EBC ponownie poluzował politykę

W tym tygodniu głównym wydarzeniem na europejskich rynkach walutowych było czwartkowe posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego, podczas którego nie zmieniono stóp procentowych. Doszło jednak do zmian w innych narzędziach. Program PEPP został zwiększony o 500 mld euro do 1,85 bln euro oraz przedłużony co najmniej do marca 2022 r.  Postanowiono również, że przychody z obligacji będą nadal reinwestowane, co najmniej do końca 2023 r. EBC ogłosił także kolejne korzyści dla długoterminowych kredytów (TLTRO III) i zaprezentował kolejny program pożyczkowy dla banków (PELTRO). Wszystkie zaprezentowane kroki EBC były raczej oczekiwane i są zgodne z wcześniejszymi wypowiedziami przedstawicielami banków centralnych. Prezes EBC, Ch. Lagarde skomentowała też wysoki kurs euro, wskazując, że jego poziom nie jest teraz głównym celem, ale pozostaje ważnym czynnikiem i należy go nadal uważnie obserwować.

W nowej prognozie makroekonomicznej EBC spodziewa się spadku PKB  w tym roku o 7,3% oraz wzrostu inflacji jedynie o 0,2%. Perspektywy inflacji pokazują, że EBC nie spodziewa się osiągnięcia celu inflacyjnego na poziomie 2% w ciągu najbliższych 3 lat.

Spośród innych danych ogłoszonych w tym tygodniu warto wspomnieć o wynikach produkcji przemysłowej w Niemczech za październik, która wzrosła o 3,2% m/m. Pozytywnym sygnałem są również wyniki produkcji przemysłowej za wrzesień, które były wzrostowe.

Polski złoty w tym tygodniu się umocnił i na koniec tygodnia jego kurs wynosił 4,42 PLN/EUR. Kurs eurodolara w tym czasie nie zmienił się mocno i w piątek był na poziomie 1,213 USD/EUR.

Malwina Krakus, analityczka instytucji płatniczej AKCENTA

NCBR uruchamia nowy program INFRASTARt

Utworzony przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju program INFRASTARt ma zwiększyć efektywność wykorzystania infrastruktury B+R i przyczynić się do umiędzynarodowienia działalności jednostek naukowych. Znane są już warunki udziału w pierwszym konkursie, do którego nabór ruszy 11 stycznia.

Planowany budżet całego programu to 200 mln zł, z tym że kwota jaką NCBR przeznaczy rocznie na dofinansowanie realizacji projektów wyłonionych w konkursie to 50 mln zł. Program INFRASTARt będzie realizowany w latach 2021 – 2024.

Badania naukowe stanowią jeden z najważniejszych czynników rozwoju cywilizacji. Dzięki nim potrafimy skuteczniej odpowiadać na wyzwania współczesności. Jednak dla doskonałości tych badań kluczowe znaczenie ma, obok kapitału ludzkiego, nowoczesna infrastruktura badawcza, bez której nie jest możliwe kształcenie na odpowiednim poziomie przyszłych kadr naukowych. Resort nauki dzięki projektom takim jak Polska Mapa Infrastruktury Badawczej aktywnie wspiera strategiczne dla Polski infrastruktury badawcze. Nowy program NCBR to kolejny krok w rozwoju nowoczesnych laboratoriów stosujących najwyższe standardy badań i kształcenia. To także szansa na  realizację ważnych projektów międzynarodowych – mówi Przemysław Czarnek, minister edukacji i nauki.

I konkurs w programie INFRASTARt dotyczy wsparcia utrzymania infrastruktury B+R zbudowanej lub przebudowanej dzięki realizacji projektów w ramach II priorytetu POIG, których koszty kwalifikowalne  z POIG wyniosły co najmniej 25 mln zł i za pomocą której można prowadzić prace B+R oraz świadczyć usługi badawcze dla podmiotów zewnętrznych.

Bazując na doświadczeniach programu PANDA2 oraz rekomendacjach z przeprowadzonej ewaluacji, NCBR powołuje nowy program stanowiący kontynuację wcześniej podjętych działań. Wsparcie w ramach INFRASTARt dotyczy utrzymania infrastruktury B+R, której specyfika i charakter będą przekładać się na rozwój działalności naukowej danej jednostki i podniesienie stopnia wykorzystania tej infrastruktury dla celów badań komercyjnych. Chcemy pomóc w podnoszeniu rangi i znaczenia polskich badań na arenie międzynarodowej. A te z pewnością przyczynią się do wzrostu innowacyjności, przedsiębiorczości i konkurencyjności polskiej gospodarki – mówi Wojciech Kamieniecki, dyrektor Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.

Do konkursu może przystąpić Wnioskodawca zarejestrowany i prowadzący działalność na terytorium Polski, który jest jednostką naukową oraz był beneficjentem projektu realizowanego w priorytecie 2 Infrastruktura sfery B+R Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka, 2007-2013.

Nabór wniosków w konkursie będzie trwał w terminie od 11 stycznia do 11 marca 2021 roku do godz. 16:00.

Kompromis osiągnięty. Złoty stabilny

Na unijnym szczycie obyło się już bez niespodzianek. Zapowiadany kompromis został osiągnięty, budżet podpisany, a wszyscy politycy okazali się zwycięzcami. Pytanie, jak czas zweryfikuje ów kompromis.

Kompromis podpisany

Zgodnie z oczekiwaniami pod naciskiem Niemców i odchodzącej w przyszłym roku Angeli Merkel udało się zawrzeć kompromis. Jest to jedno z tych rozwiązań, które daje każdemu wrażenie, że jest to wyjątkowo bezpieczne rozwiązanie dla jego interesów. Przyszłość pokaże nam, czy po okresie przejściowym faktycznie nie będzie można zastosować tego mechanizmu przeciwko Polsce bez jej zgody. Brzmi to wręcz wiarygodnie korzystnie dla nas, ale rynki wyraźnie doceniły to rozwiązanie, patrząc na siłę złotego, który stabilizuje się w okolicach 4,43 zł.

Co na posiedzeniu EBC?

Europejski Bank Centralny nie zaskoczył rynków. Pomimo umacniania się euro w ostatnim czasie nie zmienił stóp procentowych. Scenariusz ten był mało prawdopodobny, gdyż już teraz mówi się, że ujemne stopy procentowe są powodem pewnych problemów tego regionu. Z drugiej strony zgodnie z oczekiwaniami doszło do drobnych zmian w programie skupu aktywów. Nie zmieniło to sytuacji europejskiej waluty i nadal jest ona wyjątkowo silna względem dolara i innych głównych walut.

