Europa najatrakcyjniejszym regionem pod względem możliwości rozwoju oraz M&A

Jak wynika z najnowszej edycji badania EY Global Capital Confidence Barometer, 39% ankietowanych zarządzających firmami na całym świecie postrzega Europę jako region, który będzie dawał największe możliwości rozwoju dla firm w najbliższych 3 latach. Jako kolejny, 30% badanych wskazało region Azji i Pacyfiku, a 24% – obie Ameryki.

Rys. 1. Który region będzie generował najwięcej możliwości i szans na rozwój dla Twojej firmy w najbliższych 3 latach?

Który region będzie generował najwięcej możliwości i szans na rozwój

Szanse rozwoju, jakie na kontynencie europejskim widzą dla swoich firm zarządzający ankietowani przez EY, przekładają się również na atrakcyjność inwestycyjną regionu. To na Europę skierowane będą bowiem oczy firm planujących w najbliższych 12 miesiącach fuzje i przejęcia. Respondenci z Ameryki Północnej, Azji i Pacyfiku oraz Bliskiego Wschodu i Afryki właśnie Europę wskazują jako główny cel dla fuzji i przejęć poza swoim regionem.

Rys. 2. Którym regionem będzie interesować się Twoja firma, planując transakcje M&A w najbliższych 12 miesiącach?

Którym regionem będzie interesować się Twoja firma

– Rynek europejski jest dla inwestorów od lat atrakcyjny, a pandemia jeszcze bardziej tę tendencję umocniła. Kiedy rok temu zachwiane zostały łańcuchy dostaw, wiele firm dostosowywało i zmieniało swoje strategie, myśląc o rozwoju na kontynencie europejskim, a nawet przenosinach działalności z bardziej odległych regionów świata. Co jednak najważniejsze, Europa jest interesująca nie tylko geograficznie, ale i biznesowo. Część krajów bardzo szybko się rozwija i nieustannie zwiększa swój potencjał, zarówno dla lokalnych jak i zagranicznych inwestorów, poszukujących atrakcyjnych aktywów. Szybko rosnąca liczba start-upów i firm innowacyjnych, wysokie wskaźniki wykwalifikowanych pracowników, stosowane przez wiele krajów zachęty inwestycyjne – to tylko część czynników przyciągających inwestorów do Europy, choć trzeba mieć na uwadze, że pandemia w różny sposób dotknęła poszczególne kraje, a niektóre z nich na skutek wysokiej liczby zakażeń i lockdownów ucierpiały bardziej niż pozostałe. Jeśli chodzi o sektory, najwięcej transakcji M&A będziemy mogli spodziewać się w telekomunikacji, technologii, usługach finansowych, motoryzacji oraz sektorze medycznym i ochrony zdrowia – mówi Michał Płotnicki, Associate Partner EY, Zespół Fuzji i Przejęć.

Pandemia wciąż postrzegana jest jednak przez 29% ankietowanych jako największe zewnętrzne ryzyko zagrażające rozwojowi biznesu. Kolejne to: warunki gospodarcze i niepewne perspektywy na przyszłość. Firmy zdają sobie również sprawę z tego, że będą musiały zmierzyć się z wyzwaniami klimatycznymi, ciągłym rozwojem technologii, regionalizacją gospodarki światowej, czy napięciami geopolitycznymi.

Rys. 3. Jakie są największe zewnętrzne ryzyka dla wzrostu Twojego biznesu?
Jakie są największe zewnętrzne ryzyka dla wzrostu Twojego biznesu
Efekty COVID będą odczuwalne jeszcze w 2022 r.

88% respondentów na całym świecie w związku z pandemią doświadczyło spadku przychodów, a 92% spadku zysków. Efekty pandemii będą jednak rozciągać się w czasie. 46% ankietowanych spodziewa się, że jeszcze w tym roku przychody powrócą do poziomów sprzed pandemii, ale zyski na zbliżonych poziomach raczej spodziewane są w przyszłym roku.

Rys. 4. Czy Twoja firma doświadczyła znaczącego spadku zysków i przychodów w czasie pandemii, a jeśli tak – kiedy spodziewasz się powrotów do poziomów sprzed pandemii?Czy Twoja firma doświadczyła znaczącego spadku zysków i przychodów

Rekordowo wysoka globalna wartość transakcji M&A w drugim półroczu 2020 r.

Pomimo spowodowanego pandemią załamania na rynku transakcji fuzji i przejęć w pierwszej połowie 2020 roku, w drugiej połowie ich wartość była rekordowo wysoka i osiągnęła 2,32 bln USD, a między pierwszym a drugim półroczem aktywność na tym rynku wzrosła o 123%. Tendencja ta może utrzymać się w kolejnych kwartałach, ponieważ – jak wynika z badania EY – zarządzający w dużej części zamierzają utrzymywać aktywność na rynku fuzji i przejęć. 49% ankietowanych chce aktywnie przejmować w ciągu najbliższych 12 miesięcy, a 65% z nich będzie poszukiwać aktywów na rynkach zagranicznych. Szczególnie interesujące dla inwestorów będą innowacyjne start-upy i firmy konkurencyjne technologicznie, by pomóc jeszcze bardziej zbliżyć się do klientów i ulepszyć kanały cyfrowe, które okazały się kluczowe w czasie pandemii.

Rys. 5. Czy Twoja firma będzie prowadzić aktywne działania w zakresie fuzji i przejęć w najbliższych 12 miesiącach?

Czy Twoja firma będzie prowadzić aktywne działania w zakresie fuzji i przejęć

– Wiele zawieranych w ostatnich miesiącach transakcji miało na celu przede wszystkim rozszerzanie portfolio usług i oferty dla klientów, co w dużej mierze wynikało z konieczności przystosowania się firm do działalności w nowych, pandemicznych warunkach. Prawdopodobnie będzie to też główny czynnik stymulujący transakcje M&A w najbliższej przyszłości. Firmy decydujące się na nie będą poszukiwały podmiotów, prowadzących działalność komplementarną, by zwiększyć udział rynkowy lub możliwości prowadzenia biznesu. Inwestorzy będą poszukiwać też możliwości zwiększania kompetencji cyfrowych i technologicznych, i zabezpieczać w ten sposób swoją pozycję na przyszłość – mówi Michał Płotnicki, Associate Partner EY, Zespół Fuzji i Przejęć.

Rys. 6. Jakie główne aktywności w zakresie M&A planuje Twoja firma?
Jakie główne aktywności w zakresie MA
86% respondentów na całym świecie na skutek pandemii przeprowadziło całościowy przegląd strategii i portfolio. Dla dwóch trzecich (66%) było to bezpośrednią odpowiedzią na zmieniającą się sytuację, związaną z pandemią. Doświadczenie pandemii pomogło firmom zidentyfikować obszary, które wymagają inwestycji. Efektem tych analiz są nadchodzące działania. 63% respondentów na całym świecie planuje zwiększyć inwestycje w technologię i cyfryzację, 57% skoncentruje się bardziej na zaangażowaniu klientów.

