Zmiany w IKE i IKZE. Od 2021 roku będzie można wpłacać więcej

Dotychczas górny limit wpłat na IKE (Indywidualne Konta Emerytalne) i IKZE (Indywidualne Konta Zabezpieczenia Emerytalnego) był z ustalany odgórnie. Osoby, które chciały samodzielnie oszczędzać na emeryturę w ramach tzw. trzeciego filaru mogły wpłacać określone środki pieniężne, ale tylko do pewnej wysokości. Okazuje się, że od tego roku osoby samozatrudnione będą mogły wpłacić więcej na IKZE. Czy te zmiany spowodują, że większa liczba Polaków zacznie oszczędzać na emeryturę? Robert Majkowski, Prezes Funduszu Hipotecznego DOM, twierdzi, że powyższe zmiany to raczej mikrozmiany, a z samym oszczędzaniem Polacy wciąż są na bakier. Przekonuje, że potrzebne są szeroko zakrojone działania edukacyjne, które zmieniłyby myślenie o emeryturze jako czymś bardzo odległym.  

Górny limit wpłat na IKE i IKZE zależy od prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia brutto i jest ustalany co roku. Pod koniec 2020 r. Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej ogłosiło, że wynagrodzenie to wyniesie 5259 zł. Na Indywidualne Konta Emerytalne będzie zatem można wpłacić w 2021 roku maksymalnie 15 777 zł (czyli trzykrotność przeciętnego wynagrodzenia brutto), a na IKZE maksymalnie 6380,10 zł (czyli 1,2 krotność). Zmiany, które weszły w tym roku dotyczą samozatrudnionych i oszczędzania na IKZE. Samozatrudnieni będą mogli wpłacić 1,8 krotność przeciętnego wynagrodzenia brutto, czyli 9466,20 zł.[1]

Komentarz Roberta Majkowskiego, Prezesa Funduszu Hipotecznego DOM

Wyższy limit wpłat na IKZE to dobry pomysł, choć warto go oceniać raczej w skali mikro. Trzeba pamiętać, że w Polsce o oszczędzaniu na tzw. przyszłość mówi się zazwyczaj w dwóch aspektach. Pierwszy to oszczędzanie na czarną godzinę, czyli ciężkie czasy. Trwająca właśnie pandemia była i wciąż jest jednym z najpoważniejszych sprawdzianów pod kątem posiadanych oszczędności. Wielu Polaków straciło pracę, zamknęło biznes, ograniczyło skalę prowadzenia firmy lub musiało zmagać się ze zmniejszeniem wymiaru godzin pracy, a co za tym idzie – niższymi wpływami do domowego budżetu. Jeszcze w połowie ubiegłego roku, gdy mówiliśmy o początkach zamrożenia gospodarki, Polacy deklarowali, że oszczędności wystarczą im na ok. 3 miesiące życia. Pod koniec roku 2020 – jak wynika z badania Corona Mood – tylko 24 proc. rodaków deklarowało, że jest w stanie żyć z oszczędności powyżej 3 mies., a 12 proc. twierdziło, że wystarczy im na miesiąc. Do 23 proc. wzrosła liczba osób deklarujących, że nie mają już żadnych oszczędności.[2]

Drugi aspekt, w którym najczęściej mówi się o oszczędzaniu to odkładanie pieniędzy na emeryturę. W tym przypadku Polacy również nie są zbyt systematyczni ani przezorni (tak jak chociażby Niemcy, czy przedstawiciele innych krajów Europejskich). Z badania Insurance Europe wynika, że 47 proc. rodaków nie oszczędza na emeryturę a 25 proc. w ogóle nie widzi takiej potrzeby. Jeszcze w 2016 roku Polacy w ciekawym badaniu Pracowni Badań Społecznych również deklarowali, że nie przywiązują wielkiej wagi do oszczędzania na starość, ale jednocześnie blisko 70 proc. z nich przyznawała, że mogłaby zacząć odkładać, ale tylko wtedy, gdyby Państwo dołożyło im do tego.[3] W powiększaniu senioralnych oszczędności miał pomóc m.in. ogólnopolski program PPK, którego konstrukcję oceniam nieźle. Coraz większa liczba Ekspertów przyznaje jednak, że program rządowy okazał się fiaskiem. Blisko 77 proc. Polaków wypisało się z uczestnictwa w programie, a trzeba przyznać, że od początku frekwencja była dość niska.[4]

Co stoi za tym, że Polacy wciąż oszczędzają zbyt mało? Moim zdaniem kluczowa jest edukacja. Osoby aktywne zawodowo, będące w wieku, który umożliwia im odkładanie pieniędzy w długiej perspektywie czasu powinny być edukowane na szeroką skalę dlaczego oszczędzanie jest tak ważne. Zmiana myślenia na ten temat jest podstawą, by zacząć planować przyszłość z ołówkiem w dłoni, a nie myśleć o niej jako czymś bardzo odległym.  Nasze doświadczenie w ponad dziesięcioletniej pracy z seniorami pokazuje, że osoby starsze bardzo często popadają w długi, mają trudności z zarządzaniem tak skromnym budżetem jak ich własna emerytura i żałują, iż nie powzięły stosownych kroków wcześniej. Oczywiście na podreperowanie senioralnego budżetu istnieją różne sposoby, takie jak chociażby renta dożywotnia, jednak na oszczędzanie, dorabianie pieniędzy na emeryturze lub zakładanie własnego biznesu, by zapewnić dodatkowe wpływy pieniężne jest już w tym wieku niejednokrotnie za późno.

[1] https://www.bankier.pl/wiadomosc/IKE-i-IKZE-limity-wplat-od-2021-roku-wzrosl-8036728.html

[2] https://gospodarka.dziennik.pl/finanse/artykuly/8027429,pandemia-oszczednosci-instytucje-finansowe.html

[3] Artykuł „Emerytalna strategia Polaków: jeśli państwo dopłaci, to może zaczniemy oszczędzać”, Gazeta Wyborcza, 14.06.2016

http://next.gazeta.pl/next/7,151003,20241612,emerytalna-strategia-polakow-jesli-panstwo-doplaci-to-moze.html#BoxPubImg

[4] https://biznes.radiozet.pl/News/Polacy-uciekaja-z-PPK-wiec-rzad-chce-zmienic-konstytucje

Najatrakcyjniejsze inwestycyjnie sektory rynku nieruchomości w Europie w 2021 r.

Według prognoz międzynarodowej firmy doradczej Savills, inwestorzy poszukujący nieruchomości odznaczających się niskim ryzykiem inwestycyjnym (tj. z segmentu core i core plus) w 2021 roku nadal będą zainteresowani nowoczesnymi budynkami biurowymi w kluczowych lokalizacjach w obrębie Centralnych Obszarów Biznesu (COB), charakteryzującymi się niskim wskaźnikiem powierzchni niewynajętej, w miastach takich jak Berlin, Monachium, Paryż, Sztokholm i Londyn.

Savills prognozuje również, że w kręgu zainteresowań tej grupy inwestorów pozostaną nieruchomości handlowe z segmentu convenience i obiekty wspierające logistykę ostatniej mili w gęsto zaludnionych miastach, a także nowoczesne magazyny logistyczne na rynkach o wysokim lub rosnącym udziale handlu internetowego, między innymi we Francji, w Niemczech, Hiszpanii, Holandii, krajach nordyckich i Wielkiej Brytanii. Na radarze inwestorów nadal będą także budynki mieszkaniowe oferowane w formie najmu instytucjonalnego w miastach i regionach o niewystarczającej podaży, między innymi w regionie Randstad (Amsterdam, Rotterdam, Haga i Utrecht) w Holandii, Sztokholmie, Paryżu, Londynie i wielu miastach Niemiec.

W segmencie value-add uwagę inwestorów w tym roku mogą przyciągać inwestycje logistyczne na rynkach, na których występuje luka podażowa, takich jak kraje nordyckie i Hiszpania, a także sektory umożliwiające uzyskanie przychodów w krótkim czasie, między innymi biura elastyczne i akademiki, które mają szansę na poprawę sytuacji w drugim półroczu. Zainteresować ich mogą także inwestycje na rynkach, które odnotowują wzrost popytu na mieszkania na wynajem instytucjonalny, takich jak Europa Południowa i Wschodnia. Wiele krajów europejskich wprowadziło w ostatnich latach bardziej rygorystyczne standardy budownictwa ekologicznego, co sprawia, że okazją dla inwestorów są także inwestycje w ekomodernizację istniejących budynków.

Według Savills, w tym roku inwestorzy oportunistyczni mogą zdecydować się na przekształcanie mniej popularnych budynków biurowych w nieruchomości mieszkaniowe lub na zakup obiektów hotelowych będących w trudnej sytuacji w lokalizacjach turystycznych. Jednymi z najciekawszych obiektów inwestycyjnych w sektorze nieruchomości alternatywnych w 2021 roku mogą być parki naukowe w najbardziej renomowanych klastrach uniwersyteckich w Europie, między innymi w Danii, Francji, Niemczech, Szwecji i Szwajcarii. Do tej kategorii można zaliczyć także placówki medyczne, domy seniora i domy opieki w krajach o starzejącej się populacji i oferujących takie produkty inwestycyjne, między innymi w Belgii, Finlandii, Francji, Niemczech, Szwecji i Holandii. Atrakcyjne mogą być także centra danych na rynkach charakteryzujących się solidnymi fundamentami i rozbudowaną infrastrukturą w miastach takich jak Amsterdam, Frankfurt, Paryż i Londyn oraz w krajach nordyckich.

„Przewidujemy, że większość inwestorów będzie koncentrować się na najbardziej atrakcyjnych nieruchomościach z segmentu core i core plus – przynajmniej do drugiej połowy bieżącego roku. Mimo to prognozujemy także pojawienie się nowej fali kapitału zainteresowanego okazjami inwestycyjnymi wynikającymi z trudnej sytuacji niektórych aktywów. W segmencie value-add zaobserwowaliśmy jednak już pewną stagnację. W najbliższych miesiącach możemy być świadkami stopniowej weryfikacji wartości posiadanych aktywów przez właścicieli nieruchomości. Większa przejrzystość cen powinna zachęcić sprzedających do wprowadzania na rynek produktów inwestycyjnych, co przełoży się na wzrost płynności” – dodaje Marcus Lemli, CEO Savills w Niemczech i dyrektor działu doradztwa inwestycyjnego na Europę.

„Silny popyt ze strony najemców na powierzchnię magazynową i produkcyjną w Polsce napędza wysoką aktywność deweloperską w tym segmencie. Zainteresowanie inwestorów nieruchomościami logistycznymi powinno się utrzymać również w 2021 r. i zapewne będziemy również świadkami kolejnych transakcji typu JV i forward funding. W 2021 r. popularnością cieszyć się będzie również segment mieszkań na wynajem instytucjonalny oraz sektor prywatnych domów studenckich. To dopiero rodzące się rynki w naszym kraju, na których wciąż brakuje produktu, przez co również na nich należy się spodziewać transakcji na etapie finansowania inwestycji. Pozytywny sentyment inwestorów powinien być odczuwalny również w stosunku do obiektów handlowych, których głównym najemcą jest operator spożywczy oraz sklepów typu convinience, które wykazały się dużą odpornością na negatywne skutki gospodarcze pandemii. Inwestorzy mogą również selektywnie rozważać zakup nieruchomości biurowych, zwłaszcza tych o wysokiej jakości, zapewniających długoterminowy, stabilny dochód, w centralnych lokalizacjach w Warszawie. Aktywa tego typu wydają się być relatywnie atrakcyjnie wyceniane w porównaniu z głównymi rynkami w Europie Zachodniej. Potencjalne okazje inwestycyjne mogą się również pojawić w sektorze hotelowym, który mocno ucierpiał w wyniku lockdownu” – mówi Marek Paczuski, dyrektor w dziale doradztwa inwestycyjnego, Savills.Najbardziej atrakcyjne inwestycyjnie sektory nieruchomości w Europie w 2021 rok

„Inwestorzy gotowi podjąć pewne ryzyko mogą zdecydować się na realizację nowych inwestycji, aby wykorzystać fazę ożywienia cyklu koniunkturalnego. Deweloperzy już poszukują alternatywnych źródeł finansowania z powodu utrzymujących się rygorystycznych warunków jego pozyskiwania. Obecna sytuacja sprzyja realizacji nowych inwestycji ze względu na ograniczoną podaż i niewielką aktywność deweloperską. Średnie wskaźniki pustostanów w Europie są nadal rekordowo niskie i wynoszą 6,3% na rynku biurowym oraz 5,3% w przypadku obiektów logistycznych. Ograniczeniem w sektorze nieruchomości mieszkaniowych jest wzrost kosztów pracy i budowy. Odsetek mieszkań wybudowanych w Europie po roku 2010 wynosi zaledwie 3,7%, co oznacza, że sektor ten będzie w tym roku nadal bardzo atrakcyjny” – podsumowuje Eri Mitsostergiou, dyrektor w dziale badań rynków europejskich w Savills.

Simpact VC inwestuje milion złotych w 4Nature System

Polska spółka 4Nature System zajmująca się aranżacją wewnętrznych ogrodów wertykalnych pozyskała 1 mln złotych od funduszu Simpact VC. Środki te zostaną przeznaczone na rozwój innowacyjnej linii zielonych mebli biurowych z żywą roślinnością. Zaangażowanie funduszu w spółkę 4Nature wpisuje się w przyjętą strategię inwestycyjną Simpactu, gdzie jednym z kluczowych kryteriów jest pozytywny wpływ na społeczeństwo i środowisko naturalne.

4Nature System to proptech startup działający zarówno na polskim, jak i zagranicznych rynkach, który specjalizuje się w połączeniu mebli biurowych i natury przy wykorzystaniu technologii IoT (internet rzeczy). Środki, które zostały pozyskane przez spółkę, zostaną przeznaczone na działania marketingowe oraz dalsze prace badawczo-rozwojowe. Ich celem jest rozwój technologii 4Nature System tak, aby właściwy dobór i rozmieszczenie modułowych mebli z żywą zielenią w biurze zapewniło odpowiedni poziom wilgotności w pomieszczeniach.

Inwestycja w 4Nature System to nasza cegiełka w promocję i upowszechnienie rozwiązań ekologicznych, służących zarówno gospodarce, jak i ochronie środowiska naturalnego. Cieszymy się, że jako fundusz możemy wspierać projekty, które mają pozytywny wpływ na życie ludzi. Mamy nadzieję, że pozyskane środki ułatwią realizację założonych przez zespół celów biznesowych dotyczących między innymi ulepszenia innowacyjnej linii mebli biurowych – mówi Wojciech Majewski, członek zarządu Simpact VC.

Inwestycja w naturę

Suche powietrze w biurze czy też domu to jedna z istotnych niedogodności, jakie spotykają pracowników. Wpływa to nie tylko na komfort pracy, lecz może też być przyczyną między innymi problemów z oddychaniem. Niski poziom wilgotności powietrza może ponadto przyczynić się do przenoszenia grypy w okresie zimowym, co jest obecnie szczególnie ważne w kontekście pandemii Covid-19.

Stworzyliśmy 4Nature System z myślą o wszystkich tych, którzy pragną żyć i pracować wśród zieleni, ale ze względu na coraz szybsze tempo życia nie mają czasu na dbanie o nią. Pomysł ten został bardzo dobrze przyjęty. Świadczy o tym między innymi portfolio naszych klientów jak H&M, Amazon, HB Reavis czy Skanska – mówi Beata Dziedzic, CTO firmy 4Nature System. – Cieszymy się, że w dalszym rozwoju wspiera nas fundusz z odpowiednim doświadczeniem w projektach z pozytywnym wpływem społecznym.

W 2021 roku zespół Simpactu zamierza przeprowadzić 8 nowych inwestycji, po czym zakończy swój okres inwestycyjny. – Większość ze wspomnianych wejść planowana jest już na pierwszą połowę bieżącego roku. Ponadto spodziewamy się też dwóch exitów, co potwierdza słuszność przyjętej przez fundusz strategii inwestycyjnej – mówi Krzysztof Grochowski, dyrektor zarządzający funduszem Simpact VC.

W Polsce coraz więcej lokali socjalnych

Liczba lokali socjalnych w Polsce wciąż jest zbyt mała względem potrzeb. Dane GUS wskazują jednak, że liczba wspomnianych mieszkań wzrasta, co można uznać za pewne zaskoczenie.

Dane Głównego Urzędu Statystycznego z końca 2019 r. mówią, że wówczas na gminne lokum czekało 150 579 gospodarstw domowych. Ponad połowę oczekujących (81 214) stanowiły rodziny oraz osoby samotne potrzebujące mieszkania socjalnego. Niedobór gminnych lokali o niskim standardzie i czynszu niestety jest widoczny już od dawna. Właśnie dlatego eksperci portalu RynekPierwotny.pl postanowili sprawdzić, jak zmieniała się liczba mieszkań socjalnych. Analiza danych GUS prowadzi do dość zaskakującego wniosku. Główny Urząd Statystyczny dzięki informacjom zawartym w Banku Danych Lokalnych pozwala nam łatwo sprawdzić, jak przez ostatnie lata zmieniała się liczba lokali socjalnych. Dane GUS mówią, że gminy posiadały następującą liczbę takich mieszkań:Liczba lokali socjalnych

Oprócz wzrostu liczby analizowanych mieszkań, widać było także coraz większy ich udział w ogólnym zasobie lokali posiadanych przez gminy. Ten odsetek zmieniał się następująco:Udział lokali socjalnych w ogólnym zasobie posiadanym przez gminy

W kontekście powyższych informacji warto pamiętać, że wzrost liczby lokali socjalnych po części wynikał z przekwalifikowywania mieszkań komunalnych na „M” o niższym standardzie. Taka zmiana często jest spowodowana faktem, że gmina nie ma pieniędzy na kosztowny remont lokalu i całego budynku.

Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Echo Investment podsumowuje udany rok Fuzji

Dla powstającej w sercu Łodzi Fuzji miniony rok upłynął pod znakiem intensywnych prac i przełomowych momentów. Deweloper przekazał do użytkowania dwa budynki mieszkalne i rozpoczął budowę trzeciego. Wystartowały również prace związane z realizacją części biurowej projektu. Echo Investment w połowie bieżącego roku zapowiada także otwarcie ogólnodostępnego, miejskiego placu z zabytkową zrewitalizowaną elektrownią.

Fuzja to blisko 8 ha historycznego terenu, który po zakończeniu prac zyska 90 tys. mkw. powierzchni o różnych funkcjach oraz ponad 4 ha przestrzeni ogólnodostępnej. Rok 2020 był dla projektu niezwykle udany. Deweloper zakończył budowę dwóch pierwszych budynków mieszkalnych i oddał do użytkowania 274 lokale. W listopadzie wystartowała także budowa trzeciej nieruchomości, w której znajdzie się 237 mieszkań. Zakończenie tego etapu prac planowane jest na I połowę 2022 roku.

We wrześniu 2020 roku Fuzja weszła w kolejną fazę realizacji projektu. Na terenie inwestycji wbita została symboliczna łopata pod budowę dwóch biurowców o łącznej powierzchni 19 900 mkw. Ich najemcą zostanie Fujitsu Technology Solutions. Firma wprowadzi się do swojej nowej siedziby już w 2022 roku. Biurowce będą miały odpowiednio pięć oraz sześć kondygnacji naziemnych oraz jedną kondygnację podziemną. Na realizację części biurowej Fuzji deweloper pozyskał w listopadzie finansowanie od Banku Pekao S.A. w wysokości blisko 34 mln EUR. Na koniec 2021 roku planowane jest zakończenie prac związanych ze stanem surowym obu budynków, na których zawiśnie tradycyjna wiecha.

Ten rok będzie przełomowy dla Fuzji jako projektu miastotwórczego. W połowie 2021 otwarty zostanie otwarty ogólnodostępny plac miejski zlokalizowany w centrum kompleksu. Nowy dziedziniec o powierzchni blisko 3 600 mkw. będzie przyjazną przestrzenią, sprzyjającą rozmaitym aktywnościom, która jednocześnie pozwoli na relaks i odpoczynek. Sercem placu będzie zrewitalizowana zabytkowa elektrownia, której odnowioną fasadę i piękne nowe oszklenia w postaci witraży będzie można podziwiać wraz z otwarciem dziedzińca.

– Udostępnienie placu we Fuzji będzie wielkim wydarzeniem w życiu naszej inwestycji, ale też i całego miasta. Przez wiele lat był to teren zamknięty i przez to poniekąd zapomniany. Teraz odzyskuje swoją świetność, której przedsmak zobaczyć będzie można już za kilka miesięcy. Na terenie Fuzji pozostawimy jak najwięcej śladów fabrycznej Łodzi, np. naturalnej cegły, która nadaje temu miejscu niezwykłego klimatu. Będzie to wspaniałe miejsce spotkań, idealne do pracy i zapewniające komfort w codziennym życiu. Każdy z pewnością znajdzie tu coś dla siebie – mówi Anna Malarczyk-Arcidiacono, dyrektor projektu Fuzja.

Fuzja to jeden z największych i najbardziej wymagających projektów realizowanych przez Echo Investment w Polsce. Wieloetapowa inwestycja zakłada powstanie wielofunkcyjnej przestrzeni biurowej, handlowo–usługowej, gastronomicznej, a także budynków mieszkalnych, placu miejskiego i otwartych, zielonych terenów wspólnych. Wszystko w otoczeniu historycznej zabudowy dawnych zakładów włókienniczych Karola Scheiblera, które stanowią dziedzictwo Łodzi Fabrycznej. Na terenie Fuzji są budowane także nowe budynki, które uzupełnią istniejącą zabudowę. Łącznie na 8 ha zlokalizowanych będzie 20 budynków, z czego 14 stanowić będą obiekty historyczne. Za projekt architektoniczny inwestycji odpowiada Medusa Group.

EDPR przejmuje amerykańską firmę zajmującą się dystrybucją energii z fotowoltaiki

EDPR nabędzie 85% udziałów w firmie C2 Omega, która posiada w portfelu dystrybucyjnym 89 MW energii pozyskiwanej ze źródeł fotowoltaicznych.

Inwestycja odpowiada wartości przedsiębiorstwa wynoszącej około 119 mln USD i ugruntuje obecność EDPR w tym szybko rosnącym segmencie.

EDPR, poprzez swoją w pełni zależną spółkę EDP Renewables North America, zawarł umowę nabycia udziałów większościowych w C2 Omega, będącej platformą dystrybucyjną producenta energii fotowoltaicznej – firmy C2 Energy Capital.

EDPR nabędzie 85% udziałów w portfelu dystrybucyjnym energii pochodzącej z farm fotowoltaicznych, który zawiera 89 MW w instalacjach już operujących oraz bliskich oddania do użytku, jak również 120 MW w projektach w zaawansowanej fazie opracowania, łącznie niemal 200 lokalizacji w 16 stanach USA.

Inwestycja EDPR w platformę dystrybucji C2 wynosi ok. 119 mln USD, co odpowiada wartości przedsiębiorstwa zakupionej wraz z portfolio operacyjnycm (89 MW).  Transakcja obejmie dodatkowe ruchy finansowe w oparciu o przyszły wzrost zdolności operacyjnej. Zespół zarządzający C2 będzie nadal zaangażowany w bieżącą działalność operacyjną firmy.

Dzięki tej transakcji EDPR wejdzie do prężnie rozwijającego się sektora na świecie. Firma stanie się operatorem jednego z największych komercyjnych i przemysłowych portfolio dystrybucyjnych w USA, co umożliwi EDPR obsługę tego rosnącego rynku jednocześnie oferując swoim klientom szereg nowych usług i rozwiązań w zakresie korzystania z energii odnawialnej.

Pełniący tymczasowo obowiązki Dyrektora Generalnego EDPR Rui Teixeira powiedział: „Porozumienie osiągnięte z C2 Omega jest kluczowym kamieniem milowym dla EDPR, umożliwiającym nam wejście do prężnie rozwijającego się sektora rynku w USA, poprzez nabycie wiodącego dystrybutora energii ze źródeł odnawialnych. C2 Omega jest firmą z imponującymi osiągnięciami, silnym zespołem zarządzającym i wysokiej jakości portfelem komercyjnym i przemysłowym. Dzięki tej transakcji EDPR i C2 będą wspólnie rozwijać segment dystrybucji, poszerzać ofertę konkurencyjnych rozwiązań dostarczanych naszym klientom i zwiększać potencjał wzrostu całej platformy. Transakcja potwierdza ponadto nasze zaangażowanie na rynku Ameryki Północnej, gdzie EDPR zarządza portfolio 7600 MW energii, z czego ponad 7200 MW to instalacje już operujące.

Finalizacja tej transakcji podlega szczegółowym warunkom prawnym i jej zamknięcie jest spodziwane w pierwszym kwartale 2021r.

Przetasowania na rynku handlowym w Polsce – JLL podsumowuje 2020 rok

Pandemia mocniej uwidoczniła wyzwania, przed którymi już wcześniej stał polski rynek handlowy, podkreślając nie tylko wagę wielokanałowej sprzedaży, ale też konieczność poszukiwania alternatywnych lokalizacji.

Firma doradcza JLL podsumowała sytuację na rynku nieruchomości handlowych w Polsce na koniec 2020 roku.

Ogłoszone w ubiegłym roku trzy epizody lockdownu w oczywisty sposób wpłynęły na zmiany w zwyczajach zakupowych Polaków i przyczyniły się do rosnącej popularności mniejszych formatów handlowych. Jednocześnie wybuch pandemii uwypuklił wyzwania, którym rynek stawiał czoła od dłuższego czasu. Oprócz wzrostu sprzedaży internetowej i wielokanałowej, mocniej została też podkreślona konieczność poszukiwania alternatywnych lokalizacji, które pozwolą sieciom na przyciągnięcie nowych grup klientów. Wśród nich możemy wymienić m.in. lokalizacje znajdujące się przy szeroko pojętych ulicach handlowych, które dzięki przyjęciu odpowiedniej strategii, mogą zyskać na aktualnych przemianach mających miejsce na rynku, tłumaczy Anna Wysocka, Dyrektor Działu Wynajmu Powierzchni Handlowych, JLL.

Podaż – dominują parki handlowe i centra convenience

Pandemia wzmocniła popularność wygodnych i szybkich zakupów, które można zrobić w niedalekiej odległości od swojego domu. Znalazło to również odzwierciedlenie w nowej powierzchni, która została dostarczona na rynek. W całym 2020 roku deweloperzy ukończyli budowę 430 000 mkw. powierzchni w ramach wielkopowierzchniowych obiektów handlowych, a także centrów codziennych zakupów, tzw. centrów convenience.

41% ukończonej powierzchni zostało oddanej do użytku w ramach parków handlowych, a kolejne 28% w centrach convenience. Centra handlowe, które wciąż są najpopularniejszym formatem w Polsce, odpowiadały za zaledwie 20% nowej podaży. W rezultacie całkowita powierzchnia handlowa w Polsce, obejmująca zarówno wielkopowierzchniowe formaty, jak i centra convenience, na koniec 2020 roku osiągnęła poziom blisko 16 mln mkw., tłumaczy Joanna Tomczyk, Starszy Analityk Rynku, JLL.

Największymi projektami otwartymi w 2020 roku była Galeria Wiślanka w Żorach (20 000 mkw.), Dekada w Nysie (19 600 mkw.), Galeria Chełm w Chełmie (17 500 mkw.) a także wielofunkcyjny projekt Elektrownia Powiśle w Warszawie (15 500 mkw. powierzchni handlowej).

W tym samym czasie około 335 000 mkw. zostało wycofanych z podaży nowoczesnej powierzchni handlowej, jako wynik zamknięć wybranych, starszych galerii Tesco i Auchan, centrum handlowego Sukcesja w Łodzi, a także częściowej konwersji powierzchni handlowej na inne funkcje w wybranych obiektach.

Popyt – przetasowania na mapie handlowej

Spadek liczby odwiedzających i obrotów w większości centrów handlowych w Polsce, a także negocjacje między właścicielami a najemcami, wpłynęły na spowolnienie lub tymczasowe zawieszenie planów ekspansji większości najemców.

Z drugiej strony, większość sieci spożywczych i najemców z kategorii „value retailers” zostało w mniejszym stopniu dotkniętymi przez pandemię, a ich plany ekspansji podtrzymane, i niejednokrotnie skierowane na nowe destynacje handlowe, bardziej odporne na skutki wprowadzanych obostrzeń. Warto też przypomnieć, że ubiegły, pandemiczny rok był momentem debiutu kilku zagranicznych marek, m.in.: modowego giganta Irlandii, czyli firmy Primark i amerykańskiego brandu Urban Outfitters. Ponadto, swoje pierwsze sklepy w Polsce otworzyły w tym czasie American Vintage z Francji, Falconeri z Włoch, butik z kosmetykami Armani Beauty z Francji, sieć sklepów meblowych Mömax z Austrii, czy rosyjski dyskont spożywczy Mere, dodaje Joanna Tomczyk.

Jednocześnie niektóre marki zdecydowały o wyjściu z polskiego rynku. Powodem była kondycja finansowa tych sieci, która jednak w wielu przypadkach była niekorzystna jeszcze przed wybuchem pandemii. Zjawisko to można było zaobserwować również na rynkach zagranicznych. Wśród sklepów, które zdecydowały o zakończeniu działalności w Polsce znalazły się modowe Forever21, Camaieu, Promod i Stefanel, sieć obuwnicza Salamander, sklep sportowy Sportisimo, czy oferujący artykuły do wnętrz Miniso.

Rynek inwestycyjny

Analogicznie do trendów obserwowanych w innych krajach 2020 rok przyniósł spadki w wolumenie inwestycyjnym w sektorze nieruchomości handlowych w Polsce.
W ubiegłym roku zawarto transakcje na blisko 650 mln euro, których przedmiotem były w większości parki handlowe, centra zakupów codziennych, sklepy budowlane i spożywcze lub obiekty przeznaczone do repozycjonowania, zmiany funkcji lub operatora. Spodziewamy się, że wraz z utrzymującą się dużą aktywnością deweloperów właśnie w segmencie parków i centrów zakupów codziennych, a także zmieniającymi się zwyczajami zakupowymi polskich konsumentów, uwaga inwestorów w coraz większym stopniu będzie koncentrować się na tego typu formatach. Stopy kapitalizacji za najlepsze parki handlowe pozostają na poziomie ok. 6,8% z prognozą dalszej kompresji z uwagi na zainteresowanie funduszy tą klasą produktu, komentuje Agnieszka Kołat, Dyrektor, Dział Rynków Kapitałowych Nieruchomości Handlowych, JLL.

Żadne centrum handlowe o powierzchni najmu przekraczającej 20 tysięcy metrów kwadratowych nie było przedmiotem bezpośredniej transakcji w 2020 roku. Jedyna transakcja uwzględniająca duże centra handlowe to sprzedaż 61,49% udziałów w spółce GTC, właściciela Galerii Północnej w Warszawie i Galerii Jurajskiej w Częstochowie, przez Lonestar w ramach transakcji korporacyjnej na rzecz węgierskiego funduszu Optimum Ventures Private Equity Fund. Dodatkowo, 50% udziałów w centrum wyprzedażowym Wrocław Fashion Outlet zostało sprzedanych jako część europejskiego portfela przez Hammerson na rzecz APG za ok. 22 mln euro.

Strategia na przyszłość

2020 był rokiem pełnym wyzwań także pod względem warunków czynszowych. Zobowiązania między właścicielami obiektów handlowych a najemcami zostały tymczasowo zawieszone, w przypadku wymogu zamknięcia sklepów najemcy zostali zwolnieni z opłat czynszowych i eksploatacyjnych w zamian za przedłużenie umowy najmu o okres trwania lockdownu plus sześciu miesięcy. Poza regulacjami rządowymi, wielu najemców otrzymało od wynajmujących tak zwane upusty covidowe, najczęściej rozłożone na kilka miesięcy 2020 roku.

Ze względu na drugi lockdown w listopadzie i trzeci trwający obecnie, dalsze upusty czynszowe w wielu przypadkach są przedmiotem rozmów. Należy jednak mieć na uwadze, że rządowe regulacje wpłynęły negatywnie na kondycję finansową właścicieli centrów handlowych, którzy dodatkowo nie zostali objęci żadnym programem pomocowym. Odnowienia umów najmu są aktualnie bardziej elastyczne i w niektórych przypadkach podpisywane na okres 2-3 lat, zamiast standardowych pięciu. Aspektem, który pozwala na ostrożny optymizm w zakresie stopniowej odbudowy kondycji centrów i marek handlowych, są potrzeby zakupowe polskich konsumentów. Choć wzrost e-commerce w Polsce jest niezaprzeczalnym faktem, to Polacy nadal najchętniej wybierają handel tradycyjny, podsumowuje Anna Wysocka

Zwycięzcy i przegrani rynku nieruchomości

Zmiany, jakie zachodzą na rynku nieruchomości przyniosą nowych liderów i duże przemiany we wszystkich jego segmentach.

  1. Jakie zmiany zaszły na rynku nieruchomości komercyjnych w 2020?

Sektor nieruchomości pokazał, że jako rynek kapitałowy jest odporny na kryzys. Największym beneficjentem 2020 roku był segment magazynowy z rekordowym w swojej historii wolumenem transakcyjnym. Zmiany wywołane przez pandemię, szybki wzrost e-commerce i transformacja łańcuchów dostaw spotęgowały zapotrzebowanie na obiekty magazynowe oraz centra logistyczne i skierowały uwagę inwestorów w stronę projektów z tego segmentu.

Ponadto, do wszystkich firm na dużą skalę wkroczyła technologia, która wkrótce zrewolucjonizuje naszą pracę i działania, podobnie jak sposób funkcjonowania biurowców oraz innych obiektów komercyjnych. Wprowadzane są systemy zarządzania budynkami oraz rozwiązania i aplikacje usprawniające pracę. Jesteśmy świadkami szybkiego upowszechniania się nowoczesnych rozwiązań w zakresie cyfryzacji, automatyzacji i digitalizacji procesów biznesowych, a także ekologii i ochrony zdrowia.

Ubiegły rok zapoczątkował przechodzenie z tradycyjnego modelu pracy na bardziej elastyczny i wprowadzanie hybrydowego systemu pracy. Część najemców rozpoczęła analizy dotyczące zapotrzebowania na powierzchnię biurową  w nowej sytuacji rynkowej, ale większość firm wstrzymuje się jeszcze z podejmowaniem zdecydowanych działań. Stąd to renegocjacje umów były najczęściej wybieraną opcją przez najemców w ubiegłym roku. Niemniej, pandemia nie okazała się przeszkodą w zawieraniu spektakularnych umów najmu.

Dla handlu, który najbardziej ucierpiał, kluczowe będzie odmrożenie gospodarki. Nowoczesne centra w atrakcyjnych lokalizacjach prawdopodobnie umocnią jeszcze swoją pozycję. Nie lada wyzwanie stoi natomiast przed mniejszymi i starszymi obiektami w gorszych lokalizacjach. Część z nich będzie musiała przemyśleć różne opcje, łącznie ze zmianą funkcji. Należy jednocześnie zwrócić uwagę, że w nowych realiach na znaczeniu zyskały mniejsze kompleksy, jak parki handlowe i centra convenience, z których teraz chętnie korzystają klienci.

  1. Jakim kierunku będzie zmierzał rynek w tym roku?    

Największym wyzwaniem tego roku jest sytuacja związana z powrotem do biur oraz wznowieniem działalności galerii handlowych w kontekście zmiany sposobu świadczenia pracy i radykalnej zmiany zwyczajów zakupowych.

Wśród trendów rynkowych, jakie coraz bardziej będą widoczne można wymienić wzrost aktywności deweloperów w segmencie gruntów logistycznych, rozwój last mile logistics oraz dywersyfikację portfeli przez inwestorów, którzy pójdą także w kierunku inwestycji alternatywnych m.in. z segmentu PRS, akademików, czy centrów danych. Będziemy również obserwować inwestycje w mieszkania dla seniorów i projekty opieki zdrowotnej. Przy czym, możliwości inwestowania w takie obiekty będą poszukiwać, nie tylko firmy, ale także prywatni inwestorzy, którzy odchodzą od deficytowych lokat.

Ogólne zainteresowanie gruntami jest bardzo duże, co pokazuje, że deweloperzy i inwestorzy są gotowi do procedowania kolejnych inwestycji i inicjowania nowych projektów. Widzimy również, że deweloperzy coraz chętniej realizują projekty w formule JV, częściowo dzieląc się zyskiem w różnych formułach z właścicielami gruntów.

Coraz istotniejsza dla inwestorów staje się także kwestia realizacji projektów z certyfikatami środowiskowymi, które wpisują inwestycje w trend zerowego bilansu energetycznego, ograniczania śladu węglowego, czy zero waste.

Automatyzacja w logistyce sprawia, że czas dostawy zakupów online staje się krótszy, a tym samym dynamicznie rosną kompleksy umożliwiające magazynowanie na obrzeżach miast, w tym projekty w formule SBU (Small Business Units). Segment magazynowy nie tylko okazał się odporny na kryzys, pozostając jako jedyny na tym samym poziomie czynszowym, ale bardzo wzmocnił i nadal umacnia swoją pozycję. W kolejnych latach magazyny będą wyrastać na coraz większą gwiazdę rynku nieruchomości, a pozycja naszego kraju jako jednego z głównych hubów logistycznych na kontynencie będzie coraz mocniejsza. W Polsce aktualnie pozostaje w budowie ponad 1,5 mln mkw. powierzchni magazynowych, z których przeszło 70 proc. jest wynajęte.

  1. Jak zmieni się struktura popytu na powierzchnie biurowe w związku z rozpowszechnianiem się home office? Czy w tym roku będziemy obserwować falę relokacji?

Widzimy dużą liczbę renegocjacji, które stanowią około 50 proc. transakcji, podczas gdy wcześniej wskaźnik ten wynosił 20-30 proc. Rynek biurowy jest w procesie zmiany, ale dywagowanie o jego zmierzchu jest dużym nadużyciem. Model hybrydowy, który już na stałe zadomowi się w naszym życiu spowoduje, że biura będą inne. Jakie dokładnie okaże się dopiero, kiedy firmy na większą skalę będą do nich wracać i intensywnie korzystać. Kluczowe decyzje w sprawie zmiany miejsca pracy nadal odkładane są do czasu, gdy najemcy będą mogli zdefiniować od nowa swój model biznesowy.

Mamy natomiast wiele sygnałów, że pełny home office nie sprawdza się ze względu na brak możliwości kreatywnej pracy, zdobywania umiejętności, szkolenia młodych pracowników, budowania relacji i więzi z firmą, czy wymiany informacji. Dlatego tradycyjne biura pozostaną fundamentalne dla funkcjonowania organizacji.

Widoczny jest spadek popytu na powierzchnię, ale firmy nie rezygnują z wynajmu biur. W nowym systemie firmy będą prawdopodobnie pracować na zmienionych  powierzchniach, które będą musiały stwarzać możliwość elastycznego dostosowywania do zmieniających się potrzeb. Najemcy poszukują teraz przede wszystkim bezpiecznych biur w lokalizacjach umożliwiających swobodny dojazd komunikacją i własnymi środkami transportu. W obiektach zapewniających liczne udogodnienia oraz dodatkowe usługi, sprzyjające zdrowiu i poprawie samopoczucia. Zgłaszane jest zapotrzebowanie na przestrzeń, która sprzyja kreatywności i umożliwia aranżację stref przystosowanych do spotkań zespołowych.

  1. Czy na rynku biurowym pojawi się nadpodaż? 

Na niektórych rynkach pojawi się, ale tylko na tych, na których planowana jest duża nowa podaż. Tym samym, w niektórych lokalizacjach wzrośnie poziom pustostanów, co będzie dla tych miast zdrową zmianą, bo szersza oferta przyniesie w nich więcej opcji wyboru.

Jednocześnie należy wspomnieć, że widoczne jest spowolnienie budów. Większość projektów deweloperskich prowadzona jest bez opóźnień, ale w przypadku części inwestycji naturalnym działaniem będzie przesunięcie w czasie, a nawet wstrzymanie budowy projektów. Dotyczy to inwestycji, które są gorzej usytuowane. Takie decyzje pozytywnie wpływać będą natomiast na absorpcję istniejącej powierzchni na danym obszarze. Inwestorzy, którzy przygotowują inwestycje do budowy zmuszeni są natomiast do poszukiwania możliwości zabezpieczenia umów pre-lease dla większej części powierzchni. W tych przypadkach najemcy zdecydowani na taki ruch będą zapewne chętnie wynagradzani.

Mamy sygnały, że globalne korporacje będą lokować nowe miejsca pracy w Polsce. Jest też szansa na relokacje do naszego kraju biznesu z Azji i Europy Zachodniej oraz USA, co przyczyni się do wzrostu popytu na biura. Nie ulega wątpliwości zatem, że wysokiej jakości powierzchnie na głównych rynkach biurowych w kraju będą nadal poszukiwane.

  1. Czy inwestorzy są wciąż aktywni w Polsce? W nieruchomości, z którego sektora głównie celują? Z jakim rezultatem zamknął się ubiegły rok na rynku inwestycyjnym?    

Wolumen zawartych transakcji i wielkość kapitału, jaki zainwestowali w minionym roku w Polsce globalni gracze pokazuje, że pomimo zawirowań nasz kraj to dobre miejsce do inwestycji i co ważne bezpieczne. Potwierdzali to również liczni goście cyklicznych wydarzeń Why Invest in Poland, jakie organizowaliśmy w zeszłym roku.

W 2020 roku wolumen transakcji inwestycyjnych w Polsce był o jedną czwartą mniejszy niż rok wcześniej, wyniósł 5,6 mld euro. Królował segment magazynowy, który odpowiadał prawie za połowę transakcji. W najbliższych miesiącach popyt na aktywa z tego segmentu prawdopodobnie będzie utrzymywał się na równie wysokim poziomie. Jest to widoczne również w rozbudowie banków ziemi. W ostatnim czasie najchętniej nabywane były grunty pod logistykę. To najbardziej gorący towar na rynku nieruchomości, pod warunkiem jednak, że parcele mają pozwolenie na budowę lub WZ, bo bez nich inwestorzy wykazują znacznie mniejszą chęć do zakupu.

Sektor biurowy, który wcześniej dominował, przyciągnął prawie 40 proc. wszystkich transakcji inwestycyjnych. Jako, że obostrzenia najbardziej dotknęły rynek retail zainteresowanie nieruchomościami handlowymi było bardzo małe. Transakcje dotyczyły głównie mniejszych retail parków. Zmiany zachodzące na rynku spowodowały, że inwestorzy zaczęli poszukiwać alternatywnych klas aktywów. Dużą dynamiką wykazał się sektor PRS oraz akademików, gdzie kilka transakcji zrealizowanych zostało przez fundusze, które nie były jeszcze obecne na polskim rynku.

Według naszych  analiz w 2020 roku rynek magazynowy odnotował kompresję stóp procentowych o 0,25 proc. do poziomu 5,5 proc., podczas gdy rynek biurowy w najlepszych lokalizacjach do wysokości około 5 proc. Na rynku retail zmieniła się ich wysokość o 0,5 proc. do 5,5 proc. w skali roku.

Rosnąca liczba funduszy zainteresowanych naszym rynkiem, jak i aktywność obecnych na nim podmiotów sugeruje, że dynamika transakcji inwestycyjnych w tym roku będzie rosnąca i być może będziemy mogli zobaczyć kolejne rekordy.

  1. Jaki był ubiegły rok dla Walter Herz? Jakie plany ma firma na ten rok?  

2020 był rokiem pełnym wyzwań oraz intensywnych działań. Śmiało możemy powiedzieć, że okazał się dla nas bardzo dobry. W minionych miesiącach mieliśmy okazję przeprowadzić wiele spektakularnych i rekordowych dla firmy transakcji, a także zorganizować wydarzenie Why Invest in Poland, w którym uczestniczyło ponad 500 gości z 76 krajów. Podsumowując spotkania możemy powiedzieć, że nastroje wśród globalnych inwestorów są bardzo pozytywne, co dobrze wróży procedowaniu transakcji w tym roku i kolejnych latach.

Nasze plany na ten rok wiążą się z dalszym rozwojem działu odpowiedzialnego za sektor biurowy, jak i inwestycyjny oraz rozbudową struktur odpowiedzialnych za segment magazynowy.

Lockdown pogłębia problem z inwestycjami

Od lat wskazuje się, że strukturalnym problemem polskiej gospodarki jest niewystarczający udział inwestycji w tworzeniu PKB. Jednym z kluczowych celów Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju było zwiększenie stopy inwestycji do poziomu 25 proc. PKB w roku 2020. W ciągu ostatnich kilku lat przeprowadzono szereg działań mających stymulować wzrost nakładów na środki trwałe oraz badania i rozwój. W szczególności skoncentrowano się na stworzeniu systemu ulg zachęcających firmy do inwestowania.

Od lat wskazuje się, że strukturalnym problemem polskiej gospodarki jest niewystarczający udział inwestycji w tworzeniu PKB. Jednym z kluczowych celów Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju było zwiększenie stopy inwestycji do poziomu 25 proc. PKB w roku 2020. W ciągu ostatnich kilku lat przeprowadzono szereg działań mających stymulować wzrost nakładów na środki trwałe oraz badania i rozwój. W szczególności skoncentrowano się na stworzeniu systemu ulg zachęcających firmy do inwestowania.

Epidemia koronawirusa jedynie pogłębiła ten problem, generując dwa dodatkowe źródła barier inwestycyjnych. Pierwszym jest niepewny rozwój sytuacji epidemicznej, drugim – być może jeszcze groźniejszym – całkowita nieprzewidywalność reakcji rządu. Trudno formułować prognozy dot. działalności firmy, jeśli przyszłe otoczenie ekonomiczne w istotnym stopniu zależy od liczby zachorowań (a także innych wskaźników, również tych związanych z wydolnością systemu opieki zdrowotnej). Budowanie scenariuszy na dłuższy horyzont czasowy staje się niemożliwe, jeśli dodatkowo brak jest jakichkolwiek ram, w których porusza się rząd, wprowadzając kolejne ograniczenia i zamykając określone sektory gospodarki.

Powyższa diagnoza została przez ZPP potwierdzona badaniem Busometr, którego wyniki opublikowane zostały na początku października 2020 roku. Wynikało z nich, że o ile epidemia koronawirusa nie doprowadziła do załamania na rynku pracy, ani do szczególnie katastrofalnych nastrojów wśród przedsiębiorców, o tyle spowodowała najniższy w historii wskaźnika odczyt komponentu „Inwestycje”. W badaniu niemal 70 proc. firm zadeklarowało, że nie planuje absolutnie żadnych inwestycji.

Jesteśmy przekonani, że jest to rezultat współistnienia dwóch dodatkowych źródeł barier inwestycyjnych opisanych powyżej. O ile na pierwsze z nich rząd ma stosunkowo ograniczony wpływ, bo najistotniejszy w ograniczeniu transmisji wirusa jest zdrowy rozsądek i zachowywanie podstawowego reżimu sanitarnego przez każdego z nas, o tyle nad drugim panuje niemal całkowicie.

W ciągu roku 2020, mimo kryzysu, wprowadzono szereg nowych obciążeń dla biznesu i procedowano pojawiające się znienacka inicjatywy, w skrajnych przypadkach obliczone wręcz na zakazanie prowadzenia określonego rodzaju działalności gospodarczej. Przełom roku 2020 i 2021 związany jest tymczasem z – jak się wydaje – niekoordynowanym i arbitralnym zamykaniem kolejnych gałęzi gospodarki i wprowadzaniem nowych ograniczeń.

Przedsiębiorcy od kilku miesięcy funkcjonują w trybie wyczekiwania na konferencje prasowe w przedmiocie ograniczeń dla działalności gospodarczej. Ich zakres jest modyfikowany bez większego związku z liczbą zachorowań, a także bez podawania obiektywnego uzasadnienia. Do tej pory nie wiemy, dlaczego dokładnie lokale gastronomiczne, czy punkty fitness pozostają w zamknięciu, mimo spadającej liczby zakażeń. Nie jest również jasne, jakie przesłanki uzasadniają utrzymywanie tych ograniczeń i zakazów w sytuacji, w której decydujemy się na ponowne uruchomienie nauczania stacjonarnego w szkołach. Brak przejrzystości procesu decyzyjnego, zaskakiwanie kolejnymi ograniczeniami, brak logicznego powiązania między sytuacją epidemiczną a skalą i dokuczliwością restrykcji – wszystko to powoduje, że przedsiębiorcy nie mają pojęcia, w jakich warunkach będą działać w perspektywie najbliższych tygodni.

Jeśli nie powstrzymamy tego chaosu, nigdy nie odnotujemy zakładanych w SOR wskaźników dotyczących stopy inwestycji. Tym samym, nigdy nie przełamiemy strukturalnego problemu gospodarczego, skutkującego m.in. niską wartością dodaną i niewielką innowacyjnością, a także brakiem „polskich czempionów”.

Nie uda się nam osiągnąć najważniejszych gospodarczych celów, jeśli nie zachęcimy firm do inwestowania. W tej chwili kluczowe dla odbudowania zaufania i poczucia bezpieczeństwa będzie wprowadzenie jasnych i przejrzystych reguł powrotu do gospodarczej normalności. Wydaje się, że dobrym punktem wyjścia może być mapa drogowa przedstawiona w listopadzie.

Czy interwencje walutowe banków centralnych to dobry kierunek?

Coś, co wczoraj byłoby początkiem otwartej wojny walutowej, dziś – w dobie pandemii – zyskuje wymiar akceptowalnej interwencji. Największą w swojej historii przeprowadził właśnie Narodowy Bank Polski i nie wyklucza kolejnych. Na czym polega interwencja walutowa, jak wpływa na kurs waluty oraz jak wygląda w innych krajach pisze Bartosz Sawicki, analityk Cinkciarz.pl.

NBP na wielką skalę skupował w grudniu waluty obce, by zatrzymać postępujące umocnienie złotego. Dlaczego? Słabsza waluta z zasady zwiększa konkurencyjność eksportu i w konsekwencji wspiera wzrost gospodarczy.

Adam Glapiński, prezes NBP, ocenił, że grudniowa interwencja była nieporównywalna z wcześniejszymi. Jej wartość można śmiało szacować na kilkanaście miliardów złotych.

Lepsze interwencje niż ujemne stopy?

Z opublikowanych w piątek wypowiedzi prezesa NBP wynika, że polski bank centralny jest gotowy, by ponownie interweniować na rynku walutowym „dla dobra sytuacji gospodarczej”. Jednocześnie padło zastrzeżenie, że nie ma konkretnej wartości kursu złotego, który wywoła interwencję.

NBP dopuszcza również możliwość wprowadzenia ujemnych stóp procentowych, gdyby doszło do radykalnego pogorszenia się perspektyw wzrostu gospodarczego. Taki krok jednak miałby jednak charakter ostateczny. Instrumentami preferowanymi przez NBP byłyby zapewne kolejne interwencje i rozszerzenie skali prowadzonego od wiosny ub.r. skupu aktywów. Stanowisko Rady Polityki Pieniężnej będzie ciążyć złotemu i w najbliższych tygodniach kurs EUR/PLN powinien pozostawać lekko powyżej 4,50, a CHF/PLN pozostawać w okolicy 4,20.

Nie tylko NBP: Szwecja, Izrael, Chile…

W tygodniu, gdy Narodowy Bank Polski oficjalnie dodał interwencje walutowe do swojego instrumentarium, trzy inne banki centralne zdecydowały się na podobny krok. Chodzi o władze monetarne Szwecji, Izraela i Chile. Ich motywacje są jednak odmienne.

Korona szwedzka była najsilniejszą z głównych walut w 2020 r. Obrazuje to m.in. kurs SEK/PLN, który wzrósł aż 12 proc., w końcówce grudnia przekraczał nawet chwilowo 0,46 i tym samym przyjmował wartości najwyższe od 2017 r.

To jednak nie umocnienie szwedzkiej waluty jest powodem, dla którego bank będzie w kolejnych trzech latach sprzedawał na rynku 5 mld koron miesięcznie, co przekładać się będzie na codzienne zakupy rzędu 25-30 milionów dolarów. W tym wypadku chodzi o zastąpienie przez bezpośrednie zakupy pożyczek w walutach obcych jako sposobu zarządzania rezerwami, który ma przynieść oszczędności budżetowe.

Efekt takich zabiegów dla kursu korony będzie znikomy. Skala zakupów walut odpowiada ułamkowi dziennego obrotu na rynku szwedzkiej waluty. Cecilia Skingsley z Sveriges Riksbank cały czas podkreśla, że poziomy EUR/SEK bliskie 10,00 nie martwią banku centralnego. Dla inwestorów jest to jednak „zaproszenie” do kupowania szwedzkiej waluty, postrzeganą jako jeden z głównych beneficjentów perspektywy globalnego powrotu inflacji i odbicia wzrostu.

W połączeniu z nastawieniem RPP, która zbudowała tamę dla EUR/PLN pod poziomem  4,50 zł, można założyć, że w najbliższych tygodniach SEK/PLN będzie utrzymywać się na obecnych, wysokich poziomach.

Chile z kolei zwiększy swoje rezerwy walutowe o ponad 30 proc. w ramach polityki makroostrożnościowej i aby poprawić ocenę wiarygodności kredytowej przed kolejnymi trudnymi dla finansów publicznych latami.

Najbardziej podobną ścieżkę do NBP wybrał Bank Izraela, który już w poprzednim roku bardzo aktywnie, lecz bezskutecznie próbował zahamować zniżkę kursu USD/ILS, napędzaną potężną nadwyżką na rachunku bieżącym oraz napływem kapitału portfelowego na rynek obligacji skarbowych.

Wobec słabego dolara kolejne banki zaniepokoi siła waluty

W ostatnim roku dolar amerykański wyraźnie stracił w stosunku do wszystkich bez wyjątku walut gospodarek rozwiniętych, ale także walut z koszyka rynków wschodzących (emerging markets), do którego należy m.in. złoty.

W tym kontekście można śmiało przyjąć, że coraz więcej banków centralnych otwarcie powie, że niepokoi je siła rodzimej waluty. Wyjątkowe, pandemiczne warunki będą przy tym zwiększać tolerancję dla zabiegów osłabiających walutę, które w normalnych warunkach zostałyby napiętnowane jako zaczątek wojen walutowych.

W gronie walut, których notowania są elementem gospodarczej układanki, szczególnie bacznie monitorowanych przez władze monetarne, od lat na pierwszy plan wysuwa się frank szwajcarski. W 2020 r. dołączył do niego jen japoński, który dla inwestorów pełni podobną rolę tzw. bezpiecznej przystani dającej schronienie dla kapitału w burzliwych czasach.

Silny trend wzrostowy euro względem dolara w ostatnich miesiącach także wywołał popłoch w Radzie Prezesów Europejskiego Banku Centralnego. Zamanifestowanie zaniepokojenia tą tendencją przygasiło na kilka tygodni jej impet i wymusiło na uczestnikach rynku ostrożność.  Uwzględniając główne miary wyceny fundamentalnej, następny w kolejce może być dolar nowozelandzki.

Gdy skończy się pandemia

Czy interwencje walutowe to dobry kierunek? Wiele wskazuje na to, że gdy szczepionki pozwolą przezwyciężyć pandemię, na globalnym odbiciu wzrostu skorzystają przede wszystkim te waluty, z których siłą nie będą walczyć władze pieniężne. Obecnie, wśród głównych walut można tak postrzegać przede wszystkim funta szterlinga, koronę norweską, koronę szwedzką, czy dolara kanadyjskiego.

Obecnie nic nie wskazuje, by umocnienie którejkolwiek z czterech wymienionych walut miało się spotkać z kontrą banku centralnego Anglii, Norwegii, Szwecji czy Kanady (ostatniej interwencji Sveriges Riksbank nie wywołała troska o nadmierną siłę korony szwedzkiej). Jednocześnie każda z tych walut jest mocno związana z apetytem na ryzyko i globalną koniunkturą.

Waluty te zwyczajowo dobrze radzą sobie w czasie gospodarczej prosperity i hossy na rynkach akcji, a tracą, gdy przez światową gospodarkę i międzynarodowe rynki finansowe przechodzą turbulencje. Na dodatek losy korony norweskiej i dolara kanadyjskiego nierozerwalnie złączone są z rynkami surowców energetycznych, a ropa naftowa – dzięki ograniczeniom wydobycia, odbiciu wzrostu gospodarczego i majaczącego na horyzoncie poluzowaniu pandemicznych restrykcji – powinna utrzymywać wzrostową trajektorię.

Bartosz Sawicki, analityk Cinkciarz.pl