W 2020 r. zysk netto EDPR wzrósł o 17% do kwoty 556 mln euro

W 2020 r. EDPR odnotowała łączny przyrost mocy zainstalowanej o 1580 MW, z których 486 MW wskutek przejęcia części działalności Viesgo związanej z OZE.

Pod koniec 2020 r. zarządzała portfelem operacyjnym o łącznej mocy zainstalowanej 12,2 GW.

Spółka realizowała również z powodzeniem swoją strategię sprzedaży aktywów.

EDP Renewables (Euronext: EDPR), światowy lider w sektorze energii odnawialnej i jeden z największych globalnych producentów energii wiatrowej, zamknęła rok 2020 r. zyskiem netto w wysokości 556 mln euro, w porównaniu z 475 mln euro w roku 2019. Pod koniec 2020 r. spółka zarządzała portfelem operacyjnym o łącznej mocy zainstalowanej 12,2 GW, z których 11,5 GW było w pełni skonsolidowane, a 669 MW było skonsolidowane kapitałowo (Hiszpania, Portugalia, USA i sektor offshore).

Na przestrzeni roku EDPR zapewniła sobie przyrost mocy zainstalowanej o 1580 MW, z których 486 MW pochodzi z przejęcia części działalności Viesgo związnej z OZE.

237 MW in a Spanish portfolio, 80% sell-down of a 563 MW portfolio in the US (of which 200 MW will become operational in 2021) and a 102 MW Build and Transfer wind farm in US. In total, as of December 2020, the net variation in EDPR’s consolidated portfolio reflected an increase of 806 MW.

W tym okresie spółka nadal z powodzeniem realizowała strategię rotacji aktywów zamykając sprzedaż udziałów w farmie wiatrowej Babilonia o mocy 137 MW, portfolio instalacji na terenie Hiszpanii o łącznej mocy zainstalowanej 237 MW oraz zbywając 80% z portfela 563 MW w USA (z którego 200 MW zostanie oddanych do eksploatacji w 2021 r.), a także zamykając umowę typu Build and Transfer dla farmy wiatrowej o mocy 102 MW, również w USA. Podsumowując, w grudniu 2020 r. przyrost netto mocy zainstalowanej w skonsolidowanym portfelu EDPR wyniósł 806 MW.

W grudniu 2020 r. EDPR była zaangażowana w budowę nowych projektów o łącznej mocy zainstalowanej 2,4 GW, z których 1648 MW stanowiły projekty farm lądowych, 404 MW to projekty fotowoltaiczne, a 311 MW stanowiły udziały kapitałowe w projektach offshore.

W tym okresie EDPR wygenerowała 28,5 TWh czystej energii, przyczyniając się tym samym do uniknięcia emisji 18 mln ton CO₂. Ilość wytworzonej energii była o 5% niższa niż w roku ubiegłym w związku z niższą średnią mocą zainstalowaną, która wynika z realizacji strategii sprzedaży aktywów EDPR.

Wyniki finansowe

EDPR ogłosiła łączne przychody w kwocie 1731 mln euro, co oznacza spadek o 5% wynikający ze słabszych zasobów wiatrowych oraz negatywnego wpływu różnic kursowych, które nie zostały zrównoważone wyższymi cenami sprzedaży. Pozostałe przychody operacyjne wyniosły 498 mln euro (w porównaniu z 400 mln euro w 2019 r.), zaś wyniki w ujęciu r/r odzwierciedlają zyski w wysokości 443 mln euro z transakcji sprzedaży zamkniętych pod koniec roku w USA i w Hiszpanii, razem z transakcjami w sektorze offshore, a dokładnie ze sprzedażą udziałów na rzecz joint-venture offshore z ENGIE, zgodnie z umową zawartą w styczniu 2020 r.

Zarówno wskaźnik EBITDA, jak i EBIT pozostały na tym samym poziomie w stosunku do ubiegłego roku. EBIDTA wyniósł 1655 mln euro, a EBIT był na poziomie 1054 mln euro. Wydatki finansowe netto spadły o 64 mln euro do poziomu 285 mln euro ze względu na niższy poziom długu i niższy średni koszt zadłużenia w tym okresie (3,5% względem 4,0% w 2019 r.).

João Manso Neto, CEO de EDPR, comentó: «Estamos muy satisfechos con los resultados que presentamos hoy. Durante el último año hemos sido capaces incrementar nuestros ingresos, extender nuestra operación geográficamente con operaciones como la de Colombia y de crecer mientras reducíamos nuestra deuda, gracias a una política de desinversiones estratégica. Además, la compañía incrementado de forma considerable su beneficio neto con respecto al ejercicio anterior».

Con respecto al crecimiento futuro de la compañía, Manso Neto añadió: «Nuestro compromiso de continuar creciendo es más firme que nunca. Esto desde la responsabilidad de hacerlo de forma responsable y con el objetivo de continuar generando valor para nuestros inversores, contribuyendo de forma determinante a la transformación energética y apoyando a las comunidades en las que estamos presentes».

Na koniec roku 2020 zadłużenie netto spółki wyniosło 3443 mln euro (+640 mln euro względem grudnia 2019 r.), co wynika ze środków pieniężnych generowanych z aktywów, przeprowadzonych w tym okresie inwestycji – w tym przejęcia OZE od Viesgo – oraz różnic kursowych.

Na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy Zarząd zaproponuje wypłatę dywidendy w wysokości 69,8 mln euro, czyli 0,08 euro na akcję.

