Kolej na Mazury. CPK dofinansuje modernizację linii przez Mrągowo i Mikołajki

Dobra wiadomość dla mieszkańców i wielbicieli Mazur. Modernizacja nieużywanej od 10 lat linii kolejowej nr 223 wkrótce stanie się faktem. Podpisane dziś porozumienie oznacza zielone światło dla realizacji inwestycji wartej ok. 400 mln zł. Projekt wpisuje się w plany budowy tzw. szprychy nr 3 w ramach Programu CPK.

Jak wynika z treści porozumienia podpisanego dzisiaj w Ministerstwie Infrastruktury, spółka Centralny Port Komunikacyjny dofinansuje prace przygotowawcze dla modernizacji linii kolejowej nr 223  z Orzysza przez Mikołajki, Mrągowo i Biskupiec do Czerwonki. Inwestycja została zakwalifikowana do drugiego etapu naboru w ramach Programu Kolej+.

Kwota dofinansowania ze strony CPK wyniesie do 20 mln zł, co stanowi istotną część potrzebnego wkładu własnego samorządu. Resztę sfinansuje samorząd województwa warmińsko-mazurskiego oraz władze Mrągowa, Biskupca i Orzysza. Inwestorem w ramach Programu Kolej+ będzie spółka PKP Polskie Linie Kolejowe. Łączny koszt całej inwestycji ma wynieść ok. 400 mln zł.

Modernizacja linii kolejowej nr 223 to istotne wydarzenie dla regionu. Linia ta została zamknięta ponad 10 lat temu i od tego czasu nie była remontowana. Zarośnięte i porzucone obiekty infrastrukturalne (w tym np. most nad Jeziorem Mikołajskim) wkrótce zmienią swoje oblicze. Skorzystają na tym wszyscy mieszkańcy i odwiedzający Krainę Wielkich Jezior Mazurskich.

Mazury to jedno z ulubionych miejsc wypoczynku Polaków. Ale modernizacja tej linii to także świetna wiadomość dla mieszkańców. Przygotowując inwestycje CPK dbamy o to, aby skorzystali na nich zarówno mieszkańcy, jak też ci, którzy traktują Mazury jako miejsce wypoczynku. Dlatego zdecydowaliśmy się dofinansować tę inwestycję kwotą 20 mln zł – mówi wiceminister infrastruktury Marcin Horała, pełnomocnik rządu ds. CPK.

Dzięki temu działaniu zwiększamy dostępność transportową kolejnych miast, w tym Mrągowa i Mikołajek, które znowu zostaną włączone do sieci kolejowej – dodaje.

Bardzo cieszę się ze współpracy samorządów mazurskich z CPK, która jest ważna nie tylko w kontekście lokalnym, ale też ponadgranicznym. W tym regionie powstają już linia Rail Baltica prowadząca z krajów bałtyckich do Ełku, Białegostoku i Warszawy. Dzięki odbudowie linii nr 223, którą dofinansuje CPK, bezpośredni dostęp do Wielkich Jezior Mazurskich uzyskają np. mieszkańcy krajów nadbałtyckich. To również inwestycja ważna z punktu widzeniabezpieczeństwa państwa: Orzysz stanie się węzłem przesiadkowym, na czym skorzysta okoliczna baza wojskowa NATO – mówi prof. Karol Karski, poseł do Parlamentu Europejskiego.

Spółka CPK ogłosiła w ub. roku postępowanie na Studium Techniczno-Ekonomiczno-Środowiskowe (STEŚ) dla fragmentu tzw. szprychy nr 3 kluczowej dla województwa warmińsko-mazurskiego (chodzi o 139-kilometrowy odcinek nowej linii kolejowej Ostrołęka – Łomża – Giżycko). Dla 32-kilometrowego odcinka z Ostrołęki do Łomży trwa już inwentaryzacja przyrodnicza.

Jak wynika z harmonogramów CPK z Ostrołęki do Łomży pojedziemypociągiemprzed końcem 2027 r., zaś planowany termin otwarcia trasy z Łomży przez Pisz, Orzysz do Giżycka to 2031 r.

Wszystko to elementy szprychy CPK nr 3, czyli linii nr 29: transportowy kręgosłupMazur prowadzący do Warszawy i CPK. Linia nr 223 z Orzysza przez Mikołajki i Mrągowo będzie zaś stanowić inwestycję komplementarną CPK.

CPK to promowanie kolei. Nie chodzi nam tylko o budowę kolei dużych prędkości, które połączą największe polskie miasta. Chodzi nam o to, aby kolej stała się atrakcyjnym i konkurencyjnym środkiem transportu dla podróży po Polsce. Dlatego już w Koncepcji CPK wskazaliśmy godne wsparcia inicjatywy rozbudowy sieci kolejowej. Pisaliśmy wówczas między innymi o tzw. Pętli Mazurskiej. Dzisiaj, decyzją ministra Marcina Horały, bierzemy współodpowiedzialność finansową za odtworzenie jej istotnej części, linii do Mikołajek i Mrągowa – mówi Mikołaj Wild, prezes spółki CPK.

Przywrócenie transportu kolejowego na linii kolejowej przez Mrągowo i Mikołajki zapewni ponowne włączenie tych miast do sieci kolejowej wraz z możliwością dogodnych przesiadek na połączenia regionalne i dalekobieżne w Orzyszu (w relacjach w kierunku Ełku, Giżycka, Łomży i Warszawy).

Ta inwestycja stanowi wielką szansę rozwojową dla Mrągowa i całego regionu, zarówno jeżeli chodzi o zwiększenie ruchu turystycznego, jak też lepsze skomunikowanie miejscowychterenów inwestycyjnych. Mieszkańcy czekają na przywrócenie ruchu pasażerskiego od 2010 roku. Teraz, dzięki staraniom samorządów i wsparciu ze strony CPK, wyczekiwane inwestycje staną się faktem, a podróżni z Mrągowa będą mogli dojechać nie tylko do Olsztyna, ale i do Warszawy – mówi Stanisław Bułajewski, burmistrz Mrągowa.

Inwestycje kolejowe CPK to łącznie prawie 1800 km nowych linii, które mają powstać do końca 2034 r. Dla ponad 700 km z nich prace przygotowawcze już trwają. Jak wynika z aktualnych harmonogramów CPK pierwsze roboty budowlane mają się rozpocząć w 2023 r. Na Program  CPK składa się w sumie 12 tras  kolejowych, w tym tzw. szprych prowadzących z różnych regionów Polski do Warszawy i CPK. Łącznie to 30 zadań inwestycyjnych, których inwestorem jest spółka CPK.

W województwie warmińsko-mazurskim w ramach Programu Kolejowego CPK powstaną 74 km nowych linii kolejowych, które wybuduje CPK, a kolejnych 208 km zostanie zmodernizowanych przez PKP PLK. Inwestycje te zapewnią skrócenie przejazdu z Olsztyna do Warszawy do 1 godz. 45 min. Z Pisza do stolicy dojedziemy w 1 godz. 45 min., z Ełku w 2 godz. 5 min., z Giżycka w 2 godz. 15 min. i z Elbląga w 2 godz. 25 min.

Funt najdroższy od brexitu. Dobry sygnał z polskiej gospodarki

Stopa bezrobocia w Polsce nie zaskoczyła inwestorów. Wyniosła dokładnie tyle, ile przewidywali analitycy. Kluczowe jest jednak to, jak mało wzrosła w trakcie pandemii względem innych państw naszego regionu.

Bezrobocie w Polsce

Stopa bezrobocia w Polsce wynosi obecnie 6,2%. Mówimy oczywiście o bezrobociu rejestrowanym. To pełen punkt procentowy więcej niż rok temu. Pamiętać należy jednak, że rok temu byliśmy tylko 0,2% powyżej historycznego minimum bezrobocia. Z drugiej strony nie można też zapomnieć, co działo się na świecie przez ten rok i jak dobrym wynikiem wbrew pozorom jest ten rezultat, patrząc zarówno na naszych zachodnich, jak i wschodnich sąsiadów. Były one zgodne z oczekiwaniami, stąd reakcja rynków była relatywnie niewielka. Jest to jednak dobry sygnał na przyszłość dla polskiej waluty.

Co ze stopami procentowymi?