Rys. 7. W jaki sposób pandemia wpłynęła na inwestycje w poszczególnych obszarach?W jaki sposób pandemia wpłynęła na inwestycje w poszczególnych obszarach

O EY Global Capital Confidence Barometer

Badanie EY Global Capital Confidence Barometer mierzy zaufanie korporacji do perspektyw gospodarczych oraz identyfikuje trendy i praktyki strategicznego zarządzania kapitałami. Jest to cykliczna ankieta wśród kadry kierowniczej z dużych firm na całym świecie, przeprowadzana przez Thought Leadership Consulting, firmę należącą do Euromoney Institutional Investor.

Tegoroczna edycja badania została przeprowadzona w okresie od listopada 2020 do stycznia 2021 i wzięło w niej udział ponad 2400 menedżerów w 52 krajach; 82% stanowili dyrektorzy generalni, dyrektorzy finansowi i inni dyrektorzy szczebla kierowniczego. Respondenci reprezentowali następujące sektory: usługi finansowe, telekomunikacja, produkty konsumenckie i handel detaliczny, technologia, media i rozrywka, nauki przyrodnicze, szpitale i służby zdrowia, motoryzacja i transport, ropa i gaz, energia i usługi komunalne, górnictwo i metale, zaawansowana produkcja oraz nieruchomości, hotelarstwo i budownictwo. Roczne globalne przychody badanych firm: poniżej 500 mln USD (25%), 500 mln USD – 999,9 mln USD (26%), 1 mld USD – 4,9 mld USD (25%) i powyżej 5 mld USD (24%).

Brawurowa akcja na rynku kryptowalut. Czy to może być przypadek?

Jednego dnia na giełdy kryptowalut miało wpłynąć 37 tys. bitcoinów, wycenianych wówczas na ponad 2 mld dolarów. Ogromna w warunkach kryptowalutowego rynku podaż wywołała panikę i wyprzedaż. Czy w ten sposób wielcy gracze rynków finansowych chcieli doprowadzić do spadków cen, by zainwestować w bitcoiny o wiele więcej?

Dziś najważniejszym wydarzeniem na rynkach finansowych ma być wystąpienie Jerome’a Powella, szefa Rezerwy Federalnej. Tymczasem najwięcej i najgłośniej mówi się o tym, co dzieje się na rynku kryptowalut. Bitcoin i spółka skradły całe show.

W niedzielę wieczorem pojawiły się pierwsze informacje o tym, że na kryptowalutowych giełdach zaczyna się niecodzienny ruchy. Podaż bitcoinów zdecydowanie przekraczała standardy. Według danych CryptoQuant, 21 lutego na giełdy miało wpłynąć 37 tys. bitcoinów o rynkowej wartości (wg niedzielnych notowań) ponad 2 mld dolarów.

 

37 tys. BTC za ponad 2 mld USD to ogromna wartość, zważywszy że ostatnio ogromną euforię wywołały na tym rynku np. zakupy Tesli, które opiewały na kwotę 1,5 mld USD. Wyprzedaż za 2 mld USD mogła zatem wywrzeć jeszcze większe wrażenie, tyle że tym razem w drugą stronę – mówi Daniel Kostecki, główny analityk spółki Conotoxia Ltd., która świadczy usługę Forex dla użytkowników portalu Cinkciarz.pl.

Poniedziałkowe spadki cen, kontynuowane również we wtorkowe przedpołudnie, mogą być konsekwencją sprzedaży 37 tys. bitcoinów. Trudno nie zadać sobie w tym momencie pytania: dlaczego sprzedaje się tak ogromną partię kryptowaluty niemal na raz? Jeśli miało to wywołać panikę, to z pewnością się udało. Kurs BTC/USD spadł w dwa dni o ponad 20 proc. – z ok. 58 tys. USD do ok. 45 tys. USD, a korekta w ujęciu dolarowym jest już taka sama jak w styczniu. Wtedy kurs BTC/USD spadł z ok. 42 tys. USD do ok. 29 tys.

Potężna podaż bitcoina odbiła się także na innych kryptowalutach. W pewnym momencie kurs ETH/USD spadł od weekendowego szczytu z ponad 2000 USD do ok. 1360 USD, czyli o ponad 30 proc. Wprawdzie z perspektywy rynku kryptowalut korekty na poziomie 20-30 proc. nie są ani czymś nowym, ani też nadzwyczajnym. Wyjątkowa i bezprecedensowa jest jednak szybkość realizacji zleceń sprzedaży.

Możliwe, że jest to tylko zagrywka dużych graczy. Mając ogromny kapitał do ulokowania, mogli nie chcieć inwestować po rekordowych cenach. Stąd wywołanie paniki wydało się najlepszą rzeczą, którą można zrobić, aby nabyć duże ilości w atrakcyjnych cenach. Jeśli ktoś rzeczywiście realizuje taki scenariusz, wkrótce się o tym przekonamy, a w tym czasie nadal warto bacznie obserwować napływy na giełdy kryptowalut, a także stany posiadania dużych funduszy – czy tam przypadkiem pojawią się nowe spore pozycje – podpowiada Daniel Kostecki, analityk Conotoxia Ltd.

Jeszcze prostsze raty? Rozmowa z Małgorzatą Szulik; Business Project Manager w Provema

Sprzedaż ratalna nie jest nowym zjawiskiem. Od co najmniej dwóch dekad mamy możliwość odwrotnego oszczędzania, czyli kupuje teraz – spłacam później.  Mogłoby się wydawać, że w tym segmencie nic nas nie zaskoczy, a mimo to konsumenci coraz częściej sięgają po finansowanie zakupów.

Jest Pani odpowiedzialna za wdrożenie projektu LoanByLink – proste raty. Czy naprawdę potrzebne są nowe produkty? W ofertach ratalnych można przebierać.

Jak pokazuje rynek konsumencki, klienci nie tylko szukają nowych systemów ratalnych w konkurencyjnych ofertach, ale przede wszystkim zwracają uwagę na proces udzielania finansowania. Jako firma specjalizująca się w technologicznych innowacjach to właśnie robimy. Upraszczamy procesy płatności i oczywiście oferujemy korzystne warunki. Jesteśmy nastawieni na potrzeby klientów i jeżeli wskazują oni, że udzielanie finansowania trwa często zbyt długo to zastanawiamy się jak zrobić to lepiej.