Magazyny największym wygranym pandemii

Co czwarty metr kwadratowy nowoczesnej powierzchni magazynowej i przemysłowej w Polsce był w 2020 roku przedmiotem umowy najmu, podała firma doradcza Savills w swoim najnowszym raporcie. Pomimo pandemii, w zeszłym roku odnotowano rekordowy popyt na poziomie ponad 5 mln m kw., a zasoby powierzchni logistycznej w całym kraju przekroczyły próg 20 mln m kw.

Zgodnie z danymi Savills, dzięki prawie 2 mln m kw. nowej powierzchni magazynowej i przemysłowej ukończonej w 2020 roku, jej całkowite zasoby w Polsce wzrosły do 20,7 mln m kw. Oprócz pięciu głównych rynków (Warszawa, Górny Śląsk, Polska Centralna, Wrocław i Poznań), które odpowiadają za blisko 80% istniejących zasobów magazynowych, rynek wyraźnie rośnie w regionie Trójmiasta oraz w Polsce Zachodniej.

Największym obiektem magazynowym, jaki powstał w 2020 r. był A2 Warsaw Park wybudowany przez Panattoni. Jego powierzchnia przekracza 100 000 m kw. Nad blisko dwukrotnie większym projektem ten sam deweloper pracuje w Świebodzinie, który jest jednocześnie największym obiektem pozostającym aktualnie w budowie.

„Najemcy poszukujący powierzchni magazynowej i przemysłowej mogą obecnie korzystać z szerokiej oferty deweloperów, którzy w ostatnich miesiącach, pomimo pandemii, kontynuowali dostarczanie nowych projektów na rynek. Ograniczenie liczby budów spekulacyjnych przekłada się jednak na mniejszą liczbę obiektów do których najemcy mogliby się wprowadzić od zaraz. Wskazane jest zatem rozpoczynanie procesów związanych z wyborem lokalizacji magazynowo-produkcyjnej z nieco większym wyprzedzeniem” – mówi Kamil Szymański, dyrektor działu powierzchni magazynowych i przemysłowych w Savills.

Popyt na powierzchnie magazynowe i przemysłowe nie został wyhamowany przez spowolnienie gospodarcze wywołane pandemią. Wręcz przeciwnie, dzięki rosnącemu znaczeniu handlu elektronicznego i wysokiej aktywności ze strony dużych sieci spożywczych, operatorów logistycznych oraz branży kurierskiej, roczna wartość powierzchni wynajętej pobiła rekord wszechczasów (5,2 mln m kw., wzrost o 27% rdr).

Na początku pandemii istniały obawy, że aktywność najemców ograniczy się do renegocjacji umów, jednak według najnowszego raportu Savills, ten scenariusz nie sprawdził się. Również popyt netto, czyli bez uwzględnienia renegocjacji, był najwyższy w historii rynku magazynowego w Polsce.

„W okresie wakacyjnym nastąpił krótkotrwały wzrost wskaźnika pustostanów, wywołany dość wysokim kwartalnym przyrostem nowej podaży. Została ona jednak zaabsorbowana przez rynek w ostatnim kwartale. W ostatnich trzech miesiącach 2020 roku ukończono budowę najmniejszej ilości nowej powierzchni od czasu drugiego kwartału 2017 r. Pomimo pandemii i nieco bardziej zachowawczego podejścia deweloperów do rozpoczynania budów spekulacyjnych, nie ma jednak przesłanek by twierdzić, że tempo rozwoju rynku zmalało. Na koniec 2020 r. ilość powierzchni w budowie pozostawała na poziomie porównywalnym ze średnią dla ostatnich trzech lat, czyli okresu od kiedy trwa szczególnie dynamiczny wzrost podaży na rynku magazynowym” – dodaje Kamil Szymański.

Na koniec grudnia stopa pustostanów spadła do poziomu 6,5%. Stawki czynszów nie zmieniły się w istotnym stopniu w porównaniu do końcówki 2019 r. Niewielki wzrost czynszów nominalnych odnotowano w regionach Warszawy I i Polski Centralnej, natomiast na Górnym Śląsku zaszła korekta w dół. Średnia dla całego kraju w przypadku stawek bazowych waha się od 2,70 do 4,40 euro/m kw./miesiąc za moduły wielkopowierzchniowe oraz sięga 5,50 euro/m kw./miesiąc w przypadku małych modułów (SBU).

„Rynek magazynowy w 2020 roku udowodnił jak silne ma fundamenty. Należy jednak pamiętać, że wiele przedsiębiorstw działa obecnie w otoczeniu wysokiej niepewności. Z drugiej strony lockdown i ograniczenia w handlu dostarczyły kolejnego impulsu do rozwoju rynku ecommerce. Część firm, która odkładała na później rozwój tego kanału sprzedaży obecnie decyduje się w niego zainwestować, a ci którzy działali już w obszarze handlu internetowego notują znaczące wzrosty. Zakładając, że sytuacja pandemiczna będzie się normalizować, w 2021 r. w sektorze nieruchomości logistycznych można się spodziewać kontynuacji imponującego trendu wzrostowego” – podsumowuje Kamil Szymański z Savills.

Bezpłatna Konferencja ON-LINE – IT Security Trends – wyzwania cyberbezpieczeństwa

Już 3 marca 2021, podczas konferencji online – IT Security Trends, pojawi się możliwość zapoznania z bieżącymi zagrożeniami oraz najnowszymi trendami w obszarze cyberbezpieczeństwa. Spotkanie będzie idealnym miejscem do zdobycia nowej wiedzy oraz nawiązania relacji w środowisku security.