Słabe dane z USA

Wczorajsze dane z amerykańskiego rynku pracy nie mogą napawać optymizmem. Jeszcze niedawno spodziewano się, że liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych będzie się stabilizować w stronę poziomów sprzed pandemii. Obecnie nie tylko nie spada, ale wręcz rośnie. Po przebiciu w dół 700 tysięcy wniosków tygodniowo nie ma już śladu, a wczorajszy wynik pokazał aż 850 tysięcy. Jest to informacja, że z amerykańskim rynkiem pracy nie jest najlepiej, co wyraźnie ciąży dolarowi.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak istotnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Podatek od środków transportowych – wyzwanie dla przedsiębiorców

Podatek od środków transportowych jest podatkiem lokalnym, odprowadzanym do właściwej gminy, o którym zdarza się, że przedsiębiorcy zapominają. Z pozoru proste regulacje, w wielu przypadkach są bardzo zawiłe oraz generują problemy podatnikom.

Przedmiot opodatkowania

Pierwszym wyzwaniem dla przedsiębiorców jest ustalenie, jaki rodzaj środków transportu podlega opodatkowaniu. Zgodnie z ustawą o podatkach i opłatach lokalnych opodatkowaniu podlegają samochody ciężarowe o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 3,5 tony, ciągniki siodłowe i balastowe o dopuszczalnej masie całkowitej większej niż 3,5 tony, przyczepy i naczepy, które łącznie z pojazdem silnikowym posiadają dopuszczalną masę całkowitą zespołu pojazdów większą niż 7 ton.

W tym zakresie warto dodać, że informacje o pojeździe znajdują się w dowodzie rejestracyjnym. Organy podatkowe nie mają uprawnień do określania danych technicznych pojazdu, takich jak na przykład dopuszczalna masa całkowita. Dodatkowe dokumenty, na których może opierać się urząd to przede wszystkim pozwolenie czasowe, świadectwo homologacji oraz karta pojazdu. Takie wnioski wynikają z orzeczenia WSA w Poznaniu z dnia 11 kwietnia 2017 r., sygn. I SA/Po 1276/16.

Kolejna kwestia zasługująca na uwagę, to opodatkowanie ciągników siodłowych. W tym przypadku istotna jest dopuszczalna masa całkowita zespołu pojazdów, a nie samego ciągnika. Jest to inna pozycja w dowodzie rejestracyjnym, która w wielu przypadkach ma znaczący wpływ na wartość płaconego podatku.

Podatnicy podatku

Kolejne wyzwanie przedsiębiorców w zakresie podatku od środków transportu, to ustalenie, kto jest podatnikiem tego podatku. O ile w przypadku właściciela (osoby fizycznej lub prawnej) nie ma problemu, ponieważ w takim przypadku jest on podatnikiem, o tyle w przypadku współwłaścicieli czy posiadaczy mogą powstać wątpliwości. W szczególności należy zwrócić uwagę na art. 9 ust. 1 zdanie 2 ustawy o podatkach i opłatach lokalnych, zgodnie z którym jako właściciela uznaje się także jednostki nieposiadające osobowości prawnej, jeżeli środek transportu jest na nie zarejestrowany czy posiadaczy zarejestrowanych na terytorium Polski środków transportu powierzonych przez zagraniczną osobę fizyczną lub prawną.

W przypadku współwłaścicieli obowiązek podatkowy ciąży na nich solidarnie, co oznacza, że każdy jest zobowiązany do rozliczenia podatku, a zapłata przez jednego współwłaściciela zwalnia pozostałych z tego obowiązku. Należy jednak zaznaczyć, że nie ma tu znaczenia, który współwłaściciel faktycznie użytkuje dany pojazd.

Z kolei przy sprzedaży pojazdu na poprzednim właścicielu ciąży obowiązek podatkowy do końca miesiąca, w którym dokonano sprzedaży pojazdu. Przysługuje mu także prawo do skorygowania dotychczas zapłaconego podatku.

Data powstania i wygaśnięcia obowiązku podatkowego

Ustalenie daty powstania obowiązku podatkowego wymaga znajomości zasad podatku od środków transportowych oraz obowiązujących terminów. Prawidłowe ustalenie obowiązku podatkowego pozwala poprawnie rozpoznać podatek i ogranicza ryzyko w tym zakresie. Może być też okazją do oszczędności, ponieważ podatnik jest zobowiązany w niektórych przypadkach do zapłaty podatku w terminie 14 dni od dnia powstania obowiązku podatkowego, czyli zasadniczo od 1 dnia miesiąca następującego po miesiącu dokonania zakupu albo rejestracji (w przypadku 1 rejestracji na terytorium kraju), a nie od dnia zakupu. W przypadku wycofania pojazdu z ruchu obowiązek podatkowy powstaje dopiero od pierwszego dnia kolejnego miesiąca.

Z kolei obowiązek podatkowy wygasa z końcem miesiąca, w którym środek transportu został wyrejestrowany, lub wydana została decyzja o czasowym wycofaniu z ruchu. Podatnicy powinni mieć świadomość wygaśnięcia obowiązku podatkowego, ponieważ urzędy nie są zobowiązane same z siebie do zwrotu nadpłaconego podatku.

Termin płatności

Kolejnym zagadnieniem, które może przysporzyć wątpliwości, jest płatność podatku. Co do zasady podatek płatny jest w dwóch ratach do 15 lutego oraz do 15 września. Zasada ta nie dotyczy pojazdów nabywanych lub zbywanych w trakcie roku. W takim przypadku, jeżeli obowiązek podatkowy powstał po 1 lutego, a przed 1 września podatnik płaci podatek w dwóch ratach proporcjonalnie do czasu trwania obowiązku podatkowego, pierwszą ratę płaci w ciągu 14 dni od dnia powstania obowiązku podatkowego, a drugą do 15 września. Z kolei w przypadku powstania obowiązku podatkowego po 1 września (czyli pojazd nabyty/zarejestrowany w sierpniu), podatek należy rozliczyć jednorazowo w terminie 14 dni od daty powstania obowiązku podatkowego.

Stawki podatku są różne i zależą od uchwały rady gminy, ale nie mogą być wyższe od tych określonych w ustawie. Podatek należy uiścić do właściwego urzędu gminy zgodnie z położeniem siedziby podatnika/miejscem zamieszkania.

Zwrot podatku i zwolnienia

Ostatnia problematyczna kwestia dotyczy zwrotu podatku w przypadku tzw. transportu kombinowanego, czyli uwzględniającego trasy pokonane w ciągu roku koleją. Podatnikowi w zależności od liczby wykonanych jazd koleją z ładunkiem lub bez przysługuje zwrot podatku nawet w równowartości 100% (przy ponad 100 jazdach koleją). Podatnik powinien w tym zakresie złożyć wniosek do 31 marca kolejnego roku podatkowego oraz przedstawić odpowiednie dokumenty.