Może Pani wyjaśnić co kryje się pod pojęciem zbyt długiego procesu? Często wystarczy dowód osobisty, wybieramy produkt i w zasadzie tyle.

Z pozoru może się wydawać, że tak. Procedura trwa chwilę. Dajemy dowód, dane wprowadzane są w system. Trwa weryfikacja (często decyzja wydawana jest określony czas np. 2h) podpisujemy papierową umowę i po x czasie wychodzimy z produktem, na który chcieliśmy uzyskać finansowanie. A teraz wyobrażamy sobie, że klient podaje tylko pesel i dostaje link, za pomocą którego, weryfikuje się usługą iDenfy, dane w formularzy zaczytują się automatycznie, decyzja wydawana jest w kilka sekund, a cały proces trwa 4 minuty. Nierealne? Zdecydowanie możliwe. U nas się to dzieje.

Być może sieci stacjonarne mogą skorzystać z łatwiejszego procesu, ale dzisiaj biznes kręci się w sieci. Finansowanie on-line rozwija się zawrotnie szybko. Co tu się da zrobić prościej?

Naturalnie, bardzo dużo usług przeniosło się na rynki on-line i tak naprawdę początkowo do tych osób kierowaliśmy nowe prodykty. Należy pamiętać, że nie każdy chce posiadać rozwiązanie e-commerc’owe. Mamy strony www bez funkcji sklepu, a często stron internetowych nie posiadamy. Przedsiębiorcy świadczący usługi w sieci może i by chcieli dać rozwiązania swoim klientom, ale nie było uniwersalnych narzędzi. I tu zrobiliśmy to czego konsumenci oczekiwali. Zrobiliśmy uniwersalne wtyczki umożliwiające prostą implementacje płatności na każdej stronie www. Następnym krokiem było wygenerowanie linku płatności. Załóżmy, że sprzedajmy tylko w mediach społecznościowych i chcemy udostępnić możliwość zakupy na raty potencjalnym klientom – tu znajduje zastosowanie generator linku ratalnego. Możemy go wysłać do klienta dowolnym komunikatorem, proces odbywa się on-line. W panelu partnera znajduje się informacja czy finansowanie zostało udzielone. Jestem pewna, że to pewnego rodzaju sukces.

Czy sprzedaż w mediach społecznościowych jest na tyle duża, żeby stwarzać do niej dedykowane rozwiązanie?

Oczywiście. To, że w mediach społecznościowych wciąż jest ogromny potencjał nie ulega wątpliwości. Social selling staje się coraz bardziej popularne i wiele firm decyduje się na korzystanie z takiej formy sprzedaży. Nasze rozwiązanie nie ma za zadanie tylko ułatwiać przedsiębiorcom, ale też chronić konsumentów. Widzę w tym kanale sporą szansę.

Nie myśleliście o tym, że przedsiębiorcy nie chcą udostępniać tylko ofert ratalnych? Czasem proces może nie mieć znaczenia na poczet zintegrowanych bramek płatności.

LoanByLink jest zintegrowaną bramką. To partner wybiera jakie formy płatności chce udostępnić klientom. W ramach integracji są oferty ratalne, ale też kanały standardowej płatności. Jak widać podeszliśmy do tematu kompleksowo 😉

Jakie korzyści można wymienić dla rejestrujących się partnerów?

Jak wspomniałam wcześniej partner do wyboru ma wiele możliwości. Dowolnie je może komponować i udostępniać. Prostota i szybkość procesu wg. mnie są bezkonkurencyjne. Rejestracja i wdrożenie są bezpłatne. Udostępniamy informacje o wdrożeniach w naszych kanałach komunikacji. Nie wspominam nawet o wzroście zaufania potencjalnych klientów czy średniej wartości koszyka. To się samo obroni.

Michał Kanownik: Cyfryzacja może zwiększyć konkurencyjność i prowadzić do oszczędności

Przyśpieszona cyfryzacja spowodowana pandemią pokazała przedsiębiorcom, że konieczna jest zmiana sposobu zarządzania i prowadzenia ich organizacji. Jeśli firma chce być w takiej sytuacji nadal konkurencyjna, musi wejść na drogę cyfryzacji oraz szukać usprawnień, np. rezygnując z papieru, co prowadzi do oszczędności – ocenia prezes Związku Cyfrowa Polska Michał Kanownik.

Jego zdaniem prowadzenie przedsiębiorstwa, które aspiruje do bycia konkurencyjnym wymaga dziś nowoczesnego podejścia. –Nadchodzące lata, m.in. poprzez rozwój sieci 5G, pozwolą na upowszechnienie nowych, cyfrowych kanałów prowadzenia biznesu. Dlatego należy edukować przedsiębiorców z korzyści, jakie przynosi cyfryzacja oraz tego, jak nowoczesne narzędzia wdrażać w firmie – podkreśla Michał Kanownik.

W tym celu ma służyć rozpoczynająca się ogólnokrajowa kampania edukacyjna skierowana do przedsiębiorców – #BiznesBezPapieru. Zaangażowane są w nią firmy technologiczne zrzeszone w Związku Cyfrowa Polska ­– spółka Asseco i Samsung, które dodatkowo wspierane są przez ekspertów Centrum GovTech Polska, Wyższej Szkoły Bankowej w Warszawie, Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, Obserwatorium.biz, Santander Consumer Banku, Programu Czysta Polska oraz kancelarii prawnej Szostak_Bar i Partnerzy. W ramach kampanii przedsiębiorcy uzyskają – m.in. poprzez dedykowaną stronę internetową, poradniki, webinary oraz dyskusje – merytoryczne informacje dotyczące m.in. przechodzenia tradycyjnie funkcjonujących firm na rozwiązania cyfrowe, digitalizacji obiegu dokumentów czy kwestii związanych z cyberbezpieczeństwem.

Pokazać drogę transformacji cyfrowej

Korzyści, jakie płyną z cyfryzacji są niepodważalne. Świadczy o tym choćby rozwój e-usług, dzięki którym możemy w coraz łatwiejszy sposób załatwić sprawę urzędową, rozliczyć się z fiskusem czy załatwić e-receptę – mówi Michał Kanownik. I dodaje: – Podobnych uproszczeń powinniśmy szukać w funkcjonowaniu przedsiębiorstw.

Zdaniem prezesa Cyfrowej Polski, krajowy biznes jest otwarty na innowacje. Jednak nie zawsze przedsiębiorcy wiedzą, od czego powinni zacząć cyfrową transformację swojej firmy. Przykładem jest np. podpis elektroniczny – równoważny  z tradycyjnym podpisem odręcznym. Choć coraz więcej firm ma świadomość, że jest on sporym ułatwieniem, to nadal spora część przedsiębiorców nie zdecydowała się jeszcze na jego wdrożenie. – Dzięki kampanii przedsiębiorcy będą mogli dowiedzieć się, jak prowadzić biznes bez papieru i postawić kolejny krok na ścieżce cyfryzacji – zaznacza Michał Kanownik.

