Rok 2021 zacznie się od dużych zmian w przepisach dotyczących leasingu

Od 1 stycznia 2021 roku przedsiębiorcy prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą zyskają dodatkową ochronę prawną. Na cały sektor finansowy, w tym na firmy leasingowe, nałożony został obowiązek zadbania o jeszcze większą przejrzystość umów oraz zrównania części praw mikroprzedsiębiorców z prawami konsumentów.

Celem wprowadzanych zmian jest likwidacja istniejących dysproporcji pomiędzy jednoosobowymi działalnościami gospodarczymi, a dużymi korporacjami oraz przyznanie większej ochrony prawnej tym pierwszym.

„Leasing staje się coraz bardziej popularną formą finansowania inwestycji. Coraz częściej korzystają z niego mali przedsiębiorcy, czyli osoby fizyczne prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą lub działające w ramach spółek cywilnych, którzy stanowią ponad 2/3 klientów firm leasingowych. Wprowadzane zmiany będą dla nich oznaczać istotną ochronę i uzyskanie dodatkowych uprawnień” – mówi Izabela Fotyga, dyrektor ds. produktów i procesów PKO Leasing.

Zmiany w prawie będą korzystne dla klientów, a umowy przez nich zawierane staną się bardziej przejrzyste i czytelne. Według Marcina Gamskiego, dyrektora ds. obsługi umów i rozliczeń PKO Leasing w dotychczasowych relacjach pomiędzy spółkami leasingowymi a małymi przedsiębiorstwami funkcjonowała dysproporcja w wiedzy i doświadczeniu w realizacji umów leasingowych. „Spółki leasingowe specjalizując się w tym biznesie będą musiały od 1 stycznia wyrównać tę dysproporcję. Mali przedsiębiorcy często nie mają szerokiej wiedzy finansowej, prawnej i podatkowej. Dlatego wprowadzone zmiany zapewniają ochronę najmniejszym z nich” – mówi dyr. Gamski. Celem ustawodawcy jest więc skłonienie branży, by w zawieranych umowach wyeliminować wszelkie zapisy czy postanowienia, które potencjalnie mogą nosić znamiona abuzywności, czyli mogą naruszać interesy klientów działających jako jednoosobowe działalności gospodarcze.

Zmiany dotyczą wszystkich nowych umów zawartych od 1 stycznia 2021 roku, a w PKO Leasing dotykają obszarów związanych – nie tylko jak w wielu firmach leasingowych – z dokumentacją, ale także z opłatami dodatkowymi. Spółka w ramach umów zawartych z klientami prowadzącymi jednoosobową działalność gospodarczą oraz działających w ramach spółek cywilnych nie będzie pobierać dodatkowych opłat związanych z bieżącą obsługą umowy m.in. za:

  • przygotowanie aneksu,
  • obsługę mandatów,
  • administrowanie polisą obcą,
  • rozliczenie szkody,
  • wydanie zgody na używanie przedmiotu leasingu przez osobę trzecią,
  • wydanie duplikatów, opinii,
  • monity i wezwania do zapłaty.

Zmiany sięgają jednak dalej i dotyczą – oprócz treści umów czy wspomnianych wyżej opłat dodatkowych – także procesów obsługi transakcji. „Zawsze byliśmy transparentni w stosunku do naszych klientów, niemniej teraz szczegółowo przeanalizowaliśmy nasze produkty pod względem prawnym i procesowym. W efekcie tych działań, proces podjęcia decyzji o finansowaniu będzie prostszy” – mówi Marcin Gamski.

Firma otwarcie komunikuje elementy cenotwórcze zastosowane do skalkulowania rat leasingowych. „Wprowadzone zmiany czynią teraz nasze produkty bardziej przewidywalnymi pod względem cenowym dla małych przedsiębiorców. Co więcej, by uprościć kalkulację raty, zlikwidowaliśmy tabele opłat i prowizji. Wszystkie koszty, jakie były dotychczas w nich ujęte, zostaną uwzględnione w miesięcznej racie. Klient zawierając taką umowę będzie wiedział, ile zapłaci w całym okresie jej trwania i nie będzie zaskakiwany, np. dodatkową opłatą z tytułu zawarcia aneksu do umowy” – podsumowuje Marcin Gamski.

Przejrzystość umów może być jednym z czynników, które w przyszłości przyczynią się do przepływu klientów między firmami. „To będzie jeden z ważnych wyznaczników mających wpływ na wybór sposobu finansowania oraz firmy finansującej, zwłaszcza przez najmniejszych przedsiębiorców. Klienci, szukając najlepszych ofert na rynku, często zawierają umowy w różnych firmach leasingowych. Będziemy edukować klientów, by potrafili rozpoznać, czy umowa, którą zamierzają zawrzeć, jest dla nich naprawdę korzystna” – mówi dyr. Fotyga.

Niektórzy pod choinkę zamiast prezentów otrzymają wypowiedzenia

W pierwszych dniach grudnia do Stowarzyszenia STOP Nieuczciwym Pracodawcom dotarło kilkadziesiąt wiadomości od osób, które otrzymały wypowiedzenia z pracy. Przełom roku sprzyja różnego rodzaju restrukturyzacją oraz działaniom optymalizacyjnym. W wielu firmach kończy się to redukcją etatów lub obniżaniem wynagrodzeń. Sprawy, które do nas trafiają przekazywane są do kancelarii prawnych z którymi współpracuje stowarzyszenie. – Najtrudniejsza sytuacja jest niezmiennie w hotelarstwie, gastronomii i handlu, ale koniec roku to czas redukcji etatów także w biurach, korporacjach czy bankach. Zgłasza się do nas mnóstwo osób, które mówi, że doskonale pracowało i nigdy nie było na nie skarg, a jednak otrzymały wypowiedzenia – mówi Małgorzata Marczulewska, Prezes Stowarzyszenia STOP Nieuczciwym Pracodawcom.