Zwolnień w podatku od środków transportu jest niedużo i dotyczą one zasady wzajemności, czyli honorowania zwolnień oficjeli z innych krajów, a także pojazdów specjalnych i zabytkowych. Ponadto Rada Gminy może ustalić własny katalog zwolnień.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Coraz więcej biur do podnajęcia

Podobnie jak podczas światowego kryzysu finansowego, również teraz rośnie liczba firm poszukających oszczędności i przeznaczających część swoich biur na podnajem.

Zmieniająca się struktura najmu, gdzie za ponad połowę podpisanych w tym roku umów odpowiadają odnowienia kontraktów, mniej powierzchni w budowie i gwałtowny wzrost liczby biur do podnajęcia – trwająca od marca pandemia diametralnie zmieniła sytuację na rynku biurowym w Polsce. Interesującym zjawiskiem jest zwłaszcza rosnąca liczba metrów kwadratowych czekających na potencjalnych podnajemców. Jak wynika z danych JLL, w listopadzie oferta podnajmów wynosiła już 240 000 mkw., z czego połowa tej powierzchni była zlokalizowana w Warszawie.

Podnajmy jak barometr

Jak zwracają uwagę eksperci JLL, wysyp podnajmów to papierek lakmusowy sytuacji w gospodarczej na świecie. Jak oszacował zespół JLL, podczas kryzysu finansowego dekadę temu firmy działające w Warszawie oferowały w ramach podnajmów 60 000 mkw. biur. Aktualnie jest to około 122 000 mkw. Należy natomiast podkreślić, że przez ostatnich dziesięć lat stołeczny rynek biurowy urósł pod względem podaży dwukrotnie, można więc powiedzieć, że ich skala jest zbliżona.

Wzrost liczby podnajmów obserwujemy mniej więcej od drugiego kwartału tego roku, kiedy to firmy wiedziały już, że pandemia nie skończy się szybko, pracownicy długo nie wrócą do w pełni obłożonych biur, a ze względu na pogarszającą się sytuację ekonomiczną na świecie konieczne będą cięcia wydatków. Dość naturalną strategią jest wtedy obniżenie kosztów stałych wynikających z użytkowania biura. – Jakub Sylwestrowicz, Dyrektor Działu Reprezentacji Najemcy, JLL

Według danych JLL, oferowane na rynku podnajmy zwiększyłyby w trzecim kwartale wskaźnik pustostanów w polskich miastach średnio o 2%.

Dodawanie podnajmów do wolnej powierzchni nie jest zgodne z metodologią zbierania danych o rynku, ponieważ powierzchnia wystawiona na podnajem pozostaje cały czas wynajęta. Zdecydowaliśmy się jednak wykonać takie ćwiczenie. I tak – na koniec września poziom niewynajętej powierzchni w Warszawie wynosił 9,6%, a kiedy dodamy do niego podnajmy – 11,6%. Dla porównania w Krakowie było to na przykład 12,4% i 14,1%, a w Trójmieście – 9,4% oraz 12,9%. Co ciekawe, w miastach regionalnych 70% powierzchni przeznaczonej na podnajem pochodzi od firm z sektora usług dla biznesu, które zazwyczaj chcą podnająć ok. 37% swojego biura. Powyższe wartości mogą robić wrażenie, należy jednak pamiętać, że tylko 5% wszystkich firm z tej branży działających w miastach regionalnych zdecydowała się na wystawienie części swojego biura na podnajem. – Mateusz Polkowski, Dyrektor Działu Badań i Doradztwa, JLL

Dobra opcja, ale nie dla wszystkich

Na pierwszy rzut oka proces podnajęcia powierzchni innej firmie wydaje się dość prosty. Firma wydziela część swojego biura, podpisuje umowę i w ten sposób generuje oszczędności. Okazuje się jednak, że podnajem jest przedsięwzięciem obejmującym wiele różnych zmiennych.

Zanim dojdzie do podpisania umowy z firmą zainteresowaną naszym biurem, należy przeanalizować, czy taki podnajem nie łamie np. zasady zakazu konkurencji, która może widnieć w kontraktach innych firm, które mają podpisany najem z właścicielem budynku. Do tego dochodzą też kwestie związane z wydzieleniem drogi przeciwpożarowej, rozprowadzeniem sieci informatycznej, udostępnieniem podnajemcy kuchni, sanitariatów, czy rozliczeniem mediów. Warto też rozważyć dodatkowe zachęty, które zwiększą atrakcyjność naszej oferty, jak na przykład umożliwienie korzystania z leasingowanych serwisów do kawy, co może być traktowane jako „bonus” do umowy podnajmu. – Jakub Sylwestrowicz, Dyrektor Działu Reprezentacji Najemcy, JLL

Dobre przygotowanie się do procesu podnajęcia naszego biura, to również dopasowanie oczekiwań do rzeczywistości rynkowej.

Musimy mieć na uwadze to, że w większości przypadków podnajmujący nie zarabia na stawkach czynszowych. Podnajem jest szansą na zoptymalizowanie kosztów. Idealnie, jeśli firma jest stanie odzyskać 100% tych wydatków, ale wskazane jest określenie, jaki stopień korekty jesteśmy w stanie zaakceptować. – Jakub Sylwestrowicz, Dyrektor Działu Reprezentacji Najemcy, JLL

Z tego względu podnajem nie jest traktowany jako konkurencja dla tradycyjnego najmu biur, a dodatkowa opcja, która uzupełnia dostępny na rynku wachlarz możliwości.
Nie jest to też opcja odpowiednia dla wszystkich firm. Te z nich, które pracują na tzw. danych wrażliwych i są obwarowane procedurami bezpieczeństwa, będą raczej skłaniać się ku typowym umowom najmu. Ponadto, coraz więcej wiele przedsiębiorstw rozważa jako alternatywę biura typu flex. Mogą one być lepszym rozwiązaniem dla najemców oczekujących na oddanie docelowych budynków biurowych, wykończenie powierzchni, bądź też ustalających dopiero docelowy model środowiska pracy. – Mateusz Polkowski, Dyrektor Działu Badań i Doradztwa, JLL

Mazowieckie firmy walczą o przetrwanie i utrzymanie wypłacalności

W wyniku przedłużającej się pandemii coraz więcej firm z województwa mazowieckiego balansuje na granicy płynności finansowej. W regionie kryzys szczególnie mocno uderzył m.in. w branżę hotelarską, gastronomiczną i kateringową (HoReCa) oraz dalekobieżnych przewozów autobusów, które zapowiadają liczne bankructwa już na początku przyszłego roku. Aby zapobiec upadłości, zagrożone niewypłacalnością przedsiębiorstwa, nie powinny zwlekać ze skorzystaniem z narzędzi naprawczych, takich jak uproszczona restrukturyzacja. 