Coraz więcej pojawia się artykułów, w których członkowie Rady Polityki Pieniężnej potwierdzają możliwość wprowadzenia w Polsce ujemnych stóp procentowych. Jest to o tyle dziwne, że cały czas powtarzane są informacje o odpowiednim poziomie stóp obecnie. Szybko jednak pojawia się informacja, że w przyszłości mogą pojawić się ujemne wartości. Dotychczasowy wentyl bezpieczeństwa względem takiego scenariusza (czyli relatywnie wysoka inflacja w grudniu) realnie zniknął. Ceny rosną poniżej środka celu inflacyjnego, co powoduje, że stabilność cen nie będzie zagrożona tak bardzo tą decyzją. Gdyby jednak zbliżała się obniżka, byłby to sygnał osłabiający polską walutę.

Funt najdroższy od brexitu

Wyjście z Unii Europejskiej miało być tragedią dla brytyjskiej gospodarki i funta. Waluta Wielkiej Brytanii ma się jednak od początku stycznia bardzo dobrze. Jest obecnie najdroższa zarówno względem euro, jak i złotego od opuszczenia struktur unijnych. Jak się okazuje, inwestorzy jednak nie podzielają obaw analityków i dziennikarzy, i widzą znacznie lepsze perspektywy stojące przed tamtejszą gospodarką.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – zamówienia na dobra,

20:00 – USA – decyzja w sprawie stóp procentowych.

Maciej Przygórzewski główny analityk w InternetowyKantor.pl

Skanska: ten rok upłynie pod znakiem powrotu do biur

Arkadiusz Rudzki – wiceprezes ds. wynajmu i sprzedaży w spółce biurowej Skanska w CEE uważa, że pandemia wykreowała rzeczywistość, która przełoży się na wzmocnienie trendów istniejących w branży od lat. W 2021 roku deweloperzy stworzą jednak nową ofertę dla swoich klientów. Jej celem będzie odpowiedź na hybrydowy model pracy, który powstał w dobie pandemii koronawirusa.

Bezpieczeństwo jako kluczowy trend roku 2021

– Bezpieczeństwo to dla nas od zawsze słowo klucz – budujemy bezpiecznie albo wcale, ale dotyczy to również tego jakie tworzymy projekty – z bezpiecznym środowiskiem pracy dla naszych najemców. Zarówno w roku 2020 jak i w tym jesteśmy maksymalnie skoncentrowani na tym, aby nasze biurowce spełniały zasady zaostrzonego reżimu sanitarnego i tworzyły przestrzeń odpowiednią do powrotu do biura w tej nowej rzeczywistości. Przykładowo, nasza aplikacja „Connected by Skanska” pozwala na dostęp do budynku za pomocą wirtualnych kart, goście korzystają z elektronicznej rejestracji, a dla zmotoryzowanych mamy inteligentny parking umożliwiający wjazd na podstawie automatycznie rozpoznanej tablicy rejestracyjnej. To są rozwiązania, które zwiększają bezpieczeństwo w trudnym czasie pandemii – komentuje Arkadiusz Rudzki, wiceprezes ds. wynajmu i sprzedaży w spółce biurowej Skanska w CEE.

Skanska jako pierwszy deweloper w Europie Środkowo-Wschodniej otrzymała certyfikat WELL Health-Safety Rating w kategorii zgłoszenia kilku projektów równocześnie dla 8 inwestycji – w tym czterech w Polsce. Rating przyznawany jest powierzchniom biurowym o najwyższych parametrach bezpieczeństwa, zmniejszających ryzyko przenoszenia chorób w związku z trwającą pandemią. Wyróżnienia takie jak te stanowią dla pracowników dowód na to, że mogą się czuć w pracy komfortowo.

Praca z biura – nowa forma benefitu

Po początkowym zachwycie możliwością pracy zdalnej, kolejne miesiące pandemii pokazały, że biura będą ciągle potrzebne, a wręcz niezbędne do funkcjonowania zespołów i całych firm. Brak bezpośrednich interakcji z koleżankami i kolegami z pracy wpływa negatywnie zarówno na pracowników, jak i pracodawców. Biura pełnią bardzo ważne role: społeczne, kulturotwórcze, a także formalne. – Chcę podkreślić, że w podejściu do powierzchni biurowych  nastąpiła zmiana, którą pandemia tylko znacznie przyspieszyła. Firmy coraz częściej będą rezygnowały z podejścia „musisz przychodzić do biura” na rzecz „chcę, abyś chciał przychodzić do biura”. Ta zmiana mocno wpłynie na przestrzenie biurowe w przyszłości. Trzeba będzie pracownikom zapewnić więcej miejsca, odpowiednie środki sanitarne i przekonać ich, że biuro jest bezpieczne. Przede wszystkim biuro będzie musiało jednak oferować coś więcej od tego, co pracownik ma w domu –  krótko mówiąc, biuro powinno być lepsze, ładniejsze, wygodniejsze i ciekawsze niż dom wyjaśnia Arkadiusz Rudzki.

Elastyczne modele pracy kreują rosnące znaczenie core & flex –  hybrydowych strategii organizacji miejsc pracy

To, co jeszcze przed pandemią stanowiło przyczynę okazjonalnego włączania powierzchni typu flex do puli dostępnych dla pracowników miejsc pracy – jak na przykład potrzeba zapewnienia chwilowej przestrzeni projektowej czy przejściowej na czas remontu – dziś powoli staje się elementem planowania strategicznego. Nieprzewidywalność i nagłość zmian, które zostały spotęgowane doświadczeniami wynikającymi z koronawirusa. One z kolei z pewnością zmienią przyczyny popytu na biurowe rozwiązania łączone. Flex, w połączeniu tradycyjną centralną siedzibą, na stałe zagości w korporacyjnym planowaniu miejsc pracy, chociażby jako doskonały i bezpieczny bufor dla nieprzewidywalnych zmian w zatrudnieniu, np. redukcji etatów albo rozszerzenia działalności firmy. – Dodatkowo po ostatnim roku wiemy, że korporacyjny model organizacji pracy nie powinien być oparty jedynie o tradycyjną siedzibę i domy pracowników. Nie jest to model doskonały – nie każdy pracownik ma przecież warunki do pracy z własnych czterech ścian. Przestrzenie flex będą idealnym uzupełnieniem i alternatywną pomiędzy biurem z limitowanym dostępem a domem – dodaje Arkadiusz Rudzki. Dość szybko powinniśmy zauważyć wzrost zainteresowania tego rodzaju powierzchniami oraz decyzje deweloperów o uzupełnieniu formatów biurowych o flexy. – Skanska jako pierwsza dostrzegła taką potrzebę i blisko cztery lata temu związała się z Business Link, stawiając na biurowe oferty hybrydowe, tzw. core & flex. W ramach jednej grupy deweloperskiej, jesteśmy w stanie odpowiedzieć w pełni na obecne potrzeby najemców korporacyjnych, którzy chcą połączyć tradycję z elastycznością – podkreśla Rudzki.

Zrównoważona i odpowiedzialna działalność firm

Dla młodego pokolenia kluczową rolę pełnią wartości wyznawane i reprezentowane przez ich pracodawców. Zjawisko to będzie zyskiwało na znaczeniu, szczególnie w kontekście trwającego kryzysu klimatycznego. Zrównoważona i odpowiedzialna działalność korporacji stanie się w przyszłości jedyną możliwą.W Skanska dbamy o to, aby nasze budynki były ponadczasowe, nowoczesne, otwarte i pełne życia. Zależy nam na tym, aby pracownicy chcieli i lubili w nich pracować. Dlatego tak dużą wagę przykładamy do certyfikacji WELL i LEED – chcemy, aby realizowane przez nas inwestycje funkcjonowały w zgodzie z naturą i człowiekiem. Najgorszym, co może spotkać pracownika, jest tzw. „syndrom chorego biura”. Polega on na tym, że biuro jest tak źle zaprojektowane, że ludzie przybywający w nim skarżą się na bóle głowy albo złe samopoczucie. Biorąc pod uwagę czasy, w jakich żyjemy, oraz fakt, że obecność w biurze przestaje być standardem, dbanie o jak najwyższy komfort ludzi znajdujących się w budynku to kluczowy, ale i po prostu niezbędny element sukcesu – podsumowuje Arkadiusz Rudzki.

Rok 2021 pod znakiem recyklingu – w tle zmiany w prawie i ochrona klimatu

Krzysztof Kowalski – pomysłodawca i współtwórca aplikacji WasteMaster – uważa, że rok 2021 będzie rokiem recyklingu. To właśnie ten segment rynku odpadowego ma szansę na największy rozwój. Pomogą mu w tym planowane zmiany legislacyjne, narastająca presja instytucjonalna i społeczna na powstrzymanie zmian klimatycznych oraz inwestycje w nowe technologie w zakresie recyklingu.