Serdecznie zapraszamy do udziału i rejestracji na konferencję

Podczas zbliżającej się edycji wydarzenia, chcemy odpowiedzieć na pytanie jak zmieniająca się cyfrowa rzeczywistość wpływa na kształtowanie cyberbezpieczeństwa. Porozmawiamy o tym:

  • Czy umiemy chronić firmy przed wyciekiem informacji oraz sabotażem?
  • Jakie skutki niesie za sobą wystąpienie incydentu?
  • Czy wzrost popularności i dalszy rozwój IoT jest bezpieczny?
  • Jak szacować ryzyko dla cyberbezpieczeństwa?
  • Czy potrafimy wykrywać ataki oraz przeciwstawiać się działaniom szpiegowskim?
  • Jak chronić i automatyzować zarządzanie urządzeniami końcowymi w czasach Home Office?

Firmy muszą zmierzyć się z bieżącymi wyzwaniami ochrony przed cyber atakami oraz kradzieży danych. To trudne zadanie i wymaga odpowiednich narzędzi oraz kwalifikacji. Doświadczeni eksperci oraz kluczowi gracze ze świata bezpieczeństwa IT będą dzielić się swoją wiedzą podczas wydarzenia. Aby wziąć bezpłatny udział w konferencji, wystarczy zarejestrować się na stronie: https://itsecuritytrends.pl/#rejestracja
Uwaga, ilość miejsc ograniczona! Decyduje kolejność zgłoszeń.security 2021_v2

Strona internetowa wydarzenia: https://itsecuritytrends.pl/

Firmy częściej powinny wkalkulowywać w swoją działalność ryzyko ataków hakerskich

Wraz z dokonującą się coraz bardziej dynamicznie cyfryzacją biznesu rośnie liczba ataków hakerskich – firmy, niezależnie od wielkości, powinny już wkalkulowywać to ryzyko w swoją bieżąca działalność i przede wszystkim odpowiednio dopracować m.in. procedury i regulaminy wewnętrzne pod tym kątem, tak by każdy z pracowników miał świadomość, że jest to jeden z czynników mogących istotnie skomplikować działalność firmy. Już na tym gruncie można o tyle się przygotować, że wykradzenie lub zaszyfrowanie danych projektowych nie komplikuje nam bieżących prac, ponieważ mamy tzw. backup o którego konieczności przypomina np. wewnętrzny regulamin.

Tylko systemowe podejście do problemu zda w tym przypadku egzamin, bo alternatywy przed cyfryzacją nie ma. Na podstawie zapobiegawczych działań działów IT w firmie powinny być wdrożone odpowiednie procedury na poziomie działu HR (pracownicy muszą być dokładnie poinformowani o tym, jak ich zachowanie przekłada się na bezpieczeństwo firmy), te procedury muszą być zgodne z prawem oraz nadawać się do wyegzekwowania, w tym – zawierać kary porządkowe. Tylko takie podejście, to jest połączenie środków ochrony z odpowiednią pracą z pracownikami i ich edukacją pozwoli zmniejszyć ryzyka czynnika ludzkiego, który na pewno odgrywa kluczową rolę przy podobnych sytuacjach, jaka miała miejsce w CD Project.

Polskie prawo oczywiście przewiduje kary za rozmaite cybeprzestępstwa, w tym za hacking. Kara bezpośrednio zależy od skali szkód i może przybrać postać grzywny, kary ograniczenia wolności albo nawet kary pozbawienia wolności. Natomiast w tym kontekście ważna jest jeszcze jedna rzecz, która często ma miejsce podczas hackingu – wyciek danych osobowych. W tym przypadku za bezpieczeństwo danych odpowiada administrator, czyli firma. Odpowiedzialność nie jest bezwzględna, natomiast jeśli dane nie były chronione w sposób należyty, to firma może zostać obarczona odpowiedzialnością i karami, mimo że de facto jest ofiarą przestępstwa. Dlatego tak ważne jest przygotowanie organizacyjne na ewentualność takiego ataku i wdrożenie odpowiednich procedur na poziomie organizacji. Brak takich rozwiązań sprawia, że firma ryzykuje nie tylko bezpośrednimi konsekwencjami ataku hakerskiego, ale również np. przyszłymi pozwami ze strony klientów o niedopełnienie obowiązku ochrony danych. Jak widać skutki mogą być wieloaspektowe i bierne podejście do tematu lub wciąż dosyć częste nieuwzględnianie kwestii cyberbezpieczeństwa to w tym wypadku najgorsze możliwe rozwiązanie.

Autorem komentarza jest Valeria Jeleńska, prawnik i Prezes Zarządu w JP Business Law Firm

Mapa zobrazowania Polski

Na zlecenie Polskiej Agencji Kosmicznej powstała mapa pokrycia terenu Polski, opracowana na podstawie zdjęć satelitarnych Sentinel-2 zarejestrowanych w 2020 r. Rozdzielczość przestrzenna mapy to 10 m. Mapa powstała całkowicie automatycznie
z wykorzystaniem uczenia maszynowego.

Przetworzenie bazuje na serii zdjęć zarejestrowanych w okresie od 1 kwietnia do 30 września 2020 r. w którym występowało zachmurzenie mniejsze niż 20 proc. Mapa dostępna jest w serwisie www.geoportal.gov.pl

mapa pokrycia terenu PolskiDzięki mapie możliwa będzie aktualizacja istniejących baz danych oraz obserwacja zmian zachodzących w terenie, w tym monitorowanie miast, infrastruktury drogowej, powierzchni obszarów leśnych, zbiorników wodnych, itp.

Prezentowana mapa pokrycia całej Polski powstała przez połączenie 49 scen oraz „przycięcie” ich wzdłuż granic kraju. Każdą scenę opracowano na podstawie co najmniej 10 zdjęć.