HoReCa potrzebuje pomocy „od zaraz”

Częściowe zamrożenie gospodarki przełożyło się na ogromne straty w branży HoReCa. Według październikowych danych Krajowego Rejestru Długów zaległości hoteli, restauracji i firm cateringowych wynoszą już blisko 281 mln zł, czyli 68 mln zł więcej niż przed pandemią, w lutym br. Zadłużenie to rozkłada się na ponad 10 tysięcy podmiotów, przy czym największe problemy zgłaszają firmy z Mazowsza, gdzie łączne zaległości sięgają już 57,2 mln zł.  Najnowsze dane BIG InfoMonitor wskazują z kolei, że zaległości sektora hotelarskiego na koniec III kwartału br. wynosiły aż 955 mln złotych, co czyniło je najmocniej zadłużoną branżą gospodarki.  Druga pozycja w zestawieniu przypadła „restauracjom i innym stałym placówkom gastronomicznym”, które w drugim i trzecim kwartale br. zwiększyły zaległości z 535 do 570 mln zł.  Przedstawiciele branży HoReCa nie widzą także większych nadziei na szybką poprawę sytuacji. Według badań Europejskiego Funduszu Leasingowego, opublikowanych na początku listopada br., aż 51 proc. hoteli, restauracji i firm cateringowych spodziewało się spadku zamówień w swoich lokalach w ciągu ostatnich trzech miesięcy tego roku, zaś 40% firm z tego sektora oczekiwało pogorszenia sytuacji finansowej.

Dla większości firm z sektora HoReCa jednorazowe narzędzia wsparcia publicznego, takie jak „postojowe” czy bezzwrotne pożyczki, okazują się niewystarczające. Restauracje nie są w stanie utrzymać płynności bez zmiany modelu biznesowego, a hotele po kilku dobrych, letnich miesiącach, znów generują ogromne koszty utrzymania. Branża cateringowa uzależniona jest z kolei od eventów, które w dobie dystansu społecznego praktycznie przestały istnieć. Wszystkie te sektory potrzebują dziś profesjonalnego doradztwa restrukturyzacyjnego i finansowego oraz skutecznych narzędzi naprawczych, które ochronią ich przedsiębiorstwo i pomogą przetrwać najtrudniejsze miesiące – mówi Małgorzata Anisimowicz, kwalifikowany doradca restrukturyzacyjny i prezes zarządu PMR Restrukturyzacje, która od lat wspiera firmy z województwa mazowieckiego.

Kryzys wyhamował mazowieckie autokary

Gwałtowne załamanie rynku odczuli także mazowieccy przewoźnicy autobusowi, specjalizujący się w transporcie dalekobieżnym. W następstwie wprowadzenia reżimu sanitarnego, nowych wytycznych w zakresie dystansu społecznego oraz strachu przed wspólnym podróżowaniem, ta gałąź biznesu, zatrudniająca w Polsce około 80 tys. pracowników, straciła zdecydowaną większość klientów.

W tym przypadku znów największym poszkodowanych jest Mazowsze, które według Głównego Urzędu Statystycznego posiada najwięcej regularnych dalekobieżnych linii autobusowych. Zdaniem Polskiego Stowarzyszenia Przewoźników Autobusowych (PSPA) pandemia koronawirusa uderzyła w co najmniej trzy tysiące firm przewozowych, a tysiąc przedsiębiorstw jest obecnie w bardzo złej kondycji finansowej. Oznacza to, że niepewna pozostaje sytuacja około 8 tysięcy pracowników zatrudnionych w branży.

Przedsiębiorcy z branży autobusowych przewozów dalekobieżnych znaleźli się w niezwykle trudnej i niepewnej sytuacji, która wymaga od nich szybkich działań. Warto w tym miejscu podkreślić, że czas podjęcia decyzji o restrukturyzacji jest tutaj absolutnie kluczowy, a wcześnie wdrożony proces naprawczy znacznie zwiększa prawdopodobieństwo uregulowania zobowiązań i zabezpieczenia płynności w spółce. W tym celu firmy pogrążone w kryzysie mogą skorzystać z gotowych rozwiązań, np. uproszczonego postępowania restrukturyzacyjnego, które pozwala na szybkie wypracowanie układu z wierzycielami, poprawę płynności i przemodelowanie dotychczasowej strategii biznesowej przedsiębiorstwa. Te działania pozwolą uniknąć upadłości czy agresywnej windykacji. Ustabilizowanej dzięki restrukturyzacji firmie znacznie łatwiej będzie wrócić do pełnej konkurencyjności, gdy rynek zacznie działa na pełnych obrotach – wskazuje Małgorzata Anisimowicz.

Jak uproszczona restrukturyzacja działa w praktyce?

Uproszczone postępowanie restrukturyzacyjne stanowi hybrydę dotychczasowych postępowań, która powstała z myślą o maksymalnym ułatwieniu procedur. Mogą z niego skorzystać wszystkie przedsiębiorstwa,  niezależnie od wielkości i rodzaju działalności. Aby przyspieszyć proces naprawczy, uproszczone postępowanie toczy się niemal w całości poza sądem, a przedsiębiorca samodzielnie wybiera doradcę restrukturyzacyjnego i podpisuje z nim umowę o sprawowanie nadzoru nad przebiegiem postępowania. Po zawarciu umowy, przedsiębiorca sam zamieszcza obwieszczenie w Monitorze Sądowym i Gospodarczym, a dzień jego publikacji automatycznie staje się dniem otwarcia postępowania i to bez oczekiwania na decyzję sądu. Od tego momentu rozpoczyna również bieg czteromiesięcznego terminu na zawarcie układu z wierzycielami.  – W przypadku uproszczonej restrukturyzacji w parze z szybkością działania w naprawie firmy, idzie także efektywność. Nowa formuła realnie chroni majątek przedsiębiorstwa, ponieważ bezpośrednio po otwarciu postępowania zawieszeniu ulegają wszczęte wcześniej postępowania egzekucyjne. Chronione są również kluczowe dla przedsiębiorstwa umowy – bez zgody nadzorcy układu niedopuszczalne jest np. wypowiedzenie umów najmu lub dzierżawy, leasingu, ubezpieczeń majątkowych, umów rachunku bankowego czy umów poręczeń – tłumaczy Małgorzata Anisimowicz.

W obliczu narastających problemów finansowych przedsiębiorstw to właśnie restrukturyzacja staje się dla wielu firm najskuteczniejszym narzędziem w walce o zachowanie biznesu i uniknięcie upadłości. W przypadku uproszczonej restrukturyzacji, wybór doświadczonego doradcy restrukturyzacyjnego pozwala nie tylko szybko przywrócić firmę na „właściwe tory”, ale zapewnia również przeprowadzenie działań naprawczych praktycznie bez udziału sądu. To dowód na to, że choć restrukturyzacja kojarzy się często z długim i zawiłym procesem, w praktyce wcale nie musi taka być.