Mijający 2020 rok był dla rynku gospodarowania odpadami przełomowy – wprowadzenie elektronicznego systemu ewidencji odpadów BDO, możliwość dokonywania transakcji zakupu/sprzedaży odpadów w sieci czy upowszechnienie zdalnych metod prowadzenia biznesu wprowadziły branżę działającą w mocno tradycyjny sposób w cyfrową erę. Trendy te będę oddziaływać na firmy odpadowe także w kolejnych latach.

Reguły gry na tym rynku zostaną dodatkowo zmodyfikowane przez coraz większą presję związaną z ochroną klimatu i zapowiadane zmiany legislacyjne. Już dziś widać, że branża pójdzie mocno w kierunku zwiększania poziomu recyklingu oraz zbierania poszczególnych frakcji odpadów. Era składowania czy nieefektywnego przewożenia niezagospodarowanych odpadów z miejsca na miejsce mija bezpowrotnie.

Wprowadzający na rynek odpady będą współdzielić koszty ich zagospodarowania

Rynek gospodarki odpadami w Polsce jest zróżnicowany i rozproszony. Z jednej strony to firmy zajmujące się recyklingiem i utylizacją odpadów, zarówno te o ogólnokrajowym zasięgu działania jak te mniejsze, lokalne i regionalne. W sumie to około 6 tys. różnych przedsiębiorstw zajmujących się profesjonalnym gospodarowaniem odpadami. Z drugiej strony jest ok. 90 tys. firm wytwarzających odpady w większej ilości. To m.in. zakłady produkcyjne, firmy z branży budowlanej i podmioty prowadzące działalność usługową – na przykład związaną z naprawami czy sprzątaniem.

Choć wiele polskich przedsiębiorstw w dalszym ciągu dostosowuje swoje zakłady do wprowadzonych niedawno przepisów z zakresu prowadzenia działalności recyklingowej – dotyczących np. zbierania odpadów oraz odpowiedniego przygotowania terenu zakładu – to już dziś wiadomo o kolejnych planowanych zmianach prawa. Branżę odpadową czekają zmiany związane z implementacją dyrektyw unijnych, których przyjęcie planowane jest już w 1 kwartale 2021 r.

Największe modyfikacje, szeroko komentowane przez wszystkich uczestników rynku, dotyczą tzw. rozszerzonej odpowiedzialności producenta, w skrócie ROP. Chodzi o to, aby producenci czy importerzy towarów, partycypowali w kosztach zagospodarowania odpadów, utylizacji lub recyklingu, które powstają z tego produktu. Mechanizm ten ma z założenia skłaniać firmy produkcyjne do tego, aby odpadów było jak najmniej lub aby można je było jak najłatwiej przetwarzać.

Uzdrowienie procesu recyklingu

Obecnie funkcjonuje quasi-system związany z odpowiedzialnością za wprowadzanie do obrotu produktów i związanym z tym powstawaniem odpadów. Np. importując na rynek lodówki, należy zapewnić ich recykling. Przedsiębiorcy mogą przenieść ten obowiązek na organizacje odzysku, które dają im gwarancję wywiązania się z obowiązków prawnych.

Rozwiązanie to ma jednak swoje wady – przy dużej podaży danego odpadu firmy recyklingowe nie są w stanie go przyjąć i we właściwy sposób zagospodarować. W skrajnych przypadkach mogło więc dochodzić do sytuacji, gdy recykling odbywał się „na papierze”, a w rzeczywistości odpady nie były przetwarzane. Dodatkowo opłaty ponoszone przez producentów przy tych mechanizmie są niewielkie i de facto to samorząd wraz z bezpośrednimi użytkownikami finansują ich utylizacją czy recykling. Te niepożądane zjawiska ma zmienić wprowadzenie ROP – producent ma w większym stopniu partycypować w kosztach realnego zagospodarowania tych odpadów.

Projekt ustawy dotyczący ROP przewiduje wprowadzenie regulatora rynku, który będzie funkcjonował przy Instytucie Ochrony Środowiska. Jego zadaniem będzie określanie wysokości opłat za wprowadzanie na rynek opakowań (odpadów). Organizacje odzysku przestaną działać. Wydaje się, że to dobre rozwiązanie zapewniające transparentność procesu i przestrzeganie prawa.

Wprowadzenie ROP przyniesie wiele korzyści firmom zajmującym się recyklingiem – zapewni im strumień finansowania, wpływający na stabilność finansową i pozwoli na rozwój tego sektora. Z drugiej strony jednak, w związku z urealnieniem cen, prawdopodobnie wzrosną stawki za odbiór i utylizację odpadów. Producenci będą więc zainteresowani wyszukiwaniem najkorzystniejszych ofert recyklingu. Niewątpliwie proces ten ułatwi możliwość skonfrontowania opcji dostępnych online i dokonywania w sieci transakcji sprzedaży odpadów.

Dodatkowo przewiduje się, że nowa ustawa spowoduje wzrost cen produktów w związku z wzrostem kosztów po stronie producentów, co odczuje każdy z nas.

Plastikowi mówimy nie

W Europie co roku powstaje 26 milionów ton odpadów z tworzyw sztucznych, z których mniej niż 30% jest zbieranych do recyklingu. Według ustaleń Komisji Europejskiej z 2018 roku opakowania stanowią ponad 50% tych odpadów. Obowiązujące od 1 stycznia 2021 r. przepisy mają zmienić ten obraz.

Decyzją przywódców państw UE wprowadzony został podatek za niepoddawane recyklingowi opakowania z tworzyw sztucznych. Chodzi o to, aby z rynku zniknęły jednorazowe plastikowe opakowania, których nie można ponownie użyć. Opłata za każdy kilogram tego odpadu wynosi 0,8 euro – najwięcej zapłacą więc ci, którzy są w ogonie państw w zakresie recyklingu. Ma to być kolejny impuls dla państw do zwiększenia poziomów recyklingu oraz zbierania i selekcji poszczególnych frakcji odpadów.

Co więcej, w 2021 rok wchodzimy również z nowymi unijnymi przepisami dotyczącymi eksportu, importu i wewnątrzunijnej wysyłki odpadów z tworzyw sztucznych. Zgodnie z nowym prawem zakazany jest wywóz z UE do krajów nienależących do OECD tej grupy odpadów – z wyjątkiem czystych odpadów plastikowych wysyłanych do recyklingu. Ma to również uniemożliwić handel z krajami trzeciego świata, które nie mają możliwość ich właściwego gospodarowania.

Inwestycje w nowe technologie związane z recyklingiem

Wraz z rosnącą presją środowiskową i globalną dyskusją dotyczącą zmian klimatycznych firmy zajmujące się gospodarowaniem odpadów mają coraz większą świadomość, jak istotną rolę odgrywają w procesie tworzenia gospodarki obiegu zamkniętego. To nowe spojrzenie na ten rynek owocuje innym podejściem do procesu gospodarowania odpadami. Już dziś można pokazać przykłady polskich firm recyklingowych, które poprzez inwestycje w określone technologie przerobu odpadów, w tym również niebezpiecznych, stały się liderami branży. Osiągnęły sukces w zakresie zagospodarowania odpadów, np. przemysłowych, katalizatorów samochodowych czy zużytych opon, nie tylko w kraju – są konkurencyjne również na rynku wspólnotowym.

To właśnie trend inwestowania w nowe technologie, poszukiwanie nowej, efektywniejszej drogi recyklingu, zarówno biorąc pod uwagę kwestie środowiskowe jak i finansowe, będzie widoczny w najbliższych latach. Firmy odpadowe, zarówno duże korporacje jak i te mniejsze przedsiębiorstwa, prowadzą działania badawczo-rozwojowe nad frakcjami odpadów. Pojawiają się nowe pomysły na to, jak je wykorzystać. Już dziś z odpadów tworzone są produkty gotowe do wejścia na rynek czy półprodukty handlowe np. z zużytych opon wytwarza się bezpieczne nawierzchnie na place zabaw.

Innowacyjność w tym zakresie stymuluje system dotacji – przy ich przyznawaniu w większym stopniu brane są pod uwagę te odpady, które dopiero pojawią się na rynku, a technologie ich przerobu są jeszcze problematyczne. Dobrym przykładem jest tu branża związana z elektromobilnością, w której w ostatnim czasie prywatne konsorcjum naukowe otrzymało dotację na działania B+R w zakresie utylizacji baterii pochodzących z samochodów elektrycznych.

Polskie firmy recyklingowe dostały więc ogromną szansę na rozwój.

Spowolnienie na regionalnych rynkach biurowych

Nabierająca rozpędu już od pierwszego kwartału 2020 roku pandemia zmieniła plany wielu organizacji. Spowolnienie gospodarcze, które niektóre branże doprowadziło na krawędź bankructwa, mniej dotkliwie wpłynęło na rynek biurowy. Jednak uzasadniona ostrożność zarówno po stronie deweloperów, jak na najemców miała znaczenie na końcowe wyniki rynku.

  • Aktywność najemców na największych rynkach regionalnych w Polsce pozwoliła zakończyć rok 2020 podpisaniem umów na poziomie 580 000 m kw., co było wynikiem gorszym o ponad 100 000 m kw. w porównaniu do 2019 roku. Warto tutaj zaznaczyć, że poprzednie 3 lata charakteryzowały się rekordową aktywnością najemców, a tegoroczny wynik zbliżony jest do popytu z 2016 roku.
  • Baczniej rynkowi przyglądali się również deweloperzy, którzy lekko wstrzymali oddech po czterech aktywnych latach działalności. Średnia wartość roczna wolumenu nowej podaży kształtowała się w poprzednich latach na poziomie około 0,5 mln m kw., a w 2020 roku ukończono niecałe 400 000 m kw.
  • Ostrożność najemców w połączeniu z nie w pełni skomercjalizowaną nową podażą wpłynęły na dalszy wzrost współczynnika pustostanów, który na koniec 2020 roku wyniósł 12,7% i był o ponad 3 pp. wyższy niż przed rokiem.

„Niepewna sytuacja rynkowa nie wpłynęła na rozpoczęte już inwestycje, które są realizowane zgodnie z harmonogramem. Czwarty kwartał 2020 roku na ośmiu największych rynkach regionalnych dostarczył 90 000 m kw. powierzchni w ramach 8 ukończonych inwestycji. Analizując cały rok, nie powinno nikogo zaskoczyć, że prym pod kątem wielkość nowej podaży wiedzie Kraków, który od lat jest liderem wśród regionalnych rynków biurowych. To tam w 2020 roku oddano do użytku 140 000 m kw. Tytuł wicelidera należy do stolicy Śląska, gdzie do użytku oddano ponad 60 000 m kw.,” – komentuje Jadwiga Małek, Konsultant w Dziale Badań Rynku w Knight Frank.

Do największych realizacji ubiegłego roku w Krakowie należą: High5ive 4 o powierzchni 23 000 m kw. Zrealizowany przez Skanska Property Poland, czy drugi etap kompleksu Podium Park o powierzchni 16 400 m kw. należący do Globalworth. Zasoby rynku katowickiego znacząco powiększyły się w pierwszym i ostatnim kwartale, kiedy kolejno ukończono pierwszy i drugi etap kompleksu Face2Face, zrealizowany przez Echo Investment (łącznie 46 000 m kw.).

„Podium pod kątem oddanych do użytku inwestycji zamyka Trójmiasto, które w drugim i trzecim kwartale 2020 roku powiększyło się o 60 000 m kw. nowoczesnej powierzchni biurowej,” – dodaje Jadwiga Małek.

Dwa największe biurowce ukończone w Gdańsku to Olivia Prime B o powierzchni 25 000 m kw. oraz realizowany przez Skanska Property Poland pierwszy etap kompleksu Wave o powierzchni 23 600 m kw.

Widoczne spowolnienie pod względem nowej podaży odnotowały najmniejsze rynki biurowe w Polsce. W całym 2020 roku w Lublinie nie oddano do użytku ani jednego projektu, a w Szczecinie zaledwie jeden o powierzchni 3 400 m kw.

„Mimo niższego wolumenu popytu niż w ubiegłym roku, od stycznia do grudnia 2020 roku odnotowano 12 transakcji powyżej 10 000 m kw. Udany pierwszy kwartał ubiegłego roku przyniósł niższe, ale wciąż stabilne wyniki. W tym zakresie, w dalszym ciągu umów o największym wolumenie podpisano w Krakowie (158 000 m kw.), a na kolejnych pozycjach znalazły się Wrocław (128 000 m kw.) oraz Trójmiasto (88 000 m kw.),” – wyjaśnia Jadwiga Małek.

Sukcesem w postaci podpisania największej umowy w 2020 roku może pochwalić się Poznań. Chodzi o transakcję przednajmu na 26 000 m kw. podpisaną przez firmę Allegro w biurowcu Nowy Rynek D należącym do Skanska Property Poland.

Ostrożnościowe podejście najemców najbardziej było widoczne w stolicy Małopolski. Tamtejszy popyt był o 40% niższy w porównaniu z 2019 rokiem. W Szczecinie popyt spadł o 30%, a w Katowicach wynajęto o prawie 25% mniej powierzchni niż w 2019 roku.

„Nowa i nieskomercjalizowana w całości podaż oraz mniejsza aktywność najemców miały wpływ na wzrost współczynnika pustostanów powierzchni dostępnej na wynajem na większości regionalnych rynków. Wzrostu pustostanów nie odnotowano w Poznaniu, Szczecinie i Lublinie. Obecnie średni wskaźnik pustostanów w największych regionalnych ośrodkach biurowych wynosi 12,7%, czyli niewynajęte pozostaje 736 000 m kw. powierzchni biurowej,” – dodaje Jadwiga Małek.

Najwyższy współczynnik pustostanów odnotowano w Łodzi – 16,2% i jest to wzrost o 2,1 względem ubiegłego kwartału oraz 5 pp. w porównaniu do ostatniego kwartału 2020 roku. Drugim pod względem wysokości współczynnika pustostanów regionem jest Wrocław, gdzie wskaźnik wzrósł do 15% (wzrost 0,7 pp. kw./kw. i 2,3 pp. r/r). Na największym biurowym rynku regionalnym, w Krakowie, na wynajem było oferowane ponad 200 000 m kw. niewynajętej powierzchni, co stanowiło 14% całkowitych zasobów.

Ostatnie lata na rynkach biurowych przyzwyczaiły nas do kolejnych rekordów i regularnie dobrych wyników. Ostatni rok przyniósł spowolnienie, aczkolwiek jego skutki nie muszą mieć charakteru długotrwałego. W zależności od dalszych działań i restrykcji rządowych oraz zmieniających się preferencji najemców czy ich podejścia do pracy w biurze po pandemii sytuacja na rynku może się zmienić. Odpowiedź na te wątpliwości będzie zależała od aktywności uczestników rynku w 2021 roku.

Dlaczego warto zbudować sklep internetowy, opierając się na Magento?

Jakie szanse i korzyści niesie za sobą wybór platformy Magento? Zapraszamy do lektury tekstu, w którym prezentujemy zalety tego rozwiązania. A jeśli zdecydowali się już Państwo na ten system, mogą Państwo od razu przeskoczyć do drugiej części. Wyjaśniamy w niej, na co trzeba zwrócić uwagę, poszukując agencji zajmującej się profesjonalnymi wdrożeniami e-commerce na Magento.

Sklep na Magento – nieograniczone możliwości

Platforma Magento cieszy się ogromną popularnością. Liczba wdrożeń na całym świecie przekroczyła już 250 tysięcy. W czym tkwi fenomen Magento? Jest to rozwiązanie otwarte, które skutecznie wspiera budowę przewagi konkurencyjnej w internecie i zapewnia większe bezpieczeństwo biznesowe. Rozbudowany system zarządzania produktami i zamówieniami, systemy płatności, raportowanie, optymalizacja pod kątem wyszukiwarek czy bogate pakiety narzędzi marketingowych umożliwiają naprawdę efektywne prowadzenie jednego bądź kilku e-sklepów. Ale co jeśli Państwa biznes potrzebuje czegoś więcej? 

Oprogramowanie otwarte można dowolnie modyfikować i dostosowywać do indywidualnych potrzeb. To oznacza, że decydując się na budowę internetowego sklepu na Magento, mamy zasadniczy wpływ na jego wygląd oraz wszystkie funkcjonalności. Mogą Państwo korzystać zarówno z gotowych, jak i z opracowanych specjalnie dla Waszych rozwiązań. Ta elastyczność sprawia, że są Państwo niezależni, przygotowani na zmiany zachodzące na rynku i wreszcie – gotowi na wyzwania związane z rozwojem biznesu. 

Profesjonalne wdrożenia Magento – jaką agencję wybrać? 

Zdecydowali Państwo, że przez najbliższe lata chcą Państwo korzystać z Magento 2? Komu powinni Państwo powierzyć wdrożenie tego rozwiązania? Żeby wybór agencji interaktywnej okazał się satysfakcjonujący, polecamy dowiedzieć się, z jakimi klientami współpracuje i ile wdrożeń przeprowadziła. Poznawanie doświadczenia firmy warto połączyć ze sprawdzeniem wielkości zespołu oraz certyfikatów potwierdzających jego umiejętności. Dobrym pomysłem może okazać się także zweryfikowanie pozostałych usług świadczonych przez tę firmę.

Certyfikaty i bogate portfolio to jednak nie wszystko. Równie istotny jest element, którego nie można zmierzyć czy wyrazić w liczbach. Mowa o jakości współpracy. Agencja interaktywna ze specjalistami Magento powinna być Państwa partnerem, czyli nie tylko wykonać zadania zgodnie z Państwa oczekiwaniami, ale także zapewnić profesjonalne wsparcie i doradztwo. Doskonale byłoby, gdyby ta firma miała fachową wiedzę na temat specyfiki Państwa branży i segmentu rynku. Na tej podstawie mogłaby wówczas bezbłędnie oceniać, które pomysły się nie sprawdzą oraz proponować lepsze, dostosowane do Państwa potrzeb rozwiązania. 

Podsumowanie 

Podsumowując, decyzja o budowie e-sklepu Magento pozwala Państwu wkroczyć na drogę prowadzącą do nieograniczonych możliwości, niezależności i bezpieczeństwa na przyszłość. Ciesząca się popularnością, sprawdzona technologia w połączeniu z rozwiązaniami szytymi na miarę to niezwykle cenne wsparcie w rozwoju biznesu i dostarczaniu klientom wyłącznie pozytywnych doświadczeń. Warto jednak pamiętać, że ogromny wpływ na jakość wdrożenia ma nie tylko wybór platformy, ale i partnera (agencja czy software house), który zajmie się procesem wdrożeniowym. 

Na podstawie https://www.advox.pl/

Cisco: Jak zmienił się krajobraz cyberzagrożeń podczas pandemii?

W minionym roku cyberprzestępcy wykazywali się wyjątkową aktywnością. Miało to oczywiście w dużym stopniu związek z masowym przejściem pracowników biurowych na tryb pracy zdalnej. Atakujący często wykorzystywali gorzej zabezpieczonych użytkowników i ich urządzenia do prowadzenia szeroko zakrojonych kampanii cyberprzestępczych. Zdaniem ekspertów Cisco, w 2021 r. trudno oczekiwać, że prób ataków będzie mniej. Wzrośnie również skala cyberincydentów o bardziej złożonym charakterze.

W najnowszym raporcie Cisco możemy przeczytać o tym w jakich obszarach cyberprzestępcy byli szczególnie aktywni w 2020 r.:

Ataki na zdalne pulpity

Pandemia sprawiła, że znacznie wzrosła popularność zdalnych pulpitów (RDP – Remote Desktop Protocol), czyli technologii, która pozwala na dostęp do komputera (np. biurowego) ze zdalnej lokalizacji. Bez wątpienia stanowi to wygodne rozwiązanie w sytuacji masowego przejścia na pracę zdalną, ale jednocześnie wzbudza wiele obaw w kontekście cyberbezpieczeństwa.

Obawy te dotyczą kradzieży danych uwierzytelniających, ataków typu man-in-the-middle (cyberatak, w którym atakujący umieszcza się na linii komunikacji między dwiema stronami) czy zdalnego wykonania kodu (luka w zabezpieczeniach, którą atakujący może wykorzystać do uruchomienia własnego kodu na komputerze lub serwerze). Każde rozwiązanie RDP, jeśli zostanie przejęte, umożliwia atakującemu dostęp do cyfrowych zasobów organizacji.

Wg ekspertów Cisco, firmy korzystające z wirtualnych pulpitów powinny wdrożyć specjalne środki bezpieczeństwa:

  • Unikać podłączania zdalnych pulpitów bezpośrednio do sieci. Zamiast tego można zapewnić pracownikom dostęp do wszystkich niezbędnych zasobów za pomocą usługi VPN.
  • Wdrożyć system uwierzytelniania wielopoziomowego – dodatkową warstwę bezpieczeństwa, umożliwiającą potwierdzenie tożsamości użytkowników.
  • Blokować użytkowników, którzy podjęli wiele nieudanych prób logowania.

Ransomware i „podwójne wymuszenie”

W minionym roku ataki typu ransomware przybrały nowe formy. Przykładowo, pojawiły się liczniki odliczające czas, który ma użytkownik na wpłacenie okupu. Eksperci Cisco zajmujący się cyberbezpieczeństwem zaobserwowali, że coraz częściej zaatakowani użytkownicy otrzymują groźby nie tyle zaszyfrowania, co trwałego usunięcia danych.

Zmieniła się również skala ransomware, a ataki na poszczególne urządzenia często są jedynie narzędziem, która pozwala uzyskać dostęp do sieci organizacji. Gdy to już nastąpi, atak ransomware jest uruchamiany dopiero po tym, gdy atakujący wejdą w posiadanie danych firmy, w tym własności intelektualnej czy poufnych informacji handlowych. Często mamy wówczas wg ekspertów Cisco do czynienia ze zjawiskiem „podwójnego wymuszenia” – z jednej strony atakujący przejmują dane, które mogą wykorzystać i dalej monetyzować, z drugiej wymuszają okup za ich odszyfrowanie czy niewykasowanie, co ma na celu maksymalizację szkód ofiar i zysków atakujących.

Kwitnie również czarny rynek, na którym sprzedawane są np. dostępy do sieci firmowych. Nieuczciwi użytkownicy mogą zatem lepiej przygotować się do ataku i w jednym momencie rozesłać złośliwe oprogramowanie do większej liczby organizacji.

Co może zrobić biznes, żeby ustrzec się przed nowymi formami ransomware? Eksperci Cisco podkreślają, że najważniejsze jest kompleksowe podejście do kwestii cyberbezpieczeństwa, na które składa się zapobieganie, lokalizowanie zagrożeń i odpowiadanie na nie. Ekosystem cyberbezpieczeństwa powinien obejmować m.in.:

  • Bezpieczeństwo poczty e-mail
  • Zarządzanie aktualizacjami i łatkami
  • Monitoring systemów i sieci
  • Segmentację sieci
  • Backup i przywracanie systemu po awarii
  • Polityki i procedury
  • Szkolenia

Wykradane hasła i “credential dumping”

Kradzież danych do logowania stanowi drugą najczęstszą aktywność cyberprzestępców podczas włamań do firmowych systemów bezpieczeństwa. Posługując się wykradzionym loginem i hasłem, mogą oni pozostać niezauważeni w sieci danej organizacji. Podobnie jak w przypadku ransomware, również kradzież danych do logowania służy za punkt wyjścia do dalszych ataków i wykradania kolejnych danych do logowania. Zjawisko to nazywa się „credential dumping”. Cyberprzestępcy nie poprzestają na uzyskaniu dostępu do jednego urządzenia. Często z jego poziomu chcą wejść w posiadanie haseł do innych elementów firmowej infrastruktury IT, przeszukując różne obszary systemów, gdzie tego typu informacje są przechowywane. Jak się zabezpieczyć przed tym procederem? Eksperci Cisco radzą, aby:

  • Monitorować dostęp do baz danych LSASS (Local Security Authority Subsystem Service) i SAM (Storage Area Management).
  • Monitorować logi w celu wyszukiwania nieplanowych, podejrzanych aktywności w kontrolerach domen.
  • Wyszukiwać nieoczekiwane i nieprzydzielone połączenia z adresów IP do kontrolerów domen.

Więcej o tym jak działali cyberprzestępcy w roku 2020 można przeczytać w najnowszym raporcie Cisco: Defending Against Critical Threats: A 12 month roundup.

Kiedy Chiny przegonią USA? Biden gotowy na wyścig

Donald Trump szedł po władzę, obiecując m.in. odbudowę potęgi amerykańskiego przemysłu i likwidację deficytu w wymianie towarowej z Chinami. Posługując się dość topornymi metodami, wywołał wojnę handlową. Joe Biden wcale nie zamierza ustępować Chińczykom, ale wojnę chce zmienić w wyścig, sięgając po bardziej subtelne narzędzia niż jego poprzednik. Problem w tym, że losy wyścigu o miano największej gospodarki świata wydają się już przesądzone – pisze Bartosz Sawicki, analityk Cinkciarz.pl.Kiedy Chiny przegonią USA

Właśnie minął rok od uroczystego podpisania wstępnej umowy pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Chinami. Kończyła ona otwarty konflikt handlowy, embarga i wymianę ceł między mocarstwami.

Ubiegłotygodniowa zmiana gospodarza Białego Domu nie oznacza, że napięcie na linii Pekin i Waszyngton wygaśnie. Istnieją jednak przesłanki, by zakładać, że gospodarcza rywalizacja mocarstw przyjmie inne, bardziej przewidywalne oblicze.

Jak Trump z Chinami, Unią, Kanadą i Meksykiem wojował

Jednym z głównych zadań, które stawiał sobie Donald Trump, obejmując urząd prezydenta USA, była zmiana relacji z państwami prowadzącymi – jego zdaniem – nieuczciwą politykę handlową. Trump zamierzał zlikwidować deficyt w obrotach towarowych. Dobrał do tego dość archaiczne i protekcjonistyczne środki, m.in. nakładanie ceł. Doprowadziło to do wybuchu wojny handlowej z Chinami. Dochodziło także do licznych tarć w stosunkach z Kanadą, Meksykiem czy Unią Europejską.

Trudno określić, by misja Trumpa zakończyła się sukcesem. Deficyt w kilku minionych latach uległby wręcz rozszerzeniu, sytuację ratował jednak fakt, że Stany Zjednoczone stały się eksporterem ropy i produktów naftowych.

Spory handlowe nie przywróciły świetności przemysłu

Donald Trump zdobywał władzę z hasłami odbudowy potęgi amerykańskiego przemysłu. Postulaty te rozbudziły silne sentymenty w mieszkańcach niegdyś rozkwitającego i mocno zindustrializowanego tzw. Pasa Rdzy (stany Michigan, Indiana, Ohio, Pensylwania), przesądzając o zwycięstwie w wyborach z 2016 r.

Konfrontacyjna postawa względem Chin nie przełożyła się jednak na odbudowę przemysłu, który pomimo gospodarczego boomu z poprzednich lat (obrazowanego m.in. osiągnięciem przez USA stanu pełnego zatrudnienia) nie zbliżył się nawet do poziomu produkcji z cyklicznego szczytu poprzedzającego wybuch globalnego kryzysu finansowego.

Chiński smok otrząsnął się z pandemii i nadal zyskuje moc

Donald Trump poniósł klęskę, jeśli sądził, że wywołanie wojen handlowych zepchnie Chiny ze ścieżki prowadzącej do osiągnięcia statusu największej światowej gospodarki. Dynamika PKB Chin w poprzednich latach nie spadła poniżej przyzwoitych 6 proc. Ba, nawet w pandemicznym roku 2020 gospodarka Państwa Środka nie skurczyła się.

Obecnie wartość chińskiej gospodarki stanowi ok. 70 proc. PKB USA, ale szacunki Międzynarodowego Funduszu Walutowego nie pozostawiają złudzeń. Dystans będzie malał i do końca kadencji Joe Bidena powinien skurczyć się do ok. 10 proc. W dobie Trumpa nie doszło zatem ani do odrodzenia przemysłowej potęgi USA, ani skutecznego nasypania piachu w tryby największej gospodarki wschodzącej.

Mniejszy deficyt w wymianie z Chinami, ale…

Można jednak mówić o pewnych sukcesach, jeśli spojrzymy wyłącznie na deficyt w wymianie handlowej USA z Chinami, bowiem zawęził się on w kilka lat z ok. 350 mld dolarów do 300 mld. Po wnikliwszej analizie sukces okaże się w dużej mierze pozorny. Po pierwsze, zmniejszenie deficytu nie przełożyło się na zastąpienie importu z Chin krajową produkcją, lecz skutkowało zmianą dostawców. Tym sposobem, jednym z największych wygranych wojny handlowej stał się Wietnam. Wielu komentatorów ocenia nawet, że tendencja ta nie byłaby możliwa gdyby nie… reeksport dóbr wytworzonych w Państwie Środka. Po drugie, na finiszu kadencji Donalda Trumpa eksport amerykańskich dóbr miał wartość o ledwie 4 proc. wyższą niż w momencie, gdy obejmował on urząd.

Mam konto na Twitterze i nie zawaham się go użyć

Ważnym problemem dla rynków finansowych był nie tylko konflikt USA z Państwem Środka, ale przeniesienie go na kanał na Twitterze, na którym Donald Trump regularnie dawał dowody swojej impulsywności i nieprzewidywalności.

Wpisy w mediach społecznościowych zajęły miejsce briefingów prasowych, a na tapet niejednokrotnie brane były także państwa OPEC, w tym sojusznicza Arabia Saudyjska (żądano ograniczenia wydobycia) czy nawet szefostwo Rezerwy Federalnej (rugane za wysoki poziom stóp procentowych i oskarżane o doprowadzanie do zbyt mocnego dolara). Słowem: na rynkach finansowych przez długie okresy dominował chaos i szarpane zmiany wyceny walut, surowców i akcji.

Dodajmy, że z czasem problem dostrzegać zaczęli również menedżerowie firm prowadzących działalność międzynarodową. Tuż przed wybuchem pandemii w świetle licznych badań, m.in. Światowego Forum Ekonomicznego, protekcjonistyczne praktyki, konfrontacyjne nastawienie mocarstw oraz regulacyjna niepewność urosły do rangi największych zmartwienia liderów biznesu.

Biden i jego administracja gotowi na wyścig

Można liczyć, że administracja Joe Bidena poprowadzi będzie bardziej przewidywalną politykę, a swoje stanowisko będzie koordynować z sojusznikami, między innymi Unią Europejską i Japonią. Kluczowe postaci otoczenia nowego prezydenta zapewniają, że twardy kurs zostanie podtrzymany. Krytykowane są jedynie nieskuteczne środki nacisku, na które postawił poprzedni prezydent, nie zaś sama potrzeba rzucenia wyzwania Państwu Środka.

Antony Blinken, sposobiący się do objęcia stanowiska Sekretarza Stanu, przyznał wręcz przed członkami senackiej Komisji Spraw Zagranicznych, że były prezydent postąpił słusznie, biorąc na celownik Chiny. W podobnym tonie wypowiadała się przyszła Sekretarz Skarbu Janet Yellen, która wcześniej pełniła już funkcję Przewodniczącej Rady Gubernatorów Rezerwy Federalnej oraz stała na czele Rady Doradców Ekonomicznych Billa Clintona. Określiła ona w ostatnich dniach Chiny mianem strategicznego konkurenta Stanów Zjednoczonych i zapowiedziała, że będzie zapobiegać wszelkim nieuczciwym praktykom handlowym.

Joe Biden w trakcie kampanii wyborczej sugerował, że jego strategia będzie bazować na wspieraniu konkurencyjności i innowacyjności amerykańskich przedsiębiorstw, a nie na chronieniu ich poprzez nakładanie nowych ceł. Nowych, gdyż nie należy spodziewać się wycofania z taryf nałożonych w poprzedniej kadencji. Wyzwanie stojące przed Bidenem jest gigantyczne, ponieważ obecnie wszystko wskazuje, że może jeszcze nie w trakcie jego obecnej kadencji, ale w perspektywie dekady chińska gospodarka stanie się największa na świecie.

Bartosz Sawicki, analityk Cinkciarz.pl

2020 rok pod znakiem ożywienia na GPW w Warszawie – IPO Watch Europe

Wartość pierwotnych ofert publicznych (Initial Public Offering, IPO) przeprowadzonych na europejskich giełdach w 2020 r. wyniosła 20,3 mld euro – to spadek o 8% w porównaniu do 2019 roku (22,1 mld euro). Allegro.eu było drugim największym debiutem w Europie (i dziewiątym na świecie) w 2020 roku – wynika z raportu „IPO Watch Europe 2020” przygotowanego przez firmę doradczą PwC.

Podsumowanie 2020 roku na GPW w Warszawie

W 2020 roku na giełdzie w Warszawie odnotowano 19 IPO, wobec 16 w 2019 roku. Łączna wartość przeprowadzonych ofert na GPW w minionym roku (łącznie na rynku regulowanym oraz NewConnect) wyniosła 10,9 mld zł (2.433,5 mln euro), z czego aż 10,6 mld zł przypadło na IPO Allegro.eu (uwzględniając zrealizowaną opcję dodatkowego przydziału 15% akcji). To znacząco lepszy pod tym względem rok od poprzedniego, kiedy łączna wartość ofert osiągnęła poziom 65,9 mln zł (15,4 mln euro).

Poza największym debiutem w historii GPW, który przypadł w udziale Allegro.eu, w 2020 roku na głównym parkiecie zadebiutowały spółki Games Operators (z wartością oferty 24,2 mln zł / 5,4 mln euro), Gaming Factory (21,3 mln zł / 4,8 mln euro), PCF Group (203,4 mln zł / 45,8 mln euro) oraz Dadelo (82,8 mln zł / 18,6 mln euro). Rynek główny warszawskiej giełdy został zatem zdominowany przez przedstawicieli branży technologicznej i e-commerce.

Podobnie wygląda sytuacja na alternatywnym rynku NewConnect, na którym zdecydowana większość pierwotnych ofert publicznych została przeprowadzona przez spółki technologiczne (przede wszystkim twórców gier). Największą wartość oferty spośród 14 debiutantów osiągnęła spółka genXone reprezentująca branżę biotechnologiczną, która w ramach debiutu pozyskała 7,4 mln zł (1,6 mln euro).

„Ostatni rok pokazał, w jaki sposób dojrzały rynek kapitałowy reaguje na duże i niespodziewane zmiany. Na warszawskim parkiecie obserwowaliśmy odbicie globalnych trendów oraz, po trudnym i niepewnym drugim kwartale roku, serię przeprowadzonych z sukcesem ofert największych wygranych ‘ery koronawirusa’, czyli spółek technologicznych, z sektora e-commerce, biotechnologicznych oraz gamingowych. W przypadku tych ostatnich Warszawa wyrosła na „hub” o co najmniej regionalnym zasięgu i wzbudza zainteresowanie potencjalnych emitentów spoza Polski. Rekordowe w historii warszawskiej giełdy IPO Allegro.eu w spektakularny sposób zapewniło obecność GPW w globalnych statystykach. Debiut ten odwrócił również trend z ostatnich lat realizacji dużych transakcji (w szczególności z udziałem funduszy PE) w ramach sprzedaży prywatnej. Giełda znowu stała się realną alternatywą, co już teraz przejawia się w realizacji transakcji w formule ‘dual track’” – mówi Bartosz Margol, dyrektor w zespole ds. rynków kapitałowych PwC.

Podsumowanie europejskiego rynku ofert pierwotnych w 2020 roku

Zgodnie z danymi uzyskanymi przez PwC, łączna wartość IPO w Europie w 2020 roku wyniosła 20,3 mld euro i spadła w porównaniu do poprzedniego roku o 1,8 mld euro. Na europejskich parkietach zadebiutowało 135 spółek (wobec 106 w 2019 roku).

 

W minionym roku 5 największych IPO na europejskich giełdach odpowiadało za 44% wartości wszystkich przeprowadzonych ofert pierwotnych. Wśród nich znalazł się debiut Allegro.eu, który uplasował się na drugim miejscu w Europie i dziewiątym na świecie pod względem wielkości oferty. Największą aktywność kolejny rok z rzędu wykazała giełda w Londynie (6,7 mld euro pozyskane z 30 transakcji), za którą znalazła się Oslo Bors (2,9 mld euro z 40 debiutów) oraz Euronext Amsterdam (2,7 mld euro z jedynie 2 IPO).

„Sytuacja geopolityczna, niepewność związana z konsekwencjami brexitu, a przede wszystkim wybuch pandemii koronawirusa odcisnęły piętno na europejskich rynkach IPO, szczególnie w pierwszej połowie 2020 roku. Z każdym kwartałem widoczna była jednak poprawa aktywności i finalnie przeprowadzono więcej ofert pierwotnych z nieznacznie mniejszą wartością niż rok wcześniej. Pojawienie się szczepionki na koronawirusa, zakończone wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych oraz przeprowadzone z sukcesem transakcje pomimo lockdownu napawają optymizmem przed kolejnymi miesiącami. Wśród planowanych w najbliższym czasie debiutów dominują spółki z branż, które już od pewnego czasu wiodą prym na rynkach IPO – technologicznej, e-commerce, czy medycznej. Panująca pandemia jeszcze bardziej wzmocniła ten trend, ponieważ dla większości spółek z tych sektorów to szansa na jeszcze szybszy rozwój, co potwierdzają także dane z warszawskiej GPW” – mówi Tomasz Konieczny, partner w PwC, lider zespołu ds. rynków kapitałowych.

Aktywność na europejskim rynku IPO od 2015 roku*

Aktywność na europejskim rynku IPO
* Dane obejmują wyłącznie IPO o wartości powyżej 5 mln USD – więcej szczegółów nt. metodologii w sekcji O raporcie IPO Watch Europe oraz w Raporcie.

Aktywność na europejskim rynku IPO (kwartalnie) od 2015 roku*

Aktywność na europejskim rynku IPO (kwartalnie)
* Daje obejmują wyłącznie IPO o wartości powyżej 5 mln USD – więcej szczegółów nt. metodologii w sekcji O raporcie IPO Watch Europe oraz w Raporcie.

Aktywność na polskim rynku IPO od 2010 rokuAktywność na polskim rynku IPO od 2010 roku

O raporcie IPO Watch Europe

 

Bieżąca i poprzednie edycje IPO Watch Europe są dostępne pod adresem: www.pwc.pl/ipowatch. Dostępne są również podsumowania roczne za lata 2004-2019.

Raport IPO Watch Europe obejmuje wszystkie debiuty na głównych giełdach w Europie (włączając w to giełdy w Unii Europejskiej, Islandii, Norwegii, Turcji, Serbii i Szwajcarii) i jest publikowany kwartalnie. Debiuty podmiotów, które przeprowadzały wcześniej pierwszą ofertę publiczną oraz przeniesienie pomiędzy rynkami w ramach jednej giełdy, nie zostały uwzględnione w statystykach. Raport dotyczy okresu od 1 stycznia do 31 grudnia 2020 roku i został sporządzony w oparciu o daty debiutów akcji lub praw do akcji.

Począwszy od raportu za II kwartał 2019 roku IPO Watch Europe obejmuje wyłącznie oferty o wartości powyżej 5 mln USD. Dla zapewnienia porównywalności, dane za poprzednie okresy prezentowane w raporcie IPO Watch Europe zostały odpowiednio przekształcone. Komentarz do rynku polskiego omawia wszystkie debiuty na rynku w Warszawie, niezależnie od ich wartości.

 

Revolut Money Report: kondycja sektora handlu i usług po roku pandemii na przykładzie wydatków klientów Revolut w Polsce

  • Kryzys o kształcie litery “K” polaryzuje usługi na zwycięzców (online) i przegranych (offline)
  • Triumfalny pochód e-commerce, gamingu, mediów cyfrowych i …osiedlowych sklepików
  • Kina, restauracje, siłownie, galerie handlowe, hotele i transport zbiorowy w zapaści

Revolut udostępnił dziś dane odnośnie wydatków klientów na przełomie roku. Nowy Revolut Money Report pokazuje gdzie trafiały pieniądze klientów Revolut w sezonie świątecznym. Gdy jedne usługi rosły podczas pandemii inne niezmiennie traciły, czy coś jest w stanie odwrócić te trendy? Które sektory ucierpiały najbardziej? Do jakich branż powinna trafić pomoc w 2021 roku?

Wciąż wydajemy pieniądze

Opracowania Revolut Money Report z 2020 roku pokazywały jak świat klienta i usług przeniósł się online. Jak w trzecim kwartale Polacy nie dając za wygraną realizowali plany urlopowe za granicą. Raport powakacyjny ujawnił  wzrost oszczędności w sejfach Vault. Okazało się, że pandemia sprzyja oszczędzaniu. Nowy raport prześwietla wydatki w sezonie przedświątecznym, kluczowym dla rocznego wyniku wielu polskich firm.

Preludium wydatków gwiazdkowych są Dzień Singla, Black Friday i Cyber Monday. To impuls by kupić prezenty tak, by zdążyły dotrzeć na Mikołajki i Wigilię. Wbrew pandemii, średnie wydatki klientów Revolut na osobę w Cyber Monday (30.11) urosły rok do roku z 170 do 195 zł/os. W Dniu Singla (11.11) i Black Friday (27.11) spadły, ale tylko nieznacznie, odpowiednio z 215 do 205 zł/os. i z 225 do 2020 zł/os.

wydatków klientów Revolut w PolsceRok wzrostów w e-commerce

Beneficjentem kwarantanny, obostrzeń i dystansu społecznego w 2020 roku były usługi online. Czwarty kwartał pokazał to jeszcze dobitniej. Wydatki klientów Revolut w polskim e-commerce były wyższe niż rok wcześniej we wrześniu, październiku, listopadzie i grudniu, a zakupy na platformach zagranicznych urosły r/r w listopadzie i grudniu. W najmocniejszym handlowo listopadzie e-wydatki w Polsce wzrosły z 325 do 465 zł/os. a za granicą z 605 do 650 zł/os. Branża e-commerce ma za sobą znakomity rok i dobre perspektywy na rok 2021.

Są dziś tylko dwie branże, branża online, która święci triumfy i branża offline, która czeka na pomoc. Ten podział idzie w poprzek większości sektorów. Są wyjątki, jak sklepy convenience, które w pandemii zwiększyły obroty, lub aplikacje do rezerwacji biletów kolejowych, które notują straty, ale co do zasady świat online i offline oddalają się od siebie pod względem kondycji biznesu i wyników” – Stefan Bogucki, Communications Manager Revolut w Polsce.

Rok wzrostów w e-commerce

Kto rośnie, kto trwa, kto traci?

Kondycja sektora usług jest pochodną trendów konsumenckich, które wciąż kształtuje pandemia. Od zeszłego roku liczba klientów Revolut w Polsce wzrosła o ok. 50%. W ślad za tym można by pomyśleć, że o kilkadziesiąt % powinna wzrosnąć wartość wydatków na poszczególne usługi. Nic z tego. Kryzys przyjmuje kształt litery “K” i polaryzuje usługodawców na wygranych (online) i przegranych (offline). Przykładem mogą być wydatki klientów Revolut w listopadzie i grudniu w galeriach handlowych (dramatyczne spadki) i na Allegro (+184% r/r).

Z grona technologicznych gigantów jak Allegro, Apple, Google, Aliexpress i Amazon, u pierwszej trójki klienci Revolut zostawili w listopadzie i grudniu 2020 r. dużo większe kwoty niż rok wcześniej. W przypadku platform azjatyckich, jak Aliexpress i Banggood, lub amerykańskich, jak Amazon i Wish, wzrosty nie były aż tak wysokie. Znaczny wzrost świątecznych wydatków wśród klientów Revolut w Polsce odnotował Apple (+216% r/r), który dostarcza usługi przydatne do zdalnej pracy, nauki i rozrywki, od muzyki i filmów, po smartfony i laptopy.Kondycja sektora usług

Prezentowe hity

Mikołaj stawiał na elektronikę. Wzrost wydatków wśród klientów Revolut w listopadzie i grudniu, oprócz Apple, zanotowali także RTV Euro AGD (+654% r/r) i Media Markt (+44% r/r). Z elektronicznymi urządzeniami do pracy, nauki i rozrywki przegrywały klasyczne prezenty, jak książki (Świat Książki +3% r/r), perfumy (Sephora -24% r/r) i zabawki (Smyk +7% r/r). O przewadze w walce o świąteczne budżety decydowała z pewnością obecność danego usługodawcy w kanałach sprzedaży online i mobile.Prezentowe hity

Nieprzerwany boom w branży gier

Rok 2020 to triumfalny pochód usługodawców z branży gier. Czwarty kwartał potwierdził ich dominację nad tradycyjnymi formami rozrywki. Największe zakupy polscy klienci Revolut zrobili w listopadzie i grudniu w Sony Playstation, Steam i Microsoft Xbox, ale to ten ostatni odnotował największy wzrost (+221% r/r). Kluczowy okres w handlu przysłużył się także Blizzard Entertainment (+76% r/r) oraz polskiej platformie GOG (+66% r/r).Nieprzerwany boom w branży gier

Trwa streaming kultury i rozrywki

Pandemia odcięła klientów Revolut od sal kinowych niemal całkowicie. Wydatki na bilety do kina w listopadzie i grudniu spadły o ponad 95% r/r. Kina, teatry, muzea, kluby bez pomocy z zewnątrz lub ponownego otwarcia nie przetrwają. Ich miejsce zastąpiła, pytanie czy na trwałe, rozrywka online. Wzrosty wydatków na muzykę, filmy, seriale i informacje online (mobile) przekraczają 100% r/r. Największe kwoty klienci Revolut zostawiają w Netflix i Spotify, ale liderem wzrostów byli YouTube (+233% r/r), TVN (+203% r/r), Tidal (+200% r/r) i CDA (+175% r/r).  Trwa streaming kultury i rozrywki

Więzi społeczne

Dystansujemy się społecznie, ale chcemy pomagać innym. Klienci Revolut hojnie wspierali przed Świętami cele charytatywne przez funkcję Darowizn w aplikacji Revolut, jak i poza nią np. na platformie siepomaga.pl (+120% r/r). W odstawkę nie poszedł też Tinder, wręcz przeciwnie (+59% r/r). Prócz działalności dobroczynnej i randek, klienci Revolut poświęcali czas na zdalne kursy edukacyjne na Udemy i inwestowanie w startupy na platformie Kickstarter, choć tu wzrosty wydatków były mniejsze (odpowiednio +30% i +20% r/r).Więzi społeczne

Marynarka i szorty

W świecie nauki i pracy zdalnej nie ważny jest nowy garnitur, liczą się wygodne krzesło i biurko. W listopadzie i grudniu klienci Revolut więcej niż rok temu wydawali na wyposażenie domu np. w Leroy Merlin (+120% r/r), Obi (+96% r/r) i Castoramie (+84% r/r), niż na nowe ubrania np. w Reserved (-24% r/r) i TK Maxx (-20% r/r). Wyjątkiem były sklepy wyspecjalizowane w sprzedaży cyfrowej, jak np. Zalando, gdzie klienci Revolut zostawili znacznie większe sumy niż rok temu (+160% r/r). Bardziej dbaliśmy o wygodę w domu, niż nową torebkę i krawat.Marynarka i szorty

Kawiarnie i restauracje na skraju upadku

W “branży offline” usługodawców i usług, którzy notują wzrosty ze świecą szukać. Klienci Revolut zostawiali w listopadzie i grudniu większe kwoty niż rok temu w niektórych piekarniach np. Putka (+176% r/r) i Oskroba (+80% r/r) oraz pobliskich sklepach np. Dino (+204% r/r) i Żabka (+141% r/r). Zakupy spożywcze robimy i ten sektor się trzyma, ale kawiarnie i restauracje są w zapaści. Za wyjątkiem dowozu jedzenia, gdzie wydatki klientów Revolut są rekordowe – Uber Eats (+278% r/r) i Pyszne (+149% r/r), polska gastronomia notuje ogromne straty.Kawiarnie i restauracje na skraju upadku 3 Kawiarnie i restauracje na skraju upadku 2 Kawiarnie i restauracje na skraju upadku

Siłownie, catering i vending na łopatkach

Sport przeniósł się do domu i do parku. Klienci Revolut wciąż wydają pieniądze na sprzęt sportowy, w listopadzie i grudniu m.in. w sklepach Decathlon i Martes Sport (+32% i 19% r/r), ale siłowni nie odwiedzają. Kluby fitness bez przychodów, pozbawione pomocy nie przetrwają. Podobnie z branżą eventową, cateringową i vendingową, które związane są z pracą w biurze. Bez powrotu do biur lub ratunku z zewnątrz te firmy, notując wpływy niższe rok do roku o ponad 50%, mogą się już nie podnieść.Siłownie, catering i vending na łopatkach 2 Siłownie, catering i vending na łopatkach

Dramat w transporcie zbiorowym

Klienci Revolut kochają podróże, ale pandemia mocno miesza szyki. Latem zamiast samolotem, autokarem lub pociągiem, docierali często na miejsce transportem własnym. Zamiast hotelu, wybierali kwatery i apartamenty. W czwartym kwartale te tendencje się utrzymały. Klienci Revolut wydali mniej w hotelach (np. Booking.com -52% r/r), transporcie lotniczym (np. Wizz Air -87%, Ryanair -77% r/r), kolejowym (np. PKP Intercity -96% r/r) i autokarowym (np. FlixBus -90% r/r). Chętniej za to wynajmowali auta (np. Panek +119% r/r, 4mobility +91% r/r).Dramat w transporcie zbiorowym 2 Dramat w transporcie zbiorowymNic nie wskazuje na to, by powyższe trendy miały się zmienić w pierwszym kwartale. Drugi oddech tradycyjnym polskim biznesom mogłoby dać ponowne otwarcie gospodarki offline. Kiedy to jednak nastąpi? Dlatego, firmy muszą budować “drugą nogę” w online i mobile, bo tam trafiają wydatki klientów.