Katowice w pierwszej piątce pod względem atrakcyjności inwestycyjnej wg Raportu ABSL

Według raportu „Sektor nowoczesnych usług biznesowych w Katowicach” miasto Katowice i GZM to jeden z pięciu najważniejszych ośrodków w Polsce, w których prężnie rozwija się sektor nowoczesnych usług dla biznesu odpowiadający za 3,0-3,5% PKB Polski. W przeciągu ostatnich 4 lat zaobserwowano wzrost zatrudnienia w centrach usług w Katowicach i GZM na poziomie prawie 70%. Główną kategorią usług świadczonych w wymienionych ośrodkach są usługi IT. Prognozy ekspertów przewidują, że sektor w Katowicach będzie się dalej dynamicznie rozwijać.

Pomimo wybuchu pandemii inwestycje w Polsce nie zatrzymały się. Zagraniczni inwestorzy, otwierający w Polsce kolejne centra usług zwiększają przychody do budżetu i tworzą nowe miejsca pracy, wspierając gospodarkę wychodzącą z lockdownu. Od 2016 roku do teraz w Katowicach powstało 30 nowych centrów usług. Czynnikiem przemawiającym za lokalizacją centrów w Polsce jest korzystna lokalizacja, dogodna strefa czasowa pozwalająca obsługiwać inne regiony oraz potencjał rynku, m. in. pod względem rynku pracy i wielkości zasobów wykształconych pracowników w stosunku do innych gospodarek regionu Europy Środkowej i Wschodniej. Wszystkimi tymi cechami mogą pochwalić się Katowice.

Jak wynika z raportu w Katowicach i GZM w centrach usług zatrudnionych jest 27 000 pracowników. Prognozy trendów na rynku pracy oraz relatywnie wysoka odporność branży na szok jakim jest pandemia wskazują, że do końca 2021 liczba osób pracujących w sektorze na analizowanym obszarze przekroczy 28 500 pracowników. Dynamika wzrostu zatrudnienia w 2020 w stosunku do 2019 była na poziomie 11,5%, co jest wynikiem lepszym niż wskaźnik dla całego kraju, który wyniósł 10%. Na obszarze Katowic i Metropolii GZM funkcjonuje 114 centrów nowoczesnych usług biznesowych z 19 państw, z czego zdecydowana większość z nich (90) w Katowicach. Główną kategorią świadczonych usług w centrach są usługi IT (43,3% ogółu zatrudnionych), następnie SSC/GBS (33,1%), BPO (12,3%), R&D (3,7%) oraz inne (7,6%). Centra w Katowicach charakteryzuje wyższe średnie zatrudnienie na poziomie 253 osób niż w GZM (241 osób) oraz w Polsce ogółem (225 osób).

„Zaprezentowane w raporcie analizy potwierdzają wysoki potencjał inwestycyjny Katowic, będących centralnym miastem ponad 2-milionowej Metropolii.  Z ogromną satysfakcją obserwujemy, że niezależnie od pandemii tempo wzrostu w sektorze utrzymuje się na wysokim poziomie. Zwłaszcza teraz, kiedy globalna gospodarka znalazła się w trudnej sytuacji ważne jest tworzenie atrakcyjnych miejsc pracy, które wpłyną na decyzje młodych ludzi o związaniu swojej przyszłości z naszym miastem, a tym samym pozytywnie wpłyną na dalszy rozwój sektora i wzmocnienie marki Katowic na rynku nowych technologii.” – mówi Marcin Krupa, Prezydent Katowic.

Katowice oczami branży i w świetle statystyk

Raport „Sektor nowoczesnych usług biznesowych w Katowicach” to zestawienie subiektywnego i obiektywnego rankingu, opracowanego na podstawie wyników badania ABSL 2020 w oparciu o odpowiedzi kadry zarządzającej centrów nowoczesnych usług biznesowych w Polsce oraz na podstawie analiz statystycznych. Katowice i GZM zostały wysoko ocenione – to tylko pokazuje, że władze miasta obserwują trendy i odpowiadają na potrzeby inwestorów.” – podkreśla Wojciech Popławski, Wiceprezes ABSL.

W rankingu obiektywnym, Katowice i GZM zajmują wysokie pozycje w zakresie: dostępności puli talentów, dostępności do komunikacji drogowej i kolejowej, dostępności do lotnisk oraz współpracy z lokalnymi uniwersytetami i w konsekwencji pod względem ogólnej oceny miejsca prowadzenia działalności.

Z informacji uzyskanych na podstawie ankiety ABSL przeprowadzonej w listopadzie 2020 roku wynika, że w ramach umów podpisanych między centrami usług i lokalnymi szkołami wyższymi, realizowana współpraca dotyczy: staży dla studentów, wsparcia procesu rekrutacji studentów i absolwentów, rozwoju kompetencji przydatnych z punktu widzenia potrzeb centrów oraz kształtu programów edukacyjnych.

„Warto również zwrócić uwagę na koszt wynajęcia powierzchni biurowej; w tym względzie menadżerowie uplasowali Katowice i GZM na pozycji pierwszej. Pozycję drugą Katowice i GZM zajęły pod względem subiektywnej oceny współpracy z lokalnymi uniwersytetami, trzecią – w kategorii poziom płac. W powyższych kategoriach, zgodnie z wynikami subiektywnego rankingu menedżerów, Katowice i GZM mają przewagi komparatywne względem innych miast.” dodaje Paweł Panczyj, Dyrektor ds. Strategii i Rozwoju, ABSL.

W obrębie Metropolii, zdecydowanym liderem są Katowice. Świadczy o tym zarówno liczba centrów, zatrudnienie i dostęp do wykwalifikowanej kadry pracowniczej. W pespektywie długookresowej wzrost intensywności współpracy miast w obrębie GZM prowadzić będzie do dalszej poprawy atrakcyjności lokalizacyjnej i inwestycyjnej.

Nowelizacja ustawy AML coraz bliżej

Regulacje unijne dotyczące przeciwdziałania praniu pieniędzy i finansowania terroryzmu zobowiązały wszystkie Państwa Członkowskie do utworzenia centralnych rejestrów, w których możliwe byłoby odnalezienie informacji o beneficjentach rzeczywistych podmiotów korporacyjnych. W tym celu w Polsce utworzono Centralny Rejestr Beneficjentów Rzeczywistych. Ustawa powołującą rzeczoną instytucję do życia w najbliższym czasie ulegnie istotnej nowelizacji.