Czego dowiesz się na szkoleniu z inwestowania w nieruchomości?

Polacy od lat uwielbiają inwestować w nieruchomości. Przy niskich stopach procentowych lokaty przestały być atrakcyjne, natomiast, dla wielu osób gra na giełdzie czy inne formy inwestycji wydają się mniej bezpieczne. Na tym tle rynek nieruchomość jawi się jako stabilny i gwarantowany zysk. Od czego jednak zacząć? Najlepiej od zdobycia podstawowej wiedzy. Rozwiązaniem mogą być szkolenia z inwestowania w nieruchomości.

Nie wiesz jak zacząć? Znajdź szkolenie z inwestowania w nieruchomości

Gdy w grę wchodzą dziesiątki, a częściej nawet setki tysięcy złotych. Dobrze zacząć od przyswojenia sobie podstawowych informacji dotyczących rynku, na którym chcemy zarabiać. Choćby takiej, że inwestor to nie tylko osoba, która przeznacza pieniądze na nowy lokal czy mieszkanie:

Inwestowanie w nieruchomości to bardzo często mylone pojęcie. Inwestorzy na tym rynku są bardziej przedsiębiorcami niż inwestorami, a samo inwestowanie to nie inwestowanie, tylko prowadzenie działalności gospodarczej– wyjaśnia Paweł Albrecht, ekspert i założyciel Albrecht International, organizacji dostarczającej wiedzę z zakresu inwestowania na rynku nieruchomości – W większości przypadków zarabianie na tym rynku polega na zakupie, remoncie i sprzedaży lub wynajmie nieruchomości. Inwestorzy pojawiają się tutaj dopiero po drugiej stronie – są to osoby, które kupują finalne produkty inwestycyjne od nieruchomościowych przedsiębiorców, którzy zarządzają tymi aktywami – dodaje Albrecht.

Na szkoleniu możesz dowiedzieć się również dlaczego, nawet jeśli nieruchomości nie generują najwyższego zysku w porównaniu do innych form działalności, to są najlepszym sposobem zabezpieczenia gotówki i zapewnienie sobie jej, stałego, comiesięcznego dopływu. Więcej informacji na temat szkoleń z inwestowania w nieruchomości znajdziesz na: https://pawelalbrecht.com/szkolenia/.

Dlaczego inwestowanie w nieruchomości ciągle się opłaca?

Ponieważ to ogromy i stabilny rynek. W samym tylko 2019 roku udzielono w naszym kraju  blisko 225 tys. nowych kredytów mieszkaniowych o sumie 62,6 mld zł. Oznaczało to, że kwota kredytów wzrosła o kilkanaście procent, w porównaniu do 2018, który również był rekordowy. Na podsumowanie 2020 roku będziemy musieli jeszcze poczekać, ale nawet utrzymanie takich kwot, a nie ich wzrost może oznaczać, że Polacy ciągle uważają nieruchomości za najlepszą inwestycję. W dobie pandemii i spowodowanym nią spowolnieniu gospodarczym, gdy wiele branż walczy o przetrwanie, ta, wbrew niektórym przypuszczeniom nie tylko nie zaczęła gwałtownie tracić, ale ciągle utrzymywać wzrosty. W III kwartale 2020 ceny nowych mieszkań w największych miastach w Polsce wzrosły o 7-9% w porównaniu z poprzednim rokiem. W 2019 wzrost był kilkunastoprocentowy w porównaniu do 2018, ale biorąc pod uwagę, że mówimy o bezprecedensowym roku dla gospodarki, to i tak bardzo dobry wynik.

 Zacznij od podstaw

W Internecie znajdziesz mnóstwo kursów tłumaczących i wyjaśniających meandry inwestycji i zarządzania nieruchomościami. Część z nich jest darmowa (jak na przykład kanał YouTube i blog cytowanego wcześniej Pawła Albrechta). Nie spowodują one, że od razu zdecydujesz się wejść na rynek nieruchomości, ale pozwolą zrozumieć, jak on działa. Podejmowanie decyzji dysponując wiedzą, jest na pewno rozsądniejsze i w dłuższej mierze bardziej opłacalne niż licznie na szczęście.

Wyklikałem, kupiłem, za(e)płaciłem. Raport „Płatności cyfrowe 2020”

O płatnościach w dobie pandemii i dynamicznego wzrostu e-commerce na podstawie raportu Izby Gospodarki Elektronicznej „Płatności cyfrowe 2020” opracowanego przez serwis GoMobi.pl. Partnerami merytorycznymi raportu są Przelewy24 i Visa. Wyniki na podstawie badania zrealizowanego przez Mobile Institute.

Cyfrowe zakupy i cyfrowy pieniądz

Rok 2020 to zdecydowanie rok elektronicznego handlu i elektronicznego pieniądza. W stosunku do 2019, o +15 p.p. zwiększył się odsetek kupujących w sieci i stanowią oni obecnie aż 72%. Można byłoby się spodziewać, że napływ nowych konsumentów do e-commerce spowoduje większą popularyzację tradycyjnych form płatności. Tak było, gdy pierwsi konsumenci wkraczali do świata zakupów cyfrowych. Tak się jednak tym razem nie stało. Polacy na dobre zasmakowali już w wygodnych płatnościach przy pomocy kart płatniczych, szybkich przelewów czy BLIKA i wykorzystują te metody sprawnie, zarówno w kanałach online, mobilnie, jak i offline, jeśli rozwiązanie na to pozwala. Dodatkowo, w roku pandemii, takie formy płatności uznają nie tylko za wygodniejsze, ale i bezpieczniejsze. Wśród płatności za zakupy w Internecie największą popularnością cieszą się kolejny rok z rzędu szybkie przelewy, ale już na drugim miejscu pojawił się w tym roku BLIK, który z kolei jest też liderem płatności za m-zakupy. Nie spada również popularność płatności kartowych przy odbiorze u kuriera, które znalazły się na 4-tym miejscu. Warto też podkreślić, że w tym roku pierwsza forma płatności uwzględniająca gotówkę – wysyłka za pobraniem – pojawia się dopiero na 5-tym miejscu zestawienia płatności w e-commerce, można więc powiedzieć, że polskie zakupy w sieci stały się na wskroś cyfrowe.