Koniec roku to czas redukcji i optymalizacji. „Grudzień to czas pogromu”

Wszystkie sprawy, które trafiają do naszego stowarzyszenia rozpatrywane są indywidualnie, ale w większości przypadków argumentacją zwolnienia jest redukcja etatów spowodowana gospodarczymi efektami pandemii koronawirusa. Sytuacja z miesiąca na miesiąc robi się coraz poważniejsza, ale grudzień jest miesiącem prawdziwego pogromu. – Wiadomości o zwolnieniach mamy więcej niż w listopadzie. Wszystko wynika z tego, że w wielu firmach umowy przedłuża się z początkiem roku, pracownicy często dostają więc do podpisania nowe umowy na gorszych warunkach lub po prostu otrzymują wypowiedzenia. Sytuacja jest poważna, bo widzimy wciąż, że pandemia nie ustępuje i nie ma mowy o tym, by niektóre branże mogły funkcjonować jak kiedyś – mówi Prezes Stowarzyszenia STOP Nieuczciwym Pracodawcom Małgorzata Marczulewska. – Pracownicy mają prawo czuć się pokrzywdzeni jeżeli po kilku czy kilkunastu latach pracy zostają zwolnieni, ale ważne jest to, czy argumentacja pracodawcy jest racjonalna. Żeby kogoś zwolnić nie wystarczy napisać mu w wypowiedzeniu: „zwalniam Cię, bo koronawirus”. Trudno jednak dyskutować z koniecznością redukcji etatów jeżeli sytuacja firmy jest rzeczywiście zła – dodaje Prezes Marczulewska. – Więcej skarg i sytuacji wymagających interwencji dotyczy np. wypisania świadectwa pracy czy wypłaty odprawy niż samego faktu zwolnienia. Pracownicy są świadomi jak trudna jest sytuacja na rynku – mówi ekspert.

Bardzo ważne jest to w jaki sposób dochodzi do redukcji etatów i rozstawania się z pracownikami. Zwalnianie ludzi w grudniu jest z punktu widzenia społecznej odpowiedzialności biznesu bardzo wątpliwe etycznie. – Niektórzy pod choinkę zamiast prezentu dostaną wypowiedzenie. To może załamać psychicznie – mówi Prezes Stowarzyszenia STOP Nieuczciwym Pracodawcom Małgorzata Marczulewska.

Pracę tracą osoby zatrudnione w biurach. W niebezpieczeństwie także urzędnicy i pracownicy banków

W jakich branżach na koniec roku rozdanych zostanie najwięcej wypowiedzeń? Ze skarg wpływających do stowarzyszenia wynika, że dochodzi do coraz częstszych redukcji wśród handlowców, urzędników, pracowników biurowych czy pracowników banków. Tym ostatnim niebawem poświęcimy osobny komunikat. – Mam wrażenie, że w hotelarstwie i gastronomii zwolnieni zostali już wszyscy Ci, którzy mieli zostać zwolnieni. Ci, co zostali przetrwają pewnie do wiosny i wtedy okaże się czy zwolnienia dalsze będą konieczne czy już nie. Teraz pracę tracą osoby zajmujące się administracją, marketingiem, obsługą bankową, księgowi, osoby których piony są poddawane optymalizacji. Przedsiębiorcy szukają oszczędności i zdarza się, że zmniejszają ilość etatów w konkretnych segmentach swoich firm – dodaje Prezes Małgorzata Marczulewska.

– Wiosną pisaliśmy o częstym zjawisku pół-bezrobocia. Temat jest nadal bardzo aktualny i spotykamy się ze skargami, że na czas pandemii zredukowano w firmach etaty do trzech/czwartych  lub do połówek. Zdarzają się także sytuacje, że pracownicy tracą etaty i zatrudniani są na umowę o dzieła. Interweniowaliśmy w sprawie informatyka w jednej z dużych firm, który stracił etat, a jednocześnie zakazano mu współpracy z innymi firmami, bo mógłby „złamać tajemnice” przedsiębiorstwa. Nieetyczne jest pozbawiać kogoś etatu i wymagać wyłączności – mówi Prezes Marczulewska.

Edukacja online a RODO. Nauczyciel nie może nagrywać lekcji, jeżeli nie posiada zgody rodziców

W Polsce nie ma przepisów, które przewidują nagrywanie lekcji online przez nauczycieli. Jednak są sytuacje, w których czynność ta może być uzasadniona, np. w celu omówienia błędów. Ale nawet wtedy nie wystarczy poinformować ucznia o zamiarze rejestrowania zajęć. Wymagana jest zgoda jego rodziców lub opiekunów prawnych. Takiego materiału nie można też przechowywać bezterminowo. Nauczyciele do tego mogą wykorzystywać swoje prywatne komputery, ale powinny być one zabezpieczone. Z kolei jeśli już dojdzie do nagrywania bez odpowiedniej zgody, to w pierwszej kolejności o sprawie warto poinformować dyrektora szkoły.

Pod okiem kamery

W przestrzeni publicznej coraz częściej pojawiają się pytania, czy nauczyciele mogą nagrywać prowadzone przez siebie lekcje online. Nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi, co podkreśla radca prawny dr Marlena Sakowska-Baryła, partner w Sakowska-Baryła, Czaplińska Kancelaria Radców Prawnych. I dodaje, że nie jest to możliwe bez spełnienia szeregu warunków z poinformowaniem uczestników lekcji i uzyskaniem zgody na nagrywanie na czele, choć generalnie prawo nie zakazuje tej czynności. Zdaniem ekspertki, na daną sytuację trzeba spojrzeć szerzej, a także zastanowić się nad celem takiego działania.

– Obecnie nie mamy przepisów, które wprost przewidywałyby możliwość nagrywania lekcji online. Jednak są wyjątkowe sytuacje, w których może to być uzasadnione, np. potrzebą udokumentowania wypowiedzi ucznia po to, by omówić z nim błędy. Może też być prośba dot. nagrania ćwiczeń w ramach zdalnego wychowania fizycznego czy symulacja ustnego egzaminu maturalnego – komentuje Piotr Drobek, radca prawny z Urzędu Ochrony Danych Osobowych.

Z kolie adwokat Justyna Jabłonka z Kancelarii Wyrzykowscy zwraca uwagę na czynniki związane z obowiązkiem zdalnego kształcenia. Minister edukacji narodowej wprowadzając to rozwiązanie, nie zdefiniował, za pomocą jakich narzędzi ma się ono odbywać. Decyzyjność w tej kwestii pozostawiono dyrektorom placówek. I dodaje, że w przepisach dot. zdalnej nauki nie ma także informacji na temat tego, jakim sprzętem powinni dysponować uczniowie i nauczyciele. Nie jest też określona forma komunikacji podczas lekcji online. W związku z tym nie ma podstawy do wymagania, by uczniowie posiadali kamerki umożliwiające przesyłanie obrazu podczas zdalnych zajęć.