Jedną z najważniejszych zmian jest rozszerzenie listy podmiotów, które mają obowiązek zgłosić informacje o swoim beneficjencie rzeczywistym. Do listy zostaną dodane m.in. spółki partnerskie, spółki europejskie, spółdzielnie, stowarzyszenia podlegające wpisowi do KRS, fundację oraz trusty, których przedstawiciele lub osoby zajmujące stanowiska równoważne, mają miejsce zamieszkania w Polsce, nawiązują stosunki gospodarcze w imieniu trustów lub nabywają nieruchomości na terytorium Polski.

W nowelizacji wyrażono również obowiązek dostarczenia przez beneficjenta rzeczywistego instytucjom obowiązanym wszystkich danych i informacji, pozwalających na ujawnienie go (lub aktualizację danych o nim) przez tę instytucję w CRBR w terminie 7 dni od powstania obowiązku ujawnienia informacji w rejestrze.

W dotychczasowym stanie prawnym taki obowiązek beneficjentów rzeczywistych nie został literalnie wyrażony. Jest to jednak przepis na który należy zwrócić uwagę. W proponowanych bowiem zmianach przewiduje się, że jeżeli taka osoba nie przekaże instytucji obowiązanej wszystkich danych pozwalających go na ujawnienie go w rejestrze, lub przekaże tej instytucji nieprawidłowe dane, to podlega karze do wysokości 50 000 zł. Istotne jest zatem aby beneficjenci rzeczywiści zostali szczegółowo poinformowani o wszystkich danych, które muszą przekazać instytucji celem ujawnienia ich w rejestrze, a podmioty zobowiązane do ujawnienia tych danych aby skrupulatnie pilnowały przekazania powyższych informacji w odpowiednim terminie – zauważ mecenas Adam Ziębicki z kancelarii Chałas i Wspólnicy

Na podstawie nowych przepisów podmioty zobowiązane do ujawnienia w rejestrze swojego beneficjenta rzeczywistego będą zobowiązane do wskazania również wszystkich jego obywatelstw. W obecnym stanie prawnym, wystarczające jest wskazanie jedynie jednego obywatelstwa, jeżeli osoba fizyczna będąca beneficjentem rzeczywistym danego podmiotu ma więcej niż jedno obywatelstwo.

Nowelizacja wprowadza również mechanizm weryfikacji prawidłowości i prawdziwości informacji znajdujących się w rejestrze beneficjentów rzeczywistych. Wszystkie podmioty, które podlegają reżimowi ustawy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy będą zobowiązane do odnotowywania rozbieżności pomiędzy ustalonymi przez siebie informacjami o kliencie z informacjami widniejącymi w rejestrze, a także do wyjaśnienia przyczyn rzeczonych rozbieżności z klientami. W przypadku potwierdzenia ww., instytucje obowiązane przekazują Ministrowi Finansów informację o odnotowanych rozbieżnościach wraz z uzasadnieniem i pełną dokumentacją. Takie uprawnienie zostanie przyznane również m.in. Najwyższej Izbie Kontroli czy też Komisji Nadzoru Finansowego. Konsekwencją zgłoszenia ma być postępowanie oparte na zasadach kodeksu postępowania administracyjnego (z wyjątkami – art. 9, 11, 13, 31, 61 § 4, 73, 78 i 79 kpa) w celu weryfikacji zgłoszonych w rejestrze danych i wydaniu decyzji o sprostowaniu tychże danych. Co istotne, informacja o wszczęciu oraz zakończeniu postępowania będzie odnotowana w rejestrze – podkreśla Ziębicki. Na podstawie rozporządzenia Ministra Finansów, zadania właściwe dla niego w sprawach dotyczących CRBR będzie mógł również wykonywać organ Krajowej Administracji Skarbowej.

Istotnym novum będzie możliwość odmówienia przez Generalnego Inspektora udzielenia prokuratorom i sądom na potrzeby postępowania karnego informacji lub tajemnic prawnie chronionych. Do tej pory takie uprawnienie nie zostało przewidziane dla Generalnego Inspektora danych, a na mocy znowelizowanej ustawy, organ ten będzie mógł to zrobić jeżeli mogłoby to negatywnie wpłynąć na proces analizowania przez ten organ informacji dotyczących wartości majątkowych, co do których powzięto podejrzenie, że mogą mieć związek z praniem pieniędzy lub finansowanie terroryzmu, jeżeli mogłoby narazić na niewspółmierną szkodę fizyczną, prawną lub jednostkę organizacją nieposiadającej osobowości prawnej oraz gdy byłoby to nieistotne z punktu widzenia celów, których dotyczy wniosek lub żądanie – dodaje mecenas Adam Ziębicki z kancelarii Chałas i Wspólnicy.

Wreszcie, nowelizacja zmienia i dodaje sankcje za niedopełnienie obowiązków wynikających z ustawy. Kara administracyjna w wysokości do jednego miliona złotych zostanie poszerzona również o nie aktualizację danych w CRBR (dotychczas taka kara dotyczyła jedynie nie ujawnienia tych danych w rejestrze). Karą administracyjną w wysokości do 50 tysięcy złotych zostaną objęci beneficjenci rzeczywiści, którzy nie przekazali lub przekazali błędne informacje podmiotom, na których spoczywa obowiązek ujawnienia tych informacji w CRBR, w terminie 7 dni od powstania tego obowiązku.

Na chwilę obecną projekt ustawy wpłynął do sejmu i jest już po I czytaniu w Komisji Finansów Publicznych, gdzie został pozytywnie zarekomendowany. Należy zatem wskazać, iż z dużym prawdopodobieństwem ustawa wejdzie w życie jeszcze w tym roku.
Adam Ziębicki – Associate w Kancelarii Prawnej „J. Chałas i Wspólnicy” Sp. k.

Zakupy bez barier. Galerie handlowe dostępne dla wszystkich

W Polsce mieszka ponad 4,5 mln osób niepełnosprawnych. Większość z nich regularnie odwiedza centra handlowe. Tylko 9 proc. osób z niepełnosprawnością i 6 proc. osób z czasową niepełnosprawnością nie korzysta z oferty obiektów handlowych. Galerie są także chętnie odwiedzane przez osoby starsze i kobiety w ciąży – te grupy również wymagają specjalnych udogodnień. Z tego powodu zarządcy i właściciele galerii handlowych konsekwentnie wprowadzają zmiany, których celem jest poprawienie dostępności ich obiektów dla szerokiego grona odbiorców. By polskie centra handlowe były jeszcze bardziej przyjazne, dostępne i bezpieczne dla wszystkich bez wyjątku, Ministerstwo Finansów, Funduszy i Polityki Regionalnej w ramach rządowego Programu Dostępność Plus 2018-2025 wydało specjalny podręcznik dla galerii, przygotowany we współpracy z Polską Radą Centrów Handlowych (PRCH) oraz Fundacją Integracja.