Analiza wyników raportu wskazuje na wyraźną dynamikę wzrostu rynku e-commerce, potwierdza również pewne przyzwyczajenia i preferencje kupujących – także, jeśli chodzi o przywiązanie do ulubionych metod płatności. Tak, jak można było przypuszczać, Covid-19 zdołał jednak  „zdetronizować” płatność gotówką za pobraniem, na rzecz e-płatności.  Być może pandemia przyspieszyła tylko pewne  procesy, które i tak pojawiłyby się w wyniku naturalnej ekspansji kanałów online. E-commerce rozwija się dynamicznie na wielu płaszczyznach, warto śledzić te zmiany, aby jak najlepiej dostosować ofertę do potrzeb e-rynku.  – mówi Magdalena Grablewska, Marketing Manager serwisu Przelewy24

Nowe, wygodne, bezpieczne

Polscy konsumenci lubią nowe i wygodne metody płatności, takie które ułatwiają zakupy, a nie w nich przeszkadzają. W tym roku do tych wymagań doszło też bezpieczeństwo. Z powodu koronawirusa częściej w sieci na urządzeniu pełnowymiarowym kupuje 27% internautów, w tym 45% e-kupujących, a na urządzeniu mobilnym – 22% internautów, w tym 37% takich, którzy do tej pory kupowali na laptopie, a aż 60% tych, co już wcześniej kupowali mobilnie. To może oznaczać ogromne wzrosty dla e-handlu, włącznie z osiągnięciem estymowanych przez niektórych ekspertów, m.in. Izbę Gospodarki Elektronicznej – 100 mld zł. Elektronicznie różnorodnych płatności dokonuje prawie połowa internautów i 8 na 10 e-kupujących. O 4p.p. spadły wskazania na płatności gotówkowe jako wykorzystywane w sklepach stacjonarnych, a wzrosły o kilka p.p. wszystkie płatności elektroniczne, jak zbliżeniowe kartą (53%, +2p.p.), a także BLIKIEM (+7p.p.), zbliżeniowe z Google Pay (+4p.p.) czy Apple Pay (+2p.p.). Stało się tak, pomimo że na początku pierwszej fali pandemii aż 17% Polaków przyznawało, że wypłacili większe ilości gotówki z banku w obawie przed kryzysem, a więc potem musieli spożytkować je w dużej mierze na zakupy.

W kwestii płatności zapewne dalej będziemy obserwować zdecydowany zwrot w stronę transakcji bezgotówkowych zarówno w świecie online jak i tradycyjnym handlu. Polska na tle innych krajów jest liderem, jeśli chodzi o ilość sposobów płatności, jakie dostarczane są konsumentom. Znajdujemy się również wśród największych entuzjastów nowych technologii, co widać po nowych sposobach płatności przyjmujących się z taką łatwością w naszym kraju. 14 % internautów płaci zegarkiem – płatności za pomocą gadżetów typu wearables najbardziej pokochali Australijczycy, za nimi w rankingu plasują się Holendrzy, Szwajcarzy i Rosjanie. Polacy są na piątym miejscu w Europie i szóstym na świecie. – mówi Patrycja Sass-Staniszewska Prezes Izby Gospodarki Elektronicznej

Zakupy nie tylko w Polsce

Czas pandemii to także moment, gdy Polacy jeszcze bardziej zaczęli analizować swoje zakupy. Poza aspektem szerokiego asortymentu i dostępności towarów w sieci, powróciła szersza analityka cen, a w konsekwencji tego, zwiększyła się także skłonność do zakupów za granicą. W tym roku już 29% e-kupujących deklaruje, że zrobili zakupy w sklepach internetowych poza Polską. Jest to wyraźny sygnał dla polskich e-sklepów, że konsumenci dostrzegli, iż w e-commerce granice praktycznie nie istnieją i będą wymagać od e-commerce, także polskiego, coraz więcej.

Nasze dane potwierdzają wyniki raportu „Płatności cyfrowe 2020”. Polscy konsumenci coraz chętniej płacą kartą w internecie. Liczba transakcji w e-handlu z wykorzystaniem kart Visa wydanych w Polsce wzrosła o 25 proc. we wrześniu tego roku w porównaniu z tym samym miesiącem rok wcześniej. W obliczu rosnącej popularności e-commerce przedsiębiorcy powinni przygotować się do nadejścia zmian, jakie na przełomie tego i przyszłego roku wystąpią w przebiegu płatności w internecie. Od 31 grudnia europejskie przepisy dot. SCA, czyli silnego uwierzytelnienia klienta (z ang. strong customer authentication) będą wymagały od banków weryfikacji tożsamości kupującego na dwa sposoby, by potwierdzić, że osoba płacąca w sieci to faktycznie posiadacz karty. Dla konsumentów może to oznaczać dodatkowe działanie, które trzeba będzie wykonać w momencie zakupu. Natomiast sprzedawcy muszą się upewnić u swojego dostawcy usług płatniczych, że ich sklep spełnia nowe wymogi – mówi Katarzyna Zubrzycka, dyrektor ds. relacji z detalistami i agentami rozliczeniowymi w Europie Środkowo-Wschodniej w Visa.

Nowości kontra tradycja

Badanie w stosunku do zeszłorocznych wyników, a nawet tych sprzed 2 lat, pokazuje, że nie zmieniło się podejście Polaków do wycofania gotówki. Wciąż ponad 60% z nas jest przeciw (64% w 2020, vs 62% w 2019 i 61% w 2018). Powody również pozostają te same – ryzyko wyalienowania starszych osób (37%, +4p.p. w stosunku do 2019) i opinia, że Polska nie jest na taką zmianę gotowa (35%, +2p.p.). Dodatkowo, wciąż wielu konsumentów deklaruje, że zdarza im się płacić w sklepie stacjonarnym gotówką. Może to być efekt pandemii i tego, że prawie co 5. Polak wypłacił gotówkę w obawie przed obostrzeniami w związku z kwarantanną. Tym niemniej, wydaje się, że w tym zakresie wskazana jest dalsza edukacja polskich konsumentów, co może przynieść wymierne efekty, ponieważ płatności elektroniczne polscy konsumenci uznają generalnie za bezpieczne (także w kontekście pandemii), a dodatkowo za wprowadzeniem zupełnie nowych form płatności za pomocą wirtualnej rzeczywistości, linii papilarnych, tęczówki czy neuropłatności jest już co 4. badany.

W pięcioletniej historii raportu „Płatności cyfrowe” nie zanotowaliśmy tylu nowości, co w bieżącym roku. W branży fintech rok COVID nie był rokiem straconym. W tegorocznej ankiecie pojawił się szereg nowych pytań. Pierwszy raz w Polsce zbadaliśmy także płatności w datkomatach i ofiaromatach. – komentuje Łukasz Kłosowski, Redaktor naczelny GoMobi.pl, członek Izby Gospodarki Elektronicznej

Po więcej informacji i danych na temat płatności cyfrowych, zapraszamy na stronę Izby Gospodarki Elektronicznej, gdzie znajduje się raport https://bit.ly/Platnosci_cyfrowe_2020 Można pobrać go bezpłatnie. Raport powstał na podstawie badania zrealizowanego przez Mobile Institute metodą CAWI – responsywnych ankiet internetowych. Badanie przeprowadzone zostało w dniach 6.11 – 12.11.2020. Zebrano 2413 odpowiedzi. Dane są reprezentatywne dla internautów w Polce pod względem struktury płci, wieku i wielkości miejsca zamieszkania.

