaś w przypadku kobiet 43 tys. USD.

Kosztowne pogorszenie kondycji psychicznej

Oprócz pogorszenia sytuacji życiowej konkretnych jednostek oraz kosztów społecznych
z tego wynikających, spadek dobrostanu psychicznego niesie za sobą wymierne koszty ekonomiczne. Całkowity roczny wzrost kosztów spowodowanych rosnącymi problemami w sferze zdrowia psychicznego związanymi z COVID-19 wynosi 0,49% globalnego PKB, co przekłada się na kwotę 407 miliardów USD. Z tego 185,5 miliardów USD to bezpośrednie dodatkowe wydatki w sektorze opieki zdrowotnej, 79,6 mld USD stanowią koszty ponoszone na wzmocnienie programów zabezpieczenia społecznego, zaś dalsze 141,9 mld USD to koszty pośrednie będące skutkiem niższego zatrudnienia oraz spadku produktywności.

Na pogorszenie kondycji psychicznej młodego pokolenia wpływają głównie osłabienie ich szans na rynku pracy, spadek perspektyw stabilnego zatrudnienia, skutki izolacji społecznej i stres wynikający z potencjalnych skutków zarażenia koronawirusem. Gorszy start na rynku pracy tworzy z kolei ryzyka społeczne w postaci spadku liczby zawieranych małżeństw, wzrostu liczby rozwodów, obniżonej dzietności, sprzyja także wzrostowi patologii społecznych, na czele z przestępczością czy alkoholizmem. Ponadto, możemy zaobserwować kilka innych problemów związanych z systemem opieki zdrowotnej. Należą do nich przede wszystkim dostęp do specjalistów (psychiatrów, psychologów
i terapeutów), liczba opuszczonych hospitalizacji pacjentów chorych psychicznie oraz negatywny wpływ COVID-19 na jakość terapii osób z zaburzeniami psychicznymi. Koszty COVID-19 w obszarze zdrowia psychicznego wahają się w zależności od regionu i wynoszą 0,53% PKB na Bliskim Wschodzie i w Afryce, 0,52% PKB w Azji Wschodniej i Pacyfiku, 0,49% PKB w Europie i Azji Środkowej, 0,44% PKB w Ameryka Północna, 0,41% PKB w Ameryce Łacińskiej i na Karaibach oraz 0,38% PKB w Azji Południowej.

Jak złagodzić skutki koronakryzysu dla młodych?

Chociaż całkowite zniwelowanie kosztów pandemii COVID-19 i jej wpływu na sytuację młodych ludzi będzie niemożliwe, to jednak można wskazać szereg działań, których wdrożenie pozwoli złagodzić negatywne skutki koronakryzysu. Po pierwsze, kluczowe będzie podniesienie nakładów na edukację oraz towarzyszący im program wyrównywania strat w wiedzy, umiejętnościach i kwalifikacjach młodego pokolenia. Jest to warunek konieczny przyszłej konkurencyjności młodych ludzi na rynku pracy. Ponadto, ważne jest zwiększenie strumienia środków przeznaczanych na zdrowie psychiczne. Lawinowy wzrost problemów psychicznych wynikających z sytuacji pandemicznej wśród młodych ludzi pokazał, że aby uniknąć efektu straconego pokolenia niezbędne jest wzmocnienie nie tylko tych segmentów ochrony zdrowia, które zajmują się bezpośrednio pacjentami zakażonymi COVID-19, ale także tych oferujących wsparcie w zakresie zdrowia psychicznego.

Niezbędna jest dalsza antycykliczna polityka gospodarcza w postaci stymulacji fiskalnej nakierowanej na zmniejszenie poziomu bezrobocia wśród młodych ludzi. W tym pakiecie powinny znaleźć się takie działania jak dofinansowanie wynagrodzeń, wydłużone bezpośrednie wsparcie dla przedsiębiorstw oraz aktywne polityki rynku pracy wspierające kształtowanie takich umiejętności, na jakie aktualnie jest zapotrzebowanie. To pozwoli uniknąć negatywnych efektów długotrwałego bezrobocia zarówno dla całej gospodarki,
w postaci osłabienia przyszłego odbicia, jak i szoku dla młodego pokolenia wchodzącego w życie społeczne i zawodowe. Rządy powinny skupić się na tworzeniu podwalin pod przyszłą odporność gospodarki na różnego rodzaju szoki
– mówi Krzysztof Kutwa, analityk zespołu strategii Polskiego Instytutu Ekonomicznego, autor raportu.