W Polsce funkcjonuje prawie 550 obiektów handlowych. Są one nieodłącznym elementem przestrzeni miejskich i ważnymi ośrodkami życia społecznego. Galerie pełnią nie tylko funkcje handlowe, ale też kulturalne i integracyjne. Podręcznik „Dostępność w polskich centrach handlowych” zawiera zestaw rekomendacji i rozwiązań dla projektantów i osób zarządzających, których celem jest zwiększenie dostępności obiektów handlowych.

– Centra handlowe przyciągają coraz więcej klientów. Dużą grupę stanowią osoby, które mają specjalne potrzeby, najczęściej związane z ograniczeniami ruchu. Szacujemy, że co czwarty odwiedzający nasze obiekty, wymaga udogodnień, które pozwolą mu komfortowo i bez ograniczeń realizować różne potrzeby, od zakupów po korzystanie z usług, czy gastronomii. Widzimy to i zmieniamy nasze otoczenie, by zadbać także o tych klientów, którzy wymagają większej troski. Szacunek wobec potrzeb klientów może przejawiać się także w rozwiązaniach organizacyjnych i architektonicznych – mówi Jan Dębski, Prezes Zarządu PRCH. – Usprawnienia, które są wprowadzane do obiektów dotyczą takich grup jak: seniorzy, osoby z niepełnosprawnością ruchu, rodziny z małymi dziećmi, kobiety w ciąży. Chcemy, aby nasi klienci czuli się w naszych obiektach komfortowo i chętnie do nas wracali – dodaje Jan Dębski.

Według badań, zaprezentowanych w najnowszym podręczniku „Dostępność w polskich centrach handlowych”, o wyborze centrum handlowego przez osoby z niepełnosprawnością decydują przede wszystkim: lokalizacja (51 proc.), oferta sklepów (45 proc.) oraz łatwość poruszania się po obiekcie (42 proc.). Osoby ze specjalnymi potrzebami najczęściej wybierają się na zakupy do galerii po odzież i artykuły spożywcze.

Zarządcy i właściciele centrów handlowych dokładają wielu starań, aby pobyt w obiektach handlowych był komfortowy i pozbawiony barier – 76 proc. z nich deklaruje, że wprowadziło wiele rozwiązań dla osób z ograniczoną mobilnością, 78 proc. twierdzi, że zastosowało wiele udogodnień dla rodzin z dziećmi, a nieco ponad połowa badanych – 52 proc. wskazało na wprowadzenie znacznych ułatwień dla powiększającej się z roku na rok grupy seniorów.

W jaki sposób nieruchomości handlowe dostosowywane są do osób o szczególnych potrzebach?

Specjalnie przystosowane windy, szerokie korytarze, ruchome schody, dostosowane toalety, wyznaczone miejsca parkingowe, punkty informacyjne, godziny ciszy, pokoje rodzica z dzieckiem, antypoślizgowe podłogi oraz miejsca, w których można odpocząć, takie jak ławki czy fotele – to tylko wybrane rozwiązania stosowane w galeriach.

W poradniku „Dostępność w polskich centrach handlowych” można znaleźć więcej praktycznych rozwiązań poprawiających dostępność obiektów dla niepełnosprawnych, starszych oraz opiekunów z dziećmi. Publikacja powstała w ramach rządowego Programu Dostępność Plus 2018-2025. W tworzenie podręcznika oprócz Ministerstwa Finansów, Funduszy i Polityki Regionalnej zaangażowali się PRCH, Fundacja Integracja oraz sami zarządcy i właściciele centrów handlowych. Publikacja zawiera badania na temat oczekiwań i odczuć osób ze specjalnymi potrzebami oraz faktycznego stanu przygotowania polskich obiektów do odwiedzin niepełnosprawnych, starszych i rodzin z dziećmi. Czytelnicy podręcznika znajdą w nim również przykłady dobrych, branżowych praktyk wdrożonych w poszczególnych obiektach handlowych.

Nam wszystkim – klientom, użytkownikom, właścicielom, zarządcom centrów handlowych i ich projektantom zależy na tym, by podczas planowania, budowy, rewitalizacji czy rozbudowy obiektów handlowych uwzględniać możliwie wiele postulatów projektowania uniwersalnego. Rządowy program Dostępność Plus jest dla całej branży istotnym punktem odniesienia w działaniach na rzecz usprawnienia i wdrażania rozwiązań promujących wzajemny szacunek i savoir-vivre wobec osób z niepełnosprawnością – mówi Aleksandra Zentile-Miller, Członkini Zarządu PRCH, Dyrektor Chapman Taylor International Services i architektka.

USA bije rekord zadłużenia. Dolar ma problemy

Niepewność na rynku walutowym wywołana jest łatwością z jaką banki centralne drukowały pieniądze. Powstały olbrzymie długi, które trzeba będzie sfinansować. Walka z recesja okazała się dość skuteczna, ale w końcu przyjdzie za to zapłacić.

Temat rosnących rentowności długu nie słabnie. Jest to problem i powiedziała o tym ostatnio szefowa EBC, co w teorii powinno zaszkodzić euro, a tracił… dolar. EBC przygląda się rosnącym rentownościom obligacji. Akurat w strefie euro są one bardzo niskie i rosną wolniej niż gdzie indziej, zwłaszcza w porównaniu z USA, ale rynek zinterpretował to jako możliwość rozważenia przez bank centralny Europy polityki kontroli krzywej dochodowości. W ramach tej polityki bank centralny skupuje nie predefiniowaną wartość aktywów, a taką, która jest potrzebna, do utrzymania rentowności długu na określonym poziomie. W okresie presji na wzrost rentowności oznacza to zatem także wzrost skali skupu.

Wydawałoby się zatem, że w tym kontekście dolar powinien zyskiwać do euro, ale tak się nie dzieje. Wręcz przeciwnie – para EURUSD jest najwyżej od miesiąca i testuje bardzo istotną strefę oporu. Gdzie szukać wyjaśnienia?

Stany Zjednoczone są rekordowo zadłużone, a zadłużenie jeszcze wzrośnie, gdy wypłacone zostaną tzw. czeki Bidena (po 1 400 USD na konsumenta).

– Ten program będzie kosztował 1,9 bln dolarów, dlatego pojawiają się pytania o stabilność całego systemu finansowego i o to, co będzie się działo z dolarem – mówi w rozmowie z MarketNews24 Michał Stajniak, ekspert XTB. – Jeżeli dojdzie do zbiegu kilku okoliczności z dolarem może być bardzo źle.