Grupa Enel, właściciel Enel X, zamierza do 2030 roku zainwestować 190 miliardów euro

Enel, globalna firma energetyczna działająca w 33 krajach, właściciel największego na polskim rynku agregatora usług DSR Enel X, przedstawiła swoje plany na najbliższe lata. Do roku 2030 Grupa zainwestuje 190 miliardów euro, w tym 17 mld euro do 2023 r. w rozwój segmentu energii ze źródeł odnawialnych. 

Na konferencji poświęconej planom Grupy Enel zostały przedstawiona długofalowa strategia biznesowa sięgająca 2030 roku oraz strategiczny plan rozwoju na najbliższe dwa lata. W ciągu 10 lat Grupa spodziewa się zrealizować inwestycje w wysokości 190 miliardów euro pobudzając tym samym światowe trendy na rynku energetycznym, takie jak dekarbonizacja, elektryfikacja konsumpcji i digitalizacja usług na rynku energetycznym. Pozwoli to realizować zrównoważoną strategię Grupy oraz budować rentowność w średnim i długim okresie.

Pozycja lidera w branży i droga Grupy Enel do stania się w pełni cyfrową firmą umożliwiają w tym czasie wdrażanie dwóch modeli biznesowych: tradycyjnego, zwanego „Ownership” (właścicielski), w którym rozwiązania digitalowe  wspierają rentowność tradycyjnych inwestycji oraz „Stewardship” (zarządzanie), czyli  innowacyjny model, w którym rozwiązania digitalowe pobudzają rozwój biznesu oraz ważna staje się współpraca z innymi organizacjami czy przedsiębiorstwami w wypracowywaniu nowoczesnych rozwiazań.  Grupa planuje zainwestować bezpośrednio około 150 miliardów euro poprzez model biznesowy „Ownership” i około 10 miliardów euro poprzez model biznesowy „Stewardship”.

Dzięki nowej strategii wyznaczamy kierunek na następne 10 lat, mobilizując tym samym 190 miliardów euro w inwestycjach. Inwestycje pozwolą nam realizować nasze cele w tej dekadzie pełnej możliwości. Realizacja tej wizji wymaga wykorzystania naszej wyraźnej przewagi na rynku w sferze użyteczności w jej trzech głównych filarach. Po pierwsze, jesteśmy globalnym liderem pod względem produkcji energii odnawialnej. Po drugie zarządzamy globalnymi rozwiązaniami sieciowymi, w którym nasz model operacyjny napędza poprawę jakości, odporności, wydajności i elastyczności. Wreszcie, mając największą liczbę klientów na świecie, którym zapewniamy innowacyjne usługi i zintegrowane oferty. Przez całą dekadę będziemy umacniać tworzenie trwałej wspólnej wartości dla wszystkich interesariuszy, która jest również postrzegana poprzez atrakcyjne wynagrodzenie dla naszych akcjonariuszy – mówi Francesco Starace, CEO i General Manager w Enel Group.

Rozwój w najbliższych latach

Zgodnie z planami przedstawionymi przez Grupę Enel, do 2023 roku planowane są inwestycje bezpośrednie za około 40 miliardów euro, z czego około 38 miliardów euro poprzez model biznesowy „Ownership” i około 2 miliardy euro poprzez model biznesowy „Stewardship”, jednocześnie uzyskując około 8 miliardów euro od stron trzecich.

Ponad 90 proc. skonsolidowanych inwestycji Enel będzie zgodnych z Celami Zrównoważonego Rozwoju ONZ. Ponadto, zgodnie ze wstępnymi obliczeniami Enel, od 80 do 90 proc. skonsolidowanych nakładów inwestycyjnych Grupy zostanie dostosowanych do kryteriów regulacji UE dotyczących znaczącego wkładu w łagodzenie zmiany klimatu.

Z 40 mld euro ponad połowa jest przeznaczona na globalne wytwarzanie energii, a około 17 miliardów euro na odnawialne źródła energii, co sprawi, że całkowita zainstalowana skonsolidowana moc ze źródeł odnawialnych do 2023 r. wyniesie 60 GW (33 proc. więcej w porównaniu do 2020 r.). Grupa nadal będzie jednym z istotnych elementów światowej dekarbonizacji sektora energetyki. W rezultacie, emisje CO2 Grupy mają spaść o ponad 30 proc. do 2023 r. To z kolei umożliwi Grupie osiągnąć swój cel dekarbonizacji do 2030 r. polegający na redukcji o 80 proc. emisji gazów cieplarnianych w stosunku do 2017 r.

Według szacunków, wskaźnik EBITDA dla całej Grupy wyniesie od 20,7 do 21,3 mld euro w 2023 r., co oznacza 5-6 proc. skumulowany roczny wskaźnik wzrostu (CAGR). Oczekuje się, że dochód zwykły netto wyniesie od 6,5 do 6,7 mld euro w 2023 r., co z kolei oznacza daje skumulowany roczny wskaźnik wzrostu rzędu 8-10 proc., również dzięki ciągłej optymalizacji zarządzania finansami Grupy.

Enel w Polsce

Grupa Enel to jeden z największych na świecie dystrybutorów i wytwórców energii elektrycznej oraz największy producent energii ze źródeł odnawialnych na świecie działający w 33 krajach na 5 kontynentach, właściciel działającej na polskim rynku spółki Enel X Polska, agregatora usług DSR. – Solidne wyniki finansowe– pomimo niesprzyjających warunków zewnętrznych – potwierdzają słuszność strategii i stabilność finansową Grupy Enel na całym świecie w zakresie korzystania z programów DSR, które stanowią kluczowy element budowania stabilności sieci. Zaufali nam klienci przemysłowi i komercyjni, włączając do programów ponad 18000 obiektów. W Polsce działamy od 2017 roku, oferując możliwość udziału w programach DSR, aby wspierać stabilność systemu elektroenergetycznego i bezpieczeństwo energetyczne Polski. Realizując naszą strategię staliśmy się największym agregatorem na rynku DSR, ale mamy ambitne plany dalszego wzrostu, aby rozwijać naszą działalność w tym dynamicznie rosnącym segmencie rynku, wspierając naszych klientów w bardziej efektywnym wykorzystaniu energii, dekarbonizacji, dzięki wykorzystywaniu nowoczesnych rozwiązań związanych m.in. z elektryfikacją czy digitalizacją w energetyce. Dzięki wdrażaniu takich rozwiązań mogą oni zwiększać swoją konkurencyjność – mówi Jacek Misiejuk, dyrektor zarządzający Enel X Polska.

Sposoby finansowania auta firmowego – jakie są możliwości?