Mapa pokrycia została wykonana na zlecenie Polskiej Agencji Kosmicznej przez CBK PAN i została opublikowana tutaj: https://www.geoportal.gov.pl/o-geoportalu/aktualnosci/-/asset_publisher/HCHq0YGNRszn/content/24-02-2021-klasyfikacja-pokrycia-terenu-w-serwisie-www-geoportal-gov-pl?redirect=%2F&inheritRedirect=true

Przedsiębiorcy niespokojni o przyszłość. „Nieustanne uzależnianie funkcjonowania gospodarki od statystyk sanepidu blokuje możliwości rozwoju”

Od najbliższej soboty w życie wchodzą nowe obostrzenia zapowiedziane przez Ministra Zdrowia Adama Niedzielskiego w ostatnią środę. Zmiany dotyczą między innymi środków ochrony osobistej. Nie potwierdziły się informacje o tym, że wprowadzone zostaną obostrzenia dotyczące obiektów kultury czy hoteli. Rząd powrócił do koncepcji dzielenia obostrzeń na regiony. Póki co najpoważniejsza sytuacja jest w województwie warmińsko-mazurskim i to tam lockdown obejmuje zamknięcie m.in. galerii handlowych, teatrów, kin czy hoteli. – Z jednej strony przedsiębiorcom z Pomorza Zachodniego ulżyło, bo otwarte 12 lutego instytucje mogą kontynuować pracę, z drugiej trudno się cieszyć gdy trzecia fala koronawirusa staje się faktem i sieje gospodarcze spustoszenie w całej Europie – mówi Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie Hanna Mojsiuk.

Przedsiębiorcy muszą funkcjonować! „Po trzeciej fali nadejdzie czwarta, po czwartej piąta…”

Przedsiębiorcy w ostatnich dniach byli bardzo niespokojni jakie obostrzenia zostaną wprowadzone. Ostatecznie te, które zostały ogłoszone nie zmieniają diametralnie systemu funkcjonowania gospodarki na Pomorzu Zachodnim. – Jako Północna Izba Gospodarcza w Szczecinie jesteśmy zwolennikami jak najszerszego otwarcia gospodarki w reżimie sanitarnym. Z dużą radością przyjęliśmy wiadomość o tym, że od 12 lutego czynne będą hotele i instytucje kultury. Namawialiśmy również rządzących, by iść krok dalej i otworzyć gastronomię oraz branże fitness. Jesteśmy świadomi, że pandemia trwa i jej kolejne odsłony mogą powodować wzrosty zachorowań. Obawiamy się jednak, że po trzeciej fali przyjdzie czwarta, po czwartej piąta, a po tej następne i zaczniemy żyć  falami. Przedsiębiorcy żyją w dużej niepewności i lęku, a nieustanne uzależnianie funkcjonowania gospodarki od statystyk sanepidu blokuje ich możliwości rozwoju – mówi Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie Hanna Mojsiuk.

– Jako Izba ze spokojem przyjmujemy restrykcje nałożone przez Rząd. Popieramy zwiększenie nacisku na środki ochrony osobistej, nie widzimy również przeciwwskazań, by podzielić obostrzenia na regiony, choć oczywiście otwarte zostaje pytanie czy jest to rozwiązanie czasowe czy chroniczne. Jest bowiem obawa, że za moment „czarna strefa” obejmie cały kraj, a trzeci lockdown dla niektórych sektorów gospodarki byłby po prostu unicestwieniem – mówi Prezes Hanna Mojsiuk. – Jesteśmy w kontakcie z naszymi przedsiębiorcami, zachęcamy ich do działania w reżimie sanitarnym i do pracy zdalnej. Mamy nadzieje, że kolejna aktualizacja sytuacji epidemicznej pokaże, że nie taka trzecia fala koronawirusa straszna jak mówią o niej politycy . Dynamika koronawirusa i jego mutacje niestety pokazują, że będziemy musieli nauczyć się  żyć z tym  zjawiskiem  i   stale budować  odporność. Naukowcy wciąż pracują nad  różnymi  wariantami najbardziej  skutecznych szczepionek  – dodaje Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

Nadzieja czy niepokój? Przedsiębiorcy oczekują na kolejne informacje o sytuacji epidemicznej

Powrót do wprowadzania obostrzeń to niestety niedobry sygnał i prognostyk dla przedsiębiorców czekających na otwarcie swoich branż i dalsze luzowanie nałożonych reżimów w funkcjonowaniu gospodarki. – Ostatnie częściowe otwarcie polskiej gospodarki dawały nadzieję na dalsze odblokowywanie poszczególnych branż. Przedsiębiorcy z nadzieją wyczekiwali kolejnych komunikatów. W szczególności branża gastronomiczna, turystyczna czy fitness czekały na dobre wiadomości. Niestety informacje nadchodzące z innych krajów europejskich o trzeciej fali pandemii, kolejnych mutacjach wirusa i wprowadzanych bardzo ostrych obostrzeniach mogły nie napawać optymizmem. Krokiem w dobrą stronę jest wprowadzanie restrykcji regionalnie – miejscowo. Od dawna stoimy na stanowisku, iż nie należy „karać”  wszystkich – mówi dr Piotr Wolny, dyrektor biura Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

– Jednocześnie kolejny raz wnioskujemy o rezygnację z kryterium kodów PKD w dostępie do tarcz. Każdy przedsiębiorca notujący spadek przychodów i nie mogący swobodnie działać, powinien być objęty wsparciem. Inaczej trzecia fala pandemii okaże się falą bankructw – dodaje dyrektor Wolny.