– Gdybyśmy mieli lekcje w trybie stacjonarnym, to też nie byłoby podstawy prawnej, żeby umieścić kamerę w klasie, która mogłaby nagrywać lekcje bez żadnych dodatkowych zastrzeżeń. Warto dodać, że nawet przepisy dopuszczające prowadzenie monitoringu wizyjnego w szkołach nie pozwalają na nagrywania dźwięku. Zgodnie z nimi monitoring wizyjny nie powinien być stosowany w miejscach, gdzie się odbywają zajęcia edukacyjne – podkreśla ekspert UODO.

Najpierw cel, później zgoda

Jak wskazuje dr Sakowska-Baryła, jeśli lekcja ma być nagrywana przez nauczyciela, to muszą być spełnione określone warunki. Nie wystarczy samo poinformowanie i zgoda na dokonanie czynności. Trzeba wyraźnie wskazać jej cel. Należy też podać, jak długo nagranie będzie przechowywane i kto uzyska do niego dostęp, czy będzie rozpowszechniane itd. Jeśli uczniowie nie są osobami pełnoletnimi, to wymagana jest obligatoryjnie zgoda od ich rodziców lub opiekunów prawnych.

– Nauczyciel wykonuje swoje zadania w imieniu i na rzecz szkoły. Ona jest administratorem danych uczniów i ponosi odpowiedzialność za to, żeby wszystko było zgodne z obowiązującymi przepisami o ochronie danych osobowych. Nie tylko chodzi o RODO, ale również o przepisy prawa oświatowego – dodaje Piotr Drobek.

Na ważny aspekt zwraca też uwagę Kamil Śliwowski, trener i animator, specjalizujący się w wykorzystaniu nowych technologii i otwartych zasobów w edukacji. Utrwalanie wizerunku, np. przez nagrywanie, nie jest zakazane, nawet jeżeli osoba rejestrowana nie wyraża na to zgody. Kluczową granicą jest rozpowszechnianie wizerunku, czego bez zgody nie możemy absolutnie zrobić. Jeżeli chcemy nagrywać dzieci, potrzebujemy do tego zezwolenia ich prawnych opiekunów.

– Szkoły z reguły na początku roku zbierają zgody na przetwarzanie danych osobowych, w tym na utrwalanie wizerunku. I bywa, że niekiedy powołują się przy nagrywaniu na taką podstawę prawną, która niestety nie jest wystarczająca. Trzeba wyjaśnić, że osoba, której wizerunek jest nagrywany albo jej przedstawiciel ustawowy, ma prawo wiedzieć dokładnie, w jakim celu to się odbywa i znać wszystkie tego okoliczności. Ogólna zgoda na przetwarzanie danych osobowych po prostu nie wystarcza – wyjaśnia dr Sakowska-Baryła.

Przechowywanie nagrania

Natomiast mec. Jabłonka zwraca uwagę na wskazaną w RODO zasadę ograniczonego przechowywania. Zgodnie z nią, nie należy bezterminowo przetrzymywać nagranych lekcji. One powinny pozostać tak długo, jak są potrzebne i niezbędne dla nauczyciela. Jeżeli więc taki materiał jest konieczny do ocenienia ucznia, to należy go przechowywać do momentu wystawienia oceny.

– Zawsze przy przetwarzaniu danych osobowych mamy limit czasu na ich przechowywanie. Na uczelniach są rejestrowane zajęcia i tam spotykamy się z dwoma wariantami. Pierwszy to jest kilka czy kilkanaście dni na pobranie nagrania. Drugi to usuwanie materiału wideo np. po semestrze albo po zakończeniu roku akademickiego – informuje dr Sakowska-Baryła.

Z kolei Piotr Drobek podkreśla, że okres przechowywania nagrań jest uzależniony od celu, dla którego zostały zrobione. Nie da się tego określić w sposób abstrakcyjny. Należy to oceniać indywidualnie w odniesieniu dla celu, w którym nagrania zostały zrobione. Gdyby na przykład wskazano, że nagrania będą przechowywane do końca semestru, to ekspert miałby wątpliwości, czy aż tak długo jest to konieczne. Trzeba jeszcze raz podkreślić, że kluczowy jest cel, dla którego dane zostały zebrane.  Radca prawny z UODO również zaznacza, że na uczelniach sytuacja wygląda inaczej niż w szkołach podstawowych czy średnich.

– Przepisy z zakresu ochrony danych osobowych nie zabraniają wykorzystywania przez nauczycieli prywatnych komputerów, tabletów czy też telefonów do przetwarzania danych osobowych w związku z prowadzeniem zdalnego nauczania. Jednak urządzenia te muszą być odpowiednio zabezpieczone, także przed dostępem osób nieuprawnionych np. domowników. Nauczyciele powinni mieć świadomość, że zasady wprowadzone przez polityki ochrony danych lub inne procedury praktykowane przez szkołę obowiązują także poza jej murami – zaznacza Justyna Jabłonka.

Kogo powiadomić?

Podstawą przetwarzania danych osobowych jest zgoda wyrażona świadomie i dobrowolnie, co podkreśla Kamil Śliwowski. Mamy też prawo w dowolnym momencie ją wycofać. Ekspert podaje, że ochronę wizerunku dają nam przepisy kodeksu cywilnego o dobrach osobistych. To oznacza, że szkód za naruszenie można dochodzić na drodze sądowej.

– W przypadku nagrywania zajęć online bez wiedzy i zgody rodziców lub opiekunów prawnych, zasadnym jest powiadomienie o tym fakcie dyrektora szkoły. On powinien podjąć odpowiednie kroki. Organem zaangażowanym w ocenę takiego działania może być również kuratorium oświaty. Ponadto wizerunek jest daną osobową i podlega ochronie na zasadach zawartych w RODO. Sprawa może zostać zgłoszona do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, który oceni zasadność zgłoszenia i podejmie odpowiednie środki prawno-administracyjne – tłumaczy mec. Jabłonka.

Jak podsumowuje Piotr Drobek z UODO, pomimo skali zdalnego nauczania, od marca br. skarg związanych z naruszeniami ochrony danych osobowych było niewiele. Jak dotąd sam problem nagrywania lekcji przez nauczyciela nie pojawił się w Urzędzie. Zadawano za to pytania dot. rejestrowania zajęć przez uczniów czy ich rodziców lub opiekunów prawnych.

Prognozy 2021 dla polskiego rynku biurowego

Eksperci Colliers International przygotowali prognozy na 2021 r. W pierwszej kolejności zajęli się rynkiem biurowym[1].