W USA nasila się także problem z rosnącą inflacją i coraz wyższymi kosztami pracy. Wśród inwestorów finansowych pojawiły się obawy, że dojdzie do podniesienia stóp procentowych i ograniczenia poziomu skupu aktywów. To prowadziłoby do wzrostu rentowności długu czyli do wzrostu kosztów jego obsługi.

– Przy takim rozwoju sytuacji może dojść do załamania rynku akcyjnego – dodaje ekspert XTB. – Warto przypomnieć, że w takich okolicznościach w 2013 r. doszło do rajdu rentowności długu, a wówczas doprowadziło to do wzmocnienia dolara.

To wówczas para euro/dolar była blisko poziomów 1,3-1,4 i spadła niemal do parytetu. Do tego może być dość daleko, ale już pojawiły się sygnały ostrzegawcze.

Pandemia zszargała zdrowie psychiczne Polaków. Ponad 40% społeczeństwa już odczuwa poważne problemy

Czeka nas nowa pandemia, tym razem depresji. Polacy masowo tracą zdrowie psychiczne.Polakom grozi pandemia depresji

Badanie opinii społecznej, zrealizowane przez UCE RESEARCH i SYNO Poland dla Therapify, wykazało, że ponad 42% Polaków odczuło pogorszenie zdrowia psychicznego w czasie pandemii. Częściej deklarują to kobiety niż mężczyźni. Jako główną przyczynę problemu ankietowani przeważnie podają złe znoszenie izolacji społecznej. Obniżenie nastroju, zaburzenia snu, lęki i częste odczuwanie niepokoju to zazwyczaj wymieniane objawy. Blisko 80% osób, które teraz je ma, nie doświadczało ich przed epidemią. Prawie 70% badanych z takimi dolegliwościami nie szukało dotąd specjalistycznej pomocy. Jednak eksperci komentujący wyniki badania mają rozbieżne opinie na temat tego, czy jesteśmy już o krok od pandemii depresji.

23 lutego obchodzimy Międzynarodowy Dzień Walki z Depresją. Tymczasem dane z najnowszego badania opinii społecznej są dość mocno niepokojące. Podczas tzw. I i II fali pandemii 42,2% Polaków zauważyło u siebie pogorszenie stanu zdrowia psychicznego. 50,4% ankietowanych nie dostrzega takiego problemu, a 7,4% nie umie tego określić. Zdaniem Damiana Markowskiego z platformy Therapify, wyniki przeprowadzonego badania są alarmujące, zwłaszcza że od czasu wybuchu epidemii w Polsce nie minął jeszcze rok. To może oznaczać, że zaczynamy mieć do czynienia z nowym, społecznym problemem, tj. pandemią depresji.

– Nie są to dobre wyniki, ale jednak większość badanych nie ma poczucia utraty zdrowia psychicznego. A pandemia to przecież bardzo trudne doświadczenie dla nas wszystkich pod wieloma względami. Moim zdaniem, nie należy obawiać się w najbliższym czasie nadejścia pandemii depresji – uspokaja dr Aleksandra Piotrowska z Uniwersytetu Warszawskiego.

Według badania, kobiety częściej niż mężczyźni wskazują, że ich kondycja psychiczna uległa pogorszeniu. Różnica wynosi 11,8%. Zdaniem eksperta z Therapify, to wcale nie oznacza, że Polki częściej tego doświadczają. Mężczyźni niechętnie przyznają się do słabości. Natomiast tego typu problemy dotykają ludzi bez względu na płeć.

– Kobiety, które przeszły na pracę zdalną w czasie lockdownu, mogą przeżywać dużo większą stratę niż mężczyźni. Mówiąc wprost, teraz mają więcej na głowach. Wcześniej, gdy jeździły do firm, mogły odrywać się od domowych obowiązków. Dla niektórych stanowiło to formę terapii – wyjaśnia dr Piotrowska.

Za główną przyczynę pogorszenia zdrowia psychicznego Polacy najczęściej uznają to, że źle znoszą izolację społeczną – 49,2%. Potem wskazują obawy przed tym, że ktoś bliski zachoruje bądź oni sami zarażą się koronawirusem – odpowiednio 42% i 34,6%. Natomiast najrzadziej podawanym czynnikiem jest brak dostępu do leków – 2,8%. Złe warunki w miejscu pracy wymienia 3,5% respondentów, a wykonywanie obowiązków służbowych w domu – 8,5%.

– Potrzeba kontaktu z innymi ludźmi jest jedną z najważniejszych, jakie ma człowiek. Dotyczy to też fizycznej bliskości. To zrozumiałe, że najczęściej właśnie izolacja społeczna stanowi problem. Ponadto mało kto dobrze znosi poczucie bezradności wobec wirusa – komentuje dr Piotrowska.

Najczęściej deklarowanym objawem osłabienia kondycji psychicznej jest obniżenie nastroju – 51%. Na drugim miejscu wskazywane są zaburzenia snu – 48,5%. Potem lęki – 37,4%. Z kolei na czwartej pozycji jest częste uczucie niepokoju – 36,7%.

– Zgłaszane objawy są naturalnymi ludzkimi reakcjami na trudną sytuację, w jakiej znalazło się wiele osób. Jeśli w nasilonym stopniu utrzymują się przez dłuższy okres, mogą być symptomami depresji. Trzeba wiedzieć o tym, że jest to groźna choroba. Nieleczona może całkowicie uniemożliwić normalne funkcjonowanie – ostrzega ekspert z Therapify.

Ponadto badanie wykazało, że aż 78,3% Polaków stwierdzających u siebie pogorszenie zdrowia psychicznego nie miało ww. objawów przed pandemią. Zaledwie 18% osób w tej grupie badanych ma odmienną opinię, a 3,7% nie umie tego ocenić.

– Te wyniki ewidentnie potwierdzają to, że główną przyczyną osłabienia kondycji psychicznej Polaków jest cała sytuacja związana z pandemią. Biorąc pod uwagę to, że wszystkie ograniczenia nie znikną jeszcze przez dłuższy czas, osoby mające problemy na tle psychicznym powinny zacząć korzystać z profesjonalnej pomocy – przekonuje Damian Markowski.

Dotychczas 69,8% ankietowanych w ogóle nie szukało specjalistycznej pomocy w zakresie leczenia ww. dolegliwości. Natomiast 27,7% respondentów twierdzi, że o nią zabiegało. Z kolei 2,5% nie określiło tego w badaniu.