„Dzisiaj chodzi o to, żeby nie zadawać kolejnych ran kłutych przedsiębiorstwom…”

Północna Izba Gospodarcza w Szczecinie poprosiła o opinię ekspertów ekonomii, którzy współpracują z Izbą. Jak mówi prof. Aneta Zelek, rektor Zachodniopomorskiej Szkoły Biznesu nowe obostrzenia zdają się być wyważoną odpowiedzią na sytuację epidemiczną: – Regionalne, a nawet lokalne różnicowanie skali i rodzajów obostrzeń sanitarnych ma sens. Wprawdzie to nie nowość, bo to koncepcja nawiązująca do stref czerwonej, żółtej i zielonej, to jednak wydaje się dzisiaj konieczna.  To oczywiste, że ogólnopolski lockdown w obliczu wzrostu liczby zachorowań w jednym czy  dwóch regionach jest zbyt bolesny i zbyt kosztowny. Firmy z branż najbardziej dotkniętych skutkami pandemii są już tak ekonomicznie wycieńczone, że nie będą w stanie znieść kolejnych restrykcji. Tak więc, dzisiaj nie chodzi o to, czy w trzeciej fali pandemii można będzie jeździć na nartach, czy spędzać czas w SPA. Dzisiaj chodzi o to, żeby nie zadawać kolejnych ran kłutych przedsiębiorstwom z branż turystycznej, sportowej, ho-re-ca, kulturalnej, przewozów pasażerskich, itp… Wydaje się, że selektywne podejście do obostrzeń sanitarnych i kolejnych lockdownów to dzisiaj jedyna sensowna ścieżka – mówi prof. Aneta Zelek.

Jak dodaje Katarzyna Michalska, doradca gospodarczy, sytuacja przedsiębiorców wciąż jest bardzo trudna. – Zagrożenie lockdownem wciąż jest bardzo realne i jestem przekonana, że przedsiębiorcy z branży turystycznej, gastronomicznej czy handlu będą z dużą nerwowością reagować na wszelkie doniesienia związane z kolejnymi obostrzeniami. Chwaliłam Rząd za progresywne podejście do odmrażania gospodarki, osobiście uważam, że utrzymanie obecnej sytuacji jest kompromisem, który mocno dotyka takie branże jak zamknięta od czterech miesięcy gastronomia. Należy się niestety spodziewać, że luzowania obostrzeń nie będzie do Wielkanocy. Oby nie było zaostrzania – mówi Katarzyna Michalska.

Ministerstwo Zdrowia co dwa tygodnie aktualizować będzie obostrzenia związane z ilością zachorowań w poszczególnych regionach.

Eksperci na konferencji 5G Made Together: powinniśmy wykorzystać potencjał polskich firm w budowie sieci piątej generacji

5G umożliwi powstawanie nowych modeli biznesowych. Jednak, by w pełni wykorzystać potencjał sieci piątej generacji, powinna ona móc działać także w modelach otwartych, które sprzyjają budowie ekosystemu współpracujących ze sobą firm, w tym polskich innowatorów – m.in. takie wnioski padły podczas debaty „5G Made Together” zorganizowanej przez Związek Cyfrowa Polska oraz firmę IS-Wireless.

Co z aukcją 5G?

Zdania, co do tego, kiedy powinna ruszyć aukcja częstotliwości 3,6 GHz są podzielone. Zdaniem prezesa Związku Cyfrowa Polska Michała Kanownika moment startu aukcji nie wstrzymuje rozwoju sieci 5G w Polsce. – Bo proces testowy sieci piątej generacji już trwa i cały czas się rozwija. Dowodem są np. udane pilotaże – mówił. – Aukcja stanowi punkt zero do kolejnych działań. 5G umożliwi powstawanie nowych modeli biznesowych. To nie jest tylko kolejna generacja sieci. 5G pozwoli w pełni rozwijać się np. przemysłowi 4.0 – dodawała Małgorzata Stańczyk z IBM wtóruje:

Z kolei Wiesław Łodzikowski, dyrektor działu sieci teleinformatycznych PKN Orlen stwierdził, że aukcja jest elementem realizacji polityki i strategii cyfryzacji rządu. – Jej ogłoszenie pokaże, w jaki sposób administracja będzie realizowała proces rozbudowy 5G. Z punktu widzenia biznesu najważniejsza jest przewidywalność, dlatego już czas, by aukcja się ogłosiła.

Jednak równie ważne, jeśli nie najważniejsze jest cyberbezpieczeństwo sieci 5G. Tym bardziej, że będzie od niej także zależeć bezpieczeństwo np. strategicznych sektorów dla polskiej gospodarki – zauważali eksperci. – Niewątpliwie bezpieczeństwo prawne dla środowiska regulacyjnego i budowy sieci 5G będzie wyższe, kiedy Rada Ministrów przyjmie nowelizację ustawy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa – mówił Robert Kośla, dyrektor Departamentu Cyberbezpieczeństwa w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Potencjał polskiego 5G

To, w jaki sposób będzie budowana i wdrażana sieć 5G zdeterminuje kierunek rozwoju rynku usług teleinformatycznych w Polsce – przekonywali eksperci uczestniczący w debacie. A warto zawalczyć, by zaistniały na nim nowe, krajowe podmioty – nie tylko wśród dostawców usług, ale także dostawców infrastruktury sieciowej – które mają ambicję zawalczyć też na rynkach zagranicznych. Jak to zrobić? – Pokutuje takie przeświadczenie, że udział polskich firm pokazuje się na końcu łańcucha wartości. I powstaje pytanie: co z etapami wcześniejszymi. Do tej pory te etapy były domeną firm zagranicznych, które przez dziesięciolecia nie zmieniały swojego podejścia do kwestii technicznych. Ale dziś wiele się zmieniło. To nie sprzęt gra kluczową rolę, ale oprogramowanie, które od sprzętu może być odseparowane – mówi Sławomir Pietrzyk, prezes IS-Wireless. I dodaje: – Powstała potrzeba budowy ekosystemu otwartego, bo branża doszła do momentu krytycznego swoich możliwości rozwojowych.