Prognozy 2021 dla polskiego rynku biurowego

  1. Hybrydowy model pracy

Najbliższe kwartały będą czasem redefinicji funkcji biura, które zmieni swoją funkcję i będzie traktowane jako miejsce spotkań ze współpracownikami i kreatywnej pracy zespołowej.

– Prognozujemy, że mimo tego, iż w ciągu najbliższych lat popyt na biura może zostać zredukowany, zapotrzebowanie na powierzchnie biurowe nie zniknie. Wiele firm i pracowników przekonało się bowiem, że całkowita praca zdalna nie sprzyja budowaniu kultury organizacji i relacji między pracownikami – mówi Paweł Skałba.

  1. Dostosowanie przestrzeni biurowych do nowych warunków

Bezpieczeństwo i dobre samopoczucie pracowników będą odgrywały kluczową role w kształtowaniu środowiska pracy.  Wśród zmian, które mogą nastąpić, należy wskazać ograniczenie powierzchni typu „open space” i powrót do przestrzeni gabinetowych, wzrost powierzchni przewidzianej na jedno stanowisko pracy w celu umożliwienia zachowania odpowiednich odstępów pomiędzy pracownikami, szereg zmian sanitarnych zmniejszających ryzyko zakażeń tj. częsta wymiana powietrza, dezynfekcja, bezdotykowe systemy otwierania drzwi itp.

  1. Wzrost znaczenia technologii

Pandemia przyspieszyła decyzję wielu firm w kwestii korzystania z narzędzi z zakresu proptech. Aplikacje do rezerwacji biurek i miejsc parkingowych w biurze czy coworku, zdalne viewingi, bezdotykowe systemy, aplikacje do zdalnego sterowania warunkami w biurze (temperatura, oświetlenie itp.), jak również szeroka oferta narzędzi ułatwiających pracę zdalną nie są już wartością dodaną, ale stanowią standard na rynku biurowym i nie tylko.

– W ciągu ostatnich miesięcy na rynku pojawiło się wiele nowych rozwiązań odpowiadających na aktualne potrzeby klientów, np. Office App czy Colliers Mobility Pass. Mają one na celu zapewnienie bezpieczeństwa pracownikom, którzy chcą pracować z biura lub z coworku. Trend hybrydowego modelu pracy, który z pewnością przybierze na sile w 2021 roku, może spowodować jeszcze większe zapotrzebowanie na tego typu technologie – mówi Paweł Skałba.

  1. Wzrost współczynnika pustostanów

Nieuniknionym efektem wzrostu podaży oraz niższego popytu jest wzrost wskaźnika powierzchni niewynajętej.

– Budowa wielu projektów, które już zostały oddane do użytku w tym roku lub trafią na rynek w 2021, rozpoczęła się jeszcze przed pandemią. Niepewność związana ze stanem gospodarki oraz rozwojem pandemii powoduje, że część korporacji przyjęło zachowawcze podejście do planów rozwojowych i w efekcie wstrzymało procesy najmów. Trend ten może utrzymać się w kolejnym roku – mówi Olga Drela, starszy analityk w Dziale Doradztwa i Badań Rynku w Colliers International.

  1. Korekta stawek czynszowych

Spadek popytu i wzrost ilości powierzchni niewynajętej będzie skutkować korektą w stawkach czynszowych, a konkretnie spadkiem czynszów bazowych i efektywnych. Właściciele budynków z dużym udziałem pustostanów będą zabiegać o najemców, oferując im bardzo konkurencyjne i elastyczne warunki najmu oraz rozbudowane pakiety zachęt.

[1] Szczegółowe podsumowanie wydarzeń oraz prognozy dla rynku nieruchomości komercyjnych dostępne będą w raporcie Market Isights 2021.

Polski rynek biurowy – podsumowanie 2020

Rok 2020 upłynął pod znakiem pandemii COVID-19. Jej skutki odczuły wszystkie sektory gospodarki, w tym także branża nieruchomości komercyjnych, choć nie dla wszystkich segmentów były one równie dotkliwe. Eksperci Colliers International poddali analizie mijający rok i wybrali najważniejsze wydarzenia we wszystkich sektorach nieruchomości komercyjnych, a także przygotowali prognozy na 2021 r. W pierwszej kolejności zajęli się rynkiem biurowym[1].

Najważniejsze wydarzenia 2020 na rynku biurowym

  1. Upowszechnienie pracy zdalnej

Pandemia niemal z dnia na dzień wymusiła na wielu firmach masowe przejście na pracę zdalną. Zjawisko to przyspieszyło zmiany mentalne i społeczne wśród pracodawców, którzy do tej pory obawiali się zdalnego trybu pracy. Wielu z nich przekonało się, że praca z domu, choć nie jest perfekcyjnym rozwiązaniem długoterminowym, jest efektywna. Ze względu na trwające zagrożenie epidemiologiczne większość pracowników biurowych wciąż pracuje z domu.

  1. Duża aktywność deweloperska

Mimo spowolnienia gospodarczego na rynku biurowym utrzymuje się duża aktywność deweloperska. Od początku roku w Polsce oddano do użytku ok. 600 tys. mkw., z czego 238 tys. mkw. w Warszawie w ramach 12 projektów. Największe z nich to The Warsaw Hub B i C (łącznie 89 tys. mkw.), Varso II (39,9 tys. mkw.) i Chmielna 89 (25,2 tys. mkw.).

– Dotychczasowy wynik za 2020 rok przewyższa o 47% całkowitą nową podaż zarejestrowaną w 2019 r. I to jeszcze nie koniec. Do końca roku podaż na polskim ryku biurowym może zwiększyć się o kolejne 165 tys. mkw. Co istotne, dostarczane projekty są w znacznym stopniu wynajęte – mówi Dominika Jędrak, dyrektor Działu Doradztwa i Badań Rynku w Colliers International.

  1. Renegocjacje i podnajmy

Obserwujemy znaczący wzrost udziału renegocjacji w strukturze zawieranych umów najmu. W III kwartale stanowiły one aż 48% wszystkich podpisanych umów na rynku warszawskim. W porównaniu do analogicznego okresu 2019 r. jest to wzrost aż o 19 p.p. Na rynkach regionalnych największy udział renegocjacji odnotowano w Krakowie i Wrocławiu.