Przedsiębiorca chcący kupić samochód na firmę, może skorzystać z kilku sposobów zewnętrznego finansowania. Do najpopularniejszych z nich należy leasing, kredyt, wynajem długoterminowy oraz pożyczka leasingowa. Przedstawiamy najważniejsze cechy każdego z tych rozwiązań, a także wiążące się z nimi zalety i wady.

Wynajem długoterminowy

Jest to umowa cywilnoprawna zawierana pomiędzy firmą wynajmującą a przedsiębiorcą biorącym samochód w dzierżawę. Najczęściej pojazdy wynajmowane są na okres od 2 do 4 lat, po czym możliwe staje się zawarcie kolejnej umowy na dzierżawę nowego auta. Przez cały czas wynajmu właścicielem samochodu jest finansujący. Przedsiębiorca każdego miesiąca płaci ratę, na której wysokość składa się utrata wartości auta w czasie, koszty serwisowe (w tym przeglądy i sezonowa wymiana opon), koszty polisy ubezpieczeniowej oraz marża wynajmującego. Finansujący jest także odpowiedzialny za likwidację szkód. Często oferuje ponadto dzierżawcy kartę paliwową oraz inne usługi dodatkowe. W umowie zwykle znajduje się zapis dotyczący maksymalnej liczby kilometrów – jeżeli przedsiębiorca przekroczy limit, wówczas będzie musiał ponieść dodatkową opłatę.

Wynajem długoterminowy to rozwiązanie polecane zwłaszcza tym osobom, które cenią sobie przewidywalność kosztów oraz wygodę. Płacą stały czynsz i oszczędzają swój czas. Uzyskanie takiego źródła finansowania wiąże się z niedużymi formalnościami i nie powoduje obniżenia zdolności kredytowej. Nie jest także wymagane wnoszenie opłaty wstępnej. Przedsiębiorca korzystający z samochodu jedynie w celach firmowych może wliczyć do 100% wartości raty w koszty uzyskania przychodu.

Leasing

Innym sposobem finansowania firmowego auta jest leasing samochodowy. Leasingobiorca korzysta z otrzymanego od firmy leasingowej pojazdu, jednak jego formalnym właścicielem przez cały okres umowy pozostaje leasingodawca. Przedsiębiorca z każdą kolejną ratą spłaca kwotę odpowiadającą przewidywanemu spadkowi wartości pojazdu w czasie, powiększoną o marżę finansującego. Powinien używać samochodu zgodnie z zapisami umowy, ponieważ za ich złamanie może zostać obarczony dodatkowymi opłatami.

Można wyróżnić dwa podstawowe rodzaje leasingu – operacyjny oraz finansowy. Leasing operacyjny jest traktowany jako usługa, dlatego do każdej raty dolicza się 23% podatku VAT. Leasingobiorca nie ma możliwości zaliczenia pojazdu do majątku firmy i dokonywania odpisów amortyzacyjnych – takie prawo zachowuje finansujący. Po zakończeniu umowy przedsiębiorca może zdecydować się na wykup samochodu za cenę znacznie niższą niż rynkowa. Ma także możliwość zwrotu pojazdu. Minimalny czas trwania leasingu operacyjnego wynosi zazwyczaj 24 miesiące, a maksymalny zwykle firmy leasingowe ustalają na 60 miesięcy.

Leasing finansowy (kapitałowy) jest natomiast uznawany za dostawę towaru. Przedsiębiorca musi zapłacić cały VAT z góry, po otrzymaniu pojazdu do dyspozycji. Uzyskuje prawo wpisania go do rejestru środków trwałych i dokonywania odpisów amortyzacyjnych. Samochód po zakończeniu umowy automatycznie staje się własnością leasingobiorcy – nie dochodzi więc do wykupu. Czas trwania leasingu finansowego może być dowolny.

Skorzystanie z leasingu pozwala uniknąć skomplikowanych formalności. Często firmy leasingowe stosują tryb uproszczony zawierania umowy, dlatego samochód można otrzymać nawet w dniu złożenia wniosku. Zdolność leasingowa nie jest tak samo sprawdzana jak kredytowa, a leasingodawcy godzą się na leasing z wkładem własnym na poziomie 0%. Biorą ponadto na siebie formalności związane z zakupem i rejestracją auta.

Raty leasingu mogą stanowić koszt uzyskania przychodu – w przypadku leasingu operacyjnego część kapitałowa i odsetkowa, a finansowego jedynie część odsetkowa. Można również zmniejszać podstawę opodatkowania, uwzględniając wydatki eksploatacyjne, np. w związku z serwisem, przeglądami, wymianą wycieraczek, zakupem płynów itp.

Kredyt

Przedsiębiorca finansujący samochód kredytem staje się jego właścicielem, dlatego może wpisać go do majątku firmowego i amortyzować. Rata kredytu jest relatywnie niska w porównaniu do leasingu czy wynajmu długoterminowego. Kredytobiorca oprócz odpisów amortyzacyjnych może zaliczać do kosztów uzyskania przychodu naliczone przez bank odsetki, a także bieżące wydatki eksploatacyjne.

Udzielenie kredytu wymaga spełnienia wielu zawiłych formalności, co znacząco opóźnia moment otrzymania pojazdu do dyspozycji. Bank wymaga również wpłaty wysokiego wkładu własnego. Instytucja ta jest współwłaścicielem samochodu do momentu spłaty kredytu – dane banku znajdują się w dowodzie rejestracyjnym. Umowa często zakłada obowiązkowe wykupienie ubezpieczenia Autocasco, spełniającego wymagania kredytodawcy.

Pożyczka leasingowa

Stanowi pośrednie rozwiązanie pomiędzy leasingiem a kredytem. W odróżnieniu od kredytu nie wymaga spełniania skomplikowanych procedur formalnych – są one analogiczne jak w przypadku leasingu. Przedsiębiorca nie musi więc wnosić wysokiego wkładu własnego ani udowadniać zdolności kredytowej. Umowa może zostać zawarta na czas od kilku miesięcy do nawet 8 lat. Warto być świadomym, że pożyczka leasingowa, podobnie jak kredyt, powoduje obniżenie zdolności kredytowej.

Auto kupione ze środków z pożyczki leasingowej staje się własnością pożyczkobiorcy. Może on wpisać samochód do rejestru środków trwałych i dokonywać odpisów amortyzacyjnych. Przedsiębiorca zyskuje pełną elastyczność w zakresie użytkowania samochodu.

Jako koszt uzyskania przychodu można uznać naliczone do rat pożyczki leasingowej odsetki, ewentualne prowizje oraz koszty eksploatacji. Rata nie zostanie powiększona o podatek VAT, dlatego ten sposób finansowania może być korzystny dla tzw. „nievatowców”. Pożyczka leasingowa to również rozwiązanie polecane przedsiębiorcom korzystającym z unijnych dofinansowań.