Według prezesa Cyfrowej Polski myśląc o rozwoju rynku teleinformatycznego powinniśmy założyć, że 5G jest technologią, którą „już mamy”. – Dziś powinniśmy rozmawiać o rozwoju sieci 6G. Kluczowym tematem jest też rzeczywistość, która nastąpi po pandemii – np. jak wykorzystać Recovery Fund – podkreślał Michał Kanownik.  I dodawał: – Powinno nam zależeć na tym, by jak najwięcej środków przeznaczonych na odbudowę trafiło na rozbudowę i badania dla polskich firm. Trzeba dziś myśleć również o tym, jak wykorzystać potencjał polskich firm w momencie, jak 5G zacznie działać.

Zdaniem dyrektora Roberta Kośli korzystne byłoby, gdyby polskie firmy mające oprogramowanie mogły współoperować z dużymi dostawcami, którzy posiadają rozwiązania sprzętowe. – Ważne jest też wsparcie badań i rozwoju oraz pomoc w finansowaniu nowych projektów np. pod kątem ich integracji z ekosystemem czy cyberbezpieczeństwa – podkreślił Robert Kośla.

Z kolei Wiesław Łodzikowski zauważył, że technologie, z których dziś korzystamy opierają się na różnych dostawcach. – Wiele komponentów usług dostarczanych jest z zewnątrz. Co niepokojące, brakuje bazy i transferu wiedzy, by implementować innowacyjne pomysłów start-upów do środowiska – tłumaczy. – Państwo powinno wspierać rozwój wszystkich elementów, zwłaszcza polskich produktów. Ale finalnie to biznes będzie decydował, jakie rozwiązania będzie wdrażał – zaznaczył Wiesław Łodzikowski.

Jak wykorzystać pełen potencjał 5G?

Dyskutując w Polsce o przyszłości 5G można zauważyć podział na tych, którzy chcą budować sieć w tradycyjny sposób oraz zwolenników rozwiązania Open RAN. USA, Niemcy, Japonia – to tylko niektóre przykłady państw mocno technologicznie rozwiniętych, które otwarcie stawiają na rozwój systemów otwartych. Jak w ten sytuacji powinna zachować się Polska? – Nie ma możliwości wykorzystania pełnego potencjału 5G przy tradycyjnym podejściu. Zamknięte rozwiązania wydają się nielogiczne. Upatrujemy rolę rządu w tym, by model ten mógłby być otwarty – odpowiedziała wprost Małgorzata Stańczyk z IBM. Sławomir Pietrzyk dodał: – Dużym ryzykiem jest zależność od jednego lub przeważającego dostawcy. Model otwarty eliminuje to ryzyko. Z kolei Michał Kanownik uważa, że OpenRAN – przy udziale również głównych wendorów – powinien uzupełniać proces budowy sieci 5G. – Budujmy maksymalnie dużo platform, np. w laboratoriów, bo nic lepiej nie przekona biznesu, jak praktyczne rozwiązania, które będą powstawać na naszym rynku – przekonuje prezes Cyfrowej Polski.

Konferencja „5G Made Together” została zorganizowana przez Związek Cyfrowa Polska i firmę IS-Wireless. Patronowało jej Narodowe Centrum Badań i Rozwoju oraz Polskie Towarzystwo Informatyczne.

Nowy dyrektor zarządzający w GLS Poland

Od 1 lutego nowym członkiem Zarządu GLS Poland został Tomek Zwiercan. To doświadczony menadżer europejskiej branży logistycznej. Pokieruje firmą również jako dyrektor zarządzający.

Bezpośrednio przed dołączeniem do GLS Poland Tomek Zwiercan przez 20 lat pracował w duńskiej firmie A.P. Moller-Maersk, będącej jednym z największych na świecie integratorów logistycznych. Przez ostatnie 4 lata pełnił w niej funkcję dyrektora zarządzającego na Polskę, Czechy, Słowację i Węgry.

Działając w branży TSL, zyskał ogromne doświadczenie w sprzedaży międzynarodowej i krajowej, operacjach, finansach, projektach rozwojowych i zarządzaniu. Teraz został nowym członkiem Zarządu GLS Poland, a wcześniej objął stanowisko dyrektora zarządzającego firmy.

Jestem dumny, że mam okazję dołączyć do organizacji, dla której najwyższa jakość usług, orientacja na klienta, uważne wsłuchiwanie się w realne potrzeby rynku i dążenie do pozycji lidera stanowią wartości nadrzędne. Podzielam tę optykę i cieszę się na współpracę z profesjonalistami wysokiej klasy w branży KEP. Równocześnie jestem podekscytowany nowym wyzwaniem zawodowym i liczę na to, że wykorzystam swoje doświadczenie, wspierając dalszy rozwój GLS Poland – mówi Tomek Zwiercan, nowy dyrektor zarządzający GLS Poland.

Zgodnie ze strategią rozwoju, firma konsekwentnie wzmacnia swój potencjał w kluczowych obszarach. Sukcesywnie wzbogaca zakres usług, idąc w kierunku rozwiązań coraz bardziej elastycznych i spersonalizowanych na tzw. ostatniej mili. W ostatnim czasie wprowadziła szereg rozwiązań dopasowanych do charakterystyki segmentu B2C.