– Najemcy wstrzymują decyzje o relokacjach i przedłużają umowy o 3-5 lat na korzystnych warunkach w obecnych lokalizacjach. Wiele firm, szukając oszczędności, podjęło decyzję o podnajęciu części swojej powierzchni biurowej – mówi Paweł Skałba, senior partner, dyrektor Działu Powierzchni Biurowych w Colliers International.

Na koniec III kwartału w Warszawie w ramach ofert podnajmu dostępnych było 106 tys. mkw., co stanowiło prawie 2% istniejącej podaży. Wg ekspertów Colliers kolejne ponad 100 tys. mkw. jest dostępne na podnajem na rynkach regionalnych.

  1. Rekordowe transakcje

Mimo zmniejszonego popytu w 2020 r. na rynku biurowym miały miejsce rekordowe transakcje. W Warszawie, w ramach umowy typu pre-let, PZU wynajęło 46,6 tys. mkw. w budynku Generation Park Y. Największą transakcją na rynkach regionalnych była renegocjacja umowy na blisko 30 tys. mkw. w biurowcach West Gate i West Link we Wrocławiu przez firmę Nokia Siemens Network. Drugą największą umową na rynkach regionalnych była renegocjacja 20 tys. mkw. w projekcie Axis w Krakowie dla spółki ABB. Podium w regionach zamyka natomiast umowa pre-let podpisana przez Fujitsu Technology Solutions na najem 16,3 tys. mkw. w budowanym kompleksie mixed-use Fuzja w Łodzi.

  1. Aktywność na rynku inwestycyjnym

Mimo pandemii i wywołanego przez nią spowolnienia gospodarczego oraz utrudnień biznesowych, biurowy rynek inwestycyjny odnotował kilka znaczących transakcji. Zainteresowaniem inwestorów cieszyła się Warszawa i Kraków. Wśród znaczących transakcji w stolicy wymienić można: sprzedaż kompleksu Wola Center do Hines European Value Fund za 102 mln euro oraz sprzedaż budynku Spark B przez Skanska do spółki Stena Fastigheter za 70 mln euro. W Krakowie natomiast właściciela zmienił budynek High5ive II sprzedany za 125 mln euro do Credit Suisse oraz park biurowy Equal Business Park nabyty przez spółkę joint venture Apollo-Rida (30%) i Ares (70%) za 99,5 mln euro.

[1] Szczegółowe podsumowanie wydarzeń oraz prognozy dla rynku nieruchomości komercyjnych dostępne będą w raporcie Market Isights 2021.

Zarządzanie ludźmi i pracą w erze post-covidowej. Jak będzie wyglądać praca biur?

Czekając na ustąpienie epidemii menedżerowie firm zastanawiają się, jak powinna wyglądać praca biur i przedsiębiorstw w erze post-covidowej. Marcowy lockdown sprawił, że praca nad digitalizacją i cyfryzacją workforce’u, która ciągnęła się od ponad 20 lat, nagle niesamowicie przyspieszyła. Nie dało się zrobić inaczej – pracownicy musieli zacząć pracować zdalnie, a zadania musiały przenieść się do przestrzeni online. Okazało się, że praca w taki sposób jest możliwa i może być efektywna. Pojawiły się przepowiednie, że praca już na zawsze przeniesie się do przestrzeni cyfrowej – a pracownicy do swoich domowych biur. Co o tym sądzą eksperci po prawie dziewięciu miesiącach pandemii?

– Z dnia na dzień pracownicy obudzili się z nowymi kompetencjami. To bardzo miłe uczucie. Ale okazało się, że po kilku miesiącach pandemii życie online wcale nie jest takie fajne. Jest się bez przerwy przed komputerem, u siebie w domu. Jesteśmy tym już znużeni – powiedział serwisowi eNewsroom Krzysztof Obłój, profesor Akademii im. Leona Koźmińskiego oraz Uniwersytetu Warszawskiego. – Jak w związku z tym zarządzanie będzie wyglądało w przyszłości, po COVIDzie? Najprawdopodobniejsza odpowiedź jest taka, że będzie wyglądało hybrydowo. Część osób będzie pracowała offline, a część osób online – i te osoby będą się rotowały. Firmy pozbędą się problemu nudy i frustracji, gdy nauczą się rotować pracowników i będą wiedzieć, jakie zadania można, a jakich zadań nie powinno się przesuwać do sfery online. Dzisiaj nie mamy tego wyboru – ale w przyszłości nie powinno się przerzucać do internetu zadań, które wymagają społecznej interakcji. Bo ostatnia rzecz, którą odkryliśmy o pracy online – to fakt, że ona wcale nie jest efektywna. Nie przewiduję, żebyśmy przenieśli się do online – z wyjątkiem bardzo szczególnych aktywności. Do nich zaś trzeba zatrudniać ludzi, którym nie są potrzebne społeczne interakcje w pracy. Ludzie, którzy zbudowali relacje w pracy, potrzebują ich do efektywnego funkcjonowania – wskazuje Obłój.

EBC nie staje na drodze aprecjacji euro

Europejski Bank Centralny zgodnie z oczekiwaniami wzmocnił awaryjny program skupu aktywów, jednak nie zasygnalizował zmian w polityce stóp procentowych, tym samym nie stając na drodze dalszej aprecjacji euro. Przeszkodą nie jest też unijny budżet, który wczoraj został zatwierdzony przy zgodzie wszystkich państw członkowskich. Wstępna „sprzedaż faktów” może zdominować handel przed weekendem, ale perspektywy średnio- i długoterminowe pozostają optymistyczne dla euro, ale też i złotego.

Jedyne miejsce, w którym można mówić o pewnym zaskoczeniu we wczorajszej decyzji EBC, to zasygnalizowanie odejścia od stricte ilościowej natury skupu aktywów w stronę uzależnienia przyszłego tempa zakupów od panujących warunków finansowych. Bank nie chce już akcentować pompowania miliardów EUR na rynek finansowy i w ten sposób gwarantować swoją rolę opiekuna, ale przechodzi do roli kontrolera stanu rynków i ewentualnego ograniczania swojego wpływu, jeśli sytuacja nie będzie tego wymagać. Nie jest to od razu temperowanie ekspansji monetarnej, gdyż zwiększenie tempa skupu jest możliwe w każdej chwili, ale stwarza wrażenie, że EBC nie chce wpuszczać na rynek więcej pieniędzy niż w danym momencie potrzeba. Nie wiemy, na jakie wskaźniki EBC ma zamiar patrzeć, choć ekspansywna polityka będzie utrzymana na długo – PEPP został wczoraj przedłużony co najmniej do marca 2022 r. z przeznaczeniem dodatkowych 500 mld EUR na zakupy do łącznej wartości 1,85 bln EUR.