– Zgłoszenie się na terapię w Polsce wymaga pewnego poczucia niezależności od opinii innych ludzi i zaufania do siebie, że tego właśnie się potrzebuje. Często problemem bywa to, że otoczenie w ogóle nie akceptuje trudnych emocji, które przeżywa dana osoba. Mówi się jej, żeby wzięła się w garść. A to jest najgorsza rada, jaką można kierować do człowieka w złym stanie psychicznym – podsumowuje ekspert z Uniwersytetu Warszawskiego.

Badanie zostało przeprowadzone w dniach 12-15.02.2021 roku przez UCE RESEARCH i SYNO Poland dla platformy Therapify na reprezentatywnej próbie 1026 dorosłych Polaków w wieku 18-80 lat. Próba była reprezentatywna pod względem płci, wieku, wielkości miejscowości, wykształcenia oraz regionu.

W czasie pandemii największym wyzwaniem finansowym dla Polaków są opłaty za media

  • Z najnowszego Barometru ZPF wynika, że druga fala pandemii w mniejszym stopniu wpływa na finanse Polaków – problemy z dotrzymywaniem terminów płatności deklaruje 12% respondentów wobec 23% w kwietniu roku ubiegłego.
  • Występujące opóźnienia w spłacie zobowiązań najczęściej dotyczą opłat za media (gaz, woda, prąd), czynszu za mieszkanie, a także abonamentów (np. za telefon i telewizję).
  • W takich sytuacjach pomocne mogą okazać się dofinansowania od państwa w postaci dodatków mieszkaniowych oraz negocjacje warunków spłaty zadłużenia z wierzycielami.

Pandemia i związany z nią lockdown wpłynął na finanse Polaków – w większości przypadków negatywnie. Redukcja etatów przez pracodawców czy zmniejszanie wynagrodzenia stanowią wyzwanie dla budżetów domowych. Tego typu sytuacje mogą jednak zdarzyć się w każdym momencie, nie tylko w trakcie pandemii, ograniczając nasze zdolności do regulowania miesięcznych zobowiązań. Warto wiedzieć, z jakich rozwiązań możemy skorzystać, by poradzić sobie z narastającym zadłużeniem.

Kredyt hipoteczny nie tak problematyczny, jak czynsz i opłaty za media

W badaniu przeprowadzonym przez Związek Przedsiębiorstw Finansowych zapytano respondentów, czy koronakryzys wpłynął na ich możliwości do terminowego wywiązywania się z zobowiązań. Twierdząco odpowiedziało 12% badanych, co oznacza zdecydowaną poprawę w porównaniu z wynikami uzyskanymi w kwietniu 2020 r. Wtedy problemy z regulowaniem należności deklarowała blisko ¼ badanych.

Zadaliśmy również pytanie, w spłacie których zobowiązań mogą się pojawić lub już pojawiły się opóźnienia w związku z obecną sytuacją. Na pierwszym miejscu znalazły się opłaty za media (gaz, prąd, woda, itp.), dalej czynsz za mieszkanie i opłaty abonamentowe (telefon, telewizja). Najmniej problematyczne z punktu widzenia spłaty okazały się natomiast raty kredytów hipotecznych, samochodowych oraz podatki – mówi mec. Marcin Czugan, Prezes Zarządu Związku Przedsiębiorstw Finansowych.

Pomoc od państwa i z lokalnych urzędów

W przypadku wystąpienia problemów ze spłatą miesięcznych należności czynszowych, warto zwrócić się o pomoc do urzędu miasta lub gminy. Przewidziany właśnie na takie okoliczności dodatek mieszkaniowy, może okazać się wystarczający, by pokryć wszelkie zadłużenia.

Kiedy możemy się o niego starać?

  • gdy jesteśmy właścicielami mieszkania lub domu;
  • gdy mamy spółdzielcze własnościowe lub spółdzielcze lokatorskie prawo do lokalu;
  • gdy wynajmujemy albo podnajmujemy je na umowę;
  • gdy czekamy na mieszkanie zamienne albo socjalne — jeśli mamy orzeczenie sądu, że przysługuje nam taki lokal.

Jakie warunki należy spełnić?

  • średni miesięczny dochód z 3 miesięcy przed złożeniem wniosku musi być równy albo niższy niż 1500,00 zł na jedną osobę w gospodarstwie domowym (jeśli dochód jest wyższy — dostaniemy dofinansowanie, ale pomniejszone o kwotę nadwyżki);
  • powierzchnia mieszkania albo domu jest równa albo niższa niż 52 m2 (jeśli powierzchnia mieszkania lub domu jest większa, ale nie przekracza 60 m2, otrzymamy dodatek pod warunkiem, że powierzchnia wszystkich pokoi i kuchni jest mniejsza niż 60% powierzchni użytkowej mieszkania albo domu)

W jaki sposób negocjować spłatę należności?

Jeżeli spodziewamy się, że nasza sytuacja finansowa szybko nie ulegnie poprawie, warto negocjować z usługodawcami nowe warunki spłaty należności. Kiedy np. wynajmujemy mieszkanie i czynsz najmu przewyższa w danym momencie nasze możliwości, należy szczerze porozmawiać z właścicielem lokalu i poprosić o obniżenie kwoty. W czasach pandemii wynajmujący mogą zgodzić się na zmianę warunków, ponieważ znalezienie nowego najemcy jest znacznie utrudnione przez brak studentów i pracowników z zagranicy. Jeżeli problem stanowią abonamenty za telefon czy telewizję, warto przemyśleć zmianę pakietu na taki, który w mniejszym stopniu będzie obciążał nasz budżet. W przypadku, gdy zalegamy z płatnościami przez kilka miesięcy, możemy spodziewać się, że zadłużenie przejmie firma windykacyjna, a to otwiera nam drogę do dalszych negocjacji.

W pierwszym momencie list z informacją o zadłużeniu może nas zaniepokoić. Jednak kontakt z firmą windykacyjną pozwoli na wynegocjowanie dogodnych warunków spłaty zadłużenia. Chęć współpracy jest w takich sytuacjach bardzo dobrze odbierana i działa na naszą korzyść. Dodatkowo, eksperci z firm windykacyjnych zdają sobie sprawę z tego, że pandemia może być powodem nieoczekiwanych kłopotów finansowych, dlatego tym bardziej są skłonni do negocjacji i szukania rozwiązań korzystnych dla obu stron – dodaje Marcin Czugan.

***

Pandemia jeszcze przez dłuższy czas może oddziaływać na nasze budżety domowe. W badaniu ZPF aż 84% respondentów stwierdziło, że druga fala pandemii w konsekwencji pogorszy ich sytuację finansową. Dla porównania, w czasie globalnego kryzysu finansowego w 2009 r. takie obawy deklarowało ok. 67% respondentów. Warto więc na bieżąco rozwiązywać problemy wynikające z opóźnień w spłacie należności, aby te nie doprowadziły nas do spirali zadłużenia.