Firma kurierska intensywnie poszerza również sieć punktów nadania i odbioru Szybka Paczka/ParcelShop, których w całym kraju działa już ponad 1500. Systematycznie rozbudowuje także swoją infrastrukturę bazową, dostosowując jej przepustowość do stale rosnącego wolumenu przesyłek zarówno krajowych, jak i międzynarodowych.

Wprowadza również kolejne rozwiązania cyfrowe, umożliwiające optymalizację procesów logistycznych. Najnowszym przykładem jest narzędzie do planowania tras kurierskich oparte na precyzyjnych współrzędnych geograficznych.

Jestem przekonany, że kluczem do dalszego wzmacniania rynkowej pozycji GLS jest elastyczność w działaniu oraz wprowadzanie kolejnych innowacyjnych rozwiązań i usług. Zależy nam również na budowaniu partnerskich i długofalowych relacji z klientami. Z tymi celami współgra również inwestowanie w rozwój pracowników naszej firmy i dbanie o komfort ich pracy. Cieszę się, że w GLS mam okazję współkształtować i realizować kompleksową oraz bardzo nowoczesną strategię rozwoju. Z uwagi na rozkwit e-commerce branża KEP ma przed sobą niezwykle ciekawe perspektywy, a równocześnie szereg interesujących wyzwań – podkreśla Tomek Zwiercan.

Grupa GLS to jeden z liderów jakości w europejskiej logistyce przesyłek. Cała sieć operatora, za pośrednictwem spółek-córek oraz partnerów transportowych, obejmuje 40 krajów, w tym USA i Kanadę.

Niespodziewany spadek wskaźnika koniunktury

Po serii dobrych danych z Polski wydawać się mogło, że będzie już tylko lepiej. Niespodziewanie jednak doszło do spadku wskaźnika wyprzedzającego koniunktury, co może sugerować, że wcale nie jest aż tak dobrze.

Wskaźnik koniunktury spada

Poznaliśmy wskaźnik wyprzedzający koniunktury wg BIEC dla Polski. Po gwałtownym spadku z początku pandemii parametr ten niemal co miesiąc szedł w górę, a teraz niespodziewanie spadł o 2,2 pkt. Oznacza to, że dotychczasowy optymizm co do rozwoju sytuacji w Polsce trochę spada, co docelowo powinno przekładać się również na słabość rodzimej waluty. Już teraz zresztą jesteśmy świadkami delikatnej przeceny złotego. Euro kosztowało wczoraj przez chwilę 4,52 zł i było najdroższe od początku lutego.

Zapasy ropy jednak rosną

Analitycy spodziewali się spadków zapasów ropy w USA. To właśnie przeświadczenie o braku odpowiedniej ilości surowca na rynku jest jednym z powodów ostatnich istotnych wzrostów cen ropy naftowej. Wczorajsze dane z USA pokazały jednak zamiast istotnego spadku zapasów ich wzrost. Oznacza to, że rynek jest znacznie bliżej równowagi, niż dotychczas sądzono. Taka informacja powinna ograniczyć, a przynajmniej spowolnić wzrost cen ropy. W dalszej konsekwencji jest to również negatywny bodziec dla walut państw wydobywających surowiec.

Gamestop przypomniał o sobie

Spółka gamestop trafiła na pierwsze strony gazet przy okazji kontrowersji związanych z walką funduszy inwestycyjnych i absurdalnie wysokim procentem akcji sprzedanych na krótko. To z kolei wywołało wiele efektów w tym gwałtowne zaangażowanie inwestorów indywidualnych i istotny wzrost a następnie spadek cen. Szczegóły i motywacje określonych aktorów tych wydarzeń, a w szczególności dużych funduszy inwestycyjnych i pośredników są w tej chwili nawet badane przez amerykański nadzór finansowy. Wydawało się, że spółka dwa tygodnie temu zakończyła gwałtowne zmiany cen i ustabilizowała się na jakimś poziomie równowagi. Dzisiaj jednak od rana niespodziewanie wzrosła o 100% w górę nie mając większych podstaw ku temu. Rynki patrzą na tę sytuację z pewnym niepokojem. Sama spółka jest zbyt mała by destabilizować rynek, z drugiej strony skoro tutaj mogą się dziać tak dziwne ruchy to kto wie, gdzie zaraz się pojawią. Zwiększa to zatem niepokój inwestorów.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – PKB,

14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.

Maciej Przygórzewski główny analityk w InternetowyKantor.pl

Co priorytety Ministerstwa Klimatu i Środowiska oznaczają dla polskich inwestorów?

Opublikowane w pierwszym tygodniu lutego priorytety rozwoju krajowej energetyki w interpretacji polskiego rządu, mogą rzucić nowe światło na współpracę sektora państwowego z komercyjnym. Czy taki dualizm ma rację bytu? To zależy od przyjętej strategii wykonawczej samych rządzących.

Filary i cele

„Polityka energetyczna Polski do 2040 r.” (PEP2040), dokument określający priorytety rozwojowe m.in. krajowego sektora OZE, został podzielony na 3 bazowe filary: “sprawiedliwa transformacja energetyczna”, a więc plan korespondujący z ideą zrównoważonego rozwoju i wsparcia regionów węglowych w trakcie zmian, “zeroemisyjny system energetyczny”, czyli azymut, którego etapem pośrednim będzie niskoemisyjność kraju oraz “dążenia do poprawy jakości powietrza” – zespół programów antysmogowych (w tym — program “Czyste Powietrze”).

Już teraz media branżowe zwracają uwagę, iż PEP2040 ma 2 etapy: w bliższej perspektywie starania o jak największą niskoemisyjność krajowego sektora, a w dłuższej — ostateczną neutralność klimatyczną. Priorytety rządu to niejako wypadkowa zapisów umów międzynarodowych, w tym Porozumienia paryskiego, 2. unijnej dyrektywy o OZE, a także Europejskiego Zielonego Ładu. W obliczu powrotu, chociażby Stanów Zjednoczonych do ustaleń z 2016 roku, polski rząd wydaje się spoglądać na sprawę energetyki nie tylko przez pryzmat krajowy, regionalny, czy europejski, ale również globalny.

To już pierwszy sygnał dla inwestorów, którzy mają ambicje do zacieśniania kontaktów biznesowych na rynku transatlantyckim. Podobne przesłanki najpewniej przyświecały twórcom PEP2040, ponieważ dokument ma przewidywać wytyczne do decyzji inwestycyjnych. Z opublikowanych już streszczeń priorytetów można wywnioskować, że rząd chce zachęcać do wykorzystywania nie tylko względnie stabilnej sytuacji gospodarczej (przynajmniej w świetle PKB), ale i zaplecza surowcowego, technologicznego i know-how. Na tym jednak nie koniec.

Unia a PEP2040

Przegłosowany 2 lutego PEP2040 ma stać się także podstawą opracowywanego już Krajowego Planu Odbudowy, a więc zestawu założeń postcovidowych, których kanwą będą m.in. środki z funduszu uzupełniającego strategię budżetową Unii — Next Generation EU (NGEU). Dotacje rzędu 390 mld euro oraz możliwość uzupełnienia środków pożyczkami to szansa dla wszystkich państw członkowskich, które chcą realizować 3 elementy przewidziane w warunkach uzyskania funduszy. Te elementy to: odbudowa gospodarki po pandemii, przyspieszenie i dynamizacja rozwoju cyfryzacji oraz transformacji ekologicznej.

Szczególnie trzeci obszar jest dla krajowych inwestorów wyjątkowo istotny w kontekście przegłosowanych priorytetów Ministerstwa Klimatu i Środowiska. W ramach NGEU, Polska ponownie znajdzie się w czołówce największych beneficjentów netto, ponieważ do końca 2023 roku mamy otrzymać 23 mld euro w dotacjach oraz 34 mld euro w formie pożyczek. Tak pokaźne fundusze najpewniej przełożą się na sowite dofinansowania zarówno dla indywidualnych inwestorów OZE, jak i większych spółek, które zechcą wesprzeć krajowy sektor. Wniosek?

Należy uważnie śledzić zapowiedzi rządu, dotyczące dokładnego rozdysponowania środków. W perspektywie relatywnie ambitnych celów PEP2040, a więc m.in. co najmniej 23%. końcowego zużycia energii z OZE do 2030 roku, polscy inwestorzy mogą śmiało spoglądać w kierunku projektów związanych, nie tylko z szumnie zapowiadanymi elektrowniami wiatrowymi na morzu, ale również przodującą w skali globu fotowoltaikę. W ten trend wpisuje się także inwestycja Respect Energy w pomorskim Zwartowie, która ma być największym tego typu kompleksem w całej Europie Środkowo-Wschodniej.

Przyszłość dla inwestorów?

Abstrahując jednak od, przewidzianej w priorytetach ministerstwa, energetyce wiatrowej na morzu, czy zapowiadanych prac legislacyjnych na rzecz biometanu i klastrów energii, właśnie fotowoltaika będzie wiodła prym w krajowym krajobrazie OZE. Dlaczego? PEP2040 przewiduje rozwój infrastruktury sieciowej, technologii magazynowania energii, a także rozbudowę jednostek gazowych jako mocy regulacyjnych, które są niezbędne do realnej zmiany konkurencyjnej krajowego rynku PV.

Sporą niewiadomą jest projekt elektrowni jądrowej, która miałaby zagospodarować wakaty przewidziane w procesie likwidacji tradycyjnych form wydobywczych. O ile pierwsze ustawy o energetyce wiatrowej na morzu pojawiły się już w krajowej legislaturze, program jądrowy pozostaje niejako w cieniu. Skupmy się więc na nieco bliższych aspektach — energetyce gazowej. Ta w ramach realizacji celu dywersyfikacji dostaw i rozbudowy infrastruktury sieciowej ma doczekać się projektu Baltic Pipe oraz drugiej nitki Rurociągu Pomorskiego.

Obie inicjatywy mają zbliżyć krajowy rynek do partnerów zza Bałtyku, m.in. Skandynawów. Również ten aspekt jest istotny dla inwestorów, ponieważ potencjalne zacieśnianie kontaktów handlowych z północą może wpłynąć na nastroje samych konsumentów. Dzisiejszy rynek w dużym stopniu odzwierciedla trendy już od kilkunastu lat dominujące w Norwegii, Danii oraz Szwecji, a więc dbałość o potencjalne skutki klimatyczne danego produktu. Spółki, które chcą podążać za rynkiem, muszą bardzo uważnie wsłuchać się w głos ze Skandynawii. Warto postawić na, już funkcjonujące w Polsce, przedsiębiorstwa zajmujące się zieloną energią. PEP2040 to nie tylko punkt wyjścia dla rządu, ale i potencjalnej współpracy na linii państwo – sektor prywatny – klient.

Autor: Sebastian Jabłoński — prezes Zarządu spółki Respect Energy.