Kurs euro był oczywiście ważnym elementem dyskusji na posiedzeniu, jednak poza zaznaczeniem, że silne euro utrudnia pobudzenie inflacji, bank powstrzymał się od ostrzejszej interwencji. Przede wszystkim EBC nie dał sygnałów, że obniżka stóp procentowych jest aktualnie rozważana. Wygląda na to, że w ocenie banku kurs EUR/USD ani nie rośnie za szybko, ani nie sięgnął poziomów, które budziłyby duże zaniepokojenie. Zresztą EBC nie może za wiele zrobić w temacie powstrzymania aprecjacji EUR, jeśli nie chce wejść w konflikt z innymi państwami G20 w temacie wojen walutowych. Podsumowując, po wczorajszej decyzji EBC nie zostały zachwiane podstawy dla średnioterminowej aprecjacji EUR, przynajmniej do czasu, aż deprecjacja USD nie stanie się palącym problemem dla większej ilości banków centralnych.

Inną, pozytywną informacją dla euro było porozumienie państw Unii Europejskiej w kwestii budżetu, co jednocześnie oznacza zielone światło dla uruchomienia wartego 1,8 bln EUR Funduszu Naprawczego. Jakkolwiek z perspektywy EUR był to scenariusz zgodny z oczekiwaniami, to i tak jest to jeden problem mniej. Rezygnacja z weta przez Polskę i Węgry w większym stopniu sprzyja złotemu i forintowi, ale brak konieczności konstruowania specjalnego obejścia budżetu dla uruchomienia Funduszu i uniknięcie większych animozji w gronie UE stwarza korzystne tło dla długoterminowych perspektywy unijnej gospodarki, a pośrednio też euro. Wracając do złotego, wyłamanie EUR/PLN z wielotygodniowej konsolidacji 4,45-4,50 po pierwszych doniesieniach o porozumieniu pokazuje, jak bardzo ta kwestia blokowała polską walutę przed skorzystaniem z ogólnej poprawy apetytu na ryzyko na rynkach.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

All in! Games rozpoczyna budowę grupy kapitałowej

Wydawca gier komputerowych All in! Games podpisał umowę inwestycyjną oraz wydawniczą z firmą Ongoing sp. z o.o*. Krakowska spółka pozyskała w niej 7,69 procent udziałów oraz wyda grę wyprodukowaną przez to studio developerskie, pod roboczym tytułem Dark Caster.

To dla nas kolejny ważny moment w rozwoju firmy, gdyż po raz pierwszy poza podpisaniem umowy wydawniczej stajemy się też udziałowcami w innej spółce. Transakcja ta jest zatem początkiem realizacji naszej strategii budowania grupy kapitałowej i strategię tę będziemy kontynuować w 2021. Wkrótce przedstawimy jej szczegóły, ale naszym celem będzie zbudowanie portfela współpracujących ze sobą spółek, w których będziemy mieć udziały. Chcemy w ten sposób zwiększyć wskaźnik ROI z inwestycji w tworzenie gier. Wierzymy, że utalentowany zespół deweloperów pod przewodnictwem Michała Selke i Sławomira Matula, stworzy znakomity produkt, który wzbudzi duże zainteresowanie wśród graczy. Bardzo podoba nam się ich wizja oraz strategia rozwoju i widzimy duży potencjał we współpracy – mówi CEO All in! Games, Piotr Żygadło

Gra pod roboczym tytułem Dark Caster jest planowana na 2022 rok, na większość platform: PC, PS4, PS5, Xbox One, Xbox Series X oraz Nintendo Switch. Jej budżet został ustalony na kwotę 3 345 180 zł (netto).

Michał Selke to Narrative & Cinematic Designer i twórca polskiego systemu RPG „Void Dancers”. To gra fabularna z gatunku science fiction thriller, która przedstawia codzienne zmagania ludzkości z biopunkową rzeczywistością XXIV wieku. Selke jest również autorem wielu artykułów i almanachów poświęconych grom RPG. Sławomir Matula to natomiast twórca VR FACTORY, firmy specjalizująceje się w tworzeniu aplikacji biznesowych, edukacyjnych oraz gier wykorzystujących technologię wirtualnej rzeczywistości.

*spółka jest w trakcie zmiany nazwy na Thirsty Skeletons

Jak pandemia zmieni sektor nieruchomości komercyjnych

W sektorze nieruchomości komercyjnych wyraźnie widać nowe kierunki inwestycji. Coraz częściej rozważane są też zmiany przeznaczenia inwestycji i konwersje budynków     

Skutki wprowadzonych obostrzeń najbardziej odczuł sektor hotelowy i handlowy. Wielkim wygranym okazał się natomiast segment magazynowy, który w miarę wzrostu rynku e-commerce staje się coraz silniejszy i atrakcyjniejszy dla inwestorów. Mimo zawirowań gospodarczych w nowej rzeczywistości bardzo dobrze radzi sobie także segment mieszkaniowy, w którym sprzedaż pozostaje na stabilnym poziomie.

Ponieważ klasyczne aktywa, przede wszystkim biurowce i obiekty handlowe, stanowią dziś spore wyzwanie inwestycyjne, coraz bardziej poszukiwane są nieruchomości alternatywne, które mogą zapewnić stabilne źródła przychodów. Inwestorzy poszukują możliwości na rynku najmu instytucjonalnego, który w Polsce dopiero się kształtuje. Obecna sytuacja może jednak w zdecydowany sposób wpłynąć na przyspieszenie rozwoju tego segmentu.

Sektor operacyjnych nieruchomości mieszkaniowych w natarciu

Na globalnym runku w pierwszych trzech kwartałach br. udział apartamentów na instytucjonalny wynajem, prywatnych akademików i domów seniora w całkowitym wolumenie transakcji inwestycyjnych wzrósł do prawie 30 proc. Wartość napływającego do sektora kapitału w ciągu ostatnich 4 lat wzrosła o 60 proc. A w ostatnich miesiącach można było obserwować spektakularne transakcje dotyczące tej grupy aktywów.

– Na naszym rynku także na znaczeniu zyskuje sektor operacyjnych nieruchomości mieszkaniowych, m.in. prywatne akademiki, domy dla studentów, budynki z mieszkaniami na wynajem, czy domy senioralne, które nawet w obecnych warunkach cechuje na ogół wysokie obłożenie. Na rynku jest kapitał gotowy do inwestycji w tym segmencie, ale podaż jest w nim w Polsce niewielka. Trudno, zarówno o gotowe budynki, jak i obiekty, umożliwiające szybką zmianę ich przeznaczenia. Jeśli chodzi o adaptacje pod taką funkcję duży potencjał ma choćby rynek hotelowy, który w ostatnich latach rozwijał się u nas w szybkim tempie – informuje Bartłomiej Zagrodnik, Managing Partner/CEO w Walter Herz.

Zmiany w sektorze hotelowym

W ostatnim latach obserwowaliśmy trend konwersji nieruchomości biurowych w hotele. Przykładem takiej transformacji może być hostel sieci a&o z 200 pokojami zlokalizowany na warszawskiej Woli, przy ulicy Kasprzaka, który powstał w miejscu, gdzie wcześniej stał ośmiopiętrowy budynek biurowy. Ponad 200 pokoi ma oferować również hotel Vienna House R.evo, którego otwarcie planowane jest w marcu przyszłego roku przy ulicy Mickiewicza w Katowicach w przebudowanym, dawnym budynku biurowym Energożelbetu. Po modernizacji, która potrwać ma do 2022 roku o funkcję hotelową wzbogaci się także Kupiec Poznański. Słynne, poznańskie centrum obok odnowionej powierzchni biurowej oraz galerii handlowej w nowym formacie zyska skrzydło hotelowe. Znaleźć ma się w nim hotel life-stylowej marki AC by Marriott oferujący ponad 150 pokoi, restauracja, bar i sale konferencyjne.

Obecnie jednak to hotele poszukują rozwiązań, które pozwoliłyby im przetrwać. – Rozważane są krótkoterminowe najmy powierzchni hotelowych pod biura, po dostosowaniu pokoi do funkcji gabinetów do czasu, kiedy sytuacja na rynku nie zmieni się. Sposobem na poprawę rentowności obiektów są też konwersje – informuje Katarzyna Tencza, Associate Director Investment&Hospitality w Walter Herz. – To moment, kiedy właściciele obiektów hotelowych powinni spojrzeć na nie z szerszej perspektywy, a w przypadku szczególne trudnej sytuacji, rozważyć możliwości konwersji. Hotele, które z racji swojego charakteru budowane są na gruntach komercyjnych można skonwertować na akademik lub dom senioralny – dodaje Katarzyna Tencza.

Przyznaje, że konwersja hotelu na akademik może być łatwiejsza, biorąc pod uwagę obecne zapotrzebowanie rynku i warunki techniczne. – Jednostki w akademiku są zwyczajowo mniejsze niż pokoje hotelowe, ale przy dobrze skonstruowanym biznesplanie konwersja może okazać się długoterminowo opłacalna. Hotele posiadają spore powierzchnie wspólne, w tym sale konferencyjne czy restauracje, które na potrzeby akademika mogą być zmieniane w pralnie, pokoje do nauki, czy przestrzeń spotkań. Pierwsze kroki w kierunku tego typu konwersji zostały już w Polsce zrobione – zaznacza Katarzyna Tencza.

Właściciele obiektów zlokalizowanych poza aglomeracjami miejskimi, ale w ich pobliżu, a także w atrakcyjnych przyrodniczo destynacjach mogą rozważyć zaś konwersję hotelu na dom seniora w formule assisted living. Podobnie, jak w przypadku akademika, powierzchnie wspólne mogą być tu wykorzystywane jako strefy aktywności dla seniorów.

Nowe budynki, coraz częściej mieszkaniowe

Zapadają też dziś coraz częściej decyzje o wyburzeniu biurowców i hoteli na rzecz inwestycji mieszkaniowych. Ostatnim przykładem może być choćby decyzja nowego właściciela hotelu Dal w gdańskim Przymorzu, który w jego miejscu zrealizuje inwestycję mieszkaniową. – Niektórzy deweloperzy mieszkaniowi rozglądają się również za ciekawymi nieruchomościami biurowymi, które mają potencjał do konwersji w nieruchomości mieszkaniowe. W miarę pojawiania się na rynku coraz nowocześniejszych budynków biurowych klasy A i relokacji najemców ze starszych biurowców, właściciele tych drugich będą szukać nowych możliwości dla swoich nieruchomości – mówi Katarzyna Tencza.

W stronę mieszkaniówki idą również najwięksi w kraju deweloperzy biurowi, jak Vastint, Echo Investment, czy Cavatina. Firma Echo Investment zapowiedziała już zwiększenie zaangażowania w sektorze mieszkaniowym. Planuje przede wszystkim duże inwestycje wielofunkcyjne z dominującą rolą mieszkań, w tym także lokali na wynajem, w których powierzchnie biurowe i handlowe stanowić będą tylko dopełnienie. Deweloper zamierza wprowadzić też nowe funkcje do największego w Polsce ośrodka biurowego na warszawskim Służewcu. W miejscu dwóch starszych obiektów biurowych wybuduje osiedle z około 1,2 tys. mieszkaniami na sprzedaż oraz budynek z mieszkaniami na wynajem, sklepy i punkty usługowe z zieloną przestrzenią wokół nich.

Wyburzanie starych budynków i realizacja na odzyskiwanych działkach obiektów o innym przeznaczeniu nie jest niczym nowym. Znacznie bardziej wymagająca, zdaniem ekspertów, jest zmiana funkcji istniejących budynków, szczególnie konwersja biurowców w budynki mieszkalne. Takie projekty realizowane były na przykład w Holandii, czy po kryzysie finansowym z 2008 roku w londyńskim City, ale jak dotąd należą do rzadkości. Powodem są wysokie koszty adaptacji, szczególnie jeśli chodzi o przebudowę węzłów wodno-kanalizacyjnych. Nie jest najłatwiejsze dostosowanie takiej nieruchomości do obowiązujących przepisów, co wiąże się z ich odbiorem. Poza tym, ograniczenie stanowią przepisy planistyczne.

Ewolucja i konwersje centrów handlowych

Centra handlowe, chcąc dostosować się do nowych warunków, mogą zaś na przykład wziąć pod uwagę zmianę struktury najemców, by znów w pełni wykorzystać możliwości obiektów. Przebudować profil z handlowego w usługowy, ponieważ tradycyjny model stricte handlowy ze względu na zmianę nawyków zakupowych staje się teraz coraz bardziej ryzykowny. W zależności od potrzeb w danej lokalizacji centra mogą na przykład przekształcać ofertę w kierunku usług medycznych, miejsca rozrywki, zabaw dla dzieci, oferty sportowej, albo pójść w stronę eko ze stałymi targami ze zdrową żywnością.

W pewnych przypadkach możliwa byłoby również konwersja centów handlowych, jak stało się to np. z Westside Pavilion w Los Angeles, gdzie obiekt zakupiony przez Google będzie przekształcony w kompleks biurowy po zakończeniu przebudowy w 2022 roku. Centrum handlowe SM Mall of Asia w Manili, jedno z największych na Filipinach przekształcone zostało natomiast w centrum medyczne, oferujące różnorodne usługi w tym zakresie.

Agencja Badań Medycznych podsumowuje rok pracy i przedstawia plany na 2021r.

Agencja Badań Medycznych w ramach konferencji pt. „Priorytety zdrowotne Polaków na 2021r. Rola Agencji w kreowaniu zmian praktyki klinicznej” podsumowała dotychczasową działalność oraz przedstawiła plany na przyszły rok. Wśród kluczowych obszarów wspieranych przez ABM w 2021 roku znajdą się m.in. choroby rzadkie, zdrowie psychiczne i terapie w chorobach cywilizacyjnych.

Powołanie Agencji Badań Medycznych jest krokiem milowym, jeżeli chodzi o budowanie innowacyjnego, publicznego systemu opieki zdrowotnej. Agencja jest w stanie zorganizować i poprawić aktywność wydatkowania środków finansowych, chociażby przez organizację całej sieci podmiotów, które będą oferowały możliwość prowadzenia badań klinicznych. Wierzę, że rok 2021 będzie rokiem wychodzenia z pandemii i mam nadzieję, że pomoże w tym plan konkursów Agencji Badań Medycznych, jakie wyznaczone są na przyszły rok. – podkreślił Minister Zdrowia Adam Niedzielski otwierając konferencję.

Pandemia koronawirusa spowodowała na całym świecie stagnację lub wręcz regres liczby komercyjnych badań klinicznych w poza covidowych obszarach. W Polsce spodziewany się raczej utrzymania danych sprzed roku, natomiast jeśli chodzi o badania niekomercyjne, patrząc na liczbę projektów sfinansowanych przez Agencje Badań Medycznych, możemy spodziewać się ich trzykrotnie więcej niż w roku ubiegłym.

Do końca 2020 roku, ABM zakontraktuje łącznie miliard złotych na realizację niekomercyjnych badań klinicznych. Dzięki środkom przekazanym już w pierwszym roku działalności Agencji możliwe jest przeprowadzenie prawie stu projektów, do których włączonych zostanie ponad 20 tysięcy pacjentów, którzy zyskają dostęp do innowacyjnych terapii. Przekazane środki pozwolą na uruchomienie badań m.in. z zakresu onkologii, kardiologii, pediatrii hematologii, czy neonatologii.

Jak podkreślał Prezes ABM dr Radosław Sierpiński – Pomimo pandemii Agencji Badań Medycznych udało się zrealizować wszystkie zakładane cele. Już w przyszłym roku pacjenci będą mogli skorzystać także z dwóch priorytetowych programów ABM tj. powstanie dziesięciu wyspecjalizowanych Centrów Wsparcia Badań Klinicznych oraz wprowadzanie do Polski praktycznie niedostępnej dotąd terapii adoptywnej CAR-T.

Plany naukowe na 2021 roku

W związku z finiszem prac nad Narodowym Planem dla Chorób Rzadkich, którego zadaniem jest m.in. poprawa diagnostyki i dostępu do leczenia tych schorzeń, jak również widząc potrzebę dalszego stymulowania rozwoju polskich naukowców w tym obszarze, Agencja planuje na początku 2021 roku ogłosić konkurs na niekomercyjne badania kliniczne poświęcony wyłącznie chorobom rzadkim. Zakładany budżet konkursu wynosi 100 milionów złotych.

„Bardzo się cieszę, że w planie ABM znalazły się badania, które maja służyć poprawie diagnostyki w chorobach rzadkich. To jest niezwykle istotny problem. Oczywiście mamy świadomość, że w chorobach rzadkich nie doganiamy tempa opracowywania nowych terapii, które jest dostępne dla pacjentów z częstszymi schorzeniami, ale wyjściową kwestią jest problem diagnostyczny – podkreślała prof. Katarzyna Kotulska-Jóźwiak podczas konferencji.

Równie wyczekiwanym przez środowisko programem jest wsparcie reformy zdrowia psychicznego. W związku z potrzebą pilnych zmian w tym zakresie, Ministerstwo Zdrowia zajmuje się obecnie wdrożeniem reformy, której celem jest stworzenie ogólnokrajowego, kompleksowego systemu zapewniającego wsparcie pacjentom doświadczającym zaburzeń psychicznych. Realizacja konkursu dedykowanego zdrowiu psychicznemu i neurologii ma na celu wzbogacenie reformy, a co za tym idzie zmiany oblicza polskiej psychiatrii.

Psychiatria to dziedzina wiele lat dyskryminowana Musimy uzupełnić system leczenia w tym obszarze o dwa brakujące elementy tj. programy zdrowotne dla problemów wymagających wyspecjalizowanych oddziałów oraz powstania ośrodków wysokospecjalistycznych Mamy dwa lata na pełne wdrożenie wnikliwie opracowanej koncepcji Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego, dla której konkurs realizowany przez ABM będzie stanowić uzupełnienie  i wsparcie. – podsumował Marek Balicki kierownik Biura ds. pilotażu Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego przy Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie.

Agencja Badań Medycznych pod koniec 2021 roku planuje alokować także 100 mln zł grantu w celu zwiększenia dostępności innowacyjnych rozwiązań w ochronie zdrowia dla pacjentów lub osób zagrożonych chorobami cywilizacyjnymi. Choroby cywilizacyjne, nazywane potocznie epidemią XXI wieku, odpowiadają według statystyk za 80% wszystkich zgonów na świecie. Z tego względu wsparcie obszarów terapeutycznych dotykających coraz większa grupę społeczeństwa wskazano jako priorytetowe i będzie stanowić kontynuację poprzednich edycji konkursów Agencji Badań Medycznych na realizację niekomercyjnych badań klinicznych.