Piwo bezalkoholowe coraz popularniejsze

Jak wynika z danych międzynarodowej agencji badawczo-analitycznej Hiper-Com Poland oraz Centrum Analiz Grupy AdRetail, o ponad 7% wzrosła liczba promocji piwa bezalkoholowego w ciągu ostatnich 11 miesięcy w porównaniu z analogicznym okresem ub.r. Największy skok, przekraczający 30%, odnotowano w formacie convenience. Z kolei hipermarkety miały spadek na poziomie blisko 18%. Komentujący to eksperci dodatkowo zwracają uwagę na fakt, że ww. produkty stanowią obecnie już 4,9% wolumenu całej kategorii. I jak dodają, rynek wciąż rośnie, co z pewnością zauważyły sieci handlowe, stawiając mocniej na poszerzoną aktywność.

Z ogólnopolskiej analizy ponad 12 tys. akcji rabatowych wynika, że sklepy zwiększyły liczbę promocji gazetkowych piwa bezalkoholowego o 7,1%, patrząc rdr. W tym przypadku porównano dane zebrane od 1 stycznia do 30 listopada 2020 roku z analogicznym okresem ubiegłego roku. Pod uwagę wzięto wszystkie na rynku dyskonty, hipermarkety, supermarkety, sieci convenience, cash & carry i hurtownie.

– Zwiększenie liczby takich działań może wynikać z tego, że trunek ten zdobywa coraz więcej zwolenników wśród konsumentów. Zauważalne jest też to, że w mediach widać więcej reklam z tego typu napojami. Sieci handlowe oczywiście dostrzegają ten trend, mocniej stymulując proces promocji i w konsekwencji – sprzedaży – stwierdza Karol Kamiński, ekspert z Grupy AdRetail.

Z taką narracją zgadzają się też inni eksperci. Jak podkreśla Hubert Majkowski z Hiper-Com Poland, w ostatnim czasie faktycznie piwa bezalkoholowe stały się bardziej widoczne. Ekspert wierzy, że jest to wynikiem wzrostu świadomości społecznej i próby ograniczenia spożycia. Dodatkowo rosnąca popularność wszystkich napojów smakowych typu radler i podobnych zwiększa tendencję.

– Z biznesowego punktu widzenia mamy reakcję na popyt, bo nie może być inaczej. Ale jednocześnie firmy budują sobie wizerunek, prześcigając się w prezentacji nowego, zdrowego potencjału ofertowego i dokonaniach CSR-owych. I to jest bardzo dobry przykład na to, że można piwo i inne trunki postrzegać poprzez pewne kategorie kulturowe – komentuje dr Andrzej Maria Faliński, prezes Stowarzyszenia Forum Dialogu Gospodarczego.

Patrząc na poszczególne formaty sklepów, widać, że liczba promocji najbardziej wzrosła w sieciach typu convenience – 30,4%. Dalej są supermarkety – 29,3%, a potem dyskonty – 14,1%. Z kolei największy spadek zaliczyły hipermarkety – 17,7%. Jak zaznacza ekspert z Grupy AdRetail, największą aktywnością w tym zakresie wykazały się sklepy znajdujące się blisko klienta i jego domu.

– W sieciach typu convenience kupuje się piwo, bo to są klasyczne sklepy zakupów uzupełniających. Szybka wizyta i sprawa załatwiona. Nie ma w tym nic dziwnego. Trudno specjalnie iść do hipermarketu po dwie butelki takiego trunku, choć cena może być bardziej atrakcyjna. Taka placówka zazwyczaj jest dalej, niekiedy trzeba do niej podjechać. Tam wybieramy się rzadziej, np. raz na tydzień, a koszyk zakupowy jest zdecydowanie większy – analizuje dr Faliński.

Z kolei ekspert z Hiper-Com Poland zaznacza, że pandemia zmieniła nawyki konsumentów. Sieci w mniejszych formatach stały się bardziej popularne i łatwiej dostępne w stosunku do hipermarketów, często znajdujących się w galeriach handlowych. Natomiast dr Faliński dodaje, że placówki typu convenience są najmniej zatłoczone. Dziś to ma spore znaczenie dla konsumentów, którzy nie chcą ryzykować zakażeniem COVID-19.

– Kategoria piw bezalkoholowych ma wielki potencjał, aby zmienić model spożycia napojów alkoholowych i wpłynąć trwale na bardziej odpowiedzialne wybory konsumentów. Społeczna świadomość w tym zakresie kształtuje się stopniowo, ale na pewno będzie rosnąć. Z danych Nielsena z okresu od stycznia do września 2020 roku wynika, że piwa bezalkoholowe to obecnie 4,9% wolumenu całej kategorii piwnej oraz 5,9% jej wartości – podsumowuje Bartłomiej Morzycki, dyrektor generalny Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie.

Cena akcji Answear.com w IPO ustalona na 25,00 zł

Oferta publiczna akcji Answear.com spotkała się z dużym zainteresowaniem inwestorów. Cena jednej akcji w Ofercie została ustalona na 25 zł. Oznacza to, że wartość oferty minimalnie przekroczy 80 mln zł. Przy uwzględnieniu ceny akcji w Ofercie, kapitalizacja Spółki w momencie debiutu na GPW osiągnie wartość prawie 430 mln zł. Dzięki emisji nowych akcji Answear.com pozyska ok 45 mln zł.

Answear.com to działający od 2011 r. wiodący e-commerce sprzedający modę w Europie Środkowo-Wschodniej. Aktualnie Spółka prowadzi działalność w 7 krajach: Bułgarii, Czechach, Polsce, Rumunii, Słowacji, Ukrainie oraz Węgrzech. Sprzedaż jest zdywersyfikowana geograficznie, a żaden z rynków nie stanowi więcej niż 30 proc. udziału w całkowitych przychodach Spółki.

– Cieszę się z bardzo dużego zainteresowania ofertą Answear.com wśród inwestorów detalicznych do których trafi 20 proc. oferowanych akcji. Liczę na to, że będzie wśród nich wielu nowych klientów naszego sklepu. Cieszymy się również z możliwości pozyskania nowych inwestorów instytucjonalych. Ostatnie dni były dla nas niezwykle intensywne i pracowite. Spotkaliśmy się z wieloma inwestorami, którzy docenili nasze dotychczasowe osiągnięcia, dynamiczny rozwój i co najważniejsze dostrzegają dalszy potencjał do wzrostu skali działalności i budowy wartości firmy. Dziękujemy za zaufanie i możliwość wspólnego rozwoju Answear.com. – komentuje Krzysztof Bajołek, prezes zarządu Answear.com.

Oferta Answear.com obejmuje 1.841.000 nowo emitowanych akcji serii D, a także 1.380.645 akcji serii A należących do funduszu MCI.PrivateVentures FIZ (subfundusz MCI.TechVentures 1.0), stanowiących 8,03 proc. rozwodnionego kapitału Spółki i uprawniających do analogicznej liczby głosów na Walnym Zgromadzeniu.

Poza określeniem ceny sprzedaży, ustalono również liczbę akcji w poszczególnych transzach. Zgodnie z dokonanym podziałem, w transzy inwestorów indywidualnych znajdzie się 644.330 walorów, stanowiących 20 proc. sprzedawanych akcji. Natomiast transza inwestorów instytucjonalnych obejmie pozostałe 2.577.315 akcji. Intencją Answear.com i MCI jest wprowadzenie do obrotu na GPW wszystkich akcji i praw do akcji składające się na Ofertę Publiczną Answear.com, a także pozostałych walorów należących do Forum X i MCI.PrivateVentures FIZ. Spółka, Forum X i MCI zawarły umowę lock-up na 12 miesięcy od dnia debiutu giełdowego. Zgodnie z harmonogramem Oferty, debiut na głównym rynku GPW planowany jest na około 8 stycznia 2021 r.

– W opinii MCI cena 25zł nie oddaje w pełni potencjału Answear.com, dlatego zdecydowaliśmy się ograniczyć wielkość oferty akcji sprzedawanych. Wielkość transakcji jest w tej sytuacji kompromisem pomiędzy chęcią ograniczenia podaży akcji od MCI i uzyskania minimalnej wielkości transakcji umożliwiającej IPO, przy zapewnieniu Spółce środków z nowej emisji akcji, które przyczynią się do dalszego dynamicznego wzrostu jej przychodów. – komentuje Krzysztof Konopinski, Senior Advisor MCI.

– Chciałbym podkreślić, że jesteśmy typowo konsumenckim biznesem, dlatego szczególnie będziemy chcieli zadbać o inwestorów indywidulanych m.in. dlatego przygotowujemy specjalny program lojalnościowy Answear Club Investor. – dodaje Krzysztof Bajołek.

Zgodnie z harmonogramem Oferty, przydział akcji oferowanych zaplanowany jest na 23 grudnia, a pierwsze notowanie planowane jest około 8 stycznia 2021 roku.

Jak stosować 50% kosztów uzyskania przychodów z tytułu prawa autorskiego

W dniu 18 września 2020 r. Minister Finansów, wydając interpretację ogólną (nr DD3.8201.1.2018), poruszył newralgiczną dla wielu materię dotyczącą zastosowania pięćdziesięciu procent kosztów uzyskania przychodów do honorariów przyznawanych autorom dzieł. Obszar ten do tej pory budził liczne wątpliwości oraz był źródłem szeregu problemów praktycznych, w związku z czym aktywność MF w tym zakresie spotkała się z nieskrywaną aprobatą środowisk twórczych, i nie tylko.

Odrobina teorii

Przechodząc do omówienia najistotniejszych założeń przedmiotowej interpretacji, niezbędne jest objaśnienie kluczowych terminów oraz przytoczenie przepisów stanowiących o istocie analizowanego przez MF zagadnienia.

W pierwszej kolejności należy przywołać treść art. 22 ust. 9 pkt 3 ustawy z dnia 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych („ustawa o PIT”), stosownie do którego koszty uzyskania przychodów z tytułu korzystania przez twórców z praw autorskich lub rozporządzania przez nich tymi prawami wynoszą 50% uzyskanego przychodu. Z tym jednak zastrzeżeniem, że koszty te obliczane są od przychodu pomniejszonego o potrącone w danym miesiącu składki na ubezpieczenia społeczne, których podstawę wymiaru stanowi ten przychód.

Idąc dalej, wyjaśnić należy, co jest przedmiotem praw autorskich, wskazywanych w powyższym przepisie. Na gruncie art. 1 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. przedmiotem prawa autorskiego jest utwór rozumiany jako każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia. Co istotne, z utworem podlegającym prawu autorskiemu mamy do czynienia już od chwili jego ustalenia, niezależnie od tego, czy został ukończony, czy też ma postać nieukończoną. Ustalenie utworu oznacza zaś nic innego jak to, że został on już w jakiś sposób zmaterializowany, oraz że z wynikiem tej materializacji mogą zapoznać się osoby trzecie. Podążając za interpretacją, należy zaakcentować, że aby uznać przejaw działalności twórczej za przedmiot prawa autorskiego, musi on spełniać łącznie wszystkie ww. przesłanki określone w ustawie. Szczególny akcent MF położył natomiast na cechę indywidualności jako okoliczność pozwalającą na odróżnienie od „uprzednio wytworzonych produktów intelektualnych”.

Nie bez znaczenia dla interesującego nas przedmiotu pozostają też odrębne od ustawy o prawie autorskim przepisy, przewidujące szczególne zawody o charakterze twórczym, w przypadku których za przedmiot praw autorskich uznawane są rezultaty pracy. Należą do nich m.in. nauczyciele akademiccy, pracownicy naukowi czy pracownicy pionów badawczych.

Zatem kiedy można zastosować te 50%?

MF rozpoczął swoją interpretację od zacytowania przepisu precyzującego art. 22 ust. 9 pkt 3 ustawy o PIT, tj. art. 22 ust. 9b tego aktu. Przewiduje on przypadki szczególne, w których zastosowanie znajduje zasada 50% kosztów. I tak, do katalogu przychodów, względem których można uwzględnić 50% kosztów, należą w szczególności te uzyskane z działalności architektonicznej, literackiej, muzycznej, plastycznej, dziennikarskiej, aktorskiej, publicystycznej czy dotyczącej programów i gier komputerowych. Innym ograniczeniem ustawowym jest wymóg, w świetle którego wysokość 50% kosztów uzyskania przychodów nie może przekroczyć granicy kwotowej ustanowionej w art. 22 ust. 9a i 9aa ustawy PIT. Jakkolwiek regułą jest obowiązek zastosowania 50% kosztów w określonych warunkach, to podatnik w oświadczeniu może zrezygnować z zastosowania tej zasady.

Pracownik jako twórca

W praktyce częstą sytuacją jest powstawanie utworów w ramach realizacji umowy o pracę bądź też umów cywilnoprawnych. Aby jednak wynagrodzenie z powyższych źródeł – albo jego część – mogło zostać uznane za honorarium autorskie w celu zastosowania 50% kosztów uzyskania przychodów, musi ono spełnić kilka obligatoryjnych warunków. Pierwszym z nich jest oczywiście to, aby rzeczony produkt posiadał wszelkie cechy utworu w rozumieniu prawa autorskiego, a równocześnie był rezultatem wykonania obowiązków wynikłych ze stosunku pracy, a nie poza nim. Idąc dalej, konieczna jest możliwość obiektywnego wykazania faktu, że dany utwór został wykreowany przez pracownika, a należne z tego tytułu honorarium zostało klarownie wyodrębnione z pozostałych części wynagrodzenia określonego pracownika. W tym miejscu należy nadmienić, że zgodnie z legalną definicją utworu pracowniczego, w braku odmiennych, umownych ustaleń, z chwilą przyjęcia przez pracodawcę utworu powstałego w wyniku realizacji obowiązków pracowniczych, nabywa on prawa autorskie majątkowe wywodzone z tegoż utworu, co stanowi ich przeniesienie z pracownika na pracodawcę. Inaczej kształtują się prawa autorskie związane z programem komputerowym utworzonym przez pracownika. Zgodnie z przepisami szczególnymi pracodawca co do zasady nabywa autorskie prawa majątkowe do programu z chwilą ich powstania. Oznacza to pierwotne ich nabycie. Konsekwencją takiej konstrukcji jest okoliczność, że programiście nie przysługuje honorarium autorskie, co z kolei pociąga za sobą brak możliwości wykorzystania instytucji 50% kosztów uzyskania przychodów w odniesieniu do pensji programistów. Podkreślenia wymaga jednakże, iż jest to reguła dyspozytywna i może zostać wyłączona umownie przez strony, skutkując powrotem do ogólnych zasad obowiązujących w stosunku do utworu pracowniczego.

Jednak co w sytuacji, kiedy utwór jednak nie powstanie?

Interpretacja dotyka również prawdopodobnej sytuacji, w której choć utwór ostatecznie nie powstaje, to kwota zaliczki na podatek od honorarium autorskiego wyliczona została z uwzględnieniem 50% kosztów uzyskania przychodów. Okoliczności takie mogą mieć miejsce najczęściej w przypadku przedwczesnego rozwiązania umowy, w oparciu o którą miał powstać utwór – do czego ostatecznie nie doszło, nawet w części. Biorąc pod uwagę ogólną zasadę samoopodatkowania, należy wskazać, że w niniejszej sytuacji podmiot wypłacający honorarium, w tym pracodawca, nie jest zobowiązany do korekty kwot uiszczonych już zaliczek, gdyż spodziewając się powstania utworu, podatnik w danym czasie opłacał je prawidłowo. Jeśli chodzi natomiast o roczne rozliczenie PIT-11, pracodawca w stosownej deklaracji powinien ująć takie koszty uzyskania przychodu, które zostały przez niego faktycznie wykorzystane do określenia zaliczek na podatek. Odmiennego działania wymaga roczna deklaracja PIT-4R – jeśli wykazane w niej przychody oszacowano, uwzględniając 50% kosztów mimo późniejszego niepowstania utworu, błędne wskazanie wysokości należnych zaliczek wymaga dokonania korekty deklaracji.

Honorarium do udokumentowania

Kwestią niepozostawiającą wątpliwości jest to, że przychód tak z tytułu praw autorskich, jak i rozporządzania nimi musi być odpowiednio udokumentowany w celach dowodowych. W tym miejscu wypada nadmienić, że w świetle przepisów Ordynacji podatkowej dowód może stanowić każdy środek, mogący prowadzić do wyjaśnienia sprawy – rzecz jasna, gdy nie jest on sprzeczny z prawem. W odniesieniu do utworów pracowniczych, powyższe uzyskać można poprzez np. ewidencję utworów, dowodzącą momentu samego powstania, ale i przyjęcia utworu przez pracodawcę. Inną formą pozwalającą na realizację zasady dokumentowania przychodu może być oświadczenie pracownika, wskazujące na okoliczności powstania utworu.

Ustawodawca pozostawił podatnikom dowolność także w zakresie ustalenia kwoty honorarium autorskiego – strony mogą przyjąć bądź konkretną kwotę, bądź też procentowe odniesienie do ogólnej wysokości wynagrodzenia, jak również uzależnienie kwoty od zewidencjonowanego czasu pracy nad danym dziełem.

Czy to wystarczy?

Mimo iż przyjęta z entuzjazmem interpretacja ogólna bez wątpienia nie odpowiada na wszystkie pytania podatników związane z materią 50% kosztów, jest to dobry początek i z pewnością niejednokrotnie będzie przywoływana przez podatników oraz płatników, działając w licznych postępowaniach na ich korzyść.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

EY: Ośmiu na dziesięciu dyrektorów finansowych uważa, że wartość organizacji warto mierzyć nie tylko poprzez wskaźniki finansowe

Jak wynika z badania przeprowadzonego przez EY, 84% dyrektorów finansowych (CFO) uważa, że muszą zbalansować konieczność osiągania dobrych wyników w krótkim okresie z koncentracją na bardziej trwałych wartościach. Również co ósmy dyrektor finansowy przyznaje, że główni akcjonariusze coraz częściej postrzegają funkcję CFO jako przewodnika w tworzeniu długoterminowych wartości w firmach. Oznacza to, że dyrektorzy finansowi mogą odegrać kluczową rolę w kreowaniu postpandemicznej przyszłości przedsiębiorstw.

Respondenci badania EY “DNA CFO 2020” nie mają wątpliwości, że pandemia COVID-19 z jednej strony jest ryzykiem dla organizacji, ale z drugiej szansą na pokazanie strategicznej funkcji CFO. Jak wskazuje 76% badanych, obecne zadania, które znalazły się na ich agendzie są wyjątkowo wymagające, ale jednocześnie nigdy ich rola w firmie nie była tak istotna i ekscytująca.

– Pandemia to czas, który pokazał, że to właśnie dyrektorzy finansowi mogą pełnić strategiczną funkcję w firmach, niezwykle istotną w procesie transformacji całych organizacji. Takie podejście do funkcji CFO wymaga jednak zmiany w myśleniu o właściwych dla niej zadaniach i rozszerzenia ich poza myślenie przede wszystkim o poprawie bieżących lub nadchodzących w krótkim terminie wyników finansowych. Coraz częściej uważa się bowiem, że nastawienie na krótkoterminowe wyniki, chociaż dobre dla części interesariuszy, może mieć negatywny wpływ na długoterminowy rozwój przedsiębiorstwa. Rynek domaga się więc tworzenia wartości, która przynosi korzyści inwestorom, pracownikom, konsumentom i lokalnej społeczności i widzi, że odpowiedzialnymi za budowanie tej właśnie wartości mogą być właśnie CFO. Powinni więc ustalać, które wskaźniki KPI są istotne dla długoterminowej wartości – zarówno w wymiarze finansowym, jak i niefinansowym i starać się promować ściślejszą współpracę między zespołami zajmującymi się sprawozdawczością finansową a osobami zaangażowanymi w raportowanie wyników niefinansowych – mówi Mikołaj Rytel, Partner Lider Zespołu CFO Consulting EY Polska.

79% ankietowanych przez EY dyrektorów finansowych uważa, że inwestorzy coraz częściej wymagają dostarczania większej ilości informacji na temat tego, jak firma tworzy wartości dla wszystkich kluczowych interesariuszy, a nie tylko akcjonariuszy. Taki sam odsetek deklaruje, że w swojej pracy nie koncentruje się wyłącznie na dostarczaniu wartości ekonomicznych dla akcjonariuszy, ale przykłada większą wagę do tworzenia trwałych wartości dla klientów, pracowników, kontrahentów i społeczności.

Nowe postrzeganie funkcji CFO w firmie wymagać jednak będzie nowych aliansów w ramach organizacji. Ponad połowa (52%) CFO przyznaje, że ich współpraca z szefem HR jest ograniczona lub w ogóle jej nie ma. 44% badanych ma podobne relacje z szefem marketingu, a bez współpracy na tym polu wdrożenie zmian skierowanych na przykład do pracowników czy klientów nie będzie możliwe. Co więcej, konieczna może okazać się również bliższa współpraca z partnerami zewnętrznymi, dostarczającymi specjalistyczną wiedzę i/lub technologię. 77% badanych dyrektorów finansowych jest zdania, że za 5 lat większość operacji finansowych przeniesie się do chmury, a 74% wierzy, że będzie częścią ekosystemu opartego na blockchain.

Rys. 1. Na ile Twoim zdaniem finanse będą bardziej otwarte stając się elementem powiększonego ekosystemu? Które z tych scenariuszy są najbardziej prawdopodobne?Na ile Twoim zdaniem finanse będą bardziej otwarte stając się elementem powiększonego ekosystemuNowa organizacja pracy to jednak nie wszystko. Dyrektorzy finansowi będą potrzebować również nowych umiejętności. Sami CFO pytani o tę kwestię zwracają uwagę, że dla sprawowanych przez nich funkcji istotne są umiejętności dostosowywania się do ciągłych zmian (66%) czy na przykład gotowość i odwaga do podejmowania dobrze skalkulowanego ryzyka. Jedna trzecia wskazuje natomiast na odwagę w przełamywaniu dotychczasowych przekonań.

Rys. 2. Które z dwóch cech osobistych i przywódczych są konieczne, by w przyszłości CFO osiągnął sukces?Które z dwóch cech osobistych i przywódczych są konieczne– Transformacja roli i zadań CFO przyspieszyła pod wpływem technologii, zmienności otoczenia i zmieniających się oczekiwań akcjonariuszy. CFO wiedzą, że muszą zaangażować się w tworzenie i wdrażanie strategii rozwoju firmy (podkreśla to 81% respondentów badania EY), tworzenie nowego modelu biznesowego i generowanie nowych źródeł przychodów, a także w transakcje fuzji i przejęć, w tym dotyczące pozyskiwania nowoczesnych technologii. Jako jeden z ważniejszych celów dyrektorzy finansowi wyznaczają sobie również zmianę i dostosowanie kultury działu finansowego do kultury całej organizacji – mówi Anna Zaremba, Partner w Zespole CFO Consulting EY Polska.

O badaniu

W badaniu EY “DNA CFO 2020” wzięło udział ponad 800 CFO i innych członków kierownictwa działów finansowych w firmach z całego świata. Reprezentowali oni 14 branż gospodarki: zaawansowany przemysł i mobilność, sektor konsumencki, rządowy i publiczny, ubezpieczeń, paliwowy i gazowy, private equity, technologii, mediów i rozrywki, telekomunikacji, bankowości i rynków kapitałowych, usług finansowych, ochrony zdrowia, górnictwa i surowców naturalnych, energetyki i usług komunalnych, hotelarstwa, budownictwa, a także zarządzania aktywami.

GPW obniży opłaty za notowanie akcji dla emitentów dotkniętych pandemią koronawirusa

  • GPW wesprze emitentów giełdowych najbardziej dotkniętych kryzysem gospodarczym spowodowanym pandemią
  • O obniżenie opłat za notowanie akcji w 2021 r. będą mogli ubiegać się emitenci Głównego Rynku GPW oraz rynku NewConnect
  • Spółki muszą spełnić określone warunki dotyczące spadku przychodów, poziomu kapitalizacji i opublikowania w terminie raportu okresowego
  • Emitenci mają czas na złożenie wniosku do 20 stycznia 2021 r.

Zarząd Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW) podjął uchwałę o wsparciu emitentów giełdowych, którzy najbardziej odczuli negatywne skutki pandemii koronawirusa, poprzez obniżenie opłat za notowanie akcji w 2021 r. Decyzja dotyczy spółek notowanych na Głównym Rynku GPW oraz rynku NewConnect. Warunki, jakie emitent powinien spełnić, aby skorzystać z obniżki opłat, są następujące:

  • spadek przychodów w okresie styczeń-wrzesień 2020 r. wobec analogicznego okresu w 2019 r. o więcej niż 20%;
  • kapitalizacja emitenta na 31 grudnia 2020 r. jest poniżej 1 mld zł;
  • opublikowanie w terminie raportu kwartalnego za III kw. 2020 r.
  • złożenie wniosku o obniżenie opłat za notowanie akcji w 2021 r. do 20 stycznia 2021 r.

W przypadku spółek, których spadek przychodów w okresie styczeń-wrzesień 2020 r. jest większy niż 20%, ale nie większy niż 50% opłaty za notowanie akcji zostaną obniżone o 50%. Z kolei dla emitentów, których przychody w tym okresie spadły o ponad 50%, opłaty za notowanie zostaną obniżone o 90% w nadchodzącym roku.

Rok 2020 był trudny dla wielu firm, szczególnie spółek giełdowych, które musiały nie tylko sprostać wyzwaniom biznesowym spowodowanym pandemią, ale również kontynuować spełnianie obowiązków wiążących się z obecnością na giełdzie. Jako organizator tego rynku staramy się wspierać naszych uczestników w największym możliwym zakresie. Dlatego też stworzyliśmy i wdrażamy stopniowo projekt „Warto być spółką giełdową”, który z jednej strony zachęca spółki do wejścia na GPW, z drugiej wspiera firmy już obecne na parkiecie. Jestem przekonana, że znaczące obniżenie opłat za notowanie akcji w 2021 roku będzie nie tylko wyrazem odpowiedzialności i solidarności GPW z naszymi emitentami, ale i wymierną cegiełką wspierającą powrót tych firm na ścieżkę rozwoju – mówi Izabela Olszewska, Członek Zarządu GPW.

Celem projektu „Warto być spółką giełdową” jest promowanie pozyskiwania kapitału poprzez rynek kapitałowy oraz wsparcie spółek w ich funkcjonowaniu na giełdzie. Projekt skierowany jest zarówno do debiutujących, jak i obecnych na giełdzie spółek. Pierwszy etap „Warto być spółką giełdową” ruszył w drugiej połowie 2020 r., w ramach którego GPW zorganizowała już szereg webinariów dla potencjalnych i obecnych emitentów oraz opracowała pakiety wsparcia dla debiutantów i już notowanych spółek w zakresie: IR, regulacyjnym, korporacyjnym, komunikacyjnym i biznesowym.

Trendy e-commerce na 2021 rok: abonamenty, ekologia i nowe technologie

Rok 2020 był dla e-commerce przełomowy – w jego pierwszej połowie liczba e-sklepów wzrosła o nawet 39% i należy spodziewać się utrzymania tej tendencji. Jak przewidują eksperci PrestaShop, w nadchodzącym roku przybędzie m.in. wyspecjalizowanych małych i średnich e-sklepów. Większą popularność zyska też model zakupów abonamentowych oraz ekologiczne sposoby dostawy. Z kolei standardem stanie się personalizacja relacji z konsumentem oraz korzystanie z nowych technologii, takich jak sztuczna inteligencja – niezależnie od rodzaju oferty czy rozmiaru e-biznesu.

Stacjonarnie czy w sieci?

Tradycyjny podział na sklepy online i stacjonarne będzie się dalej zacierał w duchu podejścia wielokanałowego (omnichannel). Placówki fizyczne będą coraz częściej pełniły rolę salonów pokazowych oraz punktów odbioru i zwrotu zakupów online, niż głównych miejsc sprzedaży. Nie oznacza to jednak całkowitego wycofywania się z przestrzeni fizycznej. Marketerzy postawią na nowe interaktywne formy reklamy outdoorowej, wykorzystujące np. technikę rozszerzonej rzeczywistości (AR). Poprowadzą one klientów z plakatu na przystanku autobusowym czy billboardu bezpośrednio do e-sklepu w smartfonie.

Zakupy na abonament

Model sprzedaży abonamentowej kojarzony jest głównie z telekomunikacją czy prenumeratą magazynów. W nadchodzących latach będzie jednak zyskiwał na popularności także w e-commerce. Konsumenci będą coraz częściej dokonywali subskrypcji do towarów i usług, np. chemii gospodarczej czy artykułów dla dzieci. W Polsce internet podbijają już m.in. pudełka z próbkami kosmetyków i zdrowej żywności, które pozwalają testować rynkowe nowości. Istnieją też abonamenty na dostęp do książek online, zamiast kupowania fizycznych egzemplarzy. Taki model sprzedaży będzie się stale rozwijał i obejmował kolejne branże, wraz z rosnącym udziałem konsumentów z pokolenia 18-24.

Algorytmy na pierwszym planie

Nowatorskie techniki sprzedaży wkraczają do handlu nie tylko w postaci automatycznych kas, ale przede wszystkim sztucznej inteligencji i uczenia maszynowego. Wizyty klientów w e-sklepie generują ilości danych, których człowiek nie byłby w stanie przetworzyć. W nadchodzących latach zestawianie informacji z aplikacji mobilnych, strony internetowej czy mediów społecznościowych przejmą więc algorytmy. Programy będą pomagały tworzyć profile zainteresowań oraz analizować zachowania konsumentów. Będą też prognozować zapotrzebowanie na towary i dopasowywać ceny do zmieniającej się popularności produktów lub oferty konkurencji. W nadchodzącym roku na rynku e-commerce, także w Polsce, coraz bardziej popularne będą chatboty. Pomogą one klientom w podejmowaniu decyzji, zwrotach i reklamacjach czy śledzeniu postępu dostawy zamówionych towarów w czasie rzeczywistym.

Ekologia kluczem do serca e-klienta

W 2021 roku e-commerce będzie podążał za trendem zero-waste i umożliwiał bardziej ekologiczne zakupy. Popularne staną się dostawy do punktów odbioru, tworzenie opakowań na wymiar, stosowanie ekologicznych wypełniaczy w miejsce folii bąbelkowej, wykorzystywanie zwrotnych paczek wielokrotnego użytku, ale też np. udostępnianie funkcji wyszukiwania i filtrowania produktów pod kątem ich przyjazności dla środowiska. Według badań już nawet 87% kupujących w sieci dostrzega nieekologiczne zachowania sklepów i dostawców[1]. Świadomość konsumentów rośnie. Coraz częściej w imię zmniejszania wpływu na środowisko będą więc w stanie zaakceptować dłuższy czas oczekiwania na przesyłkę czy wyższe opłaty za ekologiczne opakowania.

Idea zero waste zrodziła się z potrzeby ochrony środowiska naturalnego i nawołuje do zmiany swoich przyzwyczajeń oraz zachowań. Jednym ze sposobów na to, by zostawiać po sobie mniej śmieci, jest zrezygnowanie z jednorazowych opakowań. Klienci e-commerce z pewnością docenią fakt, że dostarczone do nich zamówienie zostało zapakowane w torbę lub woreczek nadający się do ponownego wykorzystania. Torba bawełniana doskonale wpisuje się w zyskujący popularność ruch ekologiczny, dlatego warto pakować zakupy z myślą o środowisko. 

Personalizacja na drodze do standardu

Firmy nie mogą już konkurować jedynie ceną czy produktem, dlatego coraz bardziej kluczowa będzie spersonalizowana obsługa. Wysłanie maila o treści „Dziękujemy za zakup” lub „Zapraszamy ponownie” nie wystarczy, aby klient poczuł się ważny. E-sklepy będą musiały zbudować z nim indywidualną relację i przyciągnąć uwagę dopasowanymi komunikatami. Standardy od dawna wyznacza m.in. Netflix, który dostosowuje propozycje filmów czy miniatury wideo do zainteresowań użytkownika. Także w e-commerce wzrośnie rola komunikacji z wykorzystaniem kreatywnych treści w budowaniu przewagi konkurencyjnej, a zakupy staną się doświadczeniem odpowiadającym na potrzeby i oczekiwania konkretnej osoby.

Luca Mastroianni, Head of International w firmie PrestaShop

[1] Według raportu „Green Generation”, 2020.

Usługi centrów danych w 2021 roku nabiorą krytycznego znaczenia

Wśród kluczowych trendów obserwowanych w cyfrowym ekosystemie znalazły się znacznie przyspieszona digitalizacja przedsiębiorstw oraz wzrost ilości przetwarzanych przez nie danych na brzegu sieci.

W obliczu pandemii COVID-19 świat niemal natychmiast przestawił się na pracę w trybie online. Z tego też powodu do najbardziej strategicznych miejsc zaliczone zostały centra danych, bo to od nich w dobie kryzysu uzależnione stało się funkcjonowanie ludzi i firm. Znaczenie tych placówek wzrośnie jeszcze bardziej w 2021 r., bowiem infrastruktura przesyłania danych, odpowiedzialna za dostęp do informacyjnego ekosystemu, stanie się równie ważna jak media gwarantujące dostawy prądu, wody czy gazu. Według ekspertów z firmy Vertiv, globalnego dostawcy krytycznej infrastruktury cyfrowej i rozwiązań zapewniających ciągłość biznesową przedsiębiorstw, będzie to jeden z głównych trendów dotyczących centrów danych w 2021 r.

Centra danych od dawna zapewniają wysoki poziom dostępności, ale postępujący wzrost oczekiwań w tym zakresie będzie widoczny w dwóch obszarach. Po pierwsze, zwiększy się liczba użytkowników – gwarantowanego dostępu do aplikacji online będą oczekiwać także mieszkańcy obszarów wiejskich i oddalonych od dużych miejscowości. Zwiększy to presję na operatorów centrów danych, aby zapewniali nieprzerwaną łączność nawet na brzegu swoich sieci. Po drugie, zniknie rozróżnienie między posiadaniem łączności a czasem jej dostępności. Powszechne będzie oczekiwanie gwarantowanego, bezpiecznego połączenia w coraz bardziej rozproszonych sieciach hybrydowych w takim samym stopniu, jaki dotyczy nieprzerwanej pracy wewnętrznej infrastruktury centrów danych.

Od pewnego czasu od centrów danych oczekuje się gwarancji dostępności usług podobnej jak w przypadku infrastruktury jednostek użyteczności publicznej. Natomiast pandemia skrystalizowała potrzebę zdefiniowania i wdrożenia oficjalnych reguł dostępności tych usług – mówi Gary Niederpruem, dyrektor ds. strategii i rozwoju w Vertiv. – Te gwarancje nie mają dotyczyć tylko pracowników wykonujących swoje obowiązki zdalnie, z domu. Tu chodzi o wspieranie cyfrowej gospodarki w jej najbardziej krytycznych obszarach, jako że w większym stopniu polegamy obecnie na telemedycynie, handlu elektronicznym, narzędziach do globalnej komunikacji i środkach masowego przekazu.

Pandemia skutecznie wpłynęła na wzrost poziomu ucyfrowienia przedsiębiorstw, a branża IT szykuje się obecnie na czasy, gdy będziemy mogli zacząć wycofywać się z globalnego przestoju gospodarki. W tym kontekście eksperci firmy Vertiv zidentyfikowali kilka pojawiających się tredów, na które warto zwrócić uwagę w 2021 r.

Przyspieszona digitalizacja

COVID-19 na trwałe wpłynął na to, aby pracownicy mieli elastyczność wyboru miejsca, z którego wykonują obowiązki służbowe (najczęściej z domu), a także wymusił na działach IT wsparcie dla różnych modeli tej pracy. Eksperci Vertiv przewidują, że spowodowane pandemią projekty i inwestycje w infrastrukturę IT będą kontynuowane i rozszerzane, co umożliwi bardziej bezpieczną, niezawodną i efektywną pracę.

Zdalny wgląd w stan infrastruktury IT oraz funkcje zarządzania nią będą miały kluczowe znaczenie ze względu na fakt, że także administratorzy często muszą pracować z domu. W wielu firmach podejmowane są też już próby zdalnego serwisowania sprzętu IT, aby zminimalizować potrzebę wizyt pracowników w siedzibie przedsiębiorstwa – te praktyki prawdopodobnie będą kontynuowane jeszcze długo po pandemii.

Wszelkie kroki podejmowane ostrożne na początku kryzysu są obecnie przyspieszane, jako że w rok 2021 wchodzimy nadal w stanie pandemii. Wprowadzone zmiany przestały być postrzegane jako tymczasowe i traktowane są obecnie przez zarządy firm jako nowa rzeczywistość, w ramach której konieczne jest dostosowanie się do różnych modeli pracy i prowadzenia działalności. Zmieniają się proporcje w zakresie działań wykonywanych osobiście i zdalnie, zresztą także klienci chcą zminimalizować swoją obecność w siedzibach firm usługodawców. To wymusza stosowanie niezawodnej łączności, zdalnego monitorowania sprzętu IT i oprogramowania wykorzystywanego przez pracowników, prowadzenie analityki gromadzonych danych, a nawet zaangażowanie sztucznej inteligencji w podejmowanie decyzji.

Wychodzenie z kryzysu wymaga zmiany sposobu myślenia w większości przedsiębiorstw – mówi John-David Lovelock, wiceprezes ds. badań w firmie Gartner. – Tu nawet nie ma mowy o działaniach naprawczych. Swoje nastawienie trzeba całkowicie zresetować, aby pójść do przodu.

Przenoszenie funkcji dużych centrów danych do mniejszych jednostek i na brzeg sieci

Dziś infrastruktura brzegu sieci stanowi funkcjonalne rozszerzenie centrum danych – jest znacznie bardziej złożona i krytyczna dla funkcjonowania przedsiębiorstwa, niż w przeszłości. Wcześniej wysokie koszty i poziom jej skomplikowania uniemożliwiały wdrożanie na brzegu sieci najlepszych praktyk, stosowanych dotychczas w centrach danych, ale obecnie to się zmienia.

Eksperci Vertiv spodziewają się, że w infrastrukturze brzegowej pojawią się rozwiązania zapewniające hiperskalowalność i funkcje obecne do tej pory tylko w środowiskach korporacyjnych. W ten sposób zapewniona zostanie większa inteligencja architektury IT i możliwość sprawowania nad nią kontroli. Większy nacisk będzie położony na jej dostępność i odprowadzanie ciepła z serwerowni, a także większa uwaga będzie zwracana na efektywność energetyczną systemów.

Wszędzie tam, gdzie istnieje duże zagęszczenie rozwiązań do przetwarzania danych, będzie istniało zapotrzebowanie na moc obliczeniową także na brzegu inteligentnej i niezawodnej sieci – mówi Giordano Albertazzi, prezes Vertiv w Europie, na Bliskim Wschodzie i w Afryce (EMEA). – W wielu krajach obserwujemy ekspansję infrastruktury brzegowej i wiemy, że wkrótce ten trend pojawi się też na rynkach wschodzących. Jej wdrażanie jest również ściśle powiązane ze zdobywającymi popularność sieciami 5G, a także projektami zapewniającymi zrównoważony rozwój środowiskowy. Natomiast podczas integrowania rozwiązań brzegowych z sieciami energetycznymi możliwe jest skorzystanie z odnawialnych źródeł energii.

W kontekście sieci 5G pojawiają się zagadnienia związane z efektywnością energetyczną

Na tym wczesnym etapie planowania i wdrażania sieci 5G dyskusja skupiała się na nowych możliwościach zastosowania oraz oczywistych korzyściach płynących z tej technologii – zwiększonej przepustowości sieci i zmniejszonych opóźnieniach. Ponieważ jednak w wielu krajach sieci 5G będą wdrażane dopiero w 2021 r., ich operatorzy będą też kładli duży nacisk na efektywne ograniczenie znacznego wzrostu zużycia energii, spowodowanego przez nową infrastrukturę.

Zagęszczenie sieci, niezbędne do zapewnienia obiecanych parametrów wydajnościowych sieci 5G, w sposób nieunikniony przyczynia się do wzrostu zapotrzebowania na energię (szacunkowo potrzeba jej 3,5x więcej niż w przypadku sieci 4G). Dlatego w nadchodzącym roku większy nacisk będzie położony na ograniczanie tego znacznego wzrostu zużycia poprzez wdrażanie bardziej efektywnych rozwiązań i stosowanie najlepszych praktyk.

Zrównoważony rozwój na pierwszym planie

5G to tylko jeden z czynników wpływających na konieczność zapewnienia zrównoważonego rozwoju. Wraz z coraz szybszym wzrostem liczby centrów danych, zwłaszcza tych z infrastrukturą hiperskalowalną, dostawcy usług chmurowych i kolokacyjnych będą musieli kontrolować też poziom zużycia energii elektrycznej i wody. Intensyfikacja debat na temat zmian klimatycznych, a także zawirowania polityczne w USA i na świecie tylko spotęgują koncentrację na branży centrów danych, która odpowiada za około 1% światowego zużycia energii.

W nadchodzącym roku będziemy obserwować falę pojawiających się innowacyjnych rozwiązań, skoncentrowanych na efektywności energetycznej i cieplnej w całym ekosystemie centrum danych. Płynące z tego korzyści dla operatorów centrów danych są oczywiste. Wśród nich są: redukcja kosztów, zapewnienie zgodności z istniejącymi i planowanymi regulacjami prawnymi, a także wypracowanie pozycji lidera w globalnym ruchu na rzecz zrównoważonego rozwoju.

Przedświąteczne porządki. Narodowa kwarantanna nie szkodzi złotemu

Wkraczając w ostatnie takty tegorocznego handlu, pozostaje kilka nierozstrzygniętych kwestii. Wygląda na to, że negocjacje brexitu i pakietu fiskalnego w USA przeciągną się na kolejny tydzień, w efekcie inwestorzy zostali pozbawiani szansy otrzymania dodatkowego pozytywnego impulsu. Pojawia się ryzyko weekendowych informacji, co zachęca do redukcji pozycji w aktywach ryzykownych; na FX odbija dolar.

Jeszcze czwartek upłynął pod znakiem solidnego rajdu ryzyka, co objawiło się nowymi rekordami na Wall Street i przeceną dolara względem walut G10 i rynków wschodzących. Dziś jednak perspektywa weekendu i niedokończonych spraw (brexit, pakiet fiskalny USA) skłania inwestorów do redukcji ryzykownych pozycji. Dolar odbija, ale nieznacznie, gdyż nie dochodzi do zmiany generalnego nastawienia. Mimo to w ciągu następnych dni niewykluczone są rozczarowujące doniesienia, które przejściowo mogą zaszkodzić nastrojom. A przed świętami nie będzie dużo czasu na wyciagnięcie kursów z powrotem w górę. Przezorność ponad chciwość, chciałoby się rzec.

Czas ucieka w negocjacjach umowy handlowej brexitu, ale rynek kupuje funta, licząc na porozumienie w ostatniej chwili. Wczorajsza rozmowa premiera Wielkiej Brytanii Johnsona z szefową Komisji Europejskiej von der Leyen przyniosła te same co zwykle konkluzje – są wyraźne postępy (choć nie wiemy jakie konkretnie), ale wciąż występują trudności w dyskusjach na temat rybołówstwa. Nic nowego, zwykłe polityczne przepychanki. W czasie, który zmarnowano na negocjacje można by było zliczyć wszystkie ryby w łowiskach, o dostęp do których biją się obie strony. Finalnie porozumienie zostanie osiągnięte, ale im później to nastąpi, tym bardziej będzie ono stanowić pustą ramę niż szczegółowy zbiór zasada przyszłej współpracy handlowej. Rajd ulgi funta (choć niewiele zostało jeszcze do zdyskontowania) będzie krótkotrwały, po czym zacznie się kalkulacja, jak trudna będzie przyszłość Wielkiej Brytanii poza UE.

Fiskalny pakiet ratunkowy w USA jest „w zasięgu ręki” usłyszeliśmy od przewodniczącego większości republikańskiej w Senacie USA, ale rozmowy mają być przeciągnięte przez weekend. Odraczanie deadline’u (głosowania miały się odbyć najpóźniej dzisiaj) są frustrujące, ale dobrze, że obie partie chcą dalej rozmawiać, prawda? Tak przynajmniej uważają uczestnicy rynku, gdyż polityczna cena nieuzgodnienia pomocy wydaje się dla wszystkich zbyt wielka. W efekcie ogłoszenie porozumienia może być ostatnim impulsem do pozytywnego zrywu rynków w tym roku. Ale raczej dopiero w przyszłym tygodniu.
Złoty spokojnie przyjął decyzje rządu o wprowadzeniu narodowej kwarantanny od 28 grudnia do 17 stycznia. Przywrócenie zamknięcia galerii handlowych, zamknięcie hoteli i zakaz przemieszczania się w noc sylwestrową to główne punkty nowych restrykcji. Biorąc jednak pod uwagę, jak dobrze gospodarka zniosła listopadowe restrykcje (o czym świadczą pozytywne zaskoczenia w danych z rynku pracy wczoraj i lepsza od prognoz dynamika produkcji przemysłowej dziś rano), nie ma powodu, by w złotym dyskontować ryzyko szoku. Decyzja rządu nie zmienia też wiele w perspektywach ożywienia. Wczesne restrykcje oznacza krótsza w czasie i łagodniejszą kolejną falę zachorowań oraz obniża ryzyko głębszego lockdownu. Przedweekendowa redukcja ryzyka może pchnąć EUR/PLN w kierunku 4,46, ale w przyszłym tygodniu kurs powinien równoważyć się bliżej 4,44.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Sektor najmu instytucjonalnego pod lupą

Na polskim rynku nieruchomości mieszkaniowych obserwujemy w ostatnim czasie rozwój najmu instytucjonalnego oraz rosnące zainteresowanie inwestorów tą klasą aktywów. Dla wielu firm jest to jednak zupełnie nowy produkt. Eksperci międzynarodowej firmy doradczej Cushman & Wakefield i międzynarodowej kancelarii DWF Poland podzielili się swoimi doświadczeniami w tym segmencie rynku podczas inauguracyjnego warsztatu z cyklu Resi LAB.

Budynki mieszkalne w całości dedykowane na wynajem to obecnie ok. 30 obiektów, z łącznym zasobem nieprzekraczającym 4 tys. lokali. Eksperci Cushman & Wakefield przewidują, że do końca 2023 roku może powiększyć się o dodatkowe 7 tys. mieszkań. Wśród najistotniejszych czynników wpływających na rozwój sektora mieszkań na wynajem w Polsce wskazuje się między innymi zmianę mentalnościową pokolenia Z, które coraz częściej stawia na „korzystanie” zamiast „posiadania”, wzrost wynagrodzeń oraz rosnącą dostępność tego rodzaju rozwiązania (średnie czynsze są stabilne w długim czasie i nie przekraczają 35-40% średniego wynagrodzenia w danym mieście). Nie można pominąć również wzrostu znaczenia Polski, jako centrum usług serwisowych oraz dodatniej migracji w Warszawie i wybranych miastach regionalnych. Wpływ na rozwój rynku mieszkań na wynajem mają również: zaostrzenie polityki banków dla kredytów hipotecznych oraz wzrost udziału pracy hybrydowej i całkowicie zdalnej, które są skutkami obecnej sytuacji związanej z pandemią i który powoduje zapotrzebowanie na lepszej jakości mieszkania. Aktualne zmniejszenie popytu na wynajmowane mieszkania ze strony studentów oraz wynajmu krótkoterminowego przez turystów jest czasowe i wg ekspertów wróci do poprzedniego poziomu po zakończeniu pandemii spowodowanej COVID-19.

Podczas inauguracyjnego spotkania z cyklu Resi LAB eksperci Cushman & Wakefield oraz DWF Poland opowiedzieli o zdefiniowanych przez nich wyzwaniach związanych z prowadzeniem działalności w zakresie najmu instytucjonalnego w Polsce. Wydarzenie miało kameralny, warsztatowy charakter, pozwalający na wymianę doświadczeń. Podczas spotkania uczestnicy mieli okazję dowiedzieć się, jak wygląda aktualna sytuacja na rynku mieszkaniowym, poznać trendy związane z rozwojem rynku najmu instytucjonalnego w Polsce, najbardziej popularne modele finansowania i pozyskiwania kapitału, a także stosowane modele operacyjne. Aspekty prawno-podatkowe mające wpływ na inwestycje w tym sektorze zaprezentowali eksperci z firmy DWF Poland.

Rynek mieszkaniowy dość łagodnie przechodzi przez pandemię COVID-19. Po znacznym wstrzymaniu aktywności deweloperów w końcówce marca i w kwietniu, w kolejnych miesiącach obserwowaliśmy stopniowe odbudowywanie ich aktywności. Do końca III kw. przekazano do użytkowania o 11% więcej mieszkań niż przed rokiem, liczba rozpoczętych budów spadła o 8% r/r, a liczba lokali, na budowę których wydano pozwolenie spadła o 7% r/r. Nie spełniły się oczekiwania potencjalnych nabywców mieszkań na znaczące spadki cen transakcyjnych. Zarówno w II, jak i w III kwartale 2020 zarówno na rynku pierwotnym, jak i wtórnym ceny transakcyjne rosły, natomiast ich dynamika wyhamowała. Czynsze najmu w głównych miastach Polski na koniec II kwartału pozostawały stabilne z lekką tendencją spadkową. W III kw. utrwalił się trend spadkowy czynszów – mówi Małgorzata Dziubińska, Associate Director w dziale Consulting & Research Cushman & Wakefield.

Część deweloperów mieszkaniowych dotychczasowo koncentrujących się na budowie mieszkań na sprzedaż dywersyfikuje swoje inwestycje i oferuje inwestorom instytucjonalnym dostarczenie całych budynków przeznaczonych na wynajem, najczęściej w strukturach tzw. forward purchase, forward funding lub JV.

Prywatny sektor wynajmu („PRS”) dynamicznie rozwija się w Polsce jako trend w branży nieruchomości. PRS jest odpowiedzią na potrzeby młodego pokolenia, które ceni sobie elastyczność i mobilność – studentów, młodych specjalistów, młodych rodzin. Wzrost rynku nieruchomości mieszkaniowych, w tym także w sektorze PRS, jest także wynikiem otoczenia prawnego w Polsce, które staje się coraz bardziej przyjazne dla tego typu inwestycji. Transakcje forward purchase, forward funding stanowią najczęściej wybieraną przez naszych klientów formę realizacji tych przedsięwzięć – komentuje Joanna Wojnarowska, partner, kierująca Departamentem Nieruchomości DWF Poland global head of Residential Sector w DWF.

Elementem, który należy wziąć pod uwagę przy ocenie rentowności mieszkaniowych projektów deweloperskich wynajmowanych na podstawie umowy najmu instytucjonalnego, jest wpływ podatku VAT i podatku od nieruchomości na dochodowość całego przedsięwzięcia. Kluczowe jest także zapewnienie właściwych usług zarządzania nieruchomością i usług operatorskich, które pozwolą na utrzymanie stabilnego obłożenia i postrzegania przez potencjalnych najemców danego budynku jako atrakcyjnego miejsca do zamieszkania – podkreśla Mira Kantor-Pikus, Partner w dziale Capital Markets Cushman & Wakefield.

Północna Izba Gospodarcza o narodowej kwarantannie: CZYSTE SZALEŃSTWO

Ogłoszony przez Ministra Zdrowia Adama Niedzielskiego narodowy lockdown, który potrwa od 28 grudnia do 17 stycznia zaskoczył opinię publiczną i cały świat gospodarki. Spodziewano się delikatnego zaostrzenia restrykcji po świętach, ale to, co zostało ogłoszone mrozi krew w żyłach i wielu przedsiębiorcom odbiera ostatnią nadzieję na to, że pandemię koronawirusa można przetrwać bez bankructwa. Od 28 grudnia przez trzy tygodnie zamknięte będą galerie handlowe, z wyłączeniem sklepów spożywczych, drogerii i aptek. Nieczynne będą salony fryzjerskie i kosmetyczne. Dla wielu branż kolejne zamknięcie wiąże się z niemal pewnym zakończeniem działalności.

Północna Izba Gospodarcza o narodowej kwarantannie: „Decyzja niezrozumiała”, „Gdzie tu sens i logika?”

Najpierw była nadzieja: jest szczepionka, są plany zabezpieczenia populacji przed koronawirusem. Potem było twarde zderzenie się z ziemią: lockdown w Holandii, na Litwie, w Niemczech… To mógł być zwiastun tego, że sytuacja jest poważna.

– Przede wszystkim  to bardzo fatalne wiadomości  dla przedsiębiorców, który po  tak trudnym czasie z nadzieją wyczekiwali momentu otwarcia tych branż  w stosunku do których restrykcje były najostrzejsze.  Wiele firm może po prostu  nie przetrwać,  bo nie  zdążą  otrzymać obiecanej pomocy na czas. Decyzja o „narodowej kwarantannie” jest zupełnie niezrozumiała   i w żadnym stopniu nie odnosi się do  wcześniejszych kryteriów przedstawianych przez  premiera. Pamiętajmy, że na początku listopada rząd przedstawił pięć progów bezpieczeństwa, po których przekroczeniu będzie wprowadzać kolejne ograniczenia w walce z epidemią.  Przedsiębiorcy nie mają poczucia stabilności w decyzjach rządu. Należy przede wszystkich podkreślić, że nikt nie kwestionuje powagi sytuacji i konieczności wprowadzenia restrykcji ale  muszą  one mieć odzwierciedlenie w liczbach  i w realnym zagrożeniu  – mówi Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie Hanna Mojsiuk.

Również dyrektor biura Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie jednoznacznie wypowiada się na temat restrykcji: – Kolejny raz rząd niespodziewanie  wprowadza lockdown i pogrąża przedsiębiorców. To dość zdumiewające działanie. Limit zachorowań do wprowadzenia narodowej kwarantanny ustalono wówczas na 70 zakażeń na 100 tyś. mieszkańców w ujęciu średnim na tydzień. Tymczasem liczba zachorowań drastycznie zmalała w ostatnich tygodniach, a rząd wprowadza narodową kwarantannę. Gdzie tu sens i logika? Czy może jednak czegoś nie wiemy? – pyta dyrektor Piotr Wolny.   – Dla branży hotelarskiej i gastronomicznej, dla części handlu i wielu powiązanych branż ziszcza się najczarniejszy scenariusz. Nawet uruchomienie Tarczy 6.0 niczego nie zmieni – dodaje.

„Zardzewiały gwóźdź do trumny” i „Strategia na chybił-trafił”

Eksperci współpracujący z Północną Izbą Gospodarczą przyznają, że statystyki dotyczące zakażeń mogą niepokoić i europejskie rządy z różnym skutkiem robią wszystko, by ograniczyć mobilność mieszkańców. Nie da się jednak ukryć, że blokada świąt, sylwestra, ferii zimowych, to działania, które biją w gospodarkę tak silnie, że bez konkretnego wsparcia, większego niż wiosną, fala bankructw i zwolnień jest pewna.

– O ile sektor produkcji przemysłowej radzi sobie ze skutkami pandemii jako tako, o tyle sektory poddane ostatnio lockdownowi selektywnemu, w tym głównie: HoReCa, przemysł czasu wolnego, czyli branże eventowe, kultury, rozrywki, sportu, transportu, ale także handel stacjonarny przeżywają bezprecedensową zapaść. Po 9 miesiącach perturbacji związanych z koronawirusem, wielu przedstawicieli tych branż ocenia, że skończyły się już ich możliwości ratowania firm. Sytuacji nie naprawiają zapowiedzi pomocy w ramach uchwalonej już, ale nadal nieuruchomionej tarczy 6.0 – mówi prof. Aneta Zelek, rektor Zachodniopomorskiej Szkoły Biznesu.  – Na tym tle ogłoszenie kwarantanny narodowej na 3 tygodnie to po prostu zardzewiały gwóźdź do trumny, w której już dzisiaj składamy szczątki opisywanych firm. I nie martwi mnie już dalszy spadek PKB z powodu kolejnego lockdownu, martwi mnie teraz skala bankructw w tych branżach. Przed nami bowiem potężna fala upadłości (w 2020 stopa upadłości już wzrosła o 20%) i wzrost bezrobocia. Skutki tych odbiją się na gospodarce w przyszłym roku. To bardzo kiepski start w 2021 rok, który wg prognoz miałby już przywracać polską gospodarkę na ścieżkę wzrostu. To też bardzo kiepski start w 2021 rok dla tysięcy osób i ich rodzin, funkcjonujących w zamykanych branżach – dodaje prof. Aneta Zelek.

Doradca Gospodarczy Katarzyna Michalska zwraca uwagę, że trudno jest popychać przedsiębiorców w stronę optymizmu, gdy wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że to nie koniec gospodarczych problemów w Polsce i Europie: – Rozum mówił, że należy spodziewać się kolejnych obostrzeń, ale mieliśmy wszyscy nadzieje, że uda się uniknąć rozwiązań totalnych, takich jak kolejne zamykanie sklepów i branż. Rollercoaster, który zafundowano galeriom handlowym czy hotelom jest trudny do zaakceptowania i pokazuje, że strategia walki z pandemią – przynajmniej z gospodarczego punktu widzenia – jest zupełnie rozbieżna z oczekiwaniami przedsiębiorców – mówi Katarzyna Michalska. – Rozmawiam tygodniowo z dziesiątkami zdesperowanych przedsiębiorców. Zdarzają się, że toną w długach, tracą majątki, mają czarne myśli. Jak teraz mówić im, że będzie dobrze? – dodaje Katarzyna